Sytuacja cenowa na rynku mieszkaniowym w Polsce

Bez tytułu
Jak prezentuje się bieżąca sytuacja cenowa na rynku mieszkaniowym w Polsce?Najnowsze wstępne dane transakcyjne z raportu Barometr Metrohouse i Credipass wskazują na kontynuację trendu stabilizacji cenowej z wyraźnymi różnicami lokalnymi. Po burzliwym okresie wysokich stóp procentowych, początek 2026 roku przynosi rynkowi wtórnemu dawkę optymizmu, napędzaną poprawą zdolności kredytowej Polaków.

Klienci wrócili na zakupy

I kwartał 2026 roku to okres, w którym rynek definitywnie pożegnał marazm wywołany inflacją. Widzimy realny wpływ obniżek stóp procentowych – klienci, którzy w 2025 roku wstrzymywali się z decyzjami, teraz wracają na rynek z konkretnymi decyzjami zakupowymi. Różnica między ostatnią ceną ofertową a transakcyjną oscyluje w granicach 3-5%, co świadczy o lepszym dopasowaniu oczekiwań sprzedających do realiów rynkowych.

W obszarze finansowania nieruchomości kluczowym sygnałem pozostaje postawa Rady Polityki Pieniężnej, która w kwietniu, zgodnie z rynkowymi prognozami utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie. – Jednak rynkowy koszt pieniądza potrafi rosnąć szybciej niż oficjalne stopy. Rynek często „wyprzedza” decyzje RPP, co sprawia, że mimo braku zmian w stopach banku centralnego, rzeczywisty koszt kredytu może wykazywać tendencje wzrostowe. – zauważa Tomasz Przyrowski, Prezes Zarządu Credipass.

Regionalne kontrasty: stolica tanieje, Pomorze w górę

Na rynku wtórnym do głosu dochodzą coraz większe różnice w regionach. W przypadku dwóch największych miast w Polsce widoczne są spadki średnich cen w transakcjach. Zarówno jeśli chodzi o obniżki kwartalne, jak rok do roku. W stolicy m kw. sprzedawany był średnio za 15 397 zł (-4,5 proc. kw./kw.) a w stolicy małopolski za 13 383 zł (-3,9 kw./kw.). Tymczasem w Gdańsku widać wzrosty średnich cen w transakcjach o 5,1 proc. do poziomu 13 420 zł za m kw. Jak twierdzą eksperci Metrohouse, na pomorskim rynku mamy do czynienia ze specyfiką związaną z zakupami inwestycyjnymi mieszkań, tym bardziej, że lokalizacja wyjątkowo sprzyja także wynajmowi krótkoterminowemu. To prowadzi do podtrzymania wysokiego popytu na mieszkania, co niekoniecznie ma miejsce w innych miastach, które nie mogą czerpać z dobrodziejstw tak atrakcyjnej lokalizacji.

[fragment raportu]

Źródło: Metrohouse i Credipass
materiał prasowy

Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl: Co stanie się z rynkiem mieszkań po polexicie, o ile ten nastąpi?

maria-ziegler-jJnZg7vBfMs-unsplash
Debata o potencjalnym wyjściu Polski z Unii Europejskiej regularnie wraca do przestrzeni publicznej, ostatnio pretekstem stało się weto prezydenckie do ustawy o SAFE. Niemal na pewno kwestia stosunku do UE będzie jednym z wiodących tematów kampanii wyborczej w 2027 roku. W dyskusjach często pojawiają się skrajne uproszczenia: z jednej strony wizja natychmiastowej katastrofy, z drugiej – przekonanie, że „nic wielkiego by się nie stało”. – Tymczasem rzeczywistość, zwłaszcza w kontekście rynku mieszkaniowego, jest znacznie bardziej złożona – uważa Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl

Zdaniem analityków portalu rynekpierwotny.pl najuczciwiej mówić tu o analizie scenariuszowej. Nie chodzi o przewidywanie konkretnych poziomów cen, lecz o zrozumienie mechanizmów, które zaczęłyby działać, gdyby Polska rzeczywiście weszła na ścieżkę wyjścia z UE. A te mechanizmy są dobrze rozpoznane – również dzięki doświadczeniom Wielkiej Brytanii po Brexicie.

Rynek mieszkań zależy od gospodarki

Rynek nieruchomości nie funkcjonuje w próżni i jest silnie powiązany z gospodarką. Jego fundamenty są stosunkowo proste: dochody gospodarstw domowych, dostępność kredytu oraz oczekiwania co do przyszłości, zwłaszcza w kwestii koniunktury gospodarczej i rynku pracy. To właśnie dlatego wydarzenia polityczne mogą mieć realny wpływ na ceny i aktywność rynkową – nawet zanim zajdą jakiekolwiek formalne zmiany.

– Sam sygnał, że kraj może opuścić największy blok gospodarczy świata, zmienia sposób, w jaki banki, inwestorzy i konsumenci oceniają ryzyko. A to wystarczy, by uruchomić procesy, które bezpośrednio przekładają się na rynek mieszkań – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu rynekpierwotny.pl.

Zaufanie i koszt pieniądza

Pierwszym i najszybszym kanałem oddziaływania byłoby pogorszenie warunków finansowania. W sytuacji rosnącej niepewności inwestorzy zaczynają wymagać wyższej premii za ryzyko, co prowadzi do wzrostu kosztów finansowania w całej gospodarce. Towarzyszyć temu mogłaby presja na osłabienie złotego oraz większa ostrożność sektora bankowego.

Dla rynku mieszkaniowego oznaczałoby to przede wszystkim spadek dostępności kredytów. Banki, obawiając się pogorszenia sytuacji gospodarczej, zaostrzałyby kryteria oceny klientów, a wyższe koszty finansowania przekładałyby się na droższe kredyty. W efekcie zdolność kredytowa gospodarstw domowych uległaby obniżeniu, co bezpośrednio ograniczyłoby popyt na mieszkania.

Taki proces nie musi prowadzić do natychmiastowego spadku cen. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz spowolnienia rynku: mniejsza liczba transakcji, wydłużony czas sprzedaży i rosnąca presja na korekty cen w niektórych segmentach.

Dochody i rynek pracy

Jeszcze ważniejszy w dłuższym okresie byłby wpływ na realną gospodarkę. Polska jest silnie powiązana z rynkiem Unii Europejskiej, zarówno pod względem handlu, jak i inwestycji. Ewentualne wyjście z UE oznaczałoby większą niepewność w relacjach gospodarczych, co mogłoby przełożyć się na ograniczenie eksportu i spadek atrakcyjności inwestycyjnej kraju.

W praktyce oznaczałoby to wolniejszy wzrost produktywności oraz słabszą dynamikę płac. A to właśnie dochody są podstawowym czynnikiem determinującym popyt na mieszkania. Jeśli gospodarstwa domowe zarabiają wolniej lub ich sytuacja zawodowa staje się mniej stabilna, skłonność do podejmowania długoterminowych zobowiązań – takich jak kredyt hipoteczny – wyraźnie maleje.

W tym sensie wpływ polexitu na rynek mieszkań byłby pośredni, ale bardzo silny. Nie chodzi tylko o ceny, lecz o zdolność ludzi do wejścia na rynek.


[fragment artykułu]

Autor: Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl
materiał prasowy

Knight Frank: Studenci i migracja napędzają rynek mieszkań na wynajem w Krakowie

Sylwia Jankowska_Knight Frank
Eksperci Knight Frank zauważają, że studenci i migracja napędzają rynek mieszkań na wynajem w Krakowie.

Kraków umacnia swoją pozycję jako jeden z najważniejszych rynków mieszkaniowych dla inwestorów instytucjonalnych w Polsce. Jak wynika z raportu „Kraków – rynek nieruchomości komercyjnych”, w mieście studiuje niemal 132 tys. osób, a na jedno miejsce w akademiku przypada aż ośmiu studentów, co napędza rozwój prywatnych akademików. Jednocześnie Kraków odpowiada już za 18,5% krajowych zasobów najmu instytucjonalnego, a liczba mieszkań w tym segmencie może wzrosnąć o ponad 40% do 2027 roku.

Prywatne akademiki: Kraków największym rynkiem PBSA w Polsce

Silny potencjał akademicki tworzy stabilny popyt na zakwaterowanie studenckie. Jednocześnie dostępność miejsc noclegowych pozostaje ograniczona. W Krakowie funkcjonuje 47 akademików oferujących łącznie około 17 500 miejsc, co oznacza, że na jedno łóżko przypada aż ośmiu studentów.

Niedobór podaży stymuluje rozwój prywatnych akademików. W mieście działa obecnie 10 obiektów PBSA oferujących niemal 5 200 łóżek, co oznacza, że Kraków to największy rynek tego typu w Polsce, odpowiadający za 28% krajowych zasobów.

Największymi operatorami PBSA w Krakowie są StudentSpace, Student Depot, Basecamp by Xior, SHED Living oraz Milestone.

Kraków ma jedne z najsilniejszych fundamentów dla rozwoju rynku prywatnych akademików w Europie Środkowo-Wschodniej. Duża liczba studentów, rosnąca popularność studiów wśród obcokrajowców oraz ograniczona podaż nowoczesnych miejsc noclegowych sprawiają, że sektor PBSA pozostaje bardzo atrakcyjny dla inwestorów. Nawet przy rosnącej liczbie nowych projektów rynek wciąż pozostaje wyraźnie nienasycony” komentuje Sylwia Jankowska, broker inwestycyjny w Knight Frank.

[fragment raportu]

Źródło: Knight Frank
materiał prasowy

Rynek mieszkaniowy w Polsce: Deweloperzy pod presją przepisów?

3 Wymiary Bronowice (1)
Rząd przyspiesza prace nad portalem DOM, który ma zmienić sposób informowania o cenach mieszkań na rynku pierwotnym. Nowe narzędzie ma zwiększyć transparentność i wzmocnić pozycję kupujących. Dla deweloperów oznacza to nie tylko nowe obowiązki, ale też test wiarygodności całej branży.

Nowe zasady

Rząd nowelizacją ustawy o ochronie praw nabywcy i Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym chce mocniej uporządkować zasady sprzedaży mieszkań. Jednym z kluczowych elementów tych przepisów jest stworzenie Portalu Danych o Obrocie Mieszkaniami (DOM), czyli państwowego narzędzia pokazującego ceny transakcyjne nieruchomości. Podstawą jego uruchomienia są przepisy przyjęte przez rząd jesienią 2025 r. Ustawa przewiduje ponad roczny okres przygotowawczy, a więc start funkcjonowania portalu zaplanowano na pierwszy kwartał 2027 r.

Rynek pod lupą

Portal DOM w założeniach ma być centralnym państwowym rejestrem danych o sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym. Zgodnie z zapowiedziami rządu publikowane mają być w nim m.in. ceny lokali, ich zmiany w czasie oraz informacje pozwalające klientom łatwiej porównywać oferty deweloperów. Projekt ma zwiększyć przejrzystość rynku i wykluczyć praktyki polegające na nieujawnianiu pełnych kosztów zakupu mieszkania. Dla firm oznacza to konieczność raportowania większej liczby danych i dostosowania systemów sprzedaży do nowych obowiązków informacyjnych. – Wszystkie rozwiązania, które zwiększają transparentność, wzmacniają zaufanie klientów do branży i porządkują zasady komunikacji cenowej, oceniamy pozytywnie – ma to miejsce również w kontekście portalu DOM. Długofalowo takie działania mogą sprzyjać stabilizacji rynku i budowaniu bardziej partnerskich relacji pomiędzy kupującymi a firmami deweloperskimi – mówi Grzegorz Woźniak, prezes spółki Q3D Locum – Na tym etapie mówimy jednak o ogólnych założeniach, dlatego trudno przesądzać, jak nowe obowiązki będą funkcjonować w praktyce i jaki wpływ przyniesie ostateczny kształt przepisów. Na obecnym etapie kluczowe będzie to, czy zakres raportowanych danych zostanie jasno określony i jednakowy dla wszystkich uczestników rynku. Od tego zależy, czy portal stanie się realnym narzędziem porównawczym dla klientów, czy tylko kolejnym obowiązkiem administracyjnym dla firm – dodaje.

Regulacja a praktyka rynkowa

Dla deweloperów nowe regulacje oznaczają konieczność przebudowy procesów sprzedażowych, informacyjnych i raportowych. Portal DOM ma agregować dane w jednym systemie, co zwiększa porównywalność ofert, ale jednocześnie podnosi ryzyko błędów i rozbieżności. Każde opóźnienie lub nieścisłość w przekazywanych informacjach może być widoczna zarówno dla klientów, jak i administracji publicznej. – Sama idea portalu DOM jest zrozumiała i odpowiada na potrzeby klientów, ale bardzo ważne będą szczegóły jego funkcjonowania. Nowe przepisy obejmują nie tylko raportowanie danych do portalu, lecz także rozszerzenie prospektów informacyjnych, zmiany w ogłoszeniach sprzedażowych i procedurze odbioru mieszkań. Jeżeli obowiązki informacyjne okażą się przez to nazbyt rozbudowane lub nieprecyzyjne, może to spowolnić procesy sprzedażowe i inwestycyjne, a w konsekwencji zaburzyć podaż nowych lokali. W takich warunkach rośnie z kolei ryzyko wzrostu kosztów operacyjnych, które w dłuższym okresie z pewnością wpłynęłyby na poziom cen mieszkań. Dlatego istotne jest, aby regulacje były jednoznaczne i uwzględniały realia funkcjonowania rynku – mówi Bartłomiej Rzepa, członek zarządu spółki realizującej inwestycję Osiedle Symbioza.

Portal DOM ma szansę stać się jednym z najważniejszych narzędzi porządkujących rynek pierwotny. To, czy faktycznie zwiększy przejrzystość i zaufanie klientów, zależeć będzie jednak od ostatecznego kształtu przepisów i sposobu ich wdrożenia.

materiał prasowy

Jakie czynniki mają wpływ na ceny mieszkań na wynajem?

Maciej Gołębiewski_3 (1)
Jakie czynniki mają wpływ na ceny mieszkań na wynajem?

Nadchodzące miesiące mogą być wyjątkowo ciekawe – nie z powodu emocji, tylko z powodu… układanki danych. Dziś z jednej strony widać taniejący kredyt i rosnącą akcję kredytową. Z drugiej, narastają presje regulacyjne, powracają wątki podatkowe, a na horyzoncie rysuje się potencjalny „kryzys planistyczny”. Co będzie jutro?

– Rok 2024 przyniósł mocne hamowanie, a 2025 stał się momentem wygaszania długotrwałej destabilizacji wywołanej pandemią, Bezpiecznym Kredytem 2% i wojną w Ukrainie. To wyraźnie widać w danych: w III kwartale 2025 ceny ofertowe wzrosły zaledwie o 1,6% rok do roku, a ceny transakcyjne praktycznie się zatrzymały, notując symboliczne +0,5% r/r. Dziś mamy równowagę, a co będzie jutro? Kierunek, w którym pójdzie dalej, nie jest jeszcze przesądzony. Wszystko będzie zależało od kilku ważnych czynników naraz, a nie od jednego prostego impulsu – podkreśla Maciej Gołębiewski, ekspert ds. inwestowania w nieruchomości i twórca dobregonajmu.pl.

W 2026 roku prognozy analityków układają się w scenariusz „spokojnego początku i odbicia później”. Bank PKO BP sygnalizuje, że pierwsza połowa 2026 może być okresem, w którym rynek „szuka dna” i dopiero druga połowa ma przynieść odbicie. Z kolei eksperci JLL mówią o wzroście rzędu 2-3% rocznie – w tempie zbliżonym do inflacji – czyli bez fajerwerków, ale z powrotem do trendu. Kluczowe jest jednak to, skąd to odbicie miałoby się wziąć.

 

Kataster w tle, planowanie na horyzoncie

Wśród czynników regulacyjnych, które w najbliższych latach będą wpływać na rynek nieruchomości, regularnie powracają dwa wątki: potencjalny podatek katastralny oraz reforma planowania przestrzennego. Pierwszy od dawna pozostaje przede wszystkim elementem narracji politycznej jako sposób na poprawę dostępności mieszkań. W opinii ekspertów są to jednak puste hasła – wprowadzenie takiego podatku byłoby zbyt skomplikowane. Dla rynku często ważniejsze jest nie to, czy kataster faktycznie wejdzie, tylko to, jak sama dyskusja o nim wpływa na nastroje i decyzje inwestorów.

– Znacznie bardziej konkretnym i odczuwalnym czynnikiem jest reforma planowania przestrzennego. Tu nie mówimy o deklaracjach, tylko o twardych terminach i realnych konsekwencjach. Gminy muszą uchwalić plany ogólne i jeśli nie zdążą, to po prostu pojawi się problem z wydawaniem nowych warunków zabudowy. A to oznacza jedno: mniej gruntów, na których da się szybko rozpocząć nowe inwestycje. Dziś jeszcze tego nie widać w cenach mieszkań, bo od decyzji o budowie do gotowego lokalu mija kilka lat. Rynek jednak wie, że za chwilę mieszkań zacznie przybywać wolniej. A jeśli w tym samym czasie popyt będzie wracał, to naturalną konsekwencją będzie presja na wzrost cen w kolejnych kwartałach. Dlatego już w 2026 roku możemy zobaczyć pierwsze efekty w postaci większej ostrożności deweloperów, wolniejszego uruchamiania nowych projektów i dalszego dozowania podaży – podkreśla ekspert.

 

Demografia zmienia optykę

Demografia w 2026 roku będzie jednym z tych czynników, które łatwo źle odczytać, jeśli spojrzy się na nią zbyt powierzchownie. Często sprowadza się ją do prostego wniosku, że skoro ludzi w Polsce jest coraz mniej, to popyt na mieszkania musi słabnąć. Tymczasem rynek nieruchomości nie reaguje na samą liczbę mieszkańców, lecz na liczbę i strukturę gospodarstw domowych. To gospodarstwo jest realnym uczestnikiem rynku, a nie pojedyncza osoba. Mieszkań potrzeba więcej nie dlatego, że ludzi jest więcej, lecz dlatego, że żyją inaczej niż kiedyś.

– Więcej singli, mniejsze gospodarstwa, więcej rozwodów i nagle się okazuje, że popyt na mieszkania nie znika, tylko zmienia kształt. Do tego demografia ma mocny wymiar geograficzny: duże miasta i aglomeracje nadal przyciągają, a depopulacja mocniej uderza w mniejsze miejscowości. I dlatego w 2026 demografia nie musi wcale oznaczać spadków cen w kluczowych ośrodkach – raczej będzie wzmacniać dwubiegunowość rynku: metropolie mogą trzymać popyt, a mniejsze rynki będą bardziej wrażliwe na odpływ ludzi i spadek płynności – zaznacza Maciej Gołębiewski.

– Dodatkowym elementem popytu w tym kontekście pozostają obywatele Ukrainy. Ich obecność w Polsce coraz rzadziej ma charakter przejściowy, a coraz częściej staje się trwałym elementem struktury rynku. Około milion osób posiada dziś numer PESEL UKR, a blisko dwie trzecie z nich pracuje. Oznacza to, że osiągają oni realne dochody i mogą podejmować realne decyzje mieszkaniowe. Owszem, część z nich wybiera najem. Widać jednak, że coraz większy odsetek decyduje się na zakup nieruchomości – dziś około 15% obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce ma własne mieszkanie. Ten odsetek będzie rosnąć. Popyt związany z migracją nie został jeszcze w pełni zrealizowany i w kolejnych latach będzie stopniowo ujawniał się na rynku – punktuje ekspert.

Dwie prędkości najmu

Rok 2026 pokaże, że rynek zaczyna działać różnie w zależności od miejsca i formy wykorzystania mieszkań. W jednych miastach i segmentach sytuacja będzie spokojna i przewidywalna, w innych pojawi się więcej ograniczeń i zmian zasad. Najstabilniejsza pozostanie część oparta na dłuższym wynajmie, natomiast segment krótkoterminowy będzie stopniowo porządkowany i obudowywany regulacjami. Nie wywoła to jednego gwałtownego ruchu, ale z czasem zmieni decyzje właścicieli i inwestorów, a przez to także układ popytu i podaży na rynku mieszkań.

– W nadchodzących miesiącach w najmie długoterminowym nie będzie raczej boomów czy załamań. Czynsze będą rosły mniej więcej w tempie inflacji, czyli 2-3% rocznie, czasem trochę szybciej, czasem wolniej, zależnie od miasta. To oznacza, że nie będzie tu presji, która sama z siebie pchałaby ceny mieszkań mocno w górę, ale też trudno mówić o czynniku, który miałby je obniżać – mówi Maciej Gołębiewski. – Ważnym elementem będzie rozwój PRS-ów – one w wybranych dzielnicach zwiększą konkurencję po stronie najmu, co może studzić zapędy cenowe przy zakupach stricte inwestycyjnych, szczególnie w popularnych, małych metrażach – dodaje ekspert.

– Najem krótkoterminowy to zupełnie inna historia. Regulacje sprawią, że ten segment stanie się trudniejszy, droższy operacyjnie i bardziej ryzykowny. Część właścicieli przejdzie na najem długoterminowy, a część zdecyduje się na sprzedaż mieszkań. To nie będzie fala, która nagle zaleje rynek ofertami, ale raczej stopniowy proces. W miastach turystycznych może to oznaczać lekkie zwiększenie podaży mieszkań na sprzedaż, co będzie działać stabilizująco na ceny. W pozostałych lokalizacjach efekt będzie słabszy, a rynek szybciej „wchłonie” te lokale. Sumarycznie 2026 rok nie przyniesie szoku cenowego, ale będzie kolejnym krokiem w kierunku rynku bardziej uporządkowanego, lokalnego i coraz mniej napędzanego prostymi, jednorazowymi impulsami – podsumowuje ekspert.


[fragment artykułu]

Autor: Maciej Gołębiewski jest praktykiem najmu, ekspertem do spraw inwestowania w nieruchomości i twórcą dobregonajmu.pl. Pomaga właścicielom mieszkań maksymalizować pasywne dochody z najmu, oferując kompleksowe wsparcie – od wyboru i zakupu nieruchomości, przez remont i adaptację, aż po zarządzanie najmem lub podnajmem. Swoją przygodę z inwestowaniem rozpoczął w 2016 roku od podnajmu, a w ciągu 18 miesięcy zbudował portfel 250 pokoi na wynajem w Warszawie. Do tej pory przeprowadził ponad 110 remontów mieszkań, obsłużył ponad 10 257 najemców oraz wygenerował sprzedaż czynszów najmu na poziomie 72 milionów złotych. Obecnie zarządza 308 mieszkaniami o łącznej wartości ponad 350 milionów złotych. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec pięciorga dzieci.

materiał prasowy

CBRE: Rok 2025 na rynku mieszkaniowym w Polsce przebiegał pod znakiem dążenia do stabilizacji

Agnieszka Mikulska CBRE
Rok 2025 na rynku mieszkaniowym w Polsce przebiegał pod znakiem dążenia do stabilizacji i równowagi po ostatnich burzliwych latach. Deweloperzy systematycznie wprowadzali nowe mieszkania, co pozwoliło na odbudowę oferty. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której nabywcy mają spory wybór mieszkań przy stabilnych cenach, bez istotnych skoków. Optymistyczny scenariusz na 2026 rok wskazuje na utrzymanie się tej tendencji. Z drugiej strony na rynku pojawią się czynniki, które będą generować wyzwania i wpływać na wzrost kosztów mieszkań.

W mijającym roku mieliśmy do czynienia ze stabilizacją cen i systematycznym powrotem popytu. Wpływ na to miało kilka czynników. Po pierwsze, w połowie roku okazało się, że zapowiadany program rządowy wspierający zakupy mieszkań nie zostanie wprowadzony. W efekcie osoby, które czekały na jego wdrożenie i miały środki finansowe, wróciły na rynek. W międzyczasie deweloperzy wprowadzali nowe projekty, co pozwoliło na odbudowę oferty. Po drugie, rozpoczął się cykl obniżek stóp procentowych, co jest pozytywne zarówno dla klientów, jak i deweloperów. Po trzecie, ustawa o jawności cen zwiększyła transparentność rynku i poprawiła pozycję kupujących.

Jednak nabywcy, którzy liczyli na duże, powszechne obniżki cen, muszą zmierzyć się z rzeczywistością – są one coraz mniej prawdopodobne. Warto jednak przyjrzeć się szerokiej ofercie, szczególnie pod koniec roku, gdy deweloperzy zamykają bilanse i oferują liczne promocje. Jest szansa na „upolowanie” dobrej okazji.

Zróżnicowany popyt

Na rynek wracają nabywcy ze średniego segmentu cenowego, co zadziała stabilizująco na popyt. Są to
w dużej mierze klienci kupujący mieszkania na kredyt. Wskazują na to dane NBP, zgodnie z którymi spadek środków własnych wykorzystywanych przy zakupie mieszkania widać było już od połowy 2024 r. Zwiększa się także liczba wniosków kredytowych notowanych w BIK.

Pod względem sprzedaży, Warszawa ma się najlepiej spośród wszystkich rynków. Tu popyt już się obudził i rynek jest najbardziej zbliżony do równowagi. Oferta stopniowo rośnie, ceny, pomimo wahań wskaźników związanych z ustawą o jawności cen, wydają się stabilizować, a popyt wzrósł w ostatnich miesiącach roku. Nie ma jednak potencjału do skokowych zmian, bodźców, które zmusiłyby nabywców do szybkiej ucieczki w aktywa lub skorzystania z wyjątkowej okazji. Blisko stanu równowagi znajduje się także Gdańsk. W innych dużych miastach jesteśmy nadal bliżej przewagi podaży nad popytem, choć jedynie w Łodzi i Katowicach nadpodaż jest znacząca.

[fragment artykułu]

Autorka: Agnieszka Mikulska, ekspertka rynku mieszkaniowego w CBRE
materiał prasowy

Cushman & Wakefield: Stabilizacja cen na rynku pierwotnym i konsolidacja sektora PRS po III kw. 2025 roku

Karolina Furmańska
Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield opublikowała najnowszą analizę rynku mieszkaniowego w Polsce, z której wynika, że trzeci kwartał 2025 roku przyniósł wyraźne ożywienie popytu, napędzane przez poprawę warunków makroekonomicznych i wzrost zaufania konsumentów.

Wartość zapytań kredytowych poszybowała we wrześniu o ponad 42% rok do roku, co zaczyna także przekładać się na większą liczbę sprzedanych mieszkań kupowanych przez nabywców posiłkujących się kredytem.

Fundamenty ożywienia: stabilna makroekonomia i wciąż dobra sytuacja na rynku pracy

Polski rynek mieszkaniowy w III kwartale 2025 roku ugruntował swoją pozycję na solidnych podstawach gospodarczych:
  • Wzrost gospodarczy przyspieszył do 3,7% r/r (dane wstępne GUS), co jest najlepszym wynikiem od IV kwartału 2022 roku.
  • Inflacja we wrześniu utrzymywała się w celu NBP (poniżej 3%), umożliwiając Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie głównej stopy referencyjnej do 4,75%.
  • Stabilny rynek pracy, ze wzrostem średniego miesięcznego wynagrodzenia brutto o 7,5% r/r (do 8 769 PLN), znacząco poprawił zdolność kredytową Polaków.
Konsekwencją tych czynników jest ożywienie także na rynku hipotecznym. We wrześniu 2025 roku odnotowano wzrost wartości zapytań kredytowych o 42,2% r/r, a łączna liczba złożonych wniosków hipotecznych wyniosła niemal 40 tys. – jest to najlepszy wynik od ponad dwóch lat.

„Powrót kredytobiorców na rynek był kwestią czasu, a stabilizacja makroekonomiczna stała się katalizatorem tego procesu. Obniżki stóp procentowych i wzrost płac skutecznie przełożyły się na realną poprawę zdolności kredytowej. Choć w skali kwartalnej ceny ofertowe na rynku pierwotnym pozostają stabilne, lokalne rynki, takie jak Gdańsk, Poznań i Łódź), odnotowują systematyczne wzrosty. W najbliższej perspektywie, z uwagi na utrzymujący się wysoki popyt i strukturalne ograniczenia w podaży, przewidujemy dalszą presję na wzrost cen średnich, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej reformy planowania przestrzennego.” – komentuje Tadeusz Bellaby, Junior Research Analyst, Cushman & Wakefield.

[fragment artykułu]

Źródło: Cushman & Wakefield
materiał prasowy

Czy polskie miasta przygotowane są na potrzeby coraz liczniejszej grupy seniorów?

2 (1)
W dniu 9 września podczas Forum Liderów Projektowania dla Pokoleń w Łodzi swoją premierę miała inwestycja PRESTIA dewelopera OKAM. To pierwszy w Polsce projekt mieszkaniowy kierowany do aktywnych seniorów, powstający w sercu nowoczesnego, multipokoleniowego osiedla.

Forum było także okazją do dyskusji na temat projektowania przyszłości polskich miast pod kątem zmieniającej się sytuacji demograficznej. W jego trakcie podpisano też list intencyjny dotyczący pilotażowego wdrożenia normy ISO 25553 w dzielnicy Księży Młyn w Łodzi i stworzenia modelowego obszaru miejskiego przyjaznego osobom starszym.

PREMIERA nowatorskiego konceptu wielopokoleniowej przestrzeni OKAM:  
PRESTIA Rezydencja Senioralna

Jak zaprojektować przestrzeń, która sprosta wyzwaniom starzejącego się społeczeństwa? Czy możliwe jest stworzenie środowiska, w którym seniorzy, rodziny z dziećmi czy bez, single i młodzież żyją w harmonii, korzystając ze wspólnych udogodnień? To pytania, wokół których toczyły się dyskusje podczas Forum Liderów Projektowania dla Pokoleń, które odbyło się 9 października 2025 roku w Łodzi.

Organizatorzy – łódzka Akademia Sztuk Pięknych oraz Akademickie Centrum Designu – zgromadzili w jednym miejscu ekspertów, decydentów i praktyków. Wspólnie zastanawiali się, jak odpowiedzieć na nowe potrzeby mieszkaniowe w kontekście zmian demograficznych i jak projektować przestrzenie, które integrują różne pokolenia.

Honorowy patronat nad wydarzeniem objęła Przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia, senator dr n. med. Beata Małecka-Libera. Wśród uczestników znalazła się m.in. również Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, a także prof. Ian Spero założyciel Agile Ageing Alliance – międzynarodowa sieć organizacji dążąca do tworzenie lepszej przyszłości dla starzejącego się społeczeństwa.

Partnerem głównym wydarzenia była firma OKAM Capital, która ogłosiła niedawno realizację innowacyjnego projektu rezydencyjnego w segmencie premium senior living w Łodzi. Podczas Forum Liderów pokazała po raz pierwszy wygląd i założenia planowanej inwestycji pod nazwą PRESTIA dla całej sieci Rezydencji Senioralnych.

Deklaracją współpracy był podpisany przez przedstawicieli Urzędu Miasta Łodzi, OKAM Capital, Agile Ageing Alliance oraz Fundacji Łódź Art Center List Intencyjny w zakresie pilotażowego wdrożenia normy ISO 25553. Celem współpracy są działania na rzecz stworzenia w dzielnicy Księży Młyn w Łodzi modelowego obszaru miejskiego stanowiącego wzór dzielnicy przyjaznej osobom starszym, łączącej dziedzictwo poprzemysłowe z nowoczesnymi rozwiązaniami urbanistycznymi, technologicznymi i społecznymi zgodnej z normą ISO 25553.

Organizatorzy: Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi, Akademickie Centrum Designu w Łodzi
Partner główny: OKAM Capital
Partnerzy: Łódź Design Festival, Agile Ageing Alliance, MplusDesign, DesignLab, Immore
Patronat honorowy: Przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia Pani Senator dr n. med. Beata Małecka-Libera
materiał prasowy

Jak rynek nieruchomości na wynajem otwiera się dla miłośników zwierząt?

Untitled Artwork
W jaki sposób rynek nieruchomości na wynajem otwiera się dla miłośników zwierząt?

Firma Resi4Rent – największy w Polsce operator mieszkań w abonamencie – podsumowała doroczną zbiórkę na rzecz schronisk i fundacji dla zwierząt.

Akcja trwała do końca grudnia 2024 r. równolegle w 6 miastach: Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Gdańsku. Uczestniczyli w niej mieszkańcy 16 budynków Resi4Rent, którzy łącznie zebrali około tonę karmy dla zwierząt oraz dodatkowe akcesoria i artykuły pielęgnacyjne dla lokalnych schronisk, m.in. Stowarzyszenia Bezdomne Serduszka, Schroniska dla Zwierząt w Poznaniu czy Pomorskiej Fundacji Bracia Mniejsi. To już trzecia edycja zbiórki, do której z roku na rok przyłącza się coraz więcej osób.

– Poprzez wspieranie lokalnych schronisk dla zwierząt w ramach corocznych zbiórek, które organizujemy od 2022 roku, staramy się uwrażliwiać naszych klientów na dobrostan zwierząt. Temu celowi służą również wydarzenia tematyczne, które organizujemy w ciągu roku, m.in. wspólne spacery z psami czy bezpłatne spotkania z behawiorystą. Odpowiadamy w ten sposób także na codzienne potrzeby naszej społeczności, ponieważ niemal co drugi lokator mieszka ze swoim pupilem. Jak wynika z ankiet, które przeprowadzamy wśród mieszkańców, około ¼ z nich oczekuje na terenie inwestycji specjalnych atrakcji dla właścicieli zwierząt. Niemal równie liczna grupa wskazuje wprost także na potrzebę uczestniczenia w akcjach społecznych w swoim najbliższym otoczeniu1. Cieszę się, że spełniając te oczekiwania, możemy zachęcać do integracji, budować atmosferę wzajemnego wsparcia i wspólnie zrobić coś dobrego dla innych – mówi Paulina Dominiak-Bienias, kierownik ds. relacji z najemcami w Resi4Rent.

1 Dane pochodzą z ankiety przeprowadzonej we wrześniu 2024 r. wśród mieszkańców budynków Resi4Rent, N= 966.

[fragment artykułu]

Źródło: Resi4Rent
materiał prasowy

Czy REIT-y okażą się wsparciem dla rynku mieszkań?

maria-ziegler-jJnZg7vBfMs-unsplash

Wznowiono prace nad ustawą o polskich REIT-ach. Co na ten temat uważają deweloperzy?  Czy taki sposób finansowania inwestycji może przyczynić się do rozwoju rynku mieszkaniowego w Polsce? Jakie są zalety i wady REIT-ów? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości dompress.pl       

Andrzej Oślizło, prezes Develia S.A.

Fundusze typu REIT są bardzo potrzebne na polskim rynku mieszkaniowym. Tego rodzaju rozwiązania od wielu dekad z powodzeniem funkcjonują na całym świecie. Umożliwiają inwestorom indywidualnym czerpanie korzyści z finansowania projektów, które ze względu na swoją skalę dostępne były tylko dla dużych, instytucjonalnych graczy. Przy obecnych, rekordowo niskich stopach procentowych dla osób fizycznych właściwie nie ma sensownych alternatyw inwestycyjnych, niż mieszkania kupowane na wynajem czy choćby tylko w celu ochrony oszczędności przed inflacją. Nie wszyscy jednak mogą od ręki wyłożyć 400-500 tys. zł, żeby samodzielnie zostać właścicielem odrębnego lokalu. Podobnie, jak nie wszyscy mają czas, chęci albo kwalifikacje niezbędne do odpowiedniego zarządzania taką inwestycją. Dlatego też z niecierpliwością czekamy na ustawę i powstanie pierwszych polskich REIT-ów z prawdziwego zdarzenia.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Wawel Service

Generalnie uważamy jest to dobry sposób finansowania inwestycji i będzie wsparciem dla rozwoju rynku, jednakże wszystko zależne jest od tego, co ustawa będzie zawierała. Polscy inwestorzy, zarówno indywidualni, jak i instytucjonalni wciąż mają bardzo ograniczone możliwości inwestowania i realizowania zysków na rynku nieruchomości. Sposób ten jest bardzo popularny za granicą i wierzymy, że w Polsce również się to zmieni. Istotne, jak rząd podejdzie do kwestii podatkowych, gdyż na pewno REIT-y nie powinny być podwójnie opodatkowane. Myślę, że trzeba poczekać na szczegóły ustawy i ostateczne decyzje, aby móc ocenić jej plusy i minusy.

Do tej pory inwestowanie na lukratywnym rynku nieruchomości dla większości drobnych inwestorów oznaczało kupowanie lokali, co służyło np. przechowaniu wartości kapitału lub zarabianiu na wynajmie. Oczywiście, można też zarabiać będąc udziałowcem w przedsięwzięciu deweloperskim i to nawet 12,5 proc. rocznie. Jest to niezwykle atrakcyjne na tle inwestycji w lokaty, obligacje, czy mieszkania na wynajem. Niewielu jednak wie, że jest to ułamek możliwości pomnażania kapitału, bo można też bogacić się na inne sposoby, a na świecie zapewniają to specjalistyczne fundusze inwestycyjne, tzw. REIT-y?

W naszym kraju, jak na razie wciąż brakuje legislacji. Szacuje się, że polski kapitał stanowi tylko od 2 proc. do 5 proc. wolumenu inwestycyjnego na rynku nieruchomości komercyjnych. Brak regulacji prawnych w naszym kraju od lat blokuje prawdziwy rozwój tego segmentu i jego dostępność dla każdego inwestora.

Boaz Haim, prezes Ronson Development

Z dużą uwagą przyglądamy się wszystkim propozycjom nowych regulacji dotyczących rynku nieruchomości. Szczególnie, gdy podobne rozwiązania są z powodzeniem praktykowane w krajach o rozwiniętych gospodarkach. REIT-y, dzięki formie funduszy wspólnego inwestowania, dają możliwość ulokowania nawet niewielkiego kapitału w nieruchomości, a tym samym wejścia nowego inwestora na rynek. Ponadto, możliwe jest inwestowanie na rynku bez konieczności zakupu mieszkania, inwestowania w prace wykończeniowe i dbania o najemców. Doświadczenie światowe pokazuje, że REIT-y mogą w długiej perspektywie zapewnić wysoką stopę zwrotu, przy relatywnie niskim ryzyku. Wadą każdego tego typu rozwiązania jest natomiast brak jasnych i przejrzystych uregulowań prawnych, dlatego z ciekawością będziemy oczekiwać finalnego projektu.

Jarosław Kozak, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Nie odczuwamy braku środków napływających na rynek, szczególnie w sytuacji niskich stóp procentowych. Inwestycje w nieruchomości są postrzegane w naszej ocenie jako opłacalne i przynoszące wysokie stopy zwrotu. Z całą pewnością dopływ środków od mniej zamożnych klientów inwestujących poprzez fundusze zamknięte może tym bardziej wzmocnić obserwowaną na rynku koniunkturę popytową. Na obecnym etapie najpopularniejszymi sposobami finansowania są środki własne i finasowanie dłużne bankowe, rzadziej spotykane są środki pochodzące z papierów wartościowych. Decydujące znaczenie będzie tu miał koszt, po jakim dany kapitał jest możliwy do uzyskania. Jednak obserwujemy nadpłynność środków na rynkach finansowych, co wróży dobrze przyszłości naszej branży.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Pomimo pandemii i globalnego lockdownu inwestycje w nieruchomości w Polsce osiągnęły w 2020 roku rekordowe wyniki, zbliżone do tych z lat poprzednich. Jednak udział rodzimego kapitału był jak dotąd zaledwie kilkuprocentowy. Dominowały zagraniczne fundusze inwestycyjne, emerytalne, ubezpieczeniowe i podmioty działające w formule REIT. Wprowadzenie tych ostatnich do polskiego porządku prawnego mogłoby tę sytuację zmienić, choć trudno sobie wyobrazić, by mogły osiągnąć skalę wystarczającą do efektywnego działania i dywersyfikację, jeśli ograniczać się będą wyłącznie do kapitału osób prywatnych.

Oszczędności Polaków mogłyby być tylko uzupełnieniem instytucjonalnych form inwestowania. Inwestycje w nieruchomości mają charakter długofalowy i są traktowane jako bezpieczna forma lokowania oszczędności. Jednak by kupić samodzielnie mieszkanie trzeba mieć relatywnie duży kapitał. Taka inwestycja jest mało płynna, co może być kolejnym ograniczeniem. REIT-y, które działałyby na takiej zasadzie, jak inne spółki publiczne mogłyby być dobrym rozwiązaniem. Jeśli cały wypracowany przez nie zysk byłby przeznaczony na dywidendę, mógłby być to sposób oszczędzania na emeryturę. Pod warunkiem, że zgodnie z jedną z koncepcji REIT-y obejmowałyby wyłącznie rynek mieszkaniowy. Nieruchomości mieszkaniowe są bowiem jednym z bezpieczniejszych i zapewniających atrakcyjną stopę zwrotu aktywów w naszym kraju. Dlatego zagraniczne instytucje bardzo chętnie lokują w nie kapitał. Dobrze byłoby zatem, by inwestycje te były również udziałem inwestorów indywidualnych, by oni także mogli czerpać z tego rynku korzyści. To pozwoli na budowanie rodzimego kapitału przyczyniając się zarazem do rozwoju rynku nieruchomości.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Stworzenie takich mechanizmów, jak REIT-y wzmacnia stronę popytową, a biorąc pod uwagę obecny poziom popytu, problemy z podażą ze względu na wydłużenie procesu inwestycyjnego i dostępność gruntów, niestety spowoduje to dalszy wzrost cen mieszkań. Dla finansowania deweloperów jest to obojętne.

Zadziwiające jest jednak to, że nagle przyspieszyły prace nad ustawą o REIT-ach, które są de facto produktami inwestycyjnymi, nie słychać natomiast niczego o planach stworzenia Funduszu Gwarancyjnego dla inwestujących w REIT-y.  Jednocześnie z powodu rzekomych licznych upadłości deweloperów (podawane statystyki dotyczą firm budowlanych) tworzy się Deweloperski Fundusz Gwarancyjny.

Branża deweloperska nie jest przeciwna istnieniu takiego funduszu, zwracam jednak uwagę na rozbieżności miedzy celem a wykonaniem. Celem jest zabezpieczenie nabywcy, zatem skoro deweloper wywiąże się z umowy, wybuduje i przeniesie własność mieszkania powinien dostać środki z powrotem. Tak jednak nie będzie, środki przepadają więc jest to forma dodatkowego opodatkowania, które podnosząc koszty realizacji inwestycji spowoduje dalsze podwyżki cen. Jednocześnie proceduje się ustawę o REIT-ach, co od roku napędza popyt ze strony funduszy budujących portfele nieruchomości i znacząco przyczynia się do wzrostu cen nowych mieszkań. Gdzie w tym dbałość o dobro przeciętnego Kowalskiego?

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA.

Ustawa o REIT-ach to poszerzenie możliwości kapitałowych finansowania przedsięwzięć deweloperskich. Zwyczajowo na Zachodzie w ten sposób finansuje się deweloperkę komercyjną i handlową. Jeśli w Polsce będzie to rozszerzone na inwestycje mieszkaniowe może przynieść pewnego rodzaju wzmocnienie rozwoju tego rynku i przyspieszyć budowę mieszkań. Jednak kluczowa dla REIT-ów będzie dywersyfikacja portfela na różnego rodzaju przedsięwzięcia deweloperskie, które zapewnią odpowiednią skalę, czyli na inwestycje z rynku biurowego, magazynowego i handlowego.

Należy pamiętać, że jest to przede wszystkim uzupełnienie rynku a nie jego podstawa, dlatego działalność kluczowych deweloperów, w tym nasza nie ulegnie zmianie niezależnie od wprowadzenia REIT-ów.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu Aurec Home

Dzięki REITom otworzy się strumień dopływu kapitału i w konsekwencji rynek deweloperski rozwinie się jeszcze mocniej. Liczymy, że dzięki temu Polacy będą mogli łatwiej zaspakajać swój potrzeby mieszkaniowe, jednak na ten moment REITy w polskim wydaniu to raczej eksperyment z trudnym do przewidzenia skutkiem, ponieważ rozwiązanie to ma dotyczyć głównie nieruchomości na wynajem – inaczej niż ma to miejsce na Zachodzie.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Trudno w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć, w jakim stopniu ten sposób finansowania będzie wsparciem dla rozwoju rynku mieszkaniowego, gdyż nie znamy jeszcze szczegółów dotyczących przygotowywanej ustawy. Na pewno tego typu rozwiązanie będzie miało swoje plusy i minusy. Natomiast czas pokaże, czy będzie to interesująca forma finansowania dla deweloperów i w jakim stopniu wpłynie na rynek mieszkaniowy.

Tomasz Czubak, dyrektor Przygotowania Projektów Deweloperskich w Jakon

Jak każde nowe rozwiązanie również REIT-y wzbudzają skrajne odczucia. Nie przewidujemy, aby miały one w znaczącym stopniu zmienić sposób finansowania inwestycji. Problem dla polskich firm w porównaniu z firmami z kapitałem zagranicznym jest dostęp do kapitału. Nie przewidujemy jednak, aby wspomniana ustawa w wymierny sposób poprawiła sytuację. Na efekty poczekamy zapewne kilka lat.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Idea stworzenia dedykowanej formy prawnej dla działalności związanej z komercyjnym zakupem i następnie wynajmem nieruchomości może przynieść dwie korzyści, które w rezultacie mają szansę przełożyć się na rozwój budownictwa mieszkaniowego.

Po pierwsze, pomoże to zdemokratyzować inwestycje. Zakup udziałów w takiej spółce będzie mniejszą barierą niż samodzielne kupno mieszkania. To powinno przyciągnąć osoby, które aktualnie nie stać na inwestowanie w nieruchomości, ale mają nadwyżki finansowe, które chciałyby ulokować. Stworzona więc zostanie atrakcyjna alternatywa dla mniej zamożnych inwestorów. Drugą korzyścią, jeśli uzbiera się dość dużo takich indywidualnie inwestujących osób, będzie zastrzyk finansowania dla budownictwa mieszkaniowego, którego niezmiennie w Polsce brakuje.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

REIT-y w krajach rozwiniętych istnieją od wielu lat i dobrze, że ustawodawca w Polsce w końcu dostrzegł ich potencjał. Otwarcie rynku nieruchomości komercyjnych dla inwestorów indywidualnych może przyczynić się do dalszego rozwoju rynku deweloperskiego w Polsce. Inwestycje w nieruchomości są długofalowe, dlatego otoczenie prawne powinno być przejrzyste i stabilne, a ustawa musi być na tyle dobrze napisana, by nie było potrzeby jej pilnej modyfikacji. Przed wejściem ustawy w życie legislator powinien przeprowadzić kampanię edukacyjną, która pozwoli potencjalnym inwestorom zrozumieć zalety i zagrożenia związane z inwestycją w REIT’y.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Atrakcyjność REIT-ów będzie zależeć w dużej mierze od tego, w jakiej formie i na jakich warunkach będą mogły być prowadzone w naszym kraju. Ich niezaprzeczalnym plusem jest zaoferowanie rodakom nowej formy oszczędzania poprzez lokowanie środków w nieruchomości. Powinna być ona dostępna, zarówno dla podmiotów instytucjonalnych, jak i inwestorów indywidualnych. Efektem będzie zmniejszenie się deficytu mieszkaniowego i przede wszystkich pobudzenie gospodarki. Ponieważ  będzie to jednak nowa forma pojawi się niepewność dotycząca tego, w jaki sposób, jak bardzo i czy w ogóle rozwinie się działalność związana z REIT-mi w Polsce.  A co za tym idzie, czy i kiedy będzie widoczny ich pozytywny wpływ na rynek deweloperski i gospodarkę.

 

Autor: dompress.pl

YIT podłącza Henryków do miejskiej sieci ciepłowniczej w Warszawie

Aroma Park_2
Firma YIT, przy współpracy z Veolia Energia Warszawa, wybudowała 864 metry rurociągu ciepłowniczego na odcinku od ul. Mehoffera 72/74 do ul. Klasyków 10 w Warszawie. Dzięki temu do miejskiej sieci ciepłowniczej zostało już podłączone osiedle Aroma Park. Dodatkowo z ciepła systemowego będą mogli skorzystać również mieszkańcy i pracownicy innych obiektów wielorodzinnych i wielkokubaturowych na terenie Henrykowa. Przejście na ogrzewanie miejskie pozwoli ograniczyć tzw. niską emisję oraz emisję CO2 do atmosfery, co przyczyni się do znacznej poprawy jakości powietrza na Białołęce.

W obecnej strategii neutralności emisyjnej YIT Corporation wyznaczyła sobie cel redukcji emisji CO2 o 50% do 2030 roku. Dzięki rozbudowie miejskiej sieci ciepłowniczej w Warszawie, w praktyce realizujemy założenie „myśl globalnie, działaj lokalnie” – mówi Tomasz Konarski, prezes zarządu YIT w Polsce. – Po dokończeniu tej inwestycji mieszkańcy Henrykowa będą mogli zamienić własne kotłownie na bardziej ekologiczne ciepło miejskie. Cieszymy się, że możemy w ten sposób przysłużyć się lokalnej społeczności, ograniczając jednocześnie emisję szkodliwych substancji w Warszawie – dodaje Tomasz Konarski.

Korzystanie z ciepła systemowego zapewnia przede wszystkim stabilne i bezpieczne dostawy ciepła przez cały rok i przyczynia się do redukcji tzw. niskiej emisji, czyli zanieczyszczeń powietrza utrzymujących się na wysokości mniejszej niż 40 metrów. W Warszawie ciepło systemowe powstaje w kogeneracji – bardzo efektywnym procesie, w którym równocześnie produkowane jest ciepło i energia elektryczna. Dzięki takiemu wytwarzaniu ciepła i energii elektrycznej możemy ograniczyć spalane paliwa aż o 30% w stosunku do wytwarzania ciepła i energii elektrycznej rozłączenie, co przekłada się na zmniejszenie emisji CO2 do atmosfery – podkreśla Rafał Utecht, dyrektor Biura Rozwoju Rynku, Veolia Energia Warszawa S.A.

Z danych Głównego Inspek­to­ratu Och­rony Śro­do­wi­ska wynika, że przy­czyną niskiej emi­sji jest nie­efek­tywne spa­la­nie paliw, a czę­sto także śmieci w indy­wi­du­al­nych piecach i lokal­nych kotłow­niach – tutaj powstają głów­nie bezno(a)piren (86% całkowitej emi­sji tego związku) oraz pyły PM10 i PM2,5 (nie­mal 50% cał­ko­wi­tej emi­sji każ­dego z nich). Instytut Certyfikacji Emisji Budynków podaje, że zastępując piece węglowe ciepłem systemowym, można ograniczyć emisję pyłów zawieszonych ponad 65-krotnie, a benzo(a)pirenu prawie 150-krotnie.

Odcinek rurociągu ciepłowniczego wybudowany przez YIT ma średnicę 150 milimetrów i biegnie od Stołecznego Centrum Opiekuńczo-Leczniczego, znajdującego się przy ul. Mehoffera 72/74, wzdłuż ulic Modlińskiej, Geograficznej i Stągiewnej do osiedla Aroma Park, przy ul. Klasyków 10.

Źródło: YIT.

Forum Rynku Nieruchomości 2018 odbędzie się w czerwcu

biznesman1
Konferencja o nazwie Forum Rynku Nieruchomości 2018 odbędzie się w dniach 7-8 czerwca br. w hotelu Sheraton w Sopocie.

Program konferencji podzielony będzie na dwa bloki – komercyjny i mieszkaniowy. W ciągu dwóch dni odbędzie się szereg wykładów, prowadzonych przez kluczowych na rynku prelegentów.
Będzie to już 8 edycja konferencji.
Pierwszy dzień wykładów zakończy Bankiet w Klubie Atelier, który rozpocznie się o godz. 21:00.

Wynajem mieszkań we Wrocławiu – perspektywy rynkowe

1300 – 1500 zł – tyle wynoszą przeciętne czynsze najmu dwupokojowych mieszkań (40 – 50 mkw.) we Wrocławiu. Najdroższą dzielnicą jest Stare Miasto ze stawkami wynoszącymi nawet około 100 zł/mkw. Najtańsze są osiedla peryferyjne – m.in. Leśnica, Psie Pole, Jagodno, Sołtysowice.

Wrocław jako rynek najmu ma przed sobą bardzo dobre lata. Zapotrzebowanie na mieszkania rośnie. Generują je nie tylko studenci, ale rosnąca rzesza pracowników – m.in. przybyszów ze wschodu. Wrocławski rynek najmu cechuje się bardzo rozbudowaną paletą nieruchomości i lokalizacji. Wiele wskazuje też na to, że w perspektywie kilku lat, m.in. ze względu na koniunkturę w wynajmie, wyraźniej wzrosną ceny mieszkań. Obecnie przeciętną rentowność najmu szacuje się na około 5 – 6 proc.

Wg danych NBP za II kw. 2017 wynika, że za metr kwadratowy nowego mieszkania we Wrocławiu płaci się średnio ponad 6300 zł. Stawka za 1 mkw. mieszkania z rynku wtórnego wynosi blisko 5500 zł. Wrocławskie mieszkania drożeją. W II kw. 2013 roku, a więc 4 lata temu za nowe mieszkanie w stolicy Dolnego Śląska płaciło się średnio 5500 zł/mkw., a więc przez ten czas nieruchomości mieszkaniowe zdrożały o około 800 zł/mkw.

Ile kosztuje wynajem? Z informacji od analityków WGN wynika, że przeciętne czynsze mają stawki 30 zł/mkw. A więc standardowy czynsz najmu 50 metrowego mieszkania to 1500 zł.

Najdroższe ścisłe centem

Stare Miasto to najdroższa wrocławska lokalizacja mieszkań na wynajem. O ile średni czynsz w skali całego miasta wynosi około 30 do 35 zł/mkw. miesięcznie, o tyle na starówce spotyka się mieszkania na wynajem kilkukrotnie droższe. Przykładowo: za 73– metrowy apartament na starym mieście czynsz najmu to 8000 zł. Daje to stawkę w wysokości 109 zł/mkw.

Drogie są również Krzyki i dzielnice „zielone” wyróżniające się bliskością terenów rekreacyjnych i spacerowych – m.in. Biskupin, Karłowice, Zacisze. Wynajem 110 – metrowego mieszkania na nowym osiedlu willowym na Krzykach to koszt również około 8 tys. zł, czyli po 71 zł/ mkw. miesięcznie.

„Szerokie centrum”

Częstsze występowanie nieco podwyższonych stawek, rzędu 35 – 40 zł/mkw. spotyka się w szeroko rozumianym centrum miasta, a więc również na części Śródmieścia i Krzyków – do ulicy Hallera. Przykładowe oferty z tego rejonu:
1. Czynsz najmu 40 – metrowego mieszkania w bloku z wielkiej płyty przy ul. Kamiennej to 1600 zł, 40 zł/mkw.
2. 30 – metrowa kawalerka przy ulicy Wandy (blisko ronda Powstańców Śląskich), została wyceniona na 1300 zł, czyli po 43 zł/mkw.

Blokowiska

Duże osiedla z wielkiej płyty występują na całym obszarze Wrocławia. Na północy można wskazać m.in. na Różankę, na południu Gaj, na zachodzie: Kozanów, Popowice, Gądów, Nowy Dwór, na wschodzie Tarnogaj, Huby. Osiedla bloków mimo wad takiej technologii, cieszą się ciągle dużą popularnością kupujących i najemców. Wynika to z przystępnych cen, ale nie tylko. Wielkie osiedla mieszkaniowe mogą z powodzeniem rywalizować z nowymi osiedlami deweloperskimi na peryferiach, przede wszystkim infrastrukturą. Są lepiej skomunikowane i wyposażone w sklepy, przedszkola, place zabaw, parki itp. Na nowych osiedlach od deweloperów często bywają pod tym względem braki.

Czynsze najmu mieszkań na wrocławskich blokowiskach wynoszą około 30 zł/mkw. Przeciętne mieszkanie na osiedlu typu Nowy Dwór bądź Gądów można wynająć za 1300 – 1500 zł miesięcznie. Należy jednak pamiętać, że mieszkania w blokach w dobrych centralnych lokalizacjach, a takich nie brakuje – np. rejon ul. Powstańców Śląskich przed rondem, mogą mieć ceny najmu odpowiednio wyższe.

Najtańsze lokalizacje mieszkaniowe Wrocławia

Najniższe ceny najmu mieszkań we Wrocławiu spotykamy na osiedlach peryferyjnych, najbardziej oddalonych od centrum. Są to rejony również najniższych cen sprzedaży mieszkań, ale trzeba dodać, że równocześnie deweloperzy sporo tutaj budują.
Chodzi o takie obszary miasta, jak m.in. Leśnica, Stabłowice, Jagodno, Psie Pole, Zakrzów, Sołtysowice, Brochów, Księże. Z danych WGN wynika, że częściej na tych osiedlach spotkamy oferty najmu poniżej 30 zł/mkw. – nawet w granicach 20 – 25 zł.

Warto dodać również, że w tych dalszych częściach miasta rozwija się budownictwo społeczne, co może być pewną alternatywą dla osób, które nie mają wystarczającego kapitału lub zdolności kredytowej a chcą uzyskać prawo użytkowania nieruchomości. Przykładem może być TBS w Leśnicy z czynszami za 50 – metrowe mieszkania na poziomie 700 zł miesięcznie.

Katarzyna Pawłowska
Analityk

Branża deweloperska w 2015 r. Jaka będzie?

Co czeka rynek pierwotny w przyszłym roku i jaki był ten mijający? Poniżej przedstawiamy opinie i podsumowania członków zarządu wrocławskiego oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich:

Zdjęcie - Dorota ŚródkaTo będzie rok mieszkańca. I nie chodzi o rynek – ocenia Dorota Jarodzka-Śródka, Prezes Oddziału PZFD we Wrocławiu

Ustawa deweloperska ustabilizowała parametry rynkowe nieruchomości mieszkaniowych. Dzięki konsolidacji podmiotów, zwiększyła się proporcja ofert od liderów rynku, którzy mogą zapewnić klientom bezpieczeństwo realizacji inwestycji i finansowania. Rok 2014 był bardzo stabilny i jeżeli w otoczeniu makroekonomicznym nie dojdzie do żadnych gwałtownych zmian, średnia sprzedaż powinna się utrzymać, a nawet wzrastać. Jednak rynek będzie musiał się nieco zmienić, ponieważ od 2015 wymagany będzie większy wkład własny (w wysokości 10% wartości lokum), jednak tak deweloperzy, jak i klienci z pewnością przystosują się do zmian. Nie powinno więc to w sposób znaczny wpłynąć tak na podaż, jak i popyt nowych mieszkań.

 W obliczu poprawy jakości projektów inwestycji klient zaczyna mieć oczekiwania dotyczące jakości tego, co go otacza. Zauważamy w Archicomie, że potrzeby naszych mieszkańców kierują się coraz częściej w stronę jakości życia. Czuć presję, by projekty mieszkaniowe coraz mocniej wpisywały się w miejski styl życia – by gwarantowały dobrze zaprojektowane przestrzenie wspólne, dostęp do komunikacji miejskiej, kultury, miejsc spotkań. Wpływa na to zmiana formy spędzania wolnego czasu, którego niestety mamy dla siebie coraz mniej. Przyszłym mieszkańcom zależy zatem, aby żyć w dobrze skomunikowanej części miasta mając w zasięgu ręki miejsca przeznaczone do relaksu, rekreacji rodzinnej i placówek handlowo-usługowych. W Archicomie dużo rozmawiamy z klientami na ten temat i jesteśmy gotowi na wdrażanie tych zmian. Firmy deweloperskie nie mogą jednak zagwarantować miejskiej jakości bez pomocy miasta. O ile pojawi się wspólny dialog o przestrzeni, o poziomie i jakości rozwiązań planistycznych – za kilka lat nasze mieszkania będą jeszcze lepsze.

Zdjęcie - Mirosław PółtorakMieszkania pozostaną inwestycją długoterminową – prognozuje Mirosław Półtorak, Wiceprezes Oddziału PZFD we Wrocławiu

 W przyszłym roku rynek deweloperski będzie stabilny. Podobnie w przypadku cen mieszkań, które powinny pozostać na obecnym poziomie. Powodem do niepokoju może być za to wysyp nowych podmiotów quasi deweloperskich nie mających żadnego doświadczenia. Stanowi to pewien element niebezpieczeństwa dla stabilności rynku, ale zasadniczo należy uznać, że tworzy on znikomy procent wolumenu. Rynek pierwotny budujący i sprzedający mieszkania ulega w ostatnim czasie postępującej konsolidacji. Sprzyja temu tzw. ustawa deweloperska w połączeniu z coraz bardziej widocznym wpływem banków i funduszy na koncesjonowanie działalności deweloperów. Istnieją obawy, że w najbliższych pięciu latach może to doprowadzić do wyeliminowania mniejszych podmiotów deweloperskich i tym samym zmniejszenia się konkurencyjności, co w konsekwencji spowoduje postępujący wzrost cen.

 Nie sadzę, aby przyszłoroczny wzrost wymaganego wkładu własnego klienta sięgający minimum 10%, narzucony przez KNF w konsekwencji wprowadzenia rekomendacji S, znacząco wpłynął na zdolności kredytowe potencjalnych kupujących. Trzeba pamiętać, że rekomendacja ta nie obejmuje osób zaciągających zobowiązanie w programie “Mieszkanie dla młodych”, a to właśnie młodzi mogliby mieć największy problem z przedstawieniem znacznych oszczędności. Liczymy, że rząd podejmie wyzwanie i nastąpi konieczna nowelizacja MdM, aby jego dostępność stała się faktyczna, a nie pozorna. Ponadto należy wprowadzić uregulowania zapobiegające nasilającemu się zjawisku rozlewania miast, którego konsekwencje odczują szczególnie samorządy.

 Z lekkim niepokojem śledzimy także poczynania Banku Gospodarstwa Krajowego, który realizując rządowy program zakupu mieszkań na wynajem, tworzy segment rynku o zasadniczo uprzywilejowanej pozycji. Nasze środowisko uważa, że rynek mieszkań na wynajem ma bardzo duże perspektywy rozwoju, ale należałoby go tworzyć w oparciu o mechanizmy rynkowe. Dobrym rozwiązaniem mogłyby być zachęty podatkowe dla potencjalnych inwestorów instytucjonalnych lub prywatnych, co w połączeniu z obecnymi niskimi stopami procentowymi mogłoby stworzyć silny i trwały bodziec do jego rozwoju, a także wzmocnić ten segment gospodarki. Już w tym roku dostrzegliśmy, że Klienci kierując się brakiem możliwości bezpiecznego oraz efektywnego lokowania oszczędności, coraz śmielej kupują mieszkania jako inwestycję długoterminową. Ze względu na postępującą deflację uważam, że to zjawisko będzie umacniać się w przyszłym roku.

Zdjęcie - Krzysztof Ziajka 2015 rokiem klienta – podsumowuje Krzysztof Ziajka, Wiceprezes Oddziału PZFD we Wrocławiu

 Rok 2014 zaliczyć możemy do szczególnie udanych. Widać, że dość pozytywne wskaźniki gospodarcze optymistycznie wpływają na społeczeństwo. Media nie przytaczały już tak często “kryzysu”, co w efekcie przełożyło się na postawy prozakupowe klientów. Nasi tegoroczni nabywcy w wielu przypadkach potwierdzili, że czekali z decyzją o zakupie mieszkania do końca spowolnienia gospodarczego. Cieszy mnie tak duża rozwaga nabywców nieruchomości, bo świadczy to o świadomości ekonomicznej Polaków. Jeśli chodzi o rynek – można powiedzieć, że się ustabilizował. Nie zauważam presji dotyczącej ruchów cenowych, zarówno ze strony klientów, deweloperów, banków, czy też mediów. To stabilny okres i podobnego stanu rzeczy spodziewam się w 2015 roku.

 Przed nami jednak istotna zmiana, narzucona odgórnie przez regulatora rynku – podwyższenie obowiązkowego wkładu własnego przy zakupie nieruchomości na kredyt do 10%. Nie można do końca przewidzieć jej skutków, choć w mojej ocenie będzie ona miała wpływ raczej na rodzaj transakcji, aniżeli na ceny, czy liczby zawieranych umów. Można się spodziewać, że wzrośnie zainteresowanie klientów mieszkaniami wykończonymi “pod klucz”. Klienci zakupią wykończone mieszkanie z narzuconym 10% wkładem własnym, bez potrzeby posiadania dodatkowych środków na urządzenie nieruchomości. W ten sposób klienci zaciągną kredyt na wykończone mieszkanie, ale wyższy wkład własny obniży wysokość miesięcznej raty. Wygląda na to, że będziemy mieć więcej pracy, choć już obecnie wielu nabywców – z uwagi na wygodę, gwarancję oraz korzystną cenę – wybiera wspomnianą opcję „pod klucz.

W przypadku programu “Mieszkanie dla młodych” pozostaje pytanie o zmiany limitów cen za metr kwadratowy nieruchomości dla Wrocławia. Duża część środków z MdM w tym roku przepadnie, dlatego liczymy, że operator programu da szansę nowym nabywcom i zwiększy limity, przez co więcej inwestycji mieścić się będzie we wspomnianym programie dopłat.

 Zwracając uwagę na dane GUS-u, można przewidzieć, że w przyszłym roku będziemy mieć nieco wyższą podaż mieszkań, bowiem tegoroczna sprzedaż była na dobrym poziomie i wielu deweloperów rozpoczyna albo nowe inwestycje, albo zupełnie nowe etapy powstałych już projektów. Konkluzja jest zatem taka: 2015 zapowiada się „rokiem klienta, który będzie miał nieco większą możliwość wyboru spośród wrocławskich lokalizacji, przy stabilnym poziomie cenowym. My postaramy się wyjść naprzeciw oczekiwaniom z dobrą ofertą mieszkań i domów.

 

Nieruchomości bez dopłat

W 2013 roku ceny nieruchomości mogą spaść nawet o 15%. Już od pierwszego dnia przyszłego roku, definitywnie wygasa program „Rodzina na swoim”. najprawdopodobniej nic go nie zastąpi. Bo choć założenia do projektu nowej ustawy wspierającej rynek mieszkaniowy od miesięcy leżą w biurku Sławomira Nowaka, to ten zwleka z ich podpisaniem a nie podpisuje, bo nowy program to obciążenie dla i tak napiętego budżetu państwa.

Źródło: Dziennik Polski