Najkorzystniejszy kredyt? WGN Kredyty przeprowadzi Cię przez cały proces kredytowy

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Osoby, które potrzebują wsparcia kredytu bankowego, powinny przejść z rozwagą przez cały proces kredytowy.

Planujesz sfinansować zakup nieruchomości przy wsparciu kredytu bankowego? A może nie wiesz, z oferty którego z banków powinieneś skorzystać? Chcesz zaciągnąć kredyt, jednak na bardziej korzystnych dla siebie warunkach? W takich sytuacjach warto skorzystać z profesjonalnego wsparcia. WGN Kredyty przeprowadzi Cię przez cały proces kredytowy.

Czytaj więcej: TUTAJ.

Sposoby ochrony przed próbą wyłudzenia kredytu

AIQLabs_Mat. prasowy

Według raportu o infoDOK wydanego przez Związek Banków Polskich, w drugim kwartale 2022 roku zablokowano 1,8 tys. prób wyłudzeń kredytów na łączną kwotę 54,4 mln zł. Jednocześnie zastrzeżono ponad 37 tys. skradzionych lub zgubionych dokumentów tożsamości.

Spis treści:
Weryfikacja danych
Metody działania

W ostatnim kwartale baza Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE wzrosła dokładnie o 37 112 szt. – to niemal dokładnie tyle samo, jak w analogicznym okresie rok temu. Statystycznie do bazy trafiało 408 szt. dziennie. Ograniczone do minimum formalności i możliwość zaciągnięcia pożyczki bez jakichkolwiek zaświadczeń to duże udogodnienie dla osób chcących jak najszybciej zdobyć dofinansowanie na dowolny cel. Uproszczone procedury przyznawania pożyczek czy nawet kredytów w bankach to także pewne ułatwienie dla złodziei tożsamości.

Weryfikacja danych

Dowód osobisty jest przydatny podczas załatwiania formalności w urzędach, ale nie tylko. Dokument ten wykorzystywany jest również w innych sytuacjach, np. podczas meldowania się w hotelu czy wypożyczania sprzętu sportowego. Zdarza się także, że oszuści podają się za pracowników banku i wysyłają maila z prośbą o aktualizację danych osobowych lub też dzwoniąc w tej sprawie do potencjalnej ofiary wyłudzenia. Inną stosowaną przez nich praktyką jest oferowanie atrakcyjnej pracy, najczęściej zdalnej na podstawie umowy o dzieło. Właśnie dlatego tak istotne jest, aby nie podawać danych osobowych osobom do tego nie upoważnionym i nie udostępniać informacji niezbędnych do zawarcia umowy o pracę, jeśli istnieją podstawy ku temu, że potencjalny pracodawca jest nieuczciwy.

Odpowiednim sposobem na sprawdzenie, czy nie padliśmy ofiarą złodzieja tożsamości, który wykorzystał nasze dane do zaciągnięcia pożyczki, jest monitorowanie baz Biura Informacji Kredytowej, BIG InfoMonitora SA, Krajowego Rejestru Długów, Krajowego Biura Informacji Gospodarczej czy ERIF. Tego typu instytucje gromadzą dane dotyczące historii spłaty zaciąganych zobowiązań, dlatego pobierając raport na własny temat można sprawdzić, czy nie pojawiły się w nim zapisy o pożyczkach, których nie zaciągaliśmy. Raporty te można pobrać za darmo raz na pół roku – mówi Marta Fila, Marketing Manager w AIQLabs, do którego należy marka SuperGrosz.

Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z Alertu BIK. Po aktywowaniu tej usługi otrzymuje się powiadomienia za pomocą wiadomości SMS lub mailowej za każdym razem, kiedy bank współpracujący z BIK wyśle stosowne zapytanie. Firmy pożyczkowe również składają do BIK cykliczne raporty o potencjalnych kredytobiorcach. W sytuacji, kiedy nie staramy się o kredyt, taka wiadomość może oznaczać, że ktoś na nasze dane chce uzyskać pożyczkę. Z podobnych usług warto skorzystać także w biurach informacji gospodarczej, z którymi z kolei współpracują firmy pożyczkowe. Dzięki temu otrzymuje się ostrzeżenie zarówno gdy ktoś zechce zaciągnąć kredyt w banku, jak i zobowiązanie w instytucjach pozabankowych na nasze dane.

Metody działania

Kradzież lub zgubienie dowodu osobistego należy jak najszybciej zgłosić na policji, a także w bankach i firmach pożyczkowych, w których zaciągnęliśmy zobowiązania. Poza tym należy udać się do urzędu gminy i poprosić o zaświadczenie potwierdzające utratę dokumentu tożsamości, którym będzie można posługiwać się aż do wyrobienia nowego. Oprócz wspomnianych wyżej czynności, warto też zastrzec dowód osobisty w Internecie. Najłatwiejsze zadanie mają osoby zarejestrowane na stronie BIK – wówczas można zrobić to za pomocą jednego kliknięcia. Jest to bezpłatne dla wszystkich użytkowników.

Zdarza się, że pomimo zachowanych środków ostrożności, złodziejom udało się wykraść dane osobowe i zaciągnąć kredyt lub pożyczkę. Wówczas należy bezzwłocznie powiadomić policję oraz prokuraturę, niezależnie od tego, na jaką kwotę zaciągnięto zobowiązanie. Oczywiście może zdarzyć się, że cała sprawa zakończy się w sądzie. Jak wówczas udowodnić, że padliśmy ofiarą oszustwa? W przypadku umów wymagających podpisu pożyczkobiorcy, można powołać biegłego grafologa, który potwierdzi, że podpis został sfałszowany. Jeśli zaś pożyczka została zaciągnięta przez Internet, można przedstawić wyciąg z konta osobistego, dzięki czemu udowodnimy, że pożyczone pieniądze nigdy nie trafiły na nasz rachunek.

Źródło: AIQLABS Sp. z o.o.

(Przed)kryzysowy poradnik dla przedsiębiorców

volkan-olmez-73767-unsplash
Nierzetelni klienci, niepłacący na czas, jeszcze przed pandemią byli jednym z głównych problemów polskiej gospodarki. W korona-kryzysie przybrał on tylko jeszcze na sile. Najgorszy pandemiczny czas już za nami, ale luka płatnicza, czyli różnica między terminami płatności oferowanymi przez firmy, a czasem, w którym klienci realnie dokonują zapłaty, niestety ma się całkiem dobrze.

W sektorze B2B luka płatnicza wynosi 17 dni, a w publicznym 21. – Te dane w pierwszym momencie mogą nie robić zbyt dużego wrażenia. Jednak jak można wyczytać z analiz Intrum, firmy docelowo oferują wcale niekrótkie terminy płatności swoim klientom, a ci i tak dokonują zapłaty po 61 dniach – sektor B2B, lub po 73 dniach, jak to jest w przypadku sektora publicznego! Warto dodać, że są to wartości uśrednione. Nietrudno znaleźć i takich klientów, którzy każą swoim wierzycielom czekać jeszcze dłużej – komentuje Agnieszka Kunkel, ekspert Intrum.

Jeżeli problem niepłacących klientów w danym przedsiębiorstwie występuje przez dłuższy okres, zaczyna mieć on problem z bieżącym finansowej swojej działalności. Czarnym scenariuszem jest ogłoszenie upadłości, wypadniecie
z rynku. Przed tymi wydarzeniami firma często z wierzyciela sama staje się dłużnikiem, bo brakuje jej środków na zapłatę własnym kontrahentem czy dostawcom. Ale ten rozwój wypadków wcale nie musi mieć miejsca, by biznes odczuł konsekwencje zatorów płatniczych.

Źródło:  Intrum.

Bank Pocztowy we współpracy z MoneyGram obniżył ceny za nadawanie przekazów pieniężnych do 4 krajów

Bank Pocztowy (1)
Bank Pocztowy we współpracy z MoneyGram uruchomił dwumiesięczną promocję obniżającą ceny za nadawanie przekazów pieniężnych do krajów z tzw. „głównego korytarza”, czyli Ukrainy, Gruzji, Armenii i Mołdawii. Od teraz opłata za transakcję rozpoczyna się już od 9,5 zł. Placówki Banku Pocztowego i Poczty Polskiej to największa sieć umożliwiająca przekazy MoneyGram w Polsce.

Przekazy pieniężne od lat są udogodnieniem dla osób, które nie posiadają rachunków bankowych w zagranicznych bankach lub kont walutowych w Polsce. Z danych opublikowanych przez Narodowy Bank Polski wynika, że w II poł. ubiegłego roku wartość przekazów międzynarodowych zrealizowanych do i z Polski osiągnęła rekordowy poziom 11 mld zł. Transfery z Polski od pracujących cudzoziemców w I kwartale 2022 wyniosły 6,1 mld zł, czyli o 0,3 mld zł więcej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku – podał NBP w bilansie płatniczym za I kw. W strukturze geograficznej nadal dominowały transfery przekazane do Ukrainy. Wyniosły one 4,7 mld zł i stanowiły 77,6% wszystkich środków.

– Różne analizy pokazują, że poprzez toczącą się wojnę i liczne migracje ludności ukraińskiej liczba przekazów pieniężnych kierowanych na Ukrainę wzrośnie w tym roku o ponad 20%. Mając na uwadze rosnące zainteresowanie tego typu operacjami wprowadzamy wspólnie z MoneyGram promocję polegającą na obniżeniu cen za nadawanie przekazów pieniężnych do krajów takich jak: Ukraina, Gruzja, Armenia i Mołdawia. Tym samym liczymy na pozyskanie nowych transakcji oraz umożliwienie – szczególnie obywatelom Ukrainy – relatywnie taniego (od 9,50 zł) transferu pieniędzy za granicę. Dla kwot powyżej pułapu 2225 zł zostanie naliczona niższa niż dotychczas opłata w wysokości 2,5% w przypadku Armenii oraz 2,9% dla Mołdawii, Ukrainy i Gruzji. Oferta promocyjna będzie obowiązywać w całym kraju do 12 listopada, dlatego już teraz zapraszamy do placówek bankowych i urzędów pocztowych, gdzie w dogodny sposób można nadać przekaz – informuje Alicja Sierakowska, Z-ca Dyrektora Departamentu Bankowości Instytucjonalnej Banku Pocztowego.

W II półroczu wyniki Banku Pocztowego będą obciążone wpływem wakacji kredytowych

Prezes Banku Pocztowego_web (002)
Bank Pocztowy w ciągu pierwszych 6 miesięcy 2022 roku wypracował wynik finansowy netto na poziomie 49,3 mln złotych, w porównaniu do 5,5 mln złotych wygenerowanych 
w analogicznym okresie roku 2021. Jest to najwyższy wynik w historii Banku Pocztowego odnotowany w tym okresie sprawozdawczym, jak również w ujęciu całorocznym. Wskaźnik ROE netto wyniósł 33,3%.

Spis treści:
Wyniki i wskaźniki ekonomiczne
Klienci, depozyty i działalność kredytowa
Nowoczesne rozwiązania i dalszy rozwój

Wynik Banku jest m.in. efektem zrealizowanego z sukcesem Planu Naprawy z obszaru rentowności, który pozwolił na obniżenie kosztów oraz ułatwił wprowadzenie do oferty nowych produktów oraz nowych kanałów sprzedaży. Dobre wyniki to także efekt utrzymania dobrej jakości portfela kredytowego Banku, skutkiem czego był niski koszt ryzyka kredytowego na poziomie 0,49%, oraz obserwowanego w tym okresie wzrostu stóp procentowych. Zarząd Banku wskazuje jednocześnie, że w II półroczu wyniki Banku będą obciążone wpływem wakacji kredytowych, co było już widoczne
w wynikach lipca br. Jednak w efekcie wypracowania bardzo dobrych wyników w I półroczu tego roku, Bank Pocztowy wygeneruje w całym 2022 r. zysk netto zbliżony do tego z I półrocza.

Wyniki i wskaźniki ekonomiczne

Wynik finansowy netto Banku Pocztowego wyniósł w I półroczu 2022 r. 49,3 mln zł i był wyższy o 43,7 mln zł w porównaniu do 2021 r. Jest to najwyższy wynik w historii Banku Pocztowego odnotowany po półroczu, jak również w ujęciu całorocznym. Miało to przełożenie na wysoką wartość wskaźnika zwrotu z kapitału – ROE netto – który wyniósł 33,3%. Należy podkreślić, że w omawianym okresie Bank zakończył wdrażanie Planu Naprawy,  którego celem było przywrócenie Bankowi Pocztowemu stabilności finansowej i poprawa rentowności.

– Bank Pocztowy zanotował w pierwszych sześciu miesiącach 2022 r. najlepsze wyniki finansowe w swojej historii zarówno w ujęciu półrocznym, jak i rocznym. To z jednej strony efekt zakończonego z sukcesem w I półroczu realizowanego przez nas Planu Naprawy, który pozwolił nam ograniczyć koszty, ale także ułatwił i przyśpieszył rozwój produktowy oraz cyfryzację Banku Pocztowego. Z drugiej zaś strony dobre wyniki Banku zostały osiągnięte w związku z podwyżkami referencyjnych stóp procentowych wprowadzanych przez Radę Polityki Pieniężnej. W II półroczu nasze wyniki będą obciążone wpływem wakacji kredytowych, w ramach których klienci zawieszają spłaty rat swoich kredytów hipotecznych. Do tej pory już 43% naszych klientów mogących skorzystać z tego rozwiązania złożyło stosowne wnioski. Szacujemy, że tylko w lipcu obniżyło to wynik Banku o 46-55 mln złotych na poziomie zysku brutto. Jednak w całym 2022 r. Bank zanotuje dodatnią rentowność, m.in. właśnie dzięki dobrym wynikom I półrocza tego roku. Mimo wypracowania rekordowych wyników musimy teraz zadbać o trwałą poprawę wskaźników adekwatności kapitałowej powyżej wymogów regulacyjnych w związku z trwającą przeceną skarbowych papierów dłużnych znajdujących się w bilansie Banku oraz zapewnić jego dalszy organiczny rozwój. To wymaga dokapitalizowania Banku. Razem z naszymi akcjonariuszami intensywnie pracujemy nad znalezieniem optymalnego rozwiązania – mówi Jakub Słupiński, Prezes Zarządu Banku Pocztowego.

Warto zaznaczyć, że o tak wysokim poziomie wskaźnika zwrotu z kapitału zadecydował wzrost zysku netto przy jednoczesnym spadku wartości kapitałów własnych Banku, wynikającym z ujemnej wyceny wartości portfela papierów wartościowych wycenianych do wartości godziwej. Wyższy wzrost dochodów (o 43,2%) niż kosztów działania (o 13,6%), przełożył się na polepszenie relacji koszty/dochody (C/I). Wskaźnik C/I dla Banku wyniósł 60,1%, i był niższy o 15,7 p.p. w porównaniu do 31.12.2021 r. Suma bilansowa na 30.06.2022 r. wyniosła 8 670,0 mln zł i była niższa o 442,2 mln zł, tj. o 4,9% w porównaniu ze stanem na koniec 2021 r.

Wynik finansowy Banku w I półroczu br. determinowany był przede wszystkim przez silny wzrost wyniku z tytułu odsetek, który na 30.06.2022r. wyniósł 174,9 mln zł i był wyższy o 77,1 mln zł (78,8%) niż w I półroczu 2021 r. Wzrost wyniku odsetkowego nastąpił m.in w efekcie wzrostu stóp procentowych zapoczątkowanego w październiku 2021 r., co przełożyło się na wzrost przychodów odsetkowych o 96,3 mln zł, a także kosztów odsetkowych o 19,2 mln zł. Wzrost przychodów odsetkowych z tytułu kredytów Klientów Banku dotyczył głównie produktów dedykowanych Klientom indywidualnym. W wyniku wyższego oprocentowania Bank uzyskał również wyższe dochody z tytułu inwestycyjnych aktywów finansowych wycenianych w wartości godziwej przez pozostałe całkowite dochody.

Na wyniki finansowe wpływ miało także obniżenie kosztów odpisów na straty kredytowe od aktywów finansowych niewycenianych w wartości godziwej przez wynik finansowy.
W porównaniu do I półrocza 2021 r., ich wartość była niższa o 12,2 mln zł (o 50,8%). Wpłynęła na to przede wszystkim poprawa sytuacji w obszarze Klientów Instytucjonalnych.

Wyższa rentowność to także efekt wzrostu wyniku z tytułu prowizji i opłat o 24,7% (tj. o 5,5 mln zł), w rezultacie wyższej dynamiki wzrostu przychodów prowizyjnych (wzrost o 16,8%) niż kosztów prowizyjnych (o 8,6%). Wzrost przychodów prowizyjnych był efektem działań podjętych w ramach Planu Naprawy.

Koszty działalności wzrosły o 9 mln złotych, na co wpłynęły przede wszystkim koszty niezależne od Banku, jak opłaty na BFG i Fundusz Wsparcia Kredytobiorców z uwagi na wzrost składek.

Klienci, depozyty i działalność kredytowa

Warto zaznaczyć, że w I połowie 2022 r. Bank pozyskał 25,7 tys. nowych Klientów detalicznych. Na koniec czerwca 2022 r. z usług Banku korzystało w sumie 770 tys. Klientów detalicznych (Klientów indywidualnych) oraz 27,8 tys. Klientów instytucjonalnych, w tym z segmentu Mieszkalnictwa ok. 11,7 tys. oraz 15,3 tys. z segmentu Mikroprzedsiębiorstw.

Na koniec czerwca 2022 r. Klienci indywidualni (osoby fizyczne nie prowadzące działalności gospodarczej) ulokowali na rachunkach i lokatach w Banku łącznie
6 150 mln zł wobec 6 514 mln zł na koniec grudnia 2021 r.

Na dzień 30 czerwca 2022 r. należności kredytowe Banku od Klientów detalicznych wyniosły łącznie 3 750,8 mln zł, i były o 8,0% niższe niż na koniec 2021 r.

Warto podkreślić, że Bank skutecznie utrzymywał dobrej jakości portfel kredytowy, skutkiem czego był niski koszt ryzyka kredytowego na poziomie 0,49%. W I półroczu 2022 r. Bank zanotował w całym portfelu kredytowym nieznaczny wzrost udziału kredytów z rozpoznanym stanem niewykonania zobowiązania (NPL) do poziomu 11,21% (zmiana o 0,4 p.p. w porównaniu do grudnia 2021 r. ), co wynikało z wyższej dynamiki salda kredytów w koszyku 3 (o 2,5%) niż salda kredytów brutto ogółem (o 6,0%).

Nowoczesne rozwiązania i dalszy rozwój

W I pół. 2022 r. Bank realizował 29 projektów inwestycyjnych, na realizację których poniósł wydatki w wysokości 18,76 mln zł.

W omawianym okresie Bank Pocztowy m.in. rozpoczął wdrażanie systemu CRM opartego o rozwiązanie Microsoft w chmurze obliczeniowej, stając się jednym z pierwszych banków, które korzystają z rozwiązań typu cloud na rzecz budowania relacji ze swoimi klientami i odpowiadania na ich potrzeby. Partnerem wspierającym wdrożenie systemu było PwC. Na drugie półrocze zaplanowano zrealizowanie kolejnego etapu czyli rozwój zarządzania relacjami z prospektami oraz rozpoczęcie prac w zakresie zarządzania relacjami z Klientami.

Ponadto w obszarze produktowym w I półroczu 2022 r. po wcześniejszym udostępnieniu karty biometrycznej, w ręce Klientów oddana została ekologiczna karta wirtualna bez plastiku.  Karta ta występuje w postaci zapisu elektronicznego w bankowości internetowej, jednak posiada także wszystkie cechy karty plastikowej – numer, datę ważności oraz kod zabezpieczający CVC2, co umożliwia dokonywanie transakcji internetowych i płatności mobilnych. Co unikalne dla kart wirtualnych – karta Banku Pocztowego posiada także bezpłatny pakiet ubezpieczeń.

Bank prowadził także projekt, którego celem jest zwiększenie sprzedaży kredytów gotówkowych przez pośredników poprzez wdrożenie rozwiązań umożliwiających nowe sposoby obsługi Klienta pozyskanego przez Agenta Banku. Projekt skróci czas potrzebny na przeprowadzenie procesu sprzedaży i umożliwi dokładniejsze dopasowanie oferty do Klienta, co przyczyni się do zwiększenia efektywności sprzedaży.

Źródło: Bank Pocztowy.

Wniosek o wakacje kredytowe w Banku Pocztowym S.A. – oświadczenie

rawpixel-552396-unsplash
Bank Pocztowy S.A. opublikował wyjaśnienie dotyczące zakresu wniosku o wakacje kredytowe. 

Jak informuje Bank Pocztowy S.A., w odpowiedzi na zastrzeżenia Prezesa UOKiK dotyczące zakresu udostępnianego za pośrednictwem bankowości elektronicznej wzoru formularza wniosku o tzw. „wakacje kredytowe” Bank oświadcza, że realizuje projekt mający na celu umożliwienie złożenia jednego wniosku obejmującego wszystkie przysługujące konsumentowi okresy podlegające zawieszeniu spłaty. Równocześnie, co podkreśla Bank Pocztowy, jego przedstawiciele wyrażają wolę ścisłej współpracy z Prezesem UOKiK. Umożliwi to wyjaśnienie wszelkich okoliczności zaistniałej sytuacji.

„Dokładamy starań, by ułatwić klientom składanie wniosków o wakacje kredytowe poprzez bankowość internetową. Już 41% naszych klientów upoważnionych do takich wakacji złożyło stosowne wnioski i korzysta z możliwości odroczenia spłat rat swoich kredytów. Rzeczywiście obecnie za pośrednictwem bankowości internetowej klient może złożyć wniosek w odniesieniu do maksymalnie 4 miesięcy (rat do końca 2022 r.), jednak w Banku trwa proces wprowadzania zmian technologicznych, które umożliwią składanie tylko jednego  wniosku dla wszystkich okresów wakacji kredytowych. Bank intensywnie współpracuje w tym zakresie z dostawcą oprogramowania” – komentuje Bartosz Trzciński, rzecznik prasowy Banku Pocztowego.

Przepisanie majątku na bliską osobę nie uchroni go przed komornikiem

fabian-blank-78637-unsplash
Liczba niespłaconych zobowiązań, które trafiają do egzekucji komorniczej rośnie w bardzo szybkim tempie: według danych Krajowej Rady Komorniczej, w 2021 r. prowadzonych było aż 7,9 mln spraw egzekucyjnych (!), czyli 66 proc. więcej niż zaledwie rok wcześniej[1].  Są spore szanse na to, że ta liczba będzie jeszcze wyższa, ponieważ 15 kwietnia zniesiono obowiązujący w pandemii zakaz eksmisji, czyli „zawieszone” postępowania odzyskały swój bieg. Można podejrzewać, że od tamtej pory wiele zadłużonych osób znów zadaje sobie pytania: „Jak uratować mój majątek? Co zrobić, aby komornik go nie zajął?” Niektórzy sądzą, że rozwiązaniem w tej sytuacji jest natychmiastowa sprzedaż lub przepisanie domu czy mieszkania na najbliższych: dzieci, małżonka czy rodzeństwo.

Spis treści:
Czym jest skarga pauliańska?
Podstawy do złożenia skargi pauliańskiej
Skarga pauliańska a sprzedaż majątku
Ryzykowna darowizna, czyli jak „uciekanie z majątkiem” szkodzi osobie zadłużonej i „obdarowanemu”?
Kiedy skarga pauliańska jest nieważna?

Chcą w ten sposób „zabezpieczyć” swój majątek i pozostawić go w rodzinie, ale bardzo często nie zdają sobie sprawy, że w praktyce takie działanie może jeszcze bardziej zaszkodzić im i ich bliskim! Komornik i tak będzie musiał prowadzić swoje działania, a oprócz tego w sprawę zostanie wciągnięta osoba trzecia, której mogą grozić poważne problemy prawne i finansowe. Dlaczego? Niewiele osób wie o istnieniu skargi pauliańskiej, czyli specjalnego narzędzia prawnego, przysługującego wierzycielom, które sprawia, że takie wyzbycie się majątku jest w rozumieniu prawa nieskuteczne. Jak w praktyce działa skarga pauliańska i co trzeba o niej wiedzieć? O tym w najnowszym materiale z cyklu „Ogarniam finanse”.

Czym jest skarga pauliańska?

Skarga pauliańska to rodzaj powództwa, które ma prawo wnieść wierzyciel, gdy osoba zadłużona świadomie pozbyła się swojego majątku na rzecz osoby trzeciej, a wierzyciel nie może przez to odzyskać należnych mu świetle prawa pieniędzy[2]. Wierzycielem może być tu inna osoba prywatna, instytucja lub przedsiębiorstwo – także firma windykacyjna, działająca w ich imieniu.

W praktyce skarga pauliańska może być wniesiona w sytuacji, gdy dochodzi do darowizny lub sprzedaży – często po zaniżonej cenie – np. domu lub mieszkania, które mogłyby podlegać zajęciu przez komornika. Wierzyciel ma wtedy prawo do ochrony swoich interesów przed takim postępowaniem, właśnie składając w sądzie skargę pauliańską. Jeśli sąd uzna, że darowizna lub sprzedaż była dokonana po to, by uniemożliwić czynności komornikowi, to skarga będzie zasadna, a wierzyciel nadal będzie mógł na drodze egzekucji komorniczej odzyskać zaległe środki. Wtedy, choć w praktyce dany majątek będzie już w posiadaniu innej osoby, to dług nie znika, ale tak naprawdę przechodzi właśnie na osobę trzecią, od której wierzyciel może domagać się uregulowania należności z przepisanych przedmiotów majątkowych. Tym sposobem nabywca lub „obdarowany”, zamiast cieszyć się z korzyści, sam będzie musiał zmierzyć się z komornikiem.

Chociaż skarga pauliańska jest skutecznym narzędziem, to warto wiedzieć, że wierzyciel nie sięga po nią od razu. Przede wszystkim, jeśli zlecił odzyskanie należności profesjonalnej firmie windykacyjnej, to zanim sprawa uzyska bieg prawny i w ogóle dojdzie do możliwości wniesienia skargi pauliańskiej, to zawsze windykator podejmuje najpierw próbę kontaktu z osobą zadłużoną, wykorzystując windykację polubowną. Windykator, jeśli uzyska od osoby zadłużonej wszystkie potrzebne informacje, będzie mógł przeanalizować jej sytuację finansową i pomóc ustalić indywidualny harmonogram spłat, który ułatwi stopniowe wychodzenie z zadłużenia:

– Działania windykatora i komornika są nadal powszechnie mylone. Komornik działa na podstawie tytułu wykonawczego i wniosku egzekucyjnego wysłanego przez wierzyciela. Tymczasem trzeba pamiętać, że jeśli kontaktuje się z nami windykator, to dzięki rozmowie z nim możemy ustalić taki harmonogram spłaty, który będzie dla nas wykonalny, biorąc po uwagę wysokość naszych dochodów. Dlatego unikanie kontaktu z windykatorem może jedynie pogłębić problemy i w konsekwencji sprawić, że jedyne, co wierzyciel może zrobić, to skierować sprawę do komornika, a potem, jeśli zaistnieją do tego przewidziane prawem okoliczności, także wykorzystać prawo do złożenia skargi pauliańskiej – mówi Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Podstawy do złożenia skargi pauliańskiej

Jakie dokładnie warunki muszą zaistnieć, aby wierzyciel faktycznie miał podstawy do wniesienia skargi pauliańskiej? Według prawa[3], powinno być tu spełnionych 5 przesłanek:

  1. Osoba zadłużona dokonała czynności prawnej (np. formalnej sprzedaży nieruchomości lub przekazania darowizny).
  2. Czynność prawna dokonana przez osobę zadłużoną doprowadziła do pokrzywdzenia wierzyciela, gdyż dłużnik stał się niewypłacalny (albo stał się niewypłacalny w wyższym stopniu, niż był przed dokonaniem czynności).
  3. Osoba trzecia uzyskała na skutek tej czynności korzyść majątkową.
  4. Osoba zadłużona była świadoma swojego działania, doskonale wiedziała, że takim sposobem szkodzi wierzycielowi.
  5. Osoba trzecia, która uzyskała korzyść majątkową, wiedziała (lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć) o tym, że dłużnik działa ze świadomością pokrzywdzenia swojego wierzyciela.

Skarga pauliańska a sprzedaż majątku

Najważniejszą i najczęściej analizowaną przez sąd przesłanką, jest piąta – dotycząca tego, czy osoba trzecia wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności, mogła dowiedzieć się o tym, że dłużnik pozbywając się części majątku, działał na niekorzyść wierzyciela. Dlatego, nawet, gdy sami nie mamy długów, ale kupimy „zadłużoną” własność, to, gdy wierzyciel wniesie w tej sprawie zasadną skargę pauliańską, jako osoba trzecia możemy mieć duże kłopoty finansowe! Dlaczego?

– Jeśli sąd uzna skargę za zasadną, osoba trzecia, która nabyła daną własność, może utracić nie tylko środki, które zapłaciła osobie zadłużonej, ale również zakupioną rzecz czy nieruchomość, a taki gwałtowny obrót sprawy, może szybko doprowadzić do zadłużenia. Poszkodowanej osobie pozostaje w takiej sytuacji wystąpienie na drogę sądową i pozwanie sprzedawcy o odszkodowanie. Dlatego, aby uniknąć ryzyka, że skarga pauliańska obejmie nas swoim działaniem jako osobę trzecią, przed zakupem nieruchomości czy innego składnika majątku, zawsze warto zweryfikować sprzedawcę – nawet jeśli jest to nasz zaufany znajomy lub członek rodziny. Można zrobić to np. poprzez zweryfikowanie go w Krajowym Rejestrze Długów – wyjaśnia Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Ryzykowna darowizna, czyli jak „uciekanie z majątkiem” szkodzi osobie zadłużonej i „obdarowanemu”?

W przypadku darowizny sytuacja jest nieco inna, bo niezależnie od tego, czy odbyła się na rzecz członka rodziny, czy innej osoby trzeciej – automatycznie uznaje się, że przesłanka dotycząca wiedzy została spełniona. W takiej sytuacji, nawet gdy osoba obdarowana faktycznie nie wiedziała i przy zachowaniu należytej staranności nie mogła się dowiedzieć o szkodliwym dla wierzyciela działaniu, może on wystąpić ze skargą pauliańską.

Uznanie skargi pauliańskiej nie oznacza, że dana umowa staje się nieważna, a określony składnik majątkowy wraca do osoby zadłużonej – stroną w procesie egzekucji staje się nowy właściciel majątku. Może to być np. córka, która nieświadoma długów ojca, została obdarowana przez niego mieszkaniem. To względem niej będzie toczyło się postępowanie egzekucyjne i to na niej będą ciążyć związane z nim koszty sądowe.

– Bywa, że osoby zadłużone, powodowane strachem lub wstydem, zatajają przed najbliższymi swoje problemy finansowe. Zdarzają się sytuacje, w których w zamian za opiekę, rodzice lub dziadkowie, nie dysponując odpowiednią wiedzą, jak bardzo może to szkodzić, przepisują swoim dzieciom i wnukom mieszkania już objęte lub potencjalnie podlegające działaniom komornika. Obdarowani – wdzięczni i nieświadomi zadłużenia, przyjmują darowiznę. O tym, że mieszkanie może być przedmiotem egzekucji, dowiadują się dopiero od komornika. Trzeba mieć świadomość, że taka próba „ochrony” majątku szkodzi wtedy obu wymienionym stronom, a istniejący dług i tak będzie trzeba spłacić – tłumaczy Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Kiedy skarga pauliańska jest nieważna?

Prawo do skorzystania ze skargi pauliańskiej przysługuje wierzycielowi przez 5 lat, licząc od dnia, w którym osoba zadłużona dokonała czynności z pokrzywdzeniem wierzyciela. Po upływie tego czasu, wierzyciel traci możliwość jej wniesienia.

– Jak pokazuje praktyka, niestety wśród osób zadłużonych zdarzają się też takie, które mimo, że mają pełną świadomość zagrożeń płynących z możliwości wniesienia wobec nich skargi pauliańskiej, i tak decydują się na ryzykowną sprzedaż lub przekazanie majątku w darowiźnie. Liczą na to, że w przeciągu 5 lat wierzyciel nie zdąży się „zorientować” o podjętym przez nich działaniu lub uzna, że ich zadłużenie jest zbyt niskie, aby składać wobec niego skargę. Prawo dopuszcza jednak użycie skargi nawet w przypadku relatywnie małego zadłużenia – mówi Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Warto dodatkowo zaznaczyć, że istnienie i stosowanie skargi pauliańskiej służy nie tylko interesom wierzyciela, ale jest ważne dla nas wszystkich jako konsumentów:

– W szerszym, makroekonomicznym znaczeniu, każdy niespłacony dług to obciążenie dla gospodarki. „Zamrożone” w zaległych należnościach środki powodują zatory płatnicze, a te bezpośrednio przekładają się na powszechnie wzrastające ceny usług i produktów dla całego społeczeństwa. Na mocy skutecznej skargi pauliańskiej dług wciąż może zostać odzyskany, więc jej zastosowanie daje szansę na to, by poprawić przepływ środków pieniężnych w perspektywie całej gospodarki – podsumowuje Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Z punktu widzenia osoby zadłużonej, najlepszy sposób na to, by uniknąć kłopotów związanych ze skargą pauliańską, to podjąć wszelkie starania, aby krok po kroku regulować swoje długi. A jeśli to my kupujemy własność lub przyjmujemy od kogoś darowiznę, zawsze zadbajmy o to, by sprawdzić, czy nie podlega ona działaniom komorniczym.

[1] Dane Krajowej Rady Komorniczej.
[2] Skardze pauliańskiej i szczegółowym zasadom jej działania poświęcony jest Art. 527 Kodeksu cywilnego.
[3] Art. 527 § 1 oraz 528 Kodeksu cywilnego.

Źródło: Intrum.

 

Rządowe wakacje kredytowe? O tym pamiętaj

DeathtoStock_Meticulous-09
Szalejąca inflacja i wciąż rosnące stopy procentowe sprawiły, że raty kredytów hipotecznych od października zeszłego roku znacząco wzrosły w bardzo krótkim czasie. Przykładowo, rata kredytu zaciągniętego jesienią 2021 r. na kwotę 300 tys. na 25 lat, wzrosła obecnie o 1250 zł[1]. To spowodowało, że wielu kredytobiorcom coraz trudniej jest udźwignąć spłatę zobowiązania. W ramach działań antyinflacyjnych, rząd postanowił, że od 29 lipca 2022 r. osoby posiadające kredyt mieszkaniowy w złotówkach, mogą skorzystać z tzw. ustawowych wakacji kredytowych. Polegają one na bezpłatnej możliwości odsunięcia w czasie spłaty łącznie 8 rat[2]. Od momentu wprowadzenia tej możliwości, tylko do 10 sierpnia spośród ponad 3,5 mln uprawnionych[3], wniosek o wakacje kredytowe złożyło 850 tysięcy osób[4].

Spis treści:
Na czym polegają ustawowe wakacje kredytowe i czym różnią się od „bankowych”?
Następstwa ustawowych wakacji kredytowych
Nadpłata jako sposób na szybsze „pozbycie się” kredytu

Nic dziwnego: w coraz trudniejszej sytuacji gospodarczej, są one „ratunkiem” dla wielu domowych budżetów, szczególnie dla tych kredytobiorców, którzy nie podołaliby uregulowaniu najbliższej raty w terminie. Osób, które, chociażby przez inflację, tracą płynność finansową, z miesiąca na miesiąc przybywa, można się więc spodziewać, że liczba złożonych wniosków jeszcze będzie rosnąć. Ale wakacje kredytowe nie oznaczają umorzenia rat, a tylko ich odroczenie w czasie, wydłużają też okres kredytowania, przez co dług spłacamy dłużej. Są więc rozwiązaniem doraźnym, które nie rozwiąże kłopotów osób, mających od dawna trudności ze spłatą. O czym jeszcze powinniśmy wiedzieć, zanim z nich skorzystamy? Odpowiada Intrum w kolejnym materiale z cyklu „Ogarniam finanse”!

Na czym polegają ustawowe wakacje kredytowe i czym różnią się od „bankowych”?

Ustawowe wakacje kredytowe pojawiły się jako rządowa forma wsparcia dla kredytobiorców, którzy z powodu wzrostu rat mają problemy ze spłatą zobowiązania hipotecznego. Kredytobiorca może zawiesić łącznie 8 rat kredytu w 2022 oraz w 2023 roku, z zachowaniem pewnych ograniczeń czasowych: odroczeniu podlegają po 2 raty w trzecim i czwartym kwartale 2022 roku oraz po 1 w każdym z czterech kwartałów 2023 roku. Do skorzystania z rządowego programu są uprawnieni kredytobiorcy spłacający kredyty hipoteczne w złotówkach, które przeznaczone zostały na zakup własnego „M” (mogą to być nieruchomości nowe, jak i pochodzące z rynku wtórnego) lub też na kupno działki pod budowę domu. Umowa kredytowa musi być zawarta przed 1 lipca 2022 r., i okres kredytowania musi kończyć się po 31.12.2022 r. Jeśli kredytobiorca ma kilka kredytów hipotecznych, z wakacji może skorzystać tylko przy jednym z nich. Rządowe zawieszenie rat jest bezpłatne i w czasie odroczenia kredytobiorca nie musi uiszczać raty (zarówno kapitałowej, jak i odsetkowej). W tym czasie nie będą naliczane odsetki, bo wakacje nie będą przez banki traktowane jako opóźnienie w spłacie. Nadal będzie trzeba jednak ponosić koszty z tytułu ubezpieczeń powiązanych z umową, np. ubezpieczenia pomostowego lub ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.

Zjawisko „rządowych” wakacji kredytowych nie jest niczym nowym, bo wcześniej zdecydowano o ich wprowadzeniu po wybuchu pandemii w 2020 r. UOKiK zobowiązał wtedy banki do bezpłatnego wprowadzenia takiego rozwiązania dla kredytobiorców na okres do trzech miesięcy. Ale warto wiedzieć, że równolegle z wakacjami „rządowymi” banki miały i cały czas mają w ofercie wakacje udzielane na zasadach komercyjnych, a więc same regulują ich zasady: czas trwania oraz warunki finansowe, i to w tym wypadku one decydują o przyznaniu wakacji: pod uwagę brana jest dotychczasowa regularność spłat. Od banku zależy w tym wypadku także to, która część raty – kapitałowa czy odsetkowa (bo będzie to tylko jedna z nich), będzie podlegać zawieszeniu i co najważniejsze, skorzystanie z bankowych wakacji kredytowych wiąże się z koniecznością uiszczenia za to opłaty, czyli finalnie spłacamy należność powiększoną o tę opłatę. Warto też wiedzieć, że jeśli przed wprowadzeniem „rządowych” wakacji kredytowych wzięliśmy te bankowe, to nadal mamy prawo złożyć wniosek o bezpłatną „wersję” wakacji i wniosek o nie przerwie bieg wakacji bankowych.

– Jako Intrum każdego dnia kontaktujemy się z tysiącami zadłużonych osób i wśród nich są także te, które właśnie teraz, w dobie trwającego kryzysu inflacyjnego, po raz pierwszy w życiu doświadczają problemów w spłacie kredytu na wymarzony dom lub mieszkanie. Ustawowe wakacje kredytowe mogą realnie pomóc, szczególnie tym osobom, które mają jedynie przejściowe problemy ze spłatą zobowiązania. Dzięki wakacjom zyskają dodatkowy czas na zgromadzenie środków na kolejną ratę i w tym czasie ich zadłużenie się nie nawarstwia. Ta forma rządowego wsparcia może być też „ratunkiem” np. w sytuacji utraty pracy, czy innego wypadku losowego. Ale należy pamiętać, że ustawowe wakacje kredytowe to nie umorzenie rat (ani żadnej ich części), a jedynie odsunięcie kilku rat w czasie, a dług i tak trzeba będzie w końcu spłacić, nie rozwiążą więc problemów tych osób, które już przedtem miały długotrwałe zaległości – mówi Krzysztof Żyra, ekspert Intrum.

Następstwa ustawowych wakacji kredytowych

Rządowe wakacje kredytowe mają szereg zalet, ale decydując się na skorzystanie z tego rozwiązania, pamiętajmy, że data spłaty ostatniej raty kredytu przesunie się o czas zawieszenia spłat: czyli, jeśli wykorzystamy odroczenie przesuwając 8 rat, musimy wziąć pod uwagę, że będziemy spłacać zobowiązanie o 8 miesięcy dłużej, niż to wynikało z naszej pierwotnej umowy kredytowej.

– W przypadku osób, które jeszcze nie mają problemów ze spłatą lub są w lepszej sytuacji finansowej, wszystko zależy od tego, jak wykorzystają czas zawieszenia rat i jakie mają nawyki finansowe. Jeśli należymy do osób, którym trudno utrzymać na koncie „wolne środki” i mamy kłopoty z oszczędzaniem lub zdarzają nam się kompulsywne zakupy, wakacje kredytowe mogą okazać się nie pomocą, źródłem problemów: bez budowania w tym czasie poduszki finansowej na przyszłe zabezpieczenie rat, na pewno nie polepszymy w perspektywie swoich możliwości terminowej spłaty kredytu. Wakacje kredytowe mogą być tu świetnym rozwiązaniem, ale przy odpowiedzialnym podejściu, bo konieczna jest w tym czasie konsekwencja w odkładaniu pieniędzy i odpowiednia do tego motywacja – podkreśla Krzysztof Żyra, ekspert Intrum.

Nadpłata jako sposób na szybsze „pozbycie się” kredytu

Wprowadzone w lipcu ustawowe wakacje kredytowe nie narzucają żadnego kryterium dochodowego, co znaczy, że skorzystać z nich mogą nie tylko ci wymieni powyżej, którzy już teraz odczuwają trudności w spłacie kredytu hipotecznego, ale także te osoby, które nadal radzą sobie z terminowymi płatnościami mimo rosnących rat. Przy odpowiedzialnym podejściu, osoby z tej drugiej grupy również mogą wykorzystać wakacje kredytowe tak, aby pozytywnie wpłynąć na swój budżet domowy, poprzez realne skrócenie swojego okresu kredytowania. Jak to działa w praktyce?

– Nadpłata kredytu hipotecznego to wpłacanie większych sum, niż wynika to z naszej podstawowej umowy kredytowej. Możemy tu zdecydować, ile i kiedy chcemy wpłacić, przy czym najpierw warto sprawdzić w naszej umowie, czy nadpłata wiąże się z pobraniem prowizji, a potem skierować do banku wniosek o nadpłatę. Oszczędność wynika tu z prostej zależności: im więcej i szybciej spłacamy, tym mniejsze jest nasze zadłużenie wobec banku. Jak było powiedziane wyżej, nasza rata kredytu hipotecznego składa się z części kapitałowej i odsetkowej, przy czym w ostatnim okresie rata odsetkowa w stosunku do kapitałowej znacznie wzrosła, przez co kredytobiorcy spłacali więcej odsetek, a mniej samego kapitału. Jeśli kredytobiorca skorzysta z wakacji kredytowych i zdecyduje się w tym czasie na nadpłatę, może spłacić dużo większą część kapitału kredytu i ponosi mniejsze koszty odsetkowe, czyli zmniejsza się koszt samego kredytu, a to oznacza dużą oszczędność. Przykładowo: w sytuacji, gdy kwota kapitału do spłaty wynosi 400 000 zł, obecna rata wynosi 3807 zł i mamy przed sobą 20 lat do spłaty całego kredytu, to spłacając kredyt bez korzystania z wakacji, po 20 latach spłacimy 916 960 zł kapitału wraz z odsetkami. Jeżeli zdecydujemy się na nadpłatę kwotą, która byłaby równa wysokości 8 przesuniętych rat, to nasza rata spadnie do 3580 zł. Z perspektywy 20 lat spłacimy 889 200 zł kapitału wraz z odsetkami. Oszczędność stanowi właśnie różnica kwoty odsetek wynikających z mniejszej podstawy oprocentowania. Oczywiście, jeśli dalej będziemy spłacać kredyt, regulując raty w pierwotnej wysokości, jesteśmy w stanie z perspektywy całego okresu kredytowania zaoszczędzić jeszcze więcej. W tym ujęciu spłacenie kredytu wcześniej, jeśli mamy do tego warunki, to wykorzystanie szansy i dbanie o własne bezpieczeństwo finansowe w dłuższej perspektywie – dodaje Krzysztof Żyra, ekspert Intrum.

Aby odpowiedzieć na pytanie, czy w naszym wypadku wakacje kredytowe na pewno będą dobrym rozwiązaniem, warto przeanalizować swoją indywidualną sytuację: wyliczyć przewidywane korzyści finansowe albo wyeliminować potencjalne ryzyka, które mogłyby nam pokrzyżować spłatę naszego zobowiązania już po ustaniu wakacji kredytowych.

 

[1] Źródło: wyliczenia własne Związku Firm Pośrednictwa Finansowego.
[2] Czterech w tym i w czterech w przyszłym roku.
[3] Wg danych BIK.
[4]Według danych Związku Banków Polskich na dzień 10.08.2022 r.

 

Autor: Krzysztof Żyra, ekspert Intrum. 

Bank Pocztowy uruchomił nowy proces otwarcia ROR

Bank Pocztowy

Bank Pocztowy wdrożył nowy proces otwarcia rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego (ROR).

Bank Pocztowy w ramach projektu „Otwarcie ROR na selfie” unowocześnił dotychczasowy proces wnioskowania o założenie rachunku bankowego. Klienci Banku Pocztowego łatwiej i szybciej otworzą nowe konto, wystarczy na to 10 minut. Wnioski o założenie ROR można składać online, w oddziałach własnych banku oraz w ok. 4700 placówkach Poczty Polskiej. Bank Pocztowy pracuje nad kolejnymi zmianami, które ułatwią klientom zamawianie poszczególnych produktów i usług.

Korzyści wdrożonych zmian są obopólne – zarówno dla naszego Banku jak i dla naszych Klientów, ponieważ konto ROR będzie można założyć szybciej i sprawniej. Wprowadziliśmy nowy układ edytowalnych pól, zmniejszyliśmy liczbę pól do wypełnienia, a wiele z nich uzupełnia się automatycznie. Wprowadziliśmy także nowe ekrany, które są przyjemniejsze dla oka, nowoczesne oraz proste i zrozumiałe dla użytkownika. Postawiliśmy na obrazki i grafiki, aby ułatwić wybór właściwych opcji. Skróciliśmy treści zawarte na ekranach, a wszystkie potrzebne informacje dostępne są w podpowiedziach. Do wniosku o ROR dodaliśmy także kartę wirtualną, nie trzeba będzie wnioskować o nią w odrębnym procesie – komentuje Joanna Moskalik, Naczelnik Wydziału Produktów Płatniczych, Depozytowych i Inwestycyjnych Banku Pocztowego, która stała na czele Projektu.

Bank Pocztowy z szeroką ofertą kredytów

logo_pionowe

Bank Pocztowy rozpoczął radiową kampanię reklamową oferowanych kredytów.

W wybranych stacjach lokalnych Polskiego Radia, ale także w największych rozgłośniach radiowych m.in. w Radiu Zet czy w Radiu Złote Przeboje pojawi się w sumie 5600 spotów. Kampania „Kredyty na wszystko czego potrzebuję” będzie prowadzona do 11 września br.

Kampania reklamuje kredyty Banku Pocztowego, które mogą wesprzeć domowe budżety np. poprzez opłacenie wakacji, remont domu, zakup urządzeń AGD lub wyprawki szkolnej dla dzieci. Kredyt można wziąć online, przez telefon, oraz w oddziałach Banku Pocztowego i Poczty Polskiej.

– Oferta kredytów, którą komunikowaliśmy w radiu w maju i czerwcu br., przyniosła nam najlepsze wyniki sprzedażowe. Dlatego podjęliśmy decyzję o kontynuacji kampanii
w największych stacjach radiowych oraz lokalnych rozgłośniach, by dotrzeć do jeszcze szerszej grupy odbiorców. W nowym spocie kontynuujemy koncepcję kreatywną opartą na dialogu kobiet rozmawiających o kredycie jak o niezawodnym mężczyźnie dbającym o potrzeby rodziny. Reklama adresowana jest głównie do kobiet, które bardzo często w sierpniu planują i podejmują decyzje związane z rodzinnymi wydatkami przed rozpoczynającym się rokiem szkolnym 
– komentuje Mariusz Gorzeń, Dyrektor Departamentu Marketingu i Analiz Biznesowych Banku Pocztowego.

Za przygotowanie spotu reklamowego odpowiedzialna była Agencja Oxymoron, a zakupem mediów zajmował się dom mediowy Media Direction OMD.

Oszczędności, pożyczki pozabankowe lub kredyt gotówkowy – jak sfinansować wakacyjny wyjazd?

AIQLabs_Mat. prasowy

Wiele osób czeka na upragniony, wakacyjny wyjazd przez cały rok. Urlop stanowi doskonałą okazję do zwiedzenia nowych miejsc, podziwiania piękna architektury i przyrody, a przede wszystkim odpoczynku od codziennych obowiązków. Podczas planowania wakacji zawsze pojawia się kwestia, w jaki sposób optymalnie je sfinansować. Możliwości jest wiele i są one w głównej mierze uzależnione od tego, ile czasu pozostało do wyjazdu.

Jednym z najbardziej wygodnych sposobów finansowania wakacyjnego wyjazdu jest skorzystanie z własnych oszczędności. W tym przypadku warto zaplanować urlop już kilka miesięcy wcześniej. Odpowiedni komfort czasowy ułatwia stworzenie wstępnego kosztorysu, obejmującego podstawowe atrakcje, transport i wyżywienie. Planowanie wydatków z wyprzedzeniem pozwala odkładać co miesiąc wyznaczoną kwotę. Nawet jeśli bieżące wpływy nie dają gwarancji uzbierania wystarczającej sumy, na długo przed wyjazdem pojawiają się dodatkowe możliwości pozyskania finansowania.

W celu zwiększenia własnych zasobów finansowych, warto z wyprzedzeniem poszukać dodatkowego źródła dochodu. W zależności od doświadczenia zawodowego, można rozważyć nadgodziny w obecnym miejscu pracy, dodatkowe zlecenia freelancerskie lub znalezienie innego zajęcia na przykład na pół etatu. W ciągu roku wielu studentów udziela korepetycji, aby zebrać odpowiednie środki na sfinansowanie wakacji. Z drugiej strony, zawsze można rozważyć pozbycie się niepotrzebnych przedmiotów lub odzieży, a następnie wystawić je na sprzedaż.

Jeśli zaoszczędzony budżet nie wystarczy na pokrycie kosztów związanych z wyjazdem lub w ostatniej chwili pojawił się okazja last minute, wówczas można skorzystać z pożyczki pozabankowej. – Kwota, o jaką mogą zawnioskować nowi Klienci, to nawet 12,500 zł. Cała procedura przyznania finansowania jest bardzo szybka i w całości odbywa się drogą online, a środki niezwłocznie trafiają na konto. Jest to dogodne rozwiązanie dla osób ceniących sobie wygodę oraz czas, które decydują się na wczasy last minute i nie tylko. Zobowiązanie będzie do spłaty w wygodnych ratach, nawet 50 – mówi Marta Fila, Marketing Manager w AIQLabs, właściciela marki SuperGrosz.

Wakacje mogą również zostać sfinansowane przez kredyt gotówkowy, pod warunkiem że dysponuje się zdolnością kredytową i nieco większą ilością czasu. W zależności od konkretnej instytucji finansowej, możliwe jest przejście przez wszelkie formalności zarówno drogą online lub podczas indywidualnej wizyty w placówce. Sama procedura trwa dłużej niż w przypadku pożyczek pozabankowych. Należy natomiast mieć na uwadze, że osoby, które są obciążone innymi kredytami lub widnieją we wpisach BIK, mogą spotkać się z odmowną decyzją.

 

Źródło: SuperGrosz.

Gwarantowany kredyt mieszkaniowy bez wkładu własnego w banku Santander Bank Polska

tierra-mallorca-NpTbVOkkom8-unsplash
Santander Bank Polska wprowadza kredyt mieszkaniowy z gwarancją wkładu własnego BGK – wnioski można składać od 18 lipca 2022 roku.

Dzięki gwarancji klienci mogą uzyskać kredyt na zakup mieszkania lub domu, nawet jeśli nie posiadają 10% wkładu własnego. Wnioski o kredyt mieszkaniowy z gwarancją BGK klienci mogą składać w oddziałach banku. W kolejnych tygodniach bank udostępni możliwość składania wniosków u współpracujących z nim pośredników kredytu hipotecznego.

Zakup mieszkania czy domu to jedna z najważniejszych decyzji w życiu. Obecnie, ze względu na wzrost stóp procentowych, powiększyła się grupa osób, które nie mogą pozwolić sobie na zakup własnego lokum. Gwarantowany Kredyt Mieszkaniowy jest ułatwieniem dla klientów, których zdolność kredytowa umożliwia spłatę rat, jednak nie zgromadziły one min. 10% wkładu własnego, niezbędnego do otrzymania standardowego kredytu na finansowanie nieruchomości. Dzięki gwarancji Banku Gospodarstwa Krajowego mogą ubiegać się o kredyt – mówi Agnieszka Nachyła z Santander Bank Polska.

Ustawa o Gwarantowanym Kredycie Mieszkaniowym weszła w życie 27 maja br. Pozwala ona zaciągnąć kredyt na 100% wartości nieruchomości, a brakujący wkład własny gwarantuje Bank Gospodarstwa Krajowego. Można otrzymać tylko jeden Gwarantowany Kredyt Mieszkaniowy.

Źródło: Santander Bank Polska.

Czy sprzedaż długu jest opłacalna?

fabian-blank-78637-unsplash
Kiedy przedsiębiorstwa zaczęły wychodzić na prostą z covidowej zapaści, na horyzoncie pojawiły się nowe zagrożenia – galopująca inflacja, wyższe stopy procentowe i ceny surowców, wojna, a wreszcie ryzyko recesji. Te wydarzenia już odcisnęły swoje piętno na firmach z sektora transportu, usług, czy budowlanki. Co robić, gdy pojawią się problemy z terminowymi płatnościami kontrahentów? Czy sprzedaż długu jest opłacalna? Kiedy zwrócić się do firmy faktoringowej?

Spis treści:
Wracają problemy z zatorami płatniczymi
Przybędzie upadłości
Windykowanie należności
Czy warto sprzedawać wierzytelności?
Kiedy zwrócić się do firmy faktoringowej?

Pewne jest to, że przedsiębiorcy, które nie zrobią nic, by zapobiegać opóźnieniom w płatnościach, będą mieli zdecydowanie gorzej. Niespłacone przez kontrahentów zobowiązania to główna przyczyna zatorów płatniczych i poważnych kłopotów finansowych w firmie.

Paradoksalnie epidemia Covid 19 miała pozytywny wpływ na sytuację płynnościową przedsiębiorstw, co widać było w skróceniu opóźnień w płatnościach i zmniejszeniu liczby upadłości. Był to przede wszystkim efekt rządowej pomocy firmom w ramach tarcz finansowych. Z cyklicznego badania Keralla Research realizowanego co kwartał dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika np., że klientów opóźniających rozliczenia o ponad 60 dni w ostatnich 6 miesiącach miało 30 proc. ankietowanych firm sektora MŚP. Kwartał wcześniej było to 33 proc., a przed rokiem 35 proc.

Wracają problemy z zatorami płatniczymi

– Niestety, z tym rokiem na horyzoncie pojawiły się zupełnie nowe zagrożenia – galopująca inflacja i idące za nią podwyżki stóp procentowych, gospodarcze konsekwencje wojny w Ukrainie, w tym wzrost cen surowców na skutek sankcji i słaby złoty, a wreszcie ryzyko spowolnienia gospodarczego. A z nimi wraca zmora polskiej gospodarki, czyli zatory płatnicze

– mówi Tomasz Rodak, Dyrektor Sprzedaży w Bibby Financial Services.

Jak wynika z raportu Intrum „European Payment Report 2022”, klienci płacący po terminie są już problemem dla 77 proc. firm. W sektorze B2B luka płatnicza, czyli okres między terminami płatności oferowanymi przez firmy, a czasem, w którym klienci faktycznie dokonują płatności, w ciągu roku wzrosła z 10 (2021 r.) do 17 dni (2022 r.). Badanie Coface pokazuje z kolei, że średnie zaległości płatnicze w firmach sięgają 56,7 dni – 9 dni dłużej niż w badaniu z końca 2020 r., a więc wracają już do poziomów przedpandemicznych (57,2 dni w 2019 r.).

Przybędzie upadłości

Rosnące koszty bieżącego funkcjonowania firm czy zatrudnienia przy problemach z zatorami płatniczym mogą prowadzić do większej liczby upadłości. Brak płatności od kontrahentów w terminie przekłada się bowiem na coraz większe problemy z regulowaniem zobowiązań wobec własnych dostawców, ogranicza inwestycje i uniemożliwia dalszy rozwój.
Niestety, postępowań upadłościowych będzie przybywać. Według KUKE liczba upadłości w tym roku będzie o 10-15 proc. większa niż rok wcześniej. Z analiz Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej wynika, że w czerwcu br. odnotowano trzecią najwyższą miesięczną liczbę nowych postępowań restrukturyzacyjnych.

Windykowanie należności

Z konsekwencjami bieżącej sytuacji gospodarczej mierzy się już sektor transportowy, budowlany, czy usługi. Jak firmy mogą sobie radzić z przeterminowanymi fakturami?

– Sposobów jest kilka. Możemy sami windykować dług lub zlecić to firmie windykacyjnej. Windykując samodzielnie lub z udziałem firmy windykacyjnej na zlecenie, mamy szansę odzyskać nie tylko 100 proc. kwoty głównej, ale również odsetki za opóźnienie od transakcji handlowych (11,75 proc. w skali roku). Problemem nie są też koszty sądowe. Firma windykacyjna, której zlecimy windykację, może zaliczkowo ponieść wymagane opłaty związane z wniesieniem pozwu do sądu. Podobnie sytuacja wygląda w postępowaniu egzekucyjnym: jeżeli firma windykacyjna posiada własnych prawników, tak jak Bibby Financial Services Sp. z o.o., nie musi pobierać żadnych dodatkowych opłat od wierzyciela

– tłumaczy Dominika Mop-Chomań, Kierownik Zespołu Wsparcia Restrukturyzacji i Windykacji w Bibby Financial Services.

Czy warto sprzedawać wierzytelności?

Zdarzają się dłużnicy, co do których wiadomo, że sądowa windykacja będzie trudna i żmudna. Najpierw wezwania do zapłaty, potem sąd i komornik – wszystko to może trwać kilka lat. A w tym czasie dłużnicy mogą ogłosić upadłość albo zlikwidować działalność. Dlatego część firm, nie znając dokładnie sytuacji finansowej dłużnika, decyduje się na sprzedaż wierzytelności, co pozwala na niemal natychmiastowe odzyskanie części “zamrożonej” gotówki.

Najczęściej dochodzi do sprzedaży wierzytelności, które już powstały i uległy przeterminowaniu. Jest to więc sytuacja, kiedy dłużnik nie zapłacił wymaganej kwoty, a przedsiębiorca nie chce tracić czasu na domaganie się płatności w drodze sądowego postępowania egzekucyjnego. Wie, że byłoby to żmudne i długotrwałe, woli więc odzyskać przynajmniej część środków, a kłopot „przekazać” komuś innemu.
Sprzedaż długu niesie jednak za sobą konieczność rezygnacji ze znacznej części należności i chociażby odsetek za zwłokę oraz skutki podatkowe. Przy sprzedaży długu trzeba się liczyć z kosztem od 10 proc. do 50 proc. wartości faktury – o tyle mniej zbytej należności dostanie przedsiębiorca. Cena zależy od tego, jak bardzo przeterminowana jest dana wierzytelność i na ile wiarygodny jest dany kontrahent.

– Koszt, jaki ponosi przedsiębiorca przy sprzedaży wierzytelności, jest znacznie wyższy od kosztów typowego postępowania windykacyjnego. Honorarium profesjonalnej firmy odzyskującej należności wynosi zazwyczaj od 5 proc. do 18 proc. wartości wierzytelności

– tłumaczy Dominika Mop-Chomań z Bibby Financial Services.

Kiedy zwrócić się do firmy faktoringowej?

Kiedy przedsiębiorca orientuje się, że trudno mu będzie odzyskać zapłatę i rozważa sprzedaż wierzytelności, pierwsze kroki powinien skierować do firmy faktoringowej, z którą współpracuje (także, jeśli dany kontrahent nie został zgłoszony do faktoringu). Na przykład w Bibby Financial Services pracuje wyspecjalizowany dział restrukturyzacji i windykacji należności, który może przedstawić takiemu przedsiębiorcy ofertę windykacji lub chociaż wesprzeć w ocenie sytuacji finansowej dłużnika. Oferta będzie korzystniejsza cenowo niż w przypadku giełdy długów czy firm windykacyjnych. Faktor prowadzi też postępowania restrukturyzacyjne i upadłościowe.

Jeśli jednak przedsiębiorca zamierza długoterminowo współpracować z kontrahentem, o którego wypłacalność czy rzetelność ma obawy, powinien raczej zdecydować się na faktoring. W porównaniu ze sprzedażą wierzytelności, faktoring jest znacznie tańszy. Wynika to z samego charakteru umowy faktoringowej, która jest podpisywana na dłuższy okres, np. na rok, a więc umożliwia rozłożenie ryzyka. Umowa faktoringu może obejmować również dodatkowe usługi na rzecz wierzyciela — monitoring płatności, windykację należności (faktur) oraz prowadzenie rozliczeń.

W porównaniu ze sprzedażą wierzytelności, faktoring jest dla przedsiębiorcy korzystniejszym rozwiązaniem. To długoterminowa współpraca, gwarantująca płynność finansową, umożliwiająca planowanie przepływów finansowych i podejmowanie różnych działań, które zwiększą konkurencyjność firmy na rynku (rozwój, innowacje, nowe umowy handlowe).

Sprzedaż wierzytelności to działanie incydentalne. Przedsiębiorca powinien je traktować raczej jako „wypadek przy pracy”, sięgać po nie w ostateczności.

 

Źródło: Bibby Financial Services.

Topnieje zdolność kredytowa Polaków. Co dla przyszłych kredytobiorców zmieniają zalecenia od KNF?

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) zaostrzył warunki dotyczące przyznawania kredytów hipotecznych. Wprowadzone zmiany mają ograniczyć ryzyko kredytowe związane z rosnącymi w ostatnich miesiącach kosztami obsługi zadłużenia.

Spis treści:
Kredyt rzutem na taśmę
Jak wylicza się wskaźnik DStI?

W związku z tym banki przy wyliczaniu zdolności kredytowej muszą teraz uwzględniać stopy procentowe wyższe o 5 p.p. od tych obowiązujących w momencie składania wniosku. Oprócz tego nastąpiła zmiana w sposobie szacowania kosztów utrzymania gospodarstwa domowego i wskaźnika DStI, który określa, jaki procent rocznych dochodów kredytobiorcy stanowią obciążenia związane ze spłatą zobowiązań kredytowych i innych zobowiązań finansowych. Jak twierdzą eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF), te trzy czynniki zdecydowanie, bo w niektórych przypadkach nawet o ok. 40%[1], wpływają na spadek zdolności kredytowej Polaków i powodują, że aktualnie jest znacznie trudniej o kredyt na zakup wymarzonego mieszkania niż w marcu.

[1] Marzec vs kwiecień przyniósł spadek zdolności kredytowej średnio o 23%, jednak są też banki, w których może on osiągać nawet ok. 40% – wyliczenia Notus Finanse, dla kredytów ze zmienną stopą procentową zaciąganych na 30 lat, przy założeniu 20% wkładu własnego.

Kredyt rzutem na taśmę

W marcu tego roku osób wnioskujących o kredyt hipoteczny było blisko 76% więcej niż w lutym. Jest to drugi najwyższy wynik od 10 lat . Z kolei wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe wzrosła o 4,3%[2]. Co miało wpływ na taką sytuację?

– Początkowo wydawało się, że marzec przyniesie spadek zainteresowania kredytami mieszkaniowymi. Należy pamiętać, że w marcu główna stopa NBP wzrosła o kolejne 75 punktów bazowych, do poziomu 3,5%, co wpływa na widoczny wzrost rat kredytowych i całkowitych kosztów kredytu. Dodatkowo, wojna za naszą wschodnią granicą, a także wysoka inflacja mogły skutecznie zniechęcać do zaciągania kredytów. Ostatecznie okazało się, że do banków trafiło blisko 53,5 tys. wniosków o kredyt hipoteczny, a więc niewiele mniej niż w rekordowym marcu 2021 r. Skąd takie liczby? Powodów jest kilka, a jeden z nich to właśnie nowe zalecenia KNF, do których miały dostosować się banki. Wielu potencjalnych kredytobiorców chciało złożyć wniosek kredytowy jeszcze w marcu, na „starych zasadach” – wiedząc, że nowe wytyczne KNF spowodują spadek zdolności kredytowej i problem z uzyskaniem potrzebnej kwoty kredytu – wyjaśnia Paweł Rudzik, ekspert ZFPF, Gold Finance.

KNF w marcu tego roku skierowała pismo do Prezesów Zarządów Banków oraz Dyrektorów oddziałów instytucji kredytowych, przedstawiające nowe zalecenia, mające na celu ograniczenie poziomu ryzyka kredytowego. Organ nadzoru chce uniknąć w ten sposób sytuacji, w której kredytobiorca w wyniku np. możliwych kolejnych podwyżek stóp procentowych, nie będzie w stanie spłacić zaciągniętego zobowiązania. Co się dokładnie zmieniło? Z punktu widzenia przyszłych kredytobiorców najważniejsze są następujące kwestie:

  1. Ryzyko wzrostu stóp procentowych o 5 p.p.

Do końca marca 2021 r. banki przy wyliczeniu zdolności kredytowej osoby wnioskującej o kredyt hipoteczny, musiały brać pod uwagę możliwy wzrost stopy referencyjnej minimum o 2,5 p.p. zarówno dla kredytów z okresowo stałą jak i zmienną stopą procentową. Choć niektórzy kredytodawcy decydowali się stosować jeszcze wyższe bufory bezpieczeństwa. Takie działania wprawdzie powodują, że zdolność kredytowa wnioskującego spada, ale z drugiej strony bank w ten sposób ogranicza ryzyko braku spłaty zadłużenia. Im wyższy bufor tym mniejsze ryzyko.

– Są banki, w których zdolność kredytowa m.in. w wyniku nowych zaleceń KNF spadła nawet o 30-40% i to zaledwie w ciągu miesiąca. Załóżmy, że mamy rodzinę 2+1 z dochodem 10 tys. zł brutto miesięcznie, która posiada 20% wkład własny, interesuje ją kredyt hipoteczny na 30 lat i oprocentowanie zmienne.  W jednym z banków jeszcze w marcu mogła liczyć na kredyt w wysokości przeszło 422 tys. zł. Teraz jest to trochę ponad 264 tys. zł., a więc spadek wynosi aż 158 tys. zł (37%). To może zniechęcać część osób do złożenia wniosku, dlatego już teraz niektóre banki zdecydowały się obniżyć swoją marżę, uatrakcyjniając tym samym swoją ofertę – mówi Paweł Pietruszewski, ekspert ZFPF, Notus Finanse.

  1. Zmiana sposobu wyliczania kosztów utrzymania gospodarstwa

Mówiąc o zdolności kredytowej, która jest ważnym czynnikiem branym pod uwagę przez bank przy wydawaniu decyzji o przyznaniu środków, nie można pominąć wydatków gospodarstw domowych, które obok przychodów, stanowią podstawę jej wyliczania. W stanowisku KNF możemy przeczytać:

„[..] zaleca się przyjmowanie przy ocenie zdolności kredytowej kosztów utrzymania gospodarstwa domowego na poziomie wyższym od minimum socjalnego ogłoszonego przez niezależne źródło, z uwzględnieniem zróżnicowania ze względu na miejsce zamieszkania i aktywności zawodowej”.

– Takie zalecenia „nadzoru” wynikają z rosnącej inflacji i coraz wyższych kosztów utrzymania gospodarstwa domowego. Bank powinien brać pod uwagę, że w kolejnych miesiącach ceny energii, żywności, czy wysokość czynszu mogą jeszcze wzrosnąć. Podwyższone koszty utrzymania gospodarstwa domowego to mniejszy dochód rozporządzalny, a więc niższa zdolność kredytowa i niższa możliwa do uzyskania kwota kredytu. Zalecenia KNFu w największym stopniu dotyczą rodzin z dziećmi, gdzie dochód generuje jedna lub dwie osoby, a koszty utrzymania są wysokie – mówi Paweł Rudzik, ekspert ZFPF, Gold Finance.
Decyzja KNF o konieczności wprowadzenia zmian może znaleźć swoje uzasadnienie w przewidywaniach Narodowego Banku Polskiego. Prawdopodobne jest, że inflacja w tym roku osiągnie nawet 12,3%[3], czyli wzrośnie jeszcze o przeszło 1%. Jak podaje NBP wpływ na taką sytuację może mieć m.in. wojna w Ukrainie, w wyniku której widoczny jest wzrost cen surowców energetycznych. Przy czym należy pamiętać o ich ograniczonej podaży.

  1. Mniejszy poziom wskaźnika DStI

Wskaźnik DStI (z ang. Debt Service to Income) określa, najprościej mówiąc, relację sumy wartości wszystkich miesięcznych rat zaciągniętych aktualnie zobowiązań i potencjalnej raty przyszłego kredytu w stosunku do dochodów w skali całego roku. Do końca marca wskaźnik DStI mógł wynosić 50% przy niższych dochodach i 65% przy wyższych. Od kwietnia jest to odpowiednio 40 i 50%.

Jak wylicza się wskaźnik DStI?

DStI =  (suma zobowiązań rocznych[4] + potencjalna rata kredytu / dochód netto) * 100%

– Jeśli wnioskujący przekroczy ten nowy próg, nie oznacza to, że uzyskanie kredytu jest niemożliwe. KNF zaleca bankom zachowanie szczególnej ostrożności w takich wypadkach, jednak nie narzuca wydania odmownej decyzji. Mimo wszystko im większa rata zobowiązania w stosunku do dochodów, tym mniejsze szanse na kredyt, a przekroczenie poziomów wskaźnika DStI według KNF-u powinno podlegać szczególnemu uzasadnieniu –  wyjaśnia Paweł Pietruszewski, ekspert ZFPF, Notus Finanse.

Jeśli uzyskany wynik będzie niższy niż 40% lub 50% (w zależności od uzyskiwanych dochodów), najprawdopodobniej bank pozytywnie oceni zdolność kredytową wnioskującego.

Te wszystkie zmiany powodują, że zdolność kredytowa Polaków spada. W związku z tym potencjalni kredytobiorcy powinni przygotować się, że nie zawsze dostaną taką sumę pieniędzy, która pozwoli im na zakup wymarzonego mieszkania czy budowę domu.

– Wyjść w takiej sytuacji jest kilka. Po pierwsze – nabycie tańszej nieruchomości. Potencjalni kredytobiorcy, częściej niż dotychczas, będą weryfikować swoje plany zakupowe – na przykład decydować się na mniejszy metraż, albo wybierać lokalizację na obrzeżach, zamiast w centrum miasta. Po drugie – do wnioskowania o kredyt należy się przygotować. Zapytajmy eksperta kredytowego, czy dobrym pomysłem jest zmiana pracodawcy tuż przed złożeniem wniosku kredytowego – nawet, jeśli wiąże się z podwyżką wynagrodzenia. Można też poczekać na niższe stopy procentowe, jednak trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi i jak w tym czasie zmienią się ceny nieruchomości, czy materiałów budowlanych – podpowiada Paweł Rudzik, ekspert ZFPF, Gold Finance.  Z kolei Paweł Pietruszewski, ekspert ZFPF, Notus Finanse dodaje: – Jeśli nie chcemy rezygnować z kupna wymarzonego „M” lub biernie czekać na kolejne decyzje Rady Polityki Pieniężnej odnośnie wysokości stóp procentowych, dobrym rozwiązaniem może być kontakt z pośrednikiem finansowym. Taka osoba podpowie, jak w kilku prostych krokach można zwiększyć swoją zdolność kredytową albo przedstawi inne, mniej oczywiste możliwości zabezpieczenia kredytu.

[1] Marzec vs kwiecień przyniósł spadek zdolności kredytowej średnio o 23%, jednak są też banki, w których może on osiągać nawet ok. 40% – wyliczenia Notus Finanse, dla kredytów ze zmienną stopą procentową zaciąganych na 30 lat, przy założeniu 20% wkładu własnego.
[2] Biuro Informacji Kredytowej, Najnowszy, marcowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe, 06.04.2022 r.
[3] NBP, Raport o inflacji – marzec 2022 r.
[4] Na sumę zobowiązań przy wyliczaniu wskaźnika DStI składają się raty kredytów i pożyczek.

 

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

„Kredyty gotowe na wszystko” od Banku Pocztowego

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Banku Pocztowy rozpoczął radiową kampanię reklamową swoich kredytów pod hasłem „Kredyty gotowe na wszystko”.

Kampania będzie prowadzona do 26 czerwca br. w stacjach lokalnych, ale także największych rozgłośniach radiowych m.in. RMF, ZET, ESKA, ANTYRADIO, PLUS, Złote Przeboje oraz wybranych stacjach lokalnych Polskiego Radia.
Reklama Banku Pocztowego będzie emitowana w stacjach lokalnych, ale także największych rozgłośniach ogólnopolskich.
Kampania reklamuje kredyty Banku Pocztowego, które mogą wesprzeć np. zakup samochodu, remont domu, zakup urządzeń AGD, ale także wykupienie wakacji. Kredyt można wziąć online, przez telefon, oraz w oddziałach Banku.

Widzimy, że kredyty, które komunikowaliśmy w 2021 roku w radio, przyniosły nam najlepsze wyniki sprzedażowe. Dlatego liczymy na to, że jeszcze silniejsza kampania prowadzona w największych stacjach radiowych, ale także tych lokalnych, pozwoli nam dotrzeć do jeszcze szerszej  grupy odbiorców, a tym samym potencjalnych kredytobiorców, którzy mogą być zainteresowani „kredytem gotowym na wszystko”. Odbiorcami naszej kampanii radiowej są głównie kobiety, które jak wiemy bardzo często podejmują w polskich domach ważne decyzje związane z rodzinnymi wydatkami.  Kampania jest trochę przewrotna, co jak sądzę przyczyni się do jej większej rozpoznawalności  wśród licznych reklam radiowych, które każdego dnia docierają do naszych uszu – komentuje Mariusz Gorzeń, Dyrektor Departamentu Marketingu i Analiz Biznesowych Banku Pocztowego.

Za przygotowanie spotu reklamowego odpowiedzialna była Agencja Oxymoron, a zakupem mediów zajmował się dom mediowy Effective Media Solution.

Kredyt na zakup nieruchomości inwestycyjnej? 5 skutecznych sposobów na obniżenie raty kredytowej

Agnieszka Łuczak _Piła

Na początku kwietnia br. Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe, dzięki czemu stopa referencyjna NBP osiągnęła poziom 4,5%. Dla kredytobiorców oznacza to kolejne podwyżki rat kredytowych. Według szacunków, w porównaniu do zeszłego roku, około 21% klientów straciło zdolność kredytową1. Jak chronić się przed rosnącymi ratami i co można zrobić, aby je obniżyć? Ekspertki kredytowe Lendi przygotowały zbiór porad, który powinien pomóc kredytobiorcom.

Spis treści:
Refinansowanie kredytu
Wydłużenie czasu kredytowania
Restrukturyzacja kredytu
Oprocentowanie stałe na 5… 7… lub nawet 10 lat
Kredyt bez wkładu własnego

  1. Refinansowanie kredytu

Jedną z możliwości dla klientów banków jest refinansowanie kredytu. W praktyce oznacza ono przeniesienie zobowiązania do innej instytucji, która zaoferuje niższą ratę kredytu. Ważne jest, aby dobrze przemyśleć decyzję i najlepiej skonsultować ją z ekspertem kredytowym w celu oszacowania, czy na pewno konkretna oferta będzie najkorzystniejsza.

– Jeśli klient, który podpisał umowę z marżą kredytową 2,8%, a bank na ten moment ją obniża (na przykład do 1,8%), przeniesie kredyt do innego banku, to przy kredycie na kwotę 300 tys. na 30 lat, odnotuje spadek miesięcznej wysokości raty o około 210 zł. W rezultacie zaoszczędzi on rocznie ponad 2 520 zł. Pamiętajmy o tym, że umowa kredytowa składa się nie tylko z marży kredytowej i z WIBORU. Dotyczy ona również szeregu ubezpieczeń czy prowizji za wcześniejszą spłatę, co ma wpływ na koszt kredytu – informuje Agnieszka Łuczak, ekspertka kredytowa Lendi.

  1. Wydłużenie czasu kredytowania

W sytuacji, gdy mamy do czynienia ze stale rosnącą inflacją, a co za tym idzie również rosnącymi stopami procentowymi, dobrym rozwiązaniem na zmniejszenie raty kredytowej jest wydłużenie czasu kredytowania.

– W przypadku kredytu, przykładowo na 20 lat, gdy rata jest rzeczywiście dla klienta obciążeniem, zawsze może on zwrócić się do swojego banku z propozycją wydłużenia okresu kredytowania, np. do 30 lat. W takich przypadkach klienci również mogą skorzystać z pomocy ekspertów kredytowych. Dzięki temu mogą sprawdzić, czy wydłużenie okresu kredytowania będzie opłacalne i czy rzeczywiście korzystniejszy nie będzie w danym momencie wybór refinansowania kredytu – również wydłużającego okres kredytowania. To też jesteśmy w stanie sprawdzić – wyjaśnia Agnieszka Łuczak.

  1. Restrukturyzacja kredytu

Restrukturyzacja kredytu jest propozycją skierowaną stricte do klientów, którzy już mają problem ze spłatą danego zobowiązania, wynikającą np. z pogorszenia sytuacji finansowej lub życiowej. Polega ona na tym, że bank proponuje kredytobiorcy aneks do umowy kredytowej, w którym oferuje możliwość wydłużenia okresu kredytowego, zmiany oprocentowania, zmniejszenia rat w danym okresie, a następnie zwiększenia tych końcowych (tzw. raty balonowe) czy też zawieszenia spłaty rat na określony czas.

Wszystkie te działania mają na celu zmniejszenie raty kredytowej i pomoc klientowi w spłacie zobowiązania. Każdy bank rozpatruje daną sytuację indywidualnie.

  1. Oprocentowanie stałe na 5… 7… lub nawet 10 lat

Obecnie – w przypadku większości ofert – klienci mają możliwość wyboru finansowania kredytu z oprocentowaniem stałym na 5 lat. Istnieje również oferta Alior Banku, która pozwala na zaciągnięcie kredytu z oprocentowaniem stałym na 7 lat. Nową propozycję przedstawił 16 marca br. także BNP Paribas Bank Polska. Poinformował o wprowadzeniu kredytu mieszkaniowego z 10-letnią stałą stopą procentową, co jest pierwszą tego typu ofertą na polskim rynku.

– Do 20 kwietnia, czyli uwzględniając WIBOR 3M na poziomie 5,57%, zestawiając oprocentowanie zmienne, które wynosi (przy założeniu 20% wkładu własnego i kredytu na kwotę 300 tys. zł) już 7,26%, z oprocentowaniem stałym, wynoszącym obecnie, w zależności od oferty banków między 6,94% do 8,28%, średnio ok. 7,50%, różnica między ofertą stałego i zmiennego oprocentowania jest już niewielka. Po ostatniej podwyżce stóp procentowych w kwietniu, oferty zmieniły się na tyle, że zrównały się niezależnie od tego, czy rozważamy oprocentowanie stałe, czy zmienne. Zamrożenie oprocentowania na 5 lat daje nam jednak sporą przewagę – kupujemy sobie 5-letni spokój od podwyżek rat. Z tego względu najlepszym rozwiązaniem będzie spotkanie z ekspertem kredytowym, który przeprowadzi na życzenie klienta symulację, dobierając najlepszą ofertę – wyjaśnia Natalia Bihun, ekspertka kredytowa Lendi.

  1. Kredyt bez wkładu własnego

Wprowadzenie programu kredytu z gwarancją wkładu własnego daje nowym kredytobiorcom możliwość zaciągnięcia kredytu bez wkładu własnego. Projekt, który wchodzi „w życie” w maju 2022 roku, posiada w tym momencie jeszcze wiele niewyjaśnionych kwestii, które są kluczowe w ocenie opłacalności zaciągnięcia kredytu w takich okolicznościach. Warto jednak śledzić postępy w tym zakresie na bieżąco.

– Nowy program na pewno będzie pomocny dla klientów, którzy nie posiadają środków na wkład własny. Pojawia się natomiast pytanie, na ile to wsparcie wystarczy i czy klienci rzeczywiście zakwalifikują się do programu, biorąc pod uwagę ograniczenia limitu cen transakcji i limitu gwarancji oraz maksymalnej ceny za 1m2. Ogromną zaletą programu będzie możliwość otrzymania środków na poczet nadpłaty zaciągniętego kredytu z racji urodzenia drugiego dziecka oraz pojawienia się kolejnego potomstwa – dodaje Natalia Bihun, ekspertka kredytowa Lendi.

1 Link do źródła: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Marze-kredytow-hipotecznych-w-IV-kwartale-2021-r-HipoTracker-Bankier-pl-8252555.html

Źródło: Lendi sp. z o.o.

Pożyczka czy kredyt? Który produkt finansowy wybrać?

SuperGrosz_Mat. prasowy
Pojęcia „kredyt” oraz „pożyczka” bardzo często są używane wymiennie, mimo że z formalnego punktu widzenia znacznie różnią się od siebie, wywołując inne skutki prawne. Kredyt jest zarezerwowany wyłącznie dla banków. Pożyczkę natomiast można zaciągnąć zarówno w instytucji pozabankowej, jak i u osoby fizycznej.

Umowa kredytu musi zostać zawarta na piśmie oraz jednoznacznie określać cel kredytu – np. zakupu mieszkania lub działki budowlanej. Jego udzielenie wiąże się również z określonymi kosztami, jak prowizje czy odsetki. W przypadku podpisania umowy, uzyskane środki nie stają się automatycznie własnością kredytobiorcy. Warto także wiedzieć, że kredyt jest zawsze udzielany z pieniędzy klientów banku, natomiast w kontekście pożyczek, to pożyczkodawca musi być właścicielem udzielanej kwoty.

Niewątpliwą zaletą kredytu jest możliwość otrzymania bardzo wysokiej kwoty, która pozwoli sfinansować m.in. zakup mieszkania, domu, samochodu czy działki. Największym wyzwaniem jest jednak określona zdolność kredytowa, będąca efektem odpowiednich miesięcznych zarobków, umowy o pracę lub stałych dochodów osiąganych z własnej działalności gospodarczej. Ponadto, przed decyzją o kredycie, bank zawsze dokładnie weryfikuje historię kredytową oraz rachunku bankowego, regularność wpłat, przelewów na konto czy comiesięcznych wydatków. Bez zdolności kredytowej, trudno oczekiwać pozytywnej decyzji. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku pożyczki ratalnej.

Szybka pożycza ratalna obejmuje kilka charakterystycznych cech. Co istotne z perspektywy konsumentów, dostęp do niej jest o wiele łatwiejszy niż w przypadku kredytu. Jest regulowana nie prawem bankowym, a prawem cywilnym – dlatego też może być udzielona przez osobę fizyczną. W przypadku kwot poniżej 500 zł, nie jest wymagana pisemna umowa. Pożyczka może być również przeznaczona na dowolny cel. Nie ma konieczności określania, na co gotówka zostanie wydana, dlatego dużym zainteresowaniem cieszy się zaciąganie niższych zobowiązań np. na remont mieszkania, zakup sprzętu AGD i RTV, nabycie używanego auta lub wakacyjny wyjazd – mówi Marta Fila, Marketing Manager w AIQLabs, właściciela marki SuperGrosz.

W przeciwieństwie do kredytu, otrzymane środki stają się od razu własnością pożyczkobiorcy. Formalności są natomiast ograniczone do niezbędnego minimum. Pożyczkodawcy nie wymagają na przykład udokumentowanych potwierdzeń regularnych dochodów, weryfikując wiarygodność klienta w oparciu o zaawansowane modele scoringowe. Podjęcie decyzji o kredycie lub pożyczce nie należy natomiast do najłatwiejszych. Jest ona uzależniona od kilku czynników, w tym od sytuacji finansowej i zawodowej, a także od tego, jak pilna jest sprawa wymagająca dodatkowej gotówki.

Źródło: SuperGrosz.

Kredyt we dwoje – nowa możliwość czy ryzykowne zobowiązanie?

fabian-blank-78637-unsplash
Kredyt hipoteczny zaciągany „we dwoje” to często wybierane rozwiązanie. Jak podaje BIK, przeszło 63% umów na kredyty mieszkaniowe jest podpisywanych przez dwóch lub więcej współkredytobiorców[1]. Dlaczego? Bo tak jest wygodniej i prościej! Przede wszystkim chodzi o możliwość otrzymania kredytu hipotecznego na większą sumę lub w takiej sytuacji w ogóle zyskuje się szanse na jego uzyskanie, jeżeli „w pojedynkę” zdolność kredytowa wnioskodawcy jest niewystarczająca. Według analiz BIK, zdolność kredytowa pary jest aż o 19% większa niż w przypadku singla[2]. Co więcej, zobowiązanie zaciągane z partnerem to lepsza gwarancja dla banku jego spłaty, a dla kredytobiorcy pewność, że w razie niespodziewanych zdarzeń losowych cały ciężar spłaty nie będzie spoczywać tylko na jednej osobie. Warto dodać, że m.in. z powodu inflacji znacząco spadła zdolność kredytowa konsumentów w naszym kraju, co w konsekwencji oznacza, że uzyskanie oczekiwanych sum z banku, może być już problemem dla części Polaków. Dlatego kredyt hipoteczny zaciągany „we dwoje” jest dobrym rozwiązaniem. A kiedy nie jest odpowiednim pomysłem? I co ze spłatą zobowiązania w przypadku rozwodu? Na te pytania odpowiadają eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).  

Spis treści:
Chcę kupić nieruchomość inwestycyjną. Kredyt hipoteczny z małżonkiem – długoterminowe zobowiązanie, ale warto
Kredyt hipoteczny a rozwód?
Zakup nieruchomości: Z kim jeszcze można wnioskować o kredyt hipoteczny?
Współkredytobiorca a poręczyciel

 

Chcę kupić nieruchomość inwestycyjną. Kredyt hipoteczny z małżonkiem – długoterminowe zobowiązanie, ale warto

W procesie rozpatrywania przez bank wniosku kredytowego, kluczowa jest analiza zdolności kredytowej potencjalnego kredytobiorcy. Zdolność kredytowa to najogólniej mówiąc ilość pieniędzy, na jaką bank jest w stanie udzielić kredytu danej osobie, a ta jest w stanie go bez problemu spłacić w wyznaczonym terminie. Wylicza się ją przede wszystkim na podstawie uzyskiwanych dochodów i stałych wydatków (tj. koszty życia) przyszłego kredytobiorcy. Jednak to nie wszystko – kredytodawca weźmie również pod uwagę m.in. formę zatrudnienia osoby wnioskującej. Najbardziej pożądaną sytuacją jest zatrudnienie na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Ponadto, przy ocenie zdolności kredytowej ważna jest również historia kredytowa. Dane zebrane np. w BIK-u dają wgląd bankowi we wszystkie aktualne zobowiązania oraz te spłacane w przeszłości przez osobę starającą się o kredyt hipoteczny. „Bogata” i pozytywna historia kredytowa daje większe szanse na otrzymanie nowego kredytu. Natomiast każde „czynne” zobowiązanie pomniejsza zdolność kredytową. Czasem bywa i tak, że mimo spełnionych kryteriów, uzyskanie w pojedynkę kredytu hipotecznego (który przecież najczęściej opiewa na bardzo wysokie kwoty – średnia kwota kredytu hipotecznego dla 5 największych miast w Polsce w IV kwartale 2021 r. wyniosła ponad 360 tys. zł., a dla stolicy prawie 100 tys. więcej[3]), jest niemożliwe, wtedy warto rozważyć zaciąganie zobowiązania ze współkredytobiorcą.

Jak zaznacza Katarzyna Głogowska, ekspert ZFPF, Gold Finance kredyt z partnerem zyskał na znaczeniu zwłaszcza teraz, gdy z powodu rosnących stóp procentowych (8 lutego RPP zdecydowała się podnieść stopę referencyjną o kolejne 50 pb., ustanawiając ją na poziomie 2,75 proc.), zdolność kredytowa konsumentów jest mniejsza niż jeszcze kilka miesięcy temu, a wraz z kolejnymi podwyżkami będzie proporcjonalnie maleć.

– Kredyt we dwoje oznacza zazwyczaj możliwość zaciągnięcia zobowiązania na wyższą sumę. Jak wynika z Barometru Metrohouse i Gold Finance, w IV kw. 2021 r. średnia zdolność kredytowa pary wynosiła ponad 630 tys. zł, natomiast singla o blisko 240 tys. zł mniej przy założeniu dochodów na poziomie 8 tys. zł netto dla dwójki kredytobiorców i 5 tys. zł netto dla pojedynczego wnioskodawcy. Dla porównania, jeszcze w III kw. przy tych samych dochodach para mogła dostać blisko 180 tys. zł więcej, a singiel 90 tys. zł więcej. Za taką sytuację odpowiadają podwyżki stóp procentowych, które miały miejsce w ostatnim kwartale poprzedniego roku. Dlatego, teraz gdy od kilku miesięcy systematycznie spada zdolność kredytowa, jedynym wyjściem dla wielu osób marzących o własnym mieszkaniu, może okazać się kredyt hipoteczny zaciągany we dwoje.

Z kolei jak wskazuje Jacek Koślacz, ekspert ZFPF, Notus Finanse S.A. nie zawsze jednak kredyt z partnerem jest dobrym rozwiązaniem: – Bank, wyliczając zdolność kredytową dla dwóch współkredytobiorców, sumuje zarówno ich dochody jak i wydatki. Jeśli nasz partner ma o dużo niższe dochody od nas lub/i już inne zobowiązania na koncie, może okazać się, że zaniży „nam” tym sposobem zdolność kredytową. To samo dotyczy formy zatrudnienia czy historii kredytowej – jeśli któryś z tych aspektów zostanie negatywnie oceniony przez bank, automatycznie rzutuje to również na drugiego współkredytobiorcę. Jeśli nie mamy pewności, czy tak faktycznie będzie, warto skontaktować się z pośrednikiem finansowym.

 

Kredyt hipoteczny a rozwód?

Według GUS-u w 2020 r. orzeczono prawie 51,2 tys. rozwodów, co stanowi ponad 35% wszystkich małżeństw zawartych w tym okresie[4]. Oznacza to, że ponad 1/3 związków małżeńskich kończy się rozwodem. Rozwody obecnie stały się czymś powszechnym, a aktualnie mamy do czynienia z ich pocovidową falą, która jeszcze się nie zakończyła. Co więcej, osoby, które zdecydowały się na oficjalne zakończenie związku małżeńskiego, często posiadają wspólny kredyt mieszkaniowy, dlatego warto wiedzieć, co dzieje się ze zobowiązaniem w takiej sytuacji.

– Rozwód nie zwalnia żadnego z współmałżonków z obowiązku uregulowania długu, jakim jest kredyt hipoteczny. Nawet jeśli podczas rozprawy sąd przyznał prawo do nieruchomości tylko jednemu z nich, choć należy wiedzieć, że można starać się o przepisanie zobowiązania kredytowego tylko na osobę, która otrzymała od sądu prawo do korzystania z mieszkania objętego hipoteką. Problematyczna może być jednak sytuacja, w której jeden z byłych partnerów odmawia spłaty „swojej części” zobowiązania. Wtedy to bank może obciążyć obowiązkiem spłaty całego kredytu drugiego małżonka – wyjaśnia Jacek Koślacz, ekspert ZFPF, Notus Finanse S.A.

Kredyt we dwoje to wygoda i korzyści dla kredytobiorców, ale i spore ryzyko, dlatego na zaciągnięcie takiego zobowiązania powinny decydować się osoby, które mają 100% zaufanie do siebie.

 

Zakup nieruchomości: Z kim jeszcze można wnioskować o kredyt hipoteczny?

Dla osób chcących zaciągnąć kredyt na wysoką kwotę, a niemogących tego zrobić z małżonkiem, rozwiązaniem może być wybór innej osoby jako współkredytobiorcy. Może nim być właściwie każdy: rodzic, ktoś z rodzeństwa czy nawet inna, niespokrewniona osoba. Dla banku najważniejsze jest to, czy poradzimy sobie ze spłatą zobowiązania, a nie z czyją pomocą tego dokonamy.

– Mimo dużej dowolności przy wyborze współkredytobiorcy, banki przychylniej patrzą na sytuacje, gdy współkredytobiorcy mieszkają razem. Powód jest prosty. Utrzymanie jednego gospodarstwa domowego jest tańsze niż dwóch. Chodzi np. o czynsz, który liczony jest tylko raz, a nie jak w przypadku kredytobiorców mieszkających osobno podwójnie – mówi Katarzyna Głogowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Co jeszcze ważne, banki umożliwiają zaciągnięcie kredytu hipotecznego w więcej niż 2 osoby. Na rynku znajdziemy takie oferty, gdzie maksymalna ilość współkredytobiorców może wynieść nawet 7-8 osób.

 

Współkredytobiorca a poręczyciel

Pomóc w uzyskaniu kredytu umożliwi nam nie tylko kolejny współkredytobiorca, ale również poręczyciel, którym może zostać każdy pełnoletni, posiadający zdolność kredytową. Najczęściej jest nim osoba z najbliższego kręgu kredytobiorcy, jednak nie może być ona finansowo związana z tym samym gospodarstwem, co osoba starająca się o kredyt. Chodzi, np. o współmałżonka.

– Podstawową różnicą pomiędzy żyrantem czyli poręczycielem a współkredytobiorcą jest to, że ten pierwszy nie ma dostępu do udzielonych przez bank środków finansowych, czyli nie czerpie on żadnych korzyści pieniężnych. Poręczyciel, jak wskazuje nazwa, poręcza, że w razie trudności ze spłatą zobowiązania ze strony kredytobiorcy, ten uiści jego dług. To spore ryzyko dla żyranta. Ma on jednak prawo do wcześniejszego zapoznania się z sytuacją majątkową kredytobiorcy (jeszcze zanim zdecyduje się na udzielenie poręczenia) oraz uzyskania informacji nt. stanu spłaty zadłużenia, czy mogących mieć miejsce opóźnień – mówi Jacek Koślacz, ekspert ZFPF, Notus Finanse S.A.

Oprócz tego w razie ewentualnych problemów ze spłatą zadłużenia, żyrant ma możliwość starania się o zwrot pieniędzy od kredytobiorcy, które przeznaczył na uregulowanie długu, nawet jeśli oznacza to całą sumę kredytu. Co istotne, poręczyciel ma prawo również do wycofania się ze swojej roli, choć należy pamiętać, że jest to ograniczone pewnymi warunkami (np. może wymagać przedstawienia innej osoby jako poręczyciela na swoje miejsce) i nie zawsze będzie możliwe.

Biorąc to wszystko pod uwagę, dobrze jest zawczasu pomyśleć o dodatkowym zabezpieczeniu, np. w postaci uszczegółowienia umowy: – Aby zmniejszyć ryzyko ze strony poręczyciela, może on zdecydować się np. na zapis w umowie, w którym dookreśli maksymalną kwotę, jaką w razie trudności spłaci za kredytobiorcę lub maksymalny czas ponoszenia odpowiedzialności – podpowiada Katarzyna Głogowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

 

 

[1] BIK, We dwoje łatwiej o kredyt mieszkaniowy, ale na jaki kredyt nas stać – podpowie Analizator kredytowy BIK
[2] Tamże.
[3] Źródło: Barometr Metrohouse i Gold Finance, IV kw.
[4]GUS, Bank Danych Lokalnych.

 

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Na co zwrócić uwagę przed wnioskiem o pożyczkę?

SuperGrosz_Mat. prasowy
Zaciągnięcie pożyczki to wygodne i komfortowe rozwiązanie na szybkie podreperowanie domowego budżetu. W gąszczu ofert, łatwo można jednak pogubić się, tym bardziej że zarówno banki, jak i firmy pożyczkowe działają w oparciu o własne regulaminy. Uzupełnienie odpowiedniego formularza oraz dostarczenie wymaganych dokumentów w celu ubiegania się o środki finansowe stanowią następstwo decyzji o wyborze właściwego pożyczkodawcy, która jest kluczowa dla całego procesu.

 

Pożyczki online są bardzo kuszącą alternatywą dla kredytów gotówkowych. Wystarczy wspomnieć, że środki finansowe można otrzymać bez wychodzenia z domu i na zdecydowanie prostszych zasadach. Pośpiech nie jest jednak wskazany przy tak istotnej decyzji. Przed złożeniem wniosku, należy zastanowić się nad wysokością kwoty i celu samego zobowiązania. Równie ważny jest okres spłaty. Poza realnymi możliwościami, warto uwzględnić nieoczekiwane zdarzenia, które mogą, ale nie muszą odbić się na harmonogramie spłaty. Odpowiedzialna decyzja opiera się na analizie kilku ofert i wyborze najlepszej pod kątem oprocentowania, czasu spłaty czy dodatkowych bonusów związanych między innymi z terminowymi wpłatami. Wymagane może być nie tylko złożenie wniosku pożyczkowego, ale również potwierdzenie wysokości dochodów czy zatrudnienia.

 

Kolejną ważną zasadą jest dokładna analiza kosztów pobieranych przez firmy pozabankowe. Należy pamiętać, że udzielenie pozabankowej pożyczki gotówkowej jest regulowane ustawą o kredycie konsumenckim. Chroni ona konsumentów i reguluje zasady, na jakich pożyczkodawcy mogą udzielać pożyczek.

 

Podliczenie wszystkich opłat może być dość skomplikowane, dlatego według przepisów ustawy o kredycie konsumenckim, firmy pożyczkowe mają obowiązek podawania w sposób zrozumiały i jednoznaczny, jakie klient poniesie koszty i jakie są warunki spłaty zobowiązania, jak stopa oprocentowania, całkowita kwota kredytu oraz RRSO, czyli rzeczywista, roczna stopa oprocentowania. Przepisy ustawy określają również maksymalną wysokość kosztów odsetkowych i pozaodsetkowych, jakie może ponieść konsument z tytułu zaciągniętego zobowiązania. Oczywiście należy pamiętać, że RRSO będzie zmieniać się zależnie od okresu kredytowania. W przypadku szybkich chwilówek, będzie ono wyższe niż przy pożyczkach ratalnych, ponieważ czas spłaty jest krótszy – mówi Marta Fila, Marketing Manager w AIQLabs, właściciela marki SuperGrosz.

 

Wybór pożyczki online wcale nie jest prostym zadaniem. W Internecie bez trudu znajdziemy liczne oferty z firm pozabankowych, tylko jak wybrać najlepszą? W tym zadaniu mogą okazać się pomocne rankingi pożyczek pozabankowych, znajdujące się na stronach internetowych poświęconych finansom. W celu weryfikacji dostępnych produktów finansowych, należy podać kwotę oraz czas spłaty zobowiązania. Ranking bazujący na specjalnych algorytmach opracuje listę pożyczek najlepiej pasujących do podanych warunków. Nie tylko wybór pożyczki ma znaczenie. Kolejną zasadą, o której warto pamiętać, jest dokładne sprawdzenie firmy pożyczkowej, w której planujemy zaciągnąć zobowiązanie. Szczególnie, jeśli robimy to po raz pierwszy i nie mamy rozeznania na rynku finansowym.

 

Umowa pożyczki to najważniejszy dokument regulujący warunki udzielenia zobowiązania. Zabezpiecza interesy pożyczkobiorcy i pożyczkodawcy oraz stanowi podstawę podczas roszczeń sądowych. Dlatego tak istotne jest dokładne zapoznanie się z tym dokumentem przed jego zaakceptowaniem i podpisaniem. W dokumencie musi znaleźć się termin zawarcia umowy, dane osobowe pożyczkobiorcy oraz dane firmy pożyczkowej, wysokość pożyczanej kwoty, informacje o wszystkich kosztach, zasady i dokładne terminy spłaty zobowiązania oraz warunki rozwiązania umowy. Należy także pamiętać, że ma się prawo do odstąpienia od umowy pożyczki w ciągu 14 dni od jej zawarcia oraz można spłacić część lub całość zobowiązania przed terminem określonym umową – podsumowuje Marta Fila.

 

Spłata pożyczki to obowiązek każdego pożyczkobiorcy, od którego nie ma ucieczki. Warto więc już na samym początku zapoznać się z dokładanymi zasadami, które tego dotyczą. Nie warto czekać z przelewem do ostatniej chwili, aby nie przekroczyć terminu. Należy natomiast zwrócić szczególną uwagę na kary, jakie obowiązują za niespłacenie pożyczki w terminie. Dlatego właśnie, jeśli pojawi się problem z uregulowaniem zobowiązania, bezzwłocznie należy skontaktować się z centrum obsługi klienta. Dzięki wsparciu doświadczonych doradców finansowych, łatwiej będzie znaleźć dogodne rozwiązanie każdej trudnej sytuacji.

 

 

Źródło: SuperGrosz.

Kredyt gotówkowy z technologią wideoweryfikacji

Biuro_prasowe_KNS_770x410 (002)

Nowi Klienci Banku Pocztowego dzięki technologii wideoweryfikacji, mają możliwość uzyskania bez wychodzenia z domu kredytu.

Nowi klienci banku mogą liczyć na kredyt gotówkowy w wysokości od 300 zł do 4500 zł. Oferta „Kredyt przez telefon” to kolejna propozycja w portfolio Banku Pocztowego. Stanowi ona odpowiedź na sytuację spowodowaną pandemią i potrzebę minimalizowania kontaktów międzyludzkich. Jest to trend digitalizacji usług finansowych. Wprowadzenie wideoweryfikacji to kolejny krok w realizacji strategicznych celów banku – w tym wzrostu cyfryzacji obsługi Klienta.

Kredyt hipoteczny dla młodych na zakup nieruchomości

maria-ziegler-jJnZg7vBfMs-unsplash
Zaciągnięcie kredytu hipotecznego to jedna z najważniejszych, o ile nie najważniejsza decyzja finansowa, jaką podejmujemy w życiu. Zobowiązanie najczęściej spłacamy przez dwie, trzy dekady. Nic dziwnego więc, że o środki na zakup mieszkania czy budowę domu starają się przeważnie młodsi kredytobiorcy, którzy pragną zamieszkać na swoim. Niestety, część z nich boi się zrealizować swoje marzenie o posiadaniu „czterech kątów” na własność, a to m.in. przez porady, jakie można znaleźć w sieci. „Dwudziestolatek bez historii kredytowej nie ma szans na kredyt hipoteczny”… „Banki nie przyznają środków bez wkładu własnego niższego niż 20 proc.”… – takie i wiele innych mitów oraz niedomówień mogą spotkać osoby szukające w Internecie informacji na temat tego, jakie warunki muszą spełnić, by otrzymać pieniądze. Jak zatem czytać internetowe źródła, by pomóc sobie w procesie starania się o kredyt, co należy wiedzieć, by zakończył się on sukcesem? O tym eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Spis treści:
Wkład własny mniejszy niż 20 proc.? Tak, to możliwe!
Czy osoba bez historii kredytowej ma szansę na pieniądze z banku?
Czy singiel dostanie kredyt?

Wkład własny mniejszy niż 20 proc.? Tak, to możliwe!

Przykładowo, według danych Gold Finance i Metrohouse, w II kw. 2021[1].średnia cena lokalu nabywanego z rynku wtórnego o powierzchni 52 m2 wynosiła ponad 390 tys. złotych. Przy założeniu, że jednym z wymogów stawianych przez bank jest wniesienie wkładu własnego na poziomie 20 proc., potencjalny młody kredytobiorca w tym przypadku powinien posiadać w kieszeni min. 78 tys. zł. stanowiących taki wkład. Ta suma może być jednak trudna do uzbierania przez osobę, która teoretycznie dopiero od kilku lat posiada stabilną pracę i od niedawna może oszczędzać. Czy można „obejść” ten wymóg posiadania wkładu własnego na poziomie 20 proc.?

Zgodnie z Rekomendacją S banki wymagają od przyszłego kredytobiorcy posiadania wkładu własnego w postaci minimum 1/5 wartości nieruchomości. Jednak bez problemu na naszym rynku znajdziemy takie banki, które zgadzają się na niższy wkład, nawet 10 proc. Młodsi wnioskodawcy bez oszczędności powinni szukać takich ofert.

– Przed złożeniem wniosku, koniecznie trzeba sprawdzić minimalną wysokość wkładu własnego wymaganego przez dany bank, aby usprawnić proces starania się o kredyt. Jeśli znalazłeś ofertę z 10% wkładem własnym, to świetnie. Należy jednak być świadomym, że bank zrekompensuje sobie ten niższy wkład i będzie wymagać od przyszłego kredytobiorcy wykupienia polisy, która ma za zadanie zabezpieczyć interesy banku. Ubezpieczenie niskiego wkładu, bo o nim mowa, gwarantuje, że w razie trudności ze spłatą zobowiązania, ubezpieczyciel zwróci bankowi ubezpieczoną, brakującą kwotę – wyjaśnia Rafał Salach, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Zazwyczaj ubezpieczenie niskiego wkładu doliczane jest do kredytu w postaci marży, do czasu wyrównania brakującej kwoty będącej wkładem własnym. To, ile wynosi taka „nadwyżka”, może znacząco różnić się od konkretnego banku. Nie zawsze też w umowie marża wymieniona jest jako osobna pozycja, dlatego zawsze warto dopytać o tę informację. Drugą opcją jest jednorazowa opłata z góry na wskazany okres 3-5 lat. Można ją pobrać od razu przy zaciągnięciu kredytu lub jeśli kredytobiorca nie dysponuje odpowiednią wielkością środków, już w trakcie spłaty zobowiązania (jednak wtedy do kwoty doliczane są odsetki).

– Warto również wiedzieć, że wkładem własnym przy staraniu się o kredy hipoteczny niekoniecznie musi być gotówka. Może być to również inna nieruchomość, działka czy środki wniesione na rzecz dewelopera. Należy jednak sprawdzić, czy wybrany przez nas bank na pewno akceptuje tę formę zabezpieczenia – uzupełnia Rafał Salach, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Czy osoba bez historii kredytowej ma szansę na pieniądze z banku?

Kolejną powszechną opinią jest to, że bank udzieli kredytu mieszkaniowego wyłącznie osobie, która posiada udokumentowaną historię kredytową. Jednak może być to trudne do spełnienia, szczególnie dla młodych osób, które nigdy wcześniej nie miały potrzeby zaciągania pożyczek i kredytów. W poradnikach dla przyszłych kredytobiorców możemy często znaleźć informację, że przed złożeniem wniosku lepiej jest najpierw zbudować historię kredytową, np. decydując się na zakupy na raty lub sięgając po drobną pożyczkę czy kartę kredytową. Ile w tym prawdy?

– To fakt, że historia kredytowa pokazująca bankowi, że w przeszłości byliśmy rzetelnymi kredytobiorcami zwiększa szansę na uzyskanie kredytu. Szczególnie dotyczy to młodych osób. Banki obawiają się bowiem pożyczać im duże kwoty. Trzeba jednak bardzo uważać, aby próbując zbudować sobie pozytywną historię kredytową, nie spóźnić się ze spłatą jakiejś raty. Informacja o opóźnieniu szkodzi o dużo bardziej niż brak historii kredytowej. Kluczowe jest również to, aby przed wnioskowaniem o kredyt hipoteczny pozbyć się wszystkich niepotrzebnych już pożyczek i limitów. Bank będzie bowiem uwzględniał ich raty w naszych kosztach życia. Bez nich szanse na kredyt hipoteczny wzrosną i zwiększy się dostępna kwota – odpowiada Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander Advisors. 

Jeśli nie masz udokumentowanej historii kredytowej to nic straconego. Otrzymanie kredytu mieszkaniowego w takiej sytuacji również jest możliwe. Dla banku liczy się przede wszystkim to, czy będziesz spłacać raty wraz z odsetkami w wyznaczonym terminie. Jeśli masz stabilne dochody pozwalające na spłatę rat, to jest spora szansa, że któryś z banków udzieli ci kredytu.

W niektórych sytuacjach szanse na kredyt zwiększy polisa na wypadek utraty pracy. Takie ubezpieczenie jest gwarancją dla banku, że nawet jeśli płatnik utraci stałe źródło dochodu (ale nie ze swojej winy!), to zakład ubezpieczeń pokryje określoną w umowie część rat. Drugą polisą, która może nam pomóc w staraniu się o środki z kredytu hipotecznego jest ubezpieczenie na życie oraz ubezpieczenie na wypadek choroby lub trwałego inwalidztwa. Chroni ono przed finansowymi skutkami nieszczęśliwych wypadków i chorób uniemożliwiających kredytobiorcy zarobek. Jeśli dłużnik zdecyduje się na jego zakup, to w razie sytuacji określonych w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia bank otrzyma pieniądze ze świadczenia potrzebne do pokrycia rat.

Czy singiel dostanie kredyt?

Banki nie ograniczają możliwości starania się o kredyt mieszkaniowy tylko do par czy konkretnie – do małżeństw. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby o środki wnioskował singiel, jeden kredytobiorca. Jeżeli starasz się o kredyt w pojedynkę i spełniasz kryteria występujące w danym banku (m.in. chodzi o odpowiednią zdolność kredytową, posiadanie stałego źródła utrzymania, itp.), masz spore szansę na otrzymanie środków. Tym bardziej, że singiel na życie i bieżące potrzeby zazwyczaj wydaje mniej niż rodzina. Dla banku najważniejszą kwestią jest to, czy kredytobiorca poradzi sobie ze spłatą zobowiązania w wyznaczonym terminie. Na złożenie wniosku z drugą osobą, współkredytobiorcą – nie musi być to od razu mąż czy żona, ale np. partner, rodzic, ktoś z rodzeństwa, przyjaciel – warto się zdecydować, jeżeli to miałoby pomóc w uzyskaniu pieniędzy na zakup wymarzonego domu czy mieszkania.

– Zdarza się, że ktoś chce kupić mieszkanie tylko dla siebie, ale dołącza do kredytu np. rodziców. Dzieje się tak np. wtedy, gdy klient jest bardzo młody (poniżej 25 lat). Banki uznają takie osoby za mało odpowiedzialne i czasami odmawiają przyznania kredytu pomimo posiadania odpowiednych dochodów. Rozwiązaniem takiego problemu może być dołączenie rodziców jako współkredytobiorców.  Zdarzają się  również sytuacje odwrotne – para chce kupić mieszkanie, ale kredyt zaciąga tylko jedno z nich. Tak dzieje się np. wtedy, gdy jedno z nich nie ma dochodów lub ma złą historię kredytową. Wtedy lepiej żeby taka osoba nie była wnioskodawcą, ponieważ tylko obniży zdolność kredytową. Należy jednak dodać, że w przypadku małżeństwa (bez separacji i rozdzielności majątkowej) zawsze oboje małżonkowie będą współkredytobiorcami, nawet jeśli jedno z nich nie pracuje. – wyjaśnia Jarosław Sadowski, ekspert ZFPF, Expander Advisors.

Aby zdecydować, czy lepiej wziąć kredyt w pojedynkę, czy może z partnerem, partnerką lub inną osobą, dobrze jest się udać do pośrednika finansowego. On bezpłatnie pomoże wstępnie ocenić zdolność kredytową potencjalnych kredytobiorców i wyjaśni, co jest brane pod uwagę przez dany bank przy weryfikacji wniosku. Szczególnie warto skorzystać z takiego wsparcia, kiedy jesteśmy około 30-tki i wcześniej nie mieliśmy wiele do czynienia nie tylko z pożyczkami czy kredytami, ale też z innymi produktami bankowymi. Czeka nas bowiem podjęcie najprawdopodobniej najpoważniejszej decyzji finansowej w życiu. Jest to szczególnie ważne, teraz gdy stopy procentowe pierwszy raz po 9 latach zaczęły rosnąć. Taka sytuacja wiąże się nie tylko z droższymi kredytami, ale również dla niektórych klientów z mniejszą dostępnością do finansowania.

 

[1] Raport Barometr Metrohouse i Gold Finance.  Dane dotyczące profili kupujących są opracowywane w oparciu o wyniki ankiet, które po transakcji wypełniają agenci Metrohouse.

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

MLP Group zawarło transakcję finansowania projektu w Unna o wartości 41,25 mln euro z bankiem BayernLB

MLP_Unna_uj02_001

Firma MLP Group (MLP Logistic Park Germany I) zawarła umowę kredytową z bankiem BayernLB (Bayerische Landesbank).

Bank BayernLB jest jedną z największych instytucji finansowych w Niemczech. Strony podpisały umowę kredytową, w ramach której został udzielony kredyt inwestycyjny na poziomie 41,25 mln euro (około 188 mln zł). Pozyskane w ten sposób środki pieniężne zostaną wykorzystane na finansowanie projektu parku logistycznego MLP Logistics Park Unna. Współpraca z bankiem wzmocni stabilność finansową MLP Group.

– Podpisaliśmy ważną transakcję zapewniającą finansowanie jednego z kluczowych projektów MLP Group realizowanego na rynku niemieckim. Przy dynamicznym rozwoju naszej działalności w tym kraju współpraca z lokalnymi instytucjami finansowymi  jest dla nas bardzo ważna. Nawiązanie współpracy z BayernLB– jedną z wiodących niemieckich instytucji finansowych wzmocni naszą pozycję finansową poprzez pozyskanie źródła finansowania dla realizowanego projektu w parku logistycznego MLP Logistics Park Unna, a także jest otwarciem na dalszą współpracę przy nowych projektach. podkreśliła Monika Dobosz Dyrektor Finansowy w MLP Group S.A.

– Cieszymy się, że dzięki szerokiej wiedzy i doświadczeniu w zakresie finansowania możemy wspierać MLP Group w realizacji tak atrakcyjnego projektu. Centrum logistyczne MLP Logistics Park Unna będzie wyposażone w nowoczesne funkcjonalności i objęte certyfikacją w standardzie DGNB Gold, co pozytywnie wpisuje się w naszą strategię finansowania rozwoju i zrównoważonych rozwiązań. MLP Group od lat udowadnia swoją siłę w pozyskiwaniu doskonałych lokalizacji pod realizację inwestycji logistycznych w Polsce, a ostatnio także w Niemczech. BayernLB z dumą wita doświadczonego gracza z długoletnim stażem na rynku logistycznym w gronie międzynarodowych klientów Banku – powiedział Robert Hetzner z BayernLB.

Wartość sprzedaży kredytów hipotecznych przez liderów rynku pośrednictwa finansowego przekroczyła 9 mld zł

analiza
Pierwsze miesiące 2021 roku to dobry okres dla branży pośrednictwa finansowego.

Wraz ze stabilizacją sytuacji epidemiologicznej w naszym kraju przyszło ożywienie gospodarcze, które można obserwować m.in. na rynku kredytowym. Przedsiębiorcy wrócili do przerwanych inwestycji i realizowania swoich planów, które chcą sfinansować przy wsparciu kredytu bankowego. Również  konsumenci, dzięki złagodzeniu polityki kredytowej przez banki, chętniej sięgają po kredyty bankowe. W efekcie w I kwartale tego roku wartość kredytów hipotecznych udzielonych przy wsparciu ekspertów finansowych Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) i należących do firmy Open Finance po raz pierwszy w historii przekroczyła 9 mld zł.

Adrian Jarosz, Prezes Związku Firm Pośrednictwa Finansowego, Prezes Zarządu Expander Advisors:  Wartość kredytów hipotecznych udzielonych przez pośredników ZFPF oraz OF w I kwartale 2021 r. po raz pierwszy w historii przekroczyła 9 mld zł. Wpłynęło na to kilka elementów. Po pierwsze, do ZFPF dołączył nowy członek – firma Lendi. Duże znaczenie miało również przywrócenie przez banki możliwości uzyskania kredytu przy 10% wkładzie własnym, co zachęciło konsumentów, by starać się o środki na zakup mieszkania. Początek roku to też tradycyjnie okres, kiedy zaciągane są kredyty na budowę domów. Dodatkowo popyt na kredyty hipoteczne był stymulowany przez niski koszt ich udzielania. W I kwartale tego roku był on najniższy w historii. Według danych NBP średnie RRSO dla kredytów mieszkaniowych udzielonych w lutym wyniosła rekordowo niskie 3,17%. W kolejnych kwartałach spodziewamy się dalszej stabilizacji sytuacji na rynku kredytów hipotecznych. W dłuższym okresie istotnym czynnikiem stymulującym może być wprowadzenie programu „Mieszkanie bez wkładu własnego”, który sprawi, że finansowanie będzie dostępne dla większej liczby osób. Jednak może się okazać, że taki kredyt będzie zdecydowanie droższy ze względu na zwiększone ryzyko braku spłaty. Musimy zaczekać na więcej szczegółów, aby ocenić jaki będzie wpływ tego pomysłu na rynek.

7 mitów na temat kredytu hipotecznego

volkan-olmez-73767-unsplash
Poddałeś gruntownej analizie budżet domowy, oszacowałeś swoją przyszłą sytuację finansową i postanowiłeś: kupuję mieszkanie na kredyt. Brawo! Masz za sobą jedną z ważniejszych decyzji w życiu. Teraz zasiadasz przez komputerem, by sprawdzić w sieci, jak przygotować się do złożenia wniosku o kredyt hipoteczny. Przeglądasz jedną, drugą stronę, kolejny blog i… zamiast wiedzieć coraz więcej, ze zdziwieniem stwierdzasz, że nic z tego nie rozumiesz, a ubieganie się o kredyt mieszkaniowy to długi i wyjątkowo skomplikowany proces. Dlaczego tak jest? Wokół kredytu hipotecznego panuje wiele mitów, co więcej w Internecie nierzadko znajdziemy sprzeczne ze sobą informacje opisujące ten sam temat. Dlatego przyszły kredytobiorca powinien bardzo starannie wybierać źródła, z których czerpie informacje. W innym przypadku nie tylko korzystna oferta może przejść koło nosa, ale można także podpisać umowę kredytową, której skutki będziemy odczuwać nawet przez dekadę. Z pomocą przychodzą eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF). Poznajcie 7 najczęściej spotykanych mitów na temat kredytu hipotecznego.

Mit 1: Bez 20 proc. wkładu własnego kredytu hipotecznego nie dostaniesz!

Większość banków obecnych na naszym rynku wymaga od przyszłego kredytobiorcy minimalnego wkładu własnego na poziomie 20 proc. Czy to oznacza, że jeżeli dysponujemy niższym wkładem, nie mamy szans na otrzymanie środków? Otóż nie!

– Na rynku kredytów hipotecznych nadal są oferty wymagające minimum 10% wkładu własnego. Może być jednak tak, że bank będzie chciał sobie zrekompensować niższy wkład, wymagając od wnioskodawcy dodatkowego zabezpieczenia spłaty kredytu, np. wykupienia dodatkowego ubezpieczenia lub oferując wyższe oprocentowanie kredytu. Warto również wiedzieć, że wkładem własnym niekoniecznie muszą być środki pieniężne. Może to być np. działka w przypadku budowy domu lub też wszystkie wykonane na działce prace związane z budową – wyjaśnia Agnieszka Głowińska – Kurandy, ekspert ZFPF, Lendi.

Planujesz zakup nowego mieszkania? To świetnie! W tym przypadku wkładem własnym mogą być środki wniesione na rzecz dewelopera (w tym na rachunek powierniczy).

Mit 2: Mój bank odrzucił wniosek? Na pewno nie mam szans na kredyt w innym banku!

Nie otrzymałeś kredytu w swoim banku? Masz w nim aktywne dwa konta, spłacałeś wcześniej kredyt gotówkowy, ale to nie oznacza, że kredytodawca spojrzał na Twój wniosek przychylniejszym okiem.
– Nie zawsze to, że jesteśmy od lat klientami konkretnego banku, da nam preferencyjne warunki lub zapewni pozytywną decyzję kredytową. Banki są zobligowane pewnymi regułami, na podstawie których przyznają finansowanie, ale mają swoje wewnętrzne zasady udzielania kredytów hipotecznych. Co więcej, bardzo często różnią się swoimi politykami w tym zakresie. Niepowodzenie w jednym banku nie oznacza negatywnej decyzji w innym. Warto skorzystać z usług eksperta, który wyeliminuje ryzyko odmowy jeszcze przed złożeniem wniosku – komentuje, Agnieszka Głowińska – Kurandy, ekspert ZFPF, Lendi.

 To tłumaczy, dlaczego przy posiadaniu tych samych warunków wstępnych w dwóch pierwszych bankach dana osoba nie otrzyma środków, a w trzecim już tak i to bez żadnych problemów. Dlatego, jeżeli nie dostaniemy kredytu w swoim macierzystym banku, złóżmy wniosek w kolejnym. Jeżeli jednak nie chcemy składać wniosków kompletnie „na ślepo” i jednocześnie chcemy zwiększyć swoje szanse na otrzymanie kredytu, skorzystajmy z pomocy pośrednika finansowego. Taka osoba doskonale zna ofertę banków, w dodatku m.in. zweryfikuje wstępnie naszą zdolność kredytową, dzięki czemu będziemy wiedzieć, gdzie najlepiej złożyć wniosek kredytowy. Z tym tematem związany jest kolejny mit:

Mit 3: W banku znajdziemy tańsze oferty niż w biurze pośrednika kredytowego 

Niestety, wiele osób nadal wierzy w ten mit, ponieważ wychodzi z błędnego założenia, że pośrednicy muszą jakoś zarabiać na swojej działalności, dlatego oferują droższe kredyty. Po pierwsze, najważniejsze: udając się do pośrednika kredytowego, skorzystamy z jego wsparcia bezpłatnie. Po drugie – zarówno bezpośrednio w banku, jak i biurze eksperta finansowego dostępne są takie same oferty kredytów mieszkaniowych, tzn. przyszły kredytobiorca może liczyć na te same warunki. Pojawia się więc pytanie, dlaczego w ogóle korzystać ze wsparcia pośredników kredytowych, a nie udać się po pieniądze od razu banku?

Proces starania się o kredyt hipoteczny dla wielu osób może być niełatwy – tym bardziej skomplikowany, jeżeli nie mamy doświadczenia w tematach finansowych lub mamy małą wiedzę dotyczącą produktów bankowych. Pośrednik pomoże nam m.in. zrozumieć każdy parametru kredytu hipotecznego, wyjaśni jak jego poszczególne elementy wpływają na koszt finansowania, pomoże wypełnić wniosek kredytowy. Z taką wiedzą łatwiej będzie wybrać nam najbardziej korzystną ofertę. Bywa, że takie wsparcie w ogóle decyduje w sukcesie w staraniu się o przyznanie środków.

Mit 4: Po kredyt mieszkaniowy tylko z umową o pracę

Kiedy przyszła pandemia, a banki zaostrzyły swoją politykę kredytową (aktualnie sytuacja się zmieniła), rzeczywiście nie wszyscy mieli równe szanse na otrzymanie finansowania. Osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych, czy pracujące w branżach najbardziej narażonych na korona-kryzys, raczej nie mogły liczyć na przyznanie środków. Jednak banki nie wykluczały i obecnie także nie wykluczają z góry pewnych grup klientów z procesu starania się o kredyt mieszkaniowy.

Dzięki stałemu zatrudnieniu w oparciu o umowę o pracę na czas nieokreślony stajemy się wiarygodniejszym kredytobiorcą w oczach banków. Jeżeli jednak nasze dochody są udokumentowane w innych sposób, np. jest to umowa o dzieło, bank nie odrzuci naszego wniosku.

Mit 5: Konieczna jest historia kredytowa

W wielu poradnikach dla przyszłych kredytobiorców można wyczytać, że jeżeli mamy za sobą krótką historię kredytową lub jej brak, warto zaczekać z wnioskowaniem o kredyt mieszkaniowy. Za to najpierw należy zaciągnąć pożyczkę, kupić coś na raty, tylko po to, by pokazać bankowi, że zobowiązania spłacamy rzetelnie. Istnieje bowiem przekonanie, że gdy nie ma historii kredytowej, to nie ma szans na kredyt hipoteczny.

– To jeden z popularniejszych mitów związanych z tym rodzajem finansowania. Wśród spłacających kredyt hipoteczny są głównie młode osoby, które zdecydowały się kupić pierwsze, własne mieszkanie czy wybudować wymarzony dom. Tylko część z nich miała okazję zaciągnąć wcześniej jakieś zobowiązanie, co w pewnym sensie nawet dobrze świadczy o młodych konsumentach. Banki nie mogą sobie pozwolić na to, by udzielać kredytów hipotecznych tylko tym osobom, które mają udokumentowaną historię kredytową – komentuje Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Poza tym, sama historia kredytowa nie wystarczy. Musi być ona oczywiście pozytywna. Spłata poprzedniego zobowiązania będzie plusem jedynie wtedy, gdy dana osoba była rzetelnym kredytobiorcą.

Mit 6: Za środki z kredytu hipotecznego nie kupię mieszkania z „drugiej ręki”

Kredyt hipoteczny pozwala sfinansować zarówno zakup mieszkania od dewelopera, jak i tego z rynku wtórnego. To drugie rozwiązanie ma nawet swoje zalety. Nasze lokum już istnieje, więc to pewna inwestycja. Na rynku wtórnym również panuje jeszcze większa różnorodność niż w przypadku nowych lokali, więc jest z czego wybierać. Zakup mieszkania z „drugiej ręki” to także mniej formalności do załatwienia przy staraniu się o kredyt.

Mit 7: Singiel nie otrzyma kredytu albo dostanie gorsze warunki

Banki w swej ofercie nie posiadają oddzielnych produktów – kredytu dla singla i dla pary, np. małżeństwa. Bank za każdym razem w taki sam sposób podchodzi do analizy sytuacji finansowej wnioskodawcy (sprawdzając m.in. jego zdolność i historię kredytową). Jeżeli więc we wniosku widnieją dwie osoby – bo o kredyt można starać się z drugą osobą, ale nie musi być to współmałżonek, ale także np. brat, rodzic – to bank podda takiemu sprawdzeniu obu potencjalnych kredytobiorców.

 Należy pamiętać, że współkredytobiorca zwiększa szanse na otrzymanie środków tylko wtedy, gdy jego zdolność i historia kredytowa zostaną pozytywnie ocenione przez bank. W przeciwnym razie może być postrzegany jako przeszkoda w staraniu się o kredyt. Z pewnością nie jest tak, że dwóch wnioskodawców w tym procesie z góry jest na lepszej pozycji niż singiel, którego dochody znaczącą mogą przewyższać zarobki małżeństwa składającego wniosek kredytowy – zaznacza Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Przeważnie wydatki osoby prowadzącej jednoosobowe gospodarstwo domowe są niższe niż kilkuosobowej rodziny. W ten sposób singiel zdobywa dodatkowe punkty w ubieganiu się o kredyt. To także kolejny argument obalający mit, że taka osoba otrzyma kredyt mieszkaniowy na gorszych warunkach lub w ogóle nie będzie mogła liczyć na takie wsparcie.

 

 

Autor: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Przedstawiciele branży e-commerce otwarci na współpracę z bankami

DeathtoStock_Meticulous-09
Przedstawiciele branży e-commerce i bankowość internetowa coraz częściej podejmują się współpracy.

Jeden z polskich liderów e-handlu w Polsce – IdoSell, rozpoczął współpracę z bankiem BNP Paribas. Firma IdoSell od ponad dwóch dekad wiedzie prym w polskim e-commerce, dostarczając narzędzia do tworzenia własnych sklepów internetowych. Przedsiębiorstwo stale coraz to nowszych rozwiązań, które pozwalają klientom maksymalizować sprzedaż. Doświadczenie i efektywność IdoSell oraz Bank BNP Paribas została połączona w integracji, w postaci systemu ratalnego dla sklepów internetowych. Konsumenci będą mogli starać się o kredyt nawet do 40 tys. zł.

– Produkt, który wdrożyliśmy we współpracy z bankiem BNP Paribas daje klientom IdoSell bardzo duże możliwości. Mogą oni m.in. elastycznie dopasować ofertę ratalną do swoich aktualnych promocji. Takie akcje są stosowane z dużym powodzeniem przez największe sklepy internetowe w Polsce – mówi Dominik Bednarczyk, Product Manager z IdoSell. – Klienci, którzy chcą kupić dobra luksusowe albo drogą elektronikę, a nie mają akurat wolnej ilości gotówki, szukają możliwości rozłożenia zakupów na raty. Jeśli sklep nie ma rat pośród swoich systemów płatności, jest przez klientów pomijany. To pokazuje, że ten styk finansowania zakupów z e-commerce jest dla sprzedawców niezwykle korzystny. Bank BNP Paribas jest dużym bankiem, rozpoznawalnym na polskim rynku. Konsumenci darzą tę firmę zaufaniem, dlatego zapewne gdy zobaczą jej logo w sklepie, chętnie skorzystają z nowej formy płatności.  – dodaje.

– Integracja z IdoSell idealnie wpisuje się w strategię banku w zakresie rozwoju na kluczowym dla nas rynku e-commerce. Dzięki współpracy docieramy z kredytem ratalnym do tysięcy sklepów, które korzystają z rozwiązania IdoSell- mówi Ewa Sokołowska Dyrektor Biura Rozwoju Sprzedaży Internetowej w Banku BNP Paribas. – Klient dokonujący zakupów w sklepie może wygodnie i bezpiecznie skorzystać z finansowania Banku BNP Paribas. Proces wnioskowania jest prosty i 100% online. Z rozwiązania mogą korzystać dotychczasowi i nowi Klienci banku. Wystarczy złożyć wniosek tradycyjnie albo skorzystać ze ścieżki otwartej bankowości Klient wybiera ścieżkę, a następnie wysyła do banku wniosek. Jeżeli zostanie on zaakceptowany, na ekranie pojawi się powiadomienie o jego pozytywnym rozpatrzeniu oraz link do pobrania dokumentów kredytowych. Po zapoznaniu się z nimi, wystarczy kliknąć przycisk „Podpisz umowę”, aby zawrzeć umowę kredytową online. Sklep otrzymuje środki bezpośrednio od Banku i wysyła zamówienie do Klienta – wyjaśnia. 

IdoSell to platforma, która nie tylko stara się nieustannie maksymalizować sprzedaż w sklepach internetowych, ale też wspiera połączenie sprzedaży tradycyjnej z tą internetową. Od lat prowadzi inicjatywy, które mają doprowadzić do synergii tych dwóch form handlu m.in. poprzez omnichannel, płatności odroczone czy też współpracę z InPost (np. przez wprowadzenie usługi Smile).

Redan przedłużył umowę kredytową z HSBC

umowa

Redan przedłużył umowę z bankiem HSBC Continental Europe o kolejny rok.

Przedłużenie umowy da możliwość korzystania z produktów finansowych oferowanych przez bank HSBC Continental Europe. Limit obejmujący kredyt w rachunku bieżącym i linię akredytyw został utrzymany na tym samym co dotychczas poziomie i wynosi 3 mln USD. Natomiast  czym limit kredytu w rachunku bieżącym może wynosić maksymalnie 1,8 mln USD. Umowa będzie obowiązywała do 30 czerwca 2022 r.  Redan jest współkredytobiorcą razem z Top Secret sp. z o.o.

Przedłużenie współpracy o kolejny rok z naszym wieloletnim partnerem finansowym jest dla nas bardzo ważnym wydarzeniem. Utrzymanie dostępu do otwartego rachunku i linii akredytyw zapewni nam możliwość dalszego rozwoju. Podpisanie aneksu przez HSBC potwierdza jednocześnie wiarę banku w potencjał spółki oraz możliwość dalszej odbudowy wyników finansowych – powiedział Bogusz Kruszyński, Prezes Zarządu Redan.

Na jaki zastrzyk gotówki może liczyć senior, czyli pożyczki i kredyty dla pokolenia Silver

ibrahim-rifath-789914-unsplash

Osoba w wieku 30-45 lat. Spłaca kredyt mieszkaniowy, raty za samochód. Ma otwarty limit na karcie kredytowej. Na koncie spłaconych kilka drobniejszych pożyczek. Tak wiele osób wyobraża sobie portret typowego kredytobiorcy w naszym kraju. Do tej grupy zaliczają się również osoby w wieku 60 lat i starsze, co niektórych może dziwić. Pojawią się bowiem pytania w stylu: po co seniorowi kredyt lub w ogóle wątpliwości czy konsumenci w późniejszym wieku mogą być klientami banków i klasyfikują się do pożyczania pieniędzy. Dane Biura Informacji Kredytowej pokazują, jaka jest prawda. Aż 2,9 mln osób w wieku 65+ spłaca zobowiązanie finansowe, co stanowi blisko połowę wszystkich emerytów[1]. Dlaczego seniorzy decydują się sięgnąć po kartę kredytową lub wziąć kredyt oraz jakie mają szanse na jego uzyskanie? Na te pytania odpowiadają eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Spis treści:
Korona-kryzys oszczędził seniorów?
Po co emerytowi kredyt?
Na co może liczyć kredytobiorca 60+?
Bogaci w doświadczenie… i historię kredytową

Korona-kryzys oszczędził seniorów?

Decyzja o zaciągnięciu kredytu nie zawsze jest łatwa. Może budzić wątpliwości zwłaszcza w obecnych, pandemicznych czasach, kiedy boimy się m.in. utraty pracy czy zmniejszenia dochodów, co spowoduje trudności w spłacie zaciągniętego zobowiązania. Banki również uważniej przyglądają się klientom w obecnej rzeczywistości, szczególnie tym, którzy pracują w branżach najbardziej dotkniętych kryzysem, lub którzy nie posiadają stałego źródła utrzymania. Emeryci, jak mogłoby się wydawać, są w dość komfortowej sytuacji ze względu na stałe, comiesięczne źródło dochodu w postaci emerytury. Z tego powodu mogą być wiarygodniejszym kredytobiorcą w oczach banków niż np. 30-letni freelancer.  Pokazują to również dane zebrane przez Intrum[2]. Pandemia obniżyła dochody 45 proc. konsumentów w naszym kraju. W grupie wiekowej 18-21 lat ten odsetek wzrasta do 63 proc. Jeżeli chodzi o osoby w wieku 65+ to ten problem dotyczy „tylko” 23 proc.

Po co emerytowi kredyt?

Otrzymywana emerytura w korona-kryzysie może się wydawać stabilnym źródłem utrzymania, ale to nie oznacza, że seniorzy nie są „zmuszani” do sięgnięcia po zewnętrzne źródła finansowania. Nie chodzi zawsze o ratowanie budżetu z powodu niskich świadczeń – chociaż trzeba zaznaczyć, że najniższa emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy oraz renta socjalna wynosi jedynie 1250,88 zł brutto, a kolejne waloryzacje świadczeń nie są w stanie wyrównać rosnących kosztów życia w naszym kraju. Seniorzy wspierają finansowo swoich najbliższych. Taką pomoc zadeklarowało 34% ankietowanych badania „Sytuacja finansowa seniorów w pandemii”[3]. Emeryci są także w stanie zapożyczyć się, by kupić wymarzony prezent swoim wnukom lub wyjechać z nimi na wakacje.

Żyjemy coraz dłużej, w coraz lepszym zdrowiu, co w praktyce oznacza, że powiększa się grupa osób, które po przejściu na emeryturę funkcjonują w społeczeństwie jeszcze przez dwie, a nawet trzy dekady. To pozwala seniorom tworzyć plany, spełniać marzenia w nowym okresie życia, po zakończeniu pracy zawodowej. Na to potrzebne są środki. Dlatego w naszym kraju przybywa kredytobiorców po 60. roku życia. Według danych BIK, osoby z tej grupy wiekowej spłacają przede wszystkim kredyty mieszkaniowe (8,92 mld zł), konsumpcyjne (20,39 mld zł), karty kredytowe (1,35 mld zł), co pokazuje, że seniorzy mają udział we wszystkich rodzajach kredytów, a 63% wartości wszystkich zobowiązań konsumentów z pokolenia Silver to kredyty konsumpcyjne, czyli gotówkowe i ratalne[4].

Przybywa kredytobiorców w wieku 60+, niestety także tych nierzetelnych. W tej grupie wiekowej udział zaległych zobowiązań na koniec 2018 r. wynosił 8,44 proc., w 2019 r. poprawił się na 8,36 proc, ale na koniec 2020 r. wzrósł do 8,91 proc.[5].

Dlatego to takie ważne, aby seniorzy zawsze podejmowali świadomą decyzję o zaciągnięciu nowego zobowiązania. Tym bardziej, że para-banki i firmy oferujące „szybkie pożyczki”, nierzadko wykorzystują brak rozeznania części seniorów w świecie nowoczesnych finansów osobistych, aktualnym prawie, a także ich ciężką sytuację finansową. Zachęcają do sięgania po pożyczki i podobne produkty, które dedykowane są tej grupie, reklamując je hasłami „pożyczka na leki”, „weź kredyt na prezent dla wnuka”, itp. Atrakcyjna reklama najczęściej nie współgra z atrakcyjnymi warunkami finansowania. Bardzo szybko okazuje się, że osób po 60. roku życia, szczególnie kiedy otrzymują niskie emerytury, nie stać jest na spłatę takiego zobowiązania – zauważa Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Na co może liczyć kredytobiorca 60+?

Wiek 60+ nie stanowi bariery w korzystaniu z takich produktów bankowych, jak kredyt czy pożyczka, a banki nie mają w tej kwestii z góry ustalonych „zakazów” dla osób starszych. Możemy mówić jedynie o pewnych ograniczeniach czy zastrzeżeniach, tak jak w przypadku kredytu hipotecznego.

To zobowiązanie zaciągane przeważnie na 20, 30 lat, więc automatycznie bank będzie niechętny do udzielenia środków wnioskodawcy, który ma 45, 50 lat. Trzeba wziąć również pod uwagę fakt, że przeważająca liczba banków działająca na naszym rynku ma ustaloną górną granicę wieku klientów przy kredytach mieszkaniowych. Zazwyczaj wiek kredytobiorcy w momencie spłaty ostatniej raty nie powinien przekraczać ok. 70 lat. Często też banki przy osiągnięciu pewnego wieku przez klienta wymagają wykupienia polisy na życie. Ale nawet i starsza osoba może starać się o kredyt mieszkaniowy, jeżeli będzie o niego wnioskować z drugim kredytobiorcą, np. córką czy synem, który będzie posiadać odpowiednią zdolność kredytową. Bank nie powinien odmówić udzielenia kredytu również w przypadku, gdy potencjalny kredytobiorca, nawet ten zbliżający się do wieku emerytalnego, będzie gotowy wnieść wkład własny wyższy niż 20 proc. i będzie w stanie spłacić kredyt w ciągu kilku lat – wyjaśnia Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Bogaci w doświadczenie… i historię kredytową

Osoba z pokolenia Silver jest traktowana przez bank jak każdy inny klient, a to oznacza, że przy podejmowaniu decyzji o udzieleniu środków kredytodawca będzie brał pod uwagę te same czynniki, co w przypadku analizy wniosku 20-, 30- czy 40-latka. Przede wszystkim będzie oceniać zdolność kredytową. Jednym z najważniejszych elementów, które na nią wpływają, jest otrzymywany dochód oraz jego źródło.

Seniorzy-emeryci nie są już aktywni zawodowo, ale posiadają stałe źródło dochodu w postaci emerytury, które jest mniej narażone na wydarzenia gospodarcze niż wynagrodzenie za pracę. To sprawia, że w wielu przypadkach, szczególnie teraz w korona-kryzysie, taka osoba będzie w oczach banku bardziej wiarygodnym kredytobiorcą niż klient zatrudniony w oparciu o umowę o dzieło czy zlecenie. Potencjalny kredytobiorca z pokolenia Silver to również przeważnie osoba o ustabilizowanej sytuacji życiowej, posiadająca własne mieszkanie czy dom, utrzymująca na co dzień wyłącznie siebie lub dodatkowo partnera, co sprawia, że ma mniejsze wydatki niż ktoś, kto prowadzi gospodarstwo domowe liczące kilka osób. Ten bilans dochodów i kosztów życia pozytywnie wpływa na ocenę zdolności kredytowej seniora – komentuje Michał Krajkowski, Notus Finanse, ekspert ZFPF.  

Osoba z grupy wiekowej 60+ ma także dodatkową przewagę nad młodszymi kredytobiorcami. Jest nią historia kredytowa. – Młodsi konsumenci przeważnie nie mają szans, by wypracować historię kredytową. W zupełnie innej sytuacji są seniorzy. W tym przypadku czas i doświadczenie grają na ich korzyść. „Długa”, udokumentowana i oczywiście pozytywna historia kredytowa – czyli terminowe wywiązywanie się ze zobowiązań finansowych w przeszłości, zdecydowanie jest tym czynnikiem, który pomaga uzyskać kredyt czy pożyczkę – dodaje Michał Krajkowski, Notus Finanse, ekspert ZFPF.  

[1]Dane: ZUS i Biuro Informacji Kredytowej, styczeń 2021.

[2] Intrum, European Consumer Payment Report 2020, wrzesień 2020.

[3] Badanie opinii, pt. „Sytuacja finansowa seniorów w pandemii”, wykonane na zlecenie Biuro Informacji Kredytowej S.A. przez firmę Research&Grow, CAWI, osoby w wieku 65+, N=500, grudzień 2020 r.

[4] Dane: BIK.

[5] Tamże.

 

Źródło: ZFPF.

Jak zwiększyć zdolność kredytową w 6 krokach

DeathtoStock_Wired3
W 2020 r. Rada Polityki Pieniężnej aż trzykrotnie obniżała wysokość stóp procentowych, dzięki czemu nasza gospodarka miała lepiej poradzić sobie z negatywnymi skutkami pandemii Covid-19. W konsekwencji do rekordowo niskiego poziomu spadło oprocentowanie kredytów hipotecznych, co sprawiło, że stały się one wyjątkowo tanie, a zakup mieszkania na wynajem wyjątkowo opłacalną inwestycją i to mimo pandemii. Tylko w samym 
IV kwartale 2020 r. wartość kredytów mieszkaniowych udzielonych przy wsparciu pośredników zrzeszonych w Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) wyniosła aż 8,3 mld zł, co wskazuje na ogromne zainteresowanie produktami tego rodzaju. Z drugiej strony aż 45% konsumentów w naszym kraju przyznaje, że ich dochody zmniejszyły się w wyniku pandemii, a tylko 1% badanych zauważył więcej gotówki w portfelach[1]. W konsekwencji spadła siła nabywcza naszego społeczeństwa. Problemem jest także pogorszenie się zdolności kredytowej wielu osób. Co zrobić, by ją szybko poprawić i zwiększyć szanse na otrzymanie kredytu hipotecznego na kupno własnego mieszkania? Podpowiadają eksperci ZFPF.

Spis treści:
Krok 1: Popraw swoją sytuację finansową
Krok 2: Sprawdź, których zobowiązań finansowych możesz się pozbyć
Krok 3: Zadbaj o swoją historię kredytową w BIK
Krok 4: Staraj się o środki z drugim kredytobiorcą
Krok 5. Wybierz dłuższy okres spłaty
Krok 6: Właściwy wybór rat

O zdolności kredytowej słyszał zapewne każdy, kto zastanawiał się nad wzięciem kredytu lub starał się o pożyczkę. Jest ona podstawową informacją dla banku o potencjalnym kredytodawcy. Na jej podstawie bank ocenia, czy klient ma możliwość terminowanego wywiązania się ze zobowiązania, czyli mówiąc inaczej – czy jego sytuacja finansowa jest na tyle stabilna, by mógł bez przeszkód spłacać kredyt. Zdolność kredytowa jest kwestią zmienną, bo wpływa na nią wiele czynników, m.in. wysokość otrzymywanych dochodów, miesięczne wydatki, obecnie spłacane zobowiązania, itp. A jeżeli zmienia się w czasie, to do pewnego stopnia można nią kierować. Przede wszystkim można ją poprawić, by mieć większe szanse na otrzymanie środków z kredytu. Wystarczy 6 prostych kroków.

Krok 1: Popraw swoją sytuację finansową

Jednym z ważniejszych czynników wpływających na zdolność kredytową jest wysokość zarobków i ich stosunek do wydatków potencjalnego kredytobiorcy (to, jak radzimy sobie zarządzaniem finansami), oraz stałość zatrudnienia. Oczywiście, najlepszą sytuacją przed wnioskowaniem o kredyt hipoteczny byłoby znalezienie lepiej płatnej pracy. Jednak w korona-kryzysie może być to niezwykle trudne. Ale zamiast tego można zadbać o „lepsze” udokumentowanie swoich zarobków. Sprawdźmy, czy posiadamy właściwie poświadczone każde źródło naszych dochodów. A może zgodnie z Kodeksem Pracy przyszedł już czas na to, by pracodawca zmienił naszą formę zatrudnienia na stałą umowę podpisywaną na czas nieokreślony? Z pewnością, szczególnie w obecnej sytuacji, będą to dodatkowe punkty dla naszej zdolności kredytowej.

– Zróbmy również porządek w wydatkach. Jeżeli mamy czas i dajemy sobie chwilę na poprawienie naszej zdolności kredytowej, minimum 3 miesiące przed złożeniem wniosku kredytowego ograniczmy niepotrzebne wydatki. Przyszły kredytobiorca powinien również zadbać o to, aby na jego rachunku osobistym nie widniała kwota salda równa 0 zł, ani tym bardziej debet. Najlepszą sytuacją jest zadbanie o regularne dodatnie saldo na koniec każdego miesiąca – podpowiada Ewa Kozłowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Krok 2: Sprawdź, których zobowiązań finansowych możesz się pozbyć

Każde aktualnie spłacane zobowiązanie finansowe – pożyczka, drobny kredyt, nawet raty za zakupy, są obciążeniem dla domowej kasy, a co za tym idzie – mogą wpływać negatywnie na ocenę zdolności kredytowej, bo zdaniem banku w takim przypadku konsumenta nie będzie stać na kolejny kredyt. Więc jeżeli nasza sytuacja finansowa na to pozwala, powinniśmy postarać się o wcześniejszą spłatę kredytu na karcie czy pożyczki.

Jeżeli jednak nie jesteśmy w stanie dokonać wcześniejszej spłaty zobowiązań, warto rozważyć kolejną opcję, którą jest konsolidacja długów. Jest to połączenie dwóch lub kilku zobowiązań finansowych, np. kredytów, w jedno. Konsolidacji można poddać takie należności, jak np.: kredyt hipoteczny, ratalny, gotówkowy, samochodowy, zaciągnięte pożyczki, limit na rachunku bieżącym czy ten na karcie kredytowej. – Korzystając z konsolidacji, zamiast kilku różnych zobowiązań w różnych instytucjach, w bankach czy firmach pożyczkowych, będziemy spłacać jedną ratę pojedynczego kredytu. Zazwyczaj jest ona niższa niż suma wszystkich wcześniej spłacanych zobowiązań. Dodatkową zaletą tej opcji jest uniknięcie konieczności pilnowania, by każda płatność trafiała do danego wierzyciela na czas, a może być to kłopotliwe, gdy spłacamy kilka zobowiązań – wyjaśnia Ewa Kozłowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Sprawdźmy również, których wydatków możemy pozbyć się na stałe. Warto zrezygnować np. z dostępu do piątego z kolei serwisu stremingowego z serialami lub postarać się o tańszego dostawcę energii. Dzięki temu będziemy płacić niższe rachunki, co z pewnością pozytywnie wpłynie na ocenę naszej zdolności kredytowej.

Krok 3: Zadbaj o swoją historię kredytową w BIK

Wydaje Ci się, że dotychczas byłeś/-aś wzorowym kredytobiorcą? Sprawdź, jak widzą to inni. Warto być świadomym faktu, że na naszą zdolność kredytową znacząco wpłyną również informacje z Biura Informacji Kredytowej. Są w nim zawarte nie tylko dane dotyczące tego, jak radziliśmy sobie ze spłatą zobowiązań w historii, ale także jak się wywiązujemy z tego obowiązku aktualnie. – To bardzo ważne fakty dla banku, który będzie oceniać naszą zdolność kredytową. A ten może wyczytać z BIK-u wiele przydatnych dla siebie informacji, np. to, czy mamy otwarty limit na karcie kredytowej lub na naszym rachunku. Pamiętajmy, że nawet ten niewykorzystany, będzie postrzegany przez bank, jak zaciągnięte zobowiązanie, które wpływa na naszą zdolność kredytową. Bank musi brać pod uwagę takie „nieaktywne” limity, gdyż nie może z pewnością wykluczyć, że klient nie zacznie z nich korzystać już po zaciągnięciu kredytu hipotecznego – komentuje Leszek Ziębaekspert ZFPF, mFinanse.

Sprawdźmy również w Biurze Informacji Gospodarczej, czy przypadkiem nie widniejemy na tzw. czarnej liście dłużników. Mimo odpowiedzialnego zarządzania domową kasą i przeważnie terminowej spłaty zobowiązań, paradoksalnie możemy w łatwy sposób stać się dłużnikiem… mimochodem. Wystarczy jedna nieopłacona rata za zakupy, mandant czy kara za jazdę bez biletu w MPK i możemy pojawić się w takim spisie, nawet o tym nie wiedząc. To nie tylko wpłynie negatywnie na ocenę naszej zdolności kredytowej, ale w ogóle może przekreślić szansę na uzyskanie finansowania.

Krok 4: Staraj się o środki z drugim kredytobiorcą

Niewiele osób o tym wie, ale kredytu hipotecznego nie musimy brać w pojedynkę. O środki możemy się starać z drugą osobą, która staje się współkredytobiorcą. Może być to mąż, żona, a także ktoś z rodzeństwa, nasz rodzic itp. Każda taka osoba figuruje we wniosku, ma te same obowiązki, co „główny” kredytobiorca. Tu przede wszystkim chodzi o terminową spłatę. Bank również prześledzi i oceni zdolność kredytową osoby, z którą będziemy się starać o pieniądze. Jeżeli będzie ona odpowiednia, drugi kredytobiorca znacznie zwiększa szanse na otrzymanie kredytu mieszkaniowego i tylko wtedy warto zdecydować się na niego w takiej formie. Można uznać, że dobra/wysoka zdolność kredytowa naszego współkredytobiorcy wpływa pozytywnie na ocenę naszej zdolności kredytowej, ponieważ banki przy podejmowaniu decyzji o przyznaniu środków oceniają łączny dochód.

– Staranie się o kredyt we dwoje częściej kończy się sukcesem. Według danych z BIK, para może liczyć na to, że uzyska o 17% wyższą wartość kredytu mieszkaniowego. Co więcej ,,kredyt we dwoje’’ to nie tylko zabezpieczenie dla banków, ale również dla nas samych. Decydując się na taką formę, w przypadku zdarzeń losowych tj. jak wypadek czy utrata pracy, nie pozostajemy bez wsparcia, bo obie osoby są jednakowo odpowiedzialne za spłatę zadłużenia. Takie rozwiązanie jest z jednej strony ułatwieniem, z drugiej niesie ze sobą ryzyko, dlatego składając wniosek w banku, pamiętajmy o tym, by zrobić to z osobą, do której mamy pełne zaufanie – zauważa Leszek Ziębaekspert ZFPF, mFinanse.

Krok 5. Wybierz dłuższy okres spłaty

Zdecydowanie się na dłuższy okres spłaty zobowiązania także pomaga zwiększyć zdolność kredytową. W tym przypadku występuje bowiem zależność: wydłużenie okresu kredytowania, sprawia, że pojedyncza rata zobowiązania będzie niższa. Ona z kolei będzie mniejszym obciążeniem finansowym dla naszego budżetu, co wpłynie pozytywnie na ocenę zdolności kredytowej. Nie można jednak ukryć, że spłacając kredyt w dłuższym okresie, zwracamy bankowi więcej pieniędzy z powodu „dodatkowych” odsetek. Sprawia to, że za całe zobowiązanie ponosimy wyższe koszty.

Krok 6: Właściwy wybór rat

Wnioskując o kredyt hipoteczny, musimy podjąć szereg decyzji. Jedną z nich jest wybór tego, czy będziemy spłacać kredyt w ratach równych czy malejących. Nasza zdolność kredytowa wypadnie lepiej, gdy zdecydujemy się na raty równe, ale to jak w poprzednim przypadku, również zwiększa całkowity koszt kredytu, bo zapłacimy wyższe odsetki.

Wybór „rodzaju” rat czy formy oprocentowania (kredyt ze stałym i zmiennym oprocentowaniem) może być trudną decyzją dla przyszłego kredytobiorcy, ale ten nie musi podejmować jej samodzielnie. Warto skorzystać np. z pomocy pośrednika finansowego. Z jego wsparciem będziemy mogli sprawdzić, w jaki sposób różne „modele” spłaty będą wpływać na naszą zdolność kredytową. Taki ekspert posiada również wiedzę na temat aktualnej oferty i polityki kredytowej banków, co szczególnie w pandemii jest wiedzą nie do przecenienia. Taka osoba dokona wstępnej analizy naszej zdolności – podpowie co zrobić, by ją zwiększyć/poprawić i w którym banku będziemy mieć największe szanse na uzyskanie finansowania.

To ważne, ponieważ należy wiedzieć, że banki posiadają wspólnie, niejako odgórnie założone kryteria, wedle których oceniają zdolność kredytową swoich klientów, ale przyjmują również własne zasady. To dlatego zdarza się, że przy tych samych warunkach wyjściowych w niektórych bankach nasz wniosek kredytowy zostanie odrzucony, a w kolejnym otrzymamy środki.

[1] Intrum, European Consumer Payment Report 2020, grudzień 2020.

 

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Jak zwiększyć zdolność kredytową w 6 krokach

fabian-blank-78637-unsplash
W 2020 r. Rada Polityki Pieniężnej aż trzykrotnie obniżała wysokość stóp procentowych, dzięki czemu nasza gospodarka miała lepiej poradzić sobie z negatywnymi skutkami pandemii Covid-19.

W konsekwencji do rekordowo niskiego poziomu spadło oprocentowanie kredytów hipotecznych, co sprawiło, że stały się one wyjątkowo tanie, a zakup mieszkania na wynajem wyjątkowo opłacalną inwestycją i to mimo pandemii. Tylko w samym IV kwartale 2020 r. wartość kredytów mieszkaniowych udzielonych przy wsparciu pośredników zrzeszonych w Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) wyniosła aż 8,3 mld zł, co wskazuje na ogromne zainteresowanie produktami tego rodzaju. Z drugiej strony aż 45% konsumentów w naszym kraju przyznaje, że ich dochody zmniejszyły się w wyniku pandemii, a tylko 1% badanych zauważył więcej gotówki w portfelach[1]. W konsekwencji spadła siła nabywcza naszego społeczeństwa. Problemem jest także pogorszenie się zdolności kredytowej wielu osób. Co zrobić, by ją szybko poprawić i zwiększyć szanse na otrzymanie kredytu hipotecznego na kupno własnego mieszkania? Podpowiadają eksperci ZFPF.

Spis treści:
Krok 1: Popraw swoją sytuację finansową
Krok 2: Sprawdź, których zobowiązań finansowych możesz się pozbyć
Krok 3: Zadbaj o swoją historię kredytową w BIK
Krok 4: Staraj się o środki z drugim kredytobiorcą
Krok 5. Wybierz dłuższy okres spłaty
Krok 6: Właściwy wybór rat

O zdolności kredytowej słyszał zapewne każdy, kto zastanawiał się nad wzięciem kredytu lub starał się o pożyczkę. Jest ona podstawową informacją dla banku o potencjalnym kredytodawcy. Na jej podstawie bank ocenia, czy klient ma możliwość terminowanego wywiązania się ze zobowiązania, czyli mówiąc inaczej – czy jego sytuacja finansowa jest na tyle stabilna, by mógł bez przeszkód spłacać kredyt. Zdolność kredytowa jest kwestią zmienną, bo wpływa na nią wiele czynników, m.in. wysokość otrzymywanych dochodów, miesięczne wydatki, obecnie spłacane zobowiązania, itp. A jeżeli zmienia się w czasie, to do pewnego stopnia można nią kierować. Przede wszystkim można ją poprawić, by mieć większe szanse na otrzymanie środków z kredytu. Wystarczy 6 prostych kroków.

Krok 1: Popraw swoją sytuację finansową

Jednym z ważniejszych czynników wpływających na zdolność kredytową jest wysokość zarobków i ich stosunek do wydatków potencjalnego kredytobiorcy (to, jak radzimy sobie zarządzaniem finansami), oraz stałość zatrudnienia. Oczywiście, najlepszą sytuacją przed wnioskowaniem o kredyt hipoteczny byłoby znalezienie lepiej płatnej pracy. Jednak w korona-kryzysie może być to niezwykle trudne. Ale zamiast tego można zadbać o „lepsze” udokumentowanie swoich zarobków. Sprawdźmy, czy posiadamy właściwie poświadczone każde źródło naszych dochodów. A może zgodnie z Kodeksem Pracy przyszedł już czas na to, by pracodawca zmienił naszą formę zatrudnienia na stałą umowę podpisywaną na czas nieokreślony? Z pewnością, szczególnie
w obecnej sytuacji, będą to dodatkowe punkty dla naszej zdolności kredytowej.

Zróbmy również porządek w wydatkach. Jeżeli mamy czas i dajemy sobie chwilę na poprawienie naszej zdolności kredytowej, minimum 3 miesiące przed złożeniem wniosku kredytowego ograniczmy niepotrzebne wydatki. Przyszły kredytobiorca powinien również zadbać o to, aby na jego rachunku osobistym nie widniała kwota salda równa 0 zł, ani tym bardziej debet. Najlepszą sytuacją jest zadbanie o regularne dodatnie saldo na koniec każdego miesiąca – podpowiada Ewa Kozłowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Krok 2: Sprawdź, których zobowiązań finansowych możesz się pozbyć

Każde aktualnie spłacane zobowiązanie finansowe – pożyczka, drobny kredyt, nawet raty za zakupy, są obciążeniem dla domowej kasy, a co za tym idzie – mogą wpływać negatywnie na ocenę zdolności kredytowej, bo zdaniem banku w takim przypadku konsumenta nie będzie stać na kolejny kredyt. Więc jeżeli nasza sytuacja finansowa na to pozwala, powinniśmy postarać się o wcześniejszą spłatę kredytu na karcie czy pożyczki.

Jeżeli jednak nie jesteśmy w stanie dokonać wcześniejszej spłaty zobowiązań, warto rozważyć kolejną opcję, którą jest konsolidacja długów. Jest to połączenie dwóch lub kilku zobowiązań finansowych, np. kredytów, w jedno. Konsolidacji można poddać takie należności, jak np.: kredyt hipoteczny, ratalny, gotówkowy, samochodowy, zaciągnięte pożyczki, limit na rachunku bieżącym czy ten na karcie kredytowej. – Korzystając
z konsolidacji, zamiast kilku różnych zobowiązań w różnych instytucjach, w bankach czy firmach pożyczkowych, będziemy spłacać jedną ratę pojedynczego kredytu. Zazwyczaj jest ona niższa niż suma wszystkich wcześniej spłacanych zobowiązań. Dodatkową zaletą tej opcji jest uniknięcie konieczności pilnowania, by każda płatność trafiała do danego wierzyciela na czas, a może być to kłopotliwe, gdy spłacamy kilka zobowiązań
– wyjaśnia Ewa Kozłowska, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Sprawdźmy również, których wydatków możemy pozbyć się na stałe. Warto zrezygnować np. z dostępu do piątego z kolei serwisu stremingowego z serialami lub postarać się o tańszego dostawcę energii. Dzięki temu będziemy płacić niższe rachunki, co z pewnością pozytywnie wpłynie na ocenę naszej zdolności kredytowej.

Krok 3: Zadbaj o swoją historię kredytową w BIK

Wydaje Ci się, że dotychczas byłeś/-aś wzorowym kredytobiorcą? Sprawdź, jak widzą to inni. Warto być świadomym faktu, że na naszą zdolność kredytową znacząco wpłyną również informacje z Biura Informacji Kredytowej. Są w nim zawarte nie tylko dane dotyczące tego, jak radziliśmy sobie ze spłatą zobowiązań
w historii, ale także jak się wywiązujemy z tego obowiązku aktualnie. – To bardzo ważne fakty dla banku, który będzie oceniać naszą zdolność kredytową. A ten może wyczytać z BIK-u wiele przydatnych dla siebie informacji, np. to, czy mamy otwarty limit na karcie kredytowej lub na naszym rachunku. Pamiętajmy, że nawet ten niewykorzystany, będzie postrzegany przez bank, jak zaciągnięte zobowiązanie, które wpływa na naszą zdolność kredytową. Bank musi brać pod uwagę takie „nieaktywne” limity, gdyż nie może z pewnością wykluczyć, że klient nie zacznie z nich korzystać już po zaciągnięciu kredytu hipotecznego – komentuje
Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Sprawdźmy również w Biurze Informacji Gospodarczej, czy przypadkiem nie widniejemy na tzw. czarnej liście dłużników. Mimo odpowiedzialnego zarządzania domową kasą i przeważnie terminowej spłaty zobowiązań, paradoksalnie możemy w łatwy sposób stać się dłużnikiem… mimochodem. Wystarczy jedna nieopłacona rata za zakupy, mandant czy kara za jazdę bez biletu w MPK i możemy pojawić się w takim spisie, nawet o tym nie wiedząc. To nie tylko wpłynie negatywnie na ocenę naszej zdolności kredytowej, ale w ogóle może przekreślić szansę na uzyskanie finansowania.

Krok 4: Staraj się o środki z drugim kredytobiorcą

Niewiele osób o tym wie, ale kredytu hipotecznego nie musimy brać w pojedynkę. O środki możemy się starać z drugą osobą, która staje się współkredytobiorcą. Może być to mąż, żona, a także ktoś z rodzeństwa, nasz rodzic itp. Każda taka osoba figuruje we wniosku, ma te same obowiązki, co „główny” kredytobiorca. Tu przede wszystkim chodzi o terminową spłatę. Bank również prześledzi i oceni zdolność kredytową osoby, z którą będziemy się starać o pieniądze. Jeżeli będzie ona odpowiednia, drugi kredytobiorca znacznie zwiększa szanse na otrzymanie kredytu mieszkaniowego i tylko wtedy warto zdecydować się na niego w takiej formie. Można uznać, że dobra/wysoka zdolność kredytowa naszego współkredytobiorcy wpływa pozytywnie na ocenę naszej zdolności kredytowej, ponieważ banki przy podejmowaniu decyzji o przyznaniu środków oceniają łączny dochód.

Staranie się o kredyt we dwoje częściej kończy się sukcesem. Według danych z BIK, para może liczyć na to, że uzyska o 17% wyższą wartość kredytu mieszkaniowego. Co więcej ,,kredyt we dwoje’’ to nie tylko zabezpieczenie dla banków, ale również dla nas samych. Decydując się na taką formę, w przypadku zdarzeń losowych tj. jak wypadek czy utrata pracy, nie pozostajemy bez wsparcia, bo obie osoby są jednakowo odpowiedzialne za spłatę zadłużenia. Takie rozwiązanie jest z jednej strony ułatwieniem, z drugiej niesie ze sobą ryzyko, dlatego składając wniosek w banku, pamiętajmy o tym, by zrobić to z osobą, do której mamy pełne zaufanie – zauważa Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Krok 5. Wybierz dłuższy okres spłaty

Zdecydowanie się na dłuższy okres spłaty zobowiązania także pomaga zwiększyć zdolność kredytową. W tym przypadku występuje bowiem zależność: wydłużenie okresu kredytowania, sprawia, że pojedyncza rata zobowiązania będzie niższa. Ona z kolei będzie mniejszym obciążeniem finansowym dla naszego budżetu,
co wpłynie pozytywnie na ocenę zdolności kredytowej. Nie można jednak ukryć, że spłacając kredyt w dłuższym okresie, zwracamy bankowi więcej pieniędzy z powodu „dodatkowych” odsetek. Sprawia to, że za całe zobowiązanie ponosimy wyższe koszty.

Krok 6: Właściwy wybór rat

Wnioskując o kredyt hipoteczny, musimy podjąć szereg decyzji. Jedną z nich jest wybór tego, czy będziemy spłacać kredyt w ratach równych czy malejących. Nasza zdolność kredytowa wypadnie lepiej, gdy zdecydujemy się na raty równe, ale to jak w poprzednim przypadku, również zwiększa całkowity koszt kredytu, bo zapłacimy wyższe odsetki.

Wybór „rodzaju” rat czy formy oprocentowania (kredyt ze stałym i zmiennym oprocentowaniem) może być trudną decyzją dla przyszłego kredytobiorcy, ale ten nie musi podejmować jej samodzielnie. Warto skorzystać np. z pomocy pośrednika finansowego. Z jego wsparciem będziemy mogli sprawdzić, w jaki sposób różne „modele” spłaty będą wpływać na naszą zdolność kredytową. Taki ekspert posiada również wiedzę na temat aktualnej oferty i polityki kredytowej banków, co szczególnie w pandemii jest wiedzą nie do przecenienia. Taka osoba dokona wstępnej analizy naszej zdolności – podpowie co zrobić, by ją zwiększyć/poprawić i w którym banku będziemy mieć największe szanse na uzyskanie finansowania.

To ważne, ponieważ należy wiedzieć, że banki posiadają wspólnie, niejako odgórnie założone kryteria, wedle których oceniają zdolność kredytową swoich klientów, ale przyjmują również własne zasady. To dlatego zdarza się, że przy tych samych warunkach wyjściowych w niektórych bankach nasz wniosek kredytowy zostanie odrzucony, a w kolejnym otrzymamy środki.

[1] Intrum, European Consumer Payment Report 2020, grudzień 2020.

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Jedno logowanie, wiele możliwości – prostszy dostęp do rachunku maklerskiego dla klientów Santander Bank Polska

analiza
Klienci Santander Bank Polska, którzy posiadają rachunek maklerski w Santander Biuro Maklerskie, mogą od dziś przejść do serwisu Inwestor online z poziomu bankowości internetowej bez dodatkowego logowania. Natomiast osoby, które chcą otworzyć rachunek maklerski, mogą w Santander internet złożyć taki wniosek online.

Bankowanie online to obecnie szereg możliwości w zakresie codziennego zarządzania finansami, a teraz także szybki i łatwy dostęp do inwestycji giełdowych.
W menu głównym serwisu Santander internet dostępna jest opcja Rachunek maklerski. Po jej wybraniu klienci, którzy posiadają już rachunek w Santander Biuro Maklerskie, zobaczą ekran pośredni z wszelkimi niezbędnymi informacjami oraz przyciskiem „Dalej”. Po jego kliknięciu serwis Inwestor online otworzy się w oddzielnej karcie przeglądarki. Nie będzie potrzebne dodatkowe logowanie, a jedynie, w ramach odpowiedniego zabezpieczenia, wpisanie smsKodu wysłanego na numer zdefiniowany wcześniej w biurze maklerskim. Domyślnie autoryzacja smsKodem jest wymagana za każdym razem. Istnieje możliwość zmiany tych ustawień, zgodnie z własnymi preferencjami, na raz w miesiącu lub raz na kwartał. Funkcja ta jest dostępna w serwisie Inwestor online w opcji Ustawienia – Logowanie – Autoryzacja smsKod.

– Dla wielu klientów naszego banku, inwestycje to nieodłączny element zarządzania finansami osobistymi. Chcemy ułatwić im codzienne bankowanie oraz inwestowanie. Dlatego z poziomu bankowości internetowej umożliwiamy dostęp zarówno do funduszy inwestycyjnych, jak i rachunku maklerskiego. Teraz znacząco uprościliśmy proces logowania do serwisu Inwestor online z poziomu bankowości internetowej – mówi Wojciech Sieńczyk, dyrektor Santander Biuro Maklerskie.

Klienci indywidualni, którzy jeszcze nie posiadają rachunku w Santander Biuro Maklerskie, po kliknięciu opcji Rachunek maklerski, mogą złożyć online wniosek o jego otwarcie.

– Dzięki temu rozwiązaniu nasi klienci mogą zacząć inwestować bez wychodzenia z domu. Dostęp online do rachunku umożliwia im zdalny zakup i sprzedaż instrumentów finansowych z GPW i kluczowych rynków zagranicznych – dodaje Wojciech Sieńczyk.
W serwisie Inwestor online klienci mogą składać zlecenia kupna i sprzedaży akcji, obligacji, ETFów czy kontraktów terminowych. Dodatkowo, mają dostęp do notowań online z GPW, a także szerokiego wsparcia ekspertów.

Źródło: Santander Bank Polska.