Raport BIG DATA RynekPierwotny.pl: Nad morzem wciąż najdrożej, ale Zakopane nie ma sobie równych

Bez tytułu
W tegorocznej pierwszej dziesiątce najdroższych miejscowości wypoczynkowych znalazło się aż siedem kurortów nadmorskich. Oprócz Sopotu są to Świnoujście, Międzyzdroje, Hel, Krynica Morska, Grzybowo i Dziwnów. Pozostałe miejsca zajęły miejscowości górskie – Zakopane, Kościelisko i Białka Tatrzańska.

– W wielu miejscowościach wypoczynkowych za metr kwadratowy nowego mieszkania trzeba zapłacić znacznie więcej niż w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. W przypadku najbardziej prestiżowych lokalizacji średnie ceny przekraczają już 30 tys. zł za metr kwadratowy – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że Zakopane już drugi rok z rzędu pozostaje liderem rankingu 10 najdroższych miejscowości turystycznych w Polsce. Średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów wzrosła tam do blisko 34,9 tys. zł, czyli o prawie 12 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Stolica polskich Tatr jeszcze bardziej zdystansowała konkurencję.

Jak zmieniła się czołówka najdroższych kurortów?

Największą zmianą w czołówce był awans Sopotu z piątego na drugie miejsce. Średnia cena metra kwadratowego wzrosła tu o 17 proc. i osiągnęła poziom blisko 26,8 tys. zł. Z kolei ubiegłoroczny wicelider, czyli Świnoujście, spadł na trzecie miejsce. Mimo to pozostaje jednym z najdroższych rynków. Średnia cena mieszkań obniżyła się o ok. 5 proc., do 25,6 tys. zł za metr.

Przetasowania nastąpiły także tuż za podium. Kościelisko, z ceną przekraczającą 25,1 tys. zł za metr kwadratowy znalazło się na czwartym miejscu, mimo że średnia cena mieszkań była tam o ponad 12 proc. niższa niż przed rokiem. Piąte miejsce utrzymały Międzyzdroje, choć także w tym kurorcie odnotowano korektę średniej ceny – o ok. 4 proc.

Kolejne miejsca zajęły Hel (23,6 tys. zł/mkw.), Białka Tatrzańska (22,4 tys. zł/mkw.), Krynica Morska (22,2 tys. zł/mkw.), Grzybowo (22 tys. zł/mkw.) i Dziwnów (20,8 tys. zł/mkw.). Warto zwrócić uwagę na Grzybowo, które zadebiutowało w pierwszej dziesiątce. Średnia cena metra kwadratowego wzrosła w tej miejscowości o 22 proc.

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że minimalna średnia cena pozwalająca znaleźć się w pierwszej dziesiątce najdroższych miejscowości wypoczynkowych systematycznie rośnie. Jeszcze dwa lata temu było to poniżej 19 tys. zł za metr kwadratowy. Obecnie, by znaleźć się w pierwszej dziesiątce, mieszkania muszą kosztować średnio blisko 21 tys. zł za metr kwadratowy.

Od trzech lat kurorty nadmorskie zajmują aż siedem miejsc w pierwszej dziesiątce najdroższych lokalizacji turystycznych. Potwierdza to, że właśnie nad morzem koncentruje się najdroższy segment rynku mieszkań wakacyjnych.

W tegorocznym zestawieniu pojawiły się Białka Tatrzańska, Grzybowo i Dziwnów, natomiast wypadły z niego Mielno, Szklarska Poręba i Mikołajki. Mimo że średnia cena nowych mieszkań nadal przekracza tam 20 tys. zł za metr kwadratowy.

[fragment artykułu]

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl
materiał prasowy

Bliscy i rodzina coraz częściej stawiają na gotówkę, zamiast prezentów rzeczowych dla młodej pary

fabian-blank-78637-unsplash
Pieniądze plus drobny upominek to – zdaniem 41% dorosłych Polaków – najlepszy prezent ślubny od świadków oraz członków najbliższej rodziny. Tak wynika z najnowszego rynkowego raportu. Z kolei z punktu widzenia 32,9% rodaków, idealnym rozwiązaniem jest wyłącznie gotówka w kopercie. Pomysł wręczenia karty podarunkowej znajduje uznanie wśród 6,1% badanych. Natomiast najrzadziej wybieranymi opcjami są biżuteria oraz „inne prezenty” – odpowiednio 1,8% i 1,5% wskazań. Wyraźnie widać, że w dzisiejszych czasach najwięcej osób postrzega pieniądze jako najbardziej praktyczną i pożądaną formę obdarowania młodej pary.

Polacy zostali zapytani o to, jaki prezent najlepiej wręczyć młodej parze, gdy jest się świadkiem lub członkiem najbliższej rodziny. Najwięcej osób wskazało pieniądze w kopercie plus drobny upominek – 41,3%. Tak wykazało badanie opinii publicznej, na podstawie którego powstał raport pt. „Ślubne prezenty Polaków. Trendy 2026”. Dr Dorota Tokarska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (KUL) zastrzega, że badanie było przeprowadzane wśród potencjalnych gości, więc jego wyniki nie mogą być odnoszone do oczekiwań młodej pary.

– Świadkowie i najbliższa rodzina zwykle w jakimś stopniu znają potrzeby i upodobania młodej pary. Wiedzą, z jakimi wydatkami będą musieli zmierzyć się po rozpoczęciu wspólnego życia. Wiedzą też, z jakimi kosztami wiąże się przygotowanie przyjęcia, stąd preferowana jest właśnie gotówka. Natomiast drobnym upominkiem chcą zaznaczyć swoją obecność w tym dniu – komentuje dr Dorota Tokarska.

Popularność połączenia gotówki z drobnym prezentem to, zdaniem Piotra Bieli z firmy Briju, dowód na to, że wobec świadków i najbliższej rodziny respondenci mają nieco inne oczekiwania niż wobec pozostałych gości weselnych. Z jednej strony liczy się praktyczny wymiar prezentu, czyli wsparcie finansowe, które daje parze młodej swobodę w dysponowaniu środkami.

[fragment artykułu]

(MN, Lipiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

 

Sytuacja cenowa w branży budowlanej

3 Wymiary Bronowice
Sytuacja cenowa w branży budowlanej. Według danych Grupy PSB Handel po I kwartale br. średni poziom cen materiałów budowlanych był zbliżony do ubiegłorocznego, ale w poszczególnych kategoriach widać wyraźne różnice. Zdrożały płyty OSB i drewno – o 13 proc. rok do roku. Wzrosty objęły także farby i lakiery (3 proc.) oraz materiały do suchej zabudowy (2 proc.). Jednocześnie część produktów potaniała – najbardziej dwie kategorie: wykończenia oraz cement i wapno, gdzie obniżki sięgnęły 3 proc.

Kwiecień potwierdził, że rynek nie porusza się jednym tempem. Według danych Grupy PSB Handel, ceny materiałów budowlanych wzrosły w 12 kategoriach, a najmocniej podrożały izolacje termiczne – o 14 proc. oraz płyty OSB i drewno – o 11 proc. Jednocześnie w 7 grupach towarowych ceny spadły, najmocniej w kategorii „otoczenie domu”, gdzie obniżka wyniosła 4 proc. Z tych danych wyłania się rynek punktowych podwyżek – część materiałów pozostaje stabilna albo tanieje, ale wybrane grupy produktów mogą mocno zmienić koszt konkretnego etapu budowy.

 – Przy większych dostawach transport przestaje być kosztem marginalnym i coraz częściej wymaga osobnej pozycji w kosztorysie. Ceny paliw są dziś mocno uzależnione od sytuacji geopolitycznej, a ich nagłe wahania mogą sprawić, że logistyka zmieni opłacalność zakupu nawet wtedy, gdy cena samego materiału wydaje się atrakcyjna. Dlatego dobry kosztorys powinien uwzględniać nie tylko cenę produktu na półce, ale też koszt i termin jego dostarczenia na budowę. – mówi Piotr Koszyk, członek zarządu Q3D Contract.

– W obecnej sytuacji nie wystarczy patrzeć na średnią zmianę cen materiałów budowlanych, bo ona nie pokazuje pełnego ryzyka po stronie inwestora. Najważniejsze jest powiązanie zakupów z harmonogramem prac i sprawdzenie, które grupy materiałów będą potrzebne w najbliższym etapie realizacji. Jeżeli drożeją produkty wykorzystywane właśnie teraz, koszt budowy może wzrosnąć mimo stabilizacji w innych kategoriach. Z perspektywy generalnego wykonawcy kluczowe jest wcześniejsze zabezpieczenie dostępności materiałów, kontrola terminów dostaw i regularna aktualizacja kosztorysu. W 2026 roku przewagę będą miały te inwestycje, w których decyzje zakupowe są podejmowane na podstawie aktualnych wycen, a nie założeń sprzed kilku miesięcy. – mówi Piotr Koszyk.

 – Warto porównywać nie tylko ceny, lecz także dostępność, terminy dostaw i warunki transportu. Dobrze prowadzony budżet powinien zmieniać się razem z postępem budowy. – mówi Piotr Koszyk z Q3D Contract.

[fragment artykułu]

materiał prasowy

Ceny materiałów budowlanych szybują w górę

Bez tytułu
Kolejny miesiąc wyraźnego wzrostu cen materiałów budowlanych. Były one średnio o 3 proc. wyższe niż rok wcześniej. Pozycję lidera wzrostów potwierdziły izolacje termiczne z dynamiką rzędu 17 proc., wyprzedzając wciąż zdecydowanie drożejące płyty OSB i drewno. W opinii analityków portalu RynekPierwotny.pl kwietniowe odreagowanie po wielu miesiącach spadków zyskało tym samym mocne potwierdzenie. Coraz więcej wskazuje na to, że okres cenowej stagnacji na rynku materiałów budowlanych dobiegł końca.

Z najnowszej informacji Grupy PSB, prezentującej dynamikę cen materiałów budowlanych w maju 2026 r., wynika, że średnia zmiana cen ponownie wyraźnie przesunęła się w stronę wartości dodatnich i wyniosła 3 proc. rok do roku. To kolejny sygnał, że na rynku może rozpoczynać się nowa tendencja wzrostowa.

W sprzedaży detalicznej odnotowano zwyżkę cen na poziomie 1,4 proc. Znacznie mocniej podrożały jednak materiały sprzedawane w hurcie, gdzie wzrost wyniósł 5 proc. rok do roku. To najwyraźniejszy sygnał od wielu miesięcy, że rynek materiałów budowlanych zaczyna ponownie przyspieszać.

Podobnie jak miesiąc wcześniej szczególnie ciekawie prezentuje się różnica pomiędzy dynamiką cen w kanale hurtowym i detalicznym. Sprzedaż detaliczna wykazała już wyraźniejszy niż w kwietniu wzrost cen, jednak wciąż pozostaje daleko za hurtem. Tego typu rozbieżność może świadczyć zarówno o szybszym przenoszeniu rosnących kosztów producentów do kanału hurtowego, jak również o poprawie aktywności inwestycyjnej w budownictwie mieszkaniowym. W praktyce hurt często wyprzedza detal, dlatego obecne wzrosty mogą być zapowiedzią dalszego umacniania się trendu wzrostowego w kolejnych miesiącach.

 

[fragment artykułu]

Autor: Jarosław Jędrzyński
Źródło: RynekPierwotny.pl
materiał prasowy

Statystyczny dłużnik będący przedsiębiorcą ma ponad 44 tys. zł długu

gotowka
Liczba przedsiębiorców figurujących w KRD zmniejszyła się o niespełna 1% rdr. na koniec I kwartału br. W tym samym okresie łączna kwota zadłużenia tej grupy wzrosła rdr. o przeszło 6%, tj. o niemal 680 mln zł. Niechlubnym rekordzistą jest dłużnik z województwa mazowieckiego, mający do oddania ponad 20 mln zł. Natomiast średnie zadłużenie wyniosło 44 tys. zł, co oznacza wzrost rdr. o 3 tys. zł. Widać też, że statystyczny przedsiębiorca z ww. rejestru zalegał ze spłatą zobowiązań blisko 2 lata.

Na koniec I kwartału br. w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) było wpisanych 265 tys. przedsiębiorców, w tym 55,7 tys. z województwa mazowieckiego, 31,9 tys. – ze śląskiego, a także 26,3 tys. – z wielkopolskiego. To o 0,9% mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku, kiedy było ich 267,5 tys. Wtedy wśród tych osób 55 tys. było z mazowieckiego, 32,6 tys. – ze śląskiego, a 26,8 tys. – z wielkopolskiego. Zdaniem Adriana Parola, radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego, ten spadek rdr. należy interpretować jako sygnał stabilizacji, a nie jednoznacznej poprawy kondycji całego sektora przedsiębiorstw. Skala zmiany jest stosunkowo niewielka. Do tego w opinii eksperta, liczba zadłużonych przedsiębiorców wciąż pozostaje wysoka. Oznacza to, że problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań dotyczą sporej części rynku.

– Dane ogólnopolskie wskazują na stabilność, nie ma spektakularnych zmian rdr. Okazuje się, że niektóre przedsiębiorstwa mają się całkiem nieźle. Działają w obszarach odpornych np. na koszty używanych surowców czy presję w kwestii podniesienia wynagrodzenia pracownikom, których brakuje na rynku. Natomiast obecność ww. województw ma tutaj związek z ich profilem oraz liczbą ludności – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Z danych KRD wynika również, że 31 marca br. całkowite zadłużenie przedsiębiorców wyniosło 11,7 mld zł. To o 6,2% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy kwota ta była na poziomie 11 mld zł. Adrian Parol podkreśla, że mamy do czynienia ze wzrostem rdr. o 680 mln zł, mimo spadku liczby dłużników. Oznacza to, że problemy finansowe w coraz większym stopniu występują wśród części przedsiębiorstw mających wyższe zobowiązania. Jest to zjawisko niepokojące, ponieważ wysokie zadłużenie firm zwiększa ryzyko zatorów płatniczych. Podmiot mający problemy ze spłatą własnych zobowiązań często opóźnia płatności wobec dostawców, kontrahentów czy podwykonawców.

– Nie widzę tu nic bardzo spektakularnego. Polskie przedsiębiorstwa ogółem są mało zadłużone w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej, ale to wcale nie znaczy, że jest dobrze, ponieważ firmy mało inwestują. Widzimy bardziej zachowawcze podejście. To sprawia, że nie mamy fali bankructw, co jest pozytywne, ale jednocześnie nie wykorzystujemy środków, które powinny nam służyć do zdynamizowania rozwoju – stwierdza Jeremi Mordasewicz.


[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Allianz: Trzy czwarte Polaków pojedzie w tym roku na urlop

Allianz Partners Polacy na wakacjach 2026
Aż 76 proc. Polaków planuje w tym roku wakacyjny wyjazd. Większość spędzi urlop w kraju – tak deklaruje 58 proc. podróżujących. Wbrew obawom to nie inflacja, napięta sytuacja geopolityczna czy ryzyko wysokich kosztów leczenia za granicą decydują o wakacyjnych wyborach. Wśród osób, które rezygnują z wyjazdu, główną barierą pozostają finanse – wynika z badania Allianz Partners „Polacy na wakacjach 2026”.

 

Kto zostaje w domu? Decydują finanse, nie strach

Wśród osób, które rezygnują z wyjazdu, zdecydowanie dominuje bariera finansowa – 56 proc. osób z tej grupy wskazuje jako główny powód brak pieniędzy. Na drugim miejscu są codzienne zobowiązania: niemal 31 proc. niewyjeżdżających przyznaje, że w domu zatrzymują ich inne obowiązki.

Co istotne, Polaków od wyjazdu nie odstrasza ryzyko. Obawy przed nieprzewidzianymi kosztami leczenia czy zniszczeniem bagażu wskazuje jedynie 4 proc. rezygnujących, problemy zdrowotne podczas urlopu – 5 proc., a napiętą sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie – zaledwie 4 proc. Innymi słowy: o pozostaniu w domu decyduje portfel i kalendarz, a nie lęk przed tym, co może wydarzyć się w podróży.

Ubezpieczenie: pół na pół i paradoks „nie widzę potrzeby”

Polisę turystyczną planuje kupić 51 proc. wyjeżdżających. Najciekawszy jest jednak powód rezygnacji. Wśród osób, które nie kupują ubezpieczenia, aż 76 proc. deklaruje, że nie widzi takiej potrzeby. Kolejne 20 proc. liczy na ochronę powiązaną z kontem bankowym, a 4 proc. na ubezpieczenie dołączone do karty płatniczej.

– Widzimy tu wyraźny rozdźwięk między poczuciem bezpieczeństwa a realnym ryzykiem. Skoro tak niewielu z nas obawia się kosztów leczenia za granicą, łatwo uznać polisę za zbędny wydatek. Tymczasem to właśnie nagły wypadek czy choroba w podróży potrafią wygenerować rachunki idące w setki tysięcy złotych. Warto też pamiętać, że ochrona dołączona do konta czy karty bywa ograniczona: niższymi sumami ubezpieczenia, węższym zakresem assistance i wyłączeniami, np. dla uprawiania sportów czy przewlekłych chorób. Zanim zrezygnujemy z osobnej polisy, sprawdźmy, co faktycznie obejmuje pakiet, który już mamy. – komentuje Paweł Schön, Kierownik ds. Rozwoju Rynku, Dział Sprzedaży Ubezpieczeń Turystycznych i NNW w Allianz Partners Polska.

O badaniu:
Badanie „Polacy na wakacjach 2026” zrealizowane na platformie Omnisurv by IQS na zlecenie Allianz Partners w dniach 25–28 czerwca 2026 r. na ogólnopolskiej próbie 1000 dorosłych Polaków.

[fragment artykułu]

Źródło: Allianz Partners
materiał prasowy

Polacy wybierają ogrzewanie pragmatycznie

Rola LPG (1)
Polacy są racjonalni, nie ulegają alarmistycznym przekazom i skłaniają się ku sprawdzonym rozwiązaniom grzewczym. Decydują o wyborze ogrzewania w oparciu o czynniki praktyczne: niezawodność, wygodę użytkowania i koszty – wynika z najnowszej edycji badania Ekobarometr 2026, realizowanego przez SW Research.

Z badania Ekobarometr wynika, że najważniejszymi kryteriami wyboru źródła ogrzewania są: niezawodność (74,8%), koszty eksploatacji (73,2%) oraz koszt instalacji (71,4%). To pokazuje, że decyzje Polaków mają przede wszystkim charakter racjonalny i wynikają z potrzeby zapewnienia stabilności.

– Wyniki badania Ekobarometr 2026 pokazują, że dla Polaków najważniejsze przy wyborze ogrzewania są dziś kwestie bezpieczeństwa i przewidywalności. Użytkownicy oczekują przede wszystkim pewności, że będą mieć ciepło – niezależnie od warunków czy sytuacji na rynku energii – komentuje wyniki Ewa Gawryś-Osińska, prezes firmy GASPOL S.A.

Badanie pokazuje także, że Polacy coraz większą wagę przywiązują do komfortu użytkowania systemów grzewczych. Kluczowe okazują się takie cechy jak czystość (65,7%), łatwość sterowania (64,6%) oraz bezobsługowość (63,2%). Wygoda użytkowania i bezobsługowość systemów grzewczych – to dziś standard oczekiwany przez większość użytkowników.

– Dla użytkowników instalacji grzewczych na LPG najważniejszą cechą tego paliwa jest wygoda – kotły gazowe są bezobsługowe, nie wymagają składu opału ani załadunku przez właściciela, jak to ma miejsce w przypadku paliw stałych. Na ten czynnik wskazuje 37,1% respondentów – więcej, niż w przypadku samej ceny gazu LPG (22,5%), ekologicznych walorów gazu (20,3%) czy łatwej dostępności do dystrybutorów gazu LPG (19,6%) – komentuje Bartosz Kwiatkowski, Dyrektor Polskiej Organizacji Gazu Płynnego.

[fragment artykułu]

Nota metodologiczna:
Badanie EKOBAROMETR – VIII EDYCJA przeprowadzono w dniach 9-18.05.2026 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1500 Polaków w wieku 16-80 lat.

Materiał został opracowany na podstawie rozdziału „Źródła energii: LPG – opinie i korzystanie”, którego partnerami strategicznymi była firma GASPOL S.A. oraz Polska Organizacja Gazu Płynnego.

materiał prasowy

 

RAPORT: Ceny w sklepach detalicznych nie spadają, ale wyraźnie wolniej rosną

zakupy-koszyk
W maju br. ceny 17 analizowanych kategorii produktów wzrosły w sklepach detalicznych średnio o 3,4% rdr. W kwietniu codzienne zakupy zdrożały rdr. o 3,7%, a w marcu – o 3,8%. Ceny samej żywności ostatnio poszły w górę o 2,4% rdr. Skoki w całym tym segmencie we wcześniejszych miesiącach roku były bardziej odczuwalne. Po danych widać też, że konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie nie przyczynił się do wzrostu cen w takim stopniu, jak spodziewali się eksperci rynkowi.

Z najnowszego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych” (autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito) wynika, że maju br. ceny żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i artykułów dla dzieci, wzrosły średnio o 3,4% rdr. Wzrost cen we wcześniejszych miesiącach tego roku był wyższy. W kwietniu wyniósł rdr. 3,7%, a w marcu i lutym – po 3,8%. Jak ocenia dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, wyniki wskazują na wyraźny trend dezinflacyjny.

– To trwałe, stopniowe hamowanie, a nie jednorazowe odchylenie. Co ważne, inflacja CPI – według GUS – wyniosła w maju 3,1% rdr. To było wynikiem wyraźnie niższym od konsensusu rynkowego na poziomie 3,7%. Dane detaliczne UCE Research są z nią spójne. Wzrost cen w sklepach wciąż jest faktem, ale jego impet wyraźnie słabnie – zwraca uwagę dr Arak.

Spadek dynamiki wzrostu cen w maju zaskoczył Marcina Luzińskiego, ekonomisty z Erste Banku. Ekspert spodziewał się raczej tendencji rosnącej. Tymczasem ceny żywności zanotowały większy spadek rocznej miary podwyżek cen, niż zakładał. Według ww. raportu, w maju br. żywność zdrożała średnio o 2,4% rdr. Nieco większe podwyżki rdr. zanotowano również we wcześniejszych miesiącach tego roku – w kwietniu o 3,3%, w marcu – o 3,2%, a w lutym – o 3,4%. Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito jest zdania, że wynik samej żywności jest jeszcze bardziej wymowny niż ogólny odczyt. Do tego ekspert dodaje, że kategoria, która przez lata napędzała wzrosty, stała się teraz czynnikiem stabilizującym.

– Składa się na to kilka czynników działających jednocześnie. Po pierwsze, to jest normalizacja cen na rynkach rolnych. Po drugie, występuje intensywna konkurencja między dyskontami w zakresie produktów podstawowych, czyli tych, które konsument najłatwiej porównuje między sieciami. Po trzecie, mamy efekt bazy statystycznej. Maj 2024 roku był okresem relatywnie wyższych cen żywności – tłumaczy dr Orpych.

Do tego dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu DSW Ideis podkreśla, że szczególnie istotny jest fakt, iż obserwowane wyhamowanie nie wynika wyłącznie z efektów statystycznych czy wysokiej bazy odniesienia. Ekspertka przypomina, że – według GUS – ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły w maju o około 1,0% względem kwietnia, co było jedną z największych niespodzianek w najnowszym odczycie inflacji. W ujęciu rocznym były one wyższe tylko o 0,5%.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Dane whenUbuy: Zakupy online wchodzą w nową fazę

E. Kraińska_Mat. prasowy (4)
Polacy coraz lepiej odnajdują się w świecie zakupów online. Najnowsze dane aplikacji whenUbuy pokazują, że zachowania konsumentów stają się coraz bardziej przewidywalne, a użytkownicy świadomie wykorzystują różne platformy zakupowe do realizacji odmiennych potrzeb. W maju średnia wartość koszyka zakupowego wyniosła 130 zł i pozostała na zbliżonym poziomie zarówno względem poprzedniego miesiąca, jak i analogicznego okresu ubiegłego roku.

Na szczególną uwagę zasługuje coraz wyraźniejszy podział pomiędzy największymi platformami e-commerce. Użytkownicy korzystający z Allegro kupują mniej produktów jednorazowo, ale wybierają towary o wyższej wartości. Z kolei Temu utrzymuje pozycję miejsca przeznaczonego przede wszystkim do zakupów tańszych produktów. W praktyce miesięczne wydatki użytkowników na Temu stanowią około połowy kwoty przeznaczanej na zakupy na Allegro. Pokazuje to, że konsumenci nie traktują już tych platform jako bezpośrednich zamienników, lecz wykorzystują je do różnych celów zakupowych.

Interesującym trendem pozostają również zakupy powtarzalne. Już co piąty zakup online ma charakter cykliczny. Najczęściej dotyczy to suplementów diety, karmy dla zwierząt, chemii gospodarczej, kawy oraz produktów spożywczych. To sygnał, że e-commerce coraz częściej staje się nie tylko miejscem okazjonalnych zakupów, ale także narzędziem do regularnego zarządzania domowym budżetem i codziennymi potrzebami.

Wraz z dojrzewaniem rynku rośnie także znaczenie wygodnej obsługi zwrotów. Nasze dane pokazują, że średni poziom zwrotów wynosi obecnie 13% wszystkich zamówień. Najwyższe wskaźniki niezmiennie notuje moda, gdzie zwracanych jest ponad 26% zakupionych produktów, a w przypadku niektórych marek odsetek ten przekracza nawet 50%. Co ciekawe, analiza danych pokazuje, że koszt zwrotu nie jest obecnie kluczowym czynnikiem wpływającym na decyzje konsumentów. Sklepy oferujące darmowe zwroty nie zawsze notują wyższy poziom oddawanych produktów niż sprzedawcy, którzy przenoszą ten koszt na klientów. – mówi Ewa Kraińska, właścicielka whenUbuy.

[fragment artykułu]

Źródło: WhenUbuy
materiał prasowy

Rolnicy wciąż borykają się z milionowymi długami

liczenie-zl (1)
Według danych KRD, na koniec I kwartału br. liczba rolników w tym rejestrze spadła o blisko 6% w porównaniu z analogicznym okresem 2025 roku. Z kolei kwota całkowitego zadłużenia tej grupy zmniejszyła się rdr. o prawie 4%, do 239,9 mln zł. Widać też, że najwięcej, bo 5,6 mln zł, miał do uregulowania dłużnik z województwa mazowieckiego. Z kolei średnie zadłużenie wyniosło blisko 69 tys. zł, a więc o przeszło 1,4 tys. więcej niż rok wcześniej. Z kolei statystyczny rolnik zalegał ze spłatą zobowiązań prawie 2 lata.

Z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD) wynika, że na koniec I kw. br. w tym rejestrze znajdowało się 3481 rolników (zajmujących się uprawą roli i hodowlą zwierząt), w tym 548 z woj. mazowieckiego i 509 – z wielkopolskiego. To o 5,9% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich 3699. Jak przekonuje Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, skala problemu jest większa. Sporo rolników, którzy zalegają z płatnościami, np. wobec producentów pasz czy dostawców nawozów, nie trafia od razu do KRD. Zdaniem eksperta, przedstawione dane to maksymalnie 40-50% stanu faktycznego.

– Spadek rdr. liczby rolników figurujących w tym rejestrze należy ocenić jako umiarkowanie pozytywny sygnał. Jednak nie można go automatycznie utożsamiać z trwałą poprawą kondycji finansowej całego sektora rolnego. Część gospodarstw zdołała uregulować zaległości lub ograniczyć skalę problemów płatniczych, ale jednocześnie nadal mamy do czynienia z grupą blisko 3,5 tys. rolników posiadających przeterminowane zobowiązania – komentuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Z kolei Sławomir Izdebski zaznacza, że część rolników rezygnuje z prowadzenia gospodarstw rolnych. Zdarza się, że zamożniejsi pomagają spłacać im zobowiązania, przejmują ich tereny na określonych warunkach. Według eksperta, to mogło wpłynąć na ww. spadek rdr. Przewodniczący OPZZ RiOR podkreśla również, że problemy finansowe dotyczą przede wszystkim hodowców trzody chlewnej i producentów zbóż. I dodaje, że do tej poprawy w KRD mogła przyczynić się też koniunktura. Przez 2-3 lata było w miarę dobrze w hodowli bydła i produkcji mleka.

– Na zmianę rdr. liczby zadłużonych rolników mogło wpłynąć kilka czynników. Po pierwsze, w części sektorów rolnictwa w 2024 roku doszło do stabilizacji kosztów produkcji po okresie gwałtownych wzrostów cen energii, paliw i nawozów obserwowanych po wybuchu wojny w Ukrainie. Po drugie, część gospodarstw mogła poprawić płynność dzięki dopłatom bezpośrednim, środkom unijnym czy restrukturyzacji zadłużenia. Nie można również wykluczyć, że część najbardziej zadłużonych podmiotów zakończyła działalność lub całkowicie zmieniła formę funkcjonowania – stwierdza radca prawny Adrian Parol.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Codzienne oglądanie telewizji deklaruje 57,6 proc. dorosłych Polaków

rawpixel-com-603645-unsplash
57,6% dorosłych Polaków twierdzi, że ogląda telewizję każdego dnia. Rok temu taką częstotliwość wskazało 53,4%. Obecnie mężczyźni częściej niż kobiety codziennie zasiadają przed telewizorem. Deklarują to przede wszystkim rodacy w wieku 45-54 lat z miejscowości liczących 5-19 tys. mieszkańców.

Taką postawę reprezentują głównie emeryci, osoby zajmujące się domem oraz renciści. Do tego 21,9% rodaków informuje, że tradycyjną telewizję ogląda kilka razy w tygodniu. 10,4% badanych robi to rzadziej niż raz w tygodniu. 9,1% nie śledzi jej w ogóle, a 1% – nie pamięta, czy to robi.

Jak wynika z niedawno opublikowanego badania współautorstwa Hybrid Europe, 57,6% dorosłych Polaków deklaruje, że ogląda telewizję każdego dnia. Rok temu taką częstotliwość wskazało 53,4%. Dr hab. Klaudia Cymanow-Sosin, prof. UPJPII, medioznawczyni oraz kierownik Katedry Komunikacji Społecznej i Promocji Idei na Wydziale Nauk o Komunikacji Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, wyciąga z tego wniosek, że ogłaszana wielokrotnie „śmierć” telewizji okazała się przedwczesna, bo możemy zaobserwować niewielki wzrost popularności tego medium.

– Świadczy on o trwałej sile tradycyjnej telewizji jako elektronicznego medium masowego. To dobra informacja dla jej twórców, bo telewizja ma dużą konkurencję, np. w postaci przekazów streamingowych. Dlaczego wciąż ją oglądamy? Myślę, że dla wielu osób jest to ciągle rytuał rodzinny. Polacy od lat cenią telewizję jako medium wiarygodne, a wobec wszechobecnej dezinformacji online uważają ją za źródło wiadomości sprawdzonych wcześniej przez poszczególne redakcje – wyjaśnia dr hab. Cymanow-Sosin, prof. UPJPII.

Z kolei Beata Komosa-Trzaska z Hybrid Europe zastrzega, że badanie zostało przeprowadzone w krótkim przedziale czasowym, a widownia telewizyjna podlega zjawisku sezonowości i jest podatna na wiele czynników, między innymi na pogodę, atrakcyjność programów, które aktualnie znajdują się w ramówce czy ważne wydarzenia sportowe przyciągające kibiców. Może się to przekładać na deklaracje w pytaniach ankietowych. – Jeśli w danym momencie stosunkowo dużo czasu spędzamy przed telewizorem, mamy tendencję do generalizowania tego faktu. W mojej opinii, zmiana rok do roku nie wskazuje raczej na trwały trend i należałoby tę informację dodatkowo zweryfikować na podstawie danych pochodzących z badań telemetrycznych – komentuje ekspertka.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

RAPORT: Dane ze sklepów. W maju wzrosły ceny 14 z 17 analizowanych kategorii produktowych

analiza
Analiza ponad 90 tys. cen ze sklepów detalicznych wykazała, że w maju br. najbardziej zdrożała chemia gospodarcza, bo o 9,1% rdr. Na drugiej pozycji w rankingu są używki z podwyżką o 8,6% rdr. Na trzecim miejscu w zestawieniu pojawiły się słodycze i desery ze wzrostem na poziomie 5,8% rdr. Wśród pięciu najbardziej drożejących kategorii znalazły się także napoje oraz ryby, które podrożały odpowiednio o 4,9% i 4,5% rdr. Natomiast spadły rdr. ceny produktów tłuszczowych – o 11,3%, nabiału – o 0,6%, a także produktów sypkich – 0,1%.

W maju br. spośród 17 najczęściej kupowanych przez Polaków kategorii produktowych najbardziej zdrożała chemia gospodarcza, czyli o 9,1% rdr. Tak wynika z cyklicznie publikowanego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. Analizą objęto ponad 90 tys. cen. Drugą najbardziej drożejącą kategorią okazały się używki (herbata, kawa, piwo, wódka) z podwyżką o 8,6% rdr. Na trzecim miejscu w zestawieniu pojawiły się słodycze i desery ze wzrostem o 5,8% rdr.

– Zauważalny wzrost cen chemii domowej, której produkcja pochłania dużo energii, nie zaskakuje mnie. Podwyżka cen surowców energetycznych podbiła koszty produkcji w tym sektorze. W przypadku używek oraz słodyczy widzimy stopniowe wygasanie szoków podażowych, które zwiększyły ceny kawy i czekolady w minionych kwartałach. Spodziewam się, że dynamika wzrostów tych dwóch kategorii dalej będzie się obniżała i przesuwała je niżej w rankingu – mówi Marcin Luziński, ekonomista z Erste Banku.

Z kolei dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, rosnące ceny kawy i herbaty łączy ze zmieniającymi się kursami walut oraz wahaniami klimatycznymi. Podwyżka akcyzy na alkohol, która weszła w życie na początku 2026 roku, systematycznie podbija ceny piwa i wódki. Natomiast rosnące ceny kakao, spowodowane suszami i chorobami plantacji w Afryce, przekładają się na droższą czekoladę.

– Choć kakao na rynkach światowych tanieje od kilku miesięcy, sklepy zazwyczaj reagują na spadki z dużym opóźnieniem, tak samo jak odpowiadały na podwyżki. Z kolei drożejącą chemię gospodarczą trzeba tłumaczyć wygaszaniem promocji po agresywnych akcjach dyskontów w poprzednich kwartałach, gdy baza porównawcza podwyższyła się. To statystycznie pompuje wzrosty rdr. – wyjaśnia dr Arak.

Wśród pięciu najbardziej drożejących kategorii znalazły się także napoje ze wzrostem rdr. na poziomie 4,9%, a także ryby – 4,5%. Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito wyjaśnia, że podwyżki cen napojów bezalkoholowych to wynik przede wszystkim wysokich cen cukru, który jest kluczowym składnikiem w tej kategorii. Sezon wiosenno-letni sprzyja też wyższemu popytowi, co daje producentom i sieciom pewne pole do utrzymywania wyższych cen.

[fragment raportu]


(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

CBRE: Co drugi klient galerii handlowej chce robić zakupy w niedzielę

dieter-de-vroomen-452887-unsplash
Niedzielne zakupy wciąż wpisują się w potrzeby konsumentów. Połowa klientów centrów handlowych korzystałaby z nich, gdyby tylko miała taką możliwość – wynika z badania CBRE. Największymi zwolennikami tego rozwiązania są osoby w wieku 35–44 lata, a także najmłodsi klienci – do 24 roku życia.

Jak wskazują eksperci CBRE, chęć robienia zakupów w niedziele wynika z potrzeby większej elastyczności oraz możliwości spokojnego zapoznania się z ofertą i obejrzenia produktów na żywo. Dodatkowo rosnąca oferta gastronomiczna i rozrywkowa sprawia, że centra handlowe coraz częściej pełnią funkcję miejsc spotkań i spędzania wolnego czasu.

Zakaz handlu w niedziele w obecnej formie obowiązuje już od sześciu lat. Pomimo tego, zainteresowanie konsumentów niedzielnymi odwiedzinami w galeriach dnia pozostaje wysokie. Z badania CBRE wynika, że 48 proc. spośród wszystkich klientów korzystałoby z tej możliwości, gdyby była dostępna. Przeciwnego zdania jest 28 proc. osób.

Zainteresowanie niedzielnymi zakupami jest związane przede wszystkim z potrzebą większej elastyczności. Dla wielu konsumentów, szczególnie osób aktywnych zawodowo i rodzin, weekend jest momentem, kiedy mogą spokojnie zaplanować zakupy i poświęcić więcej czasu na zapoznanie się z ofertą. W dobie omnichannel klienci często rozpoczynają proces zakupowy online, porównując produkty i ceny, ale finalną decyzję chcą podjąć w sklepie stacjonarnym, gdzie mogą obejrzeć produkt na żywo, ocenić jego jakość czy go przymierzyć. Niedziela daje im możliwość połączenia tych potrzeb z innymi aktywnościami, w tym rozrywkowymi, dlatego dla wielu osób pozostaje atrakcyjnym dniem na wizytę w centrum handlowym. – mówi Anna Wysocka, szefowa działu handlowego CBRE.

Największe zainteresowanie możliwością robienia zakupów w niedziele deklarują osoby w wieku 35–44 lata – 57 proc. z nich odwiedziłoby tego dnia centrum handlowe. Rozwiązanie to cieszy się także dużym poparciem najmłodszych wśród badanych konsumentów: do galerii wybrałoby się 54 proc. osób w wieku 18–24 lata oraz 52 proc. respondentów z grupy 25–34 lata.

Źródło: CBRE
materiał prasowy

Analiza Metrohouse i Credipass 12 miast pokazuje, gdzie kredyt wygrywa z czynszem

Infografika wynajem zakup 06 26Analiza Metrohouse i Credipass 12 miast pokazuje, gdzie kredyt wygrywa z czynszem.

Analiza przeprowadzona przez Metrohouse i Credipass w 12 największych miastach w Polsce pokazuje, że przy 20-proc. wkładzie własnym zakup mieszkania na kredyt może być wyraźnie korzystniejszy finansowo niż najem. W wielu miastach miesięczna rata kredytu dla 40-metrowego, dwupokojowego mieszkania przy 20 proc. wkładzie własnym okazuje się niższa od czynszu najmu nawet o kilkaset złotych.

Sieć biur nieruchomości Metrohouse oraz eksperci finansowi Credipass przeanalizowali ceny najmu najpopularniejszego segmentu metrażowego mieszkań w największych polskich miastach.

Standardowe 2 pokoje o metrażu 40 m kw. najdrożej wynajmiemy w Warszawie. Średnio jest to kwota 3360 zł. Jest to jednocześnie jedyne miasto, gdzie cena wynajmu takiego mieszkania w uśrednieniu jest wyższa niż 3000 zł. Drogo też jest w Gdańsku i Krakowie (po 2760 zł) oraz we Wrocławiu, gdzie podobne mieszkanie wynajmiemy jedynie o 100 zł taniej.

Najkorzystniejszą cenę najmu znajdziemy w Katowicach i Białymstoku. W tych miastach dwupokojowe mieszkanie wynajmiemy często poniżej 2000 zł za miesiąc. W Olsztynie i Bydgoszczy ceny wynajmu takich mieszkań oscylują poniżej 2200 zł. – Należy jednak pamiętać, że są to dane ofertowe, które mogą nieznacznie różnić się od końcowych cen, jakie płacą najemcy zdecydowani na podpisanie umowy. Różnice te jednak nie są znaczące i wynoszą zwykle kilka procent. Ceny nie zawierają czynszu do wspólnoty/spółdzielni oraz dodatkowych opłat za media. W rzeczywistości najemca musi przygotować się na dodatkowe kilkaset złotych opłat, a coraz częściej nawet powyżej tysiąca, mówi Marcin Jańczuk, ekspert sieci biur nieruchomości Metrohouse.

Metodologia: analiza Metrohouse i Credipass objęła 12 największych miast w Polsce. Porównano średnie ceny ofertowe najmu dwupokojowych mieszkań o powierzchni 40 mkw. (dane Metrohouse) oraz średnie ceny sprzedaży m kw. mieszkań (raport NBP). Kalkulacje rat kredytowych przygotowano dla wariantów z 10- i 20-proc. wkładem własnym, z oprocentowaniem zmiennym, odpowiednio 6,05% i 5,45%, przy założeniu standardowego 30-sto letniego okresu kredytowania. Ceny najmu nie obejmują czynszu administracyjnego i opłat za media. Ujemna wartość w kolumnie oznacza, że czynsz najmu jest niższy od raty kredytu.

Autorzy: Metrohouse i Credipass
Źródło: Metrohouse Franchise S.A.

materiał prasowy

Mennica Skarbowa: Co ósmy Polak kupił już srebro inwestycyjne

Adam_Stroniawski_na www
Srebro przestaje być jedynie „młodszym bratem złota”. Z najnowszego badania ARC Rynek i Opinia , zleconego przez Mennicę Skarbową wynika, że już 12% Polaków deklaruje zakup srebra inwestycyjnego w postaci sztabek lub monet. Choć nadal pozostaje ono mniej popularne niż złoto, które kupiło 18% respondentów, zainteresowanie srebrem wyraźnie rośnie. Jednocześnie w ostatnich kilkunastu miesiącach srebro należało do najbardziej dochodowych aktywów inwestycyjnych na świecie. Obecnie cena produktów inwestycyjnych ze srebra spada, ale jak obserwują przedstawiciele Mennicy Skarbowej rynku pojawia się coraz więcej Klientów chętnych na zakup tego kruszcu liczących na wzrost ceny.

Według badania ARC Rynek i Opinia srebro inwestycyjne kupiło 12% Polaków. Znacznie częściej na zakup decydują się mężczyźni niż kobiety (16% wobec 8%). Pod względem miejsca zamieszkania wyróżniają się mieszkańcy miast liczących od 50 do 99 tys. mieszkańców, gdzie odsetek kupujących sięga 20%. Najrzadziej srebro kupują mieszkańcy wsi (10%). Ponadto ponad połowa osób kupujących złoto (55%) deklaruje, że inwestowała również w srebro, co pokazuje, że oba metale są często traktowane jako element tej samej strategii inwestycyjnej. Badanie wskazuje również, że srebro częściej wybierają osoby posiadające już doświadczenie na rynku metali szlachetnych.

Srebro dało zarobić więcej niż większość popularnych aktywów

Ostatnie kilkanaście miesięcy było wyjątkowo udane dla inwestorów posiadających srebro. Jeszcze wiosną 2025 roku uncja srebra kosztowała około 32–33 dolarów, podczas gdy pod koniec roku ceny przekraczały 50 dolarów, a okresowo dochodziły nawet do 75 dolarów za uncję. Oznacza to wzrost liczony w dziesiątkach procent, a w zależności od przyjętego okresu porównania nawet ponad 70%.

– „Przez lata uwaga inwestorów skupiała się głównie na złocie. Tymczasem srebro w ostatnim czasie pokazało, że potrafi generować bardzo atrakcyjne stopy zwrotu. Widzimy rosnące zainteresowanie klientów, którzy szukają alternatywy dla tradycyjnych form oszczędzania i chcą dywersyfikować portfel inwestycyjny. Z naszych badań wynika, że już co ósmy Polak kupił monety lub sztabki ze srebra. Co ciekawe zazwyczaj produkty z tego kruszcu kupują osoby, które wcześniej zainwestowały w złoto. A obecna korekta cen srebra przyciąga nowych Klientów, którzy liczą na odbicie cen do wyższego poziomu. Szczególnie, że produkty z tego kruszcu na przykład monety czy sztabki są zdecydowanie tańsze niż ich odpowiedniki wyprodukowane ze złota.” – mówi Adam Stroniawski, członek Zarządu Mennicy Skarbowej.

[fragment artykułu]

Źródło: Mennica Skarbowa
materiał prasowy

[DANE Z KRD] Statystyczny dłużnik ma ponad 21 tys. zł długu

liczenie-pieniadz
O 7% rdr. spadła liczba osób zadłużonych w KRD na koniec I kwartału br. W tym samym czasie kwota ich całkowitego zadłużenia zmniejszyła się o niespełna 9%. Do tego z danych wynika, że ostatnio rekordzista miał do uregulowania blisko 76 mln zł. Natomiast średnie zadłużenie w ww. okresie wyniosło nieco ponad 21 tysięcy złotych, tj. o ponad 400 zł mniej niż 12 miesięcy wcześniej. Z kolei statystyczny dłużnik zalegał ze spłatą prawie 3 lata.

Na koniec I kw. 2026 roku w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) było 1,898 mln zadłużonych osób. To o 7% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy zanotowano 2,041 mln. – Ten spadek rdr. należy ocenić jako wyraźnie pozytywną zmianę i nie można go uznać za przypadkowe wahanie statystyczne. W mojej opinii, na poprawę mogło wpłynąć kilka czynników. Przede wszystkim w ostatnich kwartałach obserwowaliśmy stabilizację na rynku pracy. Bezrobocie pozostało relatywnie niskie, a wynagrodzenia nominalnie rosły szybciej niż inflacja, co poprawiło możliwości regulowania bieżących zobowiązań przez gospodarstwa domowe – mówi Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Po danych KRD widać też, że na koniec pierwszego kwartału br. całkowite zadłużenie ww. osób wyniosło 40,408 mld zł. To o 8,7% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy kwota ta była na poziomie 44,264 mld zł. – Tempo spadku kwoty zadłużenia jest wyższe niż tempo spadku liczby dłużników. To sugeruje, że część osób nie tylko opuściła rejestr, ale również spłaciła relatywnie większe zobowiązania. Możliwe są też inne przyczyny. W ostatnich latach wzrosła popularność ugód z wierzycielami, restrukturyzacji zobowiązań i postępowań upadłościowych konsumentów. Coraz więcej osób świadomie podejmuje działania mające na celu uporządkowanie swojej sytuacji finansowej zamiast biernego narastania zadłużenia – analizuje Adrian Parol.

Patrząc na sytuację w całym kraju, łączna kwota zadłużenia ww. osób w KRD zmalała rdr. W poszczególnych województwach również odnotowano spadki rdr. Wzrost jest widoczny jedynie wśród dłużników bez adresu. Na koniec I kwartału br. mieli do uregulowania 878,134 mln zł, natomiast rok wcześniej – 783,485 mln zł.

[fragment artykułu]


(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Polskie firmy przepłacają miliony za puste miejsca na parkingach

Niewykorzystane-miejsca-parkingowe-foto
Polskie firmy przepłacają miliony za puste miejsca na parkingach.

Dla wielu organizacji parking to wciąż stała pozycja w kosztach, która „po prostu jest” i rzadko trafia na agendę zarządu. Tymczasem z raportu Tidaro, którzy na potrzeby swojego raportu przetworzyli dane z ponad 120 firm działających na całym świecie, wynika, że jedynie 4% pracowników hybrydowych korzysta z miejsca parkingowego przez pełne pięć dni w tygodniu. Aż 74% pojawia się na parkingu maksymalnie dwa razy w tygodniu. Tymczasem ich stanowiska parkingowe – formalnie „zajęte” – blokują dostęp innym i generują realne koszty.

Główną przyczyną finansowych strat jest kurczowe trzymanie się zasad sprzed pandemii, przede wszystkim stałego przypisywania miejsc parkingowych konkretnym osobom. W realiach pracy hybrydowej rytm obecności zespołów w biurze uległ całkowitej zmianie.

W efekcie, jeśli menedżer posiada przypisane na stałe miejsce, a w biurze pojawia się jedynie we wtorki i środy, przez pozostałe trzy dni robocze jego stanowisko stoi puste. Firma płaci pełną stawkę za przestrzeń, z której nikt nie ma pożytku, podczas gdy inni pracownicy krążą sfrustrowani wokół biurowca w poszukiwaniu wolnego miejsca.

„Parking jest procesem, nie pozycją w budżecie. Firma, która nie wie, jak naprawdę wygląda obłożenie jej parkingu, płaci za niego dwa razy: raz na fakturze za najem, a drugi raz w czasie administracji i zniechęceniu pracowników do przyjazdu do biura. W modelu hybrydowym to drugie staje się coraz droższe” – komentuje Maciej Lukas, CEO Tidaro.
[fragment artykułu]

Źródło: Tidaro
materiał prasowy

Gekko advisoryNOW: „Świat biznesu funkcjonuje dziś w warunkach bezprecedensowej zmienności”

analiza
Stabilna gospodarka, wysoko wykwalifikowani specjaliści, rozwinięta infrastruktura, odporność na globalne zawirowania i rosnąca rola w procesach nearshoringu sprawiają, że Polska pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych kierunków inwestycyjnych w Europie. Najnowszy raport PolandNOW 2026 pokazuje jednak, że o przewadze Polski coraz rzadziej decydują koszty, a coraz częściej jakość, kompetencje i zdolność do adaptacji.

Świat biznesu funkcjonuje dziś w warunkach bezprecedensowej zmienności. Globalne łańcuchy dostaw są przebudowywane, sztuczna inteligencja redefiniuje modele operacyjne, a napięcia geopolityczne wpływają na decyzje inwestycyjne podejmowane przez zarządy na całym świecie. W takich warunkach firmy nie szukają już wyłącznie oszczędności. Coraz większe znaczenie mają stabilność, przewidywalność, dostęp do talentów oraz zdolność organizacji do szybkiego reagowania na zmiany.

Według autorów raportu PolandNOW 2026 Polska odpowiada dziś na wszystkie te potrzeby.

„Przedsiębiorstwa nie szukają już wyłącznie efektywności operacyjnej czy optymalizacji kosztów. Poszukują stabilności, zdolności adaptacyjnych, innowacyjności i wiarygodnych partnerów biznesowych. Polska stała się destynacją z najmocniejszymi odpowiedziami na te oczekiwania.” – mówi Violetta Małek, współzałożycielka i Partner Zarządzająca Gekko advisoryNOW.

[fragment artykułu]

Źródło: Gekko advisoryNOW
materiał prasowy

RAPORT: Retail media w sklepach mają widoczny potencjał, ale wymagają optymalizacji przekazu

markus-spiske-484245-unsplash
Reklamy wyświetlane na ekranach w sklepach zwracają uwagę już niemal połowy konsumentów. Tak wynika z niedawno opublikowanego badania. Eksperci przekonują, że tego typu komunikatów będzie przybywać, bo mogą one realnie wpływać na decyzje zakupowe. Prognozują też, że fizyczny sklep stanie się medium monetyzującym uwagę klienta. Dla sieci handlowych emitowanie reklam na ekranach będzie dodatkowym źródłem przychodów, niezależnym od sprzedaży produktów. W USA np. Walmart już od lat rozwija własne platformy retail mediowe jako odrębne segmenty działalności, które generują miliardowe przychody reklamowe. Podobny scenariusz wkrótce może zrealizować się w Polsce.

Klienci robiący zakupy w sklepach, w których są już wyświetlane reklamy na ekranach, zostali zapytani o to, czy je w ogóle zauważają. Bezpośrednie wywiady zostały przeprowadzone z prawie tysiącem konsumentów w całym kraju tuż po wyjściu z takich placówek handlowych. Wyniki zostały opisane w raporcie pt. „Retail media coraz mocniej rozpychają się w polskim handlu”, autorstwa UCE Research. Można z niego wyczytać, że podczas zakupów 47,4% osób zauważa ww. reklamy na ekranach.

– Zważywszy na nasycenie reklamami, płynącymi również z social mediów, a także na ilość gazetek promocyjnych i leafletów, ten wynik jest wysoki. Samo miejsce jest szczególne, zwiększające zakup poprzez bliskość towaru i bezpośredniość bodźca informacyjnego. To wpływa na skuteczność perswazji. I właśnie ta ostatnia okoliczność będzie podstawowym czynnikiem wzrostu liczby i częstotliwości wyświetlania reklam na ekranach w sklepach – mówi dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u.

Jak komentuje Radosław Gołąb z MyShopTV, na tym etapie rynkowym ww. wynik może zadowalać marki, producentów i retailerów. Jednocześnie pokazuje potencjał, ale też przestrzeń do poprawy. – To sygnał przede wszystkim dla sieci handlowych, że same ekrany to za mało. Kluczowe jest ustawienie ich w kontekście realnej ścieżki klienta, aby komunikaty pojawiały się w momentach decyzyjnych, a nie przypadkowych. Liczy się też kontekst i integracja z doświadczeniem zakupowym – dodaje ekspert.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

CBRE: Polska coraz atrakcyjniejsza dla logistyki, mimo ochłodzenia nastrojów

jhon-jim-5BIbTwXbTWk-unsplash
Firmy z sektora logistyki i łańcucha dostaw ostrożnie patrzą na najbliższe miesiące, jednak większość nadal zakłada wzrost zapotrzebowania na powierzchnię magazynową w Polsce. Największym wyzwaniem dla branży pozostają presja cenowa, obawy o słabnący popyt i dostępność pracowników –
wskazuje najnowszy raport CBRE i P3 “Logistics and Supply Chain Confidence Index 2025/26”. Jednocześnie istotnie wzrosła atrakcyjności inwestycyjna Polski na tle innych krajów UE – połowa respondentów oceniła ją powyżej średniej europejskiej, podczas gdy rok temu była to mniej niż jedna trzecia badanych.

Z raportu CBRE i P3 wynika, że 58 proc. firm objętych badaniem przewiduje zwiększenie zapotrzebowania na powierzchnię magazynową w 2026 r. To lekki wzrost w porównaniu do poprzedniej edycji badania. Operatorzy logistyczni planujący ekspansję deklarują, że poszukują powierzchni magazynowej przede wszystkim w nowych obiektach.

Jakie wyzwania stoją przed branżą?

Jak wynika z badania, największym wyzwaniem dla sektora logistyki i łańcucha dostaw w perspektywie najbliższych 12 miesięcy pozostaje presja cenowa. Wskazuje na nią 88 proc. firm logistycznych oraz 53 proc. firm produkcyjnych i handlowych działających w Polsce. Respondenci obawiają się również osłabienia popytu i niższej aktywności na rynkach odbiorców końcowych. Niedobór wykwalifikowanej siły roboczej oraz wzrost kosztów pracy za wyzwanie uznaje 72 proc. operatorów logistycznych oraz 43 proc. firm produkcyjnych i handlowych.

Kontrola kosztów priorytetem

W ciągu najbliższych 12 miesięcy operatorzy logistyczni będą koncentrować się głównie na kontroli kosztów, utrzymaniu istniejącej bazy klientów oraz pozyskiwaniu nowych kontraktów. W przypadku firm produkcyjnych i handlowych od pięciu lat priorytetowe pozostają dwa obszary: kontrola kosztów oraz optymalizacja efektywności operacyjnej. Trzecim obszarem, na który firmy będą kłaść szczególny nacisk jest technologia. Zabezpieczenie dostaw surowców i materiałów również jest wysoko w hierarchii firmowych priorytetów wskutek niepewności geopolitycznej wpływającej na międzynarodowe przepływy towarów i strategie zakupowe.

[fragment artykułu]

Źródło: CBRE Group, Inc.
materiał prasowy

[DANE KRK] Polacy donoszą na komorników. Tylko w pięć lat złożyli ponad 2,6 tys. skarg

komornik
W ciągu pięciu ostatnich lat zarejestrowano ponad 2,6 tys. spraw skargowych w Krajowej Radzie Komorniczej. Dotyczą one głównie sposobu prowadzenia czynności egzekucyjnych oraz przewlekłości postępowań. Składają je przede wszystkim dłużnicy, a rzadziej robią to wierzyciele. W analizowanym okresie było ponad 400 dochodzeń dyscyplinarnych, a 820 – odmów wszczęcia ww. dochodzenia. Ponadto odnotowano 231 wniosków o ukaranie skierowanych przez Rzecznika Dyscyplinarnego przy KRK.

Z danych Krajowej Rady Komorniczej (KRK) wynika, że w latach 2021-2025 zarejestrowano nieco ponad 2,6 tys. spraw skargowych. Najczęściej dotyczą one sposobu prowadzenia czynności egzekucyjnych (np. zajęć, doręczeń, kontaktu z kancelarią) oraz przewlekłości postępowań. Zdecydowaną większość skarg składają dłużnicy, rzadziej – wierzyciele, a sporadycznie pochodzą one od innych instytucji.

– Według ustawy o komornikach sądowych, zakres kompetencji KRK, w tym w kwestii nadzoru nad działalnością komorników sądowych, jest ściśle określony. Z przepisów wynika, że nadzór samorządowy, jak i administracyjny nad działalnością sądowych organów egzekucyjnych nie może wkraczać w działania wchodzące w zakres nadzoru judykacyjnego. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, iż bardzo duża ilość skarg dotyczy właśnie zagadnień z materii, która winna być przedmiotem badania przez organ sprawujący nadzór judykacyjny nad czynnościami komorników, czyli najczęściej właściwy sąd rejonowy, przyjąć należy, że skarg jest raczej dużo – komentuje dr Grzegorz Julke, radca prawny i adiunkt w Katedrze Postępowania Cywilnego Uniwersytetu Gdańskiego.

Jak stwierdza Przemysław Małecki, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej, ww. liczba skarg w latach 2021-2025 powinna być oceniana jako umiarkowana, zwłaszcza w zestawieniu ze skalą czynności dokonywanych przez komorników w całym kraju – ponad 21 milionów rocznie. Ekspert podkreśla, że skarga stanowi uprawnienie procesowe strony i nie jest równoznaczna z naruszeniem prawa.

– Taka liczba skarg wynikać może z nieświadomości uczestników postępowania, a więc dłużników i wierzycieli lub innych instytucji, co do kompetencji organu samorządu komorniczego w zakresie badania prawidłowości czynności egzekucyjnych czy też zachowań komorników. Znaczenie może również mieć przekonanie, że wniesienie tego rodzaju skargi wpłynie na dalszy przebieg postępowania egzekucyjnego – dodaje ekspert Uniwersytetu Gdańskiego.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Bank Pocztowy rusza z atrakcyjną ofertą dla osób planujących otworzyć rachunek osobisty

7_PW_020_1
Bank Pocztowy rusza z atrakcyjną ofertą dla osób planujących otworzyć rachunek osobisty.

Bank Pocztowy rusza z atrakcyjną ofertą dla osób, które planują otworzyć rachunek osobisty. Nowi klienci zakładający Konto w Porządku z kartą mogą otrzymać łącznie nawet 1960 zł w postaci zwrotów za codzienne zakupy i premii za skuteczne polecenia.

W ramach promocji „Kupujesz – zyskujesz” nowi klienci Banku Pocztowego mogą otrzymywać 5-procentowy zwrot za płatności bezgotówkowe kartą. Maksymalna miesięczna premia wynosi 80 zł, co oznacza możliwość uzyskania nawet 960 zł w ciągu roku od otwarcia rachunku. Pierwsza wypłata nastąpi do 15 dnia miesiąca kalendarzowego, następującego po miesiącu, w którym Klient spełnił wszystkie warunki promocji. Bank premiuje zakupy w sklepach stacjonarnych i online, opłaty kartą na Poczcie np. za rachunki, abonament RTV, przesyłki np. Pocztex

Konsekwentnie proponujemy realne, odczuwalne korzyści finansowe nowym posiadaczom rachunków w naszym banku. Konto można założyć w placówkach pocztowych tj. w największej sieci obsługi w Polsce, a także online – w aplikacji mobilnej i na stronie pocztowy.pl. Dzięki połączeniu programu zwrotów z możliwością otrzymywania premii za rekomendacje, nowi Klienci Banku Pocztowego mogą zyskać nawet 1960 zł. Jednak stawiamy nie tylko na nawiązanie nowych relacji, ale również na wzmocnienie i utrzymanie obecnych. Dotychczasowy Klient Banku może zostać polecającym i zyskać 1000 zł w ramach obecnej edycji programu poleceń.  mówi   Joanna Moskalik, Dyrektor Departamentu Produktów i Doświadczeń Klientów Detalicznych Banku Pocztowego.

Źródło: Bank Pocztowy S.A.
materiał prasowy

BADANIE: Najmłodsi konsumenci są najbardziej podatni na zmianę decyzji podczas robienia zakupów

analiza
Zapytano konsumentów o zmiany decyzji zakupowych w sklepach. Okazało się, że blisko 47% kobiet dość często ostatecznie wrzuca do koszyka produkt innej marki niż wcześniej planowana. 42,5% bardzo rzadko to robi, a 4,8% – niemal zawsze. Z kolei ponad 46% mężczyzn sporadycznie tak działa, a 39,3% – dość często. Niektórzy eksperci, patrząc na drugą najczęściej podawaną odpowiedź kobiet i najpopularniejsze wskazanie mężczyzn, stwierdzają brak jednoznacznych różnic w tego typu zachowaniach między płciami. Z badania wynika też, że aż pięć grup wiekowych przeważnie bardzo rzadko kupuje produkt innej marki, niż zamierzało. W dwóch przedziałach dominuje dość częsta taka praktyka. Widać też, że wraz z wiekiem obserwuje się spadek skłonności do zmiany wyborów.

Polakom dość często zdarza się finalnie włożyć do koszyka zakupowego produkt innej marki, niż planowało w drodze do sklepu. Biorąc pod uwagę podział wskazań na płeć, widać, że prawie połowa kobiet robi to dość często – 46,6%, a blisko 50% mężczyzn – bardzo rzadko – 46,2%. Tak wynika z niedawno opublikowanego raportu Hybrid Europe. Jak komentuje dr Wojciech Maciejewski z Instytutu Prawa, Ekonomii i Administracji (UKEN), istnieją badania wskazujące – choć niejednoznacznie – na większą wrażliwość kobiet na czynniki społeczne i środowiskowe oraz większą skłonność do modyfikowania decyzji pod ich wpływem.

– Moim zdaniem, może to stanowić częściowe wyjaśnienie większej skłonności kobiet do zmiany wyboru konkretnej marki. Nie można też wykluczyć oddziaływania innych bodźców. W przypadku mężczyzn bardziej prawdopodobne wydaje się znaczenie czynników kulturowych, w tym dokonywanie zakupów na podstawie wcześniej przygotowanej listy, często sporządzonej przez inną osobę. Nie posiadam jednak jednoznacznych dowodów naukowych potwierdzających tę tezę – opiera się ona jedynie na obserwacjach – wyjaśnia dr Maciejewski.

Natomiast Michał Rosiak z Hybrid Europe zwraca uwagę na to, że różnica między zachowaniami kobiet i mężczyzn głównie wynika z roli, jaką pełnią w procesie zakupowym. – One częściej są w fazie wyboru. Na bieżąco porównują, optymalizują i reagują na sytuację. Oni przeważnie są w trybie realizacji. Idą po konkretny produkt i go po prostu kupują. Badanie nie obrazuje kwestii lojalności, a pokazuje sposób podejmowania decyzji. Dla rynku to oznacza, że konsumentki są podatniejsze na zmianę decyzji, a konsumenci – bardziej przewidywalni – dodaje ekspert.

[fragment raportu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Raport: Dostępność mieszkań gwałtownie się kurczy mimo braku podwyżek stóp

Bez tytułu
Maj przyniósł trzeci z rzędu spadek zdolności kredytowej – i to już we wszystkich modelowych gospodarstwach domowych. W efekcie w wielu miastach w ciągu jednego miesiąca tysiące mieszkań przestało być dostępnych na kieszeń kupujących. Tak wynika z analizy BIG DATA RynekPierwotny.pl i Rankomat.pl.

– To dobrze, że Rada Polityki Pieniężnej nie podwyższyła stóp procentowych. W sytuacji, gdy rynek mieszkaniowy wyraźnie traci impet, taka decyzja mogłaby jeszcze bardziej osłabić popyt na mieszkania. Tym bardziej że już dziś – bez żadnych zmian stóp – widzimy spadek zdolności kredytowej i szybkie kurczenie się dostępności mieszkań – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Spadek zdolności kredytowej objął wszystkich

Z najnowszej analizy Rankomat.pl obejmującej oferty dziesięciu banków wynika, że w maju zdolność kredytowa spadła trzeci miesiąc z rzędu – i to we wszystkich typach gospodarstw domowych.

Przeciętnie zarabiający singiel (ok. 6 tys. zł netto) mógł liczyć na ok. 420 tys. zł kredytu o przejściowo stałym oprocentowaniu, czyli o ok. 3 proc. mniej niż w kwietniu. W przypadku dwuosobowego gospodarstwa domowego (8 tys. zł netto) spadek był podobny – do ok. 543 tys. zł (-3 proc.). Najmocniej ucierpiały jednak rodziny z dzieckiem (10 tys. zł netto), których zdolność kredytowa skurczyła się aż o ok. 5 proc. – do ok. 641 tys. zł.

[fragment raportu]

Źródło: RynekPierwotny.pl/Rankomat.pl
materiał prasowy

„Niewidzialne” straty w logistyce mogą kosztować firmy miliony

Outside of Logistics Distributions Warehouse: Two Workers Load Delivery Truck with Cardboard Boxes, Drive Off to Deliver Online Orders, Purchases, E-Commerce Goods.

Rosnące koszty operacyjne, brak bieżącej widoczności przepływu aktywów i straty opakowań zwrotnych stają się jednym z coraz większych wyzwań dla firm zarządzających rozbudowanymi łańcuchami dostaw. Według analiz branżowych nawet 10-15 proc. opakowań zwrotnych może ginąć każdego roku, generując wielomilionowe straty i zmuszając organizacje do utrzymywania nadmiarowych zasobów. Coraz więcej przedsiębiorstw sięga więc po technologie RFID, które pozwalają odzyskać kontrolę nad obiegiem RTI i ograniczyć „ukryte koszty” logistyki.

Palety, skrzynki i kontenery transportowe od lat pozostają podstawą funkcjonowania łańcuchów dostaw. Choć na co dzień traktowane są przede wszystkim jako element operacyjny logistyki, w praktyce stanowią istotną część aktywów przedsiębiorstw. Problem pojawia się wtedy, gdy firmy tracą kontrolę nad ich obiegiem.

Według analiz branżowych nawet 10-15 proc. opakowań zwrotnych ginie każdego roku
w dużych łańcuchach dostaw, a w niektórych systemach poolingowych straty mogą sięgać nawet 15-20 proc1. Jednocześnie koszty związane z zarządzaniem logistycznymi aktywami mogą odpowiadać nawet za około 5 proc. przychodów przedsiębiorstwa.

Eksperci zwracają uwagę, że problemem coraz częściej nie jest sam brak opakowań, ale brak dostępu do aktualnych danych o ich przepływie. W efekcie firmy utrzymują nadmiarowe zapasy palet czy kontenerów, aby zabezpieczyć ciągłość operacji, zamrażając przy tym dodatkowy kapitał.

W wielu organizacjach opakowania zwrotne nadal funkcjonują poza pełną kontrolą systemową. Przedsiębiorstwa wiedzą, ile aktywów kupują, ale często nie są w stanie precyzyjnie określić, gdzie znajdują się one na kolejnych etapach łańcucha dostaw, jak długo pozostają poza obiegiem lub w którym momencie dochodzi do ich utraty. – wyjaśnia Michał Wesołowski, SALES MANAGER MAS POLAND Checkpoint Systems.

1 www.supplychainbrain.com/articles/43809-mastering-returnable-transport-items-rtis-in-peak-seasons

[fragment artykułu]

Źródło: Checkpoint Systems
materiał prasowy

Credipass: Narodziny dziecka mogą obniżyć zdolność kredytową gospodarstwa domowego nawet o 111 tys. zł

ben-rosett-10614-unsplash
Narodziny dziecka mogą obniżyć zdolność kredytową gospodarstwa domowego nawet o 111 tys. zł – wynika z analizy Credipass. W praktyce dla wielu rodzin oznacza to rezygnację z dodatkowego pokoju lub większego mieszkania.

Analitycy Credipass i Metrohouse sprawdzili z jakimi wyzwaniami mieszkaniowymi muszą się liczyć młode rodziny. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego od 2000 r. liczba ludności Polski zmniejszyła się o ponad 800 tys. mieszkańców. To tak, jakby z mapy Polski wykreślić drugie co do wielkości miasto czyli Kraków. – Z jednej strony mówimy o katastroficznej wizji demograficznej dla Polski, ale z drugiej rodziny muszą się liczyć z faktem, że pojawienie się na świecie pierwszego czy kolejnego potomka to po prostu dodatkowe trudności w procesie zakupu mieszkania na kredyt. Dla wielu rodzin oznacza to konieczność kompromisów dotyczących metrażu lub lokalizacji, mówi Marta Żółkowska, Country Manager DH Group, właściciela marek Metrohouse i Credipass. Warto przyjrzeć się jednak przykładom.

Zdolność kredytowa rodzin pod presją kosztów życia

Bezdzietna para z dochodem na poziomie 8 tys. zł netto posiada obecnie maksymalną zdolność kredytową wynoszącą około 586 tys. zł. Jednak po pojawieniu się pierwszego dziecka kwota ta spada do około 475 tys. zł. To różnica sięgająca nawet 111 tys. zł. Co to oznacza w praktyce? Przypuśćmy, że przykładowa para mieszka w mieście, gdzie średnia cena za metr kwadratowy mieszkań na rynku wtórnym mieści się w przedziale 8 000- 9 000 zł. Takie wartości mamy np. w Katowicach, Kielcach, Olsztynie, czy Bydgoszczy. Można powiedzieć, że wraz z narodzinami dziecka niższa zdolność kredytowa jest równoznaczna z rezygnacją z zakupu mieszkania większego o 1 pokój (11-12 m kw.).

– W większości przypadków banki akceptują dochody osiągane podczas urlopu macierzyńskiego czy zwolnienia lekarskiego przed porodem, a także uwzględniają świadczenie 800 plus przy wyliczaniu zdolności kredytowej. Dodatkowym wsparciem pozostają programy takie jak Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy, który pozwala kupić nieruchomość bez wkładu własnego i przewiduje częściową spłatę kredytu po narodzinach kolejnych dzieci, nawet w wysokości 60 tys. zł przy narodzinach trzeciego i kolejnego. W praktyce oznacza to, że mimo innych warunków wiele rodzin nadal ma możliwość bezpiecznego sfinansowania zakupu mieszkania, reasumuje Tomasz Przyrowski, Prezes Zarządu Credipass.

[fragment artykułu]

Źródło: Credipass
materiał prasowy

GUS: Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r.

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r.”.

GUS zwraca uwagę, że począwszy od danych za 2026 rok, wskaźnik CPI jest liczony zgodnie z międzynarodową klasyfikacją COICOP 2018.
Jak informuje GUS, ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w maju 2026 r. wzrosły o 3,1% (wskaźnik cen 103,1) w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadły o 0,3% (wskaźnik cen 99,7). Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Wstępne dane za maj 2026 r.: Ceny ofertowe mieszkań z rynku pierwotnego

Bez tytułu
Wstępne dane za maj 2026 r.: Ceny ofertowe mieszkań z rynku pierwotnego.

Trójmiasto było w maju jedyną metropolią, w której wzrosła średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów, za to w Warszawie średnia cena wróciła poniżej 20 tys. złotych. W pozostałych największych miastach ceny praktycznie nie drgnęły – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Najwięcej emocji nadal budzi Warszawa, gdzie od początku 2026 r. średnia cena metra kwadratowego wzrosła z niespełna 18,5 tys. zł do blisko 20 tys. zł, czyli o ok. 8 proc. W maju pojawiła się jednak niewielka korekta – średnia spadła o ok. 100 zł, do 19,9 tys. zł za metr kwadratowy.

– Nie był to efekt obniżek w cennikach, lecz zmiany struktury oferty. Na rynek trafiła duża pula mieszkań, w tym relatywnie przystępnych cenowo, m.in. w projektach Głębocka Vita oraz kolejnych etapach Bulwarów Praskich – komentuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Drugi miesiąc z rzędu stabilnie było także w Krakowie i Wrocławiu, gdzie średnie ceny wynoszą odpowiednio 17,1 tys. zł oraz 15,3 tys. zł za metr kwadratowy. W Poznaniu, po wcześniejszych niewielkich wzrostach, maj przyniósł symboliczną korektę do poziomu 14,2 tys. zł za metr kwadratowy, czyli o ok. 100 zł mniej niż miesiąc wcześniej.

Z kolei w Łodzi średnia cena utrzymuje się na poziomie ok. 11,5 tys. zł za metr kwadratowy i od początku roku praktycznie się nie zmienia. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia wynosi ok. 11,2 tys. zł za metr, a stabilizacja przeplata się tam z niewielkimi spadkami.

[fragment artykułu]

Źródło: RynekPierwotny.pl
materiał prasowy

GUS: Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w grudniu 2025 r.

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w grudniu 2025 r.”.

Jak informuje GUS, w ostatnim dniu grudnia 2025 r. zbiorowość pracujących w gospodarce narodowej liczyła 15125,0 tys. osób, tj. o 0,3% mniej niż w grudniu 2024 r. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,2%. Dane dotyczą osób pracujących w gospodarce narodowej mieszkających na terenie Polski lub za granicą. Każdy pracujący jest identyfikowany jeden raz – w pracy głównej. Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.
GUS dodaje, że szczegółowe dane o pracujących w gospodarce narodowej znajdują się w 29 tablicach dołączonych do tej publikacji.

Źródło: ZUS.

GUS: Obwieszczenie w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.

fabian-blank-78637-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował obwieszczenie w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.

Jest to obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 27 maja 2026 r. w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.
Jak informuje GUS, w związku z art. 109 ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r. – Przepisy wprowadzające ustawę o zasadach zarządzania mieniem państwowym (Dz. U. poz. 2260, z 2018 r. poz. 1669 i 2159 oraz z 2019 r. poz. 730) ogłoszono, że wskaźnik cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r. w stosunku do czwartego kwartału 2025 r. wyniósł 100,0 (ceny pozostały na takim samym poziomie).
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego.

Źródło: GUS.