[ANALIZA] Rynek gruntów pod galerie handlowe przenosi się do miast powiatowych i mniejszych miejscowości

g-crescoli-365895-unsplash
Po okresie dużych wahań związanych z pandemią oraz rynkowej korekcie w latach 2023-2024, w 2025 roku rynek gruntów inwestycyjnych wszedł w fazę stabilizacji. Deweloperzy mieszkaniowi napotykali trudności w pozyskiwaniu działek w dobrych lokalizacjach. Natomiast coraz większą rolę zaczęły odgrywać inwestycje w centra przetwarzania danych i magazyny energii. Rynek przeszedł istotne zmiany. Zakończył się czas masowego kupowania gruntów budowlanych, a zainteresowanie dużymi galeriami handlowymi wyraźnie spadło. Lokalizacja przy autostradzie przestała być już kluczowym kryterium. W branżach związanych z energetyką i cyfryzacją najważniejszym zasobem stała się moc przyłączeniowa. Wszystko wskazuje na to, że w 2026 roku dostęp do infrastruktury energetycznej będzie głównym czynnikiem wpływającym na wycenę gruntów.

Według danych za 2025 rok, polska gospodarka odnotowała wzrost PKB na poziomie ok. 3,4% (zgodnie z prognozami EY i Komisji Europejskiej). Jak komentuje Mariusz Urbański, analityk i wieloletni ekspert rynku nieruchomości z firmy INWI Development, spadająca inflacja dała pewien oddech. Jednak wysoki koszt pieniądza w pierwszej połowie roku nadal limitował aktywność spekulacyjną. Inwestorzy, zamiast agresywnego skupowania banków ziemi, przyjęli strategie „wait-and-see” lub koncentrowali się na aktywach typu „core” w największych ośrodkach miejskich.

– Zeszły rok w tzw. mieszkaniówce upłynął pod znakiem dalszej polaryzacji. Zgodnie z danymi GUS-u, liczba rozpoczętych budów w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku spadła o ok. 8,5% rok do roku. To było bezpośrednim skutkiem ostrożności deweloperów oraz ograniczonej podaży gruntów z uregulowaną sytuacją prawną – dodaje ekspert.

W opinii Mariusza Urbańskiego, jednym z najważniejszych zjawisk okazał się trwały wzrost cen ofertowych gruntów pod zabudowę – nawet w warunkach osłabienia koniunktury na rynku mieszkań. – Najnowsze raporty wskazują, że ceny gruntów inwestycyjnych pozostają odporne na cykl gospodarczy i rosną głównie z powodu niedoboru gruntów z uregulowaną sytuacją planistyczną, czyli tzw. czystych działek, a także oczekiwań związanych z zapowiadaną reformą planowania przestrzennego w Polsce – wskazuje znawca rynku.

Jak podkreślają rynkowi eksperci, nawet przy obniżonej aktywności deweloperskiej popyt na atrakcyjnie położone działki – zwłaszcza w stolicach województw – przewyższa podaż. Efekt ten jest silniejszy w takich aglomeracjach jak Warszawa, gdzie dziesiątki transakcji zakupów gruntów przez krajowych i zagranicznych inwestorów potwierdzają trend umiarkowanego wzrostu cen i dużej konkurencji o najlepsze parcele.

– Co istotne, grunty pod budownictwo wielorodzinne w Warszawie, Krakowie i Trójmieście osiągnęły w 2025 roku rekordowe wyceny. W stolicy średnie ceny transakcyjne w topowych dzielnicach nierzadko przekraczały 3000-5000 PLN za PUM (Powierzchnię Użytkową Mieszkalną), a udział kosztu gruntu w cenie końcowej mieszkania w największych aglomeracjach zbliżył się do granicy 20-25% – informuje Mariusz Urbański.

Ten segment był jednym z najaktywniejszych na rynku, mimo wyhamowania dynamiki sprzedaży samych mieszkań. Inwestorzy wskazują na niską podaż dobrze przygotowanych działek, tj. tzw. czystych gruntów z planami miejscowymi. – To podtrzymuje presję cenową na poziomie ofertowym i transakcyjnym. Deweloperzy coraz częściej decydowali się na rewitalizację terenów poprzemysłowych, mimo wyższych kosztów remediacji gruntu, gdyż działki „greenfield” w granicach miast stały się towarem deficytowym – tłumaczy ekspert z INWI Development.

Warto również podkreślić, że po latach boomu rynek gruntów logistycznych w 2025 roku wszedł w fazę dojrzałości. Według raportów agencji AXI IMMO oraz JLL, podaż nowej powierzchni magazynowej wyhamowała, a rynek skupił się na absorpcji istniejących zasobów (pustostany na poziomie ok. 8,2%). Ceny gruntów logistycznych ustabilizowały się, a w mniej kluczowych lokalizacjach odnotowano nawet lekkie korekty. Jednakże tzw. „Wielka Szóstka” (Warszawa, Śląsk, Polska Centralna, Wrocław, Poznań, Trójmiasto) utrzymała wysokie wyceny.

[fragment artykułu]

(MN, Marzec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej we wrześniu 2025 r. wg GUS

analiza
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport pt. „Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej we wrześniu 2025 r.”.

Jak informuje GUS, we wrześniu 2025 r. mediana wynagrodzeń miesięcznych brutto zmalała nominalnie w stosunku do sierpnia 2025 r. o 1,8%. Z kolei w stosunku do analogicznego miesiąca ubiegłego roku wzrosła nominalnie o 6,9%. W tym samym okresie przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto zmalało nominalnie o 2,0% w stosunku do sierpnia 2025 r., a w stosunku do września 2024 r. wzrosło nominalnie o 7,1%. – informuje GUS.
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego.

Źródło: GUS.

GUS: Wstępny szacunek produktu krajowego brutto w 4 kwartale 2025 r.

adeolu-eletu-38649-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Wstępny szacunek produktu krajowego brutto w 4 kwartale 2025 r.”.

Jak informuje GUS, produkt krajowy brutto (PKB) niewyrównany sezonowo w 4 kwartale 2025 r. zwiększył się realnie o 4,0% rok do roku, wobec wzrostu o 3,5% w analogicznym kwartale 2024 r. (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego). W 4 kwartale 2025 r. realny PKB wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2020) zwiększył się o 1,0% w porównaniu z poprzednim kwartałem i był wyższy niż przed rokiem o 3,6%. – dodaje Główny Urząd Statystyczny.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Bezrobotni zarejestrowani i stopa bezrobocia wg GUS

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Bezrobotni zarejestrowani i stopa bezrobocia. Stan w końcu stycznia 2026 r.”.

Raport GUS obejmuje stan na koniec stycznia bieżącego roku. Jest to informacja o liczbie bezrobotnych zarejestrowanych oraz stopa bezrobocia
według statystycznego podziału kraju (rewizja NUTS 2016) oraz administracyjnego podziału terytorialnego kraju (TERYT).
Raport posiada statystyczny posział kraju i wyszczególnienie. Obejmuje bezrobotnych w tysiącach oraz stopę bezrobocia w procentach.
Raport znajduje się na oficjalnej stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego.

Źródło: GUS.

Firmowe działy logistyki na fali wzrostu: rośnie popyt na pracowników, wynagrodzenia w górę

Popyt na role. Działy logistyki Raport Grafton
Zapotrzebowanie na pracowników w działach logistyki firm pozostaje wyjątkowo wysokie. To właśnie w tym obszarze rekrutacje były w minionym roku najintensywniejsze – wskaźnik popytu osiągnął tu poziom 1,09, przekraczając rynkową średnią, wynika z „Raportu wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment. Rosnące potrzeby kadrowe obejmują zarówno pracowników operacyjnych, jak i specjalistów łączących kompetencje techniczne, analityczne i organizacyjne, co odzwierciedla dynamiczną transformację procesów logistycznych.

Działy logistyki: popyt wyraźnie powyżej średniej rynkowej

Logistyka notuje najwyższe zapotrzebowanie na pracowników w porównaniu z pozostałymi działami firm. Z „Raportu wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment wynika, że w trzecim kwartale 2025 roku wskaźnik popytu na role w tym segmencie wyniósł 1,09, czyli powyżej rynkowego benchmarku (1,01).

Wysokie zapotrzebowanie widoczne było również w sprzedaży, gdzie wskaźnik wyniósł 1,05, oraz w obsłudze klienta i operacjach, które osiągnęły poziom zgodny ze średnią rynkową. Tak wysoka aktywność rekrutacyjna kontrastowała z ograniczaniem wakatów w innych działach przedsiębiorstw, w tym w HR (0,63), marketingu (0,82) czy IT (0,54).

Co napędza logistykę?

Eksperci Grafton Recruitment wskazują, że wzrost zapotrzebowania na kadry w pionie logistyki przedsiębiorstw jest napędzany przede wszystkim przez globalizację łańcuchów dostaw, rozwój e-commerce, postępującą automatyzację procesów magazynowych i transportowych oraz rosnące oczekiwania konsumentów. To właśnie te czynniki sprawiają, że firmy potrzebują zarówno większych, jak i bardziej wyspecjalizowanych zespołów operacyjnych oraz technologicznych, aby utrzymać płynność procesów i skutecznie odpowiadać na wyzwania rynkowe.

Aktywność rekrutacyjna w działach logistyki wynika także z rosnącego znaczenia wymogów regulacyjnych i środowiskowych. Zmiana sposobu organizacji pracy, poszukiwanie bardziej energooszczędnych rozwiązań oraz wdrażanie technologii, które pozwalają ograniczać emisje i poprawiać efektywność procesów zwiększa zapotrzebowanie na specjalistów, którzy potrafią łączyć kompetencje operacyjne z wiedzą z obszaru zrównoważonego rozwoju.

– Zrównoważony rozwój stał się ważnym elementem strategii wielu przedsiębiorstw. Inwestycje w zielone magazyny, fotowoltaikę, niskoemisyjne pojazdy czy lepsze planowanie tras jest odpowiedzią nie tylko na wprowadzane regulacje, to sposób na budowanie rynkowej przewagi i lojalności klientów. Takie podejście wpływa na skalę rekrutacji i profil oczekiwanych kompetencji – wyjaśnia Aneta Mozyrska, Project Manager w Grafton Recruitment.

[fragment artykułu]

Źródło: Grafton Recruitment
materiał prasowy

[Ministerstwo Cyfryzacji] W ub.r. ponad 7,5 miliona obywateli zastrzegło swój numer PESEL

dowod-osobisty
Na koniec ub.r. zastrzeżonych było ponad 7,5 mln numerów PESEL. Oznacza to, że 25,4 mln dorosłych Polaków jeszcze nie zabezpieczyło się w tej kwestii. Dokładnie rok wcześniej zastrzeżeń było 5,4 mln, więc ostatni rok przyniósł widoczną zmianę w tym zakresie. Jak wyjaśniają eksperci, wielu Polaków nie czuje zagrożenia lub jest przekonanych o tym, że ma za małe oszczędności, by ktoś zaciągnął na nich zobowiązanie. I tutaj prawnicy ostrzegają, że to dość ryzykowne rozumowanie. Ponadto prognozują, że dotychczasowy trend w zakresie wzrostu liczby zastrzeżeń powinien zostać utrzymany, choć może ulegać stopniowemu wyhamowaniu.

Z danych udostępnionych przez Ministerstwo Cyfryzacji wynika, że numeru PESEL nie zastrzegło jeszcze 25,4 mln osób pełnoletnich. Według stanu na koniec 2025 roku zastrzeżonych było ponad 7,5 mln numerów. To wzrost w stosunku do końca 2024 roku, kiedy ta liczba oscylowała wokół 5,4 mln. Dr Mariusz Sokołowski, ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Warszawskiego, inspektor policji w stanie spoczynku, wiąże dużą liczbę niezastrzeżonych numerów PESEL z niewiedzą na temat ryzyka, wynikającego z możliwości nieuprawnionego użycia danych przez przestępców. Przekonuje również, że po zastrzeżeniu możemy „spać spokojniej”.

– Zastrzeżenie numeru PESEL jest bardzo przydatne i zabezpiecza przed padnięciem ofiarą przestępstwa polegającego na tym, że ktoś np. zawrze umowę na nasze nazwisko. Trzeba edukować ludzi w tym zakresie i mówić o negatywnych konsekwencjach braku zastrzeżenia. Dzisiaj wiele rodzajów przestępstw to czyny dokonywane zdalnie, a zawarcie umowy nie wymaga bezpośredniej weryfikacji konkretnej osoby z dokumentem tożsamości danego człowieka – wyjaśnia dr Sokołowski.

Z kolei radca prawny Marek Niczyporuk z kancelarii Ars Aequi uważa, że niewielka popularność rozwiązania, jakim jest możliwość zastrzeżenia numeru PESEL, wynika z tego, że wielu ludzi uważa, iż ryzyko nieuprawnionego użycia ich nie dotyczy lub nie mają oni oszczędności na tyle wysokich, by ktoś w ogóle mógł zaciągnąć kredyt na ich nazwisko.

– Praktyka wskazuje, że często oszustwa, w których wykorzystywane są cudze numery PESEL, dotyczą zaciągania zobowiązań o niskich wartościach na osoby o niekoniecznie wysokim statusie majątkowym. Nagle ofiara musi się zmierzyć z wieloma egzekucjami na stosunkowo niewielkie kwoty. Ich obsługa prawna wiele kosztuje. W efekcie, mimo małego majątku, można popaść w poważne problemy finansowe – ostrzega mec. Niczyporuk.

Ekspert podkreśla również, że należy edukować Polaków w temacie zagrożeń wynikających z braku zastrzeżenia numeru PESEL i tego, że „na celowniku” oszustów nie są osoby najbogatsze, ale właśnie najczęściej te mniej zamożne. Z kolei dr Agnieszka Goldiszewicz z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej dodaje, że istniejąca w Polsce możliwość zastrzeżenia numerów identyfikacyjnych osób fizycznych jest rozwiązaniem innowacyjnym na tle krajów Europy i sytuuje Polskę w kręgu pionierów technologicznych w obszarze cyfryzacji.

– Do tej pory tylko 23% dorosłej populacji skorzystało z możliwości zastrzeżenia numeru PESEL. Jest to stosunkowo wysoki wynik, biorąc pod uwagę strukturę wiekową uprawnionej populacji, którą w dużej mierze tworzą osoby starsze, zagrożone zjawiskiem tzw. cyfrowego wykluczenia – dodaje dr Goldiszewicz.

W jej ocenie, odnotowany w 2025 roku przyrost liczby zgłoszonych zastrzeżeń numeru PESEL ma niezwykle dynamiczny charakter, ale liczba 2 mln jest obiektywnie wysoka. W opinii ekspertki, czynnikiem, który w ubiegłym roku mógł mieć wpływ na duże zainteresowanie możliwością zastrzeżenia numeru PESEL, były szeroko zakrojone kampanie informacyjne powiązane ze zwiększeniem świadomości ryzyk związanych z wyłudzeniem numeru PESEL.

– Z punktu widzenia analizowanych danych interesujące mogłoby się okazać ustalenie tego, w jakich grupach wiekowych najczęściej korzystano z omawianego uprawnienia. Powstaje więc pytanie, która z grup okazała się najefektywniejszym odbiorcą komunikatów dotyczących konieczności zabezpieczania danych osobowych o szczególnym znaczeniu – zauważa ekspertka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.

[fragment artykułu]

(MN, Marzec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce we wrześniu 2025 r. – raport GUS

mari-helin-tuominen-38313-unsplash
„Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce we wrześniu 2025 r.” to jeden z nowych raportów Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Jak informuje GUS, w ostatnim dniu września 2025 r. zbiorowość pracujących w gospodarce narodowej liczyła 15128,0 tys. osób, tj. o 0,1% mniej niż we wrześniu 2024 r. Natomiast w porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,6%. Dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczą osób pracujących w gospodarce narodowej mieszkających na terenie Polski lub za granicą. Każdy pracujący jest identyfikowany jeden raz – w pracy głównej.
W 22 tablicach, dołączonych do tej publikacji, udostępnione są szczegółowe dane o pracujących w gospodarce narodowej. Znajdują się one na oficjalnej stronie internetowej GUS, razem z pełnym raportem.

Źródło: GUS.

Raport GUS: Obwieszczenie w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za czwarty kwartał 2025 r.

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Obwieszczenie w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za czwarty kwartał 2025 r.”.

Jest to obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 26 lutego 2026 r. w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za IV kwartał 2025 r.

Jak informuje GUS, w związku z art. 109 ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r. – Przepisy wprowadzające ustawę o zasadach zarządzania mieniem państwowym (Dz. U. poz. 2260, z 2018 r. poz. 1669 i 2159 oraz z 2019 r. poz. 730) ogłoszono, że wskaźnik cen dóbr inwestycyjnych za czwarty kwartał 2025 r. w stosunku do trzeciego kwartału 2025 r. wyniósł 100,2 (wzrost cen o 0,2%). Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

[DANE Z KRD] Na koniec ub.r. całkowite zadłużenie rolników-przedsiębiorców wyniosło 230,5 mln zł

liczenie-zl
Na koniec 2025 roku liczba rolników-przedsiębiorców wpisanych do KRD spadła o blisko 6% w porównaniu z sytuacją z 31 grudnia 2024 roku. W analizowanym okresie całkowite zadłużenie ww. grupy zmalało rdr. o przeszło 5%, ale w kilku województwach wzrosło. Z kolei średni dług powiększył się o 0,6% rdr. Wyniósł on ponad 67,5 tys. zł. Statystyczny rolnik-przedsiębiorca z tego rejestru zalegał ze spłatą zobowiązań 707 dni. Patrząc na dane z poszczególnych województw, widać, że w dwóch z nich przekroczona została bariera 1000 dni, tj. w opolskim i świętokrzyskim.

Według danych KRD, na koniec 2025 roku w tym rejestrze znajdowało się 3415 rolników-przedsiębiorców (z Działu 01 PKD – A rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo). To o 5,8% mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich wpisanych 3625.

– Spadek liczby rolników-przedsiębiorców w rejestrze nie oznacza automatycznie poprawy kondycji finansowej w tej branży. Z rozmów z wierzycielami wynika, że wielu rolników zamyka lub zawiesza zarejestrowaną jednoosobową działalność – na NIP, ale nadal prowadzi gospodarstwo rolne jako osoba fizyczna i zaciąga zobowiązania na PESEL, czego w tych statystykach już nie widać – komentuje Katarzyna Wuczkowska, ekspertka od rolnictwa z Krajowego Rejestru Długów (KRD).

W opinii radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego Adriana Parola, podane wyżej stanowisko jest dość częstą praktyką na rynku. Do tego ekspert dodaje, że taka postawa świadczy o narastających problemach w tej branży. Ponadto wskazuje na to, że jest to swego rodzaju chęć pewnej ucieczki od tych problemów. I to szybko w tym sektorze może się nie zmienić.

– Rolnicy są rzadziej niż inne branże wpisywani do rejestru przez wierzycieli. Branża jest hermetyczna, często rozlicza się barterowo, czyli towar za zboże. Wpis do rejestru dłużników traktowany jest jako ostateczność, którą wielu dostawców w rolnictwie stara się odwlekać, żeby nie stracić wieloletniego klienta. W efekcie dane o rolnikach-przedsiębiorcach pokazują raczej wierzchołek góry lodowej niż pełen obraz problemów finansowych na wsi. Faktyczna skala zadłużenia części gospodarstw może być wyższa, niż wskazują na to dane – dodaje Katarzyna Wuczkowska.

Na koniec ubiegłego roku całkowite zadłużenie rolników-przedsiębiorców wpisanych do KRD wyniosło 230,5 mln zł. To o 5,2% mniej niż rok wcześniej, kiedy kwota ta była na poziomie 243,2 mln zł.

– W mojej ocenie, ten wynik o niczym nie świadczy, choć jest to pozytywny sygnał. Znając specyfikę tej branży, można powiedzieć, że te dane nie do końca mogą oddawać obraz realnej sytuacji. Powodów oczywiście jest kilka, a temat jest bardzo złożony. Natomiast ww. sygnału nie należy interpretować jako jednoznacznego dowodu polepszenia kondycji finansowej rolnictwa. Kluczowe będzie to, czy w kolejnych kwartałach poprawie ulegną fundamenty ekonomiczne gospodarstw – przede wszystkim relacja cen sprzedaży do kosztów produkcji oraz stabilność przychodów – twierdzi mec. Adrian Parol.

W wybranych województwach widać wzrost rdr. kwoty zadłużenia. Taka sytuacja dotyczy lubelskiego (z 14,3 mln zł do 18,4 mln zł), lubuskiego (z 6,4 mln zł do 8,7 mln zł), małopolskiego (z 5,5 mln zł do 6,6 mln zł), podlaskiego (z 13,7 mln zł do 14,2 mln zł), pomorskiego (z 11,7 mln zł do 12,3 mln zł), a także śląskiego (z 7,7 mln zł do 7,8 mln zł).

– W regionach typowo rolniczych, gdzie jest po prostu więcej gospodarstw, np. w Polsce wschodniej i północno-wschodniej, naturalnie rośnie też łączna kwota zadłużenia. Im większy udział rolnictwa w lokalnej gospodarce, tym większa ekspozycja na wahania cen, koszty nawozów, paliwa czy energii. Wzrost może wynikać zarówno z przybywania nowych dłużników, jak i z pogłębiania się zadłużenia dotychczasowych dłużników, którzy w trudniejszych latach ratują płynność kredytem lub leasingiem. Jednocześnie w innych regionach część długów jest spłacana lub strukturyzowana, co obniża łączne zadłużenie – analizuje Katarzyna Wuczkowska.

[fragment artykułu]

(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Mennica Skarbowa notuje 200% wzrost sprzedaży

3 monety (1)
Mimo dynamicznych wahań cen złota na światowych rynkach, popyt na produkty inwestycyjne w Polsce pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Mennica Skarbowa, spółka notowana na rynku New Connect Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, w styczniu tego roku zanotowała ponad 200-procentowy wzrost sprzedaży w porównaniu do analogicznego okresu 2025 roku. Zainteresowanie klientów koncentruje się przede wszystkim na małych gramaturach złota, które można łatwo upłynnić zarówno w kraju, jak i na całym świecie. Jednocześnie przedstawiciele firmy nadal prognozują wzrost ceny złota do 5500 dolarów USA za uncję do końca roku.

W naszych oddziałach stacjonarnych, ale także w sklepie on-line obserwujemy ogromny popyt na złoto. Mimo wysokich wahań cen jakie ostatnio notowaliśmy złoto pozostaje bezpieczną przystanią, bo to inwestycja na dekady. Wszyscy, którzy porównują złoto do rynku akcji czy kryptowalut, mylą rodzaje aktywów. Złoto nie jest instrumentem do krótkoterminowej spekulacji, lecz narzędziem do ochrony majątku i stabilizowania portfela w długim horyzoncie czasu. Ponad 200-procentowy wzrost sprzedaży w styczniu jaki zanotowaliśmy potwierdza, że Polacy coraz częściej myślą o złocie w kategoriach strategicznych.- komentuje Adam Stroniawski, dyrektor zarządzający Mennicy Skarbowej

Małe gramatury najchętniej wybierane przez Polaków

Z danych sprzedażowych wynika, że największym zainteresowaniem cieszą się złote sztabki o wadze 1 g, 5 g, 10 g oraz 1 uncji. Popularność zyskują również klasyczne monety bulionowe, takie jak Krugerrand, Wiedeński Filharmonik czy Liść Klonowy. Produkty te są rozpoznawalne globalnie, co znacząco ułatwia ich późniejszą odsprzedaż. Klienci coraz częściej podkreślają, że decydują się na mniejsze gramatury ze względu na elastyczność w ich sprzedaży. W sytuacji potrzeby szybkiego dostępu do gotówki łatwiej jest sprzedać część posiadanego złota niż większą sztabkę o znacznej wartości. To podejście świadczy o rosnącej świadomości inwestorów indywidualnych, którzy traktują złoto jako zabezpieczenie finansowe, a nie jedynie formę lokaty kapitału.

[fragment artykułu]

Źródło: Mennica Skarbowa
materiał prasowy

Koniec z dwucyfrową drożyzną w sklepach?

fabian-blank-78637-unsplash
Koniec z dwucyfrową drożyzną w sklepach? W 2025 r. ceny masła wzrosły średnio o 11,5 proc. r/r. Tak wynika z niedawno opublikowanego raportu branżowego. Eksperci komentujący te wyniki wskazują, że w ub.r. zakłady mleczarskie mierzyły się z wysokimi kosztami operacyjnymi i presją płacową.

Na ceny detaliczne masła mocno wpłynęły również czynniki globalne. Do najważniejszych z nich należą podaż mleka w UE, USA i Nowej Zelandii, sezonowość popytu na tłuszcze mleczne oraz kursy walut. Eksperci przewidują, że w 2026 roku możliwe są obniżki cen masła przekraczające nawet 10% r/r. Taki scenariusz nie jest jednak automatyczny i zależy od splotu kilku warunków rynkowych.

Ceny masła w 2025 roku wzrosły średnio o 11,5% w porównaniu z rokiem 2024. To wniosek z cyklicznie wydawanego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”. – W 2025 roku przemysł cukierniczo-piekarniczy zaczął odchodzić od utwardzanych tłuszczów roślinnych na rzecz naturalnego masła, co wyśrubowało jego hurtowe ceny. Do tego produkcja tego artykułu jest energochłonna. Ponadto zakłady mleczarskie mierzyły się z wysokimi kosztami operacyjnymi i presją płacową. Gdy surowiec drożał, ceny detaliczne masła szybko rosły, a gdy taniał, wolno spadały. Co więcej, umowy zawarte między sieciami handlowymi a producentami na szczycie cenowym pod koniec 2024 roku obowiązywały jeszcze przez dużą część 2025 roku, wpływając na wyższe ceny oferowanych produktów – analizuje dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Z kolei Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland zauważa, że na ceny detaliczne mocno wpłynęły również czynniki globalne. Do najważniejszych z nich należą podaż mleka w UE, USA i Nowej Zelandii, sezonowość popytu na tłuszcze mleczne oraz kursy walut. Osłabienie złotego podniosło wydatki związane z importem, a droższy fracht i energia zwiększyły koszty wytworzenia oraz dystrybucji. – W praktyce detal reaguje na te impulsy z opóźnieniem, tj. zwykle 2-4 miesiące między zmianą cen hurtowych a półką sklepową, a przy dużych zapasach i dłuższych kontraktach wymaga to nawet więcej czasu. Stąd wrażenie, że masło w sklepie „goni” zmiany surowca, ale rzadko spada tak szybko, jak wcześniej rosło – mówi Pryzmont.

Dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito wyjaśnia, że globalne ceny mleka, masła czy sera rosły do jesieni 2024 roku, by następnie się lekko ustabilizować lub zmniejszyć. Giełdowe ceny masła rozpoczęły silniejsze spadki w okolicach sierpnia 2025 roku. – Pod koniec roku pojawiły się alarmistyczne informacje, że mleko w skupach było tańsze niż butelkowana woda mineralna. Warto także pamiętać, że Polska jest eksporterem netto produktów mlecznych. W ciągu 10 pierwszych miesięcy 2025 roku eksport tej kategorii wyniósł 3,4 mld złotych i był o 13% wyższy niż przed rokiem. Samo masło i tłuszcze mleczne stanowiły w tej kwocie około 14%, czyli 476 mln euro. Skala tego eksportu – po uwzględnieniu cen u głównych partnerów handlowych Polski – dawałaby ubytek z rynku na poziomie 2,5 kg masła na mieszkańca naszego kraju w skali roku – wyjaśnia dr Szymański.

[fragment artykułu]

(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

Czy metale szlachetne wracają do roli fundamentu finansów?

adeolu-eletu-38649-unsplash
Rynek złota nie tylko pozostaje blisko rekordowych poziomów, ale coraz wyraźniej wychodzi poza tradycyjne ramy inwestycyjne. W czasie, gdy ceny kruszcu utrzymują się w pobliżu historycznych maksimów, stan Teksas uruchomił własny system sprzedaży złota i srebra, emitując oficjalne monety oraz złote banknoty i oferując ich przechowywanie w państwowym depozycie. Ten bezprecedensowy ruch, w połączeniu z silnym popytem inwestorów i banków centralnych, pokazuje, że złoto ponownie zaczyna odgrywać rolę nie tylko aktywa inwestycyjnego, ale także elementu infrastruktury finansowej.

Od ubiegłego tygodnia kurs królewskiego kruszcu utrzymuje się w okolicach 5000 dolarów za uncję, pozwalając inwestorom “odpocząć” zarówno od spektakularnych wzrostów, jak i dynamicznych spadków. Jak podkreśla Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, to etap naturalny w silnym trendzie wzrostowym.

– Mamy do czynienia z klasycznym momentem oddechu rynku. Po dwóch latach dynamicznych wzrostów konsolidacja jest czymś zdrowym. Fundamenty się nie zmieniły. Złoto nadal pozostaje beneficjentem napięć geopolitycznych, zakupów banków centralnych i oczekiwań na luzowanie polityki pieniężnej – mówi ekspert.

Prognozy z „szóstką z przodu”

To, co jeszcze niedawno brzmiało jak odważna teza, dziś zaczyna być powtarzającym się scenariuszem. BNP Paribas zakłada 6000 dolarów za uncję złota do końca roku. JP Morgan mówi o 6300 USD. Wells Fargo, UBS, CIBC, Deutsche Bank czy Societe Generale również wskazują na poziom 6000 USD jako realny punkt odniesienia.

– Prognozy powyżej 6000 dolarów nie wynikają z euforii, tylko z rachunku makroekonomicznego. Jeśli banki centralne utrzymają zakupy, a Fed rozpocznie cykl obniżek stóp, przy jednoczesnym utrzymaniu napięć geopolitycznych, złoto naturalnie będzie przesuwać się wyżej. W tym scenariuszu 6000 dolarów przestaje być ekstremum, a staje się logiczną konsekwencją trendu – komentuje Michał Tekliński.

Rynek terminowy, według wycen kontraktów CME FedWatch, nadal zakłada co najmniej dwie obniżki stóp procentowych w 2026 roku. Pierwszy ruch możliwy jest w czerwcu, choć mocne dane z amerykańskiego rynku pracy mogą te oczekiwania przesunąć w czasie. W ostatnim raporcie Departamentu Pracy przybyło 130 tys. miejsc pracy przy oczekiwaniach rzędu 70 tys., a stopa bezrobocia spadła do 4,3%. To sygnał, że Fed nie musi się spieszyć.

Jednym z najmocniejszych fundamentów pozostaje konsekwentna polityka banków centralnych. Ludowy Bank Chin zwiększa rezerwy złota już piętnasty miesiąc z rzędu. Na koniec ostatniego okresu raportowego posiadał 74,19 mln uncji, czyli około 2307 ton. Wartość tych rezerw wzrosła do 369,6 mld USD.

– To nie jest przypadkowa dywersyfikacja, lecz długofalowa strategia ograniczania zależności od dolara. Skala i regularność zakupów pokazują, że złoto wróciło do rdzenia globalnej architektury finansowej. Państwa traktują je jako zabezpieczenie przed ryzykiem systemowym. To zmienia charakter rynku – zauważa Michał Tekliński.

[fragment artykułu]

Autor: Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark

Źródło: Goldsaver
materiał prasowy

Przeciętne zatrudnienie i wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2026 r. wg GUS

markus-spiske-484245-unsplash
„Przeciętne zatrudnienie i wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2026 r.” to jeden z nowych raportów Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Jak informuje GUS, w styczniu 2026 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,2% niższe niż w grudniu 2025 r. i o 0,8% niższe niż przed rokiem. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2026 r. było niższe o 6,1% niż w grudniu 2025 r. i wzrosło nominalnie o 6,1% w porównaniu ze styczniem 2025 r. Przeciętne zatrudnienie po przeliczeniu wymiarów etatów osób niepełnozatrudnionych na pełne etaty. – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: GUS.

DANE Z CEIDG: W ub.r. otwarto blisko 289 tys. jednoosobowych firm. Odwieszono ponad 191 tys.

rejstracja-firmy
W 2025 roku do CEIDG wpłynęło 288,8 tys. wniosków o założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Rok wcześniej było to zaledwie o 64 mniej. Jednocześnie zamknięto 196,7 tys. JDG, a w 2024 r. – 189 tys. W 2025 r. do rejestru wpłynęło też 191,1 tys. wniosków o wznowienie firmy. To o 0,2% więcej niż w 2024 roku – 190,6 tys. Eksperci podsumowujący ww. dane mówią, że liczba nowych JDG utrzymuje się na stabilnym poziomie. Wznowienia i zamknięcia krążą wokół podobnych wartości, a przedsiębiorcy coraz częściej traktują działalność gospodarczą jak przełącznik, który można włączyć lub wyłączyć w zależności od popytu.

W całym 2025 roku do rejestru Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) wpłynęło 288,8 tys. wniosków o założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 64 więcej niż w 2024 roku. Dla porównania w 2025 roku złożono 196,7 tys. wniosków o zamknięcie JDG, a w 2024 r. – 189 tys. Dr Bartłomiej Gabryś, wykładowca na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, jest zdania, że te liczby dowodzą, iż polska gospodarka osiągnęła pewien poziom stabilizacji, a w otoczeniu prawnym nie nastąpiły zmiany, które by powodowały odwrócenie trendu.

– Działa to w obie strony, tj. nie pojawiły się zachęty do zatrudniania na umowy o pracę, ale też nie popłynął sygnał, że prowadzenie działalności gospodarczej stało się trudniejsze albo bardziej ryzykowne – dodaje dr Gabryś.

Pytany o przyczyny zarejestrowania w ciągu roku blisko 289 tys. jednoosobowych działalności radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol wskazuje, że JDG pozostaje najłatwiejszą formą wejścia w działalność biznesową. W rezultacie jest powszechnie wykorzystywana zarówno do faktycznego prowadzenia firmy, jak i do świadczenia usług w formule B2B czy dorabiania do innych źródeł dochodu.

– W ujęciu bezwzględnym liczba blisko 289 tys. nowych JDG jest wysoka i pokazuje skalę zainteresowania tą formą aktywności. Nie można jej jednak oceniać w oderwaniu od liczby zamknięć, ponieważ dopiero porównanie obu wskaźników pokazuje realną kondycję sektora. W 2025 roku liczba zamknięć była wyraźnie wyższa niż rok wcześniej, co oznacza, że mimo identycznej wartości nowych działalności, bilans netto uległ pogorszeniu. Jak trafnie można to ująć, rynek do JDG wchodzi równie chętnie, ale wychodzi z niego coraz szybciej – dodaje mec. Adrian Parol.

Z kolei dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, wskazuje, że po 2020 roku możemy wyróżnić kilka faz dotyczących zainteresowania rejestracją działalności gospodarczej. Pierwsza z nich to pandemiczny rok 2020, kiedy złożono nieco ponad 260 tys. wniosków. Lata 2021 (295 tys. wniosków o rejestrację) i 2022 (310 tys.) to okres przyspieszenia postpandemicznego, zaś 2023 rok (302 tys.) to początek okresu nieco mniejszej liczby tego rodzaju wniosków. W 2024 i 2025 roku ich liczba była niemal identyczna (289 tys.), co podkreśla stabilizację w tym względzie.

– Znacznie ciekawsze jest spojrzenie na saldo netto, tj. liczbę założeń po odjęciu zamknięć JDG. Tutaj widzimy zdrowy trend stabilnie mocnego przyrostu liczby JDG. Co roku mamy przewagę netto założeń JDG nad zamknięciami o co najmniej 100 tys. To pokazuje, że zdrowy, przedsiębiorczy duch nie opuszcza Polaków oraz osób niebędących obywatelami Polski, a zakładających działalność gospodarczą, pośród których najliczniejszą grupę stanowią obywatele Ukrainy – uzupełnia dr Mrowiec.

W 2025 r. do rejestru CEIDG wpłynęło 191,1 tys. wniosków o wznowienie jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 0,2% więcej niż w 2024 roku, kiedy takich zgłoszeń było 190,6 tys. Jak podkreśla dr Mrowiec, fakt, że wznowienia stanowią ponad 2/3 nowych rejestracji, dowodzi, iż znaczna część prowadzących działalność w formie JDG wykorzystuje elastyczność tego sposobu prowadzenia biznesu. Przełączają się między trybem aktywnym i nieaktywnym. Część wykonuje prace sezonowe, np. w obsłudze turystów w miejscowościach, które przyciągają gości tylko latem. Z puntu widzenia takich osób nie ma sensu ponosić kosztów ZUS, księgowości i innych przez cały rok, tj. rozsądniej jest aktywować się na czas sezonu.

– Freelancerzy i podmioty działające w formule B2B aktywują działalność na czas, kiedy mają kontrakty, a zawieszają w okresach pomiędzy czy np. planując długie wakacje. Wyrejestrowanie JDG może też być sposobem ograniczenia kosztów na czas, kiedy działalność nie ma klientów bądź nie udało się zatrudnić pracowników. Należy przy tym pamiętać, że zawieszenie nie przerywa biegu ulgi na start w ZUS ani 24-miesięcznego preferencyjnego ZUS na początku prowadzenia działalności – mówi ekspert z Grant Thornton.

W ocenie dra Bartłomieja Gabrysia, liczba wznowionych działalności jest odpowiednia, gdy wziąć pod uwagę dynamikę otwierania i zamykania JDG. Ta liczba świadczy o stabilizacji na rynku i braku zmian w otoczeniu, szczególnie finansowym, fiskalnym i prawnym. Prawnik Adrian Parol dodaje, że zbliżona liczba wznowień rok do roku nie jest zaskoczeniem i wskazuje na utrwalenie się cyklicznego modelu funkcjonowania jednoosobowych działalności gospodarczych.

– JDG coraz częściej pełni rolę elastycznego instrumentu reagowania na koniunkturę, który można zawiesić w okresie braku zleceń i wznowić wraz z pojawieniem się nowych kontraktów. Stabilność tego wskaźnika sugeruje, że warunki prowadzenia działalności w analizowanych okresach były podobne, przynajmniej z punktu widzenia opłacalności powrotu na rynek – podsumowuje mec. Parol.

(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

GUS: Produkcja budowlano-montażowa w styczniu 2026 r.

mari-helin-tuominen-38313-unsplash
Główny Urząd Statystyczny z raportem „Produkcja budowlano-montażowa w styczniu 2026 r.”.

Według wstępnych danych przedstawionych przez GUS, produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) zrealizowana na terenie kraju w styczniu 2026 roku była niższa o 12,8% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku i o 65,2% niższa w odniesieniu do grudnia 2025 roku. Po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym produkcja budowlano-montażowa w styczniu 2026 roku była o 10,8% niższa niż w analogicznym okresie 2025 roku oraz o 8,9% niższa niż w grudniu 2025 roku. – dodaje Główny Urząd Statystyczny. Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Są to dane wstępne, które obejmują przedsiębiorstwa o liczbie pracujących powyżej 9 osób, których przeważający rodzaj działalności zaliczono do sekcji F „Budownictwo” według Polskiej Klasyfikacji Działalności 2007 (PKD 2007).

Źródło: GUS
materiał prasowy

Raport GUS: Obroty towarowe handlu zagranicznego ogółem i według krajów w styczniu – grudniu 2025 r.

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Obroty towarowe handlu zagranicznego ogółem i według krajów w styczniu – grudniu 2025 r.”.

Jak informuje GUS, obroty towarowe handlu zagranicznego  w okresie styczeń – grudzień 2025 r. wyniosły w cenach bieżących 1 553,5 mld PLN w eksporcie oraz 1 579,7 mld PLN w imporcie. Ujemne saldo ukształtowało się na poziomie 26,3 mld PLN. W porównaniu z analogicznym okresem 2024 r. eksport wzrósł o 2,0%, a import o 3,9%.
Eksport wyrażony w dolarach USA w styczniu – grudniu 2025 r. wyniósł 411,7 mld USD, a import 420,4 mld USD (wzrost w skali roku w eksporcie o 7,5%, a w imporcie o 9,9%).
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Sprawy WIBOR-owe coraz częściej trafiają na wokandę

sprawa-sad
W sądach okręgowych przybywa spraw dotyczących roszczeń z umów bankowych ze zmiennym oprocentowaniem zależnym od stawki referencyjnej WIBOR. W 2025 roku wpłynęło ich o ponad 105% więcej niż w 2024 roku. Zdecydowanie najwięcej z nich zarejestrowano w Warszawie – ponad 20% wszystkich w kraju. Z kolei o przeszło 165% wzrosła rdr. liczba załatwionych tego typu spraw. Przy tym część sporów zawieszono do czasu wydania orzeczenia przez TSUE. Już po jego ogłoszeniu, eksperci prognozują dalszy rozwój sytuacji. I tutaj zaczyna się wachlarz różnych scenariuszy – zarówno pozytywnych, jak negatywnych lub neutralnych dla samych konsumentów.

Wzrost liczby roszczeń

Jak wynika z danych z 47 sądów okręgowych, w 2025 roku wpłynęło do nich ok. 1800 spraw dotyczących roszczeń z umów bankowych ze zmiennym oprocentowaniem zależnym od stawki ref. WIBOR (symbol 049zł). To o 105,2% więcej niż w 2024 roku, kiedy takich przypadków odnotowano ok. 870.

– Skokowy wzrost liczby spraw świadczy o tym, że spór o WIBOR przestał być niszową ciekawostką, a stał się trendem na wzór spraw frankowych. Głównym motorem napędowym była wysoka zmienność stóp procentowych, która drastycznie podniosła raty i zmusiła kredytobiorców do szukania ratunku na drodze prawnej. Dużą rolę odegrały kancelarie prawne, które po sukcesach z kredytami CHF, skutecznie przenoszą swoje doświadczenie i gotowe schematy działania na grunt kredytów złotowych – komentuje dr inż. Piotr Komorowski z Instytutu Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Analizując dane z poszczególnych sądów okręgowych, widać, że najwięcej takich pozwów zarejestrowano w SO w Warszawie – 365. To ponad 20% wszystkich w kraju. Trzycyfrowy wynik odnotowano jeszcze tylko w SO w Poznaniu – 228. Natomiast do części sądów okręgowych wpłynęło po kilka lub kilkanaście spraw oznaczonych symbolem 049zł.

– Zróżnicowanie wpływu spraw do sądów jest zrozumiałe i naturalne. W Warszawie koncentrują się centrale banków oraz ich oddziały. Ma na to wpływ również lokalizacja kancelarii prowadzących tego typu sprawy. Pomimo możliwości zdalnego zawierania umów czy prowadzenia spraw, siedziba kancelarii ma istotne znaczenie dla części klientów. Wraz ze wzrostem liczby spraw zwiększy się ich liczba również w sądach zlokalizowanych w innych miastach – dodaje adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal.

Więcej załatwionych spraw

Z danych z 47 sądów okręgowych wynika też, że w 2025 roku załatwiono w nich ok. 400 spraw dotyczących roszczeń z umów bankowych ze zmiennym oprocentowaniem zależnym od stawki ref. WIBOR (symbol 049zł). To o ponad 165% więcej niż w 2024 roku, kiedy takich przypadków było ok. 150. Powyższe dane dotyczą załatwionych spraw, co niekoniecznie musi oznaczać wydanie wyroku.

– Sądy zaczęły rozpoznawać pozwy z tej kategorii, a nie tylko je rejestrować. Zaryzykuję ocenę, że spraw zakończonych inaczej niż wyrokiem jest całkiem sporo. Mogą to być zarówno umorzenia, np. po cofnięciu pozwu wskutek ugody, sprawy zawieszone jak również odrzucenia pozwu ze względu na błędy w przygotowaniu – wylicza adwokat Jakub Bartosiak.

Potwierdzeniem tego są szczegółowe dane z sądu okręgowego w jednym z największych miast w Polsce. W kategorii „załatwiono” są m.in. takie przypadki, jak umorzenie wobec cofnięcia pozwu czy oddalenie. – Umorzenie po cofnięciu pozwu często jest efektem zawarcia ugody lub osiągnięcia porozumienia z bankiem co do modyfikacji warunków spłaty. Z oczywistych względów banki nie nagłaśniają tego typu sytuacji. Znane są jednak przypadki porozumień w sprawach, które trafiły już do TSUE. Celem takiego działania może być właśnie uniknięcie niekorzystnych rozstrzygnięć Trybunału – dodaje ekspert z MBM Legal.

Natomiast rzecznik prasowy jednego z sądów okręgowych wskazuje, że zdecydowana większość tych spraw została zawieszona. Zrobiono to do czasu zakończenia postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-471/24 (w przedmiocie pytań prejudycjalnych przedstawionych przez Sąd Okręgowy w Częstochowie w sprawie I C 1226/23).

– W mojej ocenie, zawieszenie postępowań nie jest korzystne ani właściwe. Postępowania trwają na tyle długo, że można przeprowadzić postępowanie dowodowe, a dopiero na etapie wydawania wyroku uwzględnić zapadłe w międzyczasie wyroki TSUE. Sądy polskie są sądami europejskimi. Muszą jedynie wykazać się odwagą w stosowaniu przepisów chroniących konsumentów. Nie do każdego rozstrzygnięcia wymagane są wskazówki TSUE. Jeśli bank błędnie wskazuje miejsce publikacji WIBOR, nie dołącza do umowy obowiązkowych dokumentów, nie informuje klientów, że WIBOR jest ustalany przez grupę pracowników banków, to sąd może ocenić takie zachowanie bez czekania na wyroki TSUE – stwierdza mec. Bartosiak.

Europejski głos

Jak zaznacza Piotr Kuczyński, analityk z DI Xelion, orzeczenie TSUE z 12 lutego br. jest lepsze dla banków, niż mogły się spodziewać. Potwierdzono, że WIBOR jest nie do zakwestionowania. Gdyby można było go podważyć, to byłaby otwarta droga dla kancelarii prawnych do budowania prawdziwych fortun. W tym przypadku jest to niemożliwe. Nawet jeśli będą niejasne klauzule, to nie nastąpi unieważnienie umowy. Ekspert zwraca uwagę na reakcję sektora bankowego na GPW. Po orzeczeniu indeks WIG-Banki urósł o 0,75%. To niewiele, ale ok. 90% inwestorów oczekiwało takiego rozstrzygnięcia Trybunału. Gdyby było ono niekorzystne dla banków, mielibyśmy potężny spadek.

– Orzeczenie TSUE ogranicza ryzyko systemowe i w pewnym sensie jest tzw. scenariuszem bezpiecznego środka, który oddala wizję natychmiastowego paraliżu finansowego banków. Sam wskaźnik WIBOR nie jest automatycznie nieuczciwy, co oddala scenariusz masowego unieważniania kredytów. Jednocześnie wyrok otwiera drogę do indywidualnego badania przejrzystości klauzul i tego, czy klient faktycznie rozumiał mechanizm zmiennego oprocentowania. A to oznacza, że banki mogą ponosić koszty tam, gdzie zawiodły procedury informacyjne – podkreśla dr inż. Piotr Komorowski.

Zdaniem mec. Jakuba Bartosiaka, TSUE umożliwił polskim sądom ocenę umów opartych o WIBOR. Niedawny wyrok dotyczył umowy z 2019 r. Jest to bardzo istotna okoliczność. Banki nie mogą powoływać się na oficjalne uregulowanie WIBOR, skoro nastąpiło ono warunkowo dopiero w 2017 roku, a w pełni – w 2020 roku. – W praktyce umowy z oprocentowaniem opartym na wskaźniku WIBOR, nawet zawarte po 2017 roku, podlegają ocenie zgodności z dyrektywą 93/13, czyli tzw. dyrektywą konsumencką. Sąd może sprawdzać, czy sposób wprowadzenia go do umowy i okoliczności jej zawarcia nie były nieuczciwe – wyjaśnia ekspert.

Według Piotra Kuczyńskiego, orzeczenie TSUE powinno sprawić, że mniej kancelarii prawnych będzie zachęcać do składania pozwów związanych z WIBOR-em. Oczywiście, będą też takie, które zechcą pozyskać klientów i walczyć z bankami. Zdaniem analityka DI Xelion, wyroki będą w 99% przypadków niekorzystne dla kredytobiorców. Ekspert nie zachęca do sądzenia się w tej sprawie z bankami. Z kolei mec. Bartosiak zwraca uwagę na to, że TSUE faktycznie uznał, iż bank nie musi szczegółowo informować o metodologii ustalania wskaźnika, o ile spełnił wszystkie obowiązki informacyjne. Polskie przepisy są jednak w tym zakresie bardziej rygorystyczne niż dyrektywa. Art. 384 kodeksu cywilnego przewiduje obowiązek dostarczenia regulaminów i podobnych dokumentów. I to właśnie może być podstawą do sporów części kredytobiorców z bankami.

– Przewiduję, że orzeczenie TSUE doprowadzi do stabilizacji dynamiki nowych pozwów. Nie ma podstaw do masowych roszczeń, ale jednocześnie nie zostaje zamknięta droga do sporów indywidualnych. Kancelarie prawne mogą zmienić strategię, koncentrując się bardziej na jakości informowania klientów i konstrukcji konkretnych klauzul niż na podważaniu samego WIBOR-u. Banki z kolei mogą przyjąć bardziej selektywne podejście do ugód, ponieważ wyrok wzmacnia ich pozycję negocjacyjną, ale nie eliminuje ryzyka przegrywania części spraw. Ostateczny kierunek rozwoju sporów będzie zależał od pierwszych rozstrzygnięć polskich sądów, które wyznaczą praktyczną interpretację wyroku TSUE – podsumowuje ekspert z UKSW.

(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone
materiał prasowy

Radosław Jodko: Gdzie przebiega granica użyteczności cyfrowego doradztwa?

jodko
Rynek robo-doradców ma osiągnąć wartość 3,2 biliona dolarów do 2033 roku, a młodzi inwestorzy coraz częściej zaczynają od algorytmu zamiast od rozmowy z doradcą. Automatyczny rebalancing i zbieranie strat podatkowych działają bez emocji i bez przerwy – ale też bez pytań o kontekst życiowy, plany rodzinne czy specyfikę wynagrodzenia. Gdzie przebiega granica użyteczności cyfrowego doradztwa?

Platformy takie jak Betterment, Ellevest, Wealthfront, Vanguard czy Charles Schwab zmieniły zasady gry. Oferują zautomatyzowane rozwiązania inwestycyjne i doradcze za niewielki ułamek kosztów pracy ludzkiego doradcy. Do tego dochodzi brak minimalnych progów wejścia i możliwość otwarcia konta w kilka minut przez smartfon.

– Obserwujemy wyraźny trend: młodsi inwestorzy, szczególnie millenialsi i pokolenie Z, traktują robo-doradców jako naturalny punkt startu. To racjonalne podejście. Przy niewielkim kapitale startowym i prostych celach inwestycyjnych algorytm sprawdzi się doskonale. Automatyczne zbieranie strat podatkowych, rebalancing portfela — te funkcje działają bez emocji i bez przerwy. – komentuje Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.

[fragment raportu]

Komentarz autorstwa Radosława Jodko, eksperta ds. inwestycji RRJ Group
materiał prasowy

Dane wstępne GUS: Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu 2026 r.

biznesman
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport pt. „Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu 2026 r. (dane wstępne)”.

Jak informuje GUS, według wstępnych danych w styczniu 2026 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 2,2% w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku. W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny towarów i usług wzrosły o 0,6%.
Jak informuje GUS, dane mają charakter wstępny i prezentowane są w zawężonym zakresie. Obliczone są na strukturze wydatków gospodarstw domowych (bez spożycia naturalnego) z 2024 r.

Źródło: GUS.

Styczeń zakończył się w sklepach wzrostem cen na poziomie 3,7 proc. rdr.

volkan-olmez-73767-unsplash
Według analizy ponad 82 tys. cen detalicznych, w styczniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,7% rdr. Dotyczyło to łącznie 17 kategorii najczęściej kupowanych produktów. W zestawieniu z wynikami z końcówki 2025 roku widać dalsze spowolnianie dynamiki wzrostu cen rdr. Ostatnio sama żywność podrożała średnio o 3,2% rdr. Różnica między nią i innymi grupami artykułów jest nadal zauważalna, ale coraz mniejsza. Wśród najbardziej drożejących kategorii w styczniu br. można zobaczyć używki (+10,2% rdr.), chemię gospodarczą (+8,3% rdr.), słodycze i desery (+7,1% rdr.), mięso (+6,7% rdr.), a także dodatki spożywcze (+5,9% rdr.). Natomiast na końcu zestawienia są warzywa (-4,1% rdr.), owoce (-3,1% rdr.), jak również art. dla dzieci (+1,6% rdr.). Ogólnie styczniowe ceny w sklepach trzymają się na wyższym plusie niż sama inflacja.

Z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, wynika, że w styczniu br. codzienne zakupy średnio zdrożały o 3,7% rdr. Dotyczyło to żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i art. dla dzieci – łącznie 17 kategorii. W grudniu wzrost rdr. (wyliczony wg tej samej metodologii) wyniósł 3,8%, a w listopadzie – 4,2%.

Ostatni niewielki spadek dynamiki wzrostów wynika głównie z efektów sezonowych, takich jak wyprzedaże świąteczne, kończące się w grudniu, a także ze stabilizacji cen po Nowym Roku. To jest typowe dla stycznia w handlu spożywczym. Dla konsumentów to pozytywny sygnał krótkoterminowej stabilizacji, choć zmiana jest niewielka i nie wskazuje na gwałtowne spadki cen – mówi dr Joanna Myślińska-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito.

Ceny samej żywności w styczniu br. poszły w górę średnio o 3,2% rdr. W grudniu odnotowano wzrost rdr. o 3,1%, a w listopadzie – o 3,7%.

Rynek nie dostarcza impulsów do zwiększonej presji cenowej w obszarze żywności. Jej ceny utrzymują się na tym samym poziomie wzrostów co w grudniu. Nieznaczne różnice w tym wypadku są raczej kosmetyczne i mogą być spowodowane niewielkimi wahaniami kursów walut. Te z kolei utrzymują się na stabilnym poziomie i nic nie wskazuje na to, by sytuacja ta miała się zmienić – komentuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Różnica pomiędzy wszystkimi analizowanymi kategoriami a samą żywnością jest nadal widoczna, choć właściwie coraz mniejsza. Dr Joanna Myślińska-Wieprow uważa, że to jest dobrą wiadomością dla gospodarstw domowych. – Ceny żywności, jako największej części wydatków, rosną wolniej niż chemia czy używki. Tendencja ta wynika z globalnego spadku cen surowców rolnych i efektu bazowego po wysokich wzrostach w 2025 r. Analiza danych wskazuje na stopniową normalizację, gdzie handel detaliczny odbudowuje marże bez szokowych podwyżek – dodaje ekspertka.

Po danych widać też, że używki (+10,2% rdr.), chemia gospodarcza (+8,3% rdr.), słodycze i desery (+7,1% rdr.), mięso (+6,7% rdr.) oraz dodatki spożywcze (+5,9% rdr.) stanowią TOP5 najbardziej drożejących kategorii w styczniu br. Według autorów analizy, w przypadku używek kluczową rolę odgrywa wzrost stawek akcyzy, który bezpośrednio przekłada się na ceny detaliczne. W opinii dr inż. Anny Motylskiej-Kuźmy, skala podwyżek mogła być jeszcze większa. Jednak część rozwiązań zaproponowanych przez rząd została zawetowana przez Prezydenta RP, co ograniczyło presję cenową w tym obszarze.

[fragment raportu]

Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 9 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki ze stycznia 2026 r. i analogicznego okresu z 2025 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą ponad 82 tys. cen detalicznych z przeszło 38,5 tys. sklepów należących do 62 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Uwaga! Autorzy raportu zastrzegają, że powyższa analiza nie może być traktowana jako pomiar wzrostu lub spadku ogólnego poziomu inflacji.

Źródło: UCE GROUP LTD
materiał prasowy

Szybki szacunek produktu krajowego brutto za 4 kwartał 2025 r. wg GUS

mari-helin-tuominen-38313-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Szybki szacunek produktu krajowego brutto za 4 kwartał 2025 r.”.

Według szybkiego szacunku produkt krajowy brutto (PKB) przygotowanego przez Główny Urząd Statystyczny, niewyrównany sezonowo w 4 kwartale 2025 r. zwiększył realnie się o 4,0% rok do roku (wobec wzrostu o 3,5% w  analogicznym okresie 2024 r.). Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.
Jak podkreśla GUS, dane mają charakter wstępny i mogą być aktualizowane, zgodnie z polityką rewizji stosowaną w kwartalnych rachunkach narodowych. Rewizja jest dokonywana podczas opracowywania pierwszego regularnego szacunku PKB za 4 kwartał 2025 r., który zostanie opublikowany w dniu 02.03.2026  r.

Źródło: GUS.

Rejestracje i upadłości przedsiębiorstw w 4 kwartale 2025 r. wg GUS

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport dotyczący rejestracji i upadłości przedsiębiorstw w ostatnim kwartale ubiegłego roku.

GUS poinformował, że w ostatnim kwartale 2025 r. odnotowano 83 673 rejestracji przedsiębiorstw, tj. o 2,0% więcej niż w analogicznym okresie ub. r. oraz 102 upadłości, tj. o 7 więcej niż w 4 kwartale 2024 r.

Liczba rejestracji przedsiębiorstw w 4 kwartale 2025 r. wyniosła 83 673 wobec 82 029 w analogicznym okresie roku poprzedniego. Ponad połowa wszystkich rejestracji dotyczyła trzech obszarów działalności, tj. usług (25,0%), budownictwa (17,1%) oraz handlu; naprawy pojazdów samochodowych (12,8%). Największy wzrost rejestracji w odniesieniu do 4 kwartału poprzedniego roku zanotowano w usługach (o 10,6%) i przemyśle (o 10,0%). Spadek zaobserwowano tylko w sekcji handel; naprawa pojazdów samochodowych (o 18,8%) oraz zakwaterowanie i gastronomia (o 1,5%). – informuje Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: GUS.

GUS: Cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce w sierpniu 2025 r.

analiza
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce w sierpniu 2025 r.”.

Jak informuje GUS, w ostatnim dniu sierpnia 2025 r. pracę w Polsce wykonywało 1103,1 tys. cudzoziemców. Jest to o 5,6% więcej niż w sierpniu 2024 r. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zmniejszyła się o 0,3%. Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego.

GUS informuje, że od danych za styczeń 2025 r. zbiorowość wykonujących pracę obejmuje również właścicieli, współwłaścicieli i dzierżawców gospodarstw indywidualnych w rolnictwie łącznie z pomagającymi członkami ich rodzin, w tym cudzoziemców.

Źródło: GUS.

Rynek retail mediów w Polsce osiągnął ok. 2 mld zł i jest trzecim co do wielkości medium reklamowym

retailmedia
Rok 2025 okazał się momentem zwrotnym dla retail mediów w Polsce. Zaczęły one działać jako dojrzały kanał mediowy, który realnie wspiera sprzedaż. Zdaniem ekspertów, zmieniło się podejście do tego rynku – z fazy testów i ciekawości przeszedł on do etapu regularnego planowania i rozliczania w ramach stałego miksu reklamowego. Choć brak jednolitych danych utrudniał precyzyjne szacunki, tempo wzrostu rynku w poprzednim roku ocenia się na dwucyfrowym poziomie, tj. w zakresie od 18 proc. do nawet 30 proc. rok do roku. Całkowita wartość rynku sięgnęła też ok. 2 mld zł, co dało retail mediom trzecie miejsce wśród największych mediów reklamowych w Polsce. Istotną zmianą był także ich rosnący wpływ na doświadczenia zakupowe konsumentów, mimo że poziom skali i zaawansowania pomiarów nadal odbiegał od standardów Europy Zachodniej i USA.

Dwucyfrowy wzrost

Jak stwierdza Radosław Gołąb, Chief Product & Sales Officer w MyShopTV, 2025 rok można uznać za przełomowy, choć raczej w sensie operacyjnym niż medialnym. Retail media przestały być postrzegane jako eksperyment i zaczęły funkcjonować jako pełnoprawny kanał mediowy z jasno określoną rolą, którą jest tak zwane domknięcie sprzedaży. Przełom polegał na zmianie sposobu myślenia o rynku, a nie na jednorazowym skoku wartości budżetów wydawanych na retail media.

– W ub.r. dynamika wzrostu retail mediów była dwucyfrowa, choć silnie zależna od przyjętej metodologii. Niektóre szacunki mówią aż o 30% wzroście rdr. Jednak nawet jeśli przyjmiemy ostrożny poziom ok. 18%, oznacza to wynik wyraźnie lepszy niż w większości innych mediów. Ze względu na brak standaryzowanych danych, dynamika wzrostu w 2025 roku szacowana jest szeroko. Wiadomo, że jej głównym motorem napędowym był digital. W segmencie in-store zeszły rok był czasem budowania świadomości oraz porządkowania procesów. Wartość całego rynku wyniosła ok. 2 mld zł, co plasuje retail media jako trzecie co do wielkości medium reklamowe w Polsce – po internecie i telewizji – mówi ekspert.

Rynek retail mediów w Polsce wyraźnie dojrzał. Eksperci obserwowali przejście od fazy pojedynczych testów oraz pilotaży do skalowania rozwiązań, standaryzacji ofert i coraz częstszej obecności retail mediów w stałych planach mediowych reklamodawców. Wzrosła liczba aktywnych sieci retail media network. Poprawiła się jakość danych oraz integracja kanałów online i in-store. – Było mniej testów, a więcej stałych aktywacji i powtarzalnych formatów. Wyraźnie wzrosła też rola danych First Party Data i ofert łączących sprzedaż online z wpływem na półkę oraz sklep stacjonarny. W stosunku do poprzednich lat można było zauważyć tzw. praktyczny przełom. Rynek przeszedł z etapu ciekawości do planowania i rozliczania retail mediów jako stałej pozycji w miksie reklamowym – zaznacza Maciej Tygielski, CEO MyShopTV.

Do tego ekspert dodaje, że w ub.r. nastąpiła faza doganiania rynków dojrzałych, ale z mniejszą standaryzacją i większą fragmentacją. Tempo rozwoju było dobre. Natomiast skala i dojrzałość pomiaru odstawały od Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. – W porównaniu do wiodących rynków zagranicznych zabrakło nam rozwiniętych agregatorów powierzchni oraz narzędzi do efektywnej realizacji wielopunktowych kampanii. Ekosystem danych wspierających realizację kampanii też był na bardzo wczesnym poziomie zaawansowania – tłumaczy inny ekspert, Igor Ruczyński.

W 2025 roku rynek funkcjonował w fazie kontrolowanej fragmentaryzacji, na co zwraca uwagę Radosław Gołąb. – Z jednej strony rosła liczba ofert i rozwiązań, a z drugiej – widoczne były pierwsze sygnały konsolidacji kompetencji, szczególnie technologicznych i sprzedażowych. Jednocześnie należy podkreślić, że był to nadal bardzo wczesny etap kształtowania się rynku retail mediów w Polsce. Był to więc etap porządkowania i definiowania kierunków rozwoju rynku – uzupełnia Gołąb.

Z kolei największe bariery rozwoju retail mediów w 2025 roku w Polsce to rozjazd między marketingiem i sprzedażą po stronie marek, brak standardów i nierówna jakość danych. Po stronie retailerów hamulcem bywały zasoby, integracje oraz tempo budowy produktu mediowego. – Największym wyzwaniem technologicznym było rozdrobnienie rynku pod względem dostawców powierzchni. To implikowało różne standardy technologiczne oraz brak wiodących narzędzi do planowania i zarządzania realizacją kampaniami – wskazuje Igor Ruczyński.

Nowości i zmiany

– Kluczową rolę w rozwoju retail mediów w 2025 roku odegrali najwięksi retailerzy. Warto wskazać też na platformy zasięgowe, które miały dane i ruch, a także na dostawców technologii umożliwiających ofertę produktową, a nie projektową. Istotna była też rola zespołów sprzedaży mediów u retailerów. Pojawiło się więcej dostawców rozwiązań do zarządzania kampaniami, danych i atrybucji, ale największą zmianą było wchodzenie technologii w standardowe procesy zakupowe. Rynek zaczął preferować rozwiązania skalowalne, a nie jednorazowe integracje – wylicza Maciej Tygielski.

Jedną z najistotniejszych kwestii może być fakt, że w 2025 roku retail media zaczęły realnie wpływać na doświadczenie zakupowe konsumentów. Ekrany w sklepach zapewniły bowiem łatwy dostęp do przydatnych informacji o ofertach, promocjach i cechach produktów. Dodatkowo w dobrze zaprojektowanych wdrożeniach retail media zwiększyły wygodę zakupów i wspierają decyzje konsumenckie, stając się wartością dodaną dla klienta.

– Na rynku pojawili się nowi, istotni gracze, zarówno technologiczni, jak i sprzedażowi. Część z nich to podmioty budujące rozwiązania dedykowane bezpośrednio retail mediom, obejmujące m.in. adserwery, platformy self-service, narzędzia data clean room czy pomiar omnichannel. Równolegle na rynek wchodziły firmy sprzedażowe oraz podmioty wywodzące się z innych segmentów mediowych, które próbowały adaptować swoje dotychczasowe kompetencje do specyfiki retail mediów – podkreśla Radosław Gołąb.

Patrząc na konkretne branże, najintensywniej w retail media inwestowały firmy z sektora FMCG, elektroniki użytkowej, beauty oraz farmacji OTC. Coraz wyraźniej widoczna była również aktywność właścicieli sieci handlowych i marek private label, którzy wykorzystywali własne powierzchnie retail mediowe jako skuteczne narzędzie wspierania sprzedaży i komunikacji. Chętnie włączali je do swoich działań marketingowych jako kanał o wysokiej efektywności i bezpośrednim wpływie na decyzje zakupowe.

– Najczęściej przesuwano budżety do retail mediów z kanałów performance w digitalu, a także z budżetów shopperowych i trade marketingu. Skala przesunięć była zróżnicowana i zależała od dojrzałości organizacji po stronie marki. Na rynku przeważała redystrybucja, ale pojawiały się też nowe środki tam, gdzie retail media dowoziły przyrost sprzedaży i lepszą rozliczalność. Rosła liczba mniejszych kampanii i pakietów self service, ale jednocześnie pojawiło się więcej większych, stałych umów. W efekcie średnia mogła rosnąć umiarkowanie i poszerzyła się rozpiętość budżetów – podsumowanie Maciej Tygielski.

(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Komunikat GUS w sprawie realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2025 r. w stosunku do 2024 r.

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował informację „Komunikat w sprawie realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2025 r. w stosunku do 2024 r.”.

Jest to komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 9 lutego 2026 r. w sprawie realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2025 r. w stosunku do 2024 r.

Jak czytamy w raporcie GUS, na podstawie art. 94 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2025 r. poz. 1749 oraz z 2026 r. poz. 26) ogłoszono, że realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w 2025 r. w stosunku do 2024 r. wyniósł 5,5%.
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

GUS: Komunikat w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2025 r.

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Komunikat w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2025 r.”.

Jest to komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 9 lutego 2026 r.
w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2025 r.

Jak podaje GUS, na podstawie art. 20 pkt 1 lit. a ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2025 r. poz. 1749 oraz z 2026 r. poz. 26) ogłoszono, że przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniosło 8 903,56 zł.

Źródło: GUS.

ANALIZA: W całym 2025 roku w sklepach było drożej średnio o 4,2% niż w 2024 roku

fabian-blank-78637-unsplash
W 2025 roku ceny najczęściej kupowanych w sklepach produktów codziennego użytku wzrosły średnio o 4,2% rdr. Z kolei sama żywność zdrożała o 3,6% rdr. Różnica pomiędzy nią a wszystkimi analizowanymi grupami artykułów jest nadal widoczna, choć coraz mniejsza. Z danych można też wyczytać, że w czołówce najbardziej drożejących kategorii znalazły się używki, art. tłuszczowe, napoje, słodycze i desery oraz mięso. Natomiast na minusie były warzywa, art. sypkie oraz dodatki spożywcze.

W całym 2025 roku ceny żywności, napojów bezalkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i artykułów dla dzieci, wzrosły w sklepach detalicznych średnio o 4,2% rdr. Cyklicznie wydawany raport pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, współautorstwa Uniwersytetów WSB Merito, obejmuje 17 kategorii. Dla porównania, wzrost cen w 2024 roku względem 2023 roku wyniósł 4,3%. Zdaniem dra Roberta Orpycha z Uniwersytetu WSB Merito, analizowane dane to dowód na stabilizację dynamiki wzrostu cen w sklepach.

– Taki odczyt jest także spójny z ogólną inflacją, szacowaną przez GUS, która w 2024 roku wyniosła średnio 3,6%, a w 2025 oscylowała między 2,4% a 4,9%, w zależności od miesiąca. Czy to dużo? Wzrost należy raczej ocenić jako umiarkowany, przede wszystkim jest znacząco niższy od dwucyfrowej inflacji z lat 2022-2023, lecz nadal przekraczający cel inflacyjny NBP, który wynosi 2,5% – wyjaśnia dr Orpych.

Ceny samej żywności w 2025 roku poszły w górę średnio o 3,6% rdr. Jak tłumaczy dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito, fakt, iż średni wzrost cen żywności jest niższy niż ogólny wzrost cen w sklepach detalicznych, z punktu widzenia przeciętnego konsumenta, jest dobrą wiadomością. Niemniej jednak jest on w dalszym ciągu wyższy niż poziom inflacji, co pokazuje, że niestety żywność należy do kategorii produktów, które ciągną inflację w górę, a to nie jest pozytywną wiadomością.

– Wzrost cen samej żywności wyraźnie poniżej średniej dla całego koszyka świadczy o tym, że najsilniejszy impuls inflacyjny w tym segmencie mamy już za sobą. To efekt normalizacji cen surowców rolnych, energii oraz poprawy warunków podażowych po bardzo słabym 2023 roku. Natomiast skoro średni wzrost cen jest wyższy niż wzrost cen żywności, to inflacja nadal była i może być problemem, bo przesunęła się w stronę usług i dóbr przetworzonych – mówi dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Z zebranych danych wynika również, że ogólnie różnica pomiędzy wszystkimi analizowanymi kategoriami a samą żywnością jest nadal widoczna, choć właściwie coraz mniejsza. Dr Artur Fiks wyjaśnia, że w zestawieniu brane są uwagę artykuły, które drożeją najbardziej, jak choćby mięso czy produkty tłuszczowe, ale też te, które tanieją, czyli warzywa i produkty sypkie.

– To właśnie produktom, których cena spada, żywność zawdzięcza to, iż w roku 2025 średni wzrost cen produktów zaliczanych do tej kategorii był niższy niż średnia wartość wzrostu cen w sklepach detalicznych. Pamiętajmy jednak, że ceny żywności są dość wrażliwe na czynniki takie jak pogoda, sytuacja geopolityczna, epidemie wśród zwierząt hodowlanych i w efekcie bardzo szybko żywność może stać się głównym napędem średniego tempa wzrostu cen w sklepach – uzupełnia dr Fiks.

W czołówce najbardziej drożejących kategorii w 2025 roku znalazły się używki (wzrost o 9,7% rdr.), art. tłuszczowe (9,2% rdr.), napoje (wzrost rdr. o 7,7%), słodycze i desery (7,4% rdr.), a także mięso (6,5% rdr.). Marcin Luziński, ekonomista Santander Bank Polska, wylicza, że w 2025 roku mocno poszły w górę ceny czekolady i kawy, co miało związek ze słabymi zbiorami. To wynik zmian klimatycznych i może mieć trwały charakter.

– Był to czynnik podbijający ceny używek oraz słodyczy. Na początku roku słabo wyglądała podaż mleka, co przełożyło się na podwyżki cen masła. Drożała również oliwa i te dwa czynniki podbiły ceny w kategorii produktów tłuszczowych. Natomiast w drugiej połowie roku ceny tych produktów zaczęły się już obniżać. Mięso drożało ze względu na rosnący globalny popyt, zwłaszcza na wołowinę, ale także pod wpływem szalejących chorób zwierząt, szczególnie ptasiej grypy, która ograniczała podaż drobiu i podbijała jego ceny – opisuje Marcin Luziński.

Z kolei dr Robert Orpych mówi, że w przypadku art. tłuszczowych na czele wysuwa się kwestia masła. Stanowiło ono symbol drożyzny w 2024 roku. W szczycie cenowym standardowa kostka kosztowała 9-10 złotych, a czasem nawet i więcej. Wpływ na dynamikę wzrostu cen masła miała redukcja pogłowia krów mlecznych w Polsce i Europie. – Odnotować można również sezonową zmienność produkcji mleka. O ile przez wiele miesięcy to masło charakteryzowało się wysoką dynamiką wzrostu cen, o tyle w ostatnich miesiącach na czele wysunęły się margaryna i olej – wylicza ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.

Do tego z raportu można wyczytać, że w 2025 roku spadły rdr. ceny niektórych kategorii, tj. warzyw (-2,6%), art. sypkich (-0,9%), a także dodatków spożywczych (-0,3%). Dr Piotr Arak stwierdza, że to skutek wysokiej bazy po silnych wzrostach cen w poprzednich latach. Ponadto poprawa podaży, zwłaszcza lepsze zbiory w rolnictwie oraz spadki cen kluczowych surowców rolnych, takich jak zboża czy ryż, obniżyły presję kosztową.

– Istotnym czynnikiem jest również konkurencja międzynarodowa. Warzywa charakteryzują się stosunkowo niskimi barierami w handlu międzynarodowym. Łatwość importu z Hiszpanii, Holandii czy Maroka dyscyplinuje ceny krajowe. Dodatkowo sieci dyskontowe intensyfikują konkurencję cenową w tej kategorii, wykorzystując warzywa jako produkty wiodące w promocjach – dodaje dr Orpych.

Ekspert wskazuje też, że kategoria produktów sypkich należy do najbardziej stabilnych cenowo. Zbiory zbóż w Polsce i na świecie były zadowalające. Poza tym tego typu artykuły charakteryzują się niską elastycznością dochodową popytu. Niezależnie od poziomu dochodów gospodarstwa domowego, konsumpcja mąki czy kasz pozostaje względnie stała. Nie są to produkty, na które wydatkuje się więcej wraz ze wzrostem zarobków. Do tego niskie marże w tej kategorii sprawiają, że ryzyko utraty klientów wskutek nawet niewielkich podwyżek przewyższa potencjalne korzyści.


(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej w sierpniu 2025 r. wg GUS

g-crescoli-365895-unsplashGłówny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej w sierpniu 2025 r.”.

Jak poinformował GUS, w sierpniu 2025 r. mediana wynagrodzeń miesięcznych brutto wzrosła nominalnie w stosunku do lipca 2025 r. o 0,5%. Z kolei w stosunku do analogicznego miesiąca ubiegłego roku wzrosła nominalnie o 8,7%. W tym samym okresie przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto zmalało nominalnie o 0,4% w stosunku do lipca 2025 r., a w stosunku do sierpnia 2024 r. wzrosło nominalnie o 8,0%.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego.

Źródło: GUS.

Produkt krajowy brutto w 2025 r. – szacunek wstępny GUS

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Produkt krajowy brutto w 2025 r. – szacunek wstępny”.

Jak informuje GUS, według wstępnego szacunku produkt krajowy brutto (PKB) w 2025 r. był realnie wyższy o 3,6% w porównaniu z 2024 r., wobec wzrostu o 3,0% w 2024 r. (w cenach stałych roku poprzedniego). Według wstępnego szacunku produkt krajowy brutto w 2025 r. wzrósł realnie o 3,6%, wobec wzrostu o 3,0% w 2024 r. Na podstawie aktualnie dostępnych danych oszacowano następujące dynamiki wzrostu wartości dodanej brutto w porównaniu z 2024 r. – dodaje Główny Urząd Statystyczny. W 2025 r. popyt krajowy zwiększył się realnie o 4,0% w porównaniu z 2024 r., w którym zanotowano wzrost o 4,5%.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.
Źródło: GUS.

BNP Paribas Faktoring zwraca uwagę, że faktoring wraca na ścieżkę dynamicznego wzrostu


BNP Paribas Faktoring zwraca uwagę, że faktoring wraca na ścieżkę dynamicznego wzrostu.

Rynek faktoringu w Polsce w 2025 roku wyraźnie przyspieszył i ponownie wszedł w fazę dwucyfrowego wzrostu obrotów. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów wykupiły w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wierzytelności o łącznej wartości blisko 520 mld zł, co oznacza wzrost obrotów o 10,4%. w ujęciu rok do roku. Dla porównania, w 2024 roku dynamika rynku wyniosła 4,7%, co pokazuje wyraźne odbicie i powrót do bardziej zdecydowanego tempa rozwoju.

Członkowie PZF udzielili w 2025 roku finansowania ponad 33 tys. przedsiębiorstw, czyli o blisko jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Firmy te przedstawiły do wykupu 31,5 mln faktur, co oznacza wzrost wolumenu obsługiwanych dokumentów o 10% w porównaniu z 2024 rokiem. Dane te potwierdzają, że faktoring jest coraz częściej wybieranym narzędziem finansowania bieżącej działalności, nie tylko przez dużych graczy rynkowych, ale również przez sektor małych i średnich przedsiębiorstw.

Faktoring, osiągając ponad trzykrotnie szybszy wzrost niż wzrost PKB, ponownie udowodnił, że jest jedną z najdynamiczniej rosnących form finasowania przedsiębiorstw. Ponad 65% wzrost wartości obrotu faktoringu pełnego eksportowego pokazuje, że nie ma lepszej formy finansowania, która jednocześnie poprawia płynności firmy oraz znosi ryzyko braku zapłaty za fakturę – mówi Paweł Kacprzak, członek zarządu BNP Paribas Faktoring.

[fragment artykułu]

Autor: Paweł Kacprzak, członek zarządu BNP Paribas Faktoring.
Źródło: BNP Paribas Faktoring

materiał prasowy