Kryzysy testują podejścia do zarządzania łańcuchem dostaw

Ewa Włodarczyk_General Manager Eastern Europe_CEVA Logistics
Kryzysy nie budują odporności łańcuchów dostaw, ale ujawniają luki, zależności i ryzyka niewidoczne przez lata prosperity.

Co najważniejsze, pokazują czy odporność została zbudowana wcześniej. Zdolność operatorów logistycznych do utrzymania ciągłości przepływu towarów zależy od podjętych wcześniej decyzji, globalnej obecności, zdywersyfikowanej sieci operacyjnej i możliwości szybkiego przekierowywania ładunków pomiędzy portami, terminalami lotniczymi, koleją i transportem drogowym. Jak kryzysy zmieniają podejście do zarządzania łańcuchami dostaw? Swoją perspektywą dzieli się Ewa Włodarczyk, General Manager Eastern Europe w CEVA Logistics, globalnym liderze logistyki 3PL.

Ostatnie kilka lat pokazały, że największym wyzwaniem dla światowej logistyki nie jest już wyłącznie efektywność czy optymalizacja kosztów, ale utrzymanie odporności łańcucha dostaw. Zakłócenia wywołane konfliktami geopolitycznymi, napięciami handlowymi czy ograniczeniami przepustowości na strategicznych szlakach transportowych przekładają się na wymierne straty dla gospodarek narodowych. Na przykład w transporcie morskim szacuje się, że zakłócenia w funkcjonowaniu kluczowych „wąskich gardeł” mogą prowadzić do strat dla światowej gospodarki przekraczających 10 mld USD rocznie, a wzrost kosztów frachtu powodować dodatkowe obciążenia szacowane na 3,4 mld USD1. Dotyka to bezpośrednio przedsiębiorstw z różnych sektorów gospodarki – od motoryzacji i produkcji żywności po elektronikę. Skutkiem są problemy z dostępnością komponentów, zakłócenia w ciągłości produkcji i wzrost kosztów operacyjnych.

1https://www.nature.com/articles/s41467-025-65403-w?utm

 

[fragment artykułu]

Źródło: CEVA Logistics
materiał prasowy

Komentarz eksperta: Słabe dane z USA budzą złoto inwestycyjne

Michal-Teklinski-dyrektor-ds.-rynkow-miedzynarodowych-w-Grupie-Goldenmark-1920x1277-1-1-1Po kilku tygodniach korekty rynek złota dostał wreszcie impuls do odbicia. Początek tygodnia upływał jeszcze pod znakiem presji spadkowej i obrony psychologicznej bariery 4000 USD za uncję, ale słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy zmieniły krótkoterminową narrację. Złoto ponownie wróciło powyżej 4100 USD, a inwestorzy zaczęli ograniczać oczekiwania dotyczące kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.

To był tydzień, w którym rynek przypomniał sobie, że Fed nie może patrzeć wyłącznie na inflację. Jeszcze kilka dni wcześniej dominowało przekonanie, że amerykański bank centralny pozostanie jastrzębi na dłużej, a scenariusz podwyżek stóp procentowych w kolejnych miesiącach będzie coraz bardziej realny. Dla złota był to czynnik negatywny, ponieważ wyższe stopy i mocniejszy dolar zwiększają atrakcyjność aktywów oprocentowanych, a jednocześnie podnoszą koszt alternatywny posiadania kruszcu.

Czerwiec był dla złota trudnym miesiącem. Metal zaliczył serię spadkowych tygodni, a inwestorzy finansowi wyraźnie ograniczali ekspozycję na kruszec. W takim otoczeniu poziom 4000 USD zaczął pełnić rolę ważnej strefy psychologicznej. Rynek przetestował ją po wcześniejszej fali wyprzedaży, ale nie doszło do trwałego załamania. Przeciwnie – słabsze dane makroekonomiczne z USA szybko przywróciły kupujących.

Słabszy rynek pracy zmienia oczekiwania wobec Fed

Najważniejszym wydarzeniem tygodnia była publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy. Zatrudnienie poza rolnictwem wzrosło w czerwcu wyraźnie słabiej od oczekiwań, a wcześniejsze dane zostały zrewidowane w dół. Dla rynku był to sygnał, że gospodarka USA może tracić impet, a Fed będzie miał mniej przestrzeni do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej.

Reakcja była bardzo szybka. Prawdopodobieństwo najbliższej podwyżki stóp procentowych spadło, dolar osłabił się, a złoto zyskało ponad 2% w trakcie sesji. To klasyczny mechanizm: im mniejsze oczekiwania na wzrost stóp, tym większa atrakcyjność aktywów, które nie wypłacają odsetek, ale chronią wartość kapitału w środowisku niepewności.

Warto jednak podkreślić, że jedno słabsze wskazanie z rynku pracy nie kończy dyskusji o kierunku polityki Fed. Inflacja nadal pozostaje problemem, a bank centralny będzie musiał balansować między ryzykiem zbyt wysokiej dynamiki cen a ryzykiem spowolnienia gospodarczego. Z punktu widzenia złota to oznacza podwyższoną zmienność. Każdy kolejny odczyt inflacji, zatrudnienia czy aktywności gospodarczej może przesuwać oczekiwania rynku w jedną lub drugą stronę.

[fragment artykułu]

Autor:  Michał Tekliński – ekspert rynku złota z ponad dekadą doświadczenia w branży. W Goldenmark pełnił funkcję dyrektora ds. rynków międzynarodowych, a w Goldsaverze jest głównym analitykiem. Wytrawny obserwator geopolityki i gospodarki.

Źródło: Grupa Goldenmark
materiał prasowy

Statystyczny dłużnik będący przedsiębiorcą ma ponad 44 tys. zł długu

gotowka
Liczba przedsiębiorców figurujących w KRD zmniejszyła się o niespełna 1% rdr. na koniec I kwartału br. W tym samym okresie łączna kwota zadłużenia tej grupy wzrosła rdr. o przeszło 6%, tj. o niemal 680 mln zł. Niechlubnym rekordzistą jest dłużnik z województwa mazowieckiego, mający do oddania ponad 20 mln zł. Natomiast średnie zadłużenie wyniosło 44 tys. zł, co oznacza wzrost rdr. o 3 tys. zł. Widać też, że statystyczny przedsiębiorca z ww. rejestru zalegał ze spłatą zobowiązań blisko 2 lata.

Na koniec I kwartału br. w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) było wpisanych 265 tys. przedsiębiorców, w tym 55,7 tys. z województwa mazowieckiego, 31,9 tys. – ze śląskiego, a także 26,3 tys. – z wielkopolskiego. To o 0,9% mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku, kiedy było ich 267,5 tys. Wtedy wśród tych osób 55 tys. było z mazowieckiego, 32,6 tys. – ze śląskiego, a 26,8 tys. – z wielkopolskiego. Zdaniem Adriana Parola, radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego, ten spadek rdr. należy interpretować jako sygnał stabilizacji, a nie jednoznacznej poprawy kondycji całego sektora przedsiębiorstw. Skala zmiany jest stosunkowo niewielka. Do tego w opinii eksperta, liczba zadłużonych przedsiębiorców wciąż pozostaje wysoka. Oznacza to, że problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań dotyczą sporej części rynku.

– Dane ogólnopolskie wskazują na stabilność, nie ma spektakularnych zmian rdr. Okazuje się, że niektóre przedsiębiorstwa mają się całkiem nieźle. Działają w obszarach odpornych np. na koszty używanych surowców czy presję w kwestii podniesienia wynagrodzenia pracownikom, których brakuje na rynku. Natomiast obecność ww. województw ma tutaj związek z ich profilem oraz liczbą ludności – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Z danych KRD wynika również, że 31 marca br. całkowite zadłużenie przedsiębiorców wyniosło 11,7 mld zł. To o 6,2% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy kwota ta była na poziomie 11 mld zł. Adrian Parol podkreśla, że mamy do czynienia ze wzrostem rdr. o 680 mln zł, mimo spadku liczby dłużników. Oznacza to, że problemy finansowe w coraz większym stopniu występują wśród części przedsiębiorstw mających wyższe zobowiązania. Jest to zjawisko niepokojące, ponieważ wysokie zadłużenie firm zwiększa ryzyko zatorów płatniczych. Podmiot mający problemy ze spłatą własnych zobowiązań często opóźnia płatności wobec dostawców, kontrahentów czy podwykonawców.

– Nie widzę tu nic bardzo spektakularnego. Polskie przedsiębiorstwa ogółem są mało zadłużone w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej, ale to wcale nie znaczy, że jest dobrze, ponieważ firmy mało inwestują. Widzimy bardziej zachowawcze podejście. To sprawia, że nie mamy fali bankructw, co jest pozytywne, ale jednocześnie nie wykorzystujemy środków, które powinny nam służyć do zdynamizowania rozwoju – stwierdza Jeremi Mordasewicz.


[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Polacy wybierają ogrzewanie pragmatycznie

Rola LPG (1)
Polacy są racjonalni, nie ulegają alarmistycznym przekazom i skłaniają się ku sprawdzonym rozwiązaniom grzewczym. Decydują o wyborze ogrzewania w oparciu o czynniki praktyczne: niezawodność, wygodę użytkowania i koszty – wynika z najnowszej edycji badania Ekobarometr 2026, realizowanego przez SW Research.

Z badania Ekobarometr wynika, że najważniejszymi kryteriami wyboru źródła ogrzewania są: niezawodność (74,8%), koszty eksploatacji (73,2%) oraz koszt instalacji (71,4%). To pokazuje, że decyzje Polaków mają przede wszystkim charakter racjonalny i wynikają z potrzeby zapewnienia stabilności.

– Wyniki badania Ekobarometr 2026 pokazują, że dla Polaków najważniejsze przy wyborze ogrzewania są dziś kwestie bezpieczeństwa i przewidywalności. Użytkownicy oczekują przede wszystkim pewności, że będą mieć ciepło – niezależnie od warunków czy sytuacji na rynku energii – komentuje wyniki Ewa Gawryś-Osińska, prezes firmy GASPOL S.A.

Badanie pokazuje także, że Polacy coraz większą wagę przywiązują do komfortu użytkowania systemów grzewczych. Kluczowe okazują się takie cechy jak czystość (65,7%), łatwość sterowania (64,6%) oraz bezobsługowość (63,2%). Wygoda użytkowania i bezobsługowość systemów grzewczych – to dziś standard oczekiwany przez większość użytkowników.

– Dla użytkowników instalacji grzewczych na LPG najważniejszą cechą tego paliwa jest wygoda – kotły gazowe są bezobsługowe, nie wymagają składu opału ani załadunku przez właściciela, jak to ma miejsce w przypadku paliw stałych. Na ten czynnik wskazuje 37,1% respondentów – więcej, niż w przypadku samej ceny gazu LPG (22,5%), ekologicznych walorów gazu (20,3%) czy łatwej dostępności do dystrybutorów gazu LPG (19,6%) – komentuje Bartosz Kwiatkowski, Dyrektor Polskiej Organizacji Gazu Płynnego.

[fragment artykułu]

Nota metodologiczna:
Badanie EKOBAROMETR – VIII EDYCJA przeprowadzono w dniach 9-18.05.2026 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1500 Polaków w wieku 16-80 lat.

Materiał został opracowany na podstawie rozdziału „Źródła energii: LPG – opinie i korzystanie”, którego partnerami strategicznymi była firma GASPOL S.A. oraz Polska Organizacja Gazu Płynnego.

materiał prasowy

 

RAPORT: Ceny w sklepach detalicznych nie spadają, ale wyraźnie wolniej rosną

zakupy-koszyk
W maju br. ceny 17 analizowanych kategorii produktów wzrosły w sklepach detalicznych średnio o 3,4% rdr. W kwietniu codzienne zakupy zdrożały rdr. o 3,7%, a w marcu – o 3,8%. Ceny samej żywności ostatnio poszły w górę o 2,4% rdr. Skoki w całym tym segmencie we wcześniejszych miesiącach roku były bardziej odczuwalne. Po danych widać też, że konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie nie przyczynił się do wzrostu cen w takim stopniu, jak spodziewali się eksperci rynkowi.

Z najnowszego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych” (autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito) wynika, że maju br. ceny żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i artykułów dla dzieci, wzrosły średnio o 3,4% rdr. Wzrost cen we wcześniejszych miesiącach tego roku był wyższy. W kwietniu wyniósł rdr. 3,7%, a w marcu i lutym – po 3,8%. Jak ocenia dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, wyniki wskazują na wyraźny trend dezinflacyjny.

– To trwałe, stopniowe hamowanie, a nie jednorazowe odchylenie. Co ważne, inflacja CPI – według GUS – wyniosła w maju 3,1% rdr. To było wynikiem wyraźnie niższym od konsensusu rynkowego na poziomie 3,7%. Dane detaliczne UCE Research są z nią spójne. Wzrost cen w sklepach wciąż jest faktem, ale jego impet wyraźnie słabnie – zwraca uwagę dr Arak.

Spadek dynamiki wzrostu cen w maju zaskoczył Marcina Luzińskiego, ekonomisty z Erste Banku. Ekspert spodziewał się raczej tendencji rosnącej. Tymczasem ceny żywności zanotowały większy spadek rocznej miary podwyżek cen, niż zakładał. Według ww. raportu, w maju br. żywność zdrożała średnio o 2,4% rdr. Nieco większe podwyżki rdr. zanotowano również we wcześniejszych miesiącach tego roku – w kwietniu o 3,3%, w marcu – o 3,2%, a w lutym – o 3,4%. Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito jest zdania, że wynik samej żywności jest jeszcze bardziej wymowny niż ogólny odczyt. Do tego ekspert dodaje, że kategoria, która przez lata napędzała wzrosty, stała się teraz czynnikiem stabilizującym.

– Składa się na to kilka czynników działających jednocześnie. Po pierwsze, to jest normalizacja cen na rynkach rolnych. Po drugie, występuje intensywna konkurencja między dyskontami w zakresie produktów podstawowych, czyli tych, które konsument najłatwiej porównuje między sieciami. Po trzecie, mamy efekt bazy statystycznej. Maj 2024 roku był okresem relatywnie wyższych cen żywności – tłumaczy dr Orpych.

Do tego dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu DSW Ideis podkreśla, że szczególnie istotny jest fakt, iż obserwowane wyhamowanie nie wynika wyłącznie z efektów statystycznych czy wysokiej bazy odniesienia. Ekspertka przypomina, że – według GUS – ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły w maju o około 1,0% względem kwietnia, co było jedną z największych niespodzianek w najnowszym odczycie inflacji. W ujęciu rocznym były one wyższe tylko o 0,5%.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Kwestie zaległego zadłużenia coraz częściej przestają być wyzwaniem wyłącznie ekonomicznym

fabian-blank-78637-unsplash
Obecnie 48,3% Polaków ma zobowiązania finansowe, jednocześnie aż 40% podkreśla, że problemy finansowe negatywnie wpływają na ich stan psychiczny1. Kwestie zaległego zadłużenia coraz częściej przestają być wyzwaniem wyłącznie ekonomicznym – stają się również źródłem chronicznego stresu, bezsenności i poważnych kryzysów psychicznych. Jak pokazują dane i doświadczenia ekspertów współtworzących poradnik „Jak wyjść ze spirali zadłużenia (i do niej nie wrócić)”, spirala zadłużenia rzadko zaczyna się od jednego konkretnego zdarzenia. Zwykle jest efektem wielu drobnych kroków: zakupów z odroczonym terminem płatności, kumulujących się rat, unikania rozmowy z bankiem czy sięgania po kolejną pożyczkę, by spłacić wcześniejsze zobowiązania. Przygotowany poradnik ma na celu wesprzeć osoby zadłużone w odzyskaniu kontroli nad finansami, ale także pomóc zrozumieć psychologiczne mechanizmy prowadzące do spirali długów – i skutecznie zapobiec jej powrotowi.

Spirala zadłużenia bardzo szybko przestaje być wyłącznie problemem finansowym. Już 40% Polaków podkreśla, że problemy finansowe negatywnie wpływają na ich stan psychiczny. Rosnące długi przekładają się na chroniczny stres, bezsenność, lęk i poczucie utraty kontroli – oddziałując nie tylko na osoby zadłużone, ale również na ich rodziny i relacje społeczne. Mogą one prowadzić do stanów lękowych, depresji, zaburzeń snu, nadużywania alkoholu lub leków, a w skrajnych przypadkach nawet domyśli samobójczych. Według danych policji, w 2024 roku ponad 300 osób odebrało sobie życie z powodu złej sytuacji finansowej i nadmiernego zadłużenia2.

„Przewlekłe problemy finansowe uruchamiają w organizmie mechanizm ciągłego zagrożenia. Osoby zadłużone często funkcjonują w stanie permanentnego napięcia, mają trudności z odpoczynkiem i podejmowaniem racjonalnych decyzji, ponieważ ich psychika koncentruje się na przetrwaniu i redukowaniu bieżącego stresu. To właśnie dlatego wiele osób odkłada szukanie pomocy lub unika kontaktu z wierzycielami – nie z braku odpowiedzialności, ale z powodu przeciążenia emocjonalnego i poczucia bezradności.” – podkreśla dr Piotr Toczyski, psycholog kampanii Stop Spirali Zadłużenia.

Poradnik „Jak wyjść ze spirali zadłużenia (i do niej nie wrócić)” powstał w ramach kampanii społecznej „STOP Spirali Zadłużenia”, której celem jest edukacja finansowa i zwiększanie świadomości psychicznych skutków nadmiernego zadłużenia. Publikacja zawiera praktyczne wskazówki dotyczące zarządzania budżetem, kontroli zobowiązań oraz szukania pomocy na wczesnym etapie problemów finansowych.

1 Dane BIG InfoMonitor https://media.big.pl/dlug-trendy
2Zamachy samobójcze od 2017 roku – Statystyka – Portal polskiej Policji

[fragment artykułu]

materiał prasowy

Codzienne oglądanie telewizji deklaruje 57,6 proc. dorosłych Polaków

rawpixel-com-603645-unsplash
57,6% dorosłych Polaków twierdzi, że ogląda telewizję każdego dnia. Rok temu taką częstotliwość wskazało 53,4%. Obecnie mężczyźni częściej niż kobiety codziennie zasiadają przed telewizorem. Deklarują to przede wszystkim rodacy w wieku 45-54 lat z miejscowości liczących 5-19 tys. mieszkańców.

Taką postawę reprezentują głównie emeryci, osoby zajmujące się domem oraz renciści. Do tego 21,9% rodaków informuje, że tradycyjną telewizję ogląda kilka razy w tygodniu. 10,4% badanych robi to rzadziej niż raz w tygodniu. 9,1% nie śledzi jej w ogóle, a 1% – nie pamięta, czy to robi.

Jak wynika z niedawno opublikowanego badania współautorstwa Hybrid Europe, 57,6% dorosłych Polaków deklaruje, że ogląda telewizję każdego dnia. Rok temu taką częstotliwość wskazało 53,4%. Dr hab. Klaudia Cymanow-Sosin, prof. UPJPII, medioznawczyni oraz kierownik Katedry Komunikacji Społecznej i Promocji Idei na Wydziale Nauk o Komunikacji Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, wyciąga z tego wniosek, że ogłaszana wielokrotnie „śmierć” telewizji okazała się przedwczesna, bo możemy zaobserwować niewielki wzrost popularności tego medium.

– Świadczy on o trwałej sile tradycyjnej telewizji jako elektronicznego medium masowego. To dobra informacja dla jej twórców, bo telewizja ma dużą konkurencję, np. w postaci przekazów streamingowych. Dlaczego wciąż ją oglądamy? Myślę, że dla wielu osób jest to ciągle rytuał rodzinny. Polacy od lat cenią telewizję jako medium wiarygodne, a wobec wszechobecnej dezinformacji online uważają ją za źródło wiadomości sprawdzonych wcześniej przez poszczególne redakcje – wyjaśnia dr hab. Cymanow-Sosin, prof. UPJPII.

Z kolei Beata Komosa-Trzaska z Hybrid Europe zastrzega, że badanie zostało przeprowadzone w krótkim przedziale czasowym, a widownia telewizyjna podlega zjawisku sezonowości i jest podatna na wiele czynników, między innymi na pogodę, atrakcyjność programów, które aktualnie znajdują się w ramówce czy ważne wydarzenia sportowe przyciągające kibiców. Może się to przekładać na deklaracje w pytaniach ankietowych. – Jeśli w danym momencie stosunkowo dużo czasu spędzamy przed telewizorem, mamy tendencję do generalizowania tego faktu. W mojej opinii, zmiana rok do roku nie wskazuje raczej na trwały trend i należałoby tę informację dodatkowo zweryfikować na podstawie danych pochodzących z badań telemetrycznych – komentuje ekspertka.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

RAPORT: Dane ze sklepów. W maju wzrosły ceny 14 z 17 analizowanych kategorii produktowych

analiza
Analiza ponad 90 tys. cen ze sklepów detalicznych wykazała, że w maju br. najbardziej zdrożała chemia gospodarcza, bo o 9,1% rdr. Na drugiej pozycji w rankingu są używki z podwyżką o 8,6% rdr. Na trzecim miejscu w zestawieniu pojawiły się słodycze i desery ze wzrostem na poziomie 5,8% rdr. Wśród pięciu najbardziej drożejących kategorii znalazły się także napoje oraz ryby, które podrożały odpowiednio o 4,9% i 4,5% rdr. Natomiast spadły rdr. ceny produktów tłuszczowych – o 11,3%, nabiału – o 0,6%, a także produktów sypkich – 0,1%.

W maju br. spośród 17 najczęściej kupowanych przez Polaków kategorii produktowych najbardziej zdrożała chemia gospodarcza, czyli o 9,1% rdr. Tak wynika z cyklicznie publikowanego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. Analizą objęto ponad 90 tys. cen. Drugą najbardziej drożejącą kategorią okazały się używki (herbata, kawa, piwo, wódka) z podwyżką o 8,6% rdr. Na trzecim miejscu w zestawieniu pojawiły się słodycze i desery ze wzrostem o 5,8% rdr.

– Zauważalny wzrost cen chemii domowej, której produkcja pochłania dużo energii, nie zaskakuje mnie. Podwyżka cen surowców energetycznych podbiła koszty produkcji w tym sektorze. W przypadku używek oraz słodyczy widzimy stopniowe wygasanie szoków podażowych, które zwiększyły ceny kawy i czekolady w minionych kwartałach. Spodziewam się, że dynamika wzrostów tych dwóch kategorii dalej będzie się obniżała i przesuwała je niżej w rankingu – mówi Marcin Luziński, ekonomista z Erste Banku.

Z kolei dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, rosnące ceny kawy i herbaty łączy ze zmieniającymi się kursami walut oraz wahaniami klimatycznymi. Podwyżka akcyzy na alkohol, która weszła w życie na początku 2026 roku, systematycznie podbija ceny piwa i wódki. Natomiast rosnące ceny kakao, spowodowane suszami i chorobami plantacji w Afryce, przekładają się na droższą czekoladę.

– Choć kakao na rynkach światowych tanieje od kilku miesięcy, sklepy zazwyczaj reagują na spadki z dużym opóźnieniem, tak samo jak odpowiadały na podwyżki. Z kolei drożejącą chemię gospodarczą trzeba tłumaczyć wygaszaniem promocji po agresywnych akcjach dyskontów w poprzednich kwartałach, gdy baza porównawcza podwyższyła się. To statystycznie pompuje wzrosty rdr. – wyjaśnia dr Arak.

Wśród pięciu najbardziej drożejących kategorii znalazły się także napoje ze wzrostem rdr. na poziomie 4,9%, a także ryby – 4,5%. Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito wyjaśnia, że podwyżki cen napojów bezalkoholowych to wynik przede wszystkim wysokich cen cukru, który jest kluczowym składnikiem w tej kategorii. Sezon wiosenno-letni sprzyja też wyższemu popytowi, co daje producentom i sieciom pewne pole do utrzymywania wyższych cen.

[fragment raportu]


(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

CBRE: Co drugi klient galerii handlowej chce robić zakupy w niedzielę

dieter-de-vroomen-452887-unsplash
Niedzielne zakupy wciąż wpisują się w potrzeby konsumentów. Połowa klientów centrów handlowych korzystałaby z nich, gdyby tylko miała taką możliwość – wynika z badania CBRE. Największymi zwolennikami tego rozwiązania są osoby w wieku 35–44 lata, a także najmłodsi klienci – do 24 roku życia.

Jak wskazują eksperci CBRE, chęć robienia zakupów w niedziele wynika z potrzeby większej elastyczności oraz możliwości spokojnego zapoznania się z ofertą i obejrzenia produktów na żywo. Dodatkowo rosnąca oferta gastronomiczna i rozrywkowa sprawia, że centra handlowe coraz częściej pełnią funkcję miejsc spotkań i spędzania wolnego czasu.

Zakaz handlu w niedziele w obecnej formie obowiązuje już od sześciu lat. Pomimo tego, zainteresowanie konsumentów niedzielnymi odwiedzinami w galeriach dnia pozostaje wysokie. Z badania CBRE wynika, że 48 proc. spośród wszystkich klientów korzystałoby z tej możliwości, gdyby była dostępna. Przeciwnego zdania jest 28 proc. osób.

Zainteresowanie niedzielnymi zakupami jest związane przede wszystkim z potrzebą większej elastyczności. Dla wielu konsumentów, szczególnie osób aktywnych zawodowo i rodzin, weekend jest momentem, kiedy mogą spokojnie zaplanować zakupy i poświęcić więcej czasu na zapoznanie się z ofertą. W dobie omnichannel klienci często rozpoczynają proces zakupowy online, porównując produkty i ceny, ale finalną decyzję chcą podjąć w sklepie stacjonarnym, gdzie mogą obejrzeć produkt na żywo, ocenić jego jakość czy go przymierzyć. Niedziela daje im możliwość połączenia tych potrzeb z innymi aktywnościami, w tym rozrywkowymi, dlatego dla wielu osób pozostaje atrakcyjnym dniem na wizytę w centrum handlowym. – mówi Anna Wysocka, szefowa działu handlowego CBRE.

Największe zainteresowanie możliwością robienia zakupów w niedziele deklarują osoby w wieku 35–44 lata – 57 proc. z nich odwiedziłoby tego dnia centrum handlowe. Rozwiązanie to cieszy się także dużym poparciem najmłodszych wśród badanych konsumentów: do galerii wybrałoby się 54 proc. osób w wieku 18–24 lata oraz 52 proc. respondentów z grupy 25–34 lata.

Źródło: CBRE
materiał prasowy

Mennica Skarbowa: Co ósmy Polak kupił już srebro inwestycyjne

Adam_Stroniawski_na www
Srebro przestaje być jedynie „młodszym bratem złota”. Z najnowszego badania ARC Rynek i Opinia , zleconego przez Mennicę Skarbową wynika, że już 12% Polaków deklaruje zakup srebra inwestycyjnego w postaci sztabek lub monet. Choć nadal pozostaje ono mniej popularne niż złoto, które kupiło 18% respondentów, zainteresowanie srebrem wyraźnie rośnie. Jednocześnie w ostatnich kilkunastu miesiącach srebro należało do najbardziej dochodowych aktywów inwestycyjnych na świecie. Obecnie cena produktów inwestycyjnych ze srebra spada, ale jak obserwują przedstawiciele Mennicy Skarbowej rynku pojawia się coraz więcej Klientów chętnych na zakup tego kruszcu liczących na wzrost ceny.

Według badania ARC Rynek i Opinia srebro inwestycyjne kupiło 12% Polaków. Znacznie częściej na zakup decydują się mężczyźni niż kobiety (16% wobec 8%). Pod względem miejsca zamieszkania wyróżniają się mieszkańcy miast liczących od 50 do 99 tys. mieszkańców, gdzie odsetek kupujących sięga 20%. Najrzadziej srebro kupują mieszkańcy wsi (10%). Ponadto ponad połowa osób kupujących złoto (55%) deklaruje, że inwestowała również w srebro, co pokazuje, że oba metale są często traktowane jako element tej samej strategii inwestycyjnej. Badanie wskazuje również, że srebro częściej wybierają osoby posiadające już doświadczenie na rynku metali szlachetnych.

Srebro dało zarobić więcej niż większość popularnych aktywów

Ostatnie kilkanaście miesięcy było wyjątkowo udane dla inwestorów posiadających srebro. Jeszcze wiosną 2025 roku uncja srebra kosztowała około 32–33 dolarów, podczas gdy pod koniec roku ceny przekraczały 50 dolarów, a okresowo dochodziły nawet do 75 dolarów za uncję. Oznacza to wzrost liczony w dziesiątkach procent, a w zależności od przyjętego okresu porównania nawet ponad 70%.

– „Przez lata uwaga inwestorów skupiała się głównie na złocie. Tymczasem srebro w ostatnim czasie pokazało, że potrafi generować bardzo atrakcyjne stopy zwrotu. Widzimy rosnące zainteresowanie klientów, którzy szukają alternatywy dla tradycyjnych form oszczędzania i chcą dywersyfikować portfel inwestycyjny. Z naszych badań wynika, że już co ósmy Polak kupił monety lub sztabki ze srebra. Co ciekawe zazwyczaj produkty z tego kruszcu kupują osoby, które wcześniej zainwestowały w złoto. A obecna korekta cen srebra przyciąga nowych Klientów, którzy liczą na odbicie cen do wyższego poziomu. Szczególnie, że produkty z tego kruszcu na przykład monety czy sztabki są zdecydowanie tańsze niż ich odpowiedniki wyprodukowane ze złota.” – mówi Adam Stroniawski, członek Zarządu Mennicy Skarbowej.

[fragment artykułu]

Źródło: Mennica Skarbowa
materiał prasowy

[DANE Z KRD] Statystyczny dłużnik ma ponad 21 tys. zł długu

liczenie-pieniadz
O 7% rdr. spadła liczba osób zadłużonych w KRD na koniec I kwartału br. W tym samym czasie kwota ich całkowitego zadłużenia zmniejszyła się o niespełna 9%. Do tego z danych wynika, że ostatnio rekordzista miał do uregulowania blisko 76 mln zł. Natomiast średnie zadłużenie w ww. okresie wyniosło nieco ponad 21 tysięcy złotych, tj. o ponad 400 zł mniej niż 12 miesięcy wcześniej. Z kolei statystyczny dłużnik zalegał ze spłatą prawie 3 lata.

Na koniec I kw. 2026 roku w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) było 1,898 mln zadłużonych osób. To o 7% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy zanotowano 2,041 mln. – Ten spadek rdr. należy ocenić jako wyraźnie pozytywną zmianę i nie można go uznać za przypadkowe wahanie statystyczne. W mojej opinii, na poprawę mogło wpłynąć kilka czynników. Przede wszystkim w ostatnich kwartałach obserwowaliśmy stabilizację na rynku pracy. Bezrobocie pozostało relatywnie niskie, a wynagrodzenia nominalnie rosły szybciej niż inflacja, co poprawiło możliwości regulowania bieżących zobowiązań przez gospodarstwa domowe – mówi Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Po danych KRD widać też, że na koniec pierwszego kwartału br. całkowite zadłużenie ww. osób wyniosło 40,408 mld zł. To o 8,7% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy kwota ta była na poziomie 44,264 mld zł. – Tempo spadku kwoty zadłużenia jest wyższe niż tempo spadku liczby dłużników. To sugeruje, że część osób nie tylko opuściła rejestr, ale również spłaciła relatywnie większe zobowiązania. Możliwe są też inne przyczyny. W ostatnich latach wzrosła popularność ugód z wierzycielami, restrukturyzacji zobowiązań i postępowań upadłościowych konsumentów. Coraz więcej osób świadomie podejmuje działania mające na celu uporządkowanie swojej sytuacji finansowej zamiast biernego narastania zadłużenia – analizuje Adrian Parol.

Patrząc na sytuację w całym kraju, łączna kwota zadłużenia ww. osób w KRD zmalała rdr. W poszczególnych województwach również odnotowano spadki rdr. Wzrost jest widoczny jedynie wśród dłużników bez adresu. Na koniec I kwartału br. mieli do uregulowania 878,134 mln zł, natomiast rok wcześniej – 783,485 mln zł.

[fragment artykułu]


(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Gekko advisoryNOW: „Świat biznesu funkcjonuje dziś w warunkach bezprecedensowej zmienności”

analiza
Stabilna gospodarka, wysoko wykwalifikowani specjaliści, rozwinięta infrastruktura, odporność na globalne zawirowania i rosnąca rola w procesach nearshoringu sprawiają, że Polska pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych kierunków inwestycyjnych w Europie. Najnowszy raport PolandNOW 2026 pokazuje jednak, że o przewadze Polski coraz rzadziej decydują koszty, a coraz częściej jakość, kompetencje i zdolność do adaptacji.

Świat biznesu funkcjonuje dziś w warunkach bezprecedensowej zmienności. Globalne łańcuchy dostaw są przebudowywane, sztuczna inteligencja redefiniuje modele operacyjne, a napięcia geopolityczne wpływają na decyzje inwestycyjne podejmowane przez zarządy na całym świecie. W takich warunkach firmy nie szukają już wyłącznie oszczędności. Coraz większe znaczenie mają stabilność, przewidywalność, dostęp do talentów oraz zdolność organizacji do szybkiego reagowania na zmiany.

Według autorów raportu PolandNOW 2026 Polska odpowiada dziś na wszystkie te potrzeby.

„Przedsiębiorstwa nie szukają już wyłącznie efektywności operacyjnej czy optymalizacji kosztów. Poszukują stabilności, zdolności adaptacyjnych, innowacyjności i wiarygodnych partnerów biznesowych. Polska stała się destynacją z najmocniejszymi odpowiedziami na te oczekiwania.” – mówi Violetta Małek, współzałożycielka i Partner Zarządzająca Gekko advisoryNOW.

[fragment artykułu]

Źródło: Gekko advisoryNOW
materiał prasowy

RAPORT: Retail media w sklepach mają widoczny potencjał, ale wymagają optymalizacji przekazu

markus-spiske-484245-unsplash
Reklamy wyświetlane na ekranach w sklepach zwracają uwagę już niemal połowy konsumentów. Tak wynika z niedawno opublikowanego badania. Eksperci przekonują, że tego typu komunikatów będzie przybywać, bo mogą one realnie wpływać na decyzje zakupowe. Prognozują też, że fizyczny sklep stanie się medium monetyzującym uwagę klienta. Dla sieci handlowych emitowanie reklam na ekranach będzie dodatkowym źródłem przychodów, niezależnym od sprzedaży produktów. W USA np. Walmart już od lat rozwija własne platformy retail mediowe jako odrębne segmenty działalności, które generują miliardowe przychody reklamowe. Podobny scenariusz wkrótce może zrealizować się w Polsce.

Klienci robiący zakupy w sklepach, w których są już wyświetlane reklamy na ekranach, zostali zapytani o to, czy je w ogóle zauważają. Bezpośrednie wywiady zostały przeprowadzone z prawie tysiącem konsumentów w całym kraju tuż po wyjściu z takich placówek handlowych. Wyniki zostały opisane w raporcie pt. „Retail media coraz mocniej rozpychają się w polskim handlu”, autorstwa UCE Research. Można z niego wyczytać, że podczas zakupów 47,4% osób zauważa ww. reklamy na ekranach.

– Zważywszy na nasycenie reklamami, płynącymi również z social mediów, a także na ilość gazetek promocyjnych i leafletów, ten wynik jest wysoki. Samo miejsce jest szczególne, zwiększające zakup poprzez bliskość towaru i bezpośredniość bodźca informacyjnego. To wpływa na skuteczność perswazji. I właśnie ta ostatnia okoliczność będzie podstawowym czynnikiem wzrostu liczby i częstotliwości wyświetlania reklam na ekranach w sklepach – mówi dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u.

Jak komentuje Radosław Gołąb z MyShopTV, na tym etapie rynkowym ww. wynik może zadowalać marki, producentów i retailerów. Jednocześnie pokazuje potencjał, ale też przestrzeń do poprawy. – To sygnał przede wszystkim dla sieci handlowych, że same ekrany to za mało. Kluczowe jest ustawienie ich w kontekście realnej ścieżki klienta, aby komunikaty pojawiały się w momentach decyzyjnych, a nie przypadkowych. Liczy się też kontekst i integracja z doświadczeniem zakupowym – dodaje ekspert.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

CBRE: Polska coraz atrakcyjniejsza dla logistyki, mimo ochłodzenia nastrojów

jhon-jim-5BIbTwXbTWk-unsplash
Firmy z sektora logistyki i łańcucha dostaw ostrożnie patrzą na najbliższe miesiące, jednak większość nadal zakłada wzrost zapotrzebowania na powierzchnię magazynową w Polsce. Największym wyzwaniem dla branży pozostają presja cenowa, obawy o słabnący popyt i dostępność pracowników –
wskazuje najnowszy raport CBRE i P3 “Logistics and Supply Chain Confidence Index 2025/26”. Jednocześnie istotnie wzrosła atrakcyjności inwestycyjna Polski na tle innych krajów UE – połowa respondentów oceniła ją powyżej średniej europejskiej, podczas gdy rok temu była to mniej niż jedna trzecia badanych.

Z raportu CBRE i P3 wynika, że 58 proc. firm objętych badaniem przewiduje zwiększenie zapotrzebowania na powierzchnię magazynową w 2026 r. To lekki wzrost w porównaniu do poprzedniej edycji badania. Operatorzy logistyczni planujący ekspansję deklarują, że poszukują powierzchni magazynowej przede wszystkim w nowych obiektach.

Jakie wyzwania stoją przed branżą?

Jak wynika z badania, największym wyzwaniem dla sektora logistyki i łańcucha dostaw w perspektywie najbliższych 12 miesięcy pozostaje presja cenowa. Wskazuje na nią 88 proc. firm logistycznych oraz 53 proc. firm produkcyjnych i handlowych działających w Polsce. Respondenci obawiają się również osłabienia popytu i niższej aktywności na rynkach odbiorców końcowych. Niedobór wykwalifikowanej siły roboczej oraz wzrost kosztów pracy za wyzwanie uznaje 72 proc. operatorów logistycznych oraz 43 proc. firm produkcyjnych i handlowych.

Kontrola kosztów priorytetem

W ciągu najbliższych 12 miesięcy operatorzy logistyczni będą koncentrować się głównie na kontroli kosztów, utrzymaniu istniejącej bazy klientów oraz pozyskiwaniu nowych kontraktów. W przypadku firm produkcyjnych i handlowych od pięciu lat priorytetowe pozostają dwa obszary: kontrola kosztów oraz optymalizacja efektywności operacyjnej. Trzecim obszarem, na który firmy będą kłaść szczególny nacisk jest technologia. Zabezpieczenie dostaw surowców i materiałów również jest wysoko w hierarchii firmowych priorytetów wskutek niepewności geopolitycznej wpływającej na międzynarodowe przepływy towarów i strategie zakupowe.

[fragment artykułu]

Źródło: CBRE Group, Inc.
materiał prasowy

[DANE KRK] Polacy donoszą na komorników. Tylko w pięć lat złożyli ponad 2,6 tys. skarg

komornik
W ciągu pięciu ostatnich lat zarejestrowano ponad 2,6 tys. spraw skargowych w Krajowej Radzie Komorniczej. Dotyczą one głównie sposobu prowadzenia czynności egzekucyjnych oraz przewlekłości postępowań. Składają je przede wszystkim dłużnicy, a rzadziej robią to wierzyciele. W analizowanym okresie było ponad 400 dochodzeń dyscyplinarnych, a 820 – odmów wszczęcia ww. dochodzenia. Ponadto odnotowano 231 wniosków o ukaranie skierowanych przez Rzecznika Dyscyplinarnego przy KRK.

Z danych Krajowej Rady Komorniczej (KRK) wynika, że w latach 2021-2025 zarejestrowano nieco ponad 2,6 tys. spraw skargowych. Najczęściej dotyczą one sposobu prowadzenia czynności egzekucyjnych (np. zajęć, doręczeń, kontaktu z kancelarią) oraz przewlekłości postępowań. Zdecydowaną większość skarg składają dłużnicy, rzadziej – wierzyciele, a sporadycznie pochodzą one od innych instytucji.

– Według ustawy o komornikach sądowych, zakres kompetencji KRK, w tym w kwestii nadzoru nad działalnością komorników sądowych, jest ściśle określony. Z przepisów wynika, że nadzór samorządowy, jak i administracyjny nad działalnością sądowych organów egzekucyjnych nie może wkraczać w działania wchodzące w zakres nadzoru judykacyjnego. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, iż bardzo duża ilość skarg dotyczy właśnie zagadnień z materii, która winna być przedmiotem badania przez organ sprawujący nadzór judykacyjny nad czynnościami komorników, czyli najczęściej właściwy sąd rejonowy, przyjąć należy, że skarg jest raczej dużo – komentuje dr Grzegorz Julke, radca prawny i adiunkt w Katedrze Postępowania Cywilnego Uniwersytetu Gdańskiego.

Jak stwierdza Przemysław Małecki, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej, ww. liczba skarg w latach 2021-2025 powinna być oceniana jako umiarkowana, zwłaszcza w zestawieniu ze skalą czynności dokonywanych przez komorników w całym kraju – ponad 21 milionów rocznie. Ekspert podkreśla, że skarga stanowi uprawnienie procesowe strony i nie jest równoznaczna z naruszeniem prawa.

– Taka liczba skarg wynikać może z nieświadomości uczestników postępowania, a więc dłużników i wierzycieli lub innych instytucji, co do kompetencji organu samorządu komorniczego w zakresie badania prawidłowości czynności egzekucyjnych czy też zachowań komorników. Znaczenie może również mieć przekonanie, że wniesienie tego rodzaju skargi wpłynie na dalszy przebieg postępowania egzekucyjnego – dodaje ekspert Uniwersytetu Gdańskiego.

[fragment artykułu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Michał Tekliński: „Historyczny przełom w rezerwach banków centralnych”

michal_teklinski_goldenmark_1-2 (2)gospodarka krajowaW globalnej architekturze finansowej doszło do historycznego przełomu, który ostatecznie kończy trwającą od dekad dominację długu nad realnym majątkiem. Europejski Bank Centralny oficjalnie potwierdził to, o czym analitycy mówili już wcześniej – wartość rezerw zgromadzonych w fizycznym złocie przez banki centralne na całym świecie wyprzedziła wartość amerykańskich obligacji rządowych. Jak wskazuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, globalni decydenci posiadają już w swoich skarbcach blisko 36 000 ton złota. To wolumen, który wprost przywraca realia legendarnej ery Bretton Woods i udowadnia, że rola królewskiego metalu w światowym systemie finansowym zdecydowanie rośnie.

Oficjalne dane opublikowane przez Europejski Bank Centralny wywołały olbrzymie poruszenie na globalnych rynkach finansowych. EBC jednoznacznie potwierdził trend, o którym eksperci i agencje informacyjne, na czele z Financial Times, donosiły już wcześniej. Fizyczny kruszec oficjalnie wyprzedził obligacje skarbowe, stając się kluczowym aktywem rezerwowym globu.

– W tej chwili aż 27 procent wartości wszystkich rezerw banków centralnych to jest właśnie złoto. Oznacza to potężny wzrost w stosunku do ubiegłego roku o 7 punktów procentowych, w związku z czym mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu. W tym samym okresie wartość obligacji amerykańskich, jeśli chodzi o strukturę rezerw banków centralnych na całym świecie, spadła z 25 do 22 procent. To bardzo ważna informacja, bo dawno czegoś takiego na rynkach nie było. – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

Ekspert, opierając się na danych EBC oraz analizach Financial Times, zwraca uwagę na uderzający powrót do historycznych fundamentów systemu monetarnego, kiedy papierowy pieniądz posiadał realne odzwierciedlenie w kruszcu.

– W tej chwili ilość złota zgromadzonego przez banki centralne na świecie to już 36 000 ton. Warto uświadomić sobie, że jest to zaledwie o 2000 ton mniej niż w szczytowym punkcie obowiązywania systemu Bretton Woods, kiedy to w międzynarodowym systemie finansowym dolar amerykański był jeszcze sztywno powiązany ze złotem, a globalne rezerwy wynosiły 38 000 ton. Pokazuje to, że jakbyśmy nie chcieli na to patrzeć, rola złota w systemie finansowym całego świata zdecydowanie rośnie. – podkreśla Michał Tekliński.

[fragment artykułu]

Źródło: Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark
materiał prasowy

BADANIE: Najmłodsi konsumenci są najbardziej podatni na zmianę decyzji podczas robienia zakupów

analiza
Zapytano konsumentów o zmiany decyzji zakupowych w sklepach. Okazało się, że blisko 47% kobiet dość często ostatecznie wrzuca do koszyka produkt innej marki niż wcześniej planowana. 42,5% bardzo rzadko to robi, a 4,8% – niemal zawsze. Z kolei ponad 46% mężczyzn sporadycznie tak działa, a 39,3% – dość często. Niektórzy eksperci, patrząc na drugą najczęściej podawaną odpowiedź kobiet i najpopularniejsze wskazanie mężczyzn, stwierdzają brak jednoznacznych różnic w tego typu zachowaniach między płciami. Z badania wynika też, że aż pięć grup wiekowych przeważnie bardzo rzadko kupuje produkt innej marki, niż zamierzało. W dwóch przedziałach dominuje dość częsta taka praktyka. Widać też, że wraz z wiekiem obserwuje się spadek skłonności do zmiany wyborów.

Polakom dość często zdarza się finalnie włożyć do koszyka zakupowego produkt innej marki, niż planowało w drodze do sklepu. Biorąc pod uwagę podział wskazań na płeć, widać, że prawie połowa kobiet robi to dość często – 46,6%, a blisko 50% mężczyzn – bardzo rzadko – 46,2%. Tak wynika z niedawno opublikowanego raportu Hybrid Europe. Jak komentuje dr Wojciech Maciejewski z Instytutu Prawa, Ekonomii i Administracji (UKEN), istnieją badania wskazujące – choć niejednoznacznie – na większą wrażliwość kobiet na czynniki społeczne i środowiskowe oraz większą skłonność do modyfikowania decyzji pod ich wpływem.

– Moim zdaniem, może to stanowić częściowe wyjaśnienie większej skłonności kobiet do zmiany wyboru konkretnej marki. Nie można też wykluczyć oddziaływania innych bodźców. W przypadku mężczyzn bardziej prawdopodobne wydaje się znaczenie czynników kulturowych, w tym dokonywanie zakupów na podstawie wcześniej przygotowanej listy, często sporządzonej przez inną osobę. Nie posiadam jednak jednoznacznych dowodów naukowych potwierdzających tę tezę – opiera się ona jedynie na obserwacjach – wyjaśnia dr Maciejewski.

Natomiast Michał Rosiak z Hybrid Europe zwraca uwagę na to, że różnica między zachowaniami kobiet i mężczyzn głównie wynika z roli, jaką pełnią w procesie zakupowym. – One częściej są w fazie wyboru. Na bieżąco porównują, optymalizują i reagują na sytuację. Oni przeważnie są w trybie realizacji. Idą po konkretny produkt i go po prostu kupują. Badanie nie obrazuje kwestii lojalności, a pokazuje sposób podejmowania decyzji. Dla rynku to oznacza, że konsumentki są podatniejsze na zmianę decyzji, a konsumenci – bardziej przewidywalni – dodaje ekspert.

[fragment raportu]

(MN, Czerwiec 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

„Niewidzialne” straty w logistyce mogą kosztować firmy miliony

Outside of Logistics Distributions Warehouse: Two Workers Load Delivery Truck with Cardboard Boxes, Drive Off to Deliver Online Orders, Purchases, E-Commerce Goods.

Rosnące koszty operacyjne, brak bieżącej widoczności przepływu aktywów i straty opakowań zwrotnych stają się jednym z coraz większych wyzwań dla firm zarządzających rozbudowanymi łańcuchami dostaw. Według analiz branżowych nawet 10-15 proc. opakowań zwrotnych może ginąć każdego roku, generując wielomilionowe straty i zmuszając organizacje do utrzymywania nadmiarowych zasobów. Coraz więcej przedsiębiorstw sięga więc po technologie RFID, które pozwalają odzyskać kontrolę nad obiegiem RTI i ograniczyć „ukryte koszty” logistyki.

Palety, skrzynki i kontenery transportowe od lat pozostają podstawą funkcjonowania łańcuchów dostaw. Choć na co dzień traktowane są przede wszystkim jako element operacyjny logistyki, w praktyce stanowią istotną część aktywów przedsiębiorstw. Problem pojawia się wtedy, gdy firmy tracą kontrolę nad ich obiegiem.

Według analiz branżowych nawet 10-15 proc. opakowań zwrotnych ginie każdego roku
w dużych łańcuchach dostaw, a w niektórych systemach poolingowych straty mogą sięgać nawet 15-20 proc1. Jednocześnie koszty związane z zarządzaniem logistycznymi aktywami mogą odpowiadać nawet za około 5 proc. przychodów przedsiębiorstwa.

Eksperci zwracają uwagę, że problemem coraz częściej nie jest sam brak opakowań, ale brak dostępu do aktualnych danych o ich przepływie. W efekcie firmy utrzymują nadmiarowe zapasy palet czy kontenerów, aby zabezpieczyć ciągłość operacji, zamrażając przy tym dodatkowy kapitał.

W wielu organizacjach opakowania zwrotne nadal funkcjonują poza pełną kontrolą systemową. Przedsiębiorstwa wiedzą, ile aktywów kupują, ale często nie są w stanie precyzyjnie określić, gdzie znajdują się one na kolejnych etapach łańcucha dostaw, jak długo pozostają poza obiegiem lub w którym momencie dochodzi do ich utraty. – wyjaśnia Michał Wesołowski, SALES MANAGER MAS POLAND Checkpoint Systems.

1 www.supplychainbrain.com/articles/43809-mastering-returnable-transport-items-rtis-in-peak-seasons

[fragment artykułu]

Źródło: Checkpoint Systems
materiał prasowy

GUS: Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r.

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r.”.

GUS zwraca uwagę, że począwszy od danych za 2026 rok, wskaźnik CPI jest liczony zgodnie z międzynarodową klasyfikacją COICOP 2018.
Jak informuje GUS, ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w maju 2026 r. wzrosły o 3,1% (wskaźnik cen 103,1) w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadły o 0,3% (wskaźnik cen 99,7). Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Wstępne dane za maj 2026 r.: Ceny ofertowe mieszkań z rynku pierwotnego

Bez tytułu
Wstępne dane za maj 2026 r.: Ceny ofertowe mieszkań z rynku pierwotnego.

Trójmiasto było w maju jedyną metropolią, w której wzrosła średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów, za to w Warszawie średnia cena wróciła poniżej 20 tys. złotych. W pozostałych największych miastach ceny praktycznie nie drgnęły – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Najwięcej emocji nadal budzi Warszawa, gdzie od początku 2026 r. średnia cena metra kwadratowego wzrosła z niespełna 18,5 tys. zł do blisko 20 tys. zł, czyli o ok. 8 proc. W maju pojawiła się jednak niewielka korekta – średnia spadła o ok. 100 zł, do 19,9 tys. zł za metr kwadratowy.

– Nie był to efekt obniżek w cennikach, lecz zmiany struktury oferty. Na rynek trafiła duża pula mieszkań, w tym relatywnie przystępnych cenowo, m.in. w projektach Głębocka Vita oraz kolejnych etapach Bulwarów Praskich – komentuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Drugi miesiąc z rzędu stabilnie było także w Krakowie i Wrocławiu, gdzie średnie ceny wynoszą odpowiednio 17,1 tys. zł oraz 15,3 tys. zł za metr kwadratowy. W Poznaniu, po wcześniejszych niewielkich wzrostach, maj przyniósł symboliczną korektę do poziomu 14,2 tys. zł za metr kwadratowy, czyli o ok. 100 zł mniej niż miesiąc wcześniej.

Z kolei w Łodzi średnia cena utrzymuje się na poziomie ok. 11,5 tys. zł za metr kwadratowy i od początku roku praktycznie się nie zmienia. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia wynosi ok. 11,2 tys. zł za metr, a stabilizacja przeplata się tam z niewielkimi spadkami.

[fragment artykułu]

Źródło: RynekPierwotny.pl
materiał prasowy

GUS: Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w grudniu 2025 r.

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w grudniu 2025 r.”.

Jak informuje GUS, w ostatnim dniu grudnia 2025 r. zbiorowość pracujących w gospodarce narodowej liczyła 15125,0 tys. osób, tj. o 0,3% mniej niż w grudniu 2024 r. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,2%. Dane dotyczą osób pracujących w gospodarce narodowej mieszkających na terenie Polski lub za granicą. Każdy pracujący jest identyfikowany jeden raz – w pracy głównej. Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.
GUS dodaje, że szczegółowe dane o pracujących w gospodarce narodowej znajdują się w 29 tablicach dołączonych do tej publikacji.

Źródło: ZUS.

GUS: Obwieszczenie w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.

fabian-blank-78637-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował obwieszczenie w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.

Jest to obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 27 maja 2026 r. w sprawie wskaźnika cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.
Jak informuje GUS, w związku z art. 109 ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r. – Przepisy wprowadzające ustawę o zasadach zarządzania mieniem państwowym (Dz. U. poz. 2260, z 2018 r. poz. 1669 i 2159 oraz z 2019 r. poz. 730) ogłoszono, że wskaźnik cen dóbr inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r. w stosunku do czwartego kwartału 2025 r. wyniósł 100,0 (ceny pozostały na takim samym poziomie).
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego.

Źródło: GUS.

CBRE: Stabilne zaplecze nowych inwestycji na rynku magazynowym

analiza
Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku w budowie pozostawało 1,46 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej i logistycznej – wynika z najnowszych danych CBRE. Jednocześnie w pierwszych trzech miesiącach roku rozpoczęto realizację kolejnych 331 tys. mkw. nowych inwestycji. Rynek rozwija się stabilnie, a deweloperzy coraz częściej stawiają na realizację projektów z zabezpieczoną uprzednio umową najmu. Udział powierzchni realizowanej spekulacyjnie spadł do ok. 37 proc., czyli najniższego poziomu od kilku kwartałów.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej i logistycznej w Polsce wyniosły 37,4 mln mkw., co oznacza wzrost o 6,1 proc. rok do roku. Polska utrzymuje silną pozycję na europejskim rynku logistycznym zarówno pod względem skali istniejących zasobów, jak i aktywności deweloperskiej.

Polski rynek magazynowo-logistyczny wszedł w fazę stabilizacji. Aktywność deweloperów pozostaje wysoka, jednak coraz wyraźniej widoczny jest trend w kierunku bardziej przemyślanych inwestycji i koncentracja na projektach posiadających zabezpieczonego najemcę. Dojrzały rynek rozważniej podchodzi do zarządzania ryzykiem po latach bardzo dynamicznego rozwoju. – mówi Michał Śniadała, szef działu logistyczno-magazynowego w CBRE.

W pierwszym kwartale 2026 roku oddano do użytku 653 tys. mkw. nowej powierzchni magazynowej – wynik zbliżony do osiągniętego rok wcześniej. W tym samym czasie rozpoczęto budowę 331 tys. mkw. nowych obiektów. Największymi projektami oddanymi do użytkowania były 7R Park Gdańsk III (80 tys. mkw.), Panattoni Park Rzeszów West (73 tys. mkw.) oraz Prologis Park Ujazd (63,4 tys. mkw.).

Najwyższą aktywność budowlaną odnotowano w województwie mazowieckim, gdzie w realizacji pozostawało 542,4 tys. mkw. powierzchni magazynowej. Kolejne miejsca zajęły województwa śląskie (216 tys. mkw.) oraz łódzkie (143,4 tys. mkw.).

[fragment artykułu]

Źródło: CBRE Group, Inc. (NYSE:CBRE)
materiał prasowy

Komunikat GUS w sprawie wskaźnika cen nakładów inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.

adeolu-eletu-38649-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował komunikat w sprawie wskaźnika cen nakładów inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.

Jest tok komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 26 maja 2026 r. w sprawie wskaźnika cen nakładów inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r.
Jak informuje GUS, na podstawie art. 15 ust. 5b ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2026 r. poz. 554) ogoszono, że wskaźnik cen nakładów inwestycyjnych za pierwszy kwartał 2026 r. w stosunku do pierwszego kwartału 2025 r. wyniósł 100,9 (wzrost cen o 0,9%).
Komunikat został opublikowany na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Sprzedaż detaliczna w kwietniu 2026 r. wg GUS

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Sprzedaż detaliczna w kwietniu 2026 r.”.

Jak informuje GUS, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w kwietniu 2026 r. była wyższa niż przed rokiem o 1,3% (wobec wzrostu o 7,6% w kwietniu 2025 r.). W porównaniu z marcem 2026 r. nastąpił spadek sprzedaży detalicznej o 0,8%. W okresie styczeń-kwiecień1 2026 r. sprzedaż wzrosła o 3,4% w skali roku (wobec wzrostu o 3,3% w analogicznym okresie 2025 r.).
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

1 W danych narastających uwzględniono korekty dokonane przez jednostki sprawozdawcze.

Źródło: GUS.

Ceny 1m2 powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego za pierwszy kwartał 2026 r. wg GUS

analiza

Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował komunikat w sprawie ceny 1m2 powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego za pierwszy kwartał 2026 r.

Jest to komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 25 maja 2026 r. w sprawie ceny 1m2 powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego za pierwszy kwartał 2026 r.
Jak informuje GUS, na podstawie art. 3b ust. 4 ustawy z dnia 30 listopada 1995 r. o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1774) ogłoszono, że cena 1m2 powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego za pierwszy kwartał 2026 r. wyniosła 8155 zł. Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

[RAPORT] Ekonomia wywołuje coraz mniej strachu wśród Polaków, ale wciąż jest wysoko w całym rankingu obaw

obawy-polakow
Polacy obecnie najbardziej boją się chorób najbliższych. Na drugim miejscu jest strach przed stratą własnego zdrowia. Dalej w zestawieniu widać lęk przed atakiem terrorystycznym i wzrostem inflacji. W pierwszej piątce znalazła się również obawa przed anomaliami pogodowymi. Z kolei najrzadziej rodacy wskazują strach przed zachowaniami mobbingowymi oraz wahaniami cen nieruchomości. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu rynkowego dotyczącego bieżących obaw i lęków Polaków.

Z niedawno opublikowanego raportu pt. „Czego obecnie najbardziej boją się Polacy?” wynika, że wśród 53 wskazanych obaw i leków 46,6% rodaków wskazuje na chorobę najbliższych. W zeszłorocznej edycji badania ta pozycja miała 37,5%. Obecnie 39,5% boi się utraty własnego zdrowia (w ub.r. – 33,6%). Psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl i współautor raportu, odczytuje wskazania znajdujące się na podium jako dowód na to, że obecnie rodacy najmocniej reagują na zagrożenia osobiste, czyli takie, które uderzają jednocześnie w emocje, poczucie bezpieczeństwa i codzienną organizację życia, w tym w sferę pieniędzy.

– W praktyce zdrowie i finanse są tu silnie splecione, bo choroba oznacza nie tylko cierpienie, ale też koszty leczenia, dojazdów, opieki, możliwe zwolnienie z pracy i spadek dochodów. Dla części badanych to zapewne także myślenie o sytuacji, w której nagle trzeba będzie sięgnąć po prywatne wizyty lub badania, bo właśnie wtedy lęk o zdrowie bardzo szybko zamienia się w finansową niepewność. Innymi słowy, człowiek nie musi oddzielać lęku zdrowotnego od ekonomicznego, bo w realnym życiu te dwa obszary zwykle występują w powiązaniu – dodaje Murgrabia.

Z kolei prof. Ryszard Cichocki, socjolog związany z Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu, podkreśla, że wzrost wskazań w obu kategoriach jest znaczący, ale ma problem z jednoznacznym określeniem, czy to wynik rzeczywistego wzrostu obaw o stan zdrowia bliskich i swojego, czy przesunięć w samym rankingu. Zwraca też uwagę na to, że gdyby takie badanie przeprowadzić kilkanaście lat temu, to na wysokim miejscu znalazłyby się wskazania obaw związanych z utratą pracy lub długotrwałym bezrobociem. Dziś to nie martwi Polaków, bo zmieniły się czasy i warunki.

– Jeszcze na początku wieku przestępczość była dużym problemem, a dziś Polska jest bezpiecznym krajem. To pokazuje, że znikają jedne zagrożenia, a nowe kumulują się wokół innych dwóch czy trzech zagrożeń. Te związane z utratą zdrowia są tak wysoko w zestawieniu, bo ludzie uświadomili sobie, że prowadzą one do utraty wielu innych wartości społecznych, aktywności, w tym oczywiście możliwości zarobkowania – wyjaśnia prof. Cichocki.

Trzecie miejsce w rankingu zajęła obawa przed atakiem terrorystycznym. W odniesieniu do tej odpowiedzi nastąpił wzrost z 18,7% do aż 30%. Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl tłumaczy, że ten strach zwykle nie bierze się z osobistego doświadczenia respondentów, ale wynika z kumulacji napięć międzynarodowych, wojny w regionie, doniesień medialnych o atakach, sabotażu, destabilizacji i ogólnego poczucia, że świat stał się mniej przewidywalny.

[fragment artykułu]

(MN, Maj 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji.
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.

GUS: Wskaźniki cen produkcji budowlano-montażowej w kwietniu 2026 r.

helloquence-61189-unsplash
„Wskaźniki cen produkcji budowlano-montażowej w kwietniu 2026 r.” to jeden z nowych raportów opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny (GUS).

Według wstępnych danych zgromadzonych przez Główny Urząd Statystyczny w kwietniu 2026 r. ceny produkcji budowlano-montażowej wzrosły zarówno w porównaniu z kwietniem 2025 r. (o 5,6%). Wzrosły one również w porównaniu z marcem 2026 r. – o 1,2%.
GUS dodaje, że w kwietniu 2026 r. w stosunku do poprzedniego miesiąca wzrosły ceny robót budowlanych specjalistycznych – o 1,6%, ceny budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej – o 1,2%, a ceny budowy budynków – o 0,9%.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń–kwiecień 2026 r. wg GUS

analiza
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń–kwiecień 2026 r.”.

Jak informuje GUS, w okresie styczeń-kwiecień 2026 r. oddano do użytkowania o 2,0% mniej mieszkań niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Spadła również liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto (o 1,9%). Z kolei wzrosła liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym – o 15,8%.
Powierzchnia użytkowa nowo wybudowanych mieszkań wyniosła 5,6 mln m2, czyli o 0,6% mniej niż przed rokiem. Przeciętna wielkość dla 1 mieszkania osiągnęła poziom 92,2 m2.

GUS podkreśla, że są to dane wstępne. Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Raport GUS: Produkcja budowlano-montażowa w kwietniu 2026 r.

fabian-blank-78637-unsplash
„Produkcja budowlano-montażowa w kwietniu 2026 r.” to jeden z nowych raportów Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Według wstępnych danych GUS produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) zrealizowana na terenie kraju w kwietniu 2026 r. była wyższa o 4,5% w skali roku. W  odniesieniu do marca bieżącego roku odnotowano wzrost o 9,7%. Po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym produkcja budowlano-montażowa w kwietniu br. była o 3,1% wyższa niż w analogicznym miesiącu ub. roku oraz o 3,4% wyższa niż w marcu br. – informuje Główny Urząd Statystyczny.
Eksperci GUS dodają, że w porównaniu z przeciętną miesięczną wartością z 2021 r. produkcja budowlano-montażowa w kwietniu 2026 roku r. (w cenach stałych) była niższa o 6,5%, natomiast po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym była wyższa o 6,5%.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.