ANALIZA: W całym 2025 roku w sklepach było drożej średnio o 4,2% niż w 2024 roku

fabian-blank-78637-unsplash
W 2025 roku ceny najczęściej kupowanych w sklepach produktów codziennego użytku wzrosły średnio o 4,2% rdr. Z kolei sama żywność zdrożała o 3,6% rdr. Różnica pomiędzy nią a wszystkimi analizowanymi grupami artykułów jest nadal widoczna, choć coraz mniejsza. Z danych można też wyczytać, że w czołówce najbardziej drożejących kategorii znalazły się używki, art. tłuszczowe, napoje, słodycze i desery oraz mięso. Natomiast na minusie były warzywa, art. sypkie oraz dodatki spożywcze.

W całym 2025 roku ceny żywności, napojów bezalkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i artykułów dla dzieci, wzrosły w sklepach detalicznych średnio o 4,2% rdr. Cyklicznie wydawany raport pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, współautorstwa Uniwersytetów WSB Merito, obejmuje 17 kategorii. Dla porównania, wzrost cen w 2024 roku względem 2023 roku wyniósł 4,3%. Zdaniem dra Roberta Orpycha z Uniwersytetu WSB Merito, analizowane dane to dowód na stabilizację dynamiki wzrostu cen w sklepach.

– Taki odczyt jest także spójny z ogólną inflacją, szacowaną przez GUS, która w 2024 roku wyniosła średnio 3,6%, a w 2025 oscylowała między 2,4% a 4,9%, w zależności od miesiąca. Czy to dużo? Wzrost należy raczej ocenić jako umiarkowany, przede wszystkim jest znacząco niższy od dwucyfrowej inflacji z lat 2022-2023, lecz nadal przekraczający cel inflacyjny NBP, który wynosi 2,5% – wyjaśnia dr Orpych.

Ceny samej żywności w 2025 roku poszły w górę średnio o 3,6% rdr. Jak tłumaczy dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito, fakt, iż średni wzrost cen żywności jest niższy niż ogólny wzrost cen w sklepach detalicznych, z punktu widzenia przeciętnego konsumenta, jest dobrą wiadomością. Niemniej jednak jest on w dalszym ciągu wyższy niż poziom inflacji, co pokazuje, że niestety żywność należy do kategorii produktów, które ciągną inflację w górę, a to nie jest pozytywną wiadomością.

– Wzrost cen samej żywności wyraźnie poniżej średniej dla całego koszyka świadczy o tym, że najsilniejszy impuls inflacyjny w tym segmencie mamy już za sobą. To efekt normalizacji cen surowców rolnych, energii oraz poprawy warunków podażowych po bardzo słabym 2023 roku. Natomiast skoro średni wzrost cen jest wyższy niż wzrost cen żywności, to inflacja nadal była i może być problemem, bo przesunęła się w stronę usług i dóbr przetworzonych – mówi dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Z zebranych danych wynika również, że ogólnie różnica pomiędzy wszystkimi analizowanymi kategoriami a samą żywnością jest nadal widoczna, choć właściwie coraz mniejsza. Dr Artur Fiks wyjaśnia, że w zestawieniu brane są uwagę artykuły, które drożeją najbardziej, jak choćby mięso czy produkty tłuszczowe, ale też te, które tanieją, czyli warzywa i produkty sypkie.

– To właśnie produktom, których cena spada, żywność zawdzięcza to, iż w roku 2025 średni wzrost cen produktów zaliczanych do tej kategorii był niższy niż średnia wartość wzrostu cen w sklepach detalicznych. Pamiętajmy jednak, że ceny żywności są dość wrażliwe na czynniki takie jak pogoda, sytuacja geopolityczna, epidemie wśród zwierząt hodowlanych i w efekcie bardzo szybko żywność może stać się głównym napędem średniego tempa wzrostu cen w sklepach – uzupełnia dr Fiks.

W czołówce najbardziej drożejących kategorii w 2025 roku znalazły się używki (wzrost o 9,7% rdr.), art. tłuszczowe (9,2% rdr.), napoje (wzrost rdr. o 7,7%), słodycze i desery (7,4% rdr.), a także mięso (6,5% rdr.). Marcin Luziński, ekonomista Santander Bank Polska, wylicza, że w 2025 roku mocno poszły w górę ceny czekolady i kawy, co miało związek ze słabymi zbiorami. To wynik zmian klimatycznych i może mieć trwały charakter.

– Był to czynnik podbijający ceny używek oraz słodyczy. Na początku roku słabo wyglądała podaż mleka, co przełożyło się na podwyżki cen masła. Drożała również oliwa i te dwa czynniki podbiły ceny w kategorii produktów tłuszczowych. Natomiast w drugiej połowie roku ceny tych produktów zaczęły się już obniżać. Mięso drożało ze względu na rosnący globalny popyt, zwłaszcza na wołowinę, ale także pod wpływem szalejących chorób zwierząt, szczególnie ptasiej grypy, która ograniczała podaż drobiu i podbijała jego ceny – opisuje Marcin Luziński.

Z kolei dr Robert Orpych mówi, że w przypadku art. tłuszczowych na czele wysuwa się kwestia masła. Stanowiło ono symbol drożyzny w 2024 roku. W szczycie cenowym standardowa kostka kosztowała 9-10 złotych, a czasem nawet i więcej. Wpływ na dynamikę wzrostu cen masła miała redukcja pogłowia krów mlecznych w Polsce i Europie. – Odnotować można również sezonową zmienność produkcji mleka. O ile przez wiele miesięcy to masło charakteryzowało się wysoką dynamiką wzrostu cen, o tyle w ostatnich miesiącach na czele wysunęły się margaryna i olej – wylicza ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.

Do tego z raportu można wyczytać, że w 2025 roku spadły rdr. ceny niektórych kategorii, tj. warzyw (-2,6%), art. sypkich (-0,9%), a także dodatków spożywczych (-0,3%). Dr Piotr Arak stwierdza, że to skutek wysokiej bazy po silnych wzrostach cen w poprzednich latach. Ponadto poprawa podaży, zwłaszcza lepsze zbiory w rolnictwie oraz spadki cen kluczowych surowców rolnych, takich jak zboża czy ryż, obniżyły presję kosztową.

– Istotnym czynnikiem jest również konkurencja międzynarodowa. Warzywa charakteryzują się stosunkowo niskimi barierami w handlu międzynarodowym. Łatwość importu z Hiszpanii, Holandii czy Maroka dyscyplinuje ceny krajowe. Dodatkowo sieci dyskontowe intensyfikują konkurencję cenową w tej kategorii, wykorzystując warzywa jako produkty wiodące w promocjach – dodaje dr Orpych.

Ekspert wskazuje też, że kategoria produktów sypkich należy do najbardziej stabilnych cenowo. Zbiory zbóż w Polsce i na świecie były zadowalające. Poza tym tego typu artykuły charakteryzują się niską elastycznością dochodową popytu. Niezależnie od poziomu dochodów gospodarstwa domowego, konsumpcja mąki czy kasz pozostaje względnie stała. Nie są to produkty, na które wydatkuje się więcej wraz ze wzrostem zarobków. Do tego niskie marże w tej kategorii sprawiają, że ryzyko utraty klientów wskutek nawet niewielkich podwyżek przewyższa potencjalne korzyści.


(MN, Luty 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Eksport premium: czego zagraniczni klienci oczekują od polskich firm?

ben-rosett-10614-unsplashJeszcze kilka lat temu pochodzenie produktu z Europy Środkowo-Wschodniej bywało barierą zakupową na rynkach premium. Dziś zagraniczni klienci – szczególnie w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Szwajcarii – coraz rzadziej kupują „produkt z regionu”, a coraz częściej konkretne kompetencje producenta: jakość rzemiosła, dojrzałość procesów, przewidywalność realizacji i wysoki standard obsługi.

Zmiana ta jest szczególnie widoczna w branży meblarskiej oraz sektorach pokrewnych: luksusowych wnętrzach i produktach rzemieślniczych. To właśnie tam polskie firmy coraz częściej konkurują nie ceną, lecz wiarygodnością operacyjną.

Polski eksport mebli: aktualny obraz rynku

Według najnowszych danych ONZ COMTRADE, w 2024 r. wartość polskiego eksportu mebli i wyrobów pokrewnych wyniosła około 17,63 mld USD1. W I połowie 2025 r. eksport mebli z Polski wzrósł ok. +1% r/r, co było najwyższym tempem wzrostu wśród pięciu największych eksporterów na świecie, mimo ogólnie słabego popytu zagranicznego. Poprzeczka natomiast jest zawieszona wysoko.

Zagraniczni klienci premium stawiają polskim dostawcom konkretne wymagania. Wartość produktu definiuje nie jego cena, lecz sposób, w jaki powstaje i trafia do klienta. To, że Polska utrzymała 3. pozycję na świecie wśród eksporterów mebli, tuż po Chinach i Niemczech2, pokazuje jedno. Polskie firmy coraz skuteczniej odnajdują się w środowisku, w którym jakość procesu jest równie ważna jak jakość produktu.

Premium to proces, nie tylko design

Na rynkach takich jak USA czy UK sam design przestaje być wyróżnikiem – dobry projekt jest dziś standardem. O przewadze decydują elementy „niewidoczne” na pierwszy rzut oka:

  • stabilność terminów,

  • powtarzalność jakości,

  • transparentność komunikacji,

  • umiejętność pracy na indywidualnym zamówieniu,

  • gotowość do ponoszenia odpowiedzialności za cały proces – od projektu po montaż.

Jak podkreśla Adrian Halupczok, założyciel i właściciel marki Halupczok, na rynkach premium nikt nie kupuje dziś samego produktu. – Kupuje się spokój decyzyjny – pewność, że realizacja będzie zgodna z ustaleniami, że jakość będzie powtarzalna, a producent weźmie odpowiedzialność za każdy etap procesu. To jest prawdziwa waluta w eksporcie.

[fragment artykułu]

1 https://tradingeconomics.com/poland/exports/furniture-lighting-signs-prefabricated-buildings
2 Kompendium polskie meble, Polski Fundusz Rozwoju, https://pfr.pl/document/2713?utm_

Źródło:  Commplace Sp. z o. o. Sp. K .
materiał prasowy

Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej w sierpniu 2025 r. wg GUS

g-crescoli-365895-unsplashGłówny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej w sierpniu 2025 r.”.

Jak poinformował GUS, w sierpniu 2025 r. mediana wynagrodzeń miesięcznych brutto wzrosła nominalnie w stosunku do lipca 2025 r. o 0,5%. Z kolei w stosunku do analogicznego miesiąca ubiegłego roku wzrosła nominalnie o 8,7%. W tym samym okresie przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto zmalało nominalnie o 0,4% w stosunku do lipca 2025 r., a w stosunku do sierpnia 2024 r. wzrosło nominalnie o 8,0%.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego.

Źródło: GUS.

Produkt krajowy brutto w 2025 r. – szacunek wstępny GUS

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Produkt krajowy brutto w 2025 r. – szacunek wstępny”.

Jak informuje GUS, według wstępnego szacunku produkt krajowy brutto (PKB) w 2025 r. był realnie wyższy o 3,6% w porównaniu z 2024 r., wobec wzrostu o 3,0% w 2024 r. (w cenach stałych roku poprzedniego). Według wstępnego szacunku produkt krajowy brutto w 2025 r. wzrósł realnie o 3,6%, wobec wzrostu o 3,0% w 2024 r. Na podstawie aktualnie dostępnych danych oszacowano następujące dynamiki wzrostu wartości dodanej brutto w porównaniu z 2024 r. – dodaje Główny Urząd Statystyczny. W 2025 r. popyt krajowy zwiększył się realnie o 4,0% w porównaniu z 2024 r., w którym zanotowano wzrost o 4,5%.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.
Źródło: GUS.

Mennica Skarbowa: Cena złota w najbliższych kilku miesiącach może przekroczyć poziom 5500 złotych za uncję

3 monety
Jak prognozują przedstawiciele Mennicy Skarbowej, cena złota w najbliższych kilku miesiącach może przekroczyć poziom 5500 złotych za uncję, osiągając historyczne maksima na rynku krajowym. Głównym czynnikiem stojącym za tym wzrostem pozostają narastające zawirowania geopolityczne, rosnące ryzyko systemowe oraz niepewność dotycząca globalnej gospodarki. Jednocześnie rynek zaczyna wysyłać wyraźne sygnały schłodzenia popytu inwestycyjnego. Dla Mennicy Skarbowej rok 2025 był rekordowy jeśli chodzi o wolumen sprzedaży.

– „Złoto reaguje dziś przede wszystkim na napięcia geopolityczne i wzrost globalnego ryzyka. To klasyczny mechanizm ucieczki kapitału do bezpiecznych aktywów. Jednocześnie widzimy, że popyt inwestycyjny jest mniejszy niż jeszcze kilka tygodni temu. Wysoka cena powoduje, że część inwestorów wstrzymuje zakupy, a rynek zaczyna się nasycać.”- – mówi Adam Stroniawski, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży Mennicy Skarbowej.

Popyt słabnie, rośnie podaż ze strony sprzedających

Po bardzo intensywnych zakupach z przełomu miesięcy, obecnie coraz wyraźniej widoczny jest wzrost liczby osób chcących sprzedać posiadane złoto. Inwestorzy indywidualni oraz firmy realizują zyski, wykorzystując rekordowe poziomy cenowe.

– „Obserwujemy bardzo duży ruch po stronie skupu złota. Klienci, którzy kupowali złoto w poprzednich latach, dziś chętnie realizują zyski. To naturalna reakcja rynku przy tak wysokich wycenach kruszcu” – podkreśla Adam Stroniawski.

[fragment artykuły]

Źródło: Mennica Skarbowa
materiał prasowy

GUS: Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w sierpniu 2025 r.

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w sierpniu 2025 r.”.

Jak informuje GUS, w ostatnim dniu sierpnia 2025 r. zbiorowość pracujących w gospodarce narodowej liczyła 15038,8 tys. osób, tj. o 0,2% mniej niż w sierpniu 2024 r. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zmniejszyła się o 0,3%.
Dane dotyczą osób pracujących w gospodarce narodowej mieszkających na terenie Polski lub za granicą. – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.
Pełna treść raportu dostępna jest na stronie internetowej GUS.

W 22 tablicach, dołączonych do tej publikacji na oficjalnej stronie internetowej GUS, udostępnione są szczegółowe dane o pracujących w gospodarce narodowej.

Źródło: GUS.

Polscy przedsiębiorcy nie chcą kredytu na rozwój – co jest powodem?

Karolina Smalarz
Przez lata kredyt bankowy był podstawowym źródłem finansowania rozwoju firm. Dziś jednak coraz więcej danych wskazuje, że polscy przedsiębiorcy – zwłaszcza z sektora MŚP – niechętnie sięgają po kredyt inwestycyjny, nawet gdy banki są gotowe pożyczać, a sytuacja finansowa firm poprawia się. Zamiast tego rozwijają się z własnych środków lub wybierają finansowanie elastyczne, krótkoterminowe i operacyjne.

Ten trend nie jest intuicyjny. W końcu dostęp do kapitału jest dziś znacznie lepszy niż kilka lat temu. A jednak – jak pokazują dane Narodowego Banku Polskiego i Głównego Urzędu Statystycznego – boom kredytowy w inwestycjach nie następuje.

Kredyt dostępny, popyt ograniczony – co pokazują dane NBP

Z „Szybkiego Monitoringu” NBP wynika, że odsetek przedsiębiorstw realnie ubiegających się o kredyt bankowy pozostaje bardzo niski. W II kw. 2025 r. o kredyt wystąpiło np. zaledwie 12,4% firm, a w segmencie MŚP 12,3% – mniej niż kwartał wcześniej.
Co istotne, niski popyt utrzymuje się pomimo łagodzenia polityki kredytowej banków. Z ankiety NBP skierowanej do przewodniczących komitetów kredytowych wynika, że banki w 2024 i 2025 r. stopniowo łagodziły kryteria udzielania kredytów dla przedsiębiorstw, zwłaszcza w segmencie MŚP, głównie z powodu rosnącej konkurencji.
Innymi słowy: problemem nie jest dziś dostępność kredytu, lecz ostrożność przedsiębiorców.

Kredyt obrotowy rośnie, inwestycyjny – niekoniecznie

Dane NBP pokazują też wyraźne rozróżnienie między rodzajami finansowania. W 2025 r. rosła wartość kredytów obrotowych, co banki wiążą z potrzebą finansowania zapasów i bieżącej działalności. Jednocześnie popyt na kredyt długoterminowy (inwestycyjny) pozostawał umiarkowany, a w niektórych kwartałach nawet spadał w segmencie MŚP.
To ważny sygnał: firmy nie rezygnują z finansowania zewnętrznego w ogóle, ale unikają długoterminowych zobowiązań, które zwiększają ryzyko w niepewnym otoczeniu gospodarczym.

Faktoring zamiast kredytu

W tym kontekście rosnące zainteresowanie faktoringiem nie jest przypadkiem.

– Dla wielu przedsiębiorców to forma finansowania, która: nie zwiększa zadłużenia bilansowego, nie wymaga zdolności kredytowej w bankowym rozumieniu, rośnie wraz ze sprzedażą, a nie wraz z zadłużeniem oraz pozwala finansować działalność bez długoterminowych zobowiązań – wyjaśnia Karolina Smalarz, Kierownik ds. Finansowania Biznesu w Bibby Financial Services.

Podsumowanie

Dane NBP i GUS jasno pokazują, że brak boomu kredytowego podczas wychodzenia ze spowolnienia gospodarczego nie wynika z braku kapitału, lecz z ostrożności przedsiębiorców. Firmy rozwijają się, inwestują i poprawiają wyniki finansowe, ale robią to w sposób zachowawczy, opierając się głównie na środkach własnych i finansowaniu operacyjnym.
W tym kontekście rosnąca rola faktoringu nie jest alternatywą „z braku laku”, lecz świadomym wyborem firm, które chcą rosnąć bez zwiększania ryzyka.

[fragment artykułu]

Źródło: Bibby Financial Services
materiał prasowy

WIBOR znowu budzi emocje. Eksperci prognozują rozwój sytuacji przed lutowym orzeczeniem TSUE

wibor-tsue
Już wkrótce TSUE zajmie się kwestią WIBOR-u. Według prawników, wyrok może spowodować skokowy wzrost liczby pozwów składanych w sądach. Do tego samych umów opartych o ten wskaźnik jest więcej niż tych walutowych, więc kłopot może być większy niż w przypadku tzw. frankowiczów. Jednak nie brakuje też opinii, że to zupełnie różne sprawy i nie ma systemowego problemu. Część ekspertów przekonuje jednak, że działania ustawodawcy w tym zakresie nie są potrzebne, a banki będą proponować w tej kwestii ugody. Jednocześnie pojawiają się prognozy o rosnącej presji na państwo ze strony kredytobiorców. Choć w tej kwestii eksperci nie spodziewają się niczego konkretnego.

Oczy na Trybunał

12 lutego odbędzie się rozprawa TSUE w sprawie WIBOR-u. – Spodziewam się wyroku spójnego z opinią rzeczniczki generalnej, czyli potwierdzenia przez Trybunał, że banki mają obowiązek odpowiednio informować na temat WIBOR-u oraz jego wpływu na oprocentowanie i wysokość rat. TSUE może wskazać także, czy wadliwe działania banku prowadzą do unieważnienia umowy, usunięcia całego oprocentowania czy jedynie w zakresie WIBOR-u i pozostawienia stałej marży – przewiduje adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal.

Jak stwierdza Adam Zakrzewski z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, wyrok może być pierwszym tzw. momentem skokowym w liczbie składanych pozwów z tego zakresu. I tutaj ekspert zwraca uwagę na ostatnią opinię Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie pytań prejudycjalnych polskiego sądu. Ona w żaden sposób nie przesądziła zasadności czy też niezasadności ewentualnych roszczeń kredytobiorców. Natomiast wyraźnie wskazała, że jeśli TSUE podąży za jej wnioskami, co często ma w zwyczaju, zostanie otwarta dość szeroka furtka do faktycznej próby podważania tych umów.

– To będzie jeden z kluczowych tematów medialnych i sądowych w najbliższym czasie. Rzesza osób będzie namawiać klientów banków do zakładania spraw w tym temacie i domagania się unieważnienia kredytu z tego powodu. Każdy ma prawo uważać, że jego umowa jest wadliwa. Już dziś bowiem można przeczytać liczne głosy odnoszące się do porównywania WIBOR-u do kredytów frankowych. Tymczasem są to zupełnie inne sprawy. Kredyt frankowy i złotowy są do siebie podobne głównie z powodu słowa „kredyt”, a poza tym to inne umowy, stanowiące wzajemne zobowiązanie dwóch stron – komentuje dr hab. Damian Walczak, prof. UMK z Instytutu Ekonomii i Finansów tej uczelni.

Z kolei adwokat Jakub Bartosiak stwierdza, że sprawy związane z WIBOR-em będą równie lub wręcz bardziej popularne niż kredyty walutowe. Po pierwsze, kredytów hipotecznych, opartych na ww. wskaźniku, jest więcej niż kredytów walutowych. Po drugie, WIBOR był stosowany także w umowach leasingowych czy pożyczkach gotówkowych. One były powszechne i udzielane przez bardzo długi okres, a nie tylko przez kilka lat – jak w przypadku rozwiązań walutowych. Ekspert spodziewa się, że liczba pozwów będzie systematycznie rosnąć, zwłaszcza po głośnych, korzystnych wyrokach TSUE, sądów powszechnych czy Sądu Najwyższego. Podobnie było w sprawach frankowych.

– Ilość umów kredytowych, które w teorii będą mogły być podważane, jest nieporównywalnie większa do tzw. umów frankowych. A te przecież nie tylko spowodowały potężne tąpnięcie na rynku bankowym, ale przede wszystkim zatkały sądy cywilne właściwie w całej Polsce. Jako pełnomocnik procesowy jestem nieco przerażony tym, jak mogą potencjalnie wyglądać sądy po ewentualnym rozpoczęciu prawdziwej fali pozwów WIBOR-owych. Powiedzenie, że gorzej być nie może, na pewno nie ma tu zastosowania – dodaje Adam Zakrzewski.

Jak prognozuje dr hab. Krzysztof Piech, prof. Uczelni Łazarskiego, wzrośnie liczba spraw składanych do sądów, co pogorszy problemy z polskim sądownictwem. Jednak skala tego będzie bardzo ograniczona. Ekspert spodziewa się niewielkiej liczby pozwów, ponieważ nie mamy tutaj systemowego problemu jak w przypadku kredytów frankowych. Jednocześnie coraz więcej konsumentów weryfikuje swoje umowy.

– Oczywiście istnieje możliwość, że któraś z umów ze stawką referencyjną WIBOR zawiera niedozwolone postanowienia umowne. Jednak o tym – zgodnie z istotnym poglądem Rzecznika Finansowego – indywidualnie i w konkretnych okolicznościach prawnych będzie decydować sąd. Umowa kredytu, jak każda inna umowa, może zawierać niedozwolone zapisy – stwierdza dr hab. Damian Walczak, prof. UMK.

Rola ustawodawcy

Rodzi się też pytanie o to, czy państwo podejmie jakieś kroki, aby ograniczyć ww. problem. Adwokat Jakub Bartosiak zaznacza, że działania ustawodawcy są zwykle spóźnione. Obecnie procedowana jest ustawa dotycząca kredytów frankowych, która powinna być uchwalona 6 czy nawet 8 lat temu, ale niekoniecznie w proponowanym kształcie. W 2015 roku z hasłem uregulowania tego tematu szedł do wyborów przecież Andrzej Duda.

– Ponad 10 lat temu brałem udział w pracach nad kolejnymi projektami ustawy, które miały uregulować problem kredytów denominowanych i waloryzowanych. Wszystkie poszły do kosza, więc w tym przypadku również nie liczyłbym na ustawodawcę. Oczywiście, podjęcie takich działań byłoby dużo lepsze z punktu widzenia obywateli. Jednak przypuszczam, że tego typu inicjatywy zostaną storpedowane, tak jak zrobiono z kompromisowymi rozwiązaniami dla tzw. kredytów frankowych – mówi prof. dr hab. Witold Modzelewski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Ekspert z MBM Legal podkreśla, że ustawodawca ma wpływ nie tylko na techniczne aspekty rozpoznawania spraw, a więc m.in. na poprawienie warunków administracyjnych w sądach, zwiększenie liczby personelu pomocniczego czy uproszczenie przepisów, również na kwestie stricte merytoryczne. Może odgórnie narzucić określone rozwiązania, np. przekształcając obecne umowy w umowy o stałym oprocentowaniu, ograniczając oprocentowanie kredytów do marży banku albo ustalając je w określonej wysokości.

– Sama stawka referencyjna WIBOR nie stanowi podstawy do jakiegokolwiek kwestionowania zapisów umowy. Z tego też powodu działania państwa nie są potrzebne. Zapisy ustawowe i nadzór były bowiem właściwe. Kredyty musiały mieć jakąś stawkę odniesienia, którą był powszechnie akceptowany i uznawany WIBOR. Kredytobiorcy to akceptowali, zdając sobie sprawę z tzw. ceny pieniądza. Znajduje to odniesienie w konstytucji, gdzie wskazano, że podstawę ustroju gospodarczego RP stanowi społeczna gospodarka rynkowa. W moim przekonaniu, jej podstawą jest tzw. cena pieniądza, której miernikiem pozostaje WIBOR – analizuje dr hab. Damian Walczak, prof. UMK.

Do tego w opinii dr. hab. Krzysztofa Piecha, prof. UŁa, banki zmodyfikują swoje szablony umów, dopracują procesy informacyjne, po wcześniejszym przeprowadzeniu analiz ich ekspozycji na ryzyko w poszczególnych latach. Zapewne będą też oferowały propozycje ugód. Natomiast przykład kredytów frankowych pokazał, że w większości przypadków są one mniej korzystne dla klientów niż pełna ścieżka prawna. Do tego adwokat Jakub Bartosiak twierdzi, że zmodyfikowane (aneksowane) mogą być również starsze umowy. W każdym wypadku wymaga to zgody banku i kredytobiorcy.

– Będzie presja na ustawodawcę ze strony klientów banków w sprawie WIBOR-u. Natomiast wpływy sektora finansowego na kształt legislacji jest przemożny, czego przykładem było odrzucenie tzw. projektów frankowych. Szantażowano opinię publiczną jakimiś masowymi stratami finansowymi. A okazało się, że banki w okresie największego nasilenia przegrywanych spraw mają też rekordowe zyski – podsumowuje prof. dr hab. Witold Modzelewski.

(MN, Styczeń 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Działy HR w 2025 roku: ostrożniejsze rekrutacje, stabilne wynagrodzenia i rosnąca rola wellbeingu

Bez tytułu
W 2025 roku zapotrzebowanie na pracowników działów HR pozostało zbliżone do poziomu z 2024 roku. Decyzje rekrutacyjne nadal podejmowano ostrożnie – wskaźnik popytu na specjalistów HR wyniósł 0,63, czyli poniżej średniej dla wszystkich stanowisk, wynoszącej 1,01. Firmy rzadziej decydowały się na rozbudowę zespołów, koncentrując się na wzmacnianiu kompetencji i podnoszeniu efektywności operacyjnej, wynika z „Raportu wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment. Jednocześnie wzrósł zakres zadań realizowanych przez działy HR, w tym tych związanych z dobrostanem pracowników i wsparciem kadry menedżerskiej.

Zapotrzebowanie na role HR

Po kilku latach powiększania zespołów HR firmy zwolniły tempo rekrutacji i zaczęły ostrożniej podchodzić do zatrudniania nowych pracowników. Zgodnie z danymi „Raportu ,,wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment w 2025 roku zapotrzebowanie na pracowników działów HR utrzymywało się poniżej benchmarku (1,01), a wskaźnik popytu na role HR wyniósł 0,63 i pozostawał zbliżony do poziomu z 2024 roku, wynoszącego wówczas 0,71. W ub. roku organizacje koncentrowały się na rozwijaniu kluczowych kompetencji i lepszym wykorzystaniu zasobów w obszarze HR, kadr i płac.

W ostatnich dwóch latach firmy w sektorze korporacyjnym rekrutują ostrożniej. Choć ogólna liczba ofert pracy utrzymuje się na w miarę stałym poziomie, to w działach takich jak audyt, IT, podatki, HR czy finanse jest ich zauważalnie mniej. W HR, finansach czy marketingu spadki mogą być efektem automatyzacji – coraz więcej zadań przejmują systemy. Firmy podchodzą do zatrudniania z większą rozwagą i skupiają się na utrzymaniu kluczowych kompetencji – komentuje Magdalena Głuchowska, Lead Recruitment Expert Grafton Recruitment.

Zakres kompetencji oczekiwanych od zespołów HR zmienia się już od kilku lat, a w ostatnim czasie proces ten wyraźnie przyspieszył. Wzrosły wymagania wobec ról operacyjnych, które mimo ograniczonego tempa rekrutacji pozostały ważne dla sprawnego funkcjonowania organizacji. Wraz z automatyzacją prostych zadań i wdrażaniem narzędzi opartych na sztucznej inteligencji większego znaczenia nabrało rozwijanie nowych umiejętności. Dotyczy to przede wszystkim znajomości nowoczesnych technologii, interpretacji danych oraz pracy wymagającej analitycznego podejścia i samodzielnego podejmowania decyzji. Istotne okazały się także umiejętności komunikacyjne niezbędne we współpracy z menedżerami i zespołami, a także kompetencje związane z wellbeingiem i odpowiedzialnością społeczną.

Działy HR odpowiadają za procesy kadrowo-płacowe, administracyjne oraz – w coraz większym zakresie – za zadania związane ze wsparciem menedżerów, rozwojem pracowników oraz realnym wpływem na kształtowanie kultury organizacyjnej opartej na zaufaniu i odpowiedzialności. W tym roku możemy spodziewać się dalszego umacniania się tego trendu. HR będzie nie tylko partnerem dla biznesu, ale też inicjatorem i katalizatorem zmian – podkreśla Iga Jasińska, Senior Recruitment Consultant Grafton Recruitment.

[fragment raportu]

Źródło: Grafton Recruitment
materiał prasowy

Comperia: Końcówka roku była nie tylko sezonowym impulsem w segmencie sprzedaży detalicznej

Miłosz Mickiewicz
GUS opublikował dane o sprzedaży detalicznej za grudzień 2025 r. Sprzedaż detaliczna w cenach stałych wzrosła aż o 12,5 proc. w porównaniu z listopadem i była wyższa niż przed rokiem o 5,3 proc. Z jednej strony to wyraźny efekt sezonu świątecznego, który w 2025 r. przyniósł znacznie mocniejszą dynamikę niż rok wcześniej (1,9 proc.). Ale to coś więcej: pozytywne podsumowanie całego, dobrego dla sprzedaży, roku.

Skąd taki optymizm? W ujęciu całorocznym sprzedaż detaliczna w 2025 r. wzrosła o 4,3 proc. rok do roku (wobec 2,7 proc. w 2024 r.). To potwierdza, że końcówka roku była nie tylko sezonowym impulsem, ale także dopełnieniem stopniowej poprawy konsumpcji obserwowanej od drugiego kwartału 2025 r.

Online vs. offline. Tu nie ma miejsca na rywalizację

W handlu internetowym grudzień przyniósł obraz zgodny z historycznym schematem. Wartość sprzedaży online rośnie – tym razem była o 4,5 proc. wyższa niż przed rokiem, jednak jej udział w sprzedaży ogółem spadł z 11,0 proc. w listopadzie do 10,1 proc. w grudniu. To zjawisko powtarzalne i naturalne – w grudniu część zakupów wraca do kanałów stacjonarnych, a decyzje zakupowe są częściej podejmowane pod presją czasu, dostępności produktu i natychmiastowego odbioru. Jednocześnie dane miesiąc do miesiąca pokazują, że sprzedaż internetowa wzrosła o 3 proc. względem listopada, co potwierdza, że kanał online pozostaje istotnym beneficjentem świątecznego szczytu.

Struktura sprzedaży internetowej w grudniu pokazuje dojrzały rynek, w którym e-commerce stanowi stabilny element świątecznego ekosystemu zakupowego. Choć część konsumentów wraca do sklepów stacjonarnych, sprzedaż online nadal koncentruje się na kategoriach wymagających wcześniejszego researchu, porównań cen i planowania zakupów. To potwierdza, że spadek udziału e-commerce w grudniu nie oznacza osłabienia kanału, lecz raczej sezonowe przesunięcie akcentów między kanałami sprzedaży.

Tajemnicą poliszynela jest to, że w niektórych firmach istnieje bardziej lub mniej poważny konflikt pomiędzy działami odpowiadającymi za sprzedaż internetową a stacjonarną. Z pewną trudnością przychodzi im zaakceptowanie faktu, że grają do jednej bramki. Wyciągają krótkoterminowe dane, żeby udowodnić swoje tezy o zabieraniu klienta offline przez online i na odwrót, o kanibalizowaniu sprzedaży etc. W ciągu całego roku te wahania się wyrównują i wskazują niezbędność każdego kanału.

[fragment artykułu]

Autor: Miłosz Mickiewicz, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju biznesu w Grupie Comperia.pl SA.
materiał prasowy

Grupa Morizon-Gratka: Ceny mieszkań na sprzedaż na rynku wtórnym w 2025 roku

Srednie_ceny_ofertowe_mieszkan_rw_122025
Eksperci Grupy Grupa Morizon-Gratka przygotowali raport nt rynku mieszkaniowego w Polsce w 2025 roku.

Rok 2025 przyniósł wyraźne uspokojenie rynku mieszkaniowego – zauważają eksperci Grupy Morizon-Gratka. Zrównoważona relacja podaży i popytu, brak gwałtownych impulsów stymulujących zakupy oraz stopniowe wygaszanie inflacji sprawiły, że wzrosty cen mieszkań wyhamowały. Analiza ofert publikowanych w serwisach Grupy Morizon-Gratka pokazuje, że choć średnie stawki nominalne w większości dużych miast były wyższe niż przed rokiem, to w ujęciu realnym poziom cen mieszkań na rynku wtórnym jest dziś zbliżony do tego sprzed około trzech lat.

W porównaniu miesiąc do miesiąca w grudniu symboliczny spadek średniej ceny ofertowej odnotowano jedynie w Białymstoku (o 0,1 proc.). W Lublinie i Warszawie ceny utrzymały się na poziomach z listopada. Jednocześnie w dziewięciu z analizowanych miast średnie stawki ofertowe wzrosły, przy czym najsilniej w Bydgoszczy (1,7 proc.), Olsztynie (1,6 proc.) oraz Gdańsku (1,1 proc.).

Zestawienie średnich cen ofertowych mieszkań na rynku wtórnym w grudniu 2025 roku z poziomami sprzed roku pokazuje, że – z wyjątkiem Łodzi i Warszawy – we wszystkich analizowanych miastach doszło do wzrostów. Najmniejszy wzrost zanotowano w Białymstoku (0,3 proc.), natomiast największy w Bydgoszczy, gdzie ceny były wyższe o blisko 6 proc. Średni wzrost cen w dziesięciu miastach, w których stawki poszły w górę, wyniósł 3,2 proc., czyli jedynie nieznacznie więcej niż inflacja bazowa, która po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 2,7 proc. r/r. Wskaźnik CPI w tym samym okresie kształtował się na poziomie 2,4 proc. r/r.

Źródło: Grupa Morizon-Gratka
materiał prasowy

GUS z raportem nt dynamiki sprzedaży detalicznej w grudniu 2025 r.

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) z raportem nt dynamiki sprzedaży detalicznej w grudniu 2025 r.

GUS opublikował raport pt. „Dynamika sprzedaży detalicznej w grudniu 2025 r.”.
Jak informuje GUS, sprzedaż detaliczna1 w cenach stałych w grudniu 2025 r. była wyższa niż przed rokiem o 5,3% (wobec wzrostu o 1,9%  w grudniu 2024 r.). W porównaniu z listopadem 2025 r. nastąpił wzrost sprzedaży detalicznej o 12,5%.
W okresie styczeń-grudzień2 2025 r. sprzedaż wzrosła o 4,3% w skali roku (wobec wzrostu o 2,7% w analogicznym okresie 2024 r.).
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.
1 Dane dotyczą przedsiębiorstw handlowych i niehandlowych o liczbie pracujących powyżej 9 osób. Grupowania przedsiębiorstw dokonano na podstawie PKD 2007, zaliczając przedsiębiorstwo do określonej kategorii według przeważającego rodzaju działalności, zgodnie z aktualnym w omawianym okresie stanem organizacyjnym. Odnotowane zmiany (wzrost/spadek) dynamiki sprzedaży detalicznej w poszczególnych grupach rodzajów działalności przedsiębiorstw mogą zatem również wynikać ze zmiany przeważającego rodzaju działalności przedsiębiorstwa oraz zmian organizacyjnych (np. połączenia przedsiębiorstw). Nie ma to wpływu na dynamikę sprzedaży detalicznej ogółem.

2W danych narastających uwzględniono korekty dokonane przez jednostki sprawozdawcze.

Źródło: GUS.

 

15 proc. nowych JDG w Polsce powstaje z udziałem cudzoziemców, głównie Ukraińców i Białorusinów

analiza
W ub.r. do rejestru CEIDG wpłynęło 288,8 tys. wniosków o założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Wśród wnioskodawców byli przedstawiciele innych państw i posiadacze dwóch obywatelstw. W sumie złożyli oni 43,5 tys. wniosków o otwarcie JDG, czyli 15,1% wszystkich wyżej wymienionych. Dotyczyło to 33,8 tys. Ukraińców. W ścisłej czołówce widać również 2,7 tys. Białorusinów, a także blisko 500 osób z obywatelstwem polskim i ukraińskim. Dalej w zestawieniu są m.in. wnioskodawcy z obywatelstwem polskim i białoruskim, Rumuni, Niemcy, osoby z obywatelstwem polskim i niemieckim, Rosjanie, Bułgarzy oraz Włosi.

W całym 2025 roku do rejestru CEIDG wpłynęło 288,8 tys. wniosków o założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Rok wcześniej było ich 288,8 tys. Zdecydowaną większość – 245,3 tys. – złożyli obywatele Polski (w 2024 roku – 247,6 tys.). Osoby z innych państw, a także posiadacze dwóch obywatelstw wypełnili 43,5 tys. wniosków, co stanowiło 15,1% ww. dokumentów. Dla porównania, w 2024 roku obcokrajowcy dokonali 41,2 tys. zgłoszeń. Odpowiadały one za 14,3% wszystkich złożonych. Prof. Tomasz Bernat z Instytutu Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Szczecińskiego zauważa, że wprawdzie skala zjawiska nie ma charakteru marginalnego – bo co siódma nowa JDG została założona przez osobę nieposiadającą wyłącznie obywatelstwa polskiego – ale także nie można jej uznać za dominującą.

– Wzrost ten należy interpretować w kontekście instytucjonalnych i rynkowych uwarunkowań prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Relatywnie niskie bariery wejścia do samozatrudnienia, uproszczone procedury rejestracyjne oraz elastyczność form sprzyjają podejmowaniu aktywności gospodarczej przez cudzoziemców. Jednocześnie JDG pełni funkcję adaptacyjną wobec niedoborów podaży pracy oraz napięć strukturalnych na rynku pracy – wyjaśnia prof. Tomasz Bernat.

Wśród obcokrajowców, którzy w 2025 roku założyli w Polsce jednoosobową działalność gospodarczą, dominowali Ukraińcy. Taki krok podjęło aż 33,8 tys. obywateli Ukrainy. Rok wcześniej było ich 31,3 tys. Widzimy więc kilkutysięczny przyrost rdr. Dr Robert Król z Uniwersytetu WSB Merito wskazuje, że zainteresowanie naszych sąsiadów uregulowaniem aktywności biznesowej to między innymi wynik obowiązywania specustawy. Stworzyła ona warunki do łatwiejszego dostępu do legalnego prowadzenia JDG.

– Wybór jednoosobowej działalności gospodarczej przez obcokrajowców jest często życiową konsekwencją potrzeby niezależnego wykonywania usług. Taka forma daje im możliwość szybkiego reagowania na zmiany rynkowe oraz prowadzenia aktywności zawodowej bez konieczności tworzenia rozbudowanych struktur organizacyjnych ani pozostawania w relacji pracodawca-pracownik. I jest przede wszystkim – w razie potrzeby – łatwa do likwidacji – wyjaśnia radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński z Kancelarii GKPG.

Do tego dr Król dodaje, że część działalności ma charakter usługowy i jest skierowana do społeczności ukraińskiej w Polsce. Powoduje to, że ich skala jest najczęściej niewielka i nie występuje konieczność prowadzenia jej w formie spółki. Ponadto radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol zauważa, że zestawienie ilości nowych JDG zakładanych przez Ukraińców z ogólną liczbą obywateli Ukrainy przebywających w Polsce prowadzi do wniosku, że nie można mówić o masowej przedsiębiorczości.

– To raczej umiarkowana skala. Ale jej znaczenie jest większe, niż sugerują same liczby. Prowadzenie firmy w obcym kraju wymaga nie tylko pieniędzy, ale też zrozumienia przepisów, języka i realiów rynku. Nie każdy migrant jest gotów na taki krok. Z mojej praktyki wynika, że te działalności koncentrują się głównie w branżach usługowych. Budownictwo, wykończeniówka, transport, gastronomia, usługi osobiste i coraz częściej sektor IT to obszary, w których samozatrudnieni z Ukrainy radzą sobie najlepiej – opisuje mec. Adrian Parol.

Na kolejnych miejscach tego zestawienia z wnioskami o założenie JDG są Białorusini – 2,7 tys. (rok wcześniej – 3,2 tys.) oraz osoby z obywatelstwem polskim i ukraińskim – 491 (447). Dalej widać osoby z obywatelstwem polskim i białoruskim – 430 (poprzednio – 390), Rumunów – 383 (371), Niemców – 377 (386), a także osoby z obywatelstwem polskim i niemieckim – 374 (373). Za nimi są Rosjanie – 361 (326), Bułgarzy – 247 (298), jak również Włosi – 246 (208). Prof. Tomasz Bernat z Uniwersytetu Szczecińskiego podkreśla, że choć bliskość geograficzna i historyczne powiązania migracyjne odgrywają istotną rolę, nie stanowią one jedynego ani wystarczającego czynnika wyjaśniającego obserwowaną strukturę.

– Równie ważne znaczenie mają uwarunkowania prawne związane z dostępem do rynku Unii Europejskiej, mobilność zawodowa, sieci społeczne oraz możliwość prowadzenia działalności transgranicznej. Obecność obywateli państw Europy Zachodniej i Południowej sugeruje, że Polska bywa postrzegana jako konkurencyjna lokalizacja kosztowa i organizacyjna dla działalności usługowej, konsultingowej czy projektowej – uzupełnia prof. Bernat.

Do tego mec. Adrian Parol zauważa, że spadek liczby JDG zakładanych przez Białorusinów może świadczyć o tym, że pierwsza fala migracyjna już się ustabilizowała, a część przedsiębiorców zmieniła formę działalności lub kraj prowadzenia biznesu. Obecność osób z podwójnym obywatelstwem pokazuje z kolei, że wiele firm powstaje tu nie dlatego, że Polska jest nowym miejscem, lecz z tego powodu, iż stała się miejscem docelowym.

– Analiza tych danych w szerszym ujęciu nie pozwala uznać obecnych danych za efekt przypadku. Mamy raczej do czynienia z systematycznym i stopniowym procesem, w ramach którego Polska umacnia swoją pozycję jako państwo faktycznej przedsiębiorczości migracyjnej, widocznej nie w deklaracjach, lecz w codziennej, często bardzo pragmatycznej praktyce – podsumowuje ekspert z Kancelarii GKPG.

(MN, Styczeń 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Raport GUS: Wskaźniki cen produkcji budowlano-montażowej w grudniu 2025 r.

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Wskaźniki cen produkcji budowlano-montażowej w grudniu 2025 r.”.

Według wstępnych danych zgromadzonych przez GUS, w grudniu 2025 r. ceny produkcji budowlano-montażowej wzrosły zarówno w porównaniu z grudniem 2024 r. (o 3,6%), jak i z listopadem 2025 r. (o 0,5%). GUS dodaje, że w grudniu 2025 r. w stosunku do poprzedniego miesiąca ceny robót budowlanych specjalistycznych wzrosły o 0,7%, budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej o 0,6%, a ceny budowy budynków o 0,3%. Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Są to dane wstępne za grudzień 2025 r., dane ostateczne za listopad 2025 r.

Źródło: GUS.

Eksperci alarmują w sprawie WIBOR-u – niebawem obciążenie sądów może szybko wzrosnąć

rozprawa
Już wkrótce sądy może dotknąć kolejny kłopot. Wzrasta bowiem zainteresowanie składaniem pozwów związanych ze wskaźnikiem WIBOR. Według części ekspertów, grozi nam nawet swego rodzaju paraliż. Banki mogłyby wyjść do swoich klientów z propozycjami zmian, aby uniknąć długotrwałych procesów. Jednak w przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że nie należy spodziewać się ugód na warunkach korzystnych dla konsumentów. Ponadto nie brakuje ostrzeżeń przed firmami, które udają kancelarie prawne, stosując np. nierzetelną narrację. Do tego eksperci dodają, że być może trzeba powołać w sądach wydziały zajmujące się tylko kwestiami finansowymi, żeby tego typu sprawy były szybciej procedowane.

Polskie sądy od wielu lat ogólnie są przeciążone. Do sprawy przyłożyli się m.in. frankowicze. Jednak wkrótce sytuacja może być jeszcze gorsza, co wynika z prognoz pojawiających się w przestrzeni publicznej. Rośnie bowiem zainteresowanie sprawdzaniem umów ze wskaźnikiem WIBOR i składaniem pozwów z tego tytułu.

– Na pewno coraz więcej takich spraw trafia do sądów. Docierają też kolejne zapytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE w tych kwestiach. Prawdopodobnie część pozwów troszkę „leżakuje” w sądach, bo nie wszyscy wiedzą, jak się za to zabrać, czekają na Trybunał, na rozwój sytuacji – żeby nie popełnić błędów jak na początku historii z kredytami frankowymi. Jednocześnie mamy patologiczną sytuację systemową. W niektórych sądach na jednego orzekającego przypada ponad 1000 bieżących spraw. Grozi nam paraliż, więc Ministerstwo Sprawiedliwości powinno zweryfikować to, co się dzieje. Chciałoby się powiedzieć „zanim będzie za późno”, ale w gruncie rzeczy już i tak jest zdecydowanie „za późno” – komentuje dr Dawid Rogoziński z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

Podobnego zdania są też inni rynkowi eksperci. Jak stwierdza adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal, obciążenie sądów może faktycznie wzrosnąć. Pozostaje mieć nadzieję, że doświadczenie nabyte przy sprawach walutowych pomoże w rozładowaniu tego wzrostu. W opinii eksperta, pomocne są także przepisy umożliwiające wniesienie sprawy do sądu właściwego dla kredytobiorcy, a nie siedziby banku – odciąży to sądy warszawskie. Z uwagi na wartość przedmiotu sporu więcej spraw będzie trafiać również do sądów rejonowych, a nie tylko do okręgowych.

– Przeciążenie sądów wynika przede wszystkim z niedoborów kadrowych. W praktyce spotykam się ze sprawami, w których na pierwszą rozprawę czasem trzeba czekać nawet dwa lata. Organy wymiaru sprawiedliwości na bieżąco powinny być gotowe do rozpatrywania pozwów, bez względu na to, czego one dotyczą. Nic nie zwiększy efektywności sądów lepiej niż powołanie do wykonywania zawodu zastępów dobrze wykształconych, gotowych do nieustannego podnoszenia swoich kwalifikacji i mądrych sędziów – zaznacza dr Paweł Klimek z Wydziału Prawa Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego i prezes zarządu Fundacji Poradnictwa Pro Bono.

Z kolei mec. Jakub Bartosiak podkreśla, że sądownictwo powołane jest do rozstrzygania sporów. Skoro banki nie są zdolne do samoregulacji i przyznania, że postępowały niewłaściwie, to konieczne jest orzekanie w tych kwestiach przez sądy. Według eksperta z MBM Legal, banki mogą obecnie wyjść do swoich klientów z propozycjami zmian. Dzięki temu uniknęlibyśmy długotrwałych procesów. Doświadczenie wskazuje jednak, że nie bardzo chyba możemy liczyć na taką refleksję.

– Kredytobiorcy złotowi mocno obserwowali to, co się działo z kredytami frankowymi. Na początku straszono tzw. frankowiczów, że nie mają szans na wygraną. W narracji ta sytuacja jest nieco podobna. Dochodzi do tego identyczny problem w Hiszpanii, w której część kredytobiorców chce kwestionować wskaźniki stosowane przez tamtejsze banki podobne do naszych SKOKów. Zapadły już pierwsze orzeczenia Trybunału, więc zaczyna się ferment. I to przekłada się na rosnące zainteresowanie sprawdzeniem umów i składaniem pozwów – dodaje dr Dawid Rogoziński.

Natomiast jak podkreśla dr Paweł Klimek, można wyróżnić umowy, których postanowienia są sprzeczne z ich społeczno-gospodarczym przeznaczeniem lub zasadami współżycia społecznego (art. 5 k.c.), naruszają przepisy o odsetkach maksymalnych (art. 359 k.c.), dobre obyczaje lub interesy konsumenta (art. 385[1] k.c.) bądź prowadzą do wyzysku (art. 388 k.c.). Z doświadczenia eksperta wynika, że instytucje kredytowe, w tym banki, konstruując umowy kredytu lub pożyczki, zawierały i nadal zawierają w nich takie postanowienia. Zastosowanie w umowie wskaźnika WIBOR może prowadzić do naruszenia przepisów o odsetkach maksymalnych. Jednak każdą umowę trzeba analizować indywidualnie.

– Skala zjawiska zależy od rocznika szablonów umów, które stosowano czy materiałów informacyjnych poszczególnych banków. Nie są to problemy systemowe. I trzeba tutaj zaznaczyć, że dynamika zjawiska będzie zupełnie inna niż w przypadku spraw frankowych. Część z kredytobiorców zdecyduje się na ścieżkę prawną. Mogą to być zwłaszcza posiadacze umów z gorszym standardem informacyjnym. Natomiast większa liczba wybierze strategię obserwowania i czekania na pierwsze wyroki czy ugody – mówi dr hab. Krzysztof Piech, prof. Uczelni Łazarskiego.

Z kolei mec. Jakub Bartosiak nie sądzi, aby zaproponowano ugody na korzystnych warunkach, choć to w zasadzie byłoby najlepsze rozwiązanie. Sektor bankowy nadal oficjalnie nie przyznaje, że umowy kredytów walutowych były wadliwe – mimo setek tysięcy przegranych spraw. Ugody pisane są takim językiem, żeby nie przyznać tej okoliczności. W ocenie eksperta, dopiero masowe wyroki sądowe skłonią banki do proponowania ugód.

– Do rosnącego zainteresowania tematem WIBOR-u przyczynia się też negatywny czynnik marketingowy. Wiele kancelarii, które nazywają się prawnymi, stosuje jednostronną i nierzetelną narrację. Przekonują, że daną umowę można unieważnić i nie wskazują na realne ryzyka. Obawiam się, że te podmioty znikną z rynku, a kredytobiorcy zostaną z ogromnymi kosztami procesu do zapłacenia. Jednocześnie nie będą mieli do kogo skierować pretensji, bo ktoś spółkę zlikwiduje lub postawi w stan upadłości. Takie firmy mają przeważnie niewielki kapitał zakładowy, więc roszczenia odszkodowawcze za potencjalnie źle prowadzoną sprawę będą faktycznie niemożliwe do faktycznej egzekucji – wyjaśnia ekspert z Uniwersytetu Gdańskiego.

Warto też wskazać, że już 12 lutego br. TSUE ma zająć się tematem WIBOR-u. Zdaniem eksperta z Kancelarii MBM Legal, niezależnie od orzeczenia banki będą próbować przedstawiać jako korzystny dla nich. Jednak kredytobiorcy potrafią czytać i z pewnością pozytywny wyrok Trybunału spowoduje zwiększone zainteresowanie. Według eksperta, mimo wszystko banki mogą rozwiązać ten problem już teraz, odpowiednio dostosowując umowy. Wymaga to jednak przyznania się do błędów i zaproponowania uczciwych warunków. Jednak na chwilę obecną nie wydaje się, żeby były do tego zdolne.

– W orzeczeniu Trybunału każdy znajdzie coś dla siebie. Natomiast w jego świetle w sprawie WIBOR-u ja nie dostrzegam problemu systemowego, podobnego do tego, z jakim mieliśmy do czynienia przy kredytach frankowych. Nie spodziewam się więc takiej fali pozwów. Sprawy frankowe coraz mniej obciążają sądy, ale to przede wszystkim zasługa niektórych banków, które proponują ugody na warunkach akceptowalnych dla klientów, bo odpowiadających realiom, sytuacji orzeczniczej. Tu niestety wciąż nie widać rozwiązań systemowych – mówi dr Dawid Rogoziński.

Do tego ekspert dodaj, że długie oczekiwanie na rozprawy uderza w nas wszystkich. Wydziały cywilne zajmują się przecież nie tylko kwestiami umów kredytowych, ale wszystkimi sprawami cywilnymi. Może więc trzeba powołać wydziały zajmujące się kwestiami finansowymi (na wzór tych dotyczących ochrony praw własności intelektualnej), z sędziami wyspecjalizowanymi w tym zakresie.

(MN, Styczeń 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Raport Grafton Recruitment nt zapotrzebowania na pracowników oraz kluczowych trendów i wynagrodzeń w działach finansowych firm w 2026 roku

Bez tytułu
Raport Grafton Recruitment nt zapotrzebowania na pracowników oraz kluczowych trendów i wynagrodzeń w działach finansowych firm w 2026 roku.

Automatyzacja i sztuczna inteligencja przekształcają role finansowe, ograniczając potrzebę tworzenia nowych etatów, wzmacniając jednocześnie popyt na kompetencje analityczne. Oczekiwania wobec specjalistów dodatkowo podnoszą coraz bardziej złożone wymogi regulacyjne. Jak wynika z raportu „Wynagrodzenia i trendy w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment, w 2026 roku kluczowe będą umiejętności łączenia ekspertyzy finansowej z technologią.

Zapotrzebowanie na role w finansach, audycie, podatkach

W 2025 roku firmy podejmowały decyzje rekrutacyjne ostrożniej niż w poprzednich latach. Popyt na pracowników w obszarze finansów pozostawał stabilny – wskaźnik zapotrzebowania wyniósł 0,73 i był zbliżony do 2024 roku, choć nadal utrzymywał się poniżej średniej dla wszystkich stanowisk. Niższe wartości odnotowano w działach podatków (0,57) i audytu (0,47), wynika z raportu „Wynagrodzenia i trendy w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment.

Postępująca automatyzacja procesów zmienia strukturę zapotrzebowania na określone role i kompetencje, działy finansowe i księgowości firm nie są tu wyjątkiem. Technologia przejmuje część zadań operacyjnych, ograniczając potrzebę tworzenia nowych etatów, z drugiej strony wzmacnia popyt na konkretne umiejętności, np. pracy z danymi. W efekcie w minionym roku firmy rekrutowały bardziej selektywnie, kładąc nacisk na jakość kompetencji – wyjaśnia Dagmara Jaworecka, Regional Division Manager.

[fragment artykułu]

Źródło: Grafton Recruitment
materiał prasowy

Dynamika produkcji sprzedanej przemysłu w grudniu 2025 r. – raport GUS

okulary
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował informację nt dynamiki produkcji sprzedanej przemysłu.

Jest to raport „Dynamika produkcji sprzedanej przemysłu w grudniu 2025 r.”. Są to dane wstępne, które obejmują przedsiębiorstwa o liczbie pracujących 10 osób i więcej.

Jak informuje GUS, w grudniu 2025 r. produkcja sprzedana przemysłu była o 7,3% wyższa niż przed rokiem (kiedy notowano wzrost o 0,2%). Z kolei w porównaniu z listopadem 2025 r. nieznacznie zmniejszyła się o 0,1%. W okresie styczeń-grudzień 2025 r. produkcja sprzedana przemysłu była o 3,0% wyższa niż w analogicznym okresie 2024 r. (wówczas notowano wzrost o 0,3%). Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

GUS: Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń-grudzień 2025 r.

maria-ziegler-jJnZg7vBfMs-unsplash
„Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń-grudzień 2025 r.” to jeden z nowych raportów Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Jak informuje GUS, w 2025 roku oddano do użytkowania o 4,3% więcej mieszkań niż przed rokiem. Liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym zmniejszyła się o 8,8%. Z kole liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto – o 9,2%.
Powierzchnia użytkowa nowo wybudowanych mieszkań wyniosła 18,2 mln m2, czyli o 1,8% więcej niż przed rokiem. Przeciętna wielkość dla 1 mieszkania osiągnęła poziom 87,0 m2.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Są to dane wstępne.

1 Forma budownictwa – „przeznaczone na sprzedaż lub wynajem”.

Źródło: GUS.

Dynamika produkcji budowlano-montażowej w grudniu 2025 r. wg GUS

matthew-guay-148463-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Dynamika produkcji budowlano-montażowej w grudniu 2025 r.”.

Według wstępnych danych zgromadzonych przez GUS produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) zrealizowana na terenie kraju w grudniu 2025 roku była wyższa o 4,5% w porównaniu z grudniem 2024 roku. Natomiast w odniesieniu do listopada 2025 roku była o 36,2% wyższa. Po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym produkcja budowlano-montażowa w grudniu 2025 roku była o 0,1% niższa niż w analogicznym okresie 2024 roku oraz o 5,1% wyższa niż w listopadzie 2025 roku. – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.

Są to dane wstępne, które obejmują przedsiębiorstwa o liczbie pracujących powyżej 9 osób, których przeważający rodzaj działalności zaliczono do sekcji F „Budownictwo” według Polskiej Klasyfikacji Działalności 2007 (PKD 2007).

Źródło: GUS.

Obwieszczenie GUS w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłaty nagród z zysku w 2025 r.

adeolu-eletu-38649-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Obwieszczenie w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłaty nagród z zysku w 2025 r.”.

Jest to obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 22 stycznia 2026 r. w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłaty nagród z zysku w 2025 r.
Jak informuje GUS, na podstawie art. 60 pkt 5 ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej (Dz. U. z 2026 r. poz. 15 i 26) ogłoszono, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłaty nagród z zysku w 2025 r. wyniosło 8933,84 zł.
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Raport GUS: Obroty towarowe handlu zagranicznego

markus-spiske-484245-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Obroty towarowe handlu zagranicznego ogółem i według krajów w styczniu – listopadzie 2025 r.”.

Jak czytamy w raporcie GUS, obroty towarowe handlu zagranicznego1 w okresie styczeń – listopad 2025 r. wyniosły w cenach bieżących 1 426,1 mld PLN w eksporcie oraz 1 449,3 mld PLN w imporcie. Natomiast ujemne saldo ukształtowało się na poziomie 23,2 mld PLN. W porównaniu z analogicznym okresem 2024 r. eksport wzrósł o 1,1%, a import o 3,4%.
GUS podkreśla, że ze względu na zaokrąglenia danych, w niektórych przypadkach sumy składników mogą się nieznacznie różnić od podanych wielkości „ogółem”.
Informacja dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

1 Zbiór danych o obrotach handlu zagranicznego ma charakter otwarty. Dane publikowane wcześniej są korygowane w miarę napływu zgłoszeń celnych oraz INTRASTAT.

Źródło: GUS.

GUS: Obwieszczenie w sprawie wskaźnika zmian cen skupu podstawowych produktów rolnych w drugim półroczu 2025 r.

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Obwieszczenie w sprawie wskaźnika zmian cen skupu podstawowych produktów rolnych w drugim półroczu 2025 r.”.

Jest to obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 19 stycznia 2026 r. w sprawie wskaźnika zmian cen skupu podstawowych produktów rolnych
w drugim półroczu 2025 r.
Jak czytamy w obwieszczeniu opublikowanym przez GUS, na podstawie art. 39a ust. 7 ustawy z dnia 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (Dz. U. z 2025 r. poz. 826) ogłoszono, że wskaźnik cen skupu podstawowych produktów rolnych w drugim półroczu 2025 r. w stosunku do pierwszego półrocza 2025 r. wyniósł 99,2 (spadek cen o 0,8%).
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Stabilny wzrost w warunkach podwyższonej niepewności

P. Kacprzak_Mat. prasowy (2)
Zgodnie z najnowszymi analizami biura maklerskiego Banku BNP Paribas, globalna gospodarka wchodzi w fazę umiarkowanego, ale relatywnie stabilnego wzrostu, wspieranego przez łagodniejszą politykę monetarną, inwestycje infrastrukturalne oraz stopniowe wygaszanie części szoków geopolitycznych i handlowych. W tym otoczeniu polska gospodarka wyróżnia się odpornością, jednak dla krajowego biznesu nadchodzące kwartały nie będą pozbawione istotnych wyzwań, wymagających ostrożnego zarządzania ryzykiem i płynnością.

Jednym z kluczowych czynników kształtujących warunki prowadzenia działalności pozostaje niepewność w globalnym handlu. Choć wpływ amerykańskich taryf na Polskę oceniany jest jako ograniczony w porównaniu z innymi krajami regionu, przedsiębiorstwa działające w międzynarodowych łańcuchach dostaw muszą liczyć się z okresowymi zakłóceniami popytu, zmiennością kursów walutowych oraz presją na marże. Jednocześnie utrzymujące się napięcia geopolityczne, zwłaszcza w Europie Wschodniej i na Bliskim Wschodzie, wciąż oddziałują na koszty energii i transportu, co przekłada się na warunki funkcjonowania wielu branż przemysłowych i handlowych.

Finansowanie bieżącej działalności

Na poziomie krajowym relatywnie dobra koniunktura, wspierana przez konsumpcję prywatną i napływ środków unijnych, stwarza szanse rozwojowe, ale równocześnie podnosi wymagania wobec firm w zakresie finansowania bieżącej działalności. Wysoki poziom aktywności inwestycyjnej, szczególnie w budownictwie, infrastrukturze i przemyśle, oznacza konieczność ponoszenia znaczących nakładów jeszcze przed uzyskaniem przychodów. W takim otoczeniu coraz większego znaczenia nabiera zdolność do elastycznego zarządzania kapitałem obrotowym oraz dostosowywania struktury finansowania do cyklu operacyjnego przedsiębiorstwa.

Dodatkowym wyzwaniem pozostaje otoczenie stóp procentowych. Choć prognozy wskazują na dalsze, stopniowe łagodzenie polityki pieniężnej w Polsce, proces ten będzie rozciągnięty w czasie i uzależniony od ścieżki inflacji. Oznacza to, że koszt pieniądza nadal pozostanie istotnym elementem kalkulacji biznesowych, a decyzje inwestycyjne będą wymagać większej dyscypliny finansowej i ostrożności w zarządzaniu należnościami oraz zobowiązaniami.

W tym kontekście polski biznes funkcjonuje dziś na styku szans i ryzyk. Z jednej strony korzysta z relatywnie stabilnego wzrostu gospodarczego, solidnego popytu wewnętrznego i perspektywy dalszych inwestycji publicznych. Z drugiej musi mierzyć się z niepewnością regulacyjną, presją kosztową oraz wydłużającymi się cyklami rozliczeń w relacjach handlowych. Skuteczne poruszanie się w takim środowisku wymaga nie tylko trafnej oceny trendów makroekonomicznych, ale również sprawnego zarządzania finansami operacyjnymi, które coraz częściej staje się jednym z kluczowych elementów przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstw.

[fragment artykułu]

Autor: Paweł Kacprzak
Członek zarządu
BNP Paribas Faktoring

materiał prasowy

GUS: Dynamika produkcji usług w październiku 2025 r.

ibrahim-rifath-789914-unsplash
„Dynamika produkcji usług w październiku 2025 r.” to jeden z nowych raportów Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Według danych wstępnych zgromadzonych przez GUS w październiku 2025 r. produkcja usług była o 5,6% wyższa niż przed rokiem (wówczas odnotowano jej wzrost o 5,4%). Natomiast w porównaniu z wrześniem 2025 r. wzrosła o 1,4%.
Dynamika produkcji usług jest wskaźnikiem mierzącym miesięczne zmiany wolumenu produkcji usług, czyli wartości obrotów w cenach stałych uzyskiwanych na rynku przez przedsiębiorstwa usługowe.

Informacje wynikowe dotyczą podmiotów o liczbie pracujących 10 osób i więcej, które w ramach swojej podstawowej działalności świadczą usługi w zakresie: transportu i gospodarki magazynowej, zakwaterowania i usług gastronomicznych, technologii informatycznych, przetwarzania danych oraz pozostałej działalności usługowej w zakresie informacji, obsługi rynku nieruchomości, działalności rachunkowo-księgowej, zarządzania, architektury i inżynierii, badań i analiz technicznych, reklamy oraz badań rynku i opinii publicznej, wynajmu i dzierżawy, zatrudnienia, działalności organizatorów turystyki, działalności detektywistycznej i ochroniarskiej, utrzymania porządku i sprzątania wewnątrz i na zewnątrz budynków wszelkich typów oraz administracyjnej obsługi biura.

Źródło: GUS.

Raport GUS: Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2025 r.

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2025 r.”.

Jak informuje GUS, ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2025 r. wzrosły o 2,4% w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku (przy wzroście cen usług o 5,2% i towarów o 1,3%). Natomiast w  porównaniu z poprzednim  miesiącem ceny towarów i usług pozostały na niezmienionym poziomie (przy wzroście cen usług o 0,2% i spadku cen towarów o 0,1%). Jak dodaje GUS, wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych w 2025 r. wyniósł 3,6% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Źródło: GUS.

Przebieg procesu inwestycji wiatrowej – kto naprawdę go kontroluje?

Mat.-prasowe-55
Przebieg procesu inwestycji wiatrowej – kto naprawdę go kontroluje?

Początek 2026 roku to moment, w którym wiele gmin ponownie przygląda się inwestycjom w odnawialne źródła energii. Rosnące koszty energii, potrzeba stabilnych dochodów samorządów i presja na rozwój lokalnej gospodarki sprawiają, że temat farm wiatrowych wraca do debaty publicznej. Jedno z najczęściej zadawanych pytań brzmi: kto właściwie kontroluje taki proces i na jakim etapie mieszkańcy mają realny wpływ?

Inwestycja to proces, nie jednorazowa decyzja

Budowa farmy wiatrowej nie zaczyna się od wbicia pierwszej łopaty w ziemię. To kilkuletni, wieloetapowy proces, w którym kluczową rolę odgrywają samorządy, instytucje państwowe oraz niezależni eksperci. Od momentu podpisania pierwszych umów dzierżawy gruntów do uruchomienia elektrowni mija zwykle około czterech lat.

Pierwszym etapem są analizy lokalizacyjne: techniczne, środowiskowe i planistyczne. Sprawdzane są m.in. warunki wiatrowe, odległości od zabudowań, uwarunkowania przyrodnicze oraz zgodność inwestycji z lokalnymi dokumentami planistycznymi. Bez spełnienia tych warunków projekt nie może być dalej procedowany.

Decyzja środowiskowa i rola niezależnych instytucji

Jednym z kluczowych momentów jest uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Poprzedza ją co najmniej roczny monitoring przyrodniczy, obejmujący m.in. ptaki i nietoperze. Dokumentację ocenia Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska – organ niezależny zarówno od inwestora, jak i od gminy.

Jednym z kluczowych momentów jest uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Poprzedza ją co najmniej roczny monitoring przyrodniczy, obejmujący m.in. ptaki i nietoperze, a także szczegółowe analizy potencjalnych oddziaływań inwestycji na otoczenie. W ramach tego etapu wykonywane są również modelowania akustyczne, które pozwalają ocenić poziom hałasu na etapie eksploatacji i zweryfikować, czy spełnione zostaną obowiązujące, restrykcyjne normy ochrony środowiska.

Dokumentację ocenia Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska – organ niezależny zarówno od inwestora, jak i od gminy. To na tym etapie eliminowane są lokalizacje, które mogłyby kolidować z cennymi siedliskami, trasami migracyjnymi zwierząt lub powodować przekroczenia dopuszczalnych poziomów oddziaływań na mieszkańców. Bez pozytywnej decyzji środowiskowej inwestycja nie może przejść do kolejnych etapów.

Samorząd ma głos

Równolegle toczy się proces planistyczny po stronie gminy. Elektrownie wiatrowe mogą powstać wyłącznie tam, gdzie rada gminy uchwali odpowiednie zapisy planistyczne – w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego lub w procedurze zintegrowanego planu inwestycyjnego. Są to decyzje podejmowane publicznie, w drodze uchwał, po konsultacjach i dyskusjach.

– Inwestycje wiatrowe należą do najbardziej kontrolowanych projektów infrastrukturalnych. Każdy etap – od planowania po eksploatację – podlega weryfikacji przez niezależne instytucje, a samorząd i mieszkańcy zachowują realny wpływ na to, czy i w jakim kształcie taka inwestycja może powstać – podkreśla Kaja Sawicka, Dyrektor Projektów OZE w EnercoNet.

Źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.
materiał prasowy

[BADANIE] Prawie 90 proc. Polaków dokonuje nieplanowanych zakupów w sklepach

fabian-blank-78637-unsplash
Według niedawno opublikowanego badania, 89,9% dorosłych Polaków przyznaje się, że zdarza im się kupować towary, których nie planowali przed wejściem do sklepu. Wśród tych osób 35,6% robi to czasami, czyli raz na 2-3 wizyty. Z kolei 35,2% konsumentów rzadko ma takie doświadczenia, tj. raz na kilka wyjść. Jak mówią eksperci, rynek cały czas dynamicznie się zmienia. Potwierdza to wpływ informacji, jakie każdego dnia czekają na konsumentów w sklepach, tj. promocje, reklamy lub inne tego typu zabiegi marketingowe.

16,6% Polaków prawie za każdym razem kupuje towary, które nie były zaplanowane przed wejściem do sklepu. Zawsze robi to 2,5%, a w sumie 89,9% respondentów wybiera jeden z czterech wariantów odpowiedzi potwierdzających dokonywanie nieplanowanych zakupów. Tak wynika z niedawno opublikowanego badania współautorstwa Hybrid Europe. Wyniki badania potwierdzają to, co eksperci rynkowi od dawna obserwuje w realnym świecie. Zakupy nie są aktem racjonalnym, lecz emocjonalnym. Część budżetu domowego jest wręcz z góry przeznaczona na impulsy.

– Ludzie wiedzą, że ulegną. Dlatego wyniki badania nie są szokiem, tylko dowodem na to, że tzw. nieplanowane zakupy są w rzeczywistości częścią planu. To zmienia punkt ciężkości komunikacji ofert. Wpływ na ostateczne decyzje zakupowe trzeba budować tuż przed wizytą w sklepie, a nie w gazetce czy na liście zakupów – mówi Michał Rosiak z Hybrid Europe.

Jak zauważa dr hab. prof. UE Małgorzata Kieżel z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, sklepy celowo tworzą warunki, które zachęcają klientów do podejmowania decyzji impulsywnych. – Uwidacznia się to w tworzeniu ekspozycji przy kasach, specjalnym zagospodarowaniu przestrzeni z produktami w promocyjnych cenach, oferowaniu zestawów wielosztukowych itp. Ważną rolę przy zakupach nieplanowanych odgrywa też psychologia konsumenta – wskazuje dr hab. prof. UE Małgorzata Kieżel.

Zdaniem ekspertki, chęć skorzystania z okazji i uleganie efektowi niedostępności są pobudzane m.in. przez limitowane serie produktów czy też komunikaty typu „ostatnie sztuki” lub „tylko teraz”. Duże znaczenie mają też takie kwestie, jak emocje i nastroje zakupowe, określona okazja a nawet zmęczenie pod koniec wizyty w sklepie, które mogą sprawiać, że konsumenci częściej sięgają po coś nieplanowanego.

– Głównym motorem impulsywnych zakupów są promocje, które często zaskakują klientów w sklepie. Wiele osób nie wie o nich przed wejściem do placówki, a atrakcyjne ceny lub specjalne oferty mogą skłonić do chwilowego wyboru produktu. Niemniej istotne jest również przypomnienie sobie rzeczywiście potrzebnych produktów – wyjaśnia dr Joanna Myślińska-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito.

Ekspertka podkreśla również, że dopiero w sklepie klienci mogą zauważyć, że coś jest potrzebne, np. detergent czy konkretny produkt spożywczy, czego nie mieli na liście zakupów. Dodatkowo coraz popularniejsze są zakupy na tzw. zapas oraz akcje lojalnościowe, które zachęcają klientów do dokładania produktów do koszyka, by dokupić do minimalnego limitu na kod rabatowy czy kupony.

– Nieplanowane zakupy są efektem współdziałania impulsów emocjonalnych i racjonalnych. Klient, wchodząc do sklepu, wkracza w strefę bodźców, na które reaguje szybciej niż jego świadomość. Promocje, kolory, zapachy czy układ produktów aktywują ciekawość, a przypomnienie o potrzebach – usprawiedliwia decyzję. W tle działa też mechanizm gratyfikacji ze strony sklepu za dodatkowe zakupy – podkreśla Adam Iwiński z Hybrid Europe.

Z badania wynika również, że tego typu zdarzenia, jak impulsowe zakupy, nie mają miejsca tyko w przypadku 6,3% ankietowanych. Z kolei 3,8% nie pamięta, czy je robi. To jednak tylko deklaracje. Realne zachowania mogą wyglądać zgoła inaczej. Z kolei 35,6% ankietowanych czasami robi nieplanowane zakupy (raz na 2-3 wizyty), a 35,2% – rzadko (raz na kilka wizyt w sklepie).

– Niewielka grupa konsumentów deklaruje, że nigdy nie robi nieplanowanych zakupów. To są zwykle osoby bardzo zdyscyplinowane i konsekwentnie trzymające się swojej listy zakupów. Mogą to być też klienci kupujący w modelu powtarzalnym, realizujący stałe koszyki zakupowe albo ludzie o bardzo napiętym budżecie. Z kolei ci, którzy nie pamiętają, czy robią nieplanowane zakupy, mogą nie zwracać na to szczególnej uwagi. Być może nie są zaangażowani poznawczo – zauważa dr hab. prof. UE Małgorzata Kieżel.

Według ekspertów z Hybrid Europe, z badania wyłania się prawdziwy obraz przekroju polskich konsumentów. Jedna trzecia kupujących rzeczywiście trzyma się planu. Zdecydowana większość podejmuje decyzje spontanicznie, pod wpływem impulsu lub bodźca z reklamy. Dla sieci handlowych to sygnał przełomowy. Lojalność i decyzje zakupowe konsumentów nie są efektem samej obecności marki w przestrzeni reklamowej, ale zdolności marki do wpływania na konsumentów impulsem dostarczonym reklamą w odpowiednim momencie. Dlatego przyszłością komunikacji sieci handlowych będą narzędzia precyzyjnego sterowania wpływem na konsumenta raczej niż media masowe, np. komunikacja tuż przed wejściem do sklepu, zgodnie z tzw. modelem pre store – przewiduje Adam Iwiński.

Czasami robią nieplanowane zakupy głównie osoby w wieku 25-34 lat, z miesięcznym dochodem netto w wysokości ponad 9 tys. zł, z wykształceniem wyższym, a także z miast liczących od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców. Z kolei rzadko realizują impulsowe zakupy przede wszystkim konsumenci w wieku 75-80 lat, z miesięcznym dochodem netto w przedziale 1000-2999 zł, z wykształceniem wyższym, jak również z miejscowości mających od 50 tys. do 99 tys. ludności.

– Osoby młode, z wyższym wykształceniem i większymi dochodami, są bardziej zorientowane na marki, lepiej rozumieją działania promocyjne i są aktywniejsze w korzystaniu z ofert sklepowych. Jednocześnie mają większą swobodę finansową i emocjonalną, co sprzyja impulsywnym decyzjom. Ich wiedza na temat marketingu nie prowadzi do unikania impulsywnych zakupów, a raczej do bardziej świadomego wykorzystywania promocji, rabatów i programów lojalnościowych. To może zwiększać ich skłonność do impulsywnych zakupów – wskazuje dr Myślińska-Wieprow.

W opinii ekspertki, młodzi klienci są bardziej otwarci na nowe doświadczenia i eksperymenty, co również sprzyja impulsywności. Są skłonni do wypróbowania nowych produktów, korzystania z okazji i testowania różnych strategii zakupowych. W rezultacie, większa świadomość marketingu nie ogranicza impulsywności, a wręcz ją wspiera, ponieważ klienci lepiej rozpoznają i wykorzystują bodźce promocyjne, jednocześnie nie czując się zmuszeni do ograniczania swoich wydatków.

– Z kolei starsi klienci z niższymi dochodami, z mniejszych miast, rzadziej dokonują impulsywnych zakupów. Są bardziej zorganizowani, kontrolują wydatki i mają bardziej ugruntowany schemat zakupowy. Niskie dochody oraz świadomość ograniczeń finansowych sprawiają, że ww. grupa jest ostrożniejsza w podejmowaniu decyzji. Jest również bardziej wrażliwa na ryzyko związane z niepotrzebnymi wydatkami, co prowadzi do większej kontroli nad zakupami i unikania impulsywnych decyzji – podsumowuje ekspertka z WSB Merito.

(MN, Styczeń 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Raport GUS: Podmioty gospodarki narodowej wpisane do rejestru REGON – grudzień 2025 r.

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Podmioty gospodarki narodowej wpisane do rejestru REGON – grudzień 2025 r.”.

Jak informuje GUS, według stanu na koniec grudnia 2025 r. do rejestru REGON wpisanych było 5 442,9 tys. podmiotów gospodarki narodowej. W grudniu poprzedniego roku liczba podmiotów nowo zarejestrowanych, jak też wyrejestrowanych była większa niż miesiąc wcześniej.
Główny Urząd Statystyczny podsumowuje, że w grudniu 2025 roku w rejestrze REGON zarejestrowano więcej podmiotów (o 2,5%) niż w poprzednim miesiącu. Zwiększyła się liczba rejestracji spółek cywilnych (o 24,3%) oraz spółek handlowych (o 15,1%).

Źródło: GUS.

GUS: Zużycie energii w gospodarstwach domowych w 2024 r.

analizaGłówny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport pt. „Zużycie energii w gospodarstwach domowych w 2024 r.”.

Jak informuje GUS, gospodarstwa domowe w Polsce miały znaczny udział w krajowym zużyciu energii (bez paliw silnikowych). Średnie zużycie energii elektrycznej w gospodarstwach domowych w 2024 r. w porównaniu z 2002 r. wzrosło o 23,6%.
W 2024 r. w Polsce udział gospodarstw domowych w krajowym zużyciu energii (bez paliw silnikowych) wyniósł 20,3%. Przeciętnie w krajowych gospodarstwach domowych zużywano 22,8 GJ energii w przeliczeniu na 1 mieszkańca, co uplasowało Polskę na średnim poziomie europejskim wynoszącym 21,3 GJ/1 mieszkańca.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Gi Group: Wynagrodzenia w produkcji i logistyce w 2025 roku

Bez tytułu
Choć większość pracowników w produkcji i logistyce deklaruje, że model wynagrodzenia oparty na podstawie i premii zapewnia im względne poczucie bezpieczeństwa, to niemal co piąty uznaje go za nieprzewidywalny i niewystarczający.

Zaledwie 7,8% respondentów wskazuje ten system jako zdecydowanie stabilny, wynika z raportu „Wynagrodzenia pracowników fizycznych w produkcji i logistyce” opracowanego przez Gi Group. Dane te pokazują rosnące znaczenie przejrzystości zasad wynagradzania i przewidywalności dochodów – także w przypadku ich zmiennych składników.

Premia motywuje, ale nie wszystkich i nie w tym samym stopniu

Z danych zawartych w raporcie Gi Group wynika, że skuteczność premii jako narzędzia motywacyjnego jest silnie zróżnicowana i wyraźnie zależna od cech demograficznych oraz poziomu wynagrodzenia. Wbrew założeniom wielu pracodawców, systemy premiowe nie są postrzegane jako jednoznacznie silny impuls do zwiększania zaangażowania.

Największą skuteczność dodatków pozapłacowych deklarują osoby w wieku 31–40 lat. Aż 14,9% z nich oceniło, że motywują je „bardzo mocno”, a 41,8% „dosyć mocno”. Dla porównania, wśród pracowników w wieku 18–30 lat dominowała odpowiedź „w średnim stopniu” (38,8%), a jedynie 10,2% zadeklarowała najwyższy poziom motywacji. W grupie powyżej 50. roku życia dodatki pozapłacowe nie pełnią istotnej funkcji – 6,3% wybrało opcję „bardzo mocno”, a aż 21,9% wskazało dwa najniższe poziomy na skali.

Różnice w ocenie systemu premiowego są widoczne również w zależności od zarobków. Najbardziej zmotywowani dodatkami są pracownicy otrzymujący 5001–6000 zł netto – 43,1% oceniło je jako „dosyć mocno” motywujące, a 11,8% – „bardzo mocno”. Z kolei w grupie z wynagrodzeniem poniżej 4000 zł netto odsetek wskazań na dwa najwyższe poziomy wyniósł 36,9%, co świadczy o niskiej skuteczności tego mechanizmu wśród niżej opłacanych pracowników.

Widoczne są również różnice ze względu na płeć. Mężczyźni częściej niż kobiety wybrali opcję „dosyć mocno” – odpowiednio 38,4% wobec 34,6%. Z kolei kobiety częściej wskazują najwyższy poziom motywacji – 18,5% wobec 9,6% wśród mężczyzn. Jednocześnie mężczyźni częściej niż kobiety deklarują brak motywacji – 6,4% wobec 4,9%.

– Sama obecność premii w systemie wynagrodzeń nie wystarcza, by skutecznie motywować pracowników. Kluczowe znaczenie ma to, jak ten system jest skonstruowany – czy opiera się na jasnych, zrozumiałych zasadach i czy pracownik ma wpływ na efekt. Jeśli kryteria przyznawania dodatków są transparentne i powiązane z realnymi wynikami pracy, premia spełnia swoją funkcję. W przeciwnym razie rodzi poczucie uznaniowości i niesprawiedliwości, co może demotywować – podkreśla Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group.
Źródło: Gi Group
materiał prasowy