Deweloperzy świadomi możliwych podwyżek cen za materiały, o kredyty hipoteczne ciężko

adeolu-eletu-38649-unsplash
Kończący się 2022 rok nie był łatwym rokiem dla kredytobiorców. 11 podwyżek stóp procentowych na przestrzeni roku[1], a także galopująca inflacja, która doszła już do poziomu 17,9% zdecydowanie pogorszyły sytuację finansową Polaków. Spadek siły nabywczej przełożył się na ograniczony dostęp do kredytów mieszkaniowych. Wprowadzenie przez banki nowych zasad wyliczania zdolności kredytowej narzuconych przez KNF również uniemożliwiło wielu osobom realizacji marzenia o posiadaniu własnego M. „Nowa” polityka banków i podwyżki, które dotknęły kredytobiorców, zaczęły wpływać negatywnie na branżę budowlaną – to system naczyń połączonych.

Spis treści:
Tak drogo jeszcze nie było – na przestrzeni roku RPP podniosła stopy procentowe już 11 razy
Zmiany w sposobie wyliczania zdolności kredytowej zatrzymały Polaków na drodze do sięgnięcia po kredyt
Czy inflacja wpłynęła na zdolność kredytową i stała się kolejnym problemem kredytobiorcy?
Na ratunek branży budowlanej?

Deweloperzy coraz głośniej mówią o tym, że jeżeli będą ich czekać kolejne podwyżki materiałów budowlanych i kredyty hipotecznie nie staną się bardziej dostępne dla „Kowalskiego”, branżę czeka kryzys, który tylko pogłębi impas związany ze zbyt małą liczbą mieszkań występujący w naszym kraju. 7 listopada dziesięć organizacji z branży budowlanej i działających na rynku mieszkaniowym wystosowało wspólny apel, w którym proponują rządowi pięć pomysłów na uzdrowienie sytuacji występującej na rynku nieruchomości i sektorze budownictwa.

Tak drogo jeszcze nie było – na przestrzeni roku RPP podniosła stopy procentowe już 11 razy

Do jesieni 2021 r. mieliśmy do czynienia ze stosunkowo tanimi kredytami hipotecznymi, a to za sprawą rekordowo niskich stóp procentowych. Wszystko zmieniło się we wrześniu ubiegłego roku, gdy Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o podniesieniu stóp procentowych. Celem była walka z rosnącą w szybkim tempie inflacją – podnoszenie stóp procentowych miało za zadanie wyhamować wzrost cen.

Przez długi okres stopa referencyjna utrzymywała się na poziomie 1,5%, pandemia Covid-19 spowodowała, że była ona nawet niższa, dochodząc nawet do 0,1%. Ten poziom był wynikiem kryzysu gospodarczego, powiązanego z pandemią i jej „konsekwencjami”, m.in. spadkiem popytu na niektóre usługi. Podwyżki stopy referencyjnej, która w dużej mierze odpowiada za wysokość spłacanej co miesiąc raty przed kredytobiorcę, a więc odpowiada pośrednio za koszt kredytu, zaczęły się w październiku ubiegłego roku z poziomu 0,1% na 0,5%, miały miejsc regularne i w styczniu 2022 r. stopa referencyjna wynosiła już 2,25%, a w maju – 5,25%. W sumie wysokość stóp procentowych była zmieniania na niekorzyść kredytobiorców 11 razy. W listopadzie Rada Polityki Pieniężnej ustaliła, że stopy procentowe pozostaną na tym samym poziomie co we wrześniu (6,75%), zaznaczając jednak, że dalsze decyzje Rady w tym przypadku będą uzależnione od dalszych wydarzeń geopolitycznych (m.in. chodzi o wpływ na gospodarkę wojny w Ukrainie) i sytuacji makroekonomicznej w naszym kraju.

W celu zobrazowania, jak bolesny dla konsumentów był wzrost rat kredytu hipotecznego, weźmy pod uwagę na przykład lipiec tego roku, gdy stopa procentowa wynosiła 6,5%. Rata kredytu hipotecznego na 400 tys. zł, w zależności od okresu kredytowania czy wysokości marży mogła powiększyć się nawet dwukrotnie: z 1785 do 3593 zł[2]. Dziś przy wyższej stopie procentowej wynoszącej 6,75% kwota ta wzrosłaby jeszcze bardziej. Spłata kredytu hipotecznego stała się wyzwaniem dla wielu kredytobiorców, bo ich budżety domowe nie były gotowe na takie podwyżki. Podwyżki stóp procentowych wpływające na wysokość raty, wpłynęły negatywnie na zdolność kredytową potencjalnych kredytobiorców.

Zmiany w sposobie wyliczania zdolności kredytowej zatrzymały Polaków na drodze do sięgnięcia po kredyt

Podwyżki stóp procentowych to nie wszystkie „problemy”, z którymi musieli mierzyć się kredytobiorcy w 2022 r. Wielu osobom na drodze do realizacji marzenia o posiadaniu własnych czterech kątów stanęła rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego, która zmieniła zasady wyliczania zdolności kredytowej. Banki miały czas na wprowadzenie zmian do końca marca 2022 roku. Główna i najważniejsza zmiana dotyczyła tego, że przy wyliczaniu zdolności kredytowej klientów, banki muszą brać pod uwagę zmianę poziomu stopy procentowej o nie mniej niż 5 pp., a nie jak wcześniej 2,5 pp. Dodatkowo, podczas procesu analizowania zdolności kredytowej mają przyjmować wyższe koszty utrzymania gospodarstwa domowego, niż wcześniej.

Nowelizacja zasad była naturalną konsekwencją kilkukrotnego podniesienia stóp procentowych w całym 2022 r. Głównym celem wprowadzenia rekomendacji przez KNF było poprawienie poziomu bezpieczeństwa udzielania kredytów mieszkaniowych. Rekomendacja KNF ma chronić konsumentów – dzięki bardziej rygorystycznej polityce przyznawania kredytów przez banki, zmniejsza się ryzyko, że kredytobiorcy nie wezmą na siebie zobowiązania, którego nie będą w stanie spłacić, a także banki – ograniczone zostaje ryzyko, że kredyt zostanie przyznany osobom, które nie będą w stanie go spłacać już od samego początku. Nie da się jednak ukryć, że wprowadzone zmiany dodatkowo ograniczyły dostępność kredytów mieszkaniowych.

– W tym roku doszło do gwałtownego ograniczenia dostępności kredytów hipotecznych. Wprowadzenie w życie rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego zbiegło się ze wzrostem stóp procentowych. W rezultacie wartość kredytów hipotecznych udzielonych w całej Polsce w październiku br. była aż o 74% niższa niż przed rokiem[3]. To efekt m. in. tego, że osoby o przeciętnych i niższych dochodach mają niewielką szansę na uzyskanie kredytu hipotecznego. Tym samy są zmuszeni odłożyć marzenie o własnym domu czy mieszkaniu – tłumaczy Adrian Jarosz, Prezes Zarządu Expander Advisors, Prezes Zarządu ZFPF.

Czy inflacja wpłynęła na zdolność kredytową i stała się kolejnym problemem kredytobiorcy?

Sytuację potencjalnych kredytobiorców, a także osób, które spłacają już zobowiązanie (w najgorszej sytuacji są ci, którzy zdecydowali się na kredyt ze zmiennym oprocentowaniem) skomplikowała także inflacja. W tym roku mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen, których nie obserwowaliśmy od przeszło dwóch dekad. W październiku tego roku 2022 inflacja w Polsce wyniosła 17,9%.

W jaki sposób inflacja wpływa negatywnie na sytuację potencjalnych kredytobiorców? Mechanizm jest prosty. Podwyżki cen i wyższe koszty życia zmniejszyły siłę nabywczą Polaków. Jeśli wynagrodzenie rośnie w wolniejszym tempie niż rachunki to, zostaje nam mniej pieniędzy w portfelu. To z kolei pogarsza zdolność kredytową. W rezultacie wielu konsumentów nie spełnia kryteriów banków dotyczących przyznawania kredytów hipotecznych, które, jak wspomniano, w 2022 r. zostały dodatkowo zaostrzone.  Ale „prawdziwe” problemy mają te osoby, które spłacają kolejne raty kredytu. Już przy wzroście stóp procentowych było to niemałym wyzwaniem, a galopująca inflacja sprawiła, że wiele osób rezygnuje świadomie z zapłaty mniej priorytetowych rachunków na rzecz terminowej spłaty kredytu.

Inflacja wpłynęła również na branżę budowlaną. Według analizy przeprowadzonej przez Grupę PSB – ceny materiałów budowalnych w październiku 2022 r. wzrosły średnio o 22%, porównując z analogicznym okresem w 2021 r. Przyczyny upatruje się we wzroście kosztów energii i transportu, które dotykają coraz więcej sektorów i branż. Wzrost cen materiałów budowlanych wpłynie na wzrost cen nowych nieruchomości. Jeżeli istotne podwyżki będą mieć miejsce w kolejnych miesiącach, spadnie popyt na mieszkania od deweloperów. A należy pamiętać, że i tak on został zachwiany z powodu, ograniczenia dostępności kredytów hipotecznych. Z danych BIK wynika, że we wrześniu liczba wypłaconych kredytów hipotecznych spadła o 70% w stosunku do poprzedniego roku[4]. Nieustanie duża grupa Polaków jest zainteresowania sfinansowanie zakupu mieszkania właśnie poprzez kredyt. Aby przystosować się do nowych warunków, deweloperzy ograniczą liczbę inwestycji. Już teraz spadek licznie powstających nowych mieszkań jest zauważalny. Uderza on w osoby, które stać na zakup nowego lokum (czy to na kredyt, czy za gotówkę).

Branża budowlana coraz głośniej mówi o tym, że jeżeli zła sytuacja na rynku będzie utrzymywać się w przyszłym roku, firmy będą musiały podjąć kolejne kroki. W grę wchodzą zwolnienia pracowników, a nawet w niektórych przypadkach upadłość.

Na ratunek branży budowlanej? 

Związek Firm Pośrednictwa Finansowego wraz z najważniejszymi organizacjami działającymi na rynku mieszkaniowym i w branży budowalnej[5] wystosowali apel, w którym podpowiadają rządowi jak poprawić sytuację na rynku mieszkaniowym i wyhamować proces stopniowego ograniczania produkcji i zatrudnienia pracowników w sektorze budownictwa.

Wśród pięciu przedstawionych punktów, dwa są związane bezpośrednio z sytuacją konsumentów – wsparcie konsumentów w tym, aby mieli większe szanse na uzyskanie kredytu hipotecznego, poprawi kondycję branży budowlanej. Jednym z nich jest apel o pomoc dla młodych rodziców, wzorem obowiązujących w przeszłości programów „Rodzina na Swoim”, czy „Mieszkanie dla Młodych”. Sygnatariusze uważają, że podjęcie działań ułatwiających nabycie mieszkań młodym rodzinom jest niezbędne dla „uzdrowienia” rynku mieszkaniowego. Zaproponowano także wprowadzenie kredytów o stałej (np. 2%) stopie procentowej. Drugim punktem jest złagodzenie rekomendacji KNF przy udzielaniu kredytów hipotecznych ze stałą stopą procentową. Organizacje proponują odstąpienie od zalecenia KNF, dla dobra zarówno konsumentów, jak i usługodawców, tłumacząc, że decyzja, aby w procesie oceny zdolności kredytowej wszystkie banki przyjmowały minimalną zmianę poziomu stopy procentowej o 5 p.p., została wprowadzona zbyt późno tj. wtedy, gdy stopy procentowe znajdowały się już na historycznie wysokim poziomie. W ich rozumieniu niezrozumiała jest także decyzja o doliczaniu wskazanego współczynnika, zakładającego wzrost stóp procentowych, do kredytów z okresową stałą stopą.

– Wprowadzenie preferencyjnego kredytu o obniżonym oprocentowaniu i złagodzenie rekomendacji KNF przy udzielaniu kredytów hipotecznych ze stałą procentową, to kluczowe działania, które należy podjąć, by przywrócić możliwość nabycia pierwszego w życiu mieszkania. Obecnie młodzi są zmuszeni mieszkać z rodzicami i odkładać decyzję np. o powiększeniu rodziny. Postulujemy znaczące złagodzenie zalecenia KNF, aby w procesie oceny zdolności kredytowej banki przyjmowały tym mniejszy bufor, im dłuższy jest okres obowiązywania stałego oprocentowania – komentuje Adrian Jarosz, Prezes Zarządu Expander Advisors, Prezes Zarządu ZFPF.

 

[1] Licząc od października 2021.
[2] Kredyt na 25 lat, marża 2,2 proc., WIBOR 6M. Wyliczenia własne po podwyżce stóp procentowych z lipca 2022 r.
[3] Newsletter kredytowy BIK – listopad 2022.
[4] Dane o sprzedaży kredytów w Polsce. Newsletter kredytowy BIK – 3 kw. 2022 r.
[5] APPLiA Polska, związek producentów AGD, Hutnicza Izba Przemysłowo Handlowa, Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, Polskie Stowarzyszenie Dekarzy, Polska Unia Ceramiczna, Polski Związek Firm Deweloperskich, Stowarzyszenie Producentów Cementu oraz POiD, Związek Polskie Okna i Drzwi.

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

W jaki sposób obniżyć koszty energii w branży budowlanej?

Fot1 (1)
W jaki sposób obniżyć koszty energii w branży budowlanej? Produkcja materiałów budowlanych czy obróbka drewna może być tańsza. Kluczowy jest monitoring energii wykorzystywanej przez prasy hydrauliczne, suszarki czy łuszczarki. Para wodna, sprężone powietrze, ciepło, chłód, gazy techniczne – możemy obniżyć koszty ich wykorzystania, jeśli tylko dokładnie zmierzymy ich przepływ.

Spis treści:
Para wodna
Sprężone powietrze
Pomiar ciepła
Gazy techniczne
System monitorowania energii EMS

– Oszczędzanie energii oznacza mniejsze koszty operacyjne, co bezpośrednio wpływa na konkurencyjność przedsiębiorstwa. Wciąż dostrzegamy jednak, że wiele firm nie wie, ile energii zużywa w procesach produkcyjnych – mówi Piotr Hargesheimer, Solution Sales Manager Endress+Hauser Polska. – Kluczowy jest system monitoringu energii (EMS) i odpowiednie jej opomiarowanie. Jednak pierwszym krokiem, który powinni wykonać przedsiębiorcy, jest sprawdzenie, czy w ogóle w ich firmach monitoruje się przepływ energii. Potem dopiero można szukać oszczędności.

Para wodna

Para wodna jest wykorzystywana w branży budowlanej m.in. do kondycjonowania drewna i zasilania maszyn, a także w produkcji styropianu. Aż 40% paliw kopalnych wykorzystywanych jest właśnie do wytwarzania pary w kotłach. Systemy parowe mają spory potencjał w zakresie oszczędzania i odzyskiwania energii. Obniżka kosztów jest możliwa zarówno na etapach wytwarzania, dystrybucji, rozliczania, jak i dzięki poprawie sprawności kotła.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • odpowiedniej izolacji rurociągów,

  • odcięciu nieużywanych odcinków,

  • redukcji strat kondensatu,

  • regularnemu serwisowi kotłów (np. odmulaniu),

  • monitorowaniu wskaźników efektywności energetycznej (np. sprawności kotła).

Sprężone powietrze

Około 10% energii elektrycznej w światowym przemyśle służy do wytwarzania sprężonego powietrza. To tyle energii, ile produkuje 75 dużych elektrowni jądrowych. W instalacjach przemysłowych nawet do 30% wytwarzanego sprężonego powietrza „znika” z powodu nieszczelności w sieci dystrybucji.

– Straty finansowe wynikające z nieefektywnych instalacji sprężonego powietrza są nadal niedoszacowane, ignorowane lub po prostu akceptowane jako konieczność. Ciepło odpadowe, straty ciśnienia czy zbyt wysokie ciśnienie w układzie to czynniki, które powodują, że sprężarki są często uważane za „pożeracze energii” – mówi Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • usunięciu nieszczelności (mniejsze straty ciśnienia),

  • monitorowaniu stanu filtrów (mniejsze straty ciśnienia),

  • poborowi powietrza dla sprężarek z miejsca o najniższej temperaturze (podwyższenie sprawności),

  • wykorzystaniu ciepła odpadowego ze sprężarek (powietrze procesowe),

  • utrzymaniu możliwie najniższego ciśnienia w instalacji,

  • wyłączaniu sprężarek w czasie przerw produkcyjnych,

  • kontroli sprawności kompresorów (moc zużyta na jednostkę objętości normalnej).

Pomiar ciepła

Na rynku dostępnych jest wiele różnych technologii grzewczych oraz układów chłodzenia, wymagających indywidualnego podejścia do oceny ich wydajności i poprawy wyników. Zwykle wysokie straty energii mają swoje źródło w kotłach. Monitorowanie wydajności jest zatem najłatwiejszym sposobem pomiaru strat i pozwala podjąć działania zaradcze. Odpowiednie optymalizacje, wdrożone w systemach grzewczych, mogą zmniejszyć zużycie energii nawet o 55%.

Układy chłodzenia odpowiadają za około 10% całkowitego zużycia energii elektrycznej we wszystkich gałęziach przemysłu. Zatem nawet niewielkie zmniejszenie zużycia w tym obszarze może zapewnić znaczne oszczędności. Podstawowym warunkiem sprawnego działania układów chłodzenia jest ich regularna konserwacja.

– Systemy chłodzenia są często projektowane według specyficznych wymagań klientów, dlatego nie wystarczy mierzyć zużycie energii elektrycznej, aby rzetelnie monitorować całkowite zapotrzebowanie na energię. Na efektywność systemu wpływa przede wszystkim konfiguracja urządzeń i sposób ich eksploatacji – podkreśla Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • utrzymywaniu prawidłowego stanu technicznego izolacji rurociągów, urządzeń i budynków,

  • minimalizacji nieszczelności,

  • odzyskowi ciepła z systemów chłodniczych, wentylacji i procesów produkcyjnych, np. do ogrzewania wody (w lecie) lub ogrzewania pomieszczeń (w zimie),

  • zmniejszeniu temperatury czynnika na zasilaniu, zgodnie z faktycznymi potrzebami grzewczymi,

  • używaniu układów magazynowania ciepła o odpowiednio dużej pojemności,

  • stosowaniu energooszczędnych technologii, takich jak kotły kondensacyjne lub skojarzone wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej,

  • optymalizacji pracy palników.

Gazy techniczne

W przemysłowych instalacjach technologicznych używane są ogromne ilości azotu (N2), dwutlenku węgla (CO2), tlenu (O2), argonu (Ar) i wielu innych gazów technicznych. Znajdują one zastosowanie głównie jako gazy spawalnicze, gazy osłonowe lub gazy wykorzystywane do pakowania w atmosferze modyfikowanej (MAP) w przemyśle spożywczym.

­– Tutaj, podobnie jak w przypadku ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji, bardzo ważne jest unikanie strat energii i wycieków. Istotne jest również zapewnienie dokładnego i prawidłowego rozliczania kosztów, jeśli instalacja jest wykorzystywana przez wielu odbiorców – mówi ekspert Endress+Hauser.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • kontroli czystości filtrów,

  • zapobieganiu unoszenia skroplonego gazu do rurociągów kolektorowych.

System monitorowania energii EMS

Wprowadzenie natychmiastowych zmian takich jak kontrola czy usunięcie nieszczelności, jest tylko pierwszym krokiem do prawdziwych oszczędności. Zakłady, które chcą szczegółowo kontrolować zużycie nośników energii, inwestują w nowoczesne i kompleksowe systemy monitorowania energii.

– Przy wdrażaniu takich rozwiązań, ważne jest, aby były one wiarygodne, szczegółowe i zgodne z ISO 50001 oraz ISO 50006 – dodaje Piotr Hargesheimer. ­– Przykładowo, proponowany przez Endress+Hauser system EMS do zarządzania energią, pozwala dopasować go „pod klucz”. Zarząd może monitorować zużycie i mieć dostęp do analiz z poziomu Internetu lub intranetu. Co więcej, to rozwiązanie można powiązać ze znajdującymi się już w firmie systemami zarządzania i sieciami cyfrowymi.

Korzyści wynikające z posiadania kompleksowego systemu monitorowania energią:

  • dostępność on-line mierzonych danych,

  • przejrzysty obraz przepływów wszystkich mediów i energii,

  • łatwa identyfikacja strat energii,

  • skuteczne rozliczanie kosztów,

  • bezpieczeństwo dostaw, dzięki stałemu monitorowaniu parametrów technologicznych.

Monitorowanie przepływu mediów okazuje się skutecznym i osiągalnym dla wielu przedsiębiorstw sposobem na oszczędności. Jesteśmy w stanie je osiągnąć, stosując kompleksowy system monitorowania energii.

Źródło: Endress+Hauser.

W jaki sposób obniżyć koszty energii w branży budowlanej?

fabian-blank-78637-unsplash
Czy możliwe jest obniżenie kosztów energii w branży budowlanej? Jakie są na to sposoby? Produkcja materiałów budowlanych czy obróbka drewna może być tańsza. Kluczowy jest monitoring energii wykorzystywanej przez prasy hydrauliczne, suszarki czy łuszczarki. Para wodna, sprężone powietrze, ciepło, chłód, gazy techniczne – możemy obniżyć koszty ich wykorzystania, jeśli tylko dokładnie zmierzymy ich przepływ.

Spis treści:
Para wodna
Sprężone powietrze
Pomiar ciepła
Gazy techniczne
System monitorowania energii EMS

– Oszczędzanie energii oznacza mniejsze koszty operacyjne, co bezpośrednio wpływa na konkurencyjność przedsiębiorstwa. Wciąż dostrzegamy jednak, że wiele firm nie wie, ile energii zużywa w procesach produkcyjnych – mówi Piotr Hargesheimer, Solution Sales Manager Endress+Hauser Polska. – Kluczowy jest system monitoringu energii (EMS) i odpowiednie jej opomiarowanie. Jednak pierwszym krokiem, który powinni wykonać przedsiębiorcy, jest sprawdzenie, czy w ogóle w ich firmach monitoruje się przepływ energii. Potem dopiero można szukać oszczędności.

Para wodna

Para wodna jest wykorzystywana w branży budowlanej m.in. do kondycjonowania drewna i zasilania maszyn, a także w produkcji styropianu. Aż 40% paliw kopalnych wykorzystywanych jest właśnie do wytwarzania pary w kotłach. Systemy parowe mają spory potencjał w zakresie oszczędzania i odzyskiwania energii. Obniżka kosztów jest możliwa zarówno na etapach wytwarzania, dystrybucji, rozliczania, jak i dzięki poprawie sprawności kotła.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • odpowiedniej izolacji rurociągów,

  • odcięciu nieużywanych odcinków,

  • redukcji strat kondensatu,

  • regularnemu serwisowi kotłów (np. odmulaniu),

  • monitorowaniu wskaźników efektywności energetycznej (np. sprawności kotła).

Sprężone powietrze

Około 10% energii elektrycznej w światowym przemyśle służy do wytwarzania sprężonego powietrza. To tyle energii, ile produkuje 75 dużych elektrowni jądrowych. W instalacjach przemysłowych nawet do 30% wytwarzanego sprężonego powietrza „znika” z powodu nieszczelności w sieci dystrybucji.

– Straty finansowe wynikające z nieefektywnych instalacji sprężonego powietrza są nadal niedoszacowane, ignorowane lub po prostu akceptowane jako konieczność. Ciepło odpadowe, straty ciśnienia czy zbyt wysokie ciśnienie w układzie to czynniki, które powodują, że sprężarki są często uważane za „pożeracze energii” – mówi Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • usunięciu nieszczelności (mniejsze straty ciśnienia),

  • monitorowaniu stanu filtrów (mniejsze straty ciśnienia),

  • poborowi powietrza dla sprężarek z miejsca o najniższej temperaturze (podwyższenie sprawności),

  • wykorzystaniu ciepła odpadowego ze sprężarek (powietrze procesowe),

  • utrzymaniu możliwie najniższego ciśnienia w instalacji,

  • wyłączaniu sprężarek w czasie przerw produkcyjnych,

  • kontroli sprawności kompresorów (moc zużyta na jednostkę objętości normalnej).

Pomiar ciepła

Na rynku dostępnych jest wiele różnych technologii grzewczych oraz układów chłodzenia, wymagających indywidualnego podejścia do oceny ich wydajności i poprawy wyników. Zwykle wysokie straty energii mają swoje źródło w kotłach. Monitorowanie wydajności jest zatem najłatwiejszym sposobem pomiaru strat i pozwala podjąć działania zaradcze. Odpowiednie optymalizacje, wdrożone w systemach grzewczych, mogą zmniejszyć zużycie energii nawet o 55%.

Układy chłodzenia odpowiadają za około 10% całkowitego zużycia energii elektrycznej we wszystkich gałęziach przemysłu. Zatem nawet niewielkie zmniejszenie zużycia w tym obszarze może zapewnić znaczne oszczędności. Podstawowym warunkiem sprawnego działania układów chłodzenia jest ich regularna konserwacja.

– Systemy chłodzenia są często projektowane według specyficznych wymagań klientów, dlatego nie wystarczy mierzyć zużycie energii elektrycznej, aby rzetelnie monitorować całkowite zapotrzebowanie na energię. Na efektywność systemu wpływa przede wszystkim konfiguracja urządzeń i sposób ich eksploatacji – podkreśla Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • utrzymywaniu prawidłowego stanu technicznego izolacji rurociągów, urządzeń i budynków,

  • minimalizacji nieszczelności,

  • odzyskowi ciepła z systemów chłodniczych, wentylacji i procesów produkcyjnych, np. do ogrzewania wody (w lecie) lub ogrzewania pomieszczeń (w zimie),

  • zmniejszeniu temperatury czynnika na zasilaniu, zgodnie z faktycznymi potrzebami grzewczymi,

  • używaniu układów magazynowania ciepła o odpowiednio dużej pojemności,

  • stosowaniu energooszczędnych technologii, takich jak kotły kondensacyjne lub skojarzone wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej,

  • optymalizacji pracy palników.

Gazy techniczne

W przemysłowych instalacjach technologicznych używane są ogromne ilości azotu (N2), dwutlenku węgla (CO2), tlenu (O2), argonu (Ar) i wielu innych gazów technicznych. Znajdują one zastosowanie głównie jako gazy spawalnicze, gazy osłonowe lub gazy wykorzystywane do pakowania w atmosferze modyfikowanej (MAP) w przemyśle spożywczym.

­– Tutaj, podobnie jak w przypadku ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji, bardzo ważne jest unikanie strat energii i wycieków. Istotne jest również zapewnienie dokładnego i prawidłowego rozliczania kosztów, jeśli instalacja jest wykorzystywana przez wielu odbiorców – mówi ekspert Endress+Hauser.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • kontroli czystości filtrów,

  • zapobieganiu unoszenia skroplonego gazu do rurociągów kolektorowych.

System monitorowania energii EMS

Wprowadzenie natychmiastowych zmian takich jak kontrola czy usunięcie nieszczelności, jest tylko pierwszym krokiem do prawdziwych oszczędności. Zakłady, które chcą szczegółowo kontrolować zużycie nośników energii, inwestują w nowoczesne i kompleksowe systemy monitorowania energii.

– Przy wdrażaniu takich rozwiązań, ważne jest, aby były one wiarygodne, szczegółowe i zgodne z ISO 50001 oraz ISO 50006 – dodaje Piotr Hargesheimer. ­– Przykładowo, proponowany przez Endress+Hauser system EMS do zarządzania energią, pozwala dopasować go „pod klucz”. Zarząd może monitorować zużycie i mieć dostęp do analiz z poziomu Internetu lub intranetu. Co więcej, to rozwiązanie można powiązać ze znajdującymi się już w firmie systemami zarządzania i sieciami cyfrowymi.

Korzyści wynikające z posiadania kompleksowego systemu monitorowania energią:

  • dostępność on-line mierzonych danych,

  • przejrzysty obraz przepływów wszystkich mediów i energii,

  • łatwa identyfikacja strat energii,

  • skuteczne rozliczanie kosztów,

  • bezpieczeństwo dostaw, dzięki stałemu monitorowaniu parametrów technologicznych.

Monitorowanie przepływu mediów okazuje się skutecznym i osiągalnym dla wielu przedsiębiorstw sposobem na oszczędności. Jesteśmy w stanie je osiągnąć, stosując kompleksowy system monitorowania energii.

Źródło: Endress+Hauser.

Spowolnienie w sektorze budowlanym widoczne gołym okiem

guilherme-cunha-222318-unsplash
Branża budowlana ma za sobą trudny rok, jednak mimo wielu problemów i negatywnych zjawisk, część inwestycji jest nadal realizowana, a nawet planowane są kolejne. Ich zakończenie w terminie może być trudne i to nie z powodu sytuacji gospodarczej.

Jak wynika z raportu Grupy Progres – mamy do czynienia z deficytem pracowników w sektorze budowlanym, mimo że – w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej – na przełomie grudnia 2022 i stycznia 2023 zanotowano spadek liczby rekrutacji aż o 40 proc.

  • Mimo że potrzeby rekrutacyjne budowlanki są mniejsze niż przed rokiem, to z niedoborami kadrowymi zmaga się większość firm z tej branży.

  • Największy deficyt kadrowy dotyczy nie tylko robotników budowlanych dedykowanych do prostych prac. Jest też ogromny problem ze znalezieniem fachowców.

  • Powody braków kadrowych w budownictwie to m.in. niewystarczające zarobki, ciężkie warunki pracy i wymagany dobry stan zdrowia. Co więcej, chętni nie mają wystarczających umiejętności albo ich wiedza jest nieaktualna.

2022 rok upłynął branży budowlanej pod znakiem wyzwań związanych z bezprecedensowym wzrostem cen. Inflacja i rekordowe koszty negatywnie odbiły się na rentowności realizowanych inwestycji. Może się jednak okazać, że to nie koniec tego trudnego dla budowlanki czasu. Na horyzoncie pojawił się inny problemem – brak rąk do pracy, mimo że potrzeby rekrutacyjne są mniejsze niż przed rokiem. Z niedoborami kadrowymi zmagają się zarówno firmy budujące domy i mieszkania, jak i obiekty przemysłowe, magazynowe czy realizujące inwestycje drogowe. Bez względu na wielkość prowadzonego biznesu i rodzaj inwestycji, znalezienie odpowiedniej osoby na sezon wiosenny okazuje się dużym wyzwaniem.

– Z jednej strony obserwujemy wyraźne spowolnienie w wielu firmach z branży budowlanej, która skończyła rok z największym od 2 lat minusem – wskaźnik koniunktury w budownictwie w grudniu 2022 r. wyniósł minus 23,9, a w listopadzie – minus 22,6. Coraz bardziej pesymistyczne są też prognozy dla tego sektora. Co więcej, na przełomie grudnia 2022 i stycznia 2023 spadek liczby rekrutacji w budowlance – w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej – wynosi aż 40 proc. Jednak, mimo trudnej sytuacji, wiele przedsiębiorstw nadal działa i jeśli nie planuje nowych inwestycji, to chce dokończyć te już rozpoczęte, najlepiej bez opóźnień powodujących kolejne niepotrzebne koszty. Żeby osiągnąć swój cel, potrzebują ludzi do pracy, a tych brakuje. Największy deficyt kadrowy dotyczy nie tylko robotników budowlanych dedykowanych do prostych prac. Jest też ogromny problem ze znalezieniem fachowców – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Według ostatniego Barometru zawodów w 2023 roku na nadmiar ofert pracy będą mogli liczyć: cieśle i stolarze budowlani, dekarze i blacharze budowlani, elektrycy, elektromechanicy, elektromonterzy, monterzy instalacji budowlanych, murarze, tynkarze, operatorzy i mechanicy sprzętu do robót ziemnych, pracownicy robót wykończeniowych w budownictwie, robotnicy budowlani, spawacze, ślusarze. Osób w wymienionych zawodach po prostu brakuje i znalezienie ich będzie stanowić dla pracodawców prawdziwe wyzwanie. Braki kadrowe w budowlance to jednak nie nowość. Deficyty kandydatów w poszczególnych zawodach występowały też w latach ubiegłych. Co więcej, w 2022 roku lista deficytowych profesji była dłuższa o betoniarzy i zbrojarzy.

Mimo kryzysu branża budowana nadal ma wolne stanowiska do obsadzenia. Co więcej, miejsce zlikwidowanych zajmują te nowoutworzone. Według BNF (internetowa baza firm i przedsiębiorstw) w ubiegłym roku w budownictwie otworzyło się 66 973 nowych podmiotów – najwięcej wśród trzech największych grup branżowych. Tylko w III. kwartale ubiegłego roku zlikwidowano 8 094 miejsca pracy przy 15 294 nowopowstałych, co daje branży budowlanej 4. miejsce – za handlem, edukacją i przetwórstwem przemysłowym (dane GUS).

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, przeciętne zatrudnienie w branży budowlanej w pierwszych trzech kwartałach 2022 roku wyniosło 428,3 etatów, niemal wyłącznie w jednostkach samofinansujących (427,4).

Nie brakuje też zajęć do wykonywania. Każda z zatrudnionych osób przepracowała średnio 1 339 godzin (I-III kw. 2022). Jeśli chodzi o zarobki w tym okresie, to największą grupę pracowników (67,3 proc.) stanowią ci, których wynagrodzenie było wyższe niż 6000 zł brutto. Drugi, co do wielkości, przedział zarobków, tj. 5000,01 zł – 6000 zł, dotyczy 14,4 proc. pracowników. 4,8 proc. pracowników znalazło się w grupie z zarobkami pomiędzy 3010,01zł – 3500zł. Między 4500,01 zł – 5000 zł zarobiło 4,9 proc. osób, tyle samo mogło liczyć na wynagrodzenie w przedziale pomiędzy 4000,01 zł a 4500 zł.

Jak wynika z raportu Grupy Progres, jednym z najczęściej wymienianych powodów braków kadrowych w budownictwie jest niechęć samych kandydatów do podjęcia tego rodzaju pracy, spowodowana m.in. niewystarczającymi zarobkami, ale także ciężkimi warunkami pracy, wymaganymi sprawnością fizyczną i dobrym stanem zdrowia. Z drugiej strony chętni nie mają konkretnych lub wystarczających umiejętności albo ich wiedza jest nieaktualna. Nie bez znaczenia jest też fakt, że sektor budowlany, z uwagi na specyfikę zlecanych zadań, oferuje pracę przede wszystkim mężczyznom, a tych na rynku również brakuje.

Udział budownictwa w polskim PKB jest wysoki, mieści się między 8 a 9,5 proc., czyli na poziomie średniej unijnej. Co więcej, działalność budowlana jest jednym z najistotniejszych kreatorów popytu dla innych sektorów gospodarki – od przemysłu poprzez usługi i handel.

– To ewidentny kłopot, ponieważ całe środowisko okołobudowlane siłą rzeczy dostaje rykoszetem. Paradoks polega na tym, że dla firm, które produkują dla branży budowlanej chociażby takich, jak stolarstwo okienne, branża meblarska, producenci drzwi, mebli, branża ceramiczna, kleje, kafle, montażyści – pracy brakuje. Natomiast tu, gdzie jest co robić, brakuje pracowników. Najbliższe miesiące pokażą, jak rynek poradzi sobie z tą sytuacją – podsumowuje Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Źródło: Grupa Kapitałowa Progres.

Branża budowlana stoi w obliczu konieczności ograniczenia śladu węglowego i dążenia do dekarbonizacji

verstappen-photography-532656-unsplashDekarbonizacja budownictwa jest ważnym elementem w dążeniu do ograniczenia emisji dwutlenku węgla i ograniczenia negatywnych skutków zmian klimatu. Oznacza to, że budynki muszą być projektowane, budowane i użytkowane w sposób, który zmniejsza emisje gazów cieplarnianych, a nie tylko zmniejsza zużycie energii. Branża budowlana, w tym deweloperzy i zarządcy budynków stoją dziś przed wyzwaniem, od którego nie ma odwrotu. Zeroemisyjne technologie i rozwiązania oznaczają nową erę w historii budownictwa.

Spis treści:
Budynków przybywa, gazów również
Wyzwanie, które zmieni świat
Budownictwo zrównoważone
Dekarbonizacja budynku w praktyce
Rola śladu węglowego
Liczenie śladu węglowego obowiązkiem

Do 2030 roku emisja gazów cieplarnianych do atmosfery ma być zredukowana o 55 procent, a do 2050 Europa ma osiągnąć zerową emisję gazów cieplarnianych netto – takie są założenia Unii Europejskiej (tzw. porozumienie paryskie), która jest trzecim co do wielkości emitentem gazów cieplarnianych na świecie, po Chinach i USA.

Budynków przybywa, gazów również

Aby zrealizować ten cel, konieczna jest dekarbonizacja wszystkich sektorów gospodarki. Budownictwo nie jest tu wyjątkiem, tym bardziej, że pole do działania jest w tej branży bardzo duże.

– Branża budowlana jest głównym obszarem, który musi przejść transformację, jeśli chcemy mieć szansę na osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 r. Budując tę świadomość i wdrażając odpowiednie działania wśród wszystkich interesariuszy mamy szansę na osiągnięcie tego celu, jednak konieczna jest modyfikacja podejścia do produkcji materiałów, projektowania, procesu budowlanego oraz wykorzystywanych źródeł energii. Nieodzowne jest wprowadzenie zmian w prawodawstwie, które w efekcie umożliwią wdrożenie i weryfikację zamierzeń – mówi dr inż. Dorota Bartosz, Dyrektor Techniczna ds. Budownictwa Zrównoważonego, Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego PLGBC.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje, że do roku 2050 na całym świecie aż o 75 procent zwiększy się powierzchnia użytkowa budynków. Zdecydowana większość tej podaży przypadnie na rynki wschodzące i gospodarki rozwijające się. Żeby zobrazować jak duża to jest skala, eksperci podają, że do 2050 r. co tydzień przybywać będzie powierzchnia równa powierzchni Paryża. Gdy dodamy do tego budynki już istniejące, łatwo można sobie uzmysłowić jak wielkim wyzwaniem jest dekarbonizacja tego sektora.

Wyzwanie, które zmieni świat

W unijnej strategii Net Zero, zakładającej osiągnięcie zerowej emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku, efektywność energetyczna i elektryfikacja to dwa najważniejsze czynniki prowadzące do dekarbonizacji sektora budynków. Wpływają one na redukcję kosztów utrzymania budynków, pozwalają też na mniejsze zużycie energii do ogrzewania, chłodzenia i oświetlenia budynków.

Jak to osiągnąć? Poprzez stosowanie materiałów o niskim zużyciu energii w procesie wytwarzania, wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii, wykorzystywanie odpowiednich technologii budowlanych, systemów automatyki przemysłowej, a także poprzez optymalizację procesów budowlanych.

– Najważniejsze w całym tym procesie jest to, że branża rozumie potrzebę zmian. Świadomość ta obejmuje zarówno producentów materiałów budowlanych, artykułów wyposażenia wnętrz, jak i architektów, projektantów branżowych i samych inwestorów. Coraz więcej materiałów dostarczanych na budowę, czy później do wykończenia wnętrz posiada certyfikaty potwierdzające spełnianie norm ekologicznych. Mamy do czynienia z rewolucją myślenia – mówi Dominika Bryła, Net Zero Senior Specialist w JW+A.

Analizy i dane liczbowe, które udowadniają negatywny wpływ budynków na środowisko są jednym z czynników, które wpływają na tą zmianę podejścia. Nie bez znaczenia są wymogi prawne, które mają wpływ na przykład na warunki finansowania inwestycji.

– To jeden z głównych motywatorów, ale coraz większe znaczenie mają świadomi użytkownicy powierzchni biurowych i magazynowych. Tę zmianę da się wyczuć także na rynku budynków mieszkalnych, gdzie klienci dopytują o certyfikację energetyczną obiektu, gdyż chcą mieszkać ekologicznie, a przy tym efektywność energetyczna oznacza dla nich niższe koszty utrzymania – dodaje Dominika Bryła.

Budownictwo zrównoważone

Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że branża już od dawna wychodzi naprzeciw temu wyzwaniu. Tak zwane zrównoważone budownictwo wyraźnie zyskuje na znaczeniu, a kierunek ten jest widoczny zwłaszcza w budynkach komercyjnych, tj. biura, magazyny, czy nowoczesne zakłady produkcyjne. Projektanci budynków zrównoważonych na wszystkich etapach życia takiego budynku uwzględniają metody oszczędzania zasobów naturalnych, dbania o środowisko i komfort użytkowników.

Coraz głośniej mówi się również o śladzie węglowym, który przy wykorzystaniu lokalnych materiałów budowlanych i dostawców jest radykalnie niższy. Optymalizacja procesów budowlanych jest zatem jednym z czynników, które bierze się pod uwagę myśląc o ekologii w budownictwie.

– Świadomość ekologiczna powinna całą branżę motywować do poszukiwania rozwiązań redukujących negatywny wpływ naszej branży na środowisko naturalne. Z jednej strony powinno być to związane ze stosowaniem nowoczesnych technologii, pozwalających na znaczne lub całkowite oparcie się na ekologicznych źródłach energii, a z drugiej na recyklingu: tkaniny meblowe doskonale nadają się do ponownego wykorzystania. Nie inaczej jest ze stalą i drewnem. Zatem zamiast ciągle wyczerpywać zasoby naturalne musimy myśleć, jak najefektywniej ponownie wykorzystać to, co już kiedyś miało swoje pierwsze życie. Kolejnym obszarem, który musimy brać pod uwagę jest stosowanie materiałów od lokalnych dostawców. W Polsce mamy ich naprawdę wielu, a wystarczy wspomnieć o polskich dostawcach kamienia naturalnego czy drewna. Czas pandemii, kiedy branża musiała sobie poradzić z zaburzeniem łańcucha dostaw z odległych części świata powinien być dla nas dodatkowym bodźcem, żeby stosować to, co lokalne, a co nie generuje aż tak znaczącego śladu węglowego w czasie transportu z dalekiej Azji – mówi Daniel Ochońko, prezes zarządu spółki Trust Us, specjalizującej się w wykończeniach wnętrz budynków użytkowych.

Najważniejsze cechy zrównoważonego budynku to m.in. zastosowanie systemów zarządzania budynkiem monitorujących i sterujących urządzeniami i instalacjami w celu minimalizacji zużycia energii i innych zasobów, minimalizacja ilości produkowanych odpadów i recykling, wykorzystanie do budowy materiałów przyjaznych dla środowiska, elastyczność i możliwość readaptacji budynku oraz instalacji i urządzeń w budynku jako sposobu na ochronę zasobów i oszczędność.

Budynki te, po spełnieniu szeregu rygorystycznych wymogów, otrzymują certyfikaty ekologiczne (BREEM, LEED, Well i inne). Co istotne, certyfikacją obejmowane są nie tylko nowe budynki, ale również te już istniejące, bowiem wiele starszych budynków poddawanych jest procesom rewitalizacji, przez co stają się bardziej przyjazne dla środowiska i przebywających w nich ludzi.

A dowodem na to, że wszystko jest projekt budynku biurowego V.Offices z Krakowa, zaprojektowanego przez polską pracownię lliard Architecture & Interior Design. Budynek został uznany jeszcze w 2019 roku za najbardziej ekologiczny budynek na świecie uzyskując certyfikację BREEAM International na poziomie Outstanding z wynikiem 98,87 fazie realizacji inwestycji i oddania budynku do użytkowania.

– Realizacja inwestycji na takim poziomie odpowiedzialności środowiskowej wymagała świadomego podejścia do projektowania i realizacji przez wszystkich partnerów tego projektu i na każdym etapie realizacji – mówi Wojciech Witek z pracowni Iliard. – Świetna współpraca z inwestorem, firmą AFI Europe Poland oraz z wykonawcą budynku, firmą Warbud zaowocowały tak wspaniałym efektem. To także dla nas, projektantów duża satysfakcja i mobilizacja przy kolejnych projektach, w których naszą wiedzę i doświadczenie chcemy wykorzystać z korzyścią dla środowiska naturalnego, oszczędności dla inwestora i przyszłych użytkowników budynku – dodaje Wojciech Witek.

Dekarbonizacja budynku w praktyce

Jak zatem przygotować się do procesu dekarbonizacji budynku i go wdrożyć? Na początek warto postawić budynkowi cel klimatyczny związany z dekarbonizacją i określić, w którym roku chcielibyśmy go spełnić. Następnie, na podstawie obecnych zużyć energii, należy określić w jakim miejscu znajduje się obecnie budynek w stosunku do postawionego celu. Kolejny krok to zlecenie audytu energetycznego budynku poprzedzonego analizą dokumentacji technicznej obiektu.

– Po wizycie technicznej na obiekcie należy przeanalizować powstałe rekomendacje w zakresie poprawy efektywności energetycznej w celu wyznaczenia strategii implementacji poszczególnych rozwiązań. Plan wdrożenia powinien rozpoczynać się od zmian operacyjnych, poprzez optymalizacje inwestycyjne, a dopiero w ostatnim kroku realizować te związane z odnawialnymi źródłami energii. Tylko budynek pracujący efektywnie, mający sprawne, odpowiednio dobrane systemy jest w stanie optymalnie wykorzystać potencjał OZE. Ostatnim krokiem na drodze do dekarbonizacji jest monitoring wprowadzonych rozwiązań i ocena ich wpływu na efektywność energetyczną budynku – tłumaczy Dominika Bryła, Net Zero Senior Specialist w JW+A.

Jak wygląda w praktyce proces dekarbonizacji budynku? Przykładem może być Exeter Park Sosnowiec. To nowoczesny park logistyczny klasy A, a proces dotyczył hal 2 i 3 w kompleksie. Oba budynki zużywały taką samą ilość prądu i gazu, a celem inwestora było ograniczenie zużycia energii o 86 procent oraz uzyskanie statusu budynku zeroemisyjnego (Net Zero). W tym celu rozpisany został plan działania do roku 2040 poprzedzony analizą energetyczną budynku. Pozwala to na zdefiniowanie wskaźników efektywności energetycznej względem Net Zero oraz precyzuje, które elementy będą kluczowe w osiągnięciu zamierzonego efektu.

Każda rekomendacja została zamodelowana i wykazała oszczędności w zużyciu prądu i gazu, dała też odpowiedź o ile zredukowana zostanie emisja dwutlenku węgla. Zrobiono też wycenę zaproponowanego rozwiązania i obliczono czas zwrotu inwestycji.

– Na bazie przygotowanej strategii klient zdecydował się w pierwszym kroku na wprowadzenie rekomendacji operacyjnych w budynku, które polegają na optymalizacji harmonogramów pracy systemów wentylacji, ogrzewania i oświetlenia w budynku w celu dostosowania ich do realnych potrzeb najemcy. Wdrożenie tych rozwiązań pozwoli na obniżenie zużycia energii w budynku o około 15% oraz obniżenie emisji CO2 o 10%. W następnym etapie budynek ma wdrożyć wymianę oświetlenia na LED oraz dostosowanie jego pracy do realnych wymagań oraz wdrożenie czujników ruchu w strefach wysokiego składowania i przestrzeniach socjalnych. Zmiana ta obniży węglowy ślad operacyjny budynku o około 8%. Klient ma w planie zainstalować również instalację paneli fotowoltaicznych o docelowej mocy 800kWp na działce oraz nad miejscami parkingowymi. Pozwoli to na wyprodukowanie ponad 700 kWh energii elektrycznej pochodzącej ze słońca, która w 90% zostanie zużyta na bieżąco przez budynek – mówi Dominika Bryła.

Rola śladu węglowego

Rola branży budowlanej w procesie dochodzenia do neutralności klimatycznej jest olbrzymia. Budynki zostawiają olbrzymi ślad węglowy – odpowiadają za ok. 38 procent światowych emisji CO2, przy czym 28% pochodzi z eksploatacji budynków, a pozostałe 10% spowodowane jest zużyciem energii niezbędnej do produkcji materiałów i technologii wykorzystywanych w budownictwie. Istota sprawy polega na tym, że do kwestii ograniczenia śladu węglowego trzeba podejść o wiele szerzej.

Do niedawna najważniejsza była redukcja operacyjnego śladu węglowego, czyli gazów cieplarnianych wytwarzanych bezpośrednio w wyniku bieżącej eksploatacji budynku. Jak przekonują eksperci, szersza i właściwa perspektywa to koncentracja również na wbudowanym śladzie węglowym, czyli emisją gazów cieplarnianych powstających w wyniku produkcji materiałów użytych do budowy, związanych z transportem i procesami budowlanymi.

– Ścieżka dekarbonizacji budynków koncentruje się na dążeniu do zerowej emisji jedynie w kontekście użytkowania istniejących obiektów, czyli dzięki zwiększeniu efektywności energetycznej poprzez termomodernizację i systemy zarządzania energią oraz przejście na niskoemisyjne bądź zeroemisyjne źródła ogrzewania, zaś w przypadku nowych, wznoszenie ich w standardzie budynku o już niemal zerowym zużyciu energii. Jednakże należy mocno podkreślić, że budynek w całym swoim cyklu życia oddziałuje na środowisko naturalne, również poprzez materiały, które zostały użyte do jego wybudowania, realizacji procesu budowy, użytkowania i modernizacji, aż wreszcie na końcu – rozbiórki. Wobec tego pilnym i nieodzownym działaniem jest wprowadzenie obowiązku sporządzania analiz odziaływania budynków na środowisko, ujmujących wbudowany i operacyjny ślad węglowy w całym cyklu życia – przekonuje dr inż. Dorota Bartosz, Dyrektor Techniczna ds. Budownictwa Zrównoważonego, Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego PLGBC.

Liczenie śladu węglowego obowiązkiem

Liczenie i wskazywanie śladu węglowego nie są w Polsce obowiązkowe, ale lawinowo rośnie świadomość przedsiębiorców i coraz więcej z nich decyduje się na sporządzenie analizy śladu węglowego i wdrożenie w swoich firmach konkretnych działań mających na celu ograniczenie emisji CO2. Warto jednak wiedzieć, że już niedługo stanie się to obowiązkiem.

Ważnym elementem Europejskiego Zielonego Ładu (European Green Deal) jest bowiem rozporządzenie CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism). Są w nim zapisy nakładające od 2027 roku obowiązek obliczania i wykazywania śladu węglowego dla każdego budynku o powierzchni powyżej 2000 m², a od 2030 dla każdego budynku niezależnie od jego powierzchni. Rozporządzenie przechodzi aktualnie unijną ścieżkę legislacyjną. Szacuje się, że wejdzie w życie w pierwszej połowie 2023 roku.

Źródło: Ultra Relations.

Zmiany w prawie budowlanym oznaczają trudny test dla branży budowlanej

Iwona Huryn

Budowa domów jednorodzinnych bez pozwolenia na budowę, a jedynie na zgłoszenie, to tylko początek rewolucyjnych zmian, które czekają nas od stycznia 2023 roku. Specjaliści alarmują, że branża nie konsultowała nadchodzących zmian, a ich wprowadzenie może prowadzić do braku właściwego nadzoru. „Czeka nas eksperyment prawny, który pokaże, czy branża jest gotowa na wzięcie takiej odpowiedzialności, by nie doprowadzić do chaosu funkcjonalnego i urbanistycznego” – mówi Iwona Huryn, Counsel i członek zespołu w praktyce rynku nieruchomości i budownictwa w warszawskim biurze kancelarii Wolf Theiss.

Zmiany w Prawie budowlanym, które weszły w życie 1 stycznia 2023 r., objęły wiele reform, w tym między innymi, nową procedurę budowy domów jednorodzinnych bez pozwolenia na budowę, a jedynie na zgłoszenie. Pojawia się także rozszerzenie katalogu listy inwestycji realizowanych na tak zwanych uproszczonych zasadach m.in. o mikroelektorownie wiatrowe (o wysokości 3–12 m) czy bezodpływowych zbiorników na wody opadowe lub roztopowe. W przypadku obiektów do 5 m3 pojemności odbywa się to bez zgłoszenia i pozwolenia, zaś w przypadku pojemności od 5 do 15 m3 wystarczy jedynie zgłoszenie.

Oddawanie do użytkowania budynków mieszkalnych jednorodzinnych oraz obiektów budowlanych kategorii III odbywać się będzie jedynie po zawiadomieniu o zakończeniu budowy, a więc nie będzie konieczna decyzja o pozwoleniu na użytkowanie. Nie oznacza to jednak całkowitej rezygnacji z pozwoleń na użytkowanie. Pozwolenie na użytkowanie będzie wydane, jeżeli przystąpienie do użytkowania obiektu budowlanego ma nastąpić przed wykonaniem wszystkich robót budowlanych oraz gdy sam inwestor dobrowolnie o to wystąpi, mimo że uzyskanie decyzji o pozwoleniu na użytkowanie nie jest wymagane.

„Z pewnością poszerzenie listy inwestycji realizowanych na uproszczonych zasadach o mikroelektrownie wiatrowe czy zbiorniki do gromadzenia wody można odbierać jako wspieranie idei zeroemisyjności budynków, co cieszyć powinno środowiska nastawione proekologicznie.”, mówi Iwona Huryn z Wolf Theiss.

Bez pozwolenia na budowę można będzie wybudować każdy dom – niezależnie od metrażu, jednakże pod warunkiem, że jest budowany na potrzeby własne i posiada maksymalnie dwie kondygnacje. Ustawodawca wskazuje, że zgłoszenia mają być realizowane na podstawie projektu sporządzonego z kierownikiem budowy. To właśnie kierownik budowy ma potwierdzać gotowość budynku do zamieszkania.

Celem zmiany teoretycznie jest ułatwienie jak również dążenie do upraszczania procedur. Tyle że uzasadnione staje się pytanie o to, czy utrata ważnego etapu kontroli wstępnej i następczej prowadzonej do tej pory przez administrację publiczną nie będzie skutkować pewnym chaosem? Czy nie zabraknie właściwego nadzoru, który byłby swoistym gwarantem przestrzegania przepisów prawa – zarówno budowlanego jak również prawa lokalnego tj. miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego? Czy branża jest na to gotowa?” zastanawia się Iwona Huryn.

Przedstawiciele branży budowlanej wskazywali w toku prac, że o zmianach dowiedzieli się z konferencji prasowej przedstawicieli rządu.

Zdaniem jednego z ekspertówCzeka nas eksperyment prawny, który pokaże, czy branża jest gotowa na wzięcie odpowiedzialności, by nie doprowadzić do chaosu funkcjonalnego i urbanistycznego. Jest jeszcze jeden ważny aspekt tych zmian. Odpowiedzialność za budowę zostaje przerzucona na inwestora, projektanta i kierownika budowy. To potencjalne ryzyko sporów sądowych między nimi, które będą obciążać sądy i czas inwestorów. To właśnie budzi największe wątpliwości, a mianowicie – budując na zgłoszenie, nie otrzymujemy żadnej decyzji z urzędu, a więc z każdym problemem zostajemy niejako sami”.

Bez udziału kierownika budowy i bez pozwolenia na budowę mają wciąż być budowane domy poniżej 70 m2. Nie bez znaczenia są także wprowadzone w nowelizacji zmiany Prawa Budowlanego, które dotyczą elektronicznych uprawnień:

  • Elektroniczny Dziennik Budowy (system EBD) ma rejestrować przebieg wszelkich prac budowlanych.

  • Elektroniczna Książka Obiektu Budowlanego ma gromadzić informacje o obiekcie budowlanym, jego właścicielach i zarządcach, przeprowadzonych kontrolach, ekspertyzach i opiniach technicznych.

  • Powstać ma nowy elektroniczny System Nadzoru Rynku Wyrobów Budowlanych.

System został opracowany w Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego. W swoim założeniu system ma umożliwić realizację czynności on-line. Powyższe rozwiązanie stanowi pogłębianie procesu cyfryzacji. Elektroniczny Dziennik Budowy ma być udostępniony w systemie EDB na stronie Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Biuletynie Informacji Publicznej.

Budowa systemów dostępów elektronicznych to oczywiście wielkie wyzwanie. Trzeba więc trzymać kciuki za powodzenie tego projektu. Widzimy także szansę na przyspieszenie budów nowych domów, w tym rozbiórek istniejących domów, ponieważ zgodnie ze zmianami wchodzącymi przepisy nakładają bowiem kary za nieterminowe wydawanie pozwoleń na rozbiórkę.” – podsumowuje mecenas Huryn.

Przedstawiciele branży są zdania, że wzrośnie rola ekspertów od oceny technicznej. Od tego roku rzeczoznawcy mają otrzymać uprawnienia do sporządzania opracowań technicznych dotyczących obiektów budowlanych.

Źródło: Wolf Theiss.

Polski Ład niekorzystny dla branży budowlanej

guilherme-cunha-222318-unsplash
Polski Ład rzucił wyzwanie księgowym i przedsiębiorcom, a jego nie zawsze jasne założenia spowodowały gigantyczne wątpliwości i utrudnienia w rozliczeniach podatkowych. Program wprowadził wiele rozwiązań jednostkowych, inne natomiast są uzależnione od decyzji administracyjnych i interpretacji. Ewidentne wady były systematycznie poprawiane, co złagodziło jego konsekwencje. Są jednak branże, które w dalszym ciągu odczuwają presję, zmienionych przepisów podatkowych. Należą do nich firmy budowlane, ale też np. zajmujące się utrzymaniem zieleni czy opieką nad infrastrukturą miejską. Szczególnie te, które pracują na zlecenie jednostek samorządu terytorialnego.

Spis treści:
Samorządy trzymają gotówkę przy orderach
Budowlanka szuka możliwości przyspieszenia obiegu pieniądza

Samorządy trzymają gotówkę przy orderach

Wg Krajowej Izby Gospodarczej samorządom zabraknie na pokrycie wydatków bieżących od 20 do 30 mld zł. Kolejne kilkanaście miliardów ekstra, których nie przewidziały w budżetach, będą musiały zapłacić za wyższe raty kredytowe. Niektóre miasta spłacają dotychczasowe kredyty obligacjami. Rosnące długi jednostek samorządowych sprawiają, że szukają one możliwości formalnego zmniejszenia swoich zobowiązań. Niechętnie też rozstają się z gotówką, w każdym razie starają się trzymać ją jak najdłużej przy sobie.

– W przypadku firm budowlanych można powiedzieć, że przepisy „polskiego ładu” dotykają 99% kontraktów, zleceń i prac wykonywanych dla samorządu terytorialnego. W praktyce jest to wpływ negatywny, bo de facto wymaga od wykonawcy prac kredytowania tych robót. W uproszczeniu wygląda to tak, że wykonawca najczęściej na początku realizacji zlecenia dostaje około 10% wartości kontraktu i dopiero po skończonej pracy wystawia fakturę na 90% wartości. Jeśli jednak zlecenie jest rozciągnięte w czasie, oznacza to kłopoty dla wykonawcy. Przedsiębiorca na bieżąco musi przecież opłacać zobowiązania do Urzędu Skarbowego, ZUSu czy płacić pracownikom realizującym zlecenie – mówi Mateusz Skowronek z eFaktor, firmy zajmującej się faktoringiem dla MŚP.

Wg danych faktura.pl średni czas oczekiwania na płatność faktury w branży budowlanej to 21 dni, ale w przypadku zleceń samorządowych dłużej czeka się na ostatnią transzę, bo jest powiązana z terminem zakończenia zlecenia. Nawet duże przedsiębiorstwa mogą mieć problem, aby udźwignąć koszt finansowania inwestycji przez dłuższy czas. Kłopot jest jeszcze większy, kiedy kontrakt wymaga zatrudniania podwykonawców, którym też trzeba na bieżąco płacić.

Budowlanka szuka możliwości przyspieszenia obiegu pieniądza

Niepewna sytuacja gospodarcza, przełom roku, wycofanie obniżki VATu (m. in. na paliwa), a przede wszystkim wysoka inflacja powodują, że firmy nie mogą czekać zbyt długo na pieniądze i kredytować swoich partnerów. Dlatego szukają rozwiązań finansowych, które mogą im pomóc załatać dziurę i przyspieszyć obieg pieniądza.

– Jeżeli przedsiębiorca ma podpisany kontrakt z jednostką samorządu terytorialnego, istnieje duża szansa na pozytywne rozpatrzenie wniosku o finansowanie pomostowe. Taki zleceniodawca prac jest traktowany jako solidny płatnik, więc faktura najprawdopodobniej będzie zapłacona. JST nie jest zagrożona upadkiem – w każdym razie to się nie zdarza często. To pozwala nam na finansowanie takiego przedsiębiorcy w formule „pod kontrakt”. Nawet jeśli jest to np. firma budowlana, czyli z branży, która w bankach jest traktowana jako ryzykowna. U nas jest inaczej, bo zabezpieczeniem finansowania faktoringowego jest kontrakt z jednostką samorządu terytorialnego. Po otrzymaniu cesji z gminy, możemy wnioskodawcy systematycznie uruchamiać środki na kolejne etapy inwestycji, w miarę zaawansowania robót – wyjaśnia Mateusz Skowronek z eFaktor.

Ekspert ocenia, że w ostatnich tygodniach widać większe i rosnące zainteresowanie finansowaniem w takim modelu. Jego popularność rośnie, bo można tu mówić o sytuacji typu win- win: przedsiębiorca otrzymuje szybciej środki, a jednostka samorządowa jest spokojna o wykonywane prace, nie wypłacając jednocześnie całej wartości kontraktu.

materiał prasowy

Prace budowlane będą się posuwać bez udziału ludzkich rąk? innowacje technologiczne wkraczają na rynek nieruchomości

mat.pras_.-CBRTP-Czy-roboty-zrewolucjonizuja-branze-budowlana

Temat automatyzacji i robotyzacji w budownictwie nie jest niczym nowym – wizje robotów wykonujących większość prac budowlanych bez udziału człowieka mają już ponad sto lat. Na ich wdrożenie w tak szerokim zakresie przyjdzie nam jeszcze poczekać, niemniej faktem jest, że w ostatnich kilkunastu latach tempo prac nad realizacją odważnych i obiecujących projektów z pogranicza automatyzacji i robotyzacji znacząco wzrosło.

Spis treści:
Automatyzacja i robotyzacja – przyszłość branży budowlanej?
Roboty budowlane przesuwają granice innowacyjności
Wsparcie innowacji w budownictwie

Robotyzacja branży budowalnej to m.in. zasługa centrów rozwojowych, które wspierają innowacyjność nie tylko finansowo, lecz także pomocą merytoryczną i zapewnieniem brakujących kwalifikacji pomysłodawcom i realizatorom innowacyjnych projektów. Czy roboty budowlane są w stanie wywołać faktyczną rewolucję w obszarze budownictwa? Za upowszechnieniem się robotyzacji przemawia wiele argumentów. Z drugiej strony nie brakuje przeszkód w dalszym rozwoju innowacji w branży.

Automatyzacja i robotyzacja – przyszłość branży budowlanej?

Robotyzacja branży w obecnej postaci stanowi obietnicę niespotykanej efektywności i optymalizacji kosztów w przedsiębiorstwach budowlanych w przyszłości. Zautomatyzowane systemy, które pracują lub są w pełni funkcjonalnymi prototypami, już teraz znacząco się wyróżniają.

Pomijając konieczność wykonywania prac serwisowych czy aktualizacji oprogramowania, większość robotów budowlanych jest w stanie pracować nawet 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. To wszystko przy niewielkim nakładzie sił wymaganym ze strony człowieka, związanym przede wszystkim z nadzorem. Przekładając to na realne sytuacje z placów budowy: automat nie potrzebuje przerw na posiłek, nie bierze urlopu i nie musi kończyć pracy po maksymalnie 12 godzinach pracy na dobę. Tę samą pracę wykonują więc w krótszym niż człowiek terminie. Przede wszystkim jednak rozwiązują podstawowy problem branży, jakim jest brak fachowców.

Choć na chwilę obecną roboty budowlane są nadal drogie w produkcji i eksploatacji, ich możliwości już teraz pozwalają przedsiębiorstwom zaoszczędzić. Optymalizacja czasu pracy i wykorzystania energii połączona z wysoką efektywnością wpływa finalnie na obniżenie kosztów pracy.

Roboty budowlane przesuwają granice innowacyjności

Dynamiczny rozwój innowacji w zakresie projektowania i produkowania robotów budowlanych sprawia, że już dziś są one w stanie wykonywać zaawansowane prace, takie jak murowanie czy tynkowanie. Nie sposób nie wspomnieć w tym kontekście o Zrobotyzowanym Systemie Murarsko-Tynkarskim opracowanym przy wsparciu Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu:

– ZSMT to projekt mający swe źródło w realnych potrzebach przedsiębiorstw budowlanych. Wykonywanie prac o tak niewielkiej powtarzalności jak murowanie czy tynkowanie, było do tej pory uzależnione od umiejętności i doświadczenia pracowników. Dziś możemy przekuć te doświadczenia w sprawny system o niespotykanej dotąd efektywności – mówi Krzysztof Woźny Członek Zarządu Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu.

To nie koniec możliwości – znany jest przykład domu wykonanego w technologii przemysłowego druku 3D. Budynek stanął we francuskim mieście Nantes już kilka lat temu i choć było to przedsięwzięcie demonstracyjne, obrazuje coraz mniej ograniczone możliwości technologiczne, które przy odpowiednim wsparciu i finansowaniu mogą faktycznie odmienić oblicze branży budowlanej.

Wsparcie innowacji w budownictwie

Tym, co powstrzymuje nieunikniony rozwój automatyzacji w budownictwie nie są już problemy techniczne czy niewystarczające możliwości sprzętowe. Największą blokadę dla innowacyjności stanowią potężne kwoty wdrożenia nowoczesnych technologii oraz niedobór osób wykwalifikowanych i doświadczonych w realizacji podobnych projektów.

Oba te problemy może rozwiązać zaangażowanie podmiotów, które w swej działalności łączą formowanie działów R&D (research & development) z finansowaniem lub pomocą w uzyskiwaniu finansowania dla innowacji.

Przykładem może być wspomniany wcześniej projekt Zrobotyzowanego Systemu Murarsko-Tynkarskiego: kwota kwalifikowana projektu wyniosła niespełna 10 mln zł. Zaangażowanie CBRTP pozwoliło uzyskać finansowanie dla projektu z unijnego Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój 2014-2020, dzięki czemu wnioskodawcy wystarczyło 1,5 mln zł wkładu własnego.

Źródło: Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu (CBRTP).

PlanRadar: cyfryzacja pomoże zrealizować ambitne plany zielonej rewolucji branży budowlanej

PlanRadar_foto_1

Kryzysy polityczne, szalejące ceny energii i surowców, niepewność łańcuchów dostaw: globalna sytuacja branży budowlanej staje się coraz bardziej skomplikowana. Jednocześnie budownictwo jest w trakcie wielkiej transformacji, która ma fundamentalne znaczenie dla dekarbonizacji i zrównoważenia gospodarki. Aby branża osiągnęła w tym względzie zamierzone cele, konieczna jest nie tylko konsekwencja, ale przede wszystkim efektywność działań. Tu zaś wiele możliwości oferują nowoczesne technologie.

Budynki odpowiadają obecnie za 38 proc. globalnej emisji dwutlenku węgla1. Na tą wartość składa się węglowy „ślad operacyjny” (28 proc.) związany z użytkowaniem obiektów oraz „ślad wbudowany” (10 proc.) powstający w wyniku produkcji i transportu materiałów budowlanych. Na froncie walki z ociepleniem klimatu branża budowlana jest więc bardzo istotnym terenem zmagań.

Dostrzegają to zarówno rządzący, jak i przedstawiciele sektora. Unia Europejska od 2015 za pomocą kolejnych dyrektyw realizuje projekt tzw. Europejskiego Zielonego Ładu. Zgodnie z jego założeniami, unijna gospodarka do 2050 roku ma osiągnąć zerowy poziom emisji gazów cieplarnianych netto. Z kolei branżowi eksperci zgodnie wskazują zrównoważony rozwój i zeroemisyjność jako główne trendy w budownictwie w nadchodzących dekadach. Potwierdzają to wyniki badania „Architecture of the future”, przeprowadzonego przez PlanRadar w czerwcu 2022 roku wśród architektów z 12 państw z całego świata2.

Zielona transformacja to wielkie wyzwanie, wymagające równie wielkich nakładów finansowych. Tylko w samej Polsce przystosowanie obecnie istniejących budynków do wprowadzanych standardów efektywności energetycznej pochłonie do 2050 roku ponad 1,5 biliona złotych3. Już dziś każda realizowana inwestycja musi uwzględniać istniejące przepisy o obowiązku sporządzenia i udostępniania świadectwa charakterystyki energetycznej dla budynku lub jego części. Coraz częściej wymagane jest również stosowanie materiałów posiadających deklarację wpływu środowiskowego, taką jak choćby EPD.

Proekologiczne zmiany w budownictwie wspomaga również coraz powszechniejsze wykorzystywanie technologii BIM, czyli komputerowego modelowania informacji o budynku. Projektowanie obiektów w oparciu o ich wielowymiarowe modele cyfrowe pozwala obliczać i zmniejszać całkowity ślad węglowy obiektu. Na branżowej digitalizacji korzysta więc zarówno środowisko, jak i sam biznes.

Cyfryzacja branży budowlanej od początku miała na celu uproszczenie, przyspieszanie i poprawę jakości komunikacji. W takich warunkach łatwiej jest planować i realizować projekty, optymalizować koszty, czy wreszcie wprowadzać innowacyjne zmiany, takie jak zielona transformacja energetyczna branżywyjaśnia Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce. Podkreśla przy tym, że w czasach kryzysu zalety rozwiązań cyfrowych są jeszcze bardziej widoczne. – Tempo i nieprzewidywalność zmian otoczenia wymagają błyskawicznego dostosowywania. Gdy konieczne jest wprowadzenie modyfikacji w projekcie czy harmonogramie działań, bo ceny materiału wystrzeliły albo wręcz przestał on być dostępny u danego dostawcy, nowoczesne technologie pozwalają szybko wdrożyć zmiany i natychmiast poinformować o nich wszystkich zainteresowanych.

Cyfrowe narzędzia takie jak oprogramowanie PlanRadar, nieprzypadkowo budzą więc coraz większe zainteresowanie inwestorów, wykonawców oraz zarządców nieruchomości. W trwającym już procesie zielonej rewolucji, branża budowlana z jednej strony będzie szukać oszczędności, a z drugiej – przechodzić wielką rewolucję technologiczną, co związane jest z nowymi projektami i wprowadzaniem w życie innowacyjnych rozwiązań. W obu ujęciach podnoszenie efektywności zarządzania przez digitalizację procesów będzie na wagę złota nie tylko dla branży, ale także środowiska.

1 Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego (PLGBC), „Mapa drogowa dekarbonizacji budownictwa do roku 2050” https://plgbc.org.pl/wp-content/uploads/2021/06/Mapa-drogowa-dekarbonizacji-2050.pdf

2 PlanRadar, „Architektura przyszłości” https://www.planradar.com/pl/architektura-przyszlosci/

3 Ministerstwo Rozwoju i Technologii, „Długoterminowa strategia renowacji budynków” https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia/polska-przyjela-strategie-w-zakresie-renowacji-budynkow

Źródło: PlanRadar.

Deweloperzy patrzą na cenę drewna w Polsce. Raport GUS

markus-spiske-484245-unsplash

Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował komunikat w sprawie średniej ceny sprzedaży drewna.

Średnia ta obliczona została według średniej ceny drewna uzyskanej przez nadleśnictwa za pierwsze trzy kwartały 2022 roku.
Jest to komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 19 października 2022 r. Jak czytamy w raporcie Głównego Urzędu Statystycznego, na podstawie art. 4 ust. 4 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o podatku leśnym (Dz. U. z 2019 r. poz. 888), średnia cena sprzedaży drewna, obliczona według średniej ceny drewna uzyskanej przez nadleśnictwa za pierwsze trzy kwartały 2022 r., wyniosła 323,18 zł za 1m3. Informacja została zamieszczona na oficjalnej stronnie internetowej GUS.

PlanRadar: cyfryzacja na terenach budowy nieruchomości poprawi poziom bezpieczeństwa

PlanRadar_foto_2

Polskie budownictwo systematycznie poprawia poziom bezpieczeństwa na budowach. Sytuacja wciąż jednak pozostawia wiele do życzenia, o czym świadczą m.in. wyniki kontroli przeprowadzanych przez Państwową Inspekcję Pracy (PIP). W poprawie stanu rzeczy pomocne mogą okazać się aplikacje do zarządzania projektami budowlanymi, które pomagają zaplanować prace i realizować zadania według wcześniej określonych procedur, w tym również zasad BHP.

W latach 2009-2018 liczba wypadków na polskich budowach spadła o 45 proc. Dla incydentów ciężkich spadek był jeszcze wyższy (wyniósł 75 proc.), a w przypadku wypadków śmiertelnych wyniósł aż 63 proc.1 Mimo korzystnej tendencji, place budowy pozostają według statystyk jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc pracy – w 2021 roku pod względem liczby wypadków ciężkich i śmiertelnych budownictwo ustępowało jedynie przetwórstwu przemysłowemu.2

Jednym ze sposobów poprawy stanu rzeczy są rozpoczęte w 2022 roku kontrole PIP, realizowane w ramach trzyletniej „Strategii kontroli i prewencji w budownictwie”. W czerwcu, podczas inspekcji przeprowadzonych na terenie 893 małych placów budowy, kontrolerzy wydali aż 728 decyzji wstrzymania prac, 3321 decyzji z rygorem natychmiastowej wykonalności ze względu na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego, a 715 osób zostało ukaranych mandatami na łączną kwotę 894 450 zł.3

Statystyki wskazują, że najwięcej nieprawidłowości dotyczy braku lub niewłaściwego wykonania różnego rodzaju oznaczeń i zabezpieczeń, zwłaszcza tych przed upadkami z wysokości, które z kolei są najczęstszą przyczyną ciężkich i śmiertelnych wypadków na budowach. Kontrole jasno pokazują, jak wiele uchybień występuje w obszarze właściwego oznakowania i zabezpieczenia obszarów, na których prowadzone są prace. W tym kontekście dobrze widać możliwości, jakie pod względem poprawy bezpieczeństwa dają narzędzia cyfrowe – komentuje Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce.

Dzięki oprogramowaniu PlanRadar, kontrola tego, czy zabezpieczenia, oznakowanie i inne kluczowe dla bezpieczeństwa kwestie zostały właściwie wykonane, jest szybsza i łatwiejsza, bo nie wymaga poświęcania czasu na np. osobiste wizyty na miejscu. Wszyscy członkowie zespołu na bieżąco widzą na swoim telefonie, tablecie lub komputerze komu i jakie zadanie zostało przypisane. A następnie jaki jest status jego realizacji oraz kiedy zostało wykonane, co można udokumentować np. zdjęciem i krótką notatką.

W przypadku PlanRadar usprawnienie działań poprawiających bezpieczeństwo na budowie zapewnia także funkcja tworzenia list kontrolnych. Kompletne, aktualne i dowolnie ustrukturyzowane dane można szybko zebrać, dowolnie ustrukturyzować, a następnie zarchiwizować, unikając żmudnej pracy biurowej, zabierania miejsca na półkach i trudności w późniejszym wyszukiwaniu danych.

Biorąc pod uwagę aktualną specyfikę polskiego rynku budowlanego, oprogramowanie PlanRadar w kontekście poprawy bezpieczeństwa charakteryzują jeszcze dwie istotne cechy. Po pierwsze, bardzo dużo pracowników to obcokrajowcy, którzy mimo bariery językowej szybko odnajdują się w intuicyjnie zaprojektowanej aplikacji. Po drugie zaś, ze względu na to, że większość projektów realizują małe przedsiębiorstwa, w których zdarza się najwięcej wypadków i które jednocześnie muszą szczególnie dbać o optymalizację finansową swoich działań, niewielka inwestycja w cyfrowe oprogramowanie okazuje się być bardzo opłacalna – nie tylko pod względem uniknięcia ewentualnych kar za uchybienia w zakresie BHP, ale przede wszystkim nie mającego ceny bezpieczeństwa pracownikówpodsumowuje Bartek Pietruszewski.

1 Porozumienie dla Bezpieczeństwa w Budownictwie, „Budownictwo Polskie w latach 2009-2019”; https://www.porozumieniedlabezpieczenstwa.pl/baza-wiedzy/budownictwo-polskie-w-latach-2009-2019.html
2 GUS, „Wypadki przy pracy w 2021 r. – dane wstępne” ; https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/warunki-pracy-wypadki-przy-pracy/wypadki-przy-pracy-w-2021-roku-dane-wstepne,3,46.html
3 Państwowa Inspekcja Pracy, „Raport z małych budów”; https://www.pip.gov.pl/pl/wiadomosci/141934,raport-z-malych-budow.html

Źródło: PlanRadar.

Nowość dla rynku nieruchomości inwestycyjnych – nowe narzędzie do planowania od PlanRadar

PlanRadar_foto_2
Nowa funkcja planowania wspomaga nadzór nad zespołem i przyczynia się do terminowej realizacji projektów budowlanych.

Nowe narzędzie od PlanRadar do tworzenia harmonogramów ułatwi nadzorowanie projektów budowalnych.
Nowość, jaką jest „diagram Gantta”, wzbogaca istniejącą platformę PlanRadar o wizualizację kluczowych faz projektu. Dzięki połączeniu przyjaznego interfejsu z układem wizualnym ułatwiającym przeglądanie, oprogramowanie pozwala użytkownikom tworzyć harmonogramy projektów według standardowego, powszechnie uznawanego wykresu.
W przeciwieństwie do innych, podobnych narzędzi, „diagram Gantta” działa w ramach istniejącej funkcji Ticket PlanRadar, dzięki czemu jest bardziej wydajny, elastyczny i łatwy w obsłudze.

– Sukces każdego projektu sprowadza się do zdolności zespołu do utrzymania wytyczonego kursu – komentuje wprowadzone ulepszenia Ibrahim Imam, współzałożyciel i jeden z dyrektorów generalnych Plan­Radar. – W żadnej branży nie sprawdza się to bardziej niż w budownictwie, gdzie najmniejszy błąd czy wada mogą pociągać za sobą ogromne konsek­wencje. Przy tak wielu różnych podmiotach zaangażowanych w fazę planowania, budowy i od­bio­ru inwestycji, nadążenie za wszystkimi aspektami projektu wymaga przejrzystego i rzetel­nego planu, z jasno przydzielonymi obowiązkami. Jego brak grozi nie­dot­rzymaniem terminów, co powoduje kosztowne opóźnienia. Harmonogram PlanRadar został zaprojektowany po to, aby temu zapobiec i dostarczyć menadżerom projektów intuicyjne narzędzie, za pomocą którego mogą śledzić postępy projektu i dzielić się nimi z innymi pracownikami odpowiedzialnymi za nadzór przebiegu budowy.

Gospodarka cyrkularna w budownictwie wg ULI Poland

5ea5d3a8b6ba40be0a49846f7db16db9

Z uwagi na coraz większy brak surowców i materiałów powinniśmy stawiać na ponowne ich wykorzystanie zamiast recyklingu. Branża nieruchomości musi odejść od modelu Kup, Zużyj i Wyrzuć na rzecz modelu cyrkularnego: Ograniczaj, Wprowadzaj w Obieg, Regeneruj. Gospodarka obiegu zamkniętego to szansa dla innego rodzaju biznesu, jednak istnieje wiele powodów, dla których rynek powoli adoptuje się do tych zmian.

Jak wprowadzić jej zasady w budownictwie, było tematem omawianym przez międzynarodowych i lokalnych ekspertów w dziedzinie gospodarki obiegowej, podczas wydarzenia PLACES + SPACES, zorganizowanego przez Urban Land Institute (ULI) Poland.

Hans Hammink, architekt odpowiedzialny za gospodarkę cyrkularną w amsterdamskiej pracowni Cie., gość specjalny wydarzenia, rozpoczął spotkanie od zdefiniowania, czym dla niego jest cyrkularność. Obecnie istnieje 140 definicji terminu „circularity”, dlatego trzyma on się zasad głoszonych przez Fundację Ellen MacArthur: zmniejszaj zużycie energii, zmniejszaj swój ślad CO2, nie używaj toksycznych materiałów i bądź świadomy, że materiały i surowce są ograniczone. Sam niedobór materiałów oznacza, że zużyte materiały stają się coraz cenniejsze:
„Cyrkularność to zdecydowanie szansa dla innego rodzaju biznesu” – stwierdził z przekonaniem. Ważny jest sposób, w jaki rzeczy są budowane. Na przykład, jeśli używa się kleju, trudno jest go zdemontować. Jeśli użyjemy śrub, jest to znacznie łatwiejsze. Recykling powinien być ostatecznością. O wiele lepiej jest ponownie wykorzystać materiały niż poddać je recyklingowi.

Hans zaprezentował pierwszy w pełni cyrkularny projekt, w który rozpoczął jeszcze w 2017 roku, 3-piętrowy, 80-metrowy pawilon – część większego projektu komercyjnego – który Cie. zaprojektował dla dużego banku, Celem było, aby spełniał zasady obiegu zamkniętego i był neutralny energetycznie. Główną konstrukcję wykonano z drewna pozyskiwanego lokalnie, ale w projekcie pojawił się podstawowy problem: bardzo trudno było zdobyć używane materiały. Znalezienie wystarczającej ilości używanego drewna na podłogę o powierzchni 12 000 m2 okazało się bardzo trudne, ale udało się, wykorzystując pozostałości z firmy meblarskiej. Natomiast zorganizowanie wystarczającej ilości szkła na wewnętrzne ścianki działowe było niemalże misją niemożliwą. Kiedy projektanci otrzymali wiadomość o dostępności szkła w południowej Holandii, bardzo się ucieszyli, ale kiedy zobaczyli szkło, ich entuzjazm opadł. Szkło było brudne, a ramy szorstkie i nierówne. W końcu okazało się, że są idealne, aby nadać projektowi charakteru – a Hans wyciągnął bezcenną lekcję, którą chętnie podzielił się z publicznością: w poszukiwaniu cyrkularności, warto być estetycznie elastycznym – wtedy można uzyskać nieoczekiwane, wspaniale rezultaty. Cytując projektanta mody Paula Smitha, powiedział: „Inspirację można znaleźć we wszystkim. Jeśli nie potrafisz, poszukaj jeszcze raz”.

Ivan Acosta, Senior Sustainability Consultant z firmy Arup w Berlinie oraz jego kolega Bartosz Marcol, Senior Sustainability Consultant z Warszawy, zaprezentowali The Circular Buildings Toolkit, który powstał w wyniku partnerstwa firmy Arup z Fundacją Ellen MacArthur. Celem tego narzędzia jest stymulowanie systemowej zmiany i odejście od obecnego liniowego modelu w nieruchomościach – Kup, Zużyj i Wyrzuć w kierunku modelu Ograniczaj, Wprowadzaj w Obieg, Regeneruj. Branża nieruchomości, powiedział Ivan, „musi projektować w sposób adaptacyjny i regeneracyjny i w zrównoważony sposób wykorzystywać zasoby naturalne.” Każdy deweloper powinien sam siebie najpierw zapytać, czy projekt jest rzeczywiście potrzebny, a jeśli tak, to należy go zbudować z myślą o długoterminowej wartości, efektywnie i z użyciem odpowiednich materiałów.

Monika Dębska-Pastakia, prezes warszawskiej Padmo Group, rozpoczęła panel dyskusyjny pytaniem: „dlaczego rynek nieruchomości tak wolno przyjmuje zasady i praktyki gospodarki cyrkularnej – zwłaszcza, że tak naprawdę nie mamy wyboru, bo zasoby wyczerpują się tak szybko?”. Przykładów budynków z zasadami cyrkularności jest stosunkowo niewiele, stwierdziła, powołując się na raport ze stycznia 2022 roku, z którego wynika, że świat jest tylko umiarkowanie cyrkularny. Elżbieta Rotblum, ekspert ds. zrównoważonego rozwoju w Skanska Property Poland, wyjaśniła, że Polska nie jest na etapie wyławiania i zbierania już wykorzystanych materiałów, ale po prostu niszczy je, bo jest to tańsze niż ich demontaż i składowanie. Jednak wraz ze wzrostem cen energii i kosztów budowy coraz więcej osób zaczyna myśleć o ponownym wykorzystaniu materiałów. Ivan Acosta zauważył, że obieg zamknięty funkcjonował już dawno temu, a wprowadzenie systemu liniowego trwało długo, więc zmiana w druga stronę również wymaga czasu. Organy regulacyjne, stwierdził, będą musiały poprowadzić zmianę systemu. W międzyczasie inicjatorzy z branży nieruchomości muszą się zjednoczyć, aby współpracować i dzielić się wiedzą. „Kluczową kwestią jest koszt” – powiedział Hans Hammink, dodając, że system podatkowy dotyczący używanych materiałów musi się zmienić. Praca jest opodatkowana znacznie wyżej niż surowce i to musi się zmienić – stwierdził. Marcin Juszczyk, członek zarządu i CFO/CIO Grupy Capital Park dodał, że wkrótce pojawi się zewnętrzny napęd do zmian, ponieważ kredytodawcy naciskają na deweloperów, aby przyjęli zasady cyrkularności ze względu na rosnące znaczenie ESG.

„Nie mamy wyboru. Musimy to zrobić” – podsumował Hans i wyjaśnił, że dla jego młodsi koledzy nie mają w ogóle takich wątpliwości – chcą pracować tylko przy projektach cyrkularnych. „Moi studenci są tacy sami. Młodsze pokolenie zmieniło już sposób myślenia”.

„Chcemy móc projektować i budować bez odpadów, ponownie wykorzystywać materiały i poddawać je recyklingowi a także ograniczać zużycie zasobów. Do tej pory pytanie brzmiało – jak? Dziś rozmawialiśmy o paszportach materiałowych, urban mining, modelach projektowania cyrkularnego i zobaczyliśmy kilka bardzo ciekawych przykładów. Mam nadzieję, że będą one inspiracją dla naszych przyszłych przedsięwzięć” – podsumował Soren Rodian Olsen, Przewodniczący ULI Poland.
Partnerami serii PLACES + SPACES są Grupa Capital Park, Greenberg Traurig, Globalworth, Skanska, Gdynia, Colliers, Cushman & Wakefield, Dentons, DWF Poland, Echo Investment, Hines, MDDP, Van der Vorm Group, Vastint Poland i 7R SA.

Źródło: Urban Land Institute (ULI) Poland.

Budownictwo modułowe w Polsce alternatywą dla tradycyjnego wznoszenia nieruchomości

jeff-sheldon-3231-unsplash
Budownictwo modułowe w Polsce jest atrakcyjną alternatywą dla tradycyjnego wznoszenia nieruchomości. Tego rodzaju sposób budownictwa prezentuje nowoczesne rozwiązania techniczne oraz projektowe w branży budowlanej. Moduły mają liczne zalety, dzięki czemu coraz większa liczba osób, które posiadają działkę, decyduje się na postawienie na niej modułowego budynku.

Spis treści:
Czym jest budownictwo modułowe?
Nowoczesny rodzaju wznoszenia obiektów z innowacyjnych rozwiązaniami
Z czego wykonane są moduły?
Budynek gotowy w zaledwie kilka dni
Zalety budownictwa modułowego w Polsce
Budownictwo modułowe nie jest wolne od wad
Czy budownictwo modułowe ma szansę rozwoju?

Budownictwo modułowe w naszym kraju wpisuje się jako kolejny trend na rynku. Dzięki swoim licznym zaletom, ten rodzaj budownictwa cieszy się coraz większą popularnością. Czy ma szansę na to, aby zdominować rynek budowlany? Póki co nic nie wskazuje na to, aby budownictwo modułowe miało wyprzeć z rynku tradycyjny sposób budowania nieruchomości. Niemniej jednak zaznacza ono swoją wyraźną pozycję.

Czym jest budownictwo modułowe?

Budownictwo modułowe to nowoczesny i szybko rodzaj wznoszenia budynków, na przykład domów mieszkalnych lub komercyjnych obiektów. Budynki powstają przy zastosowaniu gotowych prefabrykatów. Same moduły powstają wcześniej, a następnie są transportowane oraz osadzane na terenie działki budowlanej. Początkowo budownictwo modułowe stawiało w Polsce małe kroki w segmencie komercyjnych. Niewielkie, modułowe obiekty były wznoszone na terenach budów i służyły pracownikom jako tymczasowe biura i pokoje socjalne. Na chwilę obecną ten rodzaj budownictwa rozwinął się już na tyle, że na terenie kraju powstają coraz liczniej duże budynki komercyjne oraz mieszkalne.

Nowoczesny rodzaju wznoszenia obiektów z innowacyjnych rozwiązaniami

Budownictwo modułowe w Polsce jest na tyle rozwinięte, że prezentuje ciekawe, nowoczesne rozwiązania projektowe i techniczne. Z gotowych, prefabrykowanych modułów chętnie korzystają deweloperzy i inwestorzy, którzy planują wznieść obiekt budowlany we względnie krótkim czasie. Jakiego rodzaju budynki mogą powstawać w ramach budownictwa modułowego? O ile początkowo były to głównie obiekty towarzyszące na terenach dużych inwestycji komercyjnych, o tyle obecnie sektor ten przeszedł sporą metamorfozę. Obecnie z prefabrykowanych modułów powstają obiekty techniczne, obiekty komercyjne jak na przykład stacje benzynowe, hale produkcyjne i magazyny. Nie należy zapominać o prywatnych nieruchomościach mieszkalnych. Możliwości zastosowania modułów jest naprawdę wiele.

Z czego wykonane są moduły?

Elementy modułowe, których używa się do wznoszenia budynków, są produkowane w fabrykach. Później transportuje się je na teren budowy i tam montowane są w całość przez doświadczoną ekipę budowlaną. Moduły sadowione są na fundamentach, które muszą zostać wcześniej wylane.
Elementy modułowe wykonane są z keramzytobetonu, który powstaje z tradycyjnej mieszanki betonowej. Dzięki temu, że do mieszanki tej dodawany jest keramzyt, powstały moduł zapewnia lekkość i utrzymuje ciepło. Po zamontowaniu na fundamentach, elementy modułowe są od wewnątrz ocieplane wełną mineralną, a od zewnątrz pokrywane tynkiem.
Na wyprodukowanie gotowych modułów potrzeba około miesiąca czasu, z kolei montaż przebiega w zaskakująco krótkim czasie. Aby powstał gotowy budynek, często wystarczy dosłownie kilka dni.

Budynek gotowy w zaledwie kilka dni

Budynki wykonane z modułów oddawane są do użytku w stanie surowym zamkniętym. Oznacza to, że są wyposażone w drzwi zewnętrzne, stolarkę okienną, dach z pokryciem a także wszelkie niezbędne instalacje. Obecnie, zwłaszcza w przypadku prywatnych domów mieszkalnych, które powstają z prefabrykowanych modułów, budynki wyposażane są w panele fotowoltaiczne oraz pompy ciepła.

Zalety budownictwa modułowego w Polsce

Obiekty, które wznoszone są z prefabrykowanych modułów, posiadają liczne zalety. Przede wszystkim forma wznoszenia budynków pozwala na szybkie ukończenie całego procesu budowy. Wliczając czas potrzebny na wykonanie modułów, ich transport, wyładunek i połączenie na gruncie, gotowy dom mieszkalny może powstać w nieco ponad miesiąc czasu.
Kolejną zaletą modułów jest możliwość ich łączenia. Moduły mogą być montowane nie tylko pionowo, ale również poziomo. Oznacza to, że wewnątrz prefabrykowanych budynków mogą powstawać piętra.
Firmy budowlane, które zajmują się wznoszeniem prefabrykowanych obiektów, oferują swoim klientom zazwyczaj kilka wariantów projektowych do wyboru. Do klienta należy wybór odpowiedniego modułu i dokonanie opłaty, a również tutaj można znaleźć plusy. Budownictwo modułowe jest tańsze od tradycyjnego.
To, czo wyróżnia budownictwo modułowe na rynku, jest elastyczność budowanych obiektów. Z racji tego, że powstają one z gotowych elementów, istnieje możliwość modyfikacji obiektu w przyszłości, poprzez dołączenie kolejnych modułów.
Dla wielu osób istotną zaletą budownictwa modułowego jest fakt, że jest ono uważane za proekologiczne.

Budownictwo modułowe nie jest wolne od wad

O ile moduły posiadają swoje liczne zalety, o tyle takiemu rodzajowi budownictwa ne brakuje również wad. Jedną z największych, jaką zarzuca się budownictwu modułowemu, jest brak elastyczności projektowej. Chodzi o to, że z uwagi na formę, z jakiej powstają budynki, pojawiają się ograniczenia architektoniczne. Budynki, które powstają z prefabrykowanych, gotowych modułów, to budynki o prostej formie. Dotyczy to zarówno wnętrz, jak i elewacji budynków. Ta wada sprawia, że nie każdemu taki rodzaj budownictwa odpowiada.
Decydując się na budowę obiektu z prefabrykowanych modułów, kupujący powinien przeanalizować koszty transportu. Te bowiem potrafią być bardzo wysokie. Oczywiście w końcowym rozrachunku inwestycja taka okazuje się często i tak bardziej opłacalna, niż tradycyjna forma wznoszenia budynków, jednak może się zdarzyć, że zbyt drogi transport i koszt usługi montażowej sprawia, że zaniknie wyraźna różnica pomiędzy budownictwem modułowym a tradycyjnym.

Czy budownictwo modułowe ma szansę rozwoju?

Budownictwo modułowe na polskim rynku nieruchomości stale się rozwija. Pomimo tego, że posiada zarówno zwolenników, jak i przeciwników, widać już, że wypełniło wolną lukę na rynku budowlanym. Budownictwo modułowe coraz mocniej rozwija się w segmencie mieszkaniowym. Wiele osób, które stoją przed decyzją o budowie domu, za dużą zaletę tej formy budownictwa bierze szybki czas powstania gotowego budynku. Po ich stronie leży w zasadzie wybranie projektu domu oraz zapewnienie noclegu ekipie remontowej na okres kilku dni.
Rzecz jasna kupujący zdają sobie w tym przypadku sprawę z prostych brył budynków mieszkalnych, jakie są oferowane. Niemniej jednak są to budynki bardzo estetyczne. Co więcej, niejednokrotnie są one wyposażane w panele fotowoltaiczne oraz pompy ciepła, co stanowi bardzo duży atut.
Należy jednak pamiętać, że mimo wszystko sektor ten stale się rozwija. Liczba firm, które zajmują się wznoszeniem budynków z gotowych prefabrykatów, rośnie. Dzięki temu można się spodziewać, że w wyniku podnoszenia swojej konkurencyjności, firmy te będą oferować coraz bardziej zaawansowane projekty budynków.
Z racji tego, że budownictwo modułowe zostało w Polsce dobrze przyjęte, można się spodziewać jego dalszego, sukcesywnego rozwoju.

Redakcja
Komercja24.pl

Hydro Extrusion Poland: krajobraz ekonomiczny w naszym kraju zmienił się całkowicie

3959f895bbfd507217ad6a8fbd1d4dfe
Aluminium to metal jedyny w swoim rodzaju. Znaleźć je można praktycznie wszędzie – na sklepowych półkach, w naszych samochodach, telefonach, ale także w postaci profili budowlanych, elementów stolarki otworowej czy wreszcie w potężnych konstrukcjach takich jak chociażby mosty. Ogromną rolę w popularyzacji wykorzystania aluminium na polskim rynku odegrała firma Hydro Extrusion, która w tym roku obchodzi 30-lecie działalności. Zapraszamy do lektury wywiadu, w którym Piotr Wieliński, Dyrektor Zarządzający Hydro Extrusion Poland opowiada, jaką drogę przeszła firma w ciągu ostatnich trzech dekad.
Odpowiedzi udziela Piotr Wieliński, Dyrektor Zarządzający Hydro Extrusion Poland.

1. Trzy dekady temu otwarto w Polsce pierwszą restaurację McDonald ‚s, po raz pierwszy zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, a także uruchomiono pierwszą sieć telefonii komórkowej. Wtedy także powstał pierwszy zakład produkcyjny Hydro Extrusion. Jak biznesowe realia w Polsce zmieniły się od tego czasu?

Piotr Wieliński: Przez ostanie trzydzieści lat krajobraz ekonomiczny w naszym kraju zmienił się całkowicie. Kiedy rozpoczynaliśmy swoją działalność w Polsce, nasza gospodarka była w początkowych etapach rozwoju po okresie PRL-u. Realia były wtedy zupełnie inne, co przekładało się na biznesowe strategie czy modele rozwoju firmy. Na początku lat 90. XX wieku rodzimy rynek „uczył się” zachodnich sposobów prowadzenia interesów, a my jako przedsiębiorcy, uczyliśmy się razem z nim. Były to niewątpliwie bardzo ciekawe czasy. Pozwoliły nam zdobyć know-how, które jest niezwykle cenne do dzisiaj. Ogromną zmianą było także wejście Polski do struktur Unii Europejskiej, co otworzyło nam wiele nowych drzwi i dało narzędzia do dynamiczniejszego rozwoju firmy. W skrócie można jednak powiedzieć, że przez ostatnie trzydzieści lat zmieniło się praktycznie wszystko, poza jednym – nadal nie zwalniamy tempa i szukamy możliwości do dalszego rozwoju. Mamy do tego lepsze możliwości.

2. Trzydziestolecie działalności to także doskonała okazja do refleksji. Jak w tym czasie zmieniało się Hydro Extrusion? Jakie były kroki milowe firmy? Czy trzydzieści lat minęło „jak jeden dzień”?

PW: Bez wątpienia trzy ostatnie dekady były naznaczone dużą ilością pracy i nastawieniem na stały rozwój. Zrealizowaliśmy setki różnorodnych projektów, a także otworzyliśmy nowe, innowacyjne linie produkcyjne. Bez wątpienia punktem przełomowym był rok 1992 i uruchomienie pierwszej linii technologicznej w Trzciance, gdyż od tego wszystko się zaczęło. Po ośmiu miesiącach wyprodukowaliśmy tam nasz pierwszy profil aluminiowy. W kolejnych miesiącach uruchomiliśmy linię do anodowania profili, w dalszej kolejności linię do ich wyciskania. Później sprawy potoczyły się już lawinowo. Doszło do zmian strukturalnych, otworzyliśmy nowe zakłady produkcji oraz nawiązaliśmy współpracę z klientami z wielu państw. Jeśli chodzi o kroki milowe, wspomnieć można chociażby o roku 1996 i uruchomieniu prasy P18 w Chrzanowie czy roku 1999, w którym otworzyliśmy lakiernię proszkową i wydzieliliśmy fabrykację w zakładzie w Łodzi. Obecnie obsługujemy ponad 1000 partnerów na całym świecie, a portfolio oferowanych przez nas usług jest nieporównywanie większe niż na początku naszej drogi.

3. Jak wyobrażali sobie Państwo rozwój firmy na samym początku działalności? Czy wszystkie założenia udało się wprowadzić w życie? Z jakimi wyzwaniami firma musiała się mierzyć przez ostanie trzydzieści lat?

PW: Zdecydowanie rzeczywistość przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Nasze pierwsze przewidywania zakładały uruchomienie dwóch linii technologicznych, jednej anodowni i zatrudnienie maksymalnie 200 osób, jednak z czasem zaczęliśmy podnosić sobie poprzeczkę. Jeśli chodzi o wyzwania, wiązały się one z bieżącą rozbudową naszych zakładów, poszukiwaniem nowych rynków i partnerów biznesowych. Zmieniały się także realia gospodarcze, do których musieliśmy się zaadaptować.

4. Aluminium jako tworzywo w ostatnich latach przeszło spektakularną metamorfozę. Obecnie praktycznie nie wyobrażamy sobie prac budowlanych bez jego udziału. Jaką drogę przeszło aluminium w ciągu ostatnich trzydziestu lat? Jaka była rola Hydro Extrusion w popularyzacji wykorzystania tego metalu, m.in. w postaci profili na polskim rynku?

PW: Bez wątpienia aluminium stało się tworzywem, bez którego nie wyobrażamy sobie prac konstrukcyjnych czy budowlanych. Dzięki firmom takim jak nasza aluminium nie kojarzy się już tylko z opakowaniami dla produktów spożywczych – jest ono pełnoprawnym materiałem architektonicznym. Osiągnęliśmy to dzięki innowacjom zastosowanym w procesach produkcji, badaniom, a także wieloaspektowej edukacji rynku. Obecnie oferujemy rozwiązania dedykowane budownictwu i architekturze, transportowi, motoryzacji, inżynierii przemysłowej, branży medycznej czy szeroko rozumianemu sektorowi energetycznemu.

5. Aluminium uznawane jest za materiał przyjazny środowisku. Państwa zakłady przykładają niezwykle dużą wagę do założeń zrównoważonego rozwoju. Hydro Extrusion to także liczne inwestycje w ekologiczne maszyny. Jak promowanie przyrody wpisuje się w politykę rozwoju firmy? Jaką rolę w tym kontekście odgrywać będzie park solarny, który planują Państwo uruchomić już w tym roku?

PW: Zrównoważony rozwój i poszanowanie środowiska naturalnego to niezwykle istotne obszary w całym spektrum działalności naszej firmy. Uważamy, że troska o przyrodę to powinność każdego przedsiębiorstwa, wszak konsekwencje takich działań dotyczą nas wszystkich, a co istotne – także przyszłych pokoleń. Inwestujemy w nowoczesne linie technologiczne, stawiamy na odnawialną energię, czego przykładem jest nasz park solarny, który uruchomimy w tym roku. Podejmujemy także holistyczne działania na rzecz ochrony środowiska, poprzez wykorzystywanie ekologicznych rozwiązań, jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla do atmosfery oraz gospodarkę o obiegu zamkniętym. Co więcej, produkowane przez nas aluminium charakteryzuje niespotykany poziom czystości. Mamy w ofercie aluminium, składające się co najmniej w 75% z odpadów pochodzących z recyklingu, a także niskoemisyjne, certyfikowane aluminium, którego ślad węglowy wynosi maksymalnie 4 kg CO2 na każdy kilogram produktu.

6. Czy mają Państwo życzenia na kolejne lata działalności?

PW: Hydro Extrusion rośnie bardzo dynamicznie. Stale rozszerzamy nasze portfolio oraz sieci sprzedaży, unowocześniamy nasze zakłady, inwestujemy w ekologiczne rozwiązania… Jeśli mógłbym mieć jakieś życzenie, chciałbym, aby, jak dotychczas, nasza firma harmonijnie się rozwijała.

materiał prasowy

Zmiana cen produkcji budowlano-montażowej w drugim kwartale 2022 roku

DeathtoStock_Meticulous-09
Główny Urząd Statystyczny opublikował komunikat w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej w drugim kwartale 2022 roku.

Jest to komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 19 sierpnia 2022 r. w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej w II kwartale 2022 r.
Jak czytamy w komunikacie, w związku z art. 17 ust. 4 i 6 ustawy z dnia 2 kwietnia 2009 r. o zmianie ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa oraz niektóre osoby prawne, ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 545 oraz z 2015 r. poz. 1169) ogłasza się, że ceny produkcji budowlano-montażowej w II kwartale 2022 r. w stosunku do I kwartału 2022 r. wzrosły o 4,0 %.

Ceny produkcji budowlano-montażowej w lipcu br. wg GUS

DeathtoStock_Wired3
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował informację nt wskaźników cen produkcji budowlano-montażowej w lipcu 2022 roku.

Jak czytamy w raporcie GUS, według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w lipcu 2022 r. ceny produkcji budowlano-montażowej w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku wzrosły o 13,4%. Natomiast w porównaniu z czerwcem 2022 r. – o 0,8%. W lipcu 2022 r. w stosunku do czerwca 2022 r. zanotowano wzrost cen budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej o 0,9%, budowy budynków – o 0,8% oraz robót budowlanych specjalistycznych – o 0,7%.

Columbus Energy: Co Polacy sądzą o fotowoltaice?

wykres_3Większość Polaków pozytywnie postrzega technologię PV – wynika z badania Columbus Energy. Respondenci najczęściej wskazują, że fotowoltaika pomaga w ochronie środowiska, transformacji energetycznej, a także pozwala obniżyć rachunki za energię elektryczną.

Badanie Columbus Energy, przeprowadzone na przełomie marca i kwietnia br. pokazało, że Polacy dostrzegają rolę fotowoltaiki w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych oraz transformacji energetycznej kraju. Aż 79 proc. badanych uważa, że fotowoltaika to dobry sposób na ochronę środowiska, 63 proc. twierdzi, że jest to technologia potrzebna do transformacji energetycznej, a 60 proc. sądzi, że pomaga w zwiększeniu bezpieczeństwa energetycznego. Jednocześnie, tylko niewielki procent respondentów deklaruje, że nie zgadza się w tezą, dotyczącą roli fotowoltaiki w ochronie środowiska (7 proc.) oraz transformacji i zwiększeniu bezpieczeństwa energetycznego (9 proc.).

Jak pokazuje nasze badanie, nastawienie Polaków do zielonej energii zmieniło się w ostatniej dekadzie. Zdecydowana większość dostrzega, że fotowoltaika jest nieodłącznym elementem domowego ekosystemu. To już nie tylko oszczędność i ochrona środowiska, ale też świetna inwestycja kapitału oraz inwestycja w bezpieczeństwo domowe – twierdzi Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Źródło: Columbus Energy S.A.

Digitalizacja może być remedium na problemy branży budowlanej

Copy of IMG_6428 ipad pro (1)Utrzymujące się wzrosty cen surowców oraz stale rosnąca inflacja to kolejne po deficycie osobowym problemy wpływające na trudności z jakimi muszą zmierzyć się firmy z branży budowlanej. Aplikacja BauApp to łatwo dostępne wsparcie dla deweloperów i generalnych wykonawców, które może zwiększyć efektywność pracy nawet o 15%. Technologia wykorzystywana jest przez ponad 120 generalnych wykonawców, ponad 500 podwykonawców na 2000 projektów w regionie.

– Odpowiadamy na wszystkie potrzeby polskiego sektora budowlanego. Szczególnie teraz kiedy redukcja niepotrzebnych kosztów realizacji inwestycji jest jeszcze ważniejsza. Aplikacja to rozwiązanie, które każdorazowo zapewni realną wartość oszczędności czasu i pieniędzy oraz skutecznie ułatwi zarządzanie realizowanymi projektami, podnosząc ich rentowność. Aplikacja pozwala zmniejszyć czas prac administracyjnych nawet o 20%, czyli generuje 8 zaoszczędzonych godzin pracy w skali tygodnia. Wykorzystanie oprogramowania zmniejsza ilość usterek na budowie nawet o 67%, a w finalnym rozliczeniu zwiększa efektywność całego projektu aż o 15% – powiedział Paweł Smolarek, Dyrektor ds. Nowych Technologii w BauApp.

Wg najnowszego raportu BauApp PropTech 2022 – „Innowacyjne technologie w polskim przemyśle budowlanym”, rynek budowlany musi stawiać czoła spotykającym go wyzwaniom jak wysoka i wciąż rosnąca inflacja, ograniczona dostępność oraz rosnące ceny materiałów budowlanych, a także brak siły roboczej. I tu z pomocą przychodzi digitalizacja procesów budowlanych, która jest jednym ze sposobów na optymalizację ryzyka i utrzymanie rentowności inwestycji.

BauApp to aplikacja do digitalizacji procesów administracyjnych na placach budowy, na różnych etapach od projektowania przez wykonawstwo, aż do fazy gwarancyjnej. Oprogramowanie stworzone zostało dla wielu firm z branży nieruchomości, jednak najczęściej stosowane jest przez generalnych wykonawców czy, deweloperów. Dzięki temu rozwiązaniu, firmy wykorzystujące aplikację zyskają najwięcej głównie ze względu na idące za tym oszczędności w zakresie wcześniejszej eliminacji usterek oraz zwiększenie efektywności poszczególnych zespołów projektowych i możliwości relokacji zasobów ludzkich do innych zadań.

Źródło: BauApp.

Produkcja przegoni logistykę? Nowe prognozy dla branży budowlanej na rynku nieruchomości inwestycyjnych

slezak

Rollercoaster na rynku budowlanym nie zatrzymuje się. Po ostrym hamowaniu na początku 2020 roku i postpandemicznym boomie inwestycyjnym, rynek ponownie mierzy się z kryzysem, tym razem wywołanym inwazją Rosji na Ukrainę. Rekordowo wysoka inflacja, odpływ kapitału inwestycyjnego, trudności w zaopatrzeniu i ograniczona dostępność personelu to największe problemy, z którymi boryka się obecnie rynek. O sektorze i strategii w niepewnym środowisku biznesowym mówi Tomasz Ślęzak, Członek Zarządu Atlas Ward Polska.

Jeszcze kilka miesięcy temu ograniczone łańcuchy dostaw i trudności z dostępnością materiałów budowlanych zapowiadały kłopoty branży. Od lutego, do galopującej inflacji, dołączyło ograniczenie popytu po stronie inwestorów. Czy widać na horyzoncie szansę na poprawę sytuacji?

Trudno jest o hurraoptymizm, ale pierwsze pozytywne zmiany są już zauważalne. Obserwujemy stabilizację łańcucha dostaw i zwiększoną podaż po stronie podwykonawców. Wpływ na to mają przede wszystkim nowe kierunki pozyskiwania materiałów oraz zmniejszone przeroby całej branży budowlanej. Oba te czynniki sprawiają, że dostępność poszczególnych surowców rośnie, przy jednoczesnym skracaniu się czasu dostaw. Spada również dynamika wzrostu cen, mimo że branża nadal poddana jest silnej presji inflacyjnej. Warto też nadmienić, że od wybuchu wojny nie odnotowujemy istotnych trudności w kompletowaniu ekip budowlanych – ruchy migracyjne pracowników z Ukrainy nie miały wpływu na rynek wykonawstwa.

A jak w tej nowej rzeczywistości odnajdują się inwestorzy?

Sytuacja przypomina silne hamowanie w czasie pierwszych miesięcy kryzysu pandemicznego, jednakże w mojej opinii – ma ona trwalszy charakter. Zmniejsza się apetyt funduszy na inwestycje w segmencie deweloperskim, podobnie jak i na projekty spekulacyjne. Coraz częściej słyszy się o wstrzymywaniu decyzji o rozpoczęciu inwestycji. W skrajnych przypadkach dochodzi nawet i do całkowitego wycofania kapitału z rynku. Szacujemy, że wzrastać będzie waga inwestycji z segmentu produkcji. Wiąże się to z zauważalnym odwróceniem procesu globalizacji. Megatrendy geopolityczne, wpływ pandemii, ograniczenia i wzrost cen transportu motywują producentów do lokowania zakładów w bezpośredniej bliskości rynków konsumentów.

Ostatnie dwa lata to czas hossy dla sektora e-commerce i wykonawców, którzy w ekspresowym tempie budowali hale i parki logistyczne dostosowane do specyficznych potrzeb tej branży. Czy faktycznie ten trend odwróci się na korzyść produkcji?

Udział e-commerce w całości handlu systematycznie rośnie, a patrząc na wyniki tego segmentu w Europie Zachodniej – Polska ma jeszcze sporo do nadrobienia. Trend rozwoju e-commerce zatem się utrzyma. W przypadku obiektów logistycznych odnotowujemy zwiększone zainteresowanie realizacją magazynów celowanych, z konkretnymi najemcami i pod bardzo precyzyjnie określone potrzeby.

Obiekty produkcyjne wydają się być trudniejsze w realizacji. Co, z punktu widzenia wykonawcy, jest największym wyzwaniem w budowaniu wysoko specjalistycznych kompleksów tego typu?

Budowę zakładu produkcyjnego charakteryzuje dużo wyższy stopień złożoności. Generalny wykonawca musi być szczególnie przygotowany do realizacji inwestycji produkcyjnych ze względu na ich wielobranżowość. Z tej przyczyny w Grupie Atlas Ward Polska stawiamy na zintegrowane zasoby własne. Przykładowo, zakresy instalacyjne realizujemy przy udziale lidera rynku, a jednocześnie spółki z Grupy – firmy Inplag. Własna pracownia projektowa oraz spółka instalatorska dają nam przewagę rynkową, by sprawnie realizować inwestycje klientów o najwyższym stopniu zaawansowania.

Jakie prognozy przewiduje Pan na najbliższe miesiące dla branży?

Bardzo zmienia się podejście inwestorów do przyszłych kosztów utrzymania obiektów, a co za tym idzie – oczekiwanie wobec wykonawcy, że sprawnie i konkretnie rozwiąże dylemat rosnących cen energii. Energooszczędność, samowystarczalność i „zero waste” przestają być hasłami w raportach CSR czy ESG, a stają się wyznacznikiem tego, jak będzie się budowało w najbliższych latach. Pompy ciepła, rekuperacja, fotowoltaika, stacje ładowania czy odzyskiwanie wody deszczowej – to wszystko powoli staje się standardem w budownictwie. Niezależnie zatem od inflacji będą rosły ceny wykonawstwa, bo są to kapitałochłonne rozwiązania. Dodatkowo wpływ na branżę będzie miała odroczona w czasie presja płacowa; należy się spodziewać, że zastąpi lub uzupełni ona presję wzrostu cen materiałów. Patrząc na cały rynek budowlany wzrośnie znaczenie wspomnianego już segmentu produkcyjnego oraz budów infrastrukturalnych, kosztem budownictwa mieszkaniowego i ograniczenia dynamiki segmentu logistycznego. Zważywszy na trendy makro oraz potencjał naszego kraju, zachowuję jednak umiarkowany optymizm, choć sytuacja zweryfikuje rynek generalnego wykonawstwa i z pewnością podwykonawstwa. Jestem przekonany, że Grupa Atlas Ward Polska, poprzez strategiczny insourcing, jest dobrze przygotowana na wyzwania.

Źródło: Atlas Ward Polska.

PlanRadar dla nieruchomości inwestycyjnych: cyfrowe narzędzia pomagają rozwiązać rosnący problem opóźnień inwestycji

PlanRadar_foto_1 (3)

W czasie kryzysu w branży budowlanej z pomocą przychodzą nowoczesne rozwiązania technologiczne.

Szalejąca inflacja, przerwane łańcuchy dostaw i brak rąk do pracy spędzają sen z powiek inwestorów i wykonawców. Gdy ceny materiałów rosną właściwie z dnia na dzień, a ich dostępność lub możliwość wykorzystania stają się niewiadomą, ryzyko niedotrzymania terminów rośnie, często wręcz stawiając pod znakiem zapytania opłacalność projektów. W takiej sytuacji swoje zalety szczególnie mocno ujawniają cyfrowe narzędzia do planowania, takie jak oprogramowanie PlanRadar.

Ceny materiałów budowlanych w pierwszym półroczu 2022 roku wzrosły średnio o 30 proc. Rekordowo zdrożały izolacje termiczne – o 60 proc., z kolei najmniejszy wzrost zanotowały z farby i lakiery – 15 proc. Niestety, w powszechnych opiniach ekspertów nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja w najbliższym czasie miała się zmienić. To skutek utrzymujących się wysokich cen surowców, rekordowych cen energii, oczekiwań płacowych pracowników oraz kosztów transformacji klimatycznej.

Krajowy rynek budowlany mocno odczuł także kadrowe konsekwencje wojny w Ukrainie. Polski Związek Pracodawców Budownictwa szacuje, że po ataku Rosji na naszego wschodniego sąsiada, bronić ojczyzny wyjechało 20-30 procent ukraińskich pracowników zatrudnionych na polskich budowach. Biorąc pod uwagę, że obywatele Ukrainy w 2021 roku stanowili około 80 proc. z 400-500 tys. wszystkich pracujących w firmach budowlanych cudzoziemców, ubytek rąk do pracy jest bardzo odczuwalny: na ich niedobór narzeka dziś ponad 40 procent właścicieli firm wykonawczych.

– Kumulacja wyzwań, z jakimi mierzy się dziś branża budowlana, zmusza jej przedstawicieli do bardzo aktywnego poszukiwania sposobów na zoptymalizowanie kosztów i utrzymanie rentowności podejmowanych działań. W naturalny sposób zainteresowanie budzą w takiej sytuacji wszelkie narzędzia i rozwiązania, które podnoszą efektywność zarządzania projektami oraz elastyczność w dostosowywaniu się do niepewnej i bardzo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Widzimy te oczekiwania rynku i reagujemy na nie, dostarczając szczególnie pożądane w obecnej sytuacji funkcjonalności – wyjaśnia Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce.

Jednym z takich rozwiązań jest właśnie platforma PlanRadar, która dzięki przeprowadzonej ostatnio aktualizacji umożliwia wizualizację kluczowych faz projektu w formie diagramu Gantta, działającego w ramach istniejącej funkcji Ticket PlanRadar. Korzystający z aplikacji inwestorzy i wykonawcy mogą w łatwy sposób tworzyć szczegółowe i przejrzyste wykresy działań przez całą drogę projektową. Co zaś szczególnie istotne, są w stanie szybko identyfikować potencjalne problemy, zapobiegając w ten sposób opóźnieniom. A jeśli już te wystąpią, oprogramowanie wskaże je, prezentując jednocześnie ich wpływ na cały projekt.

Inwestycja budowlana to gęsta sieć naczyń połączonych, w której jeden niedotrzymany termin z reguły wpływa na kłopoty z dotrzymaniem kolejnych. Opanowanie, a już zwłaszcza zobrazowanie wszystkich takich zależności to z jednej strony fundament skutecznej realizacji projektu, a z drugiej – trudne zadanie, zwłaszcza, gdy inwestycja jest polem współpracy wielu podmiotów. Cyfrowe oprogramowanie PlanRadar zdecydowanie ułatwia zaplanowanie, a przede wszystkim bieżące zarządzanie tego typu przedsięwzięciami – podkreśla Bartek Pietruszewski.

O ile więc przedsiębiorcy nie mają wpływu na inflację czy sytuację międzynarodową, o tyle mogą stale walczyć o coraz lepsze i efektywniejsze zarządzanie swoją działalnością. I choć wyzwania są coraz większe, to coraz większe możliwości daje także rozwijająca się technologia cyfrowa. Odpowiednie wykorzystanie jej możliwości może być kluczowe w kontekście prognoz, które mimo wspomnianych problemów branży przewidują, że na lata 2024-2026 spodziewana jest w Polsce kumulacja inwestycji strukturalnych.

Źródło: PlanRadar.

Główny Urząd Statystyczny z przetargiem na roboty budowlane w Warszawie

verstappen-photography-532656-unsplash
Główny Urząd Statystyczny ruszył z przetargiem na roboty budowlane w Warszawie.

Przedmiotem przetargu jest montaż instalacji schładzającej powietrze w budynku Głównego Urzędu Statystycznego w Warszawie przy al. Niepodległości 208. Termin składania ofert przypada na 19/08/2022.
W dniu 3 sierpnia 2022 r. o godzinie 10:00 w budynku Głównego Urzędu Statystycznego w Warszawie odbędzie się zebranie wykonawców w celu dokonania wizji lokalnej. Uczestnictwo w ww. zebraniu nie jest obowiązkowe w rozumieniu art. 281 ust. 2 ustawy, tj., że oferty mogą zostać złożone bez odbycia przez wykonawcę wizji lokalnej.

Jak branża budowlana radzi sobie z inflacją?

guilherme-cunha-222318-unsplashBranża budowlana mierzy się z problemem dużego wzrostu cen materiałów – np. izolacje termiczne wzrosły w czerwcu o 62% (r/r), a dachy i rynny o 43%. Łącznie ceny materiałów budowlanych wzrosły o 32% w stosunku do cen z czerwca 2021 r.

 

Dla wielu firm oznacza to balansowanie na granicy opłacalności, a opóźniane przelewy to poważne ryzyko zatorów finansowych. Część faktur wystawionych teraz zostanie zapłacona jesienią. Zapisane na fakturach kwoty będą już znacznie mniej warte.

 

Zabezpieczenie szybkiego przepływu środków staje się kluczowe -zwiększa płynność finansową i pozwala z wyprzedzeniem, czyli taniej kupować materiały budowane.

Spis treści:
Budowlańcy więcej zarabiają, ale na pieniądze długo czekają
Szybki przepływ środków i zakupy na zapas odpowiedzią na budowlaną drożyznę

W 2022 roku ceny materiałów budowlanych osiągają rekordowe poziomy. Jak wynika z danych Grupy PSB Handel opublikowanych 11.07 w czerwcu 2022 r., w stosunku do czerwca 2021 r., wzrosły aż o 32%, a w okresie styczeń-czerwiec 2022 – o 30% r/r. To znacznie powyższej średniego wskaźnika inflacji, którego najnowszy odczyt wskazuje wartość 15,6%. W budownictwie odnotowano podwyżki we wszystkich 20 grupach towarowych, a najbardziej podrożały (czerwiec 2022 r. w stosunku do czerwca 2021 r.): izolacje termiczne (o 62%), ściany i kominy (o 48%) oraz dachy i rynny (o 43%).

Firmy budowlane muszą sobie także radzić z brakami kadrowymi, związanymi m.in. z odpływem ukraińskich pracowników. W rezultacie więcej płacą nie tylko za materiały, ale i pracowników. W dużych miastach walka o nich jest bardzo ostra i wykrwawia małe firmy.

Nie da się także zauważyć bolesnego wpływu na branżę rosnących cen energii, paliw czy gazu. Uderzają w producentów materiałów budowlanych, ale i firmy realizujące inwestycje.
Budowlańcy więcej zarabiają, ale na pieniądze długo czekają

Z najnowszych danych GUS wynika, że także cennik niektórych robót budowlanych wystrzelił znacznie powyżej poziomu inflacji. Dotyczy to zarówno inwestycji realizowanych przez firmy czy instytucje publiczne, jak i gospodarstwa domowe. Chociażby koszt wykonania nawierzchni na budowanych czy remontowanych mostach wzrósł w ujęciu rocznym aż o ponad 23 proc. Z kolei, ludzie planujący remonty w swoich domach najbardziej odczują podwyżkę cen prac przy użyciu gipsu i prefabrykatów gipsowych. Poszły one w górę aż o 19,5% proc. r/r.

– Inflacja wymusza wzrost kwot na fakturach firm budowlanych, co jest dla nich pozytywnym czynnikiem, jednak zamawiający nie są skłonni płacić od razu. Ta branża jest jedną z najbardziej dotkniętych opóźnieniami w płatnościach. Niemal normą jest, że przelew za usługę budowlaną firmy otrzymują nawet 60 dni po jej wykonaniu. W czasie galopującej inflacji otrzymana po tak długim czasie kwota nie jest już warta tyle samo, co w momencie wystawienia faktury. Przy branżowej inflacji rosnącej o kilka procent miesięcznie, koszt styropianu czy płyt OSB we wrześniu będzie dużo wyższy niż dzisiaj. Z tego powodu coraz więcej przedsiębiorców budowlanych przynosi do nas faktury do sfinansowania faktoringowego, dzięki czemu mogą kupić materiał dzisiaj i zaoszczędzić więcej niż wynosi koszt faktoringu – Mateusz Skowronek z firmy faktoringowej eFaktor.

Dla części firm budowlanych, które nie zapewnią sobie finansowania, takie zatory finansowe i związany z tym brak środków na materiały czy wypłaty kończą się nawet bankructwem. Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej w 2021 roku budownictwo było trzecią branżą z największą liczbą odnotowanych upadłości.
Szybki przepływ środków i zakupy na zapas odpowiedzią na budowlaną drożyznę

Branża budowlana musi niestety być przygotowana na to, że wzrosty cen nie skończą się nawet w perspektywie kilkunastu miesięcy. Z szacunków Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych wynika, że co prawda w 2023 roku poziom inflacji będzie niższy niż obecnie, lecz w dalszym ciągu znacznie powyżej celu inflacyjnego NBP. Firmy muszą więc walczyć o skrócenie obiegu pieniądza, co pozwoli im zwiększyć stabilność finansową. W tym celu coraz więcej z nich skłania się ku skorzystaniu z faktoringu.

– To metoda bezpieczniejsza niż kredyty, bo opiera się na środkach zarobionych przez daną firmę, a nie pożyczonych z banku. Firma faktoringowa, wykupuje od przedsiębiorcy należność z tytułu faktury, pobierając za to prowizję. Dzięki temu budowlaniec otrzymuje natychmiast przelew na konto, bez konieczności czekania na zapłatę od kontrahenta przez długie tygodnie czy nawet miesiące. Mówiąc wprost – pieniądze dostaje zaraz po wystawieniu faktury zamiast jesienią. Może więc planować dalszą działalność i kupować na zapas materiały, które najszybciej drożeją. Ma środki na realizację zleceń czy wypłaty dla swoich pracowników. W dodatku są to jego własne, już zarobione pieniądze, a nie pożyczone, które kiedyś musiałby oddać, co przy rosnących stopach może budzić niepokój. To ważne szczególnie dla najmniejszych, rodzinnych form budowlanych – zauważa Marek Sikorski z Finea – firmy mikrofaktoringowej.

Jak podkreśla ekspert Finea, rynek spodziewa się coraz większego zainteresowania faktoringiem ze strony budowlańców. Wielu przedsiębiorców z branży, obserwując szybko rosnące ceny, chce jak najszybciej uzyskać środki pieniężne, by z wyprzedzeniem i jeszcze po niższych stawkach zakupić materiały budowlane „na zapas”, na potrzeby prac w przyszłości.

Źródło: Finea.
 

PlanRadar: podsumowanie pierwszej połowy 2022 roku w branży budowlanej

PlanRadar_foto_1 (1)
Inflacja, problem z dostępnością i rekordowe ceny materiałów budowlanych, zadłużenia, a przy tym zatory płatnicze, brak rąk do pracy oraz gwałtowny odpływ ukraińskich pracowników – oto z czym musiała się zmierzyć branża budowlana w pierwszej połowie 2022 roku. W efekcie realizacja wielu inwestycji uległa wydłużeniu lub stanęła w miejscu, a przedstawiciele sektora mówią o największym kryzysie ostatnich lat. Eksperci PlanRadar nie mają wątpliwości: jeśli budownictwo chce przetrwać tak ciężkie czasy, musi sięgnąć po nowoczesne technologie już dziś.

Spis treści:
Brak rąk do pracy dotkliwszy niż kiedykolwiek
Technologia sprzymierzeńcem w ciężkich czasach

Z danych grupy PSB Handel wynika, że ceny materiałów budowlanych w maju tego roku wzrosły średnio o 34 proc. wobec maja 2021 r. W cyklicznej klasyfikacji grup towarowych niezmiennie największą zwyżkę odnotowały izolacje termiczne (+63 proc.) oraz płyty OSB (+49 proc.). Wyniki te nie są już jednak dla nikogo zaskakujące. Branża budowlana zmaga się z rekordowymi cenami już od dobrych paru miesięcy. Wtóruje im problem z dostępnością wybranych surowców, na który duży wpływ miał wybuch wojny za wschodnią granicą Polski. Konflikt odbił się mi.in. na dostawach i cenach powszechnie wykorzystywanej w projektach stali, której Rosja i Ukraina były dotychczas największymi importerami.

– Presja inflacyjna, zerwane łańcuchy dostaw i brak materiałów już od dłuższego czasu spędzają sen z powiek właścicielom i kierownikom firm budowlanych. Ceny artykułów zmieniają się z dnia na dzień, przez co dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których na niektóre obowiązuje tzw. „promocja dnia”, a na inne trzeba się zapisywać z wyprzedzeniem. – mówi Bartek Pietruszewski Country Manager PlanRadar w Polsce. – Realizacja budowy w takich warunkach jest ogromnym wyzwaniem, bo właściwe skalkulowanie inwestycji oraz zaplanowanie kolejnych etapów realizacji jest praktycznie niemożliwe. To z kolei rzutuje na rentowność kontraktów i ogólną płynność finansową m.in. wśród firm wykonawczych – dodaje.

Brak rąk do pracy dotkliwszy niż kiedykolwiek

Wybuch wojny w Ukrainie w lutym nie tylko przerwał łańcuchy dostaw, ale także spowodował masowy odpływ ukraińskich pracowników, którzy wrócili do swojego kraju, aby walczyć za ojczyznę. Branża, która od lat zmaga się z luką kadrową i brakiem wykwalifikowanych fachowców, praktycznie z dnia na dzień została pozbawiona sporej części kompetentnej siły roboczej. I choć w takiej sytuacji nikt do odchodzących nie może mieć ani grama żalu, to właściciele firm wykonawczych mówią wprost: nie ma kto budować.

– Badania pokazują, że budownictwo posiada największą liczbę zawodów deficytowych spośród wszystkich funkcjonujących w krajowej gospodarce. Nieocenione wsparcie w tej sytuacji stanowili ukraińscy pracownicy, których w 2021 roku na polskich budowach mogło być zatrudnionych nawet 370 tysięcy – komentuje Bartek Pietruszewski. – Ich nagłe, spowodowane wojną odejście stanowiło potężny cios dla wielu firm, zwłaszcza tych, których zespoły składają się w znacznej części z fachowców zza wschodniej granicy. Takich przypadków jest bardzo wiele, a luka ta jest obecnie niemożliwa do wypełnienia. W efekcie realizacja niektórych inwestycji znacznie zwolniła. W najgorszych przypadkach – całkowicie stanęła w miejscu. – dodaje.

Technologia sprzymierzeńcem w ciężkich czasach

Problemy i wyzwania z jakimi mierzy się polskie budownictwo w 2022 roku rodzą kolejne bolączki: mnożące się długi i zatory płatnicze związane z szalejącą drożyzną i opóźnieniami w realizacjach inwestycji. Wielu przedstawicieli branży zastanawia się jak przetrwać te ciężkie czasy i gdzie szukać oszczędności. Eksperci jasno wskazują, że najlepszym sprzymierzeńcem w okresie kryzysu jest cyfryzacja i nowoczesne technologie, w tym m.in. oprogramowane do zarządzania budową i nieruchomościami PlanRadar.

Platforma PlanRadar dzięki zaawansowanej funkcji czatu umożliwia zespołom sprawną komunikację. Bieżące śledzenie postępów, monitorowanie usterek, rozdzielanie zadań czy konsultowanie obecnego stanu magazynowego – to tylko kilka z wielu korzyści, jakie płyną z szybkiej i wygodnej wymiany informacji. Ale to nie wszystko – wdrożenie narzędzia eliminuje także konieczność prowadzenia papierowej dokumentacji i ciągłego drukowana zaktualizowanych wersji rzutów i planów. PlanRadar przechowuje wszystkie niezbędne pliki i dane w bezpiecznej chmurze, do której wgląd ma każdy członek zespołu posiadający dostęp. W efekcie użytkowanie oprogramowania nie tylko minimalizuje ryzyko wystąpienia błędów i pomyłek, ale także oszczędza czas – a co za tym idzie pieniądze.

– Dzięki naszemu oprogramowaniu firmy budowlane mogą wykonywać część zadań w sposób zdalny, niezależnie od miejsca i pory. Sprawy, które dotychczas pochłaniały znaczną część czasu – czyli „papierkowa robota”, wprowadzanie poprawek do projektów czy wzajemne konsultacje – teraz można załatwiać za pomocą smartfona, tableta lub komputera, bez konieczności fizycznego przebywania na terenie budowy. To z kolei nie tylko zwiększa wydajność i efektywność zespołów, ale także generuje ogromne oszczędności. Potwierdzają to nasze ogólnoeuropejskie badania, z których wynika, że korzystanie z platformy może zaoszczędzić nawet do 7 godzin pracy tygodniowo oraz zwiększyć efektywność nawet do 70 proc. To szczególnie ważne, zwłaszcza w tak trudnym okresie, jakim charakteryzuje się obecny rok. – podsumowuje Pietruszewski.

Źródło: PlanRadar.

PlanRadar: Nowoczesne technologie ograniczą negatywne skutki deficytu kadrowego w branży budowlanej

PlanRadar_foto_1
Od kilkudziesięciu do nawet 100 tysięcy osób – według szacunków mniej więcej tylu ukraińskich pracowników opuściło place budowy w Polsce i wróciło do swojego kraju, aby bronić ojczyzny. Ta potężna i powstała praktycznie z dnia na dzień luka kadrowa, dla wielu firm okazuje się wręcz niemożliwa do uzupełnienia, prowadząc do poważnych problemów z terminową realizacją rozpoczętych inwestycji i planowaniem bieżącej pracy. Właściciele firm wykonawczych i deweloperzy zadają sobie pytanie o to, gdzie w tej sytuacji powinni szukać pomocy. Według ekspertów PlanRadar rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki, a odpowiedzią na bolączki wielu firm może okazać się cyfryzacja i rozwiązania z dziedziny PropTech.

Spis treści:
Branża budowlana w Polsce
Strategia firm powinna zakładać innowacyjność

Branża budowlana w Polsce
Polskie budownictwo zmagało się z problemem braku rąk do pracy już na długo przed wybuchem wojny na Ukrainie. Dane pochodzące z Barometru Zawodów 20221 wskazują, że to właśnie ta branża posiada największą liczbę zawodów deficytowych spośród wszystkich funkcjonujących w krajowej gospodarce. W tej sytuacji nieocenione wsparcie stanowili fachowcy z Ukrainy, których w tym sektorze – jak podają różne źródła – w 2021 roku mogło być zatrudnionych nawet 370 tysięcy.

– W branży jest wiele przypadków przedsiębiorstw, których załogi w 50, 60, a niekiedy i 70 proc. składają się z ukraińskich fachowców. Są jednak też takie, w których stanowią oni nawet do 100 proc. zaplecza kadrowego. W takich sytuacjach nagły odpływ tych osób z branży jest dla przedsiębiorców równoznaczny ze wstrzymaniem lub znacznym spowolnieniem prac i walką o utrzymanie kontraktu. Firmy te są obecnie w bardzo trudnym położeniu i aktywnie poszukują rozwiązań, które pomogą im wyjść z trudnej sytuacji – mówi Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce i dodaje, że obecna sytuacja jest dla przedsiębiorców wyjątkowo trudna także ze względu na niestabilne otoczenie gospodarcze. – Firmy starają się uzupełniać niedobory kadrowe, korzystając np. z outsourcingu pracowników i zasobów zewnętrznych. Jest to jednak rozwiązanie, które sprawdza się wyłącznie w krótkim horyzoncie czasowym. Koszty tego rodzaju usług są dużo wyższe, a w połączeniu z inflacją i presją na płace można spodziewać się ich dalszego wzrostu – zauważa Bartek Pietruszewski.

Strategia firm powinna zakładać innowacyjność

W sytuacji nagłego odpływu pracowników najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie wydajności mocy przerobowych zespołu, który pozostał na miejscu. Ale czy to w ogóle jest możliwe? Niewątpliwym wsparciem w tym zakresie mogą okazać się nowe technologie, w tym np. aplikacje do zarządzania budową, delegowania zadań i monitorowania przebiegu pracy nad poszczególnymi etapami projektu. Jednym z takich narzędzi jest m.in. PlanRadar, którego skuteczność potwierdzają opinie klientów w całej Europie. Wynika z nich, że platforma zapewnia nawet 9-krotny zwrot z inwestycji i pozwala zwiększyć efektywności prac nawet o 70 proc.

– Korzystanie z PlanRadar pozwala zespołom budowlanym na lepszą organizację pracy oraz efektywne zarządzanie czasem. Z naszych analiz wynika, że dzięki wparciu platformy pojedynczy użytkownik jest w stanie zaoszczędzić nawet do 7 godzin tygodniowo, co w skali całego zespołu daje olbrzymie efekty, zarówno w ujęciu operacyjnym, jak i finansowym – komentuje Bartek Pietruszewski – Dzieję się tak dzięki cyfryzacji części procesów, które w starym, analogowym trybie zajmowały dotąd bardzo dużo czasu. Chodzi głównie o kwestie związane z planowaniem i nadzorem placu budowy. Dzięki zastąpieniu papierowej dokumentacji cyfrowymi nośnikami informacji, wprowadzanie poprawek do planów i ich aktualizacja, w tym również monitorowanie i eliminowanie usterek, stają się dużo bardziej efektywne. W rezultacie poprawie ulega też skuteczność zespołów projektowych, a wygenerowane w ten sposób dodatkowe zdolności operacyjne można przekierować na pozostałe odcinki budowy – podsumowuje.

1 Barometr Zawodów 2022 https://barometrzawodow.pl//forecast-card-zip/2022/report_pl/raport_ogolnopolski_2022.pdf

Źródło: PlanRadar.

PlanRadar: Nowoczesne technologie ograniczą negatywne skutki deficytu kadrowego w branży budowlanej

ej-yao-194786-unsplash
Od kilkudziesięciu do nawet 100 tysięcy osób – według szacunków mniej więcej tylu ukraińskich pracowników opuściło place budowy w Polsce i wróciło do swojego kraju, aby bronić ojczyzny. Ta potężna i powstała praktycznie z dnia na dzień luka kadrowa, dla wielu firm okazuje się wręcz niemożliwa do uzupełnienia, prowadząc do poważnych problemów z terminową realizacją rozpoczętych inwestycji i planowaniem bieżącej pracy. Właściciele firm wykonawczych i deweloperzy zadają sobie pytanie o to, gdzie w tej sytuacji powinni szukać pomocy. Według ekspertów PlanRadar rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki, a odpowiedzią na bolączki wielu firm może okazać się cyfryzacja i rozwiązania z dziedziny PropTech.

Spis treści:
Branża budowlana w Polsce

Strategia firm powinna zakładać innowacyjność

Branża budowlana w Polsce
Polskie budownictwo zmagało się z problemem braku rąk do pracy już na długo przed wybuchem wojny na Ukrainie. Dane pochodzące z Barometru Zawodów 20221 wskazują, że to właśnie ta branża posiada największą liczbę zawodów deficytowych spośród wszystkich funkcjonujących w krajowej gospodarce. W tej sytuacji nieocenione wsparcie stanowili fachowcy z Ukrainy, których w tym sektorze – jak podają różne źródła – w 2021 roku mogło być zatrudnionych nawet 370 tysięcy.

W branży jest wiele przypadków przedsiębiorstw, których załogi w 50, 60, a niekiedy i 70 proc. składają się z ukraińskich fachowców. Są jednak też takie, w których stanowią oni nawet do 100 proc. zaplecza kadrowego. W takich sytuacjach nagły odpływ tych osób z branży jest dla przedsiębiorców równoznaczny ze wstrzymaniem lub znacznym spowolnieniem prac i walką o utrzymanie kontraktu. Firmy te są obecnie w bardzo trudnym położeniu i aktywnie poszukują rozwiązań, które pomogą im wyjść z trudnej sytuacji – mówi Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce i dodaje, że obecna sytuacja jest dla przedsiębiorców wyjątkowo trudna także ze względu na niestabilne otoczenie gospodarcze. – Firmy starają się uzupełniać niedobory kadrowe, korzystając np. z outsourcingu pracowników i zasobów zewnętrznych. Jest to jednak rozwiązanie, które sprawdza się wyłącznie w krótkim horyzoncie czasowym. Koszty tego rodzaju usług są dużo wyższe, a w połączeniu z inflacją i presją na płace można spodziewać się ich dalszego wzrostu – zauważa Bartek Pietruszewski.

Strategia firm powinna zakładać innowacyjność

W sytuacji nagłego odpływu pracowników najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie wydajności mocy przerobowych zespołu, który pozostał na miejscu. Ale czy to w ogóle jest możliwe? Niewątpliwym wsparciem w tym zakresie mogą okazać się nowe technologie, w tym np. aplikacje do zarządzania budową, delegowania zadań i monitorowania przebiegu pracy nad poszczególnymi etapami projektu. Jednym z takich narzędzi jest m.in. PlanRadar, którego skuteczność potwierdzają opinie klientów w całej Europie. Wynika z nich, że platforma zapewnia nawet 9-krotny zwrot z inwestycji i pozwala zwiększyć efektywności prac nawet o 70 proc.

Korzystanie z PlanRadar pozwala zespołom budowlanym na lepszą organizację pracy oraz efektywne zarządzanie czasem. Z naszych analiz wynika, że dzięki wparciu platformy pojedynczy użytkownik jest w stanie zaoszczędzić nawet do 7 godzin tygodniowo, co w skali całego zespołu daje olbrzymie efekty, zarówno w ujęciu operacyjnym, jak i finansowym – komentuje Bartek Pietruszewski – Dzieję się tak dzięki cyfryzacji części procesów, które w starym, analogowym trybie zajmowały dotąd bardzo dużo czasu. Chodzi głównie o kwestie związane z planowaniem i nadzorem placu budowy. Dzięki zastąpieniu papierowej dokumentacji cyfrowymi nośnikami informacji, wprowadzanie poprawek do planów i ich aktualizacja, w tym również monitorowanie i eliminowanie usterek, stają się dużo bardziej efektywne. W rezultacie poprawie ulega też skuteczność zespołów projektowych, a wygenerowane w ten sposób dodatkowe zdolności operacyjne można przekierować na pozostałe odcinki budowy – podsumowuje.

1 Barometr Zawodów 2022 https://barometrzawodow.pl//forecast-card-zip/2022/report_pl/raport_ogolnopolski_2022.pdf

Źródło: PlanRadar.

Budownictwo to najważniejszy sektor gospodarki tak mocno trapiony inflacją

guilherme-cunha-222318-unsplash
Ceny materiałów budowlanych wzrosły w kwietniu aż o 34 proc. r/r., o 23,3 proc. r/r wyniósł wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu, a w transporcie inflację oszacowano na poziomie 21,4 proc. r/r.

Spis treści:
Budownictwo to najważniejszy sektor gospodarki tak mocno trapiony inflacją
Kredyty coraz droższe – przedsiębiorca budowlany cierpi dwa razy
Materiały budowlane tak szybko drożeją, że firmom opłaca się zapłacić prowizję

 

Branże z najwyższą inflacją, to także te, gdzie bardzo długo czeka się na zapłatę faktury – w przemyśle normą jest miesiąc, w budowlance często 60 dni. Przedsiębiorcy uciekają przed inflacją, bo im dłużej firmy czekają na pieniądze, tym mniej są one warte.

Budownictwo to najważniejszy sektor gospodarki tak mocno trapiony inflacją

Według danych GUS, w maju 2022 roku, w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, inflacja wyniosła 13,9 proc. To jednak średnia dla całej gospodarki, w wielu branżach jest dużo gorzej. Z raportu PSB (Polskie Składy Budowlane) wynika, że ceny materiałów budowlanych wzrosły w kwietniu aż o 34 proc. r/r. W sektorze transportu kwietniową inflację oszacowano na poziomie 21,4 proc. r/r. Ten wynik to przede wszystkim „zasługa” rosnących cen paliw. Jeszcze więcej, bo 23,3 proc. r/r wyniósł wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu. Nieco mniejsze zwyżki cen odnotowano natomiast w branży hotelarsko-gastronomicznej (14,1 proc.), ale tu szczyt wzrostów dopiero nadchodzi.

– Budownictwo jest kluczowym sektorem gospodarki, niestety boleśnie dotyka go inflacja. Zdarzają się wyceny materiałów i oferty ważne tylko dobę. Przedsiębiorcy otrzymują prostą informację: „oferta jest ważna do jutra i wynosi x, jeśli się nie zdecydujesz, jutro cena będzie nieaktualna, a pojutrze może być dwa razy większa”. W efekcie firmy starają się wykopać pieniądze choćby spod ziemi, byle tylko mieć je jak najszybciej. Taki obraz branży wyłania się z naszych rozmów z przedsiębiorcami budowlanymi czy firmami przemysłowymi, które pomocy i dostępu do gotówki szukają także w faktoringu – mówi Marek Sikorski z Finea firmy mikrofaktoringowej.

Ich sprzymierzeńcem z pewnością nie jest rozpowszechniony w polskiej gospodarce model biznesowy opierający się na odroczonej płatności. Wg danych faktura.pl w przypadku branży transportowej 45 proc. faktur ma termin płatności miesiąc lub dłużej, ale normą jest nawet 60 dni oczekiwania na przelew. Faktura wystawiona dzisiaj zostanie zapłacona w połowie wakacji. Paliwo zapewne będzie wtedy droższe. Zatem usługa była zrealizowana przy koszcie paliwa np. 6,5 zł za litr, a wypłata nastąpi, kiedy olej napędowy będzie kosztował być może 8,5 zł – w szczycie sezonu i po podwyżkach związanych z sankcjami i ograniczaniem importu ropy ze wschodu.

Kredyty coraz droższe – przedsiębiorca budowlany cierpi dwa razy

Łatanie dziur kredytami w praktyce jest niemożliwe, a wysoka inflacja drastycznie podnosi ich koszty. Przedsiębiorcy korzystający z pieniędzy pożyczanych w bankach stają się ofiarami inflacji dwukrotnie. Po raz pierwszy pożyczając pieniądze wysoko oprocentowane, po raz drugi kupując szybko drożejące materiały i surowce. Proces decyzyjny w bankach trwa bowiem długo, a efekt nigdy nie jest pewny. Przedsiębiorcom z ryzykownych – w rozumieniu banków – branż, takich jak transport czy budowlanka trudno jest otrzymać kredyt.

Coraz więcej firm, szczególnie w kategorii MSP, ma problemy, by w takich realiach ekonomicznych prowadzić dochodowy i zyskowny biznes. W takiej sytuacji mają dwa wyjścia: zbankrutować lub podnosić swoje ceny, co jeszcze bardziej rozpędza kulę śniegową inflacji. Eksperci szacują, że ta nie zatrzyma się do końca lata.

Materiały budowlane tak szybko drożeją, że firmom opłaca się zapłacić prowizję

Przy tak dużej inflacji i dodatkowo poprzez wzrost WIBORu kredyt stał się drogim rozwiązaniem. Są jednak narzędzia finansowe, których użycie bezpośrednio się opłaca.

– Tak jest w przypadku faktoringu, bo finansowanie opiera się na środkach nie pożyczonych, ale zarobionych przez przedsiębiorcę i szybciej mu udostępnionych przez pośrednika, pobierającego za to prowizję. Tak naprawdę obecnie na faktoringu się oszczędza, bo koszt szybciej zapłaconej faktury to 2% miesięcznie – to mniej niż w wielu branżach wynosi podwyżka cen usług i materiałów. Tym samym przyspieszając płatności za faktury, firma oszczędza pieniądze – mówi Mateusz Skowronek z eFaktor, specjalizującego się w faktoringu dla MŚP

Ekspert eFaktor wylicza, że faktura na 10 tys. zł z miesięcznym terminem zapłaty, wypłacona przedsiębiorcy przez faktora w ciągu jednego dnia, to koszt prowizji 200 – 250 zł. Odpowiednio faktura na 100 tys. zł to koszt 2 tys. zł przy przyspieszeniu przelewu o miesiąc.

Paliwo, materiały budowlane czy surowce tak szybko drożeją, że firmom opłaca się zapłacić prowizję faktorowi i dostać pieniądze z faktury dzień po jej wystawieniu. Zamiast za 30 czy 60 dni. Za te pieniądze przedsiębiorca od razu kupuje surowce czy materiały, które wykorzysta do kolejnych prac. Gdyby kupił je za 60 dni, byłyby znacznie droższe. Obowiązuje zasada – im szybciej kupisz, tym więcej zaoszczędzisz.

Źródło: eFaktor.

Grupa Atlas otrzymała główną nagrodę Modern Retail Award 2022

1748e7dbc6a54e7e2353acfd1e15c2be
Grupa Atlas otrzymała główną nagrodę Modern Retail Award 2022, przyznaną w kategorii Product Innovation-Producer Brand podczas Kongresu Nowoczesnej Dystrybucji.

Otrzymanie statuetki to wynik wprowadzania przez Grupę Atlas proekologicznych, innowacyjnych rozwiązań na światowym poziomie, nadawania tonu polskiej produkcji chemii budowlanej, a także promocji wykonawców oraz postawy wspierającej i inspirującej do rozwoju wobec partnerów.
Grupa Atlas to wiodący producent chemii budowlanej w Polsce, który od lat wprowadza na rodzimy rynek innowacyjne rozwiązania. Działając zawsze z poszanowaniem środowiska naturalnego promuje wśród grup docelowych odpowiednie podejście do zakupu chemii budowlanej. Jako lider rynku Grupa czuje odpowiedzialność za edukację, a także cały czas realizuje prace badawczo-rozwojowe – dostosowując swoją ofertę do oczekiwań odbiorców.

Zaangażowanie Atlasa w rozwój rynku chemii budowlanej zostało docenione podczas Kongresu Nowoczesnej Dystrybucji.

Każda nagroda otrzymana przez firmę cieszy, ale ta jest powodem do szczególnej radości i dumy. Na jej uzyskanie trzeba realnie i ciężko zapracować. Tym większy szacunek i słowa uznania dla wszystkich osób w naszej firmie, które codziennym wysiłkiem przyczyniły się do tego sukcesu, do zbudowania stabilnej, silnej pozycji Atlasa na rynku nowoczesnym – skomentował otrzymanie nagrody Prezes Zarządu Grupy Atlas, Paweł Kisiel.

Nie będzie dramatu na budowach nieruchomości inwestycyjnych. Branży nie będzie potrzeba tylu pracowników

Krzysztof Koziar CBRE

Prognozuje się, że luka kadrowa w branży budowlanej wynosi ok. 150 tys. osób. To efekt wojny na terytorium Ukrainy i odpływu mężczyzn, którzy zamiast budować w Polsce, walczą o swoją ojczyznę. Sektor będzie się zmagał z problemami, na które wpływa luka kadrowa oraz niestabilna sytuacja związana z dostępnością i cenami materiałów. To obniża skłonność do podejmowania ryzyka wśród podmiotów z branży.

Spis treści:
Wojna a budownictwo
Mniej skłonności do ryzyka
Rozwój prefabrykacji i automatyzacji

Jednak w perspektywie długoterminowej będzie to impuls do zmian. Zyska prefabrykacja, firmy mocniej postawią na automatyzację, co zmniejszy zapotrzebowanie na pracowników.
Jak to najczęściej bywa w ciężkich czasach, najtrudniej mają średnie i mniejsze firmy. Te największe sobie poradzą, bo choć dotyka ich aktualna sytuacja związana z rosnącymi cenami materiałów, utrudnieniami w łańcuchach dostaw czy brakiem pracowników, ich los nie jest zagrożony. W Polsce nadal będzie się dużo budowało, choć pewnie nieco inaczej niż dotychczas. Dodatkowo, w perspektywie pojawia się szansa na zlecenia związane z odbudową Ukrainy, gdy ustaną tam działania wojenne.

Wojna a budownictwo
Od momentu wybuchu wojny na terytorium Ukrainy granicę z Polską przekroczyło ponad 3,4 mln uchodźców. Ponad 1,3 mln przekroczyło granicę w drugą stronę, z czego 150 tys. wyjechało w pierwszych dniach i tygodniach agresji Rosji. Byli to mężczyźni, którzy porzucili pracę m.in. na polskich budowach i w firmach transportowych, żeby walczyć o swój kraj. Na ich miejsce napłynęły kobiety z dziećmi, które akurat w tych sektorach raczej nie wypełnią wakatów.
Z analizy nadanych numerów PESEL wynika, że zaledwie 4,5 proc. uchodźców to mężczyźni w wieku produkcyjnym. Zatem z ponad miliona osób, które zdobyły PESEL to niecałe 50 tys. osób. Wiemy, że nie wszyscy z nich wejdą na rynek pracy, nie wszyscy będą też szukali pracy w budowlance, a nawet jeżeli tak by się stało, to luka w tym sektorze i tak jest dużo większa. To rodzi ogromne problemy dla budowlanki, choć warto podkreślić, że w przypadku budownictwa komercyjnego, projekty, które się już rozpoczęły, nie są zagrożone. Firmy narzekają na rosnące ceny materiałów i brak ludzi do pracy, ale wiedzą, że są w stanie „dowieźć” inwestycje do końca. Najczęściej w takich przypadkach materiały zostały odpowiednio wcześniej zabezpieczone, a mniejsza liczba pracowników spowoduje, że prace będą postępowały wolniej, ale i tak się zakończą. Zwłaszcza, że w przypadku większości firm pracownicy z Ukrainy stanowili kilkanaście procent załogi, a nie jej większość czy całość.

Mniej skłonności do ryzyka
Niestabilna sytuacja powoduje, że widać aktualnie w firmach dużo mniejszą skłonność do podejmowania ryzyka. Wcześniej na rynku dominowała formuła „design and build”, gdzie z góry określało się wartość robót budowlanych. Teraz firmy obawiają się tego modelu i wolą zabezpieczyć swoją sytuację na wypadek znaczącego wzrostu cen materiałów budowlanych. Nie zawsze jest to możliwe, co powoduje, że w przetargach, w których zapytania trafiają do kilkunastu firm, oferty składają ostatecznie 2 lub 3 podmioty. Trzeba jednak pamiętać, że firmy, które żyją z wykonywania robót budowlanych nie mogą nagle zaprzestać działalności. Niemniej niepewność co do cen materiałów i dostępności pracowników powoduje, że zainteresowanie poszczególnymi projektami budowlanymi czy przetargami jest dużo mniejsze niż wcześniej.

Rozwój prefabrykacji i automatyzacji
Branża budowlana, która zmaga się z niedoborem rąk do pracy, będzie musiała znaleźć rozwiązanie tego problemu. Z jednej strony, może wybrać zwiększanie wynagrodzeń, z drugiej zaś, otwarcie się na pracowników z innych krajów, takich jak m.in. Uzbekistan, Gruzja, Indie czy Wietnam. Są to jednak rozwiązania krótkoterminowe. W dłuższej perspektywie spodziewam się, że nasz rynek budowlany skupi się mocniej na prefabrykacji. Na rynku budowlanym obserwowany jest stały wzrost zainteresowania tą technologią, której niewątpliwą zaletą jest szybkość budowy. Od przysłowiowego wbicia łopaty, prefabrykowany budynek można postawić w kilka dni. Większość prac odbywa się w fabryce, co powoduje, że na budowie potrzeba mniej osób. Wymaga to jednak zmiany całej metodologii prowadzenia robót budowlanych w Polsce, która teraz jest bardzo tradycyjna.

Podobnie należy się spodziewać przyspieszającej automatyzacji. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy 2022” Personnel Service wynika, że 14 proc. przedsiębiorstw budowlanych aktualnie ją wdraża, a 23 proc. planuje to w przyszłości. Dodatkowo, co czwarta firma z tego sektora jest przekonana, że automatyzacja przyczyni się do zmniejszenia poziomu zatrudnienia.

Źródło: CBRE.

PlanRadar: kryzys w branży budowlanej – czy nowe technologie wspomogą przedsiębiorców?

PlanRadar_foto_1

Gdy wydawało się, że po pandemii branża budowlana będzie stopniowo i konsekwentnie wychodzić na prostą, optymistyczne prognozy stłumiła wojna i inflacja. Niedobory materiałów oraz ich szalejące, zmieniające się często z dnia na dzień ceny paraliżują niezliczone projekty, których realizacja w skrajnych przypadkach przestaje się opłacać. W tak kryzysowym czasie przedsiębiorcy i inwestorzy intensywnie poszukują sposobów na oszczędności. Szczególnie chętnie zwracają się w stronę cyfrowych narzędzi takich jak oprogramowanie PlanRadar.

Spis treści:
Cyfrowa elastyczność
Bezbłędne oszczędzanie

Zakup stali wymaga w ostatnich tygodniach od inwestorów stalowych nerwów. Z poziomów w okolicach 2 tys. zł, ceny tony materiału wzrosły do ponad 8 tys. zł. Cenowe szaleństwo to zarówno efekt galopującej inflacji, jak i niedoborów wynikających z sytuacji geopolitycznej: według danych GUS, w 2021 roku Rosja i Ukraina były największymi importerami stali do Polski zaraz po Niemczech. W przypadku pozostałych materiałów budowlanych sytuacja jest nie lepsza: w marcu 2022 roku ich ceny wzrosły średnio o 30% w porównaniu z marcem 2021 roku, a największy skok tradycyjnie już odnotowały instalacje termiczne.

Problemy rodzi nie tylko wzrost cen, ale też dynamika tego procesu. Wahania często występują z dnia na dzień, czego przyczyną jest wojna w Ukrainie. Rosyjska agresja przerwała bądź zdestabilizowała łańcuchy dostaw, a także wpłynęła znacząco na ceny paliw i transportu. Dla wykonawców oznacza to, że skalkulowana dziś oferta może już następnego dnia być nieopłacalna. Jak w takich warunkach prowadzić działalność i realizować inwestycje?

Cyfrowa elastyczność

Optymalizacja kosztów zawsze była, jest i będzie jednym z priorytetów przedsiębiorców i inwestorów. A w dobie powszechnej cyfryzacji zyskują oni na tym polu wyjątkowe możliwości. Wartość cyfrowych narzędzi widać zwłaszcza teraz, w niespokojnych czasach wymagających dużej elastyczności i szybkości działania – zwraca uwagę Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce.

Według wyliczeń firmy opartych na ankietach przeprowadzonych wśród kilku tysięcy użytkowników, oprogramowanie PlanRadar potrafi skrócić czas pracy o nawet 7 godzin tygodniowo na pracownika. Skąd takie oszczędności czasu, przekładające się na oszczędności finansowe?

Łatwa w obsłudze aplikacja, dostępna zarówno z poziomu komputerów stacjonarnych jak i urządzeń mobilnych, pozwala na zdalne zarządzanie procesem budowy. Gromadzi i udostępnia dane, a także umożliwia ich wymianę i edycję, przy zapewnianiu bieżącej komunikacji wszystkich użytkowników. Dzięki funkcjom takim jak czat czy powiadomienia push, ważne informacje są przekazywane w czasie rzeczywistym wszystkim zainteresowanym. Dotyczy to również oznaczania zadań bezpośrednio na rzutach 2D wraz z opisami tekstowymi, graficznymi, zdjęciami czy nagraniami głosowymi. Oprogramowanie jest także zintegrowane z technologią BIM, pozwalającą na modelowanie poszczególnych projektów w modelu 3D.

Bezbłędne oszczędzanie

Funkcje oprogramowania PlanRadar dają użytkownikom szansę na skuteczne stawienie czoła niepewności co do cen i dostępności materiałów budowlanych. – Bieżąca komunikacja zespołu umożliwia kontrolowanie stanu magazynowego, co pozwala szybko reagować na zmieniające się zapotrzebowanie projektu i dokonywać tylko niezbędnych, precyzyjnie skalkulowanych zakupów. To przekłada się na konkretne oszczędności, tak ważne w czasach, gdy przed wydaniem każdej złotówki inwestor obraca ją w dłoni nie dwa, ale dwadzieścia razy – mówi Bartek Pietruszewski.

Użytkownicy aplikacji podkreślają, że jedną z jej największych zalet jest minimalizacja ryzyka pomyłek i błędów w komunikacji między uczestnikami projektu. Dodając do tego łatwość w przekazywaniu informacji o wprowadzeniu zmian, napraw i poprawek, w końcowym rozrachunku oprogramowanie znacznie przyspiesza i przez to obniża koszty całej inwestycji.

W obecnych realiach wyraźnie widać, że lepiej zorganizowany i poprowadzony projekt to szansa na jego szybsze zakończenie, co z kolei jest jednoznaczne z oszczędnościami. Każdy miesiąc szybszego lub opóźnionego sfinalizowania inwestycji, przy obecnej, często jednodniowej dynamice zmian cen i kosztów jest bowiem – i to dosłownie – na wagę złota – podsumowuje Bartek Pietruszewski.

Źródło: PlanRadar.