Jak będą prezentowały się ceny materiałów budowlanych w 2024 roku?

Materaly-budowlane_Ceny_1
Jak będą prezentowały się ceny materiałów budowlanych w 2024 roku? Wzrost cen materiałów budowlanych w prosty sposób prowadzi do zwiększenia kosztów budowy. Inwestorzy, w tym deweloperzy, są wówczas zmuszeni do podnoszenia cen mieszkań lub domów, aby utrzymać rentowność. Nic dziwnego, że każde podwyżki cen materiałów budowlanych, których nie brakowało w 2023 r., potencjalni nabywcy nieruchomości przyjmowali z niepokojem. Zgodnie z danymi Grupy PSB, w okresie pierwszych ośmiu miesięcy 2023 roku średnie ceny wzrosły o 7% w porównaniu do analogicznego okresu w 2022 roku. Końcówka roku przyniosła za to dość niespodziewaną odwilż. Czy ta tendencja się utrzyma?

Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca

Zdaniem Tomasza Stogi, prezesa PROFIT Development, czteromiesięczna stabilizacja cen to zbyt krótki okres, aby mógł być brany pod uwagę przy planowaniu inwestycji. – Sygnał zatrzymania wzrostu cen witam z radością i nadzieją, że trend się utrzyma. Jako realista muszę jednak stwierdzić, że na razie nie przekłada się to na prowadzenie mojego biznesu, ale dla rynku to bardzo dobra wiadomość. – mówi deweloper. Dodaje jednak, że dopiero trwały trend, a więc utrzymujący się co najmniej pół roku, sprawi, że będzie mógł planować budżet uwzględniając obowiązujące ceny.

Z drugiej strony warto mieć na uwadze, że to popyt na nieruchomości ma znaczący wpływ na ceny materiałów budowlanych. Zwiększony popyt w sektorze budownictwa mieszkaniowego lub komercyjnego skutkuje wzrostem cen materiałów, podczas gdy spadek sprzedaży i zmniejszony popyt przyczyniają się do obniżania stawek. Biorąc pod uwagę zapowiedź rządu odnośnie programu „Mieszkanie na start”, który ma ruszyć od połowy roku, dostępność kredytów hipotecznych może wzrosnąć a wraz z nimi – z uwagi na większe zainteresowanie zakupem nieruchomości – ceny materiałów budowlanych.

Kto zdoła przetrwać cenowy rollercoaster?

Zdaniem specjalistów, ceny mieszkań będą nadal rosnąć. Szacują, że nominalny wzrost cen w 2024 roku wyniesie od 10 do 15 procent. Przewidują przy tym, że różnice cenowe będą się pogłębiać zależnie od typu nieruchomości i lokalizacji. Wzrost cen będzie dotyczył głównie niewielkich i średnich mieszkań zlokalizowanych w atrakcyjnych miejscach. Odmiennie przedstawiają się prognozy dla większych mieszkań w mniejszych miastach, gdzie szacunki wskazują na potencjalny spadek cen nawet o 20 procent.

– Deweloperzy powracają do realizacji projektów inwestycyjnych, co skutkować będzie zwiększeniem dostępności kawalerek, mieszkań dwupokojowych oraz niewielkich trzypokojowych. – wylicza prezes PROFIT Development. – Ta strategia wynika z obserwacji rosnącego zapotrzebowania na tego rodzaju nieruchomości, szczególnie wśród singli, par czy osób, które poszukują funkcjonalnych i kompaktowych przestrzeni. – tłumaczy.

Zdaniem ekspertów ze Stowarzyszenia Wykonawców Elewacji, dla podmiotów działających w branży budowlanej fluktuacja cen materiałów budowlanych nie jest niczym zaskakującym. W ciągu ostatnich kilku lat firmy zdążyły się przyzwyczaić do funkcjonowania na zmiennym rynku. Te, które tego nie potrafiły, zniknęły – na zasadzie „przetrwaj, albo zgiń”. Nie inaczej jest z deweloperami. Gdyby stale odkładali podjęcie decyzji o realizacji inwestycji w oczekiwaniu na ustabilizowanie się cen, w efekcie odpowiedni moment mógłby nie nadejść nigdy.

Ceny materiałów można negocjować, jakości – nie

Klienci – także na rynku budowlanym – są coraz bardziej wymagający. Kupując nieruchomość zwracają uwagę na to, czy budynek powstał z uwzględnieniem zasad zrównoważonego budownictwa. Dlatego, o ile ceny materiałów budowlanych mogą być przedmiotem negocjacji, nie podlega im jakość. W czym się ona wyraża? Klienci przywiązują dużą uwagę zarówno do jakości wykonanych prac, jak i użytych materiałów, traktując jakość jako jeden z kluczowych czynników decydujących o zakupie nieruchomości.

– Dla deweloperów, którzy pragną sprostać oczekiwaniom rynku, istotne staje się więc nie tylko dbanie o ekonomiczne aspekty budowy, ale również o stosowanie wysokogatunkowych materiałów oraz profesjonalne wykonanie. – podsumowuje Tomasz Stoga.

Jakość staje się nie tylko wyznacznikiem zadowolenia klienta, ale również wpisuje się w długofalowy trend zrównoważonego budownictwa, promując trwałość, efektywność energetyczną i minimalizację wpływu branży budowlanej na środowisko. Tym samym deweloperzy, którzy kładą nacisk na wysoką jakość wykonania, zyskują zaufanie klientów, tworząc jednocześnie nowoczesne, ekologiczne przestrzenie mieszkalne.

Autor: PROFIT Development.
Źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.

Rośnie rynek kompozytów w Polsce. Jakie są trendy dla branży?

Mat.-prasowe-13
W 2022 r. wielkość światowego rynku kompozytów w budownictwie szacowano na 93,69 miliarda dolarów. Według prognoz, wartość ta będzie rosła rokrocznie o 7,2% w okresie od 2023 do 2030 roku. Kompozyty cieszą się także coraz większą popularnością na polskim rynku – m. in. w budownictwie. A ponieważ wciąż są stosunkowo nowym materiałem, producenci nieustannie badają ich zachowanie i właściwości, odkrywając przy tym kolejne możliwości zastosowania kompozytów. Te zaś wydają się być nieograniczone. Przyjrzyjmy się, jakie trendy dla branży będą kluczowe w najbliższym czasie i jakie wyzwania stoją przed producentami materiałów kompozytowych.

Możliwość wykorzystania kompozytów w budownictwie stanowiło rewolucyjny krok dla tej branży. Materiały kompozytowe są w stanie skrócić czas budowy, jednocześnie oszczędzając pieniądze na wiele sposobów. Na przykład materiały kompozytowe mogą pomóc w tworzeniu mniejszych, lżejszych mostów, eliminując degradację żelbetonu zbrojonego stalą, która często leży u podstaw problemów z infrastrukturą mostową.

Odrębną kategorię stanowią inteligentne kompozyty. Mogą one posiadać ściśle określone właściwości, takie jak odporność na ciepło, chemikalia i warunki atmosferyczne – wystarczy dobrać odpowiedni materiał matrycowy. Efekt końcowy? Całkowicie spersonalizowany inteligentny kompozyt, który jest wystarczająco „mądry”, aby „zrozumieć” warunki środowiskowe i reagować w wymagany sposób.

Jedną z największych zalet kompozytów jest bez wątpienia ich wysoki stosunek wytrzymałości do wagi. Włókno węglowe waży około 25% tego, co stal i 70% tego, co aluminium, a jednocześnie jest znacznie silniejsze i sztywniejsze od obu tych materiałów przy takiej samej wadze. Co za tym idzie, kompozyty oferują także opcje projektowe, które byłoby trudno osiągnąć za pomocą tradycyjnych materiałów.

Większa lekkość i swoboda projektowania

Materiały kompozytowe były wykorzystywane w ciągu ostatnich 50 lat w różnych aplikacjach o wysokiej wydajności, jak pojazdy wojskowe, luksusowe jachty, łopaty turbin wiatrowych, samoloty czy sprzęt sportowy. Obecnie coraz częściej zaczynają być wykorzystywane w świecie architektury, gdzie oferują znaczną oszczędność wagi i umożliwiają tworzenie skomplikowanych kształtów, co daje architektom większą swobodę w projektowaniu.

– Projektowanie z zastosowaniem materiałów kompozytowych otwiera ogromną gamę możliwości w sektorze budownictwa. – zauważa Paulina Zielińska, Marketing Manager z Trokotex Polymer Group. – Co istotne, ich zastosowanie w budownictwie pozwoliło na stopniową zmianę tradycyjnych materiałów i jednocześnie wyeliminowało wiele barier, z którymi projektanci borykali się zwłaszcza w przypadku projektów o futurystycznym designie. – podkreśla.

Materiały kompozytowe mogą być zaprojektowane w celu dostarczania określonych właściwości mechanicznych, takich jak wytrzymałość na rozciąganie, gięcie i ściskanie. Ponadto elementy kompozytowe mogą być produkowane ze wzmocnieniem o określonym ukierunkowaniu, co może zapewnić dodatkową wytrzymałość tam, gdzie wymaga tego projekt. Kompozyty oferują przy tym nowe możliwości estetyczne, dzięki swojej zdolności do formowania złożonych kształtów, a także zdolności do integrowania specjalnych wykończeń powierzchniowych, a co za tym idzie – uzyskania większej różnorodności efektów.

Kompozyty = superbohaterowie na budowie

Producenci nie ustają w staraniach, by oferowane przez nich produkty były w stanie sprostować coraz wyżej zawieszanej poprzeczce. Materiały kompozytowe nie utleniają się ani nie korodują. Istnieje wiele systemów matryc polimerowych, które zapewniają odporność na większość warunków środowiskowych i chemicznych. Ponadto elementy kompozytowe są tak projektowane, aby miały długą żywotność i minimalne wymagania konserwacyjne w porównaniu do tradycyjnych materiałów budowlanych. Ich trwałość szacuje się na ok. 50 lat.

Oprócz tego kompozyty prezentują doskonałe właściwości mechaniczne, mogą działać jako izolatory elektryczne a niektóre są transparentne dla fal elektromagnetycznych. Producenci dokładają także starań, aby koszty produkcji – a co za tym idzie powstałe wyroby – były konkurencyjne w stosunku do tradycyjnych materiałów.

Wyzwania, jakie czekają branżę

Materiały kompozytowe z powodzeniem stosuje się z w sektorach takich jak energia wiatrowa, uzdatnianie wody, żeglarstwo (kaski łodziowe, akcesoria pokładowe itp.) czy motoryzacja (wnętrze, karoseria itd.). Jak wspomniano wcześniej, rośnie także ich znaczenie i udział w budownictwie. Jednak wciąż dokonuje się to wolniej niż można by się spodziewać, biorąc pod uwagę liczne właściwości i możliwości zastosowania kompozytów. Z czego to wynika?

Dorota Godyń, prezes Zarządu Trokotex Polymer Group podkreśla, że materiały kompozytowe wciąż wymagają precyzyjnych norm i standardów. Mimo, że pomocnym narzędziem projektowym jest obowiązujący EUROKOD 4 PN-EN 1994 „Projektowanie konstrukcji zespolonych stalowo-betonowych”, to jej zdaniem, choć świadomość wśród społeczności inżynierskiej rośnie, w obliczu dynamicznego rozwoju technologii konieczne jest opracowanie gotowych norm projektowania dedykowanych stricte kompozytom. – W odpowiedzi na tę potrzebę branży, Polski Komitet Normalizacyjny powołał komitet KT329 ds. Konstrukcji i Materiałów z Kompozytów Polimerowych. Będąc członkiem tego komitetu, wraz z 13 innymi podmiotami pracujemy obecnie nad ustanowieniem odpowiedniej normy w tym zakresie – dodaje.

Kolejnym wyzwaniem dla branży jest brak odpowiedniej, kompleksowej wiedzy na temat wykorzystania kompozytów wśród stron zaangażowanych w proces inwestycyjny. Tradycyjne materiały – jak np. beton, metale, ceramika – są dobrze znane i stosowane od lat. Dlatego producenci materiałów kompozytowych muszą podjąć wysiłki w celu edukowania branży na temat zalet i właściwości ich produktów, aby zwiększyć świadomość i zaufanie wśród projektantów, wykonawców i inwestorów, a tym samym umożliwić szerokie i skuteczne wykorzystanie kompozytów w różnych sektorach budownictwa.

Źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.

Branża budowlana skarży się na deficyt rąk do pracy

jhon-jim-5BIbTwXbTWk-unsplash
Branża budowlana skarży się na deficyt rąk do pracy. W porównaniu z końcem 2023 r. branża budowlana rozpoczęła rok w całkiem dobrych nastrojach. W styczniu 2024 r. wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury kształtował się na poziomie minus 7,1. W grudniu 2023 r. było to minus 13,2 (GUS). Niemal co druga firma zgłaszająca bariery w prowadzeniu działalności skarży się na niedobór wykwalifikowanych pracowników. Jak wynika z analiz Grupy Progres, ten problem z miesiąca na miesiąc będzie coraz bardziej odczuwalny, bo kandydatów z odpowiednimi kwalifikacjami brakuje, a budowy niebawem ruszą pełną parą. Popyt przewyższający podaż pracowników dotyczy aż 12 profesji poszukiwanych w budownictwie.

W branży budowlanej w naszym kraju zatrudnionych jest niemal pół miliona osób – w 2023 r. było ich w sumie 422,4 tys. (GUS). Więcej odnotowano jedynie w przetwórstwie przemysłowym (2,374 mln) i handlu (1,324 mln). Ta liczba mogłaby wzrosnąć, ale hamują ją problemy rekrutacyjne. Cieśle i stolarze budowlani, dekarze i blacharze budowlani, operatorzy obrabiarek skrawających, elektrycy, elektromechanicy i elektromonterzy, kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych, monterzy instalacji budowlanych, murarze i tynkarze, operatorzy i mechanicy sprzętu do robót ziemnych, pracownicy robót wykończeniowych w budownictwie, robotnicy budowlani, spawacze i ślusarze to zawody należące do deficytowych, na które ciężko w tym roku będzie znaleźć chętnych (Barometr zawodów 2024). Wolnych etatów nie brakuje – tylko w III kw. 2023 r. w budownictwie było ich 13,2 tys. Więcej miejsc do obsadzenia czekało jedynie w 2 innych branżach – przetwórstwie przemysłowym (22,6 tys.) i handlu (15 tys.). Zapotrzebowanie było i jest widoczne również w największych portalach z ogłoszeniami o pracę. Z raportu Grupy Progres wynika, że w tych, liczba ofert etatów w branży budowlanej – opublikowanych w ciągu mijającego miesiąca – wahała się od ponad 1 tys. do przeszło 3 tys. (w zależności od analizowanej strony). W ubiegłym roku wysyp ogłoszeń odnotowano w marcu, maju i lipcu.

– Mimo że część dyrektorów firm budowlanych przewiduje ograniczenie zatrudnienia, to nadal ofert pracy będzie sporo. Gorzej z kandydatami, bo o nich – ponownie, jak w latach ubiegłych – może być ciężko – mówi Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres. – Tym trudniej, gdy weźmiemy pod uwagę specyfikę tej pracy, która wymaga dobrego stanu zdrowia, kondycji i siły fizycznej. Co bardzo ogranicza pulę osób branych pod uwagę w procesie rekrutacji raczej do jednej płci i określonego wieku tzn. mężczyzn w wieku produkcyjnym. Przed 2022 r. pracę na budowie podejmowały osoby ze Wschodu, które zajmowały większość wolnych etatów i ratowały przed przestojem wiele firm budowlanych. Jednak sytuacja diametralnie zmieniła się po wybuchu wojny w Ukrainie, w wyniku której dostępność mężczyzn na polskim rynku znacząco zmniejszyła liczbę kandydatów i w dużym stopniu uniemożliwiała obsadzenie wszystkich wolnych stanowisk w budowlance – dodaje Natalia Myskova.

Innymi z najczęściej wymienianych powodów braków kadrowych są niewystarczające kwalifikacje kandydatów i nawet jeśli pracodawcy są gotowi ich kształcić, to na rynku jest zbyt mało chętnych do podjęcia etatu w zawodach deficytowych w tym sektorze. Nie bez znaczenia jest też niechęć samych kandydatów do podjęcia tego rodzaju pracy, która spowodowana niewystarczającymi zarobkami oraz wygórowanymi oczekiwaniami pracodawców, które sygnalizują osoby rezygnujące z procesów rekrutacji.

Jak wynika z danych GUS, przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze budowlanym w 2023 r. wynosiło 7021,89 zł brutto, a to kwota, która obecnie dla wielu chętnych jest niewystarczająca, szczególnie gdy posiadają oni kwalifikacje wymagane w ogłoszeniu. Obecnie stawki wzrosły nieco, ale nadal nie na tyle, by przyciągnąć duże grono chętnych. Najwięcej na budowie mogą zarobić operatorzy koparek i tynkarze – średnie oferowane im stawki wynoszą ok. 35 zł netto/h. Cieśla może liczyć na kwotę od 21 do 28 zł netto/h. Zbrojarze, ślusarze, brukarze, dekarze, murarze i glazurnicy – w zależności od kwalifikacji i doświadczenia – zarobią od 22 zł netto/h do 30 zł. Nieco niższe kwoty oferowane są dla malarzy, monterów i elektryków – od 21 do 28 zł netto/h i posadzkarzy oraz stolarzy – 20 – 25 zł netto/h. Płace różnią się w zależności od regionu – rozpiętość wynosi od 19 do 41 zł netto/h.

– Skompletowanie zespołu do sektora budowlanego to spore wyzwanie dla rekruterów. Na szczęście coraz więcej firm zaczyna rozumieć, że bez pracowników z innych krajów, a nawet kontynentów ich projekty nie powstaną. Cudzoziemcy – głównie mężczyźni – coraz częściej są rekrutowani do prac budowlanych. Często godzą się na oferowane stawki w zamian za szkolenia podnoszące ich kwalifikacje czy podwyżkę po okresie próbnym. Ich chęć do pracy oraz otwartość na rozwiązania kompromisowe ratuje niejedną polską budowę przed przestojem. Zresztą na coraz większe kompromisy idą też firmy z tego sektora, które obwijają się opóźnień w budowie inwestycji, bo niejednokrotnie oznacza ona dla nich spore straty finansowe. Bardziej opłaca im się spełnić wysokie oczekiwania finansowe kandydata niż doprowadzić do przesunięć w realizacji harmonogramu prac – zaznacza Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres.

Tylko w 2022 r. co piąte zezwolenie na pracę wydane cudzoziemcom dotyczyło etatów w sektorze budowlanym – w sumie było ich 71 032 (GUS). Najczęściej podejmowali oni pracę w województwie mazowieckim (19 411), wielkopolskim (7 855), pomorskim (6 189) i łódzkim (5 745). Największą grupę osób, którym je przyznano, stanowili obywatele Ukrainy (19 995 zezwoleń) i Turcji (11 730 zezwoleń). Pozostałe kierunki to: Uzbekistan (7 489 zezwoleń), Indie (5 898 zezwoleń), Białoruś (3 939 zezwoleń), Turkmenistan (3 324 zezwolenia), Azerbejdżan (2 367 zezwoleń), Tadżykistan (1 825 zezwoleń), Nepal (1 503 zezwolenia), Kirgistan (1 243 zezwolenia), Kosowo (976 zezwoleń), Kazachstan (942 zezwolenia), Gruzja (922 zezwolenia), Filipiny (895 zezwoleń).

Bez zwiększenia liczby cudzoziemców na polskim rynku pracy na wiele inwestycji będzie trzeba trochę poczekać. Jak wynika z danych GUS, przeciętny proces budowy nowego wielorodzinnego budynku mieszkalnego jest coraz dłuższy. W okresie 2022 r. wyniósł 42,5 miesiąca (liczone od daty jej rozpoczęcia do terminu oddania budynku do użytkowania) i zwiększył się o 1,5 miesiąca w stosunku do analogicznego okresu 2021 r.

Źródło: Holding Grupy Progres.

B-Act: sporna kwestia cen w budownictwie

ben-rosett-10614-unsplash
W budownictwie, podobnie jak w każdej innej działalności gospodarczej, to popyt i podaż powinny być najważniejszymi czynnikami wpływającymi na ceny. Wszelkie próby odgórnego ich regulowania z góry skazane są na porażkę, zwłaszcza w sytuacji, gdy na rynku – nie tylko zresztą budowlanym – brakuje fachowców. Stąd mało kto bierze pod uwagę minimalną stawkę kalkulacyjną w sektorze budowlanym, która w pierwszym półroczu 2023 r. wynosiła 29,35 zł, w drugim zaś wzrosła do 30,28 zł za godzinę.

Historia minimalnej stawki kalkulacyjnej (MSK) wynagrodzenia w budownictwie sięga roku 2014, kiedy to zawarte zostało porozumienie pomiędzy partnerami społecznymi oraz ogólnopolskimi organizacjami sektorów budowlanego i nieruchomości. Efektem porozumienia stała się ustalana corocznie minimalna stawka kalkulacji kosztów pracy w zamówieniach publicznych w wyżej wymienionych sektorach. Chodziło, krótko rzecz ujmując, o ograniczenie dumpingowych praktyk polegających na zaniżaniu realnych kosztów pracy w ofertach i akceptacji tych kosztów przez zamawiające instytucje publiczne. MSK w budownictwie ma charakter środowiskowej rekomendacji i jest przygotowywana na podstawie rozporządzenia Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS w sprawie minimalnego wynagrodzenia oraz innych wskaźników zawartych w aktach prawnych. O tym, czym jest i jakie praktyczne zastosowanie ma minimalna stawka kalkulacyjna wynagrodzenia w budownictwie w 2023 r., rozmawiamy z Tomaszem Mazą, claims & analysis team coordinator w spółce B-Act.

Zacznijmy od początku, czyli od pytania, kto tak naprawdę potrzebuje minimalnej stawki kalkulacyjnej wynagrodzenia w budownictwie w 2023 r.

Moim zdaniem MSK jest sztucznym tworem, niewykorzystywanym przez firmy budowlane do przygotowywania realnych ofert i kosztorysów. Również zamawiający publiczni z historią w procedowaniu inwestycji w ostatnich latach mają lepszy punkt odniesienia (pomijam tu aspekt wymogów ustawy Prawo zamówień publicznych) – swoje doświadczenie. Z kolei stosowanie MSK przez poczatkujących inwestorów, którzy nie prowadzili do tej pory projektów budowlanych, np. do przygotowania wstępnego budżetu na inwestycje, może prowadzić do błędnych wniosków i założeń, jako że minimalna stawka kalkulacyjna prezentowana przez Związek Zawodowy Budowlani nijak ma się do realnych cen. Jest oderwana od budowlanej rzeczywistości.

Różnica pomiędzy stawką z pierwszego a stawką z drugiego półrocza wynosi zaledwie 93 gr., co nie redukuje nawet wskaźnika inflacji . Skąd w ogóle taka kwota? Jak jest wyliczana i wreszcie co obejmuje wspomniana minimalna stawka kalkulacyjna?

MSK kalkulowana jest w następujący sposób: do godzinowej stawki wynikającej z minimalnego wynagrodzenia miesięcznego w Polsce doliczane są narzuty podstawowe, tj. wszelkie składki społeczne, emerytalne, rentowe itp. Następnie dodaje się koszty ponoszone przez pracodawców, związane z urlopem wypoczynkowym, badaniami lekarskimi oraz występujące typowo w budownictwie, tj. ekwiwalent za odzież roboczą i jej pranie. Ale efekt tych wyliczeń naprawdę trudno byłoby zastosować przy wycenie jakichkolwiek prac, i to nie tylko w czasach tak dużej inflacji i tak głębokiego deficytu rąk do pracy. Moim zdaniem minimalna stawka kalkulacyjna jest trochę sztuką dla sztuki. Przy okazji zwracam uwagę, że np. firma Sekocenbud razem ze Związkiem Ogólnopolskich Projektantów i Inżynierów pracują właśnie nad wydaniem publikacji, gdzie mają być pokazane realne minimalne stawki za osoby wykonuje usługi intelektualne.

Idźmy zatem dalej. Czytamy, że organizacje sektorów budownictwa i nieruchomości w ramach porozumienia mającego na celu określenie minimalnej stawki za roboczogodzinę i ułatwienie kalkulacji kosztów pracy w zamówieniach rekomendują nową stawkę minimalną – tylko czy znajduje ona realne zastosowanie na budowach? Czy nie jest ciągle tak, że uznaje się: „jakoś dojdziemy do porozumienia”?

Na to pytanie trudno odpowiedzieć – każdy z podmiotów konkurujących na rynku kalkuluje swoje ceny w odniesieniu do własnych kosztów, zakładanych poziomów marży itp. I właśnie ze względu na tę konkurencyjność wydaje mi się, że próba ustalenia obowiązującej wszystkich stawki za roboczogodzinę jest porywaniem się z motyką na słońce. Innymi słowy – nikomu nie zależy na tym, aby takie regulacje faktycznie weszły w życie. Moim zdaniem stawka kalkulacyjna nie ma przełożenia na realne oferty wykonawców.

A jeśli chodzi o przetargi? Wiele inwestycji, nie tylko zresztą tych finansowanych ze środków publicznych, zlecanych jest w trybie przetargowym. Jakie znaczenie ma minimalna stawka kalkulacyjna w takim przypadku?

Niewielkie. Mimo usilnych starań o wprowadzenie innych kryteriów przetargowych zdecydowana większość przetargów końcowo rozstrzygana jest na podstawie kosztów – najczęściej wszystkie pozostałe wymagania są spełniane przez wykonawców w 100%. W związku z tym firmy cały czas walczą o uzyskanie jak najniższej ceny i nie zależy im na tym, aby stosować w swoich wycenach ujednolicone stawki. MSK jest jednak całkowicie oderwana od rzeczywistości – kolokwialnie mówiąc, znalezienie wykwalifikowanego pracownika fizycznego (brukarz, zbrojarz, cieśla itp.), który zgodzi się pracować za takie kwoty, graniczy z cudem.

Źródło: B-Act.

Budownictwo mieszkaniowe w Polsce wg GUS

ej-yao-194786-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport pt. „Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń-listopad 2023 roku”.

Jak czytamy w raporcie GUS, w okresie styczeń – listopad 2023 roku oddano do użytkowania mniej mieszkań niż przed rokiem. Ponadto spadła też liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym oraz liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto.
Według wstępnych danych zgromadzonych przez główny Urząd Statystyczny, w okresie styczeń – listopad 2023 roku oddano do użytkowania 199,6 tys. mieszkań, tj. 7,1% mniej niż w analogicznym okresie roku 2022.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

PlanRadar wspiera pracę zdalną na placu budowy w sezonie świątecznym

PlanRadar_zdjęcie_2
PlanRadar wspiera pracę zdalną na placu budowy w sezonie świątecznym.

W dynamicznej branży budowlanej, gdzie prężne tempo projektów spotyka się z wyzwaniami związanymi z nadchodzącym sezonem świąteczno-urlopowym, praca zdalna staje się kluczowym narzędziem efektywnego zarządzania budową. Ekspert PlanRadar mówi o tym, jak dzięki nowoczesnym technologiom sprawować kontrolę nad trwającymi pracami bez konieczności wychodzenia z domu.

Sezon świąteczny, niewątpliwie wyjątkowy dla wielu, nie zwalnia tempa w branży budowlanej. Przeciwnie, wykonawcy i zarządcy nieruchomości zmagają się z dodatkowymi wyzwaniami organizacyjnymi oraz administracyjnymi. Wiążą się one nie tylko z ograniczoną liczbą rąk do pracy w gorącym sezonie urlopowym, ale także koniecznością zamknięcia miesiąca jak i całego roku. Z pomocą przychodzą tutaj nowoczesne rozwiązania, które pozwalają na zdalne zarządzanie dokumentacją oraz kontrolę postępów na terenie inwestycji z dowolnego miejsca na świecie. Jednym z nich jest platforma PlanRadar, która oferuje wykonawcom i właścicielom obiektów innowacyjne narzędzia pozwalające na przeniesienie części kluczowych procesów do komputerów i urządzeń przenośnych.

Dla nas praca zdalna na placu budowy to nie tylko nowoczesne podejście do zarządzania projektami budowlanymi, ale także realna odpowiedź na potrzeby dzisiejszego rynku. PlanRadar nie tylko umożliwia użytkownikom kontrolę nad projektem z dowolnego miejsca, ale także rewolucjonizuje sposób zarządzania dokumentacją mówi Krzysztof Studziński, Regional Manager PlanRadar w Polsce.To szczególnie ważne w sezonie świąteczno-noworocznym, kiedy każdy chce mieć więcej czasu dla siebie i bliskich i nie martwić się przy tym o postępy prac na budowie i zamknięcie formalności na koniec rokudodaje ekspert.

Źródło: PlanRadar.

Spory budowlane – jak je skutecznie rozwiązywać?

ej-yao-194786-unsplash
Odpowiednio prowadzona procedura roszczeniowa daje możliwość rozstrzygania sporu na gruncie kontraktu, co pozwala ograniczyć lub wyeliminować kosztowne i długotrwałe procesy sądowe. Od 2017 r. spółka B-Act z Bydgoszczy zarządzała roszczeniami dotyczącymi kontraktów o łącznej wartości blisko 2,3 mld zł, związanymi z realizacją inwestycji drogowych, kolejowych, obiektów kubaturowych i przemysłowych oraz gospodarki wodno-ściekowej.

– Większość spraw wymagała długotrwałych mediacji oraz szukania kompromisu w skomplikowanych relacjach i oczekiwaniach zbudowanych na niejednoznacznych zapisach umownych – zauważa Szymon Baran, specjalista ds. realizacji kontraktów.

W portfelu spółki inżynieryjnej z Bydgoszczy znalazły się dotychczas spory pomiędzy wykonawcami a inwestorami dotyczące prac o łącznej wartości 521 mln zł.

Konflikty pojawiające się podczas realizacji inwestycji budowlanych wiążą się ze wzrostem kosztów realizacji umowy i przedłużeniem terminu ukończenia zlecenia.

Niechęć zamawiających do rekompensowania wykonawcom strat z tytułu wystąpienia zdarzeń stanowiących działanie tzw. siły wyższej, takich jak pandemia i wybuch wojny w Ukrainie, są przyczyną uzasadnionych roszczeń o sfinansowanie dodatkowego kosztu i zmianę terminów. Możemy również przeczytać, że czynnikiem wywołującym spór niejednokrotnie okazują się błędy lub pominięcia w dokumentacji w formule „wybuduj” oraz zwrot „inaczej to sobie wyobrażałem”, czyli zastanie na placu budowy odmiennych warunków.

– Oczywiście zawsze należy mieć na uwadze to, że zamawiający stosują różne metody definiowania siły wyższej w opracowywanych przez siebie warunkach kontraktowych. Sformułowanie ewentualnego roszczenia ze względu na siłę wyższą powinno zostać poprzedzone kompleksową analizą zapisów kontraktu przez wykonawcę, umowa może bowiem nakładać dodatkowe zobowiązania dotyczące metodyki dowodzenia zasadności takiego roszczenia – wyjaśnia Szymon Baran.

Możemy się także spotkać z sytuacjami, gdy spory powstają na tle niedokładnych lub powierzchownych opisów wymagań zamawiającego, zwłaszcza w formule „zaprojektuj i wybuduj”.

Mało precyzyjnie, ale życzliwie

Już tylko z pobieżnej lektury różnych opracowań wynika, że w Polsce strony sporu chętniej niż na innych rynkach powołują się na okoliczności zewnętrzne i rzadziej przypisują swojemu kontrahentowi – drugiej stronie umowy – przyczyny powstania konfliktu.

– Takie podejście, w mojej ocenie, dotyczy przede wszystkim inwestycji finansowanych ze środków publicznych. Zamawiający obawiają się, że konieczność zapłaty dodatkowego wynagrodzenia związanego z wprowadzeniem zmiany, która wynika np. ze sformułowania nieprecyzyjnego opisu przedmiotu zamówienia, skutkować może konsekwencjami personalnymi. Zatem jeżeli mamy do czynienia z wpływem niedokładnego opisu przedmiotu zamówienia na czas ukończenia inwestycji i – równolegle – inną (zewnętrzną) okolicznością, to zamawiający dążą do wprowadzenia zmiany opartej na przesłance zewnętrznej – przekonuje S. Baran.

Czy spory budowlane są domeną tylko dużych graczy?

Spory budowlane dotyczą każdej inwestycji, nawet najmniejszej. Znakomitym tego przykładem jest chociażby budowa domu. Zazwyczaj są to obiekty proste (pod kątem technicznym), których dokumentacja budowlana jest opracowana szczegółowo i wielokrotnie wykorzystywana – mowa o projektach dostępnych poglądowo na stronach internetowych. Większość sporów związanych z tego rodzaju przypadkami rozwiązywana jest przez wykonawcę i inwestora w sposób konsensualny, również ze względu na ich wartość.

Spory prowadzone przy inwestycjach rzędu od kilku do kilkuset milionów złotych, najczęściej wiążą się z potrzebą zaangażowania wykwalifikowanej kadry, mającej umiejętność analizowania przypisywanych wykonawcy zobowiązań, sytuacji z terenu budowy, wpływu okoliczności zewnętrznych (np. siły wyższej), zmian powszechnie obowiązującego prawa etc. oraz powiązania tych zdarzeń z założeniami zawartymi w ofercie wykonawcy. Również sama wartość sporów prowadzonych przez – jak to ujęto w pytaniu – „dużych graczy” powoduje, że niejednokrotnie informacje na ten temat, będąc komentowanymi w mediach, przedostają się na zewnątrz, do szerszego grona odbiorców. Nie zmienia to jednak faktu, że w obu przypadkach warto zasięgnąć opinii eksperta, co może pozwolić na rozwiązanie sporu w drodze wzajemnych negocjacji lub wzmocnić argumentację jednej ze stron przed wprowadzeniem go na drogę sądową.

Jedna z pracowni badawczych napisała, że aż 66% uczestników sporu rozstrzygnięcie swojej sprawy upatrywało w strategii „poczekamy, zobaczymy”.

Takie podejście nie prowadzi do rozwiązania sporu w sposób zrównoważony i sprawiedliwy dla obydwu stron. Zaniechanie gromadzenia materiału dowodowego od momentu wystąpienia okoliczności stanowiącej podstawę konfliktu może jedynie skomplikować odpowiednie zbadanie sprawy i stanowić przeszkodę w próbie zawarcia kompromisu. Nadto, jeżeli kompromis ten byłby niemożliwy do osiągnięcia na podstawie procedur kontraktowych, to nieodpowiednie prowadzenie procedury roszczeniowej utrudni również uzyskanie sprawiedliwego wyroku sądowego. Sam sąd będzie także badał, czy strony wypełniły przypisane im zobowiązania umowne, wyrażały wolę współpracy i czy ich postępowanie nie przyczyniło się do zwiększenia przedmiotu sporu lub jego wartości. Jeżeli przedmiotem sporu byłaby zapłata kar umownych, to sąd miałby możliwość dokonania miarkowania wysokości tej kary (na żądanie dłużnika), co uzależnione jest od tego, czy zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane – art. 484 § 2 k.c. Zatem taktyka „poczekamy, zobaczymy”, polegająca na uporczywym trwaniu przy własnej pozycji bez wykonywania jakichkolwiek działań zaradczych, może skutkować osiągnięciem celu odwrotnego do zamierzonego.

Negocjacje czy może lepiej od razu do sądu?

Znakomita większość umów zawiera zobowiązanie nakazujące rozwiązywanie sporów przez strony w sposób polubowny. Nierzadkie są również sytuacje, w których umowa każe skierować spór do mediacji lub koncyliacji, a dopiero w ostateczności – na drogę postępowania sądowego. W takim przypadku obowiązkiem stron jest postępowanie zgodnie z dotyczącymi ich zapisami, a nie wybór metody zażegnania konfliktu. – Na podstawie własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że rozwiązywanie sporów w sposób polubowny jest każdorazowo korzystne dla realizowanej inwestycji. Trwa krócej, a co za tym idzie – ogranicza niekorzystny wpływ okoliczności stanowiącej przedmiot konfliktu na termin realizacji kontraktu – zapewnia Miron Klomfas, dyrektor generalny B-Act. – Przewlekłe prowadzenie sporu na drodze postępowania sądowego wydłuża czas oczekiwania stron na otrzymanie przysługujących im uprawnień, których uzyskanie byłoby możliwe w drodze mediacji, nawet wtedy, gdy trzeba by się wspomóc firmą wyspecjalizowaną w rozwiązywaniu konfliktów – dodaje dyrektor Klomfas.

Nie zapominajmy, że konsekwencją trwania jednego sporu może być pojawienie się kolejnych przeszkód i opóźnień w realizacji harmonogramu, których efektem będą następne roszczenia. Dobrze poprowadzona mediacja pozwala nie tylko rozwiązać istniejący problem, ale również wypracować metodę radzenia sobie z trudnymi tematami, zwłaszcza w kwestii wzajemnych rozliczeń, która pozwoli stronom na zakończenie inwestycji bez wszczynania kolejnego sporu.

Źródło: B-Act.

Jakie są najczęstsze problemy branży meblarskiej?

Mat.-prasowe-38
Branża meblarska boryka się z poważnymi kłopotami, które są spowodowane m.in. ograniczeniem eksportu, inflacją, czynnikami makroekonomicznymi i trudnymi warunkami operacyjnymi. Tylko w lipcu br. sprzedaż w kategorii „meble, rtv, agd” była niższa o 11,6 proc1. Co więcej, branża ma kłopot nie tylko ze spadającą sprzedażą, ale także brakiem rąk do pracy. Na jakie inne bolączki skarżą się firmy z branży meblarskiej? Oto one.

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w lipcu 2023 r. była niższa niż przed rokiem aż o 4,0 proc. (wobec wzrostu o 2,0 proc. w lipcu 2022 r.). W porównaniu z czerwcem br. odnotowano wzrost sprzedaży detalicznej o 1,9 proc. W okresie styczeń-lipiec2 2023 r. zmalała ona r/r o 5,4 proc. (w 2022 r. wzrost o 8,0 proc.) – podaje Główny Urząd Statystyczny. Także branża meblarska boryka się z problemami (spadek sprzedaży o 11,6 proc. r/r), choć do niedawna radziła sobie całkiem dobrze, pomimo niepewnej sytuacji gospodarczej.

Branża meblarska stanowi istotny element polskiej gospodarki – odpowiada bowiem za ok. 2,5 proc. PKB. Jakie są bolączki firm z sektora meblowego? Oprócz spadku sprzedaży to brak rąk do pracy, spadek rentowności, zatory finansowe, a w niektórych przypadkach – utrata płynności finansowej.

Spadek sprzedaży mebli = ogromne wyzwanie dla firm

W latach 2013-2017 eksport polskich mebli wzrósł o ponad 40 procent. Rozwoju branży nie zatrzymała także pandemia COVID-19. Wiosną 2020 roku Polska zajmowała trzecie miejsce pod względem eksportu mebli i szóste w ich produkcji. Co zatem spowodowało, że branża obecnie notuje spadki? To głównie czynniki makroekonomiczne, a także ciężkie warunki operacyjne. Wzrosły koszty energii, surowców, a także pracownicze. Spadła natomiast rentowność sprzedaży i liczba zamówień.

Zdaniem Sebastiana Kopieja, Prezesa Zarządu agencji PR Commplace, nawet w trudnych sytuacjach istnieje kilka sposobów, by zwiększyć sprzedaż.

– Należy pamiętać, że żyjemy w erze cyfrowej, a klienci oczekują wygody i szybkości w zakupach. W związku z tym, wdrażając strategię online, musimy skupić się na kilku kluczowych elementach, aby osiągnąć sukces. Nasza strona internetowa powinna być łatwa w nawigacji i przyjazna dla użytkowników. Zrozumienie potrzeb naszej docelowej grupy klientów jest kluczowe. Musimy dostosować treści, wygląd i funkcjonalność strony do oczekiwań naszych klientów – wyjaśnia Sebastian Kopiej. – Zaś proces zakupowy online powinien być prosty i intuicyjny. Klienci nie lubią tracić czasu na skomplikowane procedury zamawiania. Oferując im łatwość i wygodę, zwiększamy szanse na konwersję.

Nie tylko strona internetowa odgrywa ważną rolę w całym procesie. Istotne jest również to, w jaki sposób zbudujemy naszą platformę sprzedażową w kanale e-commerce. – Na pewno powinna być ona intuicyjna, dostosowana do wszystkich urządzeń mobilnych, prosta, spersonalizowana i musi być stale optymalizowana – dodaje prezes Commplace.

Rosnące koszty operacyjne – czy można im zaradzić?

Firmy z branży meblarskiej borykają się także z rosnącymi kosztami operacyjnymi. To branża, która jest energochłonna, a ostatnie wzrosty cen gazu i energii spowodowały, że sprzedaż stała się mniej rentowna. Na tę sytuację mają także wpływ rosnące koszty pracownicze. Firmy już dzisiaj zastanawiają się, skąd wziąć środki pieniężne na zapowiadane podwyżki minimalnej płacy krajowej. Od stycznia 2024 roku najniższa pensja ma bowiem wynosić 4 242 zł brutto, a od lipca przyszłego roku – 4 300 zł brutto.

Nie bez znaczenia na prowadzenie biznesu są także podwyżki cen surowców. Rośnie m.in. koszt zakupu drewna, który stanowi jeden z głównych surowców do tworzenia mebli.

Przedsiębiorstwa nadal borykają się z brakiem rąk do pracy. Lukę, którą niedawno wypełnili pracownicy ze Wschodu, nadal należy uzupełniać. Firmy – by zachęcać do pracy u siebie – inwestują w kampanie zarówno outdoorowe, jak i internetowe. Jedno jest pewne – potrzebne są zdecydowane działania, by branża meblarska w Polsce wróciła do dobrej kondycji.

1 Dynamika sprzedaży detalicznej w lipcu 2023 r., Dane GUS.

Źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.

Prezydent podpisał ustawę o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

lad_przestrzenny
Reforma ładu przestrzennego w Polsce stała się więc faktem. Uchwalona ustawa ujednolica, upraszcza i przyspiesza procedury dotyczące planowania przestrzennego w blisko 2500 gmin. Jakie konkretne zmiany wprowadza nowe prawo? Komentuje ekspert firmy doradczej Lege Advisors.

Jak pokazuje tegoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli, obowiązujące od 20 lat przepisy „nie zapewniają racjonalnego kształtowania ładu przestrzennego w gminach i ich zrównoważonego rozwoju. W efekcie dochodzi do rozproszenia zabudowy, uszczuplenia terenów zielonych, a nawet do degradacji krajobrazu.” Ten chaos przestrzenny w Polsce generuje rocznie ponad 83 mld zł strat. Wchodzące w życie nowe prawo o ładzie przestrzennym ma tę sytuację uzdrowić.

Najważniejsze zmiany w prawie

Pierwsza istotna zmiana to w miejsce obecnie funkcjonującego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, wprowadzenie nowego narzędzia planistycznego – planu ogólnego. Obejmie on, podobnie jak studium, cały obszar gminy i w przeciwieństwie do studium, będzie stanowił akt prawa miejscowego.

– Zawarte w planie ogólnym ustalenia będą wiążące zarówno przy sporządzaniu planów miejscowych, jak i przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy. Gminy mają czas do końca 2025 roku, aby uchwalić plany ogólne. – tłumaczy Maciej Semczak, ekspert ds. nieruchomości firmy doradczej Lege Advisors.

Ponadto ustawodawca stworzył nowy rodzaj planu miejscowego – zintegrowany plan inwestycyjny, uchwalany na wniosek inwestora. Dzięki temu możliwe będzie uchwalenie planu miejscowego oraz realizacja inwestycji przy współudziale inwestorów.

– Uchwalenie takiego planu będzie możliwe po podpisaniu umowy pomiędzy gminą a inwestorem. Umowa określi wzajemne prawa i obowiązki stron, w tym zobowiązania inwestora do realizacji inwestycji celu publicznego, towarzyszących inwestycji głównej. – wyjaśnia Maciej Semczak.

Zmiany dotknęły również decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Do tej pory wydawano je na czas nieokreślony. Aktualnie będą one ważne tylko przez okres 5 lat.

Kolejną nowością w prawie ma być rejestr urbanistyczny. Jego uruchomienie planowane jest na 2026 rok. Będzie to nieodpłatny, dostępny dla wszystkich zainteresowanych system teleinformatyczny, w którym znajdą się m.in. dokumenty powstające w trakcie sporządzania aktów planistycznych, raporty z konsultacji społecznych, decyzje administracyjne związane z planowaniem przestrzennym czy rozstrzygnięcia organów nadzoru.

Za mało czasu na zmiany

– Jest wiele głosów, że opracowanie nowych planów ogólnych dla kilku tysięcy gmin w ciągu 2 lat jest prawie niewykonalne. Inni zwracają uwagę, że ustawa nie wygasza decyzji o warunkach zabudowy wydanych do tej pory. To może być problematyczne, ponieważ na tworzone plany ogólne i miejscowe wpływ mogą mieć decyzje wydane nawet 10-20 lat temu. – przestrzega Maciej Semczak.

Zdaniem eksperta, pozytywnie odbierane są przepisy dotyczące zintegrowanego planu inwestycyjnego czy stworzenia rejestru urbanistycznego. Czas pokaże, czy powyższe zmiany korzystnie wpłyną na ład przestrzenny w Polsce.

Źródło: Lege Advisors.

GUS z komunikatem w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej w drugim kwartale 2023 roku

markus-spiske-484245-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował komunikat w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej w drugim kwartale 2023 roku.

Jest to komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 18 sierpnia 2023 r. w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej w II kwartale 2023 r.

Jak czytamy w komunikacie opublikowanym przez GUS, w związku z art. 17 ust. 4 i 6 ustawy z dnia 2 kwietnia 2009 r. o zmianie ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa oraz niektóre osoby prawne, ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 545 oraz z 2015 r. poz. 1169) ogłasza się, że ceny produkcji budowlano-montażowej w II kwartale 2023 r. w stosunku do I kwartału 2023 r. wzrosły o 2,1%.

Źródło: GUS.

Polski rynek nieruchomości: Handel materiałami budowlanymi musi się zmienić

Michał Prałat
Najważniejszym zadaniem, jakie stoi dziś przed branżą – i zarazem największym wyzwaniem – jest digitalizacja procesu budowlanego, od producenta przez hurtownie, sklepy oraz wykonawców po klientów końcowych. Jeżeli branża chce się rozwijać, musi się z tym zmierzyć. Platforma handlowa, którą stworzył Michał Prałat, pokazuje, jak można to zrobić zarówno na rynku polskim, jak i stając się hubem dla przedsiębiorstw chcących zaopatrywać klientów m.in. z Niemiec, Ukrainy i Szwecji. Dziś platforma budio.pl współpracuje z ponad 1200 hurtowni budowlanych i kilkudziesięcioma producentami. A to dopiero początek.

Fakty nie kłamią

Branża budowlana jest jedną z najmniej zdigitalizowanych gałęzi gospodarki. Przedsiębiorstwa w sektorze wydają się zabetonowane z funkcjonującymi od lat procesami i standardami rodem z lat 90. Dziś przepaść powiększa się jeszcze dynamiczniej. Podczas gdy sztuczna inteligencja przyczynia się do rozwoju kolejnych obszarów, budowlanka stoi w miejscu. Dług technologiczny firm rośnie, a ich rentowność spada. Czy ktoś jest w stanie ruszyć tego kolosa? Nadchodząca rewolucja przemysłowa nie będzie czekać długo.

Zmianom nie sprzyjały również tanie kredyty hipoteczne, które dodatkowo uspokajały branżę. W efekcie większość tkwiła w błędnym przekonaniu o skuteczności dotychczasowych rozwiązań i polityki handlowej. Bo skoro kupują, to po co wprowadzać nowości?

– Kto nie zrozumie, jak bardzo zmienia się handel, ten… szybko zniknie z rynku. Rewolucja technologiczna nie zatrzyma się tylko dlatego, że powiemy jej, że nie jesteśmy przygotowani, a nasz klient ma konserwatywne podejście do zakupów – podkreśla zdecydowanie Michał Prałat, prezes zarządu Budio.pl SA, która powstała w wyniku transformacji cyfrowej Polskiej Dystrybucji Budowlanej sp. z o.o. oraz BeSoft SA, a także prezes zarządu spółki BeSoft SA. – W Budio wiemy o tym najlepiej. Pomimo alarmistycznych prognoz i posępnych komentarzy dotyczących koniunktury na rynku materiałów budowlanych za pomocą naszej platformy transakcyjnej B2B budio.pl sprzedajemy więcej, niż zakładaliśmy. A byliśmy optymistyczni – dodaje prezes Prałat.

Firma BeSoft SA, wcześniej Polska Dystrybucja Budowlana sp. z o.o., od ponad 12 lat działa na rynku jako tradycyjny dystrybutor materiałów budowlanych. Dotąd jej model biznesowy opierał się głównie na zakupie materiałów budowlanych od producentów oraz ich sprzedaży za pośrednictwem handlowców terenowych i zdalnych koordynatorów do niezależnych hurtowni budowlanych w całej Polsce.

W 2015 r. zarząd podjął decyzję o informatyzacji działalności firmy, w efekcie czego został wdrożony system SAP, a w kolejnych latach powstała BeSoft sp. z o.o., która nabyła wszystkie kompetencje niezbędne do wytwarzania oprogramowania. W wyniku współpracy obu spółek utworzono innowacyjną budowlaną platformę transakcyjną B2B budio.pl. W 2023 r. nastąpiło połączenie obu firm. W rezultacie powstała BeSoft SA.

– Zbudowaliśmy solidne fundamenty. Zaczęliśmy od własnego zespołu IT, następnie zdigitalizowaliśmy wewnętrzne procesy handlowe, teraz nadszedł czas na cały rynek. Łączymy wiedzę budowlaną z nowoczesnymi technologiami, testujemy wiele rozwiązań, podczas gdy konkurencja od wielu lat próbuje kopiować modele funkcjonujące w innych branżach. W dodatku wykorzystuje firmy zewnętrzne, które nie mają doświadczenia w budowlance – podsumowuje Rafał Gabler, wiceprezes zarządu spółki.

Do końca 2022 r. firma obsługiwała ok. 600 niezależnych punktów sprzedaży materiałów budowlanych. Dziś jest ich dwa razy więcej, a obecni i nowi klienci mogą kupować materiały online w BeSoft SA, za pośrednictwem platformy transakcyjnej budio.pl. Teraz 98% transakcji jest realizowanych poprzez platformę.

– Na wzrosty ma wpływ przede wszystkim użyteczność platformy, jej unikalny interfejs konwersacyjny oraz możliwość implementacji i automatycznej kalkulacji warunków handlowych. Nad wszystkim czuwa zintegrowany z platformą autorski CRM, który zapewnia monitoring wskaźników i jednolity dostęp do informacji dla wszystkich interesariuszy procesu handlowego – ocenia Rafał Gabler.

Skomplikowany proces handlowy

W Polsce funkcjonuje ok. 15 tys. lokalnych punktów handlowych. Rynek jest bardzo rozdrobniony, a jego wartość – trudna do oszacowania, ze względu na double counting. Każdy produkt jest sprzedawany wielokrotnie: od producenta przez dystrybutora do hurtowni budowlanej, która przekazuje go wykonawcom lub klientom indywidualnym. W rzeczywistości każdy sprzedaje każdemu.

Żaden dystrybutor nie oferuje najlepszych warunków handlowych w przypadku wszystkich produktów. Poszczególne firmy specjalizują się w określonym asortymencie. Jedna w ścianach, druga w dachach, kolejne dostarczają izolacje i chemię budowlaną. Ceny zmieniają się nawet w interwale tygodniowym. Hurtownie budowlane muszą kontaktować się z wieloma przedstawicielami, by uzyskać kompletną ofertę.

Największych graczy na rynku cechuje skomplikowana struktura własności i kosztów, co negatywnie wpływa na decyzyjność i uniemożliwia elastyczną reakcję na zmiany.

Mniejsi dystrybutorzy i hurtownie budowlane mają problem z sukcesją i sprzedażą przedsiębiorstwa. Większość jest w wieku przedemerytalnym. Ani inwestorzy, ani spadkobiercy nie rozumieją do końca tego biznesu i preferują bardziej policzalne i nowoczesne specjalizacje. Budowlanka nie jest trendy.

– Branża budowlana zdecydowanie jest sexy – nie zgadza się z powszechnie panującą opinią Michał Prałat. – Wystarczy spojrzeć na jej udział w PKB (ok. 10%, tylko ten ewidencjonowany), potencjał i brak funkcjonujących rozwiązań technologicznych. Możemy tworzyć standardy i w ten sposób sami sprawić, że stanie się nowoczesna. Błękitny ocean możliwości. Zauważamy także coraz większe zainteresowanie ze strony inwestorów kapitałowych.

Co teraz?

Obecnie, po upływie dwóch kwartałów roku 2023, rynek budowlany płynie na fali wykończenia rozpoczętych w ubiegłych latach budów. Pomimo że ceny materiałów wykończeniowych dalej kształtują się na poziomie o ok. 50% wyższym niż w 2021 r., ich wartość spadła już o ok. 25% w porównaniu ze szczytami z 2022 r. Popyt na nie będzie malał wraz z ostatnimi pociągnięciami pędzla na istniejących budowach. Widać pierwsze oznaki ochłodzenia.

– Podmioty na rynku obniżają ceny, aby zachęcić klientów do kupna, co dodatkowo pogarsza, i tak niską z powodu wzrostu płac i cen energii, rentowność przedsiębiorstw budowlanych. To niebezpieczna spirala, która może doprowadzić do upadku wielu firm – zauważa Michał Prałat. Dziś sporo osób zadaje sobie pytanie, czy branża budowlana musi „popłynąć”. Czy w takich warunkach można generować wzrost? – Naszym zdaniem kluczem do sukcesu w obecnej sytuacji jest dywersyfikacja oferty produktów, powodująca zwiększenie średniego koszyka klientów, oraz umiejętność skalowania działalności bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Jednym słowem: technologia – dodaje Michał Prałat.

Przyszłość wygląda obiecująco

– Zarówno kredyt 2%, jak i rozstrzygnięcie w sprawie kredytów frankowych może na nowo napędzić sprzedaż i koniunkturę. Oba wspomniane wydarzenia to zapowiedź napływu dodatkowych środków na rynek – uważa prezes i dodaje: – Ale na tym nie kończą się możliwości rozwoju. Jest ich znacznie więcej.

Już dziś część sprzedawanych w Polsce materiałów i usług budowlanych trafia do odbiorców za granicą. Spółka chce rozwijać ten kierunek – mierząc głównie w tzw. bliską zagranicę, czyli Niemcy, Ukrainę, Słowację, Czechy, republiki nadbałtyckie czy kraje skandynawskie, ze względu na partnerstwa handlowe oraz obecność wielu polskich wykonawców.

– Nie zamierzamy zatrzymywać się na tradycyjnej dystrybucji. Rozpoczęliśmy działania handlowe w Niemczech, Ukrainie i Szwecji. Stajemy się hubem dla przedsiębiorstw chcących handlować na tamtejszych rynkach. Mamy technologię i know-how prawno-podatkowe. Platforma jest w pełni skalowalna, co pozwoli na poszerzenie jej o inne branże. Obecnie prowadzimy rozmowy z dostawcami domów prefabrykowanych i OZE. Chcemy stać się jedynym miejscem, które odwiedzisz, kupując dom lub materiały budowlane. Nieważne, skąd pochodzisz, nieważne, kim jesteś: wykonawcą, deweloperem czy klientem indywidualnym – dodaje zdecydowanie Rafał Gabler.

W Polsce nie istnieją konkurencyjne wobec budio.pl platformy. Rynek jest bardzo rozdrobniony na kilku dystrybutorów i wiele hurtowni budowlanych. Założyciele platformy upatrują w tym szansę na rozwój oraz ewentualne przejęcia. Spółka rozważa różne ścieżki rozwoju. Obecnie jest on finansowany własnym kapitałem. W grę wchodzi zarówno wejście na Giełdę Papierów Wartościowych, jak i pozyskanie inwestora strategicznego. Obie drogi pozostają otwarte i cały czas prowadzone są rozmowy.

– Dostrzegamy w branży budowlanej szerokie perspektywy dla cyfrowego rozwoju i w konsekwencji chcemy stać się jego liderem – podsumowuje wiceprezes Rafał Gable.

BeSoft, dystrybutor materiałów budowlanych, wcześniej znany jako Polska Dystrybucja Budowlana, systematycznie zwiększa skalę i osiąga coraz lepsze wyniki finansowe. Tylko w I półroczu br. spółka wypracowała ponad 102 mln zł przychodów. Zysk operacyjny EBIT wyniósł ponad 3,3 mln zł, z kolei zysk netto to prawie 2 mln zł. Wypracowane wyniki to efekt skutecznie obranej strategii, opartej na silnym pozycjonowaniu w e-handlu i konsekwentnym rozwoju autorskiej platformy transakcyjnej Budio.pl, która już w pierwszym półroczu swojej działalności podwoiła liczbę klientów spółki.

Źródło: BeSoft SA. 

Inwestycje budowlane – tych błędów się wystrzegaj

Mat.-prasowe-24
Inwestycje budowlane – tych błędów się wystrzegaj! Jak wynika z najnowszego raportu The Polish Real Estate Guide 2023, opracowanego przez EY, łączny wolumen inwestycji budowlanych w Polsce w 2022 roku osiągnął 5,8 miliarda euro. Mimo ogólnego spowolnienia aktywności inwestycyjnej w Europie, nieruchomości w Polsce pozostają atrakcyjne zarówno dla lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów. Niemniej realizacja inwestycji budowlanej wymaga szerokiej wiedzy. Składa się bowiem z szeregu działań, które muszą być starannie zaplanowane, zintegrowane i przeprowadzone, co pozwala na wyeliminowanie potencjalnych, kosztownych błędów. Przedstawiamy cenne wskazówki i narzędzia, które pomogą inwestorom uniknąć wielu pułapek już na początku inwestycji budowlanej.

Sois treści:
Brak wstępnego audytu terenu
Niedoszacowanie terminu realizacji i budżetu inwestycji
Wybór nieodpowiednich partnerów

Jeden błąd, niczym efekt domina, często pociąga za sobą kolejne. Start inwestycji budowlanej może być więc kluczowym momentem, który wpłynie na ostateczny sukces lub porażkę całego przedsięwzięcia. Podjęcie właściwych decyzji i wyeliminowanie błędów na tym etapie jest niezwykle istotne dla dalszego efektywnego zarządzania projektem budowlanym i osiągnięcia zamierzonych celów. Inwestycja budowlana składa się z całego szeregu działań, są jednak newralgiczne punkty, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Przyjrzymy się bliżej trzem z nich.

Brak wstępnego audytu terenu

Analiza terenu przed inwestycją to kluczowy krok, uwzględniający aspekty środowiskowe, planistyczne i techniczne. Oprócz oceny atrakcyjności terenu dla danej inwestycji, ważne jest także sprawdzenie, czy na wybranym obszarze jest ona w ogóle możliwa. Informacje na temat przeznaczenia danego obszaru – co dla inwestora stanowi wskazówkę odnośnie możliwości jego wykorzystania – zwykle są zawarte w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Jeżeli dany teren nie jest w nim ujęty, należy złożyć wniosek o wydanie warunków zabudowy. Niemniej nawet w przypadku możliwości zrealizowania projektu, warto podjąć dodatkowe kroki, w postaci identyfikacji ograniczeń, ryzyk i szans. Wszystko to pozwala lepiej oszacować koszty i czas realizacji, a w niektórych przypadkach może prowadzić nawet do podjęcia decyzji o zaniechaniu budowy. – Przykładowo, badania geotechniczne mogą ujawnić potrzebę kosztownej wymiany gruntu, co znacząco wpłynie na budżet, a tym samym może sprawić, że inwestycja stanie się nieopłacalna – zauważa Andrzej Przesmycki, CEO w Project Management, firmie zajmującej się wspieraniem inwestorów na każdym etapie procesu inwestycyjnego: od wstępnych analiz, przez projektowanie, po nadzór budowlany.

Poza aspektami technicznymi i środowiskowymi, warto również „zbadać” nieruchomość pod kątem prawnym, aby uniknąć potencjalnych problemów związanych z własnością i prawami do gruntu. Staranne przygotowanie analizy terenu pomoże inwestorowi podejmować mądrzejsze decyzje i zminimalizować ryzyko nieprzewidzianych komplikacji, które mogłyby się pojawić w trakcie realizacji inwestycji.

Niedoszacowanie terminu realizacji i budżetu inwestycji

Nieuwzględnienie wszystkich istotnych aspektów w harmonogramie i budżecie inwestycji na samym początku przedsięwzięcia niesie ze sobą poważne obawy co do ostatecznej rentowności projektu. Część błędów może wynikać z braku przeprowadzenia wspomnianej wstępnej analizy terenu. Niektóre dodatkowe zadania, konieczne do wykonania przed realizacją inwestycji, jak np. rozbudowa sieci wodociągowych, kanalizacyjnych itd. czy budowa odcinka drogi, są nie tylko kosztowne, ale również czasochłonne. Co jeszcze może pójść nie tak? – Z naszych obserwacji wynika, że często popełnianym błędem jest brak uwzględnienia konieczności uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach czy warunków zabudowy – mówi Kaja Sawicka, Head of PM Predevelopment w Project Management. – Proces ten co prawda nie wiąże się dużymi nakładami finansowymi, ale trwa od kilku do kilkunastu miesięcy i praktycznie całkowicie wstrzymuje możliwość realizacji przedsięwzięcia jeszcze przed wystąpieniem o pozwolenie na budowę – ostrzega.

Podczas wstępnego rozpoznania terenu inwestorzy muszą pamiętać, że to tylko pierwszy krok w procesie realizacji inwestycji. Także otrzymanie warunków technicznych i uzgodnień odnośnie dostarczenia mediów, mimo, że to ważne etapy, to nie gwarantują jeszcze pełnej możliwości realizacji projektu, ponieważ wydawane są terminowo. Podobnie jak decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach czy uzgodnienia z konserwatorem zabytków. Dlatego, zwłaszcza w przypadku długotrwałych inwestycji, szczególnie istotne jest upewnienie się, że uzgodnienia wciąż obowiązują i umożliwią zrealizowanie zamierzonych celów.

Wybór nieodpowiednich partnerów

Część inwestorów, chcąc zmaksymalizować zyski, decyduje się działać samodzielnie, począwszy do wyboru terenu po koordynowanie wszystkich prac. Z tych samych pobudek starają się uzyskać pozwolenie na budowę z pomocą niedoświadczonych biur architektonicznych. Niestety, często to najprostsza droga do frustracji, zwłaszcza, gdy pojawiają się przeciwności losu, które wymuszają rozpoczęcie procedur od początku, generując dodatkowe koszty i opóźnienia w realizacji projektu.

Jak więc uniknąć tych pułapek i zapewnić sukces inwestycji? Kluczem może być współpraca z zaufanym partnerem, który kompleksowo „zaopiekuje się” wszystkimi aspektami projektu budowlanego – od wyboru odpowiedniej ziemi, po uzyskanie pozwolenia na użytkowanie. Taki partner, będący doświadczonym przewodnikiem na drodze do sukcesu, może wspierać inwestora krok po kroku, pomagając w tworzeniu harmonogramu i optymalizacji budżetu.

– Takie podejście ma wielorakie korzyści – zauważa Kaja Sawicka z Project Management Predevelopment. – Po pierwsze, oszczędza cenny czas inwestora, pozwalając mu skoncentrować się na istotnych aspektach inwestycji. Po drugie, zapewnia profesjonalne planowanie i zoptymalizowanie budżetu, co minimalizuje ryzyko wystąpienia nieoczekiwanych kosztów. – wylicza. Dlatego właśnie współpraca z zaufanym partnerem może być kluczem do sukcesu inwestycji. Taki partner nie tylko pomaga zrealizować projekt, ale także daje pewność, że cały proces inwestycyjny od samego początku będzie przemyślany, skuteczny i pozbawiony zbędnych komplikacji.

Audyt terenu, skrupulatne szacowanie terminu i budżetu oraz dobór rzetelnych partnerów – te trzy aspekty są podstawą do tego, aby rozpocząć inwestycję „zgodnie ze sztuką”. Dzięki temu inwestorzy będą mogli uniknąć wielu pułapek już na początku inwestycji budowlanej i efektywniej zarządzać całym przedsięwzięciem.

Autor: Project Management / źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.

PlanRadar: Nowe technologie kluczem do rozwoju branży budowlanej na polskim rynku nieruchomości

Krzysztof_Studzinski

Nowoczesne technologie wkraczają do branży budowlanej i nieruchomościowej coraz pewniejszym krokiem. O tym, jak wygląda ten proces i jak będzie on ewoluował w przyszłości, rozmawiamy z Krzysztofem Studzińskim – Regional Managerem PlanRadar w Polsce.

Jakie są najważniejsze nowe technologie, które mają obecnie wpływ na przemysł budowlany i zarządzanie nieruchomościami?

Obecnie istnieje kilka kluczowych technologii, które mają znaczący wpływ na przemysł budowlany i zarządzanie nieruchomościami. Wśród nich można wymienić m.in. BIM, technologie sensorowe, internet rzeczy, technologie mobilne czy chmurę. Te innowacje już na dobre zadomowiły się w branży i stanowią realne wsparcie podczas realizacji codziennych, złożonych i często wymagających zaangażowania wielu podmiotów procesów. Ich przewagę stanowi łatwość w obsłudze i co najważniejsze – efektywność i skuteczność. Istotnym aspektem jest także ich elastyczność – przykładowo, nasze oprogramowanie PlanRadar jest na bieżąco konfigurowane w oparciu o potrzeby swoich użytkowników, co stanowi dla naszych klientów ogromną wartość. Mówiąc o technologiach, nie można jednak nie wspomnieć o rozwiązaniach, które w ostatnim czasie znacznie zyskały na popularności. Mowa oczywiście o rzeczywistości rozszerzonej (AR) i wirtualnej (VR) oraz sztucznej inteligencji (AI), które na ten moment są nowością, jednak wszystko wskazuje na to, że ich zastosowanie w najbliższej przyszłości znacznie się rozszerzy. Ważne jest jednak to, aby ich wdrożenie stanowiło przemyślany i dobrze opracowany proces – tak, aby ich przyszli użytkownicy mogli przez niego przejść bez żadnych komplikacji.

Jakie są główne korzyści wynikające z wprowadzenia nowych technologii w branży budowlanej? Czy mogą one przyczynić się do zwiększenia efektywności i oszczędności?

Oczywiście. Wdrożenie nowych technologii w branży budowlanej przyczynia się do optymalizacji procesów, której końcowym wynikiem jest zwiększenie efektywności oraz poprawa jakości pracy. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki cyfrowym innowacjom oszczędzamy czas i redukujemy marnotrawstwo materiałów, co przekłada się bezpośrednio na redukcję kosztów. To z kolei owocuje większą konkurencyjnością, lepszymi wynikami finansowymi i satysfakcją klientów. Podobnie jak w codziennym funkcjonowaniu człowieka, korzystanie z nowoczesnych technologii ułatwia życie. Tak samo dzieje się w branży budowlanej.

Jak ocenia Pan obecny stan cyfryzacji w branży budowlanej w Polsce? Czy widzi Pan różnice w podejściu do cyfryzacji budownictwa między Polską a innymi krajami?

Obecny stan cyfryzacji w branży budowlanej w Polsce można określić jako dynamicznie rozwijający się, ale wciąż pozostający na niższym poziomie w porównaniu do niektórych bardziej zaawansowanych rynków. W naszym kraju wciąż istnieje duża liczba małych i średnich przedsiębiorstw budowlanych, które mogą napotykać trudności w dostosowaniu się do nowych technologii ze względu na ograniczone zasoby finansowe oraz brak świadomości na temat korzyści płynących z cyfryzacji. Można więc zauważyć, że bardziej rozwinięte rynki, takie jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy kraje skandynawskie, są bardziej zaawansowane w zakresie cyfryzacji budownictwa. Tam technologie BIM, IoT, analiza danych i robotyka budowlana są powszechnie stosowane i szeroko akceptowane. W Polsce istnieje jednak coraz większa świadomość znaczenia cyfryzacji, a rząd i organizacje branżowe podejmują inicjatywy na rzecz promocji i wsparcia wdrożenia nowych technologii. Przykładem jest Narodowy Program Przemysłu 4.0, który obejmuje również sektor budowlany.

Czy widzi Pan jakiekolwiek trendy lub innowacje w zakresie cyfryzacji budownictwa, które zyskują popularność w Polsce?

W Polsce na popularności zyskuje przede wszystkim technologia Building Information Modeling, która jest coraz bardziej popularnym rozwiązaniem. Firmy budowlane i projektowe coraz częściej korzystają z BIM do tworzenia precyzyjnych modeli cyfrowych, integracji danych i koordynacji projektów. Oprócz tego coraz więcej przedstawicieli branży korzysta z oprogramowań do zarządzania projektami budowlanymi i nieruchomościami, czego przykładem jest nasza autorska platforma PlanRadar. Tego typu narzędzia umożliwiają łatwą komunikację, zarządzanie dokumentacją, harmonogramami, kontrolę jakości, a także analizę danych i raportowanie.

Jakie korzyści można osiągnąć dzięki cyfryzacji w branży budowlanej, zarówno dla firm wykonawczych, jak i dla klientów?

Cyfryzacja placu budowy oznacza szybszy dostęp do informacji, łatwiejsze zarządzanie działaniami, zapobieganie nieporozumieniom, tworzenie audytu z oznaczeniem czasu wykonanych prac, eliminację papierkowej roboty oraz stałą kontrolę nad tym, co aktualnie dzieje się na placu budowy. Korzyści płynące z korzystania z narzędzi takich jak platforma PlanRadar obejmują każdy etap życia budynku. Firmy wykonawcze zyskują lepszą koordynację zespołów, redukcję kosztów i minimalizację ryzyka związanego z pojawieniem się błędów i awarii. Zarządcy nieruchomości mają dostęp do centralnych systemów zarządzania, monitoringu parametrów budynków, planowania konserwacji i obsługi klienta. Z kolei inwestorzy i deweloperzy czerpią korzyści z lepszej kontroli postępów inwestycji, dokładniejszego budżetowania, analizy danych rynkowych i zwiększenia potencjału inwestycyjnego.

Jakie są największe wyzwania związane z wprowadzaniem nowych technologii w budownictwie? Jak PlanRadar radzi sobie z tymi wyzwaniami?

Wprowadzanie nowych technologii w budownictwie niesie za sobą wiele wyzwań. Jednym z najważniejszych jest zmiana kultury i mentalności – przyjęcie nowych technologii wymaga zmiany sposobu myślenia. Wielu pracowników może być niechętnych do nauki obsługi nowych narzędzi z powodu braku kompetencji cyfrowych i obawy przed trudnościami w przyswojeniu nowych umiejętności. Tymczasem to nie użytkownik dopasowuje się do oprogramowania, a o oprogramowanie do użytkownika, dlatego z PlanRadar został zaprojektowany w taki sposób, aby każdy – niezależnie od stopnia technologicznego zaawansowania – mógł bez trudu korzystać z wszystkich jego funkcji. Inną istotną barierą jest strach przed poniesieniem kosztów – wielu przedstawicieli branży budowlanej uważa, że wdrożenie cyfrowych rozwiązań jest drogie i czasochłonne. Jednak nic bardziej mylnego – to właśnie inwestycja w innowacyjne narzędzia pozwala zaoszczędzić czas, a co za tym idzie – także pieniądze. Badania przeprowadzone wśród klientów PlanRadar pokazują, że korzystanie z platformy pozwala zredukować czas wykonywanej pracy nawet o 7 godzin tygodniowo, a zwrot z inwestycji może być nawet 9-krotny. W odpowiedzi na te mylne wyobrażania w PlanRadar cały czas podejmujemy działania edukujące, mające na celu obalanie mitów. Naszym klientom oferujemy specjalne szkolenia, a także przeprowadzamy wspólne analizy korzyści płynących z wdrożenia nowych technologii.

Jakie są perspektywy i przewidywania dotyczące dalszego rozwoju nowych technologii w budownictwie i jak PlanRadar zamierza na to zareagować?

Perspektywy rozwoju nowych technologii w budownictwie są obiecujące. Przewiduje się, że technologie takie jak oprogramowania do zarządzania budową i nieruchomościami, sztuczna inteligencja, robotyka, Internet rzeczy (IoT) czy rzeczywistość rozszerzona (AR) będą odgrywać coraz większą rolę. PlanRadar zamierza nadal rozwijać swoje rozwiązania, dostosowując się do zmieniających się potrzeb rynku. Planujemy inwestować w badania i rozwój, aby wprowadzać nowe funkcje i technologie, które odpowiadają na wyzwania branży budowlanej. Będziemy także kontynuować integrację z innymi systemami i narzędziami oraz wspieranie klientów poprzez szkolenia, edukację i wsparcie techniczne, aby pomóc im w pełnym wykorzystaniu potencjału technologii cyfrowych. Firma będzie również reagować na rosnące zapotrzebowanie na zintegrowane rozwiązania i usługi, które umożliwią efektywne zarządzanie projektami budowlanymi.

Jak PlanRadar przyczynia się do procesu cyfryzacji budownictwa w Polsce? Jakie rozwiązania oferowane przez firmę wspierają cyfryzację projektów budowlanych?

Oprogramowanie PlanRadar zapewnia zaawansowane rozwiązania do zarządzania projektami budowlanymi, przez co przyczynia się do rozwoju cyfryzacji budownictwa w Polsce. Nasze narzędzie oferuje sektorowi liczne korzyści, które pozwalają przenieść proces realizacji bieżących zadań na wyższy poziom. Dzięki niemu wiele czynności w projekcie można realizować w sposób zautomatyzowany, co przyczynia się do wzrostu efektywności oraz oszczędności czasu na działaniach takich jak tworzenie raportów, aktualizacja i dystrybucja dokumentacji, czy nawet wizyty na budowie. Oddzielną kwestią jest możliwość zarządzania podwykonawcami poprzez prosty i przejrzysty sposób delegowania zadań. Platforma pozwala na stworzenie swego rodzaju centralnego źródła informacji, do którego dostęp może uzyskać każdy uczestnik inwestycji. W ten sposób ograniczamy ryzyko powstawania wąskich gardeł, takich jak praca na nieaktualnej dokumentacji, komunikacja za pomocą maili, czy gromadzenie najważniejszych informacji przez jedną osobę. Cyfryzacja projektów budowlanych pozwala rozłożyć dostęp do kluczowych danych wśród wszystkich zaangażowanych w proces inwestycyjny osób.

Jakie są perspektywy rozwoju PlanRadar w najbliższej przyszłości? Czy firma planuje wprowadzenie nowych funkcji lub rozszerzenie swojej obecności na nowe rynki?

Nasze zespoły zarządzające i programistyczne nieustannie pracują nad rozwojem platformy, dodając nowe funkcje w celu ulepszenia naszego produktu w oparciu o potrzeby naszych klientów. Obecnie wysiłki koncentrują się na ogólnym ulepszeniu platformy, systemu zgłoszeń i funkcjonalności raportowania. Najnowszą aktualizacją była integracja funkcji Document Management System, która usprawnia współpracę oraz umożliwia organizację dokumentów i planów, dodawanie nowych wersji plików, a także tworzenie procesów ich zatwierdzania. Użytkownicy mogą cyfrowo przechowywać wszystkie dane projektu w łatwo dostępnych folderach, oznaczać plany, udostępniać opinie i zatwierdzać aktualne dokumenty, a także porównywać wersje plików w czasie rzeczywistym. Jest to znacząca aktualizacja, która znacznie zwiększa wydajność zarządzania projektami.

Źródło: PlanRadar.

Raport: Budownictwo mieszkaniowe wg Głównego Urzędu Statystycznego

g-crescoli-365895-unsplash

„Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń-maj 2023 roku” to jeden z najnowszych raportów Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

GUS opracował raport za okres od stycznia do maja tego roku. Wg GUS, w pierwszych pięciu miesiącach 2023 roku oddano do użytkowania więcej mieszkań niż przed rokiem. Spadła jednak liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym oraz liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto.
Informacja została zamieszczona na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Komunikat GUS w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej

markus-spiske-484245-unsplash

Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował komunikat w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej w pierwszym kwartale 2023 roku.

Jest to komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 19 maja 2023 r. w sprawie zmian cen produkcji budowlano-montażowej w I kwartale 2023 r.
Jak czytamy w opublikowanym przez GUS komunikacie, w związku z art. 17 ust. 4 i 6 ustawy z dnia 2 kwietnia 2009 r. o zmianie ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa oraz niektóre osoby prawne, ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 545 oraz z 2015 r. poz. 1169) ogłasza się, że ceny produkcji budowlano-montażowej w I kwartale 2023 r. w stosunku do IV kwartału 2022 r. wzrosły o 1,7 %.
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

GUS nt dynamiki produkcji budowlano-montażowej w marcu 2023 roku

g-crescoli-365895-unsplash

Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport nt dynamiki produkcji budowlano-montażowej w marcu 2023 roku.

Jest to raport GUS za miesiąc marzec br. Według wstępnych danych zgromadzonych przez Główny Urząd Statystyczny, produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) zrealizowana na terenie kraju przez przedsiębiorstwa budowlane o liczbie pracujących powyżej 9 osób w marcu 2023 r. była niższa o 1,5% w porównaniu z analogicznym okresem ub. roku (przed rokiem wzrost o 27,6%). Ponadto była wyższa o 30,6% w stosunku do lutego br. roku (przed rokiem wzrost o 41,4%).
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń-marzec 2023 roku wg GUS

volkan-olmez-73767-unsplash

Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport nt budownictwa mieszkaniowego w okresie od stycznia do marca 2023 roku.

Raport GUS dotyczy pierwszego kwartału 2023 roku. Jak czytamy w raporcie głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym kwartale 2023 roku oddano do użytkowania więcej mieszkań niż przed rokiem. Z kolei spadła liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym oraz liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto.
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

PlanRadar: cyfryzacja procesów pozwoli pracownikom budowlanym i zarządcom nieruchomości zachować work-life balance

PlanRadar_foto_1

PlanRadar: cyfryzacja procesów pozwoli pracownikom budowlanym i zarządcom nieruchomości zachować work-life balance.

WHO alarmuje, że praca powyżej 55. godzin tygodniowo prowadzi do utraty zdrowia, a nawet życia. Dlatego coraz popularniejsza staje się koncepcja „work-life balance”, która polega na utrzymaniu równowagi pomiędzy życiem zawodowym, a życiem osobistym. Ekspert PlanRadar tłumaczy, dlaczego trend ten jest istotny także z punktu widzenia budownictwa i branży nieruchomości.

W ostatnich latach na znaczeniu zyskuje pojęcie „work-life balance”, czyli oddzielania pracy od życia prywatnego. Coraz więcej osób ma świadomość, że rozgraniczenie tych dwóch sfer jest konieczne dla zachowania dobrego samopoczucia i uniknięcia wypalenia zawodowego. Jak wynika z badania opracowanego przez NFON i Statistę, ponad 40 proc. polskich pracowników chciałoby poprawić relację między pracą a życiem osobistym, a co piąty deklaruje chęć skrócenia swojego czasu pracy.

Są jednak zawody, w których utrzymanie work-life balance i przestrzeganie czasu pracy może być szczególnie trudne – zwłaszcza, jeśli ich charakter wymaga obecności na miejscu oraz zaangażowania w szereg licznych i zróżnicowanych działań. Mowa tu o pracownikach szeroko rozumianej branży budowlanej, a także zarządcach nieruchomości. Realizacja inwestycji oraz sprawowanie kontroli nad obiektem zwykle wymaga zaangażowania wielu zasobów – przede wszystkim czasowych i fizycznych.

– Praca w sektorze budownictwa czy nieruchomości wiąże się z wieloma obowiązkami i czynnym udziałem w zadaniach, które zazwyczaj wymagają fizycznej obecności na placu budowy bądź terenie obiektu. W tych branżach nierzadkim zjawiskiem są także wszelkiego rodzaju sytuacje niespodziewane, takie jak awarie, usterki czy uszkodzenia, które wymają szybkiego i zdecydowanego działania, przez które czasem standardowy 8-godzinny dzień pracy może się nieco przedłużyć – mówi Krzysztof Studziński, kierownik zespołu PlanRadar w Polsce. – Nie jest to jednak pozytywne zjawisko, biorąc pod uwagę, że codzienny harmonogram działań pracowników budowlanych i zarządców nieruchomości zwykle jest bardzo napięty i wymaga bardzo dużego zaangażowania zarówno fizycznego, jak i umysłowego – dodaje.

Źródło: PlanRadar.

PlanRadar: Dokumentacja budowlana to fundament dobrze przeprowadzonej inwestycji

Krzysztof_Studzinski

Proces inwestycyjny to nie tylko prace wykonawcze na placu budowy. Jego równie ważnym elementem jest skrupulatne prowadzenie dokumentacji, mającej znaczący wpływ na końcowy rezultat działań. O „papierkowej” stronie realizacji inwestycji oraz konsekwencjach jej zaniedbania opowiada Krzysztof Studziński, kierownik zespołu PlanRadar w Polsce.

Proces inwestycyjny zwykle kojarzy nam się z fazą projektowania i realizacją prac na placu budowy. Jednak jego równie istotną część stanowi także dokumentacja budowlana. Jak ważny jest to aspekt?

Krzysztof Studziński: Dokumentacja budowlana jest bardzo ważna, jeśli nie najważniejsza w procesie inwestycyjnym. Tak naprawdę jest ona punktem wyjścia do rozpoczęcia budowy. Już na początkowym etapie inwestycji ilość dokumentów, jakimi należy dysponować, aby móc ruszyć z realizacją, jest ogromna. Projekty budowlane i wykonawcze, decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, pozwolenie na budowę, protokoły i dokumentacja geotechniczna – to tylko kropla w morzu dokumentów wymaganych do otworzenia prac. A wraz z ich postępem „papierkowej roboty” jest coraz więcej. Jednak jest ona niezbędna do sprawnego kontrolowania i zarządzania procesem budowlanym, a także zapewnienia bezpieczeństwa użytkowników budynków oraz jakości wykonanych robót.

Wydaje się więc, że prowadzenie dokumentacji budowlanej jest bardzo czasochłonne. Ile szacunkowo zajmuje jej przygotowanie i sporządzenie?

Krzysztof Studziński: Czas, który jest potrzebny na prowadzenie dokumentacji budowlanej, zależy od wielu czynników, takich jak wielkość i złożoność inwestycji, ilość dokumentów, które muszą być opracowane, ilość zmian wprowadzanych w projekcie w trakcie jego realizacji oraz liczba osób pracujących nad dokumentacją. W przypadku prostych projektów budowlanych, czas potrzebny na jej wykonanie może wynosić kilka miesięcy, a w przypadku bardziej złożonych projektów budowlanych, takich jak np. budowa kompleksu biurowego lub centrum handlowego, czas ten może wynosić nawet kilka lat. Ponadto, należy pamiętać, że prowadzenie dokumentacji budowlanej to proces ciągły, który wymaga regularnego aktualizowania i uzupełniania dokumentów wraz z postępem prac, co może znacząco wpływać na realny czas potrzebny na jej prowadzenie.

Czym mogą skutkować zaniedbania w prowadzeniu dokumentacji budowlanej?

Krzysztof Studziński: Zaniedbania w prowadzeniu dokumentacji budowlanej mogą mieć poważne konsekwencje, zarówno dla właściciela inwestycji, jak i dla wykonawcy, architekta i innych osób zaangażowanych w proces budowlany. Mówimy tutaj m.in. o karach finansowych, sankcjach administracyjnych, uniemożliwieniu uzyskania pozwolenia na użytkowanie budynku, utrudnieniach związanych z przyszłymi pracami modernizacyjnymi i remontowymi czy komplikacjach w przypadku sprzedaży lub dziedziczenia obiektu. Wszystkie te problemy mogą skutkować dodatkowymi kosztami i opóźnieniami w procesie budowlanym oraz niepotrzebnym stresem i kłopotami dla inwestora. Trzeba jednak podkreślić, że zaniedbania w dokumentacji budowlanej mogą być po prostu niebezpieczne, ponieważ często prowadzą one do wad konstrukcyjnych, zagrożeń pożarowych czy ryzyka związanego z użytkowaniem budynku. Dlatego też ten aspekt procesu inwestycyjnego jest tak istotny.

Jednak obecnie na rynku istnieją narzędzia, które ułatwiają systematyczne i kompletne prowadzenie dokumentacji.

Tak, obecnie prowadzenie dokumentacji budowlanej jest znacznie łatwiejsze dzięki cyfrowym narzędziom, które umożliwiają łatwiejsze i szybsze tworzenie, przetwarzanie, przechowywanie i udostępnianie dokumentów. Przykładowo, dzięki naszemu oprogramowaniu do zarządzania budową i nieruchomościami PlanRadar, jego użytkownicy mogą przetwarzać i przechowywać wszystkie niezbędne projekty, pliki i pisma w chmurze oraz na bieżąco je kontrolować i modyfikować w czasie rzeczywistym. Co więcej, dzięki temu, że dostęp do aktualnej dokumentacji mają wszystkie niezbędne osoby zaangażowane w proces budowlany, jej prowadzenie staje się znacznie szybsze i prostsze. Korzystanie z programów cyfrowych pozwala więc na dokładniejsze zaplanowanie projektu oraz ułatwia komunikację między różnymi specjalistami pracującymi na budowie. Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że korzystanie z PlanRadar pozwala zaoszczędzić nawet do 7 godzin pracy tygodniowo, do czego w dużej mierze przyczynia się znaczne ograniczenie papierkowej roboty.

Siedem godzin to już bardzo dużo, ale czy jest jednak szansa, że korzystanie z PlanRadar w przyszłości pozwoli zaoszczędzić jeszcze więcej czasu swoim użytkownikom?

Zdecydowanie. Cały czas pracujemy nad nowymi rozwiązaniami, które pozwolą przenieść pracę na budowie na jeszcze wyższy i lepszy poziom. Dlatego mając na uwadze fakt, jak istotne jest prowadzenie dokumentacji podczas budowy inwestycji, PlanRadar postanowił wprowadzić do swojego oprogramowania kolejną innowacje, która ułatwi wykonywanie tego zadania. Dzięki nowej funkcji zarządzania dokumentami, która właśnie miała swoją premierę, możliwe jest m.in. organizowanie plików w folderach, przeglądanie, omawianie i zatwierdzanie dokumentów, a także współpracowanie z innymi platformami do przechowywania plików (np. Dropbox, OneDrive itp.). Od teraz nasz program umożliwia także kontrolę uprawnień użytkowników i udostępnianie podzbioru dokumentów osobom, które nie mają dostępu do całej dokumentacji.

Jak na zaimplementowane innowacje reagują użytkownicy PlanRadar?

Nowe narzędzie PlanRadar to odpowiedź na oczekiwania naszych klientów, którzy w codziennej pracy mierzą się z ogromem pism i projektów. Teraz ich uporządkowanie będzie jeszcze łatwiejsze i bezpieczniejsze, a to wywołuje widoczny entuzjazm wśród zespołów korzystających z platformy. Co najważniejsze, nasze starania są zauważane i doceniane – zarówno przez naszych użytkowników, jak i środowisko branżowe. W lutym bieżącego roku PlanRadar otrzymał kolejną prestiżową nagrodę, tym razem w konkursie CEE Retail Awards w kategorii „Retail Tech Provider”. To utwierdza nas w przekonaniu, że nasze nieustanne dążenie do rozwoju naszego produktu cieszy się powodzeniem i jest dostrzegane przez naszych klientów i przedstawicieli sektora.

Źródło: PlanRadar.

PlanRadar: Digitalizacja pomoże firmom budowlanym w kryzysie

PlanRadar_foto_1W dobie rekordowej inflacji i wysokich stóp procentowych Polacy przestali budować domy i kupować mieszkania. Rynek nieruchomości zwolnił, przez co coraz więcej firm budowlanych mierzy się dziś z brakiem zleceń. Jakby tego było mało, w branżę uderzają braki surowców oraz rekordowe ceny materiałów. Przedstawiciele sektora intensywnie szukają obszarów, w których mogą zoptymalizować koszty. Ekspert PlanRadar przekonuje, że znajdą je w cyfrowych technologiach.

Według wstępnych danych GUS w 2022 r. rozpoczęto budowę 200,3 tys. mieszkań, tj. o 27,8 proc. mniej niż przed rokiem. O 12,8 proc. zmalała także liczba wydanych pozwoleń budowy. Degresja daje się we znaki nie tylko deweloperom, ale także firmom budowlanym, które zaczynają coraz intensywniej odczuwać ograniczoną liczbę zleceń. Przedstawiciele branży mówią wprost: budownictwo mieszkaniowe jest w zapaści i obecnie wracamy do poziomu sprzed kilku lat.

Niższy popyt na usługi firm budowlanych to jednak nie jedyny problem sektora. Wysokie ceny w hurtowniach to kolejne obciążenie, jakie spoczywa na barkach właścicieli firm wykonawczych. Z analizy Grupy PSB Handel wynika, że ceny materiałów budowlanych od stycznia do grudnia ubiegłego roku wzrosły średnio aż o 25 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w roku 2021. Najmocniej zdrożały izolacje termiczne (42 proc.), ściany i kominy (35 proc.), sucha zabudowa (32 proc.), izolacje wodochronne (32 proc.), cement i wapno (30 proc.) oraz dachy i rynny (30 proc.). Ale to nie wszystko – budowlańcy coraz częściej spotykają się z sytuacją, w której w sklepie zastają pustą półkę, a produktów, po które przyjechali po prostu nie ma.

Nic nie wskazuje jednak na to, aby sytuacja na rynku miała się w najbliższym czasie poprawić. – W ciągu najbliższego roku spodziewamy się jeszcze mniejszej liczby nowych inwestycji. Przewidujemy także dalszy wzrost poziomu cen materiałów budowalnych o około 20 proc. Niestety, wykonawcy muszą przygotować się na jeszcze intensywniejsze zaciskanie pasa – mówi Krzysztof Studziński, kierownik zespołu PlanRadar w Polsce.

Źródło: PlanRadar.

MIWO: Nieuczciwe reklamy materiałów budowlanych mogą mieć poważne konsekwencje dla konsumentów

olloweb-solutions-520914-unsplashSąd Okręgowy w Lublinie wydał wyrok w pierwszej instancji w sprawie z powództwa Stowarzyszenia Producentów Wełny Mineralnej Szklanej i Skalnej MIWO przeciwko Xpand EuroGroup Sp. z o.o. Sp.k, administratorowi strony eopin.org Europejskiej Organizacji Poliuretanowych Izolacji Natryskowych.

Orzeczono, że na tej stronie internetowej rozpowszechniane są informacje w większości nieprawdziwe, błędnie sugerujące przeciętnemu odbiorcy, że pianka PUR ma lepsze i skuteczniejsze od wełny mineralnej właściwości termoizolacyjne.

Materiał zatytułowany „Ocieplenie poddasza pianką a wełną mineralną“ – zamieszczony przez spółkę Xpand EuroGroup Sp. z o.o. Sp.k. w sposób świadomy i zawiniony – porównujący odporność ogniową wełny mineralnej i piany poliuretanowej PUR, ich trwałość w czasie, właściwości w zakresie izolacyjności cieplnej i montażu, Sąd uznał w większości za nieprawdziwy i wprowadzający w błąd. Nakazał usunięcie tego przekazu i zakazał rozpowszechniania go w jakikolwiek sposób, w tym na stronie internetowej.

Zgodnie z wyrokiem sądu, spółka Xpand EuroGroup jest zobowiązana do pokrycia wszystkich kosztów sadowych (w kwocie ponad 40.000 złotych) i do zamieszczenia stosownego oświadczenia z przeprosinami dla MIWO na stronach eopin.org oraz xpandeurogroup.eu. Oświadczenie powinno się wyświetlać na tych obu stronach jako pierwsza informacja, dobrze widoczna dla każdego użytkownika. Wyrok nie jest prawomocny i przysługuje od niego apelacja.

– Cieszymy się, że sąd podzielił nasze stanowisko. Zarówno nasi eksperci, jak i niezależni biegli, przedstawili sądowi merytoryczne argumenty, które pozwoliły udowodnić, że porównanie właściwości materiałów izolacyjnych na stronie eopin.org mija się z prawdą. Nierzetelne informowanie konsumentów w kwestii właściwości wyrobów budowlanych to nie tylko przejaw nieuczciwej konkurencji, ale też brak odpowiedzialności, gdyż może to powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa czy wygody użytkowników – powiedział Henryk Kwapisz, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Producentów Wełny Mineralnej Szklanej i Skalnej MIWO.

– Rozumiemy chęć promowania produktów, jednak należy to robić z poszanowaniem prawa i zasad biznesowych. Wiarygodne informacje o wyrobach izolacyjnych znajdują się w Deklaracjach Właściwości Użytkowych, które są udostępniane przez producentów. Będziemy nadal aktywnie monitorować dostępne w Internecie treści i porównania materiałów izolacyjnych, które wprowadzają w błąd i które, w sposób niezgodny z prawem, dyskredytują wyroby konkurencji – powiedział Łukasz Glapa, sekretarz zarządu MIWO.

Stowarzyszenie MIWO od wielu lat stara się przeciwdziałać nieuczciwej konkurencji. Prowadzi działania, które mają ograniczyć rozpowszechnianie nieprawdziwych treści dotyczących właściwości materiałów izolacyjnych. W przypadkach, które w sposób szczególny naruszają zasady równej konkurencji, rozważane są również pozwy sądowe.

 

Autor: Stowarzyszenie Producentów Wełny Mineralnej Szklanej i Skalnej MIWO.

PlanRadar: Bieżący rok przyniesie nowe wyzwania w biznesie

PlanRadar_foto_2
Jak podsumowuje PlanRadar, za branżą budowlaną bardzo trudnych 12 miesięcy. Ograniczona dostępność pracowników, inflacja, spadek liczby zamówień, a do tego rekordowe ceny materiałów budowlanych, energii i paliw – to tylko kilka z szeregu wyzwań, którym musiały stawić czoła firmy z tego sektora. Co przyniesie ze sobą 2023 rok? Ekspert PlanRadar odpowiada: branża musi się przygotować na stagnację i cięcia kosztów.

Spis treści:
Stagnacja na rynku mieszkaniowym
Nowa era cyfryzacji

Wzrosty cen, wojna w Ukrainie, wyraźne spowolnienie inwestycji mieszkaniowych i samorządowych oraz zamrożenie środków z KPO przyczyniły się do wzrostu zadłużenia całego sektora. Z najnowszego badania Coface wynika, że liczba niewypłacalnych firm budowlanych wzrosła w zeszłym roku aż o 37 proc. To pokazuje, że mamy do czynienia z kryzysem na dużą skalę.

Jakby tego było mało, branża musiała i nadal musi się zmagać z innym, wyjątkowo trudnym do pokonania problemem. Mowa o deficycie pracowników, który wraz z wybuchem wojny stał się jeszcze bardziej dotkliwszy. Szacuje się, że na skutek konfliktu za wschodnią granicą, z polskich placów budowy zniknęło nawet 100 tysięcy ukraińskich fachowców, których zastąpienie okazało się po prostu niemożliwe.

– Rok 2022 był dla budownictwa ogromnym wyzwaniem. Wynoszące czasem po kilkaset procent wzrosty kosztów, braki materiałów budowlanych i niedobory pracowników sprawiły, że wielu przedstawicieli sektora ledwo wiązało koniec z końcem. Patrząc jednak na obecną sytuację gospodarczą oraz na szereg niekorzystnych czynników, takich jak zapaść na rynku kredytów hipotecznych, trudno spodziewać się w najbliższych miesiącach zmiany lepsze – mówi Krzysztof Studziński, kierownik zespołu PlanRadar w Polsce.

Stagnacja na rynku mieszkaniowym

Czarne chmury zbierają się zwłaszcza nad sektorem budownictwa mieszkaniowego. Inflacja, rosnące oprocentowania kredytów oraz kurcząca się zdolność kredytowa Polaków spowodowały, że w 2022 roku na rynku pierwotnym sprzedano o 35 proc. mniej mieszkań niż w roku poprzednim. W efekcie deweloperzy zaczęli wstrzymywać się z nowymi inwestycjami – w zeszłym roku wbito łopatę pod budowę zaledwie 115 285 mieszkań. To o 51 tys. mniej niż w 2021 r., gdy wystartowano z realizacją aż 166 285 inwestycji. Nie ma więc żadnych wątpliwości – rynek mieszkaniowy ostro wyhamował i jak zapowiadają eksperci, będzie dalej zwalniał.

– Hamowanie nowych inwestycji mieszkaniowych i samorządowych trwa już od kilku miesięcy i wszystko wskazuje na to, że proces ten będzie postępował. Firmom z sektora będzie coraz trudniej zdobywać nowe zlecenia, ponieważ po prostu ich nie będzie – mówi Krzysztof Studziński – Niestety, to oznacza, że obecny rok będzie dla branży budowlanej wyjątkowo trudny. Wiele przedsiębiorstw będzie zmuszonych do drastycznego zaciskania pasa – dodaje.

Nowa era cyfryzacji

Ostatnie miesiące oprócz wyzwań przyniosły branży również pozytywne i jednocześnie znaczące zmiany na drodze ku cyfryzacji. Ich rezultatem jest m.in. wprowadzenie obowiązujących od stycznia 2023 r. nowych przepisów o elektronicznej książce obiektu budowlanego i elektronicznym dzienniku budowy, które będą stanowić duże ułatwienie dla inwestorów, wykonawców, właścicieli budynków oraz zarządców.

Widocznie rośnie także zainteresowanie programami i aplikacjami do zarządzania budową i nieruchomościami. Coraz więcej przedstawicieli sektora decyduje się na wprowadzenie tego typu innowacji w swojej firmie. Powód? Znaczna oszczędność czasu, ułatwienie komunikacji w ramach zespołów oraz ograniczenie „papierkowej roboty” do absolutnego minimum.

– W ostatnim czasie widzimy znaczny wzrost zainteresowania naszym oprogramowaniem PlanRadar. Coraz więcej osób z branży dostrzega płynące z jego użytkowania korzyści, które w dobie kryzysu i niepewności stają się jeszcze bardziej istotne. To właśnie dzięki naszej platformie klienci PlanRadar są w stanie zaoszczędzić nawet do 7 godzin pracy tygodniowo oraz znacznie zmniejszyć ryzyko występowania błędów, które zwykle skutkują dodatkowymi kosztami. Nie bez znaczenia jest także fakt, że nasze oprogramowanie jest wyjątkowo łatwe w obsłudze nawet dla osób niezaawansowanych technologicznie. To dla naszych użytkowników szczególnie ważny aspekt, ponieważ dzięki temu nie muszą oni organizować dodatkowych szkoleń, przeznaczonych na obsługę platformy – komentujeKrzysztof Studziński.

Źródło: PlanRadar.

Rynek nieruchomości dynamicznie się zmienia. Zmienia się też sposób dystrybucji materiałów budowlanych

guilherme-cunha-222318-unsplash
Rynek nieruchomości dynamicznie się zmienia. Zmienia się też sposób dystrybucji materiałów budowlanych.

Firma CEMEX Polska, wprowadzając innowacje i dostosowując swoje działania do dynamicznie zmieniającego się rynku, może pochwalić się profesjonalną platformą zakupową skierowaną do dystrybutorów materiałów budowlanych. Dzięki CEMEX Trading, właściciele składów budowlanych mogą zamówić online popularne wśród klientów produkty wiodących producentów. Platforma jest również miejscem poszerzania możliwości sprzedażowych dla klientów CEMEX Polska, wytwarzających własne produkty w oparciu o cementy CEMEX.
Platforma CEMEX Trading zapewnia dostęp online do kompleksowej oferty materiałów budowlanych i usług. Za jej pośrednictwem można zamówić takie produkty jak: kostka brukowa, cegła, beton komórkowy, płyty OSB, wapno hydratyzowane, elementy dekoracyjne i wiele innych.

– CEMEX Trading to przede wszystkim wygoda. Użytkownik bez opuszczania biura zyskuje dostęp do szerokiego asortymentu produktów. Właściciel składu nie musi zajmować się logistyką dostaw, ponieważ nad terminowym dostarczaniem towarów czuwa doświadczony zespół CEMEX Trading – mówi Krzysztof Chmielewski, Menedżer ds. Rozwoju Sieci Dystrybucji Cementu i Chemii Budowlanej w CEMEX Polska. – Jako CEMEX Trading, tworzymy jedną z największych sieci sprzedażowych materiałów budowlanych w Polsce, atrakcyjną zarówno dla odbiorców tj. hurtowni, składów materiałów budowlanych, jak i dostawców, producentów materiałów z branży budowlanej. Wspieramy współpracujących z nami klientów, oferując naszą sieć sprzedaży do dalszej dystrybucji ich własnych produktów. Jak podkreślają nasi klienci, działania te wpływają na rozwój zasięgów oraz poziomów sprzedaży, a także atrakcyjność prowadzenia ich biznesu – dodaje.

Branża nieruchomości i powiązany z nią sektor budowlany w bieżącym roku

verstappen-photography-532656-unsplashMiniony rok 2022 był czasem bezprecedensowych wyzwań. Gdy rynek powoli otrząsał się z pandemii, całą gospodarkę dotknęła sytuacja geopolityczna na świecie. Agresja Rosji wobec Ukrainy i wybuch konfliktu zbrojnego były zjawiskiem, na które trudno się przygotować, a jeszcze trudniej na nie sensownie zareagować.

Wpływało to w kolejnych miesiącach na wzrost cen surowców, w tym energetycznych, a także rosnące ceny materiałów budowlanych, których też niejednokrotnie brakowało. Niezbyt korzystna sytuacja makroekonomiczna miała znaczący wpływ na powiązane ze sobą branżę budowlaną i pokrewne sektory. Zachwiane zostały łańcuchy dostaw, wystąpiły opóźnienia i do dziś konsekwencją tego jest niedobór materiałów oraz kolejna fala wzrostu cen surowców. Warto w tym miejscu zauważyć, że Ukraina była istotnym producentem choćby stali budowlanej.

Na te zjawiska nałożył się odpływ pracowników ze Wschodu, dotąd szeroko obecnych na polskich placach budów. Według szacunków, polski rynek budowlany w następstwie konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą stracił nawet 0,5 mln pracujących mężczyzn. Globalna trudna sytuacja z galopującą inflacją nie ominęła też Polski. Regularnie podnoszone były stopy procentowe oraz pojawiły się trudności w uzyskaniu kredytów hipotecznych przez konsumentów. W rezultacie zachwiany został popyt na mieszkania. Jak podał GUS, w okresie jedenastu miesięcy 2022 r. wydano 10% mniej pozwoleń lub dokonano zgłoszenia budowy mieszkań, niż w analogicznym okresie 2021 r.

Perspektywy dla sektora w 2023 roku

Początek nowego roku to naturalne pytania o prognozy dla branży – czy mało sprzyjający trend się utrzyma? Czy będzie się pogłębiać? A może przeciwnie – czy są szanse na poprawę? Kluczowy nadal pozostaje aspekt geopolityczny. Sytuacja mogłaby ulec zmianie na lepsze, gdyby zakończyła się wojna w Ukrainie. Byłaby wówczas szansa na przywrócenie płynności łańcucha dostaw, a także na dodatkowe zlecenia dla polskich firm budowlanych bezpośrednio za granicą, gdzie otworzyłby się rynek ukraiński wymagający odbudowy. Konsumenci w Polsce oczekują na stopniową stabilizację, a wręcz obniżanie stóp procentowych i powolne odmrażanie dostępności kredytów, co mogłoby uzdrawiająco wpłynąć na popyt mieszkaniowy. Obecnie na zakup własnego lokum mogą sobie pozwolić przede wszystkim klienci dysponujący wolną gotówką czy dużymi oszczędnościami. To ma oczywiście bezpośrednie przełożenie na podaż mieszkań i koniunkturę wśród deweloperów. Część z nich wstrzymuje realizację nowych inwestycji, a część generalnych wykonawców, żeby znaleźć zlecenia, realizuje strategię obniżania marży bądź przeciwnie – podnosi ceny do poziomu nierynkowego. To wpływa na kondycję wszystkich uczestników sektora.

Na początku nowego roku rynek zerka też w kierunku kolejnych planowanych zmian legislacyjnych. Projekt nowelizacji Prawa budowlanego ma uprościć i przyspieszyć proces inwestycyjno-budowlany. Projektodawcy zaznaczają, że podstawowym założeniem nowelizacji jest dalsze zmniejszenie obciążeń zarówno dla inwestorów, jak też organów administracji architektoniczno-budowlanej i nadzoru budowlanego, co niesie pewną nadzieję dla całej branży. Już wprowadzone przepisy bazujące na niedawnych nowelizacjach w większości dotyczą dalszego procesu cyfryzacji budownictwa. To będzie silny trend obecnego roku. Podobnie jak postępująca w branży budowlanej automatyzacja. Widać ją w różnego rodzaju stosowanych rozwiązaniach jak choćby prefabrykacji. My w APP-Projekt podążamy za rynkowymi trendami, a nawet staramy się je wyprzedzać. Od kilku miesięcy nasi pracownicy i partnerzy biznesowi mają do dyspozycji aplikację mobilną, która ułatwia koordynację prac budowlanych.

Tak jak cała branża liczymy na uspokojenie nastrojów w 2023 roku i szybki powrót do sytuacji z poprzednich lat. Bo branże nieruchomości i budowlana są ważnymi gałęziami gospodarki, co ma znaczenie dużo szersze, niż tylko dla naszego sektora.

Autor komentarza: Michał Korwin-Małaszyński, Członek Zarządu APP-Projekt.

PlanRadar: bieżący rok ponownie będzie czasem wielu wyzwań

PlanRadar_foto_1
Za branżą budowlaną bardzo trudnych 12 miesięcy. Ograniczona dostępność pracowników, inflacja, spadek liczby zamówień, a do tego rekordowe ceny materiałów budowlanych, energii i paliw – to tylko kilka z szeregu wyzwań, którym musiały stawić czoła firmy z tego sektora. Co przyniesie ze sobą 2023 rok? Ekspert PlanRadar odpowiada: branża musi się przygotować na stagnację i cięcia kosztów.

Wzrosty cen, wojna w Ukrainie, wyraźne spowolnienie inwestycji mieszkaniowych i samorządowych oraz zamrożenie środków z KPO przyczyniły się do wzrostu zadłużenia całego sektora. Z najnowszego badania Coface wynika, że liczba niewypłacalnych firm budowlanych wzrosła w zeszłym roku aż o 37 proc. To pokazuje, że mamy do czynienia z kryzysem na dużą skalę.

Jakby tego było mało, branża musiała i nadal musi się zmagać z innym, wyjątkowo trudnym do pokonania problemem. Mowa o deficycie pracowników, który wraz z wybuchem wojny stał się jeszcze bardziej dotkliwszy. Szacuje się, że na skutek konfliktu za wschodnią granicą, z polskich placów budowy zniknęło nawet 100 tysięcy ukraińskich fachowców, których zastąpienie okazało się po prostu niemożliwe.

– Rok 2022 był dla budownictwa ogromnym wyzwaniem. Wynoszące czasem po kilkaset procent wzrosty kosztów, braki materiałów budowlanych i niedobory pracowników sprawiły, że wielu przedstawicieli sektora ledwo wiązało koniec z końcem. Patrząc jednak na obecną sytuację gospodarczą oraz na szereg niekorzystnych czynników, takich jak zapaść na rynku kredytów hipotecznych, trudno spodziewać się w najbliższych miesiącach zmiany lepsze – mówi Krzysztof Studziński, kierownik zespołu PlanRadar w Polsce.

Źródło: PlanRadar.

Deweloperzy świadomi możliwych podwyżek cen za materiały, o kredyty hipoteczne ciężko

adeolu-eletu-38649-unsplash
Kończący się 2022 rok nie był łatwym rokiem dla kredytobiorców. 11 podwyżek stóp procentowych na przestrzeni roku[1], a także galopująca inflacja, która doszła już do poziomu 17,9% zdecydowanie pogorszyły sytuację finansową Polaków. Spadek siły nabywczej przełożył się na ograniczony dostęp do kredytów mieszkaniowych. Wprowadzenie przez banki nowych zasad wyliczania zdolności kredytowej narzuconych przez KNF również uniemożliwiło wielu osobom realizacji marzenia o posiadaniu własnego M. „Nowa” polityka banków i podwyżki, które dotknęły kredytobiorców, zaczęły wpływać negatywnie na branżę budowlaną – to system naczyń połączonych.

Spis treści:
Tak drogo jeszcze nie było – na przestrzeni roku RPP podniosła stopy procentowe już 11 razy
Zmiany w sposobie wyliczania zdolności kredytowej zatrzymały Polaków na drodze do sięgnięcia po kredyt
Czy inflacja wpłynęła na zdolność kredytową i stała się kolejnym problemem kredytobiorcy?
Na ratunek branży budowlanej?

Deweloperzy coraz głośniej mówią o tym, że jeżeli będą ich czekać kolejne podwyżki materiałów budowlanych i kredyty hipotecznie nie staną się bardziej dostępne dla „Kowalskiego”, branżę czeka kryzys, który tylko pogłębi impas związany ze zbyt małą liczbą mieszkań występujący w naszym kraju. 7 listopada dziesięć organizacji z branży budowlanej i działających na rynku mieszkaniowym wystosowało wspólny apel, w którym proponują rządowi pięć pomysłów na uzdrowienie sytuacji występującej na rynku nieruchomości i sektorze budownictwa.

Tak drogo jeszcze nie było – na przestrzeni roku RPP podniosła stopy procentowe już 11 razy

Do jesieni 2021 r. mieliśmy do czynienia ze stosunkowo tanimi kredytami hipotecznymi, a to za sprawą rekordowo niskich stóp procentowych. Wszystko zmieniło się we wrześniu ubiegłego roku, gdy Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o podniesieniu stóp procentowych. Celem była walka z rosnącą w szybkim tempie inflacją – podnoszenie stóp procentowych miało za zadanie wyhamować wzrost cen.

Przez długi okres stopa referencyjna utrzymywała się na poziomie 1,5%, pandemia Covid-19 spowodowała, że była ona nawet niższa, dochodząc nawet do 0,1%. Ten poziom był wynikiem kryzysu gospodarczego, powiązanego z pandemią i jej „konsekwencjami”, m.in. spadkiem popytu na niektóre usługi. Podwyżki stopy referencyjnej, która w dużej mierze odpowiada za wysokość spłacanej co miesiąc raty przed kredytobiorcę, a więc odpowiada pośrednio za koszt kredytu, zaczęły się w październiku ubiegłego roku z poziomu 0,1% na 0,5%, miały miejsc regularne i w styczniu 2022 r. stopa referencyjna wynosiła już 2,25%, a w maju – 5,25%. W sumie wysokość stóp procentowych była zmieniania na niekorzyść kredytobiorców 11 razy. W listopadzie Rada Polityki Pieniężnej ustaliła, że stopy procentowe pozostaną na tym samym poziomie co we wrześniu (6,75%), zaznaczając jednak, że dalsze decyzje Rady w tym przypadku będą uzależnione od dalszych wydarzeń geopolitycznych (m.in. chodzi o wpływ na gospodarkę wojny w Ukrainie) i sytuacji makroekonomicznej w naszym kraju.

W celu zobrazowania, jak bolesny dla konsumentów był wzrost rat kredytu hipotecznego, weźmy pod uwagę na przykład lipiec tego roku, gdy stopa procentowa wynosiła 6,5%. Rata kredytu hipotecznego na 400 tys. zł, w zależności od okresu kredytowania czy wysokości marży mogła powiększyć się nawet dwukrotnie: z 1785 do 3593 zł[2]. Dziś przy wyższej stopie procentowej wynoszącej 6,75% kwota ta wzrosłaby jeszcze bardziej. Spłata kredytu hipotecznego stała się wyzwaniem dla wielu kredytobiorców, bo ich budżety domowe nie były gotowe na takie podwyżki. Podwyżki stóp procentowych wpływające na wysokość raty, wpłynęły negatywnie na zdolność kredytową potencjalnych kredytobiorców.

Zmiany w sposobie wyliczania zdolności kredytowej zatrzymały Polaków na drodze do sięgnięcia po kredyt

Podwyżki stóp procentowych to nie wszystkie „problemy”, z którymi musieli mierzyć się kredytobiorcy w 2022 r. Wielu osobom na drodze do realizacji marzenia o posiadaniu własnych czterech kątów stanęła rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego, która zmieniła zasady wyliczania zdolności kredytowej. Banki miały czas na wprowadzenie zmian do końca marca 2022 roku. Główna i najważniejsza zmiana dotyczyła tego, że przy wyliczaniu zdolności kredytowej klientów, banki muszą brać pod uwagę zmianę poziomu stopy procentowej o nie mniej niż 5 pp., a nie jak wcześniej 2,5 pp. Dodatkowo, podczas procesu analizowania zdolności kredytowej mają przyjmować wyższe koszty utrzymania gospodarstwa domowego, niż wcześniej.

Nowelizacja zasad była naturalną konsekwencją kilkukrotnego podniesienia stóp procentowych w całym 2022 r. Głównym celem wprowadzenia rekomendacji przez KNF było poprawienie poziomu bezpieczeństwa udzielania kredytów mieszkaniowych. Rekomendacja KNF ma chronić konsumentów – dzięki bardziej rygorystycznej polityce przyznawania kredytów przez banki, zmniejsza się ryzyko, że kredytobiorcy nie wezmą na siebie zobowiązania, którego nie będą w stanie spłacić, a także banki – ograniczone zostaje ryzyko, że kredyt zostanie przyznany osobom, które nie będą w stanie go spłacać już od samego początku. Nie da się jednak ukryć, że wprowadzone zmiany dodatkowo ograniczyły dostępność kredytów mieszkaniowych.

– W tym roku doszło do gwałtownego ograniczenia dostępności kredytów hipotecznych. Wprowadzenie w życie rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego zbiegło się ze wzrostem stóp procentowych. W rezultacie wartość kredytów hipotecznych udzielonych w całej Polsce w październiku br. była aż o 74% niższa niż przed rokiem[3]. To efekt m. in. tego, że osoby o przeciętnych i niższych dochodach mają niewielką szansę na uzyskanie kredytu hipotecznego. Tym samy są zmuszeni odłożyć marzenie o własnym domu czy mieszkaniu – tłumaczy Adrian Jarosz, Prezes Zarządu Expander Advisors, Prezes Zarządu ZFPF.

Czy inflacja wpłynęła na zdolność kredytową i stała się kolejnym problemem kredytobiorcy?

Sytuację potencjalnych kredytobiorców, a także osób, które spłacają już zobowiązanie (w najgorszej sytuacji są ci, którzy zdecydowali się na kredyt ze zmiennym oprocentowaniem) skomplikowała także inflacja. W tym roku mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen, których nie obserwowaliśmy od przeszło dwóch dekad. W październiku tego roku 2022 inflacja w Polsce wyniosła 17,9%.

W jaki sposób inflacja wpływa negatywnie na sytuację potencjalnych kredytobiorców? Mechanizm jest prosty. Podwyżki cen i wyższe koszty życia zmniejszyły siłę nabywczą Polaków. Jeśli wynagrodzenie rośnie w wolniejszym tempie niż rachunki to, zostaje nam mniej pieniędzy w portfelu. To z kolei pogarsza zdolność kredytową. W rezultacie wielu konsumentów nie spełnia kryteriów banków dotyczących przyznawania kredytów hipotecznych, które, jak wspomniano, w 2022 r. zostały dodatkowo zaostrzone.  Ale „prawdziwe” problemy mają te osoby, które spłacają kolejne raty kredytu. Już przy wzroście stóp procentowych było to niemałym wyzwaniem, a galopująca inflacja sprawiła, że wiele osób rezygnuje świadomie z zapłaty mniej priorytetowych rachunków na rzecz terminowej spłaty kredytu.

Inflacja wpłynęła również na branżę budowlaną. Według analizy przeprowadzonej przez Grupę PSB – ceny materiałów budowalnych w październiku 2022 r. wzrosły średnio o 22%, porównując z analogicznym okresem w 2021 r. Przyczyny upatruje się we wzroście kosztów energii i transportu, które dotykają coraz więcej sektorów i branż. Wzrost cen materiałów budowlanych wpłynie na wzrost cen nowych nieruchomości. Jeżeli istotne podwyżki będą mieć miejsce w kolejnych miesiącach, spadnie popyt na mieszkania od deweloperów. A należy pamiętać, że i tak on został zachwiany z powodu, ograniczenia dostępności kredytów hipotecznych. Z danych BIK wynika, że we wrześniu liczba wypłaconych kredytów hipotecznych spadła o 70% w stosunku do poprzedniego roku[4]. Nieustanie duża grupa Polaków jest zainteresowania sfinansowanie zakupu mieszkania właśnie poprzez kredyt. Aby przystosować się do nowych warunków, deweloperzy ograniczą liczbę inwestycji. Już teraz spadek licznie powstających nowych mieszkań jest zauważalny. Uderza on w osoby, które stać na zakup nowego lokum (czy to na kredyt, czy za gotówkę).

Branża budowlana coraz głośniej mówi o tym, że jeżeli zła sytuacja na rynku będzie utrzymywać się w przyszłym roku, firmy będą musiały podjąć kolejne kroki. W grę wchodzą zwolnienia pracowników, a nawet w niektórych przypadkach upadłość.

Na ratunek branży budowlanej? 

Związek Firm Pośrednictwa Finansowego wraz z najważniejszymi organizacjami działającymi na rynku mieszkaniowym i w branży budowalnej[5] wystosowali apel, w którym podpowiadają rządowi jak poprawić sytuację na rynku mieszkaniowym i wyhamować proces stopniowego ograniczania produkcji i zatrudnienia pracowników w sektorze budownictwa.

Wśród pięciu przedstawionych punktów, dwa są związane bezpośrednio z sytuacją konsumentów – wsparcie konsumentów w tym, aby mieli większe szanse na uzyskanie kredytu hipotecznego, poprawi kondycję branży budowlanej. Jednym z nich jest apel o pomoc dla młodych rodziców, wzorem obowiązujących w przeszłości programów „Rodzina na Swoim”, czy „Mieszkanie dla Młodych”. Sygnatariusze uważają, że podjęcie działań ułatwiających nabycie mieszkań młodym rodzinom jest niezbędne dla „uzdrowienia” rynku mieszkaniowego. Zaproponowano także wprowadzenie kredytów o stałej (np. 2%) stopie procentowej. Drugim punktem jest złagodzenie rekomendacji KNF przy udzielaniu kredytów hipotecznych ze stałą stopą procentową. Organizacje proponują odstąpienie od zalecenia KNF, dla dobra zarówno konsumentów, jak i usługodawców, tłumacząc, że decyzja, aby w procesie oceny zdolności kredytowej wszystkie banki przyjmowały minimalną zmianę poziomu stopy procentowej o 5 p.p., została wprowadzona zbyt późno tj. wtedy, gdy stopy procentowe znajdowały się już na historycznie wysokim poziomie. W ich rozumieniu niezrozumiała jest także decyzja o doliczaniu wskazanego współczynnika, zakładającego wzrost stóp procentowych, do kredytów z okresową stałą stopą.

– Wprowadzenie preferencyjnego kredytu o obniżonym oprocentowaniu i złagodzenie rekomendacji KNF przy udzielaniu kredytów hipotecznych ze stałą procentową, to kluczowe działania, które należy podjąć, by przywrócić możliwość nabycia pierwszego w życiu mieszkania. Obecnie młodzi są zmuszeni mieszkać z rodzicami i odkładać decyzję np. o powiększeniu rodziny. Postulujemy znaczące złagodzenie zalecenia KNF, aby w procesie oceny zdolności kredytowej banki przyjmowały tym mniejszy bufor, im dłuższy jest okres obowiązywania stałego oprocentowania – komentuje Adrian Jarosz, Prezes Zarządu Expander Advisors, Prezes Zarządu ZFPF.

 

[1] Licząc od października 2021.
[2] Kredyt na 25 lat, marża 2,2 proc., WIBOR 6M. Wyliczenia własne po podwyżce stóp procentowych z lipca 2022 r.
[3] Newsletter kredytowy BIK – listopad 2022.
[4] Dane o sprzedaży kredytów w Polsce. Newsletter kredytowy BIK – 3 kw. 2022 r.
[5] APPLiA Polska, związek producentów AGD, Hutnicza Izba Przemysłowo Handlowa, Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, Polskie Stowarzyszenie Dekarzy, Polska Unia Ceramiczna, Polski Związek Firm Deweloperskich, Stowarzyszenie Producentów Cementu oraz POiD, Związek Polskie Okna i Drzwi.

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

W jaki sposób obniżyć koszty energii w branży budowlanej?

Fot1 (1)
W jaki sposób obniżyć koszty energii w branży budowlanej? Produkcja materiałów budowlanych czy obróbka drewna może być tańsza. Kluczowy jest monitoring energii wykorzystywanej przez prasy hydrauliczne, suszarki czy łuszczarki. Para wodna, sprężone powietrze, ciepło, chłód, gazy techniczne – możemy obniżyć koszty ich wykorzystania, jeśli tylko dokładnie zmierzymy ich przepływ.

Spis treści:
Para wodna
Sprężone powietrze
Pomiar ciepła
Gazy techniczne
System monitorowania energii EMS

– Oszczędzanie energii oznacza mniejsze koszty operacyjne, co bezpośrednio wpływa na konkurencyjność przedsiębiorstwa. Wciąż dostrzegamy jednak, że wiele firm nie wie, ile energii zużywa w procesach produkcyjnych – mówi Piotr Hargesheimer, Solution Sales Manager Endress+Hauser Polska. – Kluczowy jest system monitoringu energii (EMS) i odpowiednie jej opomiarowanie. Jednak pierwszym krokiem, który powinni wykonać przedsiębiorcy, jest sprawdzenie, czy w ogóle w ich firmach monitoruje się przepływ energii. Potem dopiero można szukać oszczędności.

Para wodna

Para wodna jest wykorzystywana w branży budowlanej m.in. do kondycjonowania drewna i zasilania maszyn, a także w produkcji styropianu. Aż 40% paliw kopalnych wykorzystywanych jest właśnie do wytwarzania pary w kotłach. Systemy parowe mają spory potencjał w zakresie oszczędzania i odzyskiwania energii. Obniżka kosztów jest możliwa zarówno na etapach wytwarzania, dystrybucji, rozliczania, jak i dzięki poprawie sprawności kotła.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • odpowiedniej izolacji rurociągów,

  • odcięciu nieużywanych odcinków,

  • redukcji strat kondensatu,

  • regularnemu serwisowi kotłów (np. odmulaniu),

  • monitorowaniu wskaźników efektywności energetycznej (np. sprawności kotła).

Sprężone powietrze

Około 10% energii elektrycznej w światowym przemyśle służy do wytwarzania sprężonego powietrza. To tyle energii, ile produkuje 75 dużych elektrowni jądrowych. W instalacjach przemysłowych nawet do 30% wytwarzanego sprężonego powietrza „znika” z powodu nieszczelności w sieci dystrybucji.

– Straty finansowe wynikające z nieefektywnych instalacji sprężonego powietrza są nadal niedoszacowane, ignorowane lub po prostu akceptowane jako konieczność. Ciepło odpadowe, straty ciśnienia czy zbyt wysokie ciśnienie w układzie to czynniki, które powodują, że sprężarki są często uważane za „pożeracze energii” – mówi Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • usunięciu nieszczelności (mniejsze straty ciśnienia),

  • monitorowaniu stanu filtrów (mniejsze straty ciśnienia),

  • poborowi powietrza dla sprężarek z miejsca o najniższej temperaturze (podwyższenie sprawności),

  • wykorzystaniu ciepła odpadowego ze sprężarek (powietrze procesowe),

  • utrzymaniu możliwie najniższego ciśnienia w instalacji,

  • wyłączaniu sprężarek w czasie przerw produkcyjnych,

  • kontroli sprawności kompresorów (moc zużyta na jednostkę objętości normalnej).

Pomiar ciepła

Na rynku dostępnych jest wiele różnych technologii grzewczych oraz układów chłodzenia, wymagających indywidualnego podejścia do oceny ich wydajności i poprawy wyników. Zwykle wysokie straty energii mają swoje źródło w kotłach. Monitorowanie wydajności jest zatem najłatwiejszym sposobem pomiaru strat i pozwala podjąć działania zaradcze. Odpowiednie optymalizacje, wdrożone w systemach grzewczych, mogą zmniejszyć zużycie energii nawet o 55%.

Układy chłodzenia odpowiadają za około 10% całkowitego zużycia energii elektrycznej we wszystkich gałęziach przemysłu. Zatem nawet niewielkie zmniejszenie zużycia w tym obszarze może zapewnić znaczne oszczędności. Podstawowym warunkiem sprawnego działania układów chłodzenia jest ich regularna konserwacja.

– Systemy chłodzenia są często projektowane według specyficznych wymagań klientów, dlatego nie wystarczy mierzyć zużycie energii elektrycznej, aby rzetelnie monitorować całkowite zapotrzebowanie na energię. Na efektywność systemu wpływa przede wszystkim konfiguracja urządzeń i sposób ich eksploatacji – podkreśla Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • utrzymywaniu prawidłowego stanu technicznego izolacji rurociągów, urządzeń i budynków,

  • minimalizacji nieszczelności,

  • odzyskowi ciepła z systemów chłodniczych, wentylacji i procesów produkcyjnych, np. do ogrzewania wody (w lecie) lub ogrzewania pomieszczeń (w zimie),

  • zmniejszeniu temperatury czynnika na zasilaniu, zgodnie z faktycznymi potrzebami grzewczymi,

  • używaniu układów magazynowania ciepła o odpowiednio dużej pojemności,

  • stosowaniu energooszczędnych technologii, takich jak kotły kondensacyjne lub skojarzone wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej,

  • optymalizacji pracy palników.

Gazy techniczne

W przemysłowych instalacjach technologicznych używane są ogromne ilości azotu (N2), dwutlenku węgla (CO2), tlenu (O2), argonu (Ar) i wielu innych gazów technicznych. Znajdują one zastosowanie głównie jako gazy spawalnicze, gazy osłonowe lub gazy wykorzystywane do pakowania w atmosferze modyfikowanej (MAP) w przemyśle spożywczym.

­– Tutaj, podobnie jak w przypadku ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji, bardzo ważne jest unikanie strat energii i wycieków. Istotne jest również zapewnienie dokładnego i prawidłowego rozliczania kosztów, jeśli instalacja jest wykorzystywana przez wielu odbiorców – mówi ekspert Endress+Hauser.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • kontroli czystości filtrów,

  • zapobieganiu unoszenia skroplonego gazu do rurociągów kolektorowych.

System monitorowania energii EMS

Wprowadzenie natychmiastowych zmian takich jak kontrola czy usunięcie nieszczelności, jest tylko pierwszym krokiem do prawdziwych oszczędności. Zakłady, które chcą szczegółowo kontrolować zużycie nośników energii, inwestują w nowoczesne i kompleksowe systemy monitorowania energii.

– Przy wdrażaniu takich rozwiązań, ważne jest, aby były one wiarygodne, szczegółowe i zgodne z ISO 50001 oraz ISO 50006 – dodaje Piotr Hargesheimer. ­– Przykładowo, proponowany przez Endress+Hauser system EMS do zarządzania energią, pozwala dopasować go „pod klucz”. Zarząd może monitorować zużycie i mieć dostęp do analiz z poziomu Internetu lub intranetu. Co więcej, to rozwiązanie można powiązać ze znajdującymi się już w firmie systemami zarządzania i sieciami cyfrowymi.

Korzyści wynikające z posiadania kompleksowego systemu monitorowania energią:

  • dostępność on-line mierzonych danych,

  • przejrzysty obraz przepływów wszystkich mediów i energii,

  • łatwa identyfikacja strat energii,

  • skuteczne rozliczanie kosztów,

  • bezpieczeństwo dostaw, dzięki stałemu monitorowaniu parametrów technologicznych.

Monitorowanie przepływu mediów okazuje się skutecznym i osiągalnym dla wielu przedsiębiorstw sposobem na oszczędności. Jesteśmy w stanie je osiągnąć, stosując kompleksowy system monitorowania energii.

Źródło: Endress+Hauser.

W jaki sposób obniżyć koszty energii w branży budowlanej?

fabian-blank-78637-unsplash
Czy możliwe jest obniżenie kosztów energii w branży budowlanej? Jakie są na to sposoby? Produkcja materiałów budowlanych czy obróbka drewna może być tańsza. Kluczowy jest monitoring energii wykorzystywanej przez prasy hydrauliczne, suszarki czy łuszczarki. Para wodna, sprężone powietrze, ciepło, chłód, gazy techniczne – możemy obniżyć koszty ich wykorzystania, jeśli tylko dokładnie zmierzymy ich przepływ.

Spis treści:
Para wodna
Sprężone powietrze
Pomiar ciepła
Gazy techniczne
System monitorowania energii EMS

– Oszczędzanie energii oznacza mniejsze koszty operacyjne, co bezpośrednio wpływa na konkurencyjność przedsiębiorstwa. Wciąż dostrzegamy jednak, że wiele firm nie wie, ile energii zużywa w procesach produkcyjnych – mówi Piotr Hargesheimer, Solution Sales Manager Endress+Hauser Polska. – Kluczowy jest system monitoringu energii (EMS) i odpowiednie jej opomiarowanie. Jednak pierwszym krokiem, który powinni wykonać przedsiębiorcy, jest sprawdzenie, czy w ogóle w ich firmach monitoruje się przepływ energii. Potem dopiero można szukać oszczędności.

Para wodna

Para wodna jest wykorzystywana w branży budowlanej m.in. do kondycjonowania drewna i zasilania maszyn, a także w produkcji styropianu. Aż 40% paliw kopalnych wykorzystywanych jest właśnie do wytwarzania pary w kotłach. Systemy parowe mają spory potencjał w zakresie oszczędzania i odzyskiwania energii. Obniżka kosztów jest możliwa zarówno na etapach wytwarzania, dystrybucji, rozliczania, jak i dzięki poprawie sprawności kotła.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • odpowiedniej izolacji rurociągów,

  • odcięciu nieużywanych odcinków,

  • redukcji strat kondensatu,

  • regularnemu serwisowi kotłów (np. odmulaniu),

  • monitorowaniu wskaźników efektywności energetycznej (np. sprawności kotła).

Sprężone powietrze

Około 10% energii elektrycznej w światowym przemyśle służy do wytwarzania sprężonego powietrza. To tyle energii, ile produkuje 75 dużych elektrowni jądrowych. W instalacjach przemysłowych nawet do 30% wytwarzanego sprężonego powietrza „znika” z powodu nieszczelności w sieci dystrybucji.

– Straty finansowe wynikające z nieefektywnych instalacji sprężonego powietrza są nadal niedoszacowane, ignorowane lub po prostu akceptowane jako konieczność. Ciepło odpadowe, straty ciśnienia czy zbyt wysokie ciśnienie w układzie to czynniki, które powodują, że sprężarki są często uważane za „pożeracze energii” – mówi Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • usunięciu nieszczelności (mniejsze straty ciśnienia),

  • monitorowaniu stanu filtrów (mniejsze straty ciśnienia),

  • poborowi powietrza dla sprężarek z miejsca o najniższej temperaturze (podwyższenie sprawności),

  • wykorzystaniu ciepła odpadowego ze sprężarek (powietrze procesowe),

  • utrzymaniu możliwie najniższego ciśnienia w instalacji,

  • wyłączaniu sprężarek w czasie przerw produkcyjnych,

  • kontroli sprawności kompresorów (moc zużyta na jednostkę objętości normalnej).

Pomiar ciepła

Na rynku dostępnych jest wiele różnych technologii grzewczych oraz układów chłodzenia, wymagających indywidualnego podejścia do oceny ich wydajności i poprawy wyników. Zwykle wysokie straty energii mają swoje źródło w kotłach. Monitorowanie wydajności jest zatem najłatwiejszym sposobem pomiaru strat i pozwala podjąć działania zaradcze. Odpowiednie optymalizacje, wdrożone w systemach grzewczych, mogą zmniejszyć zużycie energii nawet o 55%.

Układy chłodzenia odpowiadają za około 10% całkowitego zużycia energii elektrycznej we wszystkich gałęziach przemysłu. Zatem nawet niewielkie zmniejszenie zużycia w tym obszarze może zapewnić znaczne oszczędności. Podstawowym warunkiem sprawnego działania układów chłodzenia jest ich regularna konserwacja.

– Systemy chłodzenia są często projektowane według specyficznych wymagań klientów, dlatego nie wystarczy mierzyć zużycie energii elektrycznej, aby rzetelnie monitorować całkowite zapotrzebowanie na energię. Na efektywność systemu wpływa przede wszystkim konfiguracja urządzeń i sposób ich eksploatacji – podkreśla Piotr Hargesheimer.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • utrzymywaniu prawidłowego stanu technicznego izolacji rurociągów, urządzeń i budynków,

  • minimalizacji nieszczelności,

  • odzyskowi ciepła z systemów chłodniczych, wentylacji i procesów produkcyjnych, np. do ogrzewania wody (w lecie) lub ogrzewania pomieszczeń (w zimie),

  • zmniejszeniu temperatury czynnika na zasilaniu, zgodnie z faktycznymi potrzebami grzewczymi,

  • używaniu układów magazynowania ciepła o odpowiednio dużej pojemności,

  • stosowaniu energooszczędnych technologii, takich jak kotły kondensacyjne lub skojarzone wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej,

  • optymalizacji pracy palników.

Gazy techniczne

W przemysłowych instalacjach technologicznych używane są ogromne ilości azotu (N2), dwutlenku węgla (CO2), tlenu (O2), argonu (Ar) i wielu innych gazów technicznych. Znajdują one zastosowanie głównie jako gazy spawalnicze, gazy osłonowe lub gazy wykorzystywane do pakowania w atmosferze modyfikowanej (MAP) w przemyśle spożywczym.

­– Tutaj, podobnie jak w przypadku ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji, bardzo ważne jest unikanie strat energii i wycieków. Istotne jest również zapewnienie dokładnego i prawidłowego rozliczania kosztów, jeśli instalacja jest wykorzystywana przez wielu odbiorców – mówi ekspert Endress+Hauser.

Natychmiastowe oszczędności można osiągnąć dzięki:

  • minimalizacji nieszczelności instalacji,

  • kontroli czystości filtrów,

  • zapobieganiu unoszenia skroplonego gazu do rurociągów kolektorowych.

System monitorowania energii EMS

Wprowadzenie natychmiastowych zmian takich jak kontrola czy usunięcie nieszczelności, jest tylko pierwszym krokiem do prawdziwych oszczędności. Zakłady, które chcą szczegółowo kontrolować zużycie nośników energii, inwestują w nowoczesne i kompleksowe systemy monitorowania energii.

– Przy wdrażaniu takich rozwiązań, ważne jest, aby były one wiarygodne, szczegółowe i zgodne z ISO 50001 oraz ISO 50006 – dodaje Piotr Hargesheimer. ­– Przykładowo, proponowany przez Endress+Hauser system EMS do zarządzania energią, pozwala dopasować go „pod klucz”. Zarząd może monitorować zużycie i mieć dostęp do analiz z poziomu Internetu lub intranetu. Co więcej, to rozwiązanie można powiązać ze znajdującymi się już w firmie systemami zarządzania i sieciami cyfrowymi.

Korzyści wynikające z posiadania kompleksowego systemu monitorowania energią:

  • dostępność on-line mierzonych danych,

  • przejrzysty obraz przepływów wszystkich mediów i energii,

  • łatwa identyfikacja strat energii,

  • skuteczne rozliczanie kosztów,

  • bezpieczeństwo dostaw, dzięki stałemu monitorowaniu parametrów technologicznych.

Monitorowanie przepływu mediów okazuje się skutecznym i osiągalnym dla wielu przedsiębiorstw sposobem na oszczędności. Jesteśmy w stanie je osiągnąć, stosując kompleksowy system monitorowania energii.

Źródło: Endress+Hauser.

Spowolnienie w sektorze budowlanym widoczne gołym okiem

guilherme-cunha-222318-unsplash
Branża budowlana ma za sobą trudny rok, jednak mimo wielu problemów i negatywnych zjawisk, część inwestycji jest nadal realizowana, a nawet planowane są kolejne. Ich zakończenie w terminie może być trudne i to nie z powodu sytuacji gospodarczej.

Jak wynika z raportu Grupy Progres – mamy do czynienia z deficytem pracowników w sektorze budowlanym, mimo że – w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej – na przełomie grudnia 2022 i stycznia 2023 zanotowano spadek liczby rekrutacji aż o 40 proc.

  • Mimo że potrzeby rekrutacyjne budowlanki są mniejsze niż przed rokiem, to z niedoborami kadrowymi zmaga się większość firm z tej branży.

  • Największy deficyt kadrowy dotyczy nie tylko robotników budowlanych dedykowanych do prostych prac. Jest też ogromny problem ze znalezieniem fachowców.

  • Powody braków kadrowych w budownictwie to m.in. niewystarczające zarobki, ciężkie warunki pracy i wymagany dobry stan zdrowia. Co więcej, chętni nie mają wystarczających umiejętności albo ich wiedza jest nieaktualna.

2022 rok upłynął branży budowlanej pod znakiem wyzwań związanych z bezprecedensowym wzrostem cen. Inflacja i rekordowe koszty negatywnie odbiły się na rentowności realizowanych inwestycji. Może się jednak okazać, że to nie koniec tego trudnego dla budowlanki czasu. Na horyzoncie pojawił się inny problemem – brak rąk do pracy, mimo że potrzeby rekrutacyjne są mniejsze niż przed rokiem. Z niedoborami kadrowymi zmagają się zarówno firmy budujące domy i mieszkania, jak i obiekty przemysłowe, magazynowe czy realizujące inwestycje drogowe. Bez względu na wielkość prowadzonego biznesu i rodzaj inwestycji, znalezienie odpowiedniej osoby na sezon wiosenny okazuje się dużym wyzwaniem.

– Z jednej strony obserwujemy wyraźne spowolnienie w wielu firmach z branży budowlanej, która skończyła rok z największym od 2 lat minusem – wskaźnik koniunktury w budownictwie w grudniu 2022 r. wyniósł minus 23,9, a w listopadzie – minus 22,6. Coraz bardziej pesymistyczne są też prognozy dla tego sektora. Co więcej, na przełomie grudnia 2022 i stycznia 2023 spadek liczby rekrutacji w budowlance – w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej – wynosi aż 40 proc. Jednak, mimo trudnej sytuacji, wiele przedsiębiorstw nadal działa i jeśli nie planuje nowych inwestycji, to chce dokończyć te już rozpoczęte, najlepiej bez opóźnień powodujących kolejne niepotrzebne koszty. Żeby osiągnąć swój cel, potrzebują ludzi do pracy, a tych brakuje. Największy deficyt kadrowy dotyczy nie tylko robotników budowlanych dedykowanych do prostych prac. Jest też ogromny problem ze znalezieniem fachowców – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Według ostatniego Barometru zawodów w 2023 roku na nadmiar ofert pracy będą mogli liczyć: cieśle i stolarze budowlani, dekarze i blacharze budowlani, elektrycy, elektromechanicy, elektromonterzy, monterzy instalacji budowlanych, murarze, tynkarze, operatorzy i mechanicy sprzętu do robót ziemnych, pracownicy robót wykończeniowych w budownictwie, robotnicy budowlani, spawacze, ślusarze. Osób w wymienionych zawodach po prostu brakuje i znalezienie ich będzie stanowić dla pracodawców prawdziwe wyzwanie. Braki kadrowe w budowlance to jednak nie nowość. Deficyty kandydatów w poszczególnych zawodach występowały też w latach ubiegłych. Co więcej, w 2022 roku lista deficytowych profesji była dłuższa o betoniarzy i zbrojarzy.

Mimo kryzysu branża budowana nadal ma wolne stanowiska do obsadzenia. Co więcej, miejsce zlikwidowanych zajmują te nowoutworzone. Według BNF (internetowa baza firm i przedsiębiorstw) w ubiegłym roku w budownictwie otworzyło się 66 973 nowych podmiotów – najwięcej wśród trzech największych grup branżowych. Tylko w III. kwartale ubiegłego roku zlikwidowano 8 094 miejsca pracy przy 15 294 nowopowstałych, co daje branży budowlanej 4. miejsce – za handlem, edukacją i przetwórstwem przemysłowym (dane GUS).

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, przeciętne zatrudnienie w branży budowlanej w pierwszych trzech kwartałach 2022 roku wyniosło 428,3 etatów, niemal wyłącznie w jednostkach samofinansujących (427,4).

Nie brakuje też zajęć do wykonywania. Każda z zatrudnionych osób przepracowała średnio 1 339 godzin (I-III kw. 2022). Jeśli chodzi o zarobki w tym okresie, to największą grupę pracowników (67,3 proc.) stanowią ci, których wynagrodzenie było wyższe niż 6000 zł brutto. Drugi, co do wielkości, przedział zarobków, tj. 5000,01 zł – 6000 zł, dotyczy 14,4 proc. pracowników. 4,8 proc. pracowników znalazło się w grupie z zarobkami pomiędzy 3010,01zł – 3500zł. Między 4500,01 zł – 5000 zł zarobiło 4,9 proc. osób, tyle samo mogło liczyć na wynagrodzenie w przedziale pomiędzy 4000,01 zł a 4500 zł.

Jak wynika z raportu Grupy Progres, jednym z najczęściej wymienianych powodów braków kadrowych w budownictwie jest niechęć samych kandydatów do podjęcia tego rodzaju pracy, spowodowana m.in. niewystarczającymi zarobkami, ale także ciężkimi warunkami pracy, wymaganymi sprawnością fizyczną i dobrym stanem zdrowia. Z drugiej strony chętni nie mają konkretnych lub wystarczających umiejętności albo ich wiedza jest nieaktualna. Nie bez znaczenia jest też fakt, że sektor budowlany, z uwagi na specyfikę zlecanych zadań, oferuje pracę przede wszystkim mężczyznom, a tych na rynku również brakuje.

Udział budownictwa w polskim PKB jest wysoki, mieści się między 8 a 9,5 proc., czyli na poziomie średniej unijnej. Co więcej, działalność budowlana jest jednym z najistotniejszych kreatorów popytu dla innych sektorów gospodarki – od przemysłu poprzez usługi i handel.

– To ewidentny kłopot, ponieważ całe środowisko okołobudowlane siłą rzeczy dostaje rykoszetem. Paradoks polega na tym, że dla firm, które produkują dla branży budowlanej chociażby takich, jak stolarstwo okienne, branża meblarska, producenci drzwi, mebli, branża ceramiczna, kleje, kafle, montażyści – pracy brakuje. Natomiast tu, gdzie jest co robić, brakuje pracowników. Najbliższe miesiące pokażą, jak rynek poradzi sobie z tą sytuacją – podsumowuje Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Źródło: Grupa Kapitałowa Progres.

Branża budowlana stoi w obliczu konieczności ograniczenia śladu węglowego i dążenia do dekarbonizacji

verstappen-photography-532656-unsplashDekarbonizacja budownictwa jest ważnym elementem w dążeniu do ograniczenia emisji dwutlenku węgla i ograniczenia negatywnych skutków zmian klimatu. Oznacza to, że budynki muszą być projektowane, budowane i użytkowane w sposób, który zmniejsza emisje gazów cieplarnianych, a nie tylko zmniejsza zużycie energii. Branża budowlana, w tym deweloperzy i zarządcy budynków stoją dziś przed wyzwaniem, od którego nie ma odwrotu. Zeroemisyjne technologie i rozwiązania oznaczają nową erę w historii budownictwa.

Spis treści:
Budynków przybywa, gazów również
Wyzwanie, które zmieni świat
Budownictwo zrównoważone
Dekarbonizacja budynku w praktyce
Rola śladu węglowego
Liczenie śladu węglowego obowiązkiem

Do 2030 roku emisja gazów cieplarnianych do atmosfery ma być zredukowana o 55 procent, a do 2050 Europa ma osiągnąć zerową emisję gazów cieplarnianych netto – takie są założenia Unii Europejskiej (tzw. porozumienie paryskie), która jest trzecim co do wielkości emitentem gazów cieplarnianych na świecie, po Chinach i USA.

Budynków przybywa, gazów również

Aby zrealizować ten cel, konieczna jest dekarbonizacja wszystkich sektorów gospodarki. Budownictwo nie jest tu wyjątkiem, tym bardziej, że pole do działania jest w tej branży bardzo duże.

– Branża budowlana jest głównym obszarem, który musi przejść transformację, jeśli chcemy mieć szansę na osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 r. Budując tę świadomość i wdrażając odpowiednie działania wśród wszystkich interesariuszy mamy szansę na osiągnięcie tego celu, jednak konieczna jest modyfikacja podejścia do produkcji materiałów, projektowania, procesu budowlanego oraz wykorzystywanych źródeł energii. Nieodzowne jest wprowadzenie zmian w prawodawstwie, które w efekcie umożliwią wdrożenie i weryfikację zamierzeń – mówi dr inż. Dorota Bartosz, Dyrektor Techniczna ds. Budownictwa Zrównoważonego, Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego PLGBC.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje, że do roku 2050 na całym świecie aż o 75 procent zwiększy się powierzchnia użytkowa budynków. Zdecydowana większość tej podaży przypadnie na rynki wschodzące i gospodarki rozwijające się. Żeby zobrazować jak duża to jest skala, eksperci podają, że do 2050 r. co tydzień przybywać będzie powierzchnia równa powierzchni Paryża. Gdy dodamy do tego budynki już istniejące, łatwo można sobie uzmysłowić jak wielkim wyzwaniem jest dekarbonizacja tego sektora.

Wyzwanie, które zmieni świat

W unijnej strategii Net Zero, zakładającej osiągnięcie zerowej emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku, efektywność energetyczna i elektryfikacja to dwa najważniejsze czynniki prowadzące do dekarbonizacji sektora budynków. Wpływają one na redukcję kosztów utrzymania budynków, pozwalają też na mniejsze zużycie energii do ogrzewania, chłodzenia i oświetlenia budynków.

Jak to osiągnąć? Poprzez stosowanie materiałów o niskim zużyciu energii w procesie wytwarzania, wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii, wykorzystywanie odpowiednich technologii budowlanych, systemów automatyki przemysłowej, a także poprzez optymalizację procesów budowlanych.

– Najważniejsze w całym tym procesie jest to, że branża rozumie potrzebę zmian. Świadomość ta obejmuje zarówno producentów materiałów budowlanych, artykułów wyposażenia wnętrz, jak i architektów, projektantów branżowych i samych inwestorów. Coraz więcej materiałów dostarczanych na budowę, czy później do wykończenia wnętrz posiada certyfikaty potwierdzające spełnianie norm ekologicznych. Mamy do czynienia z rewolucją myślenia – mówi Dominika Bryła, Net Zero Senior Specialist w JW+A.

Analizy i dane liczbowe, które udowadniają negatywny wpływ budynków na środowisko są jednym z czynników, które wpływają na tą zmianę podejścia. Nie bez znaczenia są wymogi prawne, które mają wpływ na przykład na warunki finansowania inwestycji.

– To jeden z głównych motywatorów, ale coraz większe znaczenie mają świadomi użytkownicy powierzchni biurowych i magazynowych. Tę zmianę da się wyczuć także na rynku budynków mieszkalnych, gdzie klienci dopytują o certyfikację energetyczną obiektu, gdyż chcą mieszkać ekologicznie, a przy tym efektywność energetyczna oznacza dla nich niższe koszty utrzymania – dodaje Dominika Bryła.

Budownictwo zrównoważone

Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że branża już od dawna wychodzi naprzeciw temu wyzwaniu. Tak zwane zrównoważone budownictwo wyraźnie zyskuje na znaczeniu, a kierunek ten jest widoczny zwłaszcza w budynkach komercyjnych, tj. biura, magazyny, czy nowoczesne zakłady produkcyjne. Projektanci budynków zrównoważonych na wszystkich etapach życia takiego budynku uwzględniają metody oszczędzania zasobów naturalnych, dbania o środowisko i komfort użytkowników.

Coraz głośniej mówi się również o śladzie węglowym, który przy wykorzystaniu lokalnych materiałów budowlanych i dostawców jest radykalnie niższy. Optymalizacja procesów budowlanych jest zatem jednym z czynników, które bierze się pod uwagę myśląc o ekologii w budownictwie.

– Świadomość ekologiczna powinna całą branżę motywować do poszukiwania rozwiązań redukujących negatywny wpływ naszej branży na środowisko naturalne. Z jednej strony powinno być to związane ze stosowaniem nowoczesnych technologii, pozwalających na znaczne lub całkowite oparcie się na ekologicznych źródłach energii, a z drugiej na recyklingu: tkaniny meblowe doskonale nadają się do ponownego wykorzystania. Nie inaczej jest ze stalą i drewnem. Zatem zamiast ciągle wyczerpywać zasoby naturalne musimy myśleć, jak najefektywniej ponownie wykorzystać to, co już kiedyś miało swoje pierwsze życie. Kolejnym obszarem, który musimy brać pod uwagę jest stosowanie materiałów od lokalnych dostawców. W Polsce mamy ich naprawdę wielu, a wystarczy wspomnieć o polskich dostawcach kamienia naturalnego czy drewna. Czas pandemii, kiedy branża musiała sobie poradzić z zaburzeniem łańcucha dostaw z odległych części świata powinien być dla nas dodatkowym bodźcem, żeby stosować to, co lokalne, a co nie generuje aż tak znaczącego śladu węglowego w czasie transportu z dalekiej Azji – mówi Daniel Ochońko, prezes zarządu spółki Trust Us, specjalizującej się w wykończeniach wnętrz budynków użytkowych.

Najważniejsze cechy zrównoważonego budynku to m.in. zastosowanie systemów zarządzania budynkiem monitorujących i sterujących urządzeniami i instalacjami w celu minimalizacji zużycia energii i innych zasobów, minimalizacja ilości produkowanych odpadów i recykling, wykorzystanie do budowy materiałów przyjaznych dla środowiska, elastyczność i możliwość readaptacji budynku oraz instalacji i urządzeń w budynku jako sposobu na ochronę zasobów i oszczędność.

Budynki te, po spełnieniu szeregu rygorystycznych wymogów, otrzymują certyfikaty ekologiczne (BREEM, LEED, Well i inne). Co istotne, certyfikacją obejmowane są nie tylko nowe budynki, ale również te już istniejące, bowiem wiele starszych budynków poddawanych jest procesom rewitalizacji, przez co stają się bardziej przyjazne dla środowiska i przebywających w nich ludzi.

A dowodem na to, że wszystko jest projekt budynku biurowego V.Offices z Krakowa, zaprojektowanego przez polską pracownię lliard Architecture & Interior Design. Budynek został uznany jeszcze w 2019 roku za najbardziej ekologiczny budynek na świecie uzyskując certyfikację BREEAM International na poziomie Outstanding z wynikiem 98,87 fazie realizacji inwestycji i oddania budynku do użytkowania.

– Realizacja inwestycji na takim poziomie odpowiedzialności środowiskowej wymagała świadomego podejścia do projektowania i realizacji przez wszystkich partnerów tego projektu i na każdym etapie realizacji – mówi Wojciech Witek z pracowni Iliard. – Świetna współpraca z inwestorem, firmą AFI Europe Poland oraz z wykonawcą budynku, firmą Warbud zaowocowały tak wspaniałym efektem. To także dla nas, projektantów duża satysfakcja i mobilizacja przy kolejnych projektach, w których naszą wiedzę i doświadczenie chcemy wykorzystać z korzyścią dla środowiska naturalnego, oszczędności dla inwestora i przyszłych użytkowników budynku – dodaje Wojciech Witek.

Dekarbonizacja budynku w praktyce

Jak zatem przygotować się do procesu dekarbonizacji budynku i go wdrożyć? Na początek warto postawić budynkowi cel klimatyczny związany z dekarbonizacją i określić, w którym roku chcielibyśmy go spełnić. Następnie, na podstawie obecnych zużyć energii, należy określić w jakim miejscu znajduje się obecnie budynek w stosunku do postawionego celu. Kolejny krok to zlecenie audytu energetycznego budynku poprzedzonego analizą dokumentacji technicznej obiektu.

– Po wizycie technicznej na obiekcie należy przeanalizować powstałe rekomendacje w zakresie poprawy efektywności energetycznej w celu wyznaczenia strategii implementacji poszczególnych rozwiązań. Plan wdrożenia powinien rozpoczynać się od zmian operacyjnych, poprzez optymalizacje inwestycyjne, a dopiero w ostatnim kroku realizować te związane z odnawialnymi źródłami energii. Tylko budynek pracujący efektywnie, mający sprawne, odpowiednio dobrane systemy jest w stanie optymalnie wykorzystać potencjał OZE. Ostatnim krokiem na drodze do dekarbonizacji jest monitoring wprowadzonych rozwiązań i ocena ich wpływu na efektywność energetyczną budynku – tłumaczy Dominika Bryła, Net Zero Senior Specialist w JW+A.

Jak wygląda w praktyce proces dekarbonizacji budynku? Przykładem może być Exeter Park Sosnowiec. To nowoczesny park logistyczny klasy A, a proces dotyczył hal 2 i 3 w kompleksie. Oba budynki zużywały taką samą ilość prądu i gazu, a celem inwestora było ograniczenie zużycia energii o 86 procent oraz uzyskanie statusu budynku zeroemisyjnego (Net Zero). W tym celu rozpisany został plan działania do roku 2040 poprzedzony analizą energetyczną budynku. Pozwala to na zdefiniowanie wskaźników efektywności energetycznej względem Net Zero oraz precyzuje, które elementy będą kluczowe w osiągnięciu zamierzonego efektu.

Każda rekomendacja została zamodelowana i wykazała oszczędności w zużyciu prądu i gazu, dała też odpowiedź o ile zredukowana zostanie emisja dwutlenku węgla. Zrobiono też wycenę zaproponowanego rozwiązania i obliczono czas zwrotu inwestycji.

– Na bazie przygotowanej strategii klient zdecydował się w pierwszym kroku na wprowadzenie rekomendacji operacyjnych w budynku, które polegają na optymalizacji harmonogramów pracy systemów wentylacji, ogrzewania i oświetlenia w budynku w celu dostosowania ich do realnych potrzeb najemcy. Wdrożenie tych rozwiązań pozwoli na obniżenie zużycia energii w budynku o około 15% oraz obniżenie emisji CO2 o 10%. W następnym etapie budynek ma wdrożyć wymianę oświetlenia na LED oraz dostosowanie jego pracy do realnych wymagań oraz wdrożenie czujników ruchu w strefach wysokiego składowania i przestrzeniach socjalnych. Zmiana ta obniży węglowy ślad operacyjny budynku o około 8%. Klient ma w planie zainstalować również instalację paneli fotowoltaicznych o docelowej mocy 800kWp na działce oraz nad miejscami parkingowymi. Pozwoli to na wyprodukowanie ponad 700 kWh energii elektrycznej pochodzącej ze słońca, która w 90% zostanie zużyta na bieżąco przez budynek – mówi Dominika Bryła.

Rola śladu węglowego

Rola branży budowlanej w procesie dochodzenia do neutralności klimatycznej jest olbrzymia. Budynki zostawiają olbrzymi ślad węglowy – odpowiadają za ok. 38 procent światowych emisji CO2, przy czym 28% pochodzi z eksploatacji budynków, a pozostałe 10% spowodowane jest zużyciem energii niezbędnej do produkcji materiałów i technologii wykorzystywanych w budownictwie. Istota sprawy polega na tym, że do kwestii ograniczenia śladu węglowego trzeba podejść o wiele szerzej.

Do niedawna najważniejsza była redukcja operacyjnego śladu węglowego, czyli gazów cieplarnianych wytwarzanych bezpośrednio w wyniku bieżącej eksploatacji budynku. Jak przekonują eksperci, szersza i właściwa perspektywa to koncentracja również na wbudowanym śladzie węglowym, czyli emisją gazów cieplarnianych powstających w wyniku produkcji materiałów użytych do budowy, związanych z transportem i procesami budowlanymi.

– Ścieżka dekarbonizacji budynków koncentruje się na dążeniu do zerowej emisji jedynie w kontekście użytkowania istniejących obiektów, czyli dzięki zwiększeniu efektywności energetycznej poprzez termomodernizację i systemy zarządzania energią oraz przejście na niskoemisyjne bądź zeroemisyjne źródła ogrzewania, zaś w przypadku nowych, wznoszenie ich w standardzie budynku o już niemal zerowym zużyciu energii. Jednakże należy mocno podkreślić, że budynek w całym swoim cyklu życia oddziałuje na środowisko naturalne, również poprzez materiały, które zostały użyte do jego wybudowania, realizacji procesu budowy, użytkowania i modernizacji, aż wreszcie na końcu – rozbiórki. Wobec tego pilnym i nieodzownym działaniem jest wprowadzenie obowiązku sporządzania analiz odziaływania budynków na środowisko, ujmujących wbudowany i operacyjny ślad węglowy w całym cyklu życia – przekonuje dr inż. Dorota Bartosz, Dyrektor Techniczna ds. Budownictwa Zrównoważonego, Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego PLGBC.

Liczenie śladu węglowego obowiązkiem

Liczenie i wskazywanie śladu węglowego nie są w Polsce obowiązkowe, ale lawinowo rośnie świadomość przedsiębiorców i coraz więcej z nich decyduje się na sporządzenie analizy śladu węglowego i wdrożenie w swoich firmach konkretnych działań mających na celu ograniczenie emisji CO2. Warto jednak wiedzieć, że już niedługo stanie się to obowiązkiem.

Ważnym elementem Europejskiego Zielonego Ładu (European Green Deal) jest bowiem rozporządzenie CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism). Są w nim zapisy nakładające od 2027 roku obowiązek obliczania i wykazywania śladu węglowego dla każdego budynku o powierzchni powyżej 2000 m², a od 2030 dla każdego budynku niezależnie od jego powierzchni. Rozporządzenie przechodzi aktualnie unijną ścieżkę legislacyjną. Szacuje się, że wejdzie w życie w pierwszej połowie 2023 roku.

Źródło: Ultra Relations.