W jaki sposób podpisać umowę między dwoma firmami w Internecie i od razu zweryfikować tożsamość stron?

Pawel Orlowski(1) (1)

Dwie firmy podpisują umowę o współpracy, sprzedaży czy ugodę. Jak taki dokument skutecznie podpisać online? Można z wykorzystaniem podpisu kwalifikowanego. Obecnie w Polsce korzystają z niego jednak duże firmy, księgowi i prawnicy – w sumie tylko 200 tysięcy Polaków. Coraz więcej firm korzysta za to z niekwalifikowanych e-podpisów. Pozwalają one na zdalne zawieranie umów w tzw. formie dokumentowej. Co do zasady, umowy zawarte w ten sposób są przez prawo traktowane tak samo, jak umowy podpisane własnoręcznie. Problemem jest jednak weryfikacja tożsamości stron. Jak zrobić to sprawnie, bez wychodzenia z domu czy firmy? – radzi notariusz Paweł Orłowski, Prezes Ultima RATIO. Pierwszego Elektronicznego Sądu Polubownego przy Stowarzyszeniu Notariuszy Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie.

Przy podpisywaniu umów między dwoma kontrahentami bardzo często zdarza się sytuacja, że umowa zostaje podpisana fizycznie, a przedstawiciele firm wysyłają między sobą skany dokumentów. Oryginały są potem dostarczane pocztą lub na kolejnym biznesowym spotkaniu. Jednak taka praktyka jest stosowana raczej w przypadkach, gdy obie strony już się znają i współpracowały ze sobą. Gorzej jest w sytuacjach, gdy umowę zawierają podmioty, które nigdy wcześniej nie miały ze sobą kontaktu. Pojawia się wówczas ryzyko oszustw poprzez podanie przez drugą stronę nieprawdziwych danych. W Internecie w dalszym ciągu ludzie są w dużej mierze anonimowi. Oczywiście można skorzystać z tak zwanego kwalifikowanego podpisu elektronicznego. W praktyce jest on jednak mało przydatny. Posiadają go księgowi, prawnicy i inni profesjonaliści. Przeciętny Kowalski nie widzi potrzeby, aby osobiście udawać się do specjalnej firmy, aby go wyrobić.

Kwestię tę rozwiązuje e-podpis wprowadzony właśnie przez Ultima RATIO. Dzięki przyłączeniu systemu IT sądu do Węzła Krajowego, przed podpisaniem umowy strony muszą potwierdzić swoje dane przez Profil Zaufany. Nie ma więc potrzeby żmudnej wideo-weryfikacji, przelewów weryfikacyjnych albo badania danych osobowych przez pracowników w terenie.

„Profil Zaufany posiada w Polsce prawie 15 milionów obywateli. Teraz mogą oni wykorzystać go, by potwierdzić swoje dane przy zawieraniu takich umów, jak umowy: pożyczki, sprzedaży, zlecenia, o dzieło, współpracy, ubezpieczenia, agencyjnej, o roboty budowlane, kontraktu menadżerskiego, o pracę, ugody a wkrótce umowy leasingu. Wszystkie te umowy można podpisać w naszym systemie. Prawo nie wymaga, aby były one podpisywane własnoręcznie albo z użyciem kwalifikowanego podpisu elektronicznego. W umowach podpisywanych naszym e-podpisem strony nie muszą zawierać klauzul arbitrażowych na Ultima RATIO. Chcemy je jednak do tego zachęcać. Wkrótce możliwe będzie dodanie do każdej takiej umowy pieczęci z zapisem arbitrażowym. W Ultima RATIO. strony prowadzą bowiem sprawy przez Internet. Dowody przedstawiane tą drogą dość łatwo jest jednak podważyć. Kiedy tak się dzieje, opinie grafologiczne znacznie przedłużają czas i podnoszą koszty postępowań. Natomiast dokumenty podpisywane naszym e-podpisem posiadają kwalifikowane pieczęci elektroniczne oraz kwalifikowane znaczniki czasu. Są też przez nasz system automatycznie sprawdzane. Dlatego firmy, które prezentują je w sprawach arbitrażowych, mogą liczyć na jeszcze szybsze postępowania. Dokumentów takich nie da się bowiem ani podrobić, ani przerobić.” – mówi notariusz Paweł Orłowski, Prezes Ultima RATIO. Pierwszego Elektronicznego Sądu Polubownego przy Stowarzyszeniu Notariuszy Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie.

Firmy, które wdrożyły nowy e-podpis, zwracają uwagę na prostotę tego rozwiązania.

„Nasza firma zajmuje się finansowaniem produktów i usług w formie subskrypcji. Zawieramy co miesiąc setki umów B2B w całej Polsce, np. na wynajem komputerów czy usług księgowych. Teraz proces ten stał się prostszy i bardziej bezpieczny. Klient otrzymuje wiadomość mail z linkiem do umowy. Aby ją podpisać, musi zalogować się do Profilu Zaufanego. Później podpisanie umowy ogranicza się do jednego kliknięcia. Klient nie musi zakładać konta ani zostawiać swoich danych. Pomimo, że nie było to wymagane, zdecydowaliśmy się także wprowadzić do umów zapisy na Ultima RATIO. Dzięki temu zarówno my, jak i nasi klienci, mają do dyspozycji szybką i prostą ścieżkę załatwienia ewentualnych problemów, które mogą się pojawić po podpisaniu umowy. Decydującą rolę odegrała też wygoda i niskie koszty a także fakt, że korzystamy z ich e-podpisu”. – mówi Sebastian Kuk, członek Zarządu WeSub.

Elektroniczne Centrum Arbitrażu i Mediacji Ultima RATIO. działa od marca bieżącego roku przy sądzie arbitrażowym o tej samej nazwie. Oferuje mediacje konsumencie dla sklepów internetowych oraz program arbitrażowy dla firm w formie stałej, miesięcznej subskrypcji. E-podpis jest częścią tej drugiej oferty. Arbitrami Centrum są notariusze, adwokaci i radcowie prawni. Wszystkie czynności – od złożenia wniosku, przez przedstawienie materiału dowodowego, aż po wydanie wyroku wykonywane są za pośrednictwem specjalnej platformy cyfrowej. Średni czas trwania postępowania arbitrażowego to 19 dni, zaś e-mediacji – niespełna dwa tygodnie.

materiał prasowy

Schneider Electric: dlaczego rozwój metawersum opiera się na centrach danych i edge computingu

Data center
Metawersum od jakiegoś czasu jest słowem wytrychem dla całej branży technologicznej, zataczając coraz szersze kręgi potencjalnych możliwości wykorzystania. To zjawisko funkcjonujące na styku świata cyfrowego i fizycznego. Trójwymiarowa przestrzeń wirtualna, w której użytkownicy mogą gromadzić się jako grupa awatarów, wchodząc ze sobą w interakcje w otoczeniu, które replikuje świat fizyczny z wybranymi modyfikacjami świata zdigitalizowanego.

Koncepcja metawersum otwiera przed użytkownikami zupełnie nowe możliwości próbowania różnych aktywności w nowej przestrzeni: od podróżowania, zakupów, przymierzania ubrań i uczestnictwa w wirtualnych koncertach, po pracę, edukację czy zupełnie nowe formy rozrywki. W miarę, jak idea ta nabiera rozpędu i zatacza coraz szersze kręgi, a wraz z tym rośnie znajomość możliwości wykorzystania i znaczenia kryptowalut oraz nowych cyfrowych możliwości finansowych czy technologii NFT, rośnie znacznie wykorzystania centrów danych i przetwarzania informacji na brzegach sieci. Według prognoz Gartnera, już do 2025 roku 75 proc. danych generowanych przez przedsiębiorstwa będzie tworzona i przetwarzana w miejscu ich powstawania.

I chociaż inwestowanie w metawersum jest już nie tylko ekscytujące, ale coraz częściej niezbędne, liderzy biznesu powinni najpierw zrozumieć tę technologię i to, że ciągła ewolucja technologii cyfrowych powinna przebiegać w sposób zrównoważony, zwiększając znaczenie i korzyści dla ich biznesu.

Jak wynika z badań Accenture, 98 proc. kadry kierowniczej uważa, że postęp technologiczny ma większy wpływ na długoterminową strategię organizacji niż zjawiska ekonomiczne, polityczne czy społeczne1. Metaverse już funkcjonuje – ale firmy wciąż mają wiele do zrobienia, zanim będą mogły w pełni wykorzystać tę nową „odsłonę” Internetu. Jedno jest pewne: technologia wymaga ogromnej mocy obliczeniowej, a co za tym idzie – niezawodnych i bezpiecznych centrów danych. Istniejąca infrastruktura nie jest jednak gotowa do dostarczenia pełnej gamy doświadczeń przewidywanych przez wizję wykorzystania metawersum, a także ogromnej mocy obliczeniowej potrzebnej do jej podtrzymania, nie wspominając o wystarczającej liczbie osób o odpowiednich kompetencjach – inżynierów, projektantów i administratorów sieci – którzy będą ją utrzymywać.

Peleton innowacji otwierają często duże korporacje i to dla nich najlepszy czas, aby intensywnie inwestować w technologie, które są energooszczędne i bezpieczne. Istotne jest nie tylko komunikowanie zaangażowania w programy środowiskowe, społeczne i zarządzania (ESG), ale też standaryzacja wskaźników, które pomogą w przyjęciu i ulepszeniu benchmarkingu oraz postępie zrównoważonego rozwoju w branży – mówi Małgorzata Kasperska, wiceprezes Schneider Electric dla pionu Secure Power. Dlatego też jako Schneider Electric rekomendujemy naszym partnerom i klientom skuteczne mierzenie wpływu technologii na środowisko, proponując pięć kategorii mierników obejmujących 23 kluczowe wskaźniki dla operatorów centrów danych.

1 Źródło: Accenture: Technology Vision | Tech trendy 2022: Spotkajmy się w metaversum.

Źródło: Schneider Electric.

Innowacyjny sposób na rosnące ceny energii – tuba LED klasy A od firmy Signify

SIG-Ultra-Efficient-Press-Release-Thumbnail-A

Signify (Euronext: LIGHT), światowy lider branży oświetleniowej, rozszerzył swoją linię produktów Ultra Efficient o tubę LED cechującą się najwyższą dotychczas efektywnością energetyczną. Dzięki wysokiej sprawności Philips MASTER LEDtube UE może pomóc klientom przezwyciężyć problemy związane z globalnym kryzysem energetycznym, rosnącą presją na obniżenie śladu węglowego oraz surowszymi regulacjami unijnymi.

Firma Signify w zeszłym roku wprowadziła do sprzedaży nową, przełomową żarówkę Philips LED klasy A, która zużywa o 60 proc. mniej energii, niż standardowa żarówka Philips LED. MASTER LEDtube UE kontynuuje tą innowację technologiczną, rozszerzając ofertę energooszczędnych produktów, które spełniają rygorystyczne kryteria klasy A w nowych ramowych regulacjach UE dotyczących etykietowania energetycznego i ekoprojektu. W tych zaktualizowanych przepisach produkty oświetleniowe muszą mieć efektywność energetyczną przynajmniej 210 lm/W, aby otrzymać najwyższą klasę A.

Typowa, mała firma, która używa 100 tub fluoroscencyjnych, może zaoszczędzić 13 661 euro rocznie, przechodząc na Philips MASTER LEDtube UE i. Dzięki żywotności 100 000 godzin nowa tuba LED działa pięć razy dłużej, niż jej konwencjonalny odpowiednik MASTER TL-D. Eliminuje to potrzebę regularnych wymian, co zwiększa oszczędności przy jednoczesnej redukcji odpadów.

Dzięki licznym innowacjom stworzyliśmy naszą dotychczas najbardziej energooszczędną tubę, a obecnie jest ona potrzebna bardziej niż kiedykolwiek przedtem” — powiedział Michael Rombouts, dyrektor działu lamp i opraw oświetleniowych LED w Signify. — „Szczególnie w przemyśle, magazynach, biurach, szkołach i sklepach, które wymagają całodziennego oświetlenia, przejście na bardzo efektywne oświetlenie LED może znacznie ograniczyć zużycie energii”.

Zrównoważony rozwój jest ważnym aspektem strategii Signify i kluczowym elementem procesu projektowania produktów. W porównaniu z tubą fluoroscencyjną, nowa tuba Philips MASTER LEDtube UE może ograniczyć emisje CO2 nawet o 2285 kg w całym cyklu eksploatacjiii — co jest równoważne emisjom pochłanianym przez ponad 100 drzew.iii

Signify od dawna zachęca do przejścia z konwencjonalnego oświetlenia fluoroscencyjnego na bardziej przyjazną dla środowiska technologię LED. Poprawka do unijnej dyrektywy RoHS (ograniczającej stosowanie niektórych niebezpiecznych substancji), która zakazuje sprzedaży — między innymi — liniowych lamp fluoroscencyjnych od sierpnia 2023 r., oznacza, że wysokowydajne oświetlenie LED ma do odegrania jeszcze ważniejszą rolę.

Nieustannie rozwijamy naszą linię ultraenergooszczędnych produktów, dążąc do stworzenia najbardziej efektywnej energetycznie oferty technologicznej. We wrześniu wprowadzimy do sprzedaży cechujące się bardzo wysoką sprawnością reflektory GU10 LED, które dołączą do dostępnych już żarówek i tub LED, więc nasza oferta będzie uwzględniać każde zastosowanie” – podkreśli Michael Rombouts.

i Obliczenia oparte na następujących założeniach: 100 lamp fluoroscencyjnych 58 W o żywotności 20 000 godzin w porównaniu ze 100 tubami Ultra-Efficient LED 17,6 W o żywotności 100 000 godzin; koszt energii 0,29 euro na godzinę; koszt wymiany 5 euro na lampę; 8760 godzin świecenia rocznie.

ii Obliczenia oparte na emisjach gazu CO2 w wysokości 0,42 kg/kWh.

iii Według literatury naukowej, przeciętne w pełni wyrośnięte drzewo pochłania 22 kg CO2 rocznie.

Źródło: Signify.

REDD PRESS: Proptech jak Uber? Agent nieruchomości jak psycholog?

rawpixel-1065679-unsplash

Do niedawna tylko rolnictwo było mniej zdigitalizowanym obszarem od rynku nieruchomości – mówią zgodnie eksperci. Ostatnia dekada to jednak wielki skok technologiczny w tej dziedzinie, choć wciąż jest bardzo dużo do zrobienia. Gdzie i jak technologia może najbardziej pomóc na rynku nieruchomości? Tłumaczą Tomasz Buda, Innovation Manager w Savills oraz Piotr Smagała, współzałożyciel REDD.

Uber nie zniszczył taksówkarzy, po prostu zmienił w dużej mierze model tego biznesu. Gdy potrzebujemy taxi wciąż wiezie nas człowiek, ale dojeżdża na miejsce szybciej niż 15 lat temu, możemy nawet śledzić jego trasę, a pani w centrali zgłoszeniowej jest miła i pomocna. Konkuruje się na jakość usług. Tak samo będzie z rynkiem nieruchomości komercyjnych.

  • Często na spotkaniach z klientami jesteśmy pytani czy za 5 lat nie będzie już agentów nieruchomości. Rozumiem te pytania, ale są one źle konstruowane. Należałoby raczej spytać – jak wyglądać będzie praca takiego agenta za 5 lat? Bo tak, on wciąż będzie miał pracę, tylko skupiać się będzie musiał na nieco innych jej obszarach – mówi Piotr Smagała, Managing, Director & Co-Founder, REDD.

Tomasz Buda z Savills zwraca z kolei uwagę na inny ważny czynnik, który pomoże zoptymalizować rynek nieruchomości analiza dużej ilości danych. W Polsce jeszcze o to trudno, ale zdaniem eksperta idziemy w dobrym kierunku.

  • Ten biznes wciąż w dużej mierze bazuje na bezpośrednich relacjach. Jeśli dobrze wynajmę komuś nieruchomość, to czuje on pewne zobowiązanie, żeby przy mnie zostać, zadzwonić ponownie, czyli tak jak kiedyś. Coraz częściej jednak klienci zaczynają nowe poszukiwania nieruchomości od kanałów cyfrowych, a tutaj dostępność jakościowych danych jest fundamentem. W Niderlandach np. ich dostępność jest już duża. Dzięki temu firmy konkurują ze sobą przede wszystkim w obszarze jakości obsługi klienta – mówi Tomasz Buda z Savills.

I tu wracamy do naszego agenta. Jak rozwiązania technologiczne zmienią funkcję agenta? Zdaniem ekspertów przesunie jego rolę bardziej w obszar kompetencji miękkich. Będzie on kimś w rodzaju doradcy klienta, „ludzkiej twarzy” technologii, może nawet psychologa, który oswoi z danym wyborem, wytłumaczy jego konieczność. Człowiek dalej będzie „dowoził klienta do celu”, ale technologia pomoże mu ten proces usprawnić. Twarde dane i idące za tym często równie twarde negocjacje przejmą i uproszczą algorytmy. Trochę jak teraz na Booking.com czy Airbnb.

  • Branżę optymalizuje również rozszerzona rzeczywistość. To poszło bardzo szybko do przodu w trakcie pandemii. Wirtualne aranżowanie realnie istniejącej przestrzeni, której wynajęcie rozważamy, bez ruszania się z domu, to jest ogromny krok naprzód i otwiera zupełnie nowe możliwości choćby na etapie przedstawiania ofert – dodaje Tomasz Buda.

REDD Group to jeden z 25 najlepszych start-upów PropTech w Europie Centralnej, który może pochwalić się zbudowaniem największej bazy danych o rynku biurowym w Polsce. Obecnie REDD monitoruje ponad 2 100 nieruchomości biurowych w całej Polsce, co przekłada się na 16 mld danych, a z bazy REDD korzystają najwięksi na rynku: Avison Young, CBRE, Deka Immobilien, Globalworth, GTC, EY, Hines, Savills. W sierpniu REDD upublicznił również bazę danych dotyczącą rynku magazynowego.

 

Autorzy: Tomasz Buda, Innovation Manager w Savills oraz Piotr Smagała, współzałożyciel REDD.

PlanRadar: celem budownictwa w Polsce jest zrównoważony rozwój i zeroemisyjność

PlanRadar_foto_1
Jak podaje PlanRadar, celem budownictwa w Polsce, jak również na świecie, jest zrównoważony rozwój i zeroemisyjność.

Z najnowszego badania „The architecture of the future” przeprowadzonego przez PlanRadar wynika, że we wszystkich przebadanych przez firmę krajach, w tym także w Polsce, zrównoważony rozwój oraz redukcja emisji dwutlenku węgla będą priorytetem dla branży budowlanej w najbliższej przyszłości. Przewidywany jest także wzrost znaczenia i wykorzystania naturalnych materiałów takich jak drewno czy konopie oraz odejście od nienadających się do wtórnego wykorzystania surowców.

W czerwcu 2022 roku PlanRadar przeprowadził projekt badawczy dotyczący przyszłych trendów, priorytetów i strategii dla architektury według firm i ekspertów z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Austrii, Francji, Hiszpanii, Czech, Słowacji, Węgier, Włoch, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a także Polski. Na jego podstawie zidentyfikowane zostały globalne trendy, za którymi w najbliższych dekadach będą podążać architekci oraz firmy budowlane i wykończeniowe z całego świata. Jak się okazuje, niektóre z nich będą miały charakter globalny i będą nadawać charakter nowoczesnemu budownictwu, wpisując w nie na stałe założenia związane ze zrównoważonym rozwojem oraz troską o środowisko naturalne.

– W ostatnich latach znacznie wzrosła świadomość względem zachodzących zmian klimatycznych oraz ich konsekwencji. Z niektórymi z nich – takimi jak upalne lata, susze, czy powodzie – mierzymy się już dziś. Wszyscy dobrze wiemy, że to ostatni moment na dokonanie znaczących zmian w zakresie poprawy klimatu mówi Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce. – Nasze badanie wyraźnie pokazuje, że branża budowlana doskonale zdaje sobie z tego sprawę, wskazując m.in. przyjazność środowisku oraz redukcję emisji gazów cieplarnianych jako główne kierunki ewolucji projektów budowlanych w Polsce i na świecie – dodaje.

Polski sektor nieruchomości inwestycyjnych oraz budownictwa stawia na digitalizację z aplikacją BauApp

Copy of IMG_6407 ipad pro mockup_m
Polski sektor nieruchomości inwestycyjnych oraz budownictwa stawia na digitalizację z aplikacją BauApp.

Rosnące tempo digitalizacji sektora nieruchomości i budownictwa w Polsce sprzyja rozwojowi cyfrowych rozwiązań jakim jest aplikacja mobilna BauApp. Za sukcesem innowacyjnej technologii stoi łatwość obsługi, co w prosty i skuteczny sposób pozwala zarządzać procesami administracyjnymi na placach budowy. Obecnie oprogramowanie wykorzystywane jest już przez ponad 100 generalnych wykonawców i deweloperów oraz ponad 500 podwykonawców. W 2021 r. aplikacja BauApp została uznana za najlepsze proptechowe rozwiązanie roku. To wszystko w zaledwie dwa i pół roku od debiutu na polskim rynku.

– Cieszę się, że nasza aplikacja każdego dnia ułatwia cyfryzację polskiego sektora budowlanego poprzez obecność na setkach polskich budów. Cieszy nas każdy kolejny zadowolony klient, a w szczególności fakt, że wielu z nich postanawia rozszerzyć współpracę na kolejnych budowach i projektach – mówi Adam Dalnoki, CEO firmy BauApp

Obecnie aplikacja BauApp używana jest przez ponad 600 uczestników rynku nieruchomości i branży budowlanej, wśród których można wymienić ponad 100 generalnych wykonawców i deweloperów takich jak m.in. Cavatina, Cordia, PHN czy Grupa Unibep. Ilość klientów BauApp wzrosła od początku 2020 roku o 300%. Łącznie aplikacja jest wykorzystywana na setkach budów realizowanych w Polsce, zarówno projektów mieszkaniowych jak i komercyjnych.

– Jesteśmy rozwiązaniem, które jest najlepiej dopasowane do potrzeb deweloperów i generalnych wykonawców działających na polskim rynku nieruchomości. Nasza aplikacja zapewnia nie tylko redukcję zbędnych kosztów i skrócenie czasu prac administracyjnych. Jest także dostosowana do wymogów polskiego prawa budowlanego. Skuteczność naszej technologii potwierdzają nasi zadowoleni klienci z branży budowlanej – powiedział Paweł Smolarek, Dyrektor Techniczny w BauApp Polska.

BauApp to aplikacja do digitalizacji procesów budowlanych, która wykorzystywana jest na różnych etapach inwestycji. Oprogramowanie stworzone zostało dla firm z sektora nieruchomości, najczęściej stosowane jest przez deweloperów oraz generalnych wykonawców.

Oprogramowanie jest budowane specjalnie z myślą o polskich firmach. Rozwiązanie jest dostępne zarówno w polskiej wersji językowej, jak i wielu innych językach ułatwiając tym samym pracę osób innych narodowości, które zatrudnione są na polskich placach budowy. Wdrożenie oprogramowania jest natychmiastowe i przynosi wymierne korzyści, szczególnie w zakresie oszczędności czasu i pieniędzy. Dzięki czemu aplikacja jest chętnie wykorzystywana nie tylko przez deweloperów, czy generalnych wykonawców, a także przez podwykonawców zaangażowanych w projekty budowlane. W 2021 r. rozwiązania BauApp zostały uznane za najlepszą technologię dla nieruchomości, zwyciężając konkurs PropTech Festival zorganizowany w ramach Property Forum.

Źródło: BauApp.

Nowość dla rynku nieruchomości inwestycyjnych – nowe narzędzie do planowania od PlanRadar

PlanRadar_foto_2
Nowa funkcja planowania wspomaga nadzór nad zespołem i przyczynia się do terminowej realizacji projektów budowlanych.

Nowe narzędzie od PlanRadar do tworzenia harmonogramów ułatwi nadzorowanie projektów budowalnych.
Nowość, jaką jest „diagram Gantta”, wzbogaca istniejącą platformę PlanRadar o wizualizację kluczowych faz projektu. Dzięki połączeniu przyjaznego interfejsu z układem wizualnym ułatwiającym przeglądanie, oprogramowanie pozwala użytkownikom tworzyć harmonogramy projektów według standardowego, powszechnie uznawanego wykresu.
W przeciwieństwie do innych, podobnych narzędzi, „diagram Gantta” działa w ramach istniejącej funkcji Ticket PlanRadar, dzięki czemu jest bardziej wydajny, elastyczny i łatwy w obsłudze.

– Sukces każdego projektu sprowadza się do zdolności zespołu do utrzymania wytyczonego kursu – komentuje wprowadzone ulepszenia Ibrahim Imam, współzałożyciel i jeden z dyrektorów generalnych Plan­Radar. – W żadnej branży nie sprawdza się to bardziej niż w budownictwie, gdzie najmniejszy błąd czy wada mogą pociągać za sobą ogromne konsek­wencje. Przy tak wielu różnych podmiotach zaangażowanych w fazę planowania, budowy i od­bio­ru inwestycji, nadążenie za wszystkimi aspektami projektu wymaga przejrzystego i rzetel­nego planu, z jasno przydzielonymi obowiązkami. Jego brak grozi nie­dot­rzymaniem terminów, co powoduje kosztowne opóźnienia. Harmonogram PlanRadar został zaprojektowany po to, aby temu zapobiec i dostarczyć menadżerom projektów intuicyjne narzędzie, za pomocą którego mogą śledzić postępy projektu i dzielić się nimi z innymi pracownikami odpowiedzialnymi za nadzór przebiegu budowy.

Globalworth stawia na rozwiązania pozwalające obniżyć koszty operacyjne oraz zredukować zużycie energii

4ee02d4468306ab58171e91c3f52caca
Globalworth stawia na rozwiązania Honeywell Forge, które pozwolą obniżyć koszty operacyjne oraz zredukować zużycie energii.

Globalworth inwestuje w swoje nieruchomości inwestycyjne. Firma wdroży oprogramowanie do zarządzania wydajnością firm Honeywell Forge w ramach strategii ukierunkowanej na dalszą digitalizację projektu A4 Business Park w Katowicach.

System Honeywell Forge Predictive Maintenance and Energy Optimization po raz pierwszy zaimplementowano w dwóch budynkach Globalworth zlokalizowanych w Bukareszcie w celu zwiększenia efektywności ich operacyjnej oraz realizacji celów zrównoważonego rozwoju. Na obecnym etapie rozwiązania te spółka wdroży w liczącym 36 tys. mkw. katowickim biurowcu A4 Business Park. Jest to kolejny krok w realizacji strategii spółki zakładającej inwestycje w zrównoważone technologie z obszaru budownictwa. Celem Globalworth jest tworzenie wysokiej jakości energooszczędnych przestrzeni komercyjnych zapewniających rozwój firmom i jej pracownikom.

Globalworth konsekwentnie realizuje plan inwestycji w technologie umożliwiające obniżanie kosztów operacyjnych związanych z zarządzaniem i technicznym utrzymaniem budynków przy jednoczesnej optymalizacji zużycia energi. Na przykładzie naszych projektów w Rumunii, Honeywell Forge potwierdził skuteczność dostarczanych rozwiązań i ich zdolność do generowania realnych oszczędności oraz wsparcia w osiąganiu celów zrównoważonego rozwoju bez negatywnego wpływu na komfort najemców. To właśnie efekty tej współpracy skłoniły nas do wdrożenia rozwiązań Honeywell Forge również w naszym katowickim projekcie – powiedział Maciej Kamiński, Head of Property & Facility Department w Globalworth Poland.

Inwestowanie w biznes: 75% polskich firm elektryfikuje flotę, aby ograniczyć koszty paliwa

Marcin Skrzypczak-Iron Mountain

Według danych Iron Mountain koszt przejechania jednego kilometra przez samochód elektryczny jest aż o 47% niższy niż w przypadku modelu zasilanego silnikiem spalinowym. Biznes bez wątpienia dostrzega dziś korzyści ekonomiczne związane z elektryfikacją firmowych pojazdów. Nawet 75% polskich przedsiębiorstw decyduje się na wdrożenie alternatywnych napędów, aby ograniczyć wydatki na paliwo1. Jednak coraz więcej organizacji dysponujących własnymi pojazdami zdaje sobie sprawę, że elektromobilność pozwala zaadresować również obszar odpowiedzialności środowiskowej. To ona stanie się wkrótce głównym motorem napędowym transformacji transportu.

Spis treści:
Elektryfikacja floty a odpowiedzialność środowiskowa
Rozwój elektromobilności w obliczu głównych wyzwań

W ostatnim czasie Parlament Europejski przychylił się do propozycji wystosowanych przez Komisję Europejską, podejmując decyzję o tym, aby od 2035 r. zakazać na terenie wspólnoty sprzedaży nowych samochodów spalinowych. To istotny krok na ścieżce do dekarbonizacji Unii Europejskiej, który z całą pewnością przyczyni się również do rozwoju elektromobilności w krajach członkowskich. Choć przepisy wejdą w życie dopiero za kilkanaście lat, transformacja transportu rozpoczyna się już dziś i obejmuje zarówno użytkowników indywidualnych, jak i przedstawicieli biznesu.

Firmy, które dysponują własnymi pojazdami, coraz częściej uwzględniają w swojej strategii elektryfikację floty. Jednak głównym motywatorem są aktualnie kwestie ekonomiczne, a konkretniej – redukcja kosztów paliwa, którą wskazuje 75% organizacji2. Przy czym w mojej opinii, wraz ze wzrostem znaczenia czynników ESG w biznesie, rośnie liczba organizacji sięgających po samochody elektryczne przede wszystkim po to, aby zrealizować zobowiązania klimatyczne i zaadresować główne potrzeby związane proekologiczną działalnością – mówi Marcin Skrzypczak, RM Operations Director w Iron Mountain Polska.

Elektryfikacja floty a odpowiedzialność środowiskowa

Szacuje się, że pojazdy spalinowe generują ok. 200 g CO2 na kilometr3. Samochody elektryczne umożliwiają znaczne ograniczenie tych emisji. Co istotne, jest to możliwe również w krajach, w których w miksie energetycznym dominują paliwa kopalne. Choć w Polsce wciąż blisko 70% energii elektrycznej pochodzi ze spalania węgla, pojazdy elektryczne pozwalają w ogólnym rozrachunku zredukować ilość wytwarzanego dwutlenku węgla nawet o 25%. Ponadto gdy są zasilane energią pochodzącą z odnawialnych źródeł energii, emisja wynosi zaledwie 50 g CO2 na kilometr4.

Wyniki porównujące ilość emisji generowanych przez pojazdy spalinowe i elektryczne udowadniają, że konwersja floty, szczególnie przy odpowiedniej skali, gwarantuje realne korzyści środowiskowe. Dlatego też jako Iron Mountain mamy w tym zakresie konkretne cele, do których realizacji nieustannie dążymy, optymalizując procesy logistyczne. Globalnie nasz firma obsługuje flotę liczącą 5 tys. samochodów. Zobowiązaliśmy się do tego, aby najpóźniej do 2025 r. 10% z nich stanowiły pojazdy elektryczne. Ponadto do 2030 r. 100% naszych samochodów osobowych i 50% dostawczych ma być zasilanych energią elektryczną – dodaje Marcin Skrzypczak.

Mogę potwierdzić, że w Iron Mountain Polska wyprzedamy cele korporacyjne. Nasza flota obejmuje dziś 70 aut, a już w 2023 r. jej 18% będą stanowić samochody w pełni elektryczne, a kolejne 25% – hybrydowe. Konsekwentna elektryfikacja floty wykonującej miesięcznie średnio 160 tys. kilometrów pozwoliła nam w 2020 r. ograniczyć emisje dwutlenku węgla o 4 tony. Dzięki zamówieniu kolejnych 11 samochodów elektrycznych w nadchodzącym roku zwiększymy tę wartość do 18 ton – deklaruje ekspert Iron Mountain.

Rozwój elektromobilności w obliczu głównych wyzwań

Realizacja celów ESG poprzez konwersję floty nie dotyczy wyłącznie logistycznych gigantów. Coraz większe zainteresowanie pojazdami elektrycznymi wykazują również firmy zatrudniające zaledwie kilku pracowników. Nawet 49% takich organizacji deklaruje wdrożenie co najmniej jednej technologii w ramach alternatywnych napędów w perspektywie najbliższych 3 lat. W przypadku ogółu polskich firm odsetek rośnie do 54%5.

Nie mam wątpliwości, że biznes jest realnie zaangażowany w rozwój elektromobilności. Jednak transformacja transportu w Polsce nie będzie miała racji bytu bez wsparcia samorządowego – zarówno w obszarze programów finansowania elektryków, jak i rozwoju sieci stacji ładowania. Mimo że na koniec lipca 2022 r. w Polsce były dostępne 2293 publiczne stacje ładowania pojazdów elektrycznych, a ich liczba rośnie z miesiąca na miesiąc, infrastruktura wciąż nie jest rozbudowana optymalnie. Jak dotąd niewystarczająca liczba ogólnodostępnych ładowarek jest główną barierą dla blisko połowy polskich przedsiębiorstw, przy czym 41% nie ma stacji nawet we własnej siedzibie6. Zmianę warto zacząć od siebie samego, dlatego też poza włączeniem do floty pojazdów elektrycznych, firmy powinny również dołożyć własną cegiełkę do rozwoju krytycznej infrastruktury. Obecnie mamy do dyspozycji 2 własne stacje ładowania pojazdów elektrycznych w dwóch lokalizacjach – w Warszawie i Wrocławiu. Jednak już w przyszłym roku zainstalujemy je przy każdym naszym obiekcie w kraju – podsumowuje Marcin Skrzypczak, RM Operations Director w Iron Mountain Polska.

Konsekwencje wprowadzenia przepisów dotyczących zakazu sprzedaży pojazdów spalinowych dla branży motoryzacyjnej, a także realny wpływ zmian legislacyjnych na rozwój elektromobilności ocenimy dopiero w perspektywie długoterminowej. Z pewnością jednak nowe regulacje w bezpośredni sposób wskazują kierunek, w którym będziemy podążać, a w związku z tym jest to ostatni moment, aby dołączyć do tej inicjatywy. Transformacja floty to w praktyce niezwykle czasochłonny proces, którego nie sposób realizować z dnia na dzień. Połączenie aspektu środowiskowego, chęci realizacji celów ESG, a także optymalizacji kosztowej bieżącej działalności przy rozsądnym wsparciu ze strony rządu już wkrótce wzmocni trend na elektryfikację floty. Eksperci Iron Mountain szacują, że koszt przejechania jednego kilometra samochodem elektrycznym jest nawet o 47% niższy niż w przypadku pojazdu spalinowego. Co ważne, coraz więcej firm ponad korzyści finansowe przedkłada odpowiedzialność środowiskową, która bezwzględnie staje się priorytetem współczesnego biznesu.


1 Barometr flotowy, Arval Mobility Observatory, 2022
2 Tamże
3 Analizy własne Iron Mountain
4 Analizy własne Iron Mountain
5 Tamże
6 Tamże

Źródło: Iron Mountain Polska.

Dynamiczny wzrost zainteresowania wirtualną rzeczywistością oraz liczby projektów szkoleniowych VR

Piotr_Debiec-Product_Sales_Manager_Dzial_Solutions_Sales_KOMSA_POLSKA_1
HTC, globalny lider rozwiązań VR (Virtual Reality), kontynuuje rozwój innowacyjnej technologii na rodzimym rynku. Podpisana właśnie umowa z KOMSA Polska na dystrybucję gogli i okularów VIVE ma zapewnić tajwańskiej marce dotarcie do jeszcze większego grona klientów B2B, zainteresowanych zupełnie nową jakością w szkoleniach, prezentacji produktów
i edukacji.

Dynamiczny wzrost zainteresowania wirtualną rzeczywistością oraz liczby projektów szkoleniowych VR realizowanych dla biznesu i edukacji to wyraźny dowód na to, że rozwiązania te wyszły już poza ramy czystej rozrywki. Technologia VR zaczyna odgrywać na polskim rynku coraz większą rolę w budowaniu specjalistycznych kompetencji i przewagi biznesowej.

Zadowolenia z umowy z HTC Poland i wprowadzenia do portfolio KOMSA Polska rozwiązań VIVE nie ukrywa Piotr Dębiec, Product Sales Manager w Departamencie Solutions KOMSA Polska:
– Nawiązanie współpracy z HTC Poland stanowi dla KOMSA Polska możliwość budowania kompetencji w dynamicznie rozwijającym się i perspektywicznym biznesowo obszarze, jakim jest VR. Jestem przekonany, że te innowacyjne i pełne korzyści rozwiązania będą zyskiwały z każdym rokiem coraz większe zainteresowanie wśród klientów B2B oraz resellerów i integratorów. Faktem jest, że w ostatnim czasie dostawaliśmy wiele zapytań z rynku o gogle VR. Podpisując umowę na dystrybucję
z ich czołowym producentem, możemy odpowiedzieć na potrzeby biznesu, a jednocześnie wspierać poprzez nasze kanały handlowe tę fascynującą zmianę technologiczną.

Digitalizacja może być remedium na problemy branży budowlanej

Copy of IMG_6428 ipad pro (1)Utrzymujące się wzrosty cen surowców oraz stale rosnąca inflacja to kolejne po deficycie osobowym problemy wpływające na trudności z jakimi muszą zmierzyć się firmy z branży budowlanej. Aplikacja BauApp to łatwo dostępne wsparcie dla deweloperów i generalnych wykonawców, które może zwiększyć efektywność pracy nawet o 15%. Technologia wykorzystywana jest przez ponad 120 generalnych wykonawców, ponad 500 podwykonawców na 2000 projektów w regionie.

– Odpowiadamy na wszystkie potrzeby polskiego sektora budowlanego. Szczególnie teraz kiedy redukcja niepotrzebnych kosztów realizacji inwestycji jest jeszcze ważniejsza. Aplikacja to rozwiązanie, które każdorazowo zapewni realną wartość oszczędności czasu i pieniędzy oraz skutecznie ułatwi zarządzanie realizowanymi projektami, podnosząc ich rentowność. Aplikacja pozwala zmniejszyć czas prac administracyjnych nawet o 20%, czyli generuje 8 zaoszczędzonych godzin pracy w skali tygodnia. Wykorzystanie oprogramowania zmniejsza ilość usterek na budowie nawet o 67%, a w finalnym rozliczeniu zwiększa efektywność całego projektu aż o 15% – powiedział Paweł Smolarek, Dyrektor ds. Nowych Technologii w BauApp.

Wg najnowszego raportu BauApp PropTech 2022 – „Innowacyjne technologie w polskim przemyśle budowlanym”, rynek budowlany musi stawiać czoła spotykającym go wyzwaniom jak wysoka i wciąż rosnąca inflacja, ograniczona dostępność oraz rosnące ceny materiałów budowlanych, a także brak siły roboczej. I tu z pomocą przychodzi digitalizacja procesów budowlanych, która jest jednym ze sposobów na optymalizację ryzyka i utrzymanie rentowności inwestycji.

BauApp to aplikacja do digitalizacji procesów administracyjnych na placach budowy, na różnych etapach od projektowania przez wykonawstwo, aż do fazy gwarancyjnej. Oprogramowanie stworzone zostało dla wielu firm z branży nieruchomości, jednak najczęściej stosowane jest przez generalnych wykonawców czy, deweloperów. Dzięki temu rozwiązaniu, firmy wykorzystujące aplikację zyskają najwięcej głównie ze względu na idące za tym oszczędności w zakresie wcześniejszej eliminacji usterek oraz zwiększenie efektywności poszczególnych zespołów projektowych i możliwości relokacji zasobów ludzkich do innych zadań.

Źródło: BauApp.

W związku z wysokimi cenami gazu i węgla coraz więcej Polaków decyduje się na zainstalowanie pomp ciepła

Fot.Euros-Energy

W związku z wysokimi cenami gazu i węgla, a także rosnącą świadomością ekologiczną konsumentów, coraz więcej Polaków decyduje się na zainstalowanie pomp ciepła. Pomagają w tym dofinansowania, które mogą pokryć nawet 90 proc. kosztów montażu i sprzętu. Za instalację należy zapłacić od 40 do 60 tysięcy złotych – cena zależy m.in. od mocy urządzenia. Pompy ciepła uznawane są za dobre i niezawodne rozwiązanie. Jak często ulegają awarii? I na co zwrócić uwagę podczas instalacji?

Spis treści:
Błędy przy montażu = awaryjność pompy
Zwróć uwagę na odbiór ciepła

Wzrost cen węgla powoduje, że coraz więcej osób decyduje się na zlikwidowanie kopciuchów na rzecz odnawialnych źródeł energii. W zmianie nawyków konsumentów pomagają regulacje prawne, a także informacje płynące z mediów. Unia Europejska zapowiada bowiem odejście od mało ekologicznych i nieefektywnych sposobów ogrzewania domów na rzecz OZE. Wybrane firmy sygnalizują, że zaczyna brakować pomp ciepła – popyt na nie jest ogromny. Czy to nowe rozwiązanie jest pewne?

Błędy przy montażu = awaryjność pompy

Pompy ciepła rzadko ulegają awarii. Aby służyły jak najdłużej konieczny jest jednak odpowiedni montaż, wykonany przez doświadczonych instalatorów. Skorzystanie z ich usług daje większą pewność, iż proces instalacji przebiegł poprawnie. Złe ustawienia urządzenia mogą powodować, iż będzie ono pracować nieefektywnie.

– Montażem pomp ciepła i odpowiednim ustawieniem parametrów urządzenia zajmują się doświadczeni instalatorzy. Istotna jest praktyka, a także wsparcie merytoryczne inżynierów i konstruktorów producenta. Niestety na rynku pracują także osoby, które nie posiadają odpowiedniego doświadczenia. I choć pozornie skorzystanie z ich usług może być tańsze, w dłuższej perspektywie klient może wiele stracić. Pompę ciepła, tak samo jak każde inne urządzenie, można uszkodzić. Na awaryjność wpływa nieprawidłowo wykonana instalacja i niepoprawnie ustawione parametry. Fuszerka może skutkować szybszym zużywaniem się urządzenia, a w skrajnych przypadkach doprowadzić do jego uszkodzenia – mówi Paweł Poruszek, Prezes Zarządu Euros Energy – polski producent pomp ciepła.

Na wieloletnią i efektywną pracę pompy ciepła wpływa wiele czynników. Istotny jest m.in. dobór odpowiedniego urządzenia, a także wybór rzetelnego, doświadczonego montera – najlepiej przeszkolonego przez producenta urządzenia i posiadającego jego wsparcie techniczne.

Zwróć uwagę na odbiór ciepła

Na co zwrócić uwagę podczas instalacji? A także wtedy, gdy system już funkcjonuje? Analizy Euros Energy wskazują, że najczęściej dochodzi do nieprawidłowości przy odbiorze ciepła z pompy. Odpowiednie wykonanie instalacji i ustawienie parametrów mają kluczowe znaczenie, szczególnie w okresie zimowym.

– Dobry przepływ gwarantuje poprawne warunki pracy urządzania przy jej oszranianiu zimą. To bardzo ważne, ponieważ nieefektywny defrost może doprowadzić nawet do zniszczenia pompy. Minimalne zużycie energii i dłuższą żywotność pompy gwarantują prosta instalacja ogrzewania podłogowego z rozdzielaczami, na których są jedynie rotametry, i odpowiednia średnica na dojściu do rozdzielaczy – dodaje ekspert z Euros Energy.

A jakie są najczęstsze objawy źle działającej pompy ciepła? To przede wszystkim nieregularna praca urządzenia, która skutkuje licznymi przerwami w pracy. Kolejnym, ważnym elementem, jest zadbanie o dobre ustawienia parametrów. Nieprawidłowe mogą doprowadzić do nieefektywnej pracy pompy ciepła i… wzrostu kosztów ogrzewania.

Pompy ciepła to niezawodne urządzenia, które umożliwiają ogrzanie nieruchomości niskim kosztem i w ekologiczny sposób. Aby tak się zadziało, istotny jest odpowiedni montaż i skorzystanie z pomocy ekspertów w tej dziedzinie.

Źródło: Euros Energy.

4 czynniki warunkujące cenę systemu AGV/AMR

Marcin Mlodozeniec
Automatyzacja produkcji i magazynu pozwala zdobyć przewagę nad konkurencją. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorcy wprowadzają innowacyjne rozwiązania, aby zwiększyć produktywność i zoptymalizować łańcuch dostaw. Doskonałym przykładem jest system intralogistyczny, złożony z robotów AGV/AMR.

Spis treści:
Nośnik transportowy: kluczowy element łańcucha logistycznego
Punkty logistyczne: typy i liczba
Trasa: długość, szerokość i kształt

Gdyby spróbować wyodrębnić 4 kluczowe czynniki warunkujące cenę systemu AGV/AMR, byłyby to wydajność, nośnik logistyczny, punkt logistyczny i trasa. Przyjrzyjmy się bliżej każdemu z nich.

Wydajność a cena systemu intralogistycznego

Wydajność jest jednym z głównych czynników, od których zależy cena systemu opartego na robotach mobilnych AGV/AMR. Należy podkreślić, że liczba potrzebnych jednostek w łańcuchu logistycznym wpływa na niemal wszystkie parametry oferowanego rozwiązania.

Autonomiczne roboty poruszają się z prędkością do 5 km/h. Warto przypomnieć, że dokowanie, omijanie przeszkód, ładowanie czy nadzwyczajne zatrzymanie robota, wydłużają czas dostawy, co wpływa na jej częstotliwość. Wprowadzając autonomiczny transport palet, należy oszacować, ile transportów trzeba zrealizować w jednostce czasu. W ten sposób można ustalić liczbę niezbędnych robotów, co odgrywa ważną rolę przy przygotowywaniu wyceny.

Nośnik transportowy: kluczowy element łańcucha logistycznego

Chociaż paleta EURO jest istotnym ogniwem w łańcuchu dostaw, należy przypomnieć, że firmy mogą też korzystać z innych typów nośnika. Wśród nich znajdziemy niestandardowe platformy, kosze magazynowe na kółkach czy pojemniki KLT. To, jakich jednostek ładunkowych używa dane przedsiębiorstwo, wpływa na wybór odpowiedniego robota – jeśli ze względu na nietypowy charakter rozwiązania i wymagania klienta będzie potrzebny dedykowany typ robota, wówczas wiąże się to z dodatkowymi pracami B+R po stronie dostawcy, co z pewnością wpłynie na cenę..

Marcin Młodożeniec, Szef Działu Marketingu i Sprzedaży Etisoft Smart Solutions wyjaśnia: Typ nośnika logistycznego ma kluczowe znaczenie dla wyceny systemu. Większość dostawców rozwiązań projektuje roboty mobilne w taki sposób, aby domyślnie transportowały zestandaryzowane ładunki. W przypadku nośników nietypowych, często trzeba dostosowywać konstrukcję robota, co wiąże się z dodatkowymi pracami a w konsekwencji – wyższą ceną systemu.

Punkty logistyczne: typy i liczba

Wprowadzając system do danego zakładu, należy wziąć pod uwagę typ punktów logistycznych. Niektóre roboty mobilne podnoszą nośniki z doków, podczas gdy inne pobierają je z regałów lub bezpośrednio z posadzki. Trzeba zauważyć, że cena systemu intralogistycznego, w którym roboty przenoszą palety EURO z posadzki na posadzkę różni się od ceny systemu, w którym robot potrzebuje dodatkowej infrastruktury, np. stalowych doków

– Czas misji wykonywanej przez robota uzależniony jest od liczby punktów, które musi odwiedzić urządzenie. Dokowanie zajmuje określoną ilość czasu, w związku z tym obniża wydajność misji. To z kolei wpływa na liczbę robotów, potrzebnych do obsługi procesu. Duża liczba dokowań jest też energochłonna, co oznacza, że roboty muszą spędzić więcej czasu w stacji ładowania – tłumaczy Marcin Młodożeniec z Etisoft Smart Solutions.

Trasa: długość, szerokość i kształt

Odległości pokonywane przez autonomiczne roboty determinują wydajność systemu intralogistycznego. Liczba robotów powinna uwzględniać długość trasy. To jednak nie jedyny parametr, który rzutuje na cenę. Należy również uwzględnić szerokość trasy, ponieważ wpływa ona na typ i maksymalną prędkość wykorzystanego robota. Nowoczesne rozwiązania zapewniają bezpieczeństwo pracy nawet w wąskich korytarzach. Jednak roboty jeżdżą wtedy wolniej, co obniża wydajność systemu.

W przypadku skomplikowanej trasy dostawca musi włożyć więcej wysiłku, żeby zoptymalizować algorytmy zarządzających flotą mobilnych robotów. Kosztem na pewno będzie także dłuższy czas samego wdrożenia, ponieważ specjalista musi zmapować robotem całą ścieżkę przejazdu – im dłuższa i bardziej skomplikowana trasa, tym więcej czasu mu to zajmie.

Skomplikowana trasa może wynikać również z dodatkowych zasad ruchu wewnątrz fabryki (np. z uwagi na to, że ktoś ma zawsze pierwszeństwo przy wjeździe przez bramę). Takie przypadki wiążą się z personalizacją części oprogramowania co wpływa na B+R a więc generuje dodatkowe koszty systemu.

Jak widać cena zależy od różnych czynników, dlatego najlepiej skonsultować się z profesjonalnym dostawcą, który przygotuje indywidualną wycenę.

Źródło: ETISOFT.

Cisco AppDynamics: po pandemii powstała nowa klasa liderów technologicznych

rawpixel-com-603645-unsplash

Rosnąca złożoność i oczekiwania biznesu powodują większe zapotrzebowanie na odpowiednie umiejętności i zasoby.

Spis treści:
Agenci transformacji i ekonomia doświadczeń
Aplikacje stały się biznesem i muszą działać bezbłędnie
Pełna obserwowalność, wydajność i bezpieczeństwo

Najważniejsze informacje:

  • Cisco AppDynamics opublikowało coroczny raport „Agents of Transformation”, wskazujący na pojawienie się nowej klasy post-pandemicznych liderów technologii.

  • „Agenci Transformacji” na nowo definiują możliwości wykorzystania aplikacji i dostarczania usług cyfrowych w obecnych realiach, w których zacierają się granice między operacjami IT a strategią biznesową.

  • 74% uczestników badania twierdzi, że doświadczenia z ostatnich lat przyspieszyły ich karierę, a 88% uważa się obecnie za liderów biznesu i jest zdania, że zmieniło się znaczenie „eksperta w dziedzinie technologii”.

  • Jednocześnie, tylko 10% osiągnęło elitarny status „Agentów Transformacji”, czyli liderów zmiany w oparciu o nowoczesne technologie.

  • Podczas gdy liderzy technologii starają się lepiej zrozumieć i dostosować do cyfrowej transformacji za pomocą rozwiązań, które pozytywnie wpływają na cały biznes, 66% twierdzi, że obecnie trudniej jest być Agentem Transformacji, a jedna czwarta twierdzi, że ich organizacja utknęła w „trybie gaszenia pożarów”.

Warszawa, 11 sierpnia 2022 – Cisco AppDynamics, komórka firmy zajmująca się technologią obserwowalności sieci i monitorowaniem wydajności aplikacji, opublikowała wnioski z raportu „Agents of Transformation 2022”, czwartej odsłony corocznego badania, które analizuje umiejętności i atrybuty światowych liderów wykorzystania technologii w biznesie. Badanie przeprowadzono wiosną tego roku wśród 1150 profesjonalistów IT z 13 krajów, pracujących w firmach o rocznych przychodach ponad 500 mln dolarów.

Agenci transformacji i ekonomia doświadczeń

W następstwie pandemii ujawniła się nowa grupa ekspertów technologicznych, którzy podejmują się krytycznych wyzwań, zacierających granice między strategią biznesową a operacjami IT. W raporcie wspomniano również o potrzebie udostępnienia wszystkich produktów i usług w formie cyfrowej w ramach tzw. „ekonomii doświadczeń” (ang. Experience Economy), co z kolei wiąże się ze zwiększonymi zagrożeniami cyberbezpieczeństwa, rosnącą złożonością środowisk IT oraz przyspieszonym przejściem na pracę hybrydową i implementację chmury.

„W ciągu ostatniego roku byliśmy świadkami redefinicji tego, co oznacza bycie Agentem Transformacji, a do tego poprzeczka na tym polu cały czas się podnosi. Liderzy starają się lepiej zrozumieć, jak problemy w ich organizacjach wpływają na doświadczenie użytkowników i działanie aplikacji, dostosowując się do zmian za pomocą rozwiązań, które pozytywnie wpływają na cały biznes” – powiedziała Liz Centoni, Chief Strategy Officer w Cisco.

Według raportu Cisco AppDynamics, 74% badanych przyznaje, że doświadczenia z ostatnich lat, zwłaszcza te z okresu pandemii, przyspieszyły rozwój ich kariery. 88% ankietowanych uważa się obecnie za liderów biznesu, jednak zaledwie 10% ekspertów technologicznych osiągnęło elitarny status „Agentów Transformacji”. Osoby te reprezentują liderów najwyższego szczebla, którzy redefiniują i dostarczają wysokiej jakości cyfrowe narzędzia i usługi, które tworzą zawsze dostępne, bezpieczne i wyjątkowe doświadczenia użytkownika. Takie, jakich obecnie wymagają klienci.

Respondenci wskazują także na fundamentalną zmianę roli osób odpowiedzialnych za technologię, w tym umiejętności i zasobów wymaganych do efektywnego i biegłego działania. Jednocześnie twierdzą, że obecnie zmagają się z gwałtownie rosnącą ilością i złożonością danych pochodzących z całego stosu technologicznego i muszą integrować masowo rozszerzający się zestaw usług cloud-native z istniejącymi systemami i narzędziami on-premise.

  • 88% osób wierzy, że pojęcie i rola osób odpowiedzialnych za technologię zmieniły się.

  • 84% badanych twierdzi, że także umiejętności i cechy określające Agenta Transformacji uległy zmianie.

  • 66% respondentów przyznaje, że obecnie trudniej jest być Agentem Transformacji.

  • Jedna na cztery osoby twierdzi, że ich organizacja utknęła w reaktywnym trybie „gaszenia pożarów”.

Aplikacje stały się biznesem i muszą działać bezbłędnie

Transformacja cyfrowa oznacza, że prawie każda firma i organizacja wchodzi w interakcje z konsumentami za pośrednictwem aplikacji internetowych i mobilnych, a przejście w tryb pracy hybrydowej zapoczątkowało wzrost interakcji z narzędziami w modelu SaaS i interfejsami internetowymi. Podczas gdy konsumenci mogą szybko przejść do rozwiązania lub usługi innej marki, firmy, które nie potrafią natychmiast poprawić doświadczeń cyfrowych, ryzykują odejściem lojalnych klientów.

„To właśnie ci nowi Agenci Transformacji rozpoznają potrzebę ponownego odkrycia działania systemów, nie tylko w odpowiedzi na wyzwania post-pandemiczne, ale także, aby stworzyć bezbłędne, niezawodne doświadczenia cyfrowe. Przybliży nas to do rozwiązania niektórych z największych problemów świata: od zaspokojenia krytycznych potrzeb ludzkich, po zapewnienie ludziom możliwości rozwoju umiejętności i zasobów, aby odnieść sukces w gospodarce cyfrowej” – powiedziała Liz Centoni.

Pełna obserwowalność, wydajność i bezpieczeństwo

Zdając sobie sprawę z daleko idących konsekwencji tej zmiany, respondenci badania Cisco AppDynamics zauważają, że potrzebują pomocy w poruszaniu się po technicznych i operacyjnych niejasnościach cyfrowej transformacji. W szczególności poszukują narzędzi umożliwiających ujednoliconą widoczność swoich środowisk IT, aby lepiej zarządzać i optymalizować dostępność i wydajność aplikacji. Wymaga to skoncentrowania inwestycji na bezpieczeństwie, możliwości obserwacji oraz infrastrukturze w chmurze. Niezwykle ważne jest również powiązanie wydajności IT z podejmowaniem decyzji biznesowych:

  • 77% respondentów uważa, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy ważne będzie inwestowanie w bezpieczeństwo aplikacji, aby sprostać potrzebom klientów i pracowników

  • 71% badanych sądzi, że ich organizacja będzie musiała zainwestować w obserwowalność aplikacji i infrastruktury cloud-native

  • 84% osób twierdzi, że potrzeba utrzymania wydajności aplikacji biznesowych jest obecnie ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej

  • 85% uczestników badania przyznaje, że pełna obserwowalność stosu technologicznego jest kluczowa dla zrównoważonej transformacji i innowacji w ich organizacji

Źródło: Cisco (NASDAQ: CSCO).

PlanRadar dla nieruchomości inwestycyjnych: cyfrowe narzędzia pomagają rozwiązać rosnący problem opóźnień inwestycji

PlanRadar_foto_1 (3)

W czasie kryzysu w branży budowlanej z pomocą przychodzą nowoczesne rozwiązania technologiczne.

Szalejąca inflacja, przerwane łańcuchy dostaw i brak rąk do pracy spędzają sen z powiek inwestorów i wykonawców. Gdy ceny materiałów rosną właściwie z dnia na dzień, a ich dostępność lub możliwość wykorzystania stają się niewiadomą, ryzyko niedotrzymania terminów rośnie, często wręcz stawiając pod znakiem zapytania opłacalność projektów. W takiej sytuacji swoje zalety szczególnie mocno ujawniają cyfrowe narzędzia do planowania, takie jak oprogramowanie PlanRadar.

Ceny materiałów budowlanych w pierwszym półroczu 2022 roku wzrosły średnio o 30 proc. Rekordowo zdrożały izolacje termiczne – o 60 proc., z kolei najmniejszy wzrost zanotowały z farby i lakiery – 15 proc. Niestety, w powszechnych opiniach ekspertów nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja w najbliższym czasie miała się zmienić. To skutek utrzymujących się wysokich cen surowców, rekordowych cen energii, oczekiwań płacowych pracowników oraz kosztów transformacji klimatycznej.

Krajowy rynek budowlany mocno odczuł także kadrowe konsekwencje wojny w Ukrainie. Polski Związek Pracodawców Budownictwa szacuje, że po ataku Rosji na naszego wschodniego sąsiada, bronić ojczyzny wyjechało 20-30 procent ukraińskich pracowników zatrudnionych na polskich budowach. Biorąc pod uwagę, że obywatele Ukrainy w 2021 roku stanowili około 80 proc. z 400-500 tys. wszystkich pracujących w firmach budowlanych cudzoziemców, ubytek rąk do pracy jest bardzo odczuwalny: na ich niedobór narzeka dziś ponad 40 procent właścicieli firm wykonawczych.

– Kumulacja wyzwań, z jakimi mierzy się dziś branża budowlana, zmusza jej przedstawicieli do bardzo aktywnego poszukiwania sposobów na zoptymalizowanie kosztów i utrzymanie rentowności podejmowanych działań. W naturalny sposób zainteresowanie budzą w takiej sytuacji wszelkie narzędzia i rozwiązania, które podnoszą efektywność zarządzania projektami oraz elastyczność w dostosowywaniu się do niepewnej i bardzo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Widzimy te oczekiwania rynku i reagujemy na nie, dostarczając szczególnie pożądane w obecnej sytuacji funkcjonalności – wyjaśnia Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce.

Jednym z takich rozwiązań jest właśnie platforma PlanRadar, która dzięki przeprowadzonej ostatnio aktualizacji umożliwia wizualizację kluczowych faz projektu w formie diagramu Gantta, działającego w ramach istniejącej funkcji Ticket PlanRadar. Korzystający z aplikacji inwestorzy i wykonawcy mogą w łatwy sposób tworzyć szczegółowe i przejrzyste wykresy działań przez całą drogę projektową. Co zaś szczególnie istotne, są w stanie szybko identyfikować potencjalne problemy, zapobiegając w ten sposób opóźnieniom. A jeśli już te wystąpią, oprogramowanie wskaże je, prezentując jednocześnie ich wpływ na cały projekt.

Inwestycja budowlana to gęsta sieć naczyń połączonych, w której jeden niedotrzymany termin z reguły wpływa na kłopoty z dotrzymaniem kolejnych. Opanowanie, a już zwłaszcza zobrazowanie wszystkich takich zależności to z jednej strony fundament skutecznej realizacji projektu, a z drugiej – trudne zadanie, zwłaszcza, gdy inwestycja jest polem współpracy wielu podmiotów. Cyfrowe oprogramowanie PlanRadar zdecydowanie ułatwia zaplanowanie, a przede wszystkim bieżące zarządzanie tego typu przedsięwzięciami – podkreśla Bartek Pietruszewski.

O ile więc przedsiębiorcy nie mają wpływu na inflację czy sytuację międzynarodową, o tyle mogą stale walczyć o coraz lepsze i efektywniejsze zarządzanie swoją działalnością. I choć wyzwania są coraz większe, to coraz większe możliwości daje także rozwijająca się technologia cyfrowa. Odpowiednie wykorzystanie jej możliwości może być kluczowe w kontekście prognoz, które mimo wspomnianych problemów branży przewidują, że na lata 2024-2026 spodziewana jest w Polsce kumulacja inwestycji strukturalnych.

Źródło: PlanRadar.

Skanska wykorzystuje beton o obniżonym śladzie węglowym przy budowie swoich nieruchomości inwestycyjnych

Studio_Skanska_wizualizacja

Skanska wykorzystuje beton o obniżonym śladzie węglowym przy budowie swoich nieruchomości inwestycyjnych. Tym razem używa go przy budowie warszawskiej inwestycji komercyjnej Studio.

Nieruchomość komercyjna Studio mieści się w biznesowej dzielnicy Wola w Warszawie. Na kompleks składają się dwa budynki o charakterze biurowym o łącznej powierzchni ok. 40 400 mkw. NLA.  Pierwsza faza inwestycji zaoferuje 16 400 mkw. NLA, trzynaście pięter biurowych i trzy kondygnacje podziemne.

Przy realizacji płyty fundamentowej w ramach inwestycji Studio Skanska współpracuje z firmą Bosta-Beton. Jest to pierwsze zastosowanie receptury Bosta Green Eco w Europie Centralnej.

Mając świadomość, że beton jest najbardziej rozpowszechnionym materiałem budowlanym na świecie, zaprojektowaliśmy recepturę o ograniczonej emisyjności, udowadniając w ten sposób, że aspekt prośrodowiskowy może być motorem dynamicznego rozwoju naszej firmy. Rozszerzając gamę naszych produktów o Bosta Green Eco, zaoferowaliśmy mieszankę, którą cechuje wysoka trwałość i jakość przy maksymalnym ograniczeniu negatywnego wpływu na środowisko – Marek Górecki, Dyrektor ds. Handlu i Marketingu w firmie Bosta-Beton.

Cisco Talos: główne cyberzagrożenia w drugim kwartale 2022 r.

DeathtoStock_Wired2
Po raz pierwszy od ponad roku ransomware nie jest głównym zagrożeniem obserwowanym przez Cisco Talos Incident Response (CTIR). Nieznacznie wyprzedziły go ataki wykorzystujące tzw. commodity malware. W porównaniu z poprzednimi kwartałami, ransomware stanowił znacznie mniejszy odsetek wszystkich ataków. W Q2 2022 było to 15%, a w Q1 aż 25%. Ma to związek m.in. z zakończeniem działalności – czy to z własnej woli, czy też na skutek śledztw prowadzonych przez organy ścigania i rządy – kilku grup zajmujących się właśnie ransomware.

Commodity malware było najczęściej pojawiającym się zagrożeniem w minionym kwartale, co jest o tyle istotną zmianą, że wcześniej liczba obserwowanych przez zespół CTIR (Cisco Talos Incident Response) ataków wykorzystujących trojany typu commodity spadała regularnie od 2020 r. Eksperci Cisco Talos wskazują, że obecnie obserwujemy renesans trojanów odpowiadających za ataki na pocztę elektroniczną. W okresie kwiecień – czerwiec stwierdzono działanie m.in. Remcos Remote Access Trojan (RAT), złodzieja informacji Vidar, Redline Stealer oraz Qakbot (Qbot) – dobrze znanego trojana bankowego, który w ostatnich tygodniach pojawił się w nowych skupiskach aktywności.

W dalszym ciągu najbardziej narażone na ataki były firmy z branży telekomunikacyjnej, którą niezmiennie od IV kwartału 2021 r. interesują się cyberprzestępcy. Tuż za nią plasują się organizacje z sektora edukacji i opieki zdrowotnej.

Commodity malware głównym zagrożeniem w Q2 2022

W drugim kwartale tego roku zauważono znaczny wzrost zagrożeń ze strony commodity malware, które stanowiły 20% wszystkich ataków odnotowanych przez Cisco Talos Incident Response. To szkodliwe oprogramowanie można łatwo zakupić lub nawet bezpłatnie pobrać. Zazwyczaj cyberprzestępcy, którzy je wykorzystują, stawiają na efekt skali, gdyż nie jest ono dostosowane do potrzeb ataków na konkretne cele. Atakujący używają go na różnych etapach swoich operacji m.in. do dostarczania dodatkowych zagrożeń, w tym wielu wariantów złośliwego oprogramowania, o których mowa poniżej.

O tym, że phishing jest wciąż chętnie wykorzystywaną przez cyberprzestępców metodą, świadczy przykład ataku na placówkę medyczną w USA. Zespół CTIR zidentyfikował złośliwy plik Microsoft Excel (XLS) rozpowszechniany za pośrednictwem wiadomości phishingowych zawierających jeden z wariantów złośliwego programu RAT Remcos. Będący w użyciu od co najmniej 2016 roku Remcos nagrywa audio, robi zrzuty ekranu, gromadzi dane ze schowka i informacje wprowadzane za pomocą klawiatury, a także wiele więcej. Zespół CTIR zidentyfikował zdalne połączenia sieciowe przy użyciu konta administratora systemu, poza godzinami jego pracy.

W ostatnich tygodniach zespół Cisco Talos zaobserwował aktywność Qakbota, trojana przejmującego wątki e-mail. Metoda ta polega na rozsyłaniu wiadomości z historią konwersacji w treści, dzięki czemu osoba zaatakowana odnosi wrażenie, że jest to kontynuacja korespondencji. W ramach incydentu, który dotknął władze lokalne w USA, zespół CTIR zbadał trzy fale wiadomości phishingowych, które po otwarciu przez użytkownika instalowały Qakbota. Zainfekowane wiadomości były tworzone na dwa sposoby. Jednym z nich było użycie całkowicie fałszywych kont i wiadomości e-mail, które miały rzekomo zawierać dokumenty podatkowe. Drugi polegał na połączeniu sfałszowanej i prawdziwej treści wiadomości e-mail, zaprojektowanej tak, aby pojawiła się w odpowiedzi na trwającą już konwersację.

Ransomware nadal groźny

Ransomware nadal stanowił jedno z głównych zagrożeń obserwowanych przez Cisco Talos. W drugim kwartale szczególnie widoczne były znane już wcześniej warianty oprogramowania ransomware dostępne jako usługa (Ransomware as a Service, RaaS), takie jak BlackCat (znany również jako ALPHV) i Conti. Wykorzystywano je do ataku na duże organizacje, licząc na znaczne wypłaty okupu.

Mimo, że grupa Conti ogłosiła zaprzestanie działalności na początku tego roku, to potencjalny wpływ tej decyzji na krajobraz oprogramowania ransomware jest nadal nieznany. Eksperci Cisco Talos podejrzewają, że nowy wariant RaaS o nazwie Black Basta jest rebrandingiem Conti i może stanowić zagrożenie w nadchodzących kwartałach.

Z kolei ransomware LockBit pojawił się w nowej wersji, która zawiera nowe opcje płatności w kryptowalutach dla ofiar, dodatkowe taktyki wymuszeń i nowy program „bug bounty”, zachęcający do zgłaszania nowych podatności, które następnie cyberprzestępcy mogą wykorzystać do ataku.

Źle skonfigurowane zasoby są bardziej narażone na ataki

W minionym kwartale przeprowadzono również kilka akcji, w których do ataku wykorzystano podatności w publicznie dostępnych aplikacjach, routerach i serwerach. W jednym przypadku działająca w Europie firma informatyczna miała źle skonfigurowany i przypadkowo ujawniony serwer Azure. Hakerzy próbowali zdalnie uzyskać dostęp do systemu, zanim został on odizolowany. Działał on sam w swojej podsieci, ale był połączony z innymi zasobami wewnętrznymi za pośrednictwem tunelu IPSec VPN. Analiza pozwoliła na zidentyfikowanie wielu nieudanych prób logowania i ataków typu brute force, polegających na sprawdzaniu wszystkich możliwych kombinacji haseł lub kluczy z różnych zewnętrznych adresów IP.

Jak można zmniejszyć ryzyko cyberataku

Zespół CTIR zlokalizował w ostatnich miesiącach kilka programów – złodziei informacji (ang. infostealers), które wykorzystały brak odpowiednio skonfigurowanego uwierzytelniania wieloskładnikowego w zaatakowanej organizacji lub u partnerów firmy.

Eksperci Cisco Talos wskazują uwierzytelnianie wieloskładnikowe jako metodę znacznie zmniejszającą ryzyko wystąpienia cyberataku. W co najmniej dwóch incydentach w tym kwartale, partner lub osoba trzecia związana z dotkniętą atakiem organizacją, nie mieli wdrożonej tej formy zabezpieczeń, co umożliwiło napastnikowi łatwiejsze uzyskanie dostępu i dokonanie uwierzytelnienia.

Źródło: Cisco Talos.

PlanRadar wprowadza nowe narzędzie do zarządzania nieruchomościami

PlanRadar_foto_1 (2)
PlanRadar wprowadza nowe narzędzie do zarządzania nieruchomościami. Będzie to narzędzie do tworzenia harmonogramów.

PlanRadar, jedna z czołowych europejskich cyfrowych platform do zarządzania budową i nieruchomościami, wprowadza nowe narzędzie do planowania. Celem innowacji jest ułatwienie ekipom budowlanym wykonywania zadań związanych z prowadzeniem prac i konserwacją obiektów poprzez zapewnienie większej przejrzystości w nadzorze oraz wsparcia w dotrzymywaniu uzgodnionych terminów.
Nowość, jaką jest „diagram Gantta”, wzbogaca istniejącą platformę PlanRadar o wizualizację kluczowych faz projektu. Dzięki połączeniu przyjaznego interfejsu z układem wizualnym ułatwiającym przeglądanie, oprogramowanie pozwala użytkownikom tworzyć harmonogramy projektów według standardowego, powszechnie uznawanego wykresu.

 Sukces każdego projektu sprowadza się do zdolności zespołu do utrzymania wytyczonego kursu komentuje wprowadzone ulepszenia Ibrahim Imam, współzałożyciel i jeden z dyrektorów generalnych Plan­Radar. – W żadnej branży nie sprawdza się to bardziej niż w budownictwie, gdzie najmniejszy błąd czy wada mogą pociągać za sobą ogromne konsek­wencje. Przy tak wielu różnych podmiotach zaangażowanych w fazę planowania, budowy i od­bio­ru inwestycji, nadążenie za wszystkimi aspektami projektu wymaga przejrzystego i rzetel­nego planu, z jasno przydzielonymi obowiązkami. Jego brak grozi nie­dot­rzymaniem terminów, co powoduje kosztowne opóźnienia. Harmonogram PlanRadar został zaprojektowany po to, aby temu zapobiec i dostarczyć menadżerom projektów intuicyjne narzędzie, za pomocą którego mogą śledzić postępy projektu i dzielić się nimi z innymi pracownikami odpowiedzialnymi za nadzór przebiegu budowy.

Firma NFT wkracza na rynek nieruchomości inwestycyjnych

NFT Flat for FlipProjekt Flat For Flip wchodzi na rynek NFT z innowacyjnym pomysłem. Chce połączyć dwa odrębne sektory – kryptowalut i nieruchomości.

To pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce – opiera się ona głównie na współinwestowaniu użytkowników w zakup nieruchomości. Autorzy projektu chcą połączyć ambicje inwestorów z tradycyjnego rynku nieruchomości oraz tych ze świata kryptowalut, którzy mają w planach ulokowanie kapitału w innych niż dotychczas sektorach gospodarki. W ramach projektu autorstwa Flat for Flip wyemitowanych zostanie 7777 tokenów NFT przedstawiających apartamenty w różnych miastach w 7 krajach Europy. Flat for Flip ma w zamierzeniach stanowić przystępne “wejście” w technologię NFT dla osób związanych z tradycyjnym rynkiem nieruchomości.

– Chcemy pokazać inwestorom coś nowego, coś na co warto zwrócić uwagę. Mamy zamiar w pewien sposób połączyć ze sobą dwie społeczności po to, by osobom z rynku nieruchomości pokazać, że istnieje coś takiego jak żywa społeczność zrzeszona wokół NFT, która zarabia na cyfrowych walutach i tokenach. Inwestorzy nieruchomościowi często zdają sobie sprawę z tego, że rentowność sektora NFT jest bardzo duża, toteż chcą się czegoś o nim nauczyć. Z kolei osoby “siedzące” w kryptowalutach chciałyby zainwestować kapitał w coś namacalnego i zdywersyfikować w ten sposób swój portfel. Nasz projekt ma być swoistym pomostem między tymi dwoma światami – mówi Dariusz Barski z Flat for Flip.

Nieruchomości inwestycyjne: 5 kroków do wdrożenia zautomatyzowanych systemów transportu w magazynach wielkopowierzchniowych

mat.-pras.-ETISOFT-Jak-przygotowac-wdrozenie-systemow-transportu-3

Wdrożenie zautomatyzowanych systemów transportu w oparciu o autonomiczne roboty mobilne to jeden ze sposobów na wykorzystanie rozwiązań oferowanych przez Przemysł 4.0. Roboty przemieszczające się samodzielnie po magazynach wielkopowierzchniowych, pozwalają realizować procesy zgodnie z przewidywaniami, zapewnić ciągłość dostaw i wysoką precyzję załadunku oraz rozładunku, utrzymać stałe koszty procesów, a także zwiększyć poziom bezpieczeństwa procesów i personelu w zakładzie. Efekty te są osiągalne dzięki prawidłowemu przygotowaniu wdrożenia systemów transportu do możliwości, a przede wszystkim potrzeb konkretnego magazynu.

Robotyzacja wyznacza nowoczesne standardy w transporcie zakładowym stosowanym w magazynach wielkopowierzchniowych. Zautomatyzowane systemy intralogistyczne są przystosowane do transportu komponentów i wyrobów gotowych w halach magazynowych. Jakie kroki należy podjąć, aby prawidłowo zrealizować wdrożenie autonomicznych systemów transportu?

Krok 1. Analiza potrzeb zakładu

Podstawowym zadaniem na początkowym etapie wdrożenia jest zdefiniowanie problemu intralogistycznego, który wymaga rozwiązania w danym magazynie. Oprócz tego należy wykonać analizę biznesową, dzięki której wyznaczone zostaną planowane efekty oraz korzyści.

Krok 2. Przegląd dostępnych na rynku maszyn i dobór odpowiedniego rozwiązania lub zlecenie tych zadań integratorowi

Popularnymi rozwiązaniami stosowanymi w autonomicznych systemach transportu są roboty AGV i AMR. Urządzenia poruszają się po wyznaczonych wcześniej torach jazdy i w zależności od typu robota są w stanie przewozić standardowe palety, pojemniki czy kosze logistyczne.

– Zrealizowaliśmy tego typu wdrożenie dla producenta działającego w branży automotive. Celem była automatyzacja procesu dostawy komponentów na linie produkcyjne oraz transport gotowych wyrobów do strefy wysyłek. Dzięki starannie przygotowanemu wdrożeniu, obejmującemu adaptację do zarządzania flotą czy też dostawę infrastruktury towarzyszącej, udało się w efekcie osiągnąć wskaźniki wydajnościowe określone wcześniej w symulacji numerycznej, co potwierdziły eksperymentalne testy wydajnościowe – tłumaczy Bartłomiej Bury, Młodszy Kierownik Projektów w Etisoft Smart Solutions.

Krok 3. Wybór systemu IT do zarządzania flotą robotów

Do prawidłowej realizacji procesów, monitorowania i zarządzania procesami intralogistycznymi w magazynie, niezbędne jest również wdrożenie odpowiedniego oprogramowania. System współpracujący z systemami klasy ERP/MES/WMS umożliwia automatyczną wymianę danych z systemami klienta w czasie rzeczywistym.

– Stosowany przez Etisoft system IntraFleet 4.0 pozwala klientom bezpiecznie nadzorować flotę robotów. Aplikacja umożliwia planowanie misji pojedynczych i łączonych w ramach jednego kursu, zarządza prawidłowym ruchem robotów, a także dostarcza statystyki potrzebne do dalszej analizy procesów – mówi ekspert z Etisoft.

Krok 4. Przygotowanie dodatkowej infrastruktury oraz przestrzeni

Obecnie standardem nawigacji robotów mobilnych jest nawigacja beztaśmowa wykorzystująca laserowe skanowanie przestrzeni oraz zaawansowane algorytmy sterowania. Występują również roboty z nawigacją opartą o taśmy magnetyczne zlokalizowane w posadzce, stosuje się je jednak coraz rzadziej – przeważnie wówczas, gdy istnieją przeciwwskazania dla wykorzystania nawigacji beztaśmowej. Równie ważne jest przygotowanie infrastruktury dodatkowej: w postaci rolotoków, doków, stacji ładowania, systemów automatycznej wymiany akumulatorów, andonów czy czujników. Warto również pamiętać o wyznaczeniu i prawidłowym oznakowaniu przestrzeni, po której będą poruszać się pojazdy. Dobra organizacja pozwoli zapewnić należyte bezpieczeństwo pracownikom, przemieszczającym się po magazynie.

Krok 5. Monitorowanie oraz weryfikacja skuteczności realizacji

Etapem końcowym wdrożenia autonomicznych systemów transportu jest weryfikacja osiąganych efektów pod kątem założeń projektowych. Jeżeli rezultaty nie są zadowalające, warto popracować nad optymalizacją dotychczasowych działań. Jednak w większości przypadków, przy wyborze sprawdzonego dostawcy usług weryfikacja jedynie potwierdza skuteczność wdrożonego rozwiązania.

Najważniejsze korzyści z wdrożenia autonomicznych systemów transportowych

Wdrożenie autonomicznych systemów transportowych pozwala osiągnąć powtarzalność wyników wydajnościowych dla zdigitalizowanych procesów intralogistycznych. Ponadto umożliwia ograniczenie zbędnych kosztów związanych z problemami w zapewnieniu ciągłości dostaw czy nieplanowanymi przestojami. Równie istotne jest to, że zwiększa bezpieczeństwo pracowników i wpływa na prestiż firmy. Co jednak najważniejsze, realizacja transportu wewnątrzmagazynowego przy pomocy robotów mobilnych stanowi gwarancję płynności procesów przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej precyzji załadunku i rozładunku. Aby zyskać te korzyści, pozostaje wybrać rzetelnego dostawcę, który gwarantuje profesjonalne podejście na każdym etapie wdrożenia.

Źródło: ETISOFT.

Signify po raz czwarty laureatem w Rankingu Odpowiedzialnych Firm

ben-rosett-10614-unsplash

Firma Signify (Euronext: LIGHT), światowy lider branży oświetleniowej, już czwarty rok z rzędu zdobył 1. miejsce w Rankingu Odpowiedzialnych Firm w kategorii „Produkcja przemysłowa i chemiczna”.

Ponadto firma znalazła się na 5. miejscu w klasyfikacji ogólnej. Ranking organizowany jest przez Koźmiński Business Hub we współpracy z Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Deloitte i Dziennikiem Gazeta Prawna.
Signify konsekwentnie utrzymuje pozycję lidera w zestawieniach oceniających działania w obszarze CSR i zrównoważonego rozwoju firm. To dowód i docenienie zaangażowania przedsiębiorstwa w działalność na rzecz ochrony środowiska i przeciwdziałaniu zmianom klimatycznym.
Signify jako jedyna z branży oświetleniowej, osiągnęła neutralność pod względem emisji dwutlenku węgla w całej swojej globalnej działalności już w 2020r.

„Jesteśmy dumni, że zostaliśmy Branżowym Liderem Odpowiedzialnego Biznesu 2022 w kategorii Produkcja przemysłowa i chemiczna. To wyróżnienie to dla nas zaszczyt a zarazem odpowiedzialność. Cele zrównoważonego rozwoju to nie tylko kluczowa część naszej strategii, ale bardzo konkretne działania, które sukcesywnie wdrażamy. Nie tylko opracowujemy i wytwarzamy najnowocześniejsze rozwiązania oświetleniowe oparte na technologii LED i Internecie Rzeczy, ale również rezygnujemy z tworzyw sztucznych w opakowaniach naszych konsumenckich produktów, czy zaopatrujemy się w 100% w energię elektryczną ze źródeł odnawialnych. Dziękujemy za docenienie i obiecujemy dalej realizować naszą misję, aby dostarczać nowoczesne rozwiązania oświetleniowe które pomagają w znacznej redukcji energii elektrycznej oraz emisji CO2” – skomentował Bogdan Ślęk, Dyrektor ds. Public & Government Affairs /CSR & Sustainability, Signify w Polsce.

AIQLabs: Model hybrydowy zwiększa produktywność i efektywność

P. Siwiec_Mat. prasowy
Badania wskazują, że kończy się era pracy biurowej, a nadchodzi czas pracy hybrydowej. W wielu branżach umacnia się perspektywa, zgodnie z którą połączenie modelu zdalnego z biurowym staje się najbardziej pożądanym sposobem wykonywania obowiązków zawodowych. Jak wynika z badania Pracuj.pl, na pracę hybrydową stawia aż 59,5% pracowników oraz kandydatów.

Zgodnie z badaniem, 26% respondentów deklaruje, że chciałoby pracować wyłącznie w biurze. 14% stawia na pracę w pełni zdalną. Model hybrydowy wpisuje się w oczekiwania każdej ze wspomnianych grup, umożliwiając wykonywanie obowiązków służbowych zarówno z domu, jak i stacjonarnie, z biura. Badanie wskazuje również, że zdalna rekrutacja jest w pełni akceptowalna dla zdecydowanej większości kandydatów. Tylko 13% badanych podchodzi do takiego procesu sceptycznie.

Po zniesieniu restrykcji pandemicznych, wiele firm stanęło przed wyzwaniem związanym z usystematyzowaniem modeli pracy. Większość z nich postawiła na pracę hybrydową uwzględniającą wizyty w biurze w określonych dniach tygodnia. Taki sposób działania doskonale sprawdzał się w czasach pandemii w AIQLabs. FinTech jest właścicielem popularnych marek SuperGrosz i „Kupuj Teraz – zapłać później”.

Nie mieliśmy zakusów, aby w pełni wracać do pracy stacjonarnej w naszym biurze w Warszawie. Pandemia uświadomiła nam, że obowiązki można wykonywać właściwie z każdego miejsca i nie traci na tym efektywność. Co więcej, zauważyliśmy, że pracownicy stali się bardziej produktywni i kreatywni, maksymalnie koncentrując się na realizacji konkretnych zadań, a nie na tym, żeby wyłącznie przetrwać roboczogodziny w biurze. Wszyscy tracimy mniej czasu na dojazdy, jednocześnie zyskując więcej przestrzeni na życie prywatne. Do pracy hybrydowej podchodzimy bardzo elastycznie, dzięki czemu zyskaliśmy również w oczach potencjalnych pracowników – mówi Piotr Siwiec, prezes AIQLabs.

Wnioski z raportu Cisco skłaniają do refleksji te firmy, które zdecydowały się na przymusowy powrót do biur. Z badania wynika, że praca hybrydowa poprawia samopoczucie pracowników, umożliwia równowagę pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym oraz zwiększa wydajność. Trzy czwarte respondentów uważa, że dzięki takiemu modelowi poprawiły się ich relacje z bliskimi, a niemal ośmiu na dziesięciu ocenia, że możliwość pracy poza biurem, bez konieczności codziennych dojazdów do firmy, polepszyła ich work-life balance.

Koncepcja pracy hybrydowej to także szerszy wachlarz możliwości rekrutacyjnych i łatwiejszy dostęp do specjalistów spoza Warszawy. W AIQLabs większość pracowników i tak przychodzi do biura z własnej woli, ale są wśród nas osoby, które zaglądają do firmy sporadycznie. Nie stanowi to dla nas żadnego kłopotu, liczą się przede wszystkim efekty pracy, z których wszyscy jesteśmy rozliczani. Wspólne wyjścia i wyjazdy integracyjne pozwalają nam natomiast nadrabiać towarzyskie zaległości, a także lepiej poznać nowe osoby, które dołączyły do nas już w trakcie pandemii – dodaje Konrad Sałgut, dyrektor IT w AIQLabs.

Radykalne wymaganie powrotu do biur nie rozwiązuje wyzwań w zakresie budowania więzi emocjonalnych czy relacji międzyludzki w środowisku korporacyjnym. AIQLabs tempo zmian uzależnia od preferencji i odczuć pracowników. Praca hybrydowa jest obecnie najlepszym kompromisem pomiędzy praca zdalną a biurową.

Źródło: AIQLABS Sp. z o.o.

Oprogramowanie wspierające zrównoważony rozwój w biznesie

Daniel Olejniczak
Chcąc odpowiednio zadbać o realizację firmowej polityki ESG, a także dostosować się do coraz bardziej restrykcyjnych norm europejskich, przedsiębiorstwa potrzebują szczegółowych informacji na temat wytwarzanego śladu węglowego. W odpowiedzi na potrzeby biznesu Fellowmind jako pierwszy dostawca na świecie włącza do swojej oferty rozwiązanie Cloud for Sustainability firmy Microsoft.

Spis treści:
Technologia dla dobra natury
Dbałość o środowisko Fellowmind zaczyna od siebie

Celem Unii Europejskiej jest znaczne ograniczenie emisji CO2 do 2030 roku oraz osiągnięcie zerowej emisji netto do 2050 roku. Firmy chcąc dostosować się do rygorystycznych wymogów, muszą nieustannie kontrolować swój wpływ na ekosystem. Dotychczas dla większości z nich pomiar i raportowanie poziomów emisji było zadaniem żmudnym i skomplikowanym. Narzędzie Cloud for Sustainability dzięki zautomatyzowanym połączeniom danych i ich analizie pomaga w rejestrowaniu, raportowaniu i ograniczaniu negatywnego oddziaływania na środowisko.

Technologia dla dobra natury

Rozwiązanie pozwala gromadzić, analizować, wizualizować i raportować zużycie zasobów przez organizację oraz jej wpływ na środowisko na podstawie danych wewnętrznych, jak i tych otrzymanych od partnerów biznesowych. Dzięki temu firma może wyznaczać kolejne cele w zakresie własnej polityki ESG, monitorować ich realizację w całym łańcuchu dostaw oraz identyfikować obszary wymagające poprawy.

Regularnie wspieramy naszych klientów w implementacji rozwiązań, które pozwalają na usprawnienie ich biznesu oraz budowaniu relacji między człowiekiem a technologią. Tym bardziej cieszymy się, że jako pierwszy partner Microsoft na świecie wdrożymy rozwiązanie, które nie tylko ułatwi pracę, ale również pozwoli budować politykę odpowiedzialności wobec środowiska – mówi Daniel Olejniczak, Fellowmind Poland.

Dodatkowo Fellowmind chcąc wesprzeć swoich klientów w budowaniu zrównoważonych procesów opartych na danych, tworzy Centrum Doskonałości – grupę specjalistów ze wszystkich sześciu krajów, w których działa firma, którzy będą pełnić funkcję doradczą w obszarach rozwiązań technicznych, legislacji oraz pomiarów emisji gazów cieplarnianych. Członkowie Centrum doskonałości będą ściśle współpracować z ekspertami Microsoft, aby jeszcze skuteczniej wspierać klientów w realizacji założeń ESG.

Grupa Fellowmind ma niezbędne doświadczenie, które pozwala na skuteczną implementację narzędzi wspierających zrównoważony rozwój w firmach. W ostatnim konkursie Microsoft  „Partner of the Year Awards” grupa została laureatem kategorii „Sustainability Changemaker” za wdrożenie autorskiej aplikacji FarmViewer pozwalającej rolnikom monitorować m.in. jakość powietrza, parametry gruntu i stan upraw.

Dbałość o środowisko Fellowmind zaczyna od siebie

Grupa Fellowmind w czerwcu br. opublikowała pierwszy Raport ESG, w którym dostępna jest pełna analiza działań i wpływu firmy na gospodarkę oraz środowisko naturalne, a także inicjatyw będących priorytetem z zakresu ładu korporacyjnego.

Wierzymy, że technologia i zrównoważony rozwój idą ze sobą w parze. Przy odpowiednim zaangażowaniu i determinacji takie połączenie jest w stanie odpowiedzieć na stojące przed nami wyzwania środowiskowe i społeczne. Chcąc rozwijać się w sposób odpowiedzialny, jako grupa stawiamy przed sobą jasno sprecyzowany cel – dążymy do zerowej emisji gazów cieplarnianych, którą chcemy osiągnąć do końca 2030 roku – komentuje Daniel Olejniczak, Fellowmind Poland.

Źródło: Fellowmind Poland.

Innowacje na rynku nieruchomości komercyjnych: Smart parkowanie w postpandemicznej rzeczywistości

M. Cichoński_Mat. prasowy
Rozwiązania oraz narzędzia, które czynią transport miejski bardziej ekologicznym i zrównoważonym, w dobie postępującej cyfryzacji są pożądane jak nigdy wcześniej. Redukcja korków w centrach dużych miast czy zmniejszenie ruchu zmotoryzowanego wpisują się w założenia zarówno mikromobilności, jak i ekonomii współdzielenia. Inteligentne huby mobilności odpowiadają na trend smart mobility, kształtując elementy innowacyjnej infrastruktury miejskiej.

Spis treści:
Ekonomia współdzielenia
Technologiczne narzędzia

Podniesienie jakości życia i funkcjonowania w mieście, upłynnienie ruchu, poprawa komfortu przemieszczania się czy redukcja stresu, to tylko kilka wiodących obszarów odpowiadających na ideę Smart City w zakresie wykorzystania zaawansowanych technologii przekładających się na zmiany w transporcie miejskim. Rozwiązania informatyczne i komunikacyjne mają na celu wsparcie ekologicznych środków transportu, jednocześnie wywierając pozytywny wpływ na jakość powietrza.

Ekonomia współdzielenia

Miasta zorientowane na wdrożenie idei Smart City w dużej mierze powinny bazować na mobilności w oparciu o transport współdzielony. Idealnie, jeśli całość współgra z przyjaznym dla środowiska oraz mieszkańców transporcie zbiorowym i indywidualnym. Koncepcja współdzielenia daje możliwość bardzo komfortowego korzystania z różnych modeli samochodów, rowerów czy hulajnóg elektrycznych w dogodnym dla użytkownika miejscu i czasie, bez konieczności posiadania ich na własność. Z badań IPSOS wynika, że prywatne auta przez 96% czasu stoją niewykorzystane na parkingu. Pandemia odcisnęła jednak swoje piętno na transporcie współdzielonym, na co rynek musiał zareagować. Trudno bowiem w krótkim odstępie czasu skutecznie odejść od przyzwyczajenia do posiadania własnego pojazdu i wykorzystywania go w codziennej komunikacji. Niedostateczna liczba miejsc parkingowych nadal stanowi wyzwanie dla kierowców, którzy w dużych aglomeracjach nie tylko mieszkają czy pracują, ale również pojawiają się okazjonalnie.

Gdy niewiele ponad dwa lata temu wybuchła globalna pandemia, kadra kierownicza i pracownicy korporacji rozpoczęli pracę zdalną ze swoich domów, sporadycznie odwiedzając biura przez kilka miesięcy restrykcji. Wraz z pustymi biurami, pojawiły się puste miejsca parkingowe, co z kolei stało się budżetowym wyzwaniem – mimo braku użytkowania, nadal trzeba było opłacać czynsz. Obecnie, mimo mniejszej aktywności, a także rozluźnienia restrykcji, ludzie nadal często podróżują samochodem, a popyt na miejsca parkingowe w biurowcach wciąż istnieje.

Technologiczne narzędzia

Narzędziem, które wpisuje się w nową normalność, są hybrydowe parkingi funkcjonujące w oparciu o ekonomię współdzielenia. Częściowo puste parkingi ze względu na przyjazdy do biura w określonych dniach zostawiają pole do wynajmu miejsc parkingowych innym firmom lub osobom spoza organizacji. Dzięki temu korporacje mogą spieniężyć dotąd niewykorzystane przestrzenie i maksymalnie je wykorzystać. Właściwe wdrożenie technologicznych rozwiązań przekłada się na optymalizację i monetyzację miejsc parkingowych, zwiększa wydajność, a także daje możliwość zdalnego zarządzania i monitorowania przez administratorów obiektów.

Istotną rolę w zakresie promocji środków transportu w danym mieście pełnią huby mobilności. Nie stanowią one konkurencji dla transportu zbiorowego, ale są jego uzupełnieniem. Z drugiej strony korporacyjne zarządzanie parkingami dąży do dostosowania się do zmian wywołanych przez pandemię. Podmioty, które wyposażą się w elastyczne i innowacyjne rozwiązania parkingowe, są w stanie sprostać nowym wyzwaniom, znacznie lepiej dopasowując się do aktualnych potrzeb.

Autor: Maciej Cichoński, Hospitality Director, NaviParking.

Potencjał biznesowy innowacji w obszarze analizy tekstu

Ewelina Ciach_Medallia
Jednym z najbardziej naturalnych sposobów komunikacji jest tekst – to właśnie za jego pomocą bardzo często porozumiewamy się z otoczeniem. Równie istotne jest jego wykorzystanie w biznesie – szczególnie że klienci i pracownicy codziennie dostarczają informacje zwrotne właśnie w tej formie. Podczas gdy interpretacja danych ilościowych może się różnić w zależności od kontekstu, w jakim są wykorzystywane – natura tekstu umożliwia łączenie i porównywanie informacji z wielu źródeł. Ta właściwość jest nieoceniona zarówno przy ustalaniu priorytetów, jak i wykrywaniu potencjalnych wyzwań dla organizacji. Skalowalna analityka tekstu może znacznie ułatwić firmom polepszanie doświadczeń klientów i pracowników – jednak konieczne jest stworzenie strategii i wdrożenie technologii, która usprawni oraz zautomatyzuje ten proces.

Jednym z kluczowych elementów w zarządzaniu doświadczeniami klientów i pracowników jest wykorzystanie narzędzi pozwalających na wychwycenie wszystkiego, co mają oni do powiedzenia w mediach społecznościowych, czatach, contact center, obsłudze serwisowej, pomocy technicznej czy komentarzach do ankiet, również głosowych i video. Ma to kluczowe znaczenie nie tylko w zrozumieniu potrzeb, ale również w poprawianiu doświadczeń podczas interakcji z marką. Warto zauważyć, że to właśnie dane tekstowe stały się uniwersalnym językiem doświadczeń. Chociaż wskaźniki mogą się różnić, sentyment i zakresy tematyczne pomagają łączyć oraz porównywać źródła danych z różnych kanałów. Uzyskanie tak szerokiej perspektywy w czasie rzeczywistym umożliwia szybkie reagowanie, ustalanie priorytetów czy wprowadzanie innowacji produktowych i usługowych. Dodatkowo spersonalizowane do roli i potrzeb użytkownika raporty, intuicyjne przepływy pracy i automatyczne alerty dają szansę każdemu w organizacji, od kadry kierowniczej po pracowników niższego szczebla, na wychwycenie i wykorzystanie cennej wiedzy. Szczególnie że wykorzystując natywne algorytmy uczenia maszynowego w języku polskim, organizacje zyskują możliwość automatycznego wykrywania nowych zagadnień i trendów w miarę ich powstawania, eliminując pojawiające się nieoczekiwane problemy.

Analiza tekstu z milionów źródeł i kanałów komunikacji (komentarzy w mediach społecznościowych, recenzji klienckich, e-maili, notatek agentów, transkrypcji rozmów, ankiet), „przekucie” ich w użyteczne spostrzeżenia i udostępnienie szeroko w całej organizacji to nie lada wyzwania. Nieoceniona jest przy tym sztuczna inteligencja, dzięki której organizacje mogą korzystać z gotowych zestawów wykrywania tematów dotyczących potrzeb klientów i pracowników. Dodatkowo wykorzystanie uczenia maszynowego pomaga utrzymać wysoki, spójny poziom dokładności odczytywania poruszanych tematów i sentymentu natywnie w języku polskim przy minimalnej interwencji człowieka. Oto kilka przykładów jak analiza tekstu przyczyniła się do rozwoju biznesu:

Rent-A-Center firma specjalizująca się w wynajmie przedmiotów oraz urządzeń. Osiągnięte korzyści z analizy tekstu – wzrost o 54% satysfakcji klientów poprzez zbieranie informacji zwrotnych w trakcie całego procesu obsługi klienta

Od momentu uruchomienia programu Voice of the Customer z Medallia, Rent-A-Center zwiększył swój wskaźnik NPS o 54%. Firma wykorzystuje informacje zwrotne od klientów do opracowywania spostrzeżeń, ustalania priorytetów i działań naprawczych oraz zapewniania zarówno klientom, jak i pracownikom możliwie najlepszych doświadczeń. Dodatkowo odnotowano wzrost liczby klientów o 19% w przeliczeniu na pojedynczy sklep, a te osiągające najlepsze wyniki w zakresie NPS przewyższają inne placówki o 28% pod względem rocznego wzrostu sprzedaży.

Firma Fidelity International stymuluje wzrost przychodów poprzez podejmowanie konkretnych działań na podstawie sugestii klientów

Fidelity International, globalna firma zarządzająca inwestycjami, wykorzystuje rozwiązania Medallia w celu wprowadzenia spójnego podejścia do pomiaru i poprawy doświadczeń klientów. Analiza tekstu była kluczową częścią tej inicjatywy, umożliwiając bardziej szczegółowe zrozumienie tego, co mówią klienci w komentarzach, które pozostawiają w ankietach. Teraz Fidelity może lepiej zrozumieć proces obsługi klienta i wykorzystać analizę komentarzy przy bezpośrednich kontaktach z konsumentami, aby zaspokajać ich potrzeby oraz skupić się na ciągłym doskonaleniu działań.

Departament Spraw Weteranów USA wykorzystuje opinie klientów do wspierania zdrowia psychicznego weteranów

Od jesieni 2017 r., VA (Veterans Affairs) rozpoczęła cyfrowe zbieranie opinii klientów za pośrednictwem rozwiązania Medallia. W ciągu pierwszych dwóch lat trwania programu Weterani odpowiedzieli na ponad 4,2 mln ankiet, w tym ponad 1,6 mln komentarzy w formie komentarza tekstowego. Informacje te stymulują działania w zakresie obsługi klienta i wpływając na decyzje podejmowane przez Departament Spraw Weteranów USA. System i alerty Medallia Text Analytics doprowadziły do wczesnej interwencji w przypadku ponad 1400 potrzebujących wsparcia weteranów, zapewniając im pomoc w ciągu kilku minut od powiadomienia.

Dzięki analizie tekstu organizacja może zweryfikować i zinterpretować każde słowo od klientów i pracowników oraz przekształcić je w użyteczne informacje, które będą napędzać wyniki biznesowe. Dobrze wdrożone narzędzie pomaga organizacjom zaspokoić potrzeby obu stron i znacznie poprawić ich doświadczenia, co w finalnym rozrachunku przekłada się na umacnianie relacji oraz budowanie poziomu konkurencyjności firmy na rynku.

Autorka: Ewelina Ciach, Senior Solution Consultant w firmie Medallia.

PlanRadar: Nowoczesne technologie ograniczą negatywne skutki deficytu kadrowego w branży budowlanej

PlanRadar_foto_1
Od kilkudziesięciu do nawet 100 tysięcy osób – według szacunków mniej więcej tylu ukraińskich pracowników opuściło place budowy w Polsce i wróciło do swojego kraju, aby bronić ojczyzny. Ta potężna i powstała praktycznie z dnia na dzień luka kadrowa, dla wielu firm okazuje się wręcz niemożliwa do uzupełnienia, prowadząc do poważnych problemów z terminową realizacją rozpoczętych inwestycji i planowaniem bieżącej pracy. Właściciele firm wykonawczych i deweloperzy zadają sobie pytanie o to, gdzie w tej sytuacji powinni szukać pomocy. Według ekspertów PlanRadar rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki, a odpowiedzią na bolączki wielu firm może okazać się cyfryzacja i rozwiązania z dziedziny PropTech.

Spis treści:
Branża budowlana w Polsce
Strategia firm powinna zakładać innowacyjność

Branża budowlana w Polsce
Polskie budownictwo zmagało się z problemem braku rąk do pracy już na długo przed wybuchem wojny na Ukrainie. Dane pochodzące z Barometru Zawodów 20221 wskazują, że to właśnie ta branża posiada największą liczbę zawodów deficytowych spośród wszystkich funkcjonujących w krajowej gospodarce. W tej sytuacji nieocenione wsparcie stanowili fachowcy z Ukrainy, których w tym sektorze – jak podają różne źródła – w 2021 roku mogło być zatrudnionych nawet 370 tysięcy.

– W branży jest wiele przypadków przedsiębiorstw, których załogi w 50, 60, a niekiedy i 70 proc. składają się z ukraińskich fachowców. Są jednak też takie, w których stanowią oni nawet do 100 proc. zaplecza kadrowego. W takich sytuacjach nagły odpływ tych osób z branży jest dla przedsiębiorców równoznaczny ze wstrzymaniem lub znacznym spowolnieniem prac i walką o utrzymanie kontraktu. Firmy te są obecnie w bardzo trudnym położeniu i aktywnie poszukują rozwiązań, które pomogą im wyjść z trudnej sytuacji – mówi Bartek Pietruszewski, Country Manager PlanRadar w Polsce i dodaje, że obecna sytuacja jest dla przedsiębiorców wyjątkowo trudna także ze względu na niestabilne otoczenie gospodarcze. – Firmy starają się uzupełniać niedobory kadrowe, korzystając np. z outsourcingu pracowników i zasobów zewnętrznych. Jest to jednak rozwiązanie, które sprawdza się wyłącznie w krótkim horyzoncie czasowym. Koszty tego rodzaju usług są dużo wyższe, a w połączeniu z inflacją i presją na płace można spodziewać się ich dalszego wzrostu – zauważa Bartek Pietruszewski.

Strategia firm powinna zakładać innowacyjność

W sytuacji nagłego odpływu pracowników najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie wydajności mocy przerobowych zespołu, który pozostał na miejscu. Ale czy to w ogóle jest możliwe? Niewątpliwym wsparciem w tym zakresie mogą okazać się nowe technologie, w tym np. aplikacje do zarządzania budową, delegowania zadań i monitorowania przebiegu pracy nad poszczególnymi etapami projektu. Jednym z takich narzędzi jest m.in. PlanRadar, którego skuteczność potwierdzają opinie klientów w całej Europie. Wynika z nich, że platforma zapewnia nawet 9-krotny zwrot z inwestycji i pozwala zwiększyć efektywności prac nawet o 70 proc.

– Korzystanie z PlanRadar pozwala zespołom budowlanym na lepszą organizację pracy oraz efektywne zarządzanie czasem. Z naszych analiz wynika, że dzięki wparciu platformy pojedynczy użytkownik jest w stanie zaoszczędzić nawet do 7 godzin tygodniowo, co w skali całego zespołu daje olbrzymie efekty, zarówno w ujęciu operacyjnym, jak i finansowym – komentuje Bartek Pietruszewski – Dzieję się tak dzięki cyfryzacji części procesów, które w starym, analogowym trybie zajmowały dotąd bardzo dużo czasu. Chodzi głównie o kwestie związane z planowaniem i nadzorem placu budowy. Dzięki zastąpieniu papierowej dokumentacji cyfrowymi nośnikami informacji, wprowadzanie poprawek do planów i ich aktualizacja, w tym również monitorowanie i eliminowanie usterek, stają się dużo bardziej efektywne. W rezultacie poprawie ulega też skuteczność zespołów projektowych, a wygenerowane w ten sposób dodatkowe zdolności operacyjne można przekierować na pozostałe odcinki budowy – podsumowuje.

1 Barometr Zawodów 2022 https://barometrzawodow.pl//forecast-card-zip/2022/report_pl/raport_ogolnopolski_2022.pdf

Źródło: PlanRadar.

Proekologiczne działania CEVA Logistics wyróżnione tytułem Top Green Supply Chain Partner 2021

Green Supply Chain Partner_CEVA Logistics
Proekologiczne działania CEVA Logistics zostały wyróżnione tytułem Top Green Supply Chain Partner 2021.

CEVA Logistics po raz kolejny otrzymała tytuł G75 Green Supply Chain Partner. Globalną wizją CEVA jest prowadzenie działalności w sposób etyczny i zrównoważony, od magazynowania przez usługi transportowe po zamówienia, z poszanowaniem integralności ludzi i planety.
CEVA została wyróżniona za rozszerzanie współpracy z partnerami transportowymi w zakresie działań proekologicznych, realizację programów sadzenia drzew i sprzątania parków oraz wykorzystanie elektrycznych lub zasilanych LNG urządzeń do przeładunku, pojazdów i ciągników. CEVA została doceniona także za programy recyklingowe oraz kontynuację realizacji projektów związanych z wykorzystaniem energii słonecznej i oświetlenia LED.

Firma Green Factory nawiązała współpracę z Fellowmind Poland

Daniel Olejniczak
Dostrzegając potencjał digitalizacji w sektorze przemysłu spożywczego, Green Factory podjęło decyzję o wyborze chmurowych rozwiązań biznesowych Microsoft.

Firma Fellowmind Poland będzie odpowiedzialna za przeprowadzenie kompleksowego projektu wdrożeniowego dla wiodącego producenta artykułów z kategorii ready to eat w Europie Środkowo-Wschodniej. Implementacja obejmie systemy Microsoft Dynamics 365 Finance i SCM, w których wykorzystane zostanie również specjalistyczne oprogramowanie dla branży produktów świeżych marki Aptean.

Jako Green Factory koncentrujemy się zarówno na rynku polskim, jak i ekspansji w Europie Środkowo-Wschodniej. Chcemy utrzymać przy tym pozycję lidera w regionie, co zobowiązuje nas do korzystania z innowacyjnych narzędzi, będąc przykładem dla całej branży. Podjęliśmy decyzję o implementacji systemu usprawniającego funkcjonowanie naszej firmy, w czym wspiera nas Fellowmind. Wdrożenie Microsoft Dynamics 365 Finance i SCM wzbogaconych o oprogramowanie Aptean umożliwia nam przede wszystkim standaryzację procesów biznesowych, uporządkowanie i zcentralizowanie zarządzania danymi, również w czasie rzeczywistym. Kluczowym obszarem było dla nas jednocześnie wypracowanie modelu referencyjnego będącego podstawą do dalszych wdrożeń systemu D365 w naszych pozostałych spółkach, ponieważ w przyszłości chcemy rozszerzać zakres współpracy – mówi Michał Wólczyński, Green Factory.

Jako Fellowmind wierzymy, że przyszłość należy do firm rozwiniętych cyfrowo, czyli organizacji, które sprawnie identyfikują nowe kierunki rozwoju, korzystają z możliwości oferowanych przez otaczający świat i nawiązują przy tym wartościowe relacje. Dzięki współpracy z Green Factory już wkrótce znacząco wpłyniemy na obraz polskiej branży przemysłu spożywczego. Chcemy współpracować długofalowo, skalując wykorzystywane rozwiązania i wspierając strategicznych klientów opracowaniem spersonalizowanego planu działania i kierunków rozwoju zgodnie z naszą strategią Connected Company. Dążymy do tego, aby poprzez spójne połączenie możliwości gwarantowanych przez technologie z kapitałem ludzkim, który stanowi najcenniejszy zasób każdej organizacji, kreować przedsiębiorstwa gotowe sprostać wyzwaniom współczesnego środowiska biznesowego – mówi Daniel Olejniczak, Fellowmind Poland.

Czy możliwe jest 4,3 mln zł oszczędności na energii elektrycznej?

1a86eb253f26de2478b6f26822ff990f
Sescom zaoszczędził 4,3 mln złotych na energii elektrycznej dla jednej z największych marek paliwowych. W trakcie trwającego dwa lata kontraktu, w 2020 roku wygenerowano oszczędności na poziomie 6%, a w 2021 roku na poziomie 11%.

Kwota ta została zaoszczędzona poprzez wypracowanie i wprowadzenie przez ekspertów Sescom rozwiązań z zakresu efektywności energetycznej. Analiza wielu zmiennych pozwoliła na wdrożenie założeń, dzięki którym zaoszczędzono więcej, niż pierwotnie zakładano. W celu optymalizacji zużycia energii elektrycznej dla klienta firma Sescom wykorzystała autorski system telemetryczny SES Control. Systemy telemetryczne monitorowały zużycie energii zarówno całych obiektów, jak i poszczególnych sekcji, takich jak oświetlenie, ogrzewanie elektryczne, klimatyzacja, czy też podmiotów najmujących od firmy przestrzeń.

Wykorzystując system telemetryczny SES Control, wykonaliśmy szereg działań i pomiarów, które pozwoliły nam określić 5 obszarów, w których istniał potencjał do redukcji kosztów i wolumenu zużycia energii elektrycznej. Opracowaliśmy również i wdrożyliśmy ogólnofirmową politykę oszczędnościową dla firmy i nieustannie śledzimy cykl życia budynków, urządzeń i systemów, dążąc cały czas do redukcji śladu węglowego. Wprowadziliśmy rozwiązania zmieniające przyzwyczajenia, styl pracy i działania personelu, bez utraty jakości pracy i użytkowania. Ponadto przekazaliśmy rekomendacje w kwestii poprawy stanu urządzeń i ich właściwej regulacji, a także stanu budynków i stolarki okienno-drzwiowej oraz zajęliśmy się dostosowaniem zamawianych poziomów mocy i grup taryfowych do rzeczywistych potrzeb energetycznych obiektów. Wszystkie te działania sprawiły, że pomniejszyliśmy zużycie na całej sieci o 8 162 MWh dodaje Piotr Mindykowski, Energy Manager w Sescom.

Nad bieżącym monitorowaniem zużycia energii w obiektach należących do marki paliwowej oraz nad skutecznością działania polityki oszczędnościowej czuwali analitycy i Energy Manager Sescom. Program obejmował w 2020 roku 360 obiektów, w 2021 roku 365 obiektów.

­– Sescom jest spółką technologiczną działającą głównie w obszarze usług technicznego Facility Management, która z powodzeniem prowadzi projekty, z zakresu efektywności energetycznej pokazując, że można wygenerować znaczne oszczędności z optymalnego zarządzania energią, dzięki zastosowaniu odpowiednich modeli biznesowych. Biorąc pod uwagę prognozy analityków, można spodziewać się, że w ciągu najbliższych lat ceny prądu będą nadal rosnąć. To oznacza, że dla przedsiębiorców koszty związane z utrzymaniem obiektów będą stawały się coraz większym obciążeniem. Dlatego kwestia optymalizacji zużycia energii i oszczędności, która stanowi jedną z gałęzi działania Sescom, jest aktualna i bardzo potrzebna – mówi Bartłomiej Gawin, Dyrektor Biura Energy i Digital w Sescom S.A.

Poprawa efektywności energetycznej poza ograniczeniem kosztów działalności firmy przynosi znaczne korzyści ekologiczne, wpływając na redukcję emisji CO2 i śladu węglowego.

Źródło: Sescom.

Czy wodór będzie napędzał samochody? W Krakowie ruszyła pierwsza mobilna stacja tankowania

obiedziński

W Krakowie ruszyła pierwsza mobilna stacja tankowania wodorem. Będzie obsługiwała autobusy miejskie, których miasto docelowo zamierza kupić 150. W Polsce według dyrektywy AFIR ma powstać sieć stacji tankowania wodorem. W ramach Transeuropejskiej sieć transportowej – TEN-T stacje mają być rozlokowane wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych co 150 km, a wszystko to przed rokiem 2030. Jednak to tylko kropla w morzu potrzeb. Czy wodór rzeczywiście stanie się paliwem przyszłości?

Spis treści:
Najpierw elektryki
Transport masowy i rolnictwo
Transformacja wodorowa

Idea bezemisyjnego transportu staje się coraz bardziej realna. Od 2035 roku nie zarejestrujemy nowego samochodu spalającego benzynę czy ropę, a nawet hybrydy. Jednak obecnie na rynku wśród bezemisyjnych samochodów królują te bateryjne – wodorowych aut czy to na ogniwa paliwowe, czy tych spalających wodór po prostu nie ma gdzie tankować. Do 2030 roku ma powstać 57 stacji zbudowanych przez PKN Orlen, a według Polskiej Strategii Wodorowej do 2025 roku ma zostać uruchomionych 35 stacji tankowania tego paliwa.

Najpierw elektryki

Strategiczny zwrot ku transportowi bezemisyjnemu z pewnością wpłynie na popularyzację i dostępność elektrycznych pojazdów osobowych. Jednak plany budowy stacji wodorowych w porównaniu z już dostępną siecią stacji ładowania prądem wyglądają blado. Tych ostatnich, ogólnodostępnych punktów ładowania w Polsce według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych jest już ponad 2190. Po naszych drogach porusza się obecnie prawie 47 tys. osobowych aut elektrycznych. Na koniec maja 2022 roku park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 1999 szt., natomiast liczba autobusów elektrycznych w Polsce wzrosła do 753 sztuk.

Transport masowy i rolnictwo

Paliwo wodorowe w pierwszej kolejności zobaczymy w transporcie zbiorowym. Wspomniany Kraków na zakup 150 autobusów wodorowych oraz dostosowanie infrastruktury zamierza przeznaczyć 700 mln złotych. Na niedawno zakończonych targach H2POLAND prezentowane były możliwości wykorzystania wodoru w transporcie oraz rolnictwie. – Rozwój technologii wodorowych na przestrzeni ostatnich lat niezwykle przyspieszył i dziś mamy do czynienia nie z prototypami a z pojazdami uczestniczącymi w codziennym ruchu drogowym. Potencjał wodoru może być także wykorzystany do napędzania maszyn rolniczych, zmniejszając w ten sposób ślad węglowy gałęzi gospodarki odpowiedzialnej za 20% emocji CO2 do atmosfery – tłumaczy Paweł Piotrowicz.

Transformacja wodorowa

Polska jest europejskim liderem w produkcji wodoru – jednak jest to tak zwany szary wodór, czyli taki, przy którego produkcji do atmosfery uwalniany jest dwutlenek węgla. Wyzwaniem jest produkcja zielonego wodoru, a ten powstanie z wykorzystaniem OZE. – Wodór odnawialny to przyszłość, a jego produkcja w myśl ekonomii cyrkularnej może stanowić prawdziwą przewagę konkurencyjną dla naszej gospodarki. Im więcej elementów po stronie odbiorców takich jak: autobusy, samochody ciężarowe czy maszyny rolnicze, tym szybciej będzie rozwijała się produkcja zielonego wodoru. Taka zasada przyświeca między innymi pierwszej w Europie Rolniczej Dolinie Wodorowej, którą tworzymy na Podlasiu. Tu rolnicy mają nie tylko być odbiorcami wodoru jako paliwa, ale także przyczynią się do jego zielonej produkcji i magazynowania – mówi Mieczysław Obiedziński, prezes zarządu TÜV SÜD.

Mimo że samochody elektryczne nie emitują gazów cieplarnianych, to jednak źródło energii, która je napędza, już tak. W Polsce obecnie ok. 70 proc. zużywanej energii produkowane jest z węgla brunatnego lub kamiennego. Do 2040 roku nasz miks energetyczny zakłada 50% udział energii odnawialnej. Tu pojawia się przestrzeń dla wodoru, którego produkcja także musi przejść swoistą transformację. – Coraz większą rolę będzie odgrywało pochodzenie wodoru i certyfikat jego „zieloności”. Wodór odnawialny pochodzący z OZE wraz z instalacjami małych reaktorów SMR pomoże w transformacji naszego polskiego sektora energetycznego i paliwowego. – podsumowuje Mieczysław Obiedziński, prezes zarządu TÜV SÜD.

Źródło: TÜV SÜD.