Pierwsza połowa roku na rynku złota była jednym z najbardziej dynamicznych okresów ostatnich lat. Po styczniowym rajdzie, w trakcie którego kruszec wielokrotnie ustanawiał nowe historyczne maksima i dotarł do poziomu 5595,44 USD za uncję, przyszła głęboka korekta. Dziś złoto znajduje się w okolicach 4100 USD. Można odnieść wrażenie, że inwestorzy na rynku złota próbują odpowiedzieć na pytanie, czy jest to tylko etap stabilizacji po rekordowym wzroście, czy początek dłuższego trendu bocznego.
Najważniejszą informacją może być jednak to, że struktura rynku złota wyraźnie się zmienia. Coraz większe znaczenie mają nie tylko decyzje Fed, kurs dolara czy rentowności amerykańskich obligacji, ale także popyt z Azji, rozwój regionalnej infrastruktury rozliczeniowej oraz działania banków centralnych. Złoto nie przestało, i prawdopodobnie nie przestanie, być aktywem globalnym, ale jego centrum ciężkości coraz wyraźniej przesuwa się na Wschód.
Po rekordach przyszła stabilizacja
Według najnowszego półrocznego raportu World Gold Council pierwsze sześć miesięcy roku można określić jako rynkowy rollercoaster. Z jednej strony mieliśmy historyczne rekordy cenowe, z drugiej – mocne spadki wywołane przede wszystkim zmianą oczekiwań wobec polityki pieniężnej w USA oraz napięciami wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Scenariusze na drugą połowę roku pozostają zróżnicowane. W wariancie bardziej negatywnym złoto mogłoby zejść w rejon 3500–3900 USD, zwłaszcza gdyby globalna gospodarka okazała się silniejsza od oczekiwań, dolar się umocnił, a Fed utrzymał jastrzębie nastawienie. Kluczowym poziomem wsparcia wskazywanym w analizach jest okolica 3857 USD.
Bazowy scenariusz zakłada jednak stabilizację ceny wokół 4100 USD i utrzymanie trendu bocznego, jeśli stopy procentowe w USA i Europie będą rosły zgodnie z oczekiwaniami, a globalna inflacja pozostanie podwyższona. Z kolei powrót do trendu wzrostowego wymagałby ponownego zwrotu banków centralnych w stronę łagodniejszej polityki pieniężnej oraz wzrostu niepewności politycznej w USA, szczególnie w kontekście wyborów połówkowych i możliwego paraliżu legislacyjnego.
[fragment artykułu]
Michał Tekliński – ekspert rynku złota z ponad dekadą doświadczenia w branży. W Goldenmark pełnił funkcję dyrektora ds. rynków międzynarodowych, a w Goldsaverze jest głównym analitykiem. Wytrawny obserwator geopolityki i gospodarki.
Źródło: Grupa Goldenmark
materiał prasowy
Po kilku tygodniach korekty rynek złota dostał wreszcie impuls do odbicia. Początek tygodnia upływał jeszcze pod znakiem presji spadkowej i obrony psychologicznej bariery 4000 USD za uncję, ale słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy zmieniły krótkoterminową narrację. Złoto ponownie wróciło powyżej 4100 USD, a inwestorzy zaczęli ograniczać oczekiwania dotyczące kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.









Rynek metali szlachetnych wszedł w nową fazę historycznej hossy. Złoto i srebro ustanowiły w poniedziałek kolejne absolutne rekordy cenowe, reagując na narastające napięcia geopolityczne, presję polityczną wokół Rezerwy Federalnej oraz oczekiwania dalszego luzowania polityki monetarnej w USA.


Cena złota pozostaje względnie stabilna, mimo burzliwych wydarzeń gospodarczo-politycznych. JP Morgan przewiduje 4000 USD za uncję do połowy 2026 roku, podczas gdy Citi przewiduje… spadki poniżej 3000. Rynek dzielą różnice w interpretacji zachowań ETF-ów, zakupów banków centralnych i globalnych reform.
