Brak spójnej strategii regulacyjnej dla kryptowalut

matthew-guay-148463-unsplash
Znamy deklaracje polityków w sprawie regulacji rynku kryptowalut. Są to dość zróżnicowane stanowiska, a jednocześnie część dużych ugrupowań parlamentarnych nie zabiera głosu w tym temacie. Do tego wśród ekspertów nie brakuje obaw, że sporo posłów wciąż bazuje na stereotypach, zamiast na realnych danych. A takie podejście to zdecydowanie zła wiadomość dla Polski. Z kolei KNF jest wskazywana jako instytucja, która finalnie powinna nadzorować rynek aktywów cyfrowych. Jednak jest też pomysł powołania specjalnej rady ds. kryptowalut. Utworzyliby ją przedstawiciele KNF, NBP, rządu i branży. Eksperci mówią też, że powyższe wygląda jak polityczny ping-pong, a czas ucieka.

Stanowiska i milczenie

W przestrzeni publicznej pojawiają się różne opinie w sprawie regulacji rynku kryptowalut w Polsce. Serwis agencyjny MondayNews zwrócił się więc do wszystkich klubów parlamentarnych, klubu poselskiego oraz kancelarii prezydenta RP o przedstawienie swojego stanowiska w tej kwestii. Zrobił to jeszcze przed uchwaleniem przez Sejm ustawy o rynku kryptoaktywów. Na pytania zadane pod koniec wakacji nie było odpowiedzi ze strony PiS oraz Lewicy. Z kolei biuro prasowe Koalicji Obywatelskiej zaznaczyło, że ministerialny projekt dotyczący kryptowalut jest obecnie procedowany przez komisję. Klub podejmie stanowisko w tej sprawie po zapoznaniu się z opinią właściwej komisji.

– Myślę, że temat kryptowalut jest dla polityków nadal nowy. Obawiam się również, że sporo posłów wciąż go nie zna i opiera się na stereotypach, np. kryptoaktywa to scam, są używane w przestępstwach itd. Nie bazuje natomiast na realnych danych, wizerunku rynku za granicami, np. w USA, gdzie branża zyskała przychylność Wall Street. Takie podejście to zła wiadomość dla Polski, bowiem mówimy o rynku, który pomógłby się rozwinąć naszej gospodarce. Mamy jednych z najzdolniejszych programistów na świecie, ale często pracują oni dla zagranicznych firm – komentuje Mateusz Kara, prawnik i CEO ARI10.

Polska 2050 Szymona Hołowni popiera wprowadzenie zmian, które uporządkują ten obszar i uczynią go bardziej przejrzystym oraz bezpiecznym, przy jednoczesnym zachowaniu przestrzeni dla innowacji. Biuro prasowe partii podkreśla, że zmiany są potrzebne przede wszystkim dlatego, że rynek kryptowalut staje się coraz bardziej powszechny, a wciąż pozostaje narażony na nadużycia i oszustwa. Uregulowanie zasad działania wzmocni ochronę użytkowników, a także pozwoli przedsiębiorcom na prowadzenie działalności w jasnych ramach prawnych. Przejrzystość regulacyjna zwiększa również atrakcyjność Polski jako miejsca do inwestowania i rozwijania innowacyjnych technologii. Dzięki temu możemy konkurować o przyciąganie nowych firm z branży blockchain z innych państw UE.

– Trzeba uregulować bardzo dynamicznie rozwijający się rynek kryptowalut w Polsce. Należy wprowadzić przepisy, które pozwolą kontrolować ten sektor finansowy, posiadając narzędzia do zapobiegania praktykom niedozwolonym – przekazuje biuro prasowe PSL.

Natomiast Konfederacja Wolność i Niepodległość postrzega kryptowaluty jako instrument finansowy, który powinien być dostępny do użytku dla Polaków. Ich rynek powinien być zderegulowany. Ugrupowanie zaznacza, że sprzeciwia się restrykcyjnym planom Unii Europejskiej i rządu dążących do ograniczenia swobody korzystania z kryptowalut. Ponadto głosowało za odrzuceniem rządowego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów. Jednocześnie Konfederacja dostrzega pewne ułomności świata kryptowalut. Biuro prasowe przypomina słowa wicemarszałka Sejmu RP i lidera Konfederacji Krzysztofa Bosaka z jednego z wywiadów. Wówczas zauważył on, że bank centralny nie może trzymać rezerw w kryptowalutach, gdyż rezerwy służą m.in. do szybkich interwencji finansowych. Podkreślił również, że wyzwaniem jest zbudowanie połączenia między kryptowalutami a światem finansów konwencjonalnych.

– W tej chwili wśród inicjatyw zgłaszanych przez Prezydenta Karola Nawrockiego nie ma rozwiązań regulujących ten obszar. Jednocześnie trwa proces implementacji przepisów europejskich z rozporządzenia MiCA. Aktualnie rząd przygotował projekt zmian przepisów w obszarze blockchain, w tym także kryptowalut. Oczekiwanie ze strony KPRP jest takie, że nie będą one zanadto rozszerzać regulacji zawartych w przyjętych przepisach europejskich – odpowiada biuro prasowe Kancelarii Prezydenta RP.

Kwestia nadzoru

Rodzi się też pytanie o instytucję, która powinna nadzorować rynek kryptowalut. W ocenie Polski 2050 Szymona Hołowni, najbardziej właściwym organem do tego jest Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Nie ma potrzeby powoływania nowej instytucji. Tworzenie odrębnego podmiotu oznaczałoby dodatkowe koszty, wydłużenie całego procesu i ryzyko rozproszenia kompetencji. Dużo lepszym rozwiązaniem jest wykorzystanie istniejącego potencjału KNF, który może skutecznie pełnić tę rolę, zapewniając spójność regulacyjną i stabilność nadzoru. Dla uczestników rynku i inwestorów zagranicznych będzie to również sygnał, że Polska podchodzi do kryptowalut w sposób poważny, a nadzór nad nimi sprawuje organ uznany, wiarygodny i już dobrze zakorzeniony w systemie finansowym.

– Uważamy, że właściwym organem nadzorczym nad rynkiem kryptowalut powinna być Komisja Nadzoru Finansowego, która będzie odpowiedzialna za wydawanie zezwoleń, kontrolę rynku i egzekwowanie przepisów, co gwarantuje profesjonalizm i spójność z dotychczasowym nadzorem nad rynkiem finansowym. W przypadku naruszenia przepisów KNF będzie mogła dokonywać wpisów do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwych domen internetowych służących do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Ma to na celu ochronę klienta i rynku przed nieuczciwymi podmiotami – uzasadnia biuro prasowe PSL.

Konfederacja również wskazuje na KNF jako instytucję nadzorującą rynek kryptowalutowy. Z kolei biuro prasowe KPRP zwraca uwagę na projekt przygotowany przez rząd. On proponuje, żeby to Komisja Nadzoru Finansowego odpowiadała za nadzór nad rynkiem kryptowalut w Polsce. KNF posiada wieloletnie doświadczenie i kompetencje w nadzorze instytucji finansowych, w tym rozwiązań cyfrowych wdrażanych i realizowanych przez te instytucje. Te kwestie predestynują Komisję do roli instytucji odpowiedzialnej za właściwe działanie obszaru kryptowalut i blockchain.

– Oczywiście, logika polskiego systemu sugeruje, by nadzorcą rynku był KNF. Jednak myślę, że warto zapoznać się też projektem ustawy, który PiS zamierza przedstawić jeszcze w październiku. Z zapowiedzi posłów wynika, że to będzie modyfikacja tego, co przygotował rząd. Jedna z trzynastu poprawek ma dotyczyć powołania specjalnej rady ds. kryptowalut. W jej składzie mają zasiadać przedstawiciele KNF, NBP, rządu i branży. Możliwe, że stworzenie alternatywy dla KNF – organu powołanego stricte dla branży kryptowalut – to też koncepcja, nad którą warto się pochylić – podkreśla Izabela Mazur, COO ARI10.

Jak wskazuje prawnik Mateusz Kara, liczba osób, które inwestują w kryptoaktywa, jest już u nas na tyle duża, że może zadecydować o tym, kto będzie rządził. Wystarczy wykonać prostą analizę wyborczą. Według niedawno opublikowanego raportu, już ponad 18% dorosłych Polaków miało kontakt z kryptowalutami. Z kolejnej analizy wynika, że blisko 38% rodaków w wieku 18-25 lat ma podobne doświadczenia. To oznacza, że losem branży może interesować się istotna część społeczeństwa, licząca kilka milionów, która ma prawo głosu. Ekspert przypomina, że w październiku 2023 roku na KO głosowało 6,6 mln wyborców, na Konfederację – 1,5 mln, a na PiS – aż 7,6 mln. Znawca rynku podkreśla, że nie każdy inwestor będzie kierował się tylko losem kryptobranży, ale nawet 10% oznacza ogromny elektorat.

(MN, Październik 2025 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Jakie są bariery Polaków w kwestii inwestowania w kryptowaluty?

kantory-krypto (2)Kryptoaktywa są coraz bardziej popularne w Polsce, ale wiele osób stroni od nich, bo ma różnego rodzaju uprzedzenia i obawy. Ankietowani, którzy obecnie nie inwestują w nie, w najnowszym badaniu wskazali, jakie są tego powody. Blisko połowa boi się oszustwa. Jak przekonują eksperci, problem cyberprzestępczości jest realny, ale dotyczy nie tylko tego fragmentu rynku finansowego. Sceptycyzm wynika z niewiedzy oraz nadzwyczajnych sytuacji przedstawianych przez media. Z kolei jeden na trzech uczestników badania nie zna tej technologii. Ponad 25% nie ma środków na inwestowanie, a nieznacznie mniejsza grupa obawia się spadku wartości.

Widmo oszustwa

Z niedawno opublikowanego badania rynku, współautorstwa Ari10, wiadomo, jakie są obecnie bariery, które sprawiają, że Polacy nie inwestują w kryptowaluty. W sondażu, przeprowadzonym metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview), wyraziło swoje opinie blisko 850 osób w wieku 18-80 lat. Najwięcej, bo 44,2%, respondentów, obawia się oszustwa.

– Problem cyberprzestępczości jest realny. Jednak nie dotyczy tylko kryptowalut, ale także tradycyjnej bankowości. Tak naprawdę wystarczy przestrzegać kilku podstawowych zasad, by nie dać się okraść. Nie warto wierzyć w tzw. cudowne inwestycje, czyli w pełni bezpieczne i do tego kończące się pewnym, wysokim zyskiem. Co do zasady inwestowanie pieniędzy nawet w złoto jest ryzykowne – komentuje Mateusz Kara, CEO Ari10.

Jak zaznacza Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych z XTB, w tym przypadku duży sceptycyzm respondentów wynika z niewiedzy. Do tego dochodzą wypunktowane przez media sytuacje nadzwyczajne, które nie obrazują sposobu działania tego rynku. On mocno zmienił się w ciągu kilku ostatnich lat, stał się dojrzalszy. W opinii eksperta, brak bardzo szczegółowych regulacji tworzy furtkę do prowadzenia nielegalnych działań, zwłaszcza oszustw. Jednak nie oznacza to, że zwykli inwestorzy, chcący kupować i sprzedawać najpopularniejsze kryptowaluty przy użyciu największych giełd, są na takie kwestie narażeni.

– Giełdy kryptowalut nie mają działów telemarketerów. Jeśli ktoś do nas dzwoni i podaje się za jej pracownika, to powinna zapalić się nam w głowie duża czerwona lampka. Oszuści wykorzystują nie tylko naiwność ludzi, ale też ich samotność. FBI informowało już nawet o serii oszustw, do których doszło na Tinderze. Przestępcy podawali się np. za atrakcyjne osoby. Flirtowali ze swoimi ofiarami i nakłaniali je do inwestowania w kryptowaluty. Oczywiście kończyło się to utratą środków naiwnych osób – opisuje Izabela Mazur, COO Ari10.

Brak wiedzy i środków

Z badania również wynika, że 33,7% ankietowanych przekonuje, iż nie zna tej technologii. Z kolei 25,3% osób zaznacza, że nie ma środków na tego typu inwestycję. Jak stwierdza Mateusz Kara, technologia blockchain nie jest prosta do pojęcia, szczególnie w naszych realiach, w których bazuje się na scentralizowanych rozwiązaniach. Jednak rozwój branży sprawia, że portfele na kryptowaluty stają się coraz bardziej user-friendly. W opinii eksperta, edukacja jest ważna, ale nie musimy szczegółowo znać się na blockchainie, aby lokować kapitał w bitcoina czy ether.

– Kryptowaluty przedostają się do mainstreamu inwestycyjnego, jednak dla wielu osób ich ogólny sposób działania pozostaje niewiadomą. W szczegółach zaś specjalistyczne aspekty kryptografii czy mechanizmy rządzące giełdami kryptowalut są zapewne znane wąskiemu gronu osób. Nie przeszkadza to innym inwestować lub spekulować. Ważne, aby odpowiednio zarządzać kapitałem i nie angażować więcej środków, niż się powinno – informuje Michał Żuławiński ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII).

Według Mateusza Czyżkowskiego, dobrodziejstwa XXI wieku wymazały etap, w którym inwestowanie faktycznie przeznaczone było wyłącznie dla bogatych osób. W 2025 roku można rozpocząć już dosłownie od przysłowiowej złotówki. To pozwala osobiście sprawdzić, czy inwestowanie jest dla danej osoby. Rynek kryptowalut w tej materii jest nawet jeszcze bardziej łaskawy, ponieważ na większości giełd kryptowalut opłaty są marginalne.

– Nie trzeba od razu kupować całego bitcoina czy ethera. Wystarczy inwestycja w ułamek danej kryptowaluty, np. 0,5% ETH czy 0,1% BTC. To nie rynek akcji. Uważam, że kryptowaluty to – mimo pozorów – dobre miejsce dla początkujących inwestorów, bo pozwalają pomnożyć sporo oszczędności. Znam wiele osób, które zaczęły przygodę z giełdą właśnie z BTC w portfelu, a potem przenosiły zarobione w ten sposób środki na rynek akcji czy złota – dodaje ekspert z Ari10.

Spadek wartości i ryzyko

Ponadto z badania wychodzi, że 24,2% ankietowanych obawia się spadku wartości. Natomiast 21% nie wie, jak zacząć. Tyle samo uczestników badania uważa to za zbyt ryzykowną inwestycję. Jak zaznacza Michał Żuławiński, to są aktywa inwestycyjne o bardzo wysokiej zmienności, co obserwowaliśmy wielokrotnie w ostatnich latach. Obok dużych kryptowalut, takich jak bitcoin czy ethereum, istnieją także tysiące mniejszych, których notowania bywają jeszcze bardziej zmienne. Ekspert dodaje, że ten rynek nie podlega tak ścisłym regulacjom, jak rynek akcji. Jednocześnie obecni na nim inwestorzy i spekulanci szukają okazji do szybkiego zarobku, stąd ich aktywność napędzająca wzrosty i spadki.

– Ankietowani słusznie uważają, że kryptowaluty są bardziej ryzykowną formą inwestowania. Ma to związek z dużą zmiennością, która oczywiście może działać negatywnie i pozytywnie na inwestorów. Rynek krypto uważam za ciekawą alternatywę inwestycyjną, którą warto się dogłębnie zainteresować w kwestii rozszerzenia naszego portfolio inwestycyjnego o bardziej zmienną klasę aktywów – stwierdza Mateusz Czyżkowski.

Natomiast najmniej osób nie inwestuje w kryptoaktywa z innej przyczyny, niż podano w ankiecie – 1,7%. Z kolei 3,7% badanych deklaruje, że nie robi tego z powodu negatywnych przekazów i doniesień w mediach. Do tego 3,7% uczestników sondażu ma złe doświadczenia z kryptowalutami.

– Jeżeli ktoś miał już jakieś negatywne doświadczenia z inwestowaniem w bitcoina, to może zrazić się do inwestowania w ogóle. Moim zdaniem, to jednak szerszy temat i dotyczy też rynku akcji. Większość początkujących inwestorów traci ze względu na brak wiedzy. Zawsze sugeruję, by przed zainwestowaniem w cokolwiek, najpierw choć trochę poczytać na temat danego rynku. Warto zrozumieć jego działanie, w jakich cyklach się porusza i od czego są zależne wzrosty czy spadki – podsumowuje Izabela Mazur.

(MN, Lipiec 2025 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

18,4 proc. Polaków przyznaje, że inwestuje w kryptowaluty

kantory-krypto (1)
Obecnie już 18,4% Polaków inwestuje w kryptowaluty, a 81,6% nadal tego nie robi. Tak wynika z najnowszego raportu rynkowego. Tego rodzaju inwestycje są teraz najpopularniejsze wśród najlepiej zarabiających osób w wieku 25-34 lat i mieszkających w największych miastach. Zdaniem ekspertów, duży sceptycyzm Polaków w głównej mierze wynika z niewiedzy oraz wypunktowanych przez media sytuacji nadzwyczajnych, które w zasadzie nie obrazują sposobu działania tego rynku. Znawcy tematu dodają, że w pogoni za ponadprzeciętnymi zyskami liczba inwestorów w takie aktywa będzie wciąż rosnąć, choć główną barierą nadal pozostanie brak odpowiedniej wiedzy w tym temacie.

18,4% Polaków inwestuje w kryptowaluty. Natomiast zdecydowana większość, bo 81,6%, nadal tego nie robi. Tak wynika z najnowszego raportu platformy Ari10. Co ciekawe, badanie z 2024 roku, wykazało, że wówczas ponad 40% Polaków uważało takie inwestycje za bezpieczne, a 32,1% miało co do tego wątpliwości.

– Ponad 18% to dużo, bo rynek kryptowalut wciąż uchodzi za nowy na tle innych, np. złota czy akcji. Obecnie barierą dla wielu osób, szczególnie starszych wiekiem, jest czarny PR dot. kryptowalut. Nadal niektórzy obawiają się kradzieży aktywów cyfrowych, kojarząc je z przestępczością. Przed nami, jako całym rynkiem, jest sporo wyzwań, by to zmienić. Szczególnie ważne będzie wprowadzenie ETF-ów BTC czy ETH także w Polsce, bo to sprawi, że lokowanie kapitału w kryptowaluty będzie proste, jak inwestycja w akcje – wskazuje Mateusz Kara z Ari10.

Prof. Krzysztof Piech z Uczelni Łazarskiego, dyrektor tamtejszego Centrum Technologii Blockchain, ocenia wynik ponad 18% jako umiarkowany, ale znaczący. Ekspert przypomina, że jeszcze w 2024 roku, zgodnie z badaniami Polskiego Instytutu Ekonomicznego, odsetek osób inwestujących w kryptowaluty szacowano na około 11,7%.

– Nie jest to wynik zaskakujący, biorąc pod uwagę, że świadomość kryptowalut w Polsce od lat przekracza 90%. Już kilka lat temu Polski Instytut Ekonomiczny szacował, że około 3 miliony Polaków miało styczność z kryptowalutami. Natomiast Polska plasuje się dziś powyżej średniej europejskiej w tym ujęciu – podkreśla prof. Krzysztof Piech.

Jak wskazuje ekspert z Uczelni Łazarskiego, zgodnie z danymi Binance, Polska jest drugim największym rynkiem krypto w Europie, ale nadal widać inwestycje poniżej poziomów obserwowanych w niektórych krajach Azji czy Ameryki Łacińskiej, gdzie kryptowalutami interesuje się nawet 40% społeczeństwa. Dla porównania, w USA odsetek posiadaczy aktywów cyfrowych przekracza 25%.

– Rynek kryptowalut bardzo zmienił się w przeciągu ostatnich kilku lat. Przejście od fazy spekulacji, czy Bitcoin upadnie, do zaangażowania amerykańskiej Wall Street i różnorakich komisji nadzoru w adopcję tego sektora w świecie dotychczasowych finansów, pokazuje, że rynek ten staje się dojrzały. Brak bardzo szczegółowych regulacji tworzy pewną furtkę do prowadzenia nielegalnych działań, zwłaszcza oszustw – analizuje Mateusz Czyżkowski z XTB.

Jego zdaniem, nie znaczy to jednak, że zwyczajni inwestorzy, chcący lokować swoje środki w najpopularniejsze kryptowaluty przy użyciu największych giełd krypto są na takie kwestie narażeni. Podobnie jak w przypadku innych instrumentów finansowych, poznanie specyfiki działania danego rynku oraz zdrowy rozsądek w głównej mierze wystarczą, aby w sposób bezpieczny na nim inwestować. Ekspert uważa więc, że duży sceptycyzm Polaków wynika w tym wypadku z niewiedzy oraz wypunktowanych przez media sytuacji nadzwyczajnych, które nie obrazują sposobu działania tego rynku na co dzień.

– Polacy inwestują w kryptowaluty z wielu powodów. Nie zawsze jest to już czysta chęć zarobku. Wysoka inflacja sprawiła, że po prostu konsumenci interesują się inwestowaniem, bo zauważają stały i nierzadko przyspieszający spadek wartości pieniędzy. Dlatego coraz więcej osób jest niejako zmuszonych do takiej przedsiębiorczości – nawet nie po to, by zarobić, ale by zachować wartość nabywczą posiadanych zasobów – podkreśla Mateusz Kara.

Z raportu wynika również, że obecnie o inwestowaniu w kryptowaluty mówią głównie osoby w wieku 25-34 lat. Dotyczy to 28,4% z nich. To także domena osób z miesięcznym dochodem netto 7000-8999 zł – 31,2%, a także mieszkańców największych miast, tj. liczących ponad 500 tys. ludności – 20,8%.

– Te trzy grupy łączą trzy cechy, tj. otwartość na nowe technologie, zdolność do podejmowania ryzyka finansowego oraz łatwiejszy dostęp do informacji. Młodzi profesjonaliści z dużych ośrodków miejskich są bardziej wystawieni na nowe idee inwestycyjne – zarówno w środowiskach zawodowych, jak i w mediach społecznościowych. Posiadane dochody pozwalają im na dywersyfikację portfela i wejście na rynek finansów alternatywnych, takich jak kryptowaluty – zauważa prof. Krzysztof Piech.

Biorąc pod uwagę status zawodowy, respondenci zostali podzieleni na 8 grup (m.in. praca w pełnym wymiarze godzin, zajmowanie się domem, bezrobocie). O inwestowaniu w kryptowaluty mówią głównie Polacy pracujący w pełnym wymiarze godzin – 23,9%. Dalej w zestawieniu są osoby przebywające na urlopie macierzyńskim, tacierzyńskim lub wychowawczym – 22,2%, a także będące na rencie – 18,9%.

– Osoby zatrudnione w pełnym wymiarze godzin szukają zapewne dodatkowego dochodu. Chcą, by ich oszczędności pracowały dla nich w tle. Z kolei osoby będące na urlopie macierzyńskim czy na rencie szukają alternatywnego źródła dochodu i decydują się m.in. na kryptowaluty, bo mają więcej wolnego czasu, który mogą poświęcić na edukację z zakresu cyfrowych aktywów – ocenia Izabela Mazur z Ari10.

Z kolei Mateusz Czyżkowski zauważa, że ankietowani słusznie uważają, iż kryptowaluty są bardziej ryzykowną formą inwestowania. Ma to związek z dużą zmiennością, charakteryzującą inwestycje. To oczywiście może działać zarówno negatywnie, jak i pozytywnie na inwestorów. Zdaniem eksperta z XTB, rynek krypto to ciekawa alternatywa inwestycyjna, którą warto się dogłębnie zainteresować w kwestii rozszerzenia portfolio inwestycyjnego o bardziej zmienną klasę aktywów.

– Chętnie w kryptowaluty inwestują osoby młodsze, które lepiej „czują” nowe technologie. Do tego dochodzi widoczna u nich większa skłonność do ryzyka. Osoby starsze szukają na ogół bezpiecznych możliwości. Do tego widać u nich pewien strach przed aktywami niefizycznymi. Stąd złoto wydaje im się bezpieczniejsze od bitcoina – twierdzi Izabela Mazur.

Prof. Krzysztof Piech zauważa, że główną barierą dla rozwoju rynku w Polsce jest restrykcyjne podejście regulacyjne. Trzy kolejne blokady to ograniczona wiedza finansowa, trudności w obsłudze nowoczesnych narzędzi cyfrowych przez część społeczeństwa, a także wysoka aktywność oszustów, z walką z którymi nasze służby w dalszym ciągu sobie nie radzą. Z kolei wśród głównych motywacji dominują trzy czynniki, tj. oczekiwanie ponadprzeciętnych zysków, ciekawość wobec nowych technologii oraz postrzeganie kryptowalut jako zabezpieczenia przed inflacją i niepewnością gospodarczą.

– W mojej ocenie, ogólny brak zaufania Polaków do tematyki inwestowania cały czas wynika ze stereotypowego sposobu myślenia starszego pokolenia. Sytuacja ta jednak bardzo szybko się odwraca, co ma związek ze wzrostem płac i poprawą jakości życia zwykłego Kowalskiego – podsumowuje Mateusz Czyżkowski z XTB.


(MN, Czerwiec 2025 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Mennica Skarbowa: Złoto inwestycyjne w oddziale za kryptowaluty

MS_Jarosław Żołędowski
Mennica Skarbowa, spółka notowana na rynku New Connect warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych wprowadza do oferty usługę wymiany kryptowalut. Wymiana będzie realizowana w ramach nowej spółki w grupie MS Trade Sp. z o.o. Kryptowaluty będzie można wymieniać w ogólnopolskiej stacjonarnej sieci sprzedaży Mennicy. To pierwsza taka inicjatywa na polskim rynku umożliwiająca właścicielom kryptowalut ich wymianę i zakup złota w tym samym miejscu podczas jednej wizyty w oddziale. Mennica Skarbowa liczy, że uruchomiona nowa forma sprzedaży zdecydowanie zwiększy jej grupę Klientów, co wpłynie pozytywnie na generowane przez Spółkę przychody.

Według rożnych badań od 12 do 15% Polaków posiada już kryprowaluty. To coraz częściej stosowany na świecie środek płatniczy. Konsumenci kupują za kryptowaluty nieruchomości, biżuterię czy samochody.
W niektórych krajach jest to oficjalny środek płatniczy. W czerwcu br. Zjednoczone Emiraty Arabskie dopuściły zapłatę wynagrodzenia za pracę w kryptowalucie. Także coraz więcej firm uznaje wartość różnych kryptowalut i otwiera się na takie płatności. Polacy złoto inwestycyjne mogą kupić w ten sposób głównie poprzez zagraniczne platformy e-commerce. Trudno natomiast nabyć produkty z kruszcu w sklepach stacjonarnych.

– Z tego co nam obecnie wiadomo będziemy pierwszą mennicą w Polsce, która umożliwi wymianę kryptowalut i zakup złota inwestycyjnego w jednym miejscu. Finalizujemy właśnie procesy z jedną z firm, która dostarczy nam niezbędną infrastrukturę i potrzebny know how. Każdy Polak, który posiada w swoim cyfrowym portfelu kryptowaluty będzie mógł w naszych oddziałach „wymienić” je na różne produkty czy to złote sztabki czy monety. Liczymy, że umożliwienie płacenia środkami uzyskanymi z wymiany kryptowalut za złoto inwestycyjne zwiększy grupę klientów zainteresowanych tą formą oszczędzania. Trzeba pamiętać, że zakup kruszcu to inwestycja długoterminowa i tak należy analizować jej efektywność. Złoto inwestycyjne w Polsce staje się od kilku lat coraz bardziej popularne. Uruchamiając w naszej sieci wymianę kryptowaluty chcemy ułatwić jego zakup metali szlachetncyh wśród inwestorów, którzy do tej pory lokowali głównie swoje środki właśnie w kryptowaluty – komentuje Jarosław Żołędowski, Prezes Zarządu Mennicy Skarbowej.

Produkty ze złota inwestycyjnego będzie można kupić na początku w 15 stacjonarnych oddziałach Mennicy Skarbowej, a następnie także w sklepie internetowym. Spółka planuje rozpocząć sprzedaż złota za kryptowaluty jeszcze w tym kwartale.

Źródło: Mennica Skarbowa
materiał prasowy

RAPORT: Co trzeci Polak uważa, że inwestowanie w kryptowaluty jest w Polsce niebezpieczne

bitcoin
Ponad 40% społeczeństwa uznaje inwestowanie w kryptowaluty w Polsce za bezpieczne. Przeszło 32% rodaków myśli odwrotnie, a blisko 28% nie ma zdania na ten temat. Biznes cyfrowalutowy budzi zaufanie głównie wśród osób młodych, z podstawowym wykształceniem i z miesięcznym dochodem netto w wysokości 7000-8999 zł. Z kolei jest uznawany za niebezpieczny zwłaszcza przez seniorów, Polaków z wyższym wykształceniem i zarabiających co miesiąc 1000-2999 zł na rękę. Komentujący wyniki badania eksperci zwracają uwagę na brak elementarnej wiedzy rodaków na temat jakiegokolwiek inwestowania. I dodają, że w tym kryje się prawdziwe zagrożenie dla osób chcących się wzbogacić na nieznanym sobie rynku, na którym działają również oszuści. Dlatego władze powinny zapewnić społeczeństwu powszechną edukację. Same regulacje nie wystarczą.

Jak wynika z ostatnio opublikowanego raportu ARI10, 40,1% dorosłych Polaków uważa, że inwestowanie w kryptowaluty w Polsce jest bezpieczne. W opinii Piotra Kuczyńskiego, ekonomisty i analityka z DI Xelion, ci, którzy tak mówią, opierają się na tym, że handel instrumentami finansowymi w Polsce jest uregulowany przez KNF. I zaufanie, jakim darzą giełdę, przenoszą na rynek kryptowalutowy, zupełnie go nie znając i nie rozumiejąc. Zdaniem eksperta, zaledwie ok. 10% Polaków ma o nim pojęcie.

– Trzeba mieć świadomość tego, że inwestując w waluty cyfrowe, często ryzykujemy o wiele bardziej niż na tradycyjnych rynkach. Jednocześnie mamy szanse na zdecydowanie większe zyski, ale kosztem trochę wyższego ryzyka – mówi Mateusz Kara, prawnik i ekspert rynku kryptowalutowego z ARI10.

Natomiast Jakub Martenka, jeden ze współautorów raportu, uzupełnia, że „ryzykiem”, które przykleiło się do kryptowalut, są oszuści. Jednak oni nigdy nie oferują inwestycji w waluty cyfrowe, tylko obiecują zwroty w zamian za poświęcony kapitał. Działają z ramienia platform inwestycyjnych i są szczególnie niebezpieczni dla nowych osób na rynku, którym brakuje elementarnej wiedzy i wykazują się wysoką ufnością.

– Najgorsze jest to, że zmanipulowane ofiary poświęcają swoje życiowe oszczędności, a czerwona lampka zapala im się dopiero wówczas, gdy zainwestowane pieniądze są już dawno na kontach oszustów. Dlatego Polacy pilnie potrzebują edukacji w kwestii bezpiecznego inwestowania, nie tylko w kryptowaluty – bije na alarm Jakub Martenka.

Do tego Mateusz Kara dodaje, że świadomość Polaków o inwestowaniu, nie tylko w kryptowaluty, wymaga poszerzenia. – Jako dość biedne społeczeństwo nauczyliśmy się zaciskania pasa, ale nie wyrobiliśmy sobie chęci do inwestowania. Ostrożność jest naturalna, ale po wstępnej analizie danego przypadku warto wyciągnąć pierwsze wnioski, które mogą skierować nas albo do inwestowania, albo do rezygnacji z tego. W tym miejscu trzeba też dodać, że właściwie na każdym rynku bezpieczeństwo zależy od tego, czy inwestor ma o nim pojęcie – podkreśla ekspert z ARI10.

Według raportu, inwestowanie w kryptowaluty w Polsce częściej jest uznawane za bezpieczne przez mężczyzn niż przez kobiety. Takie stanowisko zajmują głównie osoby w wieku od 18 do 24 lat, z miesięcznym dochodem netto 7000-8999 zł, a także z podstawowym wykształceniem. Są to zazwyczaj mieszkańcy miast liczących od 200 tys. do 499 tys. ludności. Piotr Kuczyński zwraca uwagę na to, że młodzi ludzie mają apetyt na ryzyko. Są też podatni na hasła łatwego i szybkiego zarobku. Chętnie więc podejmują błyskawiczne decyzje, by się wzbogacić.

– Niepokojące jest to, że większość osób przekonanych o bezpieczeństwie kryptowalut ma niskie wykształcenie. Zatem mogą być one podatne na manipulacje ze strony oszustów, których jest dość wielu. To z kolei jest potężne wyzwanie dla władz, które od wielu miesięcy nie radzą sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa na rynku. Same regulacje w tym zakresie nie pomogą. Potrzebna jest powszechna edukacja. Tymczasem w naszym kraju nikt nie jest zainteresowany jej realizacją – alarmuje prof. Krzysztof Piech, ekonomista i nauczyciel akademicki.

Badanie wykazało również, że 32,1% rodaków uważa inwestowanie w kryptowaluty w Polsce za niebezpieczne. – To nie jest wysoki wynik. Biorąc pod uwagę to, jak negatywnymi informacjami na temat kryptowalut zazwyczaj są „bombardowani” odbiorcy mediów, trudno dziwić się, że jedna trzecia Polaków postrzega je jako niebezpieczne – stwierdza Mateusz Kara.

Inwestowanie w kryptowaluty w Polsce jest uważane za niebezpieczne częściej przez kobiety niż przez mężczyzn. Takie zdanie mają przede wszystkim osoby w wieku od 75 do 80 lat, z miesięcznym dochodem netto 1000-2999 zł, jak również z wyższym wykształceniem. Dotyczy to głównie mieszkańców miast liczących od 100 tys. do 199 tys. ludności. Piotr Kuczyński zauważa, że osoby lepiej wykształcone potrafią analitycznie podejść do tematu inwestycji. W związku z tym biorą pod uwagę różne zagrożenia.

– Wraz ze wzrostem wieku spada otwartość na tzw. nowinki technologiczne i powstaje luka w wiedzy poznawczej. W związku z tym osoby w podeszłym wieku, w tym emeryci, mogą odbierać kryptowaluty jako niepewną inwestycję. Do tego często mogą nawet nie wiedzieć, czym dokładnie one są. Natomiast osoby mniej zamożne nie mają środków na tego typu aktywność, stąd brak ich zainteresowania – komentuje Jakub Martenka.

Ponadto raport pokazuje, że 27,8% Polaków nie potrafi ocenić, czy inwestowanie w kryptowaluty w Polsce jest bezpieczne. W ocenie Piotra Kuczyńskiego, ten wynik powinien być wyższy, bo brakuje powszechnej wiedzy na temat kryptowalut. Skoro dany rynek nie jest komuś znany, to bardzo rozsądnie jest przyznać się do tego. Trzeba najpierw dobrze poznawać dany instrument inwestycyjny, żeby wyrobić sobie o nim opinię i ewentualnie zacząć z niego korzystać.

– Dla sporej grupy osób kryptowaluty wciąż są dużą nowością, chociaż na naszym rynku są od naprawdę wielu lat. Jeśli przeciętny Kowalski sam nie zainteresuje się tematem i nie zgłębi go w przestrzeni internetowej, to w drukowanej prasie nie znajdzie wielu informacji z tego zakresu. Ewentualnie może trafić na artykuł o kryptowalutach w czasopiśmie z branży finansów. Jak widać po raporcie, to zdecydowanie za mało – przekonuje Kara.

Wyniki te nie zaskakują prof. Piecha z uwagi na niewiedzę Polaków. – Długoterminowo trudno jednak znaleźć bezpieczniejszą inwestycję od wiodących kryptowalut. I chyba większość osób na rynku mogłaby się z tym zgodzić. Oczywiście wiele projektów walut cyfrowych upada, a ponadto są olbrzymie wahania ich cen. Podobnie jest na zwykłych rynkach papierów wartościowych z notowanymi na nich startupami. Różnica jednak polega na tym, że jeśli mamy środki w swoim portfelu, to są one nasze i nikt nie może ich nam zabrać – są bezpieczne – wyjaśnia prof. Piech.

Jak przewiduje Mateusz Kara, już niedługo część niezdecydowanych osób może przekonać się do kryptowalut. Sprzyjać temu będą pojawiające się regulacje i aktywności. Jakiś czas temu w Ministerstwie Finansów odbyła się konferencja dotycząca projektu ustawy o kryptoaktywach. Polska jest zobligowana do wprowadzenia unijnego rozporządzenie MiCA. To ma pomóc wytworzyć jednolity rynek, a jednocześnie go ucywilizować i zwiększyć bezpieczeństwo. Niemniej ekspert prognozuje, że połowa nieświadomych obywateli nie zgłębi tematu i pozostanie neutralna w stosunku do kryptowalut. Takie osoby dalej będą myślały bardziej o zabezpieczaniu swoich środków niż o inwestowaniu.

(MN, Sierpień 2024 r.)

Źródło: © MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.