Szybki rozwój AI i chmury obliczeniowej napędza budowę coraz potężniejszych centrów danych

data center
Szybki rozwój AI i chmury obliczeniowej napędza budowę coraz potężniejszych centrów danych. Zawory przemysłowe odgrywają kluczową rolę w niezawodności systemów chłodzenia oraz w ogólnej efektywności infrastruktury, co warunkuje bezpieczeństwo instalacji oraz nieprzerwaną pracę 24 godziny na dobę. To niezwykle perspektywiczny rynek, na którym polski producent Zetkama z Holdingu Mangata staje się jednym z kluczowych dostawców. Spółka ma w swojej ofercie również armaturę z elementami wewnętrznymi z brązu, która można stosować w systemach chłodzenia wykorzystujących wodę morską.

– Wraz z tymi inwestycjami rośnie popyt na niezawodne i energooszczędne systemy chłodzenia. Mamy niezbędne doświadczenie i technologię oraz system zaworów i rozwiązań regulacji przepływu zaprojektowanych do zastosowań typu mission-critical w systemach chłodzenia centrów danych. Zapewniamy nie tylko wysokiej jakości armaturę, ale także wsparcie techniczne, dostępność produktów oraz szybką obsługę serwisową wszędzie tam, gdzie jest to konieczne – podkreśla Marek Felsztyński, prezes zarządu spółki.

Świat inwestuje w centra danych

Według najnowszych danych fDi Markets centra danych stanowiły prawie połowę wszystkich ogłoszonych inwestycji zagranicznych typu greenfield w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. w Europie Zachodniej. Nie ulega wątpliwości, że segment centrów danych stał się jednym z najszybciej rosnących rynków infrastrukturalnych na świecie. W okresie od stycznia do 10 grudnia 2025 r. Uptime Institute odnotował 127 zapowiedzi budowy dużych centrów danych o zapotrzebowaniu na energię elektryczną na poziomie co najmniej 100 megawatów. Przy czym – co warte odnotowania, bo pokazuje skalę wyzwań związanych z chłodzeniem – średnie zapotrzebowanie na energię elektryczną tych centrów danych wzrosło ponaddwukrotnie, z 610 megawatów do 1,4 gigawata. Projekt Amazon Rainier w Indianie w USA zużywa już ok. 751 megawatów energii, czyli prawie tyle samo, ile średnie roczne zużycie energii w dużym mieście USA, takim jak San Diego, i bynajmniej nie jest to największy z realizowanych projektów. Jeszcze kilkanaście lat temu centrum danych o zapotrzebowaniu na energię na poziomie 20 megawatów uważano za duże, ale teraz jego skala jest „absolutnie niewiarygodna” – podkreśla Alex Irwin-Hunt w artykule „Data centres in 2025: global capacity rush hits hurdles”, opublikowanym w grudniu ubiegłego roku1.

– Rynek chłodzenia centrów danych rzeczywiście jest bardzo atrakcyjny – rośnie dynamicznie, ale jednocześnie stawia wysokie wymagania technologiczne i jakościowe. Naszym podstawowym atutem jest wieloletnie doświadczenie w projektowaniu i produkcji zaawansowanych rozwiązań przemysłowych oraz bardzo dobre rozumienie wymagań klientów w zakresie niezawodności, efektywności i jakości wykonania. Duży nacisk kładziemy także na ciągłe doskonalenie produktów i technologii – zarówno poprzez optymalizację konstrukcji, jak i rozwój procesów produkcyjnych. W praktyce oznacza to, że nie tylko dostosowujemy rozwiązania do konkretnych zastosowań, ale też aktywnie rozwijamy nowe wyroby i technologie, aby odpowiadać na rosnące wymagania infrastruktury centrów danych – przekonuje prezes Felsztyński.

Według danych firmy konsultingowej JLL w Europie rynki centrów danych FLAP-D (Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin) nadal są największymi rynkami pod względem operacji kolokacji w Europie. Jednak obserwuje się wzrost aktywności w innych krajach, takich jak Hiszpania, Portugalia, Polska i kraje nordyckie.

1 https://www.fdiintelligence.com/content/13f1ece9-ae73-475b-a40e-2e91d5d3ed6c.

[fragment artykułu]

Źródło: Zetkama z Holdingu Mangata
materiał prasowy

Agentyczna AI nową przewagą strukturalną właścicieli rosnących biznesów

Piotr_Headshot_Square
Kiedy elektryczność została po raz pierwszy wprowadzona do fabryk, większość właścicieli wykorzystywała ją po prostu do dłuższego oświetlania zakładów pracy, a wydajność poprawiała się tylko nieznacznie. Prawdziwa transformacja nastąpiła dopiero wtedy, gdy liderzy zrozumieli, że elektryczność pozwala pracować nie tylko dłużej, ale też zupełnie inaczej. Umożliwiła powstanie linii montażowej i precyzyjnej produkcji. Technologia nie tylko zoptymalizowała stary sposób pracy, lecz uczyniła go przestarzałym – twierdzi Piotr Łobaczewski, Regional Vice President, Digital Solutions, CEE w Salesforce.

Dziś znajdujemy się w podobnym punkcie zwrotnym, związanym ze sztuczną inteligencją. Dla właścicieli małych i średnich firm szansa nie polega już na marginalnym zwiększaniu efektywności. Chodzi o eliminację „tarcia operacyjnego”, niewidzialnych przeszkód, które historycznie sprawiały, że złożoność procesów rosła szybciej od biznesu.

Przez dekady ironia sukcesu biznesowego polegała na tym, że wzrost generował dodatkowe obciążenie. Każdy nowy klient dodawał kolejną warstwę obowiązków administracyjnych. Zespoły sprzedaży i obsługi klienta pozostawały w tyle nie dlatego, że brakowało im umiejętności, ale przez brak przepustowości, pozwalającej nadążyć za obowiązkami. Dla większości firm skalowanie stanowiło liniową walkę z czasem.

Utracony kontekst – skryty hamulec rozwoju

Rozwijające się firmy nie zaniedbują kontaktu z klientami dlatego, że im nie zależy. Zawodzą, ponieważ dane o klientach są rozproszone w wielu narzędziach, co tworzy lukę kontekstową. Rezultatem jest powolna, cicha erozja relacji, które pierwotnie stanowiły o wyjątkowości tych firm. Klient, który kiedyś czuł się obsłużony personalnie, zaczyna mieć wrażenie, że stał się tylko kolejną cyfrą w Excelu.

Według najnowszej edycji raportu Salesforce „Small & Medium Business Trends” 46% liderów MŚP czuje się przytłoczonych nadmiarem narzędzi, a 44% deklaruje, że nie ma czasu, by nauczyć się efektywnie korzystać ze wszystkich technologii używanych w firmie. To właśnie „brak czasu na kontekst” jest dziś cichym hamulcem wzrostu i jednym z najsilniejszych argumentów za upraszczaniem stacku oraz automatyzacją pracy opartej na danych.

[fragment artykułu]

Źródło: Salesforce
materiałprasowy