Tidaro: Rynek oprogramowania do zarządzania biurami jest warty miliardy dolarów

open-office-space
Globalny rynek oprogramowania do zintegrowanego zarządzania miejscem pracy (IWMS) wchodzi w fazę gwałtownego wzrostu. Jego wartość urośnie z 5,23 mld USD w 2024 roku do blisko 14,59 mld USD w 2033 roku, przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 10,6% – wynika z danych firmy badawczej DataM Intelligence. Jak wskazują eksperci polskiej firmy Tidaro, która jest wiodącym graczem w skali globalnej na tym rynku, w Polsce zapotrzebowanie na takie systemy będzie rosło nawet dynamiczniej.

Systemy klasy IWMS to zaawansowane platformy, które łączą w sobie funkcjonalności zarządzania przestrzenią (m.in. biurkami, salami konferencyjnymi czy miejscami parkingowymi), śledzenia aktywów, planowania konserwacji oraz monitorowania zrównoważonego rozwoju. Dzięki takiemu ujednoliconemu podejściu, organizacje mogą podejmować decyzje operacyjne w oparciu o realne dane, a nie intuicję, co staje się kluczowe w dobie optymalizacji kosztów i transformacji cyfrowej.

Czynniki napędzające wzrosty na rynku

Jak wskazuje raport DataM Intelligence, za globalnym sukcesem rozwiązań IWMS stoi przede wszystkim rosnąca popularność hybrydowych modeli pracy, nacisk na optymalizację wykorzystania przestrzeni, potrzeba redukcji kosztów operacyjnych, a także spopularyzowanie technologii napędzających ten rozwój – m.in. upowszechnienie chmury, integracja z IoT (Internetem Rzeczy) oraz zaawansowana analityka danych.

Zdaniem Macieja Lukasa, współzałożyciela i CEO Tidaro, w Polsce dodatkowo nakładają się na to rekordowo kurczące się zasoby wolnej powierzchni biurowej. Według danych JLL i CBRE, w Warszawie zmniejszyły się one w minionym roku do 6,23 mln mkw., a podaż nowej powierzchni w regionach w 2025 roku była najniższa w historii.

„Dlatego firmy, zamiast ryzykować przeprowadzkę w dobie braku alternatyw, wolą optymalizować to, co już mają. Obserwujemy także, że to sami pracownicy domagają się tego typu rozwiązań. Chcą jasnych zasad i braku chaosu w biurze, a także narzędzi, które realnie ułatwiają im dzień w pracy” – komentuje Maciej Lukas.

 

[fragment artykułu]

Źródło: Tidaro
materiał prasowy

Stoen Operator: Magazyny energii coraz ważniejszym elementem warszawskiej sieci elektroenergetycznej

SO magazyny energii
Liczba magazynów energii przyłączonych do warszawskiej sieci elektroenergetycznej dynamicznie rośnie. Jak wskazuje Stoen Operator od roku 2023 nastąpiło wyraźne przyspieszenie tego trendu. Jest ono skutkiem m.in. uruchomienia mechanizmów rządowego wsparcia finansowego dla tego typu instalacji. Dziś w sieci zarządzanej przez stołecznego operatora funkcjonuje blisko 1800 magazynów energii o łącznej mocy 11,5 MW i 100% z nich współpracuje z przyłączonymi mikroinstalacjami. Potwierdza to, że ten segment staje się istotnym elementem miejskiego systemu elektroenergetycznego.

Coraz więcej magazynów energii w stolicy

Magazyny energii w coraz większym stopniu przestają być rozwiązaniem niszowym, a zaczynają pełnić realną funkcję operacyjną w pracy sieci w szczególności, gdy mogą magazynować nadwyżkę energii produkowanej w mikroinstalacji i oddawać w czasie zapotrzebowania.

– Od 2023 roku dynamicznie rośnie liczba magazynów energii współpracujących z mikroinstalacjami w warszawskiej sieci. Dziś mówimy już o blisko 1800 magazynach o łącznej mocy 11,5 MW. To pokazuje, że magazynowanie energii stało się jednym z kluczowych elementów funkcjonowania nowoczesnej miejskiej sieci elektroenergetycznej mówi Sławomir Osuchowski, menedżer ds. usług dystrybucyjnych w Stoen Operator.

Szybki wzrost segmentu magazynów energii jest odpowiedzią na zmieniające się warunki pracy systemu elektroenergetycznego. Rosnący udział odnawialnych źródeł energii, rozwój prosumenckiej fotowoltaiki, elektromobilności oraz infrastruktury data center sprawiają, że sieć musi być coraz bardziej elastyczna.

W tych warunkach magazyny energii odgrywają kluczową rolę w stabilizacji parametrów sieci i zarządzaniu zmiennością podaży. Wpływają na zwiększenie bezpieczeństwa dostaw energii do mieszkańców i infrastruktury krytycznej miasta.

[fragment artykułu]

Źródło: Stoen Operator
materiał prasowy

Agentyczna AI nową przewagą strukturalną właścicieli rosnących biznesów

Piotr_Headshot_Square
Kiedy elektryczność została po raz pierwszy wprowadzona do fabryk, większość właścicieli wykorzystywała ją po prostu do dłuższego oświetlania zakładów pracy, a wydajność poprawiała się tylko nieznacznie. Prawdziwa transformacja nastąpiła dopiero wtedy, gdy liderzy zrozumieli, że elektryczność pozwala pracować nie tylko dłużej, ale też zupełnie inaczej. Umożliwiła powstanie linii montażowej i precyzyjnej produkcji. Technologia nie tylko zoptymalizowała stary sposób pracy, lecz uczyniła go przestarzałym – twierdzi Piotr Łobaczewski, Regional Vice President, Digital Solutions, CEE w Salesforce.

Dziś znajdujemy się w podobnym punkcie zwrotnym, związanym ze sztuczną inteligencją. Dla właścicieli małych i średnich firm szansa nie polega już na marginalnym zwiększaniu efektywności. Chodzi o eliminację „tarcia operacyjnego”, niewidzialnych przeszkód, które historycznie sprawiały, że złożoność procesów rosła szybciej od biznesu.

Przez dekady ironia sukcesu biznesowego polegała na tym, że wzrost generował dodatkowe obciążenie. Każdy nowy klient dodawał kolejną warstwę obowiązków administracyjnych. Zespoły sprzedaży i obsługi klienta pozostawały w tyle nie dlatego, że brakowało im umiejętności, ale przez brak przepustowości, pozwalającej nadążyć za obowiązkami. Dla większości firm skalowanie stanowiło liniową walkę z czasem.

Utracony kontekst – skryty hamulec rozwoju

Rozwijające się firmy nie zaniedbują kontaktu z klientami dlatego, że im nie zależy. Zawodzą, ponieważ dane o klientach są rozproszone w wielu narzędziach, co tworzy lukę kontekstową. Rezultatem jest powolna, cicha erozja relacji, które pierwotnie stanowiły o wyjątkowości tych firm. Klient, który kiedyś czuł się obsłużony personalnie, zaczyna mieć wrażenie, że stał się tylko kolejną cyfrą w Excelu.

Według najnowszej edycji raportu Salesforce „Small & Medium Business Trends” 46% liderów MŚP czuje się przytłoczonych nadmiarem narzędzi, a 44% deklaruje, że nie ma czasu, by nauczyć się efektywnie korzystać ze wszystkich technologii używanych w firmie. To właśnie „brak czasu na kontekst” jest dziś cichym hamulcem wzrostu i jednym z najsilniejszych argumentów za upraszczaniem stacku oraz automatyzacją pracy opartej na danych.

[fragment artykułu]

Źródło: Salesforce
materiałprasowy

Najdroższe ryzyko cybernetyczne? Ludzki błąd wspierany przez AI

AdamKassenberg
Najczęściej bagatelizowane zagrożenia są zarazem najbardziej powszechne: phishing, fałszywe wiadomości, prośby o pilny przelew, a także brak aktualizacji systemów. To właśnie te „proste” pomyłki stoją za około 70-85% udanych ataków, a według raportów CERT Polska i firm security (np. Check Point) ponad 80-90% incydentów zaczyna się od błędu popełnionego przez człowieka. Tradycyjne filtry i procedury przestają wystarczać, jeśli nie towarzyszy im świadome zachowanie użytkowników. Dlatego dziś kluczowym elementem cyberodporności nie są wyłącznie technologie, lecz kultura bezpieczeństwa, regularne szkolenia oraz budowanie nawyku zatrzymania się i weryfikacji – zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się presja czasu lub emocji.

Tam, gdzie zawodzi rutyna, zaczynają się straty

Cyberbezpieczeństwo firm przegrywa dziś rzadziej z wyrafinowanym hakerem, a częściej z codzienną rutyną: kliknięciem w fałszywy link, podaniem hasła na spreparowanej stronie, otwarciem zainfekowanego załącznika czy presją czasu w dziale finansów. Ten czynnik pozostaje najtańszą i najskuteczniejszą drogą wejścia do organizacji. Jednocześnie sztuczna inteligencja wzmacnia cyberprzestępców – usuwa typowe „czerwone flagi”, przyspiesza personalizację ataków i umożliwia ich prowadzenie na masową skalę.

Jak zauważa Adam Kassenberg, kierownik specjalizacji Cybersecurity w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych, w realnym świecie nie wygrywa najbardziej zaawansowana technologia, ale konsekwentne przestrzeganie podstawowych zasad.

– To rutynowy phishing, podszywanie się pod przełożonego czy kontrahenta oraz brak aktualizacji oprogramowania odpowiadają za realne straty — mówi. – Te zagrożenia są na pierwszy rzut oka „nudne”, więc łatwo je zlekceważyć, aż do momentu, gdy firma staje przed zablokowanymi danymi lub przelewem kilkuset tysięcy złotych w ręce oszusta – podkreśla ekspert.

Rośnie wykrywalność, ale spora część ataków pozostaje „niewidzialna”

Rośnie wykrywalność incydentów, ale wciąż spora część ataków pozostaje „niewidzialna”. – Skala zgłoszeń rośnie, jednak liczby pokazują jedynie to, co zostało zaraportowane. Tylko 10-20% poważniejszych incydentów trafia do CERT/CSIRT lub UODO – reszta pozostaje w „szarej strefie” z obawy przed konsekwencjami wizerunkowymi, presją kontrahentów albo po prostu nie mają procedur, by rozpoznać, który incydent wymaga formalnego zgłoszenia – podkreśla Adam Kassenberg.

Z danych CERT Polska wynika, że w 2025 r. zarejestrowano 658 tys. zgłoszeń, a obsłużono/zarejestrowano ok. 261 tys. incydentów (wobec ok. 103 tys. w 2024 r.). Wzrost o ponad 150% wynika głównie z lepszych narzędzi wykrywania i większej świadomości, a niekoniecznie z lawinowego przyrostu liczby ataków.

– Wiele firm żyje w przekonaniu, że nic się nie stało, bo niczego nie zauważyły. Tymczasem brak wykrycia nie oznacza braku incydentu – zwraca uwagę Kassenberg. – Te liczby pokazują skalę problemu, ale nie pokazują pełnego obrazu. Widać głównie to, co zostało wykryte i zgłoszone.

[fragment artykułu]

Autor: Adam Kassenberg, ekspert PJATK
materiał prasowy

AI w elektronicznym arbitrażu gospodarczym. Cicha rewolucja, która zmienia sposób rozstrzygania sporów

Robert Szczepanek 2 small
Od niszy do globalnego trendu. Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do świata arbitrażu gospodarczego online – jednej z najważniejszych metod rozwiązywania sporów w różnych sektorach gospodarki: finansowym, IT, budowlanym, ubezpieczeniowym czy e-handlu.

To, co jeszcze kilka lat temu było domeną startupów legal tech, dziś jest wdrażane przez największe instytucje arbitrażowe na świecie. Nie chodzi jednak o zastąpienie arbitrów sztuczną inteligencją. AI pełni rolę narzędzia, które przyspiesza pracę, porządkuje dane i wspiera podejmowanie decyzji. W praktyce oznacza to jedno: arbitraż online staje się szybszy, tańszy i bardziej dostępny.

Jak AI zmienia arbitraż gospodarczy w praktyce

Współczesne narzędzia AI wspierają niemal każdy etap postępowania arbitrażowego. Przede wszystkim rewolucjonizują analizę materiału dowodowego. W dużych sporach gospodarczych liczba dokumentów idzie w tysiące stron. Systemy AI są w stanie w kilka minut przeanalizować dane, które wcześniej wymagały tygodni pracy zespołów prawników. Zgodnie z założeniami unijnego AI Act, systemy wykorzystywane w procesach decyzyjnych o skutkach prawnych – w tym w arbitrażu – mogą być kwalifikowane jako rozwiązania wysokiego ryzyka, co wiąże się z obowiązkiem zapewnienia odpowiedniego nadzoru człowieka, transparentności oraz kontroli nad sposobem działania algorytmów. Równolegle organizacje branżowe, takie jak Chartered Institute of Arbitrators, podkreślają, że AI powinna wspierać efektywność i jakość postępowań, ale nie może zastępować decyzji podejmowanych przez arbitrów.

-Wprowadzając do wymiaru sprawiedliwości AI trzeba pamiętać, że w obszarze rozstrzygania sporów nie ma miejsca na w pełni autonomiczne systemy. Dlatego projektując nowe funkcjonalności zakładamy, że najbardziej zaawansowane narzędzia – zwłaszcza te związane z przygotowywaniem pism procesowych – powinny pozostawać w rękach profesjonalnych pełnomocników. Przyczyny są bardzo proste: AI Act zakłada, że decyzje co do wyników generowanych przez algorytmy sztucznej inteligencji w systemach wymiaru sprawiedliwości podejmuje wyłącznie człowiek. Wyniki takie muszą więc podlegać późniejszej analizie przez człowieka, który bierze za nie odpowiedzialność prawną. Jedyną zaś grupą zawodową mającą do takich czynności kompetencje, zarówno profesjonalne jak i ustrojowe, są właśnie adwokaci i radcowie prawni. To nie jest zatem ograniczenie technologii, tylko świadomy wybór modelu, który ma zapewnić bezpieczeństwo i przewidywalność postępowania. – komentuje Robert Szczepanek, założyciel Ultima RATIO., pierwszego dostawcy systemu IT dla arbitrażu online w Polsce.

[fragment artykułu]

Źródło: Ultima RATIO
materiał prasowy

ALEET: Technologia AI zmienia kompetencje w transporcie drogowym

drKatarzyna_Marczuk_Aleet
Najbardziej znaczące zmiany technologiczne nie zaczynają się od nowych systemów – zaczynają się od zmiany kompetencji. W transporcie drogowym już to się dzieje. Przez lata jedną z kluczowych kompetencji była tutaj umiejętność analitycznego myślenia jako niezbędnik do tworzenia i czytania raportów, czyli porządkowanie danych i zleceń, ich raportowanie oraz kontrola wykonania transportu.

Dziś logika zarządzania flotą całkowicie się zmienia – oparta jest na technologiach predykcyjnych i AI, a wraz z ich rozwojem pojawia się potrzeba nowych umiejętności. Co to oznacza dla branży transportowo – logistycznej i w jakim kierunku pójdzie zmiana kompetencyjna? Odpowiadają eksperci ALEET, spółki technologicznej, która tworzy cyfrowe bliźniaki floty.

Transport wchodzi w nową erę kompetencji

Transport drogowy przez lata rozwijał się w oparciu o kompetencje związane z porządkowaniem operacji i raportowaniem danych historycznych (często jeszcze w Excelu). Firmy potrzebowały specjalistów, którzy potrafili zapanować nad ogromną ilością informacji dotyczących zleceń, tras, kosztów paliwa oraz pracy kierowców i wykorzystania floty.

W naturalny sposób powstała więc rola specjalisty albo menedżera od systemów do zarządzania transportem (tj. Transport Management System), czyli osoby odpowiedzialnej za zarządzanie danymi zleceń transportowych, ich kontrolę i przygotowywanie raportów.

Taki model w zarządzaniu dostawami drogowymi funkcjonował bardzo dobrze w dość dynamicznym środowisku, ale też w którym zmiany operacyjno-ekonomiczne następowały relatywnie wolno. Dziś jednak warunki działania transportu są znacznie bardziej wymagające. Zmienność gospodarcza, ograniczona dostępność kierowców, napięcia geopolityczne czy rosnąca presja regulacyjna i wreszcie wahania cen paliw oraz rosnące koszty pracy, sprawiają, że zarządzanie transportem to przede wszystkim reagowanie w czasie rzeczywistym na zmieniające się parametry otoczenia w jakich wykonywane są przewozy.

Problem raportowania przeszłości

Jak podkreślają eksperci ALEET, spółki technologicznej tworzącej cyfrowe bliźniaki transportu drogowego opartych na AI, kluczowa zmiana w zarządzaniu transportem drogowym dotyczy sposobu podejmowania decyzji operacyjnych i krytycznego myślenia.

– Tradycyjne i powszechnie stosowane systemy do zarządzania transportem TMS bardzo dobrze opisują to, co wydarzyło się w operacjach transportowych. Na podstawie danych historycznych pozwalają analizować wykonane zlecenia, koszty i wykorzystanie floty. Jednakże nie pomogą nam odpowiedzieć na pytanie, co wydarzy się, jeśli zmienimy jakieś parametry operacji dzisiaj i dziś musimy podjąć decyzję co dalej, nie wspominając już o przejrzystości kosztów – mówi dr Katarzyna Marczuk, prezes zarządu ALEET.

 


[fragment artykułu]

Źródło: ALEET
materiał prasowy

Spółka Skanska CDE jako pierwsza w Polsce wprowadziła w swojej biurowej nieruchomości inwestycyjnej w stolicy model neutralnej infrastruktury łączności wewnątrzbudynkowej (NHIB)

Studio A_Skanska CDE_1
Spółka Skanska CDE jako pierwsza w Polsce wprowadziła w swojej biurowej nieruchomości inwestycyjnej w stolicy model neutralnej infrastruktury łączności wewnątrzbudynkowej (NHIB).

Jest to model bazujący na tzw. BTS Hotel. Za projekt i realizację infrastruktury odpowiada firma StarNet Telecom przy współpracy z partnerem technologicznym VECTOR. W ramach modelu NHIB bazującego na tzw. BTS Hotel nie ma potrzeby instalowania osobnych stacji bazowych każdego operatora w budynku. Infrastruktura radiowa zapewniająca zasięg komórkowy jest scentralizowana poza Studiem A, a sygnał wysyłany światłowodem do tej konkretnej nieruchomości. Ta swego rodzaju centrala jest w stanie obsłużyć kilka budynków w ramach wszystkich pasm radiowych używanych przez operatorów – również tych najnowszej generacji jak 5G.

W Polsce Skanska jest pierwszą spółką biurową, która wprowadza to rozwiązanie optymalizujące sposób zapewniania zasięgu komórkowego w budynkach. Studio A staje się też swego rodzaju laboratorium nowych technologii. Wierzymy, że innowacje mogą się rozwijać, jeśli są wdrażane – dajemy więc im przestrzeń. Przy tym nie jest to jedyne nowoczesne rozwiązanie w naszej warszawskiej inwestycji – wdrażamy też digital twin z algorytmami AI czy rozwiązania mobilne z technologiami webowymi (Apple/Google Wallet) do płynnego i bezpiecznego dostępu – mówi Rafał Kot, Technical Quality Expert w Skanska Commercial Development Europe.

Wdrożenie modelu NHIB w Studiu A pokazuje, że łączność komórkowa przestaje być technicznym wyzwaniem w nieruchomościach biurowych, stając się standardem niezbędnym do prowadzenia nowoczesnego biznesu. Z kolei z perspektywy inwestora budynek długofalowo nie wymaga ingerencji w infrastrukturę telekomunikacyjną czy dodatkowych prac budowlanych wraz z rozwojem sieci i pojawianiem się nowych standardów łączności. To kolejna przewaga tego modelu – komentuje Mateusz Gluz, Senior Project Leader w Skanska Commercial Development Europe.

– Realizacja w kompleksie Studio A pokazuje, że model Neutral Host przestaje być koncepcją technologiczną, a staje się realnym narzędziem infrastrukturalnym dla rynku nieruchomości. Cieszymy się, że pierwsze w Polsce komercyjne wdrożenie w budynku biurowym powstało właśnie we współpracy z Skanska — partnerem, z którym od wielu lat rozwijamy infrastrukturę telekomunikacyjną nowoczesnych obiektów. To projekt, który potwierdza, że łączność mobilna może być dziś projektowana w sposób bardziej efektywny, skalowalny i gotowy na przyszłe standardy technologiczne – dodaje Przemysław Pawłowski, CEO StarNet Telecom.


Źródło: Skanska Commercial Development Europe (CDE)

materiał prasowy

Energetyka wiatrowa: Fakty o demontażu turbin, które rzadko padają w dyskusji

Mat.-prasowe-68

Nieczęsto dyskutuje się o niektórych faktach dotyczących demontażu turbin.

Jednym z tematów, który regularnie wraca przy okazji rozmów o energetyce wiatrowej, jest pytanie o przyszłość turbin po zakończeniu ich pracy. Co stanie się z instalacją po 25–30 latach? Kto ponosi koszty jej demontażu? I czy grunt faktycznie wraca do właściciela w stanie umożliwiającym dalsze użytkowanie?

Demontaż nie jest opcją – to obowiązek inwestora

Demontaż turbiny wiatrowej jest więc procesem technicznym i logistycznym, a nie problemem środowiskowym pozostawionym bez rozwiązania.

– Scenariusz zakończenia eksploatacji jest elementem projektu od samego początku. Demontaż i przywrócenie terenu do użytkowania to obowiązek inwestora, który musi być zaplanowany zarówno formalnie, jak i organizacyjnie. Wynika to zarówno z przepisów prawa jak i bezpośrednio wpisane jest w treści umów dzierżawy z właścicielami gruntów – podkreśla Kaja Sawicka, Dyrektor Projektów OZE w EnercoNet.

Co po 25–30 latach? Kilka możliwych scenariuszy

Po zakończeniu okresu eksploatacji istnieją dwie podstawowe możliwości:

  1. Najbardziej prawdopodobny tj. modernizacja lub repowering, czyli zastąpienie starej turbiny nową – wyłącznie po przejściu pełnej procedury administracyjnej od początku.
  2. Pełny demontaż i rekultywacja terenu.

Każdy z tych wariantów wymaga odrębnych zgód i nie może być realizowany automatycznie.

[fragment artykułu]

Źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.
materiał prasowy

 

Zymetria publikuje wyniki najnowszego badania „AI Barometr 2026” 

Barbara Krug
Zymetria publikuje wyniki najnowszego badania „AI Barometr 2026”. Zymetria to innowacyjna firma badawczo-analityczno- consultingowa tworzona przez specjalistów i specjalistki, którzy połączyli wieloletnie doświadczenie w badaniach marketingowych, data science i consultingu.

Jeszcze w 2025 roku to właśnie Pokolenie Z było symbolem entuzjazmu wobec sztucznej inteligencji1. Dziś ten obraz wyraźnie się zmienia. Z najnowszej odsłony badania „AI Barometr – 2. edycja Q1 2026”, wynika, że odsetek młodych osób (18–31 lat) deklarujących pozytywne nastawienie do AI spadł w ciągu kilku miesięcy z 64 proc. do 42 proc. Najbardziej cyfrowa generacja staje się jednocześnie najbardziej sceptyczna wobec cyfrowej rewolucji – obawia się manipulacji informacjami, utraty kontroli nad technologią oraz realnego wpływu AI na swoją przyszłość zawodową. W kraju, w którym 95 proc. społeczeństwa zna pojęcie sztucznej inteligencji, rośnie nie tyle lęk przed samą technologią, co przed jej konsekwencjami dla rynku pracy, wiarygodności treści i odpowiedzialności za błędy algorytmów.

Polki i Polacy zaczynają podchodzić do AI bardziej pragmatycznie. Niemal połowa badanych uważa, że sztuczna inteligencja jest użyteczna i pomocna – zdanie to częściej wyrażają kobiety. Jednocześnie 13% Polaków postrzega ją jako technologię samoświadomą, niezależną od człowieka – w tej grupie zdecydowanie dominują przedstawiciele Pokolenia Z. Do najczęściej wymienianych obaw związanych z AI należą manipulacja informacjami, trudności w ocenie prawdziwości danych oraz rosnące uzależnienie od technologii.

– Największą zmianę w podejściu do sztucznej inteligencji widzimy wśród przedstawicieli Generacji Z, czyli Polaków w wieku 18-31 lat. W poprzedniej edycji badania to właśnie oni byli pokoleniem najbardziej entuzjastycznie nastawionym do tego typu rozwiązań. Dziś jednak obserwujemy w tej grupie znaczący spadek pozytywnego odbioru. Choć mogłoby wydawać się, że młodzi ludzie, wychowani w erze internetu, będą naturalnie najbardziej otwarci na technologie napędzane AI, wyniki pokazują rosnącą ostrożność i krytyczne spojrzenie. To sygnał, że dla najmłodszych dorosłych sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie symbolem innowacji, a zaczyna być realnym czynnikiem wpływającym na ich bezpieczeństwo informacyjne i perspektywy zawodowe – komentuje Barbara Krug, Prezeska Zymetrii.

[fragment artykułu]

1 AI Barometr – 1 edycja Q3 2025, Zymetria
2 AI Barometr – 1 edycja Q3 2025, Zymetria

Źródło: Zymetria
materiał prasowy

SwipBox Polska o personalizacji opartej na danych

Ł. Łukasiewicz_Mat. prasowy
SwipBox Polska o personalizacji opartej na danych.

Według raportu „State of the Connected Customer ” przygotowanego przez Salesforce, 65% konsumentów deklaruje, że oczekuje od sklepów internetowych ofert i komunikacji dopasowanych do ich indywidualnych potrzeb, a jednocześnie ponad połowa z nich rezygnuje z zakupu, gdy doświadczenie zakupowe jest niedostosowane do ich oczekiwań. Dane te pokazują, że personalizacja stała się jednym z kluczowych punktów odniesienia dla rozwoju e-commerce i wyznacza kierunek dalszych zmian w handlu cyfrowym.

Personalizacja oparta na danych w e-commerce nie sprowadza się dziś wyłącznie do rekomendacji produktów. To szerokie podejście do projektowania doświadczeń zakupowych, w którym dane pełnią rolę narzędzia do lepszego rozumienia kontekstu klienta. Analiza historii zakupów, sposobu poruszania się po sklepie, reakcji na treści czy wyborów dotyczących formy realizacji zamówienia pozwala budować spójne i przewidywalne ścieżki zakupowe. W efekcie sklep internetowy przestaje być statycznym katalogiem produktów, a zaczyna działać jak dynamiczne środowisko, reagujące na zachowania użytkownika w czasie rzeczywistym.

Rola i znaczenie danych

W dojrzałym e-commerce dane są wykorzystywane nie tylko na etapie ekspozycji oferty, ale również w procesie podejmowania decyzji zakupowych. Personalizacja wpływa na kolejność prezentowanych produktów, sposób filtrowania asortymentu, treść komunikatów wspierających decyzję oraz moment ich wyświetlania. Dzięki temu klient otrzymuje mniej bodźców przypadkowych, a więcej informacji, które realnie odpowiadają jego intencjom zakupowym. Z perspektywy biznesowej oznacza to ograniczenie tzw. szumu informacyjnego i lepsze wykorzystanie potencjału danych, które już znajdują się w systemach e-commerce.

[fragment artykułu]

Autor: Łukasz Łukasiewicz, Operations Manager w SwipBox Polska
materiał prasowy

Produkcja i logistyka w dobie automatyzacji: ewolucja kompetencji pracowników

logistyka
Automatyzacja i rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji w polskich zakładach produkcyjnych i magazynach rozwijają się wolniej niż w wielu innych krajach, ale już dziś realnie zmieniają sposób pracy i zakres obowiązków zespołów. Każda kolejna inwestycja technologiczna wymaga równoległego rozwijania umiejętności, by pracownicy potrafili efektywnie współpracować z nowymi systemami.

Co napędza transformację

Jednym z najważniejszych powodów transformacji, jest – obok optymalizacji kosztów – presja demograficzna. Według danych GUS między 2024 a 2025 rokiem liczba osób w wieku produkcyjnym spadła w Polsce z 21,8 mln do ok. 21,7 mln, a od 2020 roku łącznie o blisko 900 tys. Ten negatywny trend wprost przekłada się na ograniczenia w dostępności kandydatów.

Wdrażanie automatyzacji i rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji w zakładach produkcyjnych oraz magazynach oznacza inwestycje w robotyzację, systemy wspierające linie produkcyjne, kontrolę jakości i utrzymanie ruchu, a także narzędzia do planowania pracy i zarządzania zapasami w procesach magazynowych. Ponad 47% pracodawców wskazuje automatyzację jako narzędzie usprawnienia procesów produkcyjnych i operacyjnych, wynika z „Barometru Rynku Pracy” Gi Group Holding (2025). W przemyśle ten odsetek wynosi 61%, a w transporcie i logistyce 54%. Ten kierunek wykorzystywania nowych technologii znajduje potwierdzenie w raporcie „Rynek pracy, edukacja, kompetencje”, opracowanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (2025). Wynika z niego, że wprowadzenie rozwiązań AI skróciło czas wykonywania rutynowych obowiązków przez pracowników o ponad 10% w aż 66% badanych firm. Jednocześnie dla 37% organizacji jedną z głównych korzyści płynących z wdrażania tych technologii jest redukcja kosztów operacyjnych.

Skala zastosowania technologii różni się między sektorami. Jak wynika z „Barometru Rynku pracy”, w 2025 roku korzystanie z automatyzacji i rozwiązań AI deklarowało 51% firm z branży transportu i logistyki, a 19% planowało ich wdrożenie. W przemyśle było to – odpowiednio – 41% i 25%.

Firmy patrzą dziś na automatyzację przede wszystkim przez pryzmat stabilności operacyjnej. Wdrażając nowe rozwiązania, koncentrują się na miejscach, w których najtrudniej utrzymać powtarzalność i tempo pracy — tam, gdzie rotacja, absencje czy presja produkcyjna najbardziej zaburzają realizację zadań. Technologia ma w takich obszarach nie tyle zastępować ludzi, ile zapewniać przewidywalność procesu i ograniczać ryzyko przestojów – mówi Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group.


[fragment artykułu]

Źródło: Gi Group
materiał prasowy

Firmy Unilever i Google Cloud wyznaczają przyszłość technologii w sektorze FMCG

20.02_Unilever_materiał_prasowy
Firmy Unilever i Google Cloud ogłosiły przełomowe, pięcioletnie partnerstwo, które przyspieszy transformację biznesową Unilever dzięki wykorzystaniu zaawansowanej sztucznej inteligencji, danych oraz nowoczesnych platform i narzędzi marketingowych. Współpraca połączy globalne marki Unilever z technologiami AI Google Cloud, otwierając nowy rozdział w tworzeniu innowacyjnych rozwiązań oraz procesów zakupowych wspieranych przez agentów AI, odpowiadających na dynamicznie zmieniające się oczekiwania konsumentów.

Partnerstwo ma wesprzeć dalszy rozwój i wzmocnić atrakcyjność globalnego portfolio marek Unilever, w tym brandów takich jak Dove, Vaseline i Hellmann’s, dzięki wykorzystaniu zaawansowanych rozwiązań Google Cloud i platformy Vertex AI. Firma zyska nowe możliwości w docieraniu do konsumentów, mierzeniu skuteczności działań oraz prowadzeniu marketingu opartego na sztucznej inteligencji. Otworzy to drogę do nowego modelu odkrywania marek (brand discovery) i zakupu produktów z kategorii dóbr szybkozbywalnych – dostosowanego do realiów, w których konsumenci coraz częściej podejmują decyzje przy wsparciu agentów AI.

Migracja danych do Google Cloud pozwoli stworzyć nową, cyfrową infrastrukturę opartą na sztucznej inteligencji. Dzięki temu Unilever będzie szybciej generować popyt, przekształcać dane w praktyczne wnioski i sprawniej reagować na zmiany rynkowe. Nowa platforma wspiera również rozwój agentów AI – inteligentnych systemów zdolnych do wykonywania złożonych zadań w różnych procesach biznesowych.

Nowa definicja tworzenia wartości

– Technologia stała się jednym z fundamentów tworzenia wartości w Unilever – powiedział Willem Uijen, Chief Supply Chain and Operations Officer, Unilever – W świecie, w którym marki coraz częściej są odkrywane i wybierane w środowiskach kształtowanych przez sztuczną inteligencję, musimy nadawać kierunek tych zmian. Współpraca z Google Cloud wyznacza nowy standard wykorzystania technologii do napędzania handlu i wzrostu w branży FMCG, zapewniając firmie elastyczność, gotowość na wyzwania przyszłości i zdolność do budowania wartości na każdym szczeblu organizacji.

– Współpracując z Unilever przy odważnej transformacji procesów biznesowych, nie tylko modernizujemy dotychczasowe systemy, ale wdrażamy nasze zaawansowane modele, takie jak Gemini, by stworzyć inteligentny system, który rozumuje, uczy się i działa – mówi Tara Brady, President, EMEA w Google Cloud – To wyznaczy nowy standard zaangażowania konsumentów w sektorze dóbr FMCG.

Przyszłość handlu napędzana przez inteligentnych agentów AI

Współpraca obu gigantów koncentruje się na trzech kluczowych filarach. Pierwszym z nich jest wykorzystanie agentów AI w handlu i analityce marketingowej, co pozwoli na budowę narzędzi nowej generacji w obszarach odkrywania marek, konwersji oraz precyzyjnego pomiaru działań.

Fundamentem tych zmian stanie się zintegrowane środowisko danych i chmury, powstałe dzięki przeniesieniu kluczowych aplikacji biznesowych i platform danych do Google Cloud, co umożliwi skalowalne wdrażanie rozwiązań sztucznej inteligencji w całym łańcuchu wartości.

Całość dopełnia postawienie na najbardziej zaawansowaną sztuczną inteligencję, która połączy unikalne doświadczenie rynkowe Unilever z pionierskimi technologiami Google, zapewniając firmie trwałą przewagę konkurencyjną w sektorze dóbr konsumpcyjnych.

Źródło: Unilever
materiał prasowy

Firmy Data4 i APL Data Center zaprezentowały pierwszy na świecie dokument szczegółowo opisujący ocenę środowiskową cyklu życia (LCA) obiektów

LCA_Data4_grafika
Firmy Data4 i APL Data Center zaprezentowały pierwszy na świecie dokument szczegółowo opisujący ocenę środowiskową cyklu życia (LCA) obiektów.

Data4, europejski lider w sektorze centrów danych oraz APL Data Center, wiodąca we Francji firma doradcza w zakresie projektowania i inżynierii data center, prezentują pierwszy na świecie dokument szczegółowo opisujący ocenę środowiskową cyklu życia (LCA) tego typu obiektów. Publikując kompleksowy profil środowiskowy jednego ze swoich centrów danych o mocy 5 MW, oparty na referencyjnej metodologii naukowej, Data4 wykonuje zdecydowany krok w stronę większej transparentności i bardziej zrównoważonej cyfrowej przyszłości, zapraszając cały ekosystem do stosowania bardziej rygorystycznych metod pomiaru wpływu.

Dokument „Data Centers: Measuring impacts for more effective actions” ujawnia, że największe możliwości działania kryją się w dotychczas niedocenianych obszarach, takich jak wybór materiałów budowlanych czy źródeł energii. Oparte na międzynarodowych normach ISO 14040 i 14044 badanie mierzy ślad środowiskowy w całym cyklu życia obiektu: od pozyskania surowców, przez budowę i eksploatację, aż po ostateczny demontaż.

Ta analiza ucieleśnia nasze głębokie przekonanie: możemy poprawiać tylko to, co rozumiemy, a więc to, co mierzymy w sposób kompleksowy. Jako europejski lider mamy obowiązek przejść od fragmentarycznego spojrzenia do pełnego, naukowego zrozumienia naszego wpływu mówi Linda Lescuyer, Head of Environment & Innovation w Data4. Publikujemy ten dokument w transparentny sposób nie tylko po to, aby ukierunkować nasze własne działania w zakresie zrównoważonego projektowania, lecz także, by zachęcić całą branżę do wyjścia poza standardowe wskaźniki. Zrównoważona cyfrowa przyszłość to nie tylko deklaracja – musi być budowana krok po kroku, w oparciu o podstawy naukowe. To wezwanie do wspólnego działania na rzecz całego ekosystemu.

Branża data center stoi przed rosnącym imperatywem: kontrolą swojego śladu środowiskowego. Jako eksperci w zakresie centrów danych, symulacji oraz optymalizacji energetycznej wiemy, że rygorystyczne podejście, obejmujące ocenę cyklu życia (LCA) oraz szczegółową analizę śladu węglowego, jest niezbędne do identyfikacji skutecznych mechanizmów działania. Ta praca pozwala nam wyjść poza podejście deklaratywne i umieścić efektywność środowiskową w centrum decyzji projektowych. W tym kontekście partnerstwa, takie jak to z Data4, są kluczowe dla łączenia wiedzy i wspólnego rozwijania bardziej zrównoważonych oraz odpornych infrastruktur, zdolnych sprostać wyzwaniom naszych czasów – podsumowuje Thomas Martin, Deputy CTO oraz Head of Sustainability & Innovation w APL Data Center.

Źródło: Data4, APL Data Center
materiał prasowy

Firma Çalık Renewables nabywa od Grupy PAD RES portfel farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 255 MW

PV_Stargard
Firma Çalık Renewables nabywa od Grupy PAD RES portfel farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 255 MW.

Grupa PAD RES, polski deweloper i inwestor w sektorze odnawialnych źródeł energii, w której pakiet większościowy należy do spółki joint venture utworzonej przez Kajima Partnerships oraz Griffin Capital Partners, sfinalizowała sprzedaż portfela aktywów fotowoltaicznych (PV) o łącznej mocy zainstalowanej 255 MW na rzecz Çalık Renewables. Realizując przyjętą strategię rozwoju w Europie, Çalık Renewables dokonuje tym samym pierwszej inwestycji w odnawialne źródła energii w Polsce, zwiększając swoją zagraniczną zainstalowaną moc w OZE do ponad 400 MW.

Sprzedane aktywa (projekty Sztum i Stargard) zlokalizowane są w województwach pomorskim oraz zachodniopomorskim i obejmują operacyjne instalacje. Całkowita roczna zdolność produkcyjna farm PV wynosi ponad 270 tys. MWh, co pozwoli na pokrycie rocznego zapotrzebowania na energię elektryczną ponad 90 tys. gospodarstw domowych.

Polska jest strategicznym rynkiem, który w ostatnich latach wspiera swój silny i stabilny rozwój gospodarczy poprzez zdecydowaną transformację energetyczną. Nowa inwestycja Çalık Renewables wyraźnie pokazuje długoterminowe zaangażowanie Çalık Group w zrównoważony rozwój i zieloną transformację energetyczną w Polsce. Postrzegamy Polskę jako strategiczny filar naszej ekspansji i długoterminowego wzrostu w Unii Europejskiej – twierdzi Emre Erdoğan, Dyrektor Generalny Çalık Renewables.

– Sprzedaż w pełni operacyjnego portfela farm fotowoltaicznych jest spójna z długofalowym podejściem Grupy PAD RES do zarządzania portfelem aktywów, które zakłada rozwój wielotechnologicznej platformy energetycznej, zgodnej z długoterminową wizją Grupy dotyczącą przyszłego modelu IPP (PV, wiatr, biogaz, BESS). Drogę projektu OZE od fazy developmentu, przez budowę, do fazy operacyjnej przeszliśmy już wielokrotnie, ale na tym nie kończy się życia projektu. Każdy projekt wielkoskalowy PV wymaga dalszej optymalizacji, czy to w ramach dostępnych technologii BESS czy cable poolingu opartego o inną technologię wytwarzania zielonej energii. Przedmiotowa transakcja pozwala nam, przede wszystkim uwolnić kapitał na dalsze inwestycje OZE i jednocześnie zdywersyfikować nasze aktywa wytwórcze, dążąc do miksu źródeł OZE optymalnego dla obecnego i przyszłego rynku odbiorców energii elektrycznej – komentuje Mariusz Adamczewski, Prezes Zarządu oraz Założyciel i mniejszościowy wspólnik PAD RES.

– Ta transakcja odzwierciedla zaangażowanie Kajima we wspieranie długoterminowego rozwoju Grupy PAD RES oraz jej ambicję, by stać się wiodącą, wielotechnologiczną platformą w obszarze odnawialnych źródeł energii. Dzięki ponownemu wykorzystaniu kapitału z operacyjnych aktywów, PAD RES może przyspieszyć rozwój nowych projektów, w tym magazynów energii oraz energetyki wiatrowej, które mają kluczowe znaczenie dla zielonej transformacji energetycznej Polski. Nasze partnerstwo pokazuje, w jaki sposób długoterminowe inwestycje mogą stymulować innowacje oraz umożliwiać budowę zdywersyfikowanego miksu OZE, wzmacniającego bezpieczeństwo energetyczne i wspierającego zrównoważony wzrost gospodarczy – komentuje Chris Gill, Managing Director Kajima Partnerships.

– Z punktu widzenia inwestora kluczowe jest dziś nie tylko rozwijanie nowych instalacji, ale także ich efektywne funkcjonowanie w systemie energetycznym i długoterminowa stabilność projektów. Model realizowany przez Grupę PAD RES, oparty na dalszym rozwoju istniejących instalacji OZE w formule cable poolingu oraz ich uzupełnianiu o magazyny energii, pozwala lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę i zwiększać wartość aktywów w całym cyklu ich życia. To właśnie takie podejście stanowi fundament długoterminowego podejścia do inwestycji na rynku OZE – dodaje Jędrzej Socha, Director w Griffin Capital Partners.

We wrześniu 2021 roku spółka joint venture utworzona przez Kajima Partnerships oraz Griffin Capital Partners nabyła pakiet większościowy udziałów w PAD RES, wiodącym polskim deweloperze czystej energii.

Źródło: Çalık Group i Çalık Renewables
materiał prasowy

SwipBox Polska: Dojrzewanie rynku i nowa definicja doświadczenia zakupowego

łukasiewicz
Rok 2026 zapowiada się jako moment wyraźnego dojrzewania rynku e-commerce, w którym o przewadze konkurencyjnej nie będzie już decydować sama obecność online, lecz jakość całego doświadczenia zakupowego. Handel internetowy coraz rzadziej funkcjonuje jako odrębny kanał, a coraz częściej staje się integralną częścią codziennych nawyków konsumenckich, przenikając się z handlem stacjonarnym, mediami społecznościowymi i usługami logistycznymi. Klienci oczekują spójności, szybkości i elastyczności, a marki, które nie potrafią odpowiedzieć na te potrzeby, ryzykują utratę lojalności nawet najbardziej zaangażowanych odbiorców.

Personalizacja oparta na danych

Jednym z kluczowych zjawisk kształtujących e-commerce w 2026 roku będzie dalsza personalizacja oparta na danych i sztucznej inteligencji. Algorytmy coraz precyzyjniej przewidują intencje zakupowe, dopasowując ofertę, komunikację i moment kontaktu do konkretnego użytkownika. Personalizacja przestaje być dodatkiem, a staje się standardem, który konsumenci traktują jako naturalny element relacji z marką. Równolegle rośnie znaczenie zaufania do sposobu przetwarzania danych, co sprawia, że transparentność i odpowiedzialność technologiczna stają się równie ważne jak sama innowacyjność.

Istotną rolę w krajobrazie e-commerce odgrywa także ewolucja logistyki, która coraz częściej postrzegana jest nie jako zaplecze operacyjne, lecz jako część doświadczenia zakupowego. W 2026 roku klienci będą jeszcze bardziej zwracać uwagę na możliwość decydowania o formie i czasie odbioru przesyłek, oczekując rozwiązań dopasowanych do ich stylu życia, a nie odwrotnie. Elastyczne modele dostawy, umożliwiające wygodny i bezkontaktowy odbiór w dogodnym momencie, stają się odpowiedzią na potrzeby konsumentów funkcjonujących w świecie pracy hybrydowej i nieregularnych harmonogramów. To właśnie w tym obszarze widać rosnące znaczenie wiedzy eksperckiej i wieloletniego doświadczenia firm, które od lat projektują rozwiązania z myślą o realnych zachowaniach użytkowników.

[fragment artykułu]

Autor: Łukasz Łukasiewicz
Operations Manager
SwipBox Polska

materiał prasowy

Platforma Wonderful wprowadza narzędzie umożliwiające tworzenie autonomicznych agentów dla przedsiębiorstw

ben-rosett-10614-unsplash
Platforma Wonderful wprowadza narzędzie umożliwiające tworzenie autonomicznych agentów dla przedsiębiorstw.

Wonderful, platforma agentów AI dla przedsiębiorstw, ogłosiła premierę Agent Buildera – autonomicznego agenta AI, który tworzy, testuje i udoskonala innych agentów AI przeznaczonych do zastosowań biznesowych. W przeciwieństwie do istniejących narzędzi, które opierają się na ręcznej inżynierii promptów lub procesach sterowanych przez inżynierów, Agent Builder Wonderful działa sam jako agent AI. Dzięki temu jest obecnie jedynym autonomicznym narzędziem do budowy agentów dostępnym dla wdrożeń klasy enterprise w środowiskach produkcyjnych. Automatyzując cały proces tworzenia i iteracji agentów, Agent Builder znacząco skraca czas ich budowy i przyspiesza wdrożenie w złożonych środowiskach korporacyjnych. Z czasem ta sama podstawa umożliwi także szerszy udział pracowników w zarządzaniu agentami w organizacji – za pomocą prostego interfejsu opartego na czacie.

Od samego początku naszym celem było pomaganie przedsiębiorstwom w realnej i szybkiej zmianie sposobu wykonywania pracy z wykorzystaniem AI – mówi Bar Winkler, współzałożyciel i CEO Wonderful. – Aby agenci AI mogli przynosić rzeczywisty efekt, firmy muszą mieć możliwość ich ciągłego budowania, rozwijania i zarządzania nimi w dłuższym czasie. Agent Builder to kluczowy krok w tym kierunku – nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla zespołów enterprise, które na co dzień będą właścicielami i operatorami tych systemów.

Źródło: Wonderful
materiał prasowy

Salesforce: Przyszłość agentów AI – prognozy i trendy, które warto obserwować w 2026 roku

helloquence-61189-unsplash
Rok 2025 przyniósł rozwiązania z zakresu AI dla przedsiębiorstw, które wykroczyły poza proste prompty i reaktywne generowanie tekstu, otwierając nową rzeczywistość, w której cyfrowi agenci nie tylko rozmawiają – ale faktycznie działają. Prognozy na 2026 przedstawiają eksperci Salesforce.

Pojawienie się tzw. „vibe codingu” – dynamicznie rozwijającego się trendu polegającego na wykorzystywaniu generatywnej AI do tworzenia kodu na podstawie poleceń w języku naturalnym – szybko zdemokratyzowało proces wytwarzania oprogramowania, jednocześnie rodząc poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa i niezawodności. Równolegle organizacje musiały zmierzyć się z zjawiskiem „workslop”, czyli falą niskiej jakości, halucynowanych treści generowanych przez AI, która zmuszała pracowników do poświęcania długich godzin na audytowanie agentów, mających w założeniu oszczędzać ich czas.

Wchodząc w 2026 rok, zauważalny impet rozwoju agentowej AI jest niepodważalny. Nowe badanie Salesforce przeprowadzone wśród CIO pokazuje, że adopcja AI wzrosła aż o 282% co jasno potwierdza siłę przyciągania tej technologii. Jednocześnie raport ujawnia, że znaczna część liderów wciąż waha się przed pełnym przejściem na autonomiczną strategię typu „agent-first”. Powód? Zaufanie do danych stało się dziś głównym wąskim gardłem – decydenci zestawiają ryzyka autonomicznego działania z niepodważalnymi korzyściami skali.

Pytanie nie brzmi już, czy agenci zmienią sposób wykonywania pracy, lecz jak organizacje będą ich orkiestracją zarządzać, obdarzać ich zaufaniem i funkcjonować obok nich. Poniższe prognozy dotyczą właśnie tego zagadnienia.

Przyszłość agentycznej AI: proaktywne systemy wieloagentowe

Firmy będą szybko przechodzić na model orkiestrowanej siły roboczej. Odchodzimy od monolitycznej AI w stronę systemu, w którym główny agent-orkiestrator zarządza mniejszymi, wyspecjalizowanymi agentami. Taki model umożliwia większą specjalizację, wydajność i skalowalność – podobnie jak dobrze zarządzany zespół ludzi. Co istotne, model ten gwarantuje, że człowiek pozostaje w centrum kontroli, a jego rola przesuwa się w stronę nadzorcy wysokiego szczebla, który – przy wsparciu narzędzi obserwowalności opartych na AI – wyznacza ramy działania, dba o etykę i nadzoruje wydajność całego cyfrowego zespołu” – mówi Armita Peymandoust, SVP, Forward Deployed Engineering, Salesforce.

[fragment artykułu]

Źródło: Salesforce
materiał prasowy

Firma Data4 definiuje kluczowe trendy na rynku centrów danych w 2026 roku

Adam_Ponichtera_Data4
Firma Data4 definiuje kluczowe trendy na rynku centrów danych w 2026 roku.

Sztuczna inteligencja wciąż jest głównym motorem transformacji technologicznej i gospodarczej. Centra danych pełnią dziś rolę infrastrukturalnego kręgosłupa AI – odpowiadają za trening, hosting i obsługę, zarówno modeli generatywnych, jak i bazowych. Rosnące obciążenia generowane przez AI oraz szerokie wykorzystanie procesorów GPU będą wpływały na zmianę podejścia zarówno do źródeł energii, jak i do optymalizacji jej zużycia. W efekcie wzrośnie znaczenie projektowania zrównoważonych, wydajnych i odpowiedzialnych środowiskowo centrów danych, które umożliwią rozwój AI przy minimalizacji wpływu na środowisko. Operatorzy już teraz stawiają na różnorodne źródła – OZE, magazyny energii o długiej żywotności oraz systemy mikrosieciowe. W wielu krajach są rozważane oraz pilotażowo wdrażane reaktory modułowe SMR, które mogą zapewnić stabilne i niskoemisyjne źródło energii, szczególnie w miejscach, gdzie rozwój sieci krajowej jest nadal w toku.

Napływ kapitału do infrastruktury AI będzie coraz większy – poprzez przejęcia, konsorcja i partnerstwa publiczno-prywatne. Branża wchodzi w okres dużych transakcji o strategicznym charakterze. W nadchodzących miesiącach operatorzy będą jeszcze bardziej skupiać się na kwestiach środowiskowych, w tym zwiększaniu efektywności energetycznej obiektów oraz dialogu z najbliższym otoczeniem, aby działalność sektora centrów danych była jeszcze lepiej rozumiana przez społeczeństwo i administrację publiczną. To czas, aby jeszcze wyraźniej zaznaczać kluczową rolę tego typu obiektów jako krytycznej infrastruktury wspierającej cyfrową suwerenność państw i dalszy rozwój gospodarczypodkreśla Adam Ponichtera, dyrektor polskiego oddziału Data4.

[fragment artykułu]

Źródło: Data4
materiał prasowy

PSEW o sytuacji na rynku offshore w 2026 roku

Oliwia Mróz-Malik
Rok 2026 będzie czasem, gdy umacnia się pozycja morskiej energetyki wiatrowej jako kluczowego elementu krajowego miksu energetycznego i strategicznej inwestycji infrastrukturalnej. Po rozstrzygnięciu aukcji i przyspieszeniu prac przygotowawczych, offshore wind wchodzi w etap integracji z systemem elektroenergetycznym, łańcuchami dostaw i polityką przemysłową państwa. Skala planowanych inwestycji – sięgająca nawet 500 mld zł do 2040 r. – czyni ten sektor jednym z głównych motorów transformacji energetycznej, rozwoju krajowego przemysłu oraz wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Skala inwestycji planowanych na Bałtyku nie ma precedensu. Wartość projektów realizowanych w pierwszej fazie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej (MEW) przekracza 130 mld zł, a do 2040 r. może sięgnąć nawet 400–500 mld zł. To przedsięwzięcie, którego kapitał jest większy niż Centralnego Portu Komunikacyjnego i elektrowni jądrowej łącznie. Offshore wind staje się też impulsem do budowy nowego łańcucha dostaw i fundamentem rozwoju nowoczesnego przemysłu energetycznego w Polsce, który angażuje setki polskich firm.

Morska energetyka wiatrowa jest już dziś postrzegana jako projekt strategiczny, którego rozwoju Polska nie ma czym zastąpić. Wygaszanie węglowych jednostek wytwórczych, ograniczenia rozwoju energetyki gazowej oraz długi horyzont uruchomienia pierwszej elektrowni jądrowej sprawiają, że offshore pozostaje jedynym źródłem zdolnym dostarczyć duże wolumeny zeroemisyjnej energii w relatywnie krótkim czasie. To nie tylko kwestia klimatu, ale przede wszystkim bezpieczeństwa energetycznego i stabilności gospodarki. – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Pierwszy prąd z farm wiatrowych na Bałtyku już w 2026 r.

Już dziś portfel projektów morskiej energetyki wiatrowej w Polsce przekracza poziom 11,8 GW wskazany w projekcie KPEiK. Obejmuje on 5,9 GW realizowane w I fazie oraz ok. 3,4 GW zakontraktowane w aukcji z 2025 r., a także kolejne obszary przygotowywane pod przyszłe aukcje, których potencjał szacowany jest na kilka gigawatów. Jednocześnie rządowy harmonogram zakłada przeprowadzenie kolejnych aukcji na łącznie 8 GW w latach 2027–2031, co pokazuje, że faktyczne działania inwestycyjne wykraczają poza bardziej zachowawczy scenariusz zapisany w KPEiK.

Pozytywne rozstrzygnięcie aukcji offshore w 2025 r. potwierdziło, że sektor ma realne podstawy i gotowość do dalszego rozwoju i stanowi ważny element zabezpieczenia systemu przed luką generacyjną. Bez nowych mocy wytwórczych Polska byłaby zmuszona do zwiększonego importu energii, co osłabiłoby konkurencyjność gospodarki i podniosło koszty dla odbiorców końcowych.

– W dłuższym horyzoncie morska energetyka wiatrowa odegra istotną rolę w obniżaniu i stabilizowaniu cen energii. Każdy dodatkowy gigawat mocy zainstalowanej na morzu wypiera z rynku najdroższe źródła, które dziś często wyznaczają cenę krańcową, poprawiając jednocześnie konkurencyjność polskich przedsiębiorstw na rynkach międzynarodowych. podkreśla Oliwia Mróz-Malik, Menedżer ds. morskiej energetyki wiatrowej, inwestycji i rozwoju w PSEW.

[fragment artykułu]

Źródło: Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW)
materiał prasowy

CSIRE: Polski rynek energii wchodzi w nowy etap cyfryzacji

EPL grafika
Centralny System Informacji Rynku Energii (CSIRE) wchodzi w decydującą fazę rozwoju.

Projekt prowadzony przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne ma zmodernizować krajowy rynek energii w sposób, który jeszcze kilka lat temu wydawał się niemożliwy. Procesy wymiany informacji zostaną w pełni zdigitalizowane, komunikacja będzie jednolita, a dane o zużyciu energii łatwiej dostępne i bardziej precyzyjne.

Od 1 lipca 2025 r., wraz z uruchomieniem CSIRE, z systemu zaczęły korzystać pierwsze podmioty. W tym gronie jest E.ON Polska, który rozpoczął pełną obsługę klientów biznesowych w nowym modelu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, ostateczne zakończenie wdrożenia CSIRE zaplanowano na 19 października 2026 r., kiedy system ma objąć wszystkich uczestników rynku energii.

Wdrożenie CSIRE to nie tylko kolejny projekt IT w energetyce, ale nowy fundament funkcjonowania całego sektora. System pozwoli oprzeć przyszłość branży na precyzyjnych danych i automatyzacji, a jednocześnie uprościć procesy tak, by były dla klientów przejrzyste i wygodne – mówi Andrzej Modzelewski, prezes zarządu E.ON Polska.

[fragment artykułu]

Źródło: E.ON Polska S.A.
materiał prasowy

Polski Zielony Fundusz inwestuje w fotowoltaikę i magazynowanie energii

Prusinowo zdjęcie 3
Polski Zielony Fundusz inwestuje w fotowoltaikę i magazynowanie energii.

Polski Zielony Fundusz Fundusz Inwestycyjny Zamknięty zarządzany przez ARP TFI zrealizował swoją pierwszą inwestycję, obejmującą zakup 50% udziałów w dwóch farmach fotowoltaicznych należących do warszawskiej spółki WMC PV. Projekt obejmuje funkcjonujący już zespół farm w Prusinowie (woj. wielkopolskie) o mocy 15 MW, który ma zostać rozbudowany o kolejne 15 MW, do łącznej mocy 30 MW. Inwestycja będzie polegała również na budowie magazynów energii.

Realizacja projektu będzie możliwa dzięki dokapitalizowaniu spółek odpowiedzialnych za projekty przez obu współwłaścicieli oraz finansowaniu dłużnemu z rynku. Całkowita wartość inwestycji przekracza 100 mln zł, a zaangażowanie PZF wynosi 17 mln zł.

– Polski Zielony Fundusz to nasz wkład w budowanie nowoczesnej, zrównoważonej gospodarki. Dzięki inwestycjom funduszu nie tylko przyspieszamy transformację energetyczną Polski i wzmacniamy potencjał krajowych firm, ale też tworzymy trwałe fundamenty stabilnego rynku zielonych inwestycji infrastrukturalnych – podkreśla Piotr Broda, Członek Zarządu ARP TFI ds. Ryzyka.

Pierwsza inwestycja w portfelu to dla funduszu krok ustawiający kierunek marszu. Wybrany projekt to dowód na to, że dostrzegamy potencjał drzemiący nie tylko w wielkoskalowych inwestycjach, ale też w przedsięwzięciach sektora MŚP. Tworzone przez nas instrumenty z jednej strony pozwalają realizować zielone projekty, ale z drugiej przyczyniają się do rozwoju rynku inwestycji infrastrukturalnych – dodaje Tomasz Tomasiak, Dyrektor Biura Inwestycji oraz Zarządzający PZF.

– WMC PV realizuje strategię hybrydyzacji posiadanego portfela farm fotowoltaicznych. Wraz z PZF przeprowadzimy jedną z pierwszych inwestycji zaplanowanych na rok 2026 w ramach grupy WMC. Zwiększenie mocy zainstalowanej istniejących instalacji oraz dodanie magazynów energii znacząco poprawia rentowność istniejących aktywów. Cieszymy się, że przy udziale PZF zrealizujemy ten innowacyjny projekt, który wpisuje się w naszą strategię – przekonuje Michał Witych, Członek Zarządu WMC PV.

Źródło: ARP Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych
materiał prasowy

Polski rynek energii wchodzi w nowy etap cyfryzacji

EPL grafika
Centralny System Informacji Rynku Energii (CSIRE) wchodzi w decydującą fazę rozwoju. Projekt prowadzony przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne ma zmodernizować krajowy rynek energii w sposób, który jeszcze kilka lat temu wydawał się niemożliwy. Procesy wymiany informacji zostaną w pełni zdigitalizowane, komunikacja będzie jednolita, a dane o zużyciu energii łatwiej dostępne i bardziej precyzyjne.

Od 1 lipca 2025 r., wraz z uruchomieniem CSIRE, z systemu zaczęły korzystać pierwsze podmioty. W tym gronie jest E.ON Polska, który rozpoczął pełną obsługę klientów biznesowych w nowym modelu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, ostateczne zakończenie wdrożenia CSIRE zaplanowano na 19 października 2026 r., kiedy system ma objąć wszystkich uczestników rynku energii.

Wdrożenie CSIRE to nie tylko kolejny projekt IT w energetyce, ale nowy fundament funkcjonowania całego sektora. System pozwoli oprzeć przyszłość branży na precyzyjnych danych i automatyzacji, a jednocześnie uprościć procesy tak, by były dla klientów przejrzyste i wygodne – mówi Andrzej Modzelewski, prezes zarządu E.ON Polska.

Wdrażanie krok po kroku: rynek uczy się funkcjonować w nowym standardzie

Etapowe wprowadzanie CSIRE, przewidziane w ustawie z 21 maja 2025 r., obejmuje stopniowe dołączanie do systemu kolejnych operatorów dystrybucyjnych oraz współpracujących z nimi sprzedawców. Takie rozwiązanie ma ograniczyć ryzyka wdrożeniowe i pozwolić poszczególnym uczestnikom rynku lepiej dostosować własne systemy informatyczne do nowych standardów.

W pierwszej fali, od 1 lipca 2025 r., do CSIRE dołączyła m.in. Grupa Energia NOVA, na której terenie E.ON Polska prowadzi sprzedaż energii. Spółka już dziś korzysta z danych udostępnianych przez system w codziennej obsłudze klientów i realizacji procesów rynkowych, a także testuje nowe funkcje CSIRE.

Wdrożenie CSIRE będzie dla nas katalizatorem w rozwoju nowoczesnych produktów i usług energetycznych. W kombinacji z rozwojem liczników LZO w Polsce stworzy przestrzeń do transformacji obecnego modelu rynkowego. Od dłuższego czasu intensywnie przygotowujemy naszą infrastrukturę informatyczną oraz procesową do współpracy z nowym systemem, tak aby być jak najbardziej kompatybilni z tym rozwiązaniem — mówi Krzysztof Chojnowski, Program Manager CSIRE w E.ON Polska.

Autor: E.ON Polska, Źródło: Lion Communications Sp. z o.o.
materiał prasowy

AMP: Jedynie 1 na 3 polskie firmy wprowadziły jakiekolwiek formalne zasady dotyczące używania AI

Przemek Wojcik AMP
AMP: Jedynie 1 na 3 polskie firmy wprowadziły jakiekolwiek formalne zasady dotyczące używania AI.

Z badań polskiej firmy AMP, zajmującej się cyberbezpieczeństwem wynika, że jedynie 1 na 3 polskie firmy wprowadziły jakiekolwiek formalne zasady dotyczące używania AI, a w sektorze publicznym – w samorządach, szpitalach i przychodniach – odsetek ten jest jeszcze niższy. Z analizy wynika także, że 69% pracowników w Polsce korzysta z narzędzi AI bez wiedzy działu IT, a 72% wklejało treści firmowe do ChatGPT lub Gemini bez oceny ryzyka. Największym problemem jest zjawisko Shadow AI, czyli korzystanie z narzędzi AI poza wiedzą i nadzorem organizacji. Niewłaściwe korzystanie z AI przez pracowników może prowadzić do strat finansowych, wycieku poufnych danych a także do przygotowania fałszywych analiz lub porad na podstawie sfałszowanych przez cyberprzestępców danych wykorzystywanych przez sztuczną inteligencję. Jak ustrzec się przed nieodwracalnymi stratami dla firmy- radzi Przemysław Wójcik, Prezes polskiej firmy AMP.

AI może doprowadzić do strat w firmach

Na świecie dostępnych jest ponad 30 tysięcy narzędzi AI. Do 2026 r. ponad 80% pracowników będzie korzystać z AI codziennie – często bez świadomości ryzyka. Tymczasem polskie firmy wciąż nie nadążają za wdrażaniem zabezpieczeń. Jeszcze przed tym, zanim większość polskich firm w ogóle zorientowała się, jak poważnym narzędziem stała się sztuczna inteligencja, pracownicy zaczęli wykorzystywać ją do wszystkiego – także do rzeczy, które nigdy nie powinny trafić poza mury organizacji.

-W jednym z europejskich banków pracownik wkleił do darmowej wersji ChatGPT pełne dane klientów: numery PESEL, salda kont, treści umów. W globalnym koncernie technologicznym – Samsungu – inżynierowie kopiowali fragmenty kodu źródłowego do publicznych modeli AI, aby szybciej diagnozować błędy, nieświadomie udostępniając strategiczne informacje. W firmach przemysłowych pracownicy wpisywali do generatywnych modeli konfiguracje sterowników PLC wraz z hasłami dostępu, co doprowadziło do ataków na infrastrukturę. Zespoły programistyczne wklejały klucze API i loginy, co w jednej z firm zakończyło się przejęciem repozytoriów i paraliżem kilku projektów. To nie są wyjątki – to codzienność.- komentuje Przemysław Wójcik, Prezes polskiej firmy AMP.

Tylko co 3 firma zabezpiecza się przed niewłaściwym użyciem AI

Według danych ESET z pierwszej połowy 2025 roku to właśnie Polska była najczęściej atakowanym krajem w zakresie ransomware, odpowiadając za ok. 6% globalnych incydentów tego typu. Sztuczna inteligencja stała się dostępna szybciej, niż firmy były w stanie wdrożyć jakiekolwiek zabezpieczenia. W ciągu kilku lat powstało ponad 30 tysięcy narzędzi AI, wykorzystywanych zarówno w pracy biurowej, jak i w środowiskach przemysłowych, medycznych czy administracyjnych. Większość z nich działa w chmurze, a darmowe wersje systemów generatywnych przechowują treści użytkowników na serwerach poza UE, często wykorzystując je do dalszego trenowania modeli. Oznacza to, że wszelkie dane, które tam wprowadzimy – konfiguracje, opisy procesów, dane osobowe, dokumentację medyczną, kody źródłowe, wyniki badań, grafiki, analizy – mogą trafić w miejsca, nad którymi organizacje nie mają żadnej kontroli. Wyciek takich danych jest z definicji nieodwracalny.

Według naszych danych aż 69% pracowników w Polsce korzysta z narzędzi AI bez wiedzy działu IT, a 72% wklejało treści firmowe do ChatGPT lub Gemini bez oceny ryzyka. Jednak najbardziej alarmujące jest to, że tylko co trzecia firma w Polsce wdrożyła jakiekolwiek zasady dotyczące korzystania z AI. W sektorze publicznym sytuacja wygląda jeszcze gorzej: samorządy, przychodnie i szpitale – instytucje przetwarzające najbardziej wrażliwe dane – w ogromnej większości nie mają żadnych procedur, narzędzi kontrolnych ani świadomości zagrożeń. A to wszystko dzieje się w czasie, gdy Polska stała się jednym z najbardziej atakowanych cybernetycznie krajów na świecie.- komentuje Przemysław Wójcik, Prezes polskiej firmy AMP.

[fragment artykułu]

Źródło: AMP S.A.
materiał prasowy

Blue Bolt chce rosnąć szybciej niż światowy rynek rozwiązań technologicznych dla rynku nieruchomości

Maciej_Grabowski_Blue_Bolt_CEO
Blue Bolt – polska firma technologiczna tworząca własne urządzenia i oprogramowanie do zarządzania częściami wspólnymi budynków – w 2025 r. zrealizowała ok. 70 nowych projektów, co oznacza wzrost ponad 21 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. To więcej niż wynoszą prognozy wzrostu dla światowego segmentu PropTech, szacowanego na 10-17 proc. rocznie. Blue Bolt ma jednak znacznie większe ambicje i w przyszłym roku chce wrócić na ścieżkę ponad 100% tempa wzrostu, które notował w poprzednich latach.

Z rozwiązań Blue Bolt korzystają dziś liderzy rynku nieruchomości biurowych i mieszkaniowych, a system obsługuje już 80 tys. użytkowników w ramach ponad 400 projektów w Polsce i za granicą. Globalny rynek PropTech, wg. raportu Global Industry Analysts, którego wartość w 2024 r. szacowana była na 42,1 mld USD, ma osiągnąć wartość 104,0 mld USD do 2030 r., rosnąc w tempie 16,3% rocznie. Z kolei, jak podaje Grand View Research, wielkość globalnego rynku kontroli dostępu w 2024 r. była szacowana na 10,76 mld USD w r., a tempo rocznego wzrostu do 2030 r. ma wynieść 8,4%.

„Rynek rozwiązań technologicznych dynamicznie się rozwija, jednak następują na nim wyraźne zmiany. Po dynamicznej fazie wzrostu, gdy pojawiało się wiele nowych rozwiązań, można wyraźnie dostrzec, że trwa weryfikacja przydatności narzędzi obecnych na rynku. Wiele nowości oferowanych przez firmy IT, nie spełniło pokładanych w nich nadziei i klienci podchodzą dziś znacznie bardziej świadomie do swoich wyborów i decyzji biznesowych w zakresie technologii, która coraz częściej jest oceniana przez pryzmat stosunku całkowitych kosztów do generowanych korzyści. Tu upatrujemy naszych przewag – jak zawsze, chcemy dostarczać realną korzyść i wartość dla naszych użytkowników i klientów. Pozwala nam to patrzeć spokojniej na rozwój w perspektywie długofalowej. Jesteśmy przekonani, że możemy odegrać w tym procesie istotną rolę, gdyż stoją za nami twarde statystyki potwierdzające powszechne wykorzystywanie naszych rozwiązań w poszczególnych obiektach. Jednocześnie stosowanie rozwiązań, które oferuje Blue Bolt staje się standardem, oczekiwanym przez użytkowników zarówno budynków biurowych, jak i mieszkaniowych. Widać tu wyraźną zmianę względem lat poprzednich” – mówi Maciej Grabowski, założyciel Blue Bolt.

[fragment artykułu]

Źródło: Blue Bolt
materiał prasowy

Gwałtowny wzrost wykorzystania sztucznej inteligencji przez cyberprzestępców – wynika ze światowego badania amerykańskiej firmy Elastic

Przemek Wojcik AMP
Cyberprzestępcy coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do przeprowadzenia cyberataków na krytyczną infrastrukturę: szpitale, sieci energetyczne czy instytucje finansowe.

W ciągu roku liczba złośliwego oprogramowania stworzonego przy pomocy AI wzrosła o 15,5%, a w systemach Windows niemal się podwoiła – do 32,5% – wynika ze światowego badania amerykańskiej firmy Elastic. Cyberprzestępcy najczęściej wykorzystują rozwiązania dostępne w tzw darknecie.

Raport Elastic 2025 Global Threat Report, oparty na ponad miliardzie punktów danych z rzeczywistych środowisk produkcyjnych, pokazuje, że sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała przestępczość cyfrową. Cyberprzestępcy wykorzystują modele AI do masowego generowania złośliwych programów ładujących, kradzieży danych poprzez logowanie z różnych przeglądarek i automatyzowania ataków na chmurę.

„Nie oszukujmy się dane są przerażające. W ciągu roku zaobserwowaliśmy 15% wzrost wykorzystania AI do tworzenia złośliwego oprogramowania, które umożliwia cyberataki. Najgorzej jest w środowisku Windows, ataki z wykorzystaniem rozwiązań stworzonych przez sztuczną inteligencję wzrosły o ponad 32,5 procent. To są błyskawiczne ataki, które ostatnio szczególnie są obserwowane w sektorach energetycznym, finansowym, ale także zdrowotnym. W wyniku takich działań cyberprzestępców dochodzi do kradzieży danych osobowych, które później są sprzedawane na czarnym rynku albo blokowana jest infrastruktura IT celem zdobycia okupu. Cyberprzestępcy najczęściej korzystają z rozwiązań sztucznej inteligencji, która jest dostępna w darknecie”– komentuje Przemysław Wójcik, Prezes firmy AMP S.A., partnera firmy Elastic w Polsce.

Źródło: AMP S.A.
materiał prasowy

AI zmienia sposób, w jaki rozumiemy ryzyko i zaufanie w finansach konsumenckich

AIQLabs_Mat. prasowy (2)
Według raportu – „Sztuczna inteligencja w usługach finansowych” – opublikowanego przez Departament Skarbu USA, AI stał się jednym z najważniejszych czynników kształtujących przyszłość usług finansowych. Jednak znaczenie tej zmiany wykracza daleko poza aspekt technologiczny. AI nie tylko przyspiesza procesy czy zwiększa precyzję analiz – zmienia sam sposób, w jaki instytucje finansowe rozumieją ryzyko, podejmują decyzje i budują zaufanie klientów.

Zgodnie z badaniem zrealizowanym przez KPMG, aż 71% organizacji wykorzystuje w jakimś stopniu sztuczną inteligencję w swoich operacjach finansowych. Z tego grona 41% firm deklaruje użycie AI na „umiarkowanym lub wysokim” poziomie i przewiduje się, że ten wskaźnik wzrośnie do 83% do 2027 roku.

AI staje się jednym z kluczowych ogniw tego języka. Algorytmy potrafią analizować setki tysięcy zmiennych, wychwytywać wzorce zachowań i przewidywać ryzyko kredytowe z precyzją, która dawniej była poza zasięgiem. W praktyce oznacza to, że decyzje kredytowe, oferty czy rekomendacje mogą być dopasowywane nie do ogólnych profili, lecz do indywidualnych potrzeb użytkowników. Coraz częściej to właśnie sztuczna inteligencja pozwala zauważyć, że dwie osoby o podobnych dochodach mogą mieć zupełnie inną skłonność do terminowych spłat, bo różni je sposób korzystania z rachunku, częstotliwość płatności lub nawet styl zakupowy.

W tym sensie AI nie zastępuje ludzkiego osądu, ale rozszerza jego możliwości. Działa jak dodatkowa warstwa percepcji, która pomaga analitykom, doradcom i instytucjom finansowym dostrzegać niuanse wcześniej niewidoczne. Jednocześnie wymusza nową dyscyplinę w myśleniu o odpowiedzialności, o tym, jakie dane wykorzystujemy, w jaki sposób interpretujemy ich znaczenie i czy wynik procesu decyzyjnego można wyjaśnić w sposób zrozumiały dla klienta. Transparentność staje się więc równie istotna jak skuteczność modeli predykcyjnych – mówi Marta Fila, członek zarządu AIQLabs.

[fragment artykułu]

Źródło: AIQLABS Sp. z o.o.
materiał prasowy

Ludzie kontra maszyny – co pozostaje nie do zastąpienia?

heidi-sandstrom-466619-unsplash
Automatyzacja, robotyka i sztuczna inteligencja coraz mocniej wkraczają w każdy obszar gospodarki. W budownictwie – branży, która przez dekady opierała się na sile ludzkich rąk – maszyny przejmują coraz więcej zadań. Ale czy naprawdę można zastąpić człowieka w procesie tworzenia domu, szkoły czy szpitala? Gdzie kończy się przewaga technologii, a zaczyna wartość doświadczenia, intuicji i odpowiedzialności?

Budowa przyszłości – z robotem na rusztowaniu

Roboty murarskie, autonomiczne koparki, drony inspekcyjne, cyfrowe bliźniaki inwestycji – to już nie wizja przyszłości, lecz codzienność nowoczesnych placów budowy. Technologia znacząco zwiększyła efektywność, precyzję i bezpieczeństwo prac. Dzięki niej można lepiej planować, szybciej reagować na błędy projektowe i ograniczyć koszty.

Jednak nawet najbardziej zaawansowany sprzęt nie jest w stanie samodzielnie wziąć odpowiedzialności za cały proces inwestycyjny. Dom, szkoła czy biurowiec nie powstają w wirtualnym świecie – to realne obiekty, które muszą spełniać setki norm technicznych i wymogów prawnych. A za każdą z tych decyzji stoi człowiek.

Właśnie tu widać różnicę między automatyzacją a prawdziwym budowaniem. Maszyna może wykonać zadanie, ale to człowiek zapewnia, że efekt końcowy będzie trwały, bezpieczny i zgodny z potrzebami użytkowników.

Technologia wspiera, ale nie decyduje

„Technologia to nasz sojusznik, nie przeciwnik” – podkreśla Marcel Karaś, dyrektor generalny Constructeam. – „Korzystamy z nowoczesnych systemów planowania, monitoringu i analizy, bo dzięki nim możemy działać szybciej i precyzyjniej. Ale ostatecznie to nasi ludzie – inżynierowie, kierownicy budów, ekipy wykonawcze – biorą odpowiedzialność za efekt. To oni mają doświadczenie, które pozwala rozpoznać potencjalny problem, zanim stanie się kosztownym błędem.”

Słowa Karasia dobrze oddają filozofię firmy, która od lat buduje nie tylko domy, ale przede wszystkim zaufanie. Constructeam to marka, dla której nowoczesność nie oznacza rezygnacji z ludzkiego pierwiastka – raczej jego wzmocnienie. W świecie, gdzie wszystko można zautomatyzować, wartość człowieka polega na tym, że potrafi myśleć, przewidywać i działać z poczuciem odpowiedzialności.

Siła doświadczenia i odpowiedzialności

Budowa to nie tylko proces techniczny. To również emocje – szczególnie w przypadku inwestycji indywidualnych. Dla klientów prywatnych dom to nie produkt, lecz spełnienie marzenia o bezpieczeństwie, stabilności i spokoju.

Maszyna może precyzyjnie wymurować ścianę, ale nie potrafi zrozumieć, co znaczy dla kogoś pierwszy dach nad głową. Człowiek natomiast – zwłaszcza ten z doświadczeniem – wie, jak przełożyć wizję inwestora na rzeczywistość, jak zadbać o detale i jak odciążyć klienta z biurokratycznych obowiązków.

„Budujemy to, co dla Ciebie najważniejsze” – to nie tylko hasło Constructeam, ale realny sposób działania. Firma przejmuje na siebie odpowiedzialność za każdy etap inwestycji: od projektu, przez formalności urzędowe, po przekazanie kluczy. Dzięki temu klienci mogą skupić się na wizji, a nie na stresie.

[fragment artykułu]

Źródło: Constructeam
materiał prasowy

SwipBox Polska: Nowe priorytety konsumentów w dostawach e-commerce

Ł. Łukasiewicz_Mat. prasowy
Jak zauważa ekspert firmy SwipBox Polska, wraz ze wzrostem znaczenia zakupów online oraz coraz dynamiczniejszym rozwojem logistyki, dostawy w e-commerce stają się dla konsumentów nie tylko elementem finalizującym zakup, lecz pełnoprawnym czynnikiem wpływającym na decyzje zakupowe.

Wyraźnie widać, że obecnie na pierwszy plan wysuwają się takie oczekiwania, jak szybkość i niezawodność, szeroka elastyczność dostawy oraz związana z nią odpowiedzialność środowiskowa.

Po pierwsze, konsumenci coraz bardziej wymagają, by zamówione produkty docierały do nich w krótkim czasie i zgodnie z zapowiedzią. To wymusza na sprzedawcach i operatorach logistycznych silniejsze inwestycje w łańcuch dostaw, magazyny zlokalizowane bliżej klienta czy też bardziej precyzyjne zarządzanie stanami magazynowymi i trasami. W konsekwencji szybki czas realizacji oraz przewidywalność dostawy stają się niezwykle istotnymi elementami budowania zaufania i satysfakcji klienta. Firmy, które mogą zaoferować nie tylko „następny dzień”, ale nawet „w tym samym dniu” lub bardzo elastyczne okna czasowe dostawy, zyskują przewagę konkurencyjną.

Elastyczność dostawy nowym standardem w e-commerce

Po drugie, elastyczność dostawy – jej forma i miejsce – coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Konsumentów nie satysfakcjonuje już standardowa dostawa „do domu” w określonym przedziale godzinowym. Wolą mieć wybór: odbiór w dogodnym punkcie, możliwość zmiany terminu czy dostępu do przesyłki o dowolnej porze. Zmieniające się nawyki konsumentów pokazują, że dostawy poza domem są postrzegane jako bardziej niezależne, pewne w dostępie i lepiej dopasowane do codziennego rytmu. Warto przy tym zauważyć, że rozwój takiej infrastruktury logistycznej sprawia, iż konsumenci coraz częściej mogą odebrać swoje zakupy wtedy, kiedy im to najbardziej odpowiada, a sprzedawcy i operatorzy logistyczni mogą zoptymalizować trasy dostaw i obciążenie sieci.

[fragment artykułu]

Autor: Łukasz Łukasiewicz
Operations Manager
SwipBox Polska

materiał prasowy

Energia zmian w polskim biznesie: rusza konkurs „Siła Transformacji”

grafika 1 (1)
Transformacja energetyczna jest kluczowym wyzwaniem dla współczesnej gospodarki i sektora biznesowego.

Firmy, które aktywnie uczestniczą w tym procesie, odgrywają ważną rolę w kształtowaniu przyszłości opartej na zasadach zrównoważonego rozwoju. Aby docenić przedsiębiorstwa, które z odwagą wprowadzają mniejsze i większe zmiany, E.ON Polska jako partner strategiczny, wraz z redakcją „Pulsu Biznesu”, ogłasza 1. edycję konkursu „Siła Transformacji”.

Energia, która tworzy wartość

Celem projektu jest wyróżnienie aktywnych uczestników procesu transformacji energetycznej. Jest on przestrzenią dla tych przedsiębiorstw, które chcą zaprezentować swoje osiągnięcia, podzielić się doświadczeniami i zainspirować innych do działania. Inicjatywa ma pokazać, że energia zmian naprawdę drzemie w polskim biznesie.

Wiemy, że z transformacją energetyczną wiąże się szereg wyzwań, ale przede wszystkim to szansa na rozwój. Firmy, które podejmują inicjatywy w tym zakresie, przyczyniają się do budowy przyszłości opartej na odnawialnych źródłach energii i efektywności energetycznej. W 1. edycji konkursu „Siła Transformacji” chcemy wyróżnić tych, którzy swoim działaniem wyznaczają nowe standardy i inspirują innych do podążania tą samą drogą – mówi Małgorzata Eull, dyrektorka pionu klientów biznesowych w E.ON Polska.

[fragment artykułu]

Źródło:  E.ON Polska
materiał prasowy

Constructeam: Ludzie kontra maszyny – co pozostaje nie do zastąpienia?

analiza
Automatyzacja, robotyka i sztuczna inteligencja coraz mocniej wkraczają w każdy obszar gospodarki. W budownictwie – branży, która przez dekady opierała się na sile ludzkich rąk – maszyny przejmują coraz więcej zadań. Ale czy naprawdę można zastąpić człowieka w procesie tworzenia domu, szkoły czy szpitala? Gdzie kończy się przewaga technologii, a zaczyna wartość doświadczenia, intuicji i odpowiedzialności?

Budowa przyszłości – z robotem na rusztowaniu

Roboty murarskie, autonomiczne koparki, drony inspekcyjne, cyfrowe bliźniaki inwestycji – to już nie wizja przyszłości, lecz codzienność nowoczesnych placów budowy. Technologia znacząco zwiększyła efektywność, precyzję i bezpieczeństwo prac. Dzięki niej można lepiej planować, szybciej reagować na błędy projektowe i ograniczyć koszty.

Jednak nawet najbardziej zaawansowany sprzęt nie jest w stanie samodzielnie wziąć odpowiedzialności za cały proces inwestycyjny. Dom, szkoła czy biurowiec nie powstają w wirtualnym świecie – to realne obiekty, które muszą spełniać setki norm technicznych i wymogów prawnych. A za każdą z tych decyzji stoi człowiek.

Właśnie tu widać różnicę między automatyzacją a prawdziwym budowaniem. Maszyna może wykonać zadanie, ale to człowiek zapewnia, że efekt końcowy będzie trwały, bezpieczny i zgodny z potrzebami użytkowników.

Technologia wspiera, ale nie decyduje

„Technologia to nasz sojusznik, nie przeciwnik” – podkreśla Marcel Karaś, dyrektor generalny Constructeam. – „Korzystamy z nowoczesnych systemów planowania, monitoringu i analizy, bo dzięki nim możemy działać szybciej i precyzyjniej. Ale ostatecznie to nasi ludzie – inżynierowie, kierownicy budów, ekipy wykonawcze – biorą odpowiedzialność za efekt. To oni mają doświadczenie, które pozwala rozpoznać potencjalny problem, zanim stanie się kosztownym błędem.”

Słowa Karasia dobrze oddają filozofię firmy, która od lat buduje nie tylko domy, ale przede wszystkim zaufanie. Constructeam to marka, dla której nowoczesność nie oznacza rezygnacji z ludzkiego pierwiastka – raczej jego wzmocnienie. W świecie, gdzie wszystko można zautomatyzować, wartość człowieka polega na tym, że potrafi myśleć, przewidywać i działać z poczuciem odpowiedzialności.

Siła doświadczenia i odpowiedzialności

Budowa to nie tylko proces techniczny. To również emocje – szczególnie w przypadku inwestycji indywidualnych. Dla klientów prywatnych dom to nie produkt, lecz spełnienie marzenia o bezpieczeństwie, stabilności i spokoju.

Maszyna może precyzyjnie wymurować ścianę, ale nie potrafi zrozumieć, co znaczy dla kogoś pierwszy dach nad głową. Człowiek natomiast – zwłaszcza ten z doświadczeniem – wie, jak przełożyć wizję inwestora na rzeczywistość, jak zadbać o detale i jak odciążyć klienta z biurokratycznych obowiązków.

„Budujemy to, co dla Ciebie najważniejsze” – to nie tylko hasło Constructeam, ale realny sposób działania. Firma przejmuje na siebie odpowiedzialność za każdy etap inwestycji: od projektu, przez formalności urzędowe, po przekazanie kluczy. Dzięki temu klienci mogą skupić się na wizji, a nie na stresie.

[fragment artykułu]

Źródło: Constructeam
materiał prasowy