Podwyżka stóp procentowych kontra ceny mieszkań

Greendustry wizualizacja
Podwyżka stóp procentowych była nieunikniona, ale mało kto spodziewał się jej na początku października. Dla kredytobiorców oznacza to wzrost przeciętnej raty kredytu, natomiast osoby trzymające pieniądze na lokacie mogą liczyć na niewielkie wzrosty swoich oszczędności. Czy ta sytuacja wpłynie również na ceny mieszkań?

Spis treści:
Kwestia lat
Podwyżka może pomóc
Nie tylko stopy procentowe

Podstawowa stopa procentowa przez lata utrzymywała się na stałym poziomie i wynosiła 1,5%. Dopiero pandemia sprawiła, że NBP postanowiło zmienić swoją strategię tak, by możliwie, jak najszybciej dostosować się do tej nieprzewidywalnej rzeczywistości. Stopę procentową zdegradowano wówczas do poziomu 0,1%, co spowodowało, że byliśmy świadkami exodusu oszczędności Polaków z lokat bankowych oraz ich wzmożonej obecności na rynku kredytów hipotecznych. Kredyty te stały się wtedy niezwykle opłacalne, więc utrzymywał się na nie ogromny popyt. Teraz stopa procentowa wzrosła do poziomu 0,5%, co jest pewnym zaskoczeniem, jednak nie sprawia automatycznie, że rynek się załamie, a Polacy przestaną zaciągać pożyczki.

Kwestia lat

Obecna podwyżka stóp jest zbyt mała, by schłodzić koniunkturę. Kolejne skoki procentowe prawdopodobnie zmniejszą natomiast popyt inwestycyjny, a dopiero w następnej kolejności zainteresowanie konsumentów zakupem mieszkań na własne potrzeby. Taki proces to jednak kwestia nie miesięcy, ale lat. Nabywcy mieszkań na własność jeszcze przez długi czas pozostaną obojętni na podwyżki stóp, o ile gospodarka nie zacznie nagle zwalniać tempa, rynek pracy utrzyma obecną, dobrą kondycję. – Każdy wzrost stóp procentowych ma wpływ na ilość zaciąganych kredytów hipotecznych, ale wzrosty te musiałyby być znacznie wyższe, aby znacząco wpłynąć na rynek mieszkaniowy – ocenia Grzegorz Woźniak, prezes spółki Quelle Locum.
Według ekspertów portalu Rynekpierwotny.pl około 40% popytu mieszkaniowego to dziś zakupy inwestycyjno-spekulacyjne. – W tym przypadku przewidzenie reakcji nabywców jest skomplikowane. Pierwsza od lat podwyżka może wywołać pewien efekt psychologiczny, jednak niekoniecznie musi oznaczać to zmianę dotychczasowych zachowań takich osób na rynku. Stopy NBP są dla nich tylko jednym z wielu czynników decydujących o zakupie – mówi Grzegorz Woźniak. Trzeba również zaznaczyć, że październikowa podwyżka wcale nie oznacza, że oprocentowanie lokat czy kredytów automatycznie wzrośnie. Zdaniem Bartosza Turka z HRE Investments na faktyczne zmiany przyjdzie trochę poczekać – koniunktura przeważnie dostosowuje się do zmian w ciągu kilku miesięcy. Nie zmienia to faktu, że decyzja Rady Polityki Pieniężnej może spowodować, że łączny koszt wszystkich złotowych kredytów mieszkaniowych pójdzie w górę o około 1,5 mld złotych w skali roku.

Podwyżka może pomóc

W warunkach bardzo dużego popytu, przy jednocześnie ograniczonej podaży mieszkań, obecna decyzja Rady Polityki Pieniężnej może mieć stabilizujący wpływ na cały rynek. Dlaczego? Może ona ograniczyć gwałtowne zakupy, dokonywane głównie z chęci wykorzystania historycznie niskich stóp procentowych lub z obawy przed narastającą inflacją. – Może to być sygnał, który spowoduje, że część osób planujących zaciągnięcie kredytu, ostrożniej oszacuje swoje możliwości finansowe i skrupulatnie zapozna się ze scenariuszami wzrostu raty kredytowej. Warto też zauważyć, że cały czas zostają utrzymane inne fundamenty popytu, takie jak rosnące wynagrodzenia, niskie bezrobocie czy brak alternatywy lokowania posiadanych środków. Mieszkania wciąż będą więc atrakcyjne. Lokaty bankowe, mimo że oczywiście wzrosną, to będą to wzrosty raczej kosmetyczne i nie sprawią, że Polacy masowo powrócą do trzymania swoich oszczędności w bankach – twierdzi Grzegorz Woźniak.

Nie tylko stopy procentowe

Faktyczny wpływ na ochłodzenie w branży mogłaby mieć dopiero szybka seria konsekwentnych podwyżek stóp lub przynajmniej ich zapowiedź. Na razie jednak wzrost wartości mieszkań spowodowany inflacją, ograniczeniami w podaży oraz powolnymi procesami administracyjnymi, będzie utrzymywać rozgrzany popyt na nowe lokale. Ich cena nie powinna zaliczyć gwałtownego spadku. – Trzeba pamiętać, że na wzrost cen mieszkań mają wpływ też inne czynniki. Drożejące ziemie, materiały budowlane, wyższe płace dla pracowników to również niezwykle ważne elementy kształtowania się cen na rynku nieruchomości – podsumowuje prezes spółki Quelle Locum.

Bardzo prawdopodobne jest, że na pojedynczej podwyżce stóp procentowych RPP nie poprzestanie. Dominujące jest jednak przekonanie, że wprowadzane przez nią zmiany będą stopniowe i rozsądne, a nie szybkie i gwałtowne. Warto również przypomnieć, że jeszcze przed epidemią, gdy oprocentowanie wynosiło 1,5%, panowało przekonanie, że kredyty są relatywnie tanie, a bankowe lokaty nie chronią oszczędności przed inflacją.

Źródło: Quelle Locum.

Pieniądze z MDM na 2017 r. skończą się lada dzień!

building-1841299_640Wszystko wskazuje na to, że na dniach skończy się reszta pieniędzy na dopłaty w MDM na ten rok. Tempo rezerwacji środków przeszło najśmielsze oczekiwania. Wg Banku Gospodarstwa Krajowego w trzy dni zarezerwowano 137 mln zł. Bank BZ WBK już zapowiedział, że wnioski będzie przyjmował tylko do 10 stycznia.

Bank informuje, że taka decyzja została podjęta ze względu na bardzo duże zainteresowanie klientów. Przyjmowanie wniosków po 10 stycznia wpływałoby na zwiększenie ryzyka, że dofinansowanie nie zostanie przyznane.

Eksperci Expandera zaznaczają, że złożenie wniosku w banku nie gwarantuje uzyskania dopłaty. Kluczowe jest, aby został on zarejestrowany przez BGK.

Pieniądze na tegoroczne dopłaty skończą się prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu. Gdy pula 373 mln zł wyczerpie się, dopłaty zostaną wstrzymane.

Gdy pieniądze na ten rok już się skończą, nadal dostępne będą te na 2018 r. Co prawda cała pula (762 mln zł) jest wyższa niż tegoroczna (746  mln zł), ale do początku 2018 r. można wykorzystać z niej nie więcej niż połowę. Biorąc pod uwagę ile już zostało zarezerwowane, to pozostało już tylko 244 mln zł. Wg Expandera pierwsza połowa dopłaty na 2018 rok zniknie prawdopodobnie przed wakacjami. Druga połowa środków, tak jak w tym roku, zostanie wykorzystana zapewne w styczniu 2018 r.

inf. pras. Expander

Tysiące mieszkań w Polsce straciło na wartości

Szacuje się, że w Polsce około 700 tysięcy kredytobiorców dotknął problem rosnącego kursu franka szwajcarskiego. Nie tylko oni jednak mają się czym martwić. W trudnej sytuacji jest większość tych osób, które kupowały mieszkania w okresie 2007 – 2008, czyli na tzw. górce cenowej. Obecnie – w większości – ich nieruchomości są mniej warte, niż w momencie zakupu, co oznacza, że nie da się ich sprzedać bez straty.

Bardzo ostrożne szacunki mówią, że chodzi o kilkaset tysięcy mieszkań, ale ta liczba może być większa. Choć – przynajmniej teoretycznie – najgorszy okres w mieszkaniówce mamy już za sobą, a deweloperzy wieszczą poprawę sprzedaży, nie przekłada się to na sytuację cenową. Od ponad roku – zmiany cen – zwłaszcza na rynku wtórnym są minimalne.

Należy pamiętać, że od szczytu bańki cenowej – mniej więcej w III kw. 2007 ceny powoli spadały. Obecnie co prawda mieszkania już nie tanieją, ale nie ma mowy o wyraźnych wzrostach. Na rynku dominuje cenowa stagnacja. To sytuacja wyjątkowo niekomfortowa dla tych, którzy chcieliby pozbyć się mieszkania i np. uwolnić od kredytu. Jeśli kupowali w wyżej wymienionym okresie – nie mają szans na sprzedaż z zyskiem i wcześniejszą spłatę zobowiązania.

Najgorzej przedstawia się pod tym względem rzeczywistość cenowa w największych miastach kraju, gdzie w 2007 roku ceny najmocniej szły do góry. Obecnie mieszkania kupowane w tamtym okresie w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu są warte nawet o ponad 20 procent mniej.

W Warszawie w III kw. 2007 średnie transakcyjne wynosiły 9000 zł / mkw. – w III kw. 2014 było to 7000 , co oznacza, że mieszkania przeciętnie straciły na wartości ponad 20 procent.

We Wrocławiu na rynku wtórnym średnie ceny transakcyjne w III kw. 2014 (wg NBP) wynosiły 5100 zł. W III kw. 2007 średnia transakcyjna dla stolicy Dolnego Śląska kształtowała się na poziomie 6900 zł od metra, co oznacza, że obecne ceny są niższe aż o ponad 26 proc.

Oznacza to, że przeciętne 50 metrowe mieszkanie jest we Wrocławiu obecnie warte aż o 90 tysięcy złotych mniej.

W Krakowie ceny w porównaniu do III kw. 2007 były na koniec września 2014 niższe o 1300 zł za metr kwadratowy. Obecne średnie transakcyjne z rynku wtórnego dla Krakowa to 5900 zł . W III kw. 2007 mieszkania w tym mieście kosztowały przeciętnie 7200 zł/ mkw. Obecne ceny są więc niższe o 18 proc. Dla 50 metrowego mieszkania daje to różnicę wynoszącą 65 tysięcy złotych.

Warto zaznaczyć, że nie wszędzie sytuacja jest tak zła. Na niektórych rynkach ceny mieszkań poszły nieznacznie do góry w porównaniu z 2007 roku. Chodzi o takie miasta wojewódzkie Lublin i Kielce. Na pozostałych rynkach w większości ceny spadły nieznacznie – o kilkaset zł za metr.  Najbardziej stawki poszły w dół w największych miastach – Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.

Średnie transakcyjne ceny mkw. mieszkań z rynku wtórnego III kw. 2007 – III kw. 2014 (dane NBP)

 

Wiele wskazuje na to, że na największych rynkach niezbywalność nieruchomości kupionych na górce cenowej potrwa jeszcze długo. Obecnie nic nie wskazuje, by ceny miały mocno rosnąć. A do odrobienia jest sporo – w skrajnych przypadkach nawet 2000 zł za metr kwadratowy.

Średnie transakcyjne ceny 50 – metrowego mieszkania z rynku wtórnego w III kw. 2007 i III kw. 2014 (na podstawie danych NBP)

Marcin Moneta / komercja24

Mieszkania z cenami jak sprzed 7 lat

Oaza Wilanów - wiz.

Oaza Wilanów – wiz.

Choć deweloperzy sygnalizują znaczną poprawę sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym, ceny ani drgną. Utrzymuje się stabilizacja cenowa – a stawki praktycznie wróciły do początkowego okresu boomu sprzedażowego w 2007 roku.

W Warszawie na koniec września br. deweloperzy mieli wystawionych do sprzedaży ponad 3,6 tys. gotowych mieszkań, o ok. 600 mniej niż kwartał wcześniej. Z każdym miesiącem ich liczba maleje. Ukończony lokal to teraz co piąte mieszkanie ze stołecznej oferty deweloperskiej, oblicza firma Reas.

W ciągu ostatniego kwartału stołeczna oferta wzrosła o 8,7 proc. Od początku lipca do końca września br. w sześciu największych miastach (w Warszawie, Krakowie, Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi) firmy wystawiły do sprzedaży 13,5 tys. mieszkań. W większości miast oferta nowych mieszkań zwiększyła się o kilka procent.

Podobnie jak w Warszawie, w innych aglomeracjach także zmalała liczba gotowych mieszkań oczekujących na nabywców. W ciągu roku ich pula w sześciu największych miastach w kraju stopniała o jedną piątą. Teraz w głównych ośrodkach miejskich niemal co czwarte mieszkanie deweloperskie można kupić i od razu odebrać do niego klucze.

W sumie w największych sześciu miastach jest teraz do nabycia 47,6 tys. nowych mieszkań. To wciąż znacznie mniej niż w rekordowym pod tym względem 2007 roku, kiedy na rynku deweloperskim było w sprzedaży ok. 54 tys. mieszkań.

Sprzedaje się niemal tyle mieszkań, ile wchodzi na rynek

W ciągu ostatniego kwartału w wymienionych wyżej miastach nabywców znalazło 10 tys. mieszkań deweloperskich. Z tego ponad 4 tys. lokali sprzedało się w Warszawie, oblicza Reas.

Większa ilość wprowadzanych na rynek projektów to odpowiedź deweloperów na utrzymujący się od roku wyraźnie większy popyt na mieszkania. W ostatnich czterech kwartałach sprzedano w głównych aglomeracjach o prawie 19 proc. mieszkań więcej (blisko 42,7 tys. lokali) niż w rekordowym dotychczas 2007 roku. W tym samym okresie na rynek weszło ok. 44,8 tysiąca mieszkań. Popyt niemalże zrównoważył zatem podaż.

Dobre  wyniki sprzedaży, jakie w tym roku odnotowują firmy deweloperskie to zasługa niskiego oprocentowania kredytów, a także dopasowanej do oczekiwań klientów oferty rynkowej. Od października zainteresowanie zakupem mieszkań ma szansę jeszcze wzrosnąć także dzięki większej dostępności ofert, które obejmuje teraz program dopłat do kredytów Mieszkanie dla Młodych.

Co ciekawe – raportowana przez firmy deweloperskie –  dobra koniunktura utrzymująca się na rynku nowych mieszkań nie przyniosła na razie widocznych ruchów cen. Nowe projekty wyceniane są podobnie jak poprzednie. W większości miast ceny mieszkań deweloperskich są stabilne. Tylko w Poznaniu widać lekki wzrost średnich stawek, informuje Reas. Ze względu na wzrost oferty rynkowej, analitycy nie prognozują w najbliższym czasie wyraźnych podwyżek stawek.

Obecnie mieszkania mieszczące się w limitach MDM można kupić w takich warszawskich lokalizacjach, jak Białołęka, Rembertów, Bemowo, Ursus, Wawer.

Komentarz, Marcin Moneta, WGN:

Od dłuższego już czasu mamy paradoksalną sytuację na rynku mieszkaniowym, polegającą na sygnalizowanej zdecydowanej poprawie koniunktury po stronie deweloperskiej, która jednak nie przekłada się ani na wzrost cen (6200 zł/ mkw. dla 7 największych rynków wg NBP – średnia na poziomie I kw. 2007) , ani na poprawę akcji kredytowej w bankach (dane ZBP), a wszystko to przy historycznie niskich stopach procentowych. Wydaje się, że w obliczu takich „zachęt” skala ożywienia, zwłaszcza po stronie kredytowej, jest daleko niewystarczająca. Wątpliwe też by program MDM wyraźnie wpłynął na rynek, nawet mimo zwiększenia wysokości limitów. W tym roku raczej na pewno nie uda się wykorzystać nawet połowy środków przeznaczonych na 2014.

Ożywienie na rynku nieruchomości, nawet jeśli uznamy, że ma miejsce, przebiega więc na zupełnie innych zasadach, niż boom z lat 2007 – 2008. Wtedy obserwowaliśmy przede wszystkim gwałtowny wzrost akcji kredytowej, który skutkował bardzo dynamicznym wzrostem sprzedaży i cen. Obecnie nie można mówić o takim zjawisku. Wydaje się, że albo ogłoszone szumnie ożywienie jest bardzo płytkie i w zasadzie już możemy mówić o wejściu w długofalową stabilizację rynkową, albo na razie o żadnym ożywieniu nie może być mowy.

Barc Warszawa SA./Marcin Moneta, WGN

 

Rynek nieruchomości – fikcyjne ożywienie?

freedigitalphotos

freedigitalphotos

Zadziwiające wnioski wynikają z nowego raportu NBP, podsumowującego sytuację na rynku nieruchomości w II kwartale 2014 roku. Z jednej strony z rynku płyną wyraźne sygnały ożywienia (lepsza sprzedaż mieszkań, więcej rozpoczynanych budów), z drugiej mamy do czynienia ciągle z zastojem w kredytach, a wszystko to przy rekordowo niskich stopach procentowych. Jeśli chodzi o rynek nieruchomości komercyjnych NBP zauważa już symptomy nadpodaży, które skutkują zwiększoną liczbą pustostanów.

MIESZKANIA

Sygnałem świadczącym o poprawie koniunktury na pewno jest wzrost liczby nowo rozpoczynanych inwestycji (więcej o 2,6 tys. względem takiego samego okresu roku poprzedniego), zwłaszcza deweloperskich w największych miastach, przy stabilnej liczbie mieszkań oddanych. Liczba wydanych pozwoleń na budowę mieszkań również zwiększyła się (o 4,1 tys. względem takiego samego okresu roku poprzedniego).

Jak czytamy dalej w raporcie: „obserwowana sprzedaż kontraktów mieszkaniowych po wcześniejszych wzrostach ustabilizowała się na wysokim poziomie, dyskontując obniżki stóp procentowych kredytów mieszkaniowych. W konsekwencji wprowadzenia zwiększonej liczby nowych inwestycji, na największych rynkach obserwowano wzrost liczby nie sprzedanych kontraktów na budowę mieszkań.”

Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że po wyraźnym wzroście od połowy 2013 roku udało się utrzymać sprzedaż na wysokim poziomie, ale nic więcej, bowiem zwiększenie nowych inwestycji poskutkowało zwiększeniem liczby mieszkań niesprzedanych.

To „niewyraźne” ożywienie widoczne jest również w zakresie cen, gdzie żadnych istotnych ruchów praktycznie nie ma. Dominuje stabilizacja. ” Ceny transakcyjne m kw. mieszkań na rynkach pierwotnych i wtórnych 7 największych miast były stabilne. Obserwowano niewielki wzrost cen m kw. mieszkań na rynkach pierwotnych 9 pozostałych miast stolic województw. W Warszawie, po wzrostach w 2013 r.,notowano stabilizację cen transakcyjnych m kw. mieszkań na rynku pierwotnym oraz niewielki ich spadek na rynku wtórnym”.

KREDYTY HIPOTECZNE

Poprawa sytuacji na rynku, na którą zdają się wskazywać dane odnośnie rozpoczynanych inwestycji i utrzymania wyższej sprzedaży, nie znajdują jednak zupełnie potwierdzenia na rynku kredytowym. Akcja kredytowa ciągle rozczarowuje biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z historycznie niskim oprocentowaniem, najniższymi w historii stopami procentowymi NBP itp.Liczba nowych umów na kredyty mieszkaniowe zwiększyła się nieco, jednak akcja kredytowa mierzona faktycznymi wypłatami kredytów utrzymuje się na stabilnym poziomie – zarówno w skali całego kraju, jak też na największych rynkach” – napisano w raporcie.
W drugim kwartale roku udzielono kredytów o szacunkowej wartości około 8,6 mld zł, jednak nie jest to wynik, który świadczyłby o jakimś istotnym wzroście. Wygląda więc na to, że tę lepszą sprzedaż mieszkań zapewniają klienci gotówkowi i inwestycyjni, natomiast nie widać istotnej zmiany na rynku kredytów hipotecznych. I nawet jeśli można mówić o minimalnym wzroście, to pamiętajmy o bardzo dobrych – z punktu widzenia kredytobiorców – okolicznościach, które jednak nie przyciągają ich do banków.

NIERUCHOMOŚCI KOMERCYJNE

Wg NBP na rynku nieruchomości komercyjnych mamy już do czynienia z nierównowagą między popytem a podażą, które skutkują rosnącym poziomem pustostanów. Takie konstatacje wynikają zarówno z raportów odnośnie nowych inwestycji handlowych, jak i biurowych. Przypomnijmy, że na rynku biurowym w Warszawie, w związku z dużą liczbą projektów, niektórzy eksperci spodziewają się nawet 15 – 20 proc. poziomu pustostanów. Z kolei na rynku centrów handlowych obserwujemy wyraźne odejście inwestorów od dużych miast (gdzie nasycenie jest już wyraźne) do mniejszych rynków.

PODSUMOWANIE

Ożywienie na rynku nieruchomości, nawet jeśli uznamy, że ma miejsce, przebiega jednak na zupełnie innych zasadach, niż boom z lat 2007 – 2008. Wtedy obserwowaliśmy przede wszystkim gwałtowny wzrost akcji kredytowej, który skutkował bardzo dynamicznym wzrostem sprzedaży i cen. Obecnie nie można mówić o takim zjawisku. Wydaje się więc, że albo ogłoszone szumnie ożywienie jest bardzo płytkie i w zasadzie już możemy mówić o wejściu w długofalową stabilizację rynkową, albo na razie o żadnym ożywieniu nie może być mowy.

Mieszkania dla żołnierzy – ustawa podpisana

13Nowelizacja ustawy o zakwaterowaniu sił zbrojnych została podpisana przez prezydenta. To wielka zmiana dla żołnierzy.

Zgodnie z nowelizacją ustawy, żołnierze oraz ich rodziny będą mieli prawo do 95-procentowej bonifikaty podczas kupowania mieszkania. Do tej pory wynosiła ona jedynie 60 procent. Zniżka będzie przysługiwać tym żołnierzom, którzy przeszli już na emeryturę, rentę lub zostali zwolnieni ze służby.

Dotyczy to oczywiście wyłącznie lokali mieszkalnych, które będą nabywane przez żołnierzy z zasobów Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Agencja posiada w swoich zasobach około 28 tysięcy mieszkań na sprzedaż.

Chcesz kupić mieszkanie? Najpierw negocjuj

56Chcąc kupić mieszkanie, nie powinniśmy postępować pochopnie. Przed podpisaniem umowy starajmy się zawsze negocjować cenę. Zazwyczaj udaje się opuścić cenę mieszkania od 2 do nawet 4 procent.

Przy tak dużych kwotach, jakie płaci się za zakup mieszkania, możemy zaoszczędzić naprawdę spore kwoty. Zaoszczędzone pieniądze będziemy mogli przeznaczyć na dowolny cel, na przykład remont albo zakup wyposażenia.

W gorszych dzielnicach za mieszkanie zapłacisz mniej

109W każdym mieście znajduje się dzielnica nie ciesząca się zbytnią popularnością. Zazwyczaj złe dzielnice uważane są za niebezpieczne i zamieszkiwane przez margines społeczny.

Ze względu na swoją złą reputację często mieszkania w tych rejonach są znacznie tańsze, niż w prestiżowych lokalizacjach. Różnice w cenie często sięgają spadku w wysokości 20 procent w stosunku do średniej rynkowej.

Raport deweloperskich cen nieruchomości inwestycyjnych

Najprawdopodobniej kolejne miesiące na rynku nieruchomości upłyną w oczekiwaniu na kolejne obniżki i sprawdzaniu kto jest liderem spadków w danym miesiącu, w skali roku czy też od czasu hossy. W sierpniu ceny ofertowe spadły we wszystkich większych miastach Polski bez wyjątku. Średnia obniżka  to 1% w stosunku do lipca 2012. Jednak najbardziej potaniały mieszkania w Sopocie, bo o 3,4%, w Szczecinie i Łodzi o 1,6% – 1,7%. Większe niż średnie spadki odnotowały także również: Lublin -1,3%; Gdańsk -1,2%; Poznań – 1,1%.

Nieruchomości inwestycyjne w czasie igrzysk olimpijskich

Przed igrzyskami sportowymi ceny nieruchomości najczęściej idą w górę. Czy w związku z tym warto inwestować w mieszkania w miastach olimpijskich?Za 75-metrowy apartament w centrum Londynu trzeba dziś zapłacić równowartość ponad  4,6 mln złotych. Analitycy podają, że w ostatnich 12 miesiącach średnia wartość nieruchomości wzrosła w Londynie o niecałe 10%.

We Wrocławiu wynajem tańszy, w Krakowie droższy

W Krakowie, w kwietniu wzrosły średnie stawki najmu mieszkań w stosunku do marca.  Efekt odwrotny był widoczny we Wrocławiu, gdzie stawki  zmalały nawet o 8,5%. Bez zmian pozostały ceny w Warszawie, bo czym jest zejście z ceny  o 4,4 zł na każde 100 zł czynszu. W Krakowie  za metr kwadratowy powierzchni wynajmowanego mieszkania trzeba było zapłacić przeciętnie 30,2 zł, w stolicy Dolnego Śląska było to 28,6 zł.

Źródło: Puls Biznesu

Rodziny trzypokoleniowe coraz częściej mieszkają razem

Narzekamy na wysokie cen nieruchomości w Polsce? Nie lepiej jest na wyspach…. Jak informuje tygodnik Independent on Sunday ponad 500 tysięcy gospodarstw domowych zamieszkujących ten teren stanowią rodziny trzypokoleniowe, a więc dziadkowie, rodzice oraz dzieci. Liczba ta jest rekordowa od 40 lat! Co wypływa na decyzje zamieszkania dorosłych dzieci ze swoimi dziećmi i z swoimi rodzicami? Na pewno brak miejsc w przedszkolach, nawet tych drogich. Wysokie koszty utrzymania w domach opieki dla seniorów.

 Źródło: Money