Opinia eksperta: Fala upałów testuje odporność sieci handlowych

Mateusz Soroka
Trwająca fala upałów w Europie coraz wyraźniej pokazuje, że ekstremalne temperatury przestają być sezonową niedogodnością, a stają się realnym czynnikiem ryzyka biznesowego dla retailu. Czy sieć handlowa jest w stanie utrzymać sprzedaż, ochronić towar, zapewnić bezpieczeństwo pracownikom i klientom oraz kontrolować koszty energii, gdy temperatura przez kilka dni utrzymuje się na rekordowym poziomie? Odpowiedź zależy dziś nie tylko od pracy sklepów, ale od odporności całej infrastruktury operacyjnej.

W tym kontekście klimatyzacja, chłodnictwo, instalacje elektryczne i systemy zasilania nie są już tylko technicznym zapleczem sklepu. Stają się elementem ciągłości działania, ochrony marży i jakości doświadczenia klienta. Awaria klimatyzacji może skrócić czas wizyty w sklepie i obniżyć komfort zakupów. Awaria chłodnictwa w formacie spożywczym może oznaczać utratę towaru, przerwanie łańcucha chłodniczego, ryzyka sanitarne i bezpośredni wpływ na wynik finansowy.

Skala problemu rośnie wraz ze skalą organizacji. Jedna usterka w pojedynczej lokalizacji jest zdarzeniem serwisowym. Ale co dzieje się, gdy podobne awarie pojawiają się jednocześnie w dziesiątkach sklepów? W dużych sieciach handlowych fala upałów szybko weryfikuje jakość standardów technicznych, przygotowanie sezonowe, dostępność partnerów serwisowych i zdolność organizacji do podejmowania szybkich decyzji operacyjnych.

Fala upałów bardzo szybko pokazuje, czy infrastruktura sklepu jest traktowana jako koszt techniczny, czy jako element odporności biznesowej. W retailu nie mówimy już wyłącznie o komforcie na sali sprzedaży. Mówimy o bezpieczeństwie produktu, pracy zespołów, kosztach energii, ochronie marży i ciągłości sprzedaży. Pytanie dla sieci handlowych nie brzmi więc: czy awaria się wydarzy? Pytanie brzmi: czy organizacja jest przygotowana, aby ograniczyć jej wpływ na klienta, towar i wynik biznesowy”. – mówi Mateusz Soroka, Chief Commercial Director w Sescom Group.

[fragment artykułu]

Źródło: Sescom Group
materiał prasowy

 

Już niemal 40 proc. retailerów zna model najmu zwrotnego

najem-zwrotny

Już niemal 40 proc. retailerów zna model najmu zwrotnego.

Blisko 40% respondentów z branży retailowej spotkało się w swojej pracy zawodowej z pojęciem najmu zwrotnego. Nieco mniej badanych nie słyszało o nim. Jak przekonują znawcy tematu, ww. struktura finansowania jest coraz bardziej rozpoznawalna w Polsce. Kiedyś była znana głównie w sektorze przemysłowym i biurowym, a obecnie szybko wkracza do handlu. Z grona ankietowanych, którzy mieli już styczność z ww. zjawiskiem, blisko połowa uważa, że jest to dobre rozwiązanie do zastosowania w szeroko pojętej branży handlowej. Eksperci prognozują, że coraz więcej osób będzie korzystnie postrzegało ten model. W kwestii jego zastosowania kluczowa pozostanie indywidualna sytuacja przedsiębiorcy.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez platformę UCE Research, 39,7% osób z szeroko pojętej branży retailowej spotkało się już z pojęciem najmu zwrotnego w swojej pracy zawodowej. Natomiast 38,2% ankietowanych nie słyszało o tym rozwiązaniu. Z kolei 22,1% respondentów nie pamięta, czy miało z nim do czynienia. Sondaż zrealizowano metodą CAWI na próbie ponad pół tysiąca pracowników sektora handlu (obejmującego m.in. sieci handlowe, producentów FMCG oraz pośredników, np. hurtownie i e-commerce).

– Fakt, że blisko 40% respondentów już spotkało się z pojęciem najmu zwrotnego, pokazuje, że to rozwiązanie zaczyna być coraz bardziej rozpoznawalne w branży retailowej. Jeszcze kilka lat temu było znane głównie w sektorze przemysłowym czy biurowym. Dziś szybko wkracza również do handlu. Wskazuje to na rosnącą świadomość dotyczącą alternatywnych form finansowania nieruchomości i coraz większą otwartość firm na nowe modele inwestycyjne – komentuje Agnieszka Radkiewicz, Business Development Manager w INWI.

Jak podkreśla Karolina Skurczyńska, Dyrektor ds. Sale & Leaseback i Transakcji z tej samej firmy, najem zwrotny umożliwia uwolnienie kapitału zamrożonego w nieruchomościach i przeznaczenie go na rozwój biznesu, ekspansję czy inwestycje operacyjne. Dzięki temu firmy mogą zwiększać konkurencyjność, modernizować punkty sprzedaży, cyfryzować procesy lub optymalizować koszty operacyjne. Korzystają z tego rozwiązania nie tylko sieci handlowe, ale także globalne korporacje, instytucje finansowe i banki. Stopniowo zyskuje status narzędzia strategicznego, które pozwala efektywnie zarządzać zarówno strukturą majątku, jak i płynnością finansową.

– Mówimy tu o mało ryzykownym sposobie wykorzystania majątku. Mamy dość ostrożny stosunek do pieniędzy, co jest kulturową sprawą, więc część rynku słyszała o najmie zwrotnym. Niemniej jednak na zainteresowanie tematem wpływa m.in. sytuacja indywidualna przedsiębiorcy. To kwestia bieżących potrzeb. Znaczenie może mieć też lokalizacja – mówi dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u.

Według rynkowych ekspertów, w perspektywie najbliższych lat można się spodziewać, że odsetek osób z branży handlowej mających styczność z ww. pojęciem znacząco wzrośnie. Najem zwrotny to rozwiązanie, które na dojrzałych rynkach – takich jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania – jest już standardem. Pozwala uwolnić kapitał zamrożony w nieruchomościach i przeznaczyć go na rozwój biznesu, ekspansję lub inwestycje operacyjne.

– Nieco ponad 38% wciąż nie słyszało o najmie zwrotnym. Zatem świadomość w tym zakresie jest nadal ograniczona. Wiele firm wciąż traktuje nieruchomość jako majątek, a nie narzędzie finansowe, które może pracować na ich rozwój. Wynika to częściowo z tego, że najem zwrotny jest rozwiązaniem bardziej kapitałowym niż czysto nieruchomościowym. Wymaga wiedzy o finansowaniu i rozmaitych strukturach inwestycyjnych – dodaje Agnieszka Radkiewicz.

Spośród respondentów, którzy mieli już jakąś styczność z najmem zwrotnym, 46,8% uważa, że jest to dobre rozwiązanie do zastosowania w szeroko pojętej branży handlowej. Natomiast 26,5% jest przeciwnego zdania, a 26,7% nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii.

– Ci, którzy znają zasadę działania tej formy, dostrzegają jej praktyczne korzyści. Najem zwrotny pozwala detalistom uwolnić kapitał z nieruchomości, który można przeznaczyć np. na rozwój sieci, modernizację sklepów czy cyfryzację procesów sprzedaży. W wielu przypadkach firmy zyskują partnera finansowego na lata, nie ograniczając się jedynie do jednorazowej transakcji – zaznacza Karolina Skurczyńska.

Jak zauważa ekspertka z INWI, obawy mogą wynikać z przekonania, że posiadanie nieruchomości daje większe bezpieczeństwo niż długoterminowa umowa najmu. W praktyce jednak zapewnia ona pełną kontrolę operacyjną nad obiektem, a transakcja jest projektowana tak, aby chronić interesy obu stron. Umowy mogą obejmować dodatkowe zabezpieczenia, takie jak prawo pierwokupu czy warunki przedłużenia najmu, co pozwala firmom zachować pełną swobodę działania.

– Sądzę, że najem zwrotny będzie się rozwijał, bo to jest kolejne rozwiązanie partnerskie. To elastyczne, bezinwestycyjne korzystanie z inwestycyjnej struktury. Przewiduję, że coraz więcej osób będzie pozytywnie postrzegało ten model, nie tylko w przypadku obiektu handlowego, ale też powierzchni magazynowej czy biurowej – stwierdza dr Faliński.

Według Agnieszki Radkiewicz, pozytywne postrzeganie najmu zwrotnego rośnie wraz ze świadomością. Im więcej osób w branży rozumie jego mechanizm, tym częściej uznaje go za bezpieczne i efektywne narzędzie finansowe. W krajach Europy Zachodniej to standardowy element strategii kapitałowych największych sieci handlowych. Jak przekonuje ekspertka, w Polsce ten trend dopiero nabiera tempa i szybko rośnie, patrząc po przykładach z rynku. Wszystko wskazuje też na to, że w najbliższych latach najem zwrotny stanie się naturalnym kierunkiem dla firm posiadających własne nieruchomości.

– Każdy instrument jest ważny, jeżeli pomaga w przypadku pojawienia się problemu np. z pozyskiwaniem czy oddawaniem pieniędzy. Najem zwrotny nie powoduje wyzbycia się źródła utrzymania dla przedsiębiorcy lub dużej powierzchni handlowej dla firmy. Istotna jest więc indywidualna sytuacja przedsiębiorcy – podsumowuje były dyrektor generalny POHID-u.

(MN, Styczeń 2026 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

[ANALIZA] 2026 rok przyniesie większą konkurencję w retail mediach

retail-media
Polski segment retail mediów jest w okresie rozwoju, w którym rynek Stanów Zjednoczonych był dwa lata temu, a rynek Europy Zachodniej – rok temu. W ub.r. urósł o ok. 30% rdr. Niektórzy eksperci szacują, że tegoroczny wzrost osiągnie 20-30%, a jego udział w całym torcie reklamowym będzie rosnąć stopniowo, wraz z przesuwaniem budżetów z innych kanałów. W przyszłym roku retailerzy zaczną mocniej inwestować w in-store, a prawdziwy skok nastąpi w 2027 roku. Część znawców tematu uważa, że w 2026 roku główną zmianą będzie pojawienie się nowych graczy na rynku, większa dywersyfikacja powierzchni oraz rozwój bardziej zaawansowanych modeli zakupu. Teraz jest jeszcze moment, w którym kształtują się standardy – od sposobu integracji danych, przez ofertę produktową, po modele pomiaru. Potrzebna jest też edukacja marek i domów mediowych, by retail media były traktowane jako stały, strategiczny element mixu mediowego.

Jak stwierdza Łukasz Bańkowski, Sales Director, Enterprise, CEE w Adform, w porównaniu do USA i Europy Zachodniej polski rynek retail mediów dopiero się rozwija. Natomiast w Europie Środkowej jest w gronie liderów dzięki propozycji Allegro i lokalnym inicjatywom, takim jak Żabka Ads.

– Znajdujemy się w okresie rozwoju, w którym rynek Stanów Zjednoczonych był dwa lata temu, a rynek Europy Zachodniej – rok temu. Podobieństwo oparte jest na dominacji jednego gracza – Amazon vs Allegro. Główne różnice to zaawansowanie techniczne proponowanych rozwiązań oraz różnorodność dostępnych powierzchni i danych. Przykładem są dopiero rozwijające się w Polsce możliwości prowadzenia kampanii retail media offsite – dodaje Łukasz Bańkowski.

Natomiast Maciej Tygielski, wieloletni ekspert rynku retailowego w Polsce, CEO MyShopTV, podkreśla, że liderem skali pozostają oczywiście Stany Zjednoczone, ale Europa w szybkim tempie nadrabia dystans z niższej bazy. Kluczowa różnica polega na tym, że na Starym Kontynencie dopiero pod koniec 2024 roku sfinalizowano wspólne standardy dla in-store oraz uzupełniono ramy pomiarowe dla całej kategorii retail media, co otworzyło drogę do szerszych budżetów. Zainteresowanie in-store w UE jest wysokie, choć dotychczas inwestycje były umiarkowane. Rynek czekał na pewność metodologiczną i porównywalność danych.

– W ub.r. polski segment retail mediów urósł rdr. o ok. 30%, napędzany głównie kanałami cyfrowymi. W tym roku zakładam wzrost o kolejne 20-30%, ponieważ część rynku wciąż porządkuje standardy operacyjne i metody pomiaru. Nie wynika to z napływu nowych pieniędzy, lecz głównie z przesunięć z performance marketingu, social mediów, części telewizji i programmaticu, a także z budżetów trade’owych i brandowych. Z tego powodu udział retail mediów w całym torcie reklamowym będzie rósł stopniowo, a nie skokowo – dodaje Maciej Tygielski.

Z kolei Magda Mussmann, Dyrektor Offline Retail Media w Dentsu Polska, zauważa, że rynek retail media offline w Polsce jest jeszcze bardzo rozdrobniony. Mamy dziesiątki sieci sklepów w wielu różnych kategoriach. Retailerzy zazwyczaj sami tworzą i sprzedają formaty reklamowe – głównie producentom oferowanych produktów, wykorzystując budżety wsparcia sprzedaży. Naturalnym kierunkiem rozwoju jest wypromowanie tego kanału komunikacji wśród reklamodawców, których produkty nie są obecne na półkach. W przyszłym roku coraz częściej będziemy widzieć np. reklamy seriali, usług finansowych czy ofert wakacyjnych wyjazdów, dla których retail media będą atrakcyjnym punktem styku z konsumentem, wykorzystując kontekst danego miejsca oraz precyzyjne targetowanie reklam.

– Na polskim rynku retail mediów wyrasta szeroka oferta sieci handlowych – od Allegro, przez Żabkę i Carrefoura, po Biedronkę, Lidla czy Rossmanna. Każdy z graczy inwestuje zarówno w kanały online, jak i w rozwiązania in-store, takie jak ekrany cyfrowe czy półki elektroniczne. Własne dane retailerów pozwalają na coraz bardziej precyzyjne targetowanie oraz prowadzenie kampanii z możliwością atrybucji sprzedaży. To moment, w którym kształtują się standardy – od sposobu integracji danych, przez ofertę produktową, po modele pomiaru – komentuje Ewa Sadowska, Head of Product and Commercial Strategy w Bauer Media Outdoor.

Ekspertka z Dentsu Polska prognozuje, że w przyszłym roku główną zmianą będzie przekazywanie przez sieci sklepów detalicznych sprzedaży działań reklamowych wyspecjalizowanym w tym pośrednikom, grupującym oferty różnych retailerów, większa dywersyfikacja powierzchni (poza reklamami statycznymi także video w tym digital out of home i audio) oraz rozwój bardziej zaawansowanych modeli zakupu, opartych na precyzyjnym targetowaniu i danych sprzedażowych. Po początkowym zachłyśnięciu się trendem, reklamodawcy będą bardziej pieczołowicie przyglądać się pomiarowi i zwrotowi z inwestycji w retail media.

– Zwiększenie roli nośników in-store wymaga jeszcze pełnego uwiarygodnienia pomiaru i dowodów na przyrost sprzedaży. W 2026 roku można spodziewać się bardziej procesowej współpracy w modelu test-learn-scale, z jasno zdefiniowanymi, wspólnymi KPI, obejmującymi on-site, off-site i in-store. To będzie moment, w którym in-store zacznie przyciągać większe pakiety budżetów. Natomiast prawdziwy skok – mierzony już szerokimi przesunięciami środków – nastąpi w 2027 roku, gdy rynek zyska dojrzałe case studies i benchmarki inkrementalności. Taki scenariusz jest spójny z globalnymi prognozami, według których retail media i e-commerce przejmują coraz większy udział w globalnym torcie reklamowym – zapowiada Maciej Tygielski.

Według Ewy Sadowskiej, trudno określić, jak szybko wzrośnie rynek retail mediów w Polsce. W dalszym rozwoju kluczowe będą decyzje retailerów. Czy potraktują retail media jako długofalową strategię biznesową, czy tylko jako dodatkowy strumień przychodów? Ekspertka z Bauer Media Outdoor zwraca uwagę na to, że wciąż potrzebna jest edukacja rynku – marek i domów mediowych, by retail media były traktowane jako stały, strategiczny element mixu mediowego.

– Przed nami jest bardzo ciekawy rok. Niepewna sytuacja gospodarcza, spadające marże sprzedawców i presja chińskich e-commerce’ów – wszystko to będzie sprzyjało poszukiwaniu dodatkowych źródeł przychodu przez polskich retailerów. Retail Media są sposobem na pozyskanie przychodów z reklam. Widać gołym okiem rosnące inwestycje czynione przez sklepy stacjonarne. Wraz ze wzrostem dostępności powierzchni reklamowej, zacznie poprawiać się także sama oferta – większy dostęp do danych o konsumentach, mierzalność efektów reklam czy panele do samodzielnego zakupu kampanii reklamowych – przewiduje Marta Zielonka, Programmatic & Retail Media Investment Lead w PUBLICIS GROUPE POLAND.

Jak podsumowuje CEO MyShopTV, polski rynek retail mediów rozwija się dwutorowo. Z jednej strony mamy segment digital, tj. on-site i off-site, który osiągnął dojrzałość i wysoką dynamikę. Coraz większe znaczenie zyskują kampanie off-site zasilane danymi retailerów, często łączone z CTV i mediami społecznościowymi. Z drugiej strony rośnie segment cyfrowych nośników w sklepach stacjonarnych – in-store. Nakłady inwestycyjne są jeszcze umiarkowane, ale rynek wreszcie mówi wspólnym językiem, co pozwala planować i rozliczać kampanie w sposób porównywalny.

(MN, Listopad 2025 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone

materiał prasowy

Cushman & Wakefield: Europejski rynek handlowy pod znakiem wyższych czynszów i ekspansji najemców

Michał Masztakowski
Z najnowszej analizy ponad 2000 transakcji przeprowadzonych przez międzynarodową firmę doradczą Cushman & Wakefield wynika, że w 2024 roku aktywność najemców w Europie została ponownie zdominowana przez sieci modowe i gastronomię, ale to operatorzy rozrywkowi zanotowali największy wzrost zainteresowania powierzchnią. Podobne trendy obserwowaliśmy w Polsce. Ponadto polski rynek odpowiadał za 12% transakcji europejskich. 

Wyższe czynsze we wszystkich segmentach rynku retail

W 2024 roku czynsze za wynajem powierzchni handlowych kontynuowały trend wzrostowy, o czym świadczą znaczące wzrosty stawek we wszystkich kategoriach obiektów. W przypadku parków handlowych czynsze wywoławcze za najlepsze lokale osiągnęły rekordowe poziomy w wielu krajach Starego Kontynentu.
Dynamiczny wzrost odnotowano również przy głównych ulicach handlowych – stawki wzrosły w 44% z 209 monitorowanych ulic (w porównaniu z 30% na koniec 2022 roku i 35% na koniec 2023 roku), a w 53% analizowanych lokalizacji pozostały na stabilnym poziomie.

Największe wzrosty nadal dotyczą najbardziej atrakcyjnych ulic z ofertą produktów luksusowych, co wynika zarówno z silnego popytu ze strony najemców, jak i niskich wskaźników pustostanów. Pod tym względem wyróżniają się Włochy, a także ulice handlowe na Węgrzech i w Polsce. Na polskim rynku roczny wzrost, porównując IV kwartał 2024 roku do analogicznego okresu z 2023, wyniósł 15%. Świadczy to o rosnącej atrakcyjności tego typu lokalizacji zarówno wśród najemców, jak i samych konsumentów. Polskie ulice handlowe stają się tym samym coraz ciekawszą alternatywą dla lokali oferowanych przez centra handlowe. – tłumaczy Michał Masztakowski, Head of Retail Poland, Cushman & Wakefield.

Spośród 107 europejskich rynków centrów handlowych monitorowanych przez Cushman & Wakefield, jedna trzecia odnotowała wzrosty czynszów, a spadki wystąpiły jedynie w dwóch przypadkach – to znacząca zmiana w porównaniu z 2023 roku, w którym stawki zmniejszyły się w niemal 10% lokalizacji.

Szczególnie duże podwyżki miały miejsce w Portugalii, Polsce i we Włoszech. W polskich centrach handlowych średnie roczne wzrosty dla najlepszych centrów w ośmiu głównych aglomeracjach wyniosły 10-12%. – dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

[fragment artykułu]

Źródło: Cushman & Wakefield
materiał prasowy

Jak prezentuje się współczesny rynek nieruchomości z perspektywy branży retail?

Ewelina_Jarosinska_KauflandOrganiczna ekspansja jest jednym z fundamentalnych obszarów umożliwiających skalowanie biznesu w branży retail. Sieci spożywcze konkurują o najatrakcyjniejsze działki nie tylko ze swoją branżą, ale także z deweloperami mieszkaniowymi i innymi inwestorami. Jednocześnie podaż gruntów zlokalizowanych blisko klientów, szczególnie w większych aglomeracjach, znacząco się kurczy. Jak w takiej sytuacji można planować efektywną ekspansję? Istnieje szansa na poprawę koniunktury czy konieczna jest zmiana dotychczasowego modelu budowania portfolio nieruchomości?

Komentarz ekspercki Eweliny Jarosińskiej, członkini zarządu i dyrektorki Departamentu Obszarów Centralnych w Kaufland Polska.

W Polsce od blisko 30 lat trwa nieruchomościowa prosperity. Jako kraj i społeczeństwo nadrabiamy wieloletnie zaległości w szybkim tempie i z wyraźnie dostrzegalnymi efektami – zarówno w segmencie handlowym, w którym funkcjonują m.in. sieci spożywcze, jak i na rynku biurowym, mieszkaniowym, hotelarskim i wielu innych. Na rozbudowę infrastruktury, będącą konsekwencją dynamicznego rozwoju kraju, nakładają się, szczególnie w przypadku dużych aglomeracji miejskich i ich przedmieść, naturalne procesy urbanizacyjne. Te atrakcyjne ośrodki powodują silny napływ ludności, która szuka swojego miejsca zamieszkania, pracy czy też codziennych zakupów, co z kolei napędza popyt na wspomniane nieruchomości. Co więcej, Polska jako kraj o wyróżniającym się potencjale w Europie Środkowej stała się bardzo atrakcyjnym rynkiem inwestycyjnym, który przyciąga coraz większe grono zagranicznych inwestorów, w tym również instytucjonalnych. Nasz kraj odznacza się dojrzałością i dużą konkurencją we wszystkich segmentach rynku nieruchomości. Wspomniane czynniki budują rosnącą presję ze strony popytowej, na którą wolny rynek odpowiada stale rosnącymi cenami.

Poza wzrostem kosztów zakupu i realizacji inwestycji sieci handlowe zmagają się z ograniczoną podażą atrakcyjnych gruntów. Jakich gruntów szuka Kaufland? Zależy nam na tym, aby lokalizacja gwarantowała duży zasięg oddziaływania, sięgający przynajmniej kilkudziesięciu tysięcy potencjalnych klientów. W związku ze zmieniającymi się preferencjami zakupowymi konsumentów sklep musi być blisko klienta i zapewniać mu pełen komfort zakupów. W tym kontekście usytuowanie marketu musi być odpowiednie zarówno dla osób poruszających się pieszo, jak i zmotoryzowanych, a więc oferować zarówno spacerową odległość od osiedli mieszkaniowych, jak i wygodny parking czy łatwy wjazd i wyjazd na teren we wszystkich kierunkach.

Najem lokalu w parku handlowym to dziś dla wielu sieci szansa na dynamiczną ekspansję i naturalna konsekwencja skorzystania z trwającego od kilku lat boomu tego typu obiektów handlowych. Otwartość na różne formy rozwoju i nieograniczanie się do dotychczas sprawdzonych sposobów ekspansji zwiększa szansę sukcesu. W naszym przypadku oznacza to, że oprócz budowy wolnostojących obiektów jesteśmy otwarci na współpracę np. z właścicielami budynków wielofunkcyjnych, traktując jednocześnie połączenie naszej placówki z dodatkowymi usługami jako zaletę, a nie konieczność.

Dostępność lokalizacji uznawanych za ciekawe jest coraz mniejsza m.in. ze względu na presję konkurencyjną wewnątrz tego samego segmentu działalności. Zmiana trendów konsumenckich dotyczy wszystkich uczestników rynku, więc o swój kawałek tortu zabiegają wszystkie formaty, zarówno dyskonty, sklepy typu convenience czy wreszcie super- i hipermarkety. Te ostatnie ze względu na wysokość kosztów utrzymania są zmuszone do redukcji powierzchni. Poza konkurencją w sektorze handlowym detaliści muszą rywalizować również z deweloperami mieszkaniowymi. Jest to o tyle nierówna konkurencja, że firmy deweloperskie z segmentu mieszkaniowego mogą znacznie intensywniej zagospodarować dostępny teren i w konsekwencji zapłacić za niego dużo więcej. Dodatkowym aspektem eliminującym część działek jest brak prawnego przygotowania gruntów. Mam tu na myśli na przykład brakujące plany zagospodarowania przestrzennego lub niewyjaśnioną sytuację własnościową.

Kaufland stawia czoła wyzwaniom na rynku nieruchomości, zwiększając m.in. elastyczność w podejściu do zagadnień ekspansji. Oprócz budynków wolnostojących na gruntach własnościowych, coraz częściej zawieramy długoterminowe umowy najmu w centrach i parkach handlowych, a także w obiektach wielofunkcyjnych, ponieważ te ostatnie mają z reguły bardzo atrakcyjną lokalizację. Wspomniane nieruchomości wielofunkcyjne powstają również w efekcie rosnącej świadomości włodarzy miast aktywnie kreujących politykę przestrzenną, którzy starają się tworzyć nowoczesne, przyjazne miasta, m.in. w myśl koncepcji miast 15-minutowych. Tego typu nieruchomości nie będą jednakże zjawiskiem masowym, gdyż są bardzo drogie i skomplikowane w realizacji.

Co ciekawe, a co świadczy o wspomnianej przeze mnie wcześniej dojrzałości naszego rynku, w Polsce jest obfity zasób 20- czy 30-letnich, relatywnie niedużych nieruchomości handlowych, które są usytuowane w doskonałych, gęsto zaludnionych lokalizacjach, a których standard budowlany, wystroju wnętrza czy oferty handlowej odbiega od dzisiejszych trendów. Już dzisiaj znane są przykłady obiektów, które z sukcesem zostały poddane procesom rewitalizacji, rekomercjalizacji oraz zmianom funkcjonalnym. Kaufland jest częścią tego typu obiektów, jak np. Mozaika w Krakowie czy Lublinie oraz Fort Wola w Warszawie. Jestem przekonana, że w tego typu lokalizacjach rola wyspecjalizowanego operatora spożywczego z szerokim asortymentem produktów świeżych, czyli głównej kotwicy frekwencyjnej centrum nie ulegnie zmianie – to znaczy będzie kluczowa zarówno z perspektywy klienta, innych najemców, jak i właściciela obiektu. Zakładam, że takie procesy modernizacyjne będą się coraz bardziej nasilały w niedługiej przyszłości. Okres pandemii udowodnił, że w dużych skupiskach ludzkich średniej wielkości obiekty handlowe należące do silnego operatora spożywczego najlepiej poradziły sobie z wyzwaniami tamtego okresu i m.in. dzięki temu stały się „ulubieńcami” klientów.

Podejmując próbę prognozowania przyszłości dla branży nieruchomości z perspektywy handlu, możemy spodziewać się wielu dynamicznych zmian. Polska jako duży, atrakcyjny i dojrzały rynek będzie świadkiem nowych konceptów, formatów czy też idei. Jeszcze przynajmniej przez kilka najbliższych lat nowa powierzchnia handlowa będzie w dużym stopniu tworzona przez ofertę parków handlowych. Jednak ten potencjał z pewnością w końcu się wyczerpie. W mojej opinii następującym później trendem będą rewitalizacje istniejących już obiektów, zarówno wspomnianych starszych obiektów, jak i centrów handlowych, które nie są dzisiaj wystarczająco sprofilowane. Mimo spektakularnych zamknięć kilku centrów handlowych w ostatnich latach nie znikną one z rynku, ale z pewnością będą dalej ewoluowały i oferując zindywidualizowaną ofertę dla klientów w zasięgu odziaływania, w jakim operują, będą w jeszcze większym stopniu dostarczały kompleksowe usługi, w tym medyczne, ale także gastronomię czy rozrywkę. Należy oczekiwać, że presja na obiekty niewystarczająco sprofilowane czy po prostu mało atrakcyjne pod względem oferty będzie rosła. Wobec tego doczekamy się także zamykania kolejnych obiektów handlowych i przekształcania ich na inne funkcje, dostosowane do realnych potrzeb lokalnych społeczności. Uważam jednak, że nie będzie to zjawisko masowe.

Ograniczona podaż gruntów pod inwestycje handlowe w atrakcyjnych lokalizacjach to wyzwanie, z którym zmagają się niemal wszystkie sieci. Presja popytowa wymaga poszukiwania optymalnych rozwiązań ekspansyjnych, a w wielu przypadkach redefinicji dotychczasowej strategii. Nie mam wątpliwości, że zdolność do sprawnej adaptacji do bieżących realiów rynkowych to uniwersalna recepta, która umożliwia rozwój bez względu na etap cyklu koniunkturalnego.

Autor: Ewelina Jarosińska, członkini zarządu Kaufland Polska.

Rynek się zmienia – nowe technologie w służbie retail

DeathtoStock_Meticulous-09

Poziom digitalizacji naszego społeczeństwa w ostatnich latach wzrósł, m.in. za sprawą pandemii. Sprawia jednak, że wśród sprzedawców z branży wzrasta lęk związany z wyparciem handlu tradycyjnego przez e-commerce. Paradoksalnie jednak świat IT i nowoczesnych technologii może pomóc markom prowadzącym sprzedaż w kanałach tradycyjnych w walce o klienta. Zyskają na tym również konsumenci – sprzedaż „hybrydowa” jest odpowiedzią na ich potrzeby A.D. 2022. Przykładem firmy doskonale rozumiejącej zarówno wyzwania branży retail, jak i wymagania konsumentów, jest start-up ATS Technology oferujący nowy model sprzedaży: Ultra Convenience.

Spis treści:
Smartfon, czyli „must have” podczas robienia zakupów
Nowy typ klienta – o kogo chodzi?
Czy zakupy online wyprze handel tradycyjny?

Jak wynika z badania Deloitte, nasze zakupy w sklepach stacjonarnych są stymulowane technologiami cyfrowymi. O co dokładnie chodzi? Ponad 2/3 wizyt w sklepach tradycyjnych odbywa się z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych, oznacza to, że takie urządzenia jak smartfony stały się dla nas ważnym elementem biorącym udział w procesie zakupowym. Co więcej, analizując dane zebrane przez Deloitte, można zauważyć, że wskaźnik wpływu cyfrowego w każdej z grup wiekowych jest zbliżony. Oczywiście, jest on najwyższy w przypadku osób młodych (grupa 21-24 lat – 68%), ale nawet dla najstarszej badanej grupy wiekowej (65-70 lat) wspomniany wskaźnik wynosi aż 44%.

Smartfon, czyli „must have” podczas robienia zakupów

Smartfony towarzyszą nam w wielu momentach naszego życia, co potwierdzają badania: 82% konsumentów zabiera ze sobą telefon wszędzie (niezależnie czy jest to spotkanie towarzyskie, toaleta, sypialnia, czy właśnie zakupy). Te urządzenia stały się właściwie przedłużeniem naszej ręki, bez których obecnie trudno jest nam wyobrazić sobie „normalne” funkcjonowanie. Biznes już wiele lat temu zauważył ich potencjał. Od tego czasu marki ze świata IT i nowych technologii prześcigają się w tworzeniu kolejnych, zaawansowanych technologicznie rozwiązań, mających jeszcze bardziej ułatwić i przyśpieszyć proces zakupowy.

Obecnie płacenie telefonem, np. zbliżeniowo czy z wykorzystaniem BLIK-a, są normą. To samo dotyczy wszelkich aplikacji, których posiadanie pomaga nam w codziennych zakupach dokonywanych także stacjonarnie. Umożliwiają one często skorzystanie nie tylko z dodatkowych rabatów, ale np. również z personalizowanej oferty sklepów tradycyjnych, itp. Najprościej mówiąc, po przeanalizowaniu kilku podstawowych informacji, które podajemy, system „uczy się” naszych preferencji i zachowań, a następnie proponuje produkty, które mogą nam się podobać, nierzadko w promocyjnych cenach. Jeżeli sam mechanizm działa i naprawdę „słucha” konsumenta, dana marka zyskuje lojalnego klienta. Można uznać więc, że dla firm z sektora retail posiadanie własnej aplikacji jest właściwie już koniecznością, bo jeżeli nie stawiają na takie rozwiązania, wiele tracą – komentuje Krzysztof Grabowski, co-founder ATS Technology.

Potrzebę wykorzystania „smart-rozwiązań” przez firmy z sektora retail zauważa również Michał Pietruszka, Head of Mobile Product, Mobiem Polska: – Pandemia przyspieszyła cyfrowy wyścig firm i sklepów, których do tej pory nie mogliśmy znaleźć online. Obecnie wielu sprzedawców detalicznych postanowiło wejść do świata aplikacji zakupowych, wprowadzić intuicyjne przeglądanie na urządzeniach mobilnych swojej strony, czy uprościć opcje płatności. Już 35% kupujących sprawdza produkty, którymi są zainteresowani w social mediach. Co więcej z raportu AdColony wynika, że konsumenci używają swoich smartfonów do wyszukania recenzji o rzeczach, które chcą kupić, a także robią zdjęcia produktom, następnie czytając na swoich urządzeniach informacje o nich.

 

Jednak smartfony to nie wszystko. Podczas robienia zakupów coraz częściej mamy do czynienia także z innymi „smart-rozwiązaniami”. Chodzi np. o kioski samoobsługowe czy interaktywne mapy 3D galerii handlowych umożliwiające szybkie sprawdzenie planu centrum. Wielkie centra zakupowo-rozrywkowe dodatkowo oferują aplikacje, dzięki którym możemy np. dowiedzieć się o obowiązujących promocjach w poszczególnych sklepach. To wszystko ma za zadanie spełniać oczekiwania i potrzeby współczesnego konsumenta.

Nowy typ klienta – o kogo chodzi?

Jak zauważa Andrzej Wojciechowicz, co-founder ATS Technology, konsument 10 lat temu, a obecnie, to zupełnie dwie inne osoby, z odmiennymi potrzebami i kompetencjami! – Ostatnie lata cyfryzacji pozwoliły na wykształcenie się nowego typu klienta, dla którego ważna przede wszystkim jest wygoda i szybkość zakupów związana z dostępnością rozwiązań „pod ręką”.

Jednym z takich przykładów nowoczesnych, dopasowanych do potrzeb rynku rozwiązań, są sklepy bezobsługowe, które umożliwiają zakup produktów 24h na dobę, 7 dni w tygodniu. Do tej pory na polskim rynku kilka firm próbowało wprowadzić ten model sprzedaży, jednak bez większego i długofalowego sukcesu. Jak wskazuje Krzysztof Grabowski, powodem takiej sytuacji było oparcie koncepcji sprzedaży w sklepach bezobsługowych na technologiach, które były za drogie w utrzymaniu, ale przede wszystkim były niedostosowane do aktualnego poziomu digitalizacji społeczeństwa.

 

Jesteśmy przekonani, że nasz projekt nie powtórzy błędów poprzedników. Technologie, które zastosowaliśmy w naszym modelu sprzedaży – Ultra Convenience, są proste w obsłudze i zrozumiałe dla konsumenta, a na tym zależało nam najbardziej. Praktycznie każdy z nas ma smartfona, więc to na nim w dużej mierze będzie opierał się cały proces sprzedaży – uzupełnia Krzysztof Grabowski, co-founder ATS Technology.

Korona-rzeczywistość także ma wpływ na to, jak kupujemy. Dwuletnie funkcjonowanie w pandemii sprawiło, że możliwość robienia zakupów bez udziału dodatkowych kupujących, ale także i sprzedawcy, stała się dla nas ważna i zabiegamy o nią. Współczesny konsument to konsument samodzielny, ceniący sobie intymność zakupów, na które rusza nie zapominając o smartfonie? Wydaje się, że to właściwa charakterystyka.

Czy zakupy online wyprze handel tradycyjny?

W związku z dynamicznie zwiększającą się liczbą użytkowników Internetu w naszym kraju (w styczniu było ich blisko 32 mln, czyli prawie o 4.5% więcej niż rok wcześniej), a także coraz większym zainteresowaniem zakupami online, oczywistym staje się pytanie o to, czy doczekamy dnia, w którym to całość sprzedaży będzie dokonywana tylko w kanale online? Jak pokazują dane GUS-u, już w 2020 r. blisko 61% Polaków w wieku 16–74 lata dokonywało zakupów przez Internet. W latach 2016-2020 ich odsetek wzrósł o 19 p.p. Jednak eksperci z branży retail sceptycznie spoglądają na scenariusz, według którego całość sprzedaży przeniesie się do sieci: – Bardzo wątpliwy jest rozwój takiej sytuacji, z kilku względów. Jednym z nich jest chociażby podejście samych konsumentów do zakupów. Wielu z nas traktuje tę czynność jako „rytuał” mający za zadanie odprężyć i być okazją do spędzenia wspólnego czasu z najbliższymi. Poza tym, istnieje gama produktów, które po prostu wolimy kupować „na żywo”, jest to m.in. jedzenie czy dobra luksusowe. Zamawiając dostawę zakupów przez Internet, nigdy nie możemy być pewni, jakiej jakości produkty i ich ewentualne zamienniki do naszego koszyka spakuje shopper – wyjaśnia Andrzej Wojciechowicz, co-founder ATS Technology.

Czas realizacji zamówienia – zakupów zrobionych w sieci – także ma znaczenie. Wybierając przesyłkę standardową musimy zazwyczaj czekać ok. 2 dni roboczych na dostawę (w święta ten czas może zdecydowanie się wydłużyć). A co w przypadku, gdy potrzebujemy pilnie danej rzeczy? Wtedy zostaje samodzielne udanie się do galerii. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku małych zakupów spożywczych. Prawdopodobnie każdemu z nas choć raz w życiu zdarzyło się wrócić z supermarketu i zapomnieć czegoś kupić. Wtedy nie czekamy na dostawę shoppera, (bo ta potrwałaby co najmniej kilka godzin i koszt byłby zbyt wysoki w stosunku do wartości zamówienia), ale udajemy się do sklepu, który jest najbliżej. – Takim punktem mogą być właśnie mobilne pawilony sprzedażowe, ulokowane na osiedlach. Ponadto dzięki pełnej automatyzacji i wdrożonej technologii, mogą być otwarte nawet w niedziele oraz święta i oferować zakupy bez udziału sprzedawcy. Wydaje się więc, że połączenie tradycyjnej formy zakupów z odpowiednimi rozwiązaniami technologicznymi jest odpowiedzią na potrzeby współczesnego konsumenta i wyzwania, przed którymi stoi branża retail – komentuje Krzysztof Grabowski, co-founder ATS Technology.

 

 

Źródło: ATS Technology.