W I kw. br. na rynku pojawiło się przeszło 75 tys. nowych firm

ibrahim-rifath-789914-unsplash
W pierwszym kwartale br. do rejestru CEIDG wpłynęło o ponad 6% mniej wniosków dotyczących założenia jednoosobowej działalności gospodarczej niż w analogicznym okresie ub.r. W blisko połowie przypadków nie wskazano województwa wykonywania działalności, co stanowi udogodnienie dla części przedsiębiorców. W tym samym czasie o przeszło 9% rok do roku wzrosła liczba zgłoszeń ws. wznowienia biznesu. Zdaniem ekspertów, w nadchodzących miesiącach można spodziewać się lepszej sytuacji w omawianych zakresach.

Według danych przekazanych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), w pierwszych trzech miesiącach br. do rejestru CEIDG wpłynęło ok. 75,3 tys. wniosków dotyczących założenia jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 6,1% mniej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Wówczas takich przypadków było ponad 80,1 tys. Zdaniem Piotra Soroczyńskiego, głównego ekonomisty Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), ten spadek to splot kilku przyczyn. Jedną z nich jest sytuacja demograficzna. Roczniki ludzi aktywnych zawodowo są coraz mniej liczne. Tym samym populacja osób, które mogłyby otworzyć własną firmę, nie rośnie jak kiedyś. Ponadto ostatni rok był bardzo trudny. W efekcie sygnałów zachęcających do założenia własnego biznesu jest mniej niż zwykle.

– Obecna sytuacja nie sprzyja zakładaniu firm z uwagi na znaczące koszty prowadzenia działalności. Wysoka inflacja, będąca de facto ukrytym podatkiem, a także rosnąca płaca minimalna oraz wyższe składki zusowskie mocno ostudziły zapał do składania takich wniosków. Panuje niepewność, wszyscy oczekują na poprawę, a nadzieję na nią dają unijne środki, choć nie tylko – komentuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restukturyzacyjny.

W opinii dr. Jakuba Rybackiego, kierownika zespołu makroekonomii w Polskim Instytucie Ekonomicznym (PIE), słabsze wyniki w I kw. mają kilka przyczyn. Największe osłabienie związane jest z sektorem budowlanym, z uwagi na zastój na rynku mieszkaniowym po podwyżkach stóp procentowych. Ten efekt jednak zaczyna mijać. Dodatkowo duże znaczenie ma też słabsza forma branży informatycznej oraz finansowej. Tutaj pogorszenie związane jest bezpośrednio ze słabą koniunkturą i mniejszą liczbą zamówień z Europy. Podobne trendy obserwujemy też w przemyśle, gdzie dodatkowe problemy stwarzają ceny energii. Zdaniem eksperta, na tym tle inflacja czy waloryzacja składek do ZUS-u to raczej małe wyzwanie. Rosnąca płaca minimalna to także raczej nie jest problem dotyczący większości JDG. Tutaj mamy zwykle do czynienia z większymi zarobkami.

– Podnoszenie płacy minimalnej stanowi problem dla podmiotów, do których rekrutowani są kandydaci z niskimi kwalifikacjami zawodowymi. Praca takich osób staje się dużym kosztem dla firm, aby kalkulowała się przy dzisiejszych cenach. W przypadku części branż jesteśmy blisko bariery popytu. Oferowane towary czy usługi zaczynają być za drogie, aby były akceptowane przez klientów. To też jest czynnik, który zmniejsza chęć do podjęcia działalności przez potencjalnych przedsiębiorców – dodaje główny ekonomista KIG.

Przeszło 34,6 tys. ww. wniosków dotyczyło firm, które nie wskazały obszaru wykonywania działalności (rok wcześniej – 33,9 tys.). Z kolei analizując dane obejmujące województwa, można zauważyć, że najwięcej takich zgłoszeń miało związek z mazowieckim – ok. 7,5 tys. (I kw. ub.r. – ok. 8,3 tys.).

– To nie jest kwestia niechęci do podawania informacji o miejscu prowadzenia działalności. Przedsiębiorcy nie muszą tego robić, co wynika z obowiązujących przepisów. Dla części osób stanowi to udogodnienie, a z rozwiązania tego korzysta coraz więcej rejestrujących firm – podkreśla Piotr Soroczyński.

Z danych resortu wynika też, że w I kw. br. do rejestru CEIDG wpłynęło 45,3 tys. wniosków o wznowienie jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 9,2% więcej niż od stycznia do marca 2023 roku. Wówczas takich przypadków zarejestrowano prawie 41,5 tys. Według Adriana Parola, ten wzrost świadczy o lepszych nastrojach wśród przedsiębiorców. Oni liczą na poprawę sytuacji wynikającą ze zmiany rządu, a także polityki gospodarczej i zagranicznej. Jak przekonuje ekspert, wpływ na ww. dane ma również zauważalne zahamowanie inflacji, która znacząco utrudniła prowadzenie działalności gospodarczej.

– Większa liczba wznawianych działalności to przede wszystkim sygnał poprawy aktywności gospodarczej. Dane REGON z GUS wskazują, że to w dużej mierze zasługa firm handlowych, przemysłowych oraz podmiotów prowadzących działalność edukacyjną. To bezpośredni efekt większych wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych – analizuje dr Rybacki.

Z kolei Piotr Soroczyński zwraca uwagę na to, jak różna była sytuacja gospodarcza w analizowanych okresach. W I kwartale 2023 roku byliśmy mniej więcej w środku najtrudniejszego okresu dla przedsiębiorców. Wtedy jeszcze PKB liczony rok do roku był ujemny. Przedsiębiorcy wnioskowali więc o zawieszenie działalności. Wiedzieli bowiem, że nie będą w stanie sprostać warunkom rynkowym. Natomiast od pewnego czasu jest więcej nadziei, koniunktura stopniowo się poprawia. I to przekłada się też na liczbę wniosków dotyczących wznowienia działalności gospodarczej.

– W najbliższych miesiącach na pewno będzie więcej otwieranych i wznawianych JDG niż ostatnio. Możemy się tego spodziewać przede wszystkim w województwach o wyższym poziomie uprzemysłowienia. A biorąc pod uwagę sektory gospodarki, należy przewidywać, że wzrosty nastąpią w usługach związanych z budownictwem – prognozuje mec. Adrian Parol.

Dr Jakub Rybacki również stwierdza, że kolejne miesiące powinny sprzyjać większej liczbie wniosków o otwieranie oraz przywracanie zawieszonych działalności. Ekspert z PIE uważa, że 2024 rok zapewne będzie znacznie lepszy niż 2023. I dodaje, że dotychczas przybywało głównie firm usługowych, natomiast słabiej prezentowała się sytuacja w przemyśle i budownictwie. Teraz te dwa sektory powinny nadganiać braki, choćby w związku z poprawą sytuacji na rynku mieszkaniowym.

(MN, Maj 2024 r.)

Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji.
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.

GUS: Dynamika produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2024 roku

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Dynamika produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2024 roku”.

Jak czytamy w raporcie GUS, w kwietniu br. produkcja sprzedana przemysłu była wyższa o 7,9% w porównaniu z kwietniem ub. roku, kiedy notowano spadek o 6,4% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego, natomiast w porównaniu z marcem br. spadła o 2,2%. W okresie styczeń – kwiecień br. produkcja sprzedana przemysłu była o 0,9% wyższa w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku, kiedy notowano spadek o 2,2% w stosunku do porównywalnego okresu poprzedniego roku.
Pełna treść raportu znajduje się na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

GUS: Wykorzystanie małych turystycznych obiektów noclegowych w 2023 roku

adeolu-eletu-38649-unsplashGłówny Urząd Statystyczny opublikował raport pt. „Wykorzystanie małych turystycznych obiektów noclegowych w 2023 roku”.

Jak czytamy w raporcie GUS, z turystycznych obiektów noclegowych posiadających mniej niż 10 miejsc noclegowych w 2023 r. skorzystało 1,7 mln turystów. Udzielonych zostało im 5,7 mln noclegów. Stopień wykorzystania miejsc noclegowych w tego typu obiektach wyniósł 22,4%.

Wyniki prezentowane w niniejszej informacji sygnalnej opracowano na podstawie rocznego badania reprezentacyjnego pokoi gościnnych i kwater agroturystycznych posiadających mniej niż 10 miejsc noclegowych. – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: GUS.

W I kw. br. samozatrudnieni złożyli blisko 56 tys. wniosków o zamknięcie firm

przedsiebiorcy
Od stycznia do marca br. liczba wniosków dotyczących zamknięcia jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) była o przeszło 6% mniejsza niż w analogicznym okresie 2023 roku. Prawie 20% ww. przypadków dotyczyło firm bez wskazanego miejsca wykonywania działalności, a niespełna 13% – województwa mazowieckiego. W tym samym okresie o 2% wzrosła liczba wniosków dotyczących zawieszenia działalności. Eksperci, analizując powyższe dane i bieżącą sytuację na rynku, twierdzą, że w najbliższych miesiącach sytuacja powinna lekko się poprawiać, ale raczej nie ma co oczekiwać, że nagle wybuchnie boom na „odmrażanie” działalności lub drastycznie zmienią się liczby w kwestii zamykania firm. Jednocześnie znawcy tematu zapowiadają, że będzie lepiej niż rok temu.

Jak wynika z danych udostępnionych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), w I kw. 2024 roku do rejestru CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) wpłynęło blisko 56 tys. wniosków dotyczących zakończenia jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 6,2% mniej niż w analogicznym okresie 2023 roku, kiedy takich przypadków było prawie 60 tys. Dr Błażej Podgórski z Katedry Finansów Akademii Leona Koźmińskiego informuje, że w Polsce jest zarejestrowanych około 3,5 mln JDG. Zdaniem eksperta, dane wskazują na różnicę na poziomie jednego promila.

Te statystyki są spójne z obrazem sytuacji polskiej gospodarki w ostatnich latach. Pierwszy kwartał ubiegłego roku był szczególnie trudny dla przedsiębiorców. Miało to związek z apogeum presji kosztowej, wynikającej w szczególności z wysokich cen energii. Jednocześnie firmy mierzyły się ze słabością popytu, zarówno w kraju, jak i za granicą. O trudności ówczesnej sytuacji najlepiej świadczy fakt, iż polska gospodarka znajdowała się wówczas w recesji – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Z kolei 10,9 tys. ww. wniosków z I kw. br. dotyczyło firm, które nie wskazały miejsca wykonywania działalności (rok wcześniej – 9,6 tys.). Patrząc na dane obejmujące województwa, najwięcej takich przypadków miało miejsce w mazowieckim – 7,2 tys. (rok wcześniej – prawie 8 tys.). Jak podkreśla dr Podgórski, gospodarka i biznes ewoluują. Wiele przedsiębiorstw działa w wirtualnym środowisku. Są to oczywiście podmioty z szeroko pojętej branży IT, ale i te korzystające z marketplace’ów, jak np. Allegro.

Osoby dokonujące rejestracji działalności gospodarczej w CEIDG nie mają obecnie obowiązku wskazania stałego adresu, pod którym ją prowadzą. Wystarczy bowiem tylko podanie adresu korespondencyjnego. Można przypuszczać, że na pominięcie tej informacji decydują się osoby prowadzące tzw. działalność mobilną lub też świadczące usługi w lokalu klienta. Prawdopodobnie w części przypadków jej zasięg przekracza granice pojedynczego województwa. Z tego wynika takie zachowanie – dodaje Łukasz Kozłowski.

Dane resortu pokazują również, że w I kw. br. do rejestru CEIDG wpłynęło 91,5 tys. wniosków o zawieszenie JDG. To o 2% więcej niż w analogicznym okresie 2023 roku, kiedy takich przypadków było 89,6 tys. W opinii Adriana Parola, radcy prawnego i doradcy restukturyzacyjnego, w przypadku tego wzrostu kluczowe znaczenie ma nadzieja na poprawę sytuacji gospodarczej. Część przedsiębiorców wstrzymała się z decyzją o likwidacji biznesu, oczekując na lepsze czasy. Ekspert zaznacza, że z reguły zawieszenie JDG trwa 3-4 miesiące. Jednak konkretny wpływ na taki krok może mieć profil działalności.

Jednym z czynników implikujących zawieszenia jest zmiana przepisów dotyczących składek zdrowotnych. Przed Polskim Ładem premiera Morawieckiego większość kosztów ubezpieczenia zdrowotnego można było odpisać od podatku. Natomiast po tej nowelizacji składki ZUS w zdecydowany sposób dociążyły prowadzenie działalności gospodarczej. Jednak polski biznes stoi na solidnych fundamentach. A dane dotyczące zawieszeń, jak i zamknięć działalności, wykazują bardziej na naturalną fluktuację niż realne zmiany – stwierdza dr Podgórski.

Do tego Łukasz Kozłowski zaznacza, że na początku roku następuje ograniczenie aktywności m.in. w branży budowlanej, rolniczej, handlowej, a także w niektórych segmentach turystyki. W związku z tym część przedsiębiorców decyduje się na zawieszenie działalności gospodarczej, co pozwala ograniczyć ponoszone koszty w tym czasie. W uzupełnieniu doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński z kancelarii prawa gospodarczego GKPG dodaje, że z reguły początek roku sprzyja robieniu różnego rodzaju wewnętrznych bilansów i podsumowań. Wówczas, jeśli „nie spinają się dochody”, zapada decyzja o zawieszeniu. A to z reguły jest pierwszy poważny krok do zamknięcia firmy.

Wszelkie znaki wskazują na to, że w najbliższych miesiącach nastąpi zmniejszenie liczby zamykanych i zawieszanych JDG. Wpływ na to będzie miało ożywienie gospodarcze, wynikające z dopływu unijnych środków, który wcześniej był mocno zahamowany. Jednocześnie w gastronomi może być więcej zamknięć działalności, przede wszystkim ze względu na koszty nośników energii i pracy, które cały czas przecież rosną – dodaje Adrian Parol.

Według Łukasza Kozłowskiego, w następnych miesiącach możemy spodziewać się nieznacznego spadku liczby zamykanych i zawieszanych działalności gospodarczych. To powinno mieć związek ze stopniową poprawą koniunktury gospodarczej oraz ponownym wzrostem popytu na rynku. Zdaniem eksperta, największa poprawa może nastąpić w przypadku tych branż, w których ubiegłoroczne wyniki były relatywnie najsłabsze. Wśród nich można wymienić budownictwo, przemysł oraz administrowanie i działalność wspierającą.

Patrząc obecnie na krajową gospodarkę, można mieć wrażenie, że w kolejnych miesiącach tego roku przedsiębiorcy będą rzadziej zamykać swoje jednoosobowe biznesy. Jednocześnie częściej będą chcieli „odmrażać” te, które wcześniej zostały zawieszone. Natomiast nie spodziewam się, aby to było jakieś znaczące tąpnięcie w tej kwestii. Raczej będzie to symboliczne kilka procent, ale z pewnością będzie to lepiej wyglądało niż rok temu, kiedy w gospodarce szalała wysoka inflacja. Do tego najczęściej będzie to dotyczyło dużych i średnich miast – podsumowuje Łukasz Goszczyński.

(MN, Maj 2024 r.)
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.

Miesięczna informacja GUS o podmiotach gospodarki narodowej w rejestrze REGON – kwiecień 2024

mari-helin-tuominen-38313-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował miesięczną informację o podmiotach gospodarki narodowej w rejestrze REGON za kwiecień 2024 roku.

Jak informuje GUS, miesięczna informacja o podmiotach gospodarki narodowej w rejestrze REGON (bez osób fizycznych prowadzących wyłącznie indywidualne gospodarstwa rolne) prezentuje dane o liczbie i strukturze podmiotów gospodarki narodowej wpisanych do rejestru REGON na koniec danego miesiąca na tle odpowiednich danych według stanu na koniec miesiąca poprzedniego.
Więcej informacji o podmiotach gospodarki narodowej w rejestrze REGON według stanu na koniec roku i półrocze zawiera publikacja „Zmiany strukturalne grup podmiotów gospodarki narodowej w rejestrze REGON”.
Pełna informacja znajduje się na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

GUS: Komunikat w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w pierwszym kwartale 2024 roku

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował komunikat w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w pierwszym kwartale 2024 roku.

GUS opublikował Komunikat Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 13 maja 2024 r. w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w pierwszym kwartale 2024 r.

Jak czytamy w opublikowanym komunikacie, na podstawie art. 20 pkt 2 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2023 r. poz. 1251, 1429 i 1672), przeciętne wynagrodzenie w pierwszym kwartale 2024 r. wyniosło 8147,38 złotych.
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Rejestracje i upadłości przedsiębiorstw w I kwartale 2024 roku wg GUS

analizaGłówny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Rejestracje i upadłości przedsiębiorstw w I kwartale 2024 roku wg GUS”.

Jak czytamy w raporcie GUS, w I kwartale 2024 roku odnotowano 92 031 rejestracji przedsiębiorstw, tj. o 4,4% mniej niż w analogicznym okresie ub. roku oraz 100 upadłości, tj. o 18,0% mniej niż w I kwartale 2023 roku.
Liczba rejestracji przedsiębiorstw w I kwartale 2024 roku wyniosła 92 031 wobec 96 274 w analogicznym okresie roku poprzedniego. Największy spadek liczby rejestracji nastąpił w sekcjach: informacja i komunikacja (o 21,3%) oraz przemysł (o 8,4%). Wzrost liczby rejestracji zaobserwowano tylko w usługach (o 2,1%) oraz w pozostałych sekcjach (o 2,4%).
Pełna treść raportu znajduje się na oficjalnej stronie GUS.
Źródło: GUS.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company

Barometr Nastrojów Konsumenckich_Polska_kwiecień 2024
Kwiecień to czwarty kolejny miesiąc, w którym wskaźnik Barometru Nastrojów Konsumenckich w Polsce utrzymuje się na plusie. Od stycznia wynik niemal się nie zmienił, na co z pewnością przychylnie patrzą producenci i detaliści. Takie dane płyną z najnowszych badań GfK – An NIQ Company.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, w kwietniu 2024 r. wyniósł 1,3 pkt, co oznacza minimalny spadek, o 0,6 jednostki w stosunku do marca.
Wciąż w dużo gorszych nastrojach konsumenckich znajdują się przedstawiciele większości państw unijnych. W ich przypadku średnia wyniosła -13,7, czyli niemal dokładnie tyle samo co przed miesiącem.

– Wskaźnik barometru nastrojów konsumenckich od czterech miesięcy niemal nie drgnął, ale jest to „nuda”, na którą handel i cała gospodarka czekały od dawna. Rynek złapał oddech i niewiele wskazuje, by w najbliższych miesiącach sytuacja istotnie się poprawiła lub pogorszyła. Znaczących zmian nie dostrzegamy ani na rynku pracy, ani w koniunkturze najważniejszych sektorów przemysłu. Spokojniej zrobiło się także w geopolityce. Ostatnie lata pokazały nam jednak, że pewne jest wyłącznie to, że nic nie jest pewne. Tym bardziej cieszy długi okres spokoju i brak radykalnych zmian, do których zdążyliśmy się już przyzwyczaić – mówi Barbara Lewicka, Senior Director w GfK – An NIQ Company.

Źródło: GfK – An NIQ Company (fragment raportu).

Pracownicze Plany Kapitałowe w 2023 roku wg GUS

g-crescoli-365895-unsplash
Główny Urząd Statystyczny opublikował raport o nazwie „Pracownicze Plany Kapitałowe w 2023 roku”.

Jak informuje  GUS, aAktywa netto funduszy zdefiniowanej daty pracowniczych planów kapitałowych (PPK) na koniec 2023 r. wyniosły 21,8 mld zł, w porównaniu do 12,0 mld zł na koniec 2022 r. Środki gromadzone w PPK są inwestowane w funduszach inwestycyjnych, tzw. funduszach zdefiniowanej daty (2 Rok przyporządkowany do nazwy danego funduszu (zdefiniowana data funduszu) określa rok, w którym wiek 60 lat osiągają osoby urodzone w roku stanowiącym środek przedziału roczników, dla których dany fundusz zdefiniowanej daty jest właściwy.). Osoby rozpoczynające oszczędzanie w PPK są automatycznie przypisywane do konkretnej kategorii funduszy zdefiniowanej daty w oparciu o datę urodzenia.
Pełna treść raportu dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.

Frankowicze wciąż nie odpuszczają – w I kwartale br. złożyli ponad 23 tys. pozwów

frank-sady (1)
Jak wynika z danych zebranych z 47 sądów okręgowych, w I kwartale 2024 r. wpłynęło do nich w sumie ok. 23,2 tys. spraw złożonych przez posiadaczy kredytów frankowych. To o prawie 24% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W rozbiciu na miasta nadal najwięcej spraw wpływa do SO w Warszawie, ale mimo to widać spadek rdr. o 34,1%. Kolejny pod względem ilości wpływów jest SO w Gdańsku ze wzrostem o 48,8% rdr. Następny jest SO w Poznaniu ze zwyżką o 51,3%. Jak twierdzą eksperci, spadek w stolicy wynika z nowelizacji prawa. Teraz sprawy składane są do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania konsumenta, a nie dla siedziby banku. Dlatego Warszawa traci ruch na rzecz innych sądów. Do tego prawnicy zwracają uwagę na to, że przez ww. sytuację problemy zaczynają się w innych jednostkach, szczególnie tych mniejszych.

Wciąż dwucyfrowe wzrosty

Polacy nadal chętnie kierują do sądów pozwy przeciwko bankom, w których mają kredyty hipoteczne, denominowane we franku szwajcarskim. Z danych pochodzących z 47 sądów okręgowych w całej Polsce wynika, że w I kw. br. wpłynęło do nich ok. 23,2 tys. takich spraw. To o prawie 24% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich ok. 18,7 tys.

– Na liczbę spraw w sądach dot. kredytów indeksowanych i denominowanych wpływa wiele kwestii, w tym stosunkowo już ugruntowane orzecznictwo, będące pokłosiem orzeczeń TSUE czy Sądu Najwyższego. W efekcie większość frankowiczów uzyskuje obecnie korzystne dla siebie rozstrzygnięcia. Ponadto znaczenie mają także czynniki ekonomiczne, jak niska opłata od pozwu, dostępność sądu czy też czas trwania postępowania – mówi radca prawny Agnieszka Dudek, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito.

Zdaniem mec. Wojciecha Wandzela, nie liczba wyroków, ale ich treść jest decydująca dla oceny sytuacji prawnej banków i frankowiczów. – Sektor bankowy jest przygotowany na skutki tego typu spraw. Zwiększenie ich liczby wywołane jest korzystnym dla konsumentów orzecznictwem. To zachęca dotychczas niezdecydowane osoby do wnoszenia pozwów do sądów. Ich rosnąca ilość będzie wydłużała czas oczekiwania na rozpoznanie. Nie da się tego uniknąć wobec braku wzrostu liczby sędziów, do których te sprawy trafiają i także dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zawarcie z bankiem ugody – dodaje prawnik.

Widoczne spadki w Warszawie

Analizując dane z poszczególnych sądów okręgowych, widać, że w I kw. najwięcej spraw frankowych wpłynęło do SO w Warszawie – 3818 (rok wcześniej – 5796, spadek o 34,1% rdr.). Na drugim miejscu znalazł się SO w Gdańsku – 2203 (w I kw. 2023 – 1481, wzrost o 48,8% rdr.). Na trzeciej pozycji uplasował się SO w Poznaniu – 2028 (1340 przed rokiem, 51,3% na plusie rdr.). Kolejny jest SO Warszawa-Praga w Warszawie z wynikiem 1898 nowych spraw (1216 rok temu, skok o 56,1% rdr.). Dalej widać Wrocław – 1475 (582, +153,4% rdr.), Kraków – 1206 (775, +55,6% rdr.), jak również Szczecin – 1010 (789, +28% rdr.).

– Tego typu umów było ok. 900 tysięcy. Nieliczne banki oferują atrakcyjne ugody, zatem nie dziwi stały wpływ nowych spraw. Pomimo kilkuletniej już popularności tematu, większość kredytobiorców nadal nie zdecydowała się ani na wystąpienie do sądu, ani na ugodę – komentuje adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal. – Jeszcze przez kilka lat można oczekiwać wpływu spraw na poziomie kilkudziesięciu tysięcy rocznie – stwierdza ekspert.

Prawnicy zauważają też, że wyroki TSUE z września i grudnia 2023 roku sprawiły, iż częściej udzielane jest zabezpieczenie w postaci zawieszenia płatności rat. Skoro bowiem w trakcie procesu nie trzeba płacić comiesięcznych rat kredytu, to czas trwania postępowania przestał zniechęcać do wniesienia pozwu. Niektóre banki dostrzegły tę niekorzystną sytuację i zaczęły proponować atrakcyjniejsze ugody.

– Wzrost liczby spraw w sądach to wyraźny sygnał dla sektora bankowego, że przyszedł czas na zmiany i bardziej etyczne podejście do kwestii kredytów hipotecznych – zwraca uwagę Adrian Goska, radca prawny z Kancelarii SubiGo. – Sprawy frankowe są coraz bardziej widoczne w społeczeństwie, bo generują dla sektora bankowego określone problemy. To z kolei może przynieść długoterminowe zmiany w sposobie, w jaki banki muszą podchodzić do swoich klientów – przewiduje mec. Goska.

Na zmianę liczby pozwów w Sądzie Okręgowym w Warszawie wpływ miała przede wszystkim nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego. Wprowadziła zasadę, że wytoczenie sprawy dotyczącej kredytu frankowego musi się odbywać wyłącznie przed sądem w miejscu zamieszkania konsumenta. Wcześniej można było to zrobić przed sądem właściwym według siedziby banku albo miejsca zamieszkania konsumenta. Dlatego tak wiele spraw trafiało właśnie do Warszawy, gdzie mieszczą się centrale licznych instytucji finansowych.

– Celem nowelizacji było odciążenie tzw. wydziału frankowego w Warszawie i przekierowanie spraw do innych sądów. Jednak nowelizacja budziła szereg wątpliwości. Pojawiały się głosy, że lokalne sądy nie będą do końca przygotowane do rozpatrywania tego typu spraw – wyjaśnia mec. Agnieszka Dudek. – Kredytobiorcy dość często decydowali się na złożenie pozwu do Sądu Okręgowego w Warszawie, z uwagi na jego prokonsumencką linię orzeczniczą i tamtejszy wydział, wyspecjalizowany wyłącznie w tego typu sprawach – dodaje ekspertka.

Inne sądy mogą mieć problem

Jednak taka zmiana wytworzyła oczywiste problemy. Radca Prawny Adrian Goska dostrzega, że przekierowanie spraw do lokalnych sądów okręgowych przyniosło liczne wyzwania. – Mniejsze sądy mogą nie być przygotowane na nagły wzrost liczby skomplikowanych spraw finansowych. To z kolei może wpłynąć na długość trwania procesów i ogólną efektywność sądów – twierdzi ekspert z Kancelarii SubiGo. – Podczas gdy obciążenie sądów w dużych miastach staje się coraz słabsze, mniejsze ośrodki mogą doświadczać zwiększonego nacisku. To może negatywnie wpłynąć na ogólnokrajową sprawność rozpatrywania spraw – ostrzega mec. Goska.

Opinie co do tego, jak będą wyglądały kolejne miesiące pod względem liczby spraw, są podzielone. W ocenie mec. Wojciecha Wandzela, należy spodziewać się, że napływ nowych pozwów w końcu ulegnie zmniejszeniu, bowiem ci frankowicze, którzy chcieli wystąpić przeciwko bankom, w dużej mierze już to zrobili. Z kolei mec. Agnieszka Dudek uważa, że nic nie wskazuje na to, żeby w tym roku ilość spraw frankowych miała się zmniejszyć.

– W kancelariach nadal widać duże zainteresowanie klientów sporami frankowymi. Oczywiste jest, że konsekwencją nowelizacji będzie mniejsza ilość spraw toczących się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Pozwy, które dotychczas mogłyby tam trafić, będą rozpatrywane przez pozostałe, inne sądy w całej Polsce – zauważa ekspertka.

Natomiast mec. Jakub Bartosiak spodziewa się w 2024 roku wpływu nowych spraw na poziomie zbliżonym do ub.r. Nie będą jednak zaskoczeniem zmiany +/- 10% w każdą ze stron. – Będzie to zależało m.in. od tego, jaką linię obiorą frankowicze, ale także od przedstawianych przez banki propozycji ugód. W 2023 roku, szczególnie w jego końcówce, widać było zmianę w tym zakresie. Pojawiły się sensowne oferty, które frankowicze zaczęli brać na poważnie – podsumowuje ekspert z MBM Legal.

© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.
materiał prasowy

Cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce w listopadzie 2023 roku wg GUS

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce w listopadzie 2023 roku”.

Jak czytamy w raporcie GUS, na koniec listopada 2023 r. udział cudzoziemców w ogólnej liczbie wykonujących pracę wyniósł 6,6%. Obcokrajowcy wykonujący pracę w listopadzie 2023 r. pochodzili z ponad 150 państw.
Na koniec listopada 2023 r. cudzoziemców wykonujących pracę było 1020,8 tys. W tej liczbie 399,5 tys. stanowili cudzoziemcy realizujący umowy cywilnoprawne. – podsumowuje GUS.

Źródło: GUS.

Państwo ściąga od Polaków coraz więcej z podatku Belki

gotowka (1)
Jak wynika z danych udostępnionych przez Ministerstwo Finansów, w ubiegłym roku do skarbu państwa wpłynęło nieco ponad 9 mld złotych z tzw. podatku Belki. Był to o blisko 58% większy przychód niż w 2022 roku. Natomiast w porównaniu z 2021 rokiem widać wzrost już o przeszło 118%. Co więcej, uzyskana ostatnio kwota jest o ponad 8% większa od przedstawionej w nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 rok. Analizując dostępne dane, eksperci prognozują, że w tym roku suma wpływów z ww. podatku prawdopodobnie będzie zbliżona do tej z ub.r. Choć są i głosy, że może być nawet większa niż ubiegłoroczna. Wszystko ma zależeć od tego, jakie finalnie zmiany dokona rząd i na ile one w praktyce się sprawdzą.

Według danych Ministerstwa Finansów, w 2023 roku wpływy z tzw. podatku Belki wyniosły 9,069 mld zł. To o 57,7% więcej niż w 2022 roku, kiedy z tego tytułu uzyskano 5,752 mld zł. Natomiast porównując ubiegłoroczne wyniki z tymi z 2021 roku, widzimy wzrost już o 118,4%. Wówczas była to kwota 4,153 mld zł.

– Tak znaczący wzrost wpływów z podatku Belki wynika z dwóch czynników. Po pierwsze, stopy procentowe. Na koniec 2020 roku były na poziomie 0,1%, rok później wyniosły 1,75%, a po kolejnych dwunastu miesiącach – 6,75%. Odsetki od oszczędności zgromadzonych na kontach istotnie wzrosły, a w ślad za tym wzrósł podatek, którego podstawą są odsetki. Po drugie, wolumen oszczędności na kontach. Rosną wynagrodzenia, co przy wzroście skłonności do oszczędzania oznacza, że duża ich część pozostaje na rachunkach bankowych. Oszczędzamy więcej, aby odbudować oszczędności nadszarpnięte w trakcie pandemii. Równocześnie istotny jest czynnik ostrożnościowy – niestabilne otoczenie zewnętrzne – komentuje dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton.

Zdaniem Marka Niczyporuka, radcy prawnego i doradcy podatkowego z Kancelarii Ars AEQUI, trudno na podstawie ww. danych stwierdzić, czy Polacy więcej oszczędzają, czy też lepiej zarabiają z tytułu udziałów w zyskach spółek. W opinii eksperta, możliwe jest, że osoby inwestujące w spółki czy prowadzące działalność w ramach spółek chętniej obecnie wypłacają z nich zyski w postaci dywidend. Takiemu trendowi sprzyja chociażby fakt, że coraz więcej podmiotów przechodzi na tzw. CIT estoński, który pozwala kumulować zyski i je wypłacać bez realnego podwójnego opodatkowania.

– Oszczędności Polaków przechowywane są przede wszystkim w bankach, na rachunkach bieżących lub lokatach oszczędnościowych. Na wysokość oprocentowania depozytów przede wszystkim ma wypływ inflacja. Jej wzrost w okresie ostatnich kilku lat był wysoki, maksymalna wartość wyniosła aż 18,4% wiosną 2023 roku. To sprawiło, że zwiększyły się odsetki, a tym samym wzrosła kwota odprowadzanego od nich podatku – analizuje dr Krzysztof Biernacki z Katedry Rachunkowości Finansowej, Podatków i Audytu na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Ubiegłoroczne wpływy z tzw. podatku Belki były o 8,3% wyższe od zakładanych. W nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 rok przewidywano bowiem wpływy z tego tytułu w wysokości 8,378 mld zł. Jak stwierdza dr Mrowiec, to niewątpliwie zauważalna kwota w sumie dochodów budżetu państwa, zaplanowanych w 2024 roku. Jednocześnie ekspert zaznacza, że w ostatnich latach poziom odsetek od depozytów był niższy od inflacji. W efekcie obywatele, których dochody zostały już opodatkowane, zanim trafiły na ich konta, zapłacili tzw. podatek inflacyjny, a od niego jeszcze tzw. podatek Belki.

– Jeżeli uwzględnimy poziom inflacji w połączeniu z podatkiem od odsetek, to w wielu przypadkach podatnicy tracili na sile nabywczej swoich oszczędności, mimo dużych nominalnych wartości odsetek i w konsekwencji podatku. Wiarygodność założeń w wysokości wpływów z tytułu podatku od odsetek w przyszłości uzależniona będzie od inflacji. W chwili obecnej jest ona bardzo niska, ale ekonomiści prezentują rozbieżne oceny co do jej kształtowania się w dalszej części 2024 roku – podkreśla dr Biernacki z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Patrząc na dane za ubiegły rok, ok. 6,215 mld zł wyniósł zryczałtowany podatek dochodowy od przychodów z odsetek lub innych przychodów od środków pieniężnych zgromadzonych na rachunku podatnika lub w innych formach oszczędzania, przechowywania lub inwestowania oraz od dochodu z tytułu udziału w funduszach kapitałowych (art. 30a ust. 1 pkt 3 i 5 ustawy PIT). Z kolei ok. 2,855 mld zł to podatek dochodowy od dochodów z odpłatnego zbycia papierów wartościowych lub pochodnych instrumentów finansowych, w tym z realizacji praw wynikających z tych instrumentów, z odpłatnego zbycia udziałów (akcji) oraz z tytułu objęcia udziałów (akcji) za wkład niepieniężny w postaci innej niż przedsiębiorstwo lub jego zorganizowana część (art. 30b ww. ustawy). Prognozy w nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 r. z ww. tytułów wyniosły odpowiednio 5,376 mld zł i 3,002 mld zł.

– Trudno jednoznacznie określić, dlaczego rzeczywiste wpływy są tak znacząco inne od prognozowanych. Być może Polacy zaczynają więcej oszczędzać i jednocześnie mniej chętnie pozbywają się pasywnych źródeł przychodów, jakie dają udziały i akcje. To świadczyłoby o mniejszej tendencji do konsumpcji, a większej do akumulacji w związku z odczuciem zbliżających się trudnych czasów – podkreśla ekspert z Kancelarii Ars AEQUI.

W przestrzeni publicznej coraz więcej mówi się na temat potrzebnych zmian w tzw. podatku Belki. Jak zaznacza Marek Niczyporuk, według przedstawianych założeń, docelowo miałoby dojść do zmniejszenia obciążeń podatkowych odnośnie zysków kapitałowych. Zasadnicza zmiana miałaby polegać na wprowadzeniu kwot wolnych od opodatkowania z oszczędności oraz z inwestycji kapitałowych. W opinii eksperta, proponowane rozwiązania byłyby korzystne i mogłyby mieć wpływ na większą popularność oszczędzania. Ale jednocześnie obawia się on, że nowe przepisy mogą skomplikować kwestie rozliczeń podatku, który przy dotychczasowej jednolitej stawce i prostocie rozliczenia jest wartością dodaną. Ekspert z Kancelarii Ars AEQUI spodziewa się wzrostu, a nie spadku wpływów z PIT. Przy założeniu, że projektowane zmiany wejdą w życie i nie wpłyną na skomplikowanie rozliczeń, a ponadto społeczeństwo będzie wykazywać tendencje do oszczędzania.

– Średnioroczny poziom stóp procentowy RPP będzie w tym roku nieco niższy niż w 2023 roku. W ubiegłym roku do września stopa referencyjna wynosiła 6,75%, w październiku – 6%, a od października 5,75%. W tym roku będzie to najprawdopodobniej niezmiennie 5,75%, ale jednak z ryzykiem obniżki w dalszej części roku, zaś wolumeny urosną. Te dwa trendy w dużej mierze będą się znosić, więc w 2024 roku suma wpływów z podatku Belki prawdopodobnie będzie zbliżona do tej z 2023 roku – podsumowuje dr Mrowiec.

© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.
materiał prasowy

Dlaczego najwięcej wydajemy w centrach handlowych?

Efektywnosc_centrow_handlowych
W większość kategorii produktowych ponad 60% budżetu na zakupy Polacy wydają w centrach handlowych wynika z raportu „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” zrealizowanego przez międzynarodową agencję badawczą GFK, pod patronatem Polskiej Rady Centrów Handlowych. Z przeprowadzonego badania wynika również, że sklepy w centrach handlowych cechuje bardzo wysoki współczynnik konwersji, co oznacza, że wielu klientów wchodzących do lokalu w galerii dokonuje zakupu podczas wizyty. W większości kategorii produktowych ponad 50% takich wizyt kończy się zakupem.

– Dzięki badaniu „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” uzyskaliśmy realną wiedzę na temat tego jak Polacy wydają swój budżet na zakupy. To, że w większości kategorii produktowych w ponad 60% trafia on do sklepów w centrach handlowych wskazuje na siłę tego sektora handlu i jego efektywność sprzedażową. Z kolei analizując to, czego klienci najchętniej szukają i kupują branża może jeszcze lepiej zrozumieć ich potrzeby i dopasować do nich swoją ofertę – mówi Marcin Klammer, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

– Polacy bardzo chętnie robią zakupy w centrach handlowych, zostawiając w nich większość swojego o budżetu na wydatki. W zależności od kategorii produktu jest to od 26% w przypadku zakupów spożywczych (tu królują sklepy wolnostojące), aż do 78% wydatków w przypadku artykułów wystroju i wyposażenia wnętrz. Do bardzo popularnych kategorii kupowanych w centrach handlowych należą też obuwie i akcesoria skórzane (69%), odzież (68%), sport i elektronika (po 66%). Pokazuje to wyraźnie jak ważną i silną pozycję ma handel stacjonarny a szczególnie centra handlowe, skupiające pod swoimi dachami najlepsze marki i tworzące destynacje zakupowe, ciągle silne i pełniące znaczącą rolę w handlu omnikanałowym – komentuje Przemysław Dwojak, Senior Director w GfK.

Dlaczego to w centrach handlowych Polacy najchętniej zostawiają swoje pieniądze? Większość pytanych o to klientów docenia przede wszystkim możliwość zobaczenia, sprawdzenia czy przymierzenia towaru przed zakupem. To, jako zaletę zakupów w centrum handlowym, wskazało aż 63% respondentów. Badani zwracali też uwagę na szeroką ofertę na różnych poziomach cenowych (45%) oraz wygodę i efektywność zakupów w galeriach handlowych (42%).

Warto też spojrzeć na wyniki badania z punktu widzenia potencjalnego najemcy powierzchni handlowej. Badanie udowadnia wysoką efektywność centrów handlowych jako kanału sprzedaży. W większości kategorii produktowych ponad 50% wizyt klientów w sklepie stacjonarnym kończy się zakupem. Zdecydowany prym w tym zakresie wiodą produkty z kategorii zdrowie i uroda (75%), artykuły dla dzieci (70%) oraz odzież (64%).

Wyniki badania „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” wskazują również, że około 40 tysięcy sklepów, zlokalizowanych w 600 centrach handlowych, odpowiada za około 40% obrotów handlu detalicznego (udział w handlu w 105 badanych centrach handlowych GfK oszacowało na 40,9%), a na ponad 60 tys. sklepów internetowych przypada około 8,5% obrotów.

Badanie swoim zasięgiem objęło 105 centrów handlowych o różnej charakterystyce. Obiekty te przekazały na potrzeby badania pełne dane dotyczące liczby i struktury najemców, odwiedzalności obiektów i obrotów osiąganych w poszczególnych kategoriach, pozwalające na wnioskowanie o skali i zakresie zachowań omnikanałowych. Dodatkowo firma GfK wykorzystała dane dotyczące populacji klientów w obszarze oddziaływania każdego z analizowanych obiektów, ich siły nabywczej w handlu tradycyjnym i w e-commerce. Przeprowadzono także wywiady exit-poll na próbie 5071 respondentów w 12 centrach handlowych reprezentujących różne typy obiektów oraz ogólnopolskie badanie online na próbie 2500 respondentów. Dzięki temu, badanie GfK jest największą i najbardziej wiarygodną analizą zachowań omnikanałowych w centrach handlowych, dającą rzetelny obraz całej branży.

GfK (Growth from Knowledge) to jedna z największych firm badawczych na świecie, zatrudniająca ponad 10 000 ekspertów, którzy każdego dnia analizują w jaki sposób żyją, myślą i kupują konsumenci. Precyzyjne dane GfK, w połączeniu z zaawansowanymi możliwościami sztucznej inteligencji, stale poszerzają dostęp do błyskawicznego pozyskiwania unikalnych, wartościowych statystyk. Gromadzone, starannie wyselekcjonowane informacje napędzają marketing, a także wzmacniają sprzedaż i efektywność organizacyjną klientów oraz partnerów biznesowych.

Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH) jest stowarzyszeniem not-for-profit, zrzeszającym ponad 200 członków działających w branży miejsc handlu i usług. To wiodąca organizacja pozarządowa, działająca na rzecz rozwoju branży, wspierająca i reprezentująca członków w środowisku biznesowym, politycznym i społecznym w celu tworzenia nowoczesnych miejsc handlu, usług, kultury i unikatowych doświadczeń konsumenckich.

materiał prasowy

Mikroprzedsiębiorstwa i małe firmy pełne obaw przed rosnącymi kosztami działalności i nierzetelnych kontrahentów

g-crescoli-365895-unsplash
Mikroprzedsiębiorstwa i małe firmy pełne obaw przed rosnącymi kosztami działalności i nierzetelnych kontrahentów. Ogólnie rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej otwierają ranking obecnych obaw mikroprzedsiębiorstw i małych firm. Tak deklaruje 41,3% respondentów. Nieznacznie mniej wskazań dotyczy problemu nierzetelnych kontrahentów, bo 39,7%. Z kolei 28,2% ankietowanych niepokoi podnoszenie składek zusowskich. Badanie też pokazuje, że uczestnicy sondażu najmniej obawiają się niestabilności politycznej kraju, kontaktów z bankami lub firmami leasingowymi, a także spowolnienia gospodarczego.

Najnowsze badanie UCE RESEARCH przynosi odpowiedź na pytanie, czego obecnie najbardziej obawiają się mikroprzedsiębiorstwa i małe firmy. 41,3% respondentów wymienia ogólnie rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Jak stwierdza Adrian Parol, ekspert rynku finansowego, a także jeden ze współautorów badania, takie wskazanie jest zrozumiałe. Wzrost kosztów działalności znacząco zmniejszył rentowność prowadzonych biznesów, a niejednokrotnie postawił pod znakiem zapytania sens dalszego ich utrzymywania. Jedynie część powiększających się obciążeń przedsiębiorcy są w stanie przerzucić na odbiorców swoich usług lub produktów.

– Tego typu przedsiębiorstwa z reguły prowadzą swoją działalność lokalnie. Nie mają możliwości skompensowania rosnących kosztów poprzez wzrost wolumenu sprzedaży lub podniesienie ceny produktów. Obawiają się bowiem spadku konkurencyjności na rynku lokalnym. Koszty prowadzenia działalności gospodarczej rosną od wielu lat. Jednak wskutek wybuchu pandemii, wojny w Ukrainie i wysokiej inflacji, wzrost ten okazał się bardzo gwałtowny – komentuje Łukasz Goszczyński, wieloletni ekspert ds. restrukturyzacji, drugi ze współautorów badania.

39,7% ankietowanych obawia się nierzetelnych kontrahentów, a 28,2% – podnoszenia składek na ZUS. Łukasz Goszczyński zaznacza, że tego typu przedsiębiorcy dysponują ograniczonym kapitałem własnym i w znacznej części finansują swoją działalność kredytem. W przypadku wystąpienia zatorów płatniczych mają trudności w spłacie swoich zobowiązań. To z kolei wpływa negatywnie na ich scoring bankowy, co w skrajnej sytuacji może doprowadzić nawet do wypowiedzenia umowy kredytu i bankructwa firmy. Zatem obawa przed nierzetelnymi kontrahentami nie jest wynikiem daleko posuniętej ostrożności, lecz realnym zagrożeniem, któremu przedsiębiorcy nie mogą w 100% sami zapobiec.

– Zmieniły się zasady opłacania składek na ZUS, a tym samym znacząco wzrosły obciążenia z tego tytułu, które przedsiębiorcy muszą ponosić. W przypadku braku płatności narażają się oni na egzekucję administracyjną i paraliż ich działalności. Co więcej, są to koszty, które ciężko jest optymalizować w ramach działalności prowadzonej przez właściciela firmy – dodaje Adrian Parol.

Z kolei 21,3% respondentów obawia się utraty płynności finansowej. Według Łukasza Goszczyńskiego, to nie powinno nikogo dziwić, ponieważ zdrowo myślący przedsiębiorca zawsze ma taki scenariusz z tyłu głowy. Takie podejście jest uzasadnione, bo od połowy ubiegłego roku widać na rynku wzmożone problemy z terminowymi płatnościami. Szczególnie dotyczy to właśnie tych najmniejszych podmiotów. Natomiast nieznacznie mniej wskazań mają zmiany w przepisach, które zamykają czołową piątkę zestawienia z wynikiem 20,9%.

– W ostatnich latach byliśmy świadkami szybkich zmian przepisów, bez przeprowadzenia rzetelnej analizy następstw przygotowanych działań. Niestety, ale niejednokrotnie takie podejście skutkowało nieopłacalnością dalszego prowadzenia działalności. Wdrażanie zmian w ten sposób uniemożliwia przedsiębiorcom planowanie rozwoju biznesu w dłuższym okresie – dodaje Adrian Parol.

Na kolejnych miejscach zestawienia widzimy takie obawy, jak brak odpowiednich pracowników – 20,4%, podnoszenie podatków – 20,2%, podjęcie złych decyzji biznesowych – 14,3%, a także kontrola skarbówki – 14,1%. Dalej pojawiają się odpowiedzi związane z działaniami konkurencji – 13,5%, kontrolą ZUS-u – 11,3%, a także brakiem zamówień i klientów – 11,3%.

– Sam fakt przeprowadzania kontroli przez organy do tego powołane nie wpływa bezpośrednio na firmy. Przedsiębiorcy wiedzą, jakie obowiązki na nich spoczywają. Natomiast brak pracowników czy też wzrost opodatkowania może zburzyć dotychczasowy model biznesowy i doprowadzić do bankructwa firmy. Stąd też tego typu odpowiedzi, zresztą zasadnie, znalazły się w środku tego rankingu – analizuje Łukasz Goszczyński.

Według przeprowadzonego badania, najmniej obaw mikroprzedsiębiorstwa i małe firmy mają w kwestiach niestabilności politycznej kraju – 3,1%. Wyżej są odpowiedzi dotyczące kontaktów z bankami lub firmami leasingowymi – 5,9%, a także spowolnienia gospodarczego – 9,3%.

– Te wyniki świadczą o tym, iż przedsiębiorcy póki co dobrze ocenią obecną władzę. Z kolei w zakresie kontaktów z bankami czy firmami leasingowym nastąpiła znacząca poprawa w relacjach pomiędzy tymi podmiotami. Przedsiębiorcy mają możliwość skorzystania z instrumentów restrukturyzacyjnych, dostosowując poziom swoich obciążeń finansowych do przewidywanych przepływów finansowych. Natomiast spowolnienie gospodarcze jest problemem, ale tutaj przedsiębiorcy mają szersze pole manewru i możliwość elastycznego reagowania na takie ryzyko – podsumowuje Adrian Parol.

Opis metody badawczej

Badanie zostało wykonane przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH. Czynności badawcze były prowadzone w dniach 20.03-03.04.2024 r. Analizą objęto wyłącznie mikroprzedsiębiorstwa i małe firmy, które w dniu badania nie zatrudniały więcej niż 50 osób. Do tego ich zeszłoroczny obrót lub całkowity bilans roczny nie przekroczył 10 milionów euro. W ankiecie wzięło udział 597 podmiotów. Odpowiedzi uzyskano za pomocą wywiadów telefonicznych, wspomaganych komputerowo. Dane firm pozyskano z ogólnodostępnych źródeł rejestrowych.

 

Źródło: UCE GROUP LTD. Sp. z o.o. 

Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych wg GUS

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował „Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2024 roku”.

Jak informuje GUS, ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w kwietniu 2024 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 2,4%.  Wskaźnik cen wyniósł 102,4. Natomiast w stosunku do poprzedniego miesiąca wzrosły o 1,0%. Wskaźnik cen wyniósł 101,0.

Źródło: GUS.

GUS: Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w listopadzie 2023 r.

adeolu-eletu-38649-unsplashGłówny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport pt. „Pracujący w gospodarce narodowej w Polsce w listopadzie 2023 r.”.

Jak informuje GUS, na ostatni dzień listopada 2023 r. w gospodarce narodowej było 15166,5 tys. pracujących. Średnia wieku i mediana wieku pracujących w gospodarce narodowej były zbliżone. Średnia wieku wyniosła 42,6 roku, mediana wieku 42,0 lata.
Zachęcamy do zapoznania się z tablicami, które przedstawiają szerszy zakres danych oraz infografiką, a także informacją o zmianach w metodyce badania. – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: GUS.

Pożyczka online stanowi odpowiedź na brak poduszki finansowej

M. Fila_Mat. prasowy (1)
W życiu każdego z nas może nadejść moment, w którym z dnia na dzień potrzebna będzie większa ilość gotówki. Jeśli ktoś zadbał o to, aby dysponować poduszką finansową na czarną godzinę, problem rozwiązuje się sam. W trudniejszej sytuacji są osoby bez oszczędności, które mają kredyty w bankach lub zaległości w spłatach rat, a więc są pozbawione zdolności kredytowej.

Pożyczki internetowe to bardzo często optymalny sposób na sfinansowanie nieprzewidzianych wydatków, jak na przykład pokrycie kosztów naprawy samochodu czy sprzętu AGD lub też pozyskanie środków pieniężnych na planowany już od dawna remont mieszkania. Tego typu zobowiązania zazwyczaj zaciągane są na kilkaset złotych, jednak niektóre firmy są skłonne pożyczyć swoim stałym klientom nieco większe sumy. Jedną z największych zalet tego rozwiązania jest niewątpliwie krótki czas oczekiwania na wydanie decyzji i na finansowe wsparcie. Pożyczka przez Internet jest szczególnie korzystna dla osób, które potrzebują zastrzyku gotówki w bardzo krótkim czasie. Proces jej pozyskiwania ogranicza się z reguły do wypełnienia wniosku dostępnego na stronie pożyczkodawcy. W razie jakichkolwiek wątpliwości związanych z uzupełnieniem formularza, można skorzystać z infolinii lub poprosić o pomoc konsultantów na czacie.

Weryfikacja klienta może odbywać się na kilka sposobów, jednak w przypadku pożyczek udzielanych przez Internet osoba wnioskująca o dofinansowanie swoich wydatków najczęściej proszona jest o wykonanie przelewu na niewielką kwotę ze swojego konta bankowego. Weryfikacja tożsamości może odbyć się też za pomocą danych udostępnianych w trakcie logowania do platformy online konta bankowego. Ta metoda jest nie tylko bardzo szybka, ale też bezpieczna, ponieważ wykorzystuje zaawansowane narzędzie szyfrujące SSL. Oczywiście wypełnienie wniosku i pomyślna weryfikacja pożyczkobiorcy to nie wszystko – musi on jeszcze spełniać określone warunki, a więc być obywatelem RP i mieć więcej niż 21 lat. Firmy udzielające pożyczek mogą też sprawdzić historię kredytową osoby składającej wniosek i sprawdzić ją w Biurach Informacji Gospodarczej i Biurze Informacji Kredytowej.

Pożyczki przez Internet często wybierane są przez osoby o stałych dochodach, które po prostu mają chwilowe problemy ze sfinansowaniem nieprzewidzianych wydatków. Warto też mieć świadomość, że działalność firm pożyczkowych regulują odpowiednie przepisy prawne. Obowiązek rzetelnego i przejrzystego przedstawiania kosztów tego typu zobowiązań sprawia, że osoby wnioskujące o pożyczkę mogą w łatwy sposób określić, czy będą w stanie wywiązywać się ze zobowiązania.

Rzetelne pożyczki internetowe nie mają ukrytych kosztów. Decydując się na takie rozwiązanie, można liczyć na krótki czas oczekiwania bez zbędnych formalności, a także ustalić liczbę dogodnych do spłaty rat. Jest to niezwykle istotne, ponieważ daje klientowi możliwość dostosowania kwoty oraz długości spłaty udzielonej pożyczki do indywidualnych preferencji, a co za tym idzie, spłata nie musi wiązać się z cyklicznymi, wysokimi kosztami i dodatkowymi wyrzeczeniami – mówi Marta Fila, członek zarządu AIQLabs, właściciela marek SuperGrosz i „Kupuj Teraz – zapłać później”.

Szybka pożyczka przez Internet to rozwiązanie dla osób chcących jak najszybciej otrzymać środki pieniężne na konto. W przypadku kredytów w banku proces weryfikacji, badanie zdolności kredytowej czy inne formalności mogą w znacznym stopniu wydłużyć czas oczekiwania na zastrzyk gotówki, a nierzadko klient jest zobowiązany do podania celu, na jaki zostaną one wykorzystane. Pożyczki ratalne przez Internet są ponadto bezpieczne i łatwe do spłaty, regulowanie comiesięcznych rat nie powinno stanowić znacznego obciążenia dla domowego budżetu.

Źródło: AIQLABS Sp. z o.o.

GUS z Indeksem kosztów zatrudnienia w kwartałach 2023 r.

helloquence-61189-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport „Indeks kosztów zatrudnienia w kwartałach 2023 r.”.

Jak informuje GUS, w IV kwartale 2023 r. indeks kosztów zatrudnienia wzrósł o 1,9% względem trzeciego kwartału 2023 r., a w stosunku do ostatniego kwartału 2022 r. był wyższy o 12,8%.
Indeks kosztów zatrudnienia (IKZ, ang. Labour Cost Index – LCI)  to indeks Laspeyresa godzinowych kosztów pracy odnotowanych w kwartale referencyjnym w odniesieniu do godzinowych kosztów w roku bazowym. Rok bazowy jest modyfikowany cyklicznie co cztery lata. Obecnie podstawą wyznaczania indeksu jest rok 2020. Ze względu na wpływ efektów kalendarzowych i wahań sezonowych na zatrudnienie i czas przepracowany, wskaźniki IKZ są wyrównywane sezonowo oraz dniami roboczymi. – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: GUS.

BNP Paribas Faktoring: Nieznaczny spadek obrotów w faktoringu

BNP Paribas Faktoring_Mat. prasowy (2)
Pierwszy kwartał 2024 roku na rynku faktoringu przyniósł nieznaczny spadek obrotów w relacji do analogicznego okresu rok temu. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów w trakcie pierwszych trzech miesięcy wykupiły wierzytelności na łączną kwotę 111,9 mld zł. To o 1,7% mniej niż przed rokiem, kiedy zanotowały obroty o wartości 113,8 mld zł.

Jak wynika z raportu Polskiego Związku Faktorów, łączna wartość wypłaconych zaliczek wyniosła 49,4 mld zł i była o 7% wyższa niż w 2023 roku. Przedsiębiorstwa zrzeszone w PZF obsłużyły 24,8 tys. firm – o 10,5% więcej niż rok temu, przedstawiając do wykupu 7 mln faktur – o 10% więcej niż przed rokiem.

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia przeważającą część podmiotów świadczących usługi faktoringowe. Obecnie zrzesza 24 członków: pięć banków komercyjnych i 19 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania w ramach umów faktoringu.

Na wyniki badania największy wpływ wywiera spowolnienie gospodarcze, które jest ciągle widoczne. Malaje również siła nabywcza konsumentów, a stopy procentowe utrzymują się na wysokich poziomach już od wielu miesięcy. Skala finansowania faktoringu została również wstrzymana ze względu na wymagającą sytuację gospodarczą kluczowych partnerów z perspektywy naszego kraju, jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. Wiąże się to ze spadkiem eksportu towarów do wspomnianych krajów. – Spadek obrotów wydaje się być niewielki i wierzę w to, że się nie powiększy, ponieważ krajowi faktorzy wykazują się dużą zdolnością do sprawnego reagowania na negatywne dla branży zjawiska. Potrafimy szybko dostosować się do potrzeb klientów, zaoferować nowe rozwiązania produktowe i techniczne, a także zwiększyć elastyczność w ocenie transakcji faktoringowej. Widać to choćby po rosnącej liczbie przedsiębiorców sięgających po ten prosty i efektywny rodzaj finansowania należności – mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

Na faktoring przeważnie decydują się firmy produkcyjne i dystrybucyjne. Ośmiu na dziesięciu klientów korzystających z usług faktoringowych wywodzi się z tych dwóch grup podmiotów. Wystawiają one z reguły faktury na znaczące kwoty oraz z dłuższymi terminami płatności, co sprawia, że środki na ich bieżącą działalność pozostają w „zamrożeniu”. Faktoring daje im szybki dostęp do gotówki oraz regulowanie bieżących zobowiązań. Dzięki temu mogą bez zakłóceń rozwijać swoją działalność i oferować odbiorcom atrakcyjne warunki zakupu towarów – dodaje Katarzyna Chmielecka, koordynatorka ds. marketingu i komunikacji w BNP Paribas Faktoring.

Źródło: BNP Paribas Faktoring Sp. z o.o.

Wartość polskiego rynku centrów danych może wzrosnąć do 6 mld zł

analiza
Wartość polskiego rynku centrów danych może wzrosnąć do 6 mld złotych.

Wartość polskiego rynku centrów danych wzrośnie do 6 mld zł w najbliższych czterech latach – czytamy w raporcie „Budowanie Przyszłości Centrów Danych”, przygotowanym przez Instytut Spraw Cyfrowych i Forum Prawo dla Rozwoju. Raport zawiera spojrzenie najważniejszych instytucji i firm mających wpływ na obszar centrów danych w Polsce – Ministerstwa Cyfryzacji, Centralnego Ośrodka Informatyki, Microsoftu, Hillwood, Oracle, Data4 oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR).

„Wzrost potrzeb technologicznych oraz rosnąca moc obliczeniowa są kluczowymi elementami transformacji współczesnego świata, zarówno pod względem biznesowym, społecznym, jak i kulturowym. Przeniesienie znacznej aktywności biznesowej, społecznej i kulturalnej do sieci oraz eksplozja popularności sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego mają ogromny wpływ na biznes i infrastrukturę IT” – mówi Kamila Pendyk, prezeska Instytutu Spraw Cyfrowych, współautorka raportu.

Raport wskazuje 6 głównych megatrendów, które będą kształtować rozwój centrów danych w Polsce najbliższych latach. To: projektowanie centrów danych z myślą o zrównoważonym rozwoju (sustainability by design), współpraca publiczno-prywatna, trendy globalne w data center, rola odpowiedniej lokalizacji, rola funduszy stymulujących innowacje oraz projekty B+R. Raport porusza także rolę model centrów danych i tematykę zielonych centrów przetwarzania danych.

Analiza jest efektem spotkania Forum Data Center, które odbyło się w listopadzie zeszłego roku w Ministerstwie Cyfryzacji. – To ważne wydarzenie, podczas którego eksperci i przedstawiciele branży dyskutowali na temat przyszłości centrów danych. Dzięki raportowi możemy lepiej zrozumieć trendy i wyzwania, które czekają branżę centrów danych w najbliższych latach – podkreśla Kamila Pendyk. – Jest także inspiracją do budowania innowacyjnych i zrównoważonych rozwiązań – dodaje.

Zdaniem autorów raportu sektor data center w Polsce przechodzi obecnie niezwykle istotne zmiany, zasilane zarówno inicjatywami rządu, jak i przedsiębiorstw, w kierunku cyfryzacji. Pokazują nie tylko obecne trendy, ale rysują także perspektywy przyszłości tego rozwijającego się sektora. Prognozy wskazują, że wartość rynku centrów danych w Polsce do 2028 roku wzrośnie, osiągając prawie 6 miliardów zł. Średnioroczna stopa wzrostu sektora ma wynieść 7,40% w latach 2022-2028, co pokazuje trwałe i dynamiczne tempo rozwoju rynku centrów danych w Polsce.

– Obserwowane zmiany są napędzane rosnącym zapotrzebowaniem na zaawansowaną infrastrukturę cyfrową. Polska staje się areną dla rozwoju najnowszych technologii, takich jak 5G, Big Data, IoT i sztuczna inteligencja. Obserwujemy także, że przejście na obciążenia oparte na chmurze skutkuje zwiększonym popytem na infrastrukturę chmury i kolokacji w Polsce. Ważnym elementem tego procesu są połączenia z jednymi z kluczowych rynków centrów danych, takimi jak Niemcy, Szwecja i Dania, co umożliwia Polsce zachowanie pozycji ważnego gracza na globalnej mapie branży – uważa Jakub Kulesza, współautor raportu, ekspert Forum Prawo dla Rozwoju.

Wielkim wyzwaniem rozwoju branży – jak wskazują autorzy raportu – pozostaje temat zrównoważonego rozwoju i ekologii. – Coraz więcej firm zdaje sobie sprawę, że ekologia w data center to nie tylko kwestia zgodności z regulacjami, ale również element strategicznego podejścia do zrównoważonego rozwoju. Wydaje się, że nadchodzi czas, aby branża data center w pełni zaangażowała się w działania proekologiczne i zrównoważony rozwój – wskazuje Kamila Pendyk.

W jej opinii, firmy, które będą potrafiły integrować ekologię w swoje strategie biznesowe, zyskają nie tylko korzyści finansowe, ale również wzrost reputacji oraz lojalności klientów. – Wdrażanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych oraz zmiana sposobu myślenia o ekologii jako integralnej części prowadzenia biznesu, stanie się kluczowym czynnikiem sukcesu dla przyszłości data center. Jest to wielkie wyzwanie, jednak niezwykle ważne dla przyszłych pokoleń i zachowania równowagi ekologicznej na naszej planecie – uważa.

Instytut Spraw Cyfrowych i Forum Prawo dla Rozwoju to niezależne think-tanki działające w obszarze cyfryzacji.

Źródło: Instytut Spraw Cyfrowych.

Gospodarka traci na złym samopoczuciu pracowników co najmniej blisko 3 mld zł rocznie

fabian-blank-78637-unsplash
Gospodarka traci na złym samopoczuciu pracowników co najmniej blisko 3 mld zł rocznie.

Jak wynika z najnowszego raportu, obecnie 66,6% dorosłych Polaków odczuwa przynajmniej jeden z syndromów najczęściej kojarzonych z depresją. Od początku ub.r. nastąpił spadek o 6,2 p.p. Wśród przeważnie wskazywanych objawów widać uczucie zmęczenia i braku energii – 34,3%, obniżenie nastroju – 32,3%, a także zaburzenia snu – 27,6%. Z kolei najrzadziej wymieniane są myśli i czyny samobójcze – 4,4%. Autorzy badania łączą ogólną poprawę wyników z obniżeniem inflacji. Niemniej ostrożnie szacują, że gospodarka wciąż traci w związku z depresją co najmniej blisko 3 mld zł rocznie. I to wyliczenie zakłada tylko nieobecność w pracy osób doświadczających epizodów depresyjnych i zaburzeń depresyjnych nawracających.

Autorzy ogólnopolskiego raportu pt. „Depresja wciąż mocno dotyka Polaków. Ile to kosztuje gospodarkę?” przygotowali listę dziesięciu objawów najczęściej kojarzonych z depresją. Ankietowani mieli wybrać te, które trwają u nich przez co najmniej dwa tygodnie. I tak z cyklicznego badania UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl wynika, że obecnie 66,6% dorosłych Polaków odczuwa ww. syndromy. Dla porównania, w tym samym okresie ubiegłego roku ten odsetek sięgał 72,8%.

– Niższy wskaźnik może wynikać ze spadku dynamiki inflacji, która wpłynęła na zdrowie psychiczne jednostek. Wzrost cen zwiększył poziom stresu wśród ludzi. Podstawowe artykuły i usługi stały się mniej dostępne dla niektórych osób. Brak możliwości zapewnienia sobie i rodzinie podstawowych potrzeb doprowadził do frustracji i poczucia bezradności. Niepewność finansowa i obawy związane z zachowaniem standardu życia zwiększyły niepokój wśród Polaków – mówi Michał Pajdak, współautor badania z platformy ePsycholodzy.pl.

Po okresie wysokich wzrostów cen, sytuacja gospodarcza ustabilizowała się, a większość Polaków przyzwyczaiła się do wysokich cen. Autorzy raportu podkreślają jednak, że inflacja na stałe podniosła koszty opieki zdrowotnej, w tym ceny leków, wizyt lekarskich i procedur medycznych. Osoby borykające się z problemami zdrowotnymi mogło to dodatkowo obciążać i pogłębiać stres związany z chorobami. To również odbiło się na psychice części społeczeństwa.

– W 2023 roku mieliśmy do czynienia ze wzrostem o 7,85% liczby dni absencji z powodu epizodów depresyjnych i zaburzeń depresyjnych nawracających w stosunku do 2022 roku. W powiązaniu z podniesieniem kosztów pracy, straty dla gospodarki wyniosły co najmniej 2,8 mld. Kwota ta została obliczona jako koszt pracy wraz z narzutami – informuje Michał Pajdak.

***
Opis metody badawczej

Badanie zostało przeprowadzone w I kwartale 2024 roku metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl na próbie 1017 dorosłych Polaków.

Autor: UCE GROUP LTD. (fragment raportu) / materiał prasowy

Wyniki finansowe przedsiębiorstw w 2023 roku wg GUS

mari-helin-tuominen-38313-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport o nazwie „Wyniki finansowe przedsiębiorstw w 2023 roku”.

Jak czytamy w informacji GUS, w 2023 roku przychody ogółem badanych przedsiębiorstw wyniosły 6 157,1 mld zł. Koszty ich uzyskania wyniosło 5 814,1 mld zł. Wynik finansowy netto ukształtował się na poziomie 278,6 mld zł.
W badanej w 2023 roku populacji 50 239 przedsiębiorstw prowadzących księgi rachunkowe, największą liczebnie grupę (63,8%) stanowiły jednostki małe, tj. o liczbie pracujących 10–49 osób, a najmniejszą (7,8%) jednostki duże (250 i więcej pracujących). Przedsiębiorstwa średnie (o liczbie pracujących 50–249 osób) stanowiły 28,4% badanej zbiorowości. Według stanu na 31 grudnia 2023 roku w przedsiębiorstwach objętych badaniem pracowało 5 648,0 tys. osób. Podmioty duże były miejscem pracy dla 60,1% ogółu pracujących, średnie – 27,0% a podmioty małe – 12,9%. W przeciętnym badanym podmiocie prowadzącym księgi rachunkowe według stanu na koniec 2023 roku pracowało 112 osób, w podmiocie dużym – 867 osób, średnim – 107 osób, małym – 23 osoby. – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: GUS.

Firmy transportowe zaciskają pasa i szukają oszczędności – gdzie mogą je znaleźć?

denys-nevozhai-100695-unsplash
Według jednego z najnowszych raportów opublikowanych przez TLP i SpotData1
właściciele firm transportowych w Polsce do największych wyzwań, z jakimi muszą się mierzyć w swojej pracy, zaliczają wysokie wynagrodzenia, inflację, wysokie ceny energii i wysokie stopy procentowe. Dopiero na dalszych pozycjach znalazły się problemy niezwiązane z finansami. Można przypuszczać, że wyzwania te są nadal aktualne, a prawdopodobnie stały się jeszcze większe, biorąc pod uwagę dalszy wzrost cen od tamtego czasu. Jak stawić czoła rosnącym kosztom?

Przewoźnicy mają do dyspozycji przynajmniej kilka rozwiązań, które mogą realnie zmniejszyć wydatki. Należy upatrywać ich nie tylko w nowoczesnych technologiach, ale i rozwiązaniach oferowanych przez dostawców paliwa, a nawet w przepisach prawnych, bo często umożliwiają one korzystanie z ulg, o których przedsiębiorcy nie wiedzą. Jakie są kluczowe sposoby na oszczędności w branży TSL w tym roku?

Oszczędnościowa pułapka

W obliczu rosnących kosztów wiele firm transportowych usilnie szuka rozwiązań, które pozwolą zaoszczędzić choć trochę pieniędzy. Często podejmują próby zmian w dotychczasowym sposobie księgowania przychodów czy wypłaty wynagrodzeń. Niestety nie zawsze są to działania zgodne z prawem, co stanowi duże ryzyko.

– Zdecydowanie nie warto “kombinować” z wynagrodzeniami ani z rozliczaniem czasu pracy kierowców, ponieważ może się to odbić w postaci późniejszych kontroli urzędowych i wysokich kar pieniężnych. Żeby spać spokojnie, lepiej trzymać się przepisów. Oprócz tego “cięcie kosztów” niejednokrotnie może przełożyć się negatywnie na motywację załogi, w efekcie czego dochodzi do dużej rotacji pracowników, a procesy rekrutacyjne i przyuczanie nowych osób też generuje koszty. Zdecydowanie bardziej polecam klientom orientować się w przysługujących ulgach i je stosować. Mam tutaj na myśli np. wirtualne diety czy zwrot kosztów sanitariatów. Wiele firm nadal nie ma do końca świadomości wszystkich obowiązujących przepisów przez co mogą na tym finansowo tracić. Żeby tego uniknąć, w ramach OCRK proponujemy nowym klientom pełne wsparcie ekspertów w zakresie rozliczania czasu pracy kierowców, a jeśli skorzystają z niego w pakiecie z GBox i FireTMS to przy flocie 10 pojazdów mogą zaoszczędzić nawet 9 500 zł rocznie – radzi Jakub Ordon, regionalny ekspert, Inelo z Grupy Eurowag.

Wymień tachograf jak najszybciej, żeby nie przepłacić

Nowe przepisy nałożyły na przedsiębiorców prowadzących usługi transportowe obowiązek wymiany starych tachografów. Choć jest to kolejne obciążenie dla budżetu takich firm, to również i na tym polu można postarać się, aby nieco go ograniczyć. – Wszystkie pojazdy wykorzystywane w transporcie międzynarodowym, zarejestrowane przed czerwcem 2019 roku i wyposażone w tachografy analogowe lub cyfrowe pierwszej generacji – do 31 grudnia 2024 roku muszą zostać wyposażone w inteligentne tachografy drugiej wersji. Lepiej nie czekać z tym na ostatnią chwilę, ponieważ jest wysoce prawdopodobne, że pod koniec roku ceny tych tachografów będą wyższe, a warsztaty mogą także chcieć więcej zarobić na „spóźnialskich”– dodaje Mateusz Włoch, ekspert ds. rozwoju i szkoleń, Inelo z Grupy Eurowag.

Paliwo tańsze nawet o kilkanaście procent

Rynek kart paliwowych na świecie z roku na rok rośnie2. Przedsiębiorcy przekonują się, że jest to wygodne rozwiązanie, dzięki któremu bez konieczności noszenia przy sobie gotówki i stania w kolejce do kasy można zapłacić za paliwo, myjnię, parking, naprawy pojazdu czy też uiszczać opłaty drogowe. Niektóre narzędzia płatnicze umożliwiają dokonywanie płatności w dowolnej walucie, co jest bardzo ważne z punktu widzenia firm realizujących przewozy międzynarodowe. Karty pomagają też zapanować nad formalnościami, bo wszystkie transakcje rozliczane są na jednej fakturze. Oczywiście karta paliwowa oznacza także zniżki na paliwo.

Nie ma znaczenia, czy mówimy o dużej firmie transportowej, czy jednoosobowej działalności – kartę paliwową zawsze opłaca się mieć, ponieważ jest to rozwiązanie przyjazne dla portfela przedsiębiorcy. Konkretna kwota oszczędności zależy oczywiście od wielu czynników, w tym również od dostawcy, którego wybierzemy. W przypadku kart paliwowych Eurowag jest to oszczędność na poziomie od kilku do kilkunastu procent w ciągu roku. Na naszej stronie jest dostępny kalkulator, który pozwala wyliczyć szacunkową kwotę, jaką przewoźnik może zostawić w swoim portfelu, korzystając z tego rozwiązania płatniczego. Wystarczy podać liczbę pojazdów, średnie zużycie paliwa i liczbę kilometrów, którą każdy pojazd pokonuje miesięcznie. Łatwo wyliczyć, że przy 3 pojazdach, spalających średnio 23 litry/100 km i przejeżdżających w ciągu miesiąca po 10000 km każdy, rocznie możemy zaoszczędzić ponad 53 000 złotych. Tę kwotę przedsiębiorca może przeznaczyć na inwestycje w telematykę, TMS czy na zabezpieczenie kluczowych płatności dokonywanych przez firmę – przekonuje Tomasz Góralewicz, National Sales Manager, Grupa Eurowag.

Wydatki pod kontrolą

Ogromnym wsparciem w optymalizacji kosztów transportu są także nowoczesne technologie, czyli głównie systemy TMS i telematyka. Wpływają one na wiele aspektów, zaczynając od poprawy bezpieczeństwa, po łatwiejsze zarządzanie flotą i redukcję wydatków. Według raportu Mordor Intelligence, wielkość europejskiego rynku telematycznego w 2024 roku szacowana jest na ponad 21 mln urządzeń, a prognozy wskazują, że do 2029 roku osiągnie poziom ponad 43 mln, rosnąc w tempie CAGR ok. 15 proc.3

Dzisiaj korzystanie z narzędzi telematycznych i systemów do zarządzania transportem staje się standardem wśród firm transportowych. Bez tego nie ma praktycznie szans na wyrównane konkurowanie na rynku przewozowym. Systemy TMS i rozwiązania telematyczne podpowiadają, jak zaplanować trasę, aby ograniczyć koszty związane z opłatami drogowymi czy zakupem paliwa. Te rozwiązania służą zarówno małym, jak i dużym przedsiębiorstwom, a także wspierają przewoźników na wielu płaszczyznach. Systemy TMS można integrować z kartami paliwowymi, żeby wygodnie analizować wydatki, a także łączyć je z zewnętrznymi systemami zleceniodawców, aby zautomatyzować pracę i udostępniać potrzebne dane osobom trzecim czy Poczcie Polskiej. W ten sposób można przekazywać informacje o lokalizacji pojazdu czy nadawać przesyłki i monitorować terminy płatności – mówi Dawid Kochalski, koordynator ds. integracji i wdrożeń, Inelo z Grupy Eurowag.

Narzędzia do zarządzania transportem pozwalają także szybciej i łatwiej przygotować ofertę dla klienta, ponieważ precyzyjnie obliczają koszty realizacji danego zlecenia, biorąc pod uwagę szczegółowe parametry pojazdu i zmienne kosztowe firmy. Z kolei dokładna analiza tych danych pozwala danemu przedsiębiorstwu ukierunkować swoje działania na maksymalizację zysków i minimalizację wydatków oraz podejmowanie bardziej świadomych decyzji biznesowych w oparciu o twarde dane.

– Warto zauważyć, że w dzisiejszej rzeczywistości transportowej poleganie na intuicji czy obserwacjach innych firm transportowych może okazać się dla nas nie najlepszą drogą do sukcesu i może narazić na trudne do zniwelowania konsekwencje. Każdy biznes transportowy jest unikatowy, a więc podstawą jest wyciąganie prawidłowych wniosków na podstawie zgromadzonych informacji. Na danych nie możemy oszczędzać, prawidłowo zgromadzone i przeanalizowane pomogą nam w podjęciu dobrych decyzji, bądź wskażą obszary, którym należy się przyjrzeć – podsumowuje Dawid Kochalski.

1 TLP, SpotData, Transport drogowy w Polsce 2023, str. 55
2 Grand View Research, Fuel card market Size & Trends Report
3 Mordor Intelligence, Europe Telematics Market Size

Źródło: Lightscape.

Jak poziom urbanizacji wpływa na handel?

Coraz-wiecej-marketow_Mat.-prasowe
Krajobraz sektora powierzchni handlowych w Polsce tworzy łącznie niemal 13 miliona metrów kwadratowych GLA (stan na koniec 2023 roku1). Według raportu Banku Pekao S.A. z grudnia 2022 r., dynamicznie rozwijają się także dyskonty oraz supermarkety, których łączny udział w sprzedaży szacowano na 47%2. Od kilku lat widać także znaczący wzrost liczby centrów handlowych i marketów powstających w mniejszych miejscowościach. Za fenomen ten odpowiada m. in. migracja społeczności z ośrodków miejskich do spokojniejszych – a często także bardziej dostępnych cenowo – sypialni miast oraz wsi.

Rynek handlowy w Polsce dynamicznie się rozwija. Po zahamowaniu związanym z epidemią covid nie widać już śladu. W 2023 roku zanotowano przyrost zasobów o ponad 560 000 metrów kwadratowych, co stanowi wzrost o 14% w porównaniu z rokiem poprzednim oraz o 8% więcej niż pięcioletnia średnia. Szczególnie intensywny rozwój miał miejsce w miastach o populacji poniżej 100 tysięcy mieszkańców. W tych lokalizacjach oddano do użytku aż 68% całkowitej, nowej powierzchni handlowej, czyli blisko 260 tysięcy metrów kwadratowych.

Wpływ urbanizacji na handel

Kolejne otwarcia planowane w 2024 r. także dotyczą głównie powierzchni handlowych w mniejszych miastach, stanowiąc ponad 50% wszystkich inwestycji. Skuteczność tego pomysłu na biznes potwierdza chociażby sukces sieci Dino, której inauguracyjne sklepy były strategicznie rozmieszczone w mniejszych miejscowościach i na wsiach. Ta ogólnopolska sieć w segmencie średniej wielkości supermarketów nie ma sobie równych, jeśli chodzi o dynamikę otwarć – tylko w pierwszej połowie 2023 r. uruchomiła 116 nowych supermarketów, zamykając rok liczbą 2406 posiadanych sklepów3.

Niemniej konkurencja nie śpi. Dlaczego sieci wybierają na lokalizację swoich sklepów mniejsze miejscowości czy sypialnie miast? Analiza migracji polskiej populacji wskazuje, że wiele rodzin czy osób pracujących zdalnie dokonuje wyboru osiedlenia się poza metropoliami, poszukując większego komfortu życia i bliższego kontaktu z naturą. Urbanizacja postępuje wraz z odwrotnym trendem – dezurbanizacją. Odpływ ludności z dużych miast powoduje, że w mniejszych miejscowościach aktywnie powstają nowe punkty usługowe i handlowe. – Inwestorzy zauważają tę niszę i reagują na zwiększony popyt. Zasada jest prosta: tam gdzie pojawiają się nowi mieszkańcy, tam powstają także nowe możliwości dla przedsiębiorców. – zauważa Miłosz Wiesiołek, lider działu zarządzania projektami w PM, firmie która jako inwestor zastępczy oferuje pełen zakres usług inwestora zastępczego m. in. w obszarze kompleksów handlowych.

Potwierdzeniem tego trendu są dane z rynku. Pod koniec IV kwartału 2023 roku w budowie było około 365 tysięcy metrów kwadratowych GLA, przy czym około połowa w mniejszych miastach, których populacja wynosi poniżej 100 tysięcy mieszkańców.

Drugie życie starych centrów handlowych

Obok nowopowstających powierzchni, interesującym zjawiskiem jest dawanie „drugiego życia” budynkom byłych centrów handlowych, które swoją świetność przeżywały w latach 2000, takich jak np. Tesco. W ramach takich działań powstają np. parki handlowe w Przemyślu, Włocławku czy Kaliszu.

– Przestrzenie po dawnym sklepach są obecnie kupowane i komercjalizowane pod kątem nowych najemców, którzy dostosowują je do warunków technicznych i zmieniających się potrzeb rynku. – wyjaśnia Miłosz Wiesiołek z PM. – Renowacje, modernizacje czy przebudowa obiektów handlowych odbywają się przy tym w duchu zrównoważonego rozwoju. Działania obejmują poprawę efektywności energetycznej budynków oraz redukcję emisji dwutlenku węgla. To odpowiedź na nowe regulacje prawne i rosnącą ekologiczną świadomość w sektorze handlu. Zachęcamy inwestorów, by dawać nowe życie niefunkcjonującym już budynkom – prowadzimy takie projekty, gdzie wynosimy recykling na zupełnie nowy poziom. Z uwagi na zagęszczenie tkanki miejskiej i deficyt dostępnych działek, czeka nas czas kreatywnego podejścia do istniejącej infrastruktury. Uważam, że to nie tylko pragmatyczne, ale i szlachetne podejście. – dodaje.

Korzyści nie tylko dla inwestorów

Ekspansja marketów do mniejszych miejscowości przynosi znaczące korzyści dla lokalnych społeczności. Mieszkańcy zyskują dostęp do szerszej oferty handlowej bez konieczności dojazdu do większych miast. Obecność sieci handlowych to także większe możliwości zatrudnienia oraz wzrost atrakcyjności regionu, co w dłuższej perspektywie może przekładać się na wzrost wartości nieruchomości.

Podsumowując – rozwój rynku detalicznego w mniejszych miejscowościach to trend, który nie wydaje się zwalniać. Zarówno inwestorzy, jak i klienci dostrzegają zalety takiego modelu. Kluczowe będzie dostosowanie oferty do potrzeb i oczekiwań lokalnego konsumenta, ponieważ na konkurencyjnym rynku to właśnie wygoda i bliskość decydują najczęściej o wyborze miejsca codziennych zakupów.

1 https://retailnet.pl/2023/12/04/raport-colliers-trzeci-kwartal-2023-pod-znakiem-niewielkich-zmian-na-rynku-retailowym/
2 https://businessinsider.com.pl/finanse/handel/swiat-bez-malych-sklepow-to-koniec-zakupow-jakie-znalismy/6w4k8b3
3 https://grupadino.pl/dino-polska-podsumowuje-dzialalnosc-w-2023-r/

Źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.

GUS: Informacja o podmiotach gospodarki narodowej wpisanych do rejestru REGON

markus-spiske-484245-unsplash
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował informację o podmiotach gospodarki narodowej wpisanych do rejestru REGON.

Jest to raport za marzec 2024 roku. Jak czytamy w informacji GUS, według stanu na koniec marca 2024 roku do rejestru REGON wpisanych było 5 188,2 tys. podmiotów gospodarki narodowej. W marcu zarejestrowano 32,8 tys. nowych podmiotów tj. o 15,5% mniej niż miesiąc wcześniej.

W porównaniu do poprzedniego miesiąca w marcu spadła liczba nowo zarejestrowanych podmiotów (o 15,5%). Spadek liczby nowo zarejestrowanych podmiotów odnotowano dla spółek (o 5,9%). Wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca odnotowano dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą (o 5,7%). – podsumowuje Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: GUS.

Polacy biorą ceny pod lupę – jak przekonać konsumenta do swojej oferty?

adeolu-eletu-38649-unsplash
W najnowszym krajobrazie konsumenckim, gdzie ceny i wartość zakupów stają się kluczowymi czynnikami decyzyjnymi, przedsiębiorstwa stają przed wyzwaniem zbudowania strategii marketingowej. Badanie „EY Future Consumer Index 2023” rzuca światło na narastający pesymizm wśród konsumentów, wskazując, że aż 91% z nich poszukuje bardziej przystępnych cenowo opcji zakupowych. Co więcej, 31% respondentów uważa, że ich sytuacja materialna pogorszyła się w ostatnich miesiącach.

Trend ten jest dodatkowo potęgowany przez rosnące obawy związane z przyszłością, gdzie 35% ankietowanych wyraża pesymistyczne przewidywania na najbliższe trzy lata, obawiając się głównie wzrostu kosztów życia oraz negatywnych perspektyw gospodarczych i międzynarodowych konfliktów. Takie odczucia przekładają się na bardziej świadome i ostrożne podejście do wydatków, z 53% osób kupujących tylko niezbędne produkty i 45% ograniczających wydatki na dobra mniej istotne.

Jak dotrzeć do konsumentów, aby przekonać ich do oferty?

W takim środowisku, firmy muszą zastosować wielowymiarowe strategie, aby skutecznie dotrzeć do swoich odbiorców. Jedną z takich strategii jest wykorzystanie reklamy outdoorowej, która, jak zauważa Robert Dąbrowski, CEO Recevent, oferuje unikalną możliwość osiągnięcia szerokiej widoczności i dotarcia do dużej publiczności. Plakaty, billboardy czy banery umieszczone w strategicznych lokalizacjach, takich jak ruchliwe ulice i centra handlowe, są w stanie przyciągnąć uwagę potencjalnych klientów, działając nieprzerwanie przez całą dobę i zapewniając ciągłość przekazu marketingowego, nawet gdy dostęp do innych mediów jest ograniczony – mówi ekspert.

Akcent na wartość dodaną i personalizacja

Dodatkowo, w obliczu rosnących obaw konsumentów dotyczących kosztów, przedsiębiorstwa mogą skupić się na komunikowaniu wartości swoich produktów i usług, podkreślając ich jakość w stosunku do ceny. Także programy lojalnościowe, oferty promocyjne i rabaty mogą skutecznie zachęcić do zakupów, zwłaszcza wśród tych, którzy starają się ograniczać swoje wydatki. Ponadto, personalizacja oferty i komunikacji marketingowej może pomóc w budowaniu bardziej bezpośredniej i angażującej relacji z klientami, dostosowując przekaz do ich indywidualnych potrzeb i preferencji.

Sytuacja gospodarcza i nastroje konsumentów wymuszają na firmach większą elastyczność i kreatywność w strategiach marketingowych. Wykorzystanie reklamy outdoorowej w połączeniu z jasnym komunikowaniem wartości, personalizacją oferty oraz skoncentrowaniem na budowaniu zaufania i lojalności może stanowić klucz do sukcesu.

Autor: RECEVENT
Źródło: Commplace Sp. z o. o. Sp. K.

Ceny nadal idą w górę, ale wolniej niż rok temu

notes
Dynamika jednocyfrowego wzrostu cen hamuje kolejny miesiąc z rzędu. W marcu codzienne zakupy w sklepach zdrożały o 2,1% rdr. Tym razem na 17 analizowanych kategorii już tylko jedna zaliczyła dwucyfrową podwyżkę. Poza tym 7 grup towarów wykazało jednocyfrowy wzrost i aż 9 segmentów było na minusie. Rok do roku najbardziej poszły w górę ceny dodatków spożywczych, bo o 15,4%. W czołówce drożyzny widać też chemię gospodarczą z podwyżką rdr. na poziomie 9,7%, słodycze i desery – 9,6%, napoje bezalkoholowe – 9,1%, a także środki higieny osobistej – 4,8% rdr. Z kolei największy spadek zaliczyły tłuszcze – o 22,1% rdr. Pozostałe ujemne wyniki wynoszą od 0,2% do 6,6% rdr. Jednak, mimo ww. wyników, autorzy raportu obawiają się, że już niedługo ta tendencja się odwróci, m.in. z powodu wygaśnięcia zerowego VAT-u na żywność i przyszłego odmrożenia cen energii. Do tego dojdzie też zwrot w walce na ceny wśród dyskontów.

Według cyklicznie wydawanego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w marcu br. codzienne zakupy średnio zdrożały o 2,1% rdr. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 75 tys. cen detalicznych z ponad 34,7 tys. sklepów należących do 55 sieci handlowych. Dla porównania, w lutym poszły w górę rok do roku o 3,9%, a w styczniu – o 4,8%.

– Dynamika wzrostu cen w sklepach detalicznych wyraźnie hamuje. Ta tendencja jest widoczna niemal w całej Unii Europejskiej. Należy jednak zachować umiarkowany optymizm, m.in. ze względu na wygaśnięcie zerowego VAT-u na żywność. Choć niektóre sieci handlowe deklarowały, że nie podniosą cen o wartość ww. podatku, to jednak uważam, iż można spodziewać się wzrostu dynamiki podwyżek. Kolejnym czynnikiem proinflacyjnym będzie zapowiadane odmrożenie cen energii w Polsce w drugiej połowie roku – komentuje dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito.

Z kolei dr Joanna Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito zauważa, że w marcu sieci handlowe wprowadziły wiele promocji w związku z okresem przedświątecznym. – W tak gorącym sezonie w handlu sklepy starały się przyciągnąć do siebie klientów i zachować konkurencyjność na rynku. Tempo wzrostu cen wprawdzie wyhamowuje, ale produkty nadal drożeją – podkreśla dr Wieprow.

Jak informują analitycy z UCE RESEARCH, sytuacja może też odwrócić się przez to, że ostatnio mocno walczące ze sobą dyskonty będą musiały trochę sobie odpuścić, bo dużymi krokami zbliża się czas na rewizję działań. W niektórych przypadkach ceny będą musiały wzrosnąć. Szczególnie dotknie to tych towarów, na które na początku kwietnia został odmrożony VAT. Eksperci dodają, że takie wyniki jak w marcu mogą się nie powtórzyć. Wówczas na 17 analizowanych kategorii tylko jedna zaliczyła dwucyfrową podwyżkę rdr. Miesiąc wcześniej dotyczyło to 2 segmentów. Ostatnio 7 grup towarów wykazało rdr. jednocyfrowy wzrost, a w lutym – 10. Natomiast w marcu aż 9 kategorii rdr. było na minusie. Poprzednio było ich 5.

– Te wyniki mają bezpośredni związek ze spadkowym trendem inflacji i stabilizacją czynników, które wcześniej powodowały duże podwyżki. Oczywiście niektóre grupy towarów nadal będą drożały, ale ostrożnie można założyć, że czas dwucyfrowych podwyżek w większości kategorii jest już za nami – mówi dr Agnieszka Gawlik.

Zdaniem dr Wieprow, spadek liczby kategorii drożejących dwucyfrowo sugeruje ogólną tendencję do zmniejszenia tempa podwyżek cen. Może to wynikać z takich czynników, jak konkurencja między sprzedawcami, zmiany preferencji konsumentów czy też sezonowe promocje. – Ceny w sklepach w pierwszym półroczu tego roku nadal będą rosły, ale prawdopodobnie wolniej niż w poprzednim roku. I głównie będą to jednocyfrowe wzrosty – dodaje ekspertka.

W marcu na froncie drożyzny po raz kolejny znalazły się dodatki spożywcze (tj. ketchupy, majonezy, musztardy, przyprawy) – tym razem ze wzrostem o 15,4% rdr. W lutym zdrożały o 12,1% rdr. – Dodatki spożywcze ponownie zanotowały dwucyfrowy wzrost cen z powodu sezonowych czynników, w tym zwiększonego zapotrzebowania na tego typu produkty przed świętami – uważa dr Joanna Wieprow.

Drugie miejsce w zestawieniu zajęła chemia gospodarcza, która zdrożała średnio o 9,7% rdr. W lutym zanotowała 9,4% rdr. na plusie. – Dynamika wzrostu cen w tej kategorii utrzymuje się na stabilnym poziomie. Tego typu produkty drożeją szybciej, niż wynikałoby to z ogólnego poziomu inflacji. W dużej mierze jest to spowodowane rosnącymi kosztami surowców i energii – wyjaśnia dr Gawlik.

W TOP3 są też słodycze i desery ze wzrostem o 9,6% rdr. Poprzednio ich ceny poszły w górę o 10,5% rdr. – Rekordowo drożejące kakao sprawia, że ta kategoria jest czołówce drożyzny. Cena tony ww. surowca poszybowała w marcu do ponad 8 tys. GPB. Przyczyną tego były obawy o produkcję w krajach Afryki Zachodniej, będących głównymi światowymi dostawcami kakao – tłumaczy dr Gawlik.

Czwarte w rankingu są napoje bezalkoholowe ze średnią podwyżką o 9,1% rdr. Miesiąc wcześniej zdrożały o 8,7% rdr. – Wzrost cen tych artykułów był wynikiem podwyższenia kosztów produkcji, składników i opakowań. Znaczenie mogły mieć też zmiany w polityce cenowej producentów, a także sezonowe czynniki, takie jak zwiększony popyt przed świętami – wylicza dr Joanna Wieprow.

Zestawienie TOP5 zamykają ponownie środki higieny osobistej ze wzrostem o 4,8% rdr. Poprzednio podrożały o 8,4% rdr. Dalej w rankingu widać art. dla dzieci ze średnią podwyżką rdr. w wysokości 4,2%, pieczywo – 3,9%, a także używki (herbata, kawa, piwo, wódka) – 3,4%.

– W okresie świątecznym konsumenci częściej sięgają po kawę, herbatę i alkohol, co mogło prowadzić do wzrostu cen tych produktów przed Wielkanocą. Jeżeli chodzi o kawę, to trzeba pamiętać, że obecnie jej cena na rynkach światowych jest najwyższa od dekady. Odpowiedzialne są za to niesprzyjające warunki pogodowe i niskie zbiory – informuje dr Gawlik.

Reszta obserwowanych kategorii jest na minusie. Największy spadek po raz kolejny dot. art. tłuszczowych, tj. o 22,1% rdr. – Po pierwsze, światowe ceny rzepaku wykazują tendencję spadkową. To istotne, bo olej rzepakowy stanowi znaczną część produktów oleistych w Polsce. Po drugie, to była najbardziej drożejąca kategoria produktów w ub.r. Po trzecie, tłuszcze, a zwłaszcza masło i olej, są chętnie wykorzystywane w akcjach promocyjnych, bo mocno przyciągają uwagę konsumentów. Obniżki ich cen są więc elementem walki konkurencyjnej – stwierdza dr Agnieszka Gawlik.

Z kolei produkty sypkie staniały o 6,6% rdr. – Jest to rezultatem tendencji na światowych giełdach. Kluczowe było obniżenie cen zbóż. Przyszłe kierunki cen będą zależne od ewentualnych zmian w polityce dotyczącej importu zbóż na rynek Unii Europejskiej z Ukrainy – przewiduje dr Wieprow.

Niewielki ujemny wynik zanotowały też warzywa – 3,1% rdr. Nabiał potaniał o 2,4% rdr. Na lekkim minusie rdr. znalazły się również takie kategorie, jak owoce – 2,1%, karmy dla zwierząt – 1,5%, wędliny – 0,8%, mięso – 0,7%, a także ryby – 0,2%. – Zmiany cen warzyw i owoców są wynikiem dostępności surowców, warunków pogodowych, polityki handlowej i sezonowości. Wkrótce pojawią się na rynku krajowe art. z tych kategorii. Na początku, jak co roku, będą drogie, ale w kolejnych tygodniach zaczną systematycznie tanieć – podsumowuje dr Agnieszka Gawlik.

Metodologia

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od blisko 7 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z marca 2024 r. i analogicznego okresu z 2023 r. Dotyczyło to 17 kategorii i blisko 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 75 tys. cen detalicznych z ponad 34,7 tys. sklepów należących do 55 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Uwaga!
Autorzy badania zastrzegają, że powyższa analiza nie może być traktowana jako pomiar wzrostu lub spadku ogólnego poziomu inflacji.

Autor: UCE GROUP LTD.

Polscy podatnicy winni fiskusowi ponad 115 mld złotych

gotowka
Polscy podatnicy winni fiskusowi ponad 115 mld złotych. Według danych udostępnionych przez resort finansów, na koniec 2023 roku zaległości podatkowe przekroczyły 115 mld złotych. To o 2% mniej niż rok wcześniej. Ponad 81% z ww. kwoty stanowi VAT, a na następne pozycje w tym zestawieniu zajmują akcyza i PIT. Z kolei biorąc pod uwagę podział na województwa, blisko 50 mld złotych do uregulowania dotyczy podatników z woj. mazowieckiego. W przypadku woj. śląskiego to ponad 13 mld złotych, a wielkopolskiego – 11 mld złotych.

Miliardy do uregulowania

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że należności pozostałe do zapłaty z tytułu podatków, według stanu na dzień 31 grudnia 2023 roku, wyniosły 115,079 mld zł. To o 2% mniej niż rok wcześniej, kiedy była to kwota 117,396 mld zł. Jak stwierdza dr Rafał Parvi, ekonomista z Uniwersytetu WSB Merito Opole, wpływ na ww. sytuację miał m.in. mniejszy wzrost gospodarczy. On przełożył się również na wysokość podatków przedsiębiorców. Część firm, w obliczu problemów finansowych, zakończyła działalność. Spore straty odnotowała np. branża meblarska. Jednocześnie spadła konsumpcja, głównie ze względu na rosnące koszty życia, do czego przyczyniły się wysokie stopy procentowe.

– Sama kwota niezapłaconych zaległości podatkowych za wszystkie lata może robić duże wrażenie. Jednak porównanie jej z wpływami z podatków za 2023 rok, które wyniosły 506,9 mld zł, daje obraz dość skutecznych działań egzekucyjnych ze strony organów podatkowych – stwierdza Jakub Warnieło, szef zespołu postepowań podatkowych MDDP.

Należności od części podatników raczej nie zostaną już odzyskane przez Skarb Państwa, co podkreśla Jerzy Martini, doradca podatkowy z Kancelarii MartiniTAX. W opinii eksperta, stosunkowo niewielka różnica w danych rdr. wskazuje na to, że kwoty te nie są efektywnie odzyskiwane. Można założyć, że przyrost nowych zaległości nie jest duży. Natomiast dr Parvi przekonuje, że część firm walczy o przetrwanie i nie ma środków na to, aby na bieżąco płacić podatki. To nie jest kwestia kiepskiej ściągalności, tylko sytuacji gospodarczej.

– Zdecydowana część niezapłaconych należności dotyczy zapewne podmiotów, które nie mają żadnego majątku lub nie istnieją. Przykładowo, były zakładane na tzw. słupa. Wobec tego wyegzekwowanie od nich zaległości wydaje się raczej niemożliwe. Nie przypuszczam też, żeby duża część tych zaległości została spłacona. Organy egzekucyjne często mają w takich przypadkach związane ręce. Nie ma bowiem majątku spółki, z którego dałoby się egzekwować zaległość. Zauważamy jednak, że fiskus coraz częściej puka do drzwi członków zarządów spółek, które nie są w stanie zapłacić zaległości podatkowych i to od nich oczekuje zapłaty tych należności. Zgodnie bowiem z przepisami – odpowiadają oni solidarnie, razem ze spółką, całym swoim majątkiem – przekonuje Jakub Warnieło.

VAT i podatkowa reszta

Według stanu z końca ubiegłego roku, 81,4% z ww. należności stanowi VAT – 93,696 mld zł. Rok wcześniej było to odpowiednio 80,4% i 94,336 mld zł. Zdaniem Jerzego Martiniego, te wyniki to przede wszystkim konsekwencja oszustw karuzelowych. Skala tego stopniowo się zmieniała i od kilku lat jest na niskim poziomie. Jednak zaległości te nie zostały uregulowane do tej pory. Większość z nich ma charakter wirtualny i dotyczy podatników, którym wydano decyzje, ale kwoty zaległości nie zostały wyegzekwowane. I raczej już nie zostaną odzyskane.

– Dochody podatkowe budżetu państwa w 2023 roku wyniosły 506,9 mld zł. Największą część z tego stanowi VAT – 244,3 mld zł. Wpływy z niego były wyższe o ok. 13,9 mld zł, tj. o 6% w stosunku do roku 2022, lecz mniejsze od założeń budżetowych. Uszczelnianie systemu prawa podatkowego w dużej mierze objęło regulacje dotyczące tego podatku. Politycy głosili dość populistyczne hasła o walkach z mafiami vatowskimi, które ze zwalczaniem prawdziwej przestępczości często miały niewiele wspólnego. Spory dotyczące rozliczeń VAT-u uderzały rykoszetem w uczciwe podmioty, którym kwestionowano prawo do odliczenia VAT-u naliczonego – mówi dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Tomczykowski Tomczykowska, ekspert BCC.

Na kolejnych miejscach w ww. zestawieniu widzimy akcyzę – 9,795 mld zł (rok wcześniej – 10,624 mld zł), PIT – 7,394 mld zł (7,448 mld zł), a także CIT – 4,149 mld zł (4,922 mld zł). Jak podkreśla Jerzy Martini, również ten podatek był przedmiotem licznych wyłudzeń w przeszłości i nadal stanowi łakomy kąsek dla oszustów podatkowych. Wprowadzanie do obrotu wyrobów bez opłacenia podatku akcyzowego daje nieuczciwym podmiotom ogromną przewagę konkurencyjną. Stąd też tego rodzaju oszustwa są nadal atrakcyjne dla wszelkiej maści mafii.

– Trudno zgadnąć, dlaczego mamy zaległości w tak specyficznym podatku, jak akcyza. Z jednej strony, po VAT jest to druga danina, z której wpływy budżetowe są największe. Zatem zaległości w jego płaceniu w takim samym procencie, jak przy innych podatkach, dają wyższe kwoty. Z drugiej strony, akcyzę płacą najwięksi i najsolidniejsi podatnicy, tj. producenci paliw, energii, alkoholu i papierosów. W dodatku jest to podatek płacony na tzw. bramie, czyli przez producenta, gdy sprzedaje towar. I choć ostatecznym płatnikiem jest finalnie konsument, bo akcyza jest podatkiem cenotwórczym, czyli wpływającym na cenę detaliczną, to fiskus podatek ten pobiera nie na końcu, jak w przypadku VAT-u, tylko na początku wprowadzania towaru do obrotu – analizuje dr hab. Robert Gwiazdowski z Uczelni Łazarskiego.

Kolejne pozycje w tym zestawieniu to GRY (podatek od gier) – 40,163 mln zł (rok wcześniej – 39,637 mln zł) i PSD (podatek od sprzedaży detalicznej) – 2,408 mln zł (25,132 mln zł). Następnie widzimy podatki zniesione – 1,458 mln zł (1,462 mln zł), FIN (podatek od niektórych instytucji finansowych) – 303 tys. zł (0 zł) oraz kopaliny – 4 tys. zł (poprzednio 0 zł).

– Te daniny nigdy nie odgrywały kluczowej roli we wpływach podatkowych. Powodów jest wiele, a wśród nich – mniejsza skala działalności w tych obszarach i nieefektywny model kalkulacji podatku, tj. podstawy opodatkowania etc. – dodaje dr Matarewicz.

Zróżnicowane prognozy

Według stanu na koniec ubiegłego roku, 43,4% należności pozostałych do zapłaty z tytułu podatków przypadło na woj. mazowieckie – 49,948 mld zł. Rok wcześniej było to odpowiednio 43% oraz 50,507 mld zł. W ww. zestawieniu na kolejnych pozycjach widzimy takie województwa, jak śląskie – 13,145 mld zł (rok wcześniej – 13,560 mld zł), wielkopolskie – 11,065 mld zł (11,479 mld zł), dolnośląskie – 6,981 mld zł (6,900 mld zł) oraz łódzkie – 6,272 mld zł (6,409 mld zł). Na końcu rankingu mamy świętokrzyskie – 1,209 mld zł (rok wcześniej – 1,242 mld zł), opolskie – 1,365 mld zł (1,407 mld zł) oraz warmińsko-mazurskie – 1,382 mld zł (1,734 mld zł).

– Jest to ściśle związane z tym, że w województwie mazowieckim, a konkretnie w Warszawie, swoją siedzibę ma największa liczba podatników. Co więcej, niektóre warszawskie urzędy skarbowe pełnią rolę wyspecjalizowanych urzędów skarbowych dla podmiotów gospodarczych z całej Polski, jak również dla spółek zagranicznych. To również powoduje, że większość zaległości jest przypisanych do tego województwa – podkreśla Jakub Warnieło.

Dr Parvi prognozuje, że kwota należności pozostałych do zapłaty z tytułu podatków będzie w najbliższym czasie bez większych zmian. Natomiast w połowie roku prawdopodobnie zacznie się już zwiększać. Przekonamy się, jak np. na to wpłyną podwyżki wynagrodzeń. Wprawdzie to nie są wielkie kwoty, ale mimo wszystko stanowią kolejne obciążenia dla przedsiębiorców. Nie wiemy też, co w kolejnych miesiącach wydarzy się ze stopami procentowymi oraz poziomem inflacji. Jeśli ta ostatnia zmniejszy się, to wówczas będzie możliwe obniżenie stóp procentowych. To byłaby ulga dla wielu firm, co pozwoliłoby np. przeznaczyć środki na spłatę podatku.

– W związku z pogorszeniem się koniunktury gospodarczej, można spodziewać się słabszych wyników przedsiębiorstw. To zaś grozi wzrostem zaległości podatkowych. Trudniejsze czasy powodują, że więcej osób może oszczędzać na podatkach, a więc np. wejść do szarej strefy. Jest więc spore prawdopodobieństwo, że w tym roku zaległości podatkowych będzie więcej – analizuje Jerzy Martini.

Z kolei Jakub Warnieło nie przewiduje, żeby kwota niespłacanych zaległości podatkowych rosła w najbliższym czasie. Po pierwsze, w ostatnich latach wprowadzono szereg rozwiązań polegających na uszczelnianiu systemu. To spowodowało, że coraz mniej jest tzw. znikających podatników, a więc takich, którzy deklarują podatek, a następnie go nie płacą i nie ma z nimi żadnego kontaktu. Po drugie, w ostatnich latach coraz częściej kontrolowane są duże podmioty, co daje większe prawdopodobieństwo ściągalności. Po trzecie, coraz częściej dochodzi do nowelizacji przepisów dotyczących prowadzenia egzekucji wobec podatników. A wszystkie te zmiany łączy wspólny mianownik – zwiększenie skuteczności egzekucji.

Źródło: © MondayNews Polska.

Wskaźniki cen lokali mieszkalnych w ostatnim kwartale 2023 roku wg GUS


Główny Urząd Statystyczny opublikował raport o nazwie „Wskaźniki cen lokali mieszkalnych w 4 kwartale 2023 roku”.

Jak czytamy w raporcie GUS, w ostatnim kwartale 2023 r. ceny lokali mieszkalnych w Polsce wzrosły w stosunku do 3 kwartału 2023 r. o 4,8%. Na rynku pierwotnym wzrost ten wyniósł 6,3%. Z kolei na rynku wtórnym – 3,3%. W porównaniu z analogicznym okresem 2022 r. ceny lokali mieszkalnych wzrosły o 13,0% (w tym na rynku pierwotnym o 14,3%, a na rynku wtórnym o 11,6%).

Źródło: GUS.

GUS: Obwieszczenie w sprawie wskaźników zmian cen dla lokali mieszkalnych w IV kwartale 2023 roku

mari-helin-tuominen-38313-unsplash
Główny Urząd Statystyczny opublikował obwieszczenie w sprawie wskaźników zmian cen dla lokali mieszkalnych w IV kwartale 2023 r. z podziałem na województwa.

Jest to Obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 4 kwietnia 2024 r. w sprawie wskaźników zmian cen dla lokali mieszkalnych w czwartym kwartale 2023 r. z podziałem na województwa.
Jak informuje GUS, na podstawie art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2023 r. poz. 344, z późn. zm.[1])) ogłasza się wskaźniki zmian cen dla lokali mieszkalnych w czwartym kwartale 2023 r. z podziałem na województwa, określone w tabeli stanowiącej załącznik do obwieszczenia.
Informacja została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej GUS.

Źródło: GUS.