
Kupujący mieszkania na sprzedaż zwracają uwagę na poziom bezpieczeństwa inwestycji.
Bezpieczeństwo zaczyna się od przewidywalności i nie chodzi tutaj wyłącznie o monitoring, ogrodzenia czy szlabany. O tym, czy na osiedlu czujemy się spokojnie, często decydują odpowiednia widoczność, oświetlenie i obecność innych ludzi w przestrzeniach wspólnych.
Spokój ponad ceną
Otodom w swoim raporcie „Szczęśliwy Dom. Zróbmy sobie razem… szczęśliwe sąsiedztwo” z listopada 2025 r. zwraca uwagę, że 47 proc. Polaków przed przeprowadzką sprawdza poziom bezpieczeństwa w okolicy, a dla 43 proc. kluczowe jest bezpieczeństwo rozumiane jako zaufanie do sąsiadów. Co więcej, „bezpieczna okolica” wyprzedza w deklaracjach nawet twarde argumenty zakupowe: dostępność sklepów i usług (41 proc.), cenę nieruchomości i koszty życia (37 proc.) oraz połączenia komunikacyjne (36 proc.).
– Bezpieczeństwo staje się dla kupujących jedną z kategorii pierwszego wyboru, równie ważną jak cena czy dojazd, i jest rozumiane szerzej niż same zabezpieczenia techniczne. W praktyce chodzi o środowisko, które zmniejsza anonimowość i ułatwia naturalną, sąsiedzką uważność. Mowa np. o widocznych wejściach, dobrym oświetleniu, czytelnych ciągach pieszych i sensownie zaplanowanych miejscach wspólnych. To właśnie na etapie projektu da się realnie „zaprogramować” większy spokój mieszkańców, zanim pojawią się jakiekolwiek systemy ochrony – mówi arch. Paweł Koperski, członek zarządu Q3D Concept.
Projektowalne bezpieczeństwo
Projektowanie osiedla i budynku to w dużej mierze praca nad stworzeniem środowiska, w którym mieszkańcy będą mieć poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Jeśli przestrzeń wspólna jest czytelna i faktycznie używana, to anonimowość maleje, a poczucie spokoju rośnie. Dopiero wtedy konkretne rozwiązania architektoniczne mają szansę zadziałać.
[fragment artykułu]
Źródło: Prime Time PR
materiał prasowy
