
Latem rynek mieszkań na sprzedaż działa w innym rytmie. Część kupujących odkłada decyzję do jesieni, inni zaś wykorzystują ten moment, żeby spokojniej porównać oferty i sprawdzić, które z nich naprawdę mają sens. Obecnie zakupy mniej przypominają emocjonalny sprint, a bardziej test cierpliwości, zdolności kredytowej i trzeźwej oceny.
Według danych BIG DATA RynekPierwotny.pl początek 2026 roku przyniósł wyraźne ożywienie sprzedaży nowych mieszkań. W siedmiu największych metropoliach deweloperzy sprzedali w I kwartale ok. 14,8 tys. lokali, czyli o 17 proc. więcej niż kwartał wcześniej i o 19 proc. więcej niż przed rokiem. Jednocześnie majowe dane BIK pokazują, że do gry wraca finansowanie kredytem: wartość zapytań o hipoteki wzrosła o 32,7 proc. rok do roku, a wnioskowało o nie 45,09 tys. osób.
Nie oznacza to jednak powrotu rynku łatwych okazji. Według danych RynekPierwotny.pl średnia cena ofertowa mieszkań z rynku pierwotnego w maju 2026 roku wyniosła w Polsce 15 422 zł za mkw., czyli o 5 proc. więcej r/r, a w ofercie było blisko 85 tys. lokali. Warszawa pozostaje najdroższa ze średnią 19 911 zł za mkw., dalej są m.in. Gdańsk – 18 374 zł za mkw. i Kraków – 17 163 zł za mkw.
Z tych danych nie wyłania się rynek wyprzedaży, lecz ostrożnego powrotu kupujących. Kredyt wraca, ceny trzymają poziom lub rosną, a kupujący muszą zdecydować, czy lato potraktować jako pauzę, czy może jako moment wejścia do gry przed możliwym jesiennym ruchem. – Kredyt wrócił do gry, ale nie wróciła bezrefleksyjna presja zakupowa. Widzimy raczej rynek, na którym kupujący znów są aktywni, ale nie chcą podejmować decyzji w pośpiechu. Lato dobrze wpisuje się w ten moment – część kupujących wyjeżdża albo odkłada rozmowy do jesieni, więc ci, którzy zostają aktywni, mają więcej przestrzeni, żeby spokojnie obejrzeć inwestycję, porównać lokalizacje i sprawdzić, które mieszkanie faktycznie pasuje do ich planów na najbliższe lata – mówi Grzegorz Woźniak, prezes Q3D Locum.
[fragment artykułu]
Źródło: Prime Time PR
materiał prasowy
