Architektura i design

Przemek Olczyk – Architekt polskiego luksusu

olczyk
„Okrzyknięty jednym z najzdolniejszych architektów młodego pokolenia. Biuro, które założył znalazło się na liście najbardziej elektryzujących pracowni architektonicznych na świecie, według brytyjskiego magazynu Wallpaper” – 
Dawid Hajok.

W 2019 roku za jego projekt Green House zdobył prestiżowy tytuł najlepszego domu w Europie w plebiscycie European Property Awards, przyznawaną w londyńskim Royal Lancaster. W tym samym roku otrzymał nominonację do Mies Award. Przemek Olczyk, architekt polskiego luksusu.

Projektuje domy, których powierzchnia rzadko schodzi poniżej 500 m kw. Stroni jednak od rozgłosu, nie udziela się publicznie. Jego pracownia nie jest powszechnie znana. Choć projektuje pięknie wille dla zamożnych inwestorów w kraju jak i za granicą, większości domów nie może pokazywać publicznie. Jego klienci zastrzegają sobie prywatność.

– Jestem detalistą. Czuje się skrępowany słysząc komplementy. Odchorowuję każde wystąpienie publiczne. Nie odnajduje się w świetle jupiterów, alergicznie reaguję na wszelki PR – tłumaczy, kiedy pytam o te nagrody i wyróżnienia.

Dlatego formuła współpracy wymagającej od niego dyskrecji bardzo mu odpowiada.

– Moje projekty są bardzo osobiste. Pracując nad koncepcją zamykam się na bodźce z zewnątrz. Inspiruje mnie miejsce, natura. Zachwyca mnie sposób w jaki domy adaptują światło, otwierają się na otoczenie i naturę – stwierdza.

Nazywa to łapaniem przestrzeni.

Modernistyczna bryły jego domów nawiązują do filozofii, która w połowie XX w. zrewolucjonizowała sposób w jaki dziś mieszkamy. Otwarty plan, aneksy kuchenne czy duże przeszklenia ścian to efekty tamtej rewolucji, będące przejawem nowego podejścia do projektowania domów, które następnie upowszechniły się w stylu międzynarodowym.

Olczyk wyjaśnia, jak innowacje lat 50 i 60 XX w. zmieniły hermetyczne dotąd domy w otwarte przestrzenie do eksponowania sztuki użytkowej. Zagościł w nich design nadając im oryginalności i artystycznego szaleństwa.

Takie domy Olczyka jak: Edge, Nemo, Green, Loop, czy Horizon odwołują się wprost do tych tradycji. Nowoczesny dom w stylu kalifornijskich rezydencji, rozpiętych na słonecznych wzgórzach jest zarazem jednym z przejawów zjawiska tzw. American Dream.

Przenikanie się wnętrz i podwórzy kompleksu mieszkalnego sprawia, że jego charakterystycznym elementem staje się gra światłem oraz zacieranie granic formalnych pomiędzy wnętrzem a otoczeniem budynku.

Idea domów, które stanowią naczelny nurt projektów Olczyka, stanowi sposób na wprowadzenie w głąb rezydencji światła dziennego i zewnętrznego życia. Ta forma zabudowy wywarła istotny wpływ w ewolucji domów, które stawały się atrakcyjną kolekcją eleganckich struktur przestrzennych, wypierając uniwersalne budynki, maszyny do funkcjonalnego mieszkania.

Projekty Mobius wprowadzają współczesny styl życia do malowniczego krajobrazu polskiego podwórka. Obłożone eleganckimi kamiennymi płytami ramy wyznacza strefy dzienne z półprywatnymi tarasami. W jego projektach częste są rozsuwane przeszklenia, w ciepłe, słoneczne dni podziały na przestrzeń wewnętrzną i zewnętrzną ulegają całkowitemu zatarciu.

Cube, Green Line, Horizone, Circle Wood, Wind, Dune, Underpass. To kolejne nazwy super-willi rozsianych po całym kraju. Rusza marketing szeptany. Nobliwi klienci polecają sobie Olczyka nawzajem. On jednak znów roztropnie nie chce robić więcej niż 4-5 projektów rocznie.

– Chcę mieć kontrole i całkowity wpływ na to co powstaje. Moje realizacje są w stu procentach zgodnie z projektem czasem nawet już z samą koncepcją. Jeśli klient sobie tego życzy projektujemy pod klucz. Meble na indywidualne zamówienie, światowy dizajn użytkowy. Wszystko w naszych rękach od początku do końca – podkreśla.

Wycyzelowany detal i technologia to cechy tożsame dla jego architektury. Poza kilkoma ekonomicznymi realizacjami jego projekty czerpią z modernizmu to co najcenniejsze – precyzję i szlachetność materiałów.

– Modernizm sprowadzony do formy prostopadłościennych pudeł bez detalu przybrał wypaczoną formę. To krzywdzące uproszczenie utrwaliło obraz budynków, które wznoszone z prostych materiałów: kamień, beton, szkło nie zachwycały precyzją wykonania. Detal modernistyczny zakłada właśnie precyzję łączenia tych materiałów. To jest kosztowne, wyklucza bowiem wszelkie maskowania. Można więc powiedzieć, że modernizm jest de facto architekturą luksusową – pointuje Olczyk.