
Moda na rewitalizację nieruchomości wciąż się rozwija.
Moda na rewitalizacje w Polsce zapanowała ponad dekadę temu, kiedy to inwestorzy dostrzegli wartość rynkową pieczołowicie odrestaurowanych budynków, w których apartamenty rozchodziły się jak ciepłe bułki. Klienci dysponujący dużymi pieniędzmi stawiali na unikalne miejsca do życia, wypełnione historią, pełne zachwycających detali i nierzadko pozwalających podkreślić wyrafinowany smak i klasę właścicieli. Fala rewitalizacji dosyć szybko objęła cały kraj i pozwoliła na przywrócenie życia do zapomnianych przez lata budynków, a nierzadko także całych kwartałów miast. Dekada doświadczeń pozwala jednak na wyciągnięcie wniosków i zarysowanie standardów w oparciu o dobre przykłady rewitalizowanych budynków, ale także całych kwartałów miasta.
Niełatwa sztuka przywracania życia
Lata doświadczeń pokazały jak odpowiedzialna jest to sztuka. Na inwestorach ciąży bowiem nie tylko trudne zadanie prowadzenia uzgodnień konserwatorskich i prowadzenia prac pod ścisłym nadzorem, ale także odpowiedzialność za jakość i efekty, mające wpływ na standard życia całych dzielnic. Rewitalizacje nierzadko obejmują obiekty o ważnej roli historycznej, często estetyczne dominanty, mające potencjał przenoszenia swojej klasy na otoczenie. Nie powinno więc dziwić, że wprowadzanie życia do zdegradowanych obiektów wiąże się z dużymi oczekiwaniami społecznymi i odpowiedzialnością. Przede wszystkim inwestorzy musza działać ze świadomością, że ich inicjatywy nie są już obecnie z klucza odbierane jako dobrodziejstwo i lokalne społeczność bacznie śledzi działania mające na celu odbudowę zabytkowych obiektów i przywracania życia na ich terenie. Rewitalizacje to zatem trudne i wymagające zadanie także z uwagi na społeczne oczekiwania.
Zarówno rewitalizacja Stoczni Cesarskiej w Gdańsku, jak i Cukrowni w Pruszczu Gdańskim oznaczają budowę w zasadzie nowych dzielnic: w trzydziestotysięcznym Pruszczu, na obszarze 19 ha powstanie 1700 mieszkań w ścisłym centrum miasta, a przy nich punkty usługowe, handlowe, placówki medyczne, biura i ogólnodostępne miejsca przeznaczone do spędzania wolnego czasu przez wszystkich mieszkańców miasta. Inwestycja realizowana będzie także w standardzie, jaki dotychczas w Pruszczu nie był dostępny, zatem jej znaczenie dla miasta jest nie do przecenienia i stanowi szansę na nie tylko rozwój przestrzenny, ale także społeczny.
Nie inaczej jest w przypadku Stoczni Cesarskiej. Na obszarze 16 ha, na terenie historycznej części Stoczni Gdańskiej tworzona jest wielofunkcyjna zabudowa, w ramach której powstaną mieszkania, hotele, biura, liczne punkty usługowe, gastronomiczne i rozrywkowe. Czujemy spoczywającą na nas odpowiedzialność i presję środowiska, związaną z dziedzictwem Stoczni, a nasze plany wpisują się w miastotwórczy charakter inwestycji– podkreśla Jadwiga Kosińska. Chcemy, aby na terenie Stoczni powstały rozwiązania na co dzień przyciągające mieszkańców i atrakcyjne dla turystów, a nowa zabudowa nie zaburzała historycznego charakteru poprzemysłowego terenu. Dla nas historyczny kontekst to nie tylko wyzwanie, ale i wartość, dlatego każde nasze działanie staramy się przygotowywać z szacunkiem dla przeszłości i z myślą o roli, jaką Stocznia Cesarska może pełnić dla młodszych pokoleń przez kolejne dziesięciolecia. Chcemy tu zbudować żyjącą, atrakcyjną, nowoczesną, ale i wypełnioną historią część Gdańska, która stanowić będzie kolejny magnes przyciągający mieszkańców i sławiąca Gdańsk na cały świat.
Przykładem wpływu, jaki inwestycja może mieć na podnoszenie jakości życia całej dzielnicy jest już obecnie realizowany przez Reapolis projekt Chylońska STO10 w jednej z najstarszych gdyńskich dzielnic. Jak podkreśla Stefan Schleifer z biura architektonicznego SIM Architekci działania inwestora to nie tylko budowa i sprzedaż mieszkań: Współczesna urbanistyka coraz częściej sięga po tereny zdegradowane, nadając im nowe życie w duchu zrównoważonego rozwoju i miejskiej odpowiedzialności. Jako projektanci STO10 Chylońska, uważamy, że projekt miał nie tylko wpisać się w istniejący kontekst urbanistyczny, lecz także zaproponować nową jakość życia – bardziej zrównoważoną, estetyczną i otwartą na mieszkańców. To przykład miastotwórczej postawy, w której deweloper i architekt nie są tylko dostawcami produktu, ale współtwórcami miejskiej tożsamości.
Potwierdza to także Jadwiga Kosińska ze Stoczni Cesarskiej, której rewitalizacje zdobyły już uznanie w branżowych konkursach, co korzystnie przełożyło się na sprzedaż i komercjalizację powierzchni: Zarówno Dyrekcja, jak i Remiza i Formiernia są przykładami wyzwania, z jakim musi się mierzyć inwestor: najemcy biur, punktów usługowych czy mieszkań oczekują zarówno obiektu z charakterem: historycznego klimatu i unikalnego designu z minionych czasów, jak i nowoczesnych standardów: efektywności energetycznej, ekologii i komfortowego zaplecza, które odpowiada na ich wyobrażenie o klasie miejsca, w którym decydują się mieszkać i pracować. Nasze zadanie polega na tym, żeby w obu tych obszarach działać bezkompromisowo i spełniać oczekiwania klientów. Pozytywny odbiór naszych dotychczasowych inwestycji i nagrody, jakie otrzymaliśmy potwierdzają, że ten kierunek znajduje uznanie, a sukces w komercjalizacji powierzchni dowodzi, że także rynek oczekuje działania w takim właśnie kierunku.
[fragment artykułu]
materiał prasowy
