Gospodarka

Wrocław podczas pandemii, czyli dlaczego miasto nie może chorować

fcdeb622762e6c33a7595e83a247b0d8
Eksperci szacują, że COVID-19 jest jak dotąd najbardziej szkodliwym zdarzeniem wśród innych nasilających się od jakiegoś czasu sytuacji kryzysowych w obszarach miejskich. Według OECD trendy, o których mówiło się wcześniej, przyspieszają tylko przejście aglomeracji w tryb miast inteligentnych i zielonych, bardziej innowacyjnych i samodzielnych. Jak Wrocław na tle miast europejskich buduje swoją odporność podczas pandemii i czego potrzebują mieszkańcy?

Spis treści:
Zwrot ku naturze
Bezpieczny transport
Żyjemy lokalnie: kierunek miasto 15-minutowe
Architektura i infrastruktura osiedla – ważniejsze niż kiedykolwiek

Według międzynarodowej ankiety przeprowadzonej przez duńską pracownię Gehl wśród mieszkańców miast z 60 krajów 65% respondentów korzystało w trakcie pandemii z przestrzeni publicznych. 81% z nich wybierało miejsca pozwalających na aktywność fizyczną. Natomiast 72% potrzebowało się zrelaksować na zewnątrz. Dlatego wiele europejskich aglomeracji wprowadziło rozwiązania, ułatwiające zachowanie dystansu społecznego na ulicach i w parkach. Sprawdziliśmy, jak m.in. Wrocław radzi sobie z bezpieczeństwem w miastach podczas pandemii?

Zwrot ku naturze

Pandemia zmieniła nasze potrzeby i codzienne zwyczaje. Uwypukliła wagę obszarów zielonych oraz potrzebę kreowania wspólnej przestrzeni dla ludzi z uwzględnieniem zasad dystansu społecznego. Przykładem może być rozwiązanie z jednego z parków w Bristolu, gdzie bezpieczne odległości pomiędzy odpoczywającymi na trawie zostały zaznaczone kształtem serca. Pojawiają się też mikrotargowiska podwórkowe jak na przykład pracowni Shift z Rotterdamu. Koncept takiego lokalnego handlu opiera się na 16-komórkowej siatce, gdzie każda z komórek zaznaczona na ziemi dedykowana jest wyłącznie dla jednej osoby.

Szerokie arterie komunikacyjne wyprowadzane będą poza obszary śródmiejskie, a miasto zaczną odzyskiwać piesi i rowerzyści. Będzie się to dziać stopniowo poprzez punktowe interwencje w przestrzeni miejskiej, czyli tzw. akupunkturę miejską. W pandemii dla wszystkich stało się jasne, że dobrze zaprojektowana przestrzeń to nie luksus i zbytek, a podstawa bezpiecznego życia w mieście. Warto też zauważyć, że sytuacja ostatnich miesięcy przywróciła potrzebę rewitalizacji usług w centrach miast i w dzielnicach, w parterach pierzei miejskich, poza dużymi skupiskami, jak np. galerie,

zauważa Marcin Major z pracowni major architekci, Wrocław.

Zmiany w przestrzeni mogą być naprawdę niewielkie i w zasięgu możliwości każdego mieszkańca. Dobrą propozycję dały władze Rotterdamu, namawiając do wyrywania płytek z chodników wzdłuż budynków i tworzenia tzw. ogrodów fasadowych. Każdy, bez pozwolenia, może usunąć 45 cm chodnika i stworzyć mini ogródek tuż pod swoimi oknami. Poprawia się dzięki temu estetyka ulicy, a większa ilość zieleni czyni miasto bardziej odpornym na zmiany klimatu. W tym samym celu tworzy się niebieską i zieloną infrastrukturę, czyli zielone dachy, ściany i ogrody deszczowe. One również kształtują koncepcję trzeciego miejsca – przestrzeni przeznaczonej do odpoczynku.

Bezpieczny transport

Obawa przed zakażeniem w komunikacji miejskiej wpłynęła na większe wykorzystanie rowerów jako środka transportu. Dużym wyzwaniem dla zwiększenia odporności miast jest transport publiczny. Trudno jest w nim zachować wymogi dystansu społecznego. Starając się rozwiązać ten problem, jeszcze w czasie pandemii wiele miast zdecydowało się na rozbudowę ścieżek rowerowych. Od wybuchu pandemii Paryż dodał 650 km ścieżek, Nowy York 64 km, a Londyn przygotowuje się na dziesięciokrotny wzrost liczby rowerzystów i pięciokrotne zwiększenie liczby pieszych. Komunikacja rowerowa jest też coraz bardziej popularna w polskich miastach, chociaż to ciągle niewielki procent wszystkich podróży. Na początku pandemii polskie samorządy zareagowały odmiennie od miast europejskich, zamykając system rowerów publicznych. Dodatkowo zwolnienie z opłat parkingowych w niektórych z miast zachęciło do korzystania z samochodów jako głównej, bezpiecznej alternatywy dla komunikacji miejskiej. Jednak wraz z upływem kolejnych tygodni to podejście zmieniło się. Tak reaguje między innymi Wrocław.

Czas pandemii utwierdził nas w przekonaniu, że inwestycje w miejski węzeł rowerowy to właściwa polityka i optymalne sterowanie ruchem. Zresztą w tym czasie oddaliśmy drogę dla rowerów w ścisłym centrum – wzdłuż ulicy Krasińskiego, Dworcowej z fragmentami Podwala oraz Komuny Paryskiej. Stoimy na stanowisku, że na czas pandemii Wrocławski Rower Miejski jest doskonałym środkiem transportu. Można z niego bezpiecznie korzystać przy zachowaniu podstawowych środków ostrożności, jak maseczki i rękawiczki. We Wrocławiu mamy 222 stacje WRM, które obsługują 2285 rowerów miejskich. W naszym mieście cykliści mają już do dyspozycji ponad 1 100 km tras i ta liczba stale rośnie. Realizujemy program łączenia tras w spójną sieć, a niebawem w 190 miejscach pojawi się 1000 nowych stojaków,

mówi Wojciech Koerber, Wydział Komunikacji Społecznej, Urząd Miejski Wrocławia.

Żyjemy lokalnie: kierunek miasto 15-minutowe

Obecnie częściej robimy zakupy w pobliskich, małych sklepach czy osiedlowych parkach handlowych, spotykamy się w plenerze na zielonych skwerach i placach. Tu, gdzie mieszkamy, chcemy zaspokoić wszystkie swoje potrzeby zakupowe czy socjalne, a w przypadku braku możliwości pracy w domu, wykonać ją w pobliskiej kawiarni lub coworku. Na to wszystko odpowiada koncepcja 15-minutowego miasta, której realizację zapowiedziała sieć największych miast na świecie zaangażowanych w walkę ze zmianami klimatycznymi – C40, do których należą np. Paryż, Londyn i Warszawa. Idea ta polega właśnie na możliwości realizowania potrzeb zawodowych i prywatnych lokalnie, w zasięgu 15 minut pieszo lub rowerem.

Architektura i infrastruktura osiedla – ważniejsze niż kiedykolwiek

Dzięki popularyzacji pracy zdalnej nie ograniczamy się w decyzjach mieszkaniowych odległością od miejsca naszego biura. Ludzie pracujący z domu chcą mieszkać blisko miejsc wypoczynkowych i terenów zielonych. Ważna jest dla nich przestrzeń, niska intensywność zabudowy osiedli, niewielka wysokość budynków. Oczywiście nie chcą przy tym rezygnować z wygodnej infrastruktury takiej jak sklepy, szkoły czy przedszkola. Deweloperzy widzą te zmiany, odnotowując wzrost zainteresowania lokalizacjami blisko centrum miasta, ale równocześnie w otoczeniu terenów zielonych, a także w domach lub mieszkaniach na parterze, z ogródkiem.

Lockdown uświadomił nam wszystkim, jakim skarbem może być balkon, czy mały ogródek. Okazuje się, że niedaleko centrum miast także można żyć kameralnie i blisko natury. Warto wybierać osiedla o niskiej zabudowie czy tak zwane wille miejskie. Tak właśnie zaprojektowane jest nasze osiedle przy Bacciarellego 54 we Wrocławiu. Mieszkańcy mają tu nie tylko komfort niskiej zabudowy, ale także dużych, zielonych przestrzeni między domami. Wszystkie miejsca parkingowe i ruch aut znajduje się pod ziemią. Dzięki temu za oknami mieszkańców widoczne są zielone strefy, plac zabaw dla dzieci oraz osiedlowy park. W trakcie prac nad kolejnymi etapami inwestycji, będziemy zapraszać mieszkańców do projektowania i współtworzenia terenu wokół budynków, by sami mieli wpływ na przestrzeń, w której mieszkają i odpoczywają. Dodatkowo dużym atutem osiedla jest otoczenie terenów spacerowych i rekreacyjnych, takich jak zielona Wyspa Opatowicka, parki Szczytnicki i Biskupiński,

dodaje Jacek Wesołowski, dyrektor zarządzający Trei Real Estate Poland.

Świadomość rozwiązań służących zwiększeniu odporności miast jest już wysoka. Wiele samorządów buduje odpowiednią infrastrukturę, jednak ostateczny ich kształt będzie zależał także od inwestorów, deweloperów i samych mieszkańców – od tego jak bardzo sami się zaangażują, jasno przedstawiając swoje oczekiwania, rozwiązania i potrzeby.
Źródło: Trei Real Estate Poland.