Blog

W tym roku skończy się era rekordowo niskich stóp NBP?

graph-163509_640

Posiadaczu kredytu – szykuj się na zaciskanie pasa! Wiele wskazuje na to, że to właśnie w tym roku okres rekordowo niskich stóp procentowych NBP dobiegnie końca. Czy ewentualna podwyżka stóp przełoży się na serię podwyżek? Zobaczymy, ale jeśli by tak się stało byłby to bardzo negatywny scenariusz dla naszych domowych budżetów.

Dlaczego? Posłużmy się przykładem i przywołajmy dynamikę wydarzeń. Seria cięć stóp procentowych, która doprowadziła do rekordowo niskiego poziomu 1,5 proc. podstawowej stopy NBP, zaczęła się decyzją Rady Polityki Pieniężnej w listopadzie 2012 roku, kiedy to podstawowa stopa została zmniejszona z poziomu 4,75 do 4,50. Później stopy sukcesywnie były cięte, by w marcu 2015 osiągnąć rekordowo niski poziom 1,5 proc. Pozostają na nim już blisko 3 lata.

Stopa procentowe to narzędzie, którym bank centralny kreuje politykę pieniężną. Określa w jakiej cenie będzie dokonywać transakcji na rynku międzybankowym, np. skupować papiery dłużne. W ten sposób ma wpływ na to, ile pieniędzy banki muszą trzymać jako rezerwy. Jeśli stopy są niskie, pobudza to banki komrecyjne do akcji kredytowej, oprocentowanie kredytów spada. Jeśli są wysokie, banki chętniej gromadzą pieniądze – rośnie oprocentowanie depozytów. O tym jaki jest koszt pieniądza pożyczonego z banków mówi natomiast stawka WIBOR. Określa ona po jakim oprocentowaniu banki komercyjne pożyczają sobie pieniądze. WIBOR jest zbliżony poziomem do wysokości stopy procentowej NBP i zawsze „podąża” za nią – w tym sensie, że jak stopa maleje, zmniejsza się również WIBOR. Jeśli rośnie WIBOR również się zwiększa. Im wyższy WIBOR, tym finalnie większa rata naszego kredytu.

Teraz spróbujmy dokonać symulacji. Załóżmy, że oprocentowanie wróciłoby, przy obecnych marżach banków, do poziomu z 2012 roku. Wynosiłoby więc około 4,75 proc. Do tego należy doliczyć marżę, która obecnie wynosi 2,17 proc. (dane Amron Sarfin). Tak więc w sumie oprocentowanie naszego kredytu wynosiłoby 7 proc. Obecnie wynosi nieco ponad 4.

Teraz przyjmijmy, że nasz statystyczny kredytobiorca kupuje mieszkanie warte 300 tys., i 20 proc. przynosi do banku w formie wkładu własnego. Zadłuża się na 30 lat, na kwotę 240 tys. Przy aktualnym oprocentowaniu jego miesięczna rata wyniosłaby około 1150 zł. Jeśli natomiast oprocentowanie wróciłoby do poziomu sprzed serii cięć – byłaby aż o 500 – 600 zł wyższa. Oznacza to wzrost o około 40 proc.

Nietrudno sobie wyobrazić, że dla wielu domowych budżetów taki scenariusz mógłby się okazać katastrofalny. Oczywiście jeśli miałoby dojść do serii podwyżek stóp, to będą one rozłożone w czasie, więc nie odczujemy tego od razu. Pierwsza podwyżka będzie zupełnie bezbolesna dla naszych finansów, jednak cała seria finalnie może już sporo kosztować.

Jak zaradzić takiemu scenariuszowi? Przede wszystkim oszczędzać, po to by stworzyć poduszkę finansową i nadpłacić kredyt w odpowiednim momencie.

Scenariusz z podwyżką stóp procentowych byłby bolesny nie tylko dla osób, które już mają kredyt, ale też dla tych, którzy dopiero chcą się zadłużyć. Im wyższe stopy, tym niższa nasza zdolność kredytowa. Wreszcie to też negatywna wiadomość dla osób, które kupowały na kredyt z myślą o rynku najmu. Im wyższe stopy, tym wyższa rata takiego kredytu, a więc mniejsza rentowność najmu.

Czy do podwyżek stóp dojdzie? Z sygnałów, które płyną od Rady Polityki Pieniężnej wynika, że możliwa jest podwyżka, choć RPP będzie starać się utrzymać stopy na aktualnym poziomie najdłużej jak się da. Rada podwyżką stóp może zareagować na inflację. Po długim okresie deflacji, mamy powrót do Polski inflacji, a więc spadku wartości pieniądza. W listopadzie 2017 wyniosła 2,5 proc. rok do roku i była najwyższa od 2012 roku. Co więcej wzrosła bardziej niż oczekiwali tego eksperci. Co prawda nic strasznego się jeszcze nie dzieje. Gdyby cały miniony rok zamknął się inflacją na poziomie 2,5 proc. byłoby to ciągle na poziomie celu inflacyjnego NBP. Coraz częściej jednak słyszy się o możliwym końcu rekordowo niskich stóp procentowych. Ostatnio przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej, która podejmuje takie decyzje sygnalizowali, że do podwyżki stóp mogłoby dojść pod koniec tego roku.

Marcin Moneta – komercja24


nick
twoja opinia

Komentarz pojawi się po akceptacji administratora