Informacje dnia

Pałace dawnych magnatów w Polsce odzyskują blask

800px-Łańcut_zamek_6

Polska magnateria, to oprócz ziemiaństwa druga grupa społeczna, która pozostawiła po sobie ślady w postaci nieruchomości zabytkowych. Oprócz ziemiańskich i szlacheckich charakterystycznych drewnianych dworków z gankiem, mamy też w naszym kraju sporo pałaców, w których żyły rody magnackie, czyli ówczesna arystokracja.

Wg szacunków w całej Polsce zachowało się około 10 tysięcy obiektów zabytkowych typu pałac, zamek, dworek. Sporo z nich pozostało na Dolnym Śląsku po dawnej arystokracji niemieckiej, choć przecież mamy również szlak zamków piastowskich.

Jeśli chodzi o dawne wielkie magnackie rody – ich wspaniałe rezydencje i pałace najliczniej w naszym kraju występują na Lubelszczyźnie i Podlasiu także w Małopolsce i Podkarpaciu ze słynnym Łańcutem na czele. Spora część posiadłości takich rodów jak Czartoryscy, Sapiehowie, Radziwiłłowie czy Braniccy pozostała niestety na kresach – na terenach dzisiejszej Ukrainy, Białorusi, czy Litwy. Stan tych nieruchomości zabytkowych jest często fatalny. Mowa w zasadzie o ruinach. Kilka lat temu nawet białoruskie ministerstwo kultury ogłosiło plan sprzedaży zrujnowanych rezydencji dawnej polskiej arystokracji. Podobno ceny zaczynały się już od 100 zł….

Jak przestawia się w naszym kraju rynek dawnych pałaców? Z powodu bardzo różnego stanu takich obiektów mamy do czynienia z wielką rozpiętością cenową. Nieruchomości do kapitalnej renowacji/ odbudowy, w stanie zupełnie zniszczonym są wyceniane bardzo tanio. W takiej sytuacji jeśli nie znajdzie się inwestor, który gotów będzie wyłożyć duże pieniądze, wartością pozostaje czasami atrakcyjny teren inwestycyjny, o ile oczywiście obiekty na działce będzie można wyburzyć. Pamiętajmy, że w przypadku nieruchomości zabytkowych w grę wchodzić może ochrona konserwatorska, co znacznie komplikuje proces inwestycyjny. Obiekty będące w rejestrze nie będą mogły podlegać żadnym zmianom bez zgody konserwatora, a ich renowacja może wymagać użycia np. materiałów charakterystycznych dla epoki.

Z drugiej strony inwestorzy, którzy zdecydują się na taki krok mogą też liczyć na różnego typu dotacje, ulgi ze strony państwa i samorządów czy fundusze unijne.

Tak więc – kompletnie zrujnowane posiadłości można obecnie kupić już w cenie średniej klasy mieszkania w dużym mieście. XIX – wieczny pałac w Wyszeborzu, w województwie zachodniopomorskim wystawiono na sprzedaż za niecałe 500 tysięcy złotych. Cena metra kwadratowego w tym przypadku to 288 zł. XIX wieczny dwór w Kutnie o powierzchni 680 mkw. wystawiono na sprzedaż w cenie 1200 zł od metra.

Gdzie szukać ofert zabytkowych nieruchomości? Sporo z nich pozostaje w rękach samorządów, gmin, państwowych agencji (Agencja Nieruchomości Rolnych). Pamiętajmy, że w okresie PRL dawne ziemiańskie dwory pełniły najróżniejsze funkcje – czasem np. gospodarcze, czasem przychodni, czasem urzędu. Dla inwestorów poszukiwanie wśród samorządowych czy państwowych nieruchomości może być okazją taniego zakupu. Z punktu widzenia samorządu lepiej tanio sprzedać i pozbyć się obiektu, który trzeba utrzymywać, a który może generować ogólny przychód gminy, gdy zostanie wyremontowany i dostosowany do nowych funkcji, niż trzymać nieruchomość i nie mieć z tego nic.

Ceny dawnych pałaców i zamków zachowanych w stanie dobrym, po renowacjach i odbudowach – działających z nową komercyjną funkcją jako hotele, restauracje, zajazdy itp. są oczywiście wielokrotnie wyższe. Mowa tu o kwotach rzędu kilkunastu, kilkudziesięciu milionów złotych. Przykład to choćby XV wieczny zamek rycerski z fosą w miejscowości Krąg na Pomorzu wystawiony na sprzedaż za 15 mln zł.

Czy opłaca się inwestować w dawne nieruchomości zabytkowe? Na pewno część zamożnych inwestorów kieruje się pasją i decyduje „wejść” w to, by spełnić swoje marzenia. Badania rynku hotelarskiego oraz udane projekty biznesowe w naszym kraju, pokazują jednak że mogą być to również świetnie prosperujące nieruchomości komercyjne. Klienci preferują stare mury – obłożenie hoteli w takich obiektach jest nawet o kilkadziesiąt procent wyższe niż w nieruchomościach nowoczesnych.

Marcin Moneta – komercja24