Nowe możliwości inwestycyjne w ramach europejskiego sektora logistycznego i przemysłowego

created by dji camera

Firma Savills Investment Management (Savills IM) obrazuje, jakie istnieją możliwości inwestycyjne w ramach europejskiego sektora logistycznego i przemysłowego.

Jak podkreślają eksperci Savills IM, uwaga inwestorów skupiona jest na obiektach logistycznych typu „Big Box”.  Popyt sprawił jednak, że stopy kapitalizacji netto dla najlepszych obiektów osiągnęły historycznie niski poziom.
Dywersyfikacja portfela może zmniejszyć ryzyko płacenia zbyt wysokich cen oraz pozwolić na wykorzystanie szerszego potencjału rynku przemysłowego i logistycznego.
Savills IM wskazuje solidne podstawy do inwestowania w logistykę miejską i ostatniej mili, obiekty lekkiej produkcji oraz chłodnie, które stwarzają możliwości dywersyfikacji, a także mają atrakcyjną relację ryzyka do zwrotu.
Aktywa o cechach ESG są szczególnie doceniane zarówno przez inwestorów, jak
i najemców.

 

Źródło: Savills Investment Management.

Rynek nieruchomości kontra pandemia – jak poradziły sobie z nią poszczególne segmenty rynku?

Rynek nieruchomości przechodzi próbę od momentu wybuchu pandemii koronawirusa w naszym kraju. Skutki pandemii odczuły wszystkie sektory, jednak nie wszystkie – jak by się można było spodziewać – w sposób negatywny. Z pewnością negatywnie pandemia koronawirusa wpłynęła na segment biurowy i hotelowy. Z kolei sektor magazynów i mieszkaniówka dobrze przeszły ciężką próbę. Co więcej, sektor magazynów rozwinął się, odkąd w kraju wybuchła pandemia wirusa COVID-19.

Spis treści:
Sektor nieruchomości mieszkaniowych nie ugiął się przed pandemią
Sektor nieruchomości biurowych poddany ciężkiej próbie
Ciężko w segmencie hotelowym
Sektor magazynowy rozkwitł w okresie pandemii koronawirusa


Rynek nieruchomości przechodzi próbę od momentu wybuchu pandemii koronawirusa w naszym kraju. Skutki pandemii odczuły wszystkie sektory, jednak nie wszystkie – jak by się można było spodziewać – w sposób negatywny. Z pewnością negatywnie pandemia koronawirusa wpłynęła na segment biurowy i hotelowy. Z kolei sektor magazynów i mieszkaniówka dobrze przeszły ciężką próbę. Co więcej, sektor magazynów rozwinął się, odkąd w kraju wybuchła pandemia wirusa COVID-19.
Pandemia koronawirusa, z którą cały czas mamy do czynienia na terenie całego kraju, a także poza jego granicami, w Polsce wybuchła w marcu 2020 roku. Niedługo po tym, jak wybuch pandemii został podany do wiadomości, rząd postanowił wprowadzić lockdown. W efekcie Polacy zostali zamknięci w swoich mieszkaniach i domach i musieli przyzwyczaić się do nowych realiów życiowych. Zmiany odczuli nie tylko ludzie, ale i rynek nieruchomości. Na poszczególne jego sektory pandemia miała nieco inny wpływ.

Sektor nieruchomości mieszkaniowych nie ugiął się przed pandemią
Mieszkaniówka dobrze zniosła wybuch pandemii. Deweloperzy tylko początkowo wstrzymali oddech, by przyjrzeć się zmieniającej się na rynku sytuacji. Nie widać było jednak prób szybkiej sprzedaży dostępnych lokali mieszkalnych. Deweloperzy zachowali zimną krew i nie podjęli decyzji o obniżaniu cen mieszkań. Wprawdzie okres lockdownu, który został wprowadzony na terenie całej Polski, stanowił dla deweloperów wyzwanie, jednak wykazali się oni dużą pomysłowością i elastycznością. Deweloperzy zaczęli bowiem korzystać z najnowszych rozwiązań technologicznych, takich jak wirtualne spacery, umożliwiające zobaczenie, jak prezentuje się inwestycja – zarówno mieszkania, jak i teren wokół budynku. Na stronach internetowych poszczególnych inwestycji udostępniali również chat-boty, które udzielały odpowiedzi na najważniejsze pytania ze strony osób zainteresowanych zakupem mieszkania.
Pomimo, że pandemia wybuchła intensywnie, zmieniając dotychczasowe zwyczaje życiowe mieszkańców kraju, to jednak nie zmieniła planów wielu z nich. Osoby, które planowały zakup mieszkania w 2020 roku, w wielu przypadkach nie zrezygnowały z tej decyzji. Deweloperzy nawet w okresie pełnego lockdownu notowali zainteresowanie swoimi projektami mieszkaniowymi wśród potencjalnych kupujących.
Obecnie możemy obserwować stały wzrost cen, które wyraźnie szybują w górę od początku roku. Póki co nie wiadomo, jak długo bańka cenowa się utrzyma. Widać natomiast, że wzrost cen to kolejny czynnik, który wcale nie zraża Polaków przed zakupem własnego M.

Sektor nieruchomości biurowych poddany ciężkiej próbie
Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w sektorze biurowym. Ten odczuł dość intensywnie wybuch pandemii. Po wprowadzeniu w całym kraju całkowitego lockdownu, Polacy zostali oddelegowani do pracy zdalnej w domowym zaciszu. Wprawdzie nie każdemu rozwiązanie takie w pełni odpowiadało, jednak dość szybko ten system pracy się zakorzenił. W efekcie biurowce opustoszały. Sytuacja ta miała miejsce na terenie całego kraju – zarówno te w dużych metropoliach miejskich, jak i małych miejscowościach. Rozpoczął się trudny okres nie tylko dla właścicieli biur, ale także ich najemców. Przedsiębiorcy, którzy do tej pory wynajmowali duże powierzchnie biurowe, zaczęli renegocjować umowy najmu i w efekcie zmniejszać wielkość zajmowanej przez siebie powierzchni biurowej. Wielu właścicieli biurowców było przychylnych temu rozwiązaniu, gdyż woleli zatrzymać przy sobie najemcę na mniejszej powierzchni, niż ryzykować, że postanowi on całkowicie rozwiązać umowę najmu powierzchni biurowej. podczas lockdownu przedsiębiorcy mogli sprawdzić, czy ich pracownicy są wydajni podczas pracy zdalnej. W efekcie nawet po zniesieniu lockdownu, nie wszyscy pracownicy powrócili do swoich biurek. Wiele osób do tej pory wykonuje swoje obowiązki zdalnie, na zasadach home office. W ostatnim czasie wzrosła też popularność hybrydowego modelu pracy, czyli takiego, gdzie pracownik część swoich obowiązków wykonuje w domu, a część w biurze stacjonarnym. Model hybrydowy z miesiąca na miesiąc zyskuje coraz większe uznanie pracodawców i pracowników, gdyż obie strony wychodzą na takim rozwiązaniu korzystnie. W efekcie właściciele biurowców muszą jeszcze bardziej starać się, aby pozyskać najemców na wolne przestrzenie biurowe.
Eksperci rynkowi szacują, że sytuacja w sektorze biurowym jeszcze przez kilka lat nie wróci do kondycji sprzed okresu wybuchu pandemii koronawirusa. Na rynek może być oddawanych do użytku mniej inwestycji biurowych, gdyż zwyczajnie zmniejszyło się zapotrzebowanie na nowoczesne powierzchnie biurowe.

Ciężko w segmencie hotelowym
Pandemia mocno odbiła się również na sektorze hotelowym. Kiedy w Polsce ogłoszono pandemię i krótko po niej wprowadzono lockdown, wszystkie obiekty hotelowe zostały zamknięte. To oznaczało odcięcie od przychodów właścicieli obiektów. Hotelarze stanęli pod ścianą i nie wszyscy przetrwali tę ciężką próbę. Sytuacja poprawiła się nieco, gdy obostrzenia zostały poluzowane i restauracje hotelowe mogły sprzedawać posiłki na wynos. Hotelarze nieco podreperowywali tym rozwiązaniem swój nadszarpnięty budżet. Jednak dopiero, kiedy obiekty hotelowe na powrót otworzyły się dla turystów, ich właściciele złapali wiatr w żagle. Obecny sezon wakacyjny był dobrą passą dla polskich hoteli. Wielu turystów zrezygnowało bowiem z wyjazdu za granicę, w efekcie czego hotelarze notowali duże obłożenie pokoi.

Sektor magazynowy rozkwitł w okresie pandemii koronawirusa
Sektorem, który rozkwitł w okresie pandemii okazał się być sektor magazynowy. Wprowadzony lockdown wymusił na Polakach zmianę zwyczajów zakupowych. Z racji zamkniętych sklepów stacjonarnych, Polacy zaczęli robić zakupy w Internecie. Dla wielu z nich taka forma dokonywania zakupów okazała się dużo bardziej wygodna i bezpieczna. W efekcie nawet kiedy lockdown został zniesiony, wielu Polaków pozostało przy zdalnych zakupach. Zmiana zwyczajów zakupowych sprawiła, że w okresie pandemii dynamicznie rozkwitł rynek e-commerce, a firmy, które działają w branży online, zaczęły rozglądać się za dodatkową przestrzenią do magazynowania swoich towarów. W efekcie na terenie całego kraju zaczęło przybywać nowoczesnych magazynów, hal produkcyjnych i komfortowych centrów logistycznych. Duże zapotrzebowanie na tego rodzaju obiekty utrzymuje się do tej pory. Deweloperzy stale oddają do użytku kolejne projekty, a wiele inwestycji kończy proces komercjalizacji jeszcze zanim zostanie oddanych do użytku.

Pandemia koronawirusa nie pozostała obojętna dla rynku nieruchomości w Polsce. Różne sektory rynku odczuły jej wpływ w zupełnie innym stopniu. Dla sektora biurowego i hotelowego lockdown okazał się ciężką próbą, którą nie wszyscy przetrwali. Sektor mieszkaniowy nie ugiął się, w efekcie czego obecnie sytuacja w tym segmencie jest coraz lepsza. Deweloperzy bez obaw oddają do użytku nowe inwestycje i podejmują się kolejnych projektów mieszkaniowych. Z kolei sektor magazynowy może mówić o prawdziwym rozkwicie w okresie pandemii i wprowadzonego z związku z nią lockdownu, w dużej mierze za sprawą rozwoju rynku e-commerce.

Magdalena Łozowicka
Redaktor Naczelna

Komercja24.pl

REDD ANALYTICS: w nowoczesnych obiektach biurowych w Warszawie wynajęto około 51 374 m2

REDD1
W sierpniu 2021 w nowoczesnych obiektach biurowych w Warszawie wynajęto ok. 51 374 m2.  Ponad 58% tej powierzchni wynajęto na Woli, w ścisłym sąsiedztwie Ronda Daszyńskiego – wynika z opublikowanego raportu firmy REDD.

– Jak pokazują dane REDD, Na obszarze mniejszym niż 1/2 kilometra kwadratowego, podpisano umowy najmu na łączną powierzchnię ponad 29 tys. m2 – mówi Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Wyniki wynajmu na Woli są trzykrotnie wyższe niż w następnej dzielnicy w zestawieniu. W Śródmieściu zarejestrowano umowy najmu na łączną powierzchnię 8 853 m2. Na kolejnych miejscach plasują się: Mokotów (4 831 m2), Włochy (3 119 m2) oraz Ochota (1 606 m2).

Months of Supply („MoS”) – to teoretyczny wskaźnik relacji popytu do podaży, który symuluje ile trwałoby wynajęcie wszystkich dostępnych biur na danym rynku, biorąc pod uwagę obecne zasoby i tempo wynajmu.

Średnia wartość MoS dla głównych rynków w Polsce wynosi obecnie 18.2 miesiąca. Najniższy wskaźnik w granicach siedmiu miesięcy zanotowało Trójmiasto, natomiast najwyższy – ponad dwa lata- Katowice.

Z kolei przechodząc do tempa wynajmu biur w stolicy widzimy, że dotychczasowy agresywny trend wzrostowy w środku sierpnia mocno „wyhamował” przechodząc w mocny trend spadkowy.

Obecnie REDD Index dla Warszawy wynosi – 364,2 dni.

 

Czy warto kupić mieszkanie na kredyt?

fabian-blank-78637-unsplash
Zastanawiasz się, czy kupno mieszkania na kredyt w obecnej sytuacji to dobry pomysł? Czy zainwestowanie w lokum na wynajem nadal jest opłacalną inwestycją, jak przekonują media? Co przyszły kredytobiorca powinien wiedzieć o nowelizacji Rekomendacji S? Czy program „Polski Ład” wprowadzi istotne zmiany na rynku nieruchomości? Te pytania powinny zadać sobie osoby, które szykują się do zrealizowania swojego marzenia o posiadaniu własnych „czterech kątów”, w czym ma im pomóc kredyt, jak i wszyscy zainteresowani rynkiem najmu. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) udzielą na nie odpowiedzi.

Spis treści:
Boom na rynku nieruchomości
Rekomendacja S rozwiązaniem dla wzrostu stóp procentowych?
Zakup mieszkania na wynajem to nadal świetna inwestycja
„Polski Ład” – co zmienia na rynku nieruchomości?

 

Boom na rynku nieruchomości 

Z roku na rok budujemy więcej, co pokazują statystyki. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym półroczu tego roku wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy blisko 171,5 tysiąca mieszkań. Jest to o ponad 40% więcej niż w analogicznym okresie 2020 roku. Ten wzrost spowodowany jest stale rosnącym popytem na nowe mieszkania. Zwiększony popyt z kolei wpływa na to, że lokale drożeją. Raport Expandera i Rentier.io wyraźnie pokazuje, że w II kwartale tego roku małe lokale podrożały blisko o 10%, a średnie i duże o 9% w stosunku do poprzedniego roku[1].

– W ostatnim okresie ceny mieszkań zauważalnie wzrosły, czyli tendencja, którą obserwujemy od wielu miesięcy, utrzymuje się, jednak chętnych na ich kupno nie brakuje. Dlaczego? Do zakupu nieruchomości z pewnością skłaniają nadal wyjątkowo korzystne warunki udzielania kredytów hipotecznych. Rekordowo niskie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych powoduje, że wzrost cen lokali jest mniej odczuwalny. Dodatkowo podjęcie decyzji o wzięciu kredytu ułatwia wzrost wynagrodzeń. Jeszcze w 2005 roku przeciętna pensja w Polsce wynosiła nieco ponad 2 380 zł, podczas gdy w 2020 już przeszło 5167 zł, czyli w przeciągu 15 lat wzrosła blisko o 2800 zł[2]. Co więcej, rata kredytu we wspomnianym 2005 roku stanowiła ponad połowę średniego dochodu, podczas gdy obecnie, przy średnim kredycie[3] wynosi trochę ponad 1/4. Wraz ze wzrostem wynagrodzeń, wzrasta również nasza zdolność kredytowa, dzięki czemu nie tylko możemy zaciągnąć kredyt na większą sumę pieniędzy, ale i po prostu łatwiej otrzymać środki – komentuje Michał Nazarczyk, ekspert ZFPF, Expander Advisors.

Najprawdopodobniej w najbliższym czasie nie ma co liczyć na spadek cen mieszkań. Przede wszystkim jest to spowodowane wzrostem kosztów materiałów budowlanych, a także gruntów. Odpowiada za to m.in. wysoka inflacja. Jak podaje GUS, w lipcu tego roku wskaźnik inflacji wyniósł 5%, co stanowi najwyższą wartość od 10 lat!

– Wysoka inflacja powoduje wzrost cen produktów, m.in. surowców używanych na budowie. Aby przeciwdziałać jej negatywnym skutkom, Narodowy Bank Polski może wdrożyć kilka rozwiązań. Jednym z nich jest podwyższenie stóp procentowych. Co to oznacza dla kredytobiorcy? Niestety wzrost miesięcznej raty kredytu. Takie działanie ze strony NBP ma za zadanie wyhamować popyt na produkty bankowe, jakimi są m.in. kredyty hipoteczne. Mniejsze zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi w dłuższej perspektywie czasu może wiązać się również z obniżką lub ustabilizowaniem cen nieruchomości, ponieważ zainteresowanych ich kupnem będzie mniejsze niż jest obecnie. Dodatkowo wyższe stopy procentowe z pewnością wpłyną na większe zainteresowanie lokatami bankowymi, ponieważ taka forma lokowania kapitału daje poczucie, że nasze pieniądze są bezpieczne. Jednak, dopóki oprocentowanie nie będzie co najmniej na takim poziomie jak inflacja, to inwestycja w nieruchomość wydaje się być bardziej kuszącą opcją – wyjaśnia Michał Nazarczyk, ekspert ZFPFExpander Advisors. 

Rekomendacja S rozwiązaniem dla wzrostu stóp procentowych? 

Jeśli faktycznie stopy procentowe wrócą do poziomu sprzed pandemii (lub większego), potencjalni kredytobiorcy nie powinni od razu załamywać rąk. Według nowelizacji Rekomendacji S (dokumentu wydawanego przez Komisję Nadzoru Finansowego) do 30 czerwca tego roku banki miały obowiązek wdrożyć uaktualnione zasady udzielania kredytów mieszkaniowych. Jedną z istotniejszych zmian było wprowadzenie do oferty kredytów ze stałą bądź okresowo stałą stopą procentową. W rezultacie większość banków zdecydowała się na umieszczenie w cennikach możliwości oprocentowania kredytu okresowo stałą stopą procentową, która będzie obowiązywała przez 5 lat. Po upływie tego czasu, klient ma prawo zdecydować, czy chce pozostać przy oprocentowaniu stałym (wtedy zostanie zaproponowana nowa stawka), czy jednak przejść na oprocentowanie zmienne. Oprocentowanie stałe gwarantuje  niezmienną wysokość raty bez względu na wahania stóp procentowych.

 Taka oferta to dobre rozwiązanie dla osób, które są zainteresowane kredytowaniem zakupu nieruchomości, ale obawiają się wzrostu stóp procentowych i co z tym związane – kosztów obsługi swojego zobowiązania, wynikających ze zwiększenia kwoty raty kredytu. Wybierając kredyt ze stałym oprocentowaniem, kredytobiorca ma kontrolę nad wysokością raty w dłuższym horyzoncie czasowym. Z pewnością daje to poczucie stabilności i bezpieczeństwa domowego budżetu. Należy jednak pamiętać, że obecnie, oferty z oprocentowaniem stałym, wiążą się z wyższym kosztem, niż ich odpowiedniki z oprocentowaniem zmiennym. Co ważne, ze zmian wprowadzonych przez nowelizację Rekomendacji S mogą skorzystać również osoby, które już spłacają zobowiązania kredytowe poprzez zmianę oprocentowania ze zmiennej stopy procentowej na stałą lub okresowo stałą stopę procentową  – wyjaśnia Rafał Salach, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Zakup mieszkania na wynajem to nadal świetna inwestycja 

Na rynku najmu mieszkań, podobnie jak kupna, widoczny jest wyraźny wzrost cen. Aż na 30 analizowanych przez Expandera i Rentier.io rynkach stawki najmu wzrosły, podczas gdy spadek był widoczny zaledwie w siedmiu ośrodkach[4].

 Kwota jaką musimy zapłacić za wynajem lokalu, bez uwzględnienia opłat licznikowych i administracyjnych w większości największych miast w Polsce jest wyższa niż miesięczna rata kredytu hipotecznego. Różnice są szczególnie widoczne w przypadku mieszkań o powierzchni 50 m2 i mniejszych. Jedynym wyjątkiem jest Kraków, gdzie wynajem małych i średnich lokali jest bardziej opłacalny. Jednak pamiętajmy, że na rynku nie brakuje osób, które od kupna mieszkania na kredyt wolą najem. Jeżeli więc posiadamy lub planujemy zainwestować w nieruchomość na wynajem, zlokalizowaną szczególnie w miejscowościach turystycznych lub ośrodkach akademickich, to informacje o wzroście cen najmu mogą do tego dodatkowo motywować. Oznacza, że inwestycja będzie rentowna, a więc spłaci nam kredyt i pozwoli dodatkowo zarobić – informuje Michał Nazarczyk, ekspert ZFPF, Expander Advisors.  

Na początku pandemii ceny na rynku najmu wyraźnie spadały, co spowodowane było m.in. zamknięciem uczelni i odpływem studentów z rynku, którzy stanowią poważną grupę najemców. Możliwe, że od października rząd da zielone światło na powrót do stacjonarnego trybu nauki, co będzie oznaczać większy popyt (powrót do poziomu sprzed pandemii), który z kolei jest komfortową sytuacją dla inwestorów, którzy po pierwsze, znajdą chętnych na swoje lokale, a poza tym do pewnego stopnia będą mogli dyktować ceny. Oczywiście, taki scenariusz będzie możliwy, jeżeli nie czeka nas tzw. czwarta fala pandemii i kolejny lockdown. Z drugiej strony w trakcie korona-kryzysu oprocentowanie lokat znacznie zmalało i spowodowało, że zakup nieruchomości był jedyną sensowną inwestycją. Jak będzie dalej? Namieszać w opłacalności kupna mieszkania w celach inwestycyjnych może program „Polski Ład”.

„Polski Ład” – co zmienia na rynku nieruchomości?

Zapowiadany przez Rząd od wielu miesięcy program „Polski Ład” oznacza m.in. wprowadzenie obowiązkowego podatku ryczałtowego również dla prywatnych najemców. Jeżeli ten podatek wejdzie w życie, ma obowiązywać od przyszłego roku.

–  Wiadomą sprawą jest, że wynajem mieszkania czy domu przynosi przychód, od którego trzeba odprowadzać podatek. Wedle obowiązującego prawa wynajmujący może rozliczyć się z Urzędem Skarbowym za pomocą ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych lub według skali podatkowej. Pierwsza opcja zakłada opodatkowanie wszystkich przychodów, które w obecnym roku wynosi 8,5% dla przychodu w wysokości do 100 tys. zł oraz 12,5% dla kwot wyższych. Druga opcja, mimo iż bardziej czasochłonna, umożliwia odliczenia kosztów od przychodów (np. cen zakupionego sprzętu, kwoty przeznaczonej na remont lokalu czy odsetek kredytu), czyli opodatkowanie samych dochodów. Po  zmianach wprowadzonych w ramach programu „Polski Ład” podatnik nie będzie miał już wyboru, zostanie mu tylko rozliczenie się z fiskusem na zasadzie ryczałtu, a to dla wielu wynajmujących będzie po prostu mniej opłacalne – wyjaśnia Rafał Salach, ekspert ZFPF, Gold Finance i dodaje: – Z drugiej strony, jeżeli najem przestanie być rentowny, wciąż pozostaje opcja sprzedaży nieruchomości. Jeśli panująca na rynku tendencja wzrostowa w zakresie cen nieruchomości  utrzyma się, a wiele na to wskazuje, to inwestujący będą mogli skompensować swoje potencjalne straty.

Warto pamiętać, że w racie kapitałowo-odsetkowej dla kwoty kredytu wynoszącej np. 300 000 zł, udzielanego na 25 lat (przy założeniu 20% wkładu własnego i oprocentowaniu 2,5%), rata kapitałowa wynosi obecnie ok. 720 zł. To ważny element każdej raty, ponieważ pokazuje z jaką dynamiką spłacane jest zadłużenie. Więc nawet jeżeli najem wychodziłby na „zero”, to wynajmujący osiąga realny zysk ze spłaty przez najemcę zaciągniętego zadłużenia. Do tego dochodzi jeszcze potencjalny wzrost wartości nieruchomości. W takiej sytuacji nawet jeżeli miałby zostać tylko podatek ryczałtowy zamiast obecnego wyboru,  to przy założeniu czynszu dla właściciela wynoszącego 2 000 zł, podatek ten wynosi „tylko” 170 zł miesięcznie.

Na jak długo „zamrozimy” pieniądze w razie ewentualnego braku dochodów z najmu i decyzją o sprzedaży nieruchomości? Jak pokazuje Barometr Metrohouse i Gold Finance średni czas sprzedaży mieszkania dla pięciu największych miast w Polsce w II kw. 2021 roku wyniósł 127 dni, czyli ponad 4 miesiące[5].

Jednak są też pozytywne aspekty programu, tj. „Mieszkanie bez wkładu własnego”, które w założeniu ma umożliwić nabycie lokalu osobom niemającym wystarczającej sumy pieniędzy stanowiącej minimalny wkład własny (standardowo wynosi 20% inwestycji według Rekomendacji S). Co w praktyce oznacza ta zmiana? W skrócie – Państwo da bankowi gwarancję, że jeśli kredytobiorca nie poradzi sobie ze spłatą zobowiązania, bank część zaległego długu odzyska właśnie od rządu. Adresatem programu mają być osoby od 24. do 40. roku życia, które chcą nabyć swoje pierwsze „cztery kąty” z rynku pierwotnego, zakupić nieruchomość na rynku wtórnym bądź socjalnym, czy wybudować dom.

 Państwo w ramach programu ma dawać gwarancje w wysokości nawet 40% wkładu własnego przez okres maksymalnie 15 lat. Co ważne, kwota ta nie może przekroczyć 100 tys. zł. Jeśli program wejdzie w życie, musimy być gotowi na wzrost popytu na rynku nieruchomości, co jest równoznaczne z windowaniem cen – podsumowuje Rafał Salach, ekspert ZFPF, Gold Finance.

 

 

[1] Raport Expandera i Rentier.io – Ceny mieszkań, II kw. 2021.

[2] Dane: GUS.

[3] Średni kredyt w 2020 r.. wg. raportu SARFiN wyniósł 305 tys. zł. Dodatkowo przy założeniu, że zaciągany jest na 25 lat, a jego oprocentowanie to 2,49%, to rata wyniesie 1367 zł, stanowi to niecałe 26,5%.

[4] Raport Expandera i Rentier.io – Najem mieszkań, II kw. 2021.

[5] Barometr Metrohouse i Gold Finance. Najnowsze dane z rynku mieszkaniowego i kredytów hipotecznych. Wydanie 9, II kwartał 2021 r.

Źródło: Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

W które sektory rynku nieruchomości najmocniej uderzyła pandemia?

dominik-vanyi-469309-unsplash
Pandemia koronawirusa dała się odczuć rynkowi nieruchomości. Poszczególne segmenty inaczej odczuły jednak jej wpływ.

Najmocniej jej negatywne skutki odczuł sektor hotelarski. Podczas lockdownu wszystkie hotele zostały zamknięte. Równie dotkliwie pandemia odbiła się na sektorze biurowym.
Z mniejszym stopniu jej skutki odczuł sektor mieszkaniowy, który szybko wrócił na tory. Natomiast korzyść przyniosła sektorowi magazynów, który dzięki rozwojowi rynku e-commerce, szybko zaczął się rozwijać.

Które sektory rynku nieruchomości najmocniej odczuły pandemię?

Magdalena Łozowicka
Które sektory rynku nieruchomości najmocniej odczuły pandemię koronawirusa, jaka wybuchła pod koniec pierwszego kwartału 2020 roku? Jej skutki odczuły wszystkie sektory, jednak o ile w przypadku magazynów pandemia doprowadziła do poprawy sytuacji, o tyle w sektorze biurowym czy hotelowym do czasowego zamrożenia. Mieszkaniówka z kolei wyszła z pandemii obronną ręką i utrzymała dotychczasową dynamikę.

Spis treści:
Sektor nieruchomości biurowych
Sektor hotelowy
Sektor nieruchomości mieszkaniowych
Sektor magazynowy

Pandemia koronawirusa wybuchła w Polsce w marcu 2020 roku. Krótko po ogłoszeniu pandemii w naszym kraju, rząd postanowił wprowadzić lockdown. W efekcie Polacy zostali zamknięci w swoich domach. Jak sytuację tę odczuły poszczególne sektory rynku nieruchomości?

Sektor nieruchomości biurowych

Sektor biurowy był jednym z tych, które najszybciej odczuły wpływ pandemii. Kiedy całkowity lockdown został wprowadzony w naszym kraju, Polacy zostali oddelegowani do pracy zdalnej. W efekcie biurowce – zarówno te w dużych metropoliach miejskich, jak i małych miejscowościach – opustoszały. Przedsiębiorcy, którzy do tej pory wynajmowali duże powierzchnie biurowe, zaczęli redukować ilość zajmowanej powierzchni. Niektóre firmy całkowicie zaniechały utrzymywania stacjonarnych biur i wypowiedziały umowy najmu zajmowanej dotychczas powierzchni biurowej, chociaż do decyzji takiej popchniętych zostało stosunkowo niewiele firm.
Czas, jaki pracownicy spędzili na home office pozwolił pracodawcom zweryfikować, czy taki system pracy się sprawdza. Po zniesieniu lockdownu spora część pracowników mimo wszystko nie wróciła do stacjonarnych biur, lecz pozostała na pracy zdalnej. Popularny jest obecnie również hybrydowy system pracy.
Takie rozwiązanie jest korzystne nie tylko dla pracowników, którzy nie musza poświęcać czasu na dojazdy do pracy. Również dla wielu pracodawców takie rozwiązanie jest opłacalne. Nie muszą oni bowiem utrzymywać dla swoich pracowników stacjonarnych miejsc pracy. W efekcie mogą wynajmować mniejsze biura, co przekłada się na sporą, comiesięczną oszczędność finansową.
Eksperci rynkowi szacują, że sytuacja sektora biurowego jeszcze przez kilka lat nie wróci do poprzedniej kondycji. Na rynek może być oddawanych mniej inwestycji, gdyż zapotrzebowanie na nowoczesne powierzchnie biurowe zwyczajnie zmalało.

Sektor hotelowy

Hotelarze podobnie jak właściciele biurowców, po wybuchu pandemii stanęli pod ścianą. Hotele zostały zamknięte krótko po ogłoszeniu pandemii wirusa SARS-CoV-2 w Polsce. Nie mogły ani wynajmować pokoi hotelowych swoim gościom, ani wydawać posiłków w restauracjach. Wstrzymana została również działalność części skierowanej do klientów biznesowych, czyli sal konferencyjnych i bankietowych. Brak źródła przychodu w kontrze do konieczności utrzymania obiektu oraz jego pracowników, szybko zweryfikowało, którzy hotelarze mają szansę na utrzymanie się na rynku. Wielu z nich podjęło drastyczne kroki i zwolniło część personelu.
Kiedy rząd umożliwił uruchomienie części gastronomicznej, hotelarze szybko zaczęli wydawać posiłki na wynos. Rozwiązanie to umożliwiło im minimalizację ponoszonych co miesiąc strat.
Sytuacja w sektorze hotelowym odmieniła się, gdy rząd ogłosił otwarcie hoteli. Doszło do tego przed rozpoczęciem sezonu wakacyjnego, dzięki czemu właściciele hoteli mogli nadrobić straty. Obecnie, kiedy to sezon wakacyjny jest w pełni, hotele notują duże obłożenie. Zawdzięczają to po części faktowi, że wielu Polaków zrezygnowało ze spędzenia wakacji za granicą i w tym roku zdecydowało się na urlop w kraju. Zainteresowanie ofertą hoteli w Polsce wyraźnie więc wzrosło.

Sektor nieruchomości mieszkaniowych

Sektor mieszkaniowy całkiem dobrze poradził sobie z wybuchem pandemii. Deweloperzy nie czekali na rozwój wydarzeń, tylko szybko podjęli kroki, aby sprzedaż w ramach ich inwestycji mieszkaniowych nie stanęła w miejscu.
W okresie całkowitego lockdownu, kiedy kupujący nie mieli możliwość oglądania inwestycji mieszkaniowych na żywo, deweloperzy wyszli im naprzeciw korzystając z nowoczesnych technologii. W ich ofercie pojawiły się wirtualne spacery, umożliwiające zobaczenie, jak prezentuje się inwestycja – zarówno mieszkania, jak i teren wokół budynku.
Deweloperzy umożliwili także kontakt z biurem sprzedaży i konsultantami za pomoc chat-ów. Nie zaprzestano też podpisywać umów. Deweloperzy doszli w tym zakresie do porozumienia z kancelariami notarialnymi, dzięki czemu klienci zdecydowani na zakup mieszkania mogli podpisać umowę przedwstępną poza kancelarią.
Co zaskakujące, pandemia koronawirusa nie ostudziła zapału Polaków do poszukiwania mieszkania na sprzedaż. W dalszym ciągu szukali oni kontaktu z deweloperami i chętnie korzystali z oferowanych przez nich rozwiązań (jak choćby wspomniany wcześniej wirtualny spacer). Pomimo wybuchu pandemii, potrzeby mieszkaniowe Polaków nie uległy bowiem zmianie. Osoby, które musiały kupić nowe mieszkanie, starały się nie odkładać tej decyzji w czasie. Co więcej, obecnie ceny mieszkań szybują w górę. Pomimo dużego wzrostu cen, chętnych na zakup mieszkania z rynku pierwotnego wcale nie brakuje. Deweloperzy szybko znajdują nabywców dla lokali mieszkalnych, które powstają w ramach jeszcze nieukończonych inwestycji mieszkaniowych. Co więcej, ceny mieszkań rosną, co mimo wszystko nie zraża kupujących.

anders-jilden-Sc5RKXLBjGg-unsplash

Sektor magazynowy

Sektor magazynowy był tym, który z odróżnieniu od pozostałych rynków, odnotował dynamiczny rozwój. Wyraźnie wzrosło zapotrzebowanie na nowoczesne magazyny i hale produkcyjne. Większym zainteresowaniem ze strony najemców cieszyły się też powierzchnie w dużych centrach logistycznych. Za tak nieoczekiwanym rozwojem sektora magazynowego stoi rynek e-commerce. To właśnie on przyczynił się do zwiększenia zapotrzebowania na nieruchomości komercyjne wśród przedsiębiorców.
W okresie lockdownu, kiedy to większość stacjonarnych sklepów była zamknięta, Polacy w dalszym ciągu chcieli dokonywać zakupów. Od odzieży i kosmetyków po artykuły gospodarstwa domowego czy sprzęt ogrodowy – sprzedaż Internetowa w firmach ruszyła pełną parą. Firmy działające w branży e-commerce szybko dostrzegły przypływ klientów, i szybko odpowiedziały dodatkową zachętą. Wiele sklepów online zaproponowało kupującym darmowe dostawy i możliwość darmowych zwrotów zakupionych towarów. Firmy poprawiły również funkcjonowanie swoich sklepów internetowych, dzięki czemu zakupy stały się jeszcze przyjemniejsze i bardziej intuicyjne.
Zwiększenie sprzedaży w sektorze e-commerce poskutkowało wzrostem zapotrzebowania na nowoczesne przestrzenie magazynowe. Przedsiębiorcy poszukiwali też hal i powierzchni w centrach logistycznych. Sektor magazynowy rozwinął skrzydła a deweloperzy szybko podjęli się realizacji nowych projektów inwestycyjnych. Można się spodziewać, że ten sektor rynku nieruchomości będzie notował dalszy rozwój.

W zależności od sektora, rynek nieruchomości w różny sposób odczuł wpływ pandemii koronawirusa. Dla jednych sektorów okazał się on dużą próbą, inne z kolei rozkwitły.
Jaka będzie najbliższa przyszłość poszczególnych sektorów rynku nieruchomości? Bardzo ciężko stwierdzić, gdyż wszystko zależy od tego, czy nie zderzymy się z kolejną falą zachorowań i czy nie zostanie wprowadzony kolejny lockdown. Póki co wszystkie sektory rynku nieruchomości zdają się wychodzić na prostą, a sektor magazynowy wyraźnie pnie się w górę.

Magdalena Łozowicka
Redaktor Naczelna
Komercja24.pl

Czy „sfrustrowany popyt” odbuduje hotele?

klebanLimit 75 proc. nie oznacza pracy na pełnych obrotach, ale w odbudowie rynku hotelowego pomaga wzmożony ruch turystyczny i duży popyt na usługi hotelowe i gastronomiczne. Branża mierzy się z wieloma wyzwaniami, ale właściciele wierzą, że biznes wróci i nie chcą sprzedawać swoich hoteli po „okazyjnych” cenach.

Spis treści:
Głód wakacyjnych wyjazdów
Nowa normalność i nowe wyzwania
Zmiana stylu życia, oczekiwań i nawyków
Odpowiedzialność i środowisko
Właściciele trzymają cenę

Po odmrożeniu gospodarki hotelarze łapią wakacyjny oddech i szukają nowych modeli działania, które pomogą zaspokoić potrzeby klientów i wrócić do rentowności. Jednocześnie właściciele obiektów nadal działają w sytuacji niepewności związanej z pojawieniem się czwartej fali pandemii i ryzykiem powrotu obostrzeń, co skutecznie utrudnia im długofalowe planowanie biznesu. Krótkoterminowo, hotelarzom pomaga wybuch popytu na wyjazdy i głód usług, w tym hotelowych i gastronomicznych. W branży mówi się o tzw. „sfrustrowanym popycie” (revenge demand) – konsumenci nadrabiają miesiące zamknięcia, czemu sprzyja letni sezon urlopowy.

Głód wakacyjnych wyjazdów

Od 26 czerwca br. hotele mogą działać z większymi limitami miejsc – do 75 proc., nie wliczając osób zaszczepionych i dzieci do lat 12. Hotele w najlepszych lokalizacjach sprzedają się do maksymalnego poziomu obłożenia, bo dostępność szczepień wygenerowała większy niż w zeszłym roku ruch turystyczny.

Jesteśmy zmęczeni skutkami pandemii, chcemy wyjechać i zmienić otoczenie. Szczepienia dały szansę powrotu do nowej „normalności”, zarówno dla branży, jak i turystów. Teraz nareszcie możemy sobie odbić sobie ten rok w zamknięciu i wyjechać do hotelu,

mówi Agata Janda, Dyrektor Działu Doradztwa Hotelowego, JLL.

Nowa normalność i nowe wyzwania

Mimo, że sektor hotelowy rozgrzewa się na sezon letni, sytuacja w całej branży daleka jest od ideału.

Choć wracamy do hoteli w destynacjach typowo urlopowych i kurortach, to hotele miejskie wciąż czekają na gości biznesowych. Obiekty w największych polskich miastach nadal zmagają się z ostrożną polityką firm w zakresie podróży służbowych i związaną z tym ograniczoną liczbą wyjazdów biznesowych czy konferencji. Brakuje również gości zagranicznych w popularnych destynacjach turystycznych, takich jak Kraków, popularny wśród turystów brytyjskich, czy Gdańsk, który upodobali sobie Skandynawowie. Wprowadzone na skutek pandemii ograniczenia dotyczące podróży międzynarodowych czy liczby połączeń lotniczych powodują, że w hotelach zatrzymują się obecnie przede wszystkim turyści z Polski,

informuje Agata Janda.

Pandemia to też konsekwencje dla rynku pracy. Branże, które mocno ucierpiały w związku z obostrzeniami, w tym m.in. hotelarska czy gastronomiczna, mierzą się z kolejnym wyzwaniem, jakim jest brak personelu. Luzowanie obostrzeń i wakacje oznaczają dla właścicieli hoteli większe zapotrzebowanie na pracowników. Jednak wiele osób, które wcześniej pracowały w hotelach, hotelowych restauracjach czy kawiarniach, zdążyło się przekwalifikować, zmieniło zawód i nie wróciło po miesiącach pandemii ze względu na niepewne perspektywy branży. Dotyczy to również pracowników z Ukrainy. Dlatego hotelarze już teraz poszukują nowych źródeł pozyskania personelu daleko poza Polską, głównie w Azji, w Tajlandii, na Filipinach.
Skróceniu ulega również termin dokonywania rezerwacji przez gości hotelowych – obecnie wynosi on jedynie kilka dni przed przyjazdem. Goście oczekują jednocześnie większej elastyczności w zakresie zmiany terminu pobytu czy anulowania rezerwacji, co z perspektywy właścicieli hoteli utrudnia zarządzanie i zwiększa koszty.

Zmiana stylu życia, oczekiwań i nawyków

Sektor adaptuje się do nowej rzeczywistości i reaguje na zmiany stylu życia, podejścia do podróżowania i sposobu pracy, ale też nowych oczekiwań gości wobec oferty hotelowej.

Bez wątpienia pandemia COVID-19 przyniosła zmiany niektórych trendów hotelowych. Wśród nich należy wymienić przeplatanie się i łączenie pobytów turystycznych z biznesowymi, jako naturalną konsekwencję zacierania się granic pomiędzy życiem, pracą zawodową i podróżowaniem,

dodaje Agata Janda.

Jednym z przykładów tego trendu jest wzrost rezerwacji w ramach pobytu work from hotel, czyli pracy z hotelu (będącej odpowiednikiem modelu work from home). Warto np. wspomnieć o marce CitizenM (jeszcze niedostępnej w Polsce), która w ramach abonamentu w wysokości 500 euro miesięcznie oferuje trzy noce w hotelu dla gości przyjeżdżających do biura firmy tylko kilka razy w miesiącu.
Popularny dziś model pracy hybrydowej może wykreować nowy typ gościa hotelowego. Część osób pracujących zdalnie po wyprowadzce z miasta, gdzie znajduje się firma, w której pracują, dojeżdża do biura 1-2 dni w tygodniu. W takich sytuacjach mogą zatrzymać się w hotelu zamiast wynajmować mieszkanie czy tracić czas na dojazdy do pracy. Hotele z myślą o powrocie gości podróżujących w celach biznesowych kierują do nich oferty z pakietami usług do pracy zdalnej, obejmujące m.in. opcję wideokonferencji czy podwyższony standard pokoju pod kątem wyposażenia w sprzęt biurowy.
Powoli będzie się również zacierać definicja tego, kto de facto jest hotelowym gościem, bo hotele miejskie nowej ery będą się otwierać na lokalną społeczność.

W miastach żyją setki tysięcy mieszkańców, którzy mogą być klientami hoteli, jeśli właściciele stworzą dla nich miejsca spotkań, czyli ciekawą przestrzeń i niebanalne koncepty restauracyjne. Przy ograniczeniu podróży międzynarodowych, lokalna grupa docelowa może stanowić nowy, istotny strumień przychodów dla hoteli. Szczególnie, że w hotelach typu „lifestyle” gastronomia może generować nawet 50 proc. przychodów, a w najbardziej popularnych obiektach 75 proc. wpływów z gastronomii generują właśnie goście zewnętrzni,

dodaje Agata Janda.

Odpowiedzialność i środowisko

Odpowiedzialne i świadome podróżowanie to trend, który ma coraz większy wpływ na decyzje turystów planujących wakacje. Stawiają oni nie tylko na bardziej ekologiczne środki transportu, ale też wybierają hotele, które działają z poszanowaniem zasad zrównoważonego rozwoju. Odzwierciedleniem tego trendu może być m.in. koncepcja pre-owned, czyli wykorzystywanie sprzętu i mebli poddanych recyklingowi, co obserwujemy w ekologicznych hotelach. Dobrym przykładem jest Grupa Accor, która do portfela marek lifestylowych dołącza również ekonomiczną markę greet, dla której kwestie zrównoważonej turystyki i ekologia są jednym z głównych aspektów działania hotelu.

Właściciele trzymają cenę

Pomimo, że na rynku jest kapitał, który poszukuje obiektów hotelowych, w ostatnim roku odnotowaliśmy tylko jedną dużą transakcję. Wynika to m.in. z rozbieżności w oczekiwaniach sprzedających i kupujących dotyczących poziomu ceny. Potencjalni inwestorzy oportunistyczni chcą zrekompensować ryzyko związane z działaniem na wciąż niepewnym rynku hotelowym, szukają więc okazji i oczekują wysokiej premii za to ryzyko. Z kolei właściciele hoteli wyceniają swoje aktywa biorąc głównie pod uwagę potencjał operacyjny hotelu po powrocie do pełnej „normalności”. Jednocześnie nie oznacza to, że nie toczą się obecnie negocjacje, które mogą zakończyć się powodzeniem i zamknięciem transakcji hotelowych w niedalekiej przyszłości,

informuje Jakub Kleban, Dyrektor, Dział Wycen, JLL.

Dodatkowo, brak pełnego poluzowania obostrzeń i spodziewana czwarta fala pandemii, wzmaga niepewność, która nie tylko wstrzymuje aktywność kupujących, ale też znacząco ogranicza akcje banków i instytucji finansujących potencjalne transakcje. W efekcie, dopóki trwa pandemia trudno o wiarygodne prognozy dotyczące zarówno wyników finansowych samych hoteli, jak i wycen aktywów hotelowych. Oznacza to czasowe wstrzymanie procesu finalizacji decyzji inwestycyjnych.

Choć branża adaptuje się do nowych realiów rynkowych, to poprawa koniunktury i odbudowa sektora hotelowego po silnych pandemicznych perturbacjach może potrwać 2-3 lata. Sfrustrowany popyt to ciekawe zjawisko, ale trudno oczekiwać, że dwa miesiące wakacji pozwolą branży się odbić po długim okresie zamknięcia. Części strat nigdy nie uda się odrobić. Pozytywne jest jednak to, że branża hotelowa ma szansę być tym sektorem nieruchomości, który po ustąpieniu pandemii odbuduje się najszybciej, bo gdy tylko wróci możliwość swobodnego i bezpiecznego podróżowania dla wszystkich, lotniska, dworce i hotele zaczną się znowu zapełniać,

podsumowuje Agata Janda.

Raport z rynku nieruchomości: Najlepsze pierwsze półrocze w historii rynku pierwotnego

JLL 2019-02 Dzień 1

Sprzedaż nowych mieszkań na największych rynkach w Polsce utrzymała się w II kwartale br. na rekordowym poziomie 19,5 tys. co zaowocowało najlepszym w historii wynikiem pierwszego półrocza.

Spis treści:
Szybka sprzedaż przestaje być priorytetem
Bańka czy nie bańka

Utrzymanie drugi kwartał z rzędu wyśrubowanego wyniku sprzedaży na poziomie 19,5 tys. mieszkań sprawiło, że deweloperzy działający w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu i Łodzi w I półroczu 2021 r. sprzedali łącznie 39 tys. mieszkań, czyli o 7,2% więcej niż w najlepszym do tej pory pierwszym półroczu 2017 r. Rosnące ceny potwierdzają, że sprzedaż mogłaby być wyższa, gdyby nowa podaż nadążała za popytem – czytamy w najnowszym raporcie JLL Rynek mieszkaniowy w Polsce – II kwartał 2021.

W II kw. 2021 r. do sprzedaży wprowadzono 15,8 tys. lokali, o 14% więcej niż przed kwartałem i o 50% więcej r-d-r. Wprawdzie poziom wprowadzeń był dość wysoki – porównywalny z przeciętną kwartalną liczbą wprowadzeń z 2019 r., ale utrzymująca się kolejny kwartał z rzędu wyraźna przewaga zakupów nad nową podażą sprawiła, że pula mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów ponownie zmalała i na koniec czerwca 2021 r. wyniosła zaledwie 37,8 tys. Jest to najniższy poziom oferty od III kw. 2010 r., potwierdzający duże problemy deweloperów z zaspokojeniem popytu.

Porównanie poziomu sprzedaży do tego sprzed roku wypada wprawdzie spektakularnie, ale ze względu na anomalię jaką był pierwszy, najbardziej dotkliwy dla branży mieszkaniowej lockdown, trudno je przyjmować za miarodajne. Faktem jest jednak, że poza okresem kwietnia i maja ubiegłego roku, pandemia nie wpłynęła negatywnie na popyt na rynku mieszkaniowym. Przeciwnie, do szerokiej grupy osób, które chcą kupić mieszkanie w celu zaspokojenia własnych potrzeb dołączyła rzesza posiadaczy oszczędności, wierząca w dalszy wzrost cen mieszkań chroniący ich pieniądze przed inflacją. Popyt wspierany jest bardzo tanimi w polskich warunkach kredytami, a ponieważ sytuacja na rynku pracy jest dobra i wynagrodzenia rosną, to banki chętnie kredytów mieszkaniowych udzielają,

komentuje Aleksandra Gawrońska, dyrektor Działu Badań Rynku Mieszkaniowego JLL.

Liczone przez ekspertów JLL tempo teoretycznej wyprzedaży, wskazujące na czas potrzebny do całkowitego wyprzedania oferty na rynku pierwotnym przy założeniu, że nowe inwestycje nie będą uruchamiane oraz, że popyt utrzyma się na średnim poziomie z ostatnich 12 miesięcy, na wszystkich analizowanych przez JLL rynkach spadł poniżej 3 kwartałów (gdzie za stan zbliżony do równowagi przyjmuje się 4-5 kwartałów). Najbardziej niepokojąco wygląda sytuacja w Warszawie. Tam oferta nowych mieszkań spadła do 9 700 i jest najniższa w historii. Jednocześnie w I półroczu sprzedaż odnotowana w stolicy wyniosła 13 000 lokali – co dało drugi najlepszy w historii wynik liczony w tym mieście w pierwszej połowie roku.

Szybka sprzedaż przestaje być priorytetem

Mimo raportowanego przez GUS rekordowego poziomu pozwoleń wydawanych w sektorze mieszkaniowym, sytuacja podażowa w największych miastach nie poprawia się. Przewaga pozwoleń nad liczbą inwestycji rozpoczętych oznacza nadwyżkę, która może zostać wykorzystana w niedalekiej przyszłości, ale pojawiła się ona po pierwszym półroczu nie we wszystkich miastach. W Warszawie sytuacja wyglądała odwrotna: deweloperzy ruszyli z budową nieco większej liczby mieszkań, niż ta, na których budowę dostali w tym samym okresie pozwolenia.
Czynnikiem, który każe firmom zachować określoną rezerwę i spowolnić proces kolejnych wprowadzeń jest także dynamika zmian na rynku mająca związek z rosnącymi kosztami materiałów budowlanych i robocizny.

Wielu deweloperów broniąc się przed rosnącymi cenami w sektorze budowlanym wzięła na siebie ryzyko realizacji inwestycji bez zatrudniania generalnego wykonawcy – czy to za pośrednictwem własnych spółek budowlanych, czy w ramach stworzonych w strukturze firmy zespołów zarządzających procesem budowlanym. Zmniejszając ofertę i etapując wprowadzanie do niej kolejnych pul lokali, uciekają przed ryzykiem wzrostu kosztów w prowadzonych w danym momencie projektach,

tłumaczy Aleksandra Gawrońska, ekspertka JLL.

Dodatkowo, w większości dużych miast deweloperzy mają problem z zakupem nowych terenów, bo albo takich gruntów nie ma, albo ceny zakupu przekraczają granice opłacalności projektu. W tej sytuacji coraz częściej, zamiast – jak dotychczas – przyspieszać sprzedaż, firmy odwlekają moment wprowadzenia do sprzedaży części mieszkań po to, aby w kolejnych miesiącach nie zostać z „pustymi półkami” w biurach sprzedaży.

Bańka czy nie bańka

Zasilanie oferty nową podażą ma obok rosnących kosztów budowlanych ma największy wpływ na poziom cen, które od długiego czasu utrzymują się w trendzie rosnącym. Wzrost średniej ceny mieszkań pozostających w ofercie na sześciu największych rynkach wyniósł na koniec czerwca 4% k-d-k. W ujęciu rocznym było to już 8%. Jeśli natomiast spojrzeć na poszczególne rynki osobno, to w porównaniu do wartości sprzed roku w Warszawie, Wrocławiu i Łodzi wzrost ceny średniej był dwucyfrowy (odpowiednio 10%, 12% i 17% r-d-r).

Niestety, wydaje się mało prawdopodobne, aby ceny mogły w niedalekiej przyszłości zacząć spadać. Prognozy inflacji każą liczyć się z dalszym wzrostem kosztów realizacji, a do puli wydatków ponoszonych przez deweloperów dojdą w przyszłym roku składki na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny. Sytuację mógłby złagodzić napływ na rynek gruntów działek należących do samorządów i Skarbu Państwa, ale na to się w najbliższym czasie nie zanosi. W dłuższej perspektywie na koszty związane z realizacją zacznie też mieć wpływ nowa polityka unijna „Fit for 55”, prawdopodobnie podrażająca energochłonne materiały budowlane,

komentuje Kazimierz Kirejczyk, wiceprezes zarządu JLL.

Bardzo wysoką sprzedaż coraz trudniej tłumaczyć odreagowywaniem pandemii i realizacją zakumulowanego rok temu popytu. Rosnąca grupa nabywców spekulacyjnych przy tak dynamicznie rosnących cenach sprawia, że co raz częściej pojawia się teza o bańce na rynku mieszkaniowym, a opinie ekonomistów na ten temat są podzielone.
Zdaniem Kazimierza Kirejczyka, ze zjawiskiem klasycznej bańki mamy do czynienia wtedy, kiedy może ona pęknąć, co oznaczałoby szybki spadek cen i wyprzedaż zakumulowanego zasobu. Tymczasem w obecnych warunkach ograniczonej podaży i raczej niedoboru niż nadpodaży nowych mieszkań, trudno spodziewać się wyraźnej przeceny.

Na zakupionych po bardzo wysokich cenach gruntach w warunkach nowych regulacji dotyczących energooszczędności i przy niedoborze siły roboczej w sektorze budowlanym trudno będzie budować tanio. W momencie przesilenia bardziej prawdopodobne wydaje się, że deweloperzy jeszcze mocniej ograniczą podaż i będą bronić osiągniętego poziomu cen. Oczywiście w perspektywie kolejnych lat średnia cena może zacząć spadać, ale nastąpi to raczej na skutek zasilenia oferty zupełnie innym produktem – położonym na peryferiach, realizowanym w niższym standardzie – niż w rezultacie przeceny inwestycji dziś wprowadzanych do sprzedaży,

komentuje Kazimierz Kirejczyk, ekspert JLL.

Źródło: JLL.

PINK: Rynek biurowy na głównych rynkach regionalnych

floriane-vita-88722-unsplash
Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych. Raport uwzględnia osiem głównych rynków regionalnych w Polsce.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych pod lupę wzięła miasta takie jak: Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin. Jest to raport za drugi kwartał 2021 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cresa, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Savills), a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Niektóre wnioski z raportu:

– Na koniec II kwartału 2021 roku całkowite istniejące zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 5 936 000 mkw.;
– W okresie od kwietnia do czerwca 2021 roku do użytkowania oddano 6 inwestycji o łącznej powierzchni biurowej wynoszącej 80 100 m kw. Największymi inwestycjami ukończonymi w tym okresie były: Nowy Rynek D (35 800 mkw., Skanska) w Poznaniu oraz Tertium Business Park III (B) (13 400 mkw., Buma) w Krakowie. Łącznie z 5 projektami oddanymi do użytkowania w I kwartale, od początku 2021 roku na rynek dostarczono ponad 126 500 mkw. powierzchni biurowej;
– Na koniec II kwartału 2021 roku współczynnik pustostanów oszacowany dla ośmiu głównych rynków regionalnych kształtował się na poziomie 13,4%;
– W drugim kwartale 2021 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe na ośmiu rynkach regionalnych osiągnął 166 000 mkw.


Źródło: PINK.

Raport PINK: Rynek biurowy w Warszawie w II kw. 2021 r.

warszawa
Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opracował raport na temat sytuacji na rynku biurowym w Warszawie. Jest to raport za II kwartał br.

Opublikowane zostały zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w drugim kwartale 2021 roku. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cresa, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

  • Na koniec czerwca 2021 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły niespełna 6 100 000 m kw.
  • W II kwartale 2021 roku na stołeczny rynek dostarczono prawie 60 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej w dwóch projektach – Warsaw UNIT o powierzchni niemal 57 000 m kw. (zlokalizowany w strefie Centrum) oraz EQ2 (niecałe 3 000 m kw., strefa West). Łącznie z 8 projektami oddanymi do użytkowania w I kwartale, od początku 2021 roku na rynek dostarczono ponad 226 000 m kw. powierzchni biurowej.
  • Na koniec II kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 12,5% (wzrost o 1,1 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 4,6 pp. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2020 roku). Dostępność powierzchni biurowej wynosiła 760 000 m kw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów wyniósł 13,8%, natomiast poza centrum miasta sięgnął 11,4%.
  • W drugim kwartale 2021 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął 140 000 m kw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy COB oraz Centrum. W I połowie roku łączny popyt na biura wyniósł niemal 250 000 m kw.
  • W okresie od kwietnia do końca czerwca 2021 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł renegocjacjom – 48%, oraz nowym umowom – 45% (włączając umowy przednajmu). Ekspansje stanowiły 7% zarejestrowanego popytu.
  • Największymi transakcjami II kwartału 2021 r. były: renegocjacja umowy najmu niemal 21 000 m kw. przez poufnego najemcę w budynku Senator, umowa przednajmu podpisana przez Urząd Miasta st. Warszawy w budynku Widok Towers na 11 300 m kw., oraz renegocjacja umowy na 7 500 m kw. przez Janssen Cilag w Wiśniowy Business Park F.

    Źródło: PINK.

Rynek nieruchomości: Polska Wschodnia właśnie się rozkręca

marcin_krupanek

Wschodni region Polski wzbudza coraz większe zainteresowanie deweloperów i najemców. Rzeszów czy Lublin przyciągają zarówno firmy z branży logistycznej, jak i produkcyjnej. Wpływ na wzrost zainteresowania bez wątpienia ma rozwój e-commerce – mówi Marcin Krupanek, Consultant, JLL.

Spis treści:
Skąd wśród inwestorów rosnące zainteresowanie Polską Wschodnią?
O jakich korzyściach możemy mówić w kontekście Polski Wschodniej?
Ale infrastruktura to nie wszystko?
Co jeszcze sprawia, że Polska Wschodnia zyskuje na popularności na mapie magazynowej?
Jak zatem wygląda baza magazynowa?
Jakie lokalizacje dodatkowo interesują inwestorów?

Skąd wśród inwestorów rosnące zainteresowanie Polską Wschodnią?
Marcin Krupanek, Consultant: Zawdzięczamy to między innymi ogólnemu rozwojowi e-commerce. Jak podaje PwC, tylko w 2020 roku Polacy dokonali zakupów online na ponad 15 mld EUR, co oznacza wzrost o 31,4 proc. w stosunku do roku 2019. Dodatkowo, według prognoz PwC wartość polskiego rynku e-commerce, która wyniosła ok. 100 mld zł w 2020 roku, wzrośnie do 162 mld już w 2026 roku.
Nie powinno więc dziwić, że firmy szukają miejsc dla swoich biznesów na rozrastającym się rynku. Polska Wschodnia ma bardzo wiele do zaoferowania, dlatego też region ten coraz baczniej obserwują różne branże, które upatrują w nim korzyści dla swojej działalności.

O jakich korzyściach możemy mówić w kontekście Polski Wschodniej?
Region ten jest szczególnie interesujący dla firm planujących nowe inwestycje ze względu na najwyższe w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej dopuszczalne progi regionalnej pomocy publicznej, które w przypadku dużych przedsiębiorstw sięgają nawet 50 proc. kosztów kwalifikowanych.
Dodatkowo katalog dostępnych instrumentów wsparcia jest bardzo atrakcyjny. Firmy lokujące swoją działalność lub zwiększające obecność w Polsce Wschodniej mogą bowiem liczyć na dwa typu instrumentów wsparcia: zwolnienie z podatku dochodowego CIT w Polskiej Strefie Inwestycyjnej oraz bezzwrotne granty z budżetu państwa z tytułu inwestycji, tworzenia nowych miejsc pracy oraz szkolenia pracowników. Co istotne progi wejścia w ramach obu programów wsparcia są znacząco niższe niż w innych częściach kraju.
Ponadto, wysokość oferowanych korzyści i horyzont czasowy w jakim można z nich skorzystać jest dłuższy niż w pozostałych województwach. I tak, zwolnienie z podatku dochodowego CIT można wykorzystać w okresie 15 lat (gdzie indziej to 10-12 lat). Wysokość grantu inwestycyjnego w PW może sięgać nawet 15 proc. kosztów kwalifikowanych, podczas gdy w pozostałej części kraju nie przekracza 5 proc.
Z dodatkowych czynników wymienić należy oczywiście infrastrukturę drogową, czyli autostradę A4 przebiegającą przez Polskę od granicy z Niemcami aż do granicy z Ukrainą czy drogę ekspresową S19, która docelowo pobiegnie z północy na południe przez niemal całą Polskę Wschodnią i połączy Białoruś ze Słowacją.
Polski odcinek trasy Via Carpatia jest kluczową inwestycją w tym regionie. Droga, poza naszym krajem, przebiega przez: Litwę, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Grecję. Docelowo nowa droga połączy polskie i litewskie porty wzdłuż wybrzeża Bałtyku z terminalami na wybrzeżach Morza Czarnego, Egejskiego oraz Adriatyku.
Korzystne połączenia drogowe są niezwykle istotne i często determinują decyzje inwestorów, a także mają znaczny wpływ na wybór przez najemcę danej oferty. Niskie koszty transportu i możliwie sprawna komunikacja między punktami docelowymi są zawsze wysoko na liście priorytetów firm.

Ale infrastruktura to nie wszystko?
Zdecydowanie nie, Rzeszów na przykład posiada duże i prężnie działające zaplecze uniwersyteckie. Obserwujemy tam bardzo dużą chęć współpracy między firmami działającymi już na rzeszowskim rynku i absolwentami tamtejszych uczelni.
Myślę, że siła robocza to jeden z powodów, dla których wiele firm w tym regionie szuka lokalizacji dla swojego biznesu. Obok istotności wymienionych wcześniejszych czynników to właśnie skompletowanie zespołu i znalezienie pracowników stanowi w wielu regionach coraz większy problem. Polska Wschodnia w tej kwestii przemawia na plus dla pracodawców i daje możliwości, o jakie trudno w innych częściach kraju.

Co jeszcze sprawia, że Polska Wschodnia zyskuje na popularności na mapie magazynowej?
Aspektem, który może przyciągać inwestorów, a na który warto zwrócić uwagę w kontekście rynku wschodniego jest Dolina Lotnicza. Zlokalizowana jest w południowo-wschodniej Polsce, znanej z rozwiniętego przemysłu lotniczego oraz ośrodków szkolenia pilotów. Region cechuje duża koncentracja firm z branży lotniczej, ośrodków naukowo-badawczych oraz rozwinięte zaplecze edukacyjne i szkoleniowe.
Myślę, że połączenie wszystkich tych czynników sprawia, że regiony wschodnie mają szanse na ciągły rozwój i jednocześnie stają się niezwykle atrakcyjnymi punktami na magazynowej mapie Polski dla wielu biznesów poszukujących nowych, dogodnych lokalizacji.

Jak zatem wygląda baza magazynowa?
W Rzeszowie na chwilę obecną obserwujemy niedobór powierzchni istniejącej. To, co już powstało jest w zasadzie w pełni wynajęte. Jednak powstają, jak również są planowane obiekty, które mogą być dostępne na przełomie 2021 i 2022 roku. Na przykład w sąsiedztwie Specjalnych Stref Ekonomicznych oraz tzw. Doliny Lotniczej powstają kolejne inwestycje m.in Panattoni czy LCUBE.

Jakie lokalizacje dodatkowo interesują inwestorów?
Popularną w tym regionie lokalizacją jest na przykład Dworzysko. Znajduje się niedaleko Rzeszowa, w bliskiej odległości od dwóch dużych węzłów komunikacyjnych: skrzyżowania drogi krajowej numer 94 i drogi ekspresowej S19. Mamy tam również w odległości około 10 km Port Lotniczy Rzeszów-Jasionka.
Nieco dalej od Rzeszowa, ale nadal świetnie usytuowane są też dwie inne lokalizacje. Pierwsza z nich to Sokołów Małopolski. Jest on bardzo dobrze skomunikowany z autostradą A4 poprzez gotowy fragment S19. Dzięki temu do Krakowa można dojechać już w godzinę czterdzieści a do granicy z Ukrainą w godzinę. Już w przyszłym roku Sokołów będzie połączony drogą ekspresową z Lublinem, co pozwoli dojechać do Warszawy w 3 godziny.

Kolejną doskonałą lokalizacją jest Sędziszów Małopolski. Dojazd do Rzeszowa zajmuje stamtąd około 25 minut. Poprzez autostradę A4 miejscowość ta jest bardzo dobrze połączona zarówno z Krakowem, Górnym Śląskiem, jak i Ukrainą. Po zakończeniu budowy drogi ekspresowej S19 będzie dogodnie połączona także z Lublinem i Warszawą. W Sędziszowie już powstają pierwsze niewielkie obiekty przemysłowo-usługowe.
Moim zdaniem potencjał dla rynku magazynowego w Polsce Wschodniej jest bardzo duży. Możemy być pewni, że w niedługim czasie zasoby powierzchni magazynowej w tym regionie znacznie wzrosną, a najemcy szukający dobrze zlokalizowanego obiektu będą mieli w czym wybierać.

Źródło: JLL.

SAVILLS: starzenie się społeczeństwa wpływa na rynek nieruchomości alternatywnych

Jacek Kałużny_Savills_low res

Międzynarodowa firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie Global Living przyjrzała się strukturze demograficznej Europy i oceniła jej wpływ na sektor nieruchomości alternatywnych. Polska znalazła się w pierwszej piątce krajów z największą liczbą miast, które za pięć lat będą miały najwyższy odsetek osób powyżej 65 roku życia. Trend ten rodzi szanse dla inwestorów.

Savills wytypował europejskie miasta, które za pięć lat będą uważane za „młodsze” ze względu na najwyższy odsetek mieszkańców w wieku 20-39 lat, oraz te, które zostaną zaliczone do „najstarszych” z powodu największej liczby osób w wieku 65 lat i więcej. Według Savills, w miastach „młodszych” demografia będzie powodowała wzrost popytu na prywatne akademiki, co-living i mieszkania na instytucjonalny wynajem (Build-to-Rent), a w miastach „starszych” będzie ona stymulowała rynek domów seniora i prywatnych domów opieki.

Za pięć lat w Europie najwięcej „młodych” demograficznie miast będzie znajdować się w Wielkiej Brytanii (22), Niemczech (18) i we Francji (14). Proces starzenia się społeczeństwa będzie z kolei odczuwalny w największej liczbie metropolii w Niemczech (25), Francji (15) i we Włoszech (14).

W 2026 r. Niemcy będą mieć najwięcej miast z najstarszą populacją w Europie, ale jednocześnie zajmują drugie miejsce pod względem liczby miast „młodych”. Ważnym czynnikiem jest również skala. W Europie Zachodniej tylko Berlin dorównuje Londynowi i Paryżowi pod względem odsetka osób w wieku 20-39 lat ” – mówi Paul Tostevin, dyrektor działu badań globalnych w Savills.

Nieruchomości alternatywne i mieszkaniowe okazały się wyjątkowo odporne na skutki gospodarcze pandemii. W ubiegłym roku odnotowano w nich większą dynamikę inwestycji niż w segmencie nieruchomości biurowych, handlowych czy hotelowych. 2021 rok pokazuje, że pozytywne nastroje w tym zakresie się utrzymują. Nasz raport pozwala inwestorom spojrzeć pięć lat w przód i przewidzieć miasta, w których może wzrosnąć popyt na te klasy aktywów” – mówi Marcus Roberts, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego w segmencie nieruchomości operacyjnych w Europie, Savills.

Według Savills, nieruchomości typu PRS (Private Rented Sector) mogą okazać się pomocne w poszukiwaniu odpowiedzi na problem samotności, który pogłębił się w społeczeństwie ze względu na pandemię. Domy seniora i prywatne domy opieki oferują poczucie przynależności do wspólnoty, natomiast co-living i akademiki mogą umożliwić osobom przeprowadzającym się do nowego miasta nawiązywanie kontaktów. Deweloperzy, inwestorzy i operatorzy, biorąc to pod uwagę, już teraz w swoich projektach chcą zapewnić nie tylko miejsce do mieszkania, lecz także starają się budować społeczność.

Trendy demograficzne w Polsce są często uważane za niepokojące, ale według Savills, mogą stworzyć nowe szanse dla inwestorów aktywnych na rynku nieruchomości komercyjnych.

„Polska zajmuje czwarte miejsce wśród krajów z najwyższą przewidywaną liczbą miast najstarszych demograficznie w 2026 roku. Mając, zgodnie z prognozami, 11 takich miast, wyprzedzamy niektóre kraje Europy Zachodniej takie jak Hiszpania i Holandia, ale wyróżniamy się również na tle państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej. To oznacza, że w najbliższych latach inwestorzy międzynarodowi mogą poszukiwać w naszym kraju atrakcyjnych możliwości lokowania kapitału ze względu na niewystarczającą podaż wysokiej jakości prywatnych domów seniora. Z drugiej strony, Polska nadal może się pochwalić miastami stosunkowo młodymi, jak Kraków czy Wrocław, które niewątpliwie będą przyciągały nowych inwestorów zainteresowanych nieruchomościami alternatywnymi, takimi jak prywatne akademiki czy mieszkania na instytucjonalny wynajem” – mówi Jacek Kałużny, dyrektor w dziale mieszkaniowych rynków kapitałowych, Savills Polska.

Źródło: Savills Polska.

Linkleaders rozpoczęło współpracę z deweloperem Cavatina Holding

Cavatina Holding
Linkleaders rozpoczęło współpracę z czołowym deweloperem Cavatina Holding.

Cavatina Holding posiada dynamicznie powiększający się portfel inwestycji o łącznej powierzchni 0,5 mln mkw. Zespół agencji Linkleaders odpowiada za public relations a także wspiera komunikację projektów i inwestycji, które realizowane są w siedmiu polskich miastach. Nawiązanie współpracy to ważny krok w rozwoju portfolio projektów z sektora nieruchomości Linkleaders. Specjalizacją firmy są usługi PR dla deweloperów biurowych, mieszkaniowych, magazynowych, firm doradczych oraz funduszy i inwestorów.

Przełomowe technologie wpłyną na sektor nieruchomości

697FD65E-C1E3-47B3-8813-5ACF22EF16C4

Technologie i rozwój nieruchomości zawsze szły w parze. Dla przykładu modernizm w architekturze został spopularyzowany na świecie pod koniec XIX wieku w wyniku rewolucji technologii, inżynierii i materiałów budowlanych oraz z chęci oderwania się od historycznych stylów architektonicznych i wynalezienia czegoś czysto funkcjonalnego i nowego. PropTech (technologia – nieruchomości) to wykorzystanie technologii informacyjnej (IT) do pomocy w badaniu, kupowaniu, sprzedawaniu i zarządzaniu nieruchomościami. Przełomowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja (AI), robotyka, 5G,  chmura obliczeniowa, uczenie maszynowe (ML), inteligentne domy i biura,  big data czy blockchain dają nowe możliwości i zmieniają kształt rynku nieruchomości.  

 

Internet rzeczy (loT)

Składa się z przedmiotów codziennego użytku wyposażonych w czujniki i inne technologie, które pozwalają zbierać i przekazywać dane.  Na przykład  inteligentny system kontroli klimatu może wykrywać również zanieczyszczenia i wdrażać serwisy sprzątające. Podobnie jest z czujnikami w roślinach doniczkowych, które mogą komunikować się z automatycznymi systemami nawadniania. IoT to podstawowa zasada inteligentnej automatyzacji budynku. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej technologia IoT może globalnie obniżyć do 2040 roku zużycie energii w budynkach mieszkalnych i komercyjnych nawet o 10 proc. Inteligentne łączenie danych zapewnia wszystkie niezbędne informacje o budynku. Internet łączy ludzi i miejsca na całym świecie, obejmuje to takie rzeczy, jak hosting wyświetleń, podpisywanie umów i nawiązywanie kontaktów. większa on także wydajność oraz ogranicza błędy i ryzyko. Rewolucja Internetu rzeczy (IoT) tworzy automatyczny, wysoce zoptymalizowany świat. Złożone informacje dotyczące budynków są również dostępne za pośrednictwem rozwiązań chmurowych dla nieruchomości i mogą zmniejszyć obciążenie pracą dostawców usług w tym zakresie.

 

Rzeczywistość wirtualna i rozszerzona

VR to popularna i szybko rozwijająca się opcja PropTech w branży nieruchomości. Oprócz pokazania istniejących nieruchomości, VR i rzeczywistość rozszerzona umożliwiają inwestorom przeglądanie oraz  wizualizację koncepcji i projektów, które są w fazie rozwoju. Przeglądanie nieruchomości to nie jedyna zaleta. AR zapewnia klientom także lepsze wrażenia z interakcji dzięki przyjaznym dla użytkownika aplikacjom, które pomagają ożywić ich wizję i stworzyć najlepsze wrażenie. AR / VR są istotną siłą napędową innowacji w zarządzaniu obiektami – zwłaszcza jeśli chodzi o mobilną siłę roboczą. Wspierają proces wizualizacji komponentów technicznych, odgrywają również ważną rolę w lokalizowaniu wadliwych elementów. Urządzenia AR / VR mogą wyświetlać odpowiednie informacje systemowe bezpośrednio w polu widzenia, a podczas chodzenia po budynku dostarczać także dane dotyczące lokalizacji.

 

Big data 

Od szybszych, dokładniejszych wycen po zaawansowane prognozy – korzystanie z narzędzi analitycznych może prowadzić do optymalnych decyzji inwestycyjnych. Zwiększenie możliwości analiz (big data) o budynkach, użytkownikach czy klientach prowadzi do wzrostu zysku i jest już realnie wdrażanym trendem przyszłości. Technologia zmienia sposób gromadzenia, strukturyzowania i rozumienia danych w branży nieruchomości. Inwestorzy i zarządzający mogą teraz wykorzystywać te informacje do efektywniejszego zarządzania swoimi własnościami. Większe firmy mogą nie tylko wyodrębniać dane, ale również przewidywać przyszłe trendy. Big data, która opisuje ogromną ilość zarówno ustrukturyzowanych, jak i nieustrukturyzowanych danych krążących obecnie w przestrzeni cyfrowej, jest wykorzystywana na kilka sposobów do automatyzacji niegdyś uciążliwego procesu w branży nieruchomości. Ograniczanie ryzyka to kolejny obszar, który można znacznie polepszyć dzięki możliwościom głębokiej analizy dużych zbiorów danych. Rynek obarczony jest ryzykiem, a kupujący lubią wiedzieć, jakie ryzyko podejmują, inwestując znaczne sumy pieniędzy w nieruchomości. Duże zbiory danych obejmują ulepszone analizy predykcyjne lub możliwość korzystania z zaawansowanych algorytmów komputerowych, które mogą przewidywać wahania rynku, dzięki czemu potencjalni nabywcy mogą mieć pojęcie, czy inwestycja jest w odpowiednim czasie, czy nie.

 

Greentech – eko wzrost 

We wszystkich aspektach życia rośnie znaczenie ochrony środowiska, co  silnie wpływa także na rynek nieruchomości. Greentech odnosi się do technologii przyjaznej środowisku Polega na jej zastosowaniu  w procesach produkcyjnych wykorzystujących zrównoważone formy energii. Może również odnosić się do produkcji czystej energii. Należy również zauważyć, że Greentech silnie zaistniał poprzez IoT. Zjawisko to powoduje wzrost popytu na inteligentne i energooszczędne domy. Energia słoneczna to kolejna popularna opcja, która promuje zrównoważony rozwój i zmniejsza ślad węglowy. Wiele z tych funkcji jest koniecznością w ofertach dla oczekujących eko rozwiązań klientów, ale też nowych „zielonych” norm i certyfikatów.

 

Drony

W branży nieruchomości drony mają wiele ciekawych zastosowań, np.  pomagają agentom i działom marketingu tworzyć materiały do prezentacji czy reklamy. Pozwalają nie tylko robić dynamiczne zdjęcia 360 stopni i zdjęcia lotnicze, ale uchwycić rozmiar i realny widok nieruchomości wraz z  jej okolicą. W połączeniu z VR można tworzyć wizualne odwzorowanie wnętrza przestrzeni, zapewniając wirtualną wycieczkę. Drony mogą również usprawniać procedury bezpieczeństwa i ostrzegać o naruszeniach procedur na placach budowy. Można je też wykorzystać do przeglądania i monitorowania trudno dostępnych miejsc lub używać do autonomicznych usług dostawczych. Szczególnie interesującym produktem ubocznym zwiększonego wykorzystania dronów jest rosnąca wartość nieruchomości przez  dachy. Drony, zwłaszcza autonomiczne, potrzebują przestrzeni, z której mogą startować i lądować. Oczywistym jest zatem to, że jeśli w miastach ma powstać wysokiej jakości infrastruktura dronów, niezbędne są miejsca do ich lądowania.

 

Robotyka

Ma duże zastosowanie, które obejmuje, np.: czyszczenie powierzchni, ochronę i bezpieczeństwo, czyszczenie lub malowanie elewacji (dronami) czy inspekcja trudno dostępnych miejsc zewnętrznych (np. maszty nadajników). Jak pokazują te przykłady, aplikacje automatycznych robotów usługowych są obecnie ukierunkowane na wykonywanie prostych zadań na dużą skalę. Z czasem mogą jednak podjąć się bardziej złożonej pracy, w tym funkcji społecznych, takich jak zadania recepcji czy sprzedaż. Mogłoby to zrewolucjonizować strukturę kadrową dostawców usług w zakresie nieruchomości. Na jej rozwój silnie wpływa trend związanych z rosnącymi płacami i brakiem siły roboczej, gdzie automatyzacja i robotyka staje się atrakcyjną alternatywą dla dzisiejszych pracochłonnych usług generujących duże koszty.

Blockchain i tokenizacja 

Globalne zasoby nieruchomości warte są setki bilionów euro, a sektor finansowy podlega szybkiej cyfryzacji. Do tej pory inwestowanie w nieruchomości było zazwyczaj domeną bogatych, niedostępną dla  większość populacji odciętej od tej klasy aktywów. Dziś sytuację zmieniają  nowe technologie. Wszyscy wiemy, jak kryptowaluty zmieniły świat i jak szybko następuje ich rozwój oraz popularyzacja. Samo konwencjonalne inwestowanie traci z powodu niskiej płynności, wysokich kosztów transakcji, wysokich barier wejścia i małej przejrzystości. Wprowadzenie technologii blockchain eliminuje pośredników z procesu zakupu i pozwala sfinalizować transakcje oraz rozliczyć prowizję. Daje także powszechny i prosty dostęp masowym inwestorom. Blockchain jest nie tylko szybki i wydajny, ale stanowi również jeden z najbezpieczniejszych sposobów prowadzenia działalności. Umożliwia też wielu osobom przeglądanie i interakcję z procesem transakcyjnym. Jest on także nowym sposobem finansowania projektów sektora nieruchomości. Rozwojowi sprzyja atrakcyjne opodatkowanie, obniżenie opłat, eliminacja pośredników, przyspieszenie transakcji, dyskrecja i unikanie udostępniania informacji publicznych, wykorzystanie wydajność blockchain oraz transakcji kryptowalutowych. W rzeczywistości nieruchomości oparte na blockchain zyskują na popularności jako sposób dla kupujących, sprzedających i inwestorów na interakcję ze sobą oraz poznanie nieruchomości.  Za korzyści płynące z tokenizacji (sekurytyzacji) nieruchomości, możemy uznać produkty strukturalne, informacje oraz płatności. Niewątpliwie, to przyszłość rozwoju finansowania dla sektora.

 

Sztuczna inteligencja AI 

Dziś sztuczną inteligencję można podzielić na uczenie maszynowe (ML) i dalej na uczenie głębokie (DL). ML rozpoznaje wzorce w ogromnych zbiorach danych i wykorzystuje je do tworzenia algorytmu do prognozowania. DL jest częścią ML, ale opiera się na sztucznych sieciach neuronowych z uczeniem się reprezentacji. Umożliwia maszynom rozwiązywanie złożonych problemów nawet przy użyciu bardzo zróżnicowanego, nieustrukturyzowanego i wzajemnie połączonego zestawu danych. W branży nieruchomości sztuczna inteligencja może gromadzić i wykorzystywać dane, dzięki czemu agenci mogą łączyć się z klientami w sposób bardziej odpowiedni i wydajniejszy dzięki automatyzacji. Systemy CRM zbierają więcej danych w trakcie podróży klienta. Automatyzacja już teraz pomaga agencjom oszczędzać czas i zapewniać lepszą obsługę klienta. Im szybciej sztuczna inteligencja nabierze znaczenia, tym szybciej zobaczymy, jak rozwiązania PropTech zaczną dostarczać nowe i ulepszone usługi agencyjne zarówno dla kupujących, sprzedających, jak i najemców. Sztuczna inteligencja może poprawić i ulepszyć prawie wszystkie cyfrowe doświadczenia konsumentów dostarczane przez agencje nieruchomości: może pomóc konsumentom szybciej dotrzeć do właściwych informacji oraz wnieść znaczącą wartość w postaci rekomendacji opartych na ich wyborach. AI obejmuje również przetwarzanie języka naturalnego (NLP) i inne, takie jak wizja, mowa, robotyka i planowanie.

 

Technologia czujników

Czujniki stanowią podstawę usług w zakresie nieruchomości opartych na danych. Stały się powszechnie dostępne, a ich ceny są o połowę niższe niż zaledwie pięć lat temu. Mogą one uwolnić dostawców od sztywnych procesów, umożliwiając im dostosowywanie usług w miarę potrzeb. Na przykład most może mieć czujniki umożliwiające zdalne monitorowanie jego stanu. Jeśli jakiś aspekt jego stanu spadnie poniżej określonego progu, czujniki wyzwalają alarm, zachęcając do wysłania technika naprawy lub załogi. Podobnie czujniki mogą pomóc dostawcom usług w zakresie nieruchomości zlokalizować problemy, zidentyfikować ich przyczyny i zamówić naprawy za jednym razem. Analizując dane gromadzone przez czujniki – na przykład data ostatniej konserwacji lub codzienne zużycie zasobów – dostawcy mogą również ściślej dostosować swoje usługi do wymagań użytkowników, zwiększając satysfakcję klienta.

 

Modelowanie informacji o budynku

Modelowanie informacji o budynku (BIM) wykorzystuje modele 3D, aby pokazać, jak wygląda obiekt i jak funkcjonuje. Ta zdigitalizowana konstrukcja umożliwia bardziej efektywne ukończenie projektów budowlanych, zachowując je w określonych ramach czasowych i budżecie. Wspiera również zarządzanie budynkiem, dostarczając precyzyjnych informacji na temat konstrukcji, rur, ścieżek kablowych i zablokowanych obiektów. W przyszłości dostawcy usług w zakresie nieruchomości będą musieli analizować złożone opcje BIM i wykorzystywać je z korzyścią dla użytkowników i właścicieli nieruchomości. Należy pamiętać, że BIM jest kluczowym krokiem w trwającej cyfryzacji wszystkich informacji o budynku związanych z planowaniem i wdrażaniem. Innymi słowy, wirtualny model budynku BIM może służyć jako podstawa danych dla przyszłego modelu usług cyfrowych.

 

Drukowanie 3D

Druk 3D jest dokładnie tym, co sugeruje nazwa: druk w trzech wymiarach, a nie w tradycyjnych dwóch. Zasadniczo oznacza to, że możemy teraz drukować wszelkiego rodzaju obiekty 3D zaprojektowane na komputerach. Udowodniono już, że możemy drukować w 3D wszystko, od przedmiotów codziennego użytku, takich jak sztućce lub ramy łóżek, po bardziej niezwykłe rzeczy, takie jak działające zastawki serca, a nawet jedzenie. W branży nieruchomości zastosowanie druku 3D koncentruje się obecnie na budownictwie – drukowanie ścian, powierzchni roboczych, płytek podłogowych, itp. Ale niesamowite rzeczy, które osiągnęli naukowcy i inżynierowie spoza branży nieruchomości, sugerują, że przypadki użycia nieruchomości będą tylko rosną w miarę upływu czasu. Jednak obecnie jest to już istotny proces w budownictwie modułowym, umożliwiający tworzenie niedrogich, zrównoważonych i elastycznych materiałów budowlanych oraz domów prefabrykowanych. Wraz z rozwojem tego obszaru innowacji wkrótce będziemy mogli projektować i drukować własne domy, bezpośrednio z naszego laptopa, bez konieczności posiadania wiedzy inżynieryjnej lub architektonicznej, tak jak możemy już tworzyć strony internetowe bez znajomości projektowania lub kodowania.

Chmura obliczeniowa 

Budynki stają się inteligentniejsze i bardziej oparte na danych, ponieważ podłącza się do nich coraz więcej urządzeń. Umożliwia to użytkownikom lepszą analizę dostępnych informacji w celu osiągnięcia wyższego komfortu, efektywności energetycznej, czy lepszej konserwacji. Jednocześnie pośrednicy w handlu nieruchomościami potrzebują wsparcia, jeśli chodzi o zarządzanie pulami klientów. Niezależnie od tego, czy stoisz przed wyzwaniami związanymi ze sprzedażą czy infrastrukturą, rozwiązania niesie chmura. Technologia chmury obliczeniowej to innowacyjne podejście do kwestii organizacji zaplecza informatycznego w firmie. Do tej pory pewnym standardem (a jeszcze do niedawna jedyną możliwością) w przedsiębiorstwach było tworzenie własnej, indywidualnej infrastruktury informatycznej opartej na serwerach, bazach danych oraz zasobach ludzkich. Do zarządzania tą infrastrukturą niezbędni byli specjaliści posiadający kwalifikacje, umiejętności i wiedzę. Wszystkie elementy firmowej infrastruktury informatycznej, które do tej pory wymagały fizycznej przestrzeni (niejednokrotnie na serwerownię trzeba było wydzielić osobne pomieszczenie i zadbać o nieprzerwany dostęp prądu), dzięki postępowi technologicznemu można przenieść do chmury. Nie trzeba martwić się o to, czy są odpowiednio zabezpieczone serwery przed zewnętrznymi atakami. Nawet dziś wiele dużych firm polega na korzystaniu z usług w chmurze. W najbliższej przyszłości nastąpi intensywna adaptacja tradycyjnych systemów CRM, umożliwiająca płynną interakcję z rozwiązaniami chmurowymi. Przyszłość znajduje się w chmurze i z pewnością tam pozostanie.

Możliwości  5G

Sieci 5G to kolejny rozwój, który przyspieszy tempo, w jakim otrzymujemy dane. Zarówno klienci, jak i najemcy przenoszą więcej swoich codziennych czynności do sieci. Oczywiście oczekują bezproblemowego korzystania z Internetu. Co więcej, 5G zmieni nasze życie pod względem szybkości i jakości przesyłania informacji. Czy infrastruktura IT Twojej organizacji jest gotowa do przyjmowania i przetwarzania oczekiwanej ilości danych i ruchu? Dodajmy do tego wzrost popularności 5G (technologii, która wymaga ogromnego ekosystemu odbiorników sygnału i anten, z których wszystkie muszą być umieszczone wysoko, aby uniknąć blokowania sygnałów przez budynki) i wartość odpowiedniej przestrzeni na dachu rośnie.

 

Autor/ fot.: Adam Białas, dziennikarz biznesowy, ekspert rynku, dyr. agencji BIALAS Consulting & Solutions. Laureat prestiżowej nagrody Gazety Finansowej – Top 5 Najlepszych Ekspertów Rynku Nieruchomości w Polsce.

Nowy trend na warszawskim rynku nieruchomości: zielone sąsiedztwo w cenie

Bartłomiej Annusewicz Lions Estate - zdj do prasy

Pandemia zapoczątkowała nowy trend na rynku nieruchomości. Do tej pory, docenialiśmy mieszkanie w centralnych dzielnicach Warszawy, dobrze skomunikowanych z miejscem pracy. Nowa rzeczywistość wykreowała nowe potrzeby. Obecnie mamy inne priorytety i bardziej świadomie wybieramy przestrzeń, w której żyjemy. Liczy się dla nas cisza, prywatność i zielona okolica. Co więcej, inaczej niż dotychczas, wyprowadzamy się za miasto, nie w celu znalezienia oszczędności lub prestiżu w najmodniejszych podwarszawskich lokalizacjach, ale przede wszystkim stawiając na pierwszym miejscu potrzeby życiowe.

Spis treści:
Zmiana dotychczasowych motywacji
Nowe realia – nowa jakość życia
Na jakie lokalizacje pod Warszawą dziś stawiamy?
Większa przestrzeń to synonim luksusu

Zmiana dotychczasowych motywacji
Warszawiacy wyprowadzali się poza stolicę od początku lat ’90. W dużym uproszczeniu można ich było podzielić na dwie kategorie: tych, którzy budowali sobie duże luksusowe rezydencje, w lokalizacjach takich jak Konstancin-Jeziorna, oraz tych, którzy wybierali przedmieścia, ze względu na kwestie finansowe. Ci drudzy mogli pozwolić sobie na dom z ogrodem w cenie podobnej lub niższej, niż koszt niewielkiego mieszkania w centralnych dzielnicach Warszawy. – Od początku pandemii widzimy jednak krystalizowanie się trzeciej grupy klientów. Poszukują oni jakościowych, nowoczesnych nieruchomości, które będą perfekcyjnie dostosowane do ich aktualnych potrzeb. Ten trend prawdopodobnie się utrzyma i wpłynie na przyszłość całego rynku. Dla tych osób liczy się cisza i spokój, ważna jest też wygoda i bliskość prawdziwej zieleni. Ta grupa klientów jest w stanie zapłacić za komfortowy dom w Milanówku, Magdalence, Izabelinie, czy Podkowie Leśnej od 1,5 do 3 mln zł. – komentuje Bartłomiej Annusewicz, Dyrektor Zarządzający agencji nieruchomości premium Lions Estate.

Nowe realia – nowa jakość życia
Wpływ na obecną sytuację ma kilka czynników. Wiele osób przeszło na pracę zdalną odkrywając z biegiem czasu jej zalety. Okazało się, że może być ona tak samo wydajna, jak praca w biurze. Przekonali się o tym zarówno pracownicy, jak i pracodawcy. – Pandemia zapoczątkowała rewolucję na rynku pracy. Dotychczas codzienne podróże samochodem do pracy były dodatkową ceną, którą należało zapłacić, by móc cieszyć się życiem w komfortowej lokalizacji podmiejskiej. W momencie zmiany modelu pracy, ten czynnik, przestał odgrywać tak istotne znaczenie. Obecnie większość firm otworzyła się na model pracy hybrydowej bądź w 100 proc. zdalnej, i wszystko wskazuje na to, że ten tryb pracy pozostanie z nami na dłużej – podkreśla Bartłomiej Annusewicz. – Nasi klienci, często właściciele firm, dojeżdżają do Warszawy, np. dwa razy w tygodniu, a przez resztę czasu wolą pracować w możliwie najbardziej dogodnych warunkach. Dodatkową zachętą do wyboru domu pod miastem jest coraz lepszy dojazd z każdej jego strony – Warszawa jest z roku na rok lepiej skomunikowana i nawet mimo olbrzymiego natężenia ruchu, nie trzeba spędzać godzin w korkach ulicznych – komentuje założyciel Lions Estate i ekspert od rynku luksusowych nieruchomości.

Ponadto, spędzając znacznie więcej czasu zamknięci w swoich mieszkaniach, zdaliśmy sobie sprawę, że wielkość mieszkania nie spełnia naszych nowych potrzeb. Pojawiła się konieczność powiększenia sfery życiowej – posiadania własnego tarasu lub ogrodu. Miejsca odseparowanego od przestrzeni publicznej, dającego możliwość obcowania z naturą. – Wielu naszych klientów poszukuje komfortowych lokalizacji pod Warszawą, które zaoferują ciszę, spokój, relaks, prywatność, dostęp do przyrody i terenów rekreacyjnych. Obserwujemy, że coraz więcej, mieszkańców stolicy jest otwarta na zmiany i decyduje się na przeprowadzkę poza miasto i zakup domu – relacjonuje Bartłomiej Annusewicz.

Na jakie lokalizacje pod Warszawą dziś stawiamy?
Można pokusić się o stwierdzenie, że podwarszawskie miejscowości i lokalizacje, dobrze skomunikowane z centrum stolicy przechodzą obecnie prawdziwy rozkwit. Zaliczają się do nich miejscowości takie jak – zaciszny i kameralny Izabelin, Podkowa Leśna. Równie przyjemny, cieszący się popularnością i dobrze skomunikowany – Józefów, Halinów, Raszyn, Piaseczno, czy Stare Babice. Oczywiście, nie można nie wspomnieć o Konstancinie-Jeziornie, który od lat cieszy się największym zainteresowaniem. Jego okolice były miejscami, które od zawsze przyciągały osoby poszukujące spokoju, a jednocześnie dobrego dojazdu do Warszawy. Uzdrowiskowa miejscowość, słynąca z prestiżowych osiedli, stylowych willi i otoczenia międzynarodowych placówek edukacyjnych, oferuje przede wszystkim ciszę, przestronne ogrody, prywatność oraz bez wątpienia prestiż.

To jednak nie wszystko – Milanówek, Magdalenka, Komorów, Radzymin – to kilka z podwarszawskich lokalizacji, które w okresie pandemii zyskały na popularności. Pożądanym obszarem są także Łomianki. Ich niewątpliwym atutem jest bliskość Kampinoskiego Parku Narodowego, przy jednoczesnej niedużej odległości od stolicy. Nic więc dziwnego, że w okolicy powstaje coraz więcej luksusowych domów i rezydencji, wykończonych w najwyższym standardzie, obejmującym najnowocześniejsze udogodnienia. – Nasi klienci doceniają te lokalizacje, świadomie poszukują przestrzeni, gdzie jest mniejsze zagęszczenie ludności. Dlatego też, odpowiadając na ich potrzeby i zainteresowanie jakościowymi nieruchomościami zwiększyliśmy i rozszerzyliśmy swoją aktywność na tych obszarach. Mamy obecnie wiele unikalnych i atrakcyjnych ofert w tych miejscowościach – komentuje Bartłomiej Annusewicz – Ciekawy przykład niedawno zrealizowanej przez naszą agencję transakcji stanowi sprzedaż domu w Radzyminie. Oferowaną nieruchomością był przepiękny, wolnostojący dom w typie nowoczesnej stodoły, wykończony w najwyższym standardzie przez właścicielkę, która z zawodu jest architektem. Nieruchomość leżała na dużej, zielonej działce w sąsiedztwie lasu. Chętnych na zakup tej oryginalnej nieruchomości nie brakowało – podkreśla Prezes agencji nieruchomości premium Lions Estate.

Większa przestrzeń to synonim luksusu
Zaletą domu w podmiejskiej okolicy jest nie tylko lokalizacja – największym plusem takich nieruchomości jest przestrzeń, która daje zdecydowanie więcej możliwości.
Jednym z takich przykładów jest niezwykle wyjątkowa i ekskluzywna nieruchomość położona w najpiękniejszej, rezydencjonalnej części Milanówka. Wolnostojący, dwukondygnacyjny dom o powierzchni całkowitej 385m2 położony jest na przepięknej działce liczącej łącznie aż 2500m2.

Nieodzownym atutem tej nieruchomości jest jej przepiękny ogród z naturalnym stawem, z filtrowaną wodą. Teren jest nie tylko bardzo zielony, ale również fantastycznie zagospodarowany. Posiadłość otoczona piękną i bujną zielenią, gwarantuje ciszę, spokój oraz kameralność. Podobnie jak willowo-rezydencjonalna okolica, oferująca niesamowite tereny do uprawiania sportów na świeżym powietrzu czy możliwość spacerów. Wszelkie niezbędne sklepy i punkty usługowe znajdują się w odległości dosłownie kilku chwil. Istotnym atutem nieruchomości jest również bardzo dobry dojazd do miasta i centrum Warszawy, dzięki świetnemu połączeniu i autostradzie.
Autor: Bartłomiej Annusewicz – ekspert ds. rynku luksusowych nieruchomości, przedsiębiorca, Dyrektor Zarządzający agencji nieruchomości premium Lions Estate, wykładowca Uczelni Łazarskiego.

Jak wygląda rynek nieruchomości na obrzeżach Podkarpacia?

infografika
Ceny gruntów i lokali mieszkalnych na większości obszaru Polski wciąż szaleją, choć z mniejszą dynamiką. Firma doradcza Lege Advisors w raporcie „Mid Size Cities – Flash Report” przeanalizowała cztery miasta – Mielec, Krosno, Przemyśl, Tarnobrzeg – leżące na obrzeżach województwa podkarpackiego. Jak wygląda tam sytuacja na rynku mieszkań i gruntów? Czy ceny nieruchomości są również wysokie jak chociażby w Rzeszowie?

Spis treści:
Rynek mieszkań – Mielec, Krosno, Przemyśl, Tarnobrzeg
Rynek gruntów – Mielec, Krosno, Przemyśl, Tarnobrzeg
Potencjał inwestycyjny

Rynek mieszkań – Mielec, Krosno, Przemyśl, Tarnobrzeg

– Lokalne rynki, badane w ramach województwa, cechują się umiarkowanym poziomem rozwoju w segmencie lokali położonych w budynkach nowych i kilkuletnich. Na terenie każdego z miast można wskazać kilka zrealizowanych w ostatnim czasie inwestycji deweloperskich. Wśród sprzedawanych lokali widoczna jest zdecydowana przewaga tych o stosunkowo dużych powierzchniach, najczęściej powyżej 50 m2 i większych. – mówi Katarzyna Młynarczyk, Head Działu Analiz Nieruchomości Lege Advisors.

Wynika to przede wszystkim z faktu, że stosunkowo niskie ceny metra kwadratowego mieszkania, w porównaniu z większymi miastami, pozwalają inwestorom na zakup większych metraży w ramach wciąż przystępnych cen globalnych. Warto wskazać, że rosnącym zainteresowaniem, obok zabudowy wielolokalowej, cieszą się inwestycje obejmujące realizacje lokali w budynkach niewielkich, maksymalnie kilkulokalowych. Dotyczy to głównie zabudowy bliźniaczej lub segmentowej. Lokale w segmentach dobrze wpasowują się w zapotrzebowanie rynkowe, oferując oprócz dość dużego metrażu, dodatkowo kameralność otoczenia, dostępność ogródków i dodatkowych miejsc postojowych.

– W każdym z badanych miast obserwowano stosunkowo niewielką liczbę transakcji i ofert dotyczących lokali z rynku wtórnego, położonych w nowych lub kilkuletnich budynkach. Nowe, wykończone lokale, są wykorzystywane przez właścicieli lub są przedmiotem najmu, rzadko są więc przedmiotem obrotu. – tłumaczy Katarzyna Młynarczyk, Head Działu Analiz Nieruchomości Lege Advisors.
Ze względu na charakter zabudowy badanych miast, zdecydowanie więcej transakcji i ofert w ramach rynku wtórnego odnotowywanych jest w segmencie zabudowy dużo starszej – w zabudowie wielkopłytowej lub kamienicach.

Rynek gruntów – Mielec, Krosno, Przemyśl, Tarnobrzeg

– Lokalny rynek gruntów w badanych miastach jest dość słabo rozwinięty. Transakcje gruntami przeznaczonymi pod zabudowę wielorodzinną, zachodzą na ich terenie dość rzadko. W okresie kilku ostatnich lat można mówić o pojedynczych zakupach. Zdecydowanie częściej odnotowuje się umowy kupna-sprzedaży dotyczące gruntów o powierzchniach większych niż dla typowego inwestora indywidualnego. Ich przeznaczenie umożliwia realizację zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej różnego typu. Średnie ceny na lokalnych rynkach są bardzo zróżnicowane. Można jednak wskazać, że do najdroższych lokalizacji w regionie, z wyłączeniem Rzeszowa i jego okolic, należą miasto Mielec i Przemyśl. – wyjaśnia Magdalena Wiszniewska z Działu Analiz Nieruchomości Lege Advisors.

Potencjał inwestycyjny

Dodatkowym obszarem z potencjałem są niewątpliwie tereny w miejscowościach atrakcyjnych turystycznie, położone w bezpośrednim sąsiedztwie Bieszczad. Potencjał inwestycyjny może być w tym rejonie upatrywany w realizacji np. apartamentów zorientowanych na wynajem.

Źródło: Lege Advisors.

Polski rynek magazynowy na pełnym gazie

mika
Imponujące 1,6 mln mkw. popytu to najlepszy kwartalny wynik w historii polskiego rynku magazynowego. Deweloperzy również nie zwalniają tempa – w budowie jest 2,3 mln mkw. nowej powierzchni.

Spis treści:
Popyt – kwartał rekordów
Gorąco na rynku deweloperskim
Stabilne czynsze i spadek wskaźnika pustostanów
Drugi najlepszy początek roku w historii rynku inwestycyjnego

Firma doradcza JLL podsumowała sytuację na rynku powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce na koniec I kwartału 2021 roku.

Popyt – kwartał rekordów

Minął rok od kiedy rynek nieruchomości mierzy się z efektami pandemii COVID-19. W tym czasie sektor magazynowy w Polsce nie tylko udowodnił swoją odporność na nagłe zmiany gospodarcze i społeczne, ale i utrzymał niezwykłą dynamikę wzrostu bijąc kolejne rekordy. Zanotowane od stycznia do marca imponujące 1,6 mln mkw. popytu brutto stanowi najlepszy wynik kwartalny w historii tego rynku,

informuje Tomasz Mika, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Magazynowych i Przemysłowych w Polsce, JLL.

Popyt netto (nowe umowy i ekspansje) osiągnął imponujące 1,1 mln mkw. Pod tym względem był to drugi najlepszy kwartał w historii rynku. Dominację utrzymali operatorzy logistyczni i firmy kurierskie (prawie połowa popytu netto), bardzo aktywny był też sektor produkcyjny (28%) oraz sieci handlowe (24%).

Pierwszy kwartał 2021 r. należał do rynków tzw. Wielkiej Piątki, czyli Poznania, Wrocławia, Górnego Śląska, Polski Centralnej i Warszawy. Popyt netto wyniósł na nich aż 900 000 mkw. Warto zauważyć, że po okresie relatywnie niskiej aktywności Poznań zyskał dominującą pozycję. Popyt netto zanotowany w pierwszych trzech miesiącach roku był tam wyższy niż najlepszy do tej pory wynik całoroczny, obserwowany w 2013 roku, kiedy na rynku pojawił się Amazon,

wylicza Maciej Kotowski, Starszy Analityk Rynku, JLL.

Polski rynek magazynowy cechuje interesujące zróżnicowanie zarówno pod względem skali kontraktów, jak i poszukiwanych nieruchomości.

W I kw. zawierano zarówno małe kontrakty – poniżej 1000 mkw., jak i duże umowy przekraczające 100 000 mkw. Niemal wszystkie formaty cieszyły się zainteresowaniem najemców – od magazynów typu big-box w pobliżu największych aglomeracji oraz regionalnych rynków wschodzących, po inwestycje BTS i magazyny miejskie,

dodaje Maciej Kotowski.

Gorąco na rynku deweloperskim

W I kw. do użytku oddano 745 000 mkw. nowych powierzchni magazynowych, a łączna podaż sięgnęła 21,4 mln mkw. 80% istniejących zasobów przypada na rynki Wielkiej Piątki. Najwięcej nowej powierzchni zasiliło rynki Górnego Śląska, Warszawy i Trójmiasta (łącznie 500 000 mkw.). W skali całego kraju ok. 20% oddanej powierzchni pozostawało niewynajęte.

Niesłabnące zapotrzebowanie i pozytywne nastroje napędzają aktywność budowlaną. Rynek gna naprzód z ponad 2,3 mln mkw. powierzchni magazynowej na różnych etapach budowy. Tylko w I kw. deweloperzy uruchomili nowe projekty o łącznej powierzchni blisko 1,2 miliona mkw., z czego 70% było już zabezpieczone umowami najmu,

informuje Tomasz Mika.

Ponad 70% powierzchni powstaje na rynkach Wielkiej Piątki, a liderem jest Poznań (430 000 mkw.).

Stabilne czynsze i spadek wskaźnika pustostanów

Aktywność najemców i niski udział powierzchni budowanej spekulacyjnie przełożyły się na dalszy spadek wskaźnika pustostanów w Polsce, który wynosi obecnie 7,2%. Biorąc pod uwagę sytuację na rynku deweloperskim, poziom pustostanów powinien pozostać stabilny lub nawet nieznacznie spaść.
Niezmiennie, najdroższe pozostają lokalizacje miejskie – czynsze bazowe w Warszawie wahają się między 4,3 a 5,25 euro /mkw. /miesiąc. Najbardziej atrakcyjne warunki finansowe oferują obiekty typu big-box zlokalizowane w Polsce Centralnej (2,6 a 3,5 euro /mkw. /miesiąc).

Drugi najlepszy początek roku w historii rynku inwestycyjnego

Pandemia wpłynęła na priorytety kupujących, kierując ich uwagę w jeszcze większym stopniu na sektor nieruchomości magazynowych. W efekcie, w 2020 r. magazyny stały się najbardziej pożądanym produktem inwestycyjnym w Polsce. W I kw. 2021 aktywność inwestorów nadal utrzymywała się na wysokim poziomie. W efekcie, obroty inwestycyjne wyniosły 391 mln euro, co stanowi drugi najlepszy w historii wynik dla pierwszego kwartału. Największą transakcją zawartą w okresie styczeń – marzec było przejęcie portfela parków logistycznych przez Ares Group od Panattoni. Z kolei najbardziej znaczącą transakcją pojedynczej nieruchomości był zakup BTS Castorama w Strykowie przez Savills IM od Tritax,

informuje Sławomir Jędrzejewski, Dyrektor w Dziale Rynków Kapitałowych, JLL.

Na koniec I kw. stopy kapitalizacji dla najlepszych obiektów magazynowych (z wieloma najemcami z 5-letnimi umowami najmu), kształtują się na poziomie ok. 5,25% (okolice Warszawy, Wrocław). W przypadku projektów typowo miejskich realizowanych w Warszawie, stopy kapitalizacji ocenia się na 5%. Aktywa zabezpieczone dłuższymi umowami (10 lat) są wyceniane poniżej 4,5%, a wyjątkowe projekty wynajęte na ponad 15 lat na nawet 4% z dalszą perspektywą kompresji.

Źródło: JLL.

Inwestorzy nieruchomościowi gotowi do odrabiania strat

alexey-topolyanskiy-DJO2L1RQZZc-unsplash
Podsumowanie rynku inwestycyjnego nieruchomości komercyjnych Q1 2021, „At A Glance: Investment Market in Poland”.

Rynek inwestycyjny od ponad roku walczy ze skutkami pandemii. Pomimo gorszego wyniku wypracowanego w pierwszych trzech miesiącach w porównaniu z ubiegłym rokiem, inwestorzy spodziewają się lepszych kwartałów i ruchu w nieruchomościach. Mają temu sprzyjać poprawa koniunktury gospodarczej w Polsce i na świecie, a także przyspieszenie tempa szczepień, które pozwoli na znoszenie obostrzeń i stopniowy powrót do normalności.

Eksperci z agencji nieruchomości BNP Paribas Real Estate Poland podsumowali pierwszy kwartał na rynku inwestycyjnym. W porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, w którym inwestorzy wydali w Polsce 1,72 mld EUR, od stycznia do końca marca odnotowano transakcje o łącznej wartości niespełna 1,3 mld EUR. Pomimo spadku wolumenu transakcji, apetyt inwestorów i funduszy wciąż jest wysoki. Nawet tych, którzy w świetle pandemicznej recesji mocno zaciągnęli hamulce.

Zdaniem wielu inwestorów, polski rynek nieruchomości komercyjnych zniósł pandemiczne tsunami lepiej niż przewidywano na początku. To dobry prognostyk, bo aktywność inwestycyjna potrzebuje stabilnych fundamentów. Koronawirus nie zmienił tego, że inwestorzy nadal poszukują dochodowych i dobrze zlokalizowanych aktywów ze wszystkich sektorów.

Mateusz Skubiszewski, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate Poland

W pierwszym kwartale rynek zdominował sektor biurowy, z przewagą transakcji odnotowywanych nie na największym, stołecznym rynku, tylko w regionach. Transakcją numer jeden okazało się być nabycie przez fundusz Partners Group biurowej części portfela Grupy Buma, na który składa się dziewięć istniejących budynków (100 tys. mkw.) i dwa biurowce w budowie (25 tys. mkw.), wszystkie zlokalizowane we Wrocławiu i w Krakowie.

Patrząc jednak na kondycję logistyki, jak się okazuje wyjątkowo odpornej na koronawirusa, a także na dużą dynamikę wzrostu branży e-commerce, któremu sprzyjały restrykcje sektora handlowego, daleko idące zmiany w skracaniu łańcuchów dostaw i planach relokacji zakładów produkcyjnych wywołane nie tylko kryzysem gospodarczym, ale też brexitem, można się spodziewać, że w najbliższych kwartałach najwyższą wartość transakcji inwestycyjnych będzie notować sektor magazynowo-logistyczny. Oznacza to powrót do rekordów industrialnych z 2020 roku. Autorzy raportu „At A Glance: Investment Market in Poland” zwracają uwagę, że pomimo strukturalnych zmian, które na skutek pandemii przechodzi cały handel, to łączna wartość transakcji w tym sektorze wskazuje, że próbuje on złapać oddech. W obliczu sporych ograniczeń w funkcjonowaniu dużych obiektów, na radarach inwestorów znalazły się parki handlowe i lokalne centra codziennych zakupów. W pierwszym kwartale zarządzana przez Griffin Real Estate spółka Chariot sprzedała cztery parki handlowe – w Opolu, Kielcach, Tychach i Olsztynie – firmie EPP. Za trzecią i ostatnią partię obiektów o łącznej powierzchni 110 tys. mkw. największy właściciel centrów handlowych w Polsce musiał zapłacić 106 mln EUR.

Na liście ponad 30 znaczących transakcji przeprowadzonych od stycznia do marca, znalazły się też umowy na rynku mieszkań na najem instytucjonalny. W styczniu szwedzki gigant rynku PRS (private rented sector), firma Heimstaden kupiła od Marvipolu projekty o łącznej ilości ponad 650 mieszkań w warszawskich inwestycjach Moko Botanika, Studio Okęcie i Unique Tower. Zgodnie z planem, pierwsze mieszkania mają być gotowe jesienią tego roku. Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland zaznaczają, że to kolejne zakupy nad Wisłą, które szwedzki fundusz zrobił na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. W grudniu zeszłego roku Szwedzi kupili od Eiffage 640 mieszkań w Warszawie, ale apetyt na kolejne pięć lat jest znacznie większy: zbudowanie portfela 5-10 tys. lokali w największych miastach regionalnych.

Mocne wejście takiego gracza jak Heimstaden na raczkujący rynek PRS w Polsce to bardzo dobry prognostyk. Patrząc, jak rozwijały się rynki mieszkań na wynajem w Niemczech, Skandynawii czy choćby na Wyspach Brytyjskich i dokładając do tego sprzyjającą demografię, sporą liczbę rozwijających się ośrodków miejskich, a także coraz większą mobilność i elastyczność Polaków, wzrost w tym sektorze jest więcej niż pewny. Jego dynamika będzie w dużej części zależeć od aktywności deweloperów, gotowych do dywersyfikowania przychodów i chętnych do budowania kilku budynków o odpowiednich parametrach, które będzie można sprzedać w całości inwestorom instytucjonalnym.

Anna Baran, Dyrektor w Dziale Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate Poland

W pierwszym kwartale odnotowano zmiany w stopach kapitalizacji poszczególnych sektorów. Przykuwający uwagę inwestorów industrial, w porównaniu do wcześniejszego kwartału, zanotował kompresję stóp na poziomie 35 pb. Po drugiej stronie znalazły się walczące ze skutkami kryzysu zdrowotnego sektory nieruchomości biurowych i handlowych, których stopy w ujęcie kwartalnym wzrosły kolejno o 10 i 25 pb.

Ponad połowa kapitału ulokowanego nad Wisłą w pierwszym kwartale roku – 55 proc. – pochodziła z Europy. Największą aktywność wykazywali inwestorzy z Niemiec, Francji, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Co ważne, pomimo generalnego zahamowania aktywności inwestycyjnej spowodowanej kryzysem zdrowotnym, nasz rynek nie zniknął z orbity inwestorów amerykańskich i azjatyckich. Pierwsi stali się właścicielami aktywów biurowych i industrialnych, a drudzy konsekwentnie koncentrują się i badają sektor magazynowy i logistyczny. W tym przypadku istotnych transakcji możemy się spodziewać w najbliższych kwartałach.

Małgorzata Fibakiewicz, Dyrektor Działu Business Intelligence Hub & Consultancy, BNP Paribas Real Estate Poland.

Źródło: BNP Paribas Real Estate Poland.

Rynek biurowy na głównych rynkach regionalnych po pierwszym kwartale 2021 roku

Inwestycja Palio Office Park w Gdańsku z pozwoleniem na użytkowanie
Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za pierwszy kwartał 2021 roku.

Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cresa, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Savills), a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.
  • Na koniec I kwartału 2021 roku całkowite istniejące zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 5 826 400 m kw. Niezmiennie największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 574 000 m kw.), Wrocław (1 226 300 m kw.) oraz Trójmiasto (913 600 m kw.).
  • W okresie od stycznia do marca 2021 roku do użytkowania oddano 5 inwestycji o łącznej powierzchni biurowej wynoszącej 46 400 m kw. Nowa podaż została zrealizowana w Krakowie (21 400 m kw. w 3 projektach) oraz w Trójmieście (25 000 m kw. w 2 projektach). Największymi inwestycjami ukończonymi w tym okresie były: Palio Office Park A (16 500 m kw., Cavatina) w Gdańsku oraz Equal Business Park D (11 650 m kw., Cavatina) w Krakowie.
  • Na koniec I kwartału 2021 roku współczynnik pustostanów oszacowany dla ośmiu głównych rynków regionalnych kształtował się na poziomie 12,9%, co daje łącznie 753 000 m kw. powierzchni biurowej dostępnej do wynajęcia od zaraz (poziom wyższy zarówno od tego w poprzednim kwartale – o 0,2 p.p. jak i od odnotowanego w analogicznym okresie ubiegłego roku o 3,4 p.p.). Najwyższy współczynnik powierzchni niewynajętej odnotowano w Łodzi (16,9%), zaś najniższy w Szczecinie – 7,4%.
  • W okresie od stycznia do marca 2021 roku na ośmiu rynkach regionalnych przedmiotem najmu było prawie 98 300 m kw. Najwyższy udział w strukturze popytu w tym okresie przypadł na renegocjacje – 45%. Nowe umowy stanowiły 42%, powierzchnia wykorzystana przez właścicieli na własny użytek stanowiła 9% oraz ekspansje stanowiły 5%. Rynkiem cieszącym się największą popularnością wśród najemców było Trójmiasto z popytem zarejestrowanym w pierwszym kwartałem 2021 roku na poziomie 37 900 m kw.
  • Największymi transakcjami zawartymi od stycznia do marca 2021 roku były umowy zawarte w Krakowie i Trójmieście, w tym: renegocjacja umowy IBM w budynkach Galileo, Newton i Edison w Krakowie na 11 300 m kw., odnowienie umowy Intel w Tryton Business House w Gdańsku na 9800 m kw., 8500 m kw. w nowym biurowcu LPP w Gdańsku wybudowanym na własny użytek właściciela oraz renegocjacja 7000 m kw. w gdyńskim budynku Baltic Business Centre przez poufnego najemcę.

Źródło: Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK).

Nieruchomości i rynek pracy w cieniu koronawirusa – perspektywy, zagrożenia i szanse widziane oczami deweloperów, inwestorów i ekspertów

Patrycja Dzikowska 2

Jak pierwsze miesiące pandemii wpłynęły na terminowość prac deweloperów, zmiany w projektach i oczekiwania ze strony najemców w czterech największych krajach Europy Środkowej? Czy dla inwestorów działających w Polsce, Czechach, na Węgrzech i w Rumunii dwie pierwsze fale kryzysu zdrowotnego objawiły się lekką zadyszką czy bardziej utratą tchu i w jakim stopniu kryzys mógł zachwiać strategiami biznesowymi? A ponadto o tym, które sektory okazały się najbardziej odporne na wirusa i jak na to wszystko zareagowały rynki pracy mówi raport „HOW R U CEE?”. Jego pomysłodawcą jest agencja nieruchomości BNP Paribas Real Estate, a w opracowaniu go pomagały: Bank BNP Paribas, Hays Poland, act legal Polska oraz Francusko-Polska Izba Gospodarcza, Holendersko-Polska Izba Gospodarcza i Belgijska Izba Gospodarcza.

Rok w pandemii sporo nas nauczył. Dla wielu był rokiem zmian strategii oraz planów i to nie tylko tych zawodowych. Dotychczas w naszych raportach z cyklu „How R U CEE?” pytaliśmy kraje Europy Środkowej, jak się ma ich nieruchomościowy biznes. W ostatniej publikacji, do udziału w której zaprosiliśmy ważnych partnerów, musieliśmy zadać inne pytanie: jak przechodzicie koronawirusa i jak wpływa on na wasze działania? Zależało nam, żeby dane motywowały nas do refleksji, do lepszego wyciągania wniosków. Do zmiany. Bo właśnie od kierunku, w którym będzie zmieniał się rynek nieruchomości, rynek pracy i gospodarka w ogóle będzie zależeć przyszłość naszego regionu.

Patrycja Dzikowska, Dyrektor Działu Badań i Analiz Rynkowych BNP Paribas Real Estate Poland

Okiem deweloperów
Badanie przeprowadzone wśród deweloperów i inwestorów nieruchomościowych w drugiej połowie minionego roku pokazało, że prawie połowa nie zauważyła negatywnego wpływu pierwszych miesięcy pandemii na swoje działania – 38 proc. określiło je jako stabilne, a 9,5 proc. zwróciła nawet uwagę na wzrost dynamiki swoich działań. Po drugiej stronie znaleźli się ci, którzy wskazali na częściowe spowolnienie swojej aktywności (40,5 proc.). Autorzy raportu podkreślają, że jedynie 5 proc. ankietowanych zaznaczyło, że w swoich działaniach widzi znaczące spowolnienie.
Badanie pokazało, że koronawirus nie zatrzymał deweloperów. Aż 87 proc. zadeklarowało, że zamierza zakończyć projekty w terminie, a jeśli miałyby wystąpić opóźnienia, to nie będą one dłuższe niż 3 miesiące. Na pytanie o przyczyny ewentualnych przesunięć, najwyżej na liście znalazły się odpowiedzi dotyczące: spadku zainteresowania najemców (52 proc.), spełnienia wymogów stawianych przez banki i instytucje finansujące (36 proc.), wzrostów kosztów budowy, a w szczególności kosztów pracy i materiałów (21 proc.). Co istotne, znacząca większość deweloperów (83 proc.) była gotowa rozpocząć zaplanowane projekty zgodnie z wcześniej ustalonymi harmonogramami. Wyniki pokazały, że koronawirus nie wywrócił też do góry nogami planów budowlanych. Większość ankietowanych deweloperów (69 proc.) zaznaczyła odpowiedź, że w ogóle nie zamierza ich zmieniać, przy 14 proc., która rozważa budowę w etapach, 10 proc. skłonnych wdrożyć nowe rozwiązania techniczne i zaledwie 7 proc. planujących zmniejszenie swoich projektów.

Wartym odnotowania jest, że pierwsze miesiące pandemii mocno wpłynęły na spadek zainteresowania ze strony najemców. Odczuło go w sumie ponad 70 proc. deweloperów. Spora część, bo stanowiąca 17 proc., zwróciła uwagę na początkowe zmniejszenie popytu i powrót pod koniec roku do zainteresowania sprzed pandemii. Ważną, z rynkowego punktu widzenia informacją, jest utrzymanie stawek czynszowych lub niewielka ich korekta w przedziale 5-10 proc. W badaniu opowiedziało się za nią 81 proc. przebadanych deweloperów.

Okiem inwestorów
Pomimo tego, że pandemia lżej lub mocniej zaciągnęła hamulec w wielu działaniach inwestorów na 4 największych rynkach Europy Środkowej, to jednak wirusowi nie udało się zatrzymać inwestycji. Tylko 13 proc. badanych inwestorów całkowicie wstrzymała projekty, przy 20 proc. notujących ożywienie i 27 proc. deklarujących względną stabilność. Kryzys zdrowotny odciśnie jednak piętno na średnio i długofalowych strategiach inwestycyjnych, których rewizję zapowiedziało łącznie 54 proc. rynkowych graczy. W prognozach dotyczących powrotu rynku do formy panuje umiarkowany optymizm. Największa część – 38 proc. – inwestorów przewiduje, że zajmie to więcej niż 12 miesięcy, przy 21 proc. opowiadających się za okresem od 6 do 12 miesięcy i 14 proc. za czasem między 3 a 6 miesięcy. Prawie co 5 badany (18 proc.) nie wierzy w powrót rynku do kondycji sprzed pandemii. Większy optymizm dotyczy powrotu do normalności rynku wynajmu, gdzie przeważająca jest opinia inwestorów (36 proc.), że zajmie to między 6 a 12 miesięcy, a co piąty twierdzi, że jeszcze krócej, między 3 a 6 miesięcy. W ocenie i przewidywaniach rynkowych graczy dotyczących warunków najmu w przyszłości da się zauważyć istotną rolę elastyczności kontraktów (29 proc.) i skracaniem okresu wynajmu (27 proc.).

Współautorzy raportu z act legal Polska zaznaczają, że pandemia uwypukliła problemy sektora tzw. tradycyjnych centrów handlowych. Spowodowało to brak zainteresowania tego typu aktywami ze strony inwestorów, trudności w pozyskaniu finansowania i refinansowania oraz problemy płynnościowe operatorów.

Trendy obserwowane w ostatnich latach w Polsce, tj. słabnąca pozycja wynajmujących wobec tzw. kluczowych najemców, pociągająca za sobą ich oczekiwania w zakresie nakładów inwestycyjnych ze strony wynajmujących, oparcia czynszów o obroty czy też mechanizmów all-in czy capped fees, przeniesienie się handlu na platformy e-commerce, ograniczenia wynikające z zakazu handlu w niedzielę wraz z ograniczeniami w działalności centrów handlowych (zarówno prawnymi, jak i faktycznymi, wynikającymi z pandemii) zadały poważny cios branży.

Michał Wielhorski, Partner zarządzający współkierujący praktyką nieruchomości w act legal Polska

Wyjątkiem, cieszącym się coraz większą popularnością wśród inwestorów, są parki handlowe. Ich odporność na perturbacje związane z pandemią wynikała zarówno z faktu, że gros ograniczeń prawnych dotyczyło obiektów handlowych powyżej 2000 mkw. powierzchni sprzedaży, jak również z postrzegania parków handlowych jako bezpieczniejszego miejsca zakupów.

W niełatwej sytuacji po pierwszych miesiącach walki z koronawirusem był też sektor biurowy. W każdym z 4 największych krajów regionu spadała liczba podpisanych umów najmu, powiększył się zasób pustostanów, a wysokość stawek czynszowych została skorygowana w dół.

Eksperci act legal Polska zaznaczają, że wygranym w pierwszych potyczkach z koronawirusem okazał się sektor nieruchomości magazynowych. Intensywny rozwój tego sektora dotyczy nie tylko transakcji pozyskania lokalizacji pod inwestycje magazynowe, ale również transakcji najmu oraz sprzedaży aktywów logistycznych.

Sektor logistyczny postrzegany jest jako najbardziej atrakcyjny i perspektywiczny zarówno dla deweloperów, jak i inwestorów. Dodatkowo, prawne ograniczenia dotyczące pandemii (poza oczywistymi problemami pracowniczymi) nie dotknęły graczy z sektora logistycznego w takim stopniu, jak innych uczestników rynku nieruchomości komercyjnych. To wszystko sprawia, że inwestycje magazynowe postrzegane są jako bezpieczne.

Marek Wojnar, Partner zarządzający współkierujący praktyką nieruchomości w act legal Polska

Rynek pracy
Zawirowania związane z pandemią i wprowadzane lockdowny w równie dużym stopniu co rynek nieruchomości, dotknęły też rynek pracy. Eksperci agencji doradztwa personalnego Hays, na potrzeby raportu „How R U CEE?” przeanalizowali wpływ, jaki miały one na aktywność specjalistów i pracodawców, mobilność pracowników, poszukiwane kompetencje, a także na najbardziej atrakcyjne branże w każdym z 4 przebadanych krajów.

Badanie pokazało, że w świetle obecnej sytuacji swoją pracę najszybciej są w stanie zmienić Rumuni (81 proc.), za którymi ex aequo uplasowali się Polacy i Węgrzy (57 proc.). Na końcu znaleźli się Czesi (45 proc.), którzy jednocześnie na pytanie o to, co jest główną motywacją przy zmianie pracy najczęściej wymieniali poziom wynagrodzenia (89 proc.). Podobną motywacją wykazali się pracownicy na Węgrzech (88 proc.) i w Polsce (85 proc.). Stawkę zamykają osoby pracujące w Rumunii (74 proc.). Z badania Hays wynika, że poza wynagrodzeniem, w Polsce, Czechach i na Węgrzech o wyborze miejsca pracy decydują również takie motywatory jak stabilność zatrudnienia, interesujące projekty, równowaga pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, a także elastyczność. Nieco inaczej jest w przypadku Rumunii, gdzie pracownicy nad stabilnością zatrudnienia stawiają wyzwania i rozwój kariery zawodowej.

Po pierwszych miesiącach pandemii firma Hays przyjrzała się bliżej także perspektywie pracodawców. Badanie omówione na łamach raportu poświęcone jest m.in. argumentom, które w nowych realiach rynkowych będą pomocne w pozyskiwaniu wykwalifikowanych pracowników, najbardziej poszukiwanym kompetencjom, a także najistotniejszym czynnikom hamującym rozwój rynku pracy w danym kraju.

Mimo że firmy i pracownicy wciąż ostrożnie podejmują decyzje związane z zatrudnieniem, to polski rynek pracy wykazał się odpornością na zmiany wywołane pandemią. Rok temu część pracodawców wstrzymała realizację strategii HR, jednak wraz z upływem czasu obserwujemy stały wzrost liczby rekrutacji na stanowiska specjalistyczne. Aktualnym wyzwaniem dla pracodawców pozostaje luka kompetencji, która niesie za sobą trudności w pozyskiwaniu ekspertów z unikatowymi umiejętnościami. Niedobór kompetencji jest problemem w skali globalnej i w najbliższej przyszłości będzie motywować firmy do inwestycji w programy szkoleń i podnoszenia kwalifikacji – komentuje.

Marc Burrage, Dyrektor Zarządzający Hays Poland

W Polsce głównym polem konkurencji firm jest przyciąganie ekspertów z cennymi kwalifikacjami i tworzenie strategii zatrudnienia oferujących atrakcyjne wynagrodzenia oraz możliwości rozwoju. Badanie wykazało, że zdaniem pracodawców obecnych na polskim rynku, poza wynagrodzeniem (97 proc.) to właśnie interesujące projekty (60 proc.) i praca w firmie gwarantującej rozwój zawodowy (57 proc.) odgrywają kluczową rolę w pozyskiwaniu pracowników. Jednocześnie, w cieniu pandemii najbardziej cenionymi umiejętnościami na polskim rynku pracy są kompetencje techniczne, menedżerskie oraz cyfrowe.

Koronawirus odcisnął piętno na rynku pracy w Czechach. Obostrzenia dały się we znaki tradycyjnym sektorom takim jak handel, branża wytwórcza, turystyka czy branża hotelarska. Nowa rzeczywistość spowodowała, że na czele zapotrzebowania kompetencyjnego pracodawców znaleźli się kandydaci władający językiem angielskim, specjaliści ds. e-commerce i online marketingu, a także analitycy zajmujący się sprzedażą w internecie. Zdaniem pracodawców najbardziej motywującym do zmiany pracy jest obecnie nie tylko stabilność zatrudnienia (62 proc.), ale także środowisko pracy (56 proc.) i wysokość pensji (55 proc.).

Pierwsze miesiące pandemii były testem dla rynku pracy w Rumunii. Z analizy Hays wynika, że najbardziej odpornym na koronawirusa sektorem okazał się sektor IT, co poskutkowało wzrostem zapotrzebowania na specjalistów zajmujących się infrastrukturą informatyczną, rozwojem oprogramowania, cyberbezpieczeństwem i analizą danych. Co warte podkreślenia, pomimo spowolnienia w firmach z sektora usług dla biznesu, pracownicy z niszowymi umiejętnościami i znajomością rzadkich języków nadal są poszukiwani.

Badanie pokazało, że Covid-19 nie pozostał bez wpływu na rynek pracy na Węgrzech. W pierwszej fali pandemii zwolnienia dotknęły szczególnie osoby zatrudnione w turystyce i rekreacji. Sektorem, który tutaj również wykazuje się odpornością na wirusa jest sektor IT, co skutkuje zapotrzebowaniem na pracowników z kwalifikacjami programistycznymi i informatycznymi, a także sprzedażowymi i inżynierskimi. Poszukiwani są również pracownicy znający języki obce, co wynika ze zwiększonego zainteresowania inwestorów z Europy Zachodniej.

Eksperci Hays zapytali też pracodawców o czynniki, które ich zdaniem w największym stopniu hamują rozwój rynków pracy. Co istotne, niezależnie od specyfiki poszczególnych krajów i odczuwanych przez nie skutków pandemii, we wszystkich badanych krajach najczęściej wskazywane były dwa czynniki. Jako główne problemy pracodawcy z Polski, Czech, Rumunii i Węgier diagnozowali ograniczoną dostępność pracowników z poszukiwanymi umiejętnościami, a także ogólną presję płacową.
W gronie badanych deweloperów znaleźli się przedstawiciele wszystkich sektorów. Najwięcej, bo ponad połowę (55 proc.) stanowili deweloperzy budujący biurowce, nieco mniej budujący mieszkania na sprzedaż i na wynajem (43 proc.). W badaniu uczestniczyli też deweloperzy zajmujący się nieruchomościami logistycznymi (33 proc.), handlowymi (29 proc.), a także hotelami (21 proc.) i prywatnymi akademikami (10 proc.).

mat.pras.

REDD ANALYTICS: Rekordowy marzec 2021, dobry I kw. na rynku biurowym

Analitycy REDD, największej bazy danych o rynku biurowym w Polsce, informują, że w Polsce w marcu 2021 odnotowano 601 nowych umów najmu powierzchni biurowej. Umowy obejmują w sumie prawie 170 tys. m kw. Marzec okazał się najlepszym jak dotąd miesiącem 2021 roku.

– W marcu zarejestrowaliśmy 601 transakcji — jest to najwyższy wynik zanotowany w 2021 roku. Dane REDD wskazują, że z początkiem 2021 widzimy formowanie stabilnego trendu wzrostowego, jeśli chodzi o zawieranie nowych umów najmu na polskim rynku nieruchomości biurowych – wylicza Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Dla porównania, w lutym 2021 podpisano 562 umowy najmu, w sumie na 155 tys. m kw.

REDD2
Polska: Dostępne moduły biurowe. Koniec I kwartału 2021

Według danych REDD, w ofercie wynajmu jest obecnie ponad 5598 modułów biurowych, które oczekują na nowych najemców.

– Od początku 2021 roku notowaliśmy trend wzrostowy względem liczby dostępnych modułów biurowych. Jednak jak wynika z danych REDD przedstawionych poniżej, z początkiem marca 2021 doszło do krótkoterminowego spadku dotychczasowego trendu wzrostowego – wylicza Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

REDD1
Źródło: REDD.

Knight Frank: W 2020 roku najbardziej wzrosły ceny mieszkań w Ankarze

chastity-cortijo-604616-unsplash

Według najnowszych danych firmy Knight Frank, spośród największych miast na świecie, w 2020 roku najbardziej wzrosły ceny nieruchomości mieszkaniowych w Ankarze.

Już po raz kolejny Knight Frank publikuje Global Residential Cities Index (GRCI), który śledzi ceny nieruchomości mieszkaniowych w 150 największych miastach na świecie. Kluczowym wnioskiem wynikającym z zestawienia jest fakt, że ceny nieruchomości mieszkaniowych na świecie wzrosły średnio o 5,6% w 2020 r., w porównaniu z 3,2% w 2019 r., a aż 81% miast odnotowało wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych na koniec 2020 roku, w stosunku r/r.

Wbrew pozorom, to rynki rozwijające się należą do tych wykazujących największą dynamikę wzrostu cen. Trzy miasta, które zanotowały najwyższy skok cen są w Turcji – Ankara, Izmir i Istambuł. Należy jednak zwrócić uwagę, że wzrost ten jest w dużej mierze powiązany z wysoką inflacją w tym kraju. W Europie większość miast notuje wzrosty, z wyjątkiem Hiszpanii – w Maladze, Barcelonie, Valencii i Madrycie ceny spadły o kilka procent. Amerykańskie miasta przesunęły się natomiast w górę rankingu w porównaniu do 2019 roku. Aż 14 z 15 badanych miast odnotowuje wzrost cen powyżej 7%.

Badanie wskazuje, że istnieje wyraźny związek pomiędzy dynamiką wzrostu cen, a długością lockdownu wprowadzonego w poszczególnych krajach i ilością obostrzeń. W krajach z bardziej surowymi przepisami popyt został stłumiony, a ceny zaczęły hamować.

W zestawieniu na 43 miejscu znalazła się również Warszawa, która wykazała na koniec 2020 wzrost cen nieruchomości o 8,3% w stosunku do analogicznego okresu w roku 2019.

GRCI_Q4 2020_Table

mat.pras.

Deweloperzy szykują nowe projekty. Tomasz Mika: na najbliższe miesiące można patrzeć z optymizmem

mika

– Polska to europejska czołówka, a najbliższe miesiące to potwierdzą – mówi Tomasz Mika, Senior Director w JLL. Jak przyznaje, najemcy i deweloperzy planują nowe inwestycje, a na rynku pojawiają się nowi gracze zainteresowani sektorem magazynowym.

Spis treści:
Magazyny.pl: Ostatnie miesiące były dla rynku magazynowego dobre?
Jak rynek wygląda w liczbach?
Najwięcej znaków zapytania dotyczyło jednak tego, jak zachowają się najemcy. Jak w tym aspekcie wygląda sytuacja?
Pozycja Polski pomaga sektorowi magazynowemu w tym pandemicznym czasie?
Rozwój e-commerce nie jest zaskoczeniem, ale jest coś czego trudno było się spodziewać?
A co dalej? Czego najemcy czy deweloperzy z którymi rozmawiasz spodziewają się w najbliższych miesiącach?
Jak dużo tych nowych inwestycji może się pojawić?
Czy same budynki jakoś się zmieniają?
Czy można mówić o jakichś „gwiazdach”, jeśli chodzi o lokalizacje magazynowe?Czy mimo tak pozytywnej ogólnej oceny sytuacji na rynku można upatrywać na horyzoncie jakichś zagrożeń?

Magazyny.pl: Ostatnie miesiące były dla rynku magazynowego dobre?
Tomasz Mika, Senior Director: Od wybuchu pandemii koronawirusa minął już rok, w ciągu tego czasu wiele branż ucierpiało w większym lub mniejszym stopniu. Nie można tego jednak powiedzieć o sektorze magazynowym. Niewątpliwie pandemia wywołała pewne zmiany w zachowaniu konsumentów oraz wpłynęła korzystnie na rozwój rynku magazynowego w 2020 roku.
Na rynku pojawia się coraz więcej firm e-commerce. Wiele podmiotów, dotychczas nie prowadzących sprzedaży internetowej, przystosowało się do obecnej sytuacji i wprowadziło taką usługę. To podniosło ich zapotrzebowanie na powierzchnię pod magazynowanie swojego asortymentu. Wiele firm, które już dotychczas prowadziły sprzedaż tym kanałem także potrzebowało zwiększyć powierzchnię przechowywania swoich produktów.
Z internetu zamawialiśmy praktycznie każdego rodzaju produkty – od spożywczych, przez sprzęt AGD, po meble ogrodowe. Usługi logistyczne w minionym roku przeżyły więc prawdziwy boom. Myślę, że część osób, które wcześniej nie zamawiały niczego przez internet na tyle przekonała się do tego sposobu robienia zakupów, że nawet po epidemii nie przestaną korzystać z tego kanału sprzedaży.

Jak rynek wygląda w liczbach?
Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły na koniec grudnia ponad 20 mln mkw. W całym roku dostarczono na rynek ponad 2 miliony mkw. nowej powierzchni magazynowej. To wynik porównywalny z poprzednimi latami.
Wielkość powierzchni w budowie pozostaje na dobrym poziomie. Pod koniec 2020 roku powstawało kolejne 1,9 miliona mkw., czyli podobnie jak w końcówce 2019 roku. Ponad 30 proc. powstającej powierzchni nie było zabezpieczonej umowami najmu.

Najwięcej znaków zapytania dotyczyło jednak tego, jak zachowają się najemcy. Jak w tym aspekcie wygląda sytuacja?
Tutaj także wyniki okazały się wysoce zadowalające. W całym 2020 roku popyt na magazyny sięgnął rekordowego poziomu 4,8 mln mkw. Za ponad 71 proc. tego zapotrzebowania odpowiadały nowe umowy i ekspansje.
Pomimo wyjątkowej sytuacji gospodarczej, polski rynek magazynowy odnotował w ubiegłym roku rekordowy wynik, co po raz kolejny potwierdza jego siłę.
Także na rynku europejskim Polska jest silnym graczem.
Oczywiście. Wszystkie te liczby, o których wspomniałem pozwoliły utrzymać Polsce trzecie miejsce wśród najbardziej aktywnych pod względem wynajętej powierzchni rynków w Europie. Zresztą już od kilku dobrych lat Polska jest silnym graczem. Szczególnie w dwóch kategoriach: dostarczanej i wynajmowanej powierzchni magazynowej.
Widać, że zadomowiliśmy się w absolutnej europejskiej czołówce, jeśli chodzi o sektor magazynowy. Co więcej, nasz kraj jest wymieniany obok Niemiec, Niderlandów, Wielkiej Brytanii i Włoch jako jeden z pięciu najlepszych rynków europejskich.

Pozycja Polski pomaga sektorowi magazynowemu w tym pandemicznym czasie?
Zdecydowanie tak. W Polsce mamy duży popyt lokalny, czyli firm obsługujących rynek krajowy. Jednak rozwój e-commerce otworzył Polskę na światowych potentatów w tym sektorze. Wiele centrów dystrybucyjnych uruchomionych ostatnio oraz jeszcze planowanych będzie obsługiwało nie tylko nasz kraj, ale też część Europy.
Tutaj znakomitym przykładem jest Amazon, który ma już dziewięć centrów logistycznych, m.in. w Sadach pod Poznaniem, Sosnowcu, Kołbaskowie koło Szczecina, w Bielanach Wrocławskich czy Łodzi.
W budowie z kolei znajduje się dziesiąty magazyn tej firmy. W hali w Świebodzinie o łącznej powierzchni użytkowej 193 tys. mkw. działać będzie 3 tys. robotów. Firma zatrudni ponad tysiąc pracowników.
Wszystkie obiekty Amazon w Polsce obsługują głownie rynek niemiecki.

Rozwój e-commerce nie jest zaskoczeniem, ale jest coś czego trudno było się spodziewać?
W przypadku e-commerce zaskoczeniem nie jest rozwój, ale skala tego, jak ten biznes rośnie. Poza tym bardzo aktywne były i są firmy handlowe. Mimo trudnej sytuacji, zamkniętych galerii, sieci handlowe działały dość prężnie i wciąż podpisują nowe umowy. Jest to pewne zaskoczenie.

A co dalej? Czego najemcy czy deweloperzy z którymi rozmawiasz spodziewają się w najbliższych miesiącach?
Wszyscy widzimy, że jeszcze jakiś czas przyjdzie nam funkcjonować w pandemicznych okolicznościach. Nikt już nie ma złudzeń, że to się zaraz skończy, ale w pewnym sensie pomaga to firmom. W podejmowaniu strategicznych decyzji najgorsza jest niepewność co do przyszłości, w tym roku firmy mniej więcej wiedzą czego się spodziewać i odpowiednio planują najbliższy okres.
Widzimy zarówno po stronie deweloperów, jak i najemców sporo projektów, które są przygotowywane. Sami prowadzimy dużo negocjacji i procesów poszukiwania nowych powierzchni.

Jak dużo tych nowych inwestycji może się pojawić?
W budowie w styczniu nadal były prawie 2 mln mkw. i ta powierzchnia powinna zostać dostarczona do końca 2021 roku. Ponadto zdecydowanie najwięcej inwestycji rozpoczynanych jest wiosną, więc możemy spodziewać się, że za chwilę w budowie będą kolejne projekty, które także prawdopodobnie zostaną oddane do użytkowania jeszcze w tym roku lub na początku roku 2022.
Przypuszczam, że przyrost nowej podaży będzie na równie dobrym poziomie, jak w poprzednich latach i jest bardzo prawdopodobne, że przekroczy 2 mln mkw.
Rozmawiamy też z deweloperami o ich planach. Z jednej strony odpowiadają na potrzeby najemców, z drugiej jednak poważnie rozważają inwestycje spekulacyjne. Najemcy powinni mieć w czym wybierać, jeśli chodzi o ofertę dostępną od zaraz.

Czy same budynki jakoś się zmieniają?
Wiele zmian widzimy w specyfikacji technicznej budynków. Nie są rewolucyjne, ale duży nacisk został w ostatnim czasie położony na kwestie ekologiczne, poprawienie efektywności energetycznej. Coraz większą popularność zyskuje certyfikacja budynków.
Z obserwowanych trendów można zauważyć również zwiększanie wysokości budynków. Na rynku jest już kilku deweloperów, którzy deklarują, że wszystkie ich inwestycje będą miały co najmniej 11,5 metra wysokości netto.
Patrząc z perspektywy ubiegłych lat, można śmiało stwierdzić, że obecnie obserwujemy wiele zmian i dyskusji na temat podniesienia podstawowego standardu oferowanego na rynku.

Czy można mówić o jakichś „gwiazdach”, jeśli chodzi o lokalizacje magazynowe?
Pięć największych rynków cały czas się rozwija, powstają tam kolejne obiekty, podpisywane są nowe umowy najmu. Z mniejszych rynków, ale od lat rosnących, bardzo aktywne jest Trójmiasto oraz cała ściana zachodnia. To zasługa przede wszystkim e-commerce.
Trudno tu wskazać jedną lokalizację, która jest taką „gwiazdą”. Biorąc pod uwagę ciągły rozwój infrastruktury transportowej w Polsce, a także rosnące zainteresowanie wśród inwestorów kierunkami spoza „wielkiej piątki” uważam, że rynek będzie coraz bardziej zdywersyfikowany pod względem lokalizacji.

Czy mimo tak pozytywnej ogólnej oceny sytuacji na rynku można upatrywać na horyzoncie jakichś zagrożeń?
Potencjalny globalny kryzys to na pewno zagrożenie. Ale trudno tutaj cokolwiek wyrokować. Natomiast na ten moment byłbym raczej optymistą. Widzimy bardzo duże zainteresowanie inwestorów sektorem magazynowym, więc brak dopływu kapitału nam nie grozi.

Deweloperzy mają ambicje i nadal chcą budować. Pojawiają się nowi gracze – co ciekawe są to także małe podmioty, które wcześniej nie inwestowały w sektorze magazynowym. Ich podstawowym biznesem był na przykład handel, a teraz patrzą w stronę obiektów magazynowych. Takie informacje powodują, że z optymizmem patrzymy na najbliższe miesiące.

Źródło: JLL.

Skanska startuje z budową kolejnego budynku w ramach kompleksu Nowy Rynek w Poznaniu

Nowy Rynek_E
Realizacja poznańskiego kompleksu Nowy Rynek, autorstwa Skanska, wkracza w kolejną fazę. Szwedzki deweloper rozpoczyna budowę następnego budynku, który dostarczy ok. 28 500 mkw. nowoczesnej i zdrowej powierzchni biurowej. Jej najwyższa jakość będzie potwierdzona prestiżowym certyfikatem WELL Core&Shell, o który budynek się ubiega. Oddanie do użytkowania zaplanowane jest na drugi kwartał 2023 roku.

Nowy Rynek to projekt, który docelowo będzie składał się z 5 budynków o różnej funkcjonalności, a jego całkowita powierzchnia użytkowa wyniesie ponad 100 tys. mkw. Inwestycja jest przykładem połączenia innowacyjnych rozwiązań przy jednoczesnym zachowaniu tradycji i charakteru miejsca, w którym powstaje. Nowy Rynek stworzy nowy kwartał miasta, a jego wyróżnikiem będzie – zgodnie z nazwą – rynek zlokalizowany wewnątrz kompleksu.

Teraz ruszają prace nad jego przedostatnim etapem. Budynek E dostarczy ok. 28 500 mkw. nowoczesnej i zdrowej przestrzeni biurowej, potwierdzonej najbardziej wymagającymi certyfikatami środowiskowymi. Do dyspozycji najemców będą także 234 miejsca parkingowe. Oddanie do użytkowania zaplanowane jest na drugi kwartał 2023 r.

– Mimo utrudnień związanych z pandemią koronawirusa, w Skanska konsekwentnie realizujemy wyznaczone sobie cele biznesowe. Era biurowców nie mija – nadal będą one potrzebne, a my niezmiennie skupiamy się na dostarczaniu zdrowej, bezpiecznej i zrównoważonej przestrzeni do pracy, umożliwiającej budowanie zespołów, wzmacniającej kulturę firmową i wspierającej kreatywne idee i pomysły, co obecnie ma szczególne znaczenie dla naszych klientów. Tego potrzebują najemcy i na to zwracają uwagę potencjalni inwestorzy – mówi Paweł Warda, wiceprezes ds. operacyjnych w spółce biurowej Skanska. – Nowy Rynek już teraz stał się ważnym punktem na biznesowej mapie Poznania. Ukończony projekt dostarczy miastu i mieszkańcom zupełnie nową przestrzeń, zarówno do pracy, jak i relaksu – dodaje Paweł Warda.

Budynek E kompleksu Nowy Rynek zlokalizowany jest u zbiegu ulic Wierzbięcice i Matyi. Z częściowo zadaszonego tarasu na ostatnim piętrze budynku, osłoniętego trzema kondygnacjami, będzie można podziwiać panoramę stolicy Wielkopolski.

Wraz z oddaniem tego etapu inwestycji, pracownicy i mieszkańcy będą mogli korzystać z centralnego rynku, łączącego wszystkie budynki kompleksu. Powstaną tu zielone wyspy, fontanna, przemyślana mała architektura oraz roślinność, uprzyjemniające spotkania i rekreację. W ramach zagospodarowania terenu przewidziano także pergole.

mat.pras.

REDD z rekordową liczbą danych o biurach w Polsce – 10 mln rekordów

Tomasz_Ogrodzki
REDD Real Estate Digital Data (REDD) osiągnęła właśnie poziom 10 mln danych o biurach w Polsce. To absolutny rekord, jeśli chodzi o rynek w kraju. – W dwa lata zbudowaliśmy największą bazę o rynku nieruchomości biurowych w Polsce – mówi Tomasz Ogrodzki, założyciel REDD. Platforma od ponad dwóch lat rewolucjonizuje rynek nieruchomości komercyjnych.

– Fundamentem naszej działalności jest stała rozbudowa zasobów danych. Zbierane informacje podlegają rygorystycznej kontroli i codziennej aktualizacji przy wsparciu dedykowanego zespołu badawczego działającego w strukturach firmy – komentuje Tomasz Ogrodzki, twórca REDD.

REDD w swojej bazie zgromadził już 10 mln danych. To informacje o 2 tys. budynków na 29 rynkach w Polsce. Poza Warszawą, Poznaniem, Krakowem, Wrocławiem czy Trójmiastem analizowane są dane m.in. z Lublina, Opola, Rzeszowa czy Gniezna.

W sumie to ponad 13 tys. obserwowanych modułów biurowych. Liczby te czynią z REDD największą bazę danych o rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce. – Jako jedyni w Polsce posiadamy tak szerokie portfolio monitorowanych rynków biurowych – mówi Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Firma aktualizuje dane niemal w czasie rzeczywistym, co pozwala wychwycić nadchodzące trendy przed wszystkimi. To dzięki danym REDD już w maju 2020 roku media zaczęły pisać o rosnące wolnej powierzchni w Polsce, a w czerwcu analitycy REDD zauważyli rosnącą powierzchnię oferowaną do podnajmu.

Obraz rynku biurowego w Polsce

– Naszą misją jest wykorzystanie nowych technologii i big data do budowania równego dostępu do przejrzystych danych o nieruchomościach komercyjnych – przyznaje Tomasz Ogrodzki z REDD.

REDD dostarcza na rynek zweryfikowane dane rynkowe, których struktura pozwala na zarówno szerokie, jak i wąskie spojrzenie — na cały kraj, miasto, wybrane portfolio lub pojedynczy budynek.

– Aby zagwarantować najwyższą jakość danych zbudowaliśmy zaawansowane systemy informatyczne wspierane sztuczną inteligencją oraz automatyzacją. Nowoczesne technologie przy udziale rygorystycznych procedur weryfikacji zapewniają rzetelność pozyskiwanych informacji, które znajdują szerokie zastosowanie w największych branżowych firmach, instytucjach rządowych oraz jednostkach badawczych – dodaje Tomasz Ogrodzki. Z danych Platformy REDD korzysta między innymi Główny Urząd Statystyczny.

Zasoby powierzchni biurowej w Polsce wynoszą 12,8 mln m kw. w budynkach klas A, B i C, a kolejne 1,2 mln m kw. pozostaje w budowie. Jak wynika z danych REDD na 29.03.2021 deweloperzy do 2023 roku planują też kolejne budynki – w sumie na 870 tys. mkw.

Źródło: REDD.

Warszawa z najwyższą wieżą w UE, regiony z nowymi rekordami

Night panorama of Warsaw skyline, Poland, over Vistula river in the night

W największych miastach możemy obserwować realizację spektakularnych projektów biurowych. Ukończenie niektórych inwestycji zamiesza w klasyfikacji najwyższych budynków w Polsce.

Najbardziej widowiskowe realizacje możemy oglądać w Warszawie. – W tym roku na warszawskim rynku ma zakończyć się budowa kilku wielkoskalowych inwestycji, skupionych w większości w pobliżu ścisłego centrum miasta. To właśnie w centrum, które staje się coraz bardziej atrakcyjne urbanistycznie i interesujące dla biznesu tworzy się największe i najnowocześniejsze zagłębie biurowe w kraju. Standard wyznacza mu Varso Tower, najwyższa wieża biurowa w Unii Europejskiej – mówi Krzysztof Foks, Senior Analyst w Walter Herz.

Na rynek wchodzą kolejne wieże
Do największych, warszawskich projektów ukończonych w ubiegłym roku należy m.in. 140 metrowa wieża Mennica Legacy Tower (49 tys. mkw.), dwa wieżowce w kompleksie Varso Place I i II (46 tys. mkw.) oraz dwa 130 metrowe budynki The Warsaw HUB B i C (88 tys. mkw.) firmy Ghelamco. W styczniu tego roku pozwolenie na użytkowanie otrzymał także 195 metrowy Skyliner (49 tys. mkw.) firmy Karimpol, a w lutym 140 metrowy wieżowiec Generation Park Y (47 tys. mkw.), wieńczący kompleks biurowy realizowany od 2015 roku przez Skanska przy rondzie Daszyńskiego.

W najbliższych miesiącach dołączy do nich również wieżowiec Warsaw Unit o wysokości 202 metrów (57 tys. mkw.) z elewacją przypominającą smoczą skórę, budowany w narożniku Prostej i Pańskiej przez Ghelamco oraz zrewitalizowana Fabryka Norblina Grupy Capital Park (66 tys. mkw.) przy Żelaznej.

– Należy zauważyć, że pomimo rozmachu wielu projektów, wolumen powierzchni biurowych będących w trakcie realizacji w Warszawie jest obecnie najniższy od dekady. Na ten rok zaplanowane zostało rozpoczęcie budowy kolejnych czterech projektów biurowych, w których ma znaleźć się łącznie ponad 110 tys. mkw. powierzchni. Projekt nowej, 174 metrowej wieży The Bridge, która zaoferuje 47 tys. mkw. powierzchni, pokazało też Ghelamco – dodaje Krzysztof Foks.

Rekord na europejską skalę
Najbardziej widowiskową inwestycją realizowaną w Warszawie jest wysokościowiec Varso Tower (70 tys. mkw.) firmy HB Reavis, który po zamontowaniu iglicy osiągnął niedawno docelową wysokość 310 metrów i przebił się na pierwszą pozycję w zestawieniu najwyższych budynków biurowych w Unii Europejskiej, spychając na dalsze miejsca drapacze chmur w Londynie, Frankfurcie, czy Madrycie. Projekt 53 piętrowego wysokościowca, usytuowanego w pobliżu warszawskiego Dworca Centralnego, powstał w pracowni Foster + Partners. Dwa tarasy widokowe na wysokości 205 i 230 metrów położone będą dwukrotnie wyżej niż taras w Pałacu Kultury i Nauki. Na piętrach od 46. do 48. otwarta zostanie też restauracja z widokiem na Warszawę. Budowa obiektu ma zakończyć się w 2022 roku.

Do końca bieżącego roku potrwać ma natomiast realizacja drugiej po Varso Place, największej inwestycji HB Reavis w Polsce. Kampus biurowy Forest, (78 tys. mkw.) powstający przy ulicy Burakowskiej, w pobliżu CH Arkadia złożony jest z dwóch budynków biurowych, z których wyższy będzie miał wysokość 120 metrów.
Przy Świętokrzyskiej, niedaleko ronda ONZ rośnie zaś SKYSAWA (40 tys. mkw.). Inwestycja Polskiego Holdingu Nieruchomości składa się z niższego biurowca liczącego od czterech do dziewięciu kondygnacji naziemnych oraz 155 metrowej, biurowej wieży. Budowa niższej części zakończyć się ma w trzecim kwartale tego roku, a wysokościowca rok później. Kompleks będzie połączony bezpośrednim przejściem podziemnym ze stacją metra.

Swój flagowy projekt w Warszawie realizuje też Yareal Polska. W skład wielofunkcyjnego kompleksu Lixa (65 tys. mkw.), wznoszonego przy rondzie Daszyńskiego wejdą trzy budynki biurowe. Cały projekt ma być gotowy w 2024 roku.

Trójmiasto i Kraków z największymi planami
Z danych Walter Herz wynika, że w tym roku na głównych rynkach w kraju ma zostać oddanych około 800 tys. mkw. powierzchni biurowych, z tego na Warszawę przypada 480 tys. mkw. biur, o 150 tys. mkw. więcej niż w roku ubiegłym. W miastach regionalnych na start budowy oczekuje przeszło 300 tys. mkw. powierzchni.

– Z uwagi na obecną sytuację wielu deweloperów przesuwa terminy budowy nowych projektów. W regionach, w których wciąż widoczny jest rozwój sektora usług dla biznesu i IT, wystartuje w tym roku mniej inwestycji biurowych niż planowano. Deweloperzy stawiają głównie na lokalizacje, w których zapotrzebowanie na biura jest nadal wysokie. Najwięcej nowych projektów czeka na rozpoczęcie w Trójmieście i Krakowie. Budowa inwestycji zainicjowanych przed pandemią kontynuowana jest bez większych zakłóceń, a na poszczególnych rynkach oddawane są kolejne obiekty – mówi Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Regional Markets w Walter Herz.

W Krakowie pod koniec zeszłego roku zakończyła się budowa najwyższego budynku w mieście. W inwestycji Unity Centre, zlokalizowanej w rejonie ronda Mogilskiego trwają prace wykończeniowe oraz komercjalizacja Unity Tower o wysokości 102,5 metrów i pozostałych budynków. Nowy, krakowski lider oferuje położony na przedostatnim piętrze, najwyższy taras widokowy w mieście, który ma być otwarty w drugiej połowie tego roku. Wielofunkcyjne centrum biznesowe Unity Centre złożone jest z 5 budynków, w tym 3 biurowców klasy A (46 tys. mkw.), hotelu Radisson Red z 230 pokojami i luksusowego apartamentowca.

U zbiegu ulic Klimeckiego i Nowohuckiej, w krakowskim Zabłociu Cavatina Holding zakończyła natomiast budowę pierwszego etapu inwestycji Ocean Office Park. Obiekt o przyciągającej wzrok elewacji, nawiązującej do kształtu fal będzie budowany w czterech fazach. Zaoferuje prawie 53 tys. mkw. powierzchni GLA. Trwa rozbudowa drugiej części budynku A, której ukończenie planowane jest w drugim kwartale tego roku.
Wśród największych krakowskich realizacji biurowych jest też Brain Park (43 tys. mkw.). Projekt biurowy firmy Echo Investment, położony przy alei Pokoju, jednej z głównych arterii miasta. Pierwszy etap inwestycji ma zostać oddany w trzecim kwartale 2022 roku.

Spodek z wysokim sąsiadem
Wysokość docelową osiągnęła niedawno 133 metrowa wieża .KTW II, położona w ścisłym centrum Katowic. Biurowiec usytuowany przy alei W. Roździeńskiego stał się tym samym najwyższym budynkiem w metropolii górnośląsko-zagłębiowskiej. Druga wieża realizowana przez spółkę TDJ Estate DJ Estate w kompleksie .KTW ma przyjąć najemców na przełomie I i II kwartału 2022 roku. 31 kondygnacyjny budynek dostarczy 42 tys. mkw. powierzchni biurowo-usługowej. Powierzchnia użytkowa całej inwestycji wynosi ponad 62 tys. mkw.

W aglomeracji katowickiej kompleks Silesia for Business realizuje też TriGranit, a projekt Craft prowadzi firma Ghelamco. Na uwagę zasługuje tu również wielofunkcyjny kompleks Global Office Park (90 tys. mkw.) realizowany w centrum Katowic przez Cavatina Holding. Jest to pierwszy kompleks mixed-use na mapie miasta budowany na tak dużą skalę. Dwie 100 metrowe wieże biurowe, osadzone na wspólnym podium dostarczą łącznie około 56 tys. mkw. powierzchni klasy A. W układzie galeryjnym znajdą się w nich lokale gastronomiczne i usługowe. Trzecia wieża zaoferuje 670 mieszkań.

Zakończenie budowy inwestycji Andersia Silver, którą Von der Heyden Group zapowiada na pierwszą połowę 2023 roku przyniesie natomiast najwyższy budynek stolicy Wielkopolski. 25 piętrowa wieża o wysokości 117,5 metra powstaje w ostatnim etapie budowy projektu realizowanego przy placu Andersa w Poznaniu. Obiekt dostarczy lokalnemu rynkowi 40 tys. mkw. powierzchni użytkowej, w której przeważać będzie powierzchnia biurowa.

W mieście prężnie działa również firma Skanska, która w drugim kwartale tego roku planuje oddać 55 metrowy budynek D (39 tys. mkw.) w kompleksie Nowy Rynek. Projekt, powstający między ulicami Stanisława Matyi, Wierzbięcice, Ks. Jakuba Wujka i Przemysłową, obok Starego Browaru zakłada realizację pięciu budynków o różnych funkcjach, biurowej, hotelowej i mieszkaniowej. Całkowita powierzchnia użytkowa obiektu wynosi 100 tys. mkw.

Łódzka Piotrkowska jeszcze atrakcyjniejsza
Najwyższy biurowiec w Łodzi otrzymał natomiast w grudniu ubiegłego roku pozwolenie na użytkowanie. Dwudziestopiętrowa wieża biurowa o wysokości 82 metrów wchodzi w skład kompleksu Hi Piotrkowska 155, na który składa się także pięciopiętrowy biurowiec oraz hotel Hampton by Hilton. Obiekt, który usytuowany jest w sercu miasta, przy Piotrkowskiej oferuje łącznie 21 tys. mkw. powierzchni biurowej i 5 tys. mkw. powierzchni handlowo-usługowej.

Do najciekawszych, łódzkich projektów należy także Fuzja realizowana przez Echo Investment. Inwestycja przywróci życie dawnej fabryce Karola Scheiblera. Na blisko 8 hektarach przy ulicy Tymienieckiego w Łodzi trwa rewitalizacja fragmentu miasta, który wraz z oddaniem pierwszego placu przy Elektrowni latem tego roku zostanie przywrócony do życia. Powstaną tam cztery apartamentowce, a także biura o łącznej powierzchni około 40 tys. mkw. W historycznych budynkach znajdzie się przestrzeń na usługi, sklepy i restauracje (15 tys. mkw.). Będą nowe place miejskie, przestrzenie wspólne oraz tereny zielone, które zajmą prawie 4 ha.

Cavatina Holding planuje natomiast rewitalizację Widzewskiej Manufaktury, gdzie ma powstać wielofunkcyjny kompleks oferujący biura, mieszkania na wynajem, lokale handlowo-usługowe oraz otwarte przestrzenie do odpoczynku i rekreacji.
W Gdyni również ruszyła budowa wielofunkcyjnego projektu. W drugim etapie inwestycji Gdynia Waterfront (75 tys. mkw.) firmy Vastint na kilkuhektarowej działce pomiędzy ulicami Hryniewickiego, Washingtona i Skwerem Kościuszki powstaną budynki biurowo-usługowe, mieszkalne, a także lokale usługowe, hotel, przestrzeń konferencyjna i obiekty użyteczności publicznej.

Grupa Allcon zapowiedziała natomiast realizację projektu przy skrzyżowaniu ulic Kieleckiej i Drogi Gdyńskiej. Na terenie 2 ha powstanie około 55 tys. mkw. powierzchni użytkowej usług, biur i mieszkań. Dominanta mieszkaniowa będzie miała około 120 metrów.

Na postoczniowych terenach Młodego Miasta w Gdańsku, przy Europejskim Centrum Solidarności firmy Euro Styl i Torus realizują z kolei wielofunkcyjną inwestycję Doki z dwoma biurowcami o łącznej powierzchni najmu 37 tys. mkw.
Na terenie Stoczni Gdańskiej budowę kolejnego biurowca w kompleksie Palio Office Park prowadzi też Cavatina Holding. W kompleksie biurowo-usługowym powstanie osiem budynków biurowych, które dostarczą łącznie niemal 90 tys. mkw. powierzchni biurowej i rekreacyjnej.

W centrum Wrocławia przy ulicy Sikorskiego Cavatina rozpocznie wkrótce budowę kompleksu Quorum, w którym zaplanowane zostały trzy budynki biurowe z 80 tys. mkw. powierzchni i jeden mieszkalny. Licząca 140 metrów wysokości wieża, która zostanie zrealizowana w ramach tej inwestycji będzie drugim co do wielkości wysokościowcem w mieście. Będzie to największy projekt mixed-use w mieście, dla którego bulwary nad Odrą stanowić będą strefę odpoczynku i rekreacji. Wzdłuż deptaku zaplanowane zostały m.in. lokale usługowe o funkcjach gastronomicznych z ogródkami nad wodą. Inwestor ma pozwolenie na budowę trzech budynków.

W stolicy Dolnego Śląska aktywnie działa również Echo Investment. Pod koniec 2020 roku firma zakończyła budowę pierwszego etapu kompleksu West 4 Business Hub (około 80 tys. mkw.) przy ulicy Na Ostatnim Groszu, w której realizowane będą jeszcze trzy etapy. Inwestor prowadzi też we Wrocławiu przy ulicy Powstańców Śląskich projekt MidPoint71 (37 tys. mkw.).

U zbiegu ulicy Powstańców Śląskich i Szczęśliwej inwestycję Centrum Południe buduje też Skanska. Docelowo kompleks ma tworzyć pięć budynków biurowych o łącznej powierzchni najmu 85 tys. mkw., z których gotowe są już dwa z ponad 27 tys. mkw. powierzchni.
Źródło: Walter Herz.

Giełda i nieruchomości – w to inwestujemy najczęściej

Cezary Chybowski, prezes Reliance Polska

Pomimo noworocznych życzeń, roku 2021 nie da się oddzielić grubą kreską od roku ubiegłego. To wciąż okres wyzwań i wzmożonej aktywności inwestorów. Eksperci wskazują, że prym wiedzie przede wszystkim giełda, która za chwilę może osiągnąć historyczne maksimum. W dobrej kondycji są też nieruchomości, ale może się to niebawem skończyć.

Spis treści:
Rok rekordów giełdowych
Nie każda nieruchomość to okazja
Ziemia pewniejszą inwestycją

Rok rekordów giełdowych

Jak wskazuje portal Parkiet.com, od listopada 2020 roku WIG poszedł w górę o prawie 30 proc. i obecnie sięga 57 tys. pkt. Do historycznego maksimum z przełomu 2017/2018 brakuje mu 19 proc. Wielu ekspertów sugeruje, że w bieżącym roku może zostać ustanowiony nowy rekord na GPW.

– Wszystko wskazuje na to, że 2021 będzie rokiem giełdowych rekordów. Osobiście wciąż zwracam uwagę na przeceniony Excellence, który zapowiedział przeniesienie notowań z rynku NewConnect na główny parkiet oraz EasyCall, który podpisał list intencyjny z SatRevolution, czyli polskim producentem satelitów. Spodziewam się jednak w tym przypadku resplitu, ponieważ wyceny spółek są diametralnie różne. 2021 może być też ostatnim rokiem rekordów na gamingu. Poza tym będzie to wyjątkowy czas pod względem liczby debiutów na parkiecie, jednak jak pokazał nam przypadek Huuuge Games, nie wszystkie będą udane. Osobiście trzymam kciuki za spółki technologiczne. Jest kilka projektów, które mogą sprawić, że jako naród będziemy z nich dumni, tak jak kiedyś z CD Project Red – mówi Cezary Chybowski, prezes spółki Reliance Polska – Mimo wszystko podczas inwestowania na giełdzie zalecam kierowanie się logiką i spokojem. Fundusze akcyjne w roku ubiegłym notowały po 11 proc. zysku, w tym roku będzie podobnie, jednak przyjdzie czas, gdy dobra passa się skończy, trudno określić, czy będzie to jeszcze w tym roku, ale niestety wiele na to wskazuje – dodaje.

Nie każda nieruchomość to okazja

Podczas trwania pandemii wielu inwestorów kieruje swoje oszczędności w stronę nieruchomości, traktując je jako bezpieczną przystań. Wbrew wcześniejszym spekulacjom ceny nowych mieszkań nie spadły, a wręcz przeciwnie cały czas rosły. Z danych opublikowanych przez NBP wynika, że w IV kwartale 2020 roku w największych ośrodkach miejskich cena transakcyjna nowego lokum była o 7,5 proc. wyższa niż w analogicznym czasie w roku poprzednim. Jak podaje RynekPierwotny.pl, w lutym 2021 roku średnia cena ofertowa mieszkań od deweloperów osiągnęła poziom 10 762 zł, co stanowi nowy rekord. Najdrożej jest w Warszawie, gdzie za mkw. trzeba zapłacić 10 800 zł oraz w Krakowie, gdzie mkw. nowego mieszkania to średnio wydatek 10 100 zł.

Prezes Reliance Polska zwraca uwagę na to, że poprzez zakup nieruchomości, wielu inwestorów ratuje swoje aktywa przed inflacją, jednak nie zawsze jest to dobre posunięcie: – Pamiętajmy o tym, że nie każda nieruchomość to okazja, a podejmowane pochopnie decyzje często kończą się niepowodzeniem. Mieszkania wciąż zachowują się wbrew logice, zyskując na wartości – jednak nie jest to regułą i zależy od makroregionu. Na rynku pojawił się ciekawy trend, w którym właściciele niezbyt okazałych mieszkań próbują sprzedać je z marżą 100 proc. na rynku wtórnym. Takie zachowania sprawiają, że początkujący inwestorzy mogą stracić swoje środki, kupując przeszacowaną nieruchomość. Dlatego podczas inwestowania zalecam spokój i dogłębną analizę nieruchomości oraz jej stanu prawnego. Jeżeli chodzi o zyski, to w modelu “kup tanio, wyremontuj, sprzedaj drogo” możemy osiągnąć 12 proc. stopy zwrotu, a w modelu wynajmu 3,6 proc. Pamiętajmy jednak, że na tym rynku konkurencja jest duża, a o porażkę zdecydowanie łatwiej niż na giełdzie, która również do bezpiecznych form lokowania kapitału nie należy – mówi Cezary Chybowski.

Ziemia pewniejszą inwestycją

Właściciel portalu inwestycyjnego Obligain zwraca uwagę na to, że ceny mieszkań będą nadal rosły. Powodem takiej sytuacji jest m.in. wzrost cen surowców takich jak stal, aluminium czy styropian. Drożejące lokale na rynku pierwotnym pociągną za sobą również wzrost cen mieszkań z rynku wtórnego. Ekspert przestrzega jednak przed scenariuszem zza oceanu: – Na nieruchomości z pewnością przyjdzie krach, dlatego, jeśli posiadamy gotówkę, to inwestujmy w nie, ale nie róbmy tego przy pomocy kredytu. Takie posunięcie może doprowadzić do pojawienia się scenariusza znanego z poprzedniego kryzysu w USA, gdzie banki zostały z lokalami przejętymi za niespłacone kredyty, ale niestety nikogo na te nieruchomości nie było stać. Taki scenariusz pogłębiłby kryzys gospodarczy do niewyobrażalnych rozmiarów – mówi Cezary Chybowski. – Pamiętajmy też, że nieruchomości to przecież nie tylko mieszkania. Rok 2020 pokazał, że ziemia była jedną z najbezpieczniejszych i najbardziej zyskownych form lokowania kapitału. Przewiduję, że część inwestorów będzie chciała wiosną spieniężyć grunty, a wtedy ich ceny mogą wzrosnąć do niespotykanych rozmiarów – podsumowuje.

mat.pras.

REDD ANALYTICS: Najwyższe czynsze w Warszawie i… Bielsku-Białej

Według analityków REDD, największej bazy danych o rynku biurowym w Polsce, w marcu 2021 w danych widać delikatną korektę dotychczasowego trendu wzrostowego wolnej powierzchni. Najemcy z kolei częściej niż w lutym podpisywali umowy na powierzchnię w obiektach znajdujących się w budowie.

Spis treści:
Czynsz wyjściowy dla istniejących obiektów
Powstające powierzchnie w Polsce

Obecnie w Polsce, w oddanych obiektach znajduje się 1,8 mln mkw. wolnej powierzchni dostępnej do wynajęcia. Oznacza to, że od końca lutego w oddanych obiektach biurowych przybyło 7,1 tys. mkw. wolnej powierzchni.

– Mówiąc o wolnej powierzchni w obiektach w budowie, od końca lutego wynajęto ok. 10 tys. mkw. Dla porównania, do połowy lutego w obiektach w budowie wynajęto tylko 740 mkw. powierzchni biurowych – wylicza Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

REDD_1
Czynsz wyjściowy dla istniejących obiektów

Według danych REDD średni wyjściowy czynsz dla istniejących budynków biurowych klasy A, B oraz C na polskim rynku wynosi 9,90 EUR/m2.

– Obecnie najwyższy średni wyjściowy czynsz obserwujemy w Warszawie – to 13,86 EUR/m2. Na drugim miejscu wśród rynków regionalnych niespodziewanie znalazła się Bielsko-Biała. Wyjściowy czynsz za biura ukształtował się tam na poziomie 13,50EUR/m2. Bielsko-Biała to mały rynek biurowy, składający się głównie z nowoczesnej powierzchni. Stąd tak wysokie średnie stawki czynszu – podaje Piotr Smagała z REDD.

Następnymi na liście są Kraków (12,86 EUR/m2) oraz Sopot (12,73EUR/m2).

REDD_2
Powstające powierzchnie w Polsce

Obecnie szacowana powierzchnia warszawskich budynków znajdujących się w budowie wynosi 586 384 mkw., w Katowicach to 148 781 mkw., a w Krakowie 128 775 mkw. Poza pierwszą trójką znajduje się Wrocław, gdzie buduje się ok. 98 754 mkw. nowej powierzani biurowej.

REDD_3

Źródło: REDD.

2020 – rekordowy rok sprzedaży oprogramowania dla wirtualnych biur

analiza
Blisko 80-procentowy wzrost przychodów z abonamentu odnotował dostawca najpopularniejszej w Polsce platformy wspierającej funkcjonowanie wirtualnych biur. DESKTOMY obsługuje już prawie 4 tysiące mikroprzedsiębiorstw, które korzystają z usługi wirtualnego biura. Dynamika jaką odnotowali operatorzy tej usługi przekłada się coraz wyraźniej na profesjonalizację ich funkcjonowania.

Analiza wyników DESKTOMY podsumowująca rok 2020 pokazała wyraźnie, że wzrost we wszystkich analizowanych obszarach oscylował między 70% a 80%. Dotyczy to zarówno przyrostu liczby operatorów korzystających z DESKTOMY, obsługiwanych przez nich wirtualnych biur, jak również… przestrzeni dyskowej, zajętej na serwerach platformy. Firmowa poczta, przyjmowana przez operatorów wirtualnych biur w imieniu klientów, a następnie wirtualizowana – wysyłana była w zeszłym roku z platformy DESKTOMY średnio co 80 sekund!
– Przedłużająca się pandemia oraz ograniczenia z nią związane skłoniły wielu mikroprzedsiębiorców do rezygnacji z kosztów utrzymywania biur. Otwierali nowe firmy bądź przenosili funkcjonujące do przestrzeni wirtualnej. To w sposób naturalny przekładało się na wzrost liczby obsługiwanych klientów przez operatorów wirtualnych biur. Wielu z nich osiągnęło „masę krytyczną”, kiedy nie można już funkcjonować wydajnie bez wsparcia oprogramowania. Właśnie liczba obsługiwanej korespondencji jest tego namacalnym wyznacznikiem i pierwszym powodem, aby rozpocząć poszukiwanie dedykowanej aplikacji – podsumowuje Kacper Kozioł, DESKTOMY Product Owner.
Co ciekawe, na podobnym poziomie wzrost sprzedaży zadeklarowali w zeszłym roku operatorzy wirtualnych biur. W badaniu ankietowym realizowanym przez DESKTOMY w grudniu 2020 r. ponad 20% odpowiadających oceniła dynamikę sprzedaży usługi wirtualnego biura na poziomie 100 lub więcej procent, a tylko 30% wskazało brak wyraźnego wzrostu sprzedaży.
– Niewątpliwie znaczącą grupę nowych użytkowników DESKTOMY stanowią operatorzy, którzy oczekiwali uruchomienia funkcjonalności fakturowania. Od kilku miesięcy jest ona już dostępna i spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. Automatyczne umieszczanie informacji podsumowujących miesiąc na fakturze wystawianej wirtualnemu najemcy zamknęło pewien logiczny ciąg automatyzacji całego procesu obsługi – konkluduje Kacper Kozioł
Popularność wygodnego i bardzo elastycznego rozwiązania jakim jest wirtualne biuro rośnie wyraźnie od ponad 10 lat. Usługę tę świadczą takie podmioty jak centra biurowe, strefy coworkingowe, inkubatory przedsiębiorczości czy firmy zajmujące się obsługą przedsiębiorstw w szerszym wymiarze – głównie księgowo-kadrowym. Ze względu na specyfikę takiego rozwiązania, klientami wirtualnych biur są najczęściej osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą oraz mikroprzedsiębiorstwa.
Jak szacują eksperci PARP w swoim najnowszym „Raporcie o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw Polsce”, 2,08 mln mikroprzedsiębiorstw zatrudnia „nieco ponad 4 mln pracowników”. Z platformy DESKTOMY korzysta już prawie 10% operatorów wirtualnych biur, którzy mają w swych bazach prawie 4 tys. klientów wirtualnych biur. Można więc założyć, że cały ten rynek obsługuje obecnie co najmniej 40 tysięcy podmiotów.

Źródło: DESKTOMY.

Abolicja czynszowa wymaga nowelizacji

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zapisy dotyczące zwolnienia najemców z opłat za wynajem powierzchni w centrach handlowych przestają mieć rację bytu, zwłaszcza w świetle zapowiedzianego na 20 marca czwartego już ogólnopolskiego lockdownu. Przedstawiciele sektora ponownie apelują o symetryczne rozłożenie zobowiązań finansowych, tak jak miało to miejsce np. w Czechach i Niemczech.

Spis treści:
Umowy najmu bez daty ważności
Właściciele centrów handlowych z burtą
Zapisy dotyczące abolicji nie przystają do realiów rynkowych

Najemcy centrów handlowych, którzy skorzystali z abolicji czynszowej podczas każdego z trzech ogólnopolskich lockdownów, w efekcie wydłużyli umowy najmu o ponad 20 miesięcy. To, co początkowo miało służyć interesom firm mających swoje sklepy w galeriach handlowych, długofalowo może działać na ich niekorzyść. W niezwykle trudnej sytuacji od początku trwania pandemii są natomiast właściciele centrów, którzy do tej pory nie zostali objęci żadnym programem pomocowym ze strony państwa.

Umowy najmu bez daty ważności

Abolicja czynszowa jest bezprecedensowy narzędziem, którego trudno szukać na innych rynkach handlowych w Europie. Wprowadzenie zwolnień z opłat, bo mówimy nie tylko o czynszu, ale również o kosztach dodatkowych, w tym opłacie eksploatacyjnej, spotkało się początkowo z pozytywną reakcją najemców. Uzyskanie pomocy od właścicieli zostało uproszczone do minimum i często otwierało drogę do dalszych negocjacji,

tłumaczy Anna Wysocka, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych, JLL.

Właściciele zostali jednak w ten sposób zupełnie pozbawieni przychodów, a należy podkreślić, że w ciągu trzech dotychczasowych, ogólnopolskich lockdownów ich działalność nie była całkowicie zawieszona, a umowy z podwykonawcami pozostawały w mocy. Koszty utrzymania danego obiektu spadały więc nieznacznie.

Warto też pamiętać, że abolicja nie jest jedynym zapisem tarczy kryzysowej, a skorzystanie z tej opcji oznacza automatyczne przedłużenie umowy najmu o sześć miesięcy plus długość trwania danego lockdownu. W efekcie, umowy najmu firm, korzystających do tej pory ze wsparcia państwa, zostały przedłużone do tej pory o przeszło 20 miesięcy. I tu trzeba zadać sobie pytanie, w jaki sposób te wydłużone w czasie kontrakty będą się miały do realiów rynkowych i faktycznych potrzeb najemców i wynajmujących po wygaśnięciu pandemii,

dodaje Anna Wysocka.

Właściciele centrów handlowych z burtą

Bardzo wielu uczestników rynku, i to nie tylko handlowego, ale również finansowego, uważa, że wprowadzenie abolicji czynszowej było zbyt daleko posuniętą ingerencją w relację najemca-właściciel. To narzędzie było i jest jednostronne, i zupełnie nie bierze pod uwagę coraz trudniejszej sytuacji właścicieli centrów.

Jest to o tyle rozczarowujące, że w innych europejskich krajach, na przykład w Czechach, czy w Niemczech, zobowiązania finansowe były w miarę symetrycznie rozłożone pomiędzy najemców, właścicieli i rząd

tłumaczy Anna Wysocka.

To dowodzi, że firmy posiadające w swoich portfelach centra handlowe w Polsce, powinny być objęte konkretną pomocą ze strony państwa, między innymi nacelowaną w spłatę należności kredytowych.

Niektóre banki, czy instytucje finansujące oferowały wsparcie w postaci odroczenia terminów płatności podczas pierwszego lockdownu, jednak i one nie funkcjonują w próżni, zatem nie mogą na dłuższą metę zapewniać właścicielom systemowych rozwiązań wspierających ich podczas pandemii. To rola instytucji państwowych,

podkreśla Anna Wysocka.

Zapisy dotyczące abolicji nie przystają do realiów rynkowych

Jako że abolicja jest narzędziem, które nadal funkcjonuje i jest wykorzystywane podczas każdego kolejnego lockdownu, właściciele centrów handlowych mogą spodziewać się następnych przerw w otrzymywaniu należności w świetle zamknięcia centrów handlowych w województwie warmińsko-mazurskim, pomorskim, mazowieckim i lubuskim oraz w momencie zamrożenia działalności centrów handlowych w całym kraju, które zapowiedziano na 20 marca.

I tu pojawia się pytanie, jaka była intencja ustawodawcy, jeśli chodzi o długość trwania obecnych zapisów i czy faktycznie będą one długofalowo opłacać się najemcom. Abolicja czynszowa wraz z rozwojem pandemii wydaje się nie być logicznie uzasadniona i wymaga nowelizacji dostosowanej do obecnej i przyszłej sytuacji,

mówi Anna Wysocka.

Natomiast konieczność zapewnienia wsparcia finansowego dla właścicieli galerii leży również w interesie inwestorów, którzy muszą mieć możliwość obsłużenia kredytów, ale też firm ochroniarskich, sprzątających, etc., które już teraz spotykają się z presją na obniżenie cen swoich usług. Bez stałego przychodu są natomiast na przykład firmy eventowe, ogromne straty notują też firmy marketingowe.

W miarę przedłużania się pandemii możemy spodziewać się więc bankructw ze strony zarówno właścicieli galerii handlowych, jak i firm z sektorów współpracujących z centrami, sieć powiązań jest ogromna i nie ogranicza się jedynie do wynajmujących i najemców, a to oznacza znacząco również niższe wpływu do budżetu państwa. Koszt obowiązującej od blisko roku abolicji czynszowej będzie gigantyczny,

podsumowuje Anna Wysocka.

Źródło: JLL.