PRCH: około połowa najemców skorzystała z nowelizacji ustawy covidowej

rawpixel-552396-unsplash
W wyniku nowelizacji ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, do dnia 6 sierpnia 2021 r. najemcy centrów handlowych mieli prawo wycofać się ze złożonych ofert przedłużenia umów najmu za trzy ostatnie okresy lockdown.

Dotychczas w przypadku zamknięcia centrów handlowych w wyniku pandemii, najemcy i inne podmioty używające powierzchni handlowej mogli uzyskać zwolnienie z czynszu w zamian za przedłużenie umów o kolejny okres 6 miesięcy. Ustawa nowelizująca umożliwiła utrzymanie zwolnienia z czynszu przy jednoczesnej możliwości anulowana prolongaty umów.

Z informacji zebranych przez Polską Radę Centrów Handlowych od członków stowarzyszenia wynika, że około połowa najemców którzy mogli skorzystać z nowelizacji ustawy covidowej, podjęła decyzję o wycofaniu się z oświadczeń woli w przedmiocie przedłużenia umowy najmu. W przypadku ostatniego, czwartego lockdownu liczba oświadczeń rezygnujących z przedłużenia umowy najmu, przy jednoczesnym zwolnieniu z opłat czynszowych była wyższa niż w przypadku drugiego i trzeciego lockdownu. Biorąc pod uwagę terminy wynikające z ustawy, ustawodawca nie zapewnił czasu ani wynajmującym, ani najemcom na wypracowanie innych, akceptowalnych dla obu stron rozwiązań dotyczących ostatniego ograniczenia działalności.

Przeważająca większość najemców kontynuuje działalność w centrach handlowych, a liczba wycofań oceniana jest jako niższa niż oczekiwano. W odpowiedzi na sytuację na rynku duża część najemców i wynajmujących dla drugiego i trzeciego lockdownu zdecydowała się na wypracowanie własnych rozwiązań i te ustalenia okazały się korzystniejsze niż rozwiązania ustawowe. Obie strony umów najmu, zarówno wynajmujący, jak i najemcy opierają współpracę na wieloletnich relacjach biznesowych. Ich wspólnym celem jest ograniczenie i minimalizowanie negatywnych skutków pandemii, kontynuowanie współpracy oraz skupienie się na odbudowywaniu obrotów generowanych przez najemców.

Niestety relacje biznesowe pomiędzy najemcami i wynajmującymi zostały mocno nadszarpnięte poprzez niepotrzebną interwencję legislacyjną, nieuwzględniającą indywidualnej sytuacji finansowej i organizacyjnej poszczególnych najemców, dodatkowo, zupełnie pomijającej problemy i potrzeby wynajmujących.

Obecnie priorytetem dla branży centrów handlowych jest podejmowanie działań, które nie dopuszczą do kolejnych lockdownów. Sektor aktywnie włączył się w organizacje punktów szczepień w obiektach handlowych. Obecnie na terenie Polski funkcjonuje już ponad 40 takich punktów. Galerie handlowe aktywnie promują również akcję szczepień – na nośnikach reklamowych w ponad 100 centrach znajdują się komunikaty zachęcające do zaszczepienia się. Zachowanie zasady DDM (dystans, dezynfekcja, maseczka) oraz intensyfikacja szczepień są jedynymi skutecznymi metodami przeciwdziałającymi pandemii.

Mając to na uwadze, PRCH zaprosiła wszystkich: właścicieli, zarządców i najemców do podjęcia kolejnej wspólnej akcji skierowanej do klientów centrów handlowych pod hasłem „Bezpieczna witryna – bierz przykład z manekina”. Jej celem jest zwrócenie uwagi na konieczność noszenia maseczek w przestrzeni publicznej, w tym także w centrach handlowych. Minister Zdrowia objął akcję swoim patronatem. Branża handlowa chce podjąć wszystkie możliwe działania, aby zapobiec wyniszczającym gospodarkę i społeczeństwo lockdownom, promując wszelkie możliwe metody prewencji i budując odpowiedzialność społeczną poprzez promowanie odpowiednich postaw wśród klientów obiektów handlowych.

Źródło: Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH).

To jeszcze nie koniec wzrostu cen materiałów budowlanych

Materiały budowlane - wykres 2

W 2020 roku budownictwo okazało się jednym z sektorów, które poradziły sobie w czasie pandemii. Obecna podaż mieszkań w budowie, jak również poziom inwestycji w segmencie budowy magazynów, wskazuje na dalszy dynamiczny rozwój.

Spis treści:
Ceny materiałów budowlanych wystrzeliły
Konsumenci remontują i kupują nieruchomości na potęgę

Dobra sytuacja w branży pociągnęła za sobą wzrost cen materiałów. Od 2016 roku płyty OSB zdrożały o połowę, cement i wapno o 30%. Jeśli utrzymają się dotychczasowe trendy, w tym roku większość materiałów będzie kosztować najwięcej od 5 lat.
W tym roku plany budowy lub kupna domu deklaruje już około 17% konsumentów, co oznacza czterokrotny wzrost zainteresowania inwestycją we własną nieruchomość w ciągu 2 lat. Prawie 40% Polaków planuje remont swojej obecnej nieruchomości.

W ubiegłym roku budownictwo okazało się jednym z niewielu sektorów, które radziły sobie w czasie pandemii lepiej od średniej dla całej polskiej gospodarki. Było to możliwe przede wszystkim dzięki temu, że nie podjęto decyzji o zamykaniu placów budowy i firmy mogły prowadzić prace przez większość pandemii. Dobrą kondycję branży widać także w danych za ten rok. Podaż mieszkań w budowie wzrosła w marcu 2021 roku o rekordowe 33,9 tys. i przez cały 2 kwartał utrzymywała się powyżej poziomów z poprzednich lat. Również w segmencie budowy magazynów, po pewnym spowolnieniu w 2 kwartale 2021, obecnie poziom inwestycji wystrzelił do ponad 3,3 mln m2 co oznacza wzrost o blisko 90% rdr.

Biorąc pod uwagę rozpędzone segmenty mieszkaniowy i magazynowy, które razem z budynkami przemysłowymi stanowią prawie 80% budownictwa kubaturowego, widzimy solidne argumenty za dalszym wzrostem całego polskiego rynku budowlanego. Należy się spodziewać, że rozpędzony popyt na materiały budowlane nie wyhamuje, co będzie sprzyjać dalszym wzrostom cen, w szczególności dotyczy to materiałów drewnopochodnych oraz tych, których produkcja jest szczególnie energochłonna. Obserwując zachowanie indeksu oczekiwań cenowych firm budowlanych nie mamy wątpliwości, że 2021 rok będzie rekordowy dla producentów materiałów budowlanych – wyjaśnia Maciej Nałęcz, analityk sektorowy Santander Bank Polska.

Ceny materiałów budowlanych wystrzeliły
Na przestrzeni ostatnich lat, ceny materiałów budowlanych w Polsce nie notowały istotnych spadków. Z danych o dynamice cen dwudziestu kategorii materiałów wykorzystywanych do wznoszenia budynków, publikowanych przez grupę PSB, w żadnej nie odnotowano spadku poniżej poziomu z 2016 roku. W tym okresie płyty OSB zdrożały o połowę, cement i wapno o 30%, a produkty do suchej zabudowy i elementy do wznoszenia ścian, kominów po blisko ¼. Przy założeniu utrzymania się w drugiej połowie roku tych samych trendów cenowych w ujęciu rocznym większość materiałów znalazłaby się na poziomie nienotowanym od przynajmniej 5 lat.

Porównując zmianę cen pomiędzy poszczególnymi kategoriami widzimy, że na przestrzeni lat większy wzrost odnotowały materiały przeznaczone do wznoszenia budynków. Średnia nieważona dla tej kategorii wyniosła około 25% wzrostu od 2016 roku, wobec około 14% w przypadku materiałów wykończeniowych. Jest to związane w największym stopniu ze wzrostem cen cementu i wapna, materiałów do wznoszenia ścian, izolacji termicznych jak również płyt drewnopochodnych OSB, które zdrożały najbardziej – podkreśla Kamil Mikołajczyk, dyrektor ds. sektora Produkcji Przemysłowej w Santander Bank Polska.

Jeśli chodzi o materiały wykończeniowe największy wzrost, zarówno wobec 2016 jak i 2020 roku notujemy w przypadku produktów służących do wykonywania suchej zabudowy oraz instalacji i ogrzewania. Jest to również jest powiązane z rosnącą popularnością instalacji wentylacji mechanicznej oraz wykorzystywania odnawialnych źródeł energii do pokrycia zapotrzebowania budynków na energię. Wyraźny trend wzrostowy widać również w przypadku chemii budowlanej, farb i lakierów, produktów wykończeniowych, czy płytek.

Konsumenci remontują i kupują nieruchomości na potęgę
Drugi kwartał 2020 roku był w budownictwie okresem niepewności i niemal braku nowych zleceń, jednak był to też okres bardzo wyraźnego wzrostu, jeśli chodzi o wydatki konsumentów w sklepach budowlanych. Zmiana sposobu pracy wyraźnie wpłynęła na deklaracje dotyczące decyzji remontowych. Jeszcze przed pandemią podobne plany miało prawie 20% konsumentów, od drugiego kwartału ubiegłego roku było to około 30%, w tym roku jest to już prawie 40%.

W przypadku planów budowy lub kupna domu możemy mówić o wzroście z poziomu około 4% konsumentów w 2019 roku, do około 12% na początku pandemii, zaś w tym roku podobne plany deklaruje już około 17% co oznacza czterokrotny wzrost zainteresowania inwestycją we własną nieruchomość. Przełożyło się to na wyraźny wzrost obrotów w marketach budowlanych jak i mniejszych, bardziej lokalnych sklepach.

Wzrost wydatków w sklepach budowlanych w czasie pandemii był możliwy m.in. ze względu na przesunięcie wydatków z innych obszarów jak usługi czy gastronomia. Bardzo mocno skorzystały na tym branże powiązane właśnie z wyposażeniem czy wykańczaniem wnętrz. Sklepom budowlanym pomogło również ograniczenie wyjazdów urlopowych. W tym roku obserwujemy dalszy wzrost, ponad rekordowe poziomy notowane w 2020 roku. W większości jest to wpływ bardzo wysokiego popytu na materiały remontowe i ogrodowe. Trend ten jednak nie ograniczył się tylko do pandemii, Polacy nadal bardzo chętnie podejmują decyzje związane z remontem, budową domu, mimo odmrożenia gastronomii i szerokiego sektora usług. Oznacza to, że producenci materiałów budowlanych nie tylko skorzystali z jednorazowej zmiany wywołanej pandemią, ale przede wszystkim mogą liczyć na przynajmniej kilka lat istotnie zwiększonych obrotów.

Źródło: Grupa Santander Bank Polska S.A.

Jaki jest koszt wykończenia powierzchni biurowej?

Wykres_Reesco_cena_fit_out
Materiały budowlane drożeją od dłuższego czasu. Nic nie zapowiada, by wzrost ten miał wyhamować. Boom budowlany sprawił, że ceny niektórych surowców biją w ostatnich miesiącach kolejne rekordy. Wełna mineralna, płyty OSB czy ściany G-K – w hurtowniach momentami brakowało niektórych materiałów. Czy w tej sytuacji możemy spodziewać się obniżek kosztów wykończenia powierzchni biurowych? Na podstawie danych zgromadzonych na przestrzeni lat przez firmę zajmującą się fit-outem sprawdzamy prognozy na najbliższe miesiące.

Spis treści:
Fit-out na przestrzeni lat
Materiały ciągle w górę
Skąd takie zmiany? I co dalej?
A co z branżą fit-outową?

Z danych Polskich Składów Budowlanych wynika, że ceny materiałów budowlanych w lipcu 2021 roku wzrosły średnio o 8,3% w stosunku do roku poprzedniego. Zmiany cen zauważalne są obecnie w każdym sektorze, czego powodem są nie tylko braki magazynowe, ale także wzrost kosztów transportu, energii, pracy oraz produkcji. Same wzrosty cen nie są niczym nowym, zaskakuje natomiast tempo tych zmian. Dane zgromadzone przez firmę Reesco obrazują jak sytuacja ewoluowała się w ciągu ostatnich 6 lat.

Fit-out na przestrzeni lat

Każdy przeprowadzany przez nas fit-out jest zawsze bardzo dobrze udokumentowany, a dokładne ceny surowców zapisywane. Prowadzony od 11 lat, czyli od początku naszej działalności, rejestr, w którym zgromadziliśmy dane na temat wszystkich wycen oraz dane z ponad 1 500 000 mkw. rearanżowanej przestrzeni komercyjnej, pozwala na przeanalizowanie tego, jak zmieniały się ceny różnych materiałów na przestrzeni lat – podkreśla Jakub Prokocki, dyrektor działu wycen w Grupie Reesco.

Z danych Reesco wynika, że od 2015 roku cena wykończenia powierzchni biurowej stale rośnie. Pod koniec drugiego kwartału tego roku była o 52% wyższa w stosunku do 2015 roku dla budynków na Dolnym Mokotowie w Warszawie oraz o 39% wyższa dla rejonu warszawskiego CBD (ang. Central Business District). Prognozy ekspertów wskazują, że do końca tego roku koszt wykonania fit-outu wzrośnie jeszcze o 4% dla powierzchni poza CBD i 6% dla ścisłego centrum Warszawy względem obecnych stawek. Z obserwacji oraz analiz wynika, że wpływ na to ma przede wszystkim wzrost cen materiałów oraz robocizny.

Materiały ciągle w górę

Za „benchmarkowe” pozycje budowlane z cenników eksperci uznali ściany G-K podwójnie płytowane (12,5 cm) z robocizną oraz podwójne malowanie z robocizną.

Te dwa elementy są według nas najbardziej podstawowe podczas realizacji fit-outu i dobrze odzwierciedlają zmiany na rynku. Do 2019 roku widać ciągły wzrost w tych kategoriach, a następnie delikatny spadek w 2020 roku, którego powodem było rozpoczęcie się epidemii COVID-19. Jednak już w pierwszym półroczu 2021 roku ceny wróciły do poziomu sprzed pandemii. Według naszych prognoz do końca tego roku przywołane ceny mogą wzrosnąć jeszcze o około 6% względem minionego półrocza – komentuje Jakub Prokocki.

Poza wspomnianymi pozycjami największe wzrosty cen zauważyć można przede wszystkim na przykładzie stali, tworzyw sztucznych i ich pochodnych. Z perspektywy firm fit-outowych zauważalny jest wzrost cen nawet niewielkich elementów metalowych takich jak wkręty do płyt GK.

W zakresie aranżacji biurowych ogromne zmiany widać także w cenach produktów drewnopochodnych, w tym m.in. zabudowy meblowej, podłogi podniesionej czy mebli ruchomych. Cena płyty MDF według Związku Polskie Okna i Drzwi tylko w tym roku wzrosła o 50%. Z kolei cena pianki tapicerskiej w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosła nawet o 130% według danych Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

Niestety, sytuacja cenowa w produktach drewnopochodnych raczej nie ulegnie poprawie. Popyt na drewno stale rośnie – zarówno branża meblarska, jak i przetwórcy drewna notują zwiększoną ilość zamówień. Natomiast podaż jest ograniczona – według danych GUS pozyskanie drewna spadło w ubiegłym roku o około 6%, a zwiększenie wyrębów leśnych jest mało prawdopodobne w związku z obecną unijną strategią leśną – komentuje ekspert Reesco.

Spory wzrost cen widać także w sektorze materiałów izolacyjnych takich jak styropian czy wełna mineralna. Indeks Plastixx, który mierzy zmiany cen dwunastu najważniejszych tworzyw sztucznych na rynkach Europy Zachodniej, osiągnął w kwietniu tego roku poziom prawie połowie wyższy niż rok wcześniej, w szczycie pierwszej fali pandemii. Co więcej, wyniki badania Europejskiego Stowarzyszenia Przetwórców Tworzyw Sztucznych wskazują, że ponad 90% firm z tego sektora zmaga się z problemami w dostawach. Dodatkowo chwilowe zablokowanie produkcji tego surowca w fabrykach w Teksasie oraz ogromny wzrost zamówień ze strony Chin uniemożliwiło dalsze zwiększenie produkcji zaspokajające popyt z Europy.

Skąd takie zmiany? I co dalej?

Powodów takiego tempa zmian jest kilka. Wpływ miała na to z pewnością pandemia COVID-19 i związane z nią obostrzenia, które doprowadziły do spadku produkcji materiałów budowlanych. Wydłużyły się również, a czasami nawet przerwały, łańcuchy dostaw. Dodatkowy wzrost inflacji spowodował wzrost wycen surowców. Z kolei w budownictwie zapotrzebowanie na usługi budowlane wcale nie spadło, co doprowadziło do obecnej nierównowagi między popytem a podażą. Nie pomaga również fakt, że na niektóre materiały czeka się obecnie znacznie dłużej, niż jeszcze kilka miesięcy temu. Wobec tego wiele firm robi zapasy produktów, które drożeją najbardziej, co w efekcie obniża rynkową podaż i napędza karuzelę wzrostu cen surowców. Wzrost cen robocizny jest z kolei spowodowany między innymi odpływem pracowników ze wschodu wraz z początkiem pandemii – zauważa Jakub Prokocki.

Przewidywanie, jak zmienią się ceny w kolejnych miesiącach, ma charakter czysto spekulacyjny, jednak możemy oprzeć się na pewnych długoterminowych trendach z poprzednich lat. Już teraz widzimy, że sytuacja zmienia się tak naprawdę z dnia na dzień i trudno określić, w jaką stronę zmierza rynek. Niektórzy eksperci wskazują, że tempo wzrostu cen materiałów budowlanych powinno się zmniejszyć najpóźniej pod koniec tego roku. Niektórzy prognozują, że karuzela cenowa może potrwać jeszcze do 2022 roku. Patrząc jednak na nasze dane i to, w jaki sposób kształtował się rynek surowców od 2015 roku, z pewnością nie doczekamy się znaczących spadków cen.

A co z branżą fit-outową?

Powyższe czynniki przekładają się na wzrost średniej ceny kompletnego fit-outu. Widać jednak mniejszą dynamikę wzrostu w budynkach biurowych klasy A. Wynika ona m.in. z faktu, że większe skomplikowanie budynku i instalacji spowodowało przebranżowienie części firm instalacyjnych, które zaczęły zajmować się wcześniej nierealizowanymi zakresami technologicznymi. A zwiększyło to konkurencję na rynku i wymusiło niższe stawki.  W ostatnich latach zauważalne jest także znacznie większe zainteresowanie klientów rozwiązaniami i technologiami proekologicznymi. Są to aspekty, które wcześniej nie były tak często brane pod uwagę w przestrzeniach biurowych, co z pewnością wpływa na obecne ceny wykończenia powierzchni. Sposobem, który może zminimalizować koszty, a przy tym będzie przyjazny środowisku, jest na pewno ekonomia cyrkularna (ang. circular economy).

Już na etapie projektowania warto zadbać na przykład o odpowiedni układ powierzchni, pozwalający optymalnie wykorzystać wbudowane materiały, a także stosowanie takich materiałów, które będą nadawały się do naprawy, powtórnego wykorzystania czy łatwego przekształcenia – mówi ekspert Reesco.

Źródło: Reesco.

Skanska o zasobach wodnych w Polsce – obecna sytuacja i podejmowane działania

Adam Targowski_Skanska
W kontekście zasobów wodnych, Polska jest na jednym z ostatnich miejsc wśród krajów w Europie. Według wyliczeń, na jednego mieszkańca przypada ok. 1800 m3 wody rocznie. W skali europejskiej mniej jest jej tylko w Czechach, na Malcie oraz na Cyprze. Nie bez znaczenia pozostaje też nawracający problem suszy – w tym roku szczególnie odczuwalny na początku lata, gdy zmagaliśmy się z silną falą upałów. Odpowiedzialne podejście do zarządzania zasobami wody jest szczególnie ważne.

Spis treści:
Polska w obliczu kryzysu wodnego
Ogrody deszczowe i zielone dachy w miastach
Jak oszczędzać wodę w biurowcach
Wodooszczędna armatura
Modelowe praktyki

Polska w obliczu kryzysu wodnego

Średnia w Europie, w przeliczeniu na mieszkańca, jest prawie 3 razy wyższa niż w Polsce, i wynosi około 5000 m3 wody na jedną osobę. Polskie dane zbliżają nas nieuchronnie do „water stress”, czyli zagrożenia deficytem wodnym, którego próg określony jest na poziomie 1700 m3 na mieszkańca. Niewiele osób ma świadomość, jak dużo wody zużywamy. Bezpośrednio, w przypadku statystycznego Polaka to aż 92 litry dziennie, a pośrednio, w konsumpcji towarów i usług (tzw. ślad wodny), to prawie 3,9 tys. litrów!

Sytuacji nie sprzyja też nawracająca susza. W 2021 r. mimo stosunkowo chłodnej i mokrej wiosny, letnie fale upałów przyczyniły się do niepokojącej sytuacji w kraju. Przykładowo, o ile pod koniec maja poziom Wisły na wysokości Warszawa-Bulwary wynosił ponad 3 metry, o tyle niespełna 3 tygodnie później – już 82 cm. Problem ten dotyczy wielu rzek w całej Polsce. Jest kilka czynników wpływajacych na nasilone występowanie suszy. Gorące lata, zmiana struktury opadów, obserwowany od kilku lat zdecydowanie cieplejszy i bardziej suchy sezon zimowy i mniejsze uwilgotnienie gleby – to tylko niektóre z problemów, z którymi się zmagamy. Warto podkreslić, że w centrum kraju miejscami roczna suma opadów nie przekracza nawet 400 mm. Ponadto na skutek zmian klimatycznych, średnie temperatury są znacznie wyższe niż 20 czy 30 lat temu, zwiększając tym samym parowanie wody. To z kolei przekłada się na coraz częstszy problem deficytu wody w środowisku.

Zwiększa się również ogólne zużycie wody z roku na rok. Ubiegłoroczny raport ONZ o zarządzaniu gospodarką wodną na świecie pokazuje, że w ciągu ostatniego stulecia poziom zużycia wzrósł aż sześciokrotnie, a w skali każdego kolejnego roku wzrasta o 1%. Najwyższa pora, by w obliczu kryzysu wodnego, mocno rozszerzyć działania, które będą wpływać na poprawę bilansu wodnego. Tym bardziej, że zmiany klimatyczne, wraz z rosnącą częstotliwością i intensywnością ekstremalnych zjawisk – burz, powodzi i susz, będą tylko pogarszać sytuację. Szczególnie w miastach, które na skutek nieodpowiedniej polityki przestrzennej są najbardziej „odwodnione”. Stało się to m.in. z powodu regulowania rzek, osuszania bagien i mokradeł czy też kanalizowania małych cieków wodnych w betonowych korytach.

W konsekwencji polskie miasta mają dziś olbrzymi problem z retencją wody. Ogólnie w kraju, magazynujemy jej zaledwie około 6,5 proc., a według ekspertów, moglibyśmy aż 45 proc., tak jak to np. robi Hiszpania, która uruchomiła narodowy program magazynowania wody. Zbudowano tam aż 1969 zbiorników retencyjnych, które w okresie intensywnych opadów gromadzą wodę, by w czasie suszy stopniowo ją oddawać.

Ogrody deszczowe i zielone dachy w miastach

Kompleksowe podejście do retencji miejskiej, bez wątpienia powinno obejmować zarówno infrastrukturę miejską jak i nieruchomości prywatne oraz inwestycje deweloperskie. Dzięki nowym technologiom, na rynku dostępnych jest coraz więcej rozwiązań pomagających w budowaniu tzw. idealnego modelu miasta-gąbki. To m.in. chłonące wodę chodniki, przepuszczające wodę drogi i ścieżki rowerowe, zbiorniki magazynujące i filtrujące wodę czy zielone dachy. Chwaleni w tej kwestii Duńczycy, od lat zmieniają elementy przestrzeni miejskiej na takie, które adaptują ją do zmian klimatu. Boiska i place zabaw, projektowane są tak, aby w czasie nawiedzających miasto ulew, wypełniać się wodą i służyć jako zbiorniki retencyjne.

W Polsce, dobry przykład daje m.in. Gdańsk. W mieście wybudowano już kilkanaście ogrodów deszczowych, które mogą pochłaniać nawet 40% wody więcej niż klasyczny trawnik. Ich zdaniem jest zbieranie i wykorzystywanie deszczówki z pobliskich terenów, także z powierzchni utwardzonych. Ogrody obsadzone są roślinnością hydrofitową, czyli takiej która lubi wodę, a poza retencją, spełniają też funkcję mini oczyszczalni. Wyselekcjonowane rośliny mają zdolność oczyszczania deszczówki i gleby z metali ciężkich. W ramach Gdańskiej Polityki Małej Retencji, ogrody deszczowe na osiedlach zakładają też deweloperzy, a ponadto, każdy mieszkaniec miasta, może ubiegać się o dofinansowanie takiej inwestycji na swoim podwórku.
Poprawa jakości miejskich ekosystemów to także zielone dachy. Retencja wody zapewniona przez takie rozwiązanie, mieści się w zakresie od 30, nawet do 100% opadu. W Polsce najwięcej takich inwestycji powstaje na dachach parkingów i garaży, choć najbardziej znanym polskim zielonym dachem jest bez wątpienia dach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego

Jak oszczędzać wodę w biurowcach

Rozwiązania umożliwiające retencjonowanie wody to także coraz częściej dobra praktyka deweloperów. Przykładem jest spółka biurowa Skanska, która zrównoważony rozwój uznaje za jedną ze swoich podstawowych wartości i uwzględnia ten element strategii na każdym poziomie działalności.

W kompleksie biurowym Generation Park w Warszawie, Skanska zastosowała system pozwalający na zwiększone retencjonowanie wody. Zamiast trafiać od razu do kanalizacji, jest gromadzona w znajdującym się pod budynkiem zbiorniku, z którego następnie jest czerpana i wykorzystywana do celów sanitarnych – dzięki temu można w maksymalnym stopniu eksploatować dostępne zasoby wodne.

W ostatnim czasie Skanska zaczęła także projektować i wdrażać rozwiązania zewnętrzne, które mają służyć ograniczeniu gwałtownego spływu wody deszczowej. Jednym z projektów, w którym firma zastosowała to założenie jest np. trójmiejski kompleks biurowy Wave w Gdańsku. Dzięki odpowiednio zagospodarowanej i znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie budynku przestrzeni zielonej, z jednej strony mniej obciążony będzie miejscowy system odprowadzania wody deszczowej, a z drugiej zatrzymywana zostanie część wody, która następnie będzie wykorzystana do podlewania drzew i krzewów otaczających inwestycję. Dodatkowo, w ramach inwestycji Wave, zaprojektowano ogród deszczowy. Pomysł obejmuje utworzenie terenu rekreacyjnego, pod którym znajdzie się zbiornik retencyjny, który w czasie gwałtownych ulew zapewni ochronę przed podtopieniami i będzie gromadził wodę wykorzystywaną do nawodnienia ogrodu w podczas suchych dni.

Kolejną alternatywą, które decyduje o wysokiej efektywności projektów biurowych w zakresie zrównoważonego zarządzania zasobów naturalnych, jest także połączenie systemów wykorzystujących wodę szarą i deszczową. Pierwszy z nich zbiera wodę z umywalek oraz pryszniców, uzdatnia ją, a następnie umożliwia ponowne wykorzystanie do celów technicznych lub czyszczenia np. toalet. Podobną rolę odgrywa także system zbierania wody deszczowej. Ta również jest odpowiednio filtrowana i wykorzystywana w biurach razem z wodą szarą. Są to rozwiązania, które pozwalają bardzo istotnie ograniczyć zużycie świeżej wody sieciowej w ramach użytkowanej powierzchni biurowej, a jednocześnie maksymalnie wykorzystać dostępne zasoby przy jej odpowiednim przefiltrowaniu.

Wodooszczędna armatura

Rozwiązania, które pozwalają oszczędzać wodę np. w biurach, nie zawsze muszą być skomplikowane. Wystarczy bowiem montaż systemów ograniczających pobór wody. To nic innego jak wodooszczędna armatura – prysznice, umywalki czy zlewy. Najemcy coraz częściej dążą do jak największego ograniczenia zużycia wody w trosce o środowisko naturalne i chętniej decydują się na budynki spełniające określone standardy w tym zakresie. I coraz częściej, apekty te stają się jedną z kluczowych kwestii, widoczną już na etapie projektowania biura.

Przykładem inwestycji, gdzie zastosowano wodooszczędną armaturę, jest m.in. łódzka Brama Miasta. Innowacyjne rozwiązania, które tam wprowadzono, korzystnie wpływają na całkowity bilans energetyczny projektu, a te, dotyczące ograniczenia zużycia wody polegają m.in. montażu odpowiedniej armatury o specjalnej konstrukcji pozwalającej zmniejszyć zużycie wody o około połowę.

Na rynku pojawia się coraz więcej produktów pozwalających maksymalnie oszczędzić wodę. Na przykład takie, gdzie sterowania dopływem wody odbywa się na bazie czujników ruchu. Odcięcie jej dopływu następuje tuż po opuszczeniu toalety czy łazienki, a kapiące krany czy „zawieszone” spłuczki sedesowe nie mają już racji bytu. Takie systemy automatycznie odcinają też dopływ wody w trakcie awarii.

Modelowe praktyki

Dobrych praktyk i rozwiązań, które wpływają na poprawienie bilansu wodnego w miastach oraz pozwalają na duże oszczędności wody w budynkach, jest bardzo wiele.

Jednym z przykładów jest budynek Instytutu Fizyki Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie, gdzie część dachów jest pokryta zielenią, a na dziedzińcu znajduje się otwarty zbiornik, do którego spływa woda nagromadzona po ulewnych deszczach. Dzięki systemowi adiabatycznemu, woda ta wykorzystywana jest m.in. do schładzania powietrza w budynku a system jest tak skonstruowany, że temperatura utrzymuje się na stałym poziomie 21-22°C, nawet gdy na zewnątrz jest 30°C. Deszczówka gromadzona jest też w dwóch cysternach znajdujących się w atriach uniwersytetu, jest ona potem wykorzystywana do podlewania roślin. Budynek nie jest podłączony do sieci kanalizacyjnej, a całą wodę zagospodarowuje na swoim terenie, a zastosowane w nim rozwiązania były udoskonalane już po zakończeniu realizacji, tak by zapewnić ich jak najwyższą efektywność. Do modelowych rozwiązań można też zaliczyć dziesięciokilometrowy tunel drenażowy w Hong Kongu zatrzymujący nadmiar wód opadowych z północnych dzielnic miasta.

W obliczu kryzysu wodnego i zmian klimatycznych, nie mamy już czasu by bagatelizować kwestię kurczących się zasobów wodnych. Musimy postawić na zielone dachy, ogrody deszczowe, wodooszczędną armaturę i wszelkie systemy retencjonowania i ponownego wykorzystywania wody w budynkach, a urbaniści powinni tak planować przestrzeń w miastach, aby odzyskały zdolność magazynowania wody.

Źródło: Spółka biurowa Skanska w Polsce.

W jaki sposób pandemia wpłynęła na przyszłość branży detalicznej?

R. Regucki_Medallia (1)
Rok 2020 okazał się bezwzględny dla stacjonarnych sklepów detalicznych. Zaczęliśmy funkcjonować w zupełnie nowej rzeczywistości, w której zasłanianie twarzy maską, unikanie bliskiego kontaktu z innymi było na porządku dziennym, a wyjście do sklepu, o ile w ogóle możliwe, nazywane było kaprysem i narażeniem swojego zdrowia. Wiele sklepów przez to zostało zmuszonych do zamknięcia butików i punktów stacjonarnych, tracąc swą dotychczasową zaletę, którą było namacalne poznanie produktu przed dokonaniem zakupu.

Aby sprostać potrzebom i wymaganiom klientów, branża detaliczna musiała w bardzo szybkim tempie dostosować swoje kanały komunikacji i sprzedaży do nowych realiów i nieustannie zmieniających się obowiązujących reguł „Zachowania konsumentów w handlu detalicznym zmieniły się drastycznie w ciągu ostatniego roku, ale jako że konsumenci i firmy zaczynają definiować nową normalność, chcieliśmy zrozumieć, jakie zmiany zachowań będą trwałe, a jakie trendy mogą już zanikać” – mówi Ryszard Regucki, Senior Alliance Manager CEE, Medallia.

Z pewnością “nową normalnością” i przyszłością handlu detalicznego w coraz większej mierze są nowe technologie, oparte na sztucznej inteligencji (SI), wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości (VR/ AR), Internecie rzeczy (IOT) czy wirtualnych asystentach. Według wyników badania przeprowadzonego w okresie kwiecień – maj 2021 r., wzrost cyfrowej sprzedaży detalicznej wyniósł 5.5%. Z pewnością wykorzystanie wspomnianych możliwości do tworzenia atrakcyjnych, spersonalizowanych ofert jeszcze korzystniej wpłynie na zdobywanie nowych doświadczeń związanych z zakupami, ponieważ pomimo spowolnienia pandemii, przesunięcie w kierunku online trwa nadal.

Pomimo rewolucji, jaką wywołały wydarzenia ostatnich miesięcy, sprzedaż online, szczególnie w sieciach marketów, wciąż stanowi niewielki odsetek całości – 6%, jednak rośnie w znacznie szybszym tempie (88%) niż sprzedaż w sklepach stacjonarnych, która de facto zanotowała spadek (-1%). Oznacza to, że nowoczesne kanały sprzedaży – odpowiednio rozwijane i zarządzane – mogą stać się doskonałym narzędziem umożliwiającym utrzymanie źródeł dochodu, a dzięki temu sprzedawcy będą mogli skupić się na lepszych doświadczeniach klientów, dostarczając im bardziej unikalnych produktów i jakościowych usług.

„Być może najbardziej oczywistym wnioskiem jest to, że podczas gdy zachowania konsumentów zostały początkowo zmuszone do zmiany przez pandemię, pewne nawyki utrzymują się nawet wtedy, gdy ograniczenia ulegają rozluźnieniu, tworząc trwałe przyjęcie platform cyfrowych”, dodaje Ryszard Regucki, Senior Alliance Manager CEE, Medallia. „Aby zrozumieć zmienny świat, w którym obecnie żyjemy, niezwykle ważne jest, aby sprzedawcy detaliczni wykorzystywali holistyczne badania, aby zrozumieć swoich klientów i krajobraz konkurencyjny.”.

Autor: Ryszard Regucki, Senior Alliance Manager CEE, Medallia.

REDD ANALYTICS: w nowoczesnych obiektach biurowych w Warszawie wynajęto około 51 374 m2

REDD1
W sierpniu 2021 w nowoczesnych obiektach biurowych w Warszawie wynajęto ok. 51 374 m2.  Ponad 58% tej powierzchni wynajęto na Woli, w ścisłym sąsiedztwie Ronda Daszyńskiego – wynika z opublikowanego raportu firmy REDD.

– Jak pokazują dane REDD, Na obszarze mniejszym niż 1/2 kilometra kwadratowego, podpisano umowy najmu na łączną powierzchnię ponad 29 tys. m2 – mówi Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Wyniki wynajmu na Woli są trzykrotnie wyższe niż w następnej dzielnicy w zestawieniu. W Śródmieściu zarejestrowano umowy najmu na łączną powierzchnię 8 853 m2. Na kolejnych miejscach plasują się: Mokotów (4 831 m2), Włochy (3 119 m2) oraz Ochota (1 606 m2).

Months of Supply („MoS”) – to teoretyczny wskaźnik relacji popytu do podaży, który symuluje ile trwałoby wynajęcie wszystkich dostępnych biur na danym rynku, biorąc pod uwagę obecne zasoby i tempo wynajmu.

Średnia wartość MoS dla głównych rynków w Polsce wynosi obecnie 18.2 miesiąca. Najniższy wskaźnik w granicach siedmiu miesięcy zanotowało Trójmiasto, natomiast najwyższy – ponad dwa lata- Katowice.

Z kolei przechodząc do tempa wynajmu biur w stolicy widzimy, że dotychczasowy agresywny trend wzrostowy w środku sierpnia mocno „wyhamował” przechodząc w mocny trend spadkowy.

Obecnie REDD Index dla Warszawy wynosi – 364,2 dni.

 

Rząd napędza koniunkturę w budowlance, jednak na pieniądze trzeba czekać

guilherme-cunha-222318-unsplash
Co najmniej 150 miliardów złotych zainkasują w ciągu kilku lat firmy budowlane oraz dostawcy surowców i materiałów dzięki rządowym programom dofinansowania termomodernizacji budynków.

Pomimo szerokiego strumienia dopływającej gotówki długi branży budowlanej nie zmniejszają się i wynoszą już ponad 1,36 mld zł, a czas oczekiwania na przelew nie skraca się. 8 na 10 firm budowlanych przyznaje, że nie płaci w terminie, bo same nie dostają zapłaty. Brakujące środki bieżące większość przedsiębiorców uzupełnia finansowaniem pomostowym.

Spis treści:
Pieniądze są, a raczej będą, ale za dwa miesiące
Branża nie zmniejsza swoich długów pomimo dobrej koniunktury

103 miliardy złotych liczy budżet rządowego programu Czyste Powietrze zaplanowany do 2027 roku. Pieniądze przeznaczone są na dofinansowanie wymiany starych i nieefektywnych źródeł ciepła na paliwo stałe na nowoczesne źródła ciepła, oraz na przeprowadzenie prac termomodernizacyjnych budynków mieszkalnych. Duża część tej kwoty wpłynie na konta firm budowlanych wykonujących takie prace. Pieniędzy w tej branży będzie jeszcze więcej, bo podana kwota dofinansowania obejmuje od 30 do 50% inwestycji, zatem co najmniej drugie tyle muszą wyłożyć właściciele domów. Osobna kategoria to programy wspierające inwestycje infrastrukturalne, które realizują duże firmy budowlane.

Wg danych faktura.pl, platformy, na której faktury wystawiają małe i średnie firmy, liczba faktur ze stawką 8% VAT, czyli taką, na jakiej rozliczają się usługowe podmioty budowlane, rośnie w tym roku z miesiąca na miesiąc. W czerwcu było ich o 17% więcej niż w maju. W porównaniu z kwietniem w czerwcu budowlańcy wystawili aż o 1/3 faktur więcej (30%).

Pieniądze są, a raczej będą, ale za dwa miesiące
Niestety na zapłatę dużej części z tych faktur ich wystawcy będą musieli zaczekać. Tak ogromne pieniądze, które już płyną do firm budowlanych powinny uczynić branżę elitarną, w której pieniądze krążą szybko i bez zatorów, a faktury są płacone w terminie.

– Niestety tak nie jest. Ciągle normą w tej branży są płatności odraczane na tygodnie, a nawet miesiące po zakończeniu i odbiorze prac. Dotyczy to szczególnie regulowania wynagrodzenia mniejszych firm podwykonawczych i rachunków za materiały i sprzęt. 60 dni to norma, a zdarzają się nawet dłuższe terminy. Pomimo wysokiego sezonu na prace budowlane i szerokiego strumienia dopływających środków, wiele firm cierpi w wyniku długich terminów płatności i jest zmuszona korzystać z finansowania pomostowego. W naszej firmie aż 25 procent wniosków składanych o finansowanie faktoringowe pochodzi od podmiotów budowlanych. Przedsiębiorcy z tej branży przynoszą nam wystawione przez siebie faktury, które po pozytywnej analizie płacimy od ręki. Docelowy płatnik np. duża firma budowlana, która zlecała jakiś wycinek prac, reguluje zobowiązanie po kilku tygodniach, a nawet miesiącach. Wiele małych firm nie może tak długo czekać – mówi Marek Sikorski, dyrektor sprzedaży FINEA dynamicznie rozwijającej się firmy mikrofaktoringowej w Polsce

Branża nie zmniejsza swoich długów pomimo dobrej koniunktury
Takie wsparcie budowlańców w utrzymywaniu bieżącej płynności jest konieczne, bo zbyt długie czekanie na przelew wiele firm może doprowadzić do upadku.

O 170 mln zł wzrosło przez ostatni rok zadłużenie firm budowlanych w bazie danych Krajowego Rejestru Długów (KRD). W lutym tego roku wynosiło już 1,36 mld zł. Rośnie również liczba przedsiębiorstw, które mają problemy z regulowaniem swoich zaległości. Aż 78% firm budowlanych przyznaje, że nie płaci w terminie, bo same nie dostają zapłaty na czas. Tworzy się w ten sposób tzw. efekt kuli śniegowej. Zwiększyła się również liczba branżowych dłużników notowanych w bazie KRD. Na koniec lutego 2021 było ich ponad 33 tysiące. Każdy z nich miał średnio ok. 41 tys. zł nieuregulowanych zaległości.

Największym wierzycielem firm budowlanych jest sektor finansowy, czyli banki, firmy leasingowe, pożyczkowe czy ubezpieczeniowe, ale także fundusze sekurytyzacyjne.

– Wiele małych, a nawet średnich firm budowlanych działa bez zaplecza finansowego i nie może sobie pozwolić na wielomiesięczne oczekiwanie na zapłatę za wykonaną pracę. Tym bardziej, że inflacja sprawia, że za dwa miesiące, kiedy zostanie zapłacona ich faktura ze tę samą pracę dostaliby już sporo więcej. Dlatego bardziej opłaca im się dostać pieniądze od razu od faktora, nawet odliczając prowizję. Takie środki mogą od razu przeznaczyć na zakup materiałów, które drożeją z tygodnia na tydzień, więc to dla nich korzystna możliwość – mówi Marek Sikorski z FINEA.

Autor: Marek Sikorski z FINEA.

Miasta regionalne pracują nad strategiami powrotu do biur

szklane budynki
Na koniec pierwszego półrocza biura w miastach regionalnych liczyły prawie 5,96 mln mkw. 

Firma doradcza BNP Paribas Real Estate podsumowała sytuację na regionalnych rynkach biurowych po I półroczu 2021 r.
Liczba niemal 5,96 mln mkw. oznacza, że łączna wielkość zasobów w ośmiu głównych miastach goni podaż Warszawy. Na przestrzeni drugiego kwartału deweloperzy oddali do użytku ponad 80 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Obecnie w budowie wciąż jest ponad 630 tys. mkw.

Wyniki biurowych regionów z ostatniego kwartału jasno pokazują, że zarówno najemcy i deweloperzy wciąż z dużą rozwagą planują ruchy i podejmują decyzje. Dobrymi prognostykami mogą być już wypracowane i powoli wdrażane strategie powrotów do pracy z biura, a także całkiem nieźle przystosowane i zabezpieczone do nowych realiów powierzchnie. Coraz częściej słyszy się też o pomysłach na to, jak zachęcać pracowników do powrotu do biur. W drugim kwartale to wszystko przełożyło się na większe zainteresowanie powierzchniami ze strony najemców. W najbliższym czasie spodziewamy się też skracania samych procesów decyzyjnych, czyli obserwujemy te same mechanizmy, które widać na stołecznym rynku biurowym.

Mikołaj Laskowski Head of Office Agency, BNP Paribas Real Estate Poland.

Santander Bank Polska: dynamiczny rozwój e-commerce wymusi zmiany w sektorze logistycznym?

Bez tytułu
Rynek e-commerce w Polsce podczas pandemii rozwija się w bardzo dynamicznym tempie.

Jak podkreślają eksperci Santander Bank Polska, wartość obrotów e-commerce B2B w Polsce, obejmującego zarówno sprzedaż przez e-sklep lub platformę, jak i bezpośrednią wymianę danych w formie elektronicznej (EDI), na koniec zeszłego roku jest oceniana na około 450 mld zł. Z raportu „E-commerce B2B – Biznes w sieci” przygotowanego dla Santander Bank Polska przez Mobile Institute wynika, że w czasie pandemii wartość e-commerce B2B urosła o 30%, a prognozy na 2021 mówią o wzroście o nawet 40%. Przy takim tempie rozwoju na koniec tego roku, rynek ten może osiągnąć wartość nawet 637 mld zł. Tak gwałtowny rozwój handlu internetowego wymusi też zmiany w sektorze logistyki.

– Dostawa towaru zamówionego on-line jest coraz bardziej istotną składową całego procesu zakupu. Obok ceny czy dostępności towaru to właśnie szybkość dostawy i jej terminowość jest najważniejszym czynnikiem dla firm składających zamówienia w sieci. Rosnące oczekiwania klientów B2B i B2C wobec sektora e-commerce będą w najbliższych latach oznaczały dla branży logistycznej konieczność inwestycji w digitalizacje, usprawnienie procesów i systemów – wyjaśnia Małgorzata Nesterowicz, dyrektor ds. sektora usług i firm rodzinnych w Santander Bank Polska.

Eksperci podkreślają, że na pozytywną ocenę e-commerce w dużej mierze wpływa logistyka. Około 50% ankietowanych sprzedawców B2B za najważniejsze dla ich klientów uważa szybkość dostaw (54%) oraz ich terminowość (50%).

Fusion shoppers nowym wyzwaniem dla handlu detalicznego

DeathtoStock_Wired7
Eksperci DS Smith są zdania, że obostrzenia związane z pandemią COVID-19 spowodowały ewolucję zachowań konsumenckich.

Pandemia zmieniła sposób, w jaki Polacy dokonują zakupów. Doszło do narodzin nowego rodzaju konsumenta tzw. fusion shopper. Osoba taka dzieli swój czas na zakupy w sklepach stacjonarnych, internetowych i click&collect.
Powyższą obserwację potwierdzają badania DS Smith. Z badań tych jasno wynika, że Polacy przeciętnie 6 razy w ciągu miesiąca robią zakupy w sklepach stacjonarnych, ok. 4 razy online i 3 razy za pomocą metody click&collect.

Rynek nowoczesnego handlu w Polsce II kw. 2021

Fabrice Paumelle, BNP Paribas Real Estate Poland
Oczekiwanie konsumentów / klientów z zakupami stacjonarnymi na ponowne otwarcie sklepów i lokali usługowych, optymistyczne wyniki odwiedzalności większości centrów handlowych w maju, otwarcia drugiego i zapowiedź otwarcia trzeciego Primarka i mocny debiut nowego, polskiego konceptu off-price – to jedne z najistotniejszych informacji i wydarzeń w sektorze handlowym w drugim kwartale br.

Spis treści:
Zmiany w podaży
Debiuty i zapowiedzi nowych otwarć
Czas na eko-marki i eko-zakupy w dyskontach

Kupujący czekali z zakupami na złagodzenie restrykcji i ponowne otwarcie większości sklepów i lokali usługowych w centrach handlowych. Początek maja to rekordowa odwiedzalność i rekordowe obroty, które wniosły powiew optymizmu zarówno dla najemców jak i właścicieli galerii handlowych.
Od 4 maja, po czwartym lockdown’ie, zostały złagodzone restrykcje, a większość sklepów i lokali usługowych w centrach handlowych mogła ponownie zaprosić klientów w swoje progi. Pierwszy tydzień maja był najlepszym pod względem odwiedzalności jak i obrotów spośród wszystkich dotychczasowych tygodni, po koronawirusowych zamknięciach. Analitycy BNP Paribas Real Estate Poland wskazują, że średnia odwiedzalność między 3 a 8 maja osiągnęła poziom 97% w porównaniu do analogicznego okresu w 2019 roku. Nie gorzej było na początku czerwca, kiedy poziom odwiedzalności przypominał ten z czasów sprzed pandemii. O tym, że Polacy nie przestali lubić zakupów stacjonarnych świadczy również wysokość odnotowanych w maju obrotów, która przebiła ubiegłoroczny poziom.

Zmiany w podaży

W drugim kwartale br. na rynku pojawiło się 127 tys. m kw. nowej powierzchni. Pierwszą trójkę największych debiutów otwiera sklep IKEA w Szczecinie (29 tys. m kw. i 750 darmowych miejsc parkingowych), który został uruchomiony równo w 60. rocznicę obecności marki w Polsce. Na liście nowych otwarć znalazły się także galerie handlowe zlokalizowane w mniejszych miastach – galeria Sekunda w Jędrzejowie (13 tys. m kw.) oraz Odyseja w Brzesku (11,5 tys. m kw.).
Między kwietniem a czerwcem toczyły się prace przy ponad 317 tys. m kw. powierzchni handlowej w budowie. Zgodnie z zapowiedziami deweloperów, jeszcze w tym roku – w III kwartale – można spodziewać się, że swoje podwoje przed klientami otworzą m.in. Fabryka Norblina, warszawski koncept mixed-use (24 tys. m kw. powierzchni handlowej) i Galeria Andrychów (24 tys. m kw.). Rok później ma zostać przecięta wstęga na otwarciu galerii Karuzela w Kołobrzegu (30 tys. m kw.).

Debiuty i zapowiedzi nowych otwarć

Majowe odmrożenie galerii handlowych zbiegło się z debiutem marki Half Price należącej do Grupy CCC. Sieć będzie specjalizować się w sprzedaży markowych produktów w cenach znacznie niższych, niż te regularne. Zarządzający marką zapowiedzieli, że do końca roku planują otworzyć nawet 60 sklepów. 6 maja miało miejsce również inne, ważne otwarcie. W centrum handlowym Posnania ruszył drugi w kraju sklep pod szyldem Primark. W nowej lokalizacji sieć zajęła prawie 3,5 tys. m kw. Co więcej, pod koniec maja międzynarodowa marka pochodząca z Dublina poinformowała o planach otwarcia  trzeciego sklepu, który urządza się w krakowskim centrum Bonarka. Dwupiętrowy koncept zajmie ponad 3,8 tys. m kw powierzchni.
Autorzy raportu zwracają uwagę na wysoką dynamikę sprzedaży detalicznej, równoważącą obroty, jakie osiąga e-handel. W maju, sprzedaż detaliczna w cenach stałych wzrosła w ujęciu rocznym o 13,9%, a w ujęciu miesięcznym wzrost wyniósł 8,2%. Jednocześnie maj był miesiącem, w którym odnotowano spadek o 7,8% wartości sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących. Jej udział w całkowitej sprzedaży zmniejszył się z 10,8% w kwietniu do 9,1% w maju, na co bezpośredni wpływ miało oczywiście otwarcie centrów handlowych.

Czas na eko-marki i eko-zakupy w dyskontach

Kilkukrotne Zamrożenie handlu, spowolnienie gospodarki i utrzymująca się niepewność dotycząca przyszłości wpłynęły na zmianę zachowań zakupowych Polaków. W czasie pandemii konsumenci baczniej zwracają uwagę na ceny produktów, co otwiera pole do rozwoju marek ekonomicznych i dyskontowych takich jak Pepco, Action, Dealz czy KiK. Do swoich sklepów skutecznie przyciągają nie tylko ceną, ale również bogatą ofertą. Innym atutem wspomnianych marek jest łatwość wpisania się w bardzo popularne dziś formaty handlowe typu „convenience”.

Istotnym trendem w handlu, którego nie osłabiła ani pandemia, ani gospodarcze turbulencje, jest promowanie wśród Polaków zrównoważonego stylu robienia zakupów, obiegu zamkniętego i idei „zero waste.

Fabrice Paumelle, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych BNP Paribas Real Estate

W tym duchu w sieci marketów Auchan pojawiły się używane ubrania znanych marek, które można kupić w okazyjnych cenach.

Natasa Mika, Dyrektor, Dział Wynajmu Powierzchni Handlowych BNP Paribas Real Estate

Sieć zapewnia, że odzież pochodzi ze sprawdzonych źródeł, jest czysta i posortowana, co ułatwia zakupy. Innym ważnym krokiem, który w II kwartale wykonała sieć Auchan, był debiut kolekcji własnej Green Inextenso. Tekstylia, z których wyprodukowana jest odzież w kolekcji w 70% pochodzi z materiałów organicznych, pochodzących z recyklingu, a dodatkowo uwzględnia też zasady „zero waste” i oszczędność wody.

Źródło: BNP Paribas Real Estate.

Raport Santander Bank Polska: e-commerce napędza inne rynki

DeathtoStock_Wired2
Jak informuje Santander Bank Polska, branża opakowań rośnie w rekordowym tempie dzięki e-commerce, pomimo wzrostu cen surowców.

W 2021 roku branża opakowań urośnie min. o 8%, pomimo znaczącego wzrostu cen surowców. Ważnym impulsem rozwoju pozostaje e-commerce pomimo luzowania restrykcji. Branża opakowań musi uwzględnić trendy rynkowe, w tym najsilniejszy z nich, ekologiczny. Produkcja sprzedana krajowego przemysłu opakowań wzrosła w ub. r. o ok. 1,3%, przebijając poziom 45,5 mld PLN, co było dobrym wynikiem na tle całego przetwórstwa przemysłowego, gdzie spadek produkcji sprzedanej wyniósł 5,2%. Pozwoliło to producentom opakowań utrzymać status branży odpornej na kryzysy.

Pełny raport E-commerce B2B – biznes w sieci przygotowany dla Santander Bank Polska przez Mobile Institute dostępny jest na stronie internetowej banku.

Eurostat: Tylko 65% Polaków korzysta z komunikatorów internetowych

brooke-cagle-609873-unsplash
Dwie trzecie Polaków od 16 do 74 roku życia korzysta z mobilnych komunikatorów internetowych, takich jak Whatsapp czy Messenger, do nawiązywania połączeń i wysyłania szybkich wiadomości – tak wynika z danych Eurostatu za 2020 rok. Imponujący na pozór odsetek stawia jednak Polskę na czwartym miejscu od końca wśród członków Unii Europejskiej. Eksperci tłumaczą, z czego to wynika i przestrzegają, że za wzrostem popularności komunikatorów mobilnych powinna iść świadomość istniejących zagrożeń.

Słowenia (63%), Bułgaria i Rumunia (po 64%) – tylko w tych krajach komunikatorów wykorzystujących Internet używa procentowo mniej osób niż w Polsce. W naszym kraju, podobnie jak w Grecji, ten odsetek wynosi 65%. Polsce daleko jednak do państw zajmujących miejsce w europejskiej czołówce – Danii (90%), Holandii i Hiszpanii (po 91%). Wynik naszego kraju znajduje się też poniżej średniej UE, która wynosi 75%. Eksperci zauważają, że stosunkowo niski procent osób, które korzystają z komunikatorów do rozmów czy wysyłania wiadomości nie świadczy jednak o technologicznej przepaści między Polską a krajami Europy Zachodniej.

Różnica niemal 30 punktów procentowych między Polską a innymi państwami Europy wygląda zaskakująco, ale nie wydaje się, że problemem jest gorszy dostępu do Internetu czy odpowiedniego sprzętu. Wystarczy przeanalizować dane z różnych grup wiekowych. Wśród grupy 16-24 lata wykorzystanie komunikatorów jest na poziomie 95%, co jest wynikiem powyżej europejskiej średniej, z kolei w grupie 65-74 lata jest to zaledwie 24%. Można więc powiedzieć, że to polscy seniorzy nie są szczególnie przekonani do takiej komunikacji. Zapewne dlatego, że wychowali się w innych czasach i nie są tak otwarci na nowinki technologiczne jak ich rówieśnicy z Europy Zachodniej – mówi Paulina Woźniak, ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa.

Eksperci podkreślają, że wraz z dorastaniem kolejnych pokoleń, popularność komunikatorów internetowych z pewnością będzie jeszcze rosła. Dlatego szczególnie ważna jest kwestia ich bezpieczeństwa.

Codziennie potrafimy wymienić kilkadziesiąt czy nawet kilkaset krótkich wiadomości z jedną osobą. To nie tylko teksty, ale też zdjęcia czy ważne dokumenty. Praca zdalna sprawiła bowiem, że przez komunikatory „załatwiamy” też sprawy zawodowe – podkreśla Paulina Woźniak. – Warto jednak pamiętać o tym, że darmowe komunikatory nie zawsze spełniają podstawowe funkcje bezpieczeństwa. „Płacimy” w nich zazwyczaj naszymi danymi, które są udostępniane przez producentów np. w celach marketingowych. Według danych Eurostatu, prawie 23% Polaków nigdy nie ograniczyło lub odmówiło aplikacji dostępów do danych osobowych. To alarmujące dane. Warto dodać, że płatne komunikatory obecne na rynku często zostawiają pewne „furtki”, które potencjalnie umożliwiają przejęcie naszych konwersacji. Nie mam więc wątpliwości, że postęp w komunikacji musi iść w parze ze zwiększającym się bezpieczeństwem samych aplikacji – dodaje.

Jak przypominają eksperci, 15 lipca przypada Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego. Ich zdaniem całkowita rezygnacja ze smartfonu może nie być możliwa w obecnych czasach, ale użytkownicy mogą wykorzystać tę okazję do zastanowienia się, jaką wagę przywiązują do bezpiecznej komunikacji przez Internet.

Autorką raportu jest Paulina Woźniak – ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa z ponad 20-letnim doświadczeniem w obszarze programowania, zarządzania i marketingu. Specjalizuje się we wdrażaniu innowacyjnego podejścia do biznesu. Wśród jej głównych zainteresowań są m.in. technologia blockchain, kryptowaluty i obszar bezpieczeństwa w komunikacji mobilnej.

Sektor usług biznesowych wpływa korzystnie na gospodarkę

ibrahim-rifath-789914-unsplash
Z najnowszego raportu ABSL Sektor Nowoczesnych Usług Biznesowych w Polsce 2021 wynika, że tylko w 2020 r., w czasie pandemii w centrach usług biznesowych stworzonych zostało łącznie 13 500 nowych miejsc pracy. Udział sektora w PKB Polski jest szacowany na poziomie 3,5% a wartość eksportu usług na poziomie 22,9 mld USD. Wyniki sektora dowodzą, że jest jednym z filarów stabilizujących polską gospodarkę – podczas, gdy inne sektory notowały spadki, usługi biznesowe cały czas się dynamicznie rozwijały.

Spis treści:
Popyt na „kompetencje przyszłości”
Trójmiasto liderem w tworzeniu nowych miejsc pracy
Od roli naśladowcy do roli innowatora
Popyt na hybrydowe biura

Sektor usług biznesowych pomimo pandemii jest wciąż jednym z najszybciej rosnących sektorów polskiej gospodarki. Wzrost zatrudnienia w sektorze wyniósł w ubiegłym roku 3,9%, podczas gdy cała polska gospodarka skurczyła się o 2,7%. W 2020 r. wzrosło zatrudnienie do 355 000, zrealizowane zostały nowe inwestycje i reinwestycje. Działalność rozpoczęły 74 nowe centra usług, które stworzyły 4 800 nowych miejsc pracy. Najwięcej nowych miejsc pracy przybyło w Trójmieście (14,1 tys.), Warszawie i Poznaniu.

Obecnie udział sektora nowoczesnych usług biznesowych w PKB wynosi ponad 3,5%. Ze względu na międzynarodowy charakter usług, gros centrów świadczy usługi na rzecz klientów z całego świata i tym samym sektor pozostaje ważnym eksporterem. Szacunkowa wartość eksportu usług biznesowych w 2020 roku wyniosła prawie 23 mld USD (22.9) co oznacza wzrost o 10.2%. Udział sektora w eksporcie ogółem z uwzględnieniem dóbr kształtuje się na poziomie 6,9%.

Popyt na „kompetencje przyszłości”

Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce tworzy obecnie 355 000 miejsc pracy w 1602 centrach obsługi procesów biznesowych (BPO), usług wspólnych (SSC/GBS), IT oraz centrach badawczo-rozwojowych (R&D). Najnowsze dane potwierdzają, że systematycznie wzrasta stopień złożoności usług realizowanych w Polsce. Widoczny jest wyraźny trend w kierunku większej roli kompleksowych procesów i dalsze przechodzenie z back-office do middle-office generujące wyższą wartość dodaną. Jednocześnie zmiany wynikające z trendów powodują wzrost popytu na pracowników posiadających kompetencje cyfrowe.

Na rynku pracy widać zwiększone zapotrzebowanie na specjalizacje, które można uznać za kompetencje przyszłości i są one związane z automatyzacją procesów, architekturą chmury, analizą i eksploracją dużych zbiorów danych. Uwagę zwraca zapotrzebowanie na pracowników mogących pełnić globalne funkcje. Kompetencjami stanowiącymi o ich sukcesie są umiejętności miękkie takie jak praca zespołowa, komunikacja czy krytyczne myślenie.

– Nasze analizy potwierdzają wzrost kompleksowości zadań wykonywanych w centrach usług, które wymagają coraz wyższych kwalifikacji i kompetencji pracowników. Jednym z głównych wyzwań rozwoju w perspektywie czasu jest dostępność odpowiednio przygotowanych kadr. Do utrzymania konkurencyjności Polski i transformacji z ośrodków rozliczeniowych do centrów wspomagających podejmowanie decyzji, potrzebne są systemowe, często długoterminowe rozwiązania obejmujące poszerzanie bazy talentów. Musimy zadbać o rozwój kompetencji związanych z innowacyjnością, nowoczesnymi technologiami, cyfryzacją, a także o przemyślane rozwiązania zachęcające wysokokwalifikowanych specjalistów do pozostania w Polsce. Brak wykwalifikowanych pracowników, którzy mogliby wprowadzać innowacje jest też postrzegany jako bariera dla rozwoju innowacyjności – podkreśla Wojciech Popławski, wiceprezes ABSL.

Trójmiasto liderem w tworzeniu nowych miejsc pracy

Wśród głównych ośrodków usług biznesowych w latach 2016-2021 największy procentowy wzrost zatrudnienia odnotowano w Trójmieście (o 88,4 proc., czyli o 14,1 tys. osób), przy czym znaczny wzrost odnotowano również w Warszawie (85,6 proc.) i Poznaniu (72,0 proc.).

Coroczne badanie ABSL obejmujące ocenę czynników, które mają wpływ na prowadzenie działalności w poszczególnych miastach w Polsce wskazują też, że Trójmiasto obroniło pozycję lidera w kategorii percepcji jakości życia – na kolejnych miejsca znalazł się Wrocław i Poznań – oraz lidera w kategorii oceny współpracy z lokalną jednostką obsługi inwestora, gdzie kolejne miejsca zajmują odpowiednio Łódź i Wrocław.

– Sektor usług biznesowych jest jednym z kluczowych elementów strategii promocji gospodarczej i pozyskiwania inwestycji dla województwa pomorskiego, realizowanej przez Agencję Rozwoju Pomorza, w ramach inicjatywy Invest in Pomerania. Wzrost zatrudnienia w sektorze na Pomorzu to efekt obiektywnych przewag mających odzwierciedlenie w danych statystycznych, prężnie działających firm będących najlepszymi ambasadorami naszej lokalizacji i wsparcia ze strony powołanych do tego instytucji. Razem z naszymi partnerami samorządowymi, pod patronatem Samorządu Województwa, 10 lat temu podjęliśmy zobowiązanie, że województwo pomorskie będzie regionem stabilnym, bezpiecznym, otwartym i przyjaznym dla wszystkich mieszkańców i gości. Wspierając postawy życzliwości, troski o siebie nawzajem i działania dla dobra wspólnego, tworzymy atrakcyjną przestrzeń do życia dla mieszkańców i do prowadzenia działalności dla przedsiębiorców, zgodnie z deklaracją „Wartości w biznesie i życiu codziennym w Trójmieście i Województwie Pomorskim” przyjętą przez Samorząd Województwa oraz władze poszczególnych miast, tworzących metropolię – mówi Piotr Ciechowicz, Wiceprezes Zarządu Agencji Rozwoju Pomorza S.A.

Od roli naśladowcy do roli innowatora

Z badania ABSL Foresight Strategiczny 2021 wynika, że Polska nie jest już uważana za lokalizację o niskich kosztach, a raczej za lokalizację o optymalnych kosztach w przeliczeniu na wygenerowaną wartość. W najbliższym czasie kluczowe znaczenie będzie mieć zdolność do innowacji, ciągłej komercjalizacji ulepszonych i nowych usług oraz rozwiązań wprowadzanych na rynek światowy, na którym działają już polskie centra. Innowacyjność stanie się dominującą metodą działania.

Z raportu ABSL wynika, że sektor nowoczesnych usług dla biznesu w Polsce charakteryzuje wysoki poziom innowacyjności. 72,9 proc. przedstawicieli sektora zadeklarowało wprowadzenie innowacji w ciągu ostatnich 3 lat w porównaniu do 26,1 proc. odnotowanych przez GUS w sektorze przedsiębiorstw. Innowacje dotyczyły zmian w produkcie, asortymencie, procesach lub w organizacji firmy. Z analiz wynika, że obecnie jednym z głównych wyzwań sektora usług biznesowych jest przejście od roli naśladowcy do roli kreatora globalnych trendów, co oznacza konieczność znaczącej zmiany mentalności w kierunku większej kreatywności i innowacyjności oraz poszerzania kompetencji decyzyjnych.

– Ważnym czynnikiem w rozwoju gospodarki jest rosnący i innowacyjny sektor usług, który wraz z nowoczesnym i konkurencyjnym przemysłem tworzą synergię kluczową dla dalszego rozwoju i przyszłości Polski. Motorami rozwoju obu sektorów będą cyfryzacja, skracanie łańcuchów dostaw oraz pula talentów dostępnych na rynku o kompetencjach dopasowanych do potrzeb biznesu – zaznacza wiceminister rozwoju, pracy i technologii Anna Kornecka.

Popyt na hybrydowe biura

Przyspieszenie cyfryzacji, zmiana modelu pracy na hybrydowy lub całkowicie zdalny, potrzeba poszukiwania nowych talentów, nacisk na rozwój kompetencji miękkich – to główne trendy, które wynikają z raportu ABSL. Post-pandemiczna rzeczywistość będzie wymagała nowych wzorców zachowań i na nowo zdefiniowanej roli biur. Obecnie powierzchnia biurowa jest szacowana na 11,9 mln mkw. Polska jest niekwestionowanym liderem na rynku biurowym w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i jednym z globalnych liderów. Pomimo spowolnienia gospodarczego, w 2020 r. oddano do użytku ponad 707 tys. mkw. nowych obiektów, co stanowi poziom porównywalny z 2019 r. Rynki regionalne podążają za rozwojem stolicy i czerpią z tego korzyści, zachęcając jednocześnie inwestorów zagranicznych do otwierania biur regionalnych po uruchomieniu działalności centrali.

Źródło: Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL).

Nad Warszawę nadciągnęła Chmura Danych

Grzegorz Kapusta_dyrektor ds inżynierii i szef warszawskiego biura Snowflake

Polska zyskuje znaczenie jako hub technologiczny dla międzynarodowych firm informatycznych.

Spis treści:
Cyfrowa kultura pracy
Pomysł na chmurę i droga na szczyt

Snowflake jest firmą oferującą zintegrowaną platformę zarządzania danymi działającą w oparciu o najnowocześniejszą architekturę chmury obliczeniowej (Data Cloud) – uruchomiła w Warszawie centrum inżynieryjne, stanowiące technologiczne zaplecze dla całej Europy Środkowo-Wschodniej. To druga tego typu jednostka firmy na kontynencie i piąta na świecie. W gronie ponad 4 tys. globalnych klientów Snowflake znajdują się Żabka, Western Union, Kraft Heinz, Adobe oraz Allianz Benelux.
Warszawa została wybrana jako kolejna – po Berlinie – lokalizacja dla biura inżynieryjnego Snowflake w Europie. Na czele polskiego oddziału stoi Grzegorz Kapusta. Obecnie trwają procesy rekrutacyjne na ponad 20 stanowisk. Poszukiwani są m.in. programiści, specjaliści cyberbezpieczeństwa i ds. rozwiązań chmurowych oraz menedżerowie produktu.

Cyfrowa kultura pracy
Polskie firmy coraz chętniej zwracają się ku przetwarzaniu danych w chmurze. Choć według szacunków Eurostatu, w 2020 roku w Polsce z technologii cloud computing korzystało zaledwie co czwarte przedsiębiorstwo (24%), to liczba ta uległa podwojeniu w porównaniu z rokiem 2018.

Pandemia COVID-19 przyspieszyła transformację cyfrową. Aż 26% firm w kraju w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy planuje wdrożyć w swoich organizacjach rozwiązania chmurowe. Te, które już przeprowadziły migrację do chmury publicznej, zwracają uwagę na szereg benefitów, ze skalowalnością i elastycznością infrastruktury na czele.
Odpowiedzią na wyzwania wynikające z zarządzania w oparciu o dane jest oferta Snowflake – firmy, która stworzyła Chmurę Danych. Snowflake Data Cloud oznacza globalną sieć, w ramach której organizacje mogą w bezpieczny sposób gromadzić, przetwarzać i udostępniać dane w niemal nieograniczonej skali.

– Dane to złoto cyfrowego świata. Stanowią obecnie jedno z kluczowych aktywów każdego przedsiębiorstwa. Sprawne wykorzystanie mocy danych dotyczących preferencji klientów, działalności operacyjnej i szeregu procesów biznesowych pozwala budować przewagę we wszystkich branżach. Snowflake wykorzystał moc chmury obliczeniowej do stworzenia Data Cloud – platformy, która aktywizuje dane, przekształcając je w realne wskazania dla osób podejmujących decyzje – wyjaśnia Grzegorz Kapusta, dyrektor ds. inżynierii i szef warszawskiego biura Snowflake.

Unikatowy charakter rozwiązania oferowanego przez Snowflake polega na likwidacji silosów danych i zastąpieniu ich znajdującą się na pojedynczej platformie chmurą publiczną, w której mogą być przechowywane wszystkie, zarówno ustrukturyzowane, jak i częściowo ustrukturyzowane dane z całej organizacji. W efekcie są one łatwo dostępne dla szerokiego grona odbiorców w ramach firmy, a także poza nią – o ile organizacja zdecyduje się na udostępnienie ich osobom trzecim w ramach jednego wielkiego ekosystemu Chmury Danych.

– Tworzymy w Polsce rozbudowane centrum badań i rozwoju. Już dziś mamy na pokładzie ponad sześćdziesięcioro specjalistów, lecz wciąż poszukujemy nowych osób. Naszym celem jest ambitny rozwój w regionie poprzez rozpowszechnianie inteligentnych technologii chmurowych. Chcemy, aby Polska znalazła się w gronie liderów rozwiązań z tego zakresu – opowiada Grzegorz Kapusta.

Pomysł na chmurę i droga na szczyt
Historia Snowflake sięga roku 2012, kiedy Thierry Cruanes i Benoit Dageville założyli działalność. Ich celem było stworzenie platformy umożliwiającej łatwe ujednolicanie, integrowanie i analizowanie danych oraz ich bezpieczne udostępnianie na masową skalę. W tej historii możemy również znaleźć polski akcent. To za sprawą Marcina Żukowskiego, który dołączył do grona współzałożycieli Snowflake, będąc jednocześnie twórcą innowacyjnych technologii z zakresu baz danych.

Snowflake, w ramach jednej platformy, oferuje klientom usługi z zakresu inżynierii danych, jezior danych, hurtowni danych, nauki o danych, udostępniania danych oraz aplikacji opartych na danych. Z firmą współpracują setki partnerów technologicznych, którzy integrują swoje rozwiązania ze Snowflake, oraz setki dostawców, tworzących jeden ekosystem Chmury Danych.

Snowflake działa w trzech najważniejszych chmurach publicznych, a klienci mają możliwość wyboru dostawcy spośród Google Cloud Platform, Amazon Web Services oraz Microsoft Azure.

O wyjątkowych walorach Chmury Danych Snowflake przekonały się tysiące firm na świecie, takich jak Western Union, Kraft Heinz, Allianz Benelux, Adobe czy Instacart.
Jednym z polskich klientów Snowflake jest Żabka. Dzięki współpracy ze Snowflake lider branży retail stworzył innowacyjny system zarządzania siecią, w stu procentach opierając na danych swoją politykę dotyczącą nowych lokalizacji, wyboru produktów, które pojawiają się na półkach sklepowych czy ustalania ich cen. W efekcie firmie udało się zwiększyć sprzedaż oraz lepiej zoptymalizować promocje, efektywnie współpracując z grupą ponad 6 tysięcy franczyzobiorców.

– Współpraca z Żabką pierwotnie zaplanowana była jako krótkoterminowy projekt, jednak firma przekonana o korzyściach płynących z Chmury Danych, podjęła decyzję o stworzeniu centralnego repozytorium danych na naszej platformie – zdradza Grzegorz Kapusta ze Snowflake.

Jak wynika z badania Total Economic Impact™, przeprowadzonego przez firmę Forrester, klienci Snowflake w ciągu trzech lat korzystania z Chmury Danych mogą uzyskać całkowite korzyści wynoszące średnio 21 milionów dolarów. Jak wynika z niezależnego badania, 100% klientów Snowflake już czwarty rok z rzędu poleciłoby firmę innym organizacjom.

Źródło: Snowflake.

Społeczne aspekty wpływu pandemii koronawirusa na środowisko pracy

Lidia Zawiła

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy diametralnie zmieniło się postrzeganie pracy biurowej w dotychczas znanej formie. Nowe potrzeby społeczne znalazły odzwierciedlenie w zmieniających się potrzebach pracowników, a to z kolei w bezpośredni sposób przełożyło się na zmianę oczekiwań najemców budynków biurowych. Coraz częściej zaczęto przyglądać się relacjom w zespołach, zmianom samopoczucia pracowników i ich nastawienia w trakcie pandemii.

Spis treści:
Wyzwania kadry zarządzającej
Zarządzanie rozproszonym zespołem
Dylematy pracowników

Nowa rzeczywistość wymusiła modyfikację dotychczasowych nawyków, a w konsekwencji dotknęła wszystkie szczeble organizacji i na nowo zdefiniowała perspektywy zarówno kadry zarządzającej, jak i podlegających im pracowników.

„Obecnie jesteśmy nie tylko świadkami, ale również czynnymi uczestnikami trwającej metamorfozy w obszarze pracy biurowej. Model hybrydowy, którego jeden z elementów zakłada łączenie pracy z biura ze zdalnym wykonywaniem obowiązków w ramach home office lub w innym dowolnym miejscu pracy, stanowił dotychczas raczej benefit. Aktualnie stał się najbardziej rozpowszechnionym stylem pracy, jednocześnie stawiając przed firmami zupełnie nowe, nieznane dotychczas wyzwania,” – komentuje Lidia Zawiła, Konsultant w dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Wyzwania kadry zarządzającej
Dla kadry zarządzającej utrudnione okazało się budowanie kultury organizacji oraz zaangażowania pracowników. Jednocześnie nowym wyzwaniem była także rekrutacja nowych pracowników, a tym samym proces wdrożenia ich w struktury organizacji. Przebywanie w stałym wirtualnym kontakcie wymusiło potrzebę bardzo precyzyjnego określania kierunku działania i komunikowania planów oraz oczekiwań w stosunku do pozostałych członków organizacji. Co istotne, dynamicznie zmieniająca się sytuacja sprawiła, że wielu pracowników, przebywających w izolacji od swoich zespołów, oczekuje częstszych informacji, by pozostawać na bieżąco z działaniami zarządu.

Zarządzanie rozproszonym zespołem
Z zupełnie nowymi zadaniami musieli zmierzyć się menedżerowie zespołów, którzy na co dzień najdotkliwiej doświadczają problemów związanych z rozproszeniem pracowników. Do najistotniejszych kwestii w tym zakresie należą: utrzymywanie regularnego kontaktu z zespołem, dbałość o sprawny przepływ oraz transparentność informacji, proces wdrażania nowej osoby w struktury organizacji, a także troska o komfort fizyczny i psychiczny zespołu.

„Menedżerowie zespołów często mierzyli się z zadaniem zrozumienia nowych, zróżnicowanych potrzeb swoich podwładnych, takich jak elastyczne godziny pracy lub wypełnianie obowiązków w trybie zadaniowym. Ponadto każdy z pracowników wykazywał inną potrzebę częstotliwości pojawiania się w biurze. W przypadku, gdy członkowie zespołu preferowali skrajnie odmienne godziny pracy, utrudnione okazywało się organizowanie efektywnych spotkań. Jednocześnie pracownicy wykonujący swoje obowiązki zdalnie mogli mieć poczucie, że ich przełożony, pracując stacjonarnie, utrzymuje lepsze kontakty z osobami przebywającymi częściej w biurze,” – wyjaśnia Lidia Zawiła.

Jedną z prognozowanych zmian w oczekiwaniach najemców względem przyszłych stylów pracy jest większy nacisk na przestrzenie do współpracy. Jak wskazują wyniki przeprowadzonego ostatnio przez Knight Frank badania, w którym udział wzięło blisko 370 najemców zatrudniających około 10 mln ludzi na całym świecie, 55% ankietowanych deklaruje chęć powiększenia takich przestrzeni w swoich biurach, co jest odpowiedzią na potrzebę kontaktów i poprawę efektywności pracy zespołowej.

Dylematy pracowników
Warto podkreślić, że nowe wyzwania nie ominęły także bezpośrednio pracowników – zarówno pracujących zdalnie, jak i tych, którzy swoje obowiązki wykonują stacjonarnie z biura. Nierzadko problematycznymi kwestiami w czasie epidemii okazywały się organizacja ergonomicznego miejsca do pracy w warunkach domowych i wyraźne oddzielenie sfery prywatnej od zawodowej, a także wzrost kosztów zużycia mediów. Warto jednak zaznaczyć, że 59% ankietowanych firm we wspomnianym wcześniej badaniu (Y)OUR SPACE oceniło swoje doświadczenia związane z pracą w domu jako pozytywne.

Jednocześnie wśród pracowników wzrosła świadomość w kwestii bezpieczeństwa sanitarnego, a to przełożyło się między innymi na oczekiwanie zapewnienia sprawniejszej wentylacji i zwiększonego dopływu powietrza w przestrzeniach biurowych.

„Pomimo znacznego wzrostu popularności pracy zdalnej, praca z biura pozostanie ważną częścią funkcjonowania większości organizacji. Aktualnym wyzwaniem dla każdej z nich jest wykreowanie efektywnej metody na połączenie tych dwóch trybów w jeden model hybrydowy. W tym procesie niezwykle ważne jest nie tylko to, aby jak najlepiej odpowiedzieć na nowe potrzeby pracowników, ale także dostrzeżenie szans i korzyści wynikających z funkcjonowania w nowej rzeczywistości,” – dodaje Lidia Zawiła.
Prezentowane badania zostały szerzej opisane w raporcie Knight Frank – (Y)OUR SPACE, który dostępny jest w wersji angielskiej oraz jego lokalnej wersji w języku polskim – Nowa rzeczywistość. Nowe potrzeby.

Autor: Lidia Zawiła, Konsultant w dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Skanska: pandemia nie zmieniła dramatycznie naszego modelu pracy

Study on workplaces_V2_Skanska_1
Pomimo faktu, że pandemia koronawirusa wciąż trwa, ponad połowa Polaków chciałaby przychodzić do biura codziennie lub przynajmniej 3-4 razy w tygodniu. Tak wynika z badania Skanska.

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę analityczno-badawcza Zymetria na zlecenie Skanska, największego dewelopera biurowego w Europie Środkowo-Wschodniej. W ramach ilościowego badania online metodą CAWI, zebrano odpowiedzi od 2000 pracowników biurowych w dużych ośrodkach miejskich w czterech krajach – Polsce, Rumunii, Czechach i na Węgrzech.

Jak wykazały wyniki badania, w biurze szczególnie cenimy sobie możliwość pracy w osobnych pomieszczeniach czy dobrze wyposażoną kuchnię firmową. Natomiast  dezynfekcja przestrzeni biurowych albo bezdotykowe rozwiązania w znacznym stopniu zmniejszyłyby nasze obawy dotyczące potencjalnego zarażenia koronawirusem.

Co drugi Polak pracuje obecnie w biurze codziennie, a 15% respondentów – trzy lub cztery dni w tygodniu. Zaledwie 16% respondentów przyznało, że wykonuje swoje obowiązki zawodowe wyłącznie w domu.
Badani z Polski zapytani o preferowany model pracy najczęściej wskazywali na wykonywanie swoich obowiązków właśnie z biura. Ponad połowa badanych docelowo chce pracować w biurze prawie codziennie: 27% przez cały tydzień, a 25% – trzy lub cztery dni w tygodniu.

Wykorzystanie turystycznych obiektów noclegowych w I kw. 2021 r. wg GUS

DeathtoStock_Wired3
Główny Urząd Statystyczny opublikował raport nt wykorzystania turystycznych obiektów noclegowych w I kwartale 2021 roku.

Jak wynika z raportu GUS, w okresie od stycznia do marca 2021 roku, w porównaniu z I kwartałem 2020 roku, odnotowano spadek ogólnej liczby turystów korzystających z bazy noclegowej – o 71,9% oraz liczby udzielonych noclegów – o 72,8%. Jednocześnie eksperci GUS zanotowali spadek liczby turystów zagranicznych o 87,9%.
Na początku bieżącego roku w Polsce nadal obowiązywały ograniczenia dotyczące działalności turystycznych obiektów noclegowych wprowadzone od połowy marca 2020 r. w związku z pandemią COVID-19. Jak podają eksperci GUS, zakres tych ograniczeń był zmieniany w zależności od aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

Postęp cywilizacyjny zwiększa zapotrzebowanie na energię elektryczną: Jak centra danych konsumują energię?

Janusz Gutowski

Postęp cywilizacyjny zwiększa zapotrzebowanie na energię elektryczną. W XIX w. konsumpcję energii rozpoczęliśmy od węgla, w kolejnym XX wieku paliwem była ropa, natomiast dziś, u progu XXI w. to dane i ponadstandardowe zużycie energii elektrycznej określają następną rewolucję przemysłową. Centra danych to obecnie najszybciej rozwijający się segment rynku nieruchomości komercyjnych, który potrzebuje ogromne, niemal hurtowe ilości energii do prawidłowego funkcjonowania. Janusz Gutowski, CEO AXI IMMO Services w AXI IMMO Group przybliża najważniejsze kwestie związane z zapotrzebowaniem sektora centrów danych na energię oraz możliwych alternatywnych źródeł jej pozyskania.

Spis treści:
Dynamiczny wzrost zapotrzebowania na energię
Optymalizacja wysokiej ceny energii
Zielona energia w służbie centrów danych
A może autogeneracja
Struktura zużycia energii przez Centrum Danych

Głównym konsumentem energii w Polsce przez dziesiątki lat były firmy z sektora przemysłu ciężkiego. Jednak z biegiem czasu znacząca część produkcji z różnych przyczyn, głównie z powodu rosnących kosztów energii bądź ograniczeń dotyczących ochrony środowiska została przeniesiona poza Europę i znikła z przemysłowej mapy Polski. Należy pamiętać, że infrastruktura przesyłowa (sieci 400kV i 220kV), ale również struktura sieci dystrybucji (sieci wysokiego napięcia 110kV i sieci średniego napięcia) dostosowane były do infrastruktury konsumpcji i zapotrzebowania na moc w czasach, gdy była ona budowana. Dlatego praktycznie cała istniejąca dziś krajowa sieć elektroenergetyczna stanowi dziedzictwo PRL-u i w wielu miejscach nie odpowiada obecnej strukturze konsumpcji.

Wraz z lawinowo postępującą informatyzacją praktycznie wszystkich dziedzin życia, zapotrzebowanie na przetwarzanie i magazynowanie cyfrowych danych (Data Center) skutkowało powstaniem tzw. chmury, będącej po prostu zintegrowanym poprzez sieć internetową systemem serwerowni. Wracając jednak na grunt nieruchomości, każda z tych serwerowni to lokalizacja, czyli konkretna działka i budynek. Główne kryteria wyboru takiej lokalizacji to dostępność do energii i sieci światłowodowej.

Pierwszym wyborem dla Data Center są więc lokalizacje, które są już wyposażone w infrastrukturę elektroenergetyczną pozwalającą na dostarczenie dużych mocy, czyli tam, gdzie wcześniej były huty i duże zakłady produkcyjne, a dziś jest znaczący popyt na usługi. Obecnie, zdaje się, że miejsca te niemal w pełnym zakresie mogą zostać przekwalifikowane w inwestycje w centra przetwarzania danych. W obliczu zmieniającego się rynku i w zasadzie wykładniczo rosnącej cyfryzacji wszystkich sektorów gospodarki i niemal każdego aspektu naszego życia coraz większego znaczenia nabierają wymagania sektora Data Center. Postęp technologiczny będzie więc wypadkową dostosowania się do nowych standardów rynkowych i efektywności zaopatrzenia w energię.

Aktualnie to Warszawa jest kluczowym rynkiem dla sektora centrów danych. Zdecydowana większość światowych operatorów chce funkcjonować blisko stolicy m.in. przez wzgląd na większy dostęp do punktów wymiany danych z siecią globalną. Na korzyść Warszawy przemawiają również miejsca, gdzie dostępna jest rezerwa energii, którą można spożytkować. Historycznie w stolicy dystrybucja energii dotyczyła przede wszystkim gospodarstw domowych i pojedynczych przedsiębiorstw np. fabryki FSO, Huty Warszawa, Zakładów Ursus czy firm zlokalizowanych w rejonie Woli. Dostępna tam infrastruktura umożliwia dystrybucję energii na takim poziomie, który jest akceptowany przez sektor Data Center. Z tego względu miejsca po byłych fabrykach są dobrą lokalizacją pod centra danych. Co ciekawe infrastruktura w zakresie dostępnej mocy nie zmieniła się tam przez ostatnie 20-30 lat.

Niemniej obecne zużycie energii przez centra danych i miejsca, w których do tego dochodzi, nie do końca odpowiadają poprzedniej infrastrukturze energetycznej. Wymaga ona specjalistów zarówno od strony operowania, jak i utrzymania technicznego całego obiektu. Dlatego firmy są bardziej zainteresowane obecnością w Warszawie, gdzie dostęp do wysoko wykwalifikowanych pracowników jest większy, a dostępna infrastruktura wymaga tylko częściowej modernizacji.

Dynamiczny wzrost zapotrzebowania na energię
Zużycie energii przez centra danych będzie rosło szybko, ponieważ sztuczna inteligencja czy IoT (Internet Rzeczy) przetwarzają ogromne ilości energii w czasie rzeczywistym. Dla przykładu samochód autonomiczny w ciągu jednej godziny wymienia porównywalną ilość danych co 1300 godzin oglądania filmów na platformach VoD. Rozwój cywilizacyjny i zapotrzebowanie na produkty czy usługi wykorzystujące sztuczną inteligencję będzie również rosło. Już dziś wykorzystuje się bezobsługowe magazyny, które wymieniają hurtowe ilości danych. Z tego względu operatorzy hyperscale jak Google czy Amazon zlecają procesy przetwarzania centrom danych należącym do operatorów, którzy są jednocześnie deweloperami. Usługa, za którą płacą, to wynajęcie mocy obliczeniowej, czyli megawatów.

Optymalizacja wysokiej ceny energii
Cena energii jest głównym składnikiem kosztów przetwarzania danych. Dlatego firmy poszukują rozwiązań, które pomogą im w jej optymalizacji. Stawki za dystrybucję i wykorzystanie energii w 2021 roku, po uwzględnieniu opłaty mocowej, oscylują w granicach ok. 450 zł (ok. 100 EUR) za jedną MW godzinę. Obrazując koszty funkcjonowania Data Center, jeżeli moc zainstalowana w Centrum Danych to 20 MW i pracuje ono bez przerwy, czyli w systemie 24/7, to miesięczna faktura za energię elektryczną wyniesie ok. 6,5 mln zł.

Zielona energia w służbie centrów danych
Pomysłem na zmniejszenie kosztów za energię, poza wykorzystaniem energii z węgla, są odnawialne źródła energii (OZE) np. wiatraki morskie czy generatory lądowe. Trzeba jednak zauważyć, że obecnie rozwiązania z tego zakresu są niestabilnymi generatorami energii, ponieważ wymagają określonych warunków atmosferycznych. W przypadku wykorzystania zielonej energii należy pamiętać, że centrum danych pracuje przez całą dobę. Wydajność fotowoltaiki w ciągu dnia, która mogłaby dostarczyć dodatkową energię, wystarcza na kilka godzin. Dla przykładu obecnie 1mkw paneli fotowoltaicznych produkuje około 300 watów, gdzie część z tej energii np. 20% można zastosować jako źródło energii stałej, a pozostałe 80% przeznaczyć na ładowanie baterii zasilających naszą instalację przez godziny, gdy produkcja jest niska. Gdyby więc chcieć użyć fotowoltaiki jako podstawowe źródło energii dla Data Center, farma taka dla 20MW musiałaby mieć setki hektarów co w okolicach Warszawy (a tylko tu mamy możliwość łączenia się z siecią światową) jest raczej wykluczone. Obecnie na rynku można kupić energię od dostawców zielonej energii ze źródeł OZE, które są wyposażone w odpowiedni certyfikat, co nie zmienia faktu, że praktycznie otrzymamy energię taką, jaka jest w sieci elektroenergetycznej, czyli głównie pochodzącą ze spalania węgla.

A może autogeneracja
Kolejną możliwością wytworzenia energii jest autogeneracja, czyli produkcja energii elektrycznej przez turbiny gazowe lub generatory gazowe dużej mocy, które zostały zaprojektowane jako napędy lotnicze lub morskie i są w stanie dostarczyć moce od kilku do kilkudziesięciu MW. Przy czym oba rozwiązania są bardzo kosztowne. Zapewnienie przez nie ciągłości dostawy energii wymaga zabezpieczenia jednocześnie przynajmniej dwóch tego rodzaju urządzeń w całym okresie eksploatacji dla zachowania wymaganego poziomu produkcji energii. Na dziś, jednak nie ma zbyt wielu doświadczeń ze stosowaniem autogeneracji dla zasilania centrów danych.

Struktura zużycia energii przez Centrum Danych
Dwa główne obszary zużywania energii w działalności podstawowej to przetwarzanie danych oraz utrzymanie odpowiedniej temperatury w obiekcie (w bardzo wąskich granicach, przy użyciu systemów klimatyzacji precyzyjnej).

Zużycie energii dla celów przetwarzania wynika z klasy energetycznej serwerów i instalacji, natomiast zużycie na cele klimatyzacji zależne jest od temperatur na zewnątrz budynku, architektury Centrum Danych, jak również od efektywności energetycznej urządzeń i instalacji.

Inny będzie koszt utrzymania temperatury 24⁰C w Norwegii w okolicy Bergen, a inny w Warszawie czy Wiedniu. Tak więc z dostarczonej mocy 10MW na przetwarzanie danych, czyli na coś, co jest przedmiotem sprzedaży, można w zależności od tego, gdzie jest zlokalizowane centrum i jak jest zbudowane, przeznaczyć 6,5 MW lub tylko 4,5 MW.

Źródło: AXI IMMO.

Pandemia COVID-19 nie zaburzyła rozwoju firm produkujących sprzęt AGD i komponenty

adeolu-eletu-38649-unsplash
Firmy produkujące sprzęt AGD zostały uratowane przez większe zakupy konsumentów.

Sytuacja ta jest wynikiem przesunięcia wydatków z usług i towarów postrzeganych jako mniej potrzebne na m.in. wyposażenie domów w nowy sprzęt AGD. Po początkowym załamaniu, które miało miejsce na początku 2020 roku, produkcja w Unii bardzo szybko odbiła się od dna osiągając poziom o około 10% wyższy niż przed epidemią. Tak wynika z raportu „Producenci i dostawcy AGD w obliczu nowych trendów i wyzwań”, który na zlecenie Santander Bank Polska przygotowała SpotData.

Dobry wynik branży w Polsce jest częściowo efektem substytucji wydatków konsumentów, z usług w kierunku dóbr trwałych. Substytucja może oznaczać, że wysokie tempo produkcji nie utrzyma się po wygaśnięciu pandemii, gdy konsumenci większą część wydatków przeznaczą na usługi takie jak wakacje czy rekreacja. Nie jest to zagrożenie dla producentów, bo ogólna dynamika powinna pozostać dodatnia, szczególnie w Polsce, ale jest to czynnik, który producenci powinni wziąć pod uwagę w najbliższych miesiącach – mówi Ignacy Morawski, dyrektor SpotData.

Santander Bank Polska: handel e-commerce B2B rozkwitł w okresie pandemii

DeathtoStock_Wired2
Specjaliści z Mobile Institute opracowali raport dla Santander Bank Polska nt sytuacji na rynku handlu e-commerce B2B w Polsce.

Jak szacują eksperci, Polski e-commerce B2B na koniec ubiegłego roku był wart ok. 450 mld zł. Handel internetowy pomiędzy firmami, czyli B2B jest mniej widoczny dla konsumentów, jednak odbywa się on na kilka razy większą skalę.
Popularność zakupów polskich konsumentów w Internecie wzrosła. Ich wartość na koniec ubiegłego roku, jak szacują eksperci, wyniosła ok. 70 mld zł i wzrosła o ponad 40% rdr.
Szczegółowe informacje znajdują się w raporcie „E-commerce B2B – Biznes w sieci” przygotowanego dla Santander Bank Polska przez Mobile Institute.

REDD: w maju obiektach będących w budowie wynajętych zostało 26 tys. mkw. powierzchni

REDD1
Jak oszacowali analitycy REDD, w maju tylko w obiektach w budowie, wynajęto 26 tys. metrów kw. biur.

REDD to największa baza danych o rynku biurowym w Polsce. Jej eksperci oszacowali, że tylko w maju 2021 roku wynajętych zostało 26 tys. metrów kw. powierzchni biurowej. co więcej, liczba ta dotyczy tylko obiektów biurowych, które są jeszcze w budowie.
Co zaskakujące, wzrasta powierzchnia biurowa dostępna w obiektach już oddanych do użytku. Jak informują analitycy REDD, w chwili obecnej zasoby powierzchni biurowej w Polsce wynoszą prawie 13 mln mkw., z czego 7 mln mkw. w Warszawie.

– Mówiąc o wolnej powierzchni w budynkach istniejących oraz tych w budowie, to na koniec maja na rynku dostępnych były 2,6 mln mkw. biur. Obserwowaliśmy kontynuację wzrostu wolnej powierzchni dostępnej do wynajęcia, ale jedynie w obiektach starszych. W oddanych budynkach biurowych przybyło 18 tys. mkw. powierzchni – mówi Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

 

Pandemia wpłynęła na decyzję wielu Polaków o zakupie mieszkania

mieszkania_post
Pandemia zmusiła wielu Polaków do wstrzymania się przed zakupem własnego mieszkania. 

Wynika tak z II edycji badania „Jak Polacy kupują mieszkania?”, które zostało zrealizowane na zlecenie Gumtree.pl przez ARC Rynek i Opinie. Spośród osób, które zdecydowały się na zakup mieszkania, co czwartą z nich kierował strach przed wzrostem cen mieszkań w najbliższej przyszłości. Aż 73% respondentów całkowicie zrezygnowało z zamiaru nabycia nowego mieszkania ze względu na trwającą pandemię. Wśród powodów rezygnacji z zakupu mieszkania wymieniano najczęściej:
niepewną sytuację na rynku pracy (48%), rosnące ceny mieszkań (47%), niewystarczający budżet (45%).

Raport Skanska i SpotData: Polska gospodarka radzi sobie mimo pandemii

Share and growth of sectors
W 2020 r. sytuacja gospodarcza w Europie Środkowo-Wschodniej kształtowała się znacznie korzystniej, niż w przypadku innych regionów Starego Kontynentu, a w bieżącym roku spodziewana jest dalsza poprawa. Inwestycje zagraniczne, niskie bezrobocie, bardzo silny wzrost eksportu usług biznesowych i najbardziej atrakcyjna lokalizacja w CEE pod kątem usług nearshoringowych* – to tylko niektóre z trendów wymienionych w raporcie opracowanym przez centrum analityczne SpotData we współpracy ze spółką biurową Skanska.

Światowa gospodarka ze skutkami pandemii radzi sobie lepiej, niż pierwotnie zakładano. Jak pokazuje raport „100 najważniejszych trendów w gospodarkach Europy Środkowo-Wschodniej”, rozwiązania takie jak m.in. hybrydowy tryb pracy, telekonferencje, wirtualne wydarzenia czy nowe modele biznesowe pozwoliły na pokonanie trudności w wielu branżach. Wyraźnie widać też poprawiającą się konkurencyjność rynku CEE, w tym m.in. Polski, na tle innych krajów w Europie. Przykładowo, jeszcze w 2010 roku, tylko jedna na dziesięć bezpośrednich inwestycji zagranicznych w UE była ulokowana w tej części kontynentu, podczas gdy w 2020 r. udział ten wzrósł do 15%. Odzwierciedla to rosnące znaczenie regionu w międzynarodowych łańcuchach wartości, zarówno w przemyśle, jak i usługach biznesowych.

– Obserwujemy pojawiające się na rynku nowe trendy i przemiany biznesowe, które będą kształtować przyszłość całego regionu. Wraz z firmą analityczną SpotData umieściliśmy je w naszym raporcie i chcemy pokazać ich wpływ na Europę Środkowo-Wschodnią. Po wielu analizach i dyskusjach z różnymi interesariuszami jesteśmy przekonani, że Europa Środkowo-Wschodnia ma świetlaną przyszłość i jest dobrym miejscem do inwestowania – mówi Katarzyna Zawodna-Bijoch, prezeska i CEO spółki biurowej Skanska w regionie CEE.

– Sytuacja gospodarcza na świecie, w tym m.in. w Europie Środkowo-Wschodniej, pozwala postawić tezę, że pandemia nie pozostawiła po sobie tak drastycznych szkód, jakich można było się spodziewać. Większość państw z regionu CEE nie odczuła kryzysu ekonomicznego tak mocno, jak inne kraje europejskie, a nawet poradziła sobie od nich lepiej pod względem gospodarczym, mimo bardzo dotkliwego kryzysu epidemicznego. Raport zawiera analizę najważniejszych trendów gospodarczych, które będą wyznaczać kierunek rozwoju rynku CEE w 2021 roku, a także prognozy na kolejne lata – mówi Ignacy Morawski, założyciel serwisu SpotData, który od czerwca 2017 r. analizuje zjawiska makroekonomiczne zachodzące w strefie euro i innych krajach Unii Europejskiej.

Autorzy raportu wyróżniają główne tendencje rynkowe, które będą napędzać dalszy rozwój państw z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Analiza objęła między innymi Polskę, Rumunię, Czechy, Węgry czy Słowację.

NAJWAŻNIEJSZE TRENDY Z RAPORTU W ZAKRESIE POLSKIEJ GOSPODARKI:
1. Długoterminowe koszty pandemii COVID-19 w Europie Środkowo-Wschodniej będą niższe aniżeli średnia w ujęciu globalnym. Większość państw z tego regionu, w tym Polska, uniknęły głębokiej recesji i osiągnęły lepsze wyniki gospodarcze w porównaniu do pozostałych krajów Unii Europejskiej.
2. Można spodziewać się rosnącej inflacji w CEE, a ograniczenie presji cenowej będzie stanowiło wyzwanie dla banków centralnych. Od wybuchu pandemii, ceny w regionie CEE rosły szybciej niż w całej UE. Koronawirus zmusił banki centralne Europy Środkowo-Wschodniej do poluzowania polityki pieniężnej. Będą one teraz musiały zwrócić większą uwagę na lokalne ryzyka inflacyjne. Największe ryzyko dotyczy Polski oraz Węgier, które choć teraz już mają najwyższe wskaźniki inflacji w całej UE, wciąż pozostają w trendzie wzrostowym.
3. Od lat Polska jest w trakcie dużych zmian w strukturze zatrudnienia. Rośnie liczba pracowników biurowych, nie tylko w sektorze usługowym, ale również przemysłowym. W Polsce wskaźnik ten urósł aż o 36% – najwięcej w regionie CEE. Dla porównania, w przypadku pracowników fizycznych zatrudnienie wzrosło o 2%.
4. Główne inwestycje zagraniczne w regionie CEE dotyczą obszaru finansów, usług biznesowych i technologii oraz – w następnej kolejności – sektora produkcyjnego. Polska to dobry przykład w kontekście struktury inwestycji zagranicznych w regionie. Większość inwestycji dotyczy sektora KIS (usług opartych na wiedzy) – w ciągu następnych dziesięciu lat spodziewany jest wzrost takich inwestycji.
5. Według danych ABSL, ponad 77% centrów biznesowych w Polsce planowało zwiększyć zatrudnienie w 2020 r. Mimo wybuchu pandemii, finalnie tylko nieznacznie ograniczyły one swoje plany. Co więcej, firmy chciały rozszerzyć swoja obecność w Polsce – te, które prowadziły już działalność w kraju, miały w planach otworzenie w pierwszej połowie 2020 roku ponad 78 nowych centrów biznesowych.
6. Wzrost usług biznesowych w regionie CEE jest jednym z najsilniejszych na całym świecie. Dobrym przykładem są Polska i Rumunia, które w latach 2005-2019 odnotowały wzrost w zakresie eksportu usług biznesowych na poziomie 500%. Dzieje się tak m.in. ze względu na stosunkowo niższe koszty siły roboczej oraz postęp w zakresie technologii telekomunikacyjnej. Co więcej, według Kearney Global Services Locations, Polska jest najbardziej atrakcyjnym miejscem w regionie dla usług nearshoringowych. Jest to szczególnie widoczne w branży IT i sektorze usług biznesowych – według danych ABSL w 2020 r. w sektorze usług biznesowych było zatrudnionych 340 tys. osób, co oznacza prawie siedmiokrotny wzrost w odniesieniu do 2008 r.
7. Wartość transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości w Polsce wyniosła 5,6 mld euro, co oznacza 30% spadek w stosunku do rekordowego wyniku z 2019 r. Jednak w dalszym ciągu był to trzeci najlepszy wynik w historii.
W raporcie poruszone zostały także inne obszary, jak m.in. edukacja, praca, społeczeństwo, digitalizacja i nowe technologie czy wpływ obecnej sytuacji na sektor nieruchomości.

Raport „100 najważniejszych trendów w gospodarkach Europy Środkowo-Wschodniej” powstał we współpracy z centrum analitycznym SpotData.

* przeniesienie procesów związanych zarówno z produkcją, jak i usługami, do kraju bliskiego geograficznie.

 

Źródło: Skanska i SpotData.

Wskaźniki cen produkcji budowlano-montażowej w kwietniu 2021 roku wg GUS

DeathtoStock_Wired3
Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował informację nt wskaźników cen produkcji budowlano-montażowej w kwietniu 2021 roku.

Według wstępnych danych, w kwietniu 2021 r. ceny produkcji budowlano-montażowej w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku wzrosły o 2,9%, a w porównaniu z marcem 2021 r. – o 0,5%. W kwietniu 2021 r. w stosunku do marca 2021 r. zanotowano wzrost cen budowy budynków oraz budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej po 0,5%, a także robót budowlanych specjalistycznych – o 0,3%.
W porównaniu z kwietniem 2020 r. podniesiono ceny budowy budynków o 3,3% oraz budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej o 3,0%, jak również robót budowlanych specjalistycznych – o 2,2% – informują eksperci GUS.

Rozwój usług logistycznych w sąsiedztwie portów morskich

axel-ahoi-50659-unsplash
Przewóz towarów pomiędzy centrami gospodarczymi Europy, Azji i obu Ameryk oparty jest na transporcie kontenerowym w morsko-lądowych łańcuchach dostaw. Coraz większe znaczenie na europejskiej mapie transportowej zyskują polskie porty, a nasz kraj stał się bramą do krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Naturalnym jest więc rozwój usług logistycznych w ich sąsiedztwie.

Korzystne miejsce Polski na mapie sprawia, że nasz kraj stał się naturalnym zapleczem kontenerowym dla naszych sąsiadów, szczególnie, że trzech z siedmiu nie posiada dostępu do morza. Ponadto, inwestycje infrastrukturalne sprawiają, że na przestrzeni ostatnich 10 lat skrócił się czas dojazdu z południa na północ Polski, a to nie koniec.
Kolejne inwestycje drogowe, które prowadzi GDDKiA, zapewni połączenie Gdyni czy Gdańska z siecią dróg krajowych. Prace na A1 zakończą się w 2023 roku a ponad 564 km autostrady połączy Trójmiasto z granicą czeską. Ze Słowacją i Ukrainą połączy je z kolei Via Carpatia, czyli S19. Te atuty wzmacniają konkurencyjność polskich terminali kontenerowych na europejskiej mapie logistycznej, co potwierdzają dane DCT podsumowujące I kwartał w polskich portach.

Polska bramą do krajów Europy Środkowo-Wschodniej
Port Gdańsk zamknął I kwartał awansem na pierwsze miejsce w rankingu kontenerowym na Bałtyku. Utrzymuje się także na podium wśród wszystkich portów. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2021 roku w porcie gdańskim przeładowano łącznie 13,3 mln ton.
W I kwartale 2021 roku DCT Gdańsk Głębokowodny Terminal Kontenerowy znajdujący się na terenie Portu Gdańskiego przeładował ponad 515 tysięcy TEU (kontenerów 20-stopowych), rosyjski port Sankt Petersburg prawie 500 tys. TEU, a Port Gdynia – niemal 240 tys. TEU.

– DCT Gdańsk to największy terminal kontenerowy w Polsce i jedyny obiekt na Morzu Bałtyckim zdolny do obsługi największych na świecie statków pływających (ULCV), które kursują między Azją i Europą – mówi Cameron Thorpe, CEO DCT Gdańsk. Jak dodaje, dostawy bezpośrednio do lub z DCT Gdańsk zapewniają najmniejsze koszty, największą wydajność i najniższy ślad węglowy dla międzykontynentalnych towarów przewożonych w kontenerach.

– W rezultacie Gdańsk stał się głównym miejscem rozładunku i przeładunku, włączając terminal do procesu łańcucha dostaw w regionie Europy Środkowej. Dalsza integracja logistyczna na terenie portu staje się zatem kluczowa, aby wykorzystać tę szansę. Wydajne i odporne sieci logistyczne mają zasadnicze znaczenie dla sprawnego funkcjonowania dzisiejszej globalnej gospodarki działającej w trybie 24/7, zwłaszcza w czasach nagłych wstrząsów w łańcuchu dostaw, takich jak niedawne lockdowny – podkreśla Cameron Thorpe, CEO DCT Gdańsk.

Rozwój portów to rozwój rynku magazynowego
– Rozbudowa portów oraz ciągły rozwój handlu elektronicznego sprawiają, że Pomorze zyskuje na znaczeniu na logistyczno-magazynowej mapie Polski – mówi Klaudia Dąbroś, Consultant, JLL.

W ocenie ekspertki JLL, prężnie rozwijająca się gospodarka, nowoczesna infrastruktura biznesowa, a także korzystna nadmorska lokalizacja coraz silniej przyciągają czołowych deweloperów magazynowych, chętnych by wykorzystać potencjał tego regionu. Najlepszym dowodem na to jest rozwijane pod szyldem GLP Pomorskie Centrum Logistyczne. Cały obiekt to ponad 150 tys. mkw. powierzchni magazynowej, produkcyjnej i biurowej. Znajduje się on tuż obok Głębokowodnego Terminalu Kontenerowego DCT w Gdańsku. To centrum intermodalne odgrywa dużą rolę w Transeuropejskim Korytarzu Transportowym, a w praktyce łączy Polskę z całym światem i umożliwia klientom  optymalizację kosztów procesów logistycznych.

– Pomorskie Centrum Logistyczne to flagowa inwestycja GLP w Polsce. Wciąż mamy tu miejsce na rozbudowę o kolejne obiekty spełniające najwyższe standardy funkcjonalne i ekologiczne. Planujemy budowę budynku nr 5 o powierzchni 39 tys. mkw., który dostępny będzie od 4 kwartału 2021 – mówi Magdalena Górska-Wojtas, Business Development Manager, GLP Poland.

Pomorskie Centrum Logistyczne ma docelowo osiągnąć łączną powierzchnię 500 tys. mkw.

Nowe rozwiązania w łańcuchu dostaw
Lokalizacja w Gdańsku pozwala firmom logistycznym na oferowanie i tworzenie nowych rozwiązań w łańcuchach dostaw swoich klientów. To w ocenie przedstawicieli branży znalazło również uznanie wśród firm, które ze względu na Brexit szukają operatorów logistycznych na kontynencie.

– Dzięki oddziałowi w Gdańsku, nasi Klienci zdołali w tych trudnych czasach utrzymać i zabezpieczyć ciągłość dostaw przy utrzymaniu wysokiej jakości i przy optymalnych kosztach – mówi Agnieszka Moździerz, Branch Manager, DSV Solutions, Oddział Gdańsk. DSV Solutions projektuje i dostarcza rozwiązania logistyczne szyte na miarę, włączając w to szeroki zakres usług dodanych, jak np. obsługa portowa i obsługa celna, zarządzanie łańcuchem dostaw i stokiem, produkcja, co-packing, przeładunki niestandardowe, ważenie i wiele innych. – Bliskość portu była jednym z elementów wyboru lokalizacji na terenie parku GLP, w której posiadamy już dwa magazyny – dodaje Agnieszka Moździerz z DSV Solutions.

– Im więcej magazynów, baz samochodów ciężarowych, biur agencyjnych, dróg, torów kolejowych i obiektów powstaje w bezpośrednim sąsiedztwie DCT Gdańsk, tym większa jest wartość dodana dla klientów, ponieważ proces logistyczny staje się bardziej spójny i efektywny. Tworzy to miejsca pracy, wspiera inwestycje i ostatecznie dostarcza wartości końcowemu użytkownikowi – konsumentowi – podkreśla Cameron Thorpe, CEO DCT Gdańsk.

– Posiadanie zaplecza magazynowego w pobliżu terminali kontenerowych może znacznie wpłynąć na obniżenie kosztów transportu towarów. Takie rozwiązanie przyspiesza proces dotarcia produktu na rynek i obniża ryzyko jego uszkodzenia – zaznacza Klaudia Dąbroś, Consultant, JLL.

Jak wskazują eksperci, już dziś Polska jest naturalnym zapleczem kontenerowym dla naszych sąsiadów. Coraz większa zdolność przeładunkowa portów oraz nowe okołoportowe inwestycje magazynowe mogą stać się jednak ważnym czynnikiem dalszego rozwoju rynku logistycznego w naszym kraju.
Zauważalny wzrost znaczenia polskich portów na europejskiej mapie transportowej to w perspektywie najbliższych lat także duża szansa nie tylko dla Polski, ale i całej Europy Środkowej.

mat.pras.

Centrum handlowe Atrium wspiera najemców gastronomicznych po lockdownie

heidi-sandstrom-466619-unsplash
W centrach handlowych Atrium w Polsce ruszają zewnętrzne strefy stolikowe. To kolejne przedsięwzięcie spółki zainicjowane z myślą o wsparciu najemców gastronomicznych. Od 15 maja klienci centrów – przy okazji zakupów czy spotkań ze znajomymi lub rodziną – mogą skorzystać z bezpiecznej przestrzeni na świeżym powietrzu – odpocząć, zjeść posiłek zamówiony w strefach restauracyjnych obiektów czy umówić się na przysłowiową kawę.

Pod Atrium Promenada w Warszawie powstała przestrzeń w klimacie beach baru. Białe stoliki, pasiaste leżaki, kosze plażowe, huśtawki w otoczeniu egzotycznej roślinności, oświetlone girlandami i dopełnione drewnianymi dodatkami sprzyjają spotkaniom i wspólnemu jedzeniu. Letnia Republika Smaku z muzyką w tle pozwoli okolicznym mieszkańcom i klientom obiektu oderwać się na dłuższą chwilę, złapać oddech, zrelaksować się i poczuć swobodny klimat w plażowym wydaniu. Strefa jest zlokalizowana przed wejściem do kina Cinema City.

W Atrium Biała w Białymstoku zewnętrzna przestrzeń stolikowa powstała tuż przy strefie restauracyjnej – od strony stawów i molo. Od lipca, wzorem lat ubiegłych, zostanie powiększona o plażę i wakacyjne atrakcje dla klientów. 200 miejsc siedzących udostępni dla swoich gości CH Focus w Bydgoszczy. Tak duża strefa powstała dzięki skutecznej współpracy z najemcami gastronomicznymi, którzy dołączyli do inicjatywy wystawiając swoje stoliki. Od soboty również klienci Atrium Copernicus będą mogli wypocząć i zjeść w zewnętrznej strefie stolikowej na głównym placu, tuż przed wejściem do centrum.

W zewnętrznych strefach gastronomicznych obowiązują zasady reżimu sanitarnego – bezpieczna odległość między stolikami (co najmniej 1,5 m.) oraz limit osób.

– Gastronomia jest jednym z sektorów, które najmocniej odczuły skutki pandemii. Dlatego podejmujemy kolejną inicjatywę w ramach wsparcia naszych najemców restauracyjnych. Jest to też przedsięwzięcie uruchomione
z myślą o naszych klientach i sąsiadach centrów Atrium. Wszyscy z utęsknieniem myślimy już o powrocie do możliwej normalności, o wyjściach, spotkaniach, rozmowach, wspólnych posiłkach. Zewnętrzne strefy stolikowe są odpowiedzią na te potrzeby. Zaprojektowane zgodnie z rządowymi wytycznymi, zapewnią komfort
i bezpieczeństwo spożywania posiłków zakupionych w lokalach na terenie galerii oraz spędzania wolnego czasu ze znajomymi czy rodziną – mówi Joanna Pintal, Head of Marketing Atrium Poland Real Estate Management.

Zewnętrzne strefy stolikowe będą czynne codziennie w godzinach funkcjonowania centrów handlowych.

Źródło: Atrium European Real Estate Limited.

Polacy stawiają na ekologię, również w transporcie

Cezary Chybowski, prezes Reliance Polska

Pandemia zadała mocny cios branży dóbr luksusowych. Mimo to obronną ręką wychodzą z niej luksusowe samochody, kojarzące się z komfortem i wysoką ceną. W dobrej kondycji są też zabytkowe auta, które stanowią prestiżowy produkt inwestycyjny. Które marki  sprzedają się w Polsce najlepiej i dlaczego? Jakie są perspektywy branży na najbliższe lata?

Spis treści:
Dobra luksusowe w czasie Covid-19
Drogie samochody odporne na wirusa
Luksusowy produkt inwestycyjny

Dobra luksusowe w czasie Covid-19

Z raportu KPMG wynika, że pomimo trwania globalnej epidemii, wartość majątku gospodarstw domowych w naszym kraju na koniec I połowy 2020 roku wzrosła o 8,4 proc. i wynosiła prawie 2,4 biliona złotych. Szerząca się pandemia i jej gospodarcze skutki spowodowały jednak osłabienie rynku dóbr luksusowych. W porównaniu do roku 2019 zmniejszył się on o 4,9 proc., a jego wartość wyniosła 24 mld zł. Segmentem, który najbardziej ucierpiał na społecznej izolacji, są luksusowe hotele i SPA. Jego wartość w 2020 roku osiągnęła 748 mln zł, a więc o 50 proc. mniej niż w analogicznym czasie w roku poprzednim.
Sprzedaż luksusowej biżuterii i zegarków zmniejszyła się w porównaniu do roku 2019 aż o ⅓, osiągając wartość 376 mln zł. Spory spadek odnotował też rynek luksusowej odzieży i akcesoriów, który w ciągu roku zmniejszył się o 19,9 proc., a jego wartość równa była 2,5 mld zł. Sprzedaż luksusowego obuwia spadła o 20,7 proc. (415 mln zł), luksusowej odzieży o 20,3 proc. (1,6 mld zł), okularów o 19,4 proc., a pozostałych dodatków premium o 14,4 proc. W 2020 roku niższa o 16,6 proc. w porównaniu do 2019 roku była również wartość luksusowych kosmetyków i perfum (833 mln zł), a o 15,2 proc. zmniejszyła się sprzedaż luksusowych alkoholi. Najniższy spadek wartości odnotowały z kolei samochody luksusowe i premium. Ich sprzedaż spadła zaledwie o 1,6 proc. w relacji rok do roku (KPMG, Rynek dóbr luksusowych w Polsce. Edycja XI).
– Obecnie mamy do czynienia z lekkim spowolnieniem rynku dóbr luksusowych, wywołanym ogólnoświatowym kryzysem. Na wynik całego sektora największy wpływ ma segment luksusowych hoteli i SPA, które już od długiego czasu pozostają zamknięte. W najlepszej sytuacji są marki samochodów premium, na które popyt wciąż jest bardzo wysoki – mówi Cezary Chybowski, prezes spółki Reliance Polska, właściciel portalu inwestycyjnego Obligain. – Podobnie jak w przypadku innych kryzysów, tak i teraz największe firmy jeszcze bardziej rosną w siłę, a małe tracą na znaczeniu bądź są całkowicie eliminowane przez rynek – dodaje.

Drogie samochody odporne na wirusa
Największym segmentem dóbr luksusowych w Polsce są samochody marek premium i luksusowych. W 2020 roku zarejestrowano ich w naszym kraju 76,6 tys., a ich całkowita wartość wyniosła 16,3 mln zł. Jak podaje KPMG, w całym minionym roku sprzedano 207 samochodów uznawanych za luksusowe. Wśród nich znalazło się m.in. 58 pojazdów marki Bentley, 53 Lamborghini, 31 Maserati, 31 Ferrari, 12 samochodów marki Rolls-Royce, 9 marki McLaren, 3 samochody Morgan, i 1 Lotus.
Jeżeli chodzi o samochody klasy premium, to jak podaje IBMR Samar ich sprzedaż w 2020 roku zmniejszyła się względem analogicznego okresu jedynie o 4,63 proc. Przy czym niektóre marki odnotowały wyższe wskaźniki sprzedaży niż przed nastaniem epidemii. W tym gronie znalazła się marka Audi, która w całym ubiegłym roku sprzedała 15 602 sztuk samochodów premium, a więc o 13,25 proc. więcej niż w 2019 roku. Najczęściej kupowanym modelem był Q5 (2902 sztuki), następnie Q3 (2216 sztuk) oraz A3 (2091 sztuk). Znaczący wzrost odnotował również Lexus, którego sprzedaż względem roku 2019 zwiększyła się o 12,57 proc.
Pomimo nieznacznego spadku sprzedaży, liderem marek premium pozostaje Mercedes. Koncern ten zarejestrował w ubiegłym roku 19 653 pojazdy, a więc o 6,74 proc. mniej niż w 2019. Najlepiej sprzedawała się klasa A (2808 sztuk), na drugim miejscu GLC (2078 sztuk) oraz GLE (1953 sztuki). Równie popularną marką premium jest BMW. W 2020 roku zarejestrowano takich samochodów 18 290 (spadek o 11,64 proc. r./r.). Najbardziej popularne modele to BMW serii 3 (3465 sztuk), X3 (2262 sztuki) oraz BMW X5 (2241 sztuk). W 2020 roku na wysokim poziomie utrzymywała się też sprzedaż Volvo, w ciągu roku sprzedano 10 926 sztuk, a więc zaledwie o 0,45 proc. mniej niż przed rokiem. Największym zainteresowaniem cieszył się model XC60 (4533 sztuki), następnie XC40 (2482 sztuki) i XC90 (1099 sztuk). (Dane IBMAR Samar).
– W Polsce mieszka coraz więcej osób zamożnych, które stać na zakup samochodów klasy premium czy nawet tych uznawanych za kategorię luksusową. Wciąż największą popularnością cieszą się auta marki Mercedes i BMW, które wielu kojarzą się z niezawodnością, wyjątkowym designem oraz prestiżem, a przy tym ich najtańsze modele są już w zasięgu ręki wielu Polaków. Sądzę, że w perspektywie najbliższych lat rynek tego typu samochodów będzie w naszym kraju coraz silniejszy. Pandemia pokazała nam, że najdroższe dobra luksusowe w czasie kryzysu mają się wyjątkowo dobrze i są odporne na wszelkiego typu zawirowania – zwraca uwagę Cezary Chybowski.

zdjęcie mercedes

Luksusowy produkt inwestycyjny
Poczucie prestiżu daje nie tylko kupowanie najnowszych modeli marek luksusowych dostępnych w salonach. Prestiż to przede wszystkim unikatowość danego egzemplarza, trudność jego pozyskania i oczywiście odpowiednio wysoka cena, świadcząca o tym, że na zakup danego auta mogą pozwolić sobie wyłącznie osoby wyjątkowo zamożne.  Knight Frank Luxury Investment Index podaje, że w ciągu 10 lat (lata 2008-2018) inwestowanie w zabytkowe samochody przynosiło najwyższy dochód spośród innych alternatywnych źródeł aktywów równy 334 proc., co dawało roczny zwrot na poziomie 16 proc.

Jak czytamy w najnowszym raporcie Knight Frank, po dość powolnym 2019, gdy wartość indeksu obliczanego dla klasycznych samochodów spadła o 7 proc., rok 2020 r. pomimo pandemii przyniósł wzrost indeksu o 6 proc., a najlepiej sprzedającym się autem było Ferrari. Z danych firmy Hagerty wynika, że najdroższy wylicytowany w ubiegłym roku pojazd to Bugatti Type 59 Sports z 1934 roku, który został sprzedany za około 46,74 mln zł. Drugie miejsce zajął Bugatti Type 57S Atalante z 1937 roku, sprzedany za ok. 38,5 mln zł. W czołówce znalazł się też Bugatti Type 55 Super Sport z 1932 roku, nabyty za około 26,2 mln zł.

– W porównaniu do innych rynków europejskich w Polsce inwestowanie w zabytkowe modele samochodów rozpoczęło się ze znacznym opóźnieniem, dlatego wciąż jest to w naszym kraju rynek młody, ale dynamicznie rozwijający się. Najlepiej sprzedającymi się markami są zabytkowe modele mercedesa i jaguary – mówi Cezary Chybowski, właściciel portalu inwestycyjnego Obligain. – Pomimo tego, że klasyczne auta należą do inwestycji, które mogą przynieść oczekiwaną stopę zwrotu, są to inwestycje wysokiego ryzyka – na tym trzeba się po prostu znać, aby nie paść ofiarą oszustwa. Do najważniejszych parametrów, które służą określeniu wartości zabytkowego samochodu, należą m.in. prestiż danej marki, wyjątkowość konkretnego egzemplarza, rok produkcji, liczba wyprodukowanych sztuk, stopień oryginalności czy przebieg auta. Na cenę wpływa również historia danego modelu. Jeżeli należał kiedyś do znanej osobistości, jego wartość automatycznie rośnie. Nie bez znaczenia pozostaje również obecność w kulturze popularnej. Pojawienie się konkretnego modelu auta w znanej produkcji filmowej, może kilkakrotnie podnieść jego wartość. Inwestując w samochody klasyczne, trzeba pamiętać też o tym, że jest to inwestycja emocjonalna, która przede wszystkim ma sprawiać nam przyjemność i cieszyć oko. Takiego auta nie można trzymać zamkniętego w garażu, należy z niego korzystać, aby jego stan nie uległ pogorszeniu, a tym samym, aby z upływem czasu nie stracił na wartości – dodaje.

 

Źródło: Obligain.

Przed Halą Koszyki ruszyło wielkie odliczanie do otwarcia gastronomii

koszyki
W poniedziałek przed Halą Koszyki, w samym centrum Warszawy, stanął wielki zegar odmierzający czas do symbolicznego otwarcia polskiej gastronomi. Odliczanie potrwa do północy z piątku na sobotę, kiedy to po trwającym ponad pół roku zamknięciu swoje ogródki otworzą restauracje i bar działające w Hali Koszyki.

Już od soboty, 15 maja, restauratorzy i wszyscy miłośnicy dobrego jedzenia będą mogli wreszcie odetchnąć – tego dnia bowiem w całej Polsce otworzą się ogródki restauracyjne. Nie inaczej będzie w Hali Koszyki. Swoje specjały będą oferować najlepsze warszawskie restauracje, takie jak Sobremesa, Ćma czy Port Royal, a o wspaniałe drinki i napoje zatroszczy się kultowy Bar Koszyki. Menu zacznie być serwowane już minutę po północy!

15 maja to dzień wyczekiwany nie tylko przez całą branżę gastronomiczną, ale również przez nas wszystkich, tak bardzo spragnionych możliwości wyjścia z domu, spotkania się z bliskimi na mieście przy wspólnym stoliku w ulubionej restauracji, barze czy kawiarni. Otwarcie ogródków restauracyjnych to również wspaniała wiadomość dla restauratorów Hali Koszyki i ich pracowników. Już teraz widać wśród wszystkich ekip nową energię i optymizm na myśl o gościach, którzy nas odwiedzą. To dlatego postanowiliśmy ten wielki moment uczcić, a że Koszyki zawsze słynęły z nieszablonowych pomysłów, to i tym razem chcieliśmy pozytywnie zaskoczyć. Serdecznie zapraszamy przed Halę Koszyki w piątek o godz. 23.45, gdzie na gości będzie czekać nie tylko wspaniała atmosfera, ale również niezwykła iluminacja, która rozbłyśnie na fasadzie budynku. O północy bar i restauracje zaczną serwować to, co najlepsze, a my będziemy mogli zacząć się bawić tej nocy dobrze i odpowiedzialnie.

Piotr Krowicki, Retail Marketing Manager w Globalworth Poland

Hala Koszyki została wzniesiona ponad 100 lat temu przy ulicy Koszykowej w Warszawie na terenie ówczesnego folwarku Koszyki. Zaprojektowana w secesyjnym stylu przez architekta Juliusza Dzierżanowskiego, dopiero jesienią 2016 roku wróciła na mapę miasta jako wyjątkowy punkt towarzyski i kulinarny, gdzie można zjeść w kilkunastu restauracjach i barach lub kupić produkty spożywcze do domu. Kompleks obejmuje 16 000 mkw. powierzchni biurowej i 6 500 mkw. powierzchni handlowej. Właścicielem i zarządcą Hali Koszyki jest Globalworth Poland.
Źródło: Globalworth Poland.

Sprzedaż detaliczna w marcu przewyższyła oczekiwania

s-624-x
Skala odbicia sprzedaży detalicznej w cenach stałych w marcu 2021 r. zaskoczyła analityków osiągając wartość o 15,2% wyższą niż przed rokiem, wynika z podsumowania pierwszego kwartału 2021 r. na rynku nieruchomości handlowych przygotowanego przez międzynarodową firmę doradczą Cushman & Wakefield. Pierwszy kwartał 2021 r. to także wzmożony udział sprzedaży online, szczególnie w grupie produktów tekstylnych oraz sprzedaży w sklepach wyspecjalizowanych.

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w marcu 2021 r. była wyższa niż przed rokiem o 15,2% (wobec spadku o 8,9% w marcu 2020 r.). Wprawdzie punktem odniesienia do marcowych danych GUS (liczonych rok do roku) jest marzec 2020, czyli czas najtwardszego lockdownu, jednak skala odbicia zaskoczyła analityków. W porównaniu z lutym 2021 r. miał miejsce wzrost sprzedaży detalicznej o 15,0%. W okresie styczeń-marzec 2021 r. sprzedaż wzrosła r/r o 1,2% (wobec wzrostu o 0,8% w 2020 r.).

W styczniu i w marcu 2021 r., czyli w miesiącach, w których mieliśmy do czynienia z ograniczeniami w funkcjonowaniu handlu stacjonarnego udział sprzedaży online wyniósł odpowiednio 9,8% i 9,5%. W lutym 2021 r. wskaźnik ten spadł do poziomu 8,6%.

Największą popularnością sprzedaży internetowej w dalszym ciągu cieszą się podmioty z grup „tekstylia, odzież, obuwie” oraz „prasa, książki oraz sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach”. Najmniej popularne pozostają zakupy online produktów spożywczych, napojów i wyrobów tytoniowych.

Źródło: Cushman & Wakefield.