Przed Halą Koszyki ruszyło wielkie odliczanie do otwarcia gastronomii

koszyki
W poniedziałek przed Halą Koszyki, w samym centrum Warszawy, stanął wielki zegar odmierzający czas do symbolicznego otwarcia polskiej gastronomi. Odliczanie potrwa do północy z piątku na sobotę, kiedy to po trwającym ponad pół roku zamknięciu swoje ogródki otworzą restauracje i bar działające w Hali Koszyki.

Już od soboty, 15 maja, restauratorzy i wszyscy miłośnicy dobrego jedzenia będą mogli wreszcie odetchnąć – tego dnia bowiem w całej Polsce otworzą się ogródki restauracyjne. Nie inaczej będzie w Hali Koszyki. Swoje specjały będą oferować najlepsze warszawskie restauracje, takie jak Sobremesa, Ćma czy Port Royal, a o wspaniałe drinki i napoje zatroszczy się kultowy Bar Koszyki. Menu zacznie być serwowane już minutę po północy!

15 maja to dzień wyczekiwany nie tylko przez całą branżę gastronomiczną, ale również przez nas wszystkich, tak bardzo spragnionych możliwości wyjścia z domu, spotkania się z bliskimi na mieście przy wspólnym stoliku w ulubionej restauracji, barze czy kawiarni. Otwarcie ogródków restauracyjnych to również wspaniała wiadomość dla restauratorów Hali Koszyki i ich pracowników. Już teraz widać wśród wszystkich ekip nową energię i optymizm na myśl o gościach, którzy nas odwiedzą. To dlatego postanowiliśmy ten wielki moment uczcić, a że Koszyki zawsze słynęły z nieszablonowych pomysłów, to i tym razem chcieliśmy pozytywnie zaskoczyć. Serdecznie zapraszamy przed Halę Koszyki w piątek o godz. 23.45, gdzie na gości będzie czekać nie tylko wspaniała atmosfera, ale również niezwykła iluminacja, która rozbłyśnie na fasadzie budynku. O północy bar i restauracje zaczną serwować to, co najlepsze, a my będziemy mogli zacząć się bawić tej nocy dobrze i odpowiedzialnie.

Piotr Krowicki, Retail Marketing Manager w Globalworth Poland

Hala Koszyki została wzniesiona ponad 100 lat temu przy ulicy Koszykowej w Warszawie na terenie ówczesnego folwarku Koszyki. Zaprojektowana w secesyjnym stylu przez architekta Juliusza Dzierżanowskiego, dopiero jesienią 2016 roku wróciła na mapę miasta jako wyjątkowy punkt towarzyski i kulinarny, gdzie można zjeść w kilkunastu restauracjach i barach lub kupić produkty spożywcze do domu. Kompleks obejmuje 16 000 mkw. powierzchni biurowej i 6 500 mkw. powierzchni handlowej. Właścicielem i zarządcą Hali Koszyki jest Globalworth Poland.
Źródło: Globalworth Poland.

Sprzedaż detaliczna w marcu przewyższyła oczekiwania

s-624-x
Skala odbicia sprzedaży detalicznej w cenach stałych w marcu 2021 r. zaskoczyła analityków osiągając wartość o 15,2% wyższą niż przed rokiem, wynika z podsumowania pierwszego kwartału 2021 r. na rynku nieruchomości handlowych przygotowanego przez międzynarodową firmę doradczą Cushman & Wakefield. Pierwszy kwartał 2021 r. to także wzmożony udział sprzedaży online, szczególnie w grupie produktów tekstylnych oraz sprzedaży w sklepach wyspecjalizowanych.

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w marcu 2021 r. była wyższa niż przed rokiem o 15,2% (wobec spadku o 8,9% w marcu 2020 r.). Wprawdzie punktem odniesienia do marcowych danych GUS (liczonych rok do roku) jest marzec 2020, czyli czas najtwardszego lockdownu, jednak skala odbicia zaskoczyła analityków. W porównaniu z lutym 2021 r. miał miejsce wzrost sprzedaży detalicznej o 15,0%. W okresie styczeń-marzec 2021 r. sprzedaż wzrosła r/r o 1,2% (wobec wzrostu o 0,8% w 2020 r.).

W styczniu i w marcu 2021 r., czyli w miesiącach, w których mieliśmy do czynienia z ograniczeniami w funkcjonowaniu handlu stacjonarnego udział sprzedaży online wyniósł odpowiednio 9,8% i 9,5%. W lutym 2021 r. wskaźnik ten spadł do poziomu 8,6%.

Największą popularnością sprzedaży internetowej w dalszym ciągu cieszą się podmioty z grup „tekstylia, odzież, obuwie” oraz „prasa, książki oraz sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach”. Najmniej popularne pozostają zakupy online produktów spożywczych, napojów i wyrobów tytoniowych.

Źródło: Cushman & Wakefield.

COVID-owa obniżka czynszów w galeriach jednak możliwa. I to ze skutkiem wstecznym. Czy czeka nas batalia sądowa między właścicielami centrów handlowych a najemcami?

pariwat-srisuwan-mFO6LqZkZds-unsplash

W dniu 7 maja ukazał się długo oczekiwany projekt nowelizacji tzw. Ustawy COVID-owej. Dowiedzieliśmy się z niego, że nowe brzmienie art. 15ze będzie jednak działać wstecz. Zasady tej retroakcji zostały określone w sposób zdecydowany. Branżę czeka burzliwy okres. Można spodziewać się lawiny pozwów – analizuje Diana Kalita – Knapczyk z kancelarii prawnej Causa Finita.

Spis treści:
Lawina pozwów sądowych w branży?
Trudne rozliczenia

Co przewidują nowe przepisy? Otóż ci najemcy, którzy mieli umowy najmu zawarte przed 14 marca 2020 r. oraz na podstawie przepisów art.15ze ustawy w dotychczasowym brzmieniu złożyli oferty ich przedłużenia, będą mogli – w terminie 14 dni od wejścia w życie nowelizacji – złożyć oświadczenia o wycofaniu wcześniej złożonych ofert. Wysokość wszystkich świadczeń (a więc również opłat eksploatacyjnych) ulegnie wówczas korekcie ze skutkiem wstecznym. Za okresy poprzednich lock-downów należeć się więc będzie jedynie 20% należności. Natomiast przez trzy następne miesiące, opłaty podlegać będą podlegać dalszej, 50%-towej obniżce.

Lawina pozwów sądowych w branży?

Przepisy nie mówią, czy możliwość wycofania ofert będzie dotyczyć tylko ofert na zasadach stricte ustawowych. Czy może odnosić się będzie również do ofert złożonych na zasadach ogólnych i zaakceptowanych przez wynajmujących? Nie wiadomo też, co stanie się z tysiącami już zawartych aneksów do umów najmu. Najemcy chcieli je podpisywać, bo nie byli zadowoleni z aktualnych przepisów COVID-owych. Teraz wygląda na to, że się pospieszyli. Czy po wejściu w życie nowelizacji będą mogli uchylać się od ich skutków prawnych?

Aby sprawa nie pachniała skandalem, autorzy projektu zdecydowali się zapewnić stronom sądową drogę oznaczenia świadczeń w innej wysokości. Będzie to mogło mieć miejsce, jeżeli ustawowa obniżka byłaby połączona z nadmiernymi trudnościami albo groziła rażącą stratą. Projekt nowelizacji odsyła tu wprost do art. 375¹KC. i stanowi dla wynajmujących swoisty chichot losu, gdyż dotychczas to oni w takich sprawach byli przecież pozwanymi. I zaciekle obniżkom oponowali. Teraz sami mogą występować z pozwami. Pojawia się jednak pytanie o praktyczny sens tej regulacji. Średni czas trwania sprawy gospodarczej w naszym kraju to przecież 13 miesięcy. W jednej instancji.

Trudne rozliczenia

Największą wadą nowelizacji jest to, że jest co najmniej o rok spóźniona. Od 14 miesięcy najemcy prowadzili z wynajmującymi twarde negocjacje dotyczące czynszów i opłat. Uzgodniony konsensus starano się przedstawiać inwestorom jako racjonalny. Nie da się ukryć, że przepisy COVID-owe jawiły się jako bardziej korzystne dla właścicieli centrów. Z drugiej jednak strony tłumaczono to samą naturą nieruchomości. W stosunku do wniesionego kapitału, można na nich mniej zarobić, ale też mniej stracić. A kiedy już zaszczepiono prawie 15 milionów Polaków, otwarto – tym razem raczej na dobre – centra handlowe a branża zaczęła otrząsać się z przebytej traumy, pojawiają się przepisy będące zaproszeniem do nowej wojny.
Nie wiadomo, czy i w jakim kształcie przepisy wyjdą z Parlamentu. Jeżeli jednak wejdą w życie, kwadraturą koła naszych czasów pozostanie, jak w tych okolicznościach rozliczyć już zapłacone przez najemców kwoty za okresy lock-downów. Umowy najmu zabraniają przecież potrącania roszczeń najemców z bieżących płatności na rzecz galerii. Na pewno nikogo nie powinno teraz dziwić, jeżeli najemcy zaczną masowo wstrzymywać się z regulowaniem czynszów i innych opłat. W końcu wygląda na to, że niedługo będzie sporo wzajemnych pretensji do rozliczenia.

mat.pras.

Pierwszy kwartał 2021 pod znakiem małych centrów handlowych, nowych trendów i e-commerce

mall galeria
Branża handlowa w 2021 r. stanęła przed kolejnym wyzwaniem: rząd planował wprowadzić nową formę pomocy dla sklepów i lokali usługowych: 80 procentową obniżkę czynszu podczas zamknięcia sklepów w galeriach handlowych oraz 50 procentową przez trzy miesiące po jego zakończeniu. Po kilku tygodniach niepewności plany te zostały wstrzymane co jest pozytywnym sygnałem dla Właścicieli galerii handlowych, którzy ponoszą nie tylko koszty funkcjonowania obiektów pomimo znacznych ograniczeń w ich funkcjonowaniu ale również muszą podołać zobowiązaniom kredytowym.

Nowe, proponowane przez rząd przepisy mogły doprowadzić właścicieli galerii handlowych do niewypłacalności. Nieruchomości handlowe zazwyczaj w 70-80% są finansowane z kredytów bankowych, a umowy najmu są zabezpieczeniem spłacanych kredytów. W wyniku proponowanych zmian w umowach poszkodowani byli wszyscy właściciele centrów handlowych o powierzchni przekraczającej 2 000 m kw., zarówno inwestorzy zagraniczni, jak i firmy z rodzimym kapitałem. Według danych PRCH szacowana wartość zadłużenia branży handlowej wynosi obecnie ok 90 mld PLN.

Regulacja wysokości stawek czynszu ingeruje w swobodę kształtowania umów między podmiotami prywatnymi. Centra handlowe to system naczyń powiązanych – wsparcie jednej strony i przerzucenie większości kosztów na drugą stronę, będzie miało wpływ na pozostałych uczestników tego łańcucha: banki, dostawców, firmy świadczące usługi dla centrów handlowych, a w konsekwencji dla tych samych najemców, którzy dziś będą korzystać z tego pakietu pomocowego.

Fabrice Paumelle, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych, BNP Paribas Real Estate Poland

W I kwartale 2021 r. do użytku oddano jedynie 66 600 m kw. nowej powierzchni handlowej. W strukturze nowej podaży dominują wielkopowierzchniowe obiekty handlowe (54% nowej powierzchni), głównie dzięki otwarciu pod szyldem Castorama trzech byłych obiektów Tesco (Tychy, Ruda Śląska i Starogard Gdański). Z kolei udział parków handlowych w nowej powierzchni stanowi ok. 35% za sprawą otwarcia: Pasażu Warmińskiego w Lidzbarku Warmińskim, Aura Park Nakło nad Notecią oraz Atut Bielany w Krakowie. Rośnie udział parków handlowych w nowej podaży, obserwujemy natomiast mniejszą aktywność związaną z rozwojem i przebudową centrów handlowych, które przestały być dominującym formatem rozwijanym na rynku handlowym w Polsce. Sytuacja ta jest związana z trudną sytuacją centrów wywołaną pandemią COVID – 19. Z uwagi na duże nakłady inwestycyjne potrzebne do realizacji prac modernizacyjnych, inwestorzy na razie zachowują ostrożność w prowadzeniu takich działań.
W budowie pozostaje ok. 390 000 m kw. z terminem oddania do końca 2021 r.

Wśród obiektów w budowie dominują małe i średnie centra handlowe oraz parki handlowe, ponad 53% powierzchni zlokalizowane jest w miastach do 50 tys. mieszkańców, a tylko 14% w największych aglomeracjach. Udział parków handlowych w zasobach powierzchni handlowej rośnie z każdym rokiem, a nowa rzeczywistość COVID-19 pokazała, że ten format pozostaje odporny na skutki kryzysu. Na koniec I kwartału 2021 r. parki handlowe stanowiły 40% powierzchni pozostającej w budowie. W formacie tym dominują małe projekty o powierzchni najmu 5 000 – 10 000 mkw., zlokalizowane w miastach poniżej 100 000 mieszkańców. Rozwój tego segmentu jest konsekwencją ekspansji sieci dyskontowych, rozwijających się głównie w formatach małych centrów i wygodnych parków handlowych, w miastach do 100 tys. mieszkańców.

Małgorzata Fibakiewicz, Dyrektor Działu Business Intelligence Hub & Consultancy, BNP Paribas Real Estate Poland

I kw. 2021 r. upłynął również pod znakiem uruchomienia długo wyczekiwanej polskiej platformy Amazon.pl. Pomimo niepewnej sytuacji panującej na rynku handlowym w Polsce, cztery nowe marki zadebiutowały w I kw. 2021 r.: DentalPro Clinic z Włoch, Duxiana ze Szwecji i Rolf Benz z Niemiec oraz polska sieć hard dyskontów – Vollmart. Pozycja dyskontów w Polsce, zarówno spożywczych jak i niespożywczych, od lat stale rośnie, a pandemia tylko wzmocniła ten wzrostowy trend. Nawyki zakupowe konsumentów w czasie pandemii mocno przesunęły się w stronę sieci, a ponieważ kolejne lockdowny są trudne do przewidzenia, stąd też dyskonty niespożywcze zmierzają do uruchomienia sprzedaży on-line. Jako pierwsze na ten krok zdecydowało się Pepco, ogłaszając w lutym 2021 r. plany uruchomienia e-sprzedaży.
W centrach handlowych, w dużej mierze dzięki elastycznym umowom najmu, coraz częściej pojawiają się sklepy typu pop-up. Sklepy tymczasowe to atrakcyjna propozycja dla rozwijających się marek, a także sposób na obniżenie poziomu pustostanów w obiekcie handlowym. Centra handlowe decydują się również na wynajęcie powierzchni sklepom typu second-hand. W dobie wciąż zwiększającej się świadomości ekologicznej społeczeństwa, nadawanie drugiego życia przedmiotom jest trendem, który będzie się rozwijał w przyszłości.
Udział e-commerce w sprzedaży detalicznej przed pandemią oscylował w Polsce w granicach 5%-6%. W wyniku kolejnych obostrzeń nakładanych na branżę i wielu tygodni zakazu handlu drogą stacjonarną, dla wielu sklepów handel internetowy był jedynym kanałem dystrybucji. Udział sprzedaży internetowej w sprzedaży detalicznej ogółem w Polsce spadł z 9,8% w styczniu do 8,6% w lutym, kiedy to otwarto centra handlowe dla kupujących, jednakże jego udział nadal pozostaje znacznie wyższy, niż miało to miejsce w 2019 r. Pandemia pokazała jednocześnie, że handel stacjonarny nie zniknie i wciąż wielu Polaków jest przywiązanych do tradycyjnego modelu sprzedaży, o czym świadczyć może wyraźne wyhamowanie dynamiki sprzedaży online wraz z kończącymi się kolejnymi lockdownami i luzowaniem obostrzeń w działalności centrów handlowych.
I kwartał 2021 r. na rynku inwestycyjnym w sektorze nieruchomości handlowych zakończył się bardzo dobrym wynikiem.

Łączna wartość nieruchomości handlowych objętych transakcją w tym okresie osiągnęła prawie 190 mln EUR, co jest najlepszym wynikiem zaobserwowanym w I kwartale roku na przestrzeni ostatnich 5-6 lat. Największą transakcją odnotowaną w I kwartale 2021 r. było kupno przez EPP czterech obiektów handlowych M1 (Olsztyn, Tychy, Opole i Kielce). Była to ostatnia transza aktywów Chariot Top Group na podstawie umowy podpisanej w 2018 r. Z kolei prawie 20% aktywów handlowych dotyczyło obiektów należących poprzednio do Tesco. Biorąc pod uwagę ograniczenia w funkcjonowaniu dużych obiektów handlowych w Polsce, zmianę zachowania konsumentów oraz rozkwit zakupów lokalnych, na celowniku inwestorów w kolejnych miesiącach pozostaną parki handlowe i centra codziennych zakupów, jako aktywa o największej płynności.

Mateusz Skubiszewski, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Źródło: BNP Paribas Real Estate Poland.

Inwestorzy i najemcy uważni. Na boom na rynku biurowym jeszcze poczekamy

Mikołaj Laskowski
Oczekiwany przez wielu ekspertów powrót do normalności na rynku biurowym w Warszawie nie miał jeszcze miejsca. W pierwszych miesiącach 2021 r. na rynku stołecznym wynajęto 109 tys. m kw. powierzchni biurowej, czyli ok. 20% mniej niż w analogicznym okresie 2020 r. Skutki trwającej już rok pandemii są zauważalne i przejawiają się choćby niższą aktywnością deweloperów, którzy wstrzymują się z rozpoczęciem nowych projektów. Dla większości najemców kluczowym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o najmie powierzchni pozostaje elastyczność (zarówno w kontekście okresu najmu, podnajmu w trakcie obowiązywania umowy, jak i możliwości rezygnacji z części powierzchni lub jej powiększenia w przypadku zaistnienia takiej potrzeby).

W I kwartale 2021 roku na stołeczny rynek dostarczono około 167 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej w ośmiu nowych projektach. W rezultacie całkowita podaż nowoczesnych zasobów biurowych w stolicy przekroczyła poziom 6 mln m kw. Do największych inwestycji dostarczonych na rynek w tym okresie były: Skyliner, zrealizowany przez Karimpol (48,5 tys. m kw.) oraz kolejny etap Generation Park Y – wieża (44,2 tys. mkw.), zrealizowany przez Skanska Property Poland. Obie inwestycje powiększyły istniejące zasoby biurowe strefy Centrum. Ponadto pozwolenie na użytkowanie otrzymały: Forest Kampus (19,7 tys. mkw., w strefie Centrum), kolejne dwa budynki (M oraz N) kompleksu Koneser (17,7 tys. mkw., w strefie Wschód), II etap kompleksu Moje Miejsce (15,2 tys. mkw., w strefie Mokotów), X20 (13,7 tys. mkw., w strefie Mokotów) oraz pierwszy budynek kompleksu Baletowa Business Park (8 tys. mkw., w korytarzu Puławskiej).

Boom deweloperski w sektorze biurowym obserwowany od kilku lat w czasie pandemii zwolnił. Sytuacja w I kwartale charakteryzowała się zachowawczą aktywnością zarówno deweloperów, jak i najemców. Ci pierwsi ponownie analizowali decyzję o rozpoczęciu nowych inwestycji lub analizują nadal scenariusz oddalenia w czasie ich rozpoczęcia – w okresie od stycznia do końca marca 2021 r. nie rozpoczęto budowy żadnego projektu biurowego w stolicy. Wolumen powierzchni w budowie jest obecnie najniższy od dekady – 430 tys. m kw., z czego około połowa zasobów ma zostać dostarczona na rynek do końca tego roku. Najemcy natomiast uważnie obserwowali rynek oraz sytuację we własnych organizacjach. Analizowane były aspekty wdrożenia modelu pracy hybrydowej. Każda z firm podejmuje indywidualne decyzje po przeprowadzeniu własnych wnikliwych analiz bieżącej oraz przyszłej sytuacji organizacji. Dziś praca ta przynosi efekt, widzimy coraz więcej konkretnych rozwiązań planowanych przez najemców, a tym samym idące za tym decyzje co do przyszłości własnych powierzchni biurowych.

Mikołaj Laskowski, Head of Office Agency, BNP Paribas Real Estate Poland

Wzrost podaży w I kwartale idzie w parze z mniejszą aktywnością najemców, którzy wynajęli 109 tys. m kw. powierzchni. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku oznacza to spadek o 21% i jest to najniższa kwartalna wartość na przestrzeni ostatnich lat. Największym zainteresowaniem najemców w I kwartale 2021 roku cieszyły się strefy Mokotów oraz Centrum. W strukturze popytu w okresie od stycznia do końca marca 2021 roku najwyższy udział przypadł nowym umowom – 66% (włączając 11%, które stanowiły umowy przednajmu). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 32% zarejestrowanego popytu, a ekspansje – 2%. Do największych transakcji najmu w tym kwartale należały: umowa przednajmu Zarządu Transportu Miejskiego w Fabryce PZO na 9800 m kw., renegocjacja umowy na 7500 m kw. przez Credit Suisse w Atrium 2 oraz odnowienie umowy przez Royal Bank of Scotland na 5700 m kw. w Wiśniowy Business Park. Najbardziej aktywne sektory w Warszawie to usługi finansowe, produkcja oraz usługi konsumenckie.

Absorpcja powierzchni biurowej w I kwartale 2021 r. spadła o ponad 60% w porównaniu z poprzednim kwartałem i wynosi obecnie 22 600 m kw., co potwierdza mocną pozycję warszawskiego rynku. Jednocześnie możemy zauważyć mniejszą dynamikę przyrostu ofert podnajmu, których aktualnie w Warszawie jest około 120 tys. m kw.

Klaudia Okoń, Konsultant, BNP Paribas Real Estate Poland

W I kwartale tego roku poziom pustostanów wzrósł do 11,4% (12,2% w strefach centralnych i 10,9% poza centrum). W ciągu kwartału współczynnik pustostanów w Warszawie wzrósł o 1,5 p.p., natomiast w ciągu roku, czyli w okresie trwania pandemii, aż o 3,9 p.p. Największy wzrost współczynnika odnotowano w strefach centralnych, co bezpośrednio skorelowane jest z wysokim wolumenem nowej podaży w tym obszarze. W sumie w stolicy dostępnych jest ponad 691 tys. m kw. biur.
Stawki czynszów w Warszawie wahają się od 16,75 do 22 EUR m kw. na miesiąc. W lokalizacjach poza centrum ten koszt spada do 12,5-14,5 EUR m kw. miesięcznie, natomiast w najlepszych centralnych lokalizacjach czynsz waha się od 22,5 do 24,5 EUR m kw. za miesiąc. W centralnych lokalizacjach można zauważyć niewielkie korekty czynszu, sięgające 0,5 EUR, porównując z poprzednim kwartałem.

Bieżący rok będzie stał pod znakiem powrotu pracowników do biur. Przed branżą biurową stoi wyzwanie polegające na ponownym rozpoczęciu pracy w przestrzeniach biurowych. To co było oczywiste przez ostatnie 25 lat, czyli praca w biurze, dziś zyskuje nowy wymiar. Hybrydowy model pracy, który zapowiada wiele firm, umożliwi rozgęszczenie stanowisk pracy w biurach. Dzięki temu pracownik zyska przestrzeń do bardziej komfortowej i cichej pracy, dostosowanej do jego zadań, zapewniając jednocześnie bezpieczny dystans. Praca w biurze stworzy również nowe warunki do współpracy zespołowej i pracy kreatywnej oraz do mniej formalnych interakcji między pracownikami jakich nam wszystkim tak bardzo brakuje.

Agnieszka Żygieło, Senior Consultant, BNP Paribas Real Estate Poland.

Źródło: BNP Paribas Real Estate Poland.

Do jakich miejsc wrócą najchętniej mieszkańcy Wrocławia po zniesieniu obostrzeń?

1200x628_jakdojade_powroty_press_2
Jakdojade partnerem powrotów – marka zleciła badania związane z odmrażaniem gospodarki i powrotami do „normalności”.

Wrocławianie chcą powrotu na Rynek i jego okolice, do Zoo i Aquaparku oraz na Wyspę Słodową. Brakuje im swobodnego korzystania z pubów i restauracji, spotkań z przyjaciółmi bez ograniczeń oraz korzystania z dóbr kultury i wyjazdów turystycznych. W badaniu przeprowadzonym na zlecenie Jakdojade sprawdzono, do czego chcą wrócić mieszkańcy największych miast Polski i jak pandemia zmieniła ich dotychczasowe nawyki. W ujęciu całościowym Polacy chcieliby wrócić do przemieszczania się bez maseczek. Spotkań z rodziną bez ograniczeń najbardziej brakuje osobom powyżej 65 roku życia. Z kolei osoby w wieku 25 – 34 lat najbardziej chciałyby wrócić do restauracji i pubów. Wyniki pokazują, że 30% Polaków zrezygnowało lub rzadziej korzysta z komunikacji miejskiej w trakcie pandemii, natomiast jak podaje firma – sprzedaż biletów w jej aplikacji wzrosła o 33,71% w porównaniu z 2019 rokiem.

W marcu 2020 roku ogłoszono w Polsce stan zagrożenia epidemicznego spowodowany wirusem COVID-19. Od tego czasu wielokrotnie wprowadzano i znoszono różne restrykcje, a w naszej codzienności na stałe zagościł reżim sanitarny. Powolne odmrażanie gospodarki to dobry pretekst do podsumowania kondycji i tęsknot Polaków. Badanie zlecone zostało przez Jakdojade – aplikację mobilną i serwis internetowy służący do kompleksowego planowania podróży komunikacją miejską.
Jak wynika z raportu, przemieszczania się bez maseczek chce aż 81% kobiet i 70% mężczyzn. Również więcej kobiet (71%) chce powrotu do osobistych wizyt lekarskich oraz do nauki stacjonarnej w szkole i na uczelni (18%). Takich różnic badanie wskazuje więcej – mężczyźni chętniej wróciliby do udziału w meczach i wydarzeniach sportowych, kobiety zaś w festiwalach, koncertach i targach gastronomicznych. 20% procent Polaków tęskni do swobodnej celebracji wydarzeń religijnych, zaś 44% badanych chce swobodnego korzystania z galerii handlowych. Co ciekawe, tylko 7% ankietowanych chce powrotu do biura i pracy stacjonarnej.

W obszarze emocji najmniej Polakom brakuje gwaru w pracy, złapania za rękę na randce, a najbardziej poczucia bezpieczeństwa (49%) i odwiedzin u kogoś w domu (40%). Znaczenie mają także drobne gesty – do podawania ręki na przywitanie tęskni 41% respondentów, a do uśmiechania się do przechodniów aż 33%. Nie dziwi fakt, że osobom po 65 roku życia najbardziej ze wszystkich badanych brakuje przytulania bliskich. To właśnie ta grupa przez większość pandemii była najbardziej zagrożona i tym samym odizolowana od bliskich.

W badaniu zapytano również, do których miejsc najbardziej chcą wrócić mieszkańcy największych polskich miast. Najczęściej wskazywano starówki, rynki i okolice, czyli miejsca, które przed pandemią tętniły życiem. Pytanie zadano mieszkańcom Warszawy, Wrocławia, Katowic, Trójmiasta, Lublina, Łodzi, Krakowa, Poznania, Szczecina, Bydgoszczy i Torunia.

– Przygotowany na zlecenie Jakdojade raport odzwierciedla aktualną sytuację społeczną, w której wielu z utęsknieniem czeka na moment, kiedy będzie można wrócić do dawnego stylu życia, bez ograniczeń. Jakdojade chce towarzyszyć Polakom w powrotach do normalności i do ich ulubionych miejsc tak, jak robiliśmy to dotychczas – mówi Bartosz Burek CEO Jakdojade. – Najważniejsze jest dla nas zapewnienie wsparcia w bezpiecznych dojazdach do pracy, uczelni, wszędzie tam, gdzie Polacy podróżują. W trosce o naszych użytkowników parę tygodni po rozpoczęciu pandemii wprowadziliśmy w aplikacji funkcję pokazującą natężenie ruchu na przystankach, która w połączeniu z możliwością zakupu biletów przez aplikację ułatwia zachowanie bezpiecznego dystansu społecznego między pasażerami – dodaje Bartosz Burek.

Nowym sposobem spędzania czasu w dobie pandemii stało się spacerowanie. 1/4 ankietowanych deklaruje, że częściej niż przed pandemią chodzi pieszo lub spaceruje. Po zniesieniu ograniczeń Polacy chcą utrzymać ten trend: mieć większy kontakt z naturą, spędzać więcej czasu na powietrzu i prowadzić zdrowy tryb życia, 1/3 z nich deklaruje także chęć powrotu do siłowni.

Jak zmieniły się nawyki związane z transportem?

Jakdojade zauważa, że zmieniły się nawyki związane z transportem. Badanie pokazuje, że do swobodnego korzystania z transportu publicznego chce wrócić 29% ankietowanych. Mimo, że liczba użytkowników komunikacji miejskiej spadła w 2020 r. (22% Polaków korzysta z niej rzadziej, a 8% całkowicie zrezygnowało), to mocno wzrósł rynek zakupów biletów mobilnych, co może wynikać z faktu, że pasażerowie poszukują bezkontaktowych sposobów ich zakupu. Jak podaje Jakdojade – sprzedaż biletów w tej aplikacji wzrosła o 33,71% w porównaniu z 2019 rokiem.
Bilety przez aplikację mobilną najczęściej kupują mieszkańcy Szczecina i Torunia (49% ankietowanych) oraz Poznania (45%) i Trójmiasta (43%). W automatach biletowych bilety najczęściej kupują mieszkańcy Wrocławia (73%), Łodzi (70%) i Lublina (68%).

Raport na zlecenie Jakdojade przygotowała firma badawcza Norstat. Badanie ilościowe metodą CAWI, przeprowadzono na przełomie lutego i marca br. na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków (18+) oraz wśród mieszkańców wybranych miast, a jego wyniki wykorzystane są w kampanii promocyjnej: Jakdojade Partner Powrotów.
Jakdojade to pierwszy w Polsce serwis internetowy i aplikacja mobilna służąca do kompleksowego planowania podróży komunikacją miejską. Aplikacja dostępna jest w ponad 40 miastach, oferuje rozbudowaną wyszukiwarkę połączeń oraz rozkłady jazdy linii tramwajowych, autobusowych, metra i kolei miejskich. W największych polskich miastach Jakdojade zapewnia także możliwość bezkontaktowego zakupu biletu na przejazd komunikacją miejską oraz monitorowanie opóźnień pojazdów w czasie rzeczywistym.
Norstat to skandynawski lider w segmencie badań rynkowych zlokalizowany w 12 największych rynkach europejskich, m.in. w Polsce. Oferuje rzetelne zbieranie danych, stosując całe spektrum technik badawczych, takich jak: wywiady telefoniczne, ankiety online, badania mobilne i pasywne rozwiązania pomiarowe.

Źródło: Jakdojade.

Cios w najemców centrów handlowych. Rząd obiecał obniżkę czynszów o 80%, ale…. w przypadku kolejnych lockdownów

Diana Kalita - Knapczyk
Cios w najemców centrów handlowych. Rząd obiecał obniżkę czynszów o 80%, ale…. w przypadku kolejnych lockdownów. Zgodnie z projektem teraz najemcy nie mogą liczyć na obniżkę czynszów.

Spis treści:
Prawo nie działa wstecz
Zbliżają się wakacje parlamentarne
Płać albo przedłuż najem na kolejne pół roku

Miesiąc temu gruchnęła wiadomość, która wstrząsnęła branżą nieruchomości komercyjnych. Rząd pracuje nad przepisami, które mają obniżyć czynsze w galeriach handlowych za okresy lockdownu! Obniżka miała być spora, bo aż o 80%. Miała też dotyczyć każdego okresu, w którym centra były zamknięte. Co więcej, po każdym lockdownie najemcy mieli jeszcze przez 3 kolejne miesiące płacić czynsze niższe o połowę. O połowę! Nie ma się co dziwić, że emocje sięgnęły zenitu. Najbardziej przezorni najemcy od razu przestali regulować należności. Polska Rada Centrów Handlowych zdążyła zagrozić Skarbowi Państwa pozwem o odszkodowanie. Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych – widząc, że przeciwnik słania się na nogach i krwawi – taktownie odnotowało, że nowelizacja „idzie w dobrym kierunku”. Tymczasem, przedwczoraj na stronie internetowej KPRM ukazał się zarys nowych przepisów. I po raz kolejny okazało się, że cała sytuacja była tylko burzą w szklance wody. Żadnej obniżki najprawdopodobniej nie będzie – tak bowiem wynika z zapowiedzi – ocenia mec. Diana Kalita – Knapczyk z kancelarii prawnej Causa Finita.

Prawo nie działa wstecz

Autorzy informacji o projekcie nowych przepisów są niezwykle oszczędni w słowach. Zasady obniżki czynszów udało im się streścić w dwóch zaledwie punktach. Niemniej, aż 4 razy zdecydowali się użyć sformułowania: „od dnia wejścia w życie nowelizacji”. Dlaczego takie słowa zostały powtórzone aż 4 razy i użyte akurat w tym kontekście? Ano dlatego, że obniżki czynszów dotyczyć będą przyszłych lockdownów. Nie tych, które były! Wydaje się, że w nocie użyto tych słów celowo, by nie pozostawić tu ani cienia wątpliwości.

Branża czuje się teraz trochę jak ten nieszczęsny student. Uczył się pilnie astronomii, a pod koniec roku dowiedział się, że już od 3 lat nie ma jej w wykazie zajęć. Pierwsza informacja prasowa na temat obniżek czynszów rozpaliła umysły. Niemniej, oceniając sprawy rozsądnie, prawo nie działa przecież wstecz. Jeżeli obywatele nabyli już jakieś uprawnienia, nie można im ich odebrać w drodze ustawy. Oczywiście, niektórzy myśleli, że w tym konkretnym przypadku tak właśnie będzie. W końcu ustawodawca ma ostatnio dość „praktyczne” podejście do stanowionego prawa. Na wiele kwestii po prostu przymyka oko. Niemniej, pozbawienie zagranicznych właścicieli centrów handlowych czynszów najmu, które stały się już wymagalne, stanowiłoby pogwałcenie wielu umów międzynarodowych. Naraziłoby Polskę na utratę zaufania i pozwy arbitrażowe.

Zbliżają się wakacje parlamentarne

Dlatego uprawnienie do obniżenia czynszu przysługiwać będą najemcom dopiero po wejściu w życie nowych przepisów. Nie jest jednak na razie jasne, kiedy miałoby to w ogóle nastąpić. Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowane jest na 19-20 maja 2021 r. Zakładając, że posłowie uchwalą na nim obniżki czynszów, nowe przepisy muszą jeszcze trafić do Senatu. Na dzień dzisiejszy nie ma zaś wyznaczonego terminu 25 posiedzenia Izby Wyższej. A jest to najbliższe posiedzenie, na którym Senat mógłby zaaprobować tą nowelizację. Jeżeli Senatorowie nie udadzą się na wakacje parlamentarne, a do nowych przepisów nie będzie uwag, przy odrobinie szczęścia mają one szansę trafić na biurko Prezydenta jeszcze w lipcu. W najlepszym razie wejdą więc w życie na przełomie sierpnia i września, a więc 21 dni od daty publikacji w Dzienniku Ustaw.

I jeżeli centra handlowe będą wtedy zamknięte, czynsze najmu zostaną obniżone o 80%. „Od dnia wejścia w życie nowelizacji”. Jeżeli oczywiście centra handlowe będą wtedy zamknięte.

Płać albo przedłuż najem na kolejne pół roku

Nie ulega bowiem wątpliwości, że trend jest dokładnie odwrotny. Po aktualnym lockdownie Rząd otwiera galerie handlowe. W reżimie sanitarnym ma to nastąpić już 4 maja. W braku nowych przepisów, obowiązują zaś te „stare”. Oznacza to, że najemcy mają dobrze znany wybór. Albo znów zapłacą cały czynsz za okres lockdownu, albo po raz kolejny przedłużą najem o pół roku. Co więcej, pomimo złowieszczych min urzędników Ministerstwa Zdrowia podczas codziennych konferencji prasowych, jest mało prawdopodobne, by zakaz handlu jeszcze kiedykolwiek powrócił. Rząd gospodarkę odmraża. Zaszczepionych na COVID-19 jest już prawie 10 milionów Polaków. Tempo szczepień z dnia na dzień rośnie, zaś liczba zakażonych – spada.

Czekamy zatem na projekt ustawy. Wszystko jednak wskazuje na to, że nowe przepisy nie będą mieć żadnego praktycznego znaczenia. Znowu wiele hałasu o nic.

Autor: mec. Diana Kalita – Knapczyk z kancelarii prawnej Causa Finita.

Sescom: Ożywienie w branży FM

analiza
Europa budzi się z kontraktowego letargu związanego z handlowymi lockdownami. Jak zauważa firma Sescom, spółka technologiczna działająca w obszarze usług Facility Management, rynek FM ma się dobrze, a jego potencjał cały czas rośnie. Do grona partnerów Sescom dołączyła właśnie marka New Balance.

Sescom podpisuje kolejne kontrakty z międzynarodowymi brandami działającymi w branży retail zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Rośnie również liczba prac realizowanych przez polską spółkę, co przekłada się na wzrost przychodów. Według ostatnich opublikowanych przez Sescom danych, sprzedaż w marcu była wyższa o 31% wobec tego samego miesiąca w poprzednim roku oraz o 56% względem tegorocznego lutego. W wyniku finalnych rozmów z kolejnymi potencjalnymi klientami z obszaru retail z Polski i Europy, łączna wartość kontraktów Sescom może powiększyć się jeszcze w I połowie tego roku o kolejne 6-8 mln zł rocznie.
W ostatnich dniach klientem Sescom został New Balance, a zakres współpracy obejmie obsługę FM sieci w Holandii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoszech, Niemczech, Francji, Belgii oraz Austrii.
New Balance to amerykańska firma ze 115-letnią tradycją, która jest obecnie jedną z najpopularniejszych marek obuwia sportowego na świecie. Początkowo firma produkowała wkładki do butów, by po 30 latach istnienia stworzyć pierwsze profesjonalne buty do biegania. New Balance z roku na rok nieustannie poszerza swój asortyment o nowe propozycje obuwnicze oraz odzież i akcesoria sportowe i lifestylowe.
W wyniku finalnych rozmów z kolejnymi potencjalnymi klientami z obszaru retail z Polski i Europy, łączna wartość kontraktów Sescom może powiększyć się jeszcze w I połowie tego roku o kolejne 6-8 mln zł rocznie.

Wraz z postępem technologicznym FM nie może stać z boku – musi aktywnie wspierać biznes i odpowiadać na aktualne trendy. Ważne, żeby wykorzystując technologie, dostarczać wartość odpowiadającą na potrzeby klientów w zmieniającym się otoczeniu. Podstawa, to zapewnienie stałego sprawnego funkcjonowania, dostarczenie narzędzi i wiedzy do lepszego kontrolowania biznesu, wzrostu efektywności (w tym energetycznej) i obniżenia kosztów. To przewidywanie zdarzeń czy awarii, zanim wystąpią, tak by nie dać się im zaskoczyć. Cieszy nas fakt, że kolejna globalna firma – New Balance, dołącza do grona naszych klientów, tym samym dając wyraz, że dopasowane usługi Sescom najlepiej odpowiadają na potrzeby FM firmy.

Sławomir Halbryt, prezes Sescom S.A.

W ramach zarządzania obsługą techniczną obiektów należących do New Balance Sescom został wykonawcą generalnym serwisu będzie w pełni koordynował projekt. Zajmie się konserwacją instalacji HVAC i elektrycznych, a także drzwi i rolet automatycznych. Do zadań firmy będzie również należało utrzymanie sprzętu przeciwpożarowego i usługi ogólnobudowlane – co za tym idzie zapewnienie komfortu i bezpieczeństwa osób przebywających w sklepach New Balance.

Podejmując współpracę z klientem zawsze skupiamy się na jego indywidualnych potrzebach. Nasz system informatyczny SES Support pozwala na zarządzanie całym procesem – od przyjęcia zgłoszenia, przez planowanie i koordynowanie działań, komunikację, po raportowanie i analizę danych. Takie rozwiązanie wraz z wersją mobilną SES Mobile zastosujemy również we współpracy z New Balance. Pozwoli nam to na pełną kontrolę zgłaszanych prac oraz stały monitoring postępów ich realizacji.

Sławomir Halbryt, prezes Sescom S.A.

Usługi wsparcia realizowane przez FM są niezbędne dla efektywnego prowadzenia działalności we wszystkich organizacjach, niezależnie od branży i wielkości przedsiębiorstwa. Sescom wg najnowszego raportu prezentowanego przez Polską Radę Facility Management* jest jednym z największych dostawców z rynku usług technicznego FM w Polsce. Jak czytamy w raporcie, całkowita wartość rynku usług FM w Polsce w 2019 r. została oszacowana na 117,5 mld PLN,w tym usługi zlecane na zewnątrz, to 48,2 mld PLN, co pokazuje skalę branży.

Jesteśmy przygotowani na wyzwania, z jakimi będą mierzyć się nasi klienci. Wspieramy Facility Management dostarczając usługi serwisu technicznego oraz nowatorskie rozwiązania technologiczne. Indywidualnie zaprojektowane rozwiązania zapewniają nie tylko obsługę obiektów jeśli chodzi sprawność techniczną, ale również zapewniamy wzrost efektywności energetycznej i optymalizację procesów operacyjnych i pomocniczych, w oparciu o loT, RFID, a w niedalekiej przyszłości o xG, czy AI i ML w procesie Data Driven.

Sławomir Halbryt, prezes Sescom S.A.

*raport „Polski rynek usług FM”

Źródło: Sescom S.A.

Jak pandemia popchnęła e-commerce o kilka lat do przodu?

volkan-olmez-73767-unsplash
Kiedy podczas pierwszego lockdownu wszyscy zamykaliśmy się w domach a cały świat jakby zwolnił, e-commerce wchodził właśnie na najwyższe obroty. I o ile można było się spodziewać, że sklepy internetowe będą przeżywały hossę, o tyle niespodziewaną gwiazdą stały się nowe rozwiązania fintech. Pomiędzy wizją zawrotnego tempa platform zakupowych a szerokim oknem sprzedażowym pojawiła się luka, która wymusiła wprowadzenie nowych rozwiązań i wykreowanie zachęcających benefitów w zakresie płatności. Po wiośnie w e-commerce idzie lato dla fintechu?

Spis treści:
Portfel w smartfonie
Co, jeśli nie przelew i gotówka?
Jak to robią na świecie?

Portfel w smartfonie
2020 był zdecydowanie rokiem e-commerce. Podczas, gdy byliśmy zmuszeni zrezygnować z wycieczek do centrów handlowych, sklepów budowlano-remontowych czy nawet spożywczych, wcale nie zamierzaliśmy rezygnować z zakupów. Nie trzeba było wprawnych prognostów, aby przewidzieć, że zyskają sklepy internetowe, i to tam przeniesiemy swoje pieniądze i czas. Po roku możemy jednak wysunąć pierwsze wnioski. A wnioski jednoznacznie prowadzą do tego, że online zostanie z nami na dłużej, a sam e-commerce zyskał na pandemii kilka dobrych lat. W międzyczasie na GPW zadebiutowały Allegro oraz Answear, a w Polsce pojawił się Amazon. Aby nadążyć za tempem zmian, musiały przyspieszyć też płatności online, które diametralnie się zmieniły w ostatnich latach. Czy w takim razie możemy jeszcze spodziewać się rewolucji?

– „Rewolucja” to zdecydowanie za duże słowo – choć pandemia sprawiła, że częściej robimy zakupy w internecie i coraz lepiej orientujemy się w możliwościach, jakie daje nam cyfrowa obecność, to nadal jest to stopniowy rozwój. Jesteśmy już na takim poziomie technologicznym, że trudno nagle zrewolucjonizować rynek. W tej chwili bardzo ważne jest bezpieczeństwo, zaufanie do e-commerce – mówi Paweł Działak, CEO operatora płatności Tpay – Aż 90% internautów w naszym badaniu z SW Research wskazało, że podczas płacenia online to właśnie bezpieczeństwo transakcji jest dla nich niezwykle ważne. Wybór operatora płatności, dbałość o wszystkie elementy finalizacji zakupów online to aktualnie bardzo ważne zagadnienie dla e-sprzedawców, całej branży – dodaje.

Podobne zdanie ma Jacek Zientkiewicz, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu w Shoper – Nie rewolucja, a ewolucja. Patrząc na ostatnie lata rozwoju branży e-commerce i płatności online widać, jak bardzo poszły one do przodu. Bezgotówkowe i szybkie systemy płatności, pozwalające na zakupy robione niemal w dwa kliknięcia, są dziś oczekiwanym standardem w nowoczesnych sklepach online. Ta rewolucja dzieje się więc od lat. To, co nas z kolei czeka w najbliższej przyszłości, to dalszy rozwój intuicyjnych i dedykowanych urządzeniom mobilnym płatności.

Nowe rozwiązania finansowo-technologiczne zdają się już od pewnego czasu na dobre rozgaszczać wśród polskich konsumentów. Młodzi systematycznie rozstają się z gotówką już od kilku lat – zmieniają się tylko metody, które zresztą bardzo ochoczo testują. Do tych starszych szlaki przetarły m.in. rekomendacje Ministra Zdrowia w zakresie zagrożeń płynących z posługiwania się fizycznym pieniądzem i jest duża szansa na to, że nie wrócą już oni do starych przyzwyczajeń.

– Europejczycy, w tym Polacy, dość szybko przyzwyczajają się do nowych metod płatności. Na koniec września 2020 ponad 80% płatności kartami odbywało się zbliżeniowo. Użycie aplikacji fintechowych wzrosło w pandemii o 72%. W Szwecji transakcje gotówkowe stanowią 1% transakcji – mówi Maria Bogajewska, prezes Arena.pl.

Co, jeśli nie przelew i gotówka?
Kto więc zajął miejsce po transakcjach gotówkowych? Niekwestionowanym liderem zestawienia jest BLiK.
– Polacy w 2020 pokochali BLiKa. Ta metoda płatności wykorzystywana jest przez klientów sklepów online chętniej niż karta płatnicza. W Q2 2020 Polacy skorzystali z tej metody 73 mln razy. Rok wcześniej było to 29,8 mln razy. Jest to kolejny przykład, że absorbcja nowych technlogii, w tym metod płatności w Polsce przebiega bardzo sprawnie. Ciągle jednak dominującą metodą płatności jest pay-by-link, z którego korzysta 35% klientów sklepów online – mówi Maria Bogajewska. Podobne spostrzeżenia ma Jacek Zientkiewicz: W sklepach internetowych Shoper sukcesywnie wzrasta popularność płatności za pomocą systemu BLiK, klienci mogą też korzystać z szybkich płatności Google Pay, a także odroczonych płatności, dzięki którym z zapłatą za towar można się wstrzymać aż do 30 dni po zakupie. Na początku 2021 roku udostępniliśmy dla wszystkich sklepów pracujących na oprogramowaniu Shoper nową usługę PayPo, która umożliwia szybki i bezpieczny sposób zapłaty za zakupy w sklepach bez konieczności logowania do banku lub podawania numeru karty przy finalizowaniu transakcji. To kolejny krok ku wygodnym i bezpiecznym zakupom przyszłości.

– Ciekawym zagadnieniem są też płatności za pobraniem. Z naszego badania z SW Reasearch wynika, że 16% badanych internautów chętnie korzysta z tego sposobu płatności. Ci, którzy nadal wybierają płatność za pobraniem, nie zawsze chcą jednak korzystać z gotówki. Z myślą o takich klientach wprowadziliśmy BliK u kurierów InPost i GLS. Dzięki temu za pobraniem można płacić bezpiecznie, wystarczy podać kurierowi kod BLiK i zaakceptować transakcję na swoim smartfonie – kończy Paweł Działak.

Jak to robią na świecie?
E-commerce i fintech zaczęły zacieśniać więzy, jednak cały czas pozostaje na tym polu duża luka, którą należy zagospodarować. Pierwszym sygnałem, który wskazuje na nowy trend, są na pewno partnerstwa, jakie zawiązują się pomiędzy bankami a podmiotami skupionymi wokół e-commerce. Jednym z przykładów jest Arena.pl – Arena w 2021 roku przeprowadziła pierwszy etap kampanii promocyjnej wspólnie z PKO BP. Wdrożyliśmy opcję szybkiego zakupu na platformie metodą iPKO. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że w ten sposób opłacono 10% transakcji w okresie od stycznia do marca 2021 roku. To dało nam do myślenia i skłoniło do tego, aby zastanowić się nad tym jak może wyglądać współpraca pomiędzy bankiem a platformą e-commerce. Z naszego punktu widzenia korzyści są oczywiste dla wszystkich stron, w szczególności zaś dla osób kupujących w internecie. Mogą oni bowiem liczyć na dedykowane oferty. Z jednej strony to specjalnie przygotowane promocje na produkty wchodzące w skład oferty platformy handlowej. Z drugiej to usługi finansowe umożliwiające zakup produktu, np. z odroczonym terminem płatności. Do tego szybkie i bezpieczne metody płatności oferowane bezpośrednio przez bank. W ten sposób tworzymy naturalny ekosystem. Produkty zawarte w ofercie platformy e-commerce są nabywane przez konsumenta z jego środków z wykorzystaniem bezpiecznych i szybkich transakcje bez dodatkowych pośredników – mówi Prezes spółki.
Kolejnym podmiotem jest Tpay. Jak mówi Paweł Działak: My również zauważyliśmy znacznie większe zainteresowanie płatnościami online, a patrząc już zupełnie praktycznie – poszukiwania przez e-sprzedawców rozwiązań, które pomogą im zdobyć zaufanie internautów czy zwiększyć wartość koszyków. Myślę, że świetnym przykładem potwierdzającym duże znaczenie handlu e-commerce w zwiększaniu udziału w rynku jest pierwsza na rynku strategiczna współpraca banku i krajowej instytucji płatniczej w zakresie płatniczych rozwiązań, która będzie wspierać firmy w wejściu do tego świata. Tpay wspólnie z Pekao SA zamierza wykorzystać synergie między naszymi firmami i dać klientom nowe narzędzia i narzędzia wspomagające rozwój ich biznesów.

Czy więc polski rynek czeka przewrót? Całkiem możliwe, chociaż pewnie będzie to stopniowy proces. Przykładem, który na innych rynkach zdał już egzamin funkcjonalności ze współpracy pomiędzy e-commerce a bankiem jest Rakuten.

Rakuten Bank z powodzeniem rozwija swój innowacyjny model biznesowy w Japonii. ‘All in one stop’ pozwala rezerwować podróże, kupować ubezpieczenia i dokonywać inwestycji. Tamtejsi klienci dokonując zakupów na platformie zakupowej Rakuten i dokonując płatności kartą banku Rakuten, nagradzani są punktami, które mogą wykorzystać na platformie podczas kolejnej wizyty. Model ten wykorzystywany jest w e-commerce od dawna – Rakuten zwyczajnie stworzył twist, dzięki któremu był w stanie zbudować niezależny ekosystem zakupowy, płatniczy i bankowy.
– Chyba najbardziej znanym przykładem “bankowej” platformy e-commerce jest Rakuten. To “Japoński Amazon”. Oferuje szeroki asortyment produktów oraz usługi finansowe i cyfrowe. 27% japońskiego rynku e-commerce jest w rękach Rakuten. Firma posiada 1,3 mld użytkowników na całym świecie i wygenerowała 139 mld dolarów w 2018 roku. Rakuten to nie tylko platforma handlowa, to równocześnie bank. Mickey Mikitani (Rakuten CEO) forsuje idee biznesu, gdzie nie ma znaczenia gdzie się logujesz – do banku czy na platformę handlową. Jedno logowanie powinno zapewniać zaspokojenie dowolnej potrzeby, tzn zakupu produktu lub płacenie za niego. W tym miejscu warto zaznaczyć, że prawie 13% akcji Rakuten jest w rękach banków z USA oraz Japonii – komentuje Maria Bogajewska.

Kolejnym obiecującym przystankiem japońskiego giganta miały być Stany Zjednoczone. Chociaż platforma działa tam z powodzeniem, to jednak model biznesowy musiał zostać delikatnie zmodyfikowany – amerykańscy konsumenci mogą aktualnie liczyć na zwrot w postaci czeków czy PayPal. Dlaczego? Otóż amerykańskie banki podchodzą do japońskiego modelu z wielką niechęcią i ze wszystkich sił starają się zablokować implementację modelu japońskiego. Rakuten obecnie nie ma licencji bankowej, i nie zapowiada się na zmianę w tej kwestii – wg amerykańskiego prawa firmy komercyjne nie mogą angażować się w bankowość. Czy jednak tylko to jest jest przyczyną niechęci amerykańskich instytucji finansowych? Drzwi uchylone przez Rakutena mógłby wykorzystać inny e-commercowy gigant – Amazon – największa platforma e-commerce na świecie. To z kolei byłby kamień milowy dla handlu online na całym świecie. Biorąc pod uwagę niedawne wejście Amazona do Polski można mieć nadzieję, że takie rozwiązanie zawita niedługo i na naszym podwórku. Ale czy polski konsument jest dobrym targetem?

– Czy ekosystem oparty na synergii banku i platformy e-commerce przyjąłby się w Polsce? Patrząc na to w jaki sposób Polacy przyswajają innowacje, w tym usługi płatnicze, jest to całkiem prawdopodobne. Równocześnie same banki powinny szukać nowych kierunków rozwoju, ponieważ coraz częściej mówi się o tym, że bankowość w obecnej postaci nie ma racji bytu w dłuższej perspektywie. Wtóruje temu Bill Gates, który w 1994 powiedział: “Banking is necessary, banks are not” przewidując, że 20 lat później na rynku zaczną pojawiać się fintechy – kończy Bogajewska.
Czego więc mogą spodziewać się klienci i jak dalszy lockdown wpłynie na rozwój handlu online? Na pewno czekają nas nowości. Zmiany są nieuniknione, a pandemia tylko uwydatniła archaiczność niektórych rozwiązań. Pozostaje trzymać kciuki za korzyści, które ten twist wygeneruje dla konsumentów.

mat.pras.

Ozusowanie umów cywilnoprawnych – zwiększy bezrobocie czy szarą strefę?

Finiata_inforgrafika_ZUS

Od 1 stycznia br. wszedł w życie obowiązek zgłaszania umów o dzieło do ZUS. Jak się okazało był to pierwszy krok mający na celu wprowadzenie obowiązkowych składek na ubezpieczenia zdrowotne i społeczne. 89,2 proc. pracodawców jest temu przeciwnych, ponieważ zmiana zamiast korzyści dla państwa może podnieść poziom bezrobocia lub zwiększyć szarą strefę.

Przedłużający się lockdown i ograniczenie funkcjonowania części gospodarki sprawiły, że wiele firm jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Najgorsza sytuacja występuje w branży HoReCa, gdzie aż  96,7 proc. przedsiębiorstw wskazuje na poważne lub zagrażające stabilności firmy negatywne skutki pandemii. Trudna sytuacja zauważalna jest również wśród firm handlowych, szczególnie z branży tekstyliów, odzieży i obuwia, gdzie 84,1 proc. przedsiębiorców wskazuje na problemy. Niepokojące jest to, że sektory handlu i usług przed pandemią zapewniały w sumie 54 proc. miejsc pracy w małych i średnich przedsiębiorstwach w Polsce. Przez ostatni rok ta liczba znacząco się zmniejszyła, a proponowane przez rząd zmiany w księgowości mogą jeszcze pogłębić problem.
Umowy cywilnoprawne do ozusowania Od 1 stycznia 2021 r. został wprowadzony obowiązek przekazywania do ZUS informacji o każdej umowie o dzieło. Nakaz ten nie powoduje, że wykonawca zostaje zgłoszony do ubezpieczeń społecznych ani ubezpieczenia zdrowotnego i nie wymusza odprowadzania składek. Gromadzenie informacji na temat umów o dzieło do ZUS ma przede wszystkim charakter statystyczny. Jak się okazało zgłaszanie umów o dzieło to był pierwszy krok rządu w kierunku ich ozusowania. Podobny obowiązek ma dotyczyć tez umów zlecenie.
– Jak pokazują badania aż 9 na 10 przedsiębiorców jest przeciwnych ozusowaniu umów o dzieło, które obecnie nie wymagają opłacania składek. Jesteśmy w środku kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią, pracodawcy walczą o utrzymanie miejsc pracy i płynności finansowej. Wprowadzenie kolejnego obowiązku finansowego wydaje się zupełnie nieadekwatny do obecnej sytuacji przedsiębiorców – komentuje Jan Enno Einfeld, dyrektor zarządzający Finiata Group. – Właściciele firm będą zmuszeni albo do obniżania wynagrodzeń netto lub zmniejszania zatrudnienia. W efekcie doprowadzi to wzrostu bezrobocia, które w lutym wyniosło 6,5 proc. i jest najwyższym wskaźnikiem od trzech lat.

Z badania Business Centre Club wynika, że blisko 3 na 4 pracodawców obawia się wzrostu szarej strefy, czyli zatrudniania wykonawców na czarno. W efekcie ZUS i państwo stracą, zamiast załatać lukę w budżecie i ograniczyć nielegalne praktyki. Z kolei po stronie pracodawców wzrosną koszty prowadzenia działalności gospodarczej, co dodatkowo pogorszy pozycję konkurencyjną spółek kapitałowych względem osobowych, które łatwo mogą wypłacać część lub całość wynagrodzenia w gotówce bez księgowania.

Rosną problemy z kontrahentami
Przedsiębiorcy, którzy boją się dodatkowych kosztów związanych z ozusowaniem umów cywilnoprawnych potrzebują obecnie wsparcia państwa w uregulowaniu problemów z nierzetelnymi kontrahentami. Badania wskazują, że prawie 80 proc. małych i średnich firm doświadczyło w czasie pandemii większej liczby nieetycznych zachowań ze strony kontrahentów. To właśnie pandemia stała się jedną z najczęstszych wymówek (30 proc. wskazań) takich działań, nawet wśród przedsiębiorców, którzy nie odczuli jej negatywnych skutków.

– Już co trzecia firma z branży usługowej (32 proc.) skarży się na problemy z uzyskaniem na czas płatności od kontrahentów. Wydłużenie lockdownu, a tym samym zamknięcia części biznesów, spowoduje, że w najbliższym czasie jeszcze bardziej wzrośnie liczba przeterminowanych zobowiązań. – dodaje Jan Enno Einfeld. – 35 proc. przedsiębiorców zdecydowało się zaciągnąć dodatkowe zobowiązania finansowe, jednak ich regulowanie jest obecnie dużym wyzwaniem.
70 proc. przedsiębiorców poniosło w związku z pandemią dodatkowe koszty, m.in. związane z odpowiednim zabezpieczeniem pracowników lub przebywaniem części z nich na kwarantannie lub zwolnieniu chorobowym. Eksperci szacują, że podobnymi ponadplanowymi wydatkami przedsiębiorcy będą musieli się mierzyć jeszcze co najmniej do końca roku.
Źródło: Finiata.

REDD ANALYTICS: Trend wzrostowy utrzymany. Początek II kwartału 2021

Analitycy REDD, największej bazy danych o rynku biurowym w Polsce informują, że w ciągu miesiąca w Polsce na rynku nieruchomości biurowych przybyło prawie 58 tys. mkw. powierzchni dostępnej do wynajmu.

Spis treści:
Transakcje: Początek II kwartału 2021
TOP30: Wola Retro na pierwszym miejscu

– Według najnowszych danych w Polsce, w oddanych obiektach, znajduje się 1 940 140 mkw. wolnej powierzchni dostępnej do wynajęcia. Dla porównania, w marcu 2021 w oddanych obiektach znajdowało się 1 882 190 mkw. wolnej powierzchni. Oznacza to, że od marca w Polsce w oddanych obiektach biurowych przybyło 57 950 mkw. powierzchni wolnej do wynajęcia – wylicza Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Ubywa z kolei wolnej powierzchni w obiektach w budowie. Od połowy marca wynajęto ok. 5 990 mkw. Zasoby wolnej powierzchni biurowej w obiektach w budowie wynoszą obecnie 647 910 mkw.

REDD1

Ponadto nieustannie wzrasta liczba modułów biurowych dostępnych do wynajęcia. Według danych REDD, w kwietniu 2021 w ofercie do wynajmu jest 5715 modułów biurowych, które oczekują na nowych najemców.

REDD2
Transakcje: Początek II kwartału 2021

– Przez pierwsze trzy tygodnie kwietnia zarejestrowaliśmy 335 nowych transakcji biurowych — zakładając obecny poziom popytu możemy przewidzieć, że do końca kwietnia liczba podpisanych umów najmu może zbliżyć się do marcowej. Tym samym utrzymując dotychczasowy trend wzrostowy. W sumie w marcu 2021 podpisanych zostało 634 umowy najmu – prognozuje Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

REDD3

TOP30: Wola Retro na pierwszym miejscu

TOP30 to wybór trzydziestu najpopularniejszych budynków spośród ponad 2000 obserwowanych przez REDD nieruchomości biurowych. To one cieszyły się największym zainteresowaniem wśród profesjonalistów rynku. Pod koniec marca 2021 najczęściej oglądaną nieruchomością przez użytkowników REDD została inwestycja Wola Retro w Warszawie, która przyciągnęła uwagę ponad 10% użytkowników.

Na drugim i trzecim miejscu znalazły się warszawskie biurowce Ambassador Office Building oraz Trinity One, które cieszyły się zainteresowaniem ok. 7% użytkowników.

REDD4


Źródło: REDD.

COVID-19 przyspieszył rozwój sektora e-commerce w Polsce

axel-ahoi-50659-unsplash
COVID-19 widocznie przyspieszył rozwój sektora e-commerce w Polsce. Lockdown sprawił, że Polacy coraz częściej zaczęli dokonywać zakupów online. Również przedsiębiorcy zainwestowali środki w to, aby kanał sprzedaży Internetowej stał się dla klientów bardziej atrakcyjny, niż stacjonarne zakupy.

Spis treści:
E-commerce stawia na rozwój: handel elektroniczny w modzie
Polacy polubili zakupy przez Internet
Rozwój e-commerce sprzyja rynkowi nieruchomości logistycznych
Jakie magazyny na wynajem interesują przedsiębiorców?
Co będzie dalej?

Wybuch pandemii koronawirusa w Polsce oraz będące jego następstwem lockdowny  przyczyniły się do wielu zmian w sposobie funkcjonowania Polaków. W pierwszej kolejności Polacy musieli przyzwyczaić się do pracy zdalnej, na zasadzie home office. Kolejną rzeczą, jaka uległa zmianie, był sposób dokonywania przez Polaków zakupów.

E-commerce stawia na rozwój: handel elektroniczny w modzie

Wybuch pandemii koronawirusa nie tylko w kraju, ale i poza jego graniami sprawił, że stacjonarne zakupy zostały sparaliżowane. Wprowadzane czasowo lockdowny zmusiły przedsiębiorców do zamykania swoich lokali stacjonarnych. Wiele branż mocno odczuło negatywne skutki tej decyzji rządu. Niemniej równocześnie wielu przedsiębiorców postawiło na rozwój w sektorze e-commerce. Potrzeby zakupowe Polaków nie zmalały, wobec tego przedsiębiorcy zaczęli dokładać starań, aby przyciągnąć klienta online.
Marki odzieżowe postawiły na rozwój sklepów Internetowych. Dla przyciągnięcia klientów wiele z nich oferuje darmowe dostawy i zwroty zakupionej odzieży. Również gastronomia postawiła sobie za cel utrzymanie się na rynku. Wiele restauracji dba o stałe informowanie swoich klientów o bieżącym menu. Najbardziej popularnym źródłem komunikacji jest w tym przypadku Facebook, gdzie restauratorzy mogą publikować cotygodniowe menu oraz zachęcać klientów do zakupy poprzez publikowanie zdjęć gotowych potraw.

Polacy polubili zakupy przez Internet

Rozwój branży e-commerce sprawił, że robienie zakupów online stało się dla Polaków jeszcze bardziej komfortowe. Należy mieć również na względzie, że do zakupów przez Internet przekonało się również wiele osób, które przed wybuchem pandemii dokonywały zakupów głównie stacjonarnie, w sklepach.

Eksperci firmy doradczej PwC przeprowadzili analizę, z której wynika, że w 2026 roku wartość brutto polskiego rynku handlu e-commerce osiągnie poziom 162 mld złotych, co oznacza średnioroczny wzrost przychodów ze sprzedaży Internetowej o 12%. Eksperci firmy doradczej PwC szacują, że w najszybszym tempie będzie wzrastać sprzedaż produktów spożywczych oraz z kategorii zdrowie i uroda.

„Pandemia i kolejne lockdowny sprawiły, że wiele firm przyspieszyło proces transformacji cyfrowej, stawiając na rozwój kanałów online. W ostatnim roku grupa konsumentów korzystających z internetowej formy zakupów istotnie się zwiększyła. Co ważne, niemal 85% Polaków deklaruje, że nawet po zakończeniu pandemii nie zamierza zmniejszyć częstotliwości e-zakupów. To będzie stały dwucyfrowy wzrost przez najbliższe lata.” – skomentował Grzegorz Łaptaś, partner w zespole Strategy & Operations PwC.

hannes-egler-360942-unsplash

Rozwój e-commerce sprzyja rynkowi nieruchomości logistycznych

Wraz z rozwojem sprzedaży Internetowej wzrosło zainteresowanie obiektami logistycznymi na terenie całego kraju. Ilość sprzedawanych online produktów stale wzrasta, przedsiębiorcy dokładają wszelkich starań, aby klienci nie musieli długo czekać na swoje zamówienia. W związku z tym dbają o stałe zatowarowanie w magazynach. Rosnąca liczba klientów Internetowych sprawiła, że przedsiębiorcy zaczęli odczuwać większe zapotrzebowanie na powierzchnie magazynowe i logistyczne.
Niewątpliwie dynamiczny rozwój sektora e-commerce przyczynił się do szybszego rozwoju komercyjnego sektora nieruchomości. Deweloperzy nie zwalniają więc tempa i kładą nacisk na oddawanie będących obecnie w budowie obiektów do użytku. Stale przybywa też nowych, startujących projektów magazynowych.
Przedsiębiorcy poszukują magazynów na wynajem, w których będą mogli magazynować sprowadzony towar.

Jakie magazyny na wynajem interesują przedsiębiorców?

Wymagania przedsiębiorców względem magazynów są bardzo zróżnicowane. wiele zależy od wielkości przedsiębiorstwa i ilości towaru, jaki sprzedaje. Dla jednych liczy się niewielka odległość magazynu od siedziby firmy, jeszcze inni stawiają na dużą powierzchnię lub możliwość wysokiego składowania. Więksi rynkowi gracze preferują nowoczesne centra logistyczne oferujące zarówno nowoczesne powierzchnie magazynowe jak i biurowe na wynajem.
Najbardziej nowoczesne i funkcjonalne magazyny zaliczane są do klasy A. Magazyny te spełniają najwyższe wymagania swoich najemców. Niezmiernie istotnym kryterium, na które najemcy zwracają dużą uwagę przy wyborze magazynu, jest jego lokalizacja. Park logistyczny oferujące powierzchnie magazynowe na wynajem oraz elastyczne powierzchnie biurowe na wynajem  powinien znajdować się blisko autostrady lub głównych dróg ekspresowych. Niewątpliwą zaletą jest także bliski dostęp do komunikacji miejskiej, z której będą korzystali przyszli pracownicy. Funkcjonalność magazynu to kolejna niezmiernie ważna kwestia. Hala, magazyn czy kompleks logistyczny powinien posiadać przestronny parking oraz duże place manewrowe. Dzięki temu proces rozładunku i załadunku będzie przebiegał sprawnie. Istotna jest także liczba doków.  Wielu przedsiębiorców stawia także na poczucie bezpieczeństwa, zwracając baczną uwagę na to, czy teren magazynu na wynajem jest ogrodzony. Wartość dodaną stanowi również całodobowa ochrona obiektu oraz monitoring.
Przedsiębiorcy zwrócą z pewnością uwagę na wysokość oraz głębokość magazynu. W przypadku magazynów klasy A, ich minimalna wysokość musi wynosić 10 metrów netto. Istotna jest także wentylacja budynku oraz jego dobre, najlepiej energooszczędne naświetlenie.
Przedsiębiorcy zatrudniający dużą liczbę pracowników z mocno rozwinięta logistyką często stawiają na centrum logistyczne, gdzie istnieje możliwość wydzielenia przestrzeni biurowej, socjalnej oraz magazynowej. W przypadku takiego rozwiązania pracownicy mają możliwość łatwiejszej komunikacji bezpośredniej, gdyż pracują w ramach jednego obiektu.

Co będzie dalej?

Eksperci rynkowi są zgodni co do tego, że w najbliższych latach rynek e-commerce będzie się w dalszym ciągu dynamicznie rozwijał. Wielu Polaków, którzy dopiero przy lockdownie zmuszonych zostało do dokonywania zakupów drogą Internetową, taka forma przypadła do gustu. Co więcej, przedsiębiorcy stawiają na ciągły rozwój Internetowych kanałów sprzedaży, usprawniają proces dokonywania zakupów, dbają o dobrą prezentację produktu oraz stawiają na szybką komunikację z klientem, dzięki czemu zakupy przez Internet stają się coraz bardziej przyjemne również dla osób, które wcześniej korzystały z takiej niestacjonarnej formy zakupowej.
Zważywszy na fakt, że pandemia koronawirusa trwa, rządowe obostrzenia mogą luzować się i zacieśniać w zależności od stopnia nasilenia ataku wirusa COVID-19. Oznaczać to może, że w najbliższym czasie Polacy w dalszym ciągu będą musieli dokonywać zakupów przez Internet. Co za tym idzie, możemy spodziewać się dalszego rozwoju nie tylko w sektorze e-commerce, ale również na rynku magazynów na wynajem.

Redakcja
komercja24.pl

Raport: Dlaczego firmy decydują się na relokację zakładów produkcyjnych do Polski?

Michał Kozar Cresa
Część firm decyduje się na przeniesienie nad Wisłę swoich hal produkcyjnych z Azji, dywersyfikując w ten sposób biznes i skracając łańcuchy dostaw. Z kolei zachodnie koncerny, lokując fabryki w Polsce, optymalizują koszty prowadzenia działalności, korzystają równolegle z wielu benefitów, którymi różne regiony chcą przyciągnąć do siebie nowych inwestorów.

Spis treści:
Relokacje z Zachodu
Logistyczne serce Europy
BTS czy BTO?
Duży potencjał i wiele do zrobienia

W ostatnim czasie obserwowaliśmy wysokie ryzyko zerwania łańcucha dostaw z zakładów produkcyjnych ulokowanych na terenie Azji do ich rynków zbytu w krajach Europy. W związku z tym część firm coraz poważniej przygląda się Polsce, postrzegając nasz kraj jako stabilny i bezpieczny, dający możliwość dywersyfikacji tego ryzyka.

– Firmy nie chcą być zależne wyłącznie od dostaw z Azji, dlatego analizują przeniesienie swoich linii produkcyjnych do Europy – mówi Jakub Kurek, zastępca dyrektora Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie Cresa Polska, i dodaje, że chociaż trend ten znacznie wyprzedził pandemię Covid-19, to lockdown i zamykanie kolejnych granic dodatkowo uwypukliły problem. – Jednak pomimo atrakcyjności Polski jako lokalizacji przemysłowej na kontynencie europejskim, podejmowanie decyzji dotyczących między innymi relokacji funkcji produkcyjnych lub logistycznych jest bardzo złożonym procesem, który wymaga gruntownej analizy i czasu na realizację. Dlatego nie powinniśmy oczekiwać, że masowa migracja operacji produkcyjnych z Azji do Polski nastąpi niebawem. Polska niewątpliwie na tym skorzysta, ale trzeba będzie na to trochę poczekać.

Relokacje z Zachodu

Relokacja produkcji z Azji to nie jedyny kierunek, który aktualnie obserwujemy. Korzystając na niższych czynszach za wynajem powierzchni produkcyjno-magazynowej oraz niższych kosztach pracy, koncerny przenoszą do nas również swoje fabryki z Zachodniej Europy, szczególnie z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Polska nie jest oczywiście jedynym kierunkiem, który biorą pod uwagę. O nowe inwestycje konkurują z nami przede wszystkim: Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia.

Jednym z najnowszych przykładów relokacji z Niemiec było przeniesienie hali produkcyjnej międzynarodowego przedsiębiorstwa produkcyjnego Dywidag Systems International na południe Polski. Przy pomocy doradców z Cresa Polska, firma wynajęła 24 tys. mkw. powierzchni produkcyjno-socjalnej w Rudzie Śląskiej, gdzie uruchomiona została produkcja systemów sprężania i podwieszeń wantowych. Za Rudą Śląską przemawiała nie tylko bliskość dotychczasowej siedziby firmy, ale także fakt, iż jest to miasto przyjazne przedsiębiorcom, posiadające bardzo dobry, wciąż modernizowany układ komunikacyjny oraz szeroki dostęp do rynku pracy.

Logistyczne serce Europy

– Polska wyrosła na lidera regionu pod względem atrakcyjności prowadzenia zakładów produkcyjnych, co widać w liczbie i wielkości nowych projektów, które w ostatnim czasie przyciągnęła do siebie. Ze względu na swoją lokalizację oraz rozwiniętą siatkę dróg krajowych i autostrad, w pewnym sensie stała się logistycznym sercem Europy. Firmy produkcyjne mogą prowadzić stąd bardzo sprawną i szybką dystrybucję nie tylko na Wschód, ale również na pozostałe rynki europejskie. Nowi inwestorzy zwracają szczególną uwagę i docenią fakt, iż Polska posiada wciąż duży potencjał ludzki, który zapewnia im wykwalifikowaną i sprawną kadrę w dowolnej branży związanej z produkcją – mówi Michał Kozar, starszy doradca w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie w Cresa Polska.

Ze względów ekonomicznych prowadzenie działalności produkcyjnej w naszym kraju, na tle Niemiec, Francji, czy Włoch, jest bardzo atrakcyjne. Wpływa to na rosnące zainteresowanie nowych podmiotów otworzeniem w Polsce swoich zakładów produkcyjnych.

– Czynsze za powierzchnie magazynowe są u nas średnio o 30-40 proc. niższe niż na Zachodzie, jednocześnie w kraju aktywnych jest kilkunastu dużych deweloperów, a w trakcie budowy w całej Polsce pozostaje ponad 2 mln mkw. nowoczesnej powierzchni przemysłowo-magazynowej. Dzięki temu producenci mogą liczyć na duży wybór hal magazynowych – zarówno pod względem lokalizacji, jak i specyfikacji technicznych – twierdzi Jakub Kurek. – Nie bez znaczenia dla przedsiębiorstw produkcyjnych jest tutaj również dobry dostęp do kadry inżynierskiej oraz innych specjalistów. Jednocześnie wynagrodzenia pracowników w Polsce są znacznie niższe niż na zachodzie Europy. Dodatkowo inwestorzy mogą liczyć na ulgi podatkowe wynikające z przepisów o Polskiej Strefie Inwestycji, która od 2018 roku obejmuje cały kraj.

BTS czy BTO?

Decyzję o wynajęciu lub zakupie nieruchomości firmy podejmują według własnych potrzeb w oparciu o szereg różnych czynników i w zależności od cyklu zarówno gospodarczego, jak i na rynku nieruchomości. Z drugiej strony wiele przedsiębiorstw produkcyjnych decyduje się na inwestowanie wyłącznie w podstawową działalność, a nie w nieruchomości wykorzystywane do produkcji. W tym przypadku firmy produkcyjne chętniej podpisują długoterminowe umowy najmu przewidujące wybudowanie obiektu dostosowanego do indywidualnych potrzeb w systemie BTS (build to suit). Rozwiązanie to zapewnia pewien element elastyczności w sytuacji, gdy najemca chciałby zmienić lokalizację, w której prowadzi działalność.

Niektóre firmy jednak postrzegają swoje zakłady produkcyjne jako aktywa strategiczne o kluczowym znaczeniu dla prowadzonej działalności i z tego względu decydują się na zakup budynków. W wielu przypadkach ponoszą znaczne nakłady inwestycyjne na wyposażenie obiektu w technologie produkcyjne, systemy automatyzacji, regały i inne kosztowne instalacje dostosowane do potrzeb wynikających z procesów produkcyjnych i logistycznych. – Trend posiadania obiektu w formule BTO nasilił się od początku 2019 roku, w którym wprowadzono nowe przepisy podatkowo-księgowe – IFRS 16. Z uwagi na nowe prawo wiele firm dysponującym dostępem do taniego kapitału może decydować się na budowę obiektu na własność niż na zawieranie długoletnich umów najmu ze względów czysto księgowych – wyjaśnia Michał Kozar.

Duży potencjał i wiele do zrobienia

Wśród zagranicznych firm lokujących swoje fabryki w Polsce najwięcej znaleźć można koncernów z branż: automotive, elektrotechnicznej (RTV AGD), chemicznej oraz budowlanej. Jednym z przykładów jest Stellantis i projekty deweloperskie realizowane w Tychach. Stellantis to nowy koncern, powstały w wyniku fuzji Fiat Chrysler Automobiles oraz Peugeot Citroen Opel DS. Podwykonawcy polscy i zagraniczni czekają na rozstrzygnięcia przetargów i planują budowę swoich fabryk w okolicy. Deweloperzy przemysłowo-magazynowi mają już grunty zabezpieczone pod budowę w tej lokalizacji.

– Polska jest przygotowana na wspieranie firm produkcyjnych planujących ulokowanie nowych fabryk w naszym kraju. Jest też atrakcyjnym miejscem do lokowania produkcji – ze względu na centralną lokalizację w Europie, dobrze przygotowaną kadrę inżynierską, a także gotowych inwestować w kraju deweloperów przemysłowo-magazynowych i różne atrakcyjne formy finansowania. Wiele mamy też w tym temacie do zrobienia – przede wszystkim jeśli chodzi o innowacyjność, automatyzację, ESG (czyli ochronę środowiska, odpowiedzialność społeczną i ład korporacyjny), a także zwiększenie efektywności produkcji. Polska przez wiele lat była postrzegana w Europie jako rynek magazynowy będący w fazie dojrzewania, ale dynamika podaży i popytu w szczególności w ostatnich pięciu latach świadczy o znaczeniu naszego kraju na mapie powierzchni przemysłowych Europy oraz o naszej atrakcyjności dla firm zainteresowanych zwiększaniem skali swojej globalnej działalności i obecności – podsumowuje Jakub Kurek.

Źródło: Cresa Polska.

Gospodarka krajowa: 2021 rokiem lokalnych zakupów

nowe-czyzyny-fot-newbridge-3

Pandemia spowodowała wzrost zainteresowania lokalnym handlem tradycyjnym m.in. w obiektach convenience. Co więcej, eksperci szacują, że w 2021 roku trend lokalności będzie rósł w siłę, a także zostanie z nami w post-covidowej rzeczywistości.

Spis treści:
Żyjemy i kupujemy lokalnie
Solidarni z lokalnymi biznesami

Żyjemy i kupujemy lokalnie
Globalna pandemia miała niebagatelny wpływ na zmianę stylu życia, odbiła się także znacząco na zachowaniach konsumentów. Jednym z niekwestionowanych trendów, który uwypukliła nowa rzeczywistość COVID-19, jest rozkwit zakupów lokalnych.

Wraz z rozpoczęciem się pandemii konsumenci zaczęli na nowo doceniać sklepy i dostawców z najbliższej okolicy, co przełożyło się na częstsze zakupy niezbędnych produktów w tych miejscach.
Dodatkowo, jak prognozują eksperci, trend lokalności nie tylko nie zniknie w 2021 roku, ale będzie się umacniał, na co wpływ ma trwająca pandemia, kolejne lockdowny oraz związane z nimi obostrzenia.

– Pandemia w naturalny sposób zawęziła naszą codzienną aktywność do najbliższej okolicy. Żyjemy lokalnie i takie też miejsca wybieramy najchętniej na codzienne zakupy. W tym przypadku chętniej stawiamy nie tylko na dyskonty czy małe osiedlowe sklepiki, ale także na parki handlowe czy centra handlowe położone blisko domu. W efekcie jest to najszybciej rozwijający się sektor rynku w dobie pandemii, a obiekty te radzą sobie lepiej niż duże galerie handlowe – komentuje Marta Drzewiecka, Director w Newbridge Poland, w którego portfolio znajdują się centra handlowe typu convenience oraz parki handlowe.

Powód? Zmiana oczekiwań konsumentów odnośnie czynników zakupowych podczas pandemii COVID-19. Jak podaje raport KPMG, aż 58 proc. Polaków zwraca większą uwagę na bezpieczeństwo podczas zakupów, niż przed wybuchem pandemii, ale także na związaną z tym optymalizację czasu i wysiłku.
Dla 41% konsumentów na znaczeniu zyskała także łatwość dokonywania zakupów. Z kolei lokalizacja sklepu jest najważniejszym kryterium wyboru zakupów produktów spożywczych dla 70% Polaków.

W te oczekiwania wpisują się lokalne obiekty handlowe. – W czasie pandemii konsumenci szczególnie doceniają dogodną lokalizację, która zapewnia swobodę codziennych zakupów. Taki atut posiadają m.in. centra handlowe typu convenience oraz parki handlowe, zlokalizowane pośród dużych osiedli oraz przy głównych węzłach komunikacyjnych, dzięki czemu na zakupy możemy wybrać się pieszo lub po drodze z pracy – mówi Marta Drzewiecka.

Takie obiekty, ze względu na mniejsze rozmiary, duże zewnętrzne parkingi czy osobne wejścia, jak w przypadku parków handlowych, traktowane są przez klientów jako bardziej bezpieczne. – Konsument widząc, że ma możliwość zrobienia szybkich zakupów w pobliskim sklepie, chętniej wybiera taką opcję niż zakupy w dużej galerii handlowej położonej w centrum miasta. Decyduje komfort, wygoda i oszczędność czasu – wyjaśnia Marta Drzewiecka.

Na korzyść lokalnych centrów handlowych przemawia również kompaktowa oferta, która pozwala zrobić niezbędne zakupy oraz załatwić codzienne sprawunki np. skorzystać z usług pralni czy nadać list. Dominują w niej sklepy pierwszej potrzeby, które pozostają otwarte podczas lockdownów, m.in. operator spożywczy, apteka, drogerie oraz liczne punkty usługowe. To magnes dla klientów, którzy wiedzą, że wybierając się tam na zakupy, znaczna część lokali wciąż będzie dla nich dostępna.

Solidarni z lokalnymi biznesami
Jest jeszcze jeden powód, dlaczego wybieramy lokalne sklepy blisko miejsca zamieszkania. W ten sposób chcemy wesprzeć swoje sąsiedztwo i mniejsze, rodzinne biznesy, które szczególnie ucierpiały w dobie COVID-19.

Jak wynika z raportu KPMG, 25% Polaków deklaruje, że w efekcie pandemii zacznie częściej kupować produkty lokalne oraz krajowe Co więcej, w tym czasie o 29% bardziej istotne dla konsumenta przy wyborze destynacji zakupowej jest również wsparcie dla lokalnych społeczności.

Jest to jeden z czynników zakupowych, które w największym stopniu zyskały na znaczeniu wśród klientów podczas pandemii – potwierdza raport KPMG „Doświadczenia klientów w nowej rzeczywistości”.

Takie wsparcie konsument może okazać wybierając się do mniejszych centrów handlowych w najbliższej okolicy, w których funkcjonuje wiele lokalnych konceptów. – W ofercie centrów handlowych typu convenience nie brakuje unikalnych, typowo lokalnych marek m.in. odzieżowych, szerokiego wyboru usług m.in. zegarmistrza, kwiaciarni, punktów drobnych napraw czy dorabiania kluczy, ale także lokali gastronomicznych oraz lokalnych piekarni o wieloletnich tradycjach. Robiąc w nich zakupy, załatwiając codzienne sprawy oraz kupując jedzenie na wynos, wspieramy jednocześnie swoje sąsiedztwo – wyjaśnia Marta Drzewiecka.

Jak szacują eksperci, trend zakupów lokalnych nie tylko będzie się utrwalał z racji przedłużającej się pandemii – ale jest duża szansa, że będzie stałym elementem post-covidowego świata.

 

Źródło: Newbridge Poland/Guarana PR.

Wpływ pandemii COVID-19 na podmioty działające w obszarze kultury w czwartym kwartale 2020 r.

notes
Wpływ pandemii COVID-19 na podmioty działające w obszarze kultury w czwartym kwartale 2020 r. zbadał Główny Urząd Statystyczny (GUS).

W opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej GUS raporcie możemy przeczytać:

Większość instytucji kultury (64,9%) wskazało, że doświadczyło negatywnych skutków pandemii COVID-19, poprzez m.in. spadek przychodów z działalności gospodarczej.

Wśród instytucji kultury, które wskazały, że doświadczyły negatywnych skutków pandemii 63,4% oszacowało skalę spadku przychodów z działalności gospodarczej na poziomie poniżej 50,0%. Natomiast na spadek przychodów z działalności gospodarczej powyżej 90,0% wskazało 8,0% instytucji kultury.

Koronawirus a gospodarka: pandemia nie zaszkodziła eksportowi

axel-ahoi-50659-unsplash
Krajowi producenci kosmetyków utrzymali najlepszą dynamikę eksportu w 2020 roku wśród wiodących państw Unii Europejskiej. W zeszłym roku urósł on o 7,2%, podczas gdy u liderów branży takich jak Francja, Niemcy czy Włochy zanotowano około 15% spadki. Wartość eksportu kosmetyków z Polski sięgnęła w 2020 roku 4,1 mld euro.

Spis treści:
Polski eksport ciągle rośnie

Eksport kosmetyków ze wszystkich krajów Unii Europejskiej w zeszłym roku spadł o prawie 10%, natomiast eksport między krajami wspólnoty zmalał o 9%. Jeszcze większy spadek zanotowano w sprzedaży produktów europejskiej branży kosmetycznej poza granice Unii, było to 10,6%. Kraje będące wiodącymi w Unii Europejskiej eksporterami kosmetyków zanotowały znaczne spadki, sięgające kilkunastu procent. Z czołowych producentów i eksporterów jedynie Polska i Holandia pozostały na plusie. To pozwala nam doganiać największych europejskich eksporterów tego asortymentu.

– Wzrost dynamiki eksportu polskich kosmetyków na poziomie 7,2% to fenomenalne osiągnięcie, szczególnie na tle największych gospodarek starego kontynentu, słynących z produkcji kosmetyków. Oczywiście musimy pamiętać o specyfice polskiego rynku kosmetycznego, gdzie liderzy branży – międzynarodowe firmy kosmetyczne – mają w Polsce swoje fabryki i gro tej sprzedaży idzie właśnie na eksport. Pandemia i zachwiany łańcuch dostaw pozwoliły polskim producentom częściowo zastąpić azjatyckich dostawców dla firm z Europy Zachodniej, które podczas tego nietypowego czasu przemodelowały swoje kanały dostaw poszukując alternatyw w Europie. Polskie firmy oferujące produkty wysokiej jakości, odpowiadające ofertą produktową na trendy konsumenckie oraz działające elastycznie w sytuacji kryzysowej świetnie wypełniły tę lukę – mówi Renata Dutkiewicz, dyrektor ds. sektora żywności i FMCG Santander Bank Polska.

– Oprócz warunków makroekonomicznych, takich jak wahania kursów walut i słaby złoty, wynik eksportu w zeszłym roku to zasługa wielu zalet i decyzji firm, które prowadzą kosmetyczny biznes nad Wisłą oraz szczęśliwych splotów okoliczności. To w Polsce swoje siedziby mają największe globalne koncerny kosmetyczne, produkujące artykuły pierwszej potrzeby, popularne niezależnie od pandemii, tj. kosmetykę białą – mydła, żele, całą pielęgnację. To nasz rynek jest jednym z najbardziej konkurencyjnych i innowacyjnych w Europie. To polscy przedsiębiorcy mają unikalny know-how, często ponad 30-letnie doświadczenie i specjalizację w rozwijaniu portfolio produktów do pielęgnacji twarzy i ciała. To wszystko pozwala elastycznie i zwinnie reagować na niespodziewane zwroty akcji – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Firma Euromonitor International prognozuje, że polski rynek kosmetyków jest obecnie szóstym co do wielkości w Europie, a jego wartość przekracza 18 mld PLN.

Polski eksport ciągle rośnie
Eksport kosmetyków z Polski rośnie nieprzerwanie od 2005 roku. Jego wartość w ciągu ostatnich 15 lat wzrosła z 0,8 mld EUR w 2005 roku do 4,1 mld EUR na koniec 2020 roku. Skumulowany roczny wskaźnik wzrostu (CAGR) eksportu kosmetyków dla lat 2005-2020 wyniósł 11,7%. Na przestrzeni lat zmienili się nasi główni partnerzy handlowi, spadło znaczenie rynku rosyjskiego, w 2005 było to prawie 25% eksportu, obecnie jest to 8%. Coraz ważniejszym partnerem są za to Niemcy, które w ciągu ostatnich 10 lat stały się głównym odbiorcą naszych kosmetyków, z 18% udziałem w eksporcie.

Źródło: Grupa Santander Bank Polska S.A. 

Atrium Plejada – W bytomskim centrum handlowym powstanie tymczasowy punkt szczepień

online-marketing-hIgeoQjS_iE-unsplash

Przybywa nowych punktów szczepień w Bytomiu. Już niebawem jeden z nich powstanie w Atrium Plejada – w wydzielonej do tego strefie, wyposażonej na potrzeby medyków oraz pacjentów w pełną infrastrukturę. Rozpoczęcie działania punktu szczepień (masowych) przeciw COVID-19 w bytomskim centrum planowane jest w drugiej połowie kwietnia.

Bytom jest kolejnym miastem, które uruchomi dla pacjentów dodatkowe punkty szczepień masowych. Ta lokalna inicjatywa ma związek z Narodowym Programem Szczepień przeciw COVID-19 (NPS), w ramach którego w całym kraju powstają kolejne punkty szczepień.

Swoje wsparcie w utworzeniu nowego miejsca wraz z udostępnieniem zaplecza organizacyjno-technicznego zadeklarowało, położone na obrzeżach miasta, Atrium Plejada przy al. Jana Nowaka Jeziorańskiego 25. Na miejscu do dyspozycji zespołu medycznego oraz pacjentów oddane będą dwa pomieszczenia. Jedno z nich zostanie zaadaptowane na przestronną poczekalnię, w której prowadzona będzie również weryfikacja osób zgłaszających się na szczepienia. W drugim lokalu powstanie punkt szczepienny z sześcioma stanowiskami do obsługi oraz zapleczem dla medyków. Opiekę medyczną w nowo uruchomionym punkcie zapewnią zespoły  szczepienne utworzone przez Przychodnią Lekarską Szombierki.

– Dziękuję dyrekcji centrum handlowego Atrium Plejada za pomoc w zorganizowaniu drugiej lokalizacji punktu szczepień masowych – mówi prezydent Bytomia Mariusz Wołosz. – Proponując utworzenie dodatkowych punktów szczepień w naszym mieście, chcemy usprawnić i przyspieszyć proces masowego szczepienia w naszym regionie. Im więcej osób przyjmie szczepionkę przeciw COVID-19, tym szybciej uzyskamy odporność zbiorową i będziemy mogli powrócić do normalnego funkcjonowania bez obostrzeń – dodaje prezydent Bytomia Waldemar Gawron.

Uruchomienie tymczasowego miejsca szczepień w centrum handlowym zaplanowane jest na drugą połowę kwietnia. O szczegółach funkcjonowania punktu na bieżąco będzie informował Urząd Miejski w Bytomiu.

– Bez wahania podjęliśmy decyzję o tym, aby wesprzeć Urząd Miasta Bytom w tym wyjątkowym projekcie. Tworząc dodatkowe miejsce szczepień, rozszerzamy możliwości zaszczepienia się przeciw COVID-19, a tym samym szybszego powrotu do normalności. Atrium Plejada jest dobrym miejscem na powstanie takiego punktu ze względu na swoje strategiczne położenie na obrzeżach miasta i dobre skomunikowanie, do którego bytomianie będą mogli bez problemu dotrzeć swoim samochodem lub transportem publicznym. Ponadto galeria spełnia wymogi lokalowe i techniczne – mówi Joanna Plata, Dyrektor Centrum Handlowego Atrium Plejada. – Prace związane z uruchomieniem tymczasowego punktu szczepień już trwają. Dlatego pragnę zapewnić klientów, że jego działalność na terenie naszej galerii nie będzie w żaden sposób utrudniać jej funkcjonowania i wpływać na obniżenie komfortu robienia codziennych zakupów dodaje Joanna Plata z Atrium Plejada.

mat.pras.

REDD ANALYTICS: Q1 2021: Ponad 2,5 mln mkw. wolnej powierzchni biurowej

REDD Real Estate Digital Data, największa baza o rynku nieruchomości w Polsce, podsumowała sektor biurowy w pierwszym kwartale 2021 roku. Na koniec marca dostępnych było ponad 2,5 mln m kw. powierzchni biurowej w budynkach klasy A, B i C. Jest to wzrost od końca 2020 roku o ponad 150 tys. m kw.

Według danych REDD, obecnie zasoby powierzchni biurowej w Polsce wynoszą prawie 13 mln m kw., a w budowie znajduje się kolejnych 1,2 mln m kw.

– Mówiąc o wolnej powierzchni w budynkach istniejących oraz tych w budowie, na dzień 31.03.2021 na rynku dostępne były 2 650 949 m kw. biur. W biurowcach oddanych wolnych było prawie 1,9 mln m kw., to wzrost od końca 2020 roku o ponad 140 tys. m kw. Z kolei w obiektach w budowie znajdowało się 641 tys. m kw. dostępnej powierzchni. Tutaj notujemy spadek od końca 2020 roku o ponad 100 tys. m kw.– wymienia Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

REDD1 (1)

Warszawa: Biurowe podsumowanie I kwartału 2021 w stolicy

Na koniec marca w stolicy znajdowało się 6,9 mln m kw. nowoczesnych powierzchni biurowych. Dzieląc warszawskie obiekty biurowe na klasy otrzymujemy następujące dane:

4 903 723 m2 stołecznej powierzchni biurowej znajduje się w budynkach klasy A
1 982 314 m2 – w obiektach klasy B
80 303 m2 – w budynkach klasy C

REDD2 (1)

Współczynnik pustostanów dla Warszawy ukształtował się na poziomie 11,46 proc.

– 722 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni pozostaje dostępne do wynajmu od zaraz, a w ciągu najbliższych trzech miesięcy zasoby biur dostępnych natychmiast może zasilić kolejne 90 tys. m kw. biur, w których obecni najemcy nie przedłużają umów najmu – mówi Piotr Smagała z REDD.

Średni czynsz w Warszawie odnotował delikatny wzrost i wynosi obecnie – 13,99 EUR/miesiąc. Z kolei zmalał stołeczny REDD INDEX o 1 p.p. (3,03 dni) i stanowi obecnie 287,21 dni. REDD INDEX to liczony w dniach wskaźnik średniego czasu, jaki potrzebny jest na wynajęcie powierzchni biurowej.

REDD z rekordową liczbą danych o biurach w Polsce

REDD w swojej bazie zgromadził już 10 mln danych. To informacje o 2 tys. budynków na 29 rynkach w Polsce. Poza Warszawą, Poznaniem, Krakowem, Wrocławiem czy Trójmiastem analizowane są dane m.in. z Lublina, Opola, Rzeszowa czy Gniezna.

W sumie to ponad 13 tys. obserwowanych modułów biurowych. Liczby te czynią z REDD największą bazę danych o rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce. – Jako jedyni w Polsce posiadamy tak szerokie portfolio monitorowanych rynków biurowych – mówi Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Źródło: REDD.

Gospodarka jest jak żywy organizm, a windykacja dba o jego zdrowie. ZPF przedstawia raport na temat branży zarządzania wierzytelnościami

alex-knight-309862-unsplash
W jaki sposób działania podmiotów z branży zarządzania wierzytelnościami pomagają firmom zachować płynność finansową i zmniejszają skalę zadłużenia konsumentów 
w naszym kraju? Dlaczego know-how i rozwiązania oferowane przez firmy windykacyjne są kluczowe dla szybkiego wyjścia Polski z covidowej recesji? Jaka jest ich rola w zachowaniu prawidłowego funkcjonowania wszystkich ogniw ekosystemu społeczno-gospodarczego? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w raporcie Związku Przedsiębiorców Finansowych w Polsce (ZPF) pt. „Znaczenie rynku zarządzania wierzytelnościami dla zrównoważonego wzrostu gospodarczego”.

Raport przygotowany przez ZPF przy współpracy z Instytutem Badań nad Gospodarką Rynkową to pierwsze opracowanie na naszym rynku, które w tak kompleksowy sposób przedstawia działania podmiotów z branży zarządzania wierzytelnościami i ich wpływ na innych uczestników rynku. Proponuje holistyczne spojrzenie na gospodarkę jako system nierozerwalnych zależności. W tym ujęciu sektor finansowy (banki i instytucje pożyczkowe), przedsiębiorcy i konsumenci to uczestnicy ekosystemu społeczno-gospodarczego, który kształtuje właściwy obieg pieniądza. O tym, jaki cel przyświecał organizacji przy tworzeniu raportu, mówi Marcin Czugan, Prezes ZPF:

– Niezwykle ważną kwestią jest nieustanne zwiększanie społecznego poziomu wiedzy na temat działań branży zarządzania wierzytelnościami, z firmami windykacyjnymi na czele. Na przestrzeni lat wokół tego sektora narosło wiele mitów, a rzeczywistość jest taka, że podmioty zajmujące się odzyskiwaniem należności niosą realną pomoc: biznesowi, konsumentom – całemu społeczeństwu, dbając pośrednio o prawidłowe funkcjonowanie gospodarki. Dane mówią same za siebie. Tylko w latach 2017 – 2019 firmy windykacyjne przywróciły do ponownego obrotu środki pieniężne
o łącznej wartości 17,1 mld zł, a nominalna wartość wszystkich przeterminowanych zobowiązań obsługiwanych przez nie na koniec czerwca 2020 r. wyniosła aż 127 mld zł. To pokazuje, z jakim zaufaniem spotykają się podmioty z branży windykacji i jak duży wpływ mają na bezpieczeństwo ekonomiczne nas wszystkich.

Zatory płatnicze już przed pandemią były jednym z głównych problemów polskich przedsiębiorców, a jak pokazują dane z 2020 r., czas oczekiwania na zapłatę w sektorze public i B2B wydłużył się względem 2019 r. odpowiednio o 54 i 36 dni. Z powodu korona-kryzysu dochody aż 45 proc. konsumentów w naszym kraju uległy obniżeniu. W rezultacie zwiększyła się grupa konsumentów, którzy nie są w stanie terminowo wywiązywać się ze swoich zobowiązań finansowych. Problem dotyczy już 2,8 mln Polaków.

– Wyjątkowe czasy, a z takimi się właśnie mierzymy, wymagają wyjątkowych środków.
Kryzys wywołany pandemią i jego skutki, które dopiero nadejdą, sprawiają, że wsparcie podmiotów zarządzających wierzytelnościami jest (i będzie) potrzebne na skalę wcześniej niespotykaną. O tym, w jaki sposób firmy windykacyjne mogą pomóc biznesowi walczącemu o przetrwanie – mam tu na myśli głównie sektor MŚP, który ma największe problemy – i zadłużonym jednostkom, które bez wsparcia z zewnątrz nie wyjdą na finansową prostą, można przeczytać właśnie w raporcie „Znaczenie rynku zarządzania wierzytelnościami dla zrównoważonego wzrostu gospodarczego”
– podkreśla Prezes ZPF, Marcin Czugan.

Opracowanie publikowane przez ZPF jest rzetelnym źródłem wiedzy na temat podmiotów działających w sektorze zarządzania wierzytelnościami, stworzonym przez jedną z największych i najważniejszych organizacji z branży finansowej w naszym kraju, dla tych wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się, jaką rolę windykacja odgrywa w „zdrowej” gospodarce.
Źródło: Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Barometr PINK: Projekty wielofunkcyjne sposobem na dywersyfikację ryzyka?

Marcin Juszczyk, Grupa Capital Park
Rozwój projektów wielofunkcyjnych jest bez wątpienia jednym z kluczowych elementów kształtujących polski sektor nieruchomości. Szybkie tempo życia Polaków, nasze rosnące potrzeby zakupowe, a także poszukiwanie wygody wpływają na decyzje inwestycyjne deweloperów aktywnych na największych biurowych, mieszkaniowych i handlowych rynkach w Polsce. Według danych JLL, podaż powierzchni komercyjnej w nowoczesnych obiektach wielofunkcyjnych (tzw. mixed-use) w Polsce przekroczyła 1 mln mkw., z czego ponad połowa została oddana do użytkowania w ciągu ostatnich 5 lat.

Rosnąca popularność inwestycji mixed-use została dodatkowo wzmocnione przez pandemię. Większa koncentracja na zdrowiu, czy zyskujący na sile trend lokalności sprawiają, że wszystkie najważniejsze funkcje, jakie oferuje nam miasto, chcemy mieć na wyciągnięcie ręki. Jednak tego typu projekty to nie tylko odpowiedź na zmieniający się styl życia Polaków, ale też ważny element strategii biznesowych deweloperów i inwestorów, które są nacelowane na osiągnięcie odporności biznesowej w długim horyzoncie czasowym. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w segmencie mixed-use jednymi z najbardziej aktywnych inwestorów są polskie firmy lub ze znaczącym udziałem polskiego kapitału, tacy jak Capital Park, Cavatina czy Echo Investment.

Odchodzenie od monofunkcyjnych dzielnic miast na rzecz zróżnicowanych, wielofunkcyjnych kwartałów oraz projektów miastotwórczych było widoczne jeszcze przed pojawieniem się COVID-19 i tak jak w przypadku innych trendów, również on przybrał na sile w miarę rozprzestrzeniania się pandemii. Kurczące się zasoby atrakcyjnych gruntów inwestycyjnych pod praktycznie każdy typ nieruchomości, skłania deweloperów, a zwłaszcza tych działających w kilku segmentach jednocześnie, do realizacji złożonych inwestycji zaspokajających popyt ze strony różnych grup najemców. Co więcej, projekty wielofunkcyjne pozwalają na dywersyfikację ryzyka i dość płynne nawigowanie w czasach niepewności rynkowej, z którą mierzymy się aktualnie. Nieruchomości mixed-use przekładają się na szybszą komercjalizację części biurowych projektów i zapewniają stały poziom przychodów z tytułu czynszów bez względu na koniunkturę. Znajduje to odzwierciedlenie w planach deweloperów. Według prognoz JLL, w ciągu najbliższych 5 lat podaż powierzchni w projektach wielofunkcyjnych w Polsce może ulec podwojeniu,

tłumaczy Agnieszka Jachowicz, Członek Zarządu, Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK).

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych PINK zapytała swoich członków o perspektywy rozwoju dla projektów mixed-use w Polsce:

Marcin Juszczyk, Członek Zarządu, CFO/CIO w Grupie Capital Park
W naszej strategii inwestycyjnej stawiamy na projekty wielofunkcyjne i miastotwórcze, a doświadczenia, które zbieramy w związku z pandemią tylko nas w tym utwierdzają. Royal Wilanów to typowy przykład projektu mixed-use, który świetnie poradził sobie w tym trudnym czasie. Po pierwszej fali szybko się podniósł, a do drugiej był już dobrze przygotowany. Mocno zróżnicowany mix funkcji i silna dywersyfikacja wynajmowanej powierzchni to najmocniejsze strony takiego obiektu. Żaden najemca nie przekracza więcej niż 7% przychodów, a poziom komercjalizacji utrzymuje się na poziomie 97%. Nawet w trakcie pandemii podpisujemy nowe umowy najmu i zwiększamy przychody z czynszów. W tym przypadku duże znaczenie ma lokalizacja budynku na granicy miasta, poza ścisłym centrum oraz w otoczeniu tzw. sypialni, która zyskała na znaczeniu ze względu na konieczność pozostawania w swoim miejscu zamieszkania. Między innymi z tego powodu po zniesieniu obostrzeń dla branży gastronomicznej i otwarciu restauracji ich ogródki w Royal Wilanów szybko się zapełniły, a niektórzy najemcy notowali rekordowe obroty, podczas gdy w tradycyjnych obiektach w dzielnicach biurowych lokale gastronomiczne jeszcze długo pozostaną puste.
Drugim przykładem w naszym portfolio jest Fabryka Norblina. Poziom komercjalizacji w części biurowej przekroczył 70%, a w części retailowej 55%. Dbamy o optymalne zróżnicowanie funkcji tego miejsca pod kątem jego przyszłych pracowników, ale też lokalnej społeczności dynamicznie zmieniającej się dzielnicy Wola. Na atrakcyjność projektu wśród najemców ma wpływ jego niebywała historia i połączenie tkanki historycznej z nową architekturą, a także właśnie wszechstronna oferta, w której znajdą się m.in. butikowe kino, pierwsza w Polsce digitalowa galeria sztuki, kultowy eko-targ BioBazar, foodhall z ponad 30 konceptami gastronomicznymi czy otwarte muzeum, upamiętniające dzieje Fabryki i jej terenu. To właśnie dzięki temu udało nam się m.in. zachęcić lidera rynku e-commerce – firmę Allegro, do przeniesienia tutaj swojej warszawskiej siedziby.
Wszystkie te czynniki – lokalizacja, wielofunkcyjność, dywersyfikacja najemców, bliskość osiedli mieszkaniowych, a także kreowanie przestrzeni miejskich dla lokalnych społeczności – powodują, że takie obiekty niezależnie od czasu i sytuacji na rynku mają stabilne przychody.  Być może są większym wyzwaniem analitycznym dla potencjalnych inwestorów, ale w naszej ocenie znacznie mniej ryzykowne od obiektów monofunkcyjnych, co jest szczególnie zauważalne, analizując wpływ obecnej pandemii na ich funkcjonowanie.

Rafał Malarz, Prezes Zarządu, Cavatina Holding
Przyszłością̨ polskich miast oraz sektora nieruchomości są wielofunkcyjne inwestycje. W portfolio Grupy Cavatina już teraz są trzy takie projekty: Quorum we Wrocławiu, Global Office Park w Katowicach oraz Widzewska Manufaktura w Łodzi, które dostarczą na rynek ok. 175 tys. mkw. GLA i przeszło 1,5 tys. mieszkań na wynajem, a w 2021 roku będziemy realizować kolejne, o zróżnicowanych funkcjach, dostosowane do potrzeb użytkowników – najemców oraz lokalnych społeczności.
Tego typu miastotwórcze projekty, biorące pod uwagę specyfikę miejsca i otoczenia, najlepiej odpowiadają dziś na zmieniające się oczekiwania mieszkańców polskich miast. A elastyczność to ważny atut w dzisiejszym świecie. Szczególnie w dużych miastach coraz bardziej liczy się możliwość organizacji życia tak, aby uniknąć marnowania czasu na przejazdy – popularna staje się idea 15-minute city, zgodnie z którą większość swoich codziennych potrzeb można zaspokoić w niewielkim zasięgu od domu. Dlatego nie chodzi jedynie o łączenie funkcji mieszkaniowych i biurowych, ale stworzenie także przestrzeni do spędzania wolnego czasu, ośrodków kultury, usług i innych, oczywiście w zależności od lokalnych uwarunkowań. W efekcie, w dobrze zbalansowanych obiektach, bliskość biur i, jak w naszym przypadku, mieszkań na wynajem podnosi ich wartość.Warto też zauważyć, że segment mieszkań na wynajem, którym zajmuje się Resi Capital, spółka w ramach grupy kapitałowej, pomoże realizować inwestycje zróżnicowane w funkcjach oraz w źródłach dochodu. Dodatkowo miniony rok pokazał duże zainteresowanie inwestowaniem w ten dopiero rozwijający się u nas segment. W Polsce najem instytucjonalny to zaledwie ok. 4–5 proc. rynku. Globalnie jest to ponad 25 proc. Tylko do końca 2022 r. w ramach grupy kapitałowej będziemy mieć bazę 2200 takich lokali.
W Cavatina Holding myślimy też szerzej, wychodząc poza koncentrację tylko na biznesie – staramy się także pozytywnie wpływać na zachodzące zmiany społeczne i wspierać wielopłaszczyznowy rozwój miast. Przykładem jest tu nasza inicjatywa stworzenia w ramach Cavatina Hall w Bielsku-Białej we współpracy pierwszej w regionie sali koncertowej światowej klasy, która pomieści blisko 1000 gości. W obiekcie tworzymy także profesjonalne studio realizacyjno-nagraniowe. Naszym celem jest zapewnienie lokalnej społeczności możliwości obcowania z najlepszą muzyką wykonywaną na żywo przez uznanych artystów z całego świata, czym zajmie się fundacja Fiducia.

Nicklas Lindberg, Prezes Echo Investment
Jednym z głównych założeń naszej strategii jest tworzenie dużych, wielofunkcyjnych, miejskich projektów – tzw. „destinations”. Realizujemy całe kwartały, jak np. Browary Warszawskie czy łódzka Fuzja, gdzie łączy się powierzchnia biurowa, mieszkalna i handlowo-usługowa z otwartymi, zielonymi przestrzeniami publicznymi. Ponieważ cykle koniunkturalne dla różnych sektorów są zwykle inne, kiedy jeden przechodzi przez turbulencje, to inne radzą sobie lepiej. Dzięki temu projekty „destination” są najbardziej odporne na zmiany rynkowe i jako całość pozostają stabilne. Przewidując zmienne tendencje na rynku nieruchomości, wykorzystujemy nasze kompetencje w głównych sektorach oraz inwestujemy w nowe, perspektywiczne biznesy, jak np. mieszkania na wynajem czy biura serwisowane, które dopełniają nasze wielofunkcyjne projekty. Potencjał „destinations” dostrzegają także inni, czego dowodem jest decyzja Fujitsu o konsolidacji łódzkich biur i przeniesieniu się do Fuzji czy wybór Browarów Warszawskich na debiut restauratorski Roberta Lewandowskiego. Pandemia zwiększyła naszą koncentrację na dywersyfikacji strategii z naciskiem na rozwój naszego biznesu mieszkaniowego, a miastotwórcze projekty Echo Investment odpowiadają na wyzwania jakie stworzyła. Są to miejsca, gdzie przez cały dzień obecność ludzi jest równomiernie rozłożona, nie ma momentów kumulacji, a układ budynków jest tak zaprojektowany, by pozostawić jak najwięcej otwartych, zielonych przestrzeni, które gwarantują dostęp do naturalnego światła i swobodny przepływ użytkowników i odwiedzających.
Źródło: PINK.

Prawie 15 tys. Ukraińców mniej na polskich budowach. Ceny produkcji wzrosły o 2,4%

Krzysztof Inglot_photo

2,4% – o tyle w lutym 2021 roku wzrosły ceny produkcji budowlano-montażowej w porównaniu do analogicznego okresu z 2020 roku – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest mniejsza liczba pracowników zagranicznych na polskich budowach, głównie Ukraińców. Zdaniem ekspertów Personnel Service, niższa liczba wydanych pozwoleń na pracę dla wschodnich sąsiadów mogła dołożyć swoją „cegiełkę” do wyzwań, z jakimi mierzy się branża nieruchomości.

Zgodnie z najnowszymi danymi GUS, koszty produkcji budowlano-montażowej wzrosły o 2,4% w porównaniu rok do roku. Choć przedstawiciele branży nieruchomości podkreślają, że taki stan rzeczy wynika m.in. z rosnących cen surowców, wyraźnym problemem jest też niedostateczna liczba pracowników. Spowodowany pandemią odpływ kadry z Ukrainy był odczuwalny dla deweloperów. Zgodnie z danymi Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, w minionym roku wydano blisko 11% mniej pozwoleń na pracę dla Ukraińców.

– Jeszcze w 2019 roku wydano blisko 330 tys. takich pozwoleń, z czego aż jedną czwartą stanowiły osoby zatrudnione w budownictwie. Rok później zezwoleń wydano łącznie 295 tys., na co wpływ miała pandemia. I choć proporcje zatrudnionych w poszczególnych sektorach rynku nadal były podobne, przełożyło się to na spadek nowych pracowników w „budowlance” o ok. 15 tys. Ukraińców. To cios dla branży, zwłaszcza, że prace były realizowane w podobnym tempie jak wcześniej – zauważa Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

Co czwarty Ukrainiec w 2020 pracował w budownictwie
Z danych Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii wynika, że Ukraińcy przyjeżdżający do Polski znajdują zatrudnienie w różnych branżach, ale przede wszystkim w budownictwie. Z 295 tys. Ukraińców, którzy otrzymali pozwolenie na pracę w Polsce w 2020 roku, na budowach pracował co czwarty (73 tys.). Jedyne branże, które mogły liczyć na podobną reprezentację obywateli Ukrainy to: przetwórstwo przemysłowe (66 tys.), działalność w zakresie usług administrowania i działalność wspierająca (66 tys.) oraz transport i gospodarka magazynowa (54 tys.).

– Wielu Ukraińców przyjeżdża do Polski skuszonych lepszymi zarobkami niż w ich ojczyźnie. Nastawiają się oni często na krótki, kilkumiesięczny wyjazd, dlatego celują w prace, które pozwalają nieźle zarobić, nawet poniżej swoich kwalifikacji. Z naszego badania Barometr Polskiego Rynku Pracy 2020 wynika, że aż 76% obywateli Ukrainy w Polsce wykonuje pracę fizyczną. Szczególną popularnością cieszy się branża budowlana. Spadek w ogólnej liczbie pracowników z Ukrainy z pewnością jest odczuwalny przez polskich deweloperów, bo przekłada się m.in. na możliwe opóźnienia w realizowanych inwestycjach z uwagi na brak fachowców – podsumowuje Krzysztof Inglot.

Źródło: Personnel Service.

Bankowanie Polaków w czasie pandemii

engin-akyurt-fboaVuIdgzU-unsplash

Digitalizacja z prędkością światła, BLIKOWANIE na potęgę, zakupy większe ale rzadziej, a inwestycje bezpieczne – oto jak pandemia zmieniła finansowe zwyczaje Polaków.

11 marca 2020 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła pandemię COVID-19. Także tego dnia zamknięto w Polce placówki oświatowe, a 20 marca placówki kulturalne, galerie handlowe oraz wprowadzono szereg innych obostrzeń. Jak rok w pandemii, 3 fale wirusa i kilka lockdownów zmieniły bankowanie Polaków?

– W ciągu roku nasz świat bardzo się zmienił – zmieniliśmy się również my. Inaczej pracujemy, uczymy się, odpoczywamy. Firmy dostosowują swoje modele biznesowe do zmieniającego się świata – rozwiązania cyfrowe zdecydowanie szybciej zyskują na popularności. Bankowość przyspiesza digitalizację swoich usług. Trendy jasno wskazują nam kierunki – w Santander Bank Polska pomagamy naszym klientom w codziennych sukcesach, dlatego stawiamy na nowoczesne i przyjazne procesy cyfrowe oraz omnikanałową ofertę. Miniony rok należał do Santander mobile, bo tam coraz szybciej przenosi się cały finansowy świat naszych klientów – od codziennych zakupów po lokaty czy kredyty. Zmianie uległy też nawyki finansowe klientów – coraz częściej płacą oni BLIKIEM czy kartą mobilną w telefonie, natomiast rzadziej niż przed pandemią wypłacają gotówkę w bankomacie – mówi Arkadiusz Przybył, Wiceprezes Santander Bank Polska.

Zakupy w sklepach stacjonarnych robimy rzadziej niż przed pandemią, ale wydajemy jednorazowo większe kwoty – tak wynika z analizy wydatków kartowych klientów Santander Bank Polska. Trend ten dotyczy między innymi zakupów w sklepach z meblami i sprzętem RTV/AGD, aptekach i drogeriach, sklepach sportowych, a także u fryzjerów i kosmetyczek. Co ciekawe, nie dotyczy to zakupów w sklepach i marketach spożywczych oraz sklepów z odzieżą i obuwiem.

Analitycy Santander Bank Polska przeanalizowali też wydatki kartowe klientów od początku stycznia do końca pierwszego tygodnia marca 2020 i 2021 roku. Nie jest zaskoczeniem, że najbardziej, o ponad 30%, spadły wydatki na rekreację (kina, teatry, fitness) oraz podróże. Jednocześnie, wydatki na noclegi oraz w restauracjach spadły w porównywanym okresie o niecałe 20%.

O około 20-25% wzrosły r/r wydatki w aptekach i drogeriach, a także w sklepach z meblami i sprzętem RTV/AGD. Obecnie, w porównaniu do analogicznego 9-tygodniowego okresu 2020 roku, o niemal 40% wzrosły wydatki na ubrania i buty, na zakupy spożywcze oraz na fryzjerów, kosmetyczki i tatuaże. Niezmiennie rekordy biją wydatki na VOD – tu wydajemy już o ponad 260% więcej niż przed rokiem. Czynnikiem wpływającym na wzrost wartości wydatków w porównaniu rok do roku jest także inflacja, która w 2020 r. wyniosła średnio 3,4%.

Pandemia COVID-19 przyspieszyła proces cyfryzacji usług bankowych. W Santander Bank Polska, na przestrzeni roku liczba klientów korzystających z aplikacji mobilnej wzrosła o 23%, a liczba transakcji w aplikacji mobilnej o 47%.

Santander Bank Polska wprowadził szereg rozwiązań ułatwiających zdalne, bezpieczne i wygodne bankowanie, między innymi konto na zdjęcie dla klientów indywidualnych czy możliwość zakładania online konta firmowego wraz z jednoosobową działalnością gospodarczą.

Rosnącą popularnością w roku pandemii cieszył się BLIK oraz profil zaufany. Tylko w pierwszym miesiącu od ogłoszenia pandemii, klienci Santander Bank Polska skorzystali z autoryzacji profilem zaufanym ponad pół miliona razy. Od marca 2020 roku liczba klientów banku, którzy założyli profil zaufany przez bankowość elektroniczną niemal się podwoiła. Obecnie wynosi już ponad milion, podczas gdy przed pandemią było to około 580 tysięcy osób.

O ok. 20% spadła liczba i wartość transakcji wypłat gotówki z bankomatów. Od stycznia do marca 2020 roku klienci Santander Bank Polska realizowali średniotygodniowo od 900 tys. do 1 mln szt. wypłat gotówki kartą debetową z bankomatu, obecnie jest to ok. 800 tys. szt. wypłat tygodniowo. W marcu 2020 r. liczba wypłat z bankomatów biła rekordy, po czym ustabilizowała się na poziomie sprzed ogłoszenia pierwszego lockdownu.

Natomiast liczba wypłat z bankomatów BLIKIEM utrzymuje od początku roku na podobnym poziomie jak w analogcznym okresie roku 2020 – około 300 tys. miesięcznie, jednak ich wartość jest o 14% wyższa.

Klienci Santander Bank Polska także coraz chętniej płacą BLIKIEM w sklepach. Średniotygodniowa liczba transakcji jest prawie dwukrotnie wyższa niż rok temu czyli przed pandemią i sięga obecnie 120 tys. Liczba transakcji BLIK w e-commerce wzrosła na przestrzeni roku o niemal 103%, a przelewów na telefon o 135%.

Nadwyżki na lokatach lub w nieruchomościach
Jak wynika jednak z badania Santander Bank Polska jako najczęstszy sposób lokowania nadwyżek finansowych w roku 2021 Polacy wskazywali nieruchomości (22% ), lokaty (14%), złoto (11%), waluty (8%) oraz fundusze inwestycyjne (7%).

W pandemii 9% osób posiadających inwestycje w nieruchomości zwiększyło ich wartość. Około 5% badanych podniosło wartość inwestycji w waluty. Nieznacznie zwiększyła się skala inwestycji w złoto i kryptowaluty. Natomiast 11% ankietowanych wskazało, że podczas pandemii zmniejszyło poziom oszczędności zgromadzonych na lokatach. Część z tych środków trafiła na rachunki bieżące w bankach. Pandemia i wynikająca z niej niepewność skłania Polaków do wybierania najbardziej stabilnych sposobów lokowania oszczędności – stąd popularność nieruchomości i lokat.
Źródło: Grupa Santander Bank Polska S.A.

Inwestorzy wciąż celują w rynki nieruchomości w CEE

mike atwellW regionie Europy Środkowo-Wschodniej sfinalizowano w ubiegłym roku transakcje o łącznej wartości ponad 9,7 mld euro, a Polska może mówić o trzecim najlepszym rezultacie w historii rynku.

Jak wynika z danych JLL, w 2020 roku na rynku nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej (CEE) sfinalizowano transakcje inwestycyjne o łącznej wartości ponad 9,7 mld euro. Polska z wynikiem 5,6 mld euro, utrzymała pozycję lidera. Za nią uplasowały się Czechy z rezultatem 1,5 mld euro (po wyłączeniu transakcji Residomo o wartości 1,3 mld EUR) oraz Węgry (1,25 mld euro). W Rumunii zamknięto transakcje o wartości 900 mln euro, a na Słowacji – 525 mln euro.

Mimo globalnej niepewności wywołanej przez pandemię, kraje Europy Środkowo-Wschodniej nadal cieszą się dużym zainteresowaniem funduszy aktywnych w sektorze nieruchomości. Kurcząca się podaż dostępnych od ręki produktów i wpływ COVID-19 doprowadziły natomiast do obniżenia całkowitej rocznej wartości transakcji o 32%. Największy spadek, bo o 52% rok do roku, zanotowały Czechy (wyłączając transakcję Residomo o wartości 1,3 mld euro). Prognozy na 2021 rok, zwłaszcza dla segmentu nieruchomości magazynowych, napawają ostrożnym optymizmem. Oczywiście, wiele będzie zależało od powodzenia globalnego programu szczepień,

komentuje Mike Atwell, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych w Czechach i Europie Środkowo-Wschodniej, JLL.

Polska notuje trzeci najlepszy wynik w historii

Wartość transakcji na rynku nieruchomości w Polsce osiągnęła w ubiegłym roku 5,6 mld euro, co oznacza 30-procentowy spadek w porównaniu do rekordowego wyniku z 2019 r., ale jednocześnie stanowi trzeci najlepszy wynik w historii inwestycyjnego rynku nieruchomości. Pandemia zmieniła priorytety kupujących, kierując ich uwagę przede wszystkim na sektor nieruchomości magazynowych, gdzie sfinalizowano umowy kupna/sprzedaży o rekordowej wartości blisko 2,7 mld euro,

tłumaczy Tomasz Puch, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, JLL.

W sektorze biurowym wartość transakcji wyniosła blisko 2 mld euro, w przypadku obiektów handlowych – ok. 640 mln euro, a w sektorze mieszkaniowym – 260 mln euro.

Pomimo masowego wdrażania zdalnego modelu pracy i odkładania finalizacji części transakcji, nieruchomości biurowe nadal budziły zainteresowanie inwestorów. Spodziewamy się też, że 2021 rok przyniesie aktywność funduszy w tym segmencie rynku. Jeśli chodzi natomiast o obiekty handlowe – tu widzimy przesunięcie uwagi w stronę aktywów alternatywnych, takich jak parki handlowe i centra codziennych zakupów,, które są odpowiedzią na zmieniające się potrzeby zakupowe konsumentów. Rynek nieruchomości handlowych nadal się dywersyfikuje, oferując coraz szerszy wachlarz produktów, a to będzie przekładać się na kolejne transakcje inwestycyjne,

dodaje Tomasz Puch.

Największe zrealizowane w ubiegłym roku transakcje w Polsce obejmowały: portfel magazynowy Goodmana o łącznej wartości sięgającej miliarda euro (obiekty położone w Polsce stanowiły ponad połowę tej wartości) – przejęty przez GLP; 61,49% udziałów w GTC, które Optima kupiła od funduszu Lone Star; portfolio Hillwooda, zakupione przez Rosewood za 253 mln euro; centra Amazon we Wrocławiu i Poznaniu sprzedane przez GLL do Hines i Blackbrook Capital łącznie za 190 mln euro czy sprzedaż portfela pięciu obiektów Panattoni do Savills Investment Management (188 mln euro).
Stopy kapitalizacji za najlepsze biura w Warszawie szacowane są na poziomie 4,50%, podczas gdy w głównych miastach regionalnych (Kraków i Wrocław) oscylują wokół 5,75%. W przypadku obiektów magazynowych typu „prime” stopy kapitalizacji kształtują się na poziomie 5,75%, a dla nieruchomości z długim okresem najmu sięgają nawet poniżej 4,50%. Najlepsze projekty w obrębie Warszawy wyceniane są na ok. 5,50%.
Pomimo braku tego typu transakcji w 2020 r., stopy kapitalizacji dla najlepszych centrów handlowych szacowane są na poziomie 5,25%. W najlepszych parkach handlowych wynoszą one natomiast ok. 6,80%, jednak na skutek zwiększonego zainteresowania tą klasą aktywów spodziewana jest ich dalsza kompresja.
Źródło: JLL.

Czas na ogród – ostatni moment na dostawy do marketów budowlanych

27b05226e027ed9b16f934ee6476f156
Wiosna za pasem, a więc lada chwila rozpoczną się prace w ogrodzie. To ostatni moment dla producentów i dostawców z branży ogrodniczej, aby ich produkty dotarły do sklepów przed sezonem. A jest o co walczyć, ponieważ pomimo pandemii największe sieci marketów remontowo-budowlanych odnotowały w 2020 roku wzrost sprzedaży – niektóre nawet o 200 procent w kanałach online.

Spis treści:
Sieci DIY i e-commerce szansą dla branży ogrodniczej
Pora stawić czoła wyzwaniom
Eksport DIY w rozkwicie

Konieczność pozostania w domu w związku z pandemią sprawiła, że Polacy masowo zabrali się za remonty oraz upiększanie swoich balkonów, tarasów i ogrodów. W rezultacie wartość sprzedaży akcesoriów ogrodowych i produktów do majsterkowania w 2020 r. sięgnęła 7,7 mld zł. W trakcie pierwszego wiosennego lockdownu meble i akcesoria ogrodowe były jednymi z najlepiej sprzedających się grup produktowych w Internecie. Według analiz rynkowych nawet co czwarty zakup w sieci w ubiegłym roku dotyczył kategorii „dom i ogród”. Wzrosty odnotowały również sieci sklepów remontowo-budowalnych (nazywane także sieciami DIY – czyli do it yourself – z eng. zrób to sam), które jako jedne z nielicznych, poza branżą FMCG, pozostały otwarte nawet w czasie obowiązywania najbardziej restrykcyjnych obostrzeń. Castorama w pierwszym półroczu 2020 r. zwiększyła sprzedaż w Polsce o 3,9 proc., a w kategoriach powiązanych z porami roku, np. ogrodowych o 11,8 proc.

Sieci DIY i e-commerce szansą dla branży ogrodniczej
Sprzedawcy dotknięci ograniczeniami w handlu musieli znaleźć nowy sposób dotarcia do klientów. Naturalnym krokiem w tej sytuacji był zwrot w kierunku sprzedaży wielokanałowej ze szczególnym naciskiem na e-commerce, co doskonale widać na przykładzie rynku DIY.

Sieci sklepów oferujące produkty dla domu i ogrodu, pomimo że mogły prowadzić sprzedaż stacjonarną, podążyły za zmianą zwyczajów konsumenckich i rozwinęły kanały internetowe, w tym zamówienia „click & collect”. Zwłaszcza w pierwszych miesiącach pandemii, które zbiegły się w czasie z wiosennymi porządkami w ogrodzie, przed marketami można było zaobserwować długie kolejki po odbiór zamówień złożonych online. Sukcesywnie rośnie też popularność zamówień internetowych z dostawą bezpośrednio do konsumenta. W rekordowym kwietniu ub. r. wolumen tego rodzaju przesyłek był 4-krotnie wyższy niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Dlatego w DACHSER DIY-Logistics skupiamy się nie tylko na zapewnieniu terminowych dostaw towarów od producentów czy dystrybutorów do sieci handlowych DIY, ale także na rozwoju usługi Targo on-site, czyli dostawy zamówień „pod krawężnik”, do klienta indywidualnego.

Juliusz Pakuński, Kierownik Rozwoju Biznesu DACHSER DIY-Logistics w DACHSER Polska.

Pora stawić czoła wyzwaniom
Miniony rok pokazał, jak ważna w biznesie, niezależnie od branży, jest elastyczność oraz umiejętność szybkiego reagowania na zmiany. Z pandemicznego kryzysu obronną ręką wyszli Ci przedsiębiorcy, który jak najszybciej dostosowali się do nowej sytuacji. Dotyczy to również producentów i dystrybutorów z sektora DIY, którzy musieli sprostać nowym wymaganiom postawionym przez sieci marketów remontowo-budowalnych. Pod tym względem nieocenione okazało się wsparcie DACHSER DIY-Logistics Polska, który każdego dnia dostarcza towary do 18 tysięcy sklepów budowlanych, centrów ogrodniczych, specjalistycznych sklepów i klientów w całej Europie. Zdolności operacyjne, wiedza i znajomość specyfiki tej branży pozwalają DACHSER DYI-Logistics na zapewnienie płynnego funkcjonowania całego łańcucha dostaw. Dzięki temu pomimo trudności związanych z pandemią – zamknięcia granic, niepewności dostaw z Chin z powodu braku kontenerów czy znacznego wzrostu kosztów transportu morskiego, DACHSER DIY-Logistics odnotował w 2020 roku wzrost przesyłek z asortymentem DIY zarówno pod względem ilościowym, jak i wartościowym.

Eksport DIY w rozkwicie
Z roku na rok rośnie eksport towarów polskich producentów z segmentu wyposażenia wnętrz, zwłaszcza do Niemiec, które są największym rynkiem DIY w Europie Krajowi wytwórcy z powodzeniem zdobywają europejskiego konsumenta ceną, jakością i wzornictwem. Jednak często mają trudności z nawiązaniem lub utrzymaniem współpracy z tak wymagającymi partnerami, jakimi są zachodnie sieci DIY. Szczególnie teraz, gdy rosną oczekiwania operacyjne w stosunku do dostawców, kluczowa jest rola sprawdzonego partnera logistycznego. DACHSER, jako europejski operator usług logistyczny, specjalizuje się w obsłudze polskich eksporterów artykułów do domu i ogrodu, oferując rozwiązania dostosowane do potrzeb tego rynku. Zapewnia sprawny przepływ towarów z linii produkcyjnych na regały sklepowe oraz usługi dodatkowe takie jak kontrola jakości, odbiór zamówień, wykańczanie i budowa ekspozycji, usługi pakowania i etykietowania, a także dostawy do klienta indywidualnego. We współpracy z DACHSER DIY-Logistics zarówno znaczący producenci, jak i mniejsi wytwórcy, w których decyzja o eksporcie swoich wyrobów dopiero kiełkuje, mogą rozwinąć skrzydła na europejskich rynkach DIY.
Źródło: DACHSER Polska.

Inicjatywa wspierająca przedsiębiorców zaangażowanych w ochronę środowiska z innowacyjnymi pomysłami

rawpixel-658249-unsplash
Grupa Santander i Fundacja Oxentia ogłosiły nowy globalny konkurs dla przedsiębiorców pracujących nad rozwojem gospodarki niskoemisyjnej. Santander X Environmental Challenge stawia przed uczestnikami dwa cele: „Bądź ekologiczny” – poprzez zielone finansowanie i zielone inwestycje oraz „Bądź świadomy” – poprzez produkty i usługi, które zwiększają świadomość naszego wpływu na środowisko.

W konkursie mogą wziąć udział przedsiębiorcy z 11 krajów, prowadzący działalność gospodarczą.  Za pośrednictwem Santander X i we współpracy z Fundacją Oxentia, Grupa Santander inauguruje Santander X Environmental Challenge. Inicjatywa powstała po to, by wspierać przedsiębiorców zaangażowanych w ochronę środowiska z innowacyjnymi pomysłami, które pomogą zbudować bardziej zrównoważoną przyszłość i przyspieszyć transformację gospodarki na niskoemisyjną, wspierający tym samym realizację międzynarodowego zobowiązania w ramach Porozumienia Paryskiego w sprawie zmian klimatycznych.

Transformacja w kierunku zielonej gospodarki pozostanie jednym z głównych wyzwań stojących przed światową społecznością po zakończeniu pandemii COVID19. Nasze zobowiązanie do budowania odpornej na wstrząsy, inkluzywnej i niskoemisyjnej gospodarki jako katalizatora ożywienia gospodarczego będzie jeszcze bardziej istotne w czasach post-pandemicznych – tłumaczy Katarzyna Teter, menedżer zespołu CSR Santander Bank Polska.

Cytując słowa Any Botín, Przewodniczącej Grupy Santander, „COVID-19 spowodował globalny kryzys zdrowotny i spowolnienie światowej gospodarki, ale nie spowolnił zmian klimatycznych. Do końca XXI wieku temperatura na naszej planecie wzrośnie o 3°C, czyli znacznie powyżej progu 1,5°C określonego w Porozumieniu Paryskim. Jeżeli nie zrobimy nic, by temu zapobiec, konsekwencje dla naszej planety będą dramatyczne. To wyzwanie stanowi prawdziwą szansę dla zielonej rewolucji, która wymaga ogromnych inwestycji w nowe technologie. Aby tak się stało, potrzebujemy innowacji i przedsiębiorców”.

W konkursie Santander X Environmental Challenge mogą wziąć udział przedsiębiorstwa, które już działają i aktywnie sprzedają co najmniej jeden produkt lub usługę, a ich roczny obrót wynosi od 200 000 do 5 000 000 EUR. Do konkursu mogą zgłaszać się przedsiębiorcy z Polski, Niemiec, Argentyny, Brazylii, Chile, Hiszpanii, Meksyku, Portugalii, Wielkiej Brytanii, Urugwaju i Stanów Zjednoczonych.

Uczestnicy muszą dostarczyć przejrzyste zestawienia danych wskazujących na pozytywny wpływ ich innowacji na środowisko lub społeczności i otoczenie, w którym funkcjonują. Zgłoszenia muszą być powiązane z jedną z dwóch kategorii konkursu, które obejmują wiele wyzwań związanych ze zmianami klimatu:

Bądź ekologiczny: rozwiązania promujące zielone inwestycje i finansowanie.
Bądź świadomy: projekty przyczyniające się do podnoszenia poziomu świadomości jak ważne jest ograniczanie naszego wpływu na środowisko.

Grupa międzynarodowych ekspertów oceni uczestników i ich rozwiązania oraz wybierze dwudziestu finalistów. Zostaną oni zaproszeni do zaprezentowania swoich projektów online przed międzynarodowym panelem wiodących ekspertów w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, przedsiębiorczości i globalnych inwestycji 26 kwietnia 2021 r. Sześciu zwycięzców, po trzech w każdej kategorii, otrzyma 20 000 EUR na dalszy rozwój swoich projektów, dostosowany do potrzeb mentoring ze strony ekspertów z sieci Fundacji Oxentia, a także wsparcie komunikacyjne Santandera.

Santander X Environmental Challenge jest drugim globalnym konkursem dla przedsiębiorczości zainicjowanym przez Santander X, globalną sieć przedsiębiorczości Grupy Santander. Jest to kolejny przykład zaangażowania banku w społeczność przedsiębiorców jako jednego z głównych czynników stymulujących ożywienie gospodarcze i wzrost zatrudnienia. Tylko w 2020 roku, bank przyczynił się do realizacji inicjatyw zrównoważonego rozwoju, wspierając ponad 32 700 przedsiębiorców.

Fundacja Oxentia jest zachwycona możliwością współpracy z Santander X w ramach Environmental Challenge. Naszą misją jest umożliwianie najbardziej utalentowanym ludziom wywierania szerokiego wpływu na otoczenie poprzez zrównoważony rozwój społeczny, gospodarczy i środowiskowy. Wraz z Santander X, cieszymy się, że będziemy mogli wspierać realizację wizji największych talentów w dziedzinie przedsiębiorczości na świecie, którzy postanowią stawić czoła najpilniejszego wyzwaniom naszej planety – dodaje Steve Cleverley, CEO Fundacji Oxentia.

Źródło: Santander.

Komunikat w sprawie wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w lutym 2021 r.

adeolu-eletu-38649-unsplashGłówny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował komunikat w sprawie wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych.

Raport GUS opracowany został za miesiąc luty 2021 r. Jest to komunikat
Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 15 marca 2021 r.
W komunikacie tym Główny Urząd Statystyczny informuje, że wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w lutym 2021 r. w stosunku do stycznia 2021 r. wyniósł 100,5 (wzrost cen o 0,5%).

Czym jest nowa normalność w pracy biurowej?

5c60fb0ebc1fc3f6391eeed4834d6bc2
Eksperci szacują, że tylko w ubiegłym roku zapotrzebowanie na powierzchnie biurową spadło o prawie 215 mln m2, a dane te dotyczą tylko Europy i Ameryki Północnej. Badania Gallupa pokazują, że w samych Stanach Zjednoczonych prawie dwie trzecie (62%) pracowników biurowych pracuje obecnie zdalnie z powodu ograniczeń związanych z pandemią COVID-19. Jednocześnie, jak podaje PwC, pracodawcy deklarują, że 44% pracowników było bardziej wydajnych w domu.

Spis treści:
Bezpieczny powrót do pracy  
Praca hybrydowa 
Praca z dowolnego miejsca 

Bez wątpienia mamy do czynienia z nową rzeczywistością w pracy biurowej. O tym, jak będą wyglądały nowe modele pracy, mówią eksperci w opracowaniu „Reshaping modern workplaces to face the new normal” wyróżniającym trzy zasadnicze zagadnienia, z jakimi będziemy musieli się zmierzyć w najbliższym czasie. Hand Book pokazuje nie tylko potencjalne scenariusze pracy przyszłości, ale mierzy się także z obecnymi wymaganiami, z którymi spotykają się zarówno pracownicy, jak i pracodawcy.

Bezpieczny powrót do pracy  
Proces powrotu do biur już się rozpoczął. Jak donoszą analitycy instytutu Gallupa oraz PwC, 1 na 3 pracowników chce koniecznie wrócić do biura, z uwagi na problemy techniczne, słabe łącze czy po prostu brak odpowiedniej przestrzeni w domu, w której mogliby pracować. Szacuje się, że stopniowy powrót do biur potrwa mniej więcej do 2025 roku. Kluczowe w tym procesie stają się systemowe, a nie doraźne rozwiązania, zapewniające bezpieczeństwo pracownikom. Pracodawcy powoli zaczynają myśleć o tym, jak stworzyć sale konferencyjną, która pozwala na bezdotykową obsługę wyposażenia. – Wyobraźmy sobie sytuacje, w której pracownik wchodzi do sali konferencyjnej i całe otoczenie audiowizualne – projektor wraz z ekranem, wzmacniacz czy nawet rolety w oknach – przechodzi automatycznie w tryb prezentacji. Ogranicza to potrzebę korzystania z pilotów i dodatkowych kontrolerów. Całe sterowanie urządzeniami odbywa się automatycznie, przy wsparciu urządzenia mobilnego np. organizatora spotkania – mówi Adam Kaczmarek Product Manager w Veracomp. To tylko jeden z aspektów obrazowo pokazujących konieczność dostosowania przestrzeni biurowej do nowych oczekiwań i wymagań związanych z bezpieczeństwem. Jednak mimo adaptacji do nowych warunków, nie wszyscy będą chcieli wrócić do biur w pełnym wymiarze godzin. Tu z pomocą może przyjść model pracy hybrydowej.

Praca hybrydowa 
Cushman&Wakefield szacuje, że odsetek pracowników pracujących w systemie hybrydowym może wzrosnąć z 34 % w 2020 roku, do co najmniej 50% na koniec 2025 roku. Perspektywa najbliższych czterech lat, to czas na wdrożenie rozwiązań, które będą mogły sprostać tym oczekiwaniom. – Praca hybrydowa to większa efektywność pracowników oraz dostęp do szerszej liczby ekspertów, którzy nie zawsze mogą pracować w pełnym wymiarze godzin w biurze pracodawcy. To także ogromna szansa na pracę dla osób, które pełnią role opiekuńcze i z tego powodu nie mogły być aktywne zawodowo. Warto jednak zaznaczyć, że bez odpowiedniego wsparcia trudno będzie zapanować na przykład nad tak z pozoru prozaicznymi rzeczami, jak przydział Hot-Desków czy rezerwacja sal konferencyjnych. Koordynacja tych zadań może być trudna, dlatego warto pomyśleć o cyfrowych narzędziach wspierających nas w organizacji pracy biurowej – mówi Jacek Ratajczak z Zonifero. Mimo to część pracowników może w ogóle nie chcieć wrócić do pracy w biurze. Pandemia zmieniła w tym zakresie podejście pracodawców i coraz więcej z nich pozwala na całkowicie zdalną pracę. Czy taki model może być efektywny?

Praca z dowolnego miejsca 
Przed pandemią ze stałej pracy zdalnej korzystało około 5% pracowników, jednak według szacunków, po pandemii, co dziesiąty pracownik będzie pracował całkowicie zdalnie. – Istotną częścią nowego sposobu pracy są technologie cyfrowe, które zapewniają wsparcie ludzi w tym, czym są najlepsi: socjalizacji, kreatywności, wnioskowaniu, pomysłowości czy inteligencji emocjonalnej. Technologia łączy nas w przestrzeni i czasie, dbając o powtarzalne i rutynowe czynności w inteligentny sposób oraz bezpiecznie przechowując ogromne ilości informacji. Właściwie tworząc partnerską relację człowiek-maszyna, zmierzamy w kierunku przyszłości pracy skoncentrowanej na człowieku – mówi Barbara Michalska, Modern Workplace Business Group Director w Microsoft. To właśnie wykorzystanie technologii zapewnia nam swobodę pracy z dowolnego miejsca na ziemi.
Każde z opisywanych zagadnień to tylko wycinek ze scenariuszy, o jakich mówią eksperci opracowania „Reshaping modern workplaces to face the new normal”. Jedno jest pewne, ostatni czas to ogromne zmiany w podejściu do pracy biurowej. – Świat doświadczył wielu kryzysów, jednak ludzie są zwierzętami stadami, które chcą funkcjonować w społeczności. Wkrótce najprawdopodobniej znów będziemy cieszyć się życiem. To, co pozostawi pandemia, to technologia, która zapewnia nam większe bezpieczeństwo i komfort pracy – podsumowuje Jakub Poznański – Founder COBU Design.

mat.pras.

Inwestowanie w czasie kryzysu gospodarczego – jak oszczędzają Polacy w dobie pandemii?

notes
60% Polaków posiada szeroko rozumiane lokaty kapitału, jednak duża część z nich trzyma pieniądze na koncie lub lokatach w banku, co przy obecnych stopach procentowych i inflacji oznacza często straty. Zbadaliśmy, jak Polacy inwestują w czasie niepewności gospodarczej, a jakie produkty uważają za najpewniejsze?*

Spis treści:
Produkty bankowe liderem
Szukasz bezpieczeństwa – postaw na ziemię
Strach przed nieznanym?
Obiecujące perspektywy

Już od roku pandemia znacząco wpływa na praktycznie każdy aspekt naszego życia, w tym – na gospodarkę. Niepewność ekonomiczna, w której obecnie funkcjonujemy, ma kolosalny wpływ na nasze zachowania konsumenckie. Jak Polacy oszczędzają i inwestują w tych trudnych czasach? Badanie Kantar na zlecenie marki Rodzinne Inwestycje, przeprowadzone na reprezentatywnej grupie 1000 Polaków, miało na celu zweryfikowanie ich stosunku do kwestii oszczędzania i inwestowania w czasie pandemii. Wynika z niego, że niemal dwie trzecie Polaków (64%) ma oszczędności, a posiadanie odłożonych środków deklarują najczęściej: mężczyźni (72%), osoby z wyższym wykształceniem (78%) oraz mieszkańcy miast powyżej 500 tys. (84%). Natomiast 30% respondentów na pytanie „Czy posiadasz oszczędności?” odpowiedziało negatywnie.

Produkty bankowe liderem
Zapytani o sposób oszczędzania, Polacy najczęściej wskazywali tradycyjne rozwiązania – niezmiennie największą popularnością cieszą się 2 produkty oferowane przez banki. 44% ankietowanych przechowuje pieniądze na lokatach, a 38% – na zwykłych rachunkach bankowych.
Pytanie: „A w jakiej formie masz oszczędności?”
(respondenci mogli wybrać wszystkie pasujące odpowiedzi)
Mieszkania, domy lub inne lokale posiada 27% ankietowanych, natomiast grunty wskazało 22% badanych. Nieruchomości, jako formę lokowania kapitału, najczęściej posiadają respondenci powyżej 66. roku życia. 23% z nich jest właścicielem działki lub ziemi, natomiast lokalu – 33%.
Mimo bardzo niskich stóp procentowych, wciąż znacząca część Polaków pozostawia swoje oszczędności na kontach i lokatach bankowych, a także trzyma je w domu. Jest to sytuacja dla nich niekorzystna. Inflacja, obecnie wyższa niż oprocentowanie lokat i kont, powoduje, że przechowując w ten sposób pieniądze, nie tylko nie zarabiamy, ale tracimy kapitał – komentuje Maciej Kawecki, Ekspert marki Rodzinne Inwestycje.

Szukasz bezpieczeństwa – postaw na ziemię
Pytani o to, jaki produkt jest najkorzystniejszą formą inwestowania w czasie gospodarczej niepewności, respondenci jako pierwszy wybór wskazali nieruchomości gruntowe lub działki (27%). Co piąty ankietowany uznał, że najbardziej opłacalny jest zakupu domu, mieszkania lub lokalu usługowego, natomiast 16% wskazało inwestycję złoto lub inne kruszce. 7% Polaków w ogóle nie zdecydowałoby się na inwestycje.

Pytanie: “W co, Twoim zdaniem, najbardziej opłaca się inwestować
w czasie niepewności gospodarczej?”
(respondenci mogli wybrać maksymalnie 3 odpowiedzi)

Zresztą inwestycje w grunty wskazywane są jako najbezpieczniejsza i najbardziej rentowna forma lokowania kapitału niezależnie od sytuacji gospodarczej. Maciej Kawecki, Ekspert w Rodzinne Inwestycje, wskazuje na stale rosnące w tym kontekście znaczenie gruntów: Ziemia stanowi ważny element w portfelu inwestora. Ma zapewniać nie tylko atrakcyjny zysk, ale również zabezpieczenie kapitału w kontekście bardziej ryzykownych aktywów. Aby zabezpieczyć własny portfel inwestycyjny, część kapitału powinniśmy zawsze lokować w ziemię.

Strach przed nieznanym?
Na pytanie, czy inwestycja w ziemię jest stabilna i dobrze zabezpiecza posiadane oszczędności,
85% respondentów badania przeprowadzonego przez Kantar dla Rodzinne Inwestycje odpowiada twierdząco: 16% twierdzi „zdecydowanie tak”, natomiast ku odpowiedzi twierdzącej skłania się ponad dwie trzecie (69%) ankietowanych.

Pytanie: „Czy zgadzasz się ze zdaniem, inwestycja w ziemię jest stabilna
i dobrze zabezpiecza posiadane oszczędności (dane w %)?”
Skąd więc biorą się tak duże rozbieżności pomiędzy postrzeganiem tematu inwestowana w ziemię
a rzeczywistymi wyborami Polaków, obecnie decydującymi się w dużej mierze na tradycyjne, „bankowe” formy lokowania kapitału? Według Macieja Kaweckiego – głównie z niewiedzy. Polacy
nie traktują zakupu ziemi jako inwestycji samej w sobie. Jest to – można powiedzieć – z gruntu błędne założenie, ponieważ od lat wykazuje ona stabilny i stały wzrost wartości. Należy pamiętać, że ziemia nie musi być inwestycją pośrednią, poczynioną pod kolejną, np. budowę domu czy punktu usługowego. Faktem jest, że inwestowanie w ziemię wymaga specjalistycznej wiedzy, która pozwoli uniknąć błędów i finalnie osiągnąć zysk. Z tego powodu część osób może być do takiej formy lokowania kapitału zniechęcona, jednak nasze doświadczenia z ostatnich lat pokazują, że opłaca się zainteresować tym tematem, ale warto skorzystać z pomocy wyspecjalizowanych firm.

Pytanie: „Inwestowanie w ziemię to Twoim zdaniem…?”
(respondenci mogli wybrać wszystkie pasujące odpowiedzi)

Obiecujące perspektywy
Maciej Kawecki podkreśla, że w czasie pandemii inwestowanie w ziemię jest szczególnie korzystną formą zabezpieczania środków: W przeciwieństwie do produktów rynku kapitałowego, ziemia przez ostatnie kilkadziesiąt lat charakteryzuje się stabilnym, przewidywalnym, a także często wysokim wzrostem wartości. Historia pokazuje, że również w czasach kryzysu i niepewności gospodarczej. Statystycznie ciężko znaleźć inwestora, który na gruncie stracił. Zdecydowanej większości taka forma inwestowania przynosi zysk, w przeciwieństwie do produktów bankowych – lokat, rachunków oszczędnościowych – których niskie oprocentowanie nie równoważy nawet inflacji, w efekcie dając ujemny bilans. O zysku na poziomie atrakcyjnym dla inwestora można zapomnieć. Biorąc pod uwagę opinię eksperta, a także bieżącą sytuację ekonomiczną, zdecydowanie warto wykorzystać ten moment i dokonać rentownej inwestycji w grunty, póki sezon na nie trwa.

*Badanie Instytutu Badawczego KANTAR dla firmy Universe Properties Group Sp. z o.o. przeprowadzone w styczniu 2021 roku metodą wywiadu internetowego (CAWI) na grupie 1000 osób powyżej 25. roku życia.

Źródło: Universe Properties Group Rodzinne Inwestycje.

Globalworth inauguruje drugą edycję kampanii „Tęsknię za biurem”

alexander-pemberton-95212-unsplash
Mija rok odkąd znaczna część pracowników biur całkowicie lub częściowo przeszła na pracę zdalną wykonywaną w domach i mieszkaniach. W tych okolicznościach Globalworth rozpoczyna ogólnopolską odsłonę kampanii radiowej i internetowej „Tęsknię za biurem”. Lider rynku biurowego w Polsce i Rumunii we współpracy z Radiem Zet i Meloradiem zaprasza Polaków do rozmów o tym, dlaczego brakuje nam pracy w biurach i jak home office wpływa na nasze życie i relacje.

Lista naszych tęsknot z biurowego życia jest bardzo długa, jednak najczęstsze odpowiedzi – przekształcone w rysunki na profilu Globalworth na Instagramie – brzmią: „Tęsknię za poranną kawą w biurowej kuchni, tęsknię za żartami przy biurku, tęsknię za książką w drodze do pracy, tęsknię za kreatywnymi spotkaniami w zespołach, tęsknię za komplementami od kolegów i koleżanek mijanych na biurowym korytarzu, tęsknię za wyraźnym rozdzieleniem życia zawodowego od osobistego”.

Dobitnie pokazała to pierwsza odsłona kampanii „Tęsknię za biurem” przeprowadzona przez Globalworth na przełomie listopada i grudnia równolegle w Polsce i Rumunii. Wtedy słuchacze warszawskiego Radia Kolor i rumuńskiego Radia Guerrilla przez cztery tygodnie dzielili się swoimi wspomnieniami sprzed pandemii, opowiadając o tym wszystkim, co czyni biurowe życie tak przyjemnym. Akcji towarzyszyły koncerty online z udziałem polskich i rumuńskich gwiazd, takich jak Smolik // Kev Fox, Natalia Przybysz, Dan Byron i The Mono Jacks.

Kampania spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem i szerokim odzewem wśród biurowej społeczności obu krajów. Właśnie dlatego lider polskiego i rumuńskiego rynku biurowego, Globalworth, zdecydował się na jej kontynuację, tym razem rozszerzając zasięg akcji na całą Polskę dzięki partnerstwu z Radiem Zet i Meloradiem.

W marcu mija rok odkąd pandemia wywróciła nasze życie do góry nogami. Wielu z nas od tego czasu jest zmuszonych pracować całkowicie lub częściowo ze swoich domów, co stało się nie tylko dużą niedogodnością, ale przede wszystkim odebrało nam tak ważną część naszej codzienności – możliwość wspólnej pracy z koleżankami i kolegami z biura. Poprzez naszą kampanię chcemy ponownie podnieść ludzi na duchu, rozmawiać na radiowej antenie przy porannej kawie i sprawić, że będzie im łatwiej w tym trudnym czasie. Równolegle z polską edycją kampanię kontynuujemy też w Rumunii, z naszym lokalnym partnerem, Radiem Guerrilla. Poprzednia odsłona dobitnie pokazała, że niezależnie od kraju mamy takie same potrzeby i tęsknoty

Georgiana Oltenescu, dyrektor marketingu i komunikacji w Grupie Globalworth

Wspólnie z Radiem Zet i Meloradiem startujemy z drugą edycją, w czasie której będziemy rozmawiać ze słuchaczami i ekspertami o tym, czego nam najbardziej brakuje podczas pracy w domu. Nie zabraknie też konkursów. Autorzy najciekawszych opowieści biurowych pojawią się na żywo na antenie, a najlepsze historie nagrodzimy ekspresami do kawy, które tak pozytywnie kojarzą się nam z biurowym życiem

Paweł Słupski, Senior PR & Marketing Manager w Globalworth Poland

Kampania „Tęsknie za biurem” zostanie zainaugurowana w marcu w Radiu Zet i będzie prowadzona na wielu obszarach. Akcji będą towarzyszyć rozmowy z psychologami i ekspertami od rynku biurowego oraz ogólnopolski konkurs dla słuchaczy, w czasie którego każdy będzie mógł opowiedzieć swoją historię, za czym z pracy biurowej tęskni najbardziej i wygrać atrakcyjne nagrody.

W kwietniu i maju akcja przeniesie się na antenę Meloradia (dawne Radio Zet Gold) – sieci 19 stacji nadających w 22 polskich miastach. Tam również połączymy się ze słuchaczami, aby podzielili się z nami swoimi odczuciami i historiami związanymi z pracą w biurze i nagrodzimy najciekawsze wypowiedzi. Nie zabraknie też rozmów z psychologami i socjologami na ważne i aktualne tematy – o plusach i minusach pracy z domu, o tym jak wpływa na nasze funkcjonowanie, rodzinne relacje i efektywność oraz kondycję fizyczną i psychiczną, a także jaki model pracy sprawdza się w dłuższej perspektywie najlepiej.

mat.pras.

Branża budowlana w kryzysie klimatycznym

joshua-sortino-215039-unsplash
The World Economic Forum stawia kryzys klimatyczny na pierwszym miejscu listy wyzwań dla biznesu w 2021 roku i ogłasza „Net-Zero Challenge”. Najczęściej pojawiającym się hasłem działań proekologicznych na arenie międzynarodowej jest dekarbonizacja globalnych łańcuchów dostaw, z czego transport drogowy uznaje się za głównego winowajcę zanieczyszczenia środowiska. Tutaj też rozwijane są technologie związane z napędem pojazdów. Dlatego samochody elektryczne czy silniki wodorowe to tematy szeroko omawiane na szczeblach rządowych i komentowane w mediach. Tymczasem transport to nie jedyny sektor, który potrzebuje natychmiastowej zmiany. Branża budowlana odpowiada za 10 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych. Co więcej od ponad pół wieku budujemy tak samo. Bill Gates miał rację, mówiąc, że to właśnie budownictwo będzie najtrudniejszym wyzwaniem w kryzysie klimatycznym. Czy samorządy i inwestorzy mają wybór?

Jak budować miasta w przyszłości?

Urbanizacja to jeden z megatrendów, który będzie miał największy wpływ na rynek nieruchomości w ciągu najbliższych 5-10 lat. Krajobraz branży budowlanej w czasach COVID-19 będzie kształtować dalszy wzrost populacji zamieszkującej tereny miejskie, która pomiędzy 2000 a 2018 rokiem zwiększyła się z 71 do 75 proc. Przewiduje się, że do 2030 roku osiągnie poziom 77,5 proc. Pandemia tylko przyspieszy to zjawisko, co przyczyni się do rozbudowy istniejących aglomeracji i kształtowania zupełnie nowych środowisk miejskich. Jakie wyzwanie stoi przed samorządami, urbanistami, architektami i inwestorami prywatnymi?

Obecnie biznes i samorządy mierzą się z dwoma kluczowymi wyzwaniami. Jest to kryzys klimatyczny oraz osłabienie gospodarek krajowych w wyniku pandemii. Obie sytuacje wymagają szczególnego reagowania ze strony rządów, ale też przedsiębiorców i sektora przemysłowo-produkcyjnego. Na poziomie ochrony środowiska mówimy przede wszystkim o wydajności. W branży budowlanej, choć nie tylko, określenie ‘efficiency’ staje się kluczem do strategii zrównoważonego rozwoju zarówno miast, jak i firm. Wydajność energetyczna samego procesu powstawania budynków jest tak samo ważna jak wdrożenie rozwiązań ekologicznych w gotowych obiektach. Dlatego budownictwo konwencjonalne, które do niedawna było traktowane jak etos i nie zmieniło się znacząco od ponad 50 lat, zaczyna dzielić się rynkiem nieruchomości z budownictwem modułowym. Technologia wolumetryczna pozwala tworzyć gotowe moduły i budynki w fabryce, co ogranicza oddziaływanie dwutlenku węgla na atmosferę w stosunku do tradycyjnych prac budowlanych. Ponadto nowoczesne moduły to oszczędność pieniędzy, a opłacalność inwestycji w erze pandemii to kolejny czynnik, który długo jeszcze będzie determinował światową gospodarkę, a tym samym decyzje samorządów i duże przedsięwzięcia inwestorów,

wyjaśnia dr Ewelina Woźniak-Szpakiewicz, DMDmodular.

Czy zrównoważone budownictwo jest możliwe?

Konferencja “United Nations Climate Change” 2021 przyniosła obiecujące deklaracje przedstawicieli największych gospodarek. Unia Europejska wraz z Wielką Brytanią podtrzymują swój plan klimatyczny, by osiągnąć poziom zero-emisyjności do 2050 roku. Korea Południowa oraz Japonia dołączyły się do tych celów klimatycznych, a Chiny, które wydzielają obecnie najwięcej gazów cieplarnianych, chcą zredukować swój negatywny wpływ na środowisko nie później niż do 2060 roku. Natomiast Stany Zjednoczone wyliczyły, że 75 proc. gałęzi przemysłu i produkcji tego kraju może osiągnąć zeroemisyjność w ciągu najbliższych kilku lat.
Tymczasem jednym z największych wyzwań dla ambitnych planów tych rządów jest budownictwo. Dane potwierdzają zjawisko marnowania zasobów naturalnych i zanieczyszczenia środowiska przez tradycyjne procesy projektowo-budowlane.
– Według raportu Transparency Market Research ilość odpadów budowlanych wytwarzanych każdego roku na całym świecie podwoi się do 2,2 miliarda ton do 2025 roku.
– W XX wieku nastąpił 23-krotny wzrost zasobów naturalnych wykorzystywanych do budowy.
– Na całym świecie istnieje ponad 800 miliardów ton „zapasów” zasobów naturalnych uwiązanych w powstałych konstrukcjach, z czego dwie trzecie w samych krajach uprzemysłowionych.
– Budownictwo (czyt. tradycyjne) jest drugim, po produkcji żywności, sektorem gospodarki, który odpowiada za największą liczbę ton gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery. Na przykład sama produkcja cementu stanowi około 5 proc. światowej emisji dwutlenku węgla.
– Brytyjscy naukowcy wyliczyli, że tamtejsza branża budowlana odpowiada za około 55 proc. wykorzystania zasobów naturalnych, a konstruowanie kolejnych obiektów generuje 50 proc. emisji CO2 do atmosfery. Natomiast budowa jednego domu to aż 11 ton odpadów budowlanych.

Naszym zadaniem jako alternatywnej inżynierii budowlanej jest rozwijanie i oferowanie klientom technologii modułowej 3D[1], którą cechuje bardzo niski ślad węglowy oraz wysoki wskaźnik recyklingu. Dla przykładu 85 proc. stali używanej do naszych produkcji pochodzi z odzysku surowców wtórnych, a 98 proc. odpadu typu karton gips oddajemy do ponownego przetworzenia na płyty gipsowe. Ponadto około 90 proc. całej produkcji budynków modułowych powstaje w pełni kontrolowanych warunkach fabrycznych. Dlatego w ciągu ostatnich dwóch lat zainteresowanie wśród inwestorów – samorządowych i prywatnych – wzrosło niemal o 100 proc. Budownictwo modułowe to alternatywne, mądre i innowacyjne uzupełnienie tradycyjnego sektora budowlanego, znacznie bardziej wydajne i rozsądne w gospodarowaniu zasobami naturalnymi,

przekonuje prezes DMDmodular, Woźniak-Szpakiewicz.

Technologia to nie wszystko

DMDmodular szacuje, że w ciągu 2-3 lat sektor budownictwa modułowego w Polsce przekroczy 1 proc. wartości całego rynku budowlanego, czyli około 700 mln złotych. Jednak potencjał tego segmentu biznesowego jest znacznie większy. W Wielkiej Brytanii udział technologii modułowej w nieruchomościach komercyjnych i prywatnych stanowi aż 8%. Natomiast Stany Zjednoczone zbliżają się do 5%. Polska podąża za globalnym trendem, stając się wewnętrznym rynkiem dla technologii modułowej. Buduje silną pozycję wyspecjalizowanego producenta i eksportera wykorzystującego własną technologię. Dowodem są takie realizacje jak choćby najwyższy modułowy hotel na świecie, do realizacji którego została wybrana m.in. polska firma ze Skawiny pod Krakowem. To także potwierdzenie, że moduły z powodzeniem mogą tworzyć prestiżowe projekty architektoniczno-budowlane.

W 2015 roku Marriott wykorzystał konstrukcje modułowe w ponad 70 projektach w USA. Eric Jacobs, odpowiedzialny za strategię rozwoju sieci, przyznaje, że dzięki budownictwu modułowemu skrócili czas budowy swoich obiektów o pół roku, czyli zamiast 18-24 miesięcy mogli otworzyć hotel w mniej niż rok. Po tę technologię sięgają również inwestorzy działający w segmencie akademików, co-livingu czy sektorze mieszkalnym jedno- i wielorodzinnym. Wszędzie tam, gdzie liczą się czas, jakość, ekologia i rozsądne koszty budownictwo modułowe zaczyna być coraz bardziej atrakcyjnym wyborem.

Czy po COVID będziemy budować uważniej?

W 2019 roku odnotowano najwyższy od czasów drugiej wojny światowej poziom emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Podczas pandemii związanej z COVID-19 nastąpił spadek wydzielania dwutlenku węgla o około 5-10% w stosunku do roku poprzedniego. Jednak, aby wejść na drogę długoterminowej polityki ograniczania emisji CO2, takie spadki powinny następować każdego roku, a nie wyłącznie w momencie zamykania gospodarek krajowych. Dlatego sektory przemysłowe i produkcyjne najbardziej odpowiedzialne za zanieczyszczenie środowiska muszą teraz otworzyć się na rozwiązania i innowacje, które uzdrowią światową ekonomię, ale ze szczególnym uwzględnieniem ekologii.

Recykling materiałów i odpowiedzialność producentów za generowane odpady budowlane to jedno, ale branża jest gotowa na nowe rozwiązania, które dotychczas pozostawały w tle. Dojrzałe rynki – głównie holenderski i brytyjski – świadomie korzystają z innowacji i elastyczności technologii wolumetrycznej. Australia, Stany Zjednoczone i Chiny również idą w tym kierunku. W Polsce wciąż konieczne jest edukowanie i inspirowanie architektów, projektantów oraz inwestorów, a także władz samorządowych do podejmowania śmiałych decyzji w duchu ekologii. Rynek modułowy to konstruowanie nawet najbardziej skomplikowanych obiektów w sposób bardziej zrównoważony na każdym etapie. Musimy zacząć budować w Polsce wydajniej, a 2021 rok będzie przełomowy dla naszej branży,

ocenia Ewelina Woźniak-Szpakiewicz.

mat.pras.