Od 1 stycznia nowe Warunki Techniczne – będziemy budować cieplej

Paroc Polska
Od dnia 1 stycznia z jednej strony żegnamy niefortunny rok 2020, z drugiej – witamy nowe Warunki Techniczne, które modyfikują m.in. wymagania cieplne względem dachów i ścian zewnętrznych budynków. Jak wyglądają zmiany i co oznaczają one w praktyce dla osób budujących lub rozważających budowę domu w niedalekiej przyszłości?

Nadchodząca aktualizacja rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki, stanowi kulminację zmian zapoczątkowanych jeszcze w 2014 roku. W międzyczasie stopniowo podwyższane były wymagania dotyczące standardów energetycznych budynków – tak, aby inwestorom indywidualnym dać odpowiedni bufor czasowy na przystosowanie swoich projektów do obowiązujących standardów.
Osoby, które złożyły wniosek i otrzymały pozwolenie na budowę jeszcze w tym roku, w przyszłym roku będą mogły przystąpić do realizacji swojego projektu w niezmienionym kształcie. Domy i obiekty użyteczności publicznej, na budowę których inwestorzy wystąpią o pozwolenie po 1 stycznia, będą musiały już spełniać nowe, wyższe wymagania, dzięki którym ich zapotrzebowanie na energię będzie niższe. O jakie parametry konkretnie chodzi?

Zatrzymać ciepło w budynku

Charakterystykę energetyczną budynków określa szereg parametrów, jednak tym, który odgrywa kluczową rolę i przekłada się na odczuwalny komfort użytkowników, jest współczynnik przenikania ciepła U. – Parametr określa skuteczność konstrukcji w zapobieganiu ucieczce ciepła na zewnątrz – wyjaśnia Adam Buszko, ekspert firmy Paroc Polska, producenta izolacji budowlanych. – Im mniejsza wartość U, tym lepszą izolację zapewnia dana ściana zewnętrzna lub dach, a im lepsza izolacyjność, tym wyższy komfort cieplny domowników i niższe rachunki za ogrzewanie ­– dodaje.

 

O ile wymagania izolacyjności dla podłóg na gruncie pozostaną takie same, zmiany dotkną izolacje ścian zewnętrznych i dachów. Jak podkreślają eksperci, są to zmiany uzasadnione. – Średnio poprzez konstrukcję i połać dachową ucieka od 1/4 do nawet 1/3 całości energii przeznaczanej na ogrzewanie – przestrzega Adam Buszko. – Zadbanie o odpowiedni standard energetyczny w tej strefie to nie tylko oszczędność pieniędzy, paliw nieodnawialnych i ewentualnych emisji, lecz także możliwość zagospodarowania cennej przestrzeni na strychu na cele mieszkaniowe – dodaje.

Co to wszystko oznacza w praktyce?

W praktyce obniżenie dopuszczalnych współczynników przenikania ciepła spowoduje zwiększenie minimalnej grubości izolacji ścian zewnętrznych i dachów. Poniższa tabela prezentuje orientacyjny rozkład grubości izolacji, wymaganych dla poszczególnych konstrukcji w poszczególnych latach, w tym docelowe wymagania WT 2021.
Jak podkreślają eksperci, inwestorzy nie powinni obawiać się znacząco wyższych kosztów budowy. – Jak wynika z obliczeń Stowarzyszenia Producentów Wełny Mineralnej MIWO, zwiększenie minimalnej grubości izolacji ścian zewnętrznych o około 2 cm, a dachów i stropodachów o 4-5 cm zwiększy koszt typowej inwestycji o 1-1,5 promila, co i tak zwróci się w szybkim czasie w postaci niższych kosztów eksploatacyjnych – tłumaczy Adam Buszko.

Oszczędności większe, niż ustawa przewiduje

Bilans kosztów i zysków okazuje się na tyle korzystny, że w ostatnich latach część inwestorów decydowała się wręcz wyprzedzać nadchodzące wymagania, stawiając na optymalną ekonomicznie grubość izolacji. – Ogrzewanie domów jednorodzinnych pochłania niekiedy nawet 80% wszystkich kosztów eksploatacyjnych, dlatego w pierwszej kolejności powinniśmy skupić się na „załataniu” przepuszczających ciepło przegród – podkreśla Adam Buszko. – Inwestorom zalecamy stosowanie wełny kamiennej o grubości 20 cm dla fasad, 30 cm dla poddasza oraz 15 cm dla podłóg. Poprawnie i kompleksowo wykonana termomodernizacja może obniżyć koszty ogrzewania nawet o połowę, a czas zwrotu takiej inwestycji za sprawą niższych rachunków wynosi zazwyczaj 7 lat – podsumowuje ekspert firmy Paroc Polska.

Źródło: Paroc Polska.

Riverview pierwszym osiedlem mieszkaniowym z certyfikatem LEED w Polsce

riverview_3_
Vastint Poland otrzymał certyfikat LEED Gold dla osiedla mieszkaniowego Riverview w Gdańsku. Oprócz ciekawej architektury, będącej wyrazem poszanowania dziedzictwa historycznego miejsca, do listy atrybutów tej inwestycji można również dodać zgodność z ideą „zielonego” budownictwa. Nowe osiedle jest pierwszym projektem firmy Vastint Poland na krajowym rynku mieszkaniowym  i pierwszym, który otrzymał certyfikat LEED w swojej kategorii w Polsce.
 Pracując z programem LEED, deweloper wykorzystał wiele praktycznych i wymiernych strategii mających na celu stworzenie zrównoważonego i zdrowszego środowiska życia dla mieszkańców osiedla.

Roger Andersson, Dyrektor Zarządzający Vastint Poland mówi: „We wszystkich naszych projektach komercyjnych dbamy, aby od samego początku spełniane były najwyższe kryteria dotyczące zrównoważonego budownictwa. W przypadku pierwszej inwestycji mieszkaniowej ta przesłanka była szczególnie ważna. Nasze budynki stają się częścią ludzkiego życia, muszą więc być przyjazne dla mieszkańców i środowiska naturalnego, aby jakość życia nie spadła przez kolejne pokolenia. Certyfikat potwierdza nasze proekologiczne podejście oraz zastosowanie niskoemisyjnych rozwiązań”.

Jednym z priorytetowych elementów w zakresie spełnienia wymogów certyfikacji środowiskowej było osiągnięcie wysokiej charakterystyki energetycznej budynków. Architekci postawili na wprowadzenie zwartych brył, zapewniających właściwy stosunek kubatury budynków do ich powierzchni. Na model energetyczny pozytywnie wpłynęło ograniczenie powierzchni ścian zewnętrznych oraz usytuowanie i właściwe dobranie wielkości przeszkleń okiennych. Zastosowane przeszklenia funkcyjne chronią wnętrza przed przegrzewaniem się w trakcie pory letniej i zapewnią właściwy klimat dla komfortowego użytkowania mieszkań. Wprowadzone rozwiązania zmniejszają roczne obciążenie promieniowaniem słonecznym o ponad 45%.

Dodatkową redukcję zużycia energii elektrycznej uzyskano poprzez zastosowanie energooszczędnych, wysokowydajnych opraw LED. Część z nich wyposażona jest w system sterowania DALI, który w połączeniu z czujkami ruchu zmienia natężenie światła w zależności od potrzeb i warunków zewnętrznych. Wysiłki pozwoliły na obniżenie zużycia energii w budynkach o 47% oraz zmniejszenie emisji dwutlenku węgla o 50% podczas realizacji i eksploatacji, co odpowiada usunięciu 1 830 samochodów z ruchu.

Tomasz Okuszko, Project Manager Vastint Poland wyjaśnia, „Staraliśmy się, aby materiały budowlane były naturalne i miały możliwie lokalne pochodzenie. Dzięki temu ograniczony został  ciężki transport na budowę. Amatorów tego sposobu myślenia ucieszy także fakt, że na wszystkich etapach budowy wdrożono program segregacji odpadów i recykling na poziomie 75%.”.

Źródło: Vastint Poland.

 

Wywiad z Maciejem Zuberem: Wchodzimy w okres cyfrowej ery w procesie budownictwa

MaciejZuber_1
Cała procedura związana z pozwoleniem na budowę byłaby całkowicie zautomatyzowana. Możliwe byłoby kontrolowanie inwestycji na każdym jej etapie – od uzyskania warunków zabudowy po odbiór pozwolenia na użytkowanie budynku. Pracujemy bowiem nad projektem, który zapoczątkuje cyfrową erę procesu budownictwa w Polsce – mówi architekt Maciej Zuber, pełnomocnik Zarządu Głównego SARP ds. BIM.

Co dziś spędza sen z powiek właścicielowi pracowni projektowej, a zarazem reprezentantowi środowiska architektów?

Maciej Zuber, właściciel Archas Design, Prezes SARP w Bielsku-Białej: – Z punktu widzenia naszej pracy najważniejsze jest obecnie udrożnienie procedur dotyczących uzyskania pozwoleń na budowę czy warunków zabudowy. Dotyczy to zarówno liczby wymaganych dokumentów i jak czasu trwania postępowania administracyjnego.

We wrześniu weszła w życie nowelizacja Prawa budowalnego. Jaki jest jej odbiór w środowisku architektów?

– Nowelizacja była potrzebna i od dawna oczekiwana przez wszystkich uczestników rynku – zarówno przez inwestorów, projektantów jak i wykonawców. Już teraz na etapie składania wniosku o uzyskanie pozwolenia na budowę będzie wymagana mniejsza liczba dokumentów. Jednym z ważniejszych zapisów jest też uściślenie co dokumentacja ta powinna zawierać. Po nowelizacji inwestor do wniosku o pozwolenie na budowę będzie dołączał tylko część projektu budowalnego, a nie jak to było wcześniej – wszystkie dokumenty. Na przykład projekt techniczny, zawierający mnóstwo szczegółów takich jak dane konstrukcji, plan instalacji, itp. będzie można przekazać kierownikowi budowy przed rozpoczęciem robót, natomiast w urzędzie nadzoru budowlanego dopiero razem z wnioskiem o udzielenie pozwolenia na użytkowanie. Jest to już spore ułatwienie. Nadal wymagane jednak będzie dołączenie do wniosku na początkowym etapie projektu zagospodarowania terenu (usytuowanie w terenie, oddziaływanie obiektu na sąsiednie budynki) i projektu architektoniczno-budowlanego.

Jest Pan również pełnomocnikiem Zarządu Głównego SARP ds. BIM i współautorem ostatniego opracowania „BIM Standard PL”. Czy BIM, poza tym że jest przydatnym narzędziem na etapie projektowania, może pomóc w uproszczeniu całego procesu inwestycyjnego w budownictwie?

– BIM (Building Information Modeling) zmienia, a nawet można śmiało użyć tego słowa, rewolucjonizuje całą branżę budowlaną. Jest to nie tylko narzędzie firmy projektowej, bo przynosi również konkretne korzyści inwestorowi, wykonawcy a po zakończeniu inwestycji również zarządcy nieruchomości. Bardzo często jest utożsamiany z trójwymiarowym modelem budynku 3D. Tymczasem BIM – poza wirtualnym obrazem przestrzennym obiektu – zawiera kompleksowe dane o inwestycji takie jak lokalizacja w terenie, różne pomiary, rodzaj użytego materiału, wytrzymałość elementów konstrukcyjnych a nawet harmonogramy robót.

Nasze doświadczenia związane z BIM mają być teraz wykorzystane w kolejnym etapie cyfryzacji procesu inwestycyjnego. Odpowiada za nią Ministerstwo Rozwoju i Główny Urząd Nadzoru Budowlanego. W grupie roboczej poza Stowarzyszeniem Architektów Polskich reprezentowani są przedstawiciele Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa oraz Izby Architektów RP. Chodzi o jak najszersze konsultacje. Pracujemy bowiem nad projektem, który zapoczątkuje cyfrową erę procesu budownictwa w Polsce.

Jakie są efekty tych prac?

– Proces cyfryzacji jest obecnie w fazie pilotażu. Uczestniczy w nim 17 wybranych powiatów i gmin w kraju. Są to zarówno duże miasta takie jak Warszawa, Gdański i Poznań, jak i mniejsze, m.in. Kielce, Mielec czy Bielsko-Biała. Teraz testowane jest składanie wniosku z projektem budowlanym w formie cyfrowej. Niestety, ale równolegle nadal trzeba dostarczać projekt w formie papierowej, bo na razie nie ma do tego podstaw prawnych. Niebawem ma się tym zająć Sejm. Kolejnym etapem, który ma ruszyć niebawem, będzie możliwość przesłania wypełnionego formularza wraz z dokumentacją w plikach PDF podpisaną Profilem Zaufanym i złożenie kompletnego wniosku za pośrednictwem serwisu e-budownictwo.

Równolegle tworzony jest elektroniczny centralny rejestr osób z uprawnieniami budowlanymi e-CRUB. Jego stworzenie pozwoli na unikniecie konieczności dołączania do projektu budowlanego dokumentów uprawnień budowlanych.

Kiedy możliwe będzie złożenie dokumentów budowlanych on-line?

– Myślę, że realnym terminem zakończenia prac nad platformą cyfrową będzie koniec przyszłego roku. Jeśli się to uda, to rok ten będzie z pewnością rokiem przełomowym.

Na ile cyfryzacja skróci czas oczekiwania na wydanie pozwoleń?

– Platforma docelowo będzie miała dwie strony kontaktu, tj. petenta i urząd, a nie jak dotychczas kilka podmiotów. Do tego odpadnie czas korespondencji pomiędzy urzędami (dziś nadal w formie tradycyjnej korespondencji). Można więc przypuszczać, że czas ten ulegnie skróceniu przynajmniej o połowę.

Jak działałaby platforma uzupełniona o dane z BIM?

– Mówiąc najkrócej: cała procedura związana z pozwoleniem na budowę byłaby całkowicie zautomatyzowana. Możliwe byłoby kontrolowanie inwestycji na każdym jej etapie – od uzyskania warunków zabudowy po odbiór pozwolenia na użytkowanie budynku.

Zmieniłaby się też nieco dotychczasowa rola urzędów.

– Jeżeli założymy, że samorządy prędzej czy później rozwiną Systemy Informacji Przestrzennej o modele infrastruktury podziemnej i naziemnej oraz uzupełnią je o informacje dotyczące istniejącej zabudowy (m.in. kształt i lokalizacja) oraz zapisy Planów Miejscowych lub Decyzji o WZiZT – to wówczas będzie możliwość także szybkiej weryfikacji zgodności inwestycji z regulowanymi przez nie warunkami zabudowy. Nie potrzebne byłoby np. określanie zakresu oddziaływania obiektu na sąsiednie budynki, bo to można by było zweryfikować w systemie. Podobnie zbędny byłby odbiór przez nadzór budowlany. Urząd byłby po prostu jednym z uczestników tego procesu. Model jest w stanie skonfrontować projekt techniczny z początkiem inwestycji i jej zakończeniem. I sygnalizować czy zaszły istotne zmiany, a to dawałoby z kolei urzędowi pełną wiedzę na temat ewentualnych odstępstw. Wprowadzanie zaleceń urzędu również odbywałoby się w wersji elektronicznej. Proszę sobie wyobrazić ile składanych wniosków z poprawkami w tradycyjnej formie mogłaby odpaść. I jaka to oszczędność czasu dla wszystkich.

mat.pras.

Cushman & Wakefield: 16% magazynów w Polsce ma już ekologiczny certyfikat

ej-yao-194786-unsplash
Ponad 80% najemców powierzchni magazynowych pyta o proekologiczne rozwiązania w magazynach – wynika z badań międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield. Skąd takie zainteresowanie ze strony najemców?  I ile eko-magazynów znajdziemy w konkretnych regionach Polski? Na te pytania odpowiadają eksperci firmy w najnowszym raporcie „Industrial Goes Green”.

Spis treści:
Eko-certyfikacja
Czy warto inwestować w ekologię?
Technologie przyszłości

Według danych firmy Cushman & Wakefield w ciągu minionych sześciu lat zasoby powierzchni magazynowej w Polsce podwoiły się, a już wkrótce przekroczą 20 mln mkw., co będzie stanowić ponad 50% całkowitej podaży w pięciu krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Takie sukcesy cieszą jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że razem z zapotrzebowaniem na powierzchnie magazynowe rośnie też świadomość ekologiczna najemców i deweloperów:

Nowe magazyny i fabryki coraz wyraźniej wpisują się w trend rozwoju zrównoważonego budownictwa, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony środowiska naturalnego. Obecnie temat rozwiązań proekologicznych pojawia się w przypadku każdego dużego projektu magazynowego realizowanego w formule „pre-let” i jest zwykle szczegółowo omawiany i opracowywany jeszcze na etapie negocjowania kontraktu – mówi Joanna Sinkiewicz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, Cushman & Wakefield.

Eko-certyfikacja

Ekologiczność magazynu można potwierdzić m.in. za pomocą certyfikatów BREEAM lub LEED, które świadczą o tym, że budynek przemysłowy został zaprojektowany i zbudowany zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. Jak przyznaje Ryszard Gwóźdź, Senior Technical Manager w Cushman & Wakefield, taka certyfikacja coraz wyraźniej widoczna jest w polskich magazynach:

Podobnie jak ma to miejsce w przypadku biurowców – certyfikacja ekologiczna budynków magazynowych i przemysłowych systematycznie staje się w Polsce rynkowym standardem. Zarówno najemcy, jak i właściciele obiektów magazynowych i przemysłowych coraz częściej dostrzegają pozytywne aspekty związane z procedurą weryfikacji ekologicznej. To jeden z najistotniejszych trendów na rynku nieruchomości przemysłowych w ostatnim roku.

 Z danych firmy Cushman & Wakefield wynika, że całkowita liczba obiektów certyfikowanych w Polsce wynosi 139, co stanowi 16% wszystkich budynków magazynowych w kraju[1]. Powierzchnia tych inwestycji to z kolei 3,8 mln mkw., czyli 19% całkowitych zasobów magazynowych w Polsce.

Pod względem liczby certyfikowanych obiektów przeznaczonych na wynajem najlepiej wypada województwo śląskie z 34 eko-magazynami. W województwie mazowieckim znajdziemy 30 certyfikowanych magazynów, natomiast w województwie dolnośląskim 22. Nie najgorzej radzą sobie też województwa: łódzkie (16), pomorskie (13) oraz wielkopolskie (10). W pozostałych regionach liczba ta nie przekracza 4.

Jak dotąd, najlepsze obiekty w Polsce uzyskały ocenę „Excellent” w systemie BREEAM – są to dwa budynki CTPark Opole oraz Tetra Park w Tomaszkowie.

Czy warto inwestować w ekologię?

Większość najemców i deweloperów staje przed tym samym dylematem: czy to się opłaca? Eksperci firmy Cushman & Wakefield przekonują, że w wielu przypadkach takie rozwiązania przynoszą realne korzyści, także finansowe:

Inwestorzy poszukujący najlepszych obiektów logistycznych będą w przyszłości w coraz większym stopniu zwracać uwagę na jakość portfeli logistycznych, mierzoną między innymi właściwą charakterystyką energetyczną budynków i potwierdzoną odpowiednimi certyfikatami. Stosowanie rozwiązań ekologicznych w budownictwie będzie zatem coraz częściej postrzegane jako element przyczyniający się do osiągania przewagi konkurencyjnej na kilku płaszczyznach funkcjonowania rynku, począwszy od większego zainteresowania najemców i wzrostu zaangażowania deweloperów, na preferencjach funduszy inwestycyjnych skończywszy – mówi Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Cushman & Wakefield.

Technologie przyszłości

W najnowszym raporcie firmy Cushman & Wakefield ”Industrial Goes Green” eksperci zawarli wiele cennych wskazówek dla firm, które są zainteresowane wprowadzaniem ekologicznych technologii do przestrzeni magazynowych. Autorzy przedstawili w nim wyniki swojego pionierskiego, kompleksowego badania rynku powierzchni magazynowych pod kątem stosowanych rozwiązań ekologicznych w budynkach przemysłowych. Do udziału w badaniu zaproszono wszystkich czołowych deweloperów magazynowych działających w Polsce. Analizie poddano takie zagadnienia jak: stosowanie odzysku ciepła ze sprężarek powietrza, oświetlenia LED, fotowoltaika, gruntowe wymienniki ciepła, pompy ciepła, destratyfikatory powietrza, izolacyjność ścian i dachów. Sprawdzono także wykorzystanie wody szarej oraz CO2 jako czynnika chłodniczego, a także użycie wody opadowej.

Dodatkowo raport zawiera krótkie wprowadzenie do wspomnianych zagadnień, zalety i wady poszczególnych rozwiązań oraz propozycje dalszych ulepszeń. Analiza i wyniki badania zostały wzbogacone przykładami praktycznego zastosowania rozwiązań ekologicznych w magazynach w Polsce.

Cały przychód uzyskany od partnerów raportu przedstawiających przykłady ekologicznych rozwiązań w konkretnych projektach został przekazany na realizację celów Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii. Wśród deweloperów, którzy wsparli tę inicjatywę, znaleźli się 7R, CTP, GLP, Logicor, Panattoni Europe, Prologis oraz SEGRO.

[1] Na podstawie danych Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego (PLGBC).

Źródło: Cushman & Wakefield.

Budownictwo mieszkaniowe wczoraj i dziś

Arch. Bogdan Kulczynski. Fot. Tomasz Paczkowski (2)

Budownictwo mieszkaniowe w ciągu ostatnich trzydziestu lat przeszło ogromną transformację. Wyniknęła ona przede wszystkim z wielu zmian społecznych, technologicznych i kulturowych. O tym, jak zmieniło się projektowanie dużych założeń wielorodzinnych, opowiada architekt Bogdan Kulczyński z renomowanej warszawskiej pracowni Kulczyński Architekt, działającej na rynku od początku lat 90.

Bogdan Kulczyński zaczynał karierę zawodową w latach 80. Po zmianie ustroju, na początku lat 90. założył własną pracownię architektoniczną, w której powstają m.in.  projekty dużych osiedli mieszkaniowych.

Jak zmieniło się budownictwo mieszkaniowe w ciągu ostatnich trzydziestu lat z punktu widzenia architekta?

BK: Na przestrzeni tego czasu w relacji Inwestor – Architekt zmieniło się wszystko. Zarówno w kwestii współpracy architekta z inwestorem, jak i pod kątem samego projektowania.

Zacznijmy zatem od relacji Architekt – Inwestor. Jak wyglądała kiedyś, a jak wygląda dziś?

BK: Na początku mojej drogi zawodowej współpracowałem ze Spółdzielniami Mieszkaniowymi, które były odpowiedzialne za nowe inwestycje. W latach 90. pojawili się prywatni inwestorzy, których „instytucja” w żaden sposób nie była usankcjonowana. Taki prywatny inwestor po prostu kupował ziemię i obiecywał, że wybuduje na niej osiedle. Spisywany był list intencyjny, który dziś nie miałby żadnego znaczenia. Sam fakt, że ktoś miał walizkę pieniędzy i zainicjował proces inwestycyjny sprawiał, że niekiedy bez żadnych pozwoleń na budowę, na podstawie wstępnych rysunków i planów wszystkie mieszkania wyprzedawały się na pniu. Zdarzało się, że inwestor znikał. Współpraca była więc niepewna i nieprzewidywalna… Później przez lata proces się cywilizował i doszliśmy do czasów dzisiejszych, czyli zupełnie przeciwnego bieguna. Ilość przepisów i obostrzeń jest wprawdzie ogromna, ale gwarantuje to bezpieczeństwo każdej ze stron: inwestorowi i architektowi, a także finalnemu odbiorcy.

Od czego zaczyna się proces projektowania?

BK: Przede wszystkim nasza pracowania dokonuje analizy działki. Przygotowujemy opracowanie, które umożliwia właściwą ocenę sytuacji – sprawdzamy nasłonecznienie, ustalamy maksymalną ilość powierzchni mieszkalnej, sprawdzamy podziemną część działki, zarówno w sensie infrastruktury – czy i jak przebiegają kable energetyczne i rury od ciepłej i zimnej wody, gazu, prądu, kanalizacji – jak i warunków technicznych, czyli możliwości posadowienia budynków (nośność terenu, poziom wód gruntowych, czasami również poziomu zanieczyszczenia gleby), jak również usytuowania działki  w skali dzielnicy i miasta – odległości do handlu, metra, obiektów kultury, parku, służby zdrowia. To wszystko ma kluczowy wpływ na koszty inwestycji i kształt projektu oraz późniejszą sprzedaż mieszkań.

A jak zmieniło się projektowanie ze względu na zmiany społeczne, kulturowe, demograficzne?

BK: Dziś klasyczna rodzina i to, co posiada, wygląda zupełnie inaczej, niż trzy dekady temu. Dlatego też inaczej projektuje się osiedla – zarówno części wspólne, jak i poszczególne mieszkania. Kiedyś nie było tylu samochodów, praca była o wiele bardziej stateczna i nie znaliśmy pojęcia „home office”, nie było telefonów komórkowych, internetu, komputerów. Dziś wymagania rynku miejskiego zmieniły się diametralnie w kwestii jakości i rozkładu mieszkań, czy metrażu, który jest bardzo zróżnicowany. Wszelkie wymiary minimalne, odległości pomiędzy poszczególnymi sprzętami w łazience czy kuchni są ściśle określone przepisami. Ogromną metamorfozę widać w projektach przestrzeni wspólnych – do każdego mieszkania musi przynależeć miejsce parkingowe na samochód, coraz więcej miejsca zajmują także parkingi dla rowerów – w niektórych projektach są ich setki. Co ważne, duży nacisk kładzie się na rozwiązania dla osób niepełnosprawnych. Zmiany dotyczą także estetyki,
na którą dzisiejsi klienci zwracają naprawdę dużą uwagę. Większość bloków ma recepcję; klatki schodowe i windy nie są traktowane po macoszemu, są wykończone dobrymi materiałami, ozdobione dobrze zaprojektowaną typografią, z wkomponowanymi skrzynkami na listy, dobrym oświetleniem itp.

Kupcy są też dziś bardziej świadomi i wymagający?

BK: I zróżnicowani. Duży deweloper stara się zrobić mieszkania dla każdego odbiorcy i na każdą kieszeń. Bierze również pod uwagę, że przyszły właściciel mieszkania będzie chciał je dostosować do swoich potrzeb. Dlatego ja, jako architekt, w umowie z inwestorem mam także zawartą indywidualizację. Umożliwia ona nabywcy mieszkania wprowadzenie wszelkich zmian (w porozumieniu z deweloperem i architektem), które nie mają wpływu na odbiór budynku przez nadzór budowlany, straż pożarną itp. To co weryfikuje działania architekta i dewelopera, to szybkość sprzedaży. Jeżeli cena jest wyważona, adekwatna do warunków, przyciąga kupujących. Szybka sprzedaż powoduje szybki zwrot kapitału i umożliwia szybkie rozpoczęcie nowej inwestycji.

 

Źródło: Kulczyński Architekt.

GUS: Budownictwo mieszkaniowe I kwartał 2018 roku

gus mieszkania

Główny Urząd Statystyczny opracował raport nt sytuacji w budownictwie mieszkaniowym w pierwszym kwartale br.

W raporcie GUS czytamy: Mieszkania oddane do użytkowania wg form budownictwa (spółdzielcze, zakładowe, komunalne, indywidualne, przeznaczone na sprzedaż lub wynajem, społeczne czynszowe), przeciętny czas trwania budowy budynków mieszkalnych, kubatura budynków mieszkalnych oddanych do użytkowania, metody wznoszenia budynków, budynki wg liczby kondygnacji. Liczba wydanych pozwoleń na budowę mieszkań i nowych budynków mieszkalnych, liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, mieszkania w budowie.

GUS: budownictwo mieszkaniowe się rozpędza

freedigitalphotos.netGłówny Urząd Statystyczny zaprezentował dane odnośnie sytuacji w budownictwie mieszkaniowym do końca sierpnia 2014. Wnioski – po słabym 2013 roku budownictwo się rozkręca. Deweloperzy dużo chętniej rozpoczynają inwestycje. Gorzej natomiast z inwestorami indywidualnymi. Polacy mniej budują na własną rękę.

Co prawda do końca sierpnia oddano  88699 mieszkań, tj. o 2,9% mniej w porównaniu z  analogicznym okresem ub. roku i o 4,3% mniej niż odpowiednio w 2012 r., ale za to   wydano pozwolenia na budowę 105837 mieszkań, tj. o 15,6% więcej niż w analogicznym okresie 2013 r. (kiedy notowano spadek o 20,6%).  Wzrosła również liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto – do 99499, tj. o 16,5%, wobec spadku przed rokiem o 18,2%.

Okazuje się też że spadek liczby oddanych mieszkań to wynik słabszego budownictwa indywidualnego, spółdzielczego i pozostałych inwestorów (budownictwo komunalne itp.). Deweloperzy poprawili natomiast swój wynik w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Tak więc inwestorzy indywidualni oddali do użytkowania 49359 mieszkań, tj. o 7,9% mniej niż przed rokiem. W tej grupie inwestorów w porównaniu z analogicznym okresem 2013 r. odnotowano spadek liczby wydanych pozwoleń na budowę – do 51896 mieszkań, tj. o 0,9% (wobec spadku przed rokiem o 15,6%), natomiast wzrosła liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto – do 53757 mieszkań, tj. o 3,5% (w ubiegłym roku spadek o 12,8%).

Deweloperzy natomiast więcej zbudowali i co więcej – znacznie wzrosła liczba pozwoleń na budowę. W okresie ośmiu miesięcy 2014 r. oddali 34398 mieszkań – o 2,9% więcej niż w analogicznym okresie 2013 r. Uzyskali pozwolenia na budowę 51629 mieszkań, tj. o 45,9% więcej niż przed rokiem (kiedy notowano spadek  o 29,4%). Odnotowano również wzrost liczby mieszkań, których budowę rozpoczęto – do 43205 mieszkań, tj. o 38,9% (wobec spadku przed rokiem o 25,5%).

Dane o budownictwie spółdzielni mieszkaniowych i innych inwestorów są mniej istotne w związku ze znikomym udziałem w rynku. W ciągu 8 miesięcy spółdzielnie w Polsce zbudowały nieco ponad 2100 mieszkań. Pozostali inwestorzy – 2700