
Ostatnie dni na rynku złota przyniosły inwestorom pełen wachlarz emocji – od euforii po brutalne otrzeźwienie. Po serii historycznych rekordów cenowych kruszec wszedł w fazę gwałtownej korekty, która jednak nie zmienia długoterminowego obrazu rynku.
W ciągu zaledwie kilku dni złoto ustanowiło aż 12 nowych rekordów cenowych, osiągając pułap 5595,44 USD za uncję w cenie spot. Tak dynamicznych wzrostów – sięgających około 500 USD w trzy dni – rynek nie widział nigdy wcześniej.
Równie spektakularna była jednak reakcja korekcyjna. W ciągu dwóch kolejnych dni cena spadła o podobną wartość, schodząc w okolice 5000 USD za uncję, co dla wielu uczestników rynku było bolesnym, ale klasycznym scenariuszem po tak gwałtownym rajdzie.
Kolejny tydzień zaczął się od dalszych spadków notowań. W poniedziałek 2 lutego przed południem uncja królewskiego kruszcu kosztowała około 4700 dolarów. To poziom znacznie poniżej ostatnich historycznych maksimów z końca stycznia, ale nadal znajduje się w zakresie wysokich notowań w długim trendzie.
Fundamenty pozostają nienaruszone
W tle nadal działają bowiem te same czynniki, które wyniosły ceny kruszcu na historyczne poziomy: słabszy dolar, rosnąca niepewność geopolityczna oraz napięcia wokół polityki monetarnej USA. Istotną rolę odgrywa również narracja o tzw. debasement trade, czyli celowym osłabianiu waluty.
Komentarze prezydenta Donalda Trumpa sugerujące, że słabszy dolar jest korzystny dla USA, wzmacniają obawy inwestorów o realną wartość pieniądza fiducjarnego. W takich warunkach złoto wraca do swojej podstawowej roli – bezpiecznej przystani.
Nie bez znaczenia pozostaje również polityka Fedu. Brak obniżki stóp procentowych, brak jednomyślności wśród decydentów oraz spekulacje dotyczące przyszłego następcy Jerome’a Powella zwiększają nerwowość rynku.
Rekordowy popyt i banki centralne w roli głównej
Z danych Światowej Rady Złota (WGC) wynika, że miniony rok był absolutnie rekordowy. Cena złota wzrosła o ponad 60%, a popyt przekroczył 5000 ton, co jest najwyższym poziomem w historii. Szczególnie imponujące były zakupy inwestycyjne – same fundusze ETF nabyły ponad 800 ton, a banki centralne 863 tony kruszcu.
Banki centralne pozostają jednym z kluczowych filarów popytu i wszystko wskazuje na to, że w kolejnych kwartałach ten trend się utrzyma. To pokazuje, że złoto nie jest chwilową modą, lecz elementem strategicznym w globalnym systemie finansowym.
Dodatkowym sygnałem niepokoju są pojawiające się w Niemczech głosy nawołujące do repatriacji złota przechowywanego w USA. Dyskusja o fizycznej kontroli nad rezerwami pokazuje, jak bardzo zmienia się postrzeganie bezpieczeństwa finansowego w świecie rosnących napięć politycznych.
[fragment artykułu]
Autor: Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark
materiał prasowy
