
Firma Arche wyda 5 miliardów na ratowanie zabytków.
Zabytki nie mogą czekać, a głównym hamulcowym jest system, przeregulowane złe prawo — to główna konkluzja edycji mobilnej IV Forum Rewitalizacji wydarzenia zorganizowanego w dniu 21 maja b.r. przez Grupę Arche, w którym udział wzięli konserwatorzy zabytków, samorządowcy, decydenci z instytucji finansowych, przedstawiciele mediów i architekci. Wydarzenie wpisuje się w szerszy kontekst działań na rzecz ochrony dziedzictwa i odbudowy historycznych obiektów. W tym roku po raz pierwszy goście spotkali się na placu budowy, gdzie trwa lub niebawem ruszy niezwykła rewitalizacja czterech historycznych obiektów na Śląsku i Zagłębiu Dąbrowskim: Elektrociepłowni w Zabrzu i Bytomiu, Pałacu Donnersmarcków w Siemianowicach Śląskich i dawnej elektrowni Renarda w Sosnowcu.
— Zabytki to nasz olbrzymi potencjał narodowy, który trudno nawet przeliczyć na pieniądze, a który porzucony i zaniedbany z roku na rok bezpowrotnie tracimy. W tej chwili złe prawo, takie nadregulowanie, które niby w teorii powinno zapobiegać wszystkim patologiom w praktyce jedynie im sprzyja. Brakuje zaufania do ludzi, przez to jedni regulują, a drudzy kombinują, jak się w tym prawie poruszać. Niby jest jedno prawo w Polsce, ale są miejsca, gdzie jest dobra energia, a są miejsca, gdzie tego nie ma. Jakby w innym kraju się działało i obowiązywała zupełnie przeciwna interpretacja, przeciwne interesy. To jest absurdalne dla uczciwych przedsiębiorców. Przydałoby się więcej zaufania do inwestorów, bo my tą misje bardzo czujemy. A w istocie uratowane obiekty historyczne to bardzo pozytywna energia, coś, co nas łączy nas, zabytki budują wspólnotę. To jest też nasz obowiązek, żeby nie być obojętnym wobec tego, co nam przekazali przodkowie, aby przekazać kolejnym pokoleniom. Arche jest o tyle nietypowe, że często wchodzimy w nieoczywiste lokalizacje i obiekty, którymi nikt inny nie jest zainteresowany. W kolejnych latach na tego typu inwestycje zamierzamy przeznaczyć ponad 5 miliardów złotych. Ważne jest, że opuszczone zrujnowane obiekty umiemy transformować w dochodowe perły turystyki i to również przy użyciu kapitału drobnych polskich inwestorów. Jest ich u nas już ponad 2 tysiące, a zainwestowali ok.1,2 miliarda zł. To nasza unikatowa cecha na całym rynku rozproszonych udziałów hotelowych i zrównoważonego rozwoju zapomnianych miejsc na mapie Polski. Myślę, że sprawy społeczne to też rola biznesu na przyszłość. Polskie firmy, które 35 lat temu nie miały nic, przeszły długą drogę i umieją patrzeć szerzej na świat i lepiej doceniać spuściznę dla kolejnych pokoleń — wyjaśnia Władysław Grochowski, prezes zarządu Arche.
Źródło: Arche
materiał prasowy
