Inwestycje komercyjne

Nowa nieruchomość komercyjna

Z wykopu pod wieżowiec Warsaw Spire przy Grzybowskiej wywrotki wywoziły ziemię od półtora roku. Usunięto stamtąd aż 220 tys. m sześc. urobku, tyle ile pod budowę stacji metra Centrum i Politechnika łącznie. To najbardziej efektowny przykład przemiany poprzemysłowych rejonów Woli w dzielnicę biurową.
Wieżowiec, który wyrośnie obok Hiltona na Grzybowskiej, jest jedną z największych inwestycji biurowych powstających obecnie w Europie. Zaoferuje aż 100 tys. m kw. biur: 60 tysięcy w 48-kondygnacyjnej 180-metrowej wieży, zwieńczonej 40-metrową iglicą oraz po 20 tys. m kw. w 15-kondygnacyjnych, półkoliście wygiętych skrzydłach. Budynek będzie zaopatrzony w ogromną pięciokondygnacyjną część podziemną. Jej budowa trwała od półtora roku. Na dnie wykopu głębokiego na 16 metrów i mającego powierzchnię ponad 13 tys. m kw. można by postawić Rotundę PKO. Zmieściłaby się i nie wystawałaby na powierzchnię. Żeby ściany dołu nie osunęły się, trzeba było zacząć od osłonięcia ich tzw. ścianami szczelinowymi. Wyznaczają one obrys o obwodzie ponad pól kilometra, a schodzą na głębokość aż 55 metrów. Są najgłębsze w Polsce. By je wykonać, trzeba było wylać beton z 2,4 tysiąca betoniarek, tzw. gruszek. – Wywieźliśmy z wykopu aż 220 tys. m sześc. ziemi, zanim osiągnęliśmy dno. W centralnej części wykopu wkopiemy się zresztą jeszcze osiem metrów głębiej, bo musimy tam położyć grubą, aż sześciometrową płytę fundamentową, która będzie dźwigać wieżę – mówi Krzysztof Owczarczyk, kierownik budowy. W podziemiach wieżowca znajdzie się garaż, który pomieści aż 1,2 tys. samochodów, cztery razy więcej niż pobliski wieżowiec Warsaw Trade Tower. Inwestor – firma Ghelamco – nalegał na tak głębokie wykopy i tak duży parking, bo zależało mu na tym, żeby budynek był łatwo dostępny dla najemców. Kilka dni temu ogłosił, że podpisał pierwszą umowę – 14,5 tys. m kw. w jednym ze skrzydeł zajmie Frontex, unijna agencja koordynująca pracę operacyjną Straży Granicznych państw UE. Niepisaną regułą jest, że każde z państw Unii ma siedzibę jakiejś ważnej agencji. Polsce przypadł Frontex. Agencja do tej pory wynajmowała biura w wieżowcu Rondo 1.

Wieża ani jej skrzydła nie będą tworzyć pierzei, ani ulicy Grzybowskiej, ani Towarowej. Ale nie jest to niedopatrzenie projektantów z belgijskiej pracowni Jaspers&Eyers ani ich polskich partnerów z pracowni PBPA Projekt. Taki kształt inwestycji powstał w wyniku ustaleń z miejskimi urzędnikami. Chcieli oni, żeby na ukos przez teren inwestycji mogli swobodnie przechodzić ludzie, skracając sobie drogę na stację drugiej linii metra pod rondem Daszyńskiego. Ghelamco zapowiada, że pomiędzy budynkami stworzy ogólnodostępny miejski plac o powierzchni 4 tys. m kw., wyłożony dopracowaną posadzką, uzupełnioną zielenią i fontannami. Wieżowiec powstaje na miejscu zlikwidowanych Wojskowych Zakładów Graficznych. Ghelamco kupiło je w 2006 r. za 85 mln zł, od początku planując rozbiórkę starych zabudowań. Inwestor już wtedy był przekonany, że centrum Warszawy będzie się przesuwać na zachód. Ghelamco zapewnia, że prace ziemne były najbardziej czasochłonną częścią inwestycji. Budowa wieżowca ma pójść błyskawicznie. Dziś na budowie pracuje sto osób, w pierwszym kwartale 2013 r. będzie ich 400, a w szczytowym okresie prac – 1,2 tys. ludzi. Oba 15-kondygnacyjne skrzydła mają być gotowe pod koniec 2014 r., a wieża – w pierwszym kwartale 2015 r. Żelbetowy szkielet wieży ma rosnąć w tempie szybszym niż jedna kondygnacja na tydzień. Cała inwestycja pochłonie ponad miliard złotych.


nick
twoja opinia

Komentarz pojawi się po akceptacji administratora