komentarze, opinie, gospodarka

Kolejne lata na nowo ukształtują rynek nieruchomości biurowych

Karol Wyka Newmark PolskaKolejne lata na nowo ukształtują rynek nieruchomości biurowych.

Deweloperzy muszą przedefiniować swoje modele działania, a najemcy – nauczyć się planować z dużym wyprzedzeniem. Ci, którzy zrobią to pierwsi, zyskają przewagę. Bo w sytuacji, gdy biura klasy premium stają się dobrem deficytowym, coraz bardziej liczy się strategia – mówi Karol Wyka, dyrektor zarządzający działu powierzchni biurowych w firmie Newmark Polska.

Biurowa Warszawa to dzisiaj dwa światy. W Śródmieściu i na bliskiej Woli podaż topnieje, a najemcy walczą o każdy metr kwadratowy. Tymczasem na Służewcu puste piętra czekają na nowych użytkowników. Podobnie jest w miastach regionalnych, gdzie mniejsze firmy mogą wybierać w ofertach i negocjować świetne warunki. W gorszym położeniu znalazły się tam organizacje potrzebujące większych powierzchni, bo takich biur w regionach po prostu brakuje.

Rynek biurowy się zmienia, zmuszając najemców do bardziej strategicznego myślenia. Zamiast skupiać się wyłącznie na ograniczaniu kosztów tu i teraz, patrzą na wartość długofalową – lokalizację, dostępność komunikacyjną, reputację budynku czy poziom obsługi ze strony właściciela. Coraz większe znaczenie ma całościowe doświadczenie użytkownika – szybki i wygodny dojazd do biura, a w sąsiedztwie restauracje, przedszkola i punkty usługowe. Najemcy pytają też o takie udogodnienia, jak parking rotacyjny czy miejsca parkingowe dla gości, co podkreśla fakt, że o wyborze konkretnego budynku mogą przesądzić detale – podkreśla Karol Wyka.

Warszawski wyścig po wymarzone biura

Konkurencja o najlepsze budynki zaostrza się w stolicy. Firmom, które zaspały i za późno pomyślały o relokacji, pozostanie renegocjowanie warunków najmu w dotychczasowym budynku albo przeprowadzka poza centrum.

– Od 2023 roku rynek biurowy funkcjonuje w luce podażowej, której skutki pogłębiają się z każdym kwartałem. W 2026 roku w Warszawie deweloperzy planują dostarczyć zaledwie 60 tys. mkw. nowej powierzchni, co może być najniższym wynikiem od początku prowadzenia statystyk dla warszawskiego rynku biurowego – informuje dyrektor w Newmark Polska.

W efekcie tak niskiej nowej podaży wskaźnik pustostanów w stolicy po raz pierwszy od końca 2020 roku spadł poniżej 10 proc., w Centralnym Obszarze Biznesu (COB) zbliżył się nawet do 7 proc., z kolei w zachodniej strefie biurowej, czyli m.in. w okolicach Ronda Daszyńskiego, pustostany wynoszą już tylko 5,8%. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że rynek wraca do równowagi i znów sprzyja wynajmującym. Jednak, jak zauważa ekspert, diabeł tkwi w szczegółach.

Średni wskaźnik wolnych powierzchni w skali miasta nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji na rynku. Podczas, gdy w COB każdy wolny metr kwadratowy błyskawicznie znika z rynku, to już na Służewcu czy w korytarzu Żwirki i Wigury poziom pustostanów sięga 17–18 proc. Tam nadal można znaleźć atrakcyjne oferty, które wymagają jednak dokładnej analizy pod względem jakości, dostępności komunikacyjnej oraz usług towarzyszących – zauważa Karol Wyka.

[fragment artykułu]

Źródło: Newmark Polska
materiał prasowy