
Jak jest naprawdę z luką mieszkaniową? W dniu 11 czerwca rozpoczyna się kolejne Forum Rynku Nieruchomości skupiające deweloperów i ekspertów rynku nieruchomości, Zazwyczaj jednym z tematów analizowanych przez branżę jest tzw. „dziura” mieszkaniowa, czyli próba oszacowania deficytu mieszkań w Polsce. To na pewno nie jest 2 miliony mieszkań, brak jest dużo mniejszy, szacunki mówią o 200-400 tys. mieszkań, ale ten brak wciąż istnieje. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl podkreślają, że przez 20 lat przynależności naszego kraju do Unii Europejskiej w polskiej mieszkaniówce mimo tego braku i tak dokonał się olbrzymi postęp.
W ciągu 20 lat powstało 328 mln m kw. (328 km2) nowych lokali i domów, czyli nieco więcej niż powierzchnia Krakowa. W czym wciąż jesteśmy gorsi, a w czym lepsi od innych krajów unijnych po latach intensywnego budowania? Przed sprawdzeniem tego warto na początku przypomnieć odrobinę historii.
Pamiętajmy o trudnym mieszkaniowym starcie III RP
Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, mówiąc o mieszkaniowej historii Polski i jej obecnych skutkach można sięgać nawet do czasów przedwojennych, kiedy statystyki dotyczące np. przeludnienia lokali i domów były bardzo złe – nawet na tle standardów ówczesnej Europy. Z obecnego punktu widzenia, znacznie bliższy wydaje się jednak początek lat 90., który stanowił też początek mieszkaniowej historii III RP.
Porównanie opublikowane przez ONZ w 1998 r. nie pozostawia złudzeń co do tego, że mieszkaniowy start III Rzeczpospolitej był trudny. Około 30 lat temu, na 1000 Polaków przypadało niecałe 300 lokali i domów. W grupie krajów postsocjalistycznych, gorzej wypadała tylko Albania. Ówcześni liderzy byłego bloku wschodniego (np. Czechy i Estonia) notowali wyniki zbliżone do 400 lokali i domów na 1000 osób. Polsce dopiero na początku bieżącej dekady udało się statystycznie przekroczyć ten poziom.
– Pod względem metrażu na osobę oraz liczby gospodarstw domowych na lokal/dom, nasz kraj trzydzieści lat temu prezentował się gorzej niż chociażby Słowacja – nie wspominając nawet o Czechach i Węgrzech, czyli państwach z dużo lepszą pozycją wyjściową po 1989 r. – zauważa Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
– Kiedy w 2004 r. Polska wchodziła do UE, w statystykach dotyczących mieszkalnictwa byliśmy na szarym końcu. Jednak od tego czasu bardzo wiele się u nas zmieniło. Oczywiście są statystyki, z których możemy być dumni, ale są i takie, które nie przynoszą chluby naszemu krajowi. – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
[fragment artykułu]
Autorzy: Andrzej Prajsnar i Marek Wielgo, eksperci portalu RynekPierwotny.pl
materiał prasowy
